Leję na LGBT. Mam tęczę jako awatar, żeby trollować takich pajaców jak ty, którzy oceniają po pozorach.

  •  

    #pytanie #studbaza #studia #wsei #lublin

    wie ktoś może, czy ciężko jest się dostać na infę na wsei albo wspa? Powiem szczerze, że od dawna chciałem pójść na te studia, ale z racji tego, że nie zdawałem rozszerzonej matmy, to zastanawiam się, czy mam jakieś szanse.

    •  

      @Metaforzysta: na wspa przyjmują nawet w okolicach listopada/grudnia na obecnie trwający semestr :p

    •  

      @Metaforzysta Ja jestem teraz na pierwszym roku na infie we wsei na studiach projektowych, czyli finansowanych z Unii Europejskiej o ile się je skończy. Jak się odejdzie przed skończeniem kierunku to płaci się za dotychczasową naukę jak byś był na platych studiach. Miałem 90% z matmy podstawowej i nie dostałem się na UMCS, ale do WSEI na luzie, jeden gościu miał 60% z matmy i się dostał, ale już nie studiuje. Ogólnie infa we wsei daje sporo wolnego czasu, więc możesz się na luzie uczyć czegos poza programem, bo wiadomo same studia nie za dużo dadzą. Z matmy trzeba się uczyć, bo na Analizie matematycznej w zerowym terminie zdało tylko ok 8 osób z 70 ( ͡º ͜ʖ͡º) ale generalnie to przez kompletnie olanie matmy. Na UMCS na infie kolega mi mówił że żeby się utrzymać musiał się cały czas uczyć i nie miał żadnego czasu wolnego, był tam oczywiście wyższy poziom ale jest się zkazanym na naukę samego materiału z uczelni, przynajmniej na pierwszym roku, bo nie wiem jak później. Jakby co to pisz do mnie prywatnie to opiszę więcej. O wspa nic nie wiem, ale na wsei może też jest w tym roku darmowa infa, sprawdź bo nie wiem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #pollub #politechnikalubelska #studia #pytanie

    Cześć, chciałem w tym roku pójść na studia, ale z racji słabych wyników z matury nie mam szans się dostać na infę, którą chcę studiować. Zastanawiałem się nad tym, żeby pójść na inny kierunek i spróbować się przepisać w trakcie studiów, więc pytanie do studentów: czy ciężko byłoby coś takiego zrobić? pokaż całość

  •  

    #pytanie #pytaniedoeksperta #bilard

    Zna ktoś firmę, która zajmuje się montowaniem i transportem stołów bilardowych?

  •  

    #pytanie #antykapitalizm

    Jaki ustrój gospodarczy preferują antykapitaliści na Wykopie, i gdzie można znaleźć taki na świecie?

    +: G......t
  •  

    #ksiazki #film #kino #pytanie #pytaniedoeksperta

    Zna ktoś dobrze napisaną książkę lub serię, które opisują historię kina?

  •  

    #antynatalizm #filozofia #lewamysl

    Pytanie do filozofów-antynatalistów: czy wy rzeczywiście uważacie, że brak narodzin jest lepszy niż jakiekolwiek życie? To bez sensu. Nicość nie może być od czegoś lepsza ani gorsza.

    +: Juran, A.......k +3 innych
    •  

      @Blackhorn: ja wiem i rozumiem, tylko powiedz mi co to cierpienie i gdzie w nim prawda.

      Starałem się pisać żeby jak najbardziej to wyglądało niestrawnie, ale tę myśl o której myślę trudno inaczej wyrazić. I z tego względu balansuje na granicy ekskrementalnego dna i wzniosłego ducha, w każdym razie staram aby moja argumentacja nie opierała się na prosto głoszonych hasłach. Np. cierpienie to egzystencja. XD

      +: Freakz
    •  

      @hiplit2137: Cierpienie to każde negatywne odczucie i każdy dyskomfort. Spowodowane może być bólem fizycznym lub emocjonalnym. I jest jak najbardziej prawdziwe. Potrzeby fizjologiczne (głód, pragnienie), choroby, wypadki, zazdrość, żal. To wszystko to formy cierpienia, które dotyka ludzi codziennie. Dlatego lepiej nie wydawać kolejnych ludzi na jego pastwę.

      +: Freakz, e......a +1 inny
    • więcej komentarzy (153)

  •  

    #kapitalizm #socjalizm #antykapitalizm #polityka #lewamysl #nagrodamalpydarwina

    Pozdrawiam @m0rgi, który twierdzi:
    1. że kapitalizm uniemożliwia loty na księżyc
    2. że lecimy w kosmos nie po to, żeby mieć jakiekolwiek zyski, tylko dla idei rozwijania nauki

    To nic, że np. na Księżycu nic nie ma (może poza zamarzniętą wodą), a koszty lotów kosmicznych to miliardy dolarów. Liczy się idea, z którą walczy zły kapitalizm.
    pokaż całość

  •  

    #antykapitalizm #polityka #lewamysl

    1. Socjaliści dochodzą do władzy - "Trzeba opodatkować bogatych!"
    2. Opodatkowuje się bogatych
    3. Bogaci wyprowadzają się do innych krajów
    4. Biedni płacą za wszystkie "darmowe" projekty państwa typu "darmowa" służba zdrowia

    +: Drakii, s............a +5 innych
  •  

    #lewamysl #polityka #wrealu24

    wrealu24 jest gorsze niż Media Narodowe. Ci pajace rozmawiają o tym, że to pewne, że Notre Dame został podpalony, bo tak. Podają jakieś dane z BBC o tym, że w tym roku spłonęło więcej kościołów, ale bez konkretów. Poza tym BBC to lewacka stacja, no chyba że podają informacje, które nam pasują, wtedy są spoko. Ja pie*dolę.

