http://dlugodystansowy.pl/pages/o-mnie.html

  •  

    Z cyklu "nigdy się nie poddawaj" oraz #historiajednejfotografii

    Hugh Herr (na zdjęciu w roku.. 1982) utracił obie nogi w wyniku gangreny. Wcześniej był wspinaczem i alpinistą. Studiował na MIT.

    Po amputacji nie poddał się - rozpoczął pracę nad protezami, które pozwolą mu kontynuować swoje pionowe pasje.

    Jednym z jego najważniejszych osiągnięć jest bioniczna kostka (BiOM Ankle System), która to, wg. publikacji z roku 2011, pozwala na osiąganie bardzo zbliżonych doznań do tych, które towarzyszą zdrowym ludziom (dosłownie: the BiOM Ankle System has been clinically shown to be the first leg prosthesis to achieve biomechanical and physiological normalization, allowing persons with leg amputation to walk with normal levels of speed and metabolism as if their legs were biological once again).

    W dniu dzisiejszym prowadzi swoją grupę naukową Biomechatroniki w MIT Media Lab. Jego opublikowane projekty można oglądać na stronie grupy. Dzięki całej swojej pracy (w tym też wielu publikacjom) w roku 2011 został ogłoszony przez czasopismo TIME jako "Przywódca Epoki Bionicznej" (Leader of the Bionic Age).

    Historia Hugh została opowiedziana w produkcji National Geographic "Ascent: The Story of Hugh Herr", której zajawkę można oglądnąć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=rkw_OJ2nto4

    Historię Hugh zauważyłem na profilu FB Climbing Porn, po czym doszukałem się informacji na jego temat na stronach wydziału, na którym pracuje.

    #wspinanie #sport #qualitycontent #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Niesamowite - w dniu dzisiejszym Andrzej Marcisz ukończył 7 - letni projekt polegający na przejściu wszystkich tatrzańskich grani (o detalach i tym, które granie wchodzą w grę możecie poczytać wątku Brytana sprzed kilku lat: https://brytan.com.pl/projekt-tatrzanskie-granie/)

    Po szczegóły zapraszam na profil FB Andrzeja - na pewno w przyszłości opisze więcej na ten temat i pewnie będziecie mogli przeczytać więcej na ten temat w prasie.

    Gratulacje - to wielki dzień w historii obecnego taternictwa <3

    #tatry #wspinaczka #wspinanie #ciekawostki #gory
    pokaż całość

  •  

    Bardzo dobra, opisująca w detalach poczytanka o tym jak StackOverflow włączał na wszystkich swoich serwisach HTTPSa: https://nickcraver.com/blog/2017/05/22/https-on-stack-overflow/

    Bardzo polecam

    #devops #webmastering

    +: Cronox
  •  

    Podcast długodystansowy

    Jest 5 odcinek podcasta - tym razem nagrałem wpis Ultrasie, spróbuj triathlonu! (na górze wpisu jest odtwarzacz). Polecam do odsłuchania w trakcie powrotu z pracy - z góry dzięki też za wszystkie komentarze (w szczególności te krytyczne, dzięki czemu będę wiedział co poprawić).

    Link: https://dlugodystansowy.pl/2018/sty/19/ultrasie-sprobuj-triathlonu/

    Możesz też pobrać bezpośrednio plik mp3: https://dlugodystansowy.pl/static/podcasts/podcast-5-ultrasie-sprobuj-triathlonu.mp3 (52MB)

    Pozostaje już tylko jeden nienagrany wpis i wrócę do pisania (i nagrywania - chciałbym aby każdy wpis na blogu dało się odsłuchać).

    Ponadto umówiłem się już z kilkoma gośćmi na nagrania - detale niebawem.

    Adres do strony zawierającej wszystkie nagrania: https://dlugodystansowy.pl/pages/podcast.html

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy #podcasty #podcast
    pokaż całość

  •  

    Podcast długodystansowy

    Czołem sportowe Mirki,

    Drobna prośba - czytelnicy bloga (https://dlugodystansowy.pl) prosili mnie ostatnio aby posty publikować też w miarę możliwości w formie podcastów (no bo faktycznie wpisy są przydługawe i czytanie na telefonie bywa męczące). Jako, że w internety klikam od ich początków to szybko dziś ogarnąłem co trzeba i.. czekam aż mi Stitcher i iTunes zatwierdzą podcasta (to zajmie do 2 tygodni).

    W międzyczasie jednak pomyślałem, że skoro na prędkości nagrałem jeden (pierwszy, testowy) odcinek to postaram się nad nim teraz popracować.

    Prośba brzmi: odsłuchajcie to i dajcie znać co Was najbardziej wkurza: https://dlugodystansowy.pl/static/podcasts/podcast-1-o-celach-treningowych.mp3

    Będę wdzięczny (np. poradą treningową :) ).

    Pierwszych kilka minut jest nagrana w studio, druga poza studiem (mam w biurze studio nagraniowe - takie wypasy). Natomiast jak na Janusza triathlonu przystało nagrywałem zwykłym mikrofonem w słuchawkach, ponieważ technologia studyjnego miksera nie potrafi się dogadać z moim komputerem. Dobrej klasy mikrofon już zamówiłem, jednak aby nie marnować czasu to pomyślałem, że popracuję nad innymi spostrzeżeniami niż szumy i hałasy w tle (te dam rady wyeliminować) - tak na prawdę zależy mi na merytoryce.

    Dzięki,

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy #podcasty #podcast
    pokaż całość

  •  

    Czy ja na prawdę potrzebuję...?

    Ile gadżetów, sprzętu treningowego, planów treningowych i trenerów jest nam potrzebnych lub wydaje się nam, że potrzebujemy?

    O tym dzisiejszy wpis - rozważania na temat tego czy pulsometry i pomiar mocy nam pomagają czy utrudniają życie, kiedy zacząć ich używać (o ile w ogóle) i dlaczego pływanie jest pożyteczne.

    Zapraszam do artykułu

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

    +: Freakz, macqooo +7 innych
  •  

    Nie samym bieganiem człowiek żyje. Byliście już w tym sezonie na nartach? Jak widzicie - brak śniegu nie zawsze jest przeszkodą ;)

    Swoją drogą chodzi mi po głowie post na temat treningu na zjazdówkach właśnie i jak go łączyć z treningiem biegowym i rowerowym. Zainteresowani?

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy #narty #narciarstwo #narciarstwoalpejskie pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kiedy się ostatnio rolowaliście?

    Świetny film instruktażowy nakręcony przez znanego w polskim (i nie tylko) świecie kolarskim fizjoterapeutę Dominika Omiotka.

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy

    źródło: youtube.com

  •  

    Ultrasie, spróbuj triathlonu!

    Ten wpis w całości poświęcam ultrasom - biegaczom: zupełnie szczerze chcę was namówić na spróbowanie swoich sił w triathlonie. Jestem zarówno ultrasem jak i triathlonistą (górskim) i dostrzegam jak wiele daje mi trenowanie tego drugiego w kontekście biegania po górach. O tym właśnie dzisiejszy wpis.

    Jednak - warto też przeczytać tego posta nawet jeśli nie jesteś ultrasem a po prostu zastanawiasz się czy może nie rozpocząć swojej przygody z triathlonem.

    Zapraszam do artykułu

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

  •  

    Gdzieś w Polsce - kojarzycie może?

    (celowo wyciąłem autora zdjęcia oraz serwis, który opublikował, coby nie ułatwiać zgadywania; opiszę później)

    #fotografia #polska #polskiemiasta #zgadnijmiejscowke #cotojest #fotografiaboners

    źródło: Untitled.png

  •  

    Ile trenować?

    Zanim przejdę do detali treningowych dotyczących okresu rozbudowy, muszę odpowiedzieć na pytanie - ile czasu w ogóle poświęcić powinna osoba na trening do biegów górskich czy triathlonu?

    Maciek, ile czasu mam trenować tygodniowo?

    Za każdym razem gdy słyszę to pytanie to mam tylko jedną gotową i szczerą odpowiedź: "nie wiem". To jak zawsze zależy od wielu czynników.

    Jednak wiem ile masz nie trenować: za dużo i niezgodnie z twoim życiem pozatreningowym. I o tym dzisiejszy wpis.

    Zapraszam do artykułu

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

  •  

    Triathlon i biegi górskie

    Tym razem opowiem o tym w jaki sposób łączę treningi do biegów górskich (skyrunning oraz ultra) z tymi do triathlonu (również w edycji górskiej).

    Jako, że ten wpis jest mocno graficzny i rozległy to niestety (z góry przepraszam) muszę zalinkować do posta na blogu: http://dlugodystansowy.pl/2018/sty/04/triathlon-i-biegi-gorskie/

    Nie odnalazłem jeszcze sposobu na wklejanie obrazków w treści posta na mirko, więc na razie w ten sposób. Nie strzelajcie, dziękuję :)

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

  •  

    Długodystansowa fizjoterapia

    Czytając ten wpis pamiętaj, że jestem sportowcem - amatorem (to znaczy, że
    zarabiam inaczej) i, że zawsze jak cokolwiek jest z tobą nie tak to nie szukaj
    pomocy w internetach ale u specjalisty.

    Nie znam osoby, która startuje w zawodach długodystansowych, a która nie
    doznałaby jakiejś kontuzji (kolano biegacza, pasmo biodrowo - piszczelowe,
    problemy z barkami w pływaniu, bóle odcinka lędźwiowego po wielogodzinnej
    jeździe na rowerze i cała masa innych). Nie jest to dziwne - hasło "sport to
    zdrowie" nie za bardzo nas dotyczy, gdyż kończy się na rekreacyjnym joggingu w
    akompaniamencie weekendowej wycieczki w góry czy przejażdżki rowerowej.

    Ci natomiast, którzy tyrają swój organizm codziennymi treningami po prostu
    przeciążają go a odpowiedzią jest często kontuzja (choć zazwyczaj poprzedzona
    wieloma sygnałami, które jednak bardzo łatwo zignorować, prawda?)

    Z czego wynikają problemy?

    Na początek ciekawostka - pewna znajoma fizjoterapautka opowiedziała mi kiedyś,
    że spora część poważnych kontuzji nie bierze się z wypadków na zawodach a
    samych treningach czy wręcz w życiu codziennym. Powód? Najpewniej zmęczenie,
    dekoncentracja i rutyna.

    Przykład pierwszy - przypomnijmy sobie historię Kíliana Jorneta,
    który to dzień po pokonaniu na zawodach swojego największego rywala Agustiego
    Roci złamał rzepkę w kolanie i kości śródręcza podczas.. powrotu z nauki jazdy
    skacząc między krawężnikami (historia opisana w Biec albo umrzeć)

    No i jeszcze drugi przykład z mojego własnego podwórka. Tydzień po Norsemanie
    złamałem nogę w udzie w trakcie wycieczki rowerowej
    - na trasie, którą znam na pamięć i pokonywałem na wiele sposobów o każdej
    porze dnia czy roku.

    Kolejne źródło kontuzji to bardzo często przemęczenie, przetrenowanie i
    ogólne zmęczenie materiału. Wiele osób wpadło w uprawianiu sportu w rutynę,
    w której sporo jest powtarzalności i, w której nie zauważają, jak bardzo ich
    organizmy są wyczerpane. Przetyrany organizm bardzo szybko przybiera złą
    postawę (np. garbienie w biegu czy zaokrąglone plecy na kolarzówce), co na
    dłuższą metę kończy się poważnymi dolegliwościami.

    Przyczyną kontuzji często jest też zła technika, która jest powodowana złym
    przygotowaniem lub wręcz niewiedzą. Bardzo częstym przykładem są biegi na
    długim dystansie. Bariera wejścia jest bardzo niska (wystarczy założyć buty i
    zacząć biegać regularnie). Jeśli w tym scenariuszu nie zwrócimy uwagi na
    technikę biegu (nie koślaw nóg, trzymaj napięty brzuch i plecy aby utrzymać
    pionową postawę, staraj się biec raczej z wyższą niż niższą kadencją aby nie
    przeciężać stawów, itd - sporo jest tutaj rzeczy do zapamiętania i nauczenia)
    to po dłuższym czasie kontuzja sama nas znajdzie. Jednak technika potrzebuje
    wsparcia - treningu tych partii, które odpowiadają za prawidłową postawę a nie
    napędzanie (czyli ogólnie mięśnie stabilizujące naszą postawę).

    Nie bądź głupi, idź do fizjo

    Pewna znajoma fizjoterapeutka opowiadała mi kiedyś (no często rozmawiamy to i
    historii trochę poznałem) o przypadku, gdzie pacjent pojawił się u niej z
    nogą, która nie powinna już w ogóle działać i pytaniem czy może mu ją naprawić
    przed weekendem BO ZAWODY A PRZECIEŻ ZAPŁACIŁ JUŻ ZA NIE 120 CEBULIONÓW. Cóż -
    120pln to dość niska cena jeśli chodzi o zapewnienie sobie zdrowia, więc ja bym
    odpuścił taki start, ale... zacznijmy od tego, że ja bym nie doprowadził się do
    takiego stanu w taki sposób (znam inne).

    Uprawiając sporty długodystansowe do fizjoterapeuty powinniśmy chodzić jak do
    dentysty - regularnie
    .

    Powodów ku temu jest wiele. Pierwsza wizyta dobrze aby była ogólnym
    sprawdzeniem twojej fizjologii pod kątem funkcjonalnym w sporcie, który
    uprawiasz. Dzięki temu fizjoterapeuta będzie w stanie ci powiedzieć nad
    czym trzeba pracować (biegasz a masz słabe plecy, pływasz a mięśnie brzucha nie
    dają wsparcia, koślawisz nogi dzięki czemu jesteś podatny na wiele kontuzji;
    itd).

    Kolejnym powodem regularnych wizyt u fizjo jest fakt, że nasze organizmy ciągle
    się rozwijają i nabywamy różnych nowych schorzeń czy problemów. Wiele z nich
    można zlikwidować zanim jeszcze będą powodować problem. Biegając regularnie po
    górach bardzo obciążamy kręgosłup (jeszcze jeśli ten plecak...) - dobry fizjo
    wychwyci w mig, iż zaczynamy mieć początki kręgozmyku i zaraz coś zapisze (nie
    tabletkę a ćwiczenia).

    A jeśli już w ogóle chcemy na starość kończyć maratony czy triathlony to
    taka wieloletnia znajomość z fizjo to wręcz sprawa konieczna. Abstrahując od
    sportu na codzień robimy bardzo różne rzeczy (praca biurowa, fizyczna itd),
    które oddziałowują na nasze organizmy na wiele sposobów - jeśli w wieku 25 -
    30 - 35 lat się za nie zabierzemy i będziemy regularnie pielęgnować to za 40
    lat po prostu będziemy w formie.

    No dobra - ale do jakiego fizjo?

    Wybór fizjoterapeuty nie jest prosty, bo jest ich wielu i każdy ma na ścianie
    jakieś dyplomy. Na szczęście w miarę łatwo można wykreślić tych, którzy nam się
    nie przydadzą.

    Szukamy fizjoterapeuty sportowego - takiego, który zrozumie czym się zajmujemy,
    na proste kontuzje nie zapisze zaprzestania biegania i będzie w stanie w głowie
    ułożyć wieloletni plan dla twojego rozwoju pod kątem wybranego sportu z korektą
    na wykonywany zawód i różne dysfunkcje.

    Brzmi prosto? W sumie to takie jest. Podam wam kilka kryteriów:

    1. Super aby fizjo opiekował się jakimiś sportowcami. Im bardziej znani tym
    lepiej. Dzięki temu masz pewność, że zna się na rzeczy (czyli na pracy ze
    sportowcami; z całym szacunkiem dla rehabilitantów, których praca jest mega
    trudna ale nie zawsze zgodna z rozwojem sportowym)
    1. Bardzo dobrym wyznacznikiem tego czy fizjo jest sportowo ogarnięty jest
    fakt, czy prowadzi zajęcia z treningu funkcjonalnego dla sportowców. To by
    oznaczało, że poza pomocą dorażną potrafi też zasugerować rozwój fizjologiczny
    pod kątem naszego sportu.
    1. Dobry fizjoterapeuta to taki, który nie tylko potrafi zadać ból ale przede
    wszystkim wiedzieć kiedy tego nie robić i potrafi co to wyjaśnić. Ugniatanie
    mięśni nie zawsze jest rozwiązaniem problemu - czasem wręcz szkodzi. Spotkałem
    się z opinią, że dobry fizjo to taki, od którego jak się wyjdzie to wszystko
    boli tak głęboko potrafi wjechać łokciem. Cóż - ja jednak wolę oceniać za
    pomocą innych kryteriów. Przede wszystkim trzeba odróżnić masażystę od
    fizjoterapeuty. Ci pierwsi mają mega trudną pracę, ale jednak poświęcając się
    na codzień głównie masażom ciężko będzie im zdiagnozować dość specyficzną
    kontuzję sportową. W praktyce dobrze aby fizjo opowiadał w szczegołach co ci
    dolega, skąd się bierze i jaki to a wpływ na twoją ruchomość.
    1. Ogarnięty fizjo pokaże ci jak się rolować i rozciągać. I będzie to regularnie
    weryfikował. Kropka.
    1. Jeśli ma USG to już w ogóle rewelacja. Dzięki temu w dość krótkim czasie
    bardzo precyzyjnie można zobaczyć co jest nie tak - bez zadywania. Jednak
    pamiętaj, że USG jest nadal rzadko spotykane w gabinetach, więc to raczej taki
    "fajnie mieć".

    To jak z tą fizjoterapią długodystansową?

    W pigułce to jest tak: chodź regularnie do fizjo - jeśli nic się nie dzieje to
    po prostu regularnie na trening funkcjonalny, w trakcie którego będziesz mógł
    trochę ponarzekać na bolące stawy a on(a) szybko oceni czy marudzisz czy
    faktycznie trzeba na stół. Ja do tego lubię minimum raz w miesiącu i tak
    wskoczyć na stół po to aby zobaczyć czy coś nowego się nie pojawiło, co mi się
    nie wydaje problemem a jednak jest oznaką czegoś nowego i potencjalnie
    grożnego. Możesz też chodzić bardzo regularnie (co tydzień, dwa) na masaż,
    który bardzo pomaga w regeneracji a tobie i fizjo da szansę na podłapanie
    zmian w organiźmie.

    Dodatkowo oszczędź czas i nerwy twojego fizjo i swoje zdrowie i uczciwie
    wykonuj zalecone ćwiczenia w domu oraz roluj się i rozciągaj regularnie.

    Pamiętaj, ze kondycja i siła to jedno, a utrzymanie postawy to druga sprawa,
    równie ważna


    Maciek, a możesz kogoś polecić?

    Tak i nie. Znam kilku fizjo, ale korzystałem tylko w Krakowie. Jeśli chodzi o
    fizjoterapię sportową to zdecydowanie http://www.fizjotrener.com
    - zarówno opiekuje się wieloma znanymi sportowcami jak i prowadzi zajęcia,
    jeździ na zgrupowania, prowadzi prelekcje i jest sroga (a w zasadzie to są
    dwie: Ala i Kinga).

    W Bielsku słyszałem bardzo dobre słowa o Ortomedzie
    a w Olsztynie MKON kogoś polecał

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

    +: Freakz, shusty +8 innych
  •  

    Trenuj mniej, czyli ile?

    Tak jak opisałem we wcześniejszych wpisach - moim celem jest przekazanie ci
    informacji w jaki sposób trenować mniej osiągając lepsze wyniki. Na początek trochę liczb. Ile czasu potrzeba aby przygotować się do górskiego Ironmana (a dokładniej Norsemana) tak aby go ukończyć oraz uzyskać czas mniej więcej w połowie stawki (dla przypomnienia: 3.8km pływania, 180km na rowerze przy 3.5km podjazdów oraz 42.5km biegu przy 1800m ciągłego podbiegu do góry poczawszy od 25km)?

    Tak jak opisywałem w poprzednim wpisie przygotowywałem się 4 sezony. Poniżej średni tygodniowy czas treningów:

    1. sezon 2014: 4h, 11min tygodniowo (pierwszy półmaraton jesienią, pierwsze biegi górskie również jesienią)
    2. sezon 2015: 6h, 35min tygodniowo (pierwsze 4km w wodzie otwartej, dwa triathlony na dystansie olimpijskim, pierwszy bieg górski powyżej 30km)
    - 1h, 28min pływanie
    - 3h rower
    - 1h, 24min bieganie
    3. sezon 2016: 7h, 54min (dwa górskie triathlony na dystansie 1/2IM, pierwsze zawody typu skyrunning w Tatrach na dystansie 50km+/3k+)
    - 1h, 26min pływanie
    - 3h, 38min rower
    - 2h, 08min bieganie
    - reszta czasu to siłownia
    4. sezon 2017: 10h, 1min tygodniowo (jeden górski triathlon na dystansie 1/2IM, 1 bieg typu skyrunning na dystansie 30km+/2km, jeden górski triathlon na pełnym dystansie IM (4km, 180km/3.5km, 42.5km/1.8km))
    - 1h, 17min pływanie
    - 4h, 52min rower
    - 1h, 43min bieganie
    - reszta czasu to siłownia, joga oraz narty biegowe

    Z powyższych liczb można wyciągnąć kilka wniosków:

