•  

    Kolejnym przystankiem Pawła był Korynt, gdzie poznał Akwilę i Pryskę, żydowskie małżeństwo, które nawrócił na chrześcijaństwo. Paweł spędził w Koryncie około 18 miesięcy, co było wystarczająco długim okresem czasu aby utworzyć tam wspólnotę. Do Pawła dołączył Tymoteusz, który najprawdopodobniej przebywał do tej pory w Tesalonikach. Tymoteusz przywiózł ze sobą informację o istnieniu wspólnoty chrześcijańskiej w mieście z którego przybył, złożonej głównie z nawróconych gojów. Skupienie się na nawracaniu pogan było lepszym i bezpieczniejszym pomysłem niż próby nauczania w synagogach. Pawłowa interpretacja roli Jezusa była wysoce obraźliwa dla tradycyjnie zorientowanych Żydów, co nieuchronnie prowadziło do konfrontacji. Korynt nie był wyjątkiem, a Paweł opuścił miasto krótko po tym jak Żydzi wystosowali petycję do rzymskiego gubernatora.

    Zmianę nastawienia Pawła do Żydów, z którymi, pod różnymi postaciami (zarówno tradycjonalistami jak i Żydami-chrześcijanami upierającymi się przy Prawie i szczególnej roli Narodu Wybranego), borykać się musi w swojej misyjnej działalności, widać w liście do Tesaloniczan. Paweł opowiada w nim jak to Żydzi wydali Chrystusa na śmierć, a przez całe jego życie utrudniali mu realizację jego posłannictwa w stosunku do nie-żydów. Niektórzy uczeni twierdzą, że mogła być to celowa taktyka Pawła, obliczona na zmniejszenie wpływów żydowskich chrześcijan wśród wspólnot złożonych z pogańskich konwertytów. Tymoteusz uspokajał Pawła tym, że kongregacja w Tesalonikach, podziwia go i jest mu wierna. Stąd prawdopodobnie zrelaksowany ton listu, zwłaszcza jeśli porównamy go z pismem adresowanym do Galacjan. Rzeczą, którą warto uwypuklić jest zawarty w liście pogląd na Paruzję, ponowne przyjście Chrystusa. Zdaniem Pawła, jest to coś co nastąpi niedługo, ale nie wiadomo kiedy, a Jezus przyjdzie niespodziewanie. Dlatego też wierni powinni zachować czujność i spodziewać się niespodziewanego.

    Po opuszczeniu Koryntu, Paweł udał się do Jerozolimy, przez Azję Mniejszą. Prawdopodobnym celem jego wizyty było dostarczenie datków na rzecz jerozolimskiej kongregacji. Po drodze odwiedził Efez, w którym zostawił Akwilę i Pryskę. Po krótkim pobycie w Jerozolimie, dołączył do swoich towarzyszy. Efez był wielkim miastem, ważnym ośrodkiem handlu, a dzięki słynnej Świątyni Artemidy, ważnym centrum pielgrzymkowym. Społeczność zamieszkująca miasto była bardzo zróżnicowana pod względem pochodzenia i majątku, co sprawiało, że było ono idealnym polem do pracy misyjnej.

    Paweł zaczął tradycyjnie, od występowania w synagogach, ale tutaj, równie tradycyjnie, spotkał się z opozycją ze strony niektórych Żydów. Możliwe, że wspomniani Żydzi zabronili mu przebywać w swoich świątyniach, ale nie zatrzymało to Pawła. Zebrał on dotychczasowo pozyskanych konwertytów i zaczął spotykać się z nimi w innym miejscu. Nauczał w Efezie rekordowe 2 lata, ale i tym razem nie obeszło się bez konfliktu. Z jakiegoś powodu Paweł i jego wspólnota podpadli jubilerom którzy tworzyli wota ofiarne kupowane przez pielgrzymów odwiedzających Świątynię Artemidy. Doszło do zamieszek, ale władze rzymskie szybko opanowały sytuację. Mimo to, Paweł zdecydował się na opuszczenie miasta krótko po tych wydarzeniach.

    List do Filemona powstał prawdopodobnie w czasie pobytu Pawła w Efezie, gdy znajdował się w areszcie (bardzo możliwe, że z powodu wspomnianych przed chwilą zamieszek). List był owocem znajomości Pawła z Onezymem. Rzeczony Onezym, był zbiegłym niewolnikiem Filemona, który z kolei był chrześcijaninem. Paweł przekonał go do powrotu do swojego pana i dał mu list w którym prosił Filemona o należyte traktowanie służby i niewolników. List można odczytywać jako dążenie Pawła do zrealizowania marzenia o wspólnocie, w której wszyscy są braćmi i siostrami, a ich status społeczny nie ma znaczenia. Dążenie to było prawdopodobnie efektem niewolniczego epizodu w historii rodziny Pawła.