  •  

    #polityka #pytanie #pytaniedoeksperta

    Czy ktoś wie, czy w wyborach do eu jest wymagana określona liczba zarejestrowanych okręgów?

  •  

    #gwiazdowski #polskafairplay #polityka #lewamysl

    PO - populiści
    PiS - nie potrafiący rządzić pajace
    Konfa - Korwin, Braun, narodowcy (samo wymienianie jest śmieszne)
    Polska fair play - Rosiewicz

    Kurcze, nie ma na kogo głosować.

    +: patrzpan, N.........s +12 innych
    •  

      @Tytanowy_Lucjan: Jednak się myliłem. Zwycięża ta lista, która łącznie zdobędzie najwięcej głosów. Dopiero potem następuje obliczanie ile mandatów na podstawie wspólnego wyniku będzie do podziału na liście. 3,2,1?

      Nawet jeśli trzy to otrzymują je te osoby, które w ramach tej listy dostały najwięcej głosów indywidualnie. Może to być ktoś z jedynką, z końca, ale też ze środka.

      Jednakże czytając wyjaśnienia Gwiazdowskiego jestem w stanie zrozumieć tę decyzję (a własciwie jej brak - przez brak weta wobec tej kandydatury).

      Obwarzanek wyborczy zrobił Rosiewiczem niezły wynik w poprzednich wyborach, bo jak już pisałem był kojarzony przez starych ludzi. Ponadto zebrali ogromną liczbę podpisów w stosunku do innych okręgów, więc trudno odmawiać im nominacji swojego "pewnego" kandydata.

      Wiemy, że w tych wyborach chodzi o żywy sondaż poparcia dla Polski Fair Play, a nie zdobycie euromandatów, więc chcąc nie chcąc w tym regionie jest to dobry chwyt marketingowy skierowany do starszych wyborców. Ta jedynkowa lokomotywa może teoretycznie też doprowadzić do wyciągnięcia na miejsce "biorące" innej bardziej rigczowej, a mniej rozpoznawalnej postaci.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    #gwiazdowski #polskafairplay #konfederacja #polityka #lewamysl

    Jakby ktoś się zastanawiał czy @Poro6niec jest zrównoważony psychicznie.

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    #polityka #lewamysl #konfederacja #gwiazdowski #polskafairplay
    #heheszki
    Zaglądam sobie, co się dzieje w polityce. Co widzę? Kolejny przykład zamiany mózgu z gazetą propagandową z twarzą Gwiazdowskiego na okładce. Co tu dodawać? Bierzcie i śmiejcie sìę z tego wszyscy. Ave #lewamysl

     no a niby co ta mlaskająca miernota może głosić poza kopiowaniem nauk Pana Janusza? Przecież on zwraca się do tego samego elektoratu aby podebrać głosy i uniemożliwić tym samym przekroczenie progu przez Korwina. Jego niespodziewana obecność na politycznym salonie to zasługa ukrainskiej agentury i hinduskich lobbystów
    pokaż całość

  •  

    #polityka #lewamysl

    Jak patrzę na wpisy takich pajaców, pseudoekspertów typu poro6niec to nie ogarniam. 500+ złe, bo rozdawnictwo (ze wspomaganiem wzrostu dzietności nie ma nic wspólnego), nie sprowadzać imigrantów nawet z Ukrainy, Litwy czy Białorusi, którzy często mają polskie korzenie, bo Polska to potęga (było kiedyś nawet imperium polskie, czyli Lechickie xD).

    Jak wytłumaczyć takim betonom, że może 500+ nie zwiększyło dzietności, ale spowodowało nie zmniejszanie się jej przez 2 czy 3 lata. Cofnięcie tego programu spowoduje drastyczny spadek.

    Jak wytłumaczyć, że Polska nie jest potęgą i niedługo się nie wypłacimy na emerytury, jeśli nie sprowadzimy imigrantów?

    O Polexicie nawet nie wspomnę, bo to czysty idiotyzm.
    pokaż całość

    •  

      Jak wytłumaczyć takim betonom, że może 500+ nie zwiększyło dzietności, ale spowodowało nie zmniejszanie się jej przez 2 czy 3 lata. Cofnięcie tego programu spowoduje drastyczny spadek.

