śmieszek internetowy, miłośnik memów, past i motoryzacji.

  •  

    Mam taka rozkmine , ze koncept zombie w popkulturze powstal po to , zeby mozna bylo bezkarnie zabijac nieuzbrojonych cywili w grach/filmach .
    No zastanowcie sie przez chwile , strzelanie w tlum ludzi no to slabo , zaraz by byly pozwy i afera
    Ale juz strzelanie do tlumu nieumarlych to inna bajka , wal caly magazynek i nie zapomnij celowac w glowe (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

    źródło: foreignpolicy.com

  •  

    Czas przestać milczeć.

    Gdybym miał od czegoś zacząc powiedziałbym, że zaczęło się już w przedszkolu. Pamiętam jak dziś, mając te X lat na początku lat dwutysięcznych przeniesiono mnie z biedronek do jakiegoś innego przedziału wiekowego. Już pierwszego dnia, po niemożliwości zbudowania relacji zostałem zepchany w kąt i szydzono ze mnie, już nie pamiętam nawet słów. Reakcja jako tako była, ale dalej nic z tym nie zrobiono. Przez cały ten okres zakumplowałem się tylko z jednym chłopcem.

    Szerszy kontekst tej sytuacji opisałbym w ten spośob. Nie wiem na jakiej zasadzie działała ta rotacja klas, ale co chwilę mnie i inne dzieci przenoszono do wyższych lub niższych "klas" ze względu na brak miejsc czy jakoś tak. Te zmiany nie pozwoliły mi budować już w tamtym czasie nawiązywać kontaktu z rówieśnikami.

    Dużo nie pamiętam, bo dużo też milczałem. Kłótnia o zabawki i dziwne zachowania to była codzienność. Pamiętam tylko te pomieszczenia. Stare, brudne dywany, wszystko bez ładu i składu.

    Nadszedł czas na szkołę podstawowa. Był to 2006 rok. Trafiłem do placówki na moim osiedlu. O ile na samym początku jakoś to szło to po pewnym czasie moja wychowawczyni zaczęła stosować kary cielesne w postaci bicia po łapach drewnianą linijką czy targaniem za uszy. Nigdy tego nie rozumiałem, ale opętana strachem klasa milczała. Dużo czasu poświęcano a właściwie przy ponownych próbach tłumaczenia tego samego innym dzieciom gdy czegoś nie rozumiały pojawiał się gniew i krzyk. Ja zawsze czekałem bo rozwiązywałem te zadania w miarę szybko. Jednak i tak obrywało mi się za to. Po jakimś czasie płakałem w domu i nie chciałem już rozwiązywać domowniczków. Podczas trzeciego roku nauki gdzieś we wrześniu dostaliśmy zadanie aby narysować jak wyglądały wakacje. Podczas gdy inne dzieci rysowały kolorowe łąki, jeziora, domki, bujną roślinność czy plaże i góry ja zamalowałem całą kartkę czarną kredką zostawiając miejsce na żółte pioruny i duży biały samolot z wieloma oknami. Pamiętam, że bardzo się starałem, żeby to ładnie wyglądało i poświęciłem na to dużo wysiłku. W końcu właśnie w ten sposób zapamiętałem lot do Burgas z rodzicami. Gdy moja wychowawczyni to zobaczyła wpadła w ogromny gniew, biła mnie a ja nie rozumiejąc co się dzieje płakałem. Rodzice zostali wezwani do pedagoga.

    W czwartej klasie połączono naszą oraz inną której osoby miałem szansę widzieć tylko na korytarzu. Było nas ponad trzydzieści. Wychowawczynią została pani od matematyki. To był ten czas, gdy wprowadzono zielone mundurki. Nie podobało mi się to, czułem się brzydki i taki sam jak inni.

    Kobieta która się nami opiekowała bardzo silnie faworyzowała dziewczynki. Do końca podstawówki miałem wrażenie, że z natury jestem gorszy. W końcu to one były mądrzejsze i miło do nich mówiła. Nas było mniej i zawsze traktowała nas z pogardą.

    To w tym czasie nabyłem parę znajomości, ale było ciężko. Przyrody uczyła nas bardzo miła pani. Gdy w szóstej klasie zmarł jej syn gdzieś ze znajomymi na jakimś wyjeździe krzyczała, że to okropne wieźć własne martwe dziecko samochodem z powrotem do kraju. Wtedy zacząłem wagarować a moje oceny i zachowanie stawało się coraz gorsze.

    Gwoździem do trumny okazało się gimnazjum. Rodzice bo poprzednich doświadczeniach stwierdzili, że będą walczyć, abym nie trafił do rejonówki. Pojawiły się obozy integracyjne w Krzyżowej, żeglarskid Hobbita, szkoła muzyczna oraz Redeco tzn. regularny basen.

    Pierwszy dzień był dla mnie szokiem. W mojej klasie był już spadochroniarz i dużo patologi. Naszą wychowawczynią znowu była matematyczka świeżo po studiach. Nie potrafiła sobie z tym poradzić. Lekcje były dosłownie rozpierdalane, ciągle padały wulgaryzmy i było głośno. Oczywiście byliśmy najgorszą klasą. Poranne zajęcia odbywały się w asyscie pani dyrektor i policjnta, jednak obrażanie i przekrzykiwanie były na porządku dziennym. Cały ten okres miałem tylko jednego znajomego. Tego, który dołaczył do nas w czwartej klasie podstawówki po złączeniu klas.

    Zaczęło się gnębienie. Plucie w twarz na korytarzu, wycieranie we mnie deserów z obiadu czy słowne przepychanki kończąc na biciu. Nie radziłem sobie z tym. Pani pedagog na rozmowach ze mną ciągle powtarzała, żebym nie reagował i wtedy odpuszczą. Tak się nie stało. W obskurnych toaletach palili papierosy a ja bardzo się bałem. Każde pójście do szkoły było dla mnie nieustannym stresem. Dużo grałem w tym okresie w gry wideo. Przestałem interesować się zajęciami pozaszkolnymi zainicjowanymi przez rodziców. Coraz więcej wagarowałem. Zamykałem się w sobie. W zimę nacierali mi twarz lodem i rzucali śnieżkami. Uciekałem, ale nie miałem dokąd. Co rok nowe książki które de facto dużo się od starych nie różniły. I te kiermasze, gdzie młodszym rocznikom po zaniżonej cenie jakimś cudem udawało się sprzedać bardzo niewiele podręczników.

    Ze względu szydzenia na mój ubiór zacząłem nosić dresy.

    Wsipnet i Librus. Przekleństwo. Zadania na określoną ilość czasu gdzie nie było miejsca na błędy. Bardzo ograniczony i niesprawny system często szwankował.

    Bolał mnie kręgosłup, bo na dosyć przeciętny wzrost powyżej normy i brak możliwości oparcia się całkowicie o krzesło a także ciężki tornister... skończyło się to na bolesnej rehabilitacji kręgosłupa której nie ukończyłem.

    Przestałem patrzeć na plan lekcji, pakowałem się byle jak lub wcale. Przestałem używać piura z nabojami i wymienną stalówką a zamiast tego jakieś długopisy. Nie chciało mnie się już uczyć. Nie byłem w stanie. Ta dziwna podstawa programowa gdzie zamiast iść dalej po tym co było w podstawówce po prostu zaczynaliśmy wszystko od nowa. Był tylko bezsens. Brak nadzieji. Nie chciałem już nic i ciągle cierpiałem. Nocami przed zaśnięciem myślałem jak to by było na moim pogrzebie, co inni by myśleli. Czy by płakali. Spędziłem na tym dni. Nie godziny.

    Wracając, w drugiej klasie wychowawczyni nie wytrzymała i odeszła. Nową wychowawczynią została starsza pani od religii. To właśnie wtedy odszedłem od wiary i stałem się ateistą.

    Nadchodzi czas wyboru szkoły. W tym momencie byłem już całkowicie załamany i wyczerpany. Miałem totalnie w dupie co dalej ze mną będzie. Na pałę wybrałem technikum informatyczne bo uznałem, że gry wideo to nie wszystko. Zacząłem interesować się komputerami, jak są zbudowane i jak działają. W jaki sposób wgrywa się system operacyjmy i czym są sterowniki.

    Było już za późno. Z przedmiotów zawodowych jako tako kumałem a nawet byłem dobry i wyszło to na egzaminach. Nigdy jednak nie szło mi programowanie i strony internetowe.

    Wszystkie pozostałe, normalne przedmioty kulały. Nie miałem już siły i spałem na większości lekcji. Ledwo przepuszczano mnie z klasy do klasy.

    I wtedy piekło zamarzło.

    Zaczęła się trwająca do dziś podróż psychiatryczna po pierwszej próbie samobójczej. Nie pamiętam czy cokolwiek już wtedy czułem.

    Zacząłem palić papierosy chwilę przed osiemnastką. Nadużywanie alkoholu szło w parze z amfetaminą i mefedronem.

    Nie wiem jakim cudem skończyłem tę szkołę. Bez matury i ostatniego egzaminu zawodowego.

    Od tamtej pory byłem w zakładach zamkniętych już 5 razy.

    Relacje z kobietami na poziomie przyjacielskim nauczyłem się budować dopiero trzy lata temu.

    Właśnie siedzę w pracy. Za dwie godziny kończę zmianę.

    Kim jestem? Nie wiem.

    #depresja #feels #przemyslenia #szkola #psychiatria
    pokaż całość

    •  

      @Misiacus: co się stanie, gdy do skorumpowanego do samego cna systemu wprowadzisz patologię bez żadnej kontroli obok normalnych, bogu ducha winnych ludzi... współczuję ci i łączę się z tobą, sam jako ofiara gnębienia przez cały czas aż do końca gimnazjum. cudem udało mi się dostać do znośnego liceum, gdzie mimo że nie miałem wielu znajomych, to przynajmniej nikt mnie już nie gnoił. dopiero po trzech latach zaczynam się wygrzebywać z wewnętrznej nędzy, pomimo nienajlepszej sytuacji w domu i problemów z używkami. zawsze pamiętaj - jesteś wystarczająco dobry. jeśli nauczysz się akceptować i troszczyć się o samego siebie, to będziesz miał siłę przepracować i przezwyciężyć całe to okropne gówno które cię spotkało, i które nadal siedzi w twojej głowie. i pamiętaj, bilet w przyszłość jest zawsze pusty i ostatecznie jedyne co istnieje, to tu i teraz - przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma. życzę ci jak najlepiej i znośnego dnia! pokaż całość

    • więcej komentarzy (119)

  •  

    to wiele mówi o naszym społeczeństwie

    źródło: FB_IMG_1606501421284.jpg

    +: maksida, octave25 +37 innych

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika M_Szopen_TM

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.