    W międzyczasie do Pawła doszły niepokojące wieści o wspólnocie korynckich chrześcijan, którą uważał za „swoją”. W kryzysie tym odbija się największa chyba słabość pawłowej teologii, o której już wspominaliśmy, Skoro Jezus wypełnił Prawo i przestało ono obowiązywać, to czym w życiu codziennym powinni kierować się jego naśladowcy? Paweł mówił o miłości, tyle, że część wiernych interpretowała ją po swojemu, czasem nawet w kontekście seksualnym. Ponadto do głosu zaczęły dochodzić różnice ekonomiczne między wyznawcami. Część bogatych chrześcijan nie chciała spożywać Eucharystii razem ze swoimi biedniejszymi i stojącymi niżej w hierarchii społecznej współwyznawcami. Jakby tego było mało, w Koryncie, podobnie jak i w innych miejscach, brakowało formalnej organizacji. Część wiernych uważała Pawła za swojego lidera, inni czuli się bardziej związani z Piotrem. Jeszcze inni szli za Apollosem, aleksandryjskim żydem, który przeszedł na chrześcijaństwo.

    Apollos pochodził z Aleksandrii i był bardzo wykształconym człowiekiem. Na tle większości innych misjonarzy, znacznie wyróżniał się poziomem swojej retoryki. Istnieją nawet teorie, że był studentem Fila, najsłynniejszego chyba żydowskiego filozofa doby antyku. Apollos szybko pozyskał sobie zwolenników wśród Koryntian i to prawdopodobnie tych najbardziej wpływowych. Jak nie trudno się domyśleć, mógł im zaoferować bardziej wyrafinowane wytłumaczenia trapiących ich problemów. Niektórzy badacze (w tym Freeman) spekulują, że był on pierwszym chrześcijaninem który zaadaptował platonizm na potrzeby teologii chrześcijańskiej.

    Próbą rozwiązania wymienionych wyżej problemów był list który znamy jako Pierwszy List do Koryntian. Wiemy jednak, że Paweł napisał wcześniej kilka innych, ale ten jest pierwszym który zachował się do naszych czasów. Mimo tego, że autor był zapewne mocno poruszony problemami „swoich” chrześcijan, list jest utrzymany w spokojniejszym, bardziej wyważonym tonie, niż, powstały w podobnych okolicznościach, list do Galacjan. Paweł wydaje się być przekonany o tym, że jego wspólnota może sama rozwiązać swoje problemy.

    Zwracał również uwagę na to, że wszyscy członkowie grupy są dla niej ważni, niezależnie od tego kim są. Zdaniem Pawła nie oznaczało to jednak, że instytucje społeczne i istniejące hierarchie można było odrzucić. Ciekawa jest paradoksalność jego podejścia do tej kwestii. Z jednej strony głosił równość wszystkich wiernych, z drugiej, widać u niego troskę o nienaruszanie porządku społecznego. Zdaniem Freemana, to między innymi Paweł jest odpowiedzialny za powrót do męskiej dominacji w strukturach ruchu chrześcijańskiego. Tak czy inaczej list ten jest chyba pierwszym dokumentem z którego wyłania się wizja kościoła jako samorządnej, autonomicznej instytucji. No i na koniec wisienka na torcie - w liście zawarty został również „Hymn o miłości”, najsławniejszy utwór autorstwa Świętego Pawła.

    Jakiś czas po wysłaniu tego listu, Paweł odwiedził jego adresatów. Nie była to najprzyjemniejsza wizyta, co widać po II Liście do Koryntian. Wydaje się, że jego pierwszy list nie przekonał wiernych i nie zastosowali się oni do zawartych w nim rad. Paweł spotkał się nawet z odrzuceniem ze strony części wspólnoty. Niestety, list który powstał zaraz po tej wizycie zaginął, ale dzięki wstępowi do II Listu wiemy, że został on bardzo negatywnie odebrany, przynajmniej przez część adresatów. Nie ma w nim ani śladu gniewu jaki został zawarty w liście do Galacjan. Paweł wydaje się wręcz korzyć przed wspólnotą z Koryntu i przeprasza jej członków za swoje słabości.

    W trakcie z jednej wizyt w Koryncie, Paweł napisał list do Rzymian, jedyny zachowany list do wspólnoty z którą nie miał żadnego kontaktu. Z tego też powodu list ten jest wolny od jakichkolwiek napięć i Paweł w sposób bardziej śmiały i zwięzły wykłada w nim swoje poglądy teologiczne. Prawdopodobnie była to część jego przygotowań przed powrotem do Jerozolimy, gdzie, jak się spodziewał, będzie zmuszony do obrony swoich przekonań przed liderami tamtejszej wspólnoty.