      @Metaforzysta: na to by się przydało jakieś źródło, bo dzietność akurat spada, a mieliśmy szczyt koniunktury i to on mógł być przyczyną trendu a nie 500+ samo w sobie. Przy takich nakładach ten program jest zupełnie nieefektywny i nie realizuje swoich celów a nie dość że ma skutki uboczne to jescze ciężko się będzie z niego wycofać. To program socjalny i redukuje ubóstwo skutecznie ale nie to było jego celem. pokaż całość

  •  

    #gwiazdowski #konfederacja #polityka #polskafairplay #heheszki

    Nie mogę się oprzeć, żeby nie podjudzić waszych żałosnych teorii spiskowych. To z kim dzisiaj się dogaduje Gwiazdowski? Z PiS czy PO? A może z Nowoczesną? Kto da więcej?

    źródło: Beztytułu.png

    Gwiazdowski to

    • 38 głosów (66.67%)
      Zirytowany polityką Polak
    • 9 głosów (15.79%)
      Pachołek Pis (brak dowodów)
    • 3 głosy (5.26%)
      Pachołek PO (brak dowodów)
    • 7 głosów (12.28%)
      Pachołek kogoś innego (brak dowodów)
  •  

    #konfederacja #gwiazdowski #polskafairplay #polityka #lewamysl

    Taki apel do ludzi, którzy głosują na Konfę: moglibyście nie atakować bezmyślnie Gwiazdowskiego? Rozsądny facet próbuje coś zmienić w tym kraju, a wy go obrzucacie łajnem. Zrozumcie, że on nie rozdrabnia waszego elektoratu, bo elektorat całej Konfy jest zamknięty. Na nich głosują ci sami ludzie od lat. Może nawet Konfa wejdzie do sejmu (choć wątpię), tylko po co się kopać po kostkach? pokaż całość

  •  

    #konfederacja #gwiazdowski #wolnosc #korwin #polityka #lewamysl

    1. Konfederacja nie przekroczy progu wyborczego.
    2. Nawet jeśli przekroczą, to obsadzą jednego europosła, który będzie krzyczał przez 4 lata, że "UE trzeba zniszczyć".
    3. Koalicję do polskiego parlamentu mają 8% próg wyborczy, którego nie przekroczą.
    4. Konfederacja (może poza Ruchem Narodowym) nie ma żadnych sensownych pomysłów na reformy obecnego systemu. Nawiasem mówiąc, nikt się nie zgodzi na zmianę ustroju na monarchię.

    Chciałem tylko wypisać rzeczy, które skreślają tę koalicję na starcie, ale trochę poagituję przy okazji. Jeśli cię to nie interesuje, to zignoruj poniższe.

    pokaż spoiler Jeśli masz trochę rozsądku, to nie marnuj głosu na popis czy ludzi, którzy nie mają nawet pomysłów na zmiany i zagłosuj na Gwiazdowskiego. To chyba jedyna rozsądna opcja na obecnej scenie politycznej.
    pokaż całość

  •  

    #lewamysl #polityka #solidarnosc

    My reprezentujemy wszystkie grupy zawodowe. A rząd popełnia kardynalne błędy związane z polityką płacową w budżetówce. Podpisuje porozumienia z jedną grupą, dyskryminując inne. Stąd nasze hasło: dość dyskryminowania pracowników! Chcemy usiąść i rozmawiać o podwyżkach dla wszystkich grup, które pracują w sferze finansów publicznych!

    Piotr Duda

    Jak ja się cieszę, że ta banda komuchów nie jest partią polityczną.
    pokaż całość

    +: A................g, ivbefre +2 innych
  •  

    #psychologia #psychiatria #leki #pytaniedoeksperta

    Od dawna myślę, że jestem nadmiernie emocjonalny. Nawet drobne urazy czy problemy potrafią mnie doprowadzić do szału. Ostatnio jakoś zbyt wiele emocji koncentruje się w okolicach mojego serca. Mam wrażenie, że mi je rozsadzi. Dodam, że właściwie nie przydarzyło mi się nic szczególnego w ostatnim czasie. Nie bardzo się na tym znam, ale wydaje mi się, że to zaburzenia nerwicowe. Stąd moje pytanie, czy są w aptekach leki, które mogą złagodzić objawy tego zaburzenia? Wiem, że najlepiej udać się do specjalisty, ale kolejki są ogromne, a ja chciałbym się chwilowo wspomóc. Ma ktoś doświadczenie w tej kwestii? pokaż całość

    +: Annnusz
  •  

    #polityka #warszawa #trzaskowski #pytaniedoeksperta

    Mógłby ktoś podać linka do wytycznych WHO w sprawie edukacji seksualnej? Jakoś nie mogę znaleźć.

  •  

    #gwiazdowski #polityka #korwin #konfederacja #lewamysl

    Wiecie, dlaczego Gwiazdowski wyskoczył znikąd na scenę polityczną? Bo chcą podzielić polską prawicę. Ktoś zapyta "Ale kto?" - to proste, POPIS. Oni się boją. Boją się, że konfederacja może uświadomić ludziom zakłamanie, w którym POPIS utrzymuje ludzi od lat. Ich lewicowe poglądy nie działają, ale nie zmieniają ich, bo mogą na tym więcej zyskać. Zabetonowana scena polityczna wystawia swojego agencika (gwiazdę), żeby podzieliła głosy prawicy. W końcu nie co dzień koalicja ma szansę na zdobycie całych dwóch procent poparcia. pokaż całość

  •  

    #lewamysl #polityka #warszawa

    Zapewnienie wolności artystycznej w miejskich instytucjach kultury.
    Wszelkie próby ingerowania w wolność artystyczną czy politycznie umotywowanego cenzurowania sztuki w jakiejkolwiek formie muszą się spotkać ze zdecydowanym sprzeciwem. Cała sfera kultury musi pozostać wolna od homofobii i transfobii.


