•  

    Będąc dzisiaj na zakupach i kupując parówki, przypomniało mi się to znalezisko i chciałem pokazać różowej jak firma Sokołów robi klientów w bambuko. Jakież było moje zdziwienie gdy w pierwszym z brzegu opakowaniu były... 4 parówki o_O czyżby kolejny etap zmniejszania ilości parówek czy też też błąd w procesie pakowania? Jeżeli to drugie, to czy w firmie Sokołów nie ma punktu kontroli wagi wyrobów gotowych? Jakby ktoś miał pomysł, że może dali 4 większe parówki ( ͡° ͜ʖ ͡°) to w komentarzu dołączam zdjęcie z rzeczywistą wagą produktu.
    #ciekawostki #jedzenie #downsizing #sokolow
    pokaż całość

  •  

    Mirabelki i Mireczki, potrzebuję Waszej porady. Razem z różową chcemy zacząć ćwiczyć w warunkach domowych coby nie spuchnąć przez okres zimowy :) W okresie letnim często gramy w badmintona, siatkówkę czy jeździmy na rowerze, a w zimę pogoda trochę kiepska na takie sporty, więc chcemy regularnie ćwiczyć. Proszę więc o polecenie ćwiczeń ogólnorozwojowych oraz skupiających się na mięśniach brzucha i pośladków/ud. Ćwiczenia najlepiej bez żadnych przyrządów, ewentualnie z drobnym sprzętem typu ciężarki czy guma. Za wszelkie rady będziemy wdzięczni ;)
    Pozdrawiam
    #sport #fitness #mikrokoksy #pytanie #cwiczenia #cwiczzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Witam,
    W końcu nadszedł ten moment w którym zdecydowałem się zakupić kamerkę samochodową. Przeglądałem różne rankingi, czytałem opinie, ale nie wybrałem jeszcze konkretnego modelu. Prosiłbym więc Was o doradzenie w tej sprawie i wskazanie modelu godnego polecenia. Budżet jakim dysponuje to do 600zł. Poniżej zamieszczam parametry które kamera powinna posiadać:
    - Wysoka jakość nagrywania w dzień i w nocy;
    - Filtr polaryzacyjny niwelujące refleksy świetlne;
    - Stabilizacja obrazu;
    - Opcja autozapisu w przypadku zdarzenia drogowego (ale żeby nie zawalało całej karty plikami zapisanymi po wjechaniu w dziurę czy na próg zwalniający);
    - Tryb parkingowy;
    Byłoby super gdyby kamera posiadała też:
    - GPS;
    - Tylną kamerę.

    Generalnie podobają mi się wideorejestratory w formie nakładki na lusterko. Główną ich zaletą jest to, że po zamontowaniu nie rzucają się w oczy. Chciałbym, aby kamerka była zamontowana na stałe w samochodzie i mam pewne obawy co do bezpieczeństwa szyb w aucie ( ͡° ͜ʖ ͡°) a kamerka na lusterku jest dosyć dyskretna.
    Za wszelkie porady będę wdzięczny. Piszcie też swoje spostrzeżenia i uwagi zaobserwowane podczas użytkowania wideorejestratorów.
    Pozdrawiam

    #motoryzacja #wideorejestrator #auto #samochody #elektronika #kamerasamochodowa #kamery
    pokaż całość

    •  

      @luki9939393 przeciągnij na luźno kabel do tyłu, podłącz sobie wszystko, zainstaluj aplikacje i sparuj z kamerką, odpal na telefonie obraz z tylnej kamerki i mniej więcej ustal sobie miejsce gdzie przyczepisz kamerkę. Zwróć uwagę żebyś nie trafił centralnie obiektywem w te paski do podgrzewania tylnej szyby, więc celuj tak pomiędzy. Ja mam na środku u samej góry. Można ruszać obiektywem góra-dół więc też dostosujesz. Dużo zależy od tego jaką masz szybę, czy pionową czy mocno skośną. Właśnie dlatego to odpalenie obrazu na komórce Ci pomoże dobrze ją ustawić. Obie kamerki są przyczepiane na klej więc lepiej ustawić w pierwszej próbie :) pokaż całość

    •  

      @Ernando: Ok dzięki za odpowiedź. Nie pozostało mi nic innego jak czekać na paczkę.