    1. Co roku pływam mniej więcej tyle samo czasu (średnio 2x w tygodniu; to się jednak zmienia, gdyż z początkiem sezonu to są 4 serie tygodniowo a pod koniec często jedna). Wniosek dotyczący pływania jest taki, iż gdy już osiągniemy pewny poziom (1:55/100m na 2km) to można pływać mniej. Dalsze przyspieszanie kosztowałoby zbyt wiele czasu.
    2. Na rowerze spędzam stosunkowo najwięcej czasu - z czego jednak około 95% to sam trenażer (nawet latem). Sesje są ciężkie (wokół FTP/VO2MAX) i tylko w weekend obejmują luźną "jazdę w tlenie" (zazwyczaj 2-2.5h). Dzięki jeździe na trenażerze nie wykręcam praktycznie żadnej "pustej" minuty oraz zmniejszam ryzyko jakiejkolwiek kontuzji do minimum.
    3. Stosunkowo mało biegam, jednak treningi biegowe są bardzo intensywne, dzięki czemu np. Tatrzański Bieg Marduły, zaliczany do Mistrzostw Polski w Skyrunningu kończyłem w połowie stawki co przy powyższym obłożeniu treningowym jest wg. mnie świetnym wynikiem. Biegam głównie sprinty, interwały VO2MAX na podbiegach oraz biegi typu BNP.

    Wszelkie informacje dotyczące rodzajów treningów wrzucę na bloga w następnych wpisach, więc nie martw się jeśli nie wiesz co to VO2MAX czy BNP.

    Dla zainteresowanych założyłem również bloga http://dlugodystansowy.pl oraz profil na Facebooku

    Jeśli chcecie abym napisał o czymś konkretnym to dajcie znać. Mam sporo pomysłów, które chętnie jeszcze urozmaicę.

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

    źródło: IMG_7072.JPG

  •  

    Tym razem o planowaniu sezonu, realizacji marzeń i celach treningowych. Nie mylcie z coachingiem ;)

    Jesienią trenerzy zazwyczaj pytają swoich zawodników o cele na nowy sezon.
    Książki treningowe również wskazują, żeby nie zaczynać treningów bez określenia
    konkretnego celu do zrealizowania. I o tym będzie ten wpis.

    Znam kilka osób, które nie starają się wybierać żadnych konkretnych celów - po
    prostu trenują i startują dla przyjemności nie patrząc bardzo dokładnie gdzie
    ich nogi poniosą. Mam też znajomych bardzo mocno skoncentrowanych na realizacji
    szczegółowych postanowień w wybranym sezonie. Sam znajduje się gdzieś pomiędzy.

    Cele i marzenia

    Do czego nam w ogóle mają służyć cele treningowe? Zazwyczaj chodzi o realizację
    naszych marzeń. Ktoś zawsze chciał ukończyć [tu wpisz jakieś zawody], inna
    osoba chciała pojechać [nazwa kraju lub krainy geograficznej] a start w
    zawodach miałby w tym pomóc. Mogą to być też bardzo ambitne, wręcz niemożliwe
    do realizacji marzenia (wspiąć się na Everest, przepłynąć kajakiem Atlantyk..).

    Warto jest sobie uświadomić, jakie marzenia chcemy zrealizować. Ta świadomość
    pozwoli nam określić sobie cele, które musimy po drodze zrealizować. Czasem
    może się okazać, że dane marzenie jest praktycznie nieosiągalne. Ale czy trzeba
    tracić nadzieję? Nie!

    Przykładowo: ja od 20 lat mam w głowie wejście na Everest (tak, jedno z moich
    największych marzeń jest bardzo cliché). Zacząłem je realizować wiele lat temu.
    Zrobiłem kurs skałkowy, dołączyłem do krakowskiego Klubu Wysokogórskiego,
    zacząłem się wspinać po Tatrach, w planie miałem Alpy, poznałem ludzi, którzy
    zdobywali szczyty w Himalajach.. czyli zacząłem powoli realizować to swoje
    marzenie. Każdy kolejny rok miał swoje cele (Tatry, Alpy, finansowanie,
    praca..).

    Jednak po drodze się ożeniłem, urodził się Wojtek i.. odpuściłem wspinanie.
    Albo raczej zawiesiłem do momentu, kiedy przyjdzie czas (posłuchałem rady
    Wandy Rutkiewicz, która to
    dość otwarcie pisała, że trzeba być niesamowitym egoistą aby z młodymi dziećmi
    w domu wyjeżdżać w góry wysokie).

    Marzenie o Evereście ciągle jednak realizuję. Doskonale zdaje sobie sprawę z
    tego, że aby na niego wejść trzeba doskonałej wydolności organizmu,
    wytrzymałości i koksu w nogach i rękach. Zebrałem więc inne marzenia, które
    są powiązane ze sportem oraz generowaniem hajsów (czyli wszystko co potrzebne
    w planie Everest) i powoli je pcham do przodu. Może mi się nigdy nie udać,
    jednak sama świadomość, że codziennie jestem coraz bliżej motywuje. A z
    doświadczenia wiem już, że sam Everest nie jest tak ważny jak cała ta droga
    przebyta aby na niego wejść. Czyli sytuacja win-win. Wejdę - super, nie wejdę -
    ciągle super.

    "Biegam bo lubię" a cele treningowe

    Zdarza się też, że ktoś powie "biegam bo lubię" zamiast łączyć sport z
    marzeniami. Czy takim osobom potrzebne są jakiekolwiek cele treningowe?

    To zależy. Jeśli osoba postrzega swoją aktywność jako trening to zdecydowanie
    tak - w końcu trenuje w jakimś celu. Odwrotnie ma osoba, która widzi swoje
    bieganie czy pływanie jako rekreację i chęć życia w zdrowiu i formie (np.
    chce móc jeść więcej słodyczy, a przecież rower świetnie spala tłuszcz czy też
    po prostu - biegając lepiej utrzymać mi sylwetkę).

    W pierwszym przypadku mamy już doczynienia treningiem celowym (choć czasem
    nie musi być to ściśle określony cel, np w danym sezonie nie mamy konkretnego
    startu w głowie bo np. mamy małe dziecko, jednak za kilka lat chcielibyśmy
    zrobić coś dużego, więc w tym sezonie trenujemy aby trzymać formę).

    Horyzont marzeń

    Pewnie już domyślasz się o co chodzi po przeczytaniu powyższych akapitów. To
    proste - chcesz zrealizować marzenie? Wsadź je na horyzont, patrz w jego
    kierunku codziennie przy okazji spoglądając na to wszystko co po drodze (czyli
    marzenia i cele pośrednie).

    Dlaczego to takie ważne, aby o tym myśleć regularnie? Do wyjaśnienia przyda się
    nam trochę fizyki (studiowałem to trochę wiem). W kosmosie mamy czarne dziury.
    To takie twory, które wchłaniają wszystko i już nigdy nie wypuszczają. Czarną
    dziurę od obserwatora (czyli nas) oddziela tzw. Horyzont Zdarzeń. To jest coś
    takiego jak filtr półprzepuszczalny, który z jednej strony wpuszcza (światło,
    fale elektromagnetyczne czy grawitacyjne) a z drugiej nic nie wypuszcza. Czyli
    obserwator nigdy nie zobaczy tego co tam wpadło.

    Wracając do naszych rozważań - wprowadzam tu (jak na fizyka przystało) pojęcie
    Horyzontu Marzeń [tm]. Jeśli twoje marzenie umieścisz poza horyzontem (między
    nim a czarną dziurą), to nie będziesz o tym marzeniu regularnie myślał (a co za
    tym idzie - nie będziesz regularnie w głowie zastanawiał się jak je
    zrealizować) - mówiąc kolokwialnie to wessie je czarna dziura.

    Nie pamiętając o tym marzeniu nie będziesz robił nic w celu jego osiągnięcia.
    Będziesz się ciągle od niego oddalał - może się nawet zdarzyć, że zostanie
    utracone bezpowrotnie (gdybym się obudził w wieku 45 lat nie mając zdrowia
    potrzebnego do wejścia na Everest oraz realnego pomysłu na finansowanie to
    moje marzenie zostałoby wessane przez ową czarną dziurę bezpowrotnie).

    Cele na sezon

    Już nie przedłużając tych wywodów (dobrnąłeś na prawdę tak daleko? gratulacje!)
    napiszę to co powie ci każdy trener czy książka treningowa - wybierz cele na
    sezon. Jakie? Takie, które zbliżą cię do realizacji twojego marzenia.
    Przykładowo:

    1. Chcesz zrobić Ironmana a nie startowałeś jeszcze w triathlonie i nie umiesz
    pływać ale biegasz regularnie i jeździsz na rowerze?
    * Cel 1: przepłynąć 1000m kraulem do końca kwietnia bez odpoczynku poniżej
    godziny.
    * Cel 2: Ukończyć do końca czerwca triathlon na dystansie sprinterskim
    * Cel 3: Ukończyć do końca września triathlon na dystansie olimpijskim
    1. Chcesz przebiec UTMB ale na razie jedyne
    "ultra" jakie ci wychodzi to ultra maratony przed TV?
    * Cel 1: Przebiec bez zatrzymywania i schodzenia do spaceru 10km do końca
    kwietnia
    * Cel 2: Osiągnąć czas 4:30min/km na dystansie 100m
    * Cel 3: Przebiec zawody na dystansie 10km w czasie poniżej 1h:10min

    Proste? Pewnie, że tak. Pamiętaj jednak:

    1. Nie więcej niż 3 cele na sezon. Trzy to już dużo.
    2. Lepiej mierzyć w czas niż w pozycję na zawodach. Nie masz wpływu na formę
    innych startujących, ale na swoją i owszem.
    3. Cele muszą być osiągalne. Mistrzostwo świata IM? Ok, ale tylko jeśli sezon
    wcześniej miałeś czas na pełnym dystansie Ironmana poniżej 8 godzin.

    #triathlon #trening #bieganie #plywanie #blog_dlugodystansowy
    pokaż całość

    +: M.............u, KolejnyWykopowyJanusz +9 innych
    •  

      @szczypek45: hmm najwyraźniej napisałem niezrozumiale - wybacz.

      Zupełnie zgoda z tym co napisałeś na temat adaptacji do małej ilości tlenu. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nawet będąc zaklimatyzowanym osoby o podobnym stopniu wytrenowania mogą reagować zupełnie inaczej.

      We wpisie powyższym jednak miałem na myśli fakt, iż aby wejść (nie "zostać wniesionym czy wciągniętym") na Everest i wiedząc, że spadek VO2MAX wynosi około 2% na każde 300m wysokości powyżej 1500m n.p.m. trzeba być na to gotowym. Zupełnie abtrahując od choroby wysokościowej, bo na to jakby nie mamy wpływu (mi się kiedyś zdarzyła już na wysokości 4,5k, więc bardzo niewiele). Jednak przez wiele lat VO2MAX poprawić możemy odpowiednim treningiem. pokaż całość

    •  

      @Maciek-z-Krakowa: jak nie mam celu to nie daje rady sie systematycznie ruszać. Rok temu byl pierwszy tri, teraz jest plan na maraton. To mega mobilizuje.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Tym razem #qualitycontent na temat przygotowania i trenowania do #triathlon. Akurat zima się zaczyna, więc to ten czas.

    Ostatnio wiele osób mnie podpytywało, więc zdecydowałem się napisać skąd czerpię wiedzę (co nie znaczy, że do was nie wrócę - po prostu chciałem dać wszystkim kierunek na długie lata) i jak to wyglądało u mnie w trakcie przygotowań.

    To co tu opisuję pozwoliło mi ukończyć Isklar Norseman Xtreme Triathlon z czarną koszulką dokładnie realizując plan, który sobie powziąłem 4 lata temu (czarna koszulka na Norsemanie - nie mniej, nie więcej).

    Ja zacząłem przygodę z triathlonem kilka lat temu i co roku czytałem kilka książek, robiłem swoje notatki, konfrontowałem różne podejścia z książek i sprawdzałem co dla mnie jest lepsze a co nie działa. Poznałem też wiele osób, które startują i trenują, leczą, doradzają itd.

    Z tego co zauważyłem to ludzie mają 2 podejścia do startowania w triathlonie: ukończyć tzw. ironmana (czyli pełny dystans: 4km pływania, 180km na rowerze i 42.5km biegu; czasem chodzi konkretnie o zawody z cyklu IRONMAN lub nawet Mistrzostwa Świata na Hawajach, czyli IRONMAN Hawaii World Championship - tu już poprzeczka bardzo wysoko) i potem często przestają lub też po prostu startowanie co roku dla przyjemności w różnych imprezach i czerpanie z tego max przyjemności przy mniejszym zaangażowaniu treningowym.

    Na tym etapie wspomnę jeszcze, że poza serią IRONMAN czy Challenge Family (czyli zawody raczej płaskie, w których startujący rywalizują z bardzo mocnym naciskiem na czas) pojawiła się też stosunkowo nowa seria Xtri World Tour (ta, w której ja biorę udział), składająca się z zawodów o mocno górzystych trasach, często w dość wymagających warunkach (zimno, mokro, stromo).

    Nie przedłużając już: ja zdecydowałem się kilka lat temu na pierwsze starty w okolicach Krakowa (olimpijka [czyli dystans 1.5km / 40km / 10km] Frydman Triathlon oraz Iron Dragon) a rok później już górskie "połówki" (czyli połowa dystansu IM: 2/90/21): Oravaman oraz Tatraman. Dalej sezon przed Norsemanem chciałem wystartować jeszcze w pełnym dystansie na jakichś górskich zawodach, ale nie wyszło. Jak widzicie więc - co sezon podwajałem dystans i upewniałem się, że zawody kończę w górnej połówce, czyli na luzie i z zapasem sporym.

    Pełnego dystansu nie zrobisz pozostając w zdrowiu bez opieki fizjoterapeuty - na to warto zwrócić uwagę. Podobnie - nie wystarczy jeździć na rowerze i biegać. Trzeba jeszcze dobrej opieki na basenie (chyba, że się pływa od dziecka i ma technikę) oraz spersonalizowanego planu na siłowni oraz ćwiczeń funkcjonalnych ogólnorozwojowych. Bardzo pomocna jest też joga - pozwala wsłuchać się w organizm i zapobiec przetrenowaniu (szczególnie istotne gdy trenuje się samemu bez trenera, który to wszystko ogarnia).

    W pierwszych sezonach warto te sprawy oddelegować specjalistom i po prostu chodzić na zajęcia (plan treningowy dostosowany do naszych celów i słabości wykonany przez specjalistów, siłownia pod okiem ogarniętej osoby, która zwróci uwagę na to czy wykonujemy prawidłowo ćwiczenia zapisane w planie [lub nawet dopomoże w modyfikacji planu], bardzo dobry, sportowy fizjoterapeuta, który regularnie zrobi ci przegląd i nie dopuści do grubszej kontuzji przy okazji pilnując aby twój rozwój fizjologiczny szedł w dobrym kierunku [czyli zamiast robić samą klatę i bice po prostu rozwiniesz się odpowiednio funkcjonalnie], trener na basenie, który ma doświadczenie w triathlonie [pływanie basenowe nie równa się pływanie na wodzie otwartej w grupie ludzi], dietetyk, ponieważ na długim dystansie organizm nie da rady na samym cukrze i węglowodanach..

    No sporo tego. Może się wydawać, że sport bardzo drogi, czasochłonny i bardzo trudny w realizacji swoich planów. Nic bardziej mylnego.

    Czytając książki, robiąc notatki i próbując zrozumieć ten sport jesteśmy w stanie sami całkiem sporą część tych spraw sobie ogarnąć. Przede wszystkim mam tu na myśli plan treningowy, który jest kluczem do startów. Układanie go pod siebie, dostosowywanie i ciągła dyskusja z samym sobą na temat tego jakie cele i w jaki sposób realizować jest niesamowitą sprawą. Oczywiście nauka tej umiejętności kosztuje sporo czasu, ale poważnie - warto :) Gdy ją posiądziemy to potem już ryzyko kontuzji mocno spadnie, a i nasze czasy na mecie będą lepsze.

    No i w końcu tytuły, z których czerpałem wiedzę:

    1. Pierwsza pozycja to darmowa książka "Pytania o triathlon" Dariusz Sidora. Bardzo polecam, ponieważ rozwiewa ona sporo mitów i daje też szansę przemyśleć jeszcze zanim się zabierzemy za treningi czy w ogóle warto i jak to wygląda: http://xtri.pl/trening/pytania-o-triathlon-darmowy-ebook-o-triathlonie-od-dariusza-sidora/

    2. Chyba najbardziej rozległy klasyk: Biblia Triathlonistów Joe Friela; ostatnie wydanie jest super (angielskojęzyczne, starsze wydania dostępne języku PL też są ok, tylko mniej uporządkowane); autor Joe Friel to bardzo znany w świecie sportów wytrzymałościowych trener, współzałożyciel TrainingPeaks (taka platforma do analizy treningów dla prosów i semi prosów): https://www.amazon.com/Triathletes-Training-Bible-Worlds-Comprehensive/dp/1937715442/ref=dp_ob_title_bk Jednak ta książka może być trochę przytłaczająca, bo opisano w niej praktycznie wszystko. Dobrze przeczytać na jesień przed rozpoczęciem sezonu tak aby sobie wszystko w głowie poukładać. Ta książka jest jednak trochę old - schoolowa.

    3. Well Built Triathlete Dixona: https://www.amazon.com/Well-Built-Triathlete-Turning-Potential-Performance/dp/1937715116 - to jest coś dla ludzi, którzy już startują, powyższą biblię przeczytali, mają całkiem spoko wyniki, jednak chcą lepiej a już odbijają się od ściany a powyższa biblia nie odpowiada na pytania dlaczego już nie mają takiego progresu. Dixon jest na prawdę świetnym autorem i triathlonistą (prowdzi zresztą znanych ludzi w ramach firmy PurplePatch).

    4. Strength Training for Triathletes Hagermana: trening triathlonowy bardzo mocno zależy od siły, którą człowiek jest w stanie wygenerować i mocy, którą dysponuje. Powyższe książki opisują dość dobrze kwestie treningu siłowego, jednak nie rozwiązują tego problemu systematycznie (tzn w Biblii jest opisane to dokładnie wraz z periodyzacją i ćwiczeniami, jednak dość skąpo a Dixon raczej omawia to ogólnikowo). Ta książka ten problem zupełnie rozwiązuje - opisuje wszystko od A do Z. Ja na jej bazuje już kolejny sezon i nic więcej po prostu nie potrzebuję: https://www.amazon.com/Strength-Training-Triathletes-Triathlon-Endurance/dp/1937715310

    5. Primal Endurance Marka Sissona. Powyższe książki mogą trochę przytłoczyć bo dają sporo wiedzy, czasem nie do końca się ze sobą zgadzają plus człowiek musi się jeszcze zastanowić dobrze co tak na prawdę chce osiągnąć, bo bez konkretnych celów to albo się przetrenuje albo wypali w dość krótkim czasie. Dodatkowo dobrze też jest zastanowić się nad żywieniem, które jest przecież bardzo istotne. Te problemy opisuje ta książka w bardzo dobry sposób: https://www.amazon.com/Primal-Endurance-chronic-carbohydrate-dependency/dp/1939563089

    6. Super dodatkiem jest też https://www.amazon.com/Beyond-Training-Mastering-Endurance-Health/dp/1628600128 - dzięki tej książce można powyższą wiedzę bardzo dobrze usystematyzować i dostosować pod swoje potrzeby. Książka tak na prawdę mówi jak nie spierdolić sobie życia treningami :)

    7. Dla nerdów takich jak ja spędzających sporo czasu przed komputerem jest jeszcze pozycja, która imo jest cholernie ważna: https://www.amazon.com/Deskbound-Standing-Up-Sitting-World/dp/1628600586 - bardzo istotna jak chce się osiągać dobre wyniki w sporcie i zmniejszać ryzyko kontuzji. Dzięki niej będziemy się więcej ruszać na codzień, mniej leżeć przed TV oraz zrobimy wiele, aby praca przy biurku tak bardzo nam nie szkodziła.

    8. Prawie na koniec - super pozycja dostarczająca niskopoziomowej wiedzy na temat tego jak organizm funkcjonuje, jaki wpływ na jego działanie na poziomie mikrokomórkowym mają treningi - pozycja dość naukowa: https://www.amazon.com/Developing-Endurance-Performance-Conditioning-Association/dp/0736083278

    9. I już na prawdę na koniec: jeśli opisane w powyższych książkach ćwiczenia core nie wystaraczają albo chcesz zbudować pod siebie bardzo ukierunkowane zestawy ćwiczeń. to następująca książka bardzo dokładnie opisuje w jaki sposób określić swoje niedoskonałości oraz jak je poprawiać. Książka wg. mnie bardziej dla fizjoterapeutów lub osób, które bardzo mocno chcą zrozumieć jak działa ich ciało i jak je usprawnić: https://www.amazon.com/Developing-Performance-National-Conditioning-Association/dp/0736095497

    To tyle - postuję to publicznie, żebyście mogli spokojnie udostępniać swoim triathlonowym znajomym. Powodzenia w startach!

    #sport #bieganie #plywanie #kolarstwo
    pokaż całość

    źródło: IMG_8399.JPG

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Maciek-z-Krakowa

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)