    Nie dość, że sprzeczność, to jeszcze drwina z równości wobec prawa, cenzura i uprzywilejowanie poszczególnej grupy. Widać, że Trzaskowski chce pomagać, on wcale nie wykorzystuje tego środowiska w celach politycznych, lub żeby promować ludzi, którzy wspierają LGBT.
    pokaż całość

  •  

    #lewamysl #polityka

    Dla wszystkich, którzy nie głosują, bo uważają, że ich głos i tak nie ma znaczenia w tłumie: pomyślcie, co by było, gdyby każdy poseł tak pomyślał.

  •  

    #filozofia #polityka #lewamysl

    Schopenhauer nie napisał "Erystyki", żebyś teraz mógł wytykać innym błędy w rozumowaniu tylko po to, żeby poczuć się lepszym. Jeśli prawda nie ma dla ciebie znaczenia, to nie bierz udziału w dyskusji, bo tylko robisz szambo z rozmowy.

  •  

    #gwiazdowski #polityka

    Jak na prof. Gwiazdowskiego patrzy społeczność Wykopu? Rozsądny ekspert, który ma szansę zmienić coś w tym kraju czy kolejna filozoficzna wydmuszka w stylu Korwina?

  •  

    Widzieliście kiedyś na żywo pedofilię? No właśnie. To tylko lewacka propaganda, która próbuje ukryć naprawdę ważne problemy np. ataki na Kościół Katolicki.

    pokaż spoiler #bekazkatoli

    +: T...0, Mapylus
  •  

    #polityka #adamowicz #lewamysl #pytanie

    Facet prawie od razu po wyjściu z więzienia za serię napadów na banki zabija prezydenta Gdańska na oczach setek (czy tysięcy) osób. Psychopata? Chory psychicznie człowiek? Na pewno w jakimś sensie niezrównoważony. Ale nie to jest ciekawe. Ciekawe jest to, że politycy po tym zajściu zaczynają gadkę o "nienawiści wśród Polaków". Jaki to ma związek ze Stasiem? Żadnego, ale to wskazuje, że zbliża się jakaś grubsza afera. Może szykuje się walka z wolnością słowa pod pretekstem zwalczania mowy nienawiści? A może, o zgrozo, przyjedzie Donald Tusk - niedługo kończy mu się etat na europejskim stołku - i powie, że nie mógł spokojnie usiedzieć, widząc, jaka nienawiść trawi nasz kraj. On wszystko zmieni, tylko dajcie mu władzę. Czarne humory się zbierają.

    A co ze Stasiem? - ktoś spyta. Jeśli to rzeczywiście egzekucja, którą wymyślili politycy, to pewnie niedługo popełni samobójstwo, gdzieś, w zakładzie karnym albo psychiatrycznym. Kto by utrzymywał go przy życiu, jeśli byłby w stanie wydać już jeden wyrok na człowieka? Na razie koneksji politycznych mu się nie udowodni, więc co będę strzępił klawiaturę.

    Jak myślicie, co się stanie w najbliższym czasie?
    pokaż całość

  •  

    #pytanie
    #dragonball

    Jest gdzieś do obejrzenia kinówka z Brollym po angielsku?

  •  

    #pisanie #piszzwykopem #chwalesie

    700 słów opowiadania wpadło, a wy, co? Dalej mirkujecie, nie wiedząc, kto tu z wami siedzi?

  •  

    #lewamysl #bekazlewactwa #parodiapanstwa #polityka

    XXI wiek, demokratyczny kraj, a jakieś kretynki debatują w rmf fm, jak ograniczyć wolność słowa, żeby wyszło ludziom na dobre. Dziękuję. Jesteście tak bardzo progresywni.

    +: Primusek, Poro6niec +6 innych
  •  

    #wiersz #tworczoscwlasna #pisanie #suchar

    Pewna kobieta miała mężczyznę
    Który regularnie uchylał się od obowiązków.
    Nie dość, że wiecznie bolała go głowa
    To podejrzewała go o kilka związków.
    Poszła, więc do spowiednika,
    Spytać, czy jej facet nie gzi się po kryjomu.
    Bo mu ufała, zdradzała sekrety.
    Na co odrzekł: pomówimy o tym w domu.
    pokaż całość

    +: lwonly
  •  

    #epapierosy #epapieros #vape #pytanie #pytaniedoeksperta

    Jak długo wytrzyma ep, zanim sie zepsuje? I jakiego polecilibyście, żeby oddawał dobrą jakość w przystępnej cenie, wytrzymując stosunkowo długo?

  •  

    #piszzwykopem #tworczoscwlasna

    Stworzyłem coś takiego. Co myślicie?

    Sala sądowa była przepełniona. Lewą połowę widowni zajmowali ludzie ubrani w czarne garnitury o wyglądzie przeciętnych osób, nieprzyzwyczajonych do noszenia takich strojów. Prawą połowę artyści cyrkowi. Wszyscy mieli na sobie kolorowe garnitury, wielkie buty, które wystawały z boku ław, kolorowe afro, wielkie, czerwone nosy oraz umalowane na biało twarze z czerwonymi ustami i czarnymi obwódkami wokół oczu. Po stronie garniturów dało się słyszeć przytłumione rozmowy. Z kolei po stronie klaunów słychać było dźwięki klaksonów, śmiechy i piszczenie ugniatanych balonów.

    Po lewej stronie siedział oskarżony wraz ze swoim adwokatem — poważnym mężczyzną po pięćdziesiątce, brodatym i w złotawych okularach. Oskarżony, tak jak cała strona, po której siedział, nosił garnitur, ale jego twarz zdradzała, że jego wygląd jeszcze niedawno nie różnił się od wyglądu drugiej strony sali. Jego twarz miała niedokładnie domyte ślady po białym makijażu, zmytym dosyć niedawno.
    Obok ławy oskarżonego była miejsce dla osoby, która oskarżała. Przy niej siedziało kilku klaunów, którzy różnili się od reszty tym, że zamiast wielkich butów i kolorowych garniturów byli ubrani w schludne, granatowe marynarki i mokasyny.

    Szmery rozmów po jednej i drugiej sali trwały w najlepsze, gdy strażnik siedzący na krześle obok miejsca dla sędziego powiedział:

    — Proszę wstać, sąd idzie.

    Cała sala wstała, przy czym prawa strona sali wstając wydała przytłumiony dźwięk naciśniętego klaksonu. Sędzia zajął swoje miejsce, a strażnik powiedział klasyczne:

    — Proszę usiąść.

    Sędzia zebrał do kupy wszystkie dokumenty, które miał ze sobą i powiedział:

    — Otwieram sprawę sądową w sprawie obrazy uczuć artystycznych grupy zawodowej pod nazwą „Polski związek klaunów”, który reprezentuje, według oficjalnych informacji podanych przez tę grupę: klaunów, trefnisiów, mimów, pajaców oraz inne osoby z wykształceniem cyrkowym lub wykonujące zawód artysty cyrkowego. Proszę o mowę wstępną strony pokrzywdzonej.

    Wstał jeden z klaunów ubranych w granatowy garnitur, który był adwokatem i zaczął swoją mowę:

    — Wysoki sądzie, oskarżony obraził Polski związek klaunów występując w mundurze osoby wykonującej zawód artysty cyrkowego i dopuszczając się szeregu czynów ośmieszających ten zawód, takich jak: podszywanie się pod artystę cyrkowego, używanie obraźliwych żartów względem osób, które tworzą społeczeństwo cyrkowe, nieumiejętne tworzenie zwierząt z balonów, co naraża tę sztukę na pośmiewisko, oblewanie ludzi wodą z psikającego kwiatka nieoczyszczoną wodą oraz wiele innych czynów, które spowodowały pogorszenie opinii społeczeństwa na temat naszego środowiska oraz ciężką obrazę uczuć. Wysoki sądzie, wnoszę o najwyższy wymiar kary. Dziękuję.

    — Wysłuchaliśmy mowy strony oskarżającej. A teraz proszę o wygłoszenie mowy przez obrońcę oskarżonego.

    — Wysoki sądzie, ubolewam nad takim spojrzeniem na tę sprawę przez stronę oskarżającą. Mój klient jest tylko biednym człowiekiem, który stara się jakoś związać koniec z końcem występując na drobnych przyjęciach w charakterze maskotki. Nie chciał urazić niczyich uczuć czy obrażać jakąkolwiek społeczność. Pozew ze strony oskarżającej jest bezzasadny. Dziękuję.

    — Proszę teraz oskarżonego o wyrażenie własnego zdania na temat tego, co zaszło.

    — Dziękuję wysoki sądzie. Sam nie wiem, co się stało. Od pewnego czasu pracowałem jako maskotka na drobnych przyjęciach. Robienie zwierząt z balonów, śpiewanie dla dzieci czy opowiadanie żartów. Takie drobne rzeczy, żeby jakoś się utrzymać. Byłem niesamowicie zaskoczony, gdy pewnego dnia dostałem wezwanie do sądu w sprawie naruszenia dobrego imienia Polskiego związku klaunów. Nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Nie wiem też, w jaki sposób miałbym kogokolwiek urazić. Ja tylko pracowałem. Liczę, że sąd zrozumie moją sytuację. Dziękuję.

    — Dziękuję za mowę. Zatem wygłoszę teraz wyrok. Skazuję oskarżonego na ukamienowanie przez pokrzywdzoną społeczność. Wyrok zostanie wykonany natychmiast.

    Ani oskarżony, ani obrońca nie zdążyli nawet wnieść sprzeciwu. Zalała ich fala kamieni. Kolorowe, afro — społeczeństwo zasypało ich zanim zdążyli cokolwiek zrobić. Po chwili oskarżony leżał w kałuży krwi, z zamglonymi oczami wywróconymi za powieki, podczas gdy błazeńska strona sali wiwatowała radośnie.

    — Czy adwokat Polskiego związku klaunów chciałby coś dodać? — spytał sędzia.

    — Nie, wysoki sądzie. Wystarczy, że sprawiedliwości stało się zadość.
    pokaż całość

  •  

    #piszzwykopem #opowiadanie #tworczoscwlasna #literatura

    Naskrobałem sobie opowiadanie. Może kogoś zainteresuje, więc wstawiam.

    Charles Miller – to nazwisko powinno być znane w każdym zapyziałym zakątku tego cholernego świata – pomyślał posiadacz tego nazwiska. Zajmował się pisaniem od najmłodszych lat. Chciał to robić, odkąd pierwszy raz przeczytał „Wojnę światów” Herberta Wallesa. Wymyślone przez niego spotkanie przez ludzi obcej cywilizacji, które skończyło się inwazją, wywróciło Charles’owi sposób patrzenia na świat. Zaczął myśleć o tym, co mogłoby się stać i co stanie się w przyszłości. Oczywiście potem przyszli inni: Philip K. Dick, Lem, Asimov, Frank Herbert i wielu innych. Gdy tak czytał, to doszedł do wniosku, że ciekawie byłoby napisać coś własnego. I napisał jedno opowiadanie, a potem drugie, aż w końcu zapomniał, że mógł żyć kiedyś bez pisania. Niestety, los nie był dla niego zbyt łaskawy, bo choć miał już czterdzieści dwa lata, to nigdy nie udało mu się wydać żadnej książki. Cały jego dorobek literacki ograniczał się do jednego erotycznego opowiadania, które opublikował w mało znanej gazecie o nazwie „Finezje”, gdy brakowało mu pieniędzy na jedzenie.. Od paru lat pogrążał się w co raz większej depresji. Od zawsze chciał być wielkim pisarzem i temu zajęciu poświęcał każdą wolną chwilę. Później chciał być już tylko pisarzem, ale nawet jego bardziej konwencyjne dzieła nie dostały się do druku. Teraz liczył już tylko na to, że jakikolwiek wydawca splunie na niego, bo to znaczyłoby, że chociaż został rozpoznany jako grafoman.

    Kończył właśnie spisywać swoje żale na papier, bo była to jedyna rzecz, która dawała mu trochę wytchnienia w tym świecie. Przestał stukać w klawisze na maszynie do pisania, którą przedkładał nad komputer, po czym odłożył maszynopis na stos innych kartek. Potem wyciągnął z szafki w biurku, przy którym pisał butelkę whisky i szklankę. Nalał sobie. Skrzywił się wypijając pierwszy łyk. Nie tak bardzo jakby to zrobił jeszcze parę miesięcy temu. Niepowodzenie literackie odbijało się na jego psychice tak, jak rana kłuta odbiłaby się na jego zdrowiu. Pił co raz więcej.

    Rzucił szklanką w ścianę. Nerwy mu nie wytrzymywały. Dlaczego, dlaczego nikt nie chciał wydać żadnej z jego cholernych książek. Przecież napisał ich sześć i nic. Mógł tylko patrzeć, jak inni pisarze, których można by nazwać, co najwyżej, miernymi osiągają sukcesy, a on mógł się tylko temu przyglądać. Wszystkie jego starania rozbijały się jak ta szklanka o ścianę. Nie chciał wiele, tylko żeby znalazło się parę osób, drobne grono, które doceniłoby to, co pisał. Widocznie jego próba uchwycenia świata była dla świata gówno warta. Nikt nie chciał czytać o kosmosie. Ludzie woleli romansidła.

    Zaczął żałować, że rozbił szklankę, bo znów zachciało mu się pić. Zorientował się jednak, że i tak skończyła mu się już whisky, więc wyszedł z domu, żeby zaopatrzyć się w większą ilość. Już nie kupował butelek, raczej skrzynki. Szła mu na to cała wypłata, którą dostawał pracując w jakiejś beznadziejnej knajpie jako kelner.

    Szedł wzdłuż ulicy i gdy miał już wchodzić do sklepu po alkohol, zobaczył naprzeciwko lokal, którego wcześniej tutaj nie widział. Podszedł, żeby się przyjrzeć. Na szybie był przyklejony plakat przedstawiający uśmiechniętą śmierć – prawdopodobnie zaczerpnięty motyw z meksykańskiej kultury. Jakiś szaman urządził tutaj swoją pracownię? Drzwi nie przedstawiały z kolei nic, więc Charles postanowił wejść do środka, żeby sprawdzić, co to jest właściwie za miejsce.

    Gdy wszedł, zobaczył zwyczajny, obłożony towarem na półkach sklep. Jednak to właśnie towar odróżniał to miejsce. Na półkach zamiast zabawek, piłek, czy nowego rodzaju nieprawdopodobnie nie zawierającej cukru coli były obłożone przedmiotami, których zbyt często się raczej nie widuje – laleczki voodoo, czaszki, berła, indiańskie medaliony, dziwaczne księgi w opasłych oprawach i wiele innych przedziwnych akcesoriów. Za ladą stał sprzedawca, który miał na sobie obszerną, czarną szatę, spod której nie dało się zobaczyć szczegółów jego sylwetki. Miał włosy koloru węgla zalizane do tyłu i krótko ostrzyżony zarost tego samego koloru.
    — Czym mogę służyć? — spytał dziwnie wyglądający sprzedawca.
    — Ja się tylko chciałem rozejrzeć.
    — Oczywiście, proszę.
    Charles podszedł pod jedną z półek i wziął do ręki pierwszy lepszy medalion. Był ośmiokątny, cały czarny i wypukły po środku. Wyglądał tak, jakby dało się go w jakiś sposób otworzyć. Gdy Charles spróbował to zrobić, usłyszał od sprzedawcy:
    — Niech pan tego nie robi.
    — Słucham?
    — Niech pan nie próbuje otworzyć tego medalionu.
    — Dlaczego?
    — Ten medalion ma leczyć bezsenność. Jeśli spróbuje pan go otworzyć nie znając zasad jego działania, może pan uśpić sam siebie na kilka dni.
    Charles spojrzał jeszcze raz na medalion i pomyślał, że właśnie został potraktowany jak frajer, którego można łatwo naciągnąć. Czy wyglądał aż tak naiwnie?
    — Widzę, że mi pan nie wierzy — powiedział sprzedawca domyślając się, co chodziło Charles’owi po głowie.
    — Nie jestem osobą, która wierzy w takie rzeczy. Preferuję raczej twarde dane i informacje, które można w każdej chwili wypróbować w zwykłym świecie, nie odwołując się do magicznych sztuczek nie z tego świata.
    — A chciałby pan wypróbować któryś z moich towarów?
    Tego Charles się nie spodziewał. Raczej liczył na to, że zostanie potraktowany beznadziejną gadką o tym, dlaczego magia działa, tylko gdy się w nią uwierzy, a gdyby to zrobił, to magia mogłaby mu naprawić wszystkie życiowe niepowodzenia. Ale — oczywiście — po paru tygodniach, bo magia musi się skumulować, żeby zaczęła działać. Oczywiście. Jednak sprzedawca zdawał się nie przejmować takimi rzeczami.
    — Chciał pan kiedyś latać?
    — Latać?
    — Tak, latać. Oderwać się od ziemi, pokonać grawitację, powiedzieć „cześć” ptakom w ich naturalnym środowisku.
    — Dlaczego pan pyta?
    — Bo dzisiaj jest dzień, w którym mógłby się pan przekonać, jak to jest.
    Po tych słowach wyciągnął spod lady słoik z zielonym płynem i szklankę. Nalał do szklanki malachitowej substancji, a potem podał ją Charles’owi.
    — Co to jest?
    — To jest napój, dzięki któremu oderwie się pan od ziemi. Nie wierzy pan, że te przedmioty mają rzeczywistą, magiczną moc, więc może zrobimy mały zakład? – Zapytał z uśmiechem.
    — Jaki zakład?
    — Bardzo prosty. Jeśli pan to wypije i uniesie się w powietrze, to kupi pan coś ode mnie. A jeśli nie, to dam panu butelkę whisky. — Te słowa mogły być najzwyklejszymi bzdurami, ale po tym jak je wypowiedział, to wyciągnął jeszcze butelkę najprawdziwszego Jacka Danielsa, czyli jedną z nielicznych rzeczy, które ostatnimi czasy robiły na Charles’ię jakiekolwiek wrażenie.
    — Wystarczy, że to wypiję, a potem niby zacznę lewitować? — Nie dowierzał Charles.
    — Wystarczy, że pan to wypije, a później naprawdę zacznie pan latać — powiedział z uśmiechem sprzedawca.
    — Niech będzie.
    Oczywiście picie dziwnego płynu, niewiadomego pochodzenia nie było najmądrzejszym ruchem, ale postępujący alkoholizm nie wybrzydza, gdy może dostać butelkę Jacka Danielsa za darmo.
    Wziął do ręki szklankę i wypił ją jednym haustem. Płyn smakował jak skrzyżowanie bimbru, kiwi i syropem do kaszlu. Dało się przełknąć, ale tylko przez wprawionego alkoholika.
    Przez chwilę nie działo się nic. Charles czekał na efekt, a sprzedawca szczerzył się do klienta tak, jakby miał go zaraz ogołocić z całej kasy. Jednak po chwili Charles poczuł wibracje pod stopami, tak jakby był w stanie wyczuć ruchy tektoniczne Ziemi. Drżenie narastało. Do tego stopnia, że w pewnym momencie Charles musiał złapać się za ladę, żeby się nie przewrócić. I wtedy poczuł, a właściwie to przestał czuć, żeby jego stopy przylegały do ziemi. Jego wzrok zaczął się unosić w górę razem z całym ciałem. Stał się lekki jak balon z helem i tak samo jakby to się stało z balonem, powietrze zaczęło go wypierać do góry. Mimo chwilowego przerażenia nawet spodobała mu się ta sytuacja. Czuł się lekki. Mógł latać w sposób, o jakim Da Vinci tylko marzył. Przez chwilę czuł się jak władca świata, ale to uczucie szybko zniknęło, gdy rąbnął tyłem głowy o sufit. Rzeczywistość lubi o sobie przypominać w najmniej przyjemny sposób.
    — Ściągnij mnie, do cholery, na dół! — ryknął ból z tyłu jego głowy.
    — Klient nasz pan — odpowiedział sprzedawca takim tonem, jakby miał zaraz ryknąć śmiechem — po czym wyjął z fałd swojej szaty igłę. Podszedł z nią do Charles’a, podwinął mu nogawkę i ukłuł go w ścięgno Achillesa.
    Charles’em przez cały pokój miotnęła jakaś siła. Chyba grawitacji niespecjalnie podobały się takie zabawy. Spadając roztrzaskał jedną z półek w sklepie. Wszystkie medaliony, talizmany, księgi, różdżki się posypały, a spadając wystrzeliły z siebie kaskadę iskier, które zlały się w obraz, który przedstawiał rozmytą — jakby widzianą w krzywym zwierciadle — szubienicę.
    Charles obolały i zdenerwowany całą sytuacją wykrztusił z siebie:
    — Co do…?
    — Magiczne przedmioty nie lubią być poniewierane — odparł sprzedawca uprzedzając tok myśli Charles’a.
    Charles zaczął masować obolałą głowę i spróbował jakoś ogarnąć, co się właśnie wydarzyło. Nigdy nie był zabobonny ani religijny. Nie przepadał, gdy ludzie zaczynali mówić o „nadprzyrodzonych rzeczach”, bo i rozsądek, i doświadczenie podpowiadało mu, że nie ma czegoś takiego, a jeśli ktoś chce cię przekonać, że jest, to albo jest idiotą, albo chce wycisnąć z ciebie kasę.
    — Jak się panu podobało? — spytał sprzedawca rozbawiony. Chyba nie pierwszy raz mu się przytrafił taki niedowiarek.
    — Jak cholera — burknął Charles wstając.
    — Zdaje się, że wygrałem zakład — powiedział sprzedawca — musi pan teraz coś ode mnie kupić.
    Charles rozejrzał się po sklepie. Miał pustkę w głowie. Właśnie dowiedział się, że magia istnieje, co już było ciosem dla jego światopoglądu, a teraz musiał wybrać sobie jeszcze magiczny przedmiot, który go nie zabije. Właściwie to nawet go nie chciał. Jedyne na co miał ochotę, to wyjść stamtąd.
    — Widzę, że nie może się pan zdecydować. Może podpowiedzieć? Czym pan się zajmuje zawodowo?
    — Ja… piszę książki.
    — Ciekawe, a dobrze się sprzedają? – spytał sprzedawca szczerząc się cały czas tym irytującym uśmiechem
    — Nie specjalnie — odparł Charles zagryzając zęby. Może to było niewinne pytanie, ale sprzedawca działał mu na nerwy.
    — Może chciałby pan coś na poprawę tego stanu rzeczy?
    — Ma pan coś, co sprawi, że moje książki rozejdą się ot tak? – spytał zdziwiony Charles z nutą nadziei w głosie. Jeśli istniała magia, to może istniał też sposób, żeby mógł stać się w końcu pisarzem.
    — Magia nie zna granic. Zaraz coś dla pana przyniosę.
    Sprzedawca odwrócił się na pięcie i poszedł na zaplecze. Przez chwilę dało się słyszeć tylko stukot przekładanych przedmiotów. Po chwili wyszedł z zaplecza taszcząc ze sobą ciężką, jaskrawo czerwoną maszynę do pisania.
    — Zdaje się, że to rozwiąże pana problemy.
    — Co to jest?
    — Maszyna do pisania — odparł rozbawiony sprzedawca.
    — To wiem. – Znów zaczął zagryzać zęby. — Jak działa?
    — To bardzo proste. Wystarczy, że napisze pan swoją kolejną książkę na tej maszynie, a ona załatwi resztę.
    — Załatwi resztę? Sprawi, że wydawcy spojrzą na moją powieść przychylnie, a czytelnicy zaczną skupować ją z półek?
    — Dokładnie tak.
    Charles nie mógł zebrać myśli. Miał przed sobą — przynajmniej według zapewnień sprzedawcy — klucz do jego największego marzenia. Gdyby to zadziałało, to w końcu mógłby zaistnieć jako pisarz, spełnić swoje największe marzenie, no i zdobyć uznanie za ponad dwadzieścia lat szlifowania swoich umiejętności. Niezależnie od wszystkiego, Charles musiał się przekonać.
    Już chciał się zgodzić, ale przyszła mu do głowy myśl:
    — Jaka jest cena tej maszyny?
    — Niewysoka — odpowiedział mężczyzna cały czas się uśmiechając — wystarczy, że nie będziesz pisał już tego, co pisałeś dotychczas.
    — A po co miałbym pisać to, co już napisałem? — spytał zdziwiony Charles.
    — Cena, jak widać, nie jest wygórowana.
    — Tylko tyle? A pieniądze? — Brzmiało to trochę jak podstęp.
    — Nie chcę pieniędzy. Wystarczy mi świadomość, że moje towary znajdują zastosowanie.
    Charles przez chwilę przyglądał się tajemniczej maszynie. W blasku słońca lśniła jak samochód po lakierowaniu. Co mu właściwie szkodzi spróbować?
    — Biorę.
    Kartki wskakiwały do maszyny nagie jak nowonarodzone dzieci, