:)

  •  

    01:12 - jak do 04:00 skończę pisać to co zaplanowałam to zrobię sobie prezent i wypłacę sobie 50 zł na coś fajnego. Niechaj tak się stanie.

    nocna więc bez hasztagów, ale jakbym miała jakiś dać to byłaby to 'motywacja'

  •  

    Wpadł mi dzisiaj w oko post jeden czy drugi o kierowcach pokonanych przez deszcz. Przypomniałam sobie jedno wydarzenie jeszcze z kursu, co prawda nie o deszczu, ale poniekąd o "prawku znalezionym w chipsach". Tak się złożyło, że zaraz po mnie jazdy miała dziewczyna, którą znałam ze szkoły, taka Ada. Pojechałam po nią, przesiałyśmy się, odwoziła mnie na dworzec. Godziny poranne, to była jej ostatnia godzina przed egzaminem w WORDzie.

    Dojeżdżamy do skrzyżowania, ja w sumie siedzę cicho i bujam w obłokach, Ada rozmawia z instruktorem. Nagle słyszę wrzask, budzę się momentalnie. Przejeżdżamy przez skrzyżowanie, Ada wrzeszczy, zasłania oczy, instruktor łapie za kierownicę, ja szukam zagrożenia, ale nie widzę niczego dziwnego.

    Ada spanikowała bo samochód, który de facto miał pierwszeństwo, wyjechał przed nią na drogę, a to chyba kolidowało z jej "planowanym" przejazdem przez to skrzyżowanie. Zresztą do dzisiaj nie wiem do końca co tam się stało, ale do końca życia będę miała przed oczami to, jak krzyczy i zasłania oczy, a kierownicy nikt nie trzyma.

    Godzinę później była w WORDzie, zdała za pierwszym podejściem.

    Kiedy trafiam na takie wpisy o problemach na drodze, dziwnych wypadkach, zawsze myślę o Adzie. Co by zrobiła? Puściła kierownicę i zakryła oczy? Wjechała w zagrożenie? Czy może lata praktyki pozwoliły jej się oswoić z różnymi sytuacjami i jest dobrym kierowcą? Mam nadzieję, że to ostatnie.

    #prawojazdy #mlodzikierowcy #zielonylistek #kursprawajazdy #prawko
    pokaż całość

  •  

    Właśnie wszedłem na mieszkanie, którego po raz enty moi współlokatorzy mimo uprzejmych próśb nie zamykają.

    Przy okazji wyniosłem wszystkie buty z przedpokoju, nikt nawet nie wyszedł z swojej jamy sprawdzić co się dzieje xD po czym wyszedłem na pocztę i na zakupy, jak ktoś chce wiedzieć co się stanie jak wrócę plusik proszę xD

    #czlowiekskurwiel #edukacja

    •  

      @maciejze: dobra pomysł!

      Ja ze swojej strony dorzucę własną historię, być może ku przestrodze.

      Mieszkałam kiedyś w domu z dużym ogrodem. Dom był przerobiony na mieszkania studenckie. Drzwi główne zawsze były otwarte. Osobiście mieszkałam w części, która obejmowała dwa mieszkania, a prowadziły do niej drzwi z zacinającym się zamkiem. Potem były drzwi do mieszkania właściwego, które raczej nie były zamykane (trafili się chyba raz ludzie, którzy woleli zamykać je na klucz i nie było większego problemu, dostosowaliśmy się. I tak byli tylko na wakacje :D). Nie ukrywam, że dla mnie również wygodniejsze było zostawianie tych drzwi otwartych. Wszystko co istotne miałam w swoim pokoju, no i panowała polityka zamykania własnych pokoi na klucz podczas nieobecności.

      Skracając: do mojego pokoju trzeba było pokonać czworo drzwi. Wejściowe do budynku, z zacinającym się zamkiem - do obu mieszkań, drzwi do konkretnego mieszkania i wreszcie drzwi do mojego pokoju. Tylko te ostatnie były zawsze zamknięte. Zacinający się zamek był irytujący więc świadomie pozwalaliśmy, żeby drzwi numer dwa się nie domykały.

      Mieszkało się fajnie rok, drugi... Mieszkanie jak marzenie, zero problemów, świetni ludzie, właściciele ekstra, nawet był kot chodzący od mieszkania do mieszkania i żądający atencji. W trakcie jednych wakacji wyjechałam na miesiąc, wracam i co się okazuje. Z mojej lodówki zniknęły dwa bardzo, bardzo dobre wina, część jedzenia i fajny garnek. Od współlokatorów dowiedziałam się, że doświadczyli podobnych strat. Dodatkowo (chwała kotu że tylko z opowieści) wiem w jakim stanie był prysznic.

      Co się okazało. Znajoma została zaatakowana, pomogli jej bezdomni. Potem ona z wdzięczności kupiła im po piwie i podziękowała. Bezdomni często pojawiali się przy naszym domu, bo zaraz obok był klasztor/zakon i darmowe obiady od zakonnic. Siłą rzeczy, wiadomo było kto pomógł i gdzie tych osób szukać. Oni też wiedzieli, gdzie ona mieszka. Stwierdzili, że piwo piwem, ale zasługują na więcej. Więc nocą/nad ranem pojawiali się w mieszkaniu w części wspólnej i mogli się obsłużyć, zaopatrzyć, skorzystać z prysznica itd. (chociaż tak teraz myślę, skąd wiedzieli, że akurat w tym konkretnym ona mieszka? W budynku było 5 czy 6 mieszkań, plus biuro i pomieszczenia gospodarcze. Ale może zwiedzili wszystkie i poszli tam gdzie było otwarte i najlepsze fanty?).

      Co ciekawe, jeden z chłopaków pewnego pięknego poranka około 5 rano natknął się na jednego z panów robiącego sobie kanapkę. Jako że były wakacje i prócz mnie wszyscy byli "nowi", chłopak ładnie się przywitał, pan odpowiedział i każdy zajął się sobą. Chłopak ten potem stwierdził, że założył, że to pewnie gość kogoś z nas - wujek, ojciec, dziadek, ktokolwiek, po prostu średnio zadbany, a głupio mu było pytać. Wtedy jeszcze nikt nie zorientował się co się dzieje.

      Skończyło się na tym, że na drzwi numer dwa założono samozamykacz, a zamek nagle magicznie udało się zreperować i się nie zacinał (albo przynajmniej zacinał się rzadziej).
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (115)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Mashe

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)