Hannahalla tagu #syria, sfrustrowany s*ulejarz

  •  

    Zobaczmy, jak nikła jest nasza wiedza:

    - nie wiemy, czy Nasz wszechświat jest skończony i co jest poza nim, jeśli nie jest
    - nie wiemy, czy pole Higgsa, obowiązuje w całym wszechświecie, jeśli jest on nieskończony - jeśli tak, nie jest on pusty
    - nie wiemy, czy wielki wybuch miał miejsce
    - nie wiemy, co było wcześniej
    - nie znamy przyszłości wszechświata, nie wiemy, czy np. śmierć cieplna jest na 100% konieczna czy też jest tylko wymysłem.

    Wiemy bardzo mało.

    #kosmos #gruparatowaniapoziomu

    --
    Wszystkie nieodpowiednie komentarze będą usuwane
    pokaż całość

  •  

    Ta fota lata od rana ale nie każdy chyba wie że jest na nim i nasz ś.p kolega @RPG-7 (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #korwin #heheszki #2zdrajcy

    źródło: wykop.pl

  •  

    A gdzie to się podziewa nasz Baba Vanga, całkowicie porzucił #syria na rzecz discorda? #syriaspam

  •  

    - brak mundurów
    - kobieta na okładce
    - postacie wyglądają jak z jakiegoś postapo
    - strzelanie z biodra
    - personalizacja postaci
    - w trailerze kobieta bez ręki
    - Michael Bay wybuchy polane wybuchami
    - zero klimatu WW2
    ¯\_(ツ)_/¯
    #battlefield

  •  

    Ponieważ można pomylić komentarze na głównej z polskojęzycznym forum bojowników Houthi stworzyłem prostą tabelkę porównawczą
    #wykop #jemen #bliskowschodniememy #izrael

    pokaż spoiler i dla atencji #syria i #syriaspam żeby nie było, że spamuje( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Ultimatum USA wobec Iranu! Unia Europejska pod ścianą.

    W poniedziałek, 21 maja, Amerykanie wystosowali do władz Iranu 12-punktowe ultimatum. Tym samym Teheran otrzymał wybór: zmierzyć się z sankcjami lub zgodzić się na upokarzające amerykańskie żądania. Jednocześnie UE cały czas próbuje uratować umowę z Iranem. Tymczasem administracja prezydenta Rouhaniego musi zmierzyć się nie tylko z amerykańskim, lecz także rodzimym przeciwnikiem - jesteście ciekawi z kim? Zatem zapraszam na dzisiejsze wydanie "Pulsu Lewantu"

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Pompeo atakuje!

    21 maja 2018 roku amerykański sekretarz stanu – Mike Pompeo – wystąpił w waszyngtońskiej "Heritage Foundation". Podczas swojego przemówienia przedstawił 12-punktowe ultimatum wobec Iranu i stwierdził, że Iran albo spełni amerykańskie żądania albo będzie musiał się zmierzyć z "najostrzejszymi sankcjami w historii". Oto lista amerykańskich żądań:

    1. Iran musi przedstawić kompletną dokumentację dotyczącą swojego programu atomowego
    2. Iran musi zaprzestać wzbogacania uranu i przetwarzania plutonu
    3. Iran musi udostępnić IAEA (Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej) nieograniczony dostęp do wszystkich ośrodków badawczych w kraju
    4. Iran musi przestać wysyłać swoje rakiety do grup rebelianckich (w domyśle Houthi) i zaprzestać prac nad pociskami zdolnymi przenosić ładunek atomowy
    5. Iran musi uwolnić wszystkich amerykańskich jeńców
    6. Iran musi przestać wspierać grupy rebelianckie, w tym Hezbollah, Hamas i Palestyński Islamski Dżihad
    7. Iran musi uznać suwerenność Iraku i pozwolić na demobilizację szyickich milicji w Iraku
    8. Iran musi przestać wspierać rebeliantów Huthi i zacząć pracować nad pokojowym rozwiązaniem konfliktu w Jemenie
    9. Iran musi wycofać swoje wojska z Syrii
    10. Iran musi przestać wspierać Taliban i przestać zapewniać schronienie członkom Al Kaidy
    11. Iran musi zakazać IRGC wspierania grup rebelianckich
    12. Iran musi przestać grozić Izraelowi i bezpieczeństwu międzynarodowej żeglugi. Musi zakończyć cyberataki. Musi wpłynąć na podporządkowanych sobie rebeliantów w Jemenie, aby ci przestali atakować cele w KSA i ZEA za pomocą rakiet balistycznych.

    Jak można łatwo zauważyć, to upokarzające ultimatum jest dla Iranu nie do przyjęcia. Dobrze podsumował to jeden z bliskowschodnich komentatorów, który powiedział, że USA wymaga od Iranu, aby ten "położył się na ziemi i udawał martwego".

    Pompeo zapowiedział, że jeśli Iran nie spełni amerykańskich żądań to będzie musiał zmierzyć się z "najostrzejszymi sankcjami w historii". Jednak takie groźby zapewne nie zrobiły zbyt dużego wrażenia na władzach w Teheranie. Sankcje, które zostały nałożone na Iran przed 2015 rokiem, były bardzo dotkliwe przede wszystkim dlatego, że prawie cała społeczność międzynarodowa sprzysięgła się przeciw władzy ajatollahów. Natomiast teraz anty-irańska koalicja jest bardzo mała.

    Mike Pompeo podczas spotkania w "Heritage Foundation" - źródło: U.S. Department of State/flickr.com

    Stanowisko arabskich sojuszników

    Amerykańskie sankcje względem Iranu podzieliły nawet najbliższych sojuszników Waszyngtonu. Arabia Saudyjska, Bahrajn i ZEA bardzo ucieszyły się z ostatniej decyzji Trumpa. Natomiast Katar, Kuwejt i Oman twierdzą, że odstąpienie od JCPOA (akronim utworzony od pełnej nazwy irańskiej umowy) było błędem. Stanowisko tych ostatnich krajów wynika z tego, że w ostatnich latach bardzo mocno zacieśniły one swoją współpracę z Iranem. Poza tym widzą one Teheran jako idealną przeciwwagę dla saudyjskiej dominacji w regionie – liczą na to, że umiejętne balansowanie między Rijadem a Teheranem pozwoli im prowadzić niezależną politykę.

    Tym samym decyzja Trumpa wywołała ogromne tarcia wewnątrz Rady Współpracy Zatoki Perskiej, która i tak była już mocno podzielona. Tarcia te są tak duże, że część amerykańskich analityków mówi już o upadku Rady Współpracy Zatoki. W ten sposób administracja Trumpa została sama strzeliła sobie w kolano. Przed wystąpieniem z irańskiej umowy, Amerykanie liczyli na to, że to właśnie Rada jednogłośnie stanie po stronie USA.

    Warto w tym miejscu wspomnieć o wizycie Pompeo w Rijadzie pod koniec kwietnia – pisałem o tym tutaj. Zadaniem Pompeo było zakończenie kryzysu katarskiego i zjednoczenie Zatoki przeciwko Iranowi. Ostatecznie jednak widzimy, że wizyta ta zakończyła się kompletnym fiaskiem – nie tylko nie położyła końca katarskiemu kryzysowi, lecz jeszcze go pogłębiła.

    Mike Pompeo podczas swojej kwietniowej wizyty w Rijadzie - źródło: U.S. Department of State/flickr.com

    Stanowisko Unii Europejskiej

    Amerykanie, występując z irańskiej umowy, liczyli że Europa pójdzie za nimi. Zgodnie z tym scenariuszem USA i UE miały zmusić Iran, aby ten znowu usiadł do negocjacji nowej umowy, już dużo bardziej dla siebie niekorzystnej. Jednak ostatecznie decyzja Trumpa nie spotkała się z nawet najmniejszym zrozumieniem ze strony Brukseli.

    Europa nadal stoi na stanowisku, że obecna umowa jest najlepszą możliwą opcją, której wypracowanie zajęło wiele lat i porzucenie jej teraz - zwłaszcza gdy Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdza, że Iran przestrzega jej zapisów, jest co najmniej nierozsądne. Poza tym unijni dyplomaci zarzucają Ameryce krótkowzroczność. Mogherini, komentując wystąpienie Pompeo, zauważyła że póki co USA przedstawiają same żądania, lecz nie wskazują w jaki sposób odejście od JCPOA zmusi Iran do zrezygnowania z broni atomowej.