    Motywem przewodnim listu jest rola grzechu i jego wpływ na człowieka. Zdaniem Pawła każdy człowiek jest grzeszny, nawet Żydzi kurczowo trzymający się Prawa. Ofiara jaką Chrystus złożył na krzyżu sprawiła zresztą, że Prawo przestało mieć istotne znaczenie. Paweł wierzył, że zmartwychwstanie Jezusa oznacza wkroczenie ludzkości w nową erę. Ten pogląd, jak już wspominaliśmy, był kluczowy w rozważaniach teologicznych Pawła. Jego zdaniem zbawienie jest możliwe tylko przez miłość i łaskę Boga, która jako jedyne są w stanie wyrwać człowieka z okowów grzechu. Skrupulatne przestrzeganie przepisów schodziło na dalszy plan. Nic dziwnego, że listy Pawła były później tak poważane przez ojca reformacji, Lutra.

    Po trzech miesiącach spędzonych w Koryncie, Paweł powrócił do Azji Mniejszej i zatrzymał się w Milecie. Stamtąd ruszył do Jerozolimy, prawdopodobnie w celu dostarczenia datków zebranych od innych wspólnot. W tym okresie widać jak narasta w nim pesymizm dotyczący przyszłości jego misji. Nie obiecywał sobie wiele po spotkaniu z „kierownictwem”. Kierownictwem, które miało własne problemy, bowiem w Judei narastało napięcie między Żydami a Rzymianami. Doszło nawet do kilku masakr sprokurowanych przez rzymskiego prokuratora, Antoniusza Feliksa. Jak nie trudno się domyśleć, wzrost tarć etnicznych nie służył miejscowej wspólnocie chrześcijańskiej. Wielu Żydów zaczęło ją podejrzewać o herezję i bratanie się z poganami. Przypominam, że mówimy jeszcze o okresie gdy chrześcijanie modlili się w synagogach i wielu Żydów uważało ich za swoich, a w ich oczach jedyną różnicą było to, że mocno inspirowali się naukami kontrowersyjnego rabbiego, Jezusa.

    Jakub i skupiona wokół niego starszyzna, nakazali Pawłowi poddać się rytuałom oczyszczania, ponieważ przebywał wśród gojów. Mimo to, gdy po siedmiu dniach rytuałów, Paweł odwiedził synagogę, został zaatakowany przez Żydów pochodzących z Azji Mniejszej. Oskarżono go o wprowadzenie goja do Świątyni Jerozolimskiej. Pogłoski o tym szybko rozeszły się po mieście i zebrał się tłum, który zażądał od Pawła wyjaśnień. Paweł próbował przekonywać wzburzonych Żydów, ale jego słowa odniosły przeciwny od zamierzonego skutek. Postawiono go przed Sanhedrynem, ale tutaj również wzbudził kontrowersje. Głoszone przez niego poglądy podzieliły radę starszych. Saduceusze byli oburzeni, Faryzeusze zdawali się sprzyjać Pawłowi.

    Ostatecznie Paweł został przejęty przez rzymskiego centuriona, który po tym jak dowiedział się, że Paweł jest rzymskim obywatelem, zdecydował się na odesłanie go do Cezarei, gdzie miał stanąć przed sądem prokuratora Judei. Prokuratorem był wówczas Porcjusz Festus, następca Feliksa, odpowiedzialnego za zaognienie sytuacji w Judei. Po wstępnych przesłuchaniach, Paweł stanął przed Porcjuszem i Herodem Agryppą II, który gościł wówczas w Cezarei. Według relacji Dziejów Apostolskich, Paweł zawzięcie bronił swoich przekonań a Porcjusz nie mógł znaleźć w jego słowach niczego co potwierdzało by stawiane mu zarzuty. Zaproponował więc Pawłowi sąd w Jerozolimie, ale Paweł odwołał się do prawa bycia sądzonym przez cesarza. Prokurator zgodził się i pozbył się kłopotliwego więźnia, wysyłając go do Rzymu.

    Pobyt w Rzymie przysłużył się chyba do poprawienia stanu emocjonalnego Pawła. Freeman uważa, że stało się tak dlatego, że Paweł zyskał upragnione przez siebie uznanie w oczach innych chrześcijan, jako męczennik za sprawę. Ponadto klimat intelektualny łacińskiego zachodu był nieco inny - debata na tematy wszelakie nie była tu tak wszechobecnym i nieodłącznym elementem życia jak na greckim wschodzie. Prawdopodobnie w trakcie pobytu w Rzymie Paweł napisał list do Filipian, najspokojniejszy w wydźwięku list jego autorstwa.

    Wspólnota z Fillipi była złożona z nawróconych pogan i nie miała na co dzień styczności z Żydami i ich kulturą oraz tradycjami. Z tego też powodu Paweł wydaje się być spokojny co do jej przyszłości. Namawia swoich wiernych do wychwalania Chrystusa, przy czym zaznacza, że można to robić na wiele sposobów. Wskazuje również, że Bóg wspiera swoich wiernych w pracy nad sobą i jego łaska zapewnia zbawienie. Paweł wskazuje również na Chrystusa jako wzorzec do naśladowania w życiu i ostrzega przed fałszywymi nauczycielami.

    Tutaj niestety milkną nasze źródła i nie znamy dalszych losów Pawła. Być może padł ofiarę prześladowań Nerona i zmarł śmiercią męczeńską. Są jednak tradycje mówiące o tym, że kontynuował działalność misjonarską na terenie Europy i dotarł aż do rzymskiej Hiszpanii (sugeruje to choćby I List Klemensa do Koryntian).

    Bezpośredni wpływ Pawła na współczesne mu chrześcijaństwo jest ciężki do ocenienia. Nie wiadomo ile założonych przez niego wspólnot przetrwało, a jeśli już przetrwały to na ile znały one jego teologię i pozostawały jej wierne? Czy np. wspólnota efeska kiedykolwiek zapoznała się z treścią listu do Rzymian? Albo czy ewentualne wspólnoty założone na Zachodzie były w ogóle w stanie przeczytać cokolwiek z twórczości Pawła? Pisał on przecież po grecku, a znajomość tego języka w niehelleńskiej części Imperium była mocno ograniczona. Ponadto wszystkie główne wschodnie centra chrześcijaństwa starożytnego, czyli Antiochia, Aleksandria i Jerozolima, zostały założone bez jego udziału.

    Jakaś pamięć o Pawle przetrwała jednak wśród następujących po nim pokoleń, co widać choćby we wspomnianych już listach Klemensa z końca I wieku, czy listach Polikarpa z drugiej dekady II wieku. Z pewnością dużą rolę w zachowaniu jego dziedzictwa odegrały Dzieje Apostolskie, opisujące go jako niestrudzonego misjonarza, gotowego poświęcić wszystko dla spraw wiary. Wskazówką mówiącą o tym, że był poważany jest fakt, iż powstały dzieła pisane w jego imieniu. Jasno wskazuje to na to, że musiał cieszyć się jakimś autorytetem, w przeciwnym bowiem wypadku nikt nie korzystał by z jego miana aby promować swoje poglądy.

    Z drugiej jednak strony wiele wskazuje też na to, że istniały również środowiska niekoniecznie przychylne jego dziedzictwu. Analiza dzieł pisarzy wczesnochrześcijańskich, w tym tak zwanych Ojców Kościoła, pokazuje, że wielu z nich w ogóle nie opierało się na poglądach Pawła. Tak zwany Drugi List Piotra zawiera nawet zawoalowaną krytykę poglądów Pawła, mówiąc o „ludziach niedouczonych” którzy „opacznie je tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę”. Obawy co do jego poglądów wzmagał również fakt, że wielkim entuzjastą poglądów Pawła był Marcjon, jeden z pierwszych wielkich herezjarchów w dziejach chrześcijaństwa. Marcjon odczytywał Pawła jako krytyka judaizmu i wierzeń żydowskich, jako tego który dostrzegł co było istotą misji Chrystusa - czyli, jego zdaniem, zniesienie kultu Demiurga, boga Żydów i ustanowienie kultu Dobrego Boga.

    Dopiero w IV wieku Paweł zostaje w pełni zintegrowany z głównym nurtem tradycji chrześcijańskiej. Był to efekt działalności Jana Chryzostoma, odpowiedzialnego za rozpropagowanie Pawła w świecie greckojęzycznego chrześcijaństwa i Augustyna z Hippony, który dokonał tego samego w świecie łacińskim. Nie oznacza to jednak, że jego prace i tradycja teologiczna przestały wzbudzać kontrowersje. Czy Paweł był purytaninem, nawołującym do surowej moralności czy raczej społecznym rewolucjonistą, chcącym znieść obowiązujące hierarchie? Czy chciał odrzucenia tradycji żydowskiej, czy jej rozwinięcia? Jakie widział dla niej zastosowania? Jaką rolę w swoich wspólnotach przewidywał dla kobiet? Jaki miał tak naprawdę wpływ na to, że chrześcijaństwo opuściło swój żydowski matecznik i stosunkowo szybko zaczęło pozyskiwać konwertytów wśród pogan.

    Jasna i klarowna odpowiedź na te pytania jest bardzo trudna, gdyż, jak już kilkukrotnie wspominaliśmy, w dziełach Pawła znajduje się sporo sprzeczności, niedostatecznie opisanych pojęć i są one w dużej mierze produktem emocjonalnych stanów autora. Paweł rozpoczął transformację historycznego Jezusa w postać bardziej symboliczną, bliższą naszym wyobrażeniom. W pismach Pawła, Jezus przestaje być żydowskim nauczycielem religijnym, a staje się Zbawcą Świata, którego męczeńska śmierć wybawia ludzi od grzechu i przenosi ich w inną epokę, epokę bożej i ludzkiej miłości.

    Idee Pawła miały jednakże drugą stronę, a część badaczy zarzuca mu, że mogły one wzmóc negatywne tendencje wśród wspólnot wczesnochrześcijańskich. Jego obawy o moralność mogły przyczynić się do powstania niezdrowej obsesji na punkcie seksualności, charakterystycznej dla niektórych pisarzy wczesnochrześcijański, a to z kolei mogło mieć negatywny wpływ na pozycję kobiet i homoseksualistów. Ustęp o uczynieniu głupotą mądrości świata mógł łatwo służyć jako usprawiedliwienie dla odrzucania rozumowego dochodzenia do wiedzy. Krytyczny stosunek do części tradycji żydowskiej, mógł, tak jak w przypadku Marcjona, prowadzić do antysemityzmu (nie należy jednak utożsamiać tego pojęcia z tym co dzisiaj rozumiemy jako antysemityzm).

    Oczywiście ciężko winić Pawła o to, jak potomni interpretowali jego dzieła, tym niemniej, mogły one stanowić inspirację dla części niechlubnych wydarzeń z historii chrześcijaństwa. Tym ciężej winić Pawła za to, że do naszych czasów nie przetrwały inne źródła, mogące dać pełniejszy obraz chrześcijańskiej tradycji i inaczej wpłynąć na jej ewolucję. Nie mamy na przykład zbyt wielu informacji na temat chrześcijańskich żydów. Nie zachowała się również bardziej wysublimowana intelektualnie teologia Apollosa, która mogłaby pchnąć historię chrześcijaństwo na nieco inne tory.

    Paweł jawi się nam z jednej strony jako niestrudzony misjonarz, całkowicie oddany sprawie, a z drugiej jako niezbyt sympatyczna osobowość. Nie ma wątpliwości, że wierzył w znaczenie swojej misji, jak i w to, że była ona wolą bożą. Z heroizmem przedzierał się przez bezdroża, wystawiał na pośmiewisko, opierał się prześladowcom i do końca próbował przekonywać ich do swoich poglądów. Wyraźnie widać jednak, że miał problem z utrzymywaniem relacji z innymi ludźmi, na co wskazuje historia jego znajomości z Barnabą, czy kontakty między nim a wiernymi ze wspólnot. Paweł wymagał od innych tego czego wymagał od siebie - bezgranicznego oddania sprawie.

    Tak czy inaczej odegrał bardzo ważną rolę w kształtowaniu się tradycji chrześcijańskiej, zwłaszcza tej dotyczącej spojrzenia na Chrystusa. I tym właśnie zajmiemy się w następnym odcinku- to znaczy kształtowaniu się wyobrażeń na temat Jezusa i jego życia wśród wspólnot wczesnochrześcijańskich. Przyjrzymy się zatem Ewangeliom, temu jak powstawały, kto był autorem i czemu zawierają to, co zawierają.

    #gruparatowaniapoziomu #chrzescijanstwo #katolicyzm #niedoszlahistoria #historia #4konserwy #neuropa
    PS. Wielkie dzięki dla @robson7 za walkę z błędami, jakbyście znaleźli jakieś, dajcie znać.
    PS2. Na dniach będzie jeszcze miniodcinek poświęcony Listowi do Hebrajczyków, którego autorstwo tradycja przypisuje Pawłowi, ale badacze (w tym katoliccy) twierdzą, że jest to nonsens.
    pokaż całość

  •  

    Mircy... od 4 lat nie mogę sobie poradzić ze śmiercią mojego brata bliźniaka.
    Codziennie rano budzę się do #pracbaza, idę myć zęby i widzę jego twarz w lustrze, taka przypominajka na #dziendobry, wsiadam do samochodu, ustawiam lusterko wsteczne i też jeb – przypominajka, robie jakiegoś call’a i też widzę go w monitorze, wyciągam przepustkę pokazując ochroniarzowi obiektu i jeb – przypominajka, przybijam kartę dostępu do czytnika i jeb- przypominajka, Idę przez osiedle (nie było mnie 6lat, wprowadziłem się dopiero po jego śmierci) jakiś jego ziomal/ziomalka „mnie” rozpoznaje i próbuje gadać jak ze swoim (bo przecie wyglądam jak on) to muszę uświadamiać, że ich kumpel zmarł i jest pochowany tam i tam, kolejna przypominajka (po takiej akcji jest najgorzej)
    Jak jego koledzy/koleżanki z pracy przyszli na pogrzeb z wieńcami to też witali się ze mną jak ze swoim, zez mózgu dosłownie.
    Wypierdoliłem wszystkie zdjęcia z chaty, mam obecnie gołe ściany, puste biurko i parapet bo wszystko mi o nim przypomina, nawet kurwa jebany dywan.
    Minęło już 1541 dni, 36984 godzin, 2219040 minut od jego odejścia i wciąż o nim myślę.
    Przychodzę do roboty smutny, pusty w środku z syndromem podobnym do #thousandyardstare i ludzie się pytają co się stało to odpowiadam, że po prostu się nie wyspałem. Dopiero jak mam jakieś zajęcie chociaż na chwilę zapominam.
    Jest październik a mam 40dni urlopu do wykorzystania którego nie chce brać bo wiem, że jak zostanie w domu to upiję się do stanu upodlenia i obudzę się obrzygany i obsrany na kiblu.
    Prawdziwa eskalacja emocji zaczyna się w moje (poniekąd nasze) urodziny albo w święta kiedy siedzimy z całą rodziną... jest taka tradycja c’nie, że jedno nakrycie się zostawia dla niezapowiedzianego gościa.
    I wiecie co? Serio mam nadzieje, że to był tylko jakiś sen/koszmar i tak naprawdę on był zagranicą i wróci na rodzinne spotkanie tak jak zawsze co roku, odbiorę go z lotniska/dworca, opowie mi jak było na wyjeździe i takietam...
    Tymczasem wypijam kilka kielonów i kładę się spać, tak aby #rodzina tego nie widziała żem zaryczany bo przecie po co też im psuć humor.
    Ktoś mi kiedyś powiedział, żem #wygryw bo mam dach nad głową, prace, kobitkę...
    Oddałbym wszystko w mgnieniu oka aby zawrócić czas, być na miejscu wypadku i uratować mu życie.
    Pora wracać do rzeczywistości, 7:30 zadzwonił budzik, o 8:00 wchodzę do łazienki myć zęby...
    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    #tfwnogf #przegryw #wychodzimyzprzegrywu

    Dodałem komentarz w odpowiedzi na wpis na mirko. Dodaję go również w nowym wpisie, bo uważam te przemyślenia za bardzo ważne. Jestem zdania, że wyjście z przegrywu w postaci przejścia z roli przegrywa do roli beta cucka wcale nie jest wyjściem z przegrywu.

    @wyjzprz2:

    I to ma być jakiś wzór do naśladowania dla przegrywów? Uganianie się za jakąś laską kilka miesięcy po to, by łaskawie weszła w związek? Zachowywanie się jak jakiś beta cuck?

    Kiedy się wreszcie współprzegrywy nauczycie, że zdecydowana większość kobiet nie ma problemu, by dość szybko pójść do łóżka z poznanym alfa bolcem. Trzeba mieć do siebie szacunek i nie uganiać się przez wiele miesięcy za kobietą, która z 90% prawdopodobieństwem Chadowi dałaby dupy najpóźniej na trzeciej randce.

    W załączonym przez Ciebie linku mamy zresztą typowego beta cucka, wystarczy spojrzeć na zdjęcie. Gość wygląda tragicznie, jest bardzo gruby, ma biodra szersze od barków i fatalne wyczucie stylu (jest chyba dość wysoki, ale to niewiele mu pomaga). Dziewczyna natomiast nie jest ładna, ale nie wygląda tragicznie i przynajmniej jest szczupła. Ona stoi od niego wyżej w hierarchii atrakcyjności, więc cuck musiał latać za nią miesiącami, a teraz funduje jej wycieczki (bo na 99% on wkłada w te ich podróże więcej hajsu od niej).

    Już teraz wyglądam lepiej od niego, zamierzam znacznie poprawić sylwetkę na siłowni (może to pomoże ukryć niedostatki mordy) i ruchać jak alfa chad - niekoniecznie nabijać licznik zaliczonych panienek, ale nie mieć problemu z zaciągnięciem kobiety do łóżka i być traktowanym przez własną kobietę jak mężczyzna, a nie jak śmieć. To jest lepsza droga od stawania się cuckiem.

    Zapamiętajcie sobie przegrywy: lepiej umrzeć stojąc niż żyć na kolanach. I nie chodzi mi tu o to, by nie zagadywać do loszek, bo bez tego się nie da, ale o to, by stać się bardziej atrakcyjnym i nie być zależnym od jednej kobiety, nie latać za nią jak samiec beta. Wolałbym do końca życia ruchać dziwki niż przez pół roku biegać za przeciętniarą 4/10, tylko po to, by po tym czasie uprawiać z nią seks raz w tygodniu, po ciemku, wyłącznie w pozycji misjonarskiej.
    pokaż całość

  •  

    Przecież to usuwanie komentarzy przez autora wpisu to jakaś głupota.( ಠ_ಠ)
    #wykop

    •  

      @Cebulakk: Całkiem przydatna sprawa. Ostatnio pod moim wpisem jakiś kolo napisał coś w stylu że zasługuję na kulkę w łeb. Ani to miłe, ani mądre, ani zgodne z regulaminem. Tylko że zamiast zawracać dupę moderacji i czekać godzinę na ich reakcję, to usunęłam komentarz, autor na #czarnolisto i elo. A pod wpisem dalej mogła toczyć się kulturalna dyskusja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    To ja Wam teraz opowiem, jak to jest być młodym lekarzem w Polsce:

    1. Kupujesz od kumpla seicento. Czujesz się królem życia.
    2. Robisz pierwszą gastroskopię/zakładasz cewnik do dializ/diagnozujesz dystrofię mięśniową/przerywasz napad migotania przedsionków. Czujesz się królem życia.
    3. Nie udaje ci się zrobić pierwszej gastroskopii/założyć cewnika do dializ/rozpoznać dystrofii mięśniowej/odróżnić migotania od trzepotania przedsionków. Uważasz, że nie nadajesz się do tego zawodu.
    4. Nie umiesz niczego innego.
    5. Pospałbyś.
    6. Bardzo późnym wieczorem albo bardzo wczesnym rankiem ze zmęczenia odburkujesz albo pokrzykujesz na pacjentów. Nie lubisz się za to. Trzy lata temu obiecałeś sobie, że nigdy nie będziesz jednym z tych grubiańskich gnojków, którzy na izbach przyjęć drą się na Bogu ducha winnych chorych.
    7. Do perfekcji opanowałeś sztukę mówienia do pacjenta i pisania jednocześnie.
    9. Nabyłeś kompetencje w zakresie polubownego rozwiązywania sporów kolejkowych za drzwiami twojego gabinetu.
    10. Niespodziewanie umiera ci pacjent. Przez dwa kolejne popołudnia leżysz na tapczanie i patrzysz w sufit zastanawiając się, czy dało się zrobić coś inaczej.
    11. Może się dało, a może się nie dało. Nikt z tobą o tym nie gada (oprócz żony, która jednak jest klarnecistką albo politolożką i nie do końca umie wesprzeć cię merytorycznie).
    12. Raz na pół roku idziecie z rezydentami na piwo. Po trzecim zaczynacie opowiadać sobie historie o pacjentach, którzy wam umarli i nie wiecie, czy dało się zrobić coś inaczej.
    13. Dwie i pół godziny później wciąż opowiadacie sobie historie o o pacjentach, którzy wam umarli i nie wiecie, czy dało się zrobić coś inaczej.
    14. Popracowałbyś mniej.
    15. Popatrzyłbyś na zdrowych ludzi.
    16. Z rozrzewnieniem wspominasz czasy, kiedy twój rytm dobowy nie był jeszcze rozregulowany.
    17. Masz jeden wolny weekend w miesiącu. W piątek wieczorem dzwoni do ciebie koleżanka, która ma jutro mieć dyżur. Jest chora i ma chore dziecko. Ty jesteś zdrowy. Nie masz dzieci. Lubisz tę koleżankę. Kiedyś ci pomogła. W tym miesiącu znów nie masz żadnego wolnego weekendu.
    18. Pracujesz na bloku operacyjnym, gdzie kręcili ten film o początkach kariery Religi. Na potrzeby filmu blok trzeba było nieco zmodernizować.
    19. W robocie jest brzydko. Odpada tynk. Grzyb zjada sufit. W komputerze zepsuł się wentylator i głośno szumi. Na bloku operacyjnym buty są tylko w rozmiarze 37 albo 44. Klimatyzacja działa w lutym. Klimatyzacja nie działa w lipcu.
    20. Już trochę nie robi na tobie wrażenia noszenie stetoskopu na szyi.
    21. Wciąż robi na tobie wrażenie, że w aptece wydają leki na receptę, pod którą się podbiłeś.
    22. Wciąż bardzo lubisz, kiedy pacjent powie do ciebie „dziękuję za pomoc”.
    23. Zaskakująco dużo czasu pochłania ci obsługa następujących urządzeń: dziurkacz, zszywacz, spinacz biurowy, klej, drukarka, długopis, pieczęć. Drukarka ciągle wciąga papier.
    24. Czasem dostajesz do ręki koagulację, ssak albo laryngoskop. To miły czas, takie święto. Koagulacja nie działa. Ssak nie ssie. Laryngoskop mruga zamiast świecić.
    25. Rozwiązujesz trzydzieści problemów zdrowotnych w ciągu czterech godzin.
    26. O trzeciej trzydzieści znieczulasz do operacji kobietę z pękniętym wrzodem żołądka. Jesteś na nogach od siódmej rano. Od dziewiątej bez przerwy udzielasz świadczeń zdrowotnych. Odkręcasz tlen. Rozpoczynasz znieczulenie. Maska do wentylacji upada ci na ziemię. Za nią upada filtr antybakteryjny. Bardzo powoli schylasz się i podnosisz oba te przedmioty z ziemi. Wpatrujesz się w nie przez dobre trzydzieści sekund, żeby przypomnieć sobie, jak właściwie łączyło się je w jedną całość. W końcu się udaje. Czujesz się, jak byś był literalnie wypity.
    27. Nie - nie jesteś wypity. Kiedy niby miałbyś pić, skoro nie udało ci się nawet zjeść niczego oprócz dwóch snickersów?
    28. Jedzenie jest super, choć oczywiście nie tak super jak sen.
    29. Uświadamiasz sobie, jak wiele problemów sprzętowych można rozwiązać przy użyciu przylepca i bandaża dzianego.
    30. Uświadamiasz sobie, że zajmujesz się w pracy rozwiązywaniem problemów sprzętowych przy użyciu przylepca i bandaża dzianego.
    31. Bardzo umiesz spać na siedząco.
    32. Masz gorączkę. Kaszlesz. Bolą cię mięśnie. Leci ci z nosa. Dzwonisz do ordynatora i informujesz go, że nie przyjdziesz przez najbliższe trzy dni do pracy. Po rozłączeniu się masz poczucie winy. W pracy bowiem wciąż powtarza się, że nie ma kim robić.
    33. W znajomych na fejsie masz koleżankę, która specjalizację rozpoczęła w Szkocju. Zaskakująco często wrzuca zdjęcia z zagranicznych wakacji. Ukrywasz ją, żeby się nie denerwować.
    34. Powiedziałeś ostatnio przez pomyłkę do profesora „panie doktorze”. Od tamtego czasu profesor patrzy na ciebie spod oka.
    35. Patryk Vega twierdzi, że koncerny farmaceutyczne sponsorują twoje wyjazdy na safari.
    36. Po dyżurze pojechałeś drugą klasą TLK do Bydgoszczy na piętnaście godzin, żeby odwiedzić brata.
    37. Koncerny farmaceutyczne przestają przynosić długopisy, więc zaczynasz kupować własne.
    38. Jak masz chwilę, to wystarcza ci mocy intelektualnych na obejrzenie skrótu meczu Arka Gdynia - Piast Gliwice albo newsów na Pudelku. 18-letnia kuzynka Kardashianek walczy o popularność na Instagramie. Będzie gwiazdą?
    39. Bardzo chciałbyś przeczytać książkę. W liceum czytałeś książki.
    40. W ogóle to tak jakbyś nieco schamiał, przedstawicielu inteligenckiego zawodu.
    41. Nie bierzesz łapówek.
    42. Nikt nie chce ci dawać łapówek (i to jest ok).
    43. Wczoraj po raz pierwszy od trzech tygodni wstałeś bez budzika. O dziewiątej. Wyspany. Nieprzyzwyczajony do takiego zasobu sił poważnie rozważałeś przebiegnięcie maratonu (z marszu) lub zdobycie ośmiotysięcznika (bez tlenu).
    44. Krzysztof Ziemiec mówi w „Wiadomościach”, że chodzi ci o to, żeby zarabiać ponad dziewięć tysięcy.
    45. W telewizyjnych relacjach z głodówki lekarzy co chwilę miga znajoma twarz.
    46. Głodująca koleżanka wraca do pracy, bo ma dyżur. Pytasz koleżanki, czy podczas protestu podjadają na lewo kanapki w kiblu. Koleżanka zaprzecza.
    47. Oglądasz w telewizji Konstantego Radziwiłła. Pamiętasz go z czasów bycia prezesem NRL. Pamiętasz go z zajęć na uczelni. Pamiętasz go z kongresów naukowych. Bardzo rozsądny chłop. Był.
    48. Twoi starsi koledzy mówią „Młody musi zapierdalać”.
    49. Zapierdalasz.
    50. Popierasz protest głodowy lekarzy.
    #lekarz #pasta #protestmedykow
    pokaż całość

  •  

    Od dłuższego czasu cierpię na nerwicę, więc postanowiłam w końcu wziąć się za siebie i zapisałam się na terapię. Chodzę już od 6 tygodni.

    Efekt?

    Tak zabujałam się w swojej terapeutce, że w myślach nadałam już imiona naszym przyszłym wspólnym dzieciom (╥﹏╥)

    Dodam, że jestem heteroseksualna.

    Jprdl.

    #japierdole #logikarozowychpaskow #psychologia pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Marbarella

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.