Kiedyś byłem @WinoGrzybowe, później @KozakCzerwony, a teraz wróciłem jako @LubieChleb. Dopóki mnie ktoś nie wkurwi na tyle, że znowu zrobię sobie wakacje od tego rakowego portalu :)

  •  

    Mirki ratujcie, błagam o pomoc. To jest Boczek - najniegrzeczniejszy kot świata. Ile plusów tyle minut snu dla niego, a dla mnie spokoju od gryzienia nóg, zrzucania rzeczy ze stołu, wyłączania mi PS4 nadeptujac na przycisk, stopowania filmu łażąc po klawiaturze laptopa, skakania po meblach w środku nocy i rzygania na moją pościel zjedzonymi wcześniej muchami i ćmami ( ͡° ͜ʖ ͡°) .

    #heheszki #pokazkota #koty #smiesznypiesek #smiesznykotek #zwierzaczki pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    W moim miasteczku ktoś założył fanpage na FB na temat miejscowych lumpów (ja pierdole gdzie ja mieszkam) xD. Jeden menel łazi w koszulce Virtus.pro xDDD.

    #heheszki #humorobrazkowy #esport #gry #csgo

    źródło: IMG_0224.PNG

  •  

    #heheszki #humorobrazkowy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_0199.JPG

  •  

    Dobry w chuj ten nowy film Dragon Ball - kurwa Piccolo giga chad z kwadratową szczęką, a finał jak jakiś Godzilla vs. King Kong xDDD.
    #dragonball #dragonballsuper #kino

    źródło: IMG_0156.JPG

  •  

    Niby #bekazpisu ale jakoś tak smutno po przeczytaniu ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #polska #odra #wiersz

    źródło: IMG_0142.JPG

  •  

    Jutro wieczorem lecę do Polski, więc po weekendzie mogę zacząć znowu latanie po cmentarzach ze spiritboxem (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) . Stay tuned. #paranormalnemirkowyznania

  •  

    Grzybiarski sucharek z rana, bo sezon w pełni ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #grzyby #grzybobranie #heheszki #humorobrazkowy #mykopsychologia

    źródło: IMG_0072.JPG

  •  

    Nie wiem jak polskie autobusy na dziś dzień, ale holenderskie mają opcje plusowania ( ͡° ͜ʖ ͡°) .

    #heheszki #humorobrazkowy #wykop #holandia #emigracja

    źródło: IMG_0056.jpg

  •  

    Widzę ten wpis i chciałem zawolac jednego mirka co hurrr duurował pod moim wpisem wyśmiewającym ten serial i patrzę a tu nie ma wpisu xD. Już nawet moderacja wpisy sprzed kilku dni z gorących usuwa jak się śmiejesz z tego cudownego "postępowego" multikulti serialu xDDD.
    #wladcapierscieni #lotr #pierscieniewladzy #amazon #moderacjacontent #bekazpodludzi #bekazlewactwa #heheszki #gownowpis #zalesie pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Jak ja gardzę takimi ludźmi - najgorszy możliwy typ człowieka. Ta mirabelka jest za poborem do wojska, bo jej zdaniem faceci nie byli na strajkach (xDDD) kobiet, a to by jej zdaniem pomogłoby obalić PiS. Twierdzi, że faceci się tylko śmiali zamiast się przyłączyć do strajku - jakoś statystyki nie pokazała ilu facetów było przeciw strajkom i je wyśmiewało, więc tym samym obraża tych, którzy tam byli i wsparli kobiety. Wyjaśniam jej, że na PiS trzeba już tylko chyba zamachu stanu i sam strajk przeciw poborowi gówno da, tak jak gówno dał w sumie strajk kobiet. Sama ma pretensje, że to przez nieprzyłączenie się facetów do strajku nie udało się "spuścić PiSu w klozecie" jednocześnie szczycąc się jakby udało im się pokonać PiS xD. Kurwa jakim trzeba być degeneratem, żeby chcieć decydować o wysyłaniu mężczyzn na wojnę, żeby ginęli dlatego, że jej zdaniem nie było ich na strajku kobiet xD. Jak trzeba być głupim, żeby jechać po facetach, że są miękkimi fajami bo nie wyjdą na ulice protestować, a jedynym rezultatem strajku kobiet było tak naprawdę to, że były pałowane przez policję xD. Strajki nauczycieli, rolników i kobiet pokazały nam, że PiSu to nie rusza niestety. Na PiS trzeba innego sposobu, a jak zasugerowałem zamach stanu to mi wytknęła, że czemu nic w tym kierunku nie robię xD. No, bo przecież odbicie władzy przez zorganizowaną grupę wywrotową, którą trzeba by najpierw zorganizować jej zdaniem to tak prosta rzecz jak wyjście na ulicę z transparentem "moje ciało moja sprawa" i pokrzyczyczenie kilka godzin w tłumie. No, ale jak tego nie zrobisz to jesteś "miękka faja". Gdzie miała oczy jak wielu facetów stało razem z kobietami i strajkowało? Jak napisałem wyżej - jej zdaniem facetów na strajkach kobiet nie było, jedynie się śmiali z nich - pewnie opiera swoją statystykę na wpisach twitterowych fanów PiSu i Konfy, więc tym samym obraża tych mężczyzn, którzy wsparli kobiety. Mirki, mam nadzieję, że wasze różowe były wam wdzięczne za wsparcie w strajkach, bo taki degenerat jak ta użytkowniczka jawnie pluje wam w twarz. Tak, więc gińcie jej zdaniem wysłani na front z winy tego, że jest ślepa i was nie widziała na strajkach kobiet. Zajebiście tak rozporządzać cudzym życiem i popierać pobór do wojska kiedy samemu się nic nie ryzykuje, bo przecież to wina facetów, że strajk kobiet nic nie dał xDDD. Ha tfuuu na takie kobiety.

    #logikarozowychpaskow #wojsko #niebieskiepaski #bekazpodludzi #redpill #feminizm #bekazfeministek #bekazrozowychpaskow i w sumie #przegryw żeby poszkalować
    pokaż całość

    źródło: IMG_0008.JPG

  •  

    Skąd się bierze jad i nienawiść do wszystkiego w tym młodym pokoleniu? Bierzesz ślub to "będziesz miał same problemy" - choć sami ślubów nie biorą. Robisz dziecko - "na pewno będzie bachor niegrzeczny, któremu na wszystko się pozwala i non stop drze mordę. Tylko antynatalizm!" - choć sami dzieci nie mają i nie utrzymują kontaktu z rówieśnikami, którzy je mają. Pracujesz na magazynie, jeździsz tirem, albo stoisz na kasie w supermarkecie - "jesteś januszem o zerowym intelekcie, chuja warta jest twoja praca, te bułki i wendliny, które sprzedajesz i dowozisz, tylko korpo, bo wszyscy potrzebują naszych elektrycznie otwieranych zamków do drzwi samochodowych, które projektujemy w naszym biurze!".
    Jesteś wierzący i chodzisz do kościoła - "jebany Karol nienawidzący lgbt i broniący księży pedofili!".
    Jak to do cholery jest, że ci wszyscy młodzi ludzie uważają się za specjalistów i wyrocznie w dziedzinach życia, które ich nie dotyczą i znawców grup społecznych i zawodowych do których nigdy nie należeli i z własnej woli nigdy należeć nie będą. Czemu w internecie zawsze ci ludzie proszą o badania na dowód, a samym im w takich sytuacjach wystarczy ich własną opinia wyrobioną na przykładzie kilku przypadków, które przykuły ich uwagę? Drodzy milenialsi, nie jesteście wcale lepsi od tych, którymi tak gardzicie, tylko wasza frustracja i pogarda jest waszym zdaniem zawsze słuszna.
    A tak nie jest, przesadzacie i to często.
    #oswiadczenie #gownowpis #niewiemjaktootagowac #janusz #rodzina #zalesie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0001.PNG

    •  

      @LubieChleb: Prawda jest taka, że my też żyjemy w mega ciężkich psychicznie czasach. Tak naprawdę nie wiemy jakie efekty długofalowe ma taki nieograniczony dostęp do informacji jak teraz mamy, bo nikt wcześniej tego nie przeżył. Dzieciaki lat 80-90 to pierwsze pokolenia które są bombardowane informacjami (głównie negatywnymi) praktycznie non stop. Do tego smatfony sprawiają, że już właściwie nie ma przerw od dostawy, bo nawet w nocy przychodzą wiadomości jak się obudzisz na chwilę.

      Kiedyś mogłeś sobnie nie kupić gazety, albo nie włączyć tv i mieć miły dzień bez myślenia o tragediach na drugim końcu świata. A nawet i w tej gazecie były głównie lokane wiadomości. Dziś praktycznie na bieżąco śledzisz traumatyczne zdarzenia na całym świecie no i ciężko nie być trochę zgorzkniałym jak się wie co się dzieje i jak to wszystko działa.

      Myślę, że po prostu jesteśmy wszyscy przestymulowani i przestresowani i nawet sobie z tego nie zdajemy sprawy bo mamy tak od dziecka. Do tego telefon z internetem w kieszeni sprawia, że jesteśmy wiecznie na "standbay mode" i każdy tego od każdego oczekuje.

      Do tego mamy coraz mniejszy dostęp do przyrody, coraz więcej pracy, coraz mniejsze perspektywy, coraz gorsze jedzenie itp. Oczywiście wiadomo, że w bardzo wielu względach mamy lepiej niż poprzednie pokolenia, ale to czego nie mamy w ogóle to święty spokój.

      Myślę, że w wieku 35 lat masz już na koncie więcej stresu niż Twoja mama w wieku 50, tylko nasze stresy są bagatelizowane i wyśmiewane.
      pokaż całość

    •  
      l.........._

      0

      @LubieChleb: ludzie widza co się dzieje. Małżeństwa się rozpadają, faceci w sądach dostają wpier#%@!l aż huczy i potem płaczą że kobita ich wyruchała, a przecież miało być na odwrót, to czego się spodziewasz?

      Każdy hejtuje młodych podczas kiedy oni muszą się męczyć w gównokraju, który zostawiły po sobie poprzednie pokolenia. Kałmuki 40+ lat powinny dodatkowy podatek płacić za to co zrobili naszej Polsce.

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Czy jak zrobię łabędzia z jabłka to będzie to jabłądź ( ͡° ͜ʖ ͡°) ?
    #heheszki #humorobrazkowy #jedzzwykopem #jedzenie

    źródło: IMG_3392.JPG

  •  

    W czasach, gdy nie było Pornhub.com na który można wejść dwoma kliknięciami, a zamknięte za witryną kiosku gazetki porno były jedynymi "nośnikami" tego co zakazane odpalając Amigę 500 znalazłem taką grę wśród sterty dyskietek - Bomb X.
    Polegała na chodzeniu po labiryncie penisem i strzelaniu nasieniem do stworków, a gdy zebraliśmy wystarczająco dużo itemów to leżąca w łóżku na środku planszy kobieta odkrywała się i zdobywając prezerwatywę mogliśmy ją bzyknać, by ukończyć level xDDD.
    Wyobraźcie sobie, że kiedy rozeszła się po osiedlu wieść jaką mam grę to każdy kumpel chciał ją zobaczyć bo "RUCHANIE" xD.
    Raz jak starszy brat pokazywał grę kumplowi i moja matka weszła do pokoju, a na ekranie był wybór "postaci" (tak, były to 4 uśmiechnięte kutasy xD) to kumpel zmieszany wypalił do mojego brata "Kuba to który statek wybieramy" xDDD.
    #heheszki #humorobrazkowy #gry #retrogaming #amiga #lata90 #kiedystobylo
    pokaż całość

    źródło: IMG_3385.PNG

  •  

    Pozdrowienia z muzeum Heinekena w Amsterdamie mireczki - piwerka w cenie biletu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #piwo #heineken #holandia #emigracja #amsterdam #wakacje #pijzwykopem

    źródło: IMG_3363.jpg

  •  

    Właśnie obejrzałem materiał na YT od Drwala Rębajło na temat tego serialu (wysrywu) Amazona w uniwersum Władcy Pierścieni. Nigdy nie byłem fanem uniwersum, obejrzałem tylko filmy, nie śledziłem wcześniejszych kontrowersji związanych z produkcją Amazona, ale jestem zdruzgotany tym co usłyszałem - faktycznie wepchane muktikulti to najmniejszy problem serialu xD. Kurwa zmiksowanie trzech er, wymieszanie wydarzeń na przestrzeni 5000 lat linii czasowej uniwersum i usuwanie istniejących oraz dodawanie nieistniejących postaci. Serialowy "Wiedzmin" to będzie przy tym pikuś xD. W dziejach całej kinematografii nikt chyba nie dokonał tak brutalnego gwałtu na dziele literackim xDDD. A tu komentarz oddający ten mix gówna xD.
    #lotr #wladcapierscieni #amazon #seriale #kino #heheszki #humorobrazkowy #bekazpodludzi
    pokaż całość

    źródło: IMG_3340.PNG

    •  

      @LubieChleb: przeciez serialu jeszcze nawet nie ma w emisji. Skoro wiesz ze jest hejtowany przez marudy z fandomu, to skad wczesniej pisanie ze serial moglby byc slaby i musialby sie "wyratowac"?
      Kazdy sra na fanow, przynajmniej tych marudzacych. Po prostu jecza dla zasady i nie ma zadnegos sensu sie nimi przejmowac, bo i po co? Od lat grupka netowych hejterow z fandomow kwiczy przy kazdym serialu fantasy. Zreszta duzo z nich to youtuberzy czy inni streamerzy i z tego przeciez zyja. Im wieksza produkcja, tym wieksze zainteresowanie nia i tym wiecej ogladajacych kontrowersyjne materialy o niej.

      Licza na wiekszosc abonentow platformy Prime. To wysokobudzetowy flagowiec i by dostac kolejny sezon musi miec bardzo duza ogladalnosc. A to oznacza ze musza isc w strone przygodowego fantasy pelnego akcji, nastawionego na wielokrotnie szersza widownie.

      Kurcze przeciez te same glupoty sa co jeden serial fantasy, takze na wykopie xD

      I jecza glownie rasistowskie konserwy. Glowny hejt jest na kolor skory czesci aktorow . No i na silne postaci kobiece. A ze znacznaczesc ogladajacych seriale na VoDach stanowia wlasnie kobiety, to i duzo postaci, z ktorymi moga sie utozsamiac.

      W sumie meczy mnie tlumaczenie takich oczywistosci co chwile.
      pokaż całość

    •  

      @Aster1981: Twoje pokrętne myślenie wypierdala mnie z butów xD

      Skoro wiesz ze jest hejtowany przez marudy z fandomu, to skad wczesniej pisanie ze serial moglby byc slaby i musialby sie "wyratowac"?

      1. Chłopie xD. Pewne rzeczy są podane na tacy jako informacje. Pewne rzeczy widać na trailerze. I to one wystarczają, żeby stwierdzić, że serial będzie zły.

      2. Ci co marudzą to nie marudy. To fani. Jak jest się fanem to jest się nim za coś co się polubiło - jak twórcy zmieniają to co się lubi to nie jest się marudą - ma się wtedy uzasadnione pretensje.

      Kazdy sra na fanow, przynajmniej tych marudzacych. Po prostu jecza dla zasady i nie ma zadnegos sensu sie nimi przejmowac, bo i po co? Od lat grupka netowych hejterow z fandomow kwiczy przy kazdym serialu fantasy

      1.Achaaa, czyli jak domagasz się spójności jako fan to już nim nie jesteś xDDD.

      2.To nie grupka, to cała rzesza marudzi. I robi to słusznie.

      I jecza glownie rasistowskie konserwy.

      To już kompletny debilizm.
      Świat, w którym (pokazał to serial Wiedźmin) Elf z krasnoludem i człowiekiem nie lubią się, bądź nienawidzą z powodu wzrostu i kształtu uszu, a nie zwracają uwagi na coś tak charakterystycznego jak kolor skóry jest światem niesamowicie nielogicznym. Zwalanie winy na bycie rasistą gdy twój ulubiony autor pisze o bladych elfach, a w ekranizacji elfuly mają różne kolory skóry jest argumentem dla lewicowych odklejenców. Nie podobają ci się diametralne zmiany w czymś co lubisz i akurat wiąże się to z muktietnicznościa?To jesteś prawicową konserwą xDDD.

      Kurwa z kim ja dyskutuję - wypierdalaj na czarną listę i skończ bełkotać, bo zaden logiczny argument do ciebie nie trafia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    Dzisiaj w #paranormalnemirkowyznania przedstawiam pałac w Pławowicach. Bardzo chciałbym się tam kiedyś wybrać i przeprowadzić sesję ze spiritboxem, ale może najpierw ciut historii tego klimatycznego miejsca.

    Teren pałacu należał do rodziny Morstinów od 1740-1945r. Sam pałacyk powstał w okresie 1804-1805 (w późniejszych latach był rozbudowywany) i jest jednym z najcenniejszych pałaców wiejskich zbudowanych w stylu klasycystycznym w Polsce, więc to nie lada zabytek. Co ciekawego lwy stojące w bramie zostały przeniesione w 1964r. do Krakowa. Stoją do dziś przy schodach od wejścia głównego do wieży ratuszowej ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Wracając do zabytkowości - Morstinowie w 1945r. opuścili pałac bojąc się aresztowania, a Ludwik Morstin przekazał go razem ze zbiorami bibliotecznymi Związkowi Literatów Polskich, którzy niestety nie byli w stanie go utrzymać. Zabytek został zagarnięty przez państwo i rozkradziony, by niszczeć kilkadziesiąt lat. Aż do 1997r.

    W 1997r. pałac kupiła firma Tele-Fonika. Niestety uporządkowali tylko park na terenie pałacu i przeprowadzili pracę renowacyjne pozwalające na tyle, by obiekt nie niszczał tak szybko. Następnie w 2007 roku kupiła go prywatna osobą, lecz od tamtej pory niewiele się zmieniło - pałac niszczeje nadal.

    I tu w mojej głowie pojawiają się pytania: dlaczego? Tele-Fonika małą firemką nie była i z pewnością miała kapitał na odbudowę tak ważnego zabytku. Czemu obecny właściciel zaprzestał prac renowacyjnych? Osoba prywatna mająca kasę na kupno takiego obiektu z pewnością zdobyła by jej na tyle w 15 ostatnich lat by skrupulatnie odrestaurowywać zabytek.

    W google nie znalazłem kompletnie nic na temat zjawisk paranormalnych w tym miejscu. Za to - jako, że pałac znajduje się w moim powiecie i w zasadzie niedaleko mojego powiatowego miasteczka - znajomi wiele razy słyszeli, że pałac jest nawiedzony. Moja matka słyszała o tym nie raz, ostatnio wujek wspomniał "ooo, to już od lat o tym słyszę". Najbardziej jednak zaintrygował mnie kolega dorabiający w budowlance i wykonczeniówce pracujący z różnymi ekipami od renowacji. Słyszał, że ponoć dwie ekipy remontowe uciekły z tegoż pałacu zrywając umowę o renowację. Ponoć jedną z nich w biały dzień pojechała po materiały budowlane (czy tam gorzałę xD) zostawiając jednego młodzika samego. Młody wyrównywał parapety, gdy nagle przeleciała mu obok głowy rzucona cegła. W pustym budynku.
    Mój znajomy sam zaoferował się kiedyś skontaktować mnie z szefem jednej z tych pechowych ekip bym mógł wypytać co tam mogło się dziać, że zrezygnowali z pracy. Chyba zrobię to po powrocie do kraju, bo ciekawość mnie zżera, a tą ciekawość potęgują zdjęcia pałacyku dostępne na google, bo od niektórych powiewa grozą ( ͡° ͜ʖ ͡°) - na przykład takie foto:
    pokaż całość

    źródło: IMG_3338.JPG

  •  

    Dziś proszę państwa dwa świeże wpisy z wykopu, ale i artykuł z opowieścią o opętaniu pewnego bieszczadzkiego kowboja

    1. https://www.wykop.pl/wpis/66593537

    2. https://www.wykop.pl/wpis/66451075

    A oto i artykuł - prawda, czy fikcja to i tak świwtnie się czyta ( ͡° ͜ʖ ͡°):

    Był początek lat 80. Para polskich studentów wybrała się w odwiedziny do znajomego hodowcy koni z Bieszczad – typowego zakapiora mieszkającego w chacie pod lasem. Dzień po przyjeździe okazało się, że trafili do miejsca, gdzie zagnieździły się nie do końca przyjazne moce, które wzięły we władanie psychikę gospodarza.
     
    "Pamiętam to tak, jakby zdarzyło się wczoraj" – mówi pani Grażyna Niedzielska. Jest to tak niesamowita historia, że dwaj pozostali bohaterowie nie chcą o niej mówić, bojąc się konfrontacji z "nieznanym" i ludzkich reakcji. Jedynie pani Grażyna – dziś mieszkająca w Oslo – z ciekawością i niepokojem wraca do wspomnień o odwiedzinach u znajomego hodowcy koni z Bieszczad – Józka zakapiora. Krótka wizyta przerodziła się w serię równie przerażających, co surrealistycznych doznań. Choć pani Grażyna uciekła stamtąd w panice, po latach odnalazła właściciela "przeklętego domu", starając się odpowiedzieć na pytanie, co właściwie się wtedy stało.
     
     
    Zaczęło się od wyprawy w Bieszczady
     
    Pani Niedzielska nie chce, by na potrzeby publikacji zmieniać jej personalia. Nie wstydzi się tego, co przeżyła. Nieco inaczej jest z pozostałymi bohaterami. Marek – kolega, który jej wtedy towarzyszył, wówczas gitarzysta, dzisiaj lekarz w USA, choć pamięta, że "coś się stało", nie chce do tego wracać i woli towarzystwo palm i drogich aut. Drugi z mężczyzn, w zasadzie główny bohater historii, podniósł się z życiowego dołka i ma się lepiej. Z uwagi na to, że dość łatwo go zlokalizować, będziemy nazywali go po prostu "Józkiem".
     
    "Dawno temu poznałam człowieka…" – rozpoczyna swą opowieść pani Grażyna. "Była to dość luźna znajomość i po paru miesiącach straciłam z nim kontakt. Minęło parę lat i pewnego dnia dostałam od niego list. Pisał trochę o sobie, jak mu się ułożyło, że kupił stary dom w Bieszczadach, że hoduje konie i stał się bieszczadzkim samotnikiem. Zapraszał mnie do siebie".
     
    Gdy pochwaliła się listem przed znajomymi, każdy chciał jechać. W końcu wybrał się z nią Marek – bliski kolega. Dotarcie do celu okazało się trudniejsze niż zakładali, choć dla pani Grażyny nie była to pierwsza górska wyprawa. Dom Józka stał na odludziu, na polance, i dopiero leśniczy podwiózł ich gazikiem w pobliże budynku, który…
     
    "Był niesamowity. Niby zwykła drewniana chałupa, ale Józek wciąż coś dobudowywał – jakieś »ganeczki«. Na tle czarnego lasu wyglądała upiornie, ale o dziwo panował tam porządek – drewno równo poukładane, podwórko czyste i zadbane. Wewnątrz, jak się potem okazało, warunki spartańskie, ale bardzo czysto" – mówiła kobieta, dodając, że uwagę zwracały jeszcze dwa okna zasłonięte grubymi kocami – pamiątka po weselu legendarnego bieszczadzkiego rzeźbiarza i poety, które było tak huczne, że aż wyleciały szyby.
     
    Pierwsze zetknięcie z Józkiem zakończyło się zgrzytem. Okazało się, że… nie poznał pani Grażyny. Ba, zarzekał się, że nie wysyłał do niej żadnego listu! Sytuacja była krępująca, ale po jakimś czasie uznał on, że skoro goście już są, to mogą zostać. O nieporozumieniu szybko zapomniano i cała trójka spędziła pół nocy przy ognisku. Nic nie zapowiadało tego, co miało wydarzyć się nazajutrz.
     
     
    Józek zaczął się dziwnie zachowywać
     
    Około 40-letni Józek kowboj – bo tak wyglądał w długich włosach i skórzanej kamizelce, nie zmienił się wiele przez lata. Dom i jego wyposażenie stanowiły odzwierciedlenie jego ducha i stylu życia. Była to jednoizbowa chatka. Z sieni wchodziło się do mieszkania, gdzie – jak wspomina pani Grażyna – stał piec, stół, dwa krzesła i w rogu pod ścianą, łóżko. Dookoła na hakach wisiały Józkowe ubrania. Nie było prądu ani nawet zegara, bo – jak dodaje kobieta – po co komu zegar na odludziu. Był jeszcze strych zawalony sianem (nie dało się tam wejść). Te szczegóły mają dla dalszego ciągu historii duże znaczenie.
     
    Nazajutrz rano Józek poprosił kolegę pani Grażyny, by pojechał z nim zgrabić siano. Ona w tym czasie obchodziła skromne gospodarstwo składające się z kilku kur, kaczek i psów. Gdy mężczyźni wrócili, Józek zaproponował kobiecie, by pojechała z nim do koni pasących się na łące. Jazda, choć bez siodła i pod górę, przebiegała w miłej atmosferze aż do pewnego momentu.
     
    "Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, ale on w jednej chwili przestał się śmiać. Zatrzymał konia i zaczął nasłuchiwać. Myślałam, że może usłyszał jakieś zwierzę. Pytałam, ale nie odpowiadał. W końcu obrócił się do mnie i powiedział, że musimy wrócić inną drogą. I wtedy zaczęłam się bać, choć nie miałam pojęcia, dlaczego. Był środek dnia, słońce, piękny las, konie… i mój strach".
     
    W Józka coś wstąpiło i już go nie opuściło. Zmienił trasę i poprowadził konie wąskim przesmykiem nad urwiskiem, nic przez ten czas nie mówiąc. Gdy byli niedaleko domu, nakazał pani Grażynie wracać, a sam gdzieś pogalopował. Wrócił, gdy zmierzchało, ciągle jakiś nieswój. Gościom kazał iść spać, chociaż było dopiero koło dwudziestej, mówiąc, że "trzeba wstać rano". Ulegli mu i położyli się w śpiworach naprzeciwko jego łóżka. Horror zaczynał wchodzić w decydującą fazę.
     
    "Kiedy Józek zgasił lampę, zrobiło się bardzo ciemno. Mimo że świecił księżyc, przez te czarne koce nie przenikało wiele światła. Powoli oczy przyzwyczajały się jednak do ciemności i dało się rozpoznać kształty" – pisze pani Grażyna, dodając, że przez cały czas słyszeli skrobanie. Kobieta zapytała, czy to mysz. "Nie ruszaj się i nic nie mów. To on tak skrobie" – wyszeptał Marek.
     
    "Wydawało mi się to absurdalne. Po co miałby skrobać w drewnianą ramę łóżka? Po chwili zrozumiałam, że tak właśnie jest, a Józkowe skrobanie przybierało na sile. Patrzyłam w stronę jego łóżka, widząc tylko czarny kształt. I wtedy rozległ się krzyk. Nie krzyk, to było wycie zwierzęcia" – wspomina kobieta.
     
    Okazało się, że Józek zerwał się z posłania i rzucił się w kierunku gości. Pani Grażyna ciągle widzi to jak w zwolnionym tempie. Wyglądało jakby miał ich staranować, ale nagle, gdy zderzył się z Markiem, osunął się na podłogę. Chwilę potem ocknął się, tłumacząc, że miał koszmar, w którym "spadał ze słupa wysokiego napięcia". Był trzeźwy i przepraszał, ale dosłownie "przelewał się" przez ręce. W końcu położył się.
     
    "Mój Boże – byle do rana – pomyślałam". Z biegiem minut zaczęły dziać się coraz bardziej przerażające rzeczy. Marek i pani Grażyna wrócili do śpiworów, ale oczywiście nie zmrużyli oka. Serca waliły im jak oszalałe. Po ok. 30 minutach znowu się zaczęło. Józek przez długie minuty na przemian włączał i wyłączał radyjko – jedyny "nowoczesny" sprzęt, jaki miał w domu. Para czekała na kolejny atak furii, ale stało się coś zupełnie innego, choć nie mniej przerażającego.
     
    "Usłyszeliśmy mocne kroki na górze, na strychu. Najpierw ktoś szedł, następnie zaczynał biec i na końcu jakby uderzał w ścianę i się przewracał. Kiedy sobie uzmysłowiłam, że na górze nie ma miejsca i że jest tam pełno siana, aż po drzwi, włosy zjeżyły mi się na głowie. Nigdy w życiu tak się nie bałam a »on« czy »ono« tam na strychu wciąż od nowa szło, biegło i przewracało się".
     
    Co ciekawe, odgłos dochodzący ze strychu był jednostajny – powtarzał się wielokrotnie jak odtwarzany z magnetofonu i trudno było uznać, że stoją za tym kuny czy inne zwierzątka. Kobieta nie wytrzymała. Kazała Markowi zapalić lampę. Ta oświetliła Józka, który leżał nieruchomo i patrzył na nich szklistymi oczyma. Nie reagował zupełnie, nawet kiedy wyszli z izby.
     
    Marek z Grażyną noc postanowili przeczekać na wozie stojącym na podwórzu. Czarna ściana lasu oświetlana przez księżyc tylko potęgowała ich przerażenie. Mężczyzna postanowił, że rozejrzy się wokół domu i na chwilę odszedł. Wkrótce potem przywiązane pod oknem psy przydybały go i dały o tym znak szczekaniem. Wyswobodził się, a kiedy wrócił powiedział, że w środku znowu dzieje się coś dziwnego.
     
    "Wyrwał się psom i podbiegł do mnie. Okazało się, że w oknach zobaczył jasne, ostre światło. Już pomijając to, że zamiast szyb były koce prawie nieprzepuszczające światła, to przecież nie było tam prądu, a żadna lampa naftowa nie mogła dać takiego blasku" – wspominała kobieta.
     
    Chłopak mówił, że chciał rozsunąć kotary z koców, ale psy mu nie pozwoliły. Wkrótce sytuacja pogorszyła się, gdyż zaczęło padać i para Józkowych gości postanowiła wrócić do chaty. Pani Grażyna przekonała się wtedy, że z wnętrza domu rzeczywiście bije światło. Wydobywało się ze szpar pomiędzy deskami w drzwiach.
     
    "Policzyliśmy do trzech i otworzyliśmy drzwi. W środku…. żadnego światła. Chyba to ja potem zatrzasnęłam drzwi i znowu się pojawiło! Ostre, jakby z 10 jarzeniówek".
     
    Strach u obu przekroczył magiczną barierę. W myślach pani Grażyna żegnała się z bliskimi. Wszystko wokół wydawało się nierealne i przypominało film. Mimo to para weszła wkrótce do środka. Józek leżał jak wcześniej – w letargu i bezruchu. Nic nie mówił, jednak bojąc się kolejnego ataku, młodzi ludzie schowali wszystkie ostre narzędzia, postanawiając jakoś przeczekać do rana.
     
    "Po chwili za naszymi plecami rozległo się głośne tykanie zegara. Takiego wielkiego. I tak tykał ten piekielny zegar, bez wybijania godzin, do świtu. Kiedy niebo zaczęło szarzeć, zerwaliśmy się, wybiegliśmy na podwórko. Tam dostrzegłam coś, czego nie widziałam wcześniej".
     
    W klatkach, które wisiały na ścianach chaty Józka pojawiły się… kocięta. Skąd się tam wzięły? Może przyprowadziła je matka, jednak widok ten był tak groteskowy, że przez głowę pani Grażyny przebiegały dziwne myśli ("Może Józek się nimi żywi?" – zastanawiała się). Była jednak stuprocentowo pewna, że kociaków tam wcześniej nie było.
     
    Para, nie oglądając się, pobiegła potem ku najbliższej miejscowości. Będąc w domu, próbowali opowiedzieć znajomym o tym, co zaszło, ale spotkali się z niedowierzaniem. Z czasem skończyli o tym mówić i przestali się też widywać. Los rzucił potem panią Grażynę do Oslo, a Marka za ocean.
     
    Kobiecie sprawa nie dawała jednak spokoju. Józka mogła łatwo znaleźć. Jak mówi, wystarczyło zatelefonować na komisariat do Lutowisk. 15 lat po dziwnych doświadczeniach, podczas pobytu w kraju, pani Niedzielska pojechała w Bieszczady i odnalazła "kowboja". Nie mieszkał już w starej chacie – ta spłonęła dawno temu. Od policjantów dowiedziała się też, że Józek po pożarze leczył się z alkoholizmu i przez pewien czas był bezdomny, a wśród miejscowych zyskał opinię dziwaka i "totalnego outsidera".
     
    "Mieszkał w popegeerowskich barakach. Tam trzymał konie. Pojechałam do niego z przyjaciółką. Ucieszył się na mój widok. Był miły i zadowolony. Sporo rozmawialiśmy. Wreszcie zdecydowałam się zapytać go o ten dom. Zamknął się jak ślimak w skorupie. Jedyne, co z niego wyciągnęłam to że dom spłonął, a on znalazł pod podłogą jakieś stare cerkiewne świeczniki. Nasza rozmowa się na tym zakończyła. Nie chciał nic więcej powiedzieć. Odwiedziłam go ponownie po roku. Znowu mówił, że nic nie pamięta".
     
    Co naprawdę się tam wydarzyło i co było źródłem nadprzyrodzonych wydarzeń? W tradycji ludowej osoby długo przebywające na łonie natury (bacowie, pasterze) uznawani byli za czarowników. Żyjąc w dziczy, wchodzili w bliski kontakt z siłami natury. Czy przejęły one władzę nad biednym Józkiem? A może to sprawka czarnej bieszczadzkiej magii albo czegoś, o czym nawet zakapiorom się nie śniło?
     
    Co zobaczył Józek w lesie? Dlaczego twierdził, że nie wysłał listu? Pytań ciągle jest tak wiele. "Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale proszę chociaż spróbować zaakceptować, że tak właśnie było" – prosi pani Grażyna.

    #paranormalnemirkowyznania
    pokaż całość

    źródło: IMG_3336.JPG

  •  

    Podczas gdy Hollywood w pocie czoła tworzy silne kobiece postacie to kino azjatyckie bez większego wysiłku już stworzyło taką postać. I to 100 razy lepszą xDDD.

    #heheszki #humorobrazkowy #bekazfeministek #feminizm #film #kino

    źródło: IMG_3327.JPG

  •  

    Warto dać o sobie znać i wrzucić ciut kontentu, żeby tag #paranormalnemirkowyznania nie zdechł, bo jestem za granicą do końca sierpnia praktycznie, więc zabawy spiritboxem muszą poczekać ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Dziś mireczek @OktawianAugust dodał ciekawy wpis, więc zalecam lekturę:

    https://www.wykop.pl/wpis/66887769

    Obczajcie także tekst z komentarza do tegoż wpisu:

    https://www.wykop.pl/wpis/66887769/#comment-237490345

    Miłego czytania paranormalne świry ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: IMG_3325.JPG

  •  

    Wróciłem z banicji, ale nie mam rewelacyjnych newsów ( ͡° ʖ̯ ͡°) - wyjazd do nawiedzonego DPSu się nie odbył. Dwa dni przed kumpel będący tam byłym pracownikiem telefonował do swojego kolegi będącego obecnym dyrektorem placówki, który wstępnie zgodził się nas tam wpuścić, ale miał się jeszcze zastanowić. W grę wchodziło wpuszczenie nas na strych i do piwnic z kaplicą, w której zjawiska paranormalne występowały najczęściej. Niestety pan dyrektor w umówiony dzień nie odbierał telefonu od kumpla, by potwierdzić ostatecznie nasz przyjazd co oznaczało, że po prostu olał sprawę¯\_(ツ)_/¯ - cóż, pewnie stwierdził, że grupy pojebów szukających duchów nie wpuści dla dobra pacjentów xD. Wiem, że czekaliście na relację, więc przepraszam za jej brak ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    Mam nadzieję, że to krótkie nagranie z wypadu do opuszczonego domu dziadków kumpla i kilka historyjek zasłyszanych ostatnio od znajomych wam chociaż trochę zrekompensuje 2 tygodnie czekania na wpis i relację z wyprawy ( ͡° ʖ̯ ͡°).
    Jednocześnie chciałem odnieść się do filmiku, który zamieszczę - odgłos na nagraniu mógł być czymkolwiek, bo jak widać chodzimy po stercie śmieci i plastikowych butelek, a ekscytacja mojego kolegi mogła być rzecz jasna spowodowana bujną wyobraźnią. Było to drugie wejście do domu - najpierw byliśmy na strychu, później wyszliśmy i zaczęliśmy zwiedzać pokoje, z których 2 były zamknięte. Po zejściu ze strychu usłyszeliśmy stuknięcie u góry, ale to przecież mogło być dosłownie wszystko - szczury, ptaki na dachu. Jak i odgłos na nagraniu. Niby były pomruki i niezrozumiałe dźwięki ze spiritboxa, ale bez wyraźnych słów to gówno, nie dowód. Dlatego też od tego dnia dokupiłem sprzętu i posiadam dwa głośniki podpinane do spiritboxa kablem z dwoma wejściami minijack i dźwięk jest dużo głośniejszy, więc następnym razem będzie słychać dużo wyraźniej odgłosy z radia.

    Po tym wypadzie byłem jeszcze na miejskim cmentarzu w środku dnia i jak zwykle mając jakieś niezrozumiałe dźwięki ze spiritboxa (wiadomo mogły to być fragmenty audycji radiowych) postanowiłem pierwszy raz wpiąć do radia słuchawki i faktycznie dźwięk był dużo lepszy. No i tak zacząłem zadawać typowe pytania: "czy ktoś tu ze mną jest?" prosić o jakiś znak i pytać o imiona. I w jednym momencie trochę zdębiałem. Gdy któryś raz pytałem o imię usłyszałem jakby urwane w pół słowo brzmiące jak "Karol" - a dzięki słuchawkom wydawało się to naprawdę wyraźne, mimo iż właśnie jakby urwane w połowie. Ja wiem, że to wyobraźnia mogła być, że jak się czegoś usilnie szuka to się w pewien spośób to znajdzie XD, ALE omiotłem wzrokiem do okoła nagrobki i na tym najbliżej mnie widniało imię zmarłej Karolina. Trochę creepy, ale to przecież mógł być zbieg okoliczności i wyobraźnia XD.

    Przejdźmy do hisoryjek :

    Odwiedziłem sąsiadkę z drzwi naprzeciwko - kobieta ok 90 lat z 50-kilku letnią córką. Jako, że od przyjazdu z zagranicy nie miałem okazji ich odwiedzić to wpadłem na herbatkę. I tak w pewnym momencie pogawędki opowiedziałem o tym spiritboxie, bo wiedziałem, że mnie nie wyśmieją - obydwie sąsiadki są dosyć mocno wieżące, więc takie rzeczy jak duchy i zabobony nie są przez nie negowane. I tu usłyszałem anegdotkę na temat duchów, choć ciut zabawną. Młodsza sąsiadka poszła niedawno na cmentarz myć grób swojego dziadka. Użyła za dużo środka do mycia i piana na grobie była tak duża, że zmyła ją dopiero kilkoma wiaderkami wody - cały grób pływał dosłownie xD. W tym czasie jej matka spała smacznie w domu. Kiedy wróciła z cmentarza matka się obudziła i pyta śmiejąc się: "Elka coś ty na tym cmentarzu na grobie mojego ojca wyprawiałaś, że mi się śnił cały mokry, a jak pytałam: któż ciętak zlał? To mi odpowiedział: No twoja Ela!". Obydwie śmiały się strasznie opowiadając to, ale dla mnie brzmiało to ciut creepy XD.

    Druga historyjka jest od kolegi mojego młodszego brata. Otóż siedzieli sobie w mieszkaniu w kilka osób pijąc piwo, gdy w pewnym momencie liść z kwiatka odpadł, a firanka się ruszyła. Okno zamknięte, więc o przeciągu mowy nie było, ale nikt się tym nie przejął, jak to młodzi w czasie spotkania przy piwie. Mieszkanie należy do babci jednej z dziewczyn, która z nimi siedziała, ale babcia została zabrana do rodziców, bo już ma ponad 90 lat i trochę się trzeba nią opiekować, a samo mieszkanie stoi puste. Dziewczyna z uwagi na to robi ciche posiadówy z ziomkami w nim, nikomu nie mówiąc o imprezkach, żeby rodzice i babcia nie byli źli. Stąd nikt z rodziny nie wiedział, że w tym dniu siedzieli ze znajomymi przy piwie w tym mieszkaniu. Na drugi dzień dziewczyna dowiaduje się od ojca, że babcia mówiła: "Śnił mi się mąż (zmarły mąż) i mówił, że był Natalię odwiedzić w naszym mieszkaniu, bo tam wczoraj była ze znajomymi". Dziewczyna zdębiała słysząc to, tak samo jak znajomi, których od razu obdzwoniła, bo każdy od razu przypomniał sobie urwany liść z kwiatka i ruszającą się firankę xD.

    Trzecia historyjka jest od znajomego, dorosły, poważny człowiek. Będąc kiedyś w Bieszczadach nocowali ze znajomymi na bazie w Jasielu (można znaleźć na mapach google). W czasach powojennych znajdowała się tam wioska, która już nie istnieje, otoczona jest ze wsząd lasem, a prowadzi tam tylko jedna droga. Znajomy mówi, że jak tylko tam zajechali miał dziwne uczucia i nie podobało mu się miejsce - nie chciał tam nocować. W nocy poczuł ciężar na klatce piersiowej i się przebudził nie mogąc złapać tchu. Usłyszał głos mówiący ze wschodnim akcentem: "kto ty?", na co ledwo wychrypiał "ja swój". Ucisk zelżał i nic się już do końca nocy nie działo, ale znajomy nie zmrużył oka do rana. Rano poszedł po wodę i zobaczył po drodze obelisk upamiętniający śmierć 30 osób. Gdy zapytał bazowego o co tu się stało tamten opowiedział mu, że tu w tej wiosce Ukraińska Powstańcza Armia zabiła 30 ludzi. To akurat creepy w chuj xD.

    #paranormalnemirkowyznania

    A tu macie moje nagranie z domu babki kolegi o którym wspominałem wyżej (jak mówię, nie ma czym się ekscytować, sam sceptycznie na to patrzę xD):
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: streamable.com

  •  

    Przedwczoraj byłem testować spiritboxa w środku dnia na cmentarzu żydowskim na końcu mojego miasteczka. Nie nagrywaliśmy z kolegą, bo nie liczyłem, że cokolwiek się stanie, ale było parę intrygujących momentów.
    Zadawałem pytania jak każdy yotubowy ghost hunter: "czy ktoś tu z nami jest", "jak macie na imię" itp. w trakcie tych czynności migała mi lampka na przodzie radyjka (później doczytałem, że jest to dioda odczytująca skoki i spadki temperatury - hehe podobno ektoplazma i chłód zawsze obecne z duchami xD), która nie migała nigdy wcześniej. Kiedy lampka pikała chwilami poprosiłem "dajcie znak diodą, że tu jesteście" i nie wiem czy dioda pikała intensywniej, ale gdy poprosiłem by przestali i nie świecili diodą w urządzeniu dziwnym zbiegiem okoliczności dioda i dźwięk wydawany przy jej miganiu zamilkły na kilkadziesiąt sekund ¯\(ツ)/¯ . Oczywiście jakieś pojedyńcze sylaby niezrozumiałe dla ucha wydobywały się z radia, ale mogły być jakieś dalekie fragmenty audycji radiowych. Mówię dalekie, bo na paśmie AM przestali nadawać w Polsce w latach 90-ych i mało kto używa innego pasma niż FM.
    Niemniej jednak ja, ani kumpel na sobie nie odczuliśmy jakiegoś zimna. Zapytałem jeszcze "czy możemy coś dla was zrobić, zapalić znicz?" i były tylko sporadyczne piknięcia, ale gdy zapytałem "czy pomodlić się za was" dioda i sygnał dźwiękowy rozpikały się na całego. Idąc już w stronę drogi przez trawnik prowadzący do bramy cmentarza radio znowu zaczęło pikać intensywnie. Najciekawsze jest to, że było na czuwaniu, tzn. gdy przytrzymasz przycisk "power" to radio się wyłącza i na wyświetlaczu widać jedynie symbol stanu baterii. Przestało dopiero jak wyciągnąłem jedną baterię. Potem uzmysłowiłem sobie czemu radio tak się rozwrzeszczało na pytania "czy się pomodlić za nich?" - chyba żydowskie duchy się poirytowały, że ktoś chce się za nie modlić po chrześcijańsku xDDD. Jak się uda dziś idę na normalny cmentarz działać dalej i jeśli wyjście wypali to dam znać w najbliższym czasie co się działo ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Aaa, tu macie fotkę tego żydowskiego cmentarza z google, bo sam nie wpadłem na to by zrobić. Tu wygląda ładniej, bo teraz strasznie zarośnięty pokrzywami xD.
    #paranormalnemirkowyznania
    pokaż całość

    źródło: IMG_3076.JPG

    +: misiafaraona, Laki_Srajk_to_kiep +93 innych
  •  

    Zanim znów pójdę w teren ze spirit boxem to mam kilka historyjek od wykopków, oraz mojego kumpla z sąsiedztwa ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Historia 1:

    Za dzieciaka często spędzaliśmy wakacje nad morzem z rodzicami i młodszą siostrą. To było w okolicach lat 2005, może trochę później, miałem wtedy koło 12 lat. Rodzice mieli działkę, na niej był camping z rozłożonym tropikiem (taki namiot, jakby przedpokój). Całość bez prądu, bo i czasy takie, gdzie bateria w telefonie trzymała ponad tydzień i jakoś z tym się dało żyć.
    No i pewnego razu przyszli do nas znajomi, zasiedzieli się do nocy. Siedzieliśmy sobie w tym tropiku o świeczkach. Zrobiło się już mega późno i stwierdzili, że na nich czas, a moi rodzice postanowili ich trochę odprowadzić. Ja wróciłem do środka campingu, bo tam spała młodsza siostra i ktoś musiał z nią zostać. No i po chwili coś mnie tknęło, spojrzałem przez okno do środka tropiku. W sumie nic ciekawego, świeczka w lampionie stała na stole, tropik zamknięty, że nawet najmniejszego powiewu nie było w środku. Nagle stało się coś dziwnego - w zamkniętym tropiku zawiało, lampion przewrócił się i zgasł, a na szybie, przy której miałem nos, pojawiła się bladobiała ręka. Odskoczyłem przestraszony z tętnem wystrzelonym w kosmos. Po chwili wróciłem do tego okna, ale ręki już nie było, lampion był dalej przewrócony. Po krótkim czasie wrócili też rodzice, ale byłem zbyt przestraszony, żeby im o tym powiedzieć.

    Historia 2:

    Hej, jeśli chcesz mogę podesłać ci namiary na nocleg/miejsce w Bieszczadach, gdzie ostatnio zatrzymaliśmy się na weekend ze znajomym i moim bratem i w nocy mieliśmy, nie wiem jak to nazwać... doświadczenie? Razem słyszeliśmy bieganie po strychu małej dziewczynki (czuliśmy że to dziecko), na szybkie zaczęły pojawiać się ślady rąk, a potem usłyszeliśmy bzyczenie muchy (to było takie odczucie że jej nie ma w tym pokoju, nie umiem tego wyjaśnić) i potem widzieliśmy obok nas siedzącą postać. w pobliżu jest las i nad ranem widziałem między drzewami jakąś postać w czerwonej sukience, która mi przez chwilę mignęła i potem zniknęła (jakoś ok 3-4 nad ranem), możliwe że to jakiś miejscowy ale było to bardzo dziwne.

    Historia 3 (mojego kumple):

    Raz miałem sen ze mi się śniła zmarła babcia, jak jeszcze dziadek żył i prosiła żebym szedł do dziadka na drugi dzień sprawdzić czy u niego wszystko okej. No i miałem na rzeczy to co mówiła we śnie, więc pojechałem na osiedle i okazało się, że wyjebało na dole u dziadka tą rurę w kuchni co jest pion na odpływ ze zlewu i zalewało wszystko wpizdu, a ojciec i matka byli wtedy w robocie i nie miał kto zejść z rodziców mieszkania z 2 piętra i tego naprawić. W dodatku dziadek nie miał kasy na telefonie, żeby zadzwonić do kogokolwiek po pomoc. Dziadek, choć schorowany to sam próbował coś zaradzić, ale zdążyłem nadjechać zanim zalało więcej niż kuchnię.

    Taguję tylko jednym tagiem #paranormalnemirkowyznania bo już mi się nie chce czarnolistować hejterów i trolli xD.
    pokaż całość

  •  

    Już po sesji - tak jak myślałem nic się nie nagrało podczas używania spiritboxa przy mogile zmarłych na cholerę. Nie dziwi mnie to, bo nigdy nie słyszałem wcześniej o aktywności paranormalnej w tamtym miejscu. Jestem jednak dobrej myśli i czekam na wyjazd do DPSu do Pieczonóg ( ͡° ͜ʖ ͡°) . W międzyczasie postaram się iść na miejski cmentarz "pogadać" ze zmarłym kolegom.
    #paranormalnemirkowyznania #paranormalne #duchy pokaż całość

  •  

    Kurwa idę jutro na tą mogiłę choleryków, bo sam nie chciałem i czekałem na brata z kumplem, a że oni nie przyszli to się najebałem z kolegą XD. Ok, ale jutro idę, bo ludzie czekają na tagu to nie zawiodę... a dziś jedyne "spirits" jakie mam to te w wydychanym powietrzu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #paranormalnemirkowyznania #duchy #paranormalne

  •  

    Sprzęt już w moich rękach. Nie bardzo mam ekipę na dzisiejszy spacer pod mogiłę zmarłych na cholerę, więc chyba pójdę sam go sprawdzić xD.
    Choć nie zdziwi mnie jak w tamtym miejscu nic się nie będzie działo, bo nigdy nie słyszałem o aktywności paranormalnej w tamtym miejscu, więc myślę, że efekty będą dopiero podczas wizyty w DPSie w Pieczonogach.
    Odpalę narazie i zobaczę z czym to się je w ogóle xD.
    #paranormalnemirkowyznania #duchy #paranormalne
    pokaż całość

    źródło: IMG_2956.jpg

  •  

    Panie i panowie, spiritbox już wyruszył w drogę ( ͡° ͜ʖ ͡°) !!!
    #paranormalnemirkowyznania #paranormalne #duchy

    źródło: IMG_2951.PNG

  •  

    Na spiritboxa jeszcze czekam, ale mam już namiary na miejscówkę - dom pomocy społecznej w Pieczonogach niedaleko Krakowa. Pojadę tam z kumplem, który pracował tam 9 lat i przez te 9 lat zmarło 46 osób. Sam był świadkiem dziwnych zdarzeń, które tam miały miejsce. Przeprowadzę z nim wywiad, jak i z jego kolegami, bo też niejedno tam widzieli. Budynek ma 200 lat i przed założeniem tam DPSu powiesił się listonosz, a potem właściciel sklepu - obydwoje w jednym pomieszczeniu. Później Niemcy rozstrzelali tam żydówkę z dwójką dzieci a ich szczątki są ponoć zakopane gdzieś na terenie dworku w którym jest DPS.
    Szykuje się spędzenie tam nocy ( ͡° ͜ʖ ͡°) - tylko ten spiritbox niech dojdzie, wczoraj mieli wysłać to mam nadzieję, że jutro już go będę miał (╯︵╰,) .

    Jak przeprowadzę wywiady i pospisuje od znajomuch kilka historii to umieszczę we wpisie razem z kilkoma historiami Mirków, które już mam, więc bądźcie cierpliwi nadawcy ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Mam do odwiedzenia jeszcze jeden dworek, z którego ponoć już dwie ekipy remontowe uciekły. Kumpel się z kilkoma pracownikami zna, więc z nimi też wywiad przeprowadzę. Jeden ponoć jak został tam na chwilę sam w dzień bo reszta pojechała do Mrówki, czy Obi na zakupy to mu cegła obok łba przeleciała ( ͡° ͜ʖ ͡°) .

    #paranormalnemirkowyznania #duchy #paranormalne
    pokaż całość

  •  

    Dawno nic nie pisałem - dziś jeszcze na weekend jadę w góry, ale mam dobrą wiadomość: mój spiritbox zostanie mi wysłany w poniedziałek, bo już dotarł do dostawcy ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Myślę, że koło środy przyjdzie i wtedy od razu lecę na cmentarz w mojej miejscowości ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Oczekujcie na relacje!
    #paranormalne #paranormalnemirkowyznania #duchy

    źródło: IMG_2830.WEBP

  •  

    Mirki i mirabelki ! Pytanko - jakie są ciekawe i mniej znane turystycznie miejsca w #malopolska do zwiedzenia na całodzienny wyjazd? Najlepiej jakby odwiedzić jak najwięcej na jednej sensownej trasie ( ͡° ͜ʖ ͡°) .
    #pytanie #turystyka #krakow #zabytki #zwiedzajzwykopem

  •  

    Jak obiecałem, tak jest kolejna porcja historii o duchach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Historia 1:

    Mam jedną historię, której sam byłem świadkiem. Kilkanaście lat temu zmarła na nowotwór moja ciotka. Działo się to na Podlasiu, na wsi, do której z kuzynostwem jako gówniarze jeździliśmy na praktycznie każde wakacje. Był to jeden z ciepłych wakacyjnych wieczorów, my gówniaki jak i starsze towarzystwo, wszyscy siedzieliśmy sobie w kuchni. Było granie na akordeonie, jakieś rozmowy, no po prostu ciepły, letni wieczór. W kuchni była wnęka pomiędzy kuchnią kaflową a zlewem i tam zawsze stała kula ortopedyczna, której do poruszania się używała nasza babcia ponieważ miała problemy z biodrem. W pewnym momencie rozmowa zeszła na wspominki o ciotce i w tym samym momencie jebudu tą kulę dosłownie wystrzeliło z tej wnęki na środek kuchni. Wszyscy żeśmy zastygli z rozdziawionymi gębami, bo moim zdaniem niemożliwe żeby ten przedmiot sam się przewrócił ponieważ stał oparty pod dużym kątem w tej wnęce. Co to się stanęło? W sumie nie wiem. Nie mnie oceniać. Widziałem to na własne oczy. Było mega dziwnie.

    Historia 2:

    W latach 90, kiedy byłam kilkuletnim dzieckiem, rodzice czasem oddawali mnie pod opiekę "przyszywanej babci" - starszej pani, która mieszkała po sąsiedzku. Babcia zajmowała się mną parę razy w tygodniu, głównie kiedy mama i tata szli do pracy, a starsze rodzeństwo było w szkole. W ten sposób stała się bliską przyjaciółką naszej rodziny.
    Kiedy miałam 6 lat, rodzice kupili nowe mieszkanie i zapadła decyzja o przeprowadzce na drugi koniec miasta. Z babcią pożegnaliśmy się, serdecznie zapraszając ją w odwiedziny. Obiecała z uśmiechem na twarzy, że niebawem się u nas pojawi.
    Życie toczyło się dalej. Kilka miesięcy później mama odebrała mnie z zerówki i kiedy miałyśmy wrócić do domu, z zaskoczeniem odkryła, że nie może otworzyć drzwi do mieszkania. Zacięły się na amen i trzeba było wzywać ślusarza. Po otwarciu drzwi w środku było chłodniej niż zwykle, choć wszystkie okna były zamknięte.
    Wieczorem mama dowiedziała się od dawnej sąsiadki, że w czasie, kiedy zacięły się drzwi do naszego mieszkania, moja przyszywana babcia zmarła. Do dziś wierzymy, że babcia przyszła wtedy spełnić swoją obietnicę i odwiedzić nas, ale nie chciała nas przy tym nastraszyć. :)

    Historia 3:

    Jak miałam 5 lat to wyprowadziliśmy się od dziadków, bo rodzice kupili mieszkanie w innej części miasta. Pierwszy raz miałam swój własny pokój więc radość niesamowita ale układ mieszkania był (i jest nadal) bardzo dziwny. Naprzeciwko drzwi od mojego pokoju był korytarz prosto - do pokoju rodziców - i "odbijał" w lewo do kuchni i łazienki więc każde nocne wyjście do łazienki to by strach, że mi coś "wyskoczy" zza zakrętu. Pamiętam, że wiele razy budziłam się w nocy i gdy otwierałam drzwi na przedpokój to miałam wrażenie, że zaraz za nimi stoi jakaś postać w kapeluszu więc robiłam "abort mission" i wracałam do łóżka. Rodzice zwalali winę na moją wyobraźnię i w końcu temat ucichł, a postać przestała się pokazywać.
    Coś koło 10 lat później moja kuzynka, która wtedy mieszkała z dziadkami (tymi z początku historii) urodziła syna, gdy młody miał 4-5 lat często się bał wchodzić do kuchni wspominając o - i teraz uwaga - panu w kapeluszu. Co prawda minęło wiele lat od moich wspomnień ale to co opisywał młody bardzo skojarzyło mi się z moimi przeżyciami z dzieciństwa więc podpytałam babcię kto to mógł być. Usiadłyśmy w pokoju i zaczęłyśmy przeglądać albumy, wtedy w oczy rzucił mi się jakiś gość ze zdjęć, który postawą bardzo przypominał postać z dzieciństwa i właśnie wtedy dowiedziałam się, że to "przybrany brat dziadka, który kiedyś z nami tutaj mieszkał ale zmarł gdy twoja mama była mała, bardzo lubił dzieci i zawsze przywoził dużo prezentów z podróży".

    Do tej pory mam straszny mindfuck jak o tym myślę, bo nie wiem czy to przypadek, czy może mi, jako dziecku gdzieś "przeleciało" przed oczami jego zdjęcie i po prostu wyobraźnia zrobiła swoje ale za każdym razem jak sobie o tym przypomnę to mam dreszcze.

    Historia 4:

    https://www.wykop.pl/wpis/66134487

    Historia 5:

    https://www.wykop.pl/wpis/66120465/#comment-234389115

    #paranormalnemirkowyznania #paranormalne #duchy
    pokaż całość

    źródło: IMG_2764.WEBP

  •  

    Właśnie przygotowywałem wpis do wrzucenia jutro rano na #paranormalnemirkowyznania a tu mi różowa pokazuje fotkę księżyca robioną przed chwilą, bo to niby dziś jakiś duży ma być i kolorze truskawki, a tu takie coś xD. To ja się nie dziwię, że księżyc w wielu kulturach i religiach był nieodłącznym elementem odprawiania różnych mistycznych obrzędów i uznawano go za bóstwo skoro widzieli w nim (żółtą) mordę ( ͡° ͜ʖ ͡°) .
    #duchy #paranormalne #creepy #2137 #heheszki
    pokaż całość

    źródło: IMG_2762.JPG

  •  

    Kolejna porcja paranormalnych historii dla was mirki i mirabelki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Historia 1 (nadesłana do mnie mailem):

    Mam pewną delikatną zdolność. I niemal na pewno nie jest to autosugestia, bo wielokrotnie to testowałem.
    Pierwszy raz poczułem to w krematorium w obozie śmierci koło Sztutowa. Po prostu ciężar, ucisk na głowę. Trochę, jakby zalewało mnie coś ciężkiego i gęstego. Działa to ze sporą precyzją, ale o tym za chwilę.
    Miałem kilka sytuacji/miejsc, w których coś takiego odczuwałem
    Np podczas wieczornego spaceru z psem już pewnie z 10 lat temu zaszliśmy (ja i pies) na stary cmentarz. Ot, lubię takie miejsca. Ale tam w pewnym momencie zacząłem czuć właśnie ten ciężar i kucie na zewnątrz czaszki. Właściwie wystarczyło powiedzieć "ej, nie gryź mnie" i odpuściło. Można było spacerować dalej.
    Najciekawsza jednak sytuacja miała miejsce chyba 2014 roku. Byłem opiekunem kolonijnym młodzieży. Było to straszne przeżycie (bycie opiekunem tych dzieciaków). W każdym razie już dłuższą chwilę czaiły się, aby bawić się  w wywoływanie duchów. Byłem wtedy jeszcze dość mocno wierzący i wielokrotnie im tego zabraniałem.
    Siedzę sobie wieczorkiem, w końcu chwila spokoju i nagle krzyk. Nie to, że jakiś przeraźliwy - po prostu dzieciaki. Wyłażę do nich no i oczywiście bawiły się w "|Charlie, Charlie, can you play". I zadziałało. W skrócie na taborecie kartka, na krzyż yes/no/.yes/no, długopis na środku i zadajemy pytanie. No i krzesełko podskoczyło, długopis się ruszył, to dzieciaki we wrzask. "Dobra, dejcie mię ten długopis, szczyle". Biore w łapę no i nic. Mówię, że spoko. Ale po chwili JEBS. Chłód, ciężar, jakbym kilka kilo trzymał. Zabrałem im resztę artefaktów, zamknąłem się w pokoju i zacząłem grzebać w necie, odmawiając pacierz za pacierzem. Nic mądrego nie wymyśliłem, więc po cichu zgarnąłem graty i zaniosłem do kantorka na przeciwko drzwi wejściowych. Dwa piętra niżej. Zamknąłem na klucz i z głowy. Jednak jakiś czas później miałem zamknąc te drzwi na klucz na noc. No to na luzie idę. Zrobiłem kilka schodków i JEBS. Ciężar i chłód. Dwa kroki w górę - luźno. Dwa w dół - JEBS. WTF? Zawołałem jedną dziewczynkę na chwilę - wyjątkowo dobrze mi się z nią pracowało, a i jakieś bajery typu czytanie z dłoni umiała. "Co tam, szefie?". "A weź zejdź parę kroków w dół". "A po co?". "No weź...". Typ, tup, tup... I staje - "Szefie, to zeszło na dół". "Nie zeszło, tylko to zaniosłem". Ot, historia. Zlazłem troszkę osrany na dół, zamknąłem drzwi na klucz i w kimę. Rano już nic nie czułem, chociaż niektóre dzieciaki twierdziły, że jeszcze do południa czuły coś nie tak.
    Inne charakterystyczne miejsce - może ktoś będzie miał okazję sprawdzić na sobie - to cmentarz przy Chałupniczej we Wrocławiu. Mieszkałem zaraz obok, więc często łaziłem obok. Z byłą poszliśmy też kiedyś na spacer na sam cmentarz i wtedy bardzo mocno to odczułem. Niemal z chirurgiczną precyzją - im bliżej kapliczki, tym gorzej. Dość często już w pewnym miejscu przy parkanie to czułem.
    Podkreślam, że lubię łazić po cmentarzach, więc nie miałem podstaw do obaw. 

    Oczywiście nie mam żadnych niepodważalnych dowodów, że to nie jakaś dziwna autosugestia czy coś. Ale coś czuję. A moja ciocia z kolei widzi aury - tak naturalnie. Więc pewne umiejętności najwidoczniej po ludziach pełzają. 

    Historia 2 :

    https://www.wykop.pl/wpis/66068041/#comment-234320933

    https://www.wykop.pl/wpis/66068041/#comment-234322329

    Historia 3:

    https://www.wykop.pl/wpis/66068041/#comment-234232987

    Historia 4:

    https://www.wykop.pl/wpis/66068041/#comment-234204223

    #paranormalne #paranormalnemirkowyznania #duchy
    pokaż całość

    źródło: IMG_2744.JPG

  •  

    Artykuł o muchomorze sromotnikowym a na zdjęciu jadalny koźlarz pomarańczowożółty xD. Eksperci, nie ma co xD.
    #mykopsychologia #grzyby #heheszki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_2741.PNG

  •  

    Wielu ludzi uważa lalki za creepy i słusznie. Ten wpis jest o nawiedzonej lalce, która istnieje po dziś dzień - przedstawiam wam Roberta.

    Lalka była prezentem dla chłopca o imieniu Eugene Robert Otto, a wykonała ją haitańska służąca jego rodziców w latach 90-ych XIX wieku (inne źródła mówią o 1904r.). Plotka głosi, że pani Otto przyłapała ową służącą na odprawianiu jakichś rytuałów.
    Rodzina mieszkała w "Domu Artysty" w Key West na Florydzie, w którym chłopiec żył z lalką do końca życia w 1974r. Na początku rodzice Eugene'a nie zwracali uwagi na obarczanie lalki za robienie bałaganu (nawet w środku nocy), ani nawet na słyszane z pokoju dzieciaka rozmowy prowadzone z zabawką, bo to u dzieci norma. Problem pojawił się, gdy rodzice zaczęli słyszeć odpowiedzi na prowadzone przez chłopca rozmowy wypowiadane dziwnym, strasznym głosem. Potem było zmienianie położenia się przedmiotów i ich niszczenie, gdy nikogo nie było w domu. Sąsiedzi twierdzili, że widują pod nieobecność domowników jak Robert wygląda przez okno, by zaraz się schować i pojawić w następnym. Ciotka Eugene'a po usłyszeniu od jego rodziców co się dzieje zabrała lakę do siebie, by trzymać ją pod kluczem, ale kilka dni później niespodziewanie zmarła, a Eugene zabrał Roberta na powrót do siebie. Eugene zamykał lalkę na strychu w obawie, by nie psociła, ale ku jego zdziwieniu zawsze nazajutrz znajdował ją w salonie siedzącą w fotelu. Gdy Eugene zmarł "Dom Artysty" kupiła Myrtle Reuter, która mieszkała tam 20 lat, a jej córka twierdzi, że pozostawiona w nim lalka ja także prześladowała. Jak twierdziła Robert próbował ją nawet zabić.

    W końcu Robert trafił do florydzkiego East Mortello Museum - jest tam od 1994r.
    Podobno zwiedzjącym psują się kamery i telefony gdy próbują nagrać Roberta zamkniętego w szklanej gablocie, a tych, którzy bez pozwolenia robią mu zdjęcia lalka karze różnymi nieszczęściami - od zwykłego pecha, po wypadki, czy nawet śmierć.
    W jednym materiale na temat tej lalki zamieszczonym na YT słyszałem o fotografie, który po zrobieniu zdjęć Robertowi miał koszmary, a ustały one dopiero, gdy wrócił do muzeum i przeprosił lalkę, a zdjęcie skasował (choć wiele ze zdjęć Roberta siedzącego w muzealnej gablocie hula po sieci).
    Zapytacie: czemu nikt lalki nie zniszczył? Ponoć próbowano ją spalić i wyszła z tego bez szwanku.

    Jedna lalka jest creepy, a co powiecie na całą wyspę pełną lalek?

    Isla de las Munecas czyli, w wolnym tłumaczeniu Wyspa Lalek znajdująca się niedaleko Parku Ekologicznego Xochimilco w mieście Meksyk. Jest to bardziej półwysep znajdujący się na jeziorze Huetzalin. W 1950r. na wyspie zamieszkał samotnik Julian Santana Barrera, który będąc dozorcą wyspy rok później usłyszał wołanie o pomoc topiącej się dziewczynki. Niestety nie zdążył z pomocą, a jedyne co znalazł to lalka unosząca się na wodzie. W hołdzie zmarłemu dziecku powiesił ją na drzewie, ale na tym nie poprzestał - zbierał lalki całe życie i wieszał na całej wysepce. I trwało to aż 50 lat do momentu aż w 2001r. sam się utopił i to ponoć w tym samym miejscu co mała dziewczynka. Turyści i mieszkańcy Mexico City kontynuują tradycję i sami przynoszą laki wieszając je na drzewach w miejsce starych, które rozpadły się wskutek działania pogody. Choć wyspa podczas odwiedzania nie wydaje się taka straszna wielu świadków twierdzi, że widziało jak lalki z wsypy ruszały głowami i mrugały oczami. Google jest pełne zdjęć z tamtego miejsca i patrząc na nie trudno się nie zgodzić - lalki są strasznie creepy ( ಠ_ಠ).

    #paranormalnemirkowyznania #paranormalne #duchy
    pokaż całość

    źródło: dthfdyjgf.jpg

  •  

    Pewnie wszyscy znacie "Odwiert Kolski", wokół którego narosło tyle mitów, a to dzięki nagraniu audio z rzekomymi odgłosami piekła. Nagranie to wysłał do jednej ze stacji radiowych jakiś amerykański słuchacz twierdząc, że jego wujek, czy tam dziadek zbierał różne ciekawe rupiecie i wśród nich właśnie znalazł to nagranie. Mało prawdopodobne, żeby amerykański random miał nagranie z badań naukowych z kraju nienawidzącego USA, ale co tam xD.

    Nie chodzi mi o przytaczanie samego nagrania (choć daję linka do niego razem z fragmentem wspomnianej audycji, bo brzmi creepy ( ͡° ͜ʖ ͡°) - https://www.youtube.com/watch?v=nyXtHeHNldE&t=78s ), a o wyjaśnienie jak ono powstało. Pod tym linkiem ( https://www.youtube.com/watch?v=_XfmGCLVNIU&t=1388s ) znajdziecie rosyjski film dokumentalny o "Odwiercie Kolskim", a przesuwając na 22 minutę materiału, wyjaśnienie gdzie reżyser dźwiękowy analizuje nagranie.

    Pół Youtube zawalone creepy materiałami na ten temat, a tu niestety fake ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Nawiasem mówiąc nawet Kościół Katolicki naucza, że niebo i piekło to nie miejsce, a stan duszy człowieka, więc autor nagrania się na tym wyłożył ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Niestety pod Syberią nie ma żadnego diabła, można się rozejść XDDD.

    #paranormalnemirkowyznania #chrzescijanstwo #paranormalne #duchy #ciekawostki #heheszki
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Kilka nowych historii pojawiło się w komentarzach, więc rzucam linki, jednocześnie chcę nawiązać do ostatniego wpisu o #rudaslaska i duchu dziewczyny krzyczącym w trumnie. Napisał do mnie autor - nie jest to ta sama dziewczyna, którą zamordowali sataniści. Chodzi o kobietę o której pisał w komentarzu @evilbadday - https://www.wykop.pl/wpis/66065643/#comment-234166913

    Oto historia użytkownika @ciezki_przypadek, jak i odkopany przez niego artykuł nawiązujący to tematu paranormalnych historii, których bohaterem są kilkuletnie dzieci (serdeczne dzięki stary).

    Historia:
    https://www.wykop.pl/wpis/66061537/#comment-234168035

    Artykuł:
    https://paranormalpl.wordpress.com/2010/04/25/powtorka-z-zycia/

    A tu następne historie z komentarzy:

    https://www.wykop.pl/wpis/66024953/#comment-234020643

    https://www.wykop.pl/wpis/66024953/#comment-234033717

    https://www.wykop.pl/wpis/66024953/#comment-234035257

    https://www.wykop.pl/wpis/66024953/#comment-234035815

    #paranormalnemirkowyznania #paranormalne #ufo #duchy
    pokaż całość

    źródło: creepy-kids-u1.jpg

    •  

      W ogóle ciekawe dlaczego akurat Was obrał sobie za cel.

      @Sandrinia: Też się nad tym zastanawiam. Takich rodzin jak nasza było na osiedlu setki, więc nie widzę żadnego elementu, który mógłby zwrócić uwagę tego typu zawodnika. Ot, widocznie taki cel podpowiedziała mu chora głowa. Rzeczywiście, musiał podsłuchiwać, co nie było szczególnie trudne, bo jak mówię - te drzwi praktycznie nie izolowały dźwiękowo, nocą każde stuknięcie z klatki czy przejazd windy był słyszalny tak, jakby to się działo po środku pokoju. Pozostaje się cieszyć, że tych drzwi jednak nie wywalił, bo gdyby wlazł, to - krótko mówiąc - po ptokach. ( ಠ_ಠ) pokaż całość

    •  

      @SP_Alfa_Kilo: Wczesne lata 90. to wysyp takich przypadków. Pamiętam, że gdy chodziłem do szkoły podstawowej to ze dwa razy były nawet apele z udziałem dyrektorki i wychowawców. Mówiono nam by nie chodzić nigdzie z nieznajomymi, nie wpuszczać do domów. To nie było takie zwykłe gadanie. Był przypadek, że jakiś mężczyzna próbował zwabić chłopca do samochodu mówiąc, że jak mu pokaże jak gdzieś tam dojechać to mu da słodycze. Dzieciak zaalarmował chyba babcię a ona policję i faktycznie gliniarze złapali pod jedną ze szkół typa, który siedział w aucie i obserwował dzieciaki.
      Poza tym masa jakichś podejrzanych typów na osiedlach. Więcej tzw. patologii a to generowało tego rodzaju kłopoty. Dużo drobnych kradzieży, napaści (także na tle seksualnym), pobić. Nawet w małych miastach.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (39)

  •  

    Kolejna historia anonimowego Mirka. Krótka i sam nie był świadkiem tych zdarzeń, ale googlując znalazłem ciekawy artykuł o zdarzeniach ze wspomnianego w niej miasta - Rusy Śląskiej.
    Artykuł jest na temat satanistycznego mordu w biurze, więc i jest potencjalnie nawiedzone miejsce ( ͡° ͜ʖ ͡°) .

    Oto historia mireczka, a poniżej link do artykułu:

    W pewnym mieście na Śląsku (konkretnie Ruda Sląska) w 96 czy 97 roku brutalnie zgwałcono i zabito dziewczynę. No i w jakiś czas po pogrzebie zaczęła wrzeszczeć w grobie. Konieczne było dodatkowe poświęcenie grobu. W tamtych czasach ta historia krążyła między nami, młodymi łebkami jako swego rodzaju urban legend i pewnie nie do końca bym w to uwierzył, gdybyśmy kiedyś w szkole nie mieli religii z księdzem, który był przy tym i powiedział, że taka sytuacja naprawdę miała miejsce, a tłumaczył to w ten sposób,że cierpienie tej dziewczyny zapisało się w okolicy jak na płycie i po jakimś czasie się odtworzyło. Później szukałem jakichś śladów tej historii, ale działo się to przed erą internetu i żadnych zapisków nie znalazłem.

    Artykuł:

    https://ciekawostkihistoryczne.pl/2021/09/21/w-drodze-do-piekla-mord-rytualny-dokonany-przez-satanistow-z-rudy-slaskiej/

    Jest tu ktoś z #rudaslaska bądź okolic, kto zna jakieś szczegóły tego zjawiska z historii mirka? Albo chociaż ktoś kto opowie nam coś o bunkrze z artykułu?

    #paranormalnemirkowyznania #duchy #paranormalne #slask
    pokaż całość

    źródło: IMG_2729.JPG

  •  

    No i mam następną historię od anonimowego mireczka ( ͡° ͜ʖ ͡°). Niestety w obawie przed wystalkowaniem nie chciał zdradzić nazwy wsi w której to się działo, ale obiecał kiedyś popytać rodzinę i sąsiadów, bo świadków paranormalnych zjawisk jest ponoć więcej, by uzupełnić historię ( ͡° ͜ʖ ͡°). Oto historia:

    Od dziecka spędzam wakacje na działce po moich dziadkach na wsi. Ta wieś ma dość bogatą historię doszło tam do dużej potyczki powstania styczniowego, wystąpiła tam epdiemia gruźlicy, w czasie drugiej wojny światowej działała tam aktywnie partyzantka.
    Jest tam ogromny las, w którym co pare metrów można znaleźć okopy pierwszo oraz drugowojenne. Według opowieści starszych mieszkańców lokalni partyzańci rozstrzelali żołnierzy niemieckich właśnie w tym lesie. Mówiono, że nie należy tam chodzić samemu, szczególnie w nocy. Samo miejsce jest dość blisko od tej wioski, ale wg mieszkańców w tamtym miejscu nie słychać kompletnie nic, nawet wiatru.
    Jak byłem młodszy jarałem się bardzo tematami paranormalnymi. Poszedłem tam pewnej nocy z moją starszą kuzynką która również interesuje się takimi rzeczami.
    Początkowo nie wierzyliśmy, że w tamtym miejscu jest kompletna cisza, ale faktycznie wiatr w tamtym miejscu ustał i nie było słychać szczekania psów. Stwierdziliśmy, że pójdziemy dalej. Po jakiś 15 minutach drogi zawróciliśmy. Kuzynka w pewnym momencie przestraszona zapytała się czy widzę to samo co ja. Zobaczyliśmy mgłę formującą się w podłużny, humanoidalny kształt. Przeraziliśmy się i momentalnie uciekliśmy do naszych domów. Mimo że to wydarzenie miało miejsce z 10 lat temu i jesteśmy już pełnoletni to nigdy nie wróciliśmy i staramy nie wspominać o tym dziwnym wydarzeniu. Po czasie myślę, że mógł to być wymysł naszej wyobraźni, jednak skoro inni mieszkańcy też to przeżywali to może jednak było coś z tym na rzeczy.

    #paranormalnemirkowyznania #duchy #ciekawostki #paranormalne
    pokaż całość

    źródło: Haunted-Ballyboley-Forest.jpg

  •  

    Tak mnie mój nowy tag #paranormalnemirkowyznania rozochocił, że jestem 900zł w plecy, ale że mam sporo oszczędności to kij z tym - kupiłem spiritboxa i będę chodził po nawiedzonych miejscach i nagrywał głosy z zaświatów ( ͡° ͜ʖ ͡°). Przyjdzie dopiero za 2 tygodnie, ale już się chwałę. Jakie znacie nawiedzone miejsca w Krakowie i okolicach xDDD ?
    #duchy #heheszki #urbex pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Miłośnicy historii o #duchy oznajmiam, że zakładam tag #paranormalnemirkowyznania gdyż zauważyłem, że wielu wstydzi się pisać osobiście o tym co widzieli ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Będę tu umieszczał dalsze moje wpisy z creepy historiami, ale także właśnie te, które usłyszę od użytkowników pragnących pozostać anonimowymi. Mile widziane są także historie o UFO i mordercach, czy stalkerach ( ͡° ͜ʖ ͡°). Piszcie do mnie swoje historie nieśmiali Mirkowie i Mirabelki ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    pokaż spoiler #duchy #paranormalne #creepy #creepypasta


    A oto pierwsza anonimowa historia, którą opowiedziała mi jedna Mirabelka:

    Gdy miałam 17 lat, to przeprowadziłam się z rodzicami na wieś i niedaleko mojego domu, bo jakieś 300 metrów w linii prostej był cmentarz, który lubiłam odwiedzać, choć nie znałam żadnego zmarłego tam. Jestem typem samotnika do dziś tak naprawdę. Lubię spędzać czas tylko ze sobą, albo z jedną, bliską mi osobą, teraz, jak mam 30 lat, to jest to niebieski. Spacery po cmentarzu zawsze mnie uspokajały, to takie ładne miejsce, odpowiednie na kontemplowanie, no i tamten cmentarz był też ciekawy z uwagi na to, że są tam groby też z początku XIX wieku i wyglądają niesamowicie na tle tych nowych nagrobków. Często mnie przyciągało do grobu chłopaka, o którym wiedziałam że popełnił samobójstwo mając 17 lat. Po prostu jak kolejny raz chodziłam po cmentarzu i byłam w okolicy jego grobu, bo już wtedy mnie coś przyciągało, to jakaś starsza pani pytała się, do kogo przyszłam i jak powiedziałam, że tak o sobie chodzę bo ładny cmentarz, to zaczęła opowiadać mi historie zmarłych i wtedy właśnie dowiedziałam się, że ten chłopak się powiesił. Powiedzmy, że w jakimś stopniu jest to wstęp do większości tej historii. Często stałam nad jego grobem, wpatrywałam się, rozmyślałam, czasem poprawiłam wazon, czy znicze, które się wywróciły, ale nigdy żadnego nie zapaliłam, nigdy też nie przyniosłam żadnych kwiatów, ani też nie pomodlilam się za niego. Po prostu stałam i zastanawiałam się, czemu to zrobił i czy może powinnam pójść w jego ślady (miałam w życiu problemy).

    Gdy miałam 19 lat, to byłam w pierwszym związku. Wtedy rzadziej przychodziłam na cmentarz, ale jednak nadal odwiedzałam grób tego chłopaka. Związek z byłym jakoś nie sprawił, że chciało mi się żyć bardziej. Jeszcze zanim z nim byłam, to czułam się we własnym pokoju dziwnie. Gdy w nocy wychodziłam do toalety, to czułam się obserwowana, ale nie na korytarzu (mój pokój i łazienka były na piętrze), tylko w moim pokoju i gdy z niego wychodziłam, to miałam takie uczucie jakby mnie ktoś z niego obserwował, jakby stał przy drzwiach i patrzył przez szyby w nich. Czułam niepokój nawet gdy leżałam w łóżku, ale mówiłam sobie, że wkręcam coś sobie i jakoś udawało mi się zasnąć. Potem jak już byłam w tym dziwnym związku, to raz z byłym siedzieliśmy sobie w moim pokoju. On wiedział że odwiedzam grób tego chłopaka, ale nigdy nie był tam ze mną. I tak sobie siedzieliśmy, pogoda była taka deszczowa i gadaliśmy nie pamiętam o czym, ale raczej o niczym wesołym. W pewnym momencie mój wzrok skupił się pod oknem połaciowym. Zauważyłam cień przypominający człowieka i czułam się tak, jakby patrzył wprost na mnie. Były się mnie wtedy spytał co jest i spojrzał w tym samym kierunku i zamarł. Spytał się mnie cicho "ja pierdolę ty też to widzisz?" i potwierdziłam. Czułam taki niepokój, wiedziałam że to żaden cień z drzew czy coś, bo od tego okna do najbliższego drzewa było trochę drogi. Ja wtedy już byłam pewna, że to był duch tego chłopaka, dzisiaj nie wiem co o tym myśleć bo naprawdę staram się znajdować logiczne wyjaśnienie na takie rzeczy, ale kurde, bywa, że czegoś nie da się wyjaśnić i też całkowicie nie neguję istnienia świata duchowego. Stoję gdzieś pośrodku w tej sprawie...wracając do cienia - na naszych oczach zniknął, nie przesunął się jak cień, tylko zniknął. Jednak z byłym byliśmy przestrzeni i zeszliśmy na dół do moich rodziców i udawaliśmy, że nic się nie stało. On już potem nie chciał przyjeżdżać do mnie. Ja dużo rozmyślałam o tym samobójcy. Uznałam wtedy, że on w jakiś sposób chce, abym do niego dołączyła odbierając sobie życie. Poszłam nad jego grób i zrobiłam coś dziwnego - powiedziałam "Adam, proszę, daj mi spokój i sam zaznaj świętego spokoju". I od tamtej pory miałam spokój.
    pokaż całość

    źródło: IMG_2723.WEBP

    +: sonko12, Lereve +96 innych

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika LubieChleb

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (6)