    Na ostatnim szycie unijnym, który odbył się 17 maja w Sofii, zdecydowano, że UE wprowadzi w życie tzw. "prawo blokujące" - dokładnie jest to rozporządzenie Rady UE. Prawo to zostało uchwalone jeszcze w 1996 roku i miało pomóc europejskim firmom w obejściu amerykańskich sankcji nałożonych na Kubę, Libię i Iran. Ostatecznie jednak nigdy nie zostało wykorzystane, gdyż ostatecznie Europa poszła na ustępstwa względem USA. Jednak teraz, po ponad 20 latach, UE uznała, że należy "odkurzyć stare prawo".

    Teoretycznie rozporządzenie z 1996 roku może być bardzo potężną bronią, gdyż zakazuje ono europejskim organom respektowania orzeczeń sądów państw obcych, które nałożyły sankcje na państwa trzecie – rozporządzenie zawiera specjalny aneks, gdzie wskazano jakich sankcji i przeciwko komu UE nie respektuje. W efekcie gdyby np. amerykański sąd uznał, że dana europejska firma narusza sankcje nałożone na Iran i nałożył na nią karę to musiałby wystąpić o egzekucję do organów europejskich – te natomiast odmówiłyby współpracy.

    Inaczej sprawa wygląda w przypadku firm europejskich, które prowadzą swoje interesy także na rynku amerykańskim – tutaj amerykańskie organy mogłyby prowadzić egzekucję przeciwko danej firmie z dóbr, które znajdują się na terenie USA. Rozporządzenie z 1996 r. stara się zabezpieczyć europejskie firmy także przeciwko takiemu zagrożeniu – prawo to pozwala takim firmom prowadzić egzekucję przeciwko "podmiotom, które spowodowały straty po stronie firm europejskich", z majątku znajdującego się na terytorium UE. Jednak w tym miejscu pojawia się problem immunitetu państw obcych i dlatego ciężko wyobrazić sobie sytuację, gdy europejskie organy będą prowadzić egzekucję z majątku rządu USA. Europejscy politycy dostrzegli tę lukę i zapowiedzieli ją załatać. Francuski minister finansów, Bruno Le Maire, stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby amerykańskie kary były pokrywane bezpośrednio ze środków UE.

    Podsumowując, nazwa "prawo blokujące" brzmi groźnie, lecz w praktyce unijne przepisy ochronne mogą okazać się bezużyteczne. Co prawda rozporządzenia Rady UE są skuteczne bezpośrednio – zatem nie wymagają żadnego działania (implementacji) od państw członkowskich. Jednak w praktyce rozporządzenie z 1996 roku ustanawia jedynie ramy, które będą musiały zostać uzupełnione o konkretne mechanizmy. Potrzebne jest także uchwalenie specjalnego aneksu, który określi jakie sankcje mają być nierespektowane. Unijni politycy zapowiadają, że wszystko będzie gotowe za max. 2 miesiące, czyli wtedy gdy USA przywrócą stare sankcje.

    Obecnie "prawo blokujące" jest tylko dziurawym okrętem, ale wydaje się że UE posiada wystarczającą ilość materiałów, aby załatać tę łajbę. Jednak załatanie starego prawa może być niewystarczające. Głównym problemem jest to czy europejskie firmy (które przecież mają ogromne powiązania z amerykańskim rynkiem) będą chciały podjąć ryzyko i przeciwstawić się USA. Póki co większe firmy zapowiedziały swoje wyjście z Iranu, jeśli USA i UE się nie dogadają. Z drugiej strony Irańczycy liczą na to, że "prawo blokujące z 1996 roku" zachęci do inwestowania w Iranie mniejsze europejskie firmy, które nie mają powiązań z kapitałem amerykańskim – dzięki czemu nie będą się obawiać sankcji.
    Niezależnie od rezultatów akcji europejskich polityków jedno jest pewne - kryzys we współpracy transatlantyckiej. USA traktują UE przedmiotowo, licząc że ta posłusznie będzie wykonywała każde życzenie (a w zasadzie żądanie) Waszyngtonu. Tymczasem Europa nie chce, zarówno ze względów gospodarczych, politycznych, czy nawet czysto prestiżowych pozostawać pod butem USA. Tym samym prowadzi to do tarć wewnątrz transatlantyckiej wspólnoty. Tymczasem obok tego jest człowiek, który tylko zaciera ręce, nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście - tym człowiekiem jest Władimir Putin.

    Mogherini i Zarif podczas spotkania w Szwajcarii dotyczącego JCPOA - źródło: U.S. Department of State/flickr.com

    Jak obejść sankcje?

    Od czasu obalenia szacha w 1979 roku, Iran prawie cały czas musiał mierzyć się z sankcjami. Wielokrotnie były one dużo ostrzejsze niż te, z którymi zmierzy się niedługo Teheran , gdyż dawniej przeciwko Iranowi sprzysięgała się cała społeczność międzynarodowa. Natomiast teraz Iran ma przeciwko sobie tylko Stany Zjednoczone, Saudów i Izrael - gdy idzie o ważniejszych graczy. W związku z tym Teheran powoli przygotowuje się do obrony i odbudowuje "kanały biznesowe", którymi dawniej omijano sankcje.

    Część analiz wskazuje, że Irańczycy znów wykorzystają "spółki słupy" założone w sąsiednich krajach, aby wykorzystać posiadane przez siebie dolary amerykańskie. Jednak taki proceder będzie znaczenie bardziej utrudniony niż jeszcze kilka lat wcześniej, gdyż po reformach dokonanych za czasów Obamy amerykańska skarbówka dużo bardziej wnikliwie przygląda się takim operacjom. Poza tym operacje przeprowadzane przez sieć "spółek słupów" nie będą w stanie zaspokoić irańskich potrzeb w żadnej istotnej części. Takie spółki mogą służyć jako narzędzie do zdobycia pewnych "ekskluzywnych towarów", ale nie dla zaspokojenia podstawowych potrzeb irańskiego społeczeństwa.
    W związku z tym część irańskich polityków twierdzi, że jak najszybciej trzeba pozbyć się posiadanych przez Iran dolarów i wymienić je na euro lub jeny. Dzięki temu Iran mogły spokojnie handlować a jego kontrahenci nie bali by się amerykańskich sankcji – sankcje te są adresowane do amerykańskich firm oraz do firm obracających dolarem. Tutaj jednak pojawia się problem, gdyż wymienienie takiej dużej ilości dolarów jaką posiada Iran może być ogromnym wyzwaniem – zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że większość banków nie chce przeprowadzać jakichkolwiek transakcji z Irańczykami, nie mówiąc już o wymianie miliardów dolarów.

    Jednocześnie jednak Iran może liczyć na "Bank of Kunlun". Za pomocą tego chińskiego banku Irańczycy już wcześniej finansowali wiele swoich transakcji – zwłaszcza tych dokonywanych z chińskimi firmami. Szczególnie istotną rolę Bank of Kunlun odegrał w okresie ostatnich sankcji (przed 2015 rokiem), gdy to właśnie na chińskie konta Irańczycy przelewali miliony dolarów. Nie uszło to uwadze amerykańskiej skarbówki, która szybko nałożyła ogromne kary na Bank of Kunlun i wyrzuciła go z amerykańskiego rynku. Jednak Chińczycy wcale nie zaprzestali swojego procederu, gdyż – nawet po zniesieniu sankcji – dawał im on ogromne zyski. W związku z tym bardzo prawdopodobny jest scenariusz, że Irańczycy zaczną przeprowadzać jeszcze więcej operacji za pośrednictwem Chińczyków.

    Ponadto unijni politycy dyskutują na temat możliwości udzielania Irańczykom ogromnych kredytów, które pozwoliłyby finansować obrót handlowy. Kredyty te byłyby udzielane w euro, zatem znalazłyby się poza zasięgiem amerykańskich sankcji. Na takie rozwiązanie szczególnie mocno naciskają francuscy politycy. Póki co toczą się w tej sprawie rozmowy, ale wiele wskazuje że pod koniec czerwca 2018 roku europejskie banki centralne mogłyby zacząć udzielać takich kredytów.
    Jednocześnie pomocną dłoń do władz w Teheranie wyciągają Turcja oraz Rosja. Turcja zapowiedziała, że nie będzie respektować amerykańskich sankcji i nadal będzie handlować z Irańczykami. Jest to bardzo ryzykowany ruch, gdyż turecka gospodarka znajduje się na krawędzi upadku. Jeśli USA zacznie rozliczać swoich sojuszników z ich postawy wobec Iranu, to może zdecydować się na sankcje wobec tureckich banków, co mogłoby być gwoździem do trumny dla tureckiej gospodarki. Jednak z drugiej strony ciężko powiedzieć jaka będzie skala turecko-irańskiej współpracy, a ponadto czy Amerykanie zdecydują się na jakiekolwiek ostrzejsze kroki wobec Turcji. Mimo tego, że w ostatnich latach stosunki turecko-amerykańskie są bardzo zimne, to USA nadal uważa Turcję za jednego ze swoich najważniejszych sojuszników na Bliskim Wschodzie – co zresztą Turcja skrzętnie wykorzystuje.

    Prezydenci Rouhani, Putin i Erdogan podczas spotkania w tzw. formule astańskiej - źródło: kremlin.ru

    Obalić reżim

    Głównym celem Waszyngtonu jest obalenie reżimu Ajatollahów. Administracja Trumpa uznała, że jeśli sankcje zostaną przywrócone to irańskie społeczeństwo zbuntuje się i obali "władzę znienawidzonego Chameneiego". Byłaby to upragniona przez USA "zmiana reżimu". Jednak głębsza analiza irańskiej polityki pokazuje, że amerykańskie myślenie jest błędne, a ponadto bardzo niebezpieczne.

    Obecny prezydent Iranu – Rouhani – jest powszechnie uważany za polityka o umiarkowanych poglądach. Wygrał on wybory w 2013 i 2017 roku głosząc hasła modernizacji kraju. To właśnie umowa JCPOA była uważana za jeden z jego największych sukcesów, który zaskarbił mu duże uznanie w społeczeństwie. Jednak teraz, gdy Amerykanie wycofali się z umowy i na Iran spadło widmo sankcji, pozycja Rouhaniego została mocno podkopana. Najwięcej na tym zyskali "twardogłowi", którzy od początku twierdzili że umowa była błedem. Amerykańska decyzja jest wodą na młyn irańskich konserwatystów, którzy coraz mocniej krytykują prezydenta i powoli zaczynają przejmować jego elektorat.
    Część osób twierdzi, że już teraz w Teheranie trwają prace nad zamachem stanu i odsunięciem od władzy reformatorów. Takie opinie wcale nie są wyssane z palca i mają oparcie w faktach. W tym miejscu musimy wrócić do wydarzeń sprzed kilku miesięcy. W marcu 2018 roku Chamenei, który jest zwierzchnikiem irańskich sił zbrojnych, powołał Alego Saidiego na swojego przedstawiciela przy armii. Natomiast przedstawicielem Chameiniego przy Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) został generał Yadollah Javani. Obaj, Saidi i Javani, mieli ogromny udział w tłumieniu rozruchów z 2009 roku. Roszady w wojsku wskazuję, że Chamenei chce mieć pewność, że w przypadku konfrontacji armia stanie po jego stronie. Jednocześnie pojawiają się informacje, że Chamenei namaścił na nowego prezydenta Ghasema Solejmaniego – bohatera wojennego, dowódcę elitarnych sił Al-Quds wchodzących w skład IRGC.

    Solejmani, jako bohater z czasów wojny z Irakiem czy Państwem Islamskim, jest bardzo popularny w irańskim społeczeństwie. W związku z tym konserwatyści liczą na to, że Solejmani z łatwością mógłby zastąpić Rouhaniego i jednocześnie nie doprowadzić do zantagonizowania społeczeństwa. Jednocześnie wydaje się, że kwestia kiedy usunąć Rouhaniego i reformatorów, pozostaje otwarta. Jeśli Rouhaniemu uda się wynegocjować dobre warunki z Europą, to prawdopodobnie Chameini pozwoli mu pozostać u władzy do wyborów, które odbędą się w 2021 roku. Jeśli jednak negocjacje z Brukselą zakończą się fiaskiem, to "twardogłowi" mogą siłą odsunąć Rouhaniego od władzy.

    Patrząc z tej perspektywy, nie powinny dziwić nas wypowiedzi szefa irańskiego MSZ-u, Dżawada Zarifa, który coraz mocniej naciska na UE. Podczas ostatniego spotkania z Miguelem Canete – europejskim komisarzem ds. energii – Zarif wprost powiedział, że jeśli Bruksela chce zachować umowę to musi zrobić więcej. Irańska administracja czuje nóż na gardle i wie, że obecnie walczy nie tylko z Ameryką, ale także z krajową opozycją.

    Zatem wydaje się, że plan Trumpa może się udać (przynajmniej teoretycznie) i dojdzie do upragnionej przez niego "zmiany irańskiego reżimu" – pytanie tylko czy to właśnie takiej zmiany chcą Amerykanie?

    Generał Ghasem Solejmani - źródło: akkasemosalman.ir

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku
    - w szczególności zapraszam do przeczytania mojego tekstu o zgrzytach na linii USA-UE, gdzie wyjaśniłem dlaczego Unia z taką zaciekłością broni irańskiej umowy.

    #bliskiwschod #iran #ue #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #steemit #lagunacontent
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykański żołnierz cieszy się z papierosa i chwili wytchnienia, Okinawa, maj 1945 r.

    Bitwa o Okinawę trwała osiemdziesiąt dwa dni. Od 1 kwietnia do 22 czerwca 1945 r. Niemal trzy razy tyle, co kampania w Polsce w 1939 r. Pożarła życia blisko 250 tysięcy ludzi. Najgorzej... najgorzej było chyba w maju.

    Kiedy tysiące brytyjskich, kanadyjskich, polskich i amerykańskich żołnierzy świętowało zwycięstwo przy szklaneczkach whisky, obejmując roześmiane dziewczyny w jasno oświetlonym Paryżu, Brukseli, czy Londynie, daleko, daleko na Wschodzie, na zapomnianych wysepkach, w strugach deszczu amerykańscy żołnierze walczyli dzielnie o każde wzgórze, każdy bunkier, każdą jaskinię z gotowymi na śmierć żołnierzami japońskiego Cesarza. Jest takie znane zdjęcie, gdzie żołnierze 77. Dywizji Piechoty stoją przy odbiorniku radiowym i słuchają wieści o końcu wojny w Europie. Z ich min wybrzmiewa tylko jedno: ''co mnie to ku*wa obchodzi?''

    W maju walki zmieniły się w starcia pozycyjne rodem z I Wojny Światowej, wszystko za sprawą deszczy monsunowych, których pora przypada właśnie w maju. Lało jak z cebra. Okopy i dołki strzeleckie Amerykanów zamieniały się w błotniste bajora. Błoto oblepiało wszystko - buty, mundury, broń. W powietrzu unosił się ohydny, trupi odór. Niepogrzebane ciała zabitych stały się siedliskiem wielkich larw. Każdy, kto poślizgnął się na stoku, miał kieszenie i zakamarki munduru pełne robactwa. Wielkie, tłuste, granatowe muchy oblepiały później drzewa. ''Nie latają, nie bzyczą. Trzymają się kurczowo gałęzi, bo tak są przejedzone'', wspominał jeden z amerykańskich reporterów. Okinawskie drogi, głównie gruntowe, wysypane tłuczonym koralem, stały się nieprzejezdne. Większość pojazdów zwyczajnie tonęła po osie w błocie. Do transportu amunicji i ewakuacji rannych wykorzystywano głównie amfibie i czołgi, wożąc rannych za wieżą pojazdu. Żołnierze chodzili po kolana w wodzie, nosząc amunicję i żywność na pierwszą linię. Pito brudną wodę, przez co szalała dyzenteria. Amerykanie nie mogli się nawet umyć, czy ogolić i ich mundury po prostu na nich gniły. Mechanicy rozpaczliwie ''kanibalizowali'' czołgi, bo Japończycy znali ich wartość i zaciekle na nie polowali. Szalała nerwica frontowa, żołnierze ogarnięci paniką nie byli w stanie niczego zrobić i trzeba było ich hospitalizować.

    I wśród takiego krajobrazu toczyły się ciężkie walki. Japończycy nieustannie ostrzeliwali amerykańskie pozycje, samemu będąc w lepszej sytuacji - dysponowali w końcu bunkrami wydrążonymi w skałach. 6. Dywizja Marines dziesięć długich dni atakowała aż dwanaście razy wzgórze nazwane od kształtu "Głowa Cukru". Japończycy zaciekle kontratakowali, używając nawet ładunków wybuchowych na kijach z bambusa. Podobne sytuacje miała sąsiednia 96. Dywizja Piechoty, walcząc o wzgórza ''Stożek'' i uroczo nazwane ''Kropla czekolady''. Sama 6. Dywizja utraciła aż 2600 ludzi na jednym wzgórzu.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Mirki spod tagu #syria wybaczcie ze usunalem poprzedni post ale powiedzcie mi o stronach konfliktu w syrii oraz o ich planach itp

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykańskie B-29 z 6. Armii Powietrznej podczas nalotu.
    W nocy minęła rocznica (Post z 10 marca - Mleko) jednej z najohydniejszych zbrodni wojennych II WŚ. Operacji ''Meetinghouse''.

    Wieczorem 9 marca 1945 r. z baz na Marianach wystartowało 346 bombowców B-29 z XXI. Bomber Command. Kierowały się nad Tokio, stolicę Imperium Japonii. Nocny lot był długi i monotonny, zatem w wielu maszynach lotnicy zabijali czas i słuchali niezakłócanych hitów Radia Tokio, w tym słynnego szlagieru Harlana Leonarda o tytule - o gorzka ironio! - ''I Don’t Want to Set the World on Fire''…

    Tuż po godzinie 2 w nocy 10 marca piloci 329 bombowców ujrzeli stolicę Nipponu. Byli niepowstrzymani. Lecąc na niewielkiej wysokości zrzuciły 1667 ton bomb - w większości zapalających bomb kasetowych M69.

    Rozpętało się straszliwe piekło. Bomby bez problemu podpalały lekkie, tradycyjne domy Japończyków, zbudowane w większości z drewna i papieru. Potworna ściana ognia paliła wszystko na swojej drodze, wysysając tlen. Rozpętała się burza ogniowa, pochłaniając dziesiątki kilometrów kwadratowych w morzu płomieni. Tysiące ludzi spłonęło żywcem, ale jeszcze więcej udusiło się w męczarniach.Niektórzy próbowali ratować się wskakując do rzeki Sumida, ale świadkowie mówili, że rankiem była pełna zwłok tych, którzy utonęli, albo umarli od poparzeń. Japońscy strażacy i członkowie obrony przeciwlotniczej dzielnie próbowali walczyć z pożarem - ale nadaremnie. Pożar zgasł dopiero następnego dnia. Z Tokio pozostały zgliszcza - wypalono do ziemi 41 kilometrów kwadratowych terenu. Zginęło - wg różnych szacunków - od 70 do nawet 200 tysięcy ludzi, milion straciło dach nad głową.

    Z bestialstwa operacji ''Meetinghouse'' był jednak ktoś szczerze zadowolony. Dowódca XXI Bomber Command, generał Curtis LeMay. Psychopata, który nie powinien nigdy wyjść z domu bez klamek, był tak ucieszony wynikiem swojego ''eksperymentu'', jak traktował nalot na Tokio, że w następnych dniach podobne katastrofy spotkały Osakę, Nagoję, Kobe i Jokohamę. Bomby spadały tak długo, aż nie skończyły mu się bomby zapalające. Był to pierwszy etap zaplanowanej przez niego ofensywy bombowej z wykorzystaniem burz ogniowych. Wiele lat później ten sam Curtis LeMay, zbrodniarz i morderca w fotelu gubernatora stanu Alabama będzie nawoływał do obrócenia Wietnamu w perzynę. Cofnięcia go bombardowaniami do epoki kamienia łupanego.

    Curtis LeMay zmarł w 1990 roku w aurze bohatera wojennego. Nigdy nie poniósł odpowiedzialności za swoje zbrodnie.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry,

    Zapraszam do cotygodniowego Waszego zestawienia najczęściej słuchanych albumów w serwisie last.fm.

    Słucham z last.fm - Notowanie: 271 (subskrybuj tag: #sluchamzlastfm)

    Polega ono na pokazaniu 9 najczęściej słuchanych przez Was płyt w minionym tygodniu.
    Notowanie będzie się pojawiać co tydzień w niedzielę, mniej więcej wieczorem.

    Aby wziąć w nim udział należy:

    1. Wejść tutaj: http://tapmusic.net/lastfm lub tutaj: http://www.nsfcd.com/lastfm
    2. Wpisać swoją nazwę użytkownika w serwisie last.fm.
    3. Następnie wybrać "7 days", gdyż zestawienie będzie z ostatnich 7 dni.
    4. Następnie wybrać rozmiar "3x3", co wygeneruje obrazek z 9tką najczęściej słuchanych albumów.
    5. Poniżej (lub po kliknięciu na "Advanced Features") można zaznaczyć: "Display album/artist captions" oraz (opcjonalnie) "Display playcount".
    6. Kliknąć w guzik "Submit" aby wygenerować grafikę, która zawierać będzie nazwy artystów, tytuły albumów oraz (opcjonalnie) liczbę odsłuchań utworów zawartych na poszczególnych albumach danego artysty.
    7. Zapisać obrazek lub skopiować jego adres i dodać poniżej (w komentarzu) jako załączone zdjęcie do komentarza (ikona aparatu fotograficznego).

    Uwaga:
    aby być na bieżąco z wstawianiem swoich notowań, zapraszam do subskrypcji tagu: #sluchamzlastfm

    #muzyka #lastfm
    pokaż całość

  •  

    Co się stało, że w tym roku były takie ciche juwenalia? Zawsze słyszałem w domu dźwięki z kampusu, a teraz było cichutko.
    #torun #umk

    •  

      @Liesbaum: Kiedyś to były czasy, że Juwenalia dało się ogarnąć po głównym wykonawcy. Bo w sumie było tylko 3 wymieniających się co roku. xD
      Co nie zmienia faktu, że oficjalna strona Juwenaliów nadal podaje informacje z zeszłego roku, konto na FB nie podaje żadnych konkretnych informacji, a program zobaczyłem dopiero w lokalnych mediach. Ludzie w tym roku organizujący imprezę ewidentnie do tego się nie nadają.

      pokaż spoiler No i kurwa Zakopower xDDDDD
      pokaż całość

    •  

      Juwenalia w #torun były w tym roku bojkotowane. Słaby zarząd studencki z *** przewodniczącą i tak to wyszło. Stare ekipy wiedziały że najważniejsze są kontakty z lokalnymi firmami i możliwość załatwiania różnych rzeczy. Druga sprawa to sponsoring i współpraca. Aktualny zarząd wie jak zjebac sprawę i nie umie negocjować.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Na Discordzie na pewno nie było( ͡° ͜ʖ ͡°) , a czy na tagu?
    Rząd syryjski uruchomił kolejne pole naftowe w prowincji Rakka
    https://muraselon.com/en/2018/05/gas-field-raqqa-syria-isis/
    #syria

    źródło: muraselon.com

  •  

    Mirki powiedzcie mi, mam 21 lat, jakbym sobie teraz poszedł na siłkę + basen przez rok, to jest sens iść do woja, zawsze to było moim marzeniem, ale może ktoś tutaj ma opinię o pracy w woju. #pracbaza #wojskopolskie #wojsko

  •  

    Piękny przykład propagandy, która ma na celu ośmieszenie niewygodnych osób (kiedyś takich nazywali przeciwnikami rewolucji). Lata lecą, schemat ten sam, tylko medium inne; Pożyteczny idiota tworzy wpis ze zdjęciem pana Michalkiewicza, treść sugeruje jakoby był to człowiek niewiarygodny, najlepiej nazwać go jeszcze antysemitą. Żeby osobom, które nie znają pana Stanisława kojarzył się on jednoznacznie źle, wkleja się pod spodem zdjęcia takich person jak Pawłowicz, Bosak itp... Wpisy takie pojawiają się kilka razy w miesiącu, komentarze obnażające ich cel są najzwyczajniej usuwane, a autorzy blokowani (cenzura).
    Warto zwracać uwagę na takie rzeczy i nie dać się nabierać taniej propagandzie.

    #neuropa #4konserwy #4kuce #michalkiewicz #propaganda #polityka
    pokaż całość

  •  

    Tak swoją drogą jakby ktoś się zastanawiał dlaczego nie ma dostępu do Discorda NDF-a to powstały rozmowy pokojowe pomiędzy Syrian Sarin Army i National Discord Forcess o połączeniu się pod wspólną banderą i usunięciem starych discordów

    pokaż spoiler Ale spoko liderzy tych ugrupowań tak się nienawidzą że kwestia powrotu NDFu to mniej niż miesiąc xD


    pokaż spoiler Jakby ktoś pytał to link do legendarnego Liwa Baba Francis nie istnieje więc się o niego nie pytajcie


    #syria #syriaspam
    pokaż całość

  •  

    Są informacje, że NDF ma podobno zostać wkrótce rozwiązany.

    Oznacza to wbrew temu co głosi obiegowa opinia, że wojskom syryjskim wcale nie brakuje aż tak bardzo ludzi, skoro mogą sobie pozwolić na taki ruch. Do tego ostatnia konsolidacja terytorium, spowodowała, że nie trzeba już utrzymywać w każdej miejscowości lokalnych jednostek samoobrony i SAA wraz z sojusznikami powinna sobie poradzić.

    #syria

  •  

    37,8 stopnia ( ͡° ʖ̯ ͡°) trafili mnie, trafili mnie, Boże czy zobaczę jeszcze rodzinę? #chory #umierajzwykopem

  •  

    #palestyna #polityka #izrael #turcja Już niedługo wypowiedzenia wojny będą się odbywały na twitterze. To na dole to autentyk.

    źródło: i.redd.it

  •  

    Ford to jednak wspaniała marka, której użytkownicy przerobili już chyba wszystkie najciekawsze przypadki. Dzisiaj zauważyłem, że w moim Focusie lampa cofania zamieniła się w zamknięty basen. Zaciekawiony, czemu nastąpiła taka cudowna przemiana, postanowiłem powierzyć swoje losy wyszukiwaniu Google. Wpisałem więc odpowiednią frazę, a tam 2 pierwsze wyniki... xD

    #ford #motoryzacja #samochody pokaż całość

    źródło: wodada.jpg

  •  

    Jakim typem Assadowca jesteś?

    • 32 głosy (17.30%)
      Nie jestem
    • 20 głosów (10.81%)
      The Reluctant Assadist
    • 16 głosów (8.65%)
      The Closeted Assadist
    • 21 głosów (11.35%)
      The Normie Assadist
    • 13 głosów (7.03%)
      The Hardcore Assadist
    • 83 głosy (44.86%)
      ALLAH SURIYA BASHAR U BAS
  •  

    Z oficjalnego profilu ONR na twitterze, sprzed paru minut ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #heheszki #syria #ciekawostki #onr #polityka

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Ponieważ na całym świecie skończył się już 14 maja 2018 roku ostatecznie możemy stwierdzić, że przepowiednia @RuskiAgent1917 się nie sprawdziła. Ani Izrael i ani USA nie zaatakowały terenów rządowych w Syrii niszcząc bazy wojskowe, bazy morskie, bazy lotnicze, stanowiska przeciwlotnicze, HQ, fabryki, pola ropo i gazo nośne, tajne budynki oraz Pałac Prezydencki w Damaszku. Nie doszło też do anarchii w Syrii i Amerykanie nadal tam siedzą. Faktycznie pozostali tam pożyteczni idioci czyli wojska Francuskie/Brytyjskie/Niemieckie oraz patrole Norweskie/Włoskie/Kanadyjskie/Polskie[sic!] i inne które były widywane w Syrii na terenach Rożawy oraz w rejonie Al-Tanf.
    Do zobaczenia przy okazji kolejnego proroctwa, goje!
    #syria #syriaspam #przepowiedniaprorokaruskiego
    pokaż całość

    źródło: proroctwo.PNG

  •  

    Witam wszystkich... Poszukuję osób które zostały oszukane przez @RuskiAgent1917 . Wierząc w jego przemowy, uwierzyłem że koniec świata jest bliski. Kupiłem schron kiedy cała masa innych ludzi też kupowała.. Kupiłem to za pieniądze które miały iść na wymarzone mieszkanie. Wydałem łącznie 230 tys zł... Jestem na ten moment ponad 91 tys w plecy (po sprzedaży zakupionego schronu)... A teraz do sedna poszukuję osób które dały się naciągnąć temu oszustowi tak jak ja. Proszę również o wszelkie informację o nim na pw... Będę szykował pozew zbiorowy, przeciwko temu sku... Proszę o jak największy odzew...im więcej osób dołączy do pozwu tym lepiej...

    #syria #syriaspam #pdk
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry,

    Zapraszam do cotygodniowego Waszego zestawienia najczęściej słuchanych albumów w serwisie last.fm.

    Słucham z last.fm - Notowanie: 270 (subskrybuj tag: #sluchamzlastfm)

    Polega ono na pokazaniu 9 najczęściej słuchanych przez Was płyt w minionym tygodniu.
    Notowanie będzie się pojawiać co tydzień w niedzielę, mniej więcej wieczorem.

    Pamiętajcie, że tradycyjne skroblowanie Spotify przestaje wkrótce działać. Przesiadka na nowy sposób skroblowania opisana tutaj: https://community.spotify.com/t5/iOS-iPhone-iPad/Last-fm-Scrobble-failed-few-hours-ago/m-p/4476989/highlight/true#M100273

    Aby wziąć w nim udział należy:

    1. Wejść tutaj: http://tapmusic.net/lastfm lub tutaj: http://www.nsfcd.com/lastfm
    2. Wpisać swoją nazwę użytkownika w serwisie last.fm.
    3. Następnie wybrać "7 days", gdyż zestawienie będzie z ostatnich 7 dni.
    4. Następnie wybrać rozmiar "3x3", co wygeneruje obrazek z 9tką najczęściej słuchanych albumów.
    5. Poniżej (lub po kliknięciu na "Advanced Features") można zaznaczyć: "Display album/artist captions" oraz (opcjonalnie) "Display playcount".
    6. Kliknąć w guzik "Submit" aby wygenerować grafikę, która zawierać będzie nazwy artystów, tytuły albumów oraz (opcjonalnie) liczbę odsłuchań utworów zawartych na poszczególnych albumach danego artysty.
    7. Zapisać obrazek lub skopiować jego adres i dodać poniżej (w komentarzu) jako załączone zdjęcie do komentarza (ikona aparatu fotograficznego).

    Uwaga:
    aby być na bieżąco z wstawianiem swoich notowań, zapraszam do subskrypcji tagu: #sluchamzlastfm

    #muzyka #lastfm
    pokaż całość

  •  

    Ja im się nawet jakoś nieszczególnie dziwie - jesteś małym, młodym i głupim muslimem, rodzisz się w kraju ogarniętym wojną, jesteś radykalizowany przez starszych braci od najmłodszych lat, i w dodatku hymnem twojego islamskiego gównopaństwa jest TAKA PIEŚŃ

    no to co w takiej sytuacji robisz? Bierzesz kałacha i ruszasz na kapitalistów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #muzyka #islam #nasheed #syria pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kurdowie w Hasace coś kombinują. Podobno podkopują się pod strefę rządową w centrum
    #syria ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    źródło: twitter.com

  •  

    Studiuje lub studiował ktoś stacjonarnie informatykę (inż), dziennikarstwo i komunikacje społeczną lub japonistykę na #umk? Chciałbym się dowiedzieć jak tam jest, czy trudno się dostać (szczególnie na japonistykę). Waszą opinię ogólnie ʕ•ᴥ•ʔ
    Plus pytanie bonusowe: na jakiej zasadzie działa drugi kierunek studiów, tzn. po pierwszym roku japonistyki decyduję, że chcę zacząć dziennikarstwo, więc zapisuję się na rekrutację tak jak na pierwszy kierunek i biorę udział w konkursie świadectw? Czy może liczy się moja średnia? Nie mogę znaleźć wiarygodnych informacji na ten temat ;)
    #studia #studbaza #torun
    pokaż całość

  •  

    Czemu mam wrażenie że teraz to wszystko pie*dolnie? (Może nie III WŚ ale porządna zawierucha)
    #syriaspam #syria #bliskiwschod

  •  

    Zwycięstwo Hezbollahu w libańskich wyborach - czy jest się czego bać?

    6 maja 2018 roku w Libanie odbyły się wybory parlamentarne. Jeszcze tego samego dnia, w godzinach wieczornych, media obiegła wiadomość "Hezbollah przejmuje władzę w Libanie“. Osoby, które przeczytały takie nagłówki, mogły pomyśleć że wkrótce na fotelu premiera Libanu zasiądzie człowiek Nasrallaha. Jednak czy faktycznie tegoroczne wybory tak bardzo zrewolucjonizowały libańską scenę polityczną? O libańskich wyborach, ich wpływie na sam Liban i planach Izraela opowiem w dzisiejszym wydaniu Pulsu Lewantu.

    Tekst jest dostępny także na platformie Steemit.
    -----------------------------------------------

    Podstawy libańskiego ustroju

    Liban jest multi-religijnym państwem. Największą grupą religijną są tutaj muzułmanie - stanowią ok. 54% mieszkańców. Chrześcijanie są także bardzo liczni – ok. 40,5%. Małą, lecz zwartą grupę tworzą także Druzowie – 5,5%. Przy czym jest to sam wierzchołek góry lodowej gdy idzie o strukturę religijną Libanu, bo np. muzułmanie dzielą się jeszcze na Szyitów i Sunnitów (każda z tych grup stanowi ok. 27% mieszkańców Libanu). Także chrześcijanie dzielą się między sobą na maronitów, prawosławnych, czy protestantów – przy czym maronici stanowią najliczniejszą grupę – ok. 21% całej populacji Libanu.

    Ten podział religijny miał ogromny wpływ na ukształtowanie się libańskiego systemu politycznego. Już pierwotny tekst konstytucji z 1926 roku, która została uchwalona jeszcze w czasach gdy Liban był zależny od Francji, odzwierciedlał podziały religijne. Początkowo system ten dyskryminował muzułmanów, jednak z czasem, gdy muzułmanie zaczęli stanowić większość mieszkańców Libanu, dotychczasowy system stał się nie od utrzymania. W rezultacie obecnie podstawy libańskiego ustroju wyglądają następująco:
    1. parlament składa się z 128 członków – z czego jedna połowa mandatów przeznaczona jest dla chrześcijan a druga połowa dla muzułmanów (do tej grupy zaliczeni są także Druzowie)
    2. przewodniczący parlamentu musi być szyitą
    3. prezydent republiki wybierany jest przez parlament – przy czym prezydent zawsze musi być chrześcijaninem
    4. premier musi być sunnitą
    5. każda zmiana konstytucji wymaga zgody 2/3 członków parlamentu – w ten sposób zabezpieczono się przed zmianą prawa w przypadku, gdyby liczebność jednej grupy ludności znacznie zwiększyła się.

    Mapa religijna Libanu - autor: Sergey Kondrashov, katagogi.com

    Libańska scena polityczna

    W Libanie występuje bardzo dużo małych partii, lecz zasadniczo starają się one współpracować w większych "blokach". W efekcie parlament podzielony jest na dwa wielkie sojusze:
    * Sojusz 8 marca – przewodzi mu Hezbollah
    * Sojusz 14 marca – przewodzi mu „Ruch Wolności” z dotychczasowym premierem Haririm na czele.

    W ostatnich wyborach parlamentarnych to właśnie "Sojusz 14 marca" okazał się być zwycięzcą, zdobywając 71 mandatów. Pozostałe 57 miejsc przypadło "Sojuszowi 8 marca".

    Libański kryzys polityczny

    Konstytucja przewiduje, że prezydent Libanu ogłasza wybory parlamentarne co 4 lata. Terminowo najbliższe wybory parlamentarne miały odbyć się w 2013 r. Jednak wtedy libański parlament przedłużył swoją kadencję jeszcze o rok, gdyż uznał, że przeprowadzenie wyborów jest niemożliwe „ze względów bezpieczeństwa”. Przedłużona kadencja parlamentu skończyła się w listopadzie 2014 roku i wtedy prezydent powinien ogłosić wybory. Jednak kadencja prezydenta – Michela Sulaimana – zakończyła się w maju 2014 roku i w rezultacie nie było już osoby, która mogłaby ogłosić wybory – najpierw parlament powinien wybrać nowego prezydenta. Jednak tu pojawił się problem, bo liczne partie nie mogły dojść do porozumienia (przypominam, że w Libanie to parlament wybiera prezydenta). Ostatecznie parlament znowu przedłużył swoją kadencję, a prezydenta wybrano dopiero w 2016 roku – został nim Michel Aoun z Wolnego Ruchu Patriotycznego. Podsumowując, wybory w Libanie opóźniły się aż o 5 lat.

    Michel Aoun - autor: Imadmhj, commons.wikimedia.org

    Przed wyborami

    W okresie przedwyborczym pojawiały się różne analizy tego jak mogą ułożyć się wyniki najbliższych wyborów. Duża część osób twierdziła, że Libańczycy będą głosować przeciwko Hezbollahowi, bo są już zmęczeni wojną w sąsiedniej Syrii, w której przecież ogromną rolę odgrywa, wspierany przez Iran, Hezbollah.

    Z drugiej strony mówiło się także, że rządzący sojusz 14 marca nie może liczyć na zbyt duże poparcie. Libańska gospodarka jest w bardzo słabej kondycji - zadłużenie sięga 150% PKB. W dodatku kraj ma ogromne problemy z gospodarką energetyczną, gdyż w efekcie wojny domowej i walk z Izraelem duża część lokalnej infrastruktury energetycznej została zniszczona - w praktyce przekłada się to na częste przerwy w dostawie prądu. Jednym z punktów zapalnych anty-rządowych nastrojów jest 1 mln syryjskich uchodźców, którzy przebywają obecnie w Libanie. O ile na początku Libańczycy byli przyjaźnie nastawieni do uciekających przed wojną Syryjczyków, to teraz nastroje te uległy zmianie. Wojna w Syrii trwa już siódmy rok i nadal nie widać jej końca, a rząd libański nie wie co robić z uchodźcami.

    Ponadto jest także inny, nieco bardziej prozaiczny powód anty-rządowych nastrojów – śmieci. W ostatnich latach libańskie ulice pokryły się setkami odpadów. Jest to rezultat podziałów w rządzie (o tym jeszcze będzie mowa), który nie potrafi zapewnić odpowiedniej ilości wysypisk śmieci. Na fali anty-rządowych protestów dotyczących śmieci, młodzi Libańczycy zaczęli tworzyć różne organizacje np. „You Stink!”, które szybko stały się swoistymi platformami politycznymi - osoby znane z ruchu "anty-śmieciowego" zapowiedziały swój start w nadchodzących wyborach. Część obserwatorów twierdziła, że właśnie takie obywatelskie inicjatywy mogą być swoistym „game-changerem” i zdobyć dużą część mandatów w przyszłym parlamencie.

    W 2017 roku nastąpiła także duża zmiana gdy idzie o libański system wyborczy. Parlament przegłosował zmianę ordynacji wyborczej. Dotychczas obowiązywała ordynacja większościowa. Kraj był podzielony na 23 okręgi wyborcze Każdy okręg miał przypisaną do siebie liczbę mandatów dla poszczególnych mniejszości. Wyborcy głosowali na listy wyborcze a nie na konkretnego polityka. Jeśli np. w danym okręgu przewidziano 3 mandaty dla Szyitów to partia, która zdobyła najwięcej głosów automatycznie zdobywała wszystkie 3 mandaty. Po zmianach w Libanie obowiązuje system proporcjonalny. Zwycięzca nie bierze już wszystkiego, lecz mandaty dzieli się wśród polityków proporcjonalnie do uzyskanych wyników. W teorii system ten ma ograniczyć „sekciarskość” libańskich wyborów i zwiększyć szanse kandydatów niezależnych na wejście do parlamentu.

    Protestujący Libańczycy - autor: Houssein, flickr.com

    Wyniki

    Wyniki ostatnich wyborów pokazały, że przedwyborcze analizy nie były zbyt wiele warte a libańska polityka nie da się „zamknąć” w raz utartych schematach.

    Największym wyborczym zaskoczeniem było zwycięstwo "Sojuszu 8 marca", któremu przewodzi Hezbollah. Razem "Sojusz" zdobył aż 85 mandatów, co oznacza zyskanie aż 27 miejsc w parlamencie w porównaniu do poprzednich wyborów. Hezbollah i sojuszniczy Amal mocno zjednoczyły szyickich wyborców zdobywając aż 90% głosów wszystkich libańskich szyitów. Ponadto ku zaskoczeniu wielu osób "Sojusz 8 marca" zdobył mandaty w wielu okręgach, gdzie historycznie nie miały dużego poparcia np. sunniccy kandydaci Sojuszu 8 marca wyszarpali dwa mandaty party Haririego w Bejrucie, który uważany jest za bastion "Ruchu Wolności". Z drugiej strony "Sojusz 8 marca" stracił dwa mandaty w dolinie Bekaa – uznawanej za matecznik Hezbollahu.

    Szczególnie zaskakująca jest spektakularna porażka premiera Harirego. Co prawda po awanturze w KSA, gdy Saudowie zmusili go do dymisji, jego poparcie nieco spadło, ale chyba nikt z jego współpracowników nie spodziewał się, aż tak słabego wyniku. „Ruch Wolności” stracił aż 7 mandatów i obecnie posiada ich już tylko 19. Mimo znacznego spadku poparcia, partia Haririego nadal pozostaje najsilniejszym ugrupowaniem sunnickim.

    Ciekawe roszady nastąpiły także wśród chrześcijańskich wyborów. Wolny Ruch Patriotyczny, który pozostaje w sojuszu z Hezbollahem, zdobył 20 mandatów. Tymczasem lokalny, także chrześcijański, rywal – Siły Libańskie (sojusznik Haririego) – zdobyły aż 15 mandatów. Tym samym Siły Libańskie prawie zdublowały swoje dotychczasowe poparcie. Za poprzedniej kadencji (2009-2018) Wolny Ruch Patriotyczny odgrywał dużą rolę w libańskiej polityce, gdyż politycy tej partii uważali się za wyłącznych reprezentantów społeczności chrześcijańskiej. Teraz jednak pozycja WRP została mocno podkopana przez Siły Libańskie, które z pewnością będą chciały skapitalizować swój wyborczy sukces. Oznacza to, że wkrótce mogą czekać nas ciekawe szachy w libańskim rządzie – zarówno WRP jak i Siły Libańskie będą chciały zdobyć jak najwięcej stołków ministerialnych przeznaczonych dla chrześcijan (o religijnych podziałach w rządzie będzie jeszcze mowa).

    Jeśli idzie o kandydatów niezależnych, związanych z ostatnimi protestami (np. You Stink!), to startowali oni z list wyborczych "Jesteśmy tutaj dla Narodu" - lista stworzona specjalnie na potrzeby tych wyborów. Mimo tego, że część osób wieściła upadek establishmentu, to w praktyce tylko 1 mandat padł łupem ruchu obywatelskiego. Zdobyła go znana prezenterka telewizyjna Paula Yacoubian (Ormianka). Pokazuje to, że póki co Liban nie jest jeszcze gotowy na społeczeństwo obywatelskie.

    Zaskoczeniem była także niska frekwencja wyborcza – 49%. Była to frekwencja niższa niż w poprzednich wyborach w 2009 roku, gdy wyniosła prawie 55%. Przed wyborami szacowano, że frekwencja może być bardzo wysoka, gdyż były to pierwsze wybory od 9 lat. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Tak niska frekwencja prawdopodobnie spowodowana jest tym, że libańska scena polityczna jest mocno scementowana i na listach wyborczych można cały czas odnaleźć głównie stare, znane nazwiska – jeśli nawet pojawiają się jakieś zmiany, to na takiej zasadzie, że zamiast ojca startuje syn.

    Flaga Hezbollahu w Baalbek - autor: yeowatzup, flickr.com

    Co wyniki wyborów oznaczają dla samego Libanu?

    Wyniki wyborów wskazują, że przyszłe negocjacje dotyczące obsady nowego rządu będą bardzo trudne. Zwycięska "Koalicja 8 marca", której przewodzi Hezbollah, nie ma prawie żadnych szans na utworzenie własnego rządu. Wynika to z tego, że tak jak już wcześniej wspomniałem, libańska konstytucja wymaga, aby premier był Sunnitą. Tymczasem w "Sojuszu 8 marca" sunnici stanowią tylko mały procent – sojusz jest złożony głównie z szyitów z Hezbollahu i Amalu oraz chrześcijan z Wolnego Ruchu Patriotycznego. Mimo, że sunnicka partia dotychczasowego premiera Haririego straciła aż 7 mandatów, to nadal pozostaje najsilniejszym sunnickim ugrupowaniem, z którym trzeba się liczyć. Co by nie mówić o Haririm, to cieszy się on dużym poparciem Zachodu, za czym idą duże środki finansowe – tylko w 2014 roku zagraniczna pomoc wyniosła aż 10% libańskiego PKB.

    Zdaje się, że Hezbollah zdaje sobie sprawę z wyzwania, jakim jest powołanie rządu w obecnych warunkach. Świadczy o tym wypowiedź Nasrallaha, który jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników wyborów wezwał wszystkie partie do "niezwłocznej współpracy przy tworzeniu nowego rządu". O ile kandydatura Haririego na premiera jest w zasadzie przesądzona, to już sama obsada pozostałych stanowisk ministerialnych nie jest taka pewna. Tegoroczne wybory doprowadziły do dużych – nawet jak na warunki libańskie – podziałów. Chrześcijański Wolny Ruch Patriotyczny, który stoi po stronie Hezbollahu, z pewnością będzie chciał co najmniej utrzymać liczbę swoich ministrów. Z drugiej strony, także Siły Libańskie (chrześcijanie), które stoją po stronie Haririego, będą chciały zwiększyć swoje wpływy w rządzie.

    W tym miejscu trzeba jeszcze wskazać, że Hezbollah wraz z sojusznikami będzie chciał otrzymać co najmniej 1/3 +1 tek ministerialnych w przyszłym rządzie. Dlaczego akurat właśnie 1/3+1? Związane jest to z libańskim prawem, które wymaga aby wszelkie ważne decyzje (np. budżet) były przegłosowywane w rządzie większością kwalifikowaną 2/3. Mając 1/3 +1 tekę "Sojusz 8 marca" będzie w stanie zablokować każdą decyzję przyszłego rządu, która będzie nie po jego myśli. Przy czym formuła 1/3+1 to absolutne minimum – Sojusz 8 marca jest świadomy swojego zwycięstwa i będzie naciskał na przyszłego premiera, aby dostać jak najwięcej stanowisk ministerialnych.

    Warto jeszcze wskazać, że kluczowe znaczenie przy tworzeniu nowego rządu mają także podziały religijne. Porozumienie z Taif z 1989 przewiduje że na wszystkich najwyższych stanowiskach zapewniona będzie równa reprezentację wszystkim mniejszościom religijnym. Co prawda nie ma tu mowy o równym podziale stanowisk w rządzie, jednak drogą zwyczaju przyjęło się że teki ministrów są równo dzielone między chrześcijan i muzułmanów (były od tego małe wyjątki).

    Podsumowując, już teraz widać że negocjacje dotyczące utworzenia przyszłego rządu będą długie i bardzo trudne. Nawet jeśli libańscy politycy dogadają się co do obsady rządu, to mało prawdopodobne, że rząd ten będzie bardziej efektywny niż dotychczasowy, który nie radził sobie z podstawowymi problemami kraju. Nie radził sobie, gdyż był zbyt podzielony na małe, walczące między sobą frakcje, które nie mogły dojść do porozumienia nawet co do takich banalnych kwestii jak gospodarka odpadami.

    Parada Hezbollahu w Libanie - autor: khamenei.ir

    Co wyniki wyborów oznaczają dla Izraela?

    Izraelski minister obrony Awigdor Lieberman stwierdził, że wyniki wyborów w Libanie oznaczają „nową rzeczywistość” i że od teraz libańskie wojsko będzie bezpośrednio dowodzone przez Nasrallaha. Natomiast izraelski minister oświaty Naftali Bennet napisał na Twitterze „Lebanon=Hezbollah”. Słysząc taką retorykę wiele osób może uznać, że Liban znalazł się na krawędzi żydowskiej inwazji.

    Prawda jednak wydaje się nieco inna. Tak jak już wspomniałem, rozdrobnienie polityczne w Libanie, może doprowadzić do politycznego kryzysu. Moim zdaniem taki scenariusz jest w interesie Izraela. Polityczny ferment doprowadzi do tego, że Liban nie będzie w stanie odgrywać żadnej istotnej roli w regionie. Natomiast główne wysiłki Hezbollahu zostaną skupione na politycznej walce o władzę. W związku z tym, izraelska inwazja wydaje się mało prawdopodobna, lecz nie można jej wykluczyć. Jeśli Izrael chce wejść do Libanu to właśnie teraz istnieje ku temu idealny moment. W obecnych warunkach Izrael nie musiałby silić się na operacje false flag, lecz mógłby uzasadnić swój atak na Liban „wyborczym zwycięstwem terrorystycznego Hezbollahu”. Jak będzie? Ciężko powiedzieć.

    Osobiście uważam, że Izrael za większe zagrożenie niż wpływy Hezbollahu w Libanie, uznaje irańskie wpływy w Syrii. Jeśli Izrael zaatakowałby Liban to tylko chwilowo osłabiłby Hezbollah, który zaraz znowu urósłby w siłę dzięki irańskiemu wsparciu. Natomiast gdyby Izrael zniszczył irańskie wpływy w Syrii to nie dość, że pozbyłby się zagrożenia czyhającego pod wzgórzami Golan, ale także znacznie utrudniłby irańskie dostawy sprzętu dla Hezbollahu. Walka z Hezbollahem w Libanie – bez walki z Irańczykami w Syrii – jest jak ucinanie głowy hydrze – ta momentalnie odrośnie.

    Żołnierze IDF na chwilę przed rozpoczęciem operacji "Protective Edge" w strefie Gazy - autor: idfonline, flickr.com

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #bliskiwschod #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #steemit #liban #izrael #syria - wyjątkowo, bo uważam że was to zainteresuje #lagunacontent
    pokaż całość

  •  

    Rosjanie nagle zmienili zdanie i powiedzieli, że jednak żadnych systemów S-300 Syrii nie dostarczą. Ciekawe co to może mieć wspólnego z ostatnią wizytą Netanjahu w Moskwie, hmmm...

    pokaż spoiler fajni sojusznicy ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #syria #rosjawsyrii

    źródło: twitter.com

  •  

    Zdjęcie wykonane na początku lat 90. w Bydgoszczy podczas Derbów Pomorza i Kujaw na żużlu – meczu pomiędzy Polonią Bydgoszcz i Apatorem Toruń. Na fotografii znajduje się dwóch indywidualnych mistrzów świata: Szwed Per Jonsson w barwach Apatora, zdobywca tytułu z roku 1990 oraz bydgoszczanin Tomasz Gollob, który po złoty medal sięgnął prawie 20 lat po zrobieniu tego zdjęcia, w sezonie 2010.

    Pojedynki derbowe pomiędzy drużynami Apatora i Polonii zawsze budziły emocje kibiców nie tylko z Torunia i Bydgoszczy, ale niemal całej żużlowej Polski. W rozegranych dotychczas 84 spotkaniach zdecydowanie lepszy bilans mają torunianie, którzy pokonali rywala zza miedzy 48 razy. 34 zwycięstwa zapisali na swoje konto bydgoszczanie, dwukrotnie padł remis. Jednak na arenie krajowej bardziej utytułowany jest klub z Bydgoszczy. W zawodach rangi mistrzowskiej żużlowcy Polonii zdobyli 91 medali, w tym 38 złotych. Torunianie mają medali 88, z czego 25 stanowi złoto. W najważniejszych rozgrywkach – Drużynowych Mistrzostwach Polski, Polonia Bydgoszcz triumfowała siedmiokrotnie. Żużlowcy z Torunia na najwyższym stopniu podium stawali cztery razy.

    Kariera Pera Jonssona została brutalnie przerwana 26 czerwca 1994 r. podczas... derbów Pomorza w Bydgoszczy. W dwunastym wyścigu tuż po starcie zawodnik upada, zostaje uderzony motocyklem i przygnieciony do bandy okalającej tor. Doznany uraz jest jednocześnie wyrokiem – złamany kręgosłup i przerwany rdzeń kręgowy sprawia, że jeden z najlepszych żużlowców w historii i idol toruńskiej publiczności do dziś jest zmuszony poruszać się na wózku inwalidzkim.

    Tomasz Gollob opuszcza Polonię Bydgoszcz po sezonie 2003 i nigdy już do macierzystego klubu nie powraca. Od tego momentu reprezentuje barwy drużyn z czterech miast, w tym... Torunia, dla którego zdobywa punkty w latach 2013-2014. Trwającą niemal 30 lat, pełną sukcesów karierę najlepszego polskiego żużlowca kończy fatalny upadek na treningu motocrossowym w Chełmnie 23 kwietnia 2017 r. W jego wyniku uszkodzeniu uległ rdzeń kręgowy żużlowca. W tej chwili Tomasz Gollob, podobnie jak jego rywal sprzed wielu lat, musi poruszać się za pomocą wózka inwalidzkiego...

    Per Jonsson po upadku nie rozstał się z żużlem. Pracował jako trener w szwedzkich klubach pomagając młodym adeptom sportu żużlowego, udziela się też w telewizji jako komentator meczów ligi szwedzkiej. Nadal jest bardzo silnie związany z Toruniem, który również pamięta o wielkim mistrzu. Per wielokrotnie gościł w Toruniu, a także doradzał przy projektowaniu toru na nowym stadionie żużlowym w tym mieście. W roku, w którym Tomasz Gollob zdobył tytuł indywidualnego mistrza świata na żużlu, pewna godność przypadła także Jonssonowi. Rada Miasta Torunia podjęła uchwałę stanowiącą, że ulica prowadząca do nowego stadionu żużlowego nosić będzie imię Pera Jonssona. Odsłonięcia tablicy z nazwą Per dokonał osobiście 5 kwietnia 2010 r.

    Od upadku Tomasza Golloba minął ponad rok. Mistrz cały czas walczy o powrót do zdrowia, na który nadzieję daje fakt, iż rdzeń kręgowy nie został całkowicie przerwany. Większość czasu Gollob spędza w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy, pod opieką zaufanych lekarzy, którzy zajmowali się nim w trakcie kariery i zdołali go wyciągnąć z wielu ciężkich kontuzji. Przeszedł również terapię w Chinach. W ostatnim czasie w mediach pojawiły się umiarkowanie optymistyczne informacje – Tomasz czasem coś czuje, a to daje nadzieję na wyzdrowienie. Nadzieję, którą powoli już zaczynał tracić.

    A co z derbami Pomorza? Ostatnie zostały rozegrane 30 czerwca 2013 r. w Toruniu. Tomasz Gollob stał tym razem po przeciwnej stronie barykady – reprezentując Toruń czterokrotnie stawał na starcie i czterokrotnie zwyciężał. Także reszta toruńskiej drużyny nie pozostawiła złudzeń bydgoszczanom wygrywając ostatecznie w stosunku 57:33. Od tej chwili oba kluby nie spotkały się w oficjalnych zawodach.

    Dziś drużyny z Torunia i Bydgoszczy dzieli niemalże sportowa przepaść. Toruń, nie startujący już wprawdzie pod szyldem Apatora, lesz nadal funkcjonujący pod tą nazwą w świadomości wielu kibiców, ściga się w najwyższej klasie rozgrywkowej – ekstralidze. Po bardzo nieudanym sezonie 2017 klub zakontraktował kilku zawodników, na czele z obecnym indywidualnym mistrzem świata Australijczykiem Jasonem Doyle’m, którzy mieli gwarantować walkę o najwyższe cele. Jak dotąd jednak drużyna zawodzi. Po 5 rozegranych meczach znajduje się na przedostatnim miejscu w ekstralidze i wiele wskazuje na to, że przyjdzie jej walczyć raczej o utrzymanie w elicie, niż o medale. Nic jednak nie jest jeszcze przesądzone.

    Polonia w sezonie 2018 występuje po raz pierwszy w 2. lidze żużlowej, będącej de facto trzecią, najniższą klasą rozgrywkową. Tak nisko bydgoski klub nie był jeszcze nigdy w swojej historii. Priorytetem obecnego zarządu Polonii, na czele którego stoi ojciec Tomasza, Władysław, jest jednak nie wynik sportowy, a spłata potężnego zadłużenia, które pozostawili po sobie poprzedni włodarze klubu. Polonia Bydgoszcz od początku sezonu przegrała wszystkie 4 mecze i zajmuje niechlubne, ostatnie miejsce w lidze. Na kolejne derby przyjdzie więc kibicom z obu miast jeszcze poczekać.

    #zuzel #sport #ciakawostkisportowe #bydgoszcz #torun #historiajednejfotografii
    pokaż całość

    źródło: speedway.hg.pl

  •  

    Jak wojna teraz nie wybuchła to już nie wybuchnie
    #syria #izrael #bliskiwschod #wojna

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Liesbaum

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.