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Witam.
    Do napisania tego posta skłoniła mnie "ankieta" @odyn88 na temat myśli samobójczych. Ilość osób plusujących jest przerażająca i niestety odzwierciedlają to coroczne statystyki. Jeszcze nie tak dawno sam bym należał do plusujących, ale na szczęście takie myśli mam już za sobą. Dlaczego kiedyś je miałem?
    Od początku:
    Pochodzę z biednej rodziny mieszkającej na wsi. Ojciec alkoholik. Za czasów dzieciństwa zawsze brakowało pieniędzy na jedzenie czy ubrania, więc o pieniądzach na jakąkolwiek rozrywkę nie było mowy. Zawsze byłem cichą i nieśmiałą osobą. Z nauką nigdy nie miałem problemów, szczególnie przyswajanie matematyki przychodziło mi z łatwością, toteż często pomagałem innym w nauce i miałem sporo kolegów i koleżanek. Wspólne spotkania po szkole, zabawy, gry w piłkę robiliśmy razem - nie wymagało to żadnych nakładów finansowych i tak mijały lata podstawówki. Za czasów gimnazjum znajomi zaczęli jeździć "do miasta" na pizze czy na dyskoteki. Ja nie jeździłem. Zawsze wymyślałem jakiś powód, że mam coś do zrobienia w domu, że jestem gdzieś już umówiony itp. bo wstyd mi było powiedzieć wprost, że najzwyczajniej w świecie nie mam pieniędzy. Podczas gdy inni zdobywali nowych znajomych i przeżywali pierwsze miłości, ja coraz bardziej zamykałem się w sobie. Po gimnazjum ze znajomymi kontakt powoli się urywał. Ja poszedłem do innej szkoły (nie szedłem tam gdzie wszyscy) gdzie nikogo nie znałem. W szkole średniej sytuacja wyglądała podobnie jak w gimnazjum. Na początku roku po zajęciach klasa chodziła do MCa czy na pizze, gdzie się poznawali i gdzie się potworzyły grupy znajomych, ja wracałem do domu i zatapiałem się w świecie wirtualnym. Szkoły unikałem na wszelkie sposoby i po pierwszym półroczu byłem nieklasyfikowany z dwóch czy z trzech przedmiotów, miałem ogromne zaległości w materiale i nawet z matematyką miałem duże problemy. W drugim półroczu udało się jakoś wyjść na prostą i prześlizgnąć do drugiej klasy. W szkole pojawiły się jakieś dopłaty socjalne (dosyć spore) dla biedniejszych uczniów i one zachęciły mnie do regularnego chodzenia do szkoły (chciałem pomóc finansowo mamie). Poza szkołą niewiele się zmieniło. Wracałem do domu, jadłem obiad i do późnych godzin grałem w gry. Tam miałem swoich wirtualnych znajomych z którymi mogłem pogadać, pośmiać się, wspólnie porywalizować w wirtualnych rozgrywkach. Spokój jedynie burzyły częste kłótnie z wypitym ojcem. Tak mijały kolejne dwa lata liceum: szkoła-dom-komputer-kłótnia-spanie-szkoła-dom... i tak dotrwałem do matury, po której postanowiłem iść na studia (nie szukałem pracy po maturze, ponieważ zawsze uważałem, że jedynie po studiach można znaleźć sensowną pracę). Studiowałem na miejscu jeden z dostępnych kierunków na polibudzie, więc kosztowały mnie jedynie tyle co dojazdy na uczelnie. Czasy studiów dużo mi pomogły i wyciągnęły z dołka w który wpadłem w poprzednich latach. Moja wiedza z matematyki przyciągnęła do mnie grupę osób z którymi się zaprzyjaźniłem i trzymałem przez okres studiów. Sam przyswajałem z łatwością materiał przerabiany na zajęciach i zaliczałem przedmioty na kolokwiach i pierwszych egzaminach. Nie musiałem więc poświęcać czasu na naukę w domu, więc czas ten przeznaczałem na pomaganie w nauce innym. Sprawiało mi to ogromną radość i nie chciałem za to żadnej zapłaty. Dodatkowo co jakiś czas pomagałem #rozowepaski z innych kierunków przed którymi ogromnie się krępowałem, szczególnie że były to przeważnie dziewczyny w mojej ocenie 10/10. Oczywiście kontakt z nimi ograniczał się jedynie do nauki i nie mogłem liczyć na nic więcej, ale samo to mocno mnie budowało. Studia pomagały mi także finansowo, ponieważ mogłem liczyć na stypendia socjalne i naukowe, za które mogłem pokryć koszty dojazdów i wesprzeć trochę budżet domowy. Studia minęły szybko. Znajomi wrócili do domów (przyjechali tylko na studia) i znów zostałem sam. Po studiach szybko znalazłem pracę i dzięki temu mogłem ponownie wesprzeć budżet domowy, który i tak już był w dosyć dobrej kondycji w porównaniu do czasów dzieciństwa. Rozkład dnia zaczął ponownie przypominać ten za czasów liceum: praca-dom-komputer-kłótnia z ojcem-spanie-praca... czułem się coraz bardzie samotny i wiele bezsennych nocy spędziłem nad rozmyślaniem co dalej i płakaniem nad swoją niemocą...
    "Jest głęboka, ciemna noc,
    Siedzę w łóżku a obok śpi ona
    I tak spokojnie oddycha.
    Dobiega mnie jakaś muzyka,
    Nie, to tylko w mej głowie szum.
    Siedzę, tonę i tonę we łzach,
    Bo jest mi smutno, bo jestem sam.
    Dławi mnie strach !
    Samotność to taka straszna trwoga,
    Ogarnia mnie, przenika mnie..."

    Ze wszystkich sił chciałem poznać kogoś z kim mógłbym się związać, dla kogo miałbym wracać do domu, dla kogo żyć... Tylko jak? Z moją nieśmiałością? Z samooceną sięgającą zera? I gdzie miałbym kogoś takiego spotkać? W autobusie? W sklepie? I tak się pogrążałem w tej ciemności mając 23lata... Pewnego razu wpadłem na pomysł, że zarejestruje się na portalach randkowych. Zrobiłem sobie jakieś zdjęcia, w kilku słowach opisałem siebie i zakładałem konta na wszystkich DARMOWYCH portalach jakie udało mi się znaleźć. Jedyne co tym zyskałem to maila pełnego spamów oraz anonse od zagranicznych botów przetłumaczone w translatorze i przesyłające jakieś linki... Coraz częściej zaczęły u mnie pojawiać się myśli samobójcze, szczególnie w nocy gdy nie mogłem spać. Postanowiłem sobie, że jak kogoś nie znajdę najdalej do moich 30 urodzin to się zabiję... I z takim nastawieniem zacząłem żyć. Gdy pojawiały się jakieś problemy w życiu, towarzyszyła mi myśl "jak się to nie uda to najwyżej się zabiję" i z takim desperackim nastawieniem żyłem - na granicy. Jakiekolwiek załamanie w moim życiu spowodowałoby pewnie podjęcie tej decyzji...
    Pewnego razu w tv rzuciła mi się w oczy reklama portalu randkowego. Sprawdziłem go od razu i okazało się, że jest to portal płatny. Jako, że zarabiałem pieniądze, założyłem tam konto. Nie kosztowało to mnie dużo, bo jakieś 30-40zł/miesięcznie. Szukałem tam dziewczyn w mojej okolicy. Gdy odzywała się jakaś dziewczyna z dalszej części Polski od razu informowałem ją, że co najwyżej możemy porozmawiać ale bez perspektyw na związek - nie chciałem się przeprowadzać i zmieniać pracy. Z kilkoma dziewczynami pisałem przez kilka dni, później kontakt przeważnie się urywał. Kilka dziewczyn po jakimś czasie ponownie się odzywała. Każdy kontakt sprawiał mi przyjemność i dawał nadzieję, że może coś z tego będzie. Po jakimś czasie trafiłem na dziewczynę mieszkającą ok 50km. ode mnie z którą fajnie mi się pisało, na zdjęciach też wyglądała jak najbardziej ok. Wymieniliśmy się nr telefonów i po jakimś czasie umówiliśmy się na spotkanie. Jako, że dorobiłem się już auta to pojechałem do niej. Pierwsze wrażenie było jak z poprzedniej edycji #rolnikszukazony "
    - A wiesz, że cię nie poznałem?
    -No, miałam dłuższe włosy"
    Ale ogólnie spotkanie było ok. Nie było jednak nadziei, że coś z tego będzie, ale że na spotkaniu wyszło, że dziewczyna ma do poprawki matmę, postanowiłem jej pomóc się przygotować do egzaminu poprawkowego - było to w okresie wakacji. Jeździłem więc do niej raz w tygodniu i udało jej się egzamin zaliczyć. Na tym skończyła się nasza znajomość.
    Przez kolejne miesiące nie trafiłem na żadną dziewczynę z którą doszłoby chociaż do spotkania. Założyłem też konto na drugim płatnym portalu randkowym który znalazłem. Codziennie szukałem nowych osób na portalach i wysyłałem im gotową formułkę którą ułożyłem z informacjami że szukam stałego związku i z opisem mojej osoby. Większość wiadomości pozostawała bez odzewu. Jak już któraś odpisała to po wymianie kilku wiadomości kontakt się urywał. Zbliżał się koniec roku 2014 i widzę, że jakaś dziewczyna z okolicy założyła konto. Nie ma żadnego zdjęcia i niewiele informacji o sobie. Wysłałem jej wiadomość i dosyć szybko odpisała. Po wymianie kilku wiadomości okazało się, że mieszka jakieś 10km ode mnie i że jest duże prawdopodobieństwo że się mijaliśmy nieraz w pociągu bo studiuje w mieście gdzie ja pracuję. Przesłała mi też na maila swoje zdjęcia i ku mojemu zdziwieniu (byłem przekonany że skoro nie ma zdjęć na portalu to wstydzi się ich dodać) okazała się być w mojej ocenie 10/10. Odebrało mi to resztki pewności siebie i byłem przekonany że pisze ze mną tylko i wyłącznie z grzeczności. Mało co z krzesła nie spadłem jak padła propozycja spotkania się. Na pierwsze nasze spotkanie w środku zimy (styczeń) padło na.. las w górach :D Na spotkaniu mało rozmawialiśmy bo dziewczyna podobnie jak ja była nieśmiała, taka #szaramyszka . Na spotkanie kupiłem jej maskotkę na pamiątkę i po spotkaniu byłem zły na siebie że się nie przełamałem bo w mojej ocenie pierwsze spotkanie przebiegające w milczeniu nie zwiastowało zbyt dobrze. Umówiliśmy się jednak na kolejne i kolejne i było coraz lepiej. Jak nie ukrywałem swoich problemów z brakiem pewności siebie i z niską samooceną, ona podnosiła mnie na duchu i dodawała pewności siebie. Samego procesu poznawania i jego etapów nie będę już opisywał. Po dwóch latach znajomości oświadczyłem się, a trzy tygodnie temu wzięliśmy ślub.

    Po co w ogóle ten post? Po to, żeby pokazać wszystkim spod tagu #przegryw #depresja że zawsze jest nadzieja na poprawę. Trzeba tylko znaleźć w sobie resztki chęci do życia i do zmiany i działać. Skorzystajcie z dostępnych technologii, że można poznać kogoś nie wychodząc z domu. Samo pisanie z nowymi osobami dużo mi dawało. W większych miastach podejrzewam, że jest dużo łatwiej dotrzeć do etapu spotkania.

    Mi się udało wyjść z pozycji #przegryw na pozycję #wygryw i pijcie ze mną kompot!!! Życzę każdemu z Was żeby także się udało i odpędźcie od siebie złe demony. Życie może być jeszcze piękne. Trzeba wierzyć w to i działać.

    Pozdrowienia dla wszystkich.
    pokaż całość

  •  

    #chili #chilli #papryczki #papryka #uprawapapryczek #cotozapapryka

    Witam wszystkich,
    W tym roku pierwszy raz postawiłem folię pod pomidory i przy okazji kupiłem kilka krzaczków papryki, w tym jeden ostrej.
    Zauważyłem, że na Wypoku jest kilka osób uprawiających przeróżne odmiany papryk i stąd mój wpis. Mam do Was prośbę o pomoc w rozpoznaniu odmiany tej ostrej papryki. Chciałbym wiedzieć co u mnie rośnie i co później będę jadł :D
    Za wszelkie sugestie będę wdzięczny ;)
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Maniek_17

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)