•  

    (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    źródło: comment_16071574071qNuLeq9s1YAZgoqQQ24Cq.jpg

  •  

    Czy jutro jest niedziela handlowa? Jakie sklepy są otwarte 26 września? Gdzie zrobić zakupy? Odpowiadamy.

    Zakaz handlu w niedziele wprowadzono w 2018 roku, za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Początkowo niehandlowa była tylko jedna niedziela w miesiącu. Przepisy były sukcesywnie zaostrzane, a punktem kulminacyjnym jest obecnie obowiązujące prawo. W 2021 roku zaplanowano siedem niedziel handlowych

  •  

    Hej allihopa, zaczynam serię dwóch lub trzech wpisów o szukaniu pracy w Szwecji jako #programista15k

    Na początku poruszę samo rozpoczęcie poszukiwań i jak to u mnie wyglądało. Jutro wrzucę kolejny wpis o przeprowadzce, pierwszych dniach i szokach kulturowych. Następnie postaram się również opisać warunki zarobkowe i ogólnie jak to się ma w porównaniu do Polski i dlaczego nie warto wyjeżdżać do Szwecji w poszukiwaniu ogromnych bogactw, ale wyłącznie dużo lepszej jakości życia codziennego.

    Do obserwowania lub czarnolistowania: #programistasverige

    Zadawajcie pytania, ale pamiętajcie, że jutro jeszcze dużo informacji w kolejnych wpisach dołożę :)

    Jak rozpocząć szukanie pracy w Szwecji?

    Zacznę tutaj od tego, że bezpośrednie wysyłanie CV i listów motywacyjnych nie do końca może się w tym wypadku sprawdzić. Powodów jest kilka: my, jako obcokrajowcy, bez znaczenia czy z Polski czy ze Stanów Zjednoczonych, jesteśmy dla nich widmo i nie mają żadnych dowodów na nasze istnienie. Dlatego bardzo prężnie działają tam firmy konsultingowe (headhunterowe), które zajmują się podstawowym screeningiem kandydata, poznają go, jego oczekiwania, i dopiero na tej podstawie przedstawiają ci oferty pracy.

    Zalety tego są takie, że im zależy na twoim pomyślnym znalezieniu pracy tak samo jak w tobie - w końcu otrzymują prowizję. Do tego cechuje ich ogromny profesjonalizm - są z tobą od pierwszej chwili, aż do końca. Przyspieszają cały proces, dostarczają ci feedback po każdym spotkaniu, znasz odczucia drugiej strony, nie zastanawiasz się jakie są następne kroki, czy masz jeszcze szansę od potencjalnego pracodawcy usłyszeć. Nigdy nie czułem się tak poinformowany i spokojny jeśli chodzi o kolejne etapy rekrutacji. Nawet teraz, po rozpoczęciu pracy, mój konsultant dzwoni czasami do mnie zapytać czy wszystko ok i czy nie potrzebuję jakiejś pomocy z czymkolwiek :) 

    Gdzie znaleźć rekrutera? Na LinkedInie najłatwiej. Ustaw otwartość na pracę w wybranej lokalizacji w Szwecji i czekaj.

    Czy potrzebuję znać szwedzki?

    Krótka odpowiedź: nie. Dłuższa: warto się go nauczyć. W większości firm komunikacja odbywa się i tak po angielsku, jednak możesz trafić do zespołu, gdzie większość osób to osoby szwedzkojęzyczne i fajnie byłoby czasami podsłuchać o czym oni rozmawiają. Tak jest w moim wypadku: w moim zespole są dwie osoby spoza Szwecji, ale są już płynne i ewentualnie wspomagają się angielskim. Wyłącznie dla mnie wszystkie spotkania są prowadzone po angielsku, a czasami i tak ktoś się przełącza na szwedzki, bo się zapomni.

    Kolejną zaletą znajomości języka jest codzienne życie. Po angielsku dogadasz się w Skatteverkecie (odpowiednik urzędu skarbowego), w sklepie, na poczcie, na infolinii banku czy ubezpieczalni. Czasami zaczepia mnie starszy (starszy - 70+) sąsiad z osiedla i gadamy sobie również po angielsku. Ale jak miło by im wszystkim byłoby jakbym przyszedł ze szwedzkim! Niestety nauczenie się języka tutaj bywa problematyczne, bo jak usłyszą tylko, że nie czujesz się komfortowo, to od razu przełączają się na angielski, aby ci ułatwić komunikację

    Jak wygląda proces rekrutacyjny do szwedzkiej firmy?

    Przede wszystkim: jest dużo dłuższy niż w Polsce. Czy to jest Spotify, Klarna, Scania, czy jakaś mniejsza firma, wszystkie podchodzą do tego całkiem podobnie. Przede wszystkim nastawiają się na poznanie charakteru kandydata i tego czy będzie się dobrze z nim współpracować. Nie zdziw się, jeśli dostaniesz miękkie pytania o podejście do jakiejś sytuacji w pracy, prośbę o opisanie swoich słabości lub przywołanie kryzysowej sytuacji w poprzednich miejscach pracy i jak je załatwiłeś. Szwedzi wydają się bardzo inteligentni emocjonalnie, z dużym pokładem empatii, i, wiedząc, że będą z tobą spędzać 8h dziennie, chcą aby współpracowało się dobrze.

    Jak już to przejdziesz, to czeka cię seria technicznych interview. Mogą to być spotkania w formie luźnej rozmowy (naprawdę starają się nie wywierać presji!) o twoim doświadczeniu, podejściu do problemów i wplątanych po drodze suchych pytań technicznych. Może to być live coding, może to być zadanie domowe, może to być biała tablica, gdzie oceniają podejście, a nie rozwiązanie.

    Pamiętaj, że jest to również czas dla ciebie, aby wybadać czy to jest odpowiednia firma i ludzie z którymi chcesz pracować.

    Co dalej? Testy logiczne, testy osobowościowe, lubią takie rzeczy :) 

    W moim wypadku etapów było wiele: screening z konsultantem, 2 z potencjalnym docelowym menedżerem, 2 z zespołem, 2 testy z logicznego myślenia i jeden z podejścia do stresujących sytuacji. Po wszystkim zostałem poproszony o dostarczenie dwóch referencji od byłych współpracowników lub pracodawców i potencjalny background check, aż w końcu zaproszenie na spotkanie przedstawiające ofertę, benefity na którym padło pytanie czy przyjmuję ofertę. Łącznie: 10 etapów.

    #programowanie #emigracja
    pokaż całość

  •  

    Ojciec pociesza swoją córkę, postrzeloną przez snajpera, przed operacją w szpitalu w Sarajewie, luty 1994.

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #fotohistoria #wojna #myrmekochoria

    źródło: 1.jpg

  •  

    W nawiązaniu do tego wpisu mała aktualizacja:

    Kość sama odpadła, zrobiłem nowe RTG i jadę jutro do szpitala dopytać czy zostawiamy tak czy trzeba tą poszarpaną kość spiłować. Trzymajcie kciuki (o ile je macie hue hue hue) żeby nie trzeba było.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 3.PNG

  •  

    Czy nie głupim pomysłem jest lecieć do UK na jeden dzień tylko żeby kupić kask który w Polsce kosztuje 4500~ zł a w UK 2700~ zł? Widzę że na helmetcity mają fajne promo na kask arai rx7v , i chciałem go kupić w sklepie stacjonarnym w UK. Przy okazji zwiedził bym trochę Anglii bo nigdy nie byłem xD

    Jak zostawię pudełko, i spakuje go w bagaż podręczny/zwykły bagaż to będzie git?
    #motocykle #uk #anglia
    pokaż całość

    •  

      @Wybuchowy_kubek:

      Byłeś w drodze do domu kiedy umarłeś.

      Był to wypadek samochodowy. Nic szczególnie ciekawego, ale mimo wszystko śmiertelny. Zostawiłeś po sobie żonę oraz dwójkę dzieci. Śmierć była szybka i bezbolesna. Próbowano cię uratować lecz nadaremnie. Wierz mi, dla ciebie lepiej. Twoje ciało zostało kompletnie roztrzaskane.

      Wtedy spotkałeś mnie.

      “Co… co się stało?” zapytałeś. “Gdzie jestem?”

      “Umarłeś” powiedziałem rzeczowo. Nie ma sensu owijać w bawełne.

      “Pamiętam… Ciężarówka wpadła w poślizg…”

      “Tak” powiedziałem.

      “Ja… Umarłem?”

      “Tak. Nie przejmój się. Wsztscy umierają” powiedziałem.

      Rozejżałeś się. Ujżałeś nicość. Tylko ty i ja. “Co to za miejsce?” zapytałeś „Czy to zaświaty?”

      “Mniej więcej” powiedziałem.

      “Jesteś bogiem?” zapytałem.

      “Tak” odpowiedziałęm. “Jestem Bogiem.”

      “Moje dzieci... Moja żona...” powiedziałeś.

      “Co z nimi?”

      “Co się z nimi stanie?”

      “To mi się podoba” powiedziałem. “Dopiero co umarłeś, a twoje myśli pobiegły w stronę rodziny. Dobra rzecz.”

      Spojżałeś na mnie zafascynowany. Dla ciebie nie wyglądałem na Boga. Wyglądałem jak zwykły człowiek. Może jakiś mglisty autorytet. Bardziej nauczyciel niż wszechmogący.

      “Nie martw się” powiedziałęm. “Dadzą sobie radę. Dzieci zapamiętają cię jako idealnego pod każdym względem. Nie miały czasu żeby zrodzić do ciebie pogardę. Żona na zewnątrz będzie płakać, ale w duszy będzie czuła ulgę. Szczerze mówiąc wasze małżeństwo było w rozsypce. Jeżeli cię to pocieszy to wiedz, że będzie się czuła winna z powudu swej ulgi.”

      “Aha” powiedziałeś. “Więc co teraz? Pójdę do nieba, do piekła, czy co?”

      “Ani jedno ani drugie” powiedziałem. “Odrodzisz się.”

      “A” powiedziałeś. “Więc Hindusi mieli racje.”

      “Wszystkie religie mają w pewnym sensie racje” powiedziałem. “Chodź ze mną.”

      Podążyłeś za mną w nicość.

      “Gdzie idziemy?”

      “Nigdzie” powiedziałem. “Lubię chodzić podczas rozmowy”

      “Po co więc?” zapytałeś. “Kiedy się odrodzę będę tylko niezapisaną tablicą, tak? Dzieckiem. Wszystkie doświadczenia i wszystko co osiągnąłem w tym życiu nie będzie miało znaczenia.”

      “Nieprawda!” powiedziałem. “Masz w sobie całą wiedzę i doświadczenie wszystkich swoich poprzednich żyć. Poprostu ich w tej chwili nie pamiętasz.”

      Zatrzymałem się i złapałem cię za ramiona.

      “Twoja dusza jesta o wiele wspanialsza, piękniejsza i większa niż mógł byś sobie wyobrazić. Ludzki umysł może pomieścić jedynie małą cząstkę tego czym jesteś. To tak jak wetknięcie palca do szklanki wody by sprawdzić czy jest zimna czy gorąca. Wkładasz małą cząstkę siebie w naczynie, a kiedy ją wyjmujesz zdobywasz całe zdobyte przez nią doświadczenie.

      “Byłeś człowiekiem przez ostatnie 48 lat więc jeszcze nie zdążyłeś się rozciągnąć i nie poczułeś swojej olbrzymiej świadomości. Jeżeli rozmawiali byśmy wystarczająco długo, wszystko byś sobie przypomniał. Nie ma jednak sensu robienie tego pomiędzy wszystkimi życiami.”

      “Ile w takim razie razy już się odradzałem?”

      “Wiele. Bardzo wiele. I to w bardzo wiele różnych żyć” powiedziałem. “Tym razem będziesz chińską wieśniaczką w 540 roku po Chrystusie.”

      “Że co?” wyjąkałeś. “Wysyłasz mnie do przeszłości?”

      “Teoretycznie. Czas w sposób jaki go rozumiesz istnieje wyłącznie w twoim wszechświecie. Z miejsca z którego ja pochodzę sprawy wyglądają trochę inaczej.”
      “Z miejsca z którego ty pochodzisz?” zaptyałeś.

      “Pewnie” wyjaśniłem. “Skądś pochodzę. Skądinąd. I są inni do mnie podobni. Wiem, że chciał byś wiedzieć jak tam jest, ale szczerze mówiąc nie zrozumiał byś.”

      “Aha” powiedziałeś lekko zawiedziony. “Ale czekaj. Jeżeli odrodzam się w innych miejscach w czasie to mogłem kiedyś spotkać sam siebie.”

      “Pewnie. Dzieje się tak cały czas. Obydwa życia świadome są jedynie samych siebie więc nawet nie wiesz, że to się dzieje.”

      “Po co to wszystko?”

      “Naprawdę?” zapytałem. “Naprawdę? Pytasz mnie o sens życia? Czy to nie trochę banalne?”

      “To bardzo sensowne pytanie” nalegałeś.

      Spojżałem ci w oczy.

      “Sensem życia, powodem dla którego stworzyłem cały ten wszechświat jest umożliwienie ci dorośnięcia.”

      “Mówisz o ludzkości? Chcesz żebyśmy dorośli?”

      “Nie. Tylko ty. To dla ciebie stworzyłem ten świat. Z każdym życiem rośniesz, dojżewasz i stajesz się mądrzejszy.”

      “Tylko ja? A co z resztą?”

      “Nie ma nikogo innego” powiedziałem. “W tym wszechświecie jesteśmy tylko ty i ja.”

      Wlepiłeś we mnie puste spojżenie. “A wszyscy ludzie na Ziemi...”

      “Wszyscy to ty. Twoje różne wcielenia.”

      “Czekaj. Jestem każdym!?”

      “Zacztnasz rozumieć.” powiedziałem gratulując ci klepnięciem po plecach.

      “Jestem każdym kto kiedykolwiek żył?”

      “Lub będzie żył, tak.”

      “Jestem Abrahamem Linkolnem?”

      “I Johnem Wilkesem Boothem” dodałem.

      “Jestem Hitlerem?” powiedziałeś wzburzony.

      “I milionami, które uśmiercił.”

      “Jezusem?”

      “I każdym kto za nim podążał.”

      Zamilkłeś.

      “Za każdym razem kiedy kogoś krzywdziłeś” powiedziałem. “Krzywdziłeś sam siebie. Każdy miłą rzecz robiłeś również sam sobie. Każdy szczęśliwy i smutny moment jaki każdy z ludzi doświadczył lub doświadczy, był lub będzie doświadczony przez ciebie.”

      Zastanowiłeś się dłuższą chwilę.

      “Dlaczego?” zapytałeś. “Po co to wszystko?”

      “Ponieważ kiedyś staniesz taki jak ja. Tym wałaśnie jesteś. Jednym z mojego gatunku. Jesteś moim synem.”

      “Łał” powiedziałeś z niedowierzaniem “Mówisz, że jestem bogiem?”

      “Nie. Jeszcze nie. Jesteś płodem. Ciągle rośniesz. Gdy przeżyjesz wszystkie ludzkie życia wszech czasów urośniesz wystarczająco by się narodzić.”

      “Więc cały wszechświat” powiedziałeś. “To tylko…”

      “Jajko” odpowiedziałem. “Nadszedł czas byś rozpoczął swoje kolejne życie.”

      I posłałem cię w drogę.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    W nawiązaniu do tego wpisu dodaję aktualizację:

    TLDR na dole.

    Pojechałem na WAM w poniedziałek 2 tygodnie temu. Zaparkować tam to masakra ale jakoś się udało. Wchodzę do głównego budynku i szukam punktu zaczepienia. Widzę oddzial chirurgi więc idę na recepcję zapytać co i jak. Tym razem recepcjonistki były całkiem miłe. Powiedziały mi żebym podszedł pod pokój numer 3 na którym wisi kartka z opisem godzin przyjęć i żebym tam nie dzwonił bo i tak nikt nie odbierze (faktyczie - dzwoniłem dwa dni non stop i nikt nie odebrał). Udałem się pod wskazany pokój numer 3 a tam informacja że wizyty są we wtorki od godziny 12:30. Nic innego mi nie zostało jak zawinąć się i przyjechać dnia następnego.

    We wtorek skoro świt o 9 zwlokłem się z łóżka i o 11:30 byłem na korytarzu pod drzwiami pokoju numer 3. Grzecznie zapytałem kto ostatni w kolejce i zającłem pozycję numer 7 więc całkiem nieźle. Przyjęcia do pokoju zaczęły się nieco wcześniej niż 12:30 ale każdy z pacjentów spędzał w kolejce jakieś 15min. a ciągle dochodzili nowi. W pewnym momencie z gabinetu wychylił się lekarz z brzuszkiem piwnym, z dość gestym wąsem i zapytał kto jeszcze na kontrolę (no kurwa wszyscy). Jakaś pani znajdująca się bliżej drzwi powiedziała że wszyscy czekają na kontrolę a jego królewska mość doktor habilitowany wydarł się na cały korytarz:
    - NA KONTROLĘ PYTAM A NIE NA KWALIFIKACJĘ DO ZABIEGU!!!
    Po czym zniknął za trzaskającymi drzwiami.
    Gdy już odsiedziałem swoje i przyszła moja kolej wstąpiłem do gabinetu, przestawiłem się i powiedziałem z czym przychodzę. Całkiem sympatyczny lekarz spojrzał na moją wystającą kość i powiedział że to niestety nie tutaj i z takim czymś muszę się udać do "nowego budynky na 3 piętro". Grzecznie wytłumaczyłem, że nie wiem gdzie jest "nowy budynek" i poradzili mi żebym spytał ochroniaża.

    Ochroniaż bardzo spokojny człowiek zaprowadził mnie do windy i mówi że to tutaj. Pojechałem na owiane tajemnicą 3 piętro i na korytarzu spotkałem jednego człowieka w kolejce. Zapytałem czy on czeka na kwalifikację do zabiegu i czy można wejść na oddział. Powiedział żebym wbijał śmiało. Wszedłem do środka i nie znajdując rejestracji spytałem przechodzącą panią gdzie mam się udać a ona wskazała drzwi do otwartego gabinetu z przeszkolymi drzwiami. Za biurkiem siedziała pani około 40stki wyraźnie oburzona że ktokolwiek śmie śmieć i wchodzić do jej gabinetu. Powiedziałem co mi dolega o ona powiedziała że kwalifikację są rzeczywiście na 3 piętrze ale w środy o 11:30... Trudno myslę i zawijam się do domu.

    Następnego dnia pojawiam się na 3 piętrze nowego budynku i zasiadam w kolecje - tym razem pozycja numer 4. Lekarz przyjmuje pacjentów a kolejka się powiększa. W pewnej chwili siada obok mnie starsza pani z zabandażowaną ręką. Poznałem że była wczoraj w kolejce razem ze mną przed pokojem numer 3 i zacząłem z nia rozmwawiać. Mówiła że przewróciła się i nie może uzyskać pomocy, ma problemy z dojazdami do tych szpitali - porusza się komunikacją miejską. Złamana ręką nie pozwala jej na normalne funkcjonowanie a ona nawet nie uzyskała pomocy poza wizytą w przychodni.

    Nadchodzi moja kolej - wkraczam cały na biało do gabinetu i rozmawiam z panem doktorem. Koleś konkretny, mówię mu że chodzę z tą kością i nie wiem gdzie się udać, co mam zrobić na co lekarz odpowiada że w pierwszej kolejności zasłonić nos maseczką :) Obejrzał mnie, powiedział że z palcem niewiele da się zrobić, że należy spiłować kość, usunąć pozostałe odłamki i usunąć paznokieć. Spisał to wszystko, pismo przekazał asystentce i powiedział że będą do mnie dzwonić aby ustalić termin zabiegu.

    Następnego dnia zdecydowałem się że jeśli do piątku nie zadzwonią to pojadę z rodziną na dawno odkładane wakacje. W piątek wieczorem kupiłem wycieczkę na dzień następny i polecieliśmy za granicę. Około wtorku zadzwoniła do mnie pani informując mnie że zabieg mam w czwartek! "Mega szybko działają" pomyślałem i wytłumaczyłem że jestem za granicą i będę za tydzień. Babka że okok to zadzwonimy za tydzień bo terminy się dynamicznie zmieniają. I tutaj zaczyna robić się ciekawie - zrobiłem opatrunek na palec i zabezpieczyłem go rękawiczką aby palec nie miał kontaktu z wodą. Popływałem trochę w morzu i w basenie ale opatrunek okazał się ch&ja warty i palec się lekko odmoczył a kość zaczeła się bardziej ruszać niż poprzednio. Trochę się wystraszyłem ale % we krwi robiły swoje i lęk zastąpiła odwaga. Delikatnie pociągnałem za kość a ona została mi w dłoni! W miejscu w którym wystawała kość została krwawiąca dziura.

    Następnego dnia nie wchdziłem ani do morza ani do basenu. Pod wieczór rana po kości wyglądała dużo lepiej a w kolenych dniach zagoiła się zupełnie. W piątek zadzwoniła do mnie ta sama pani ze szpitala informując mnie że zabieg mam za tydzień ale opowiedziałem jej co się stało a ona z rozbawionym głosem powiedziała: "Widzi Pan, czas leczy rany" XD.

    Tak więc morał dzieciaki jest taki: aby chorować w tym kraju trzeba mieć bardzo dużo zdrowia i szybciej się sami wyleczycie niż wyleczy Was system zdrowotny.

    Jak zupełnie zagoi się moja rana mam zrobić RTG palca i jeszcze raz pojawić się w środę w nowym budynku na konsultacje - być może że będzie trzeba usunąć połamane kawałki kości z palca i usunąć paznokieć.

    TLDR:

    pokaż spoiler Jeździłem do szpitala kilka razy a kość odpadła sama
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210905_223003.jpg 18+

  •  

    #grzyby #zwierzaczki

    źródło: 14484993_1199028413504314_1200987736191495702_n.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Leszek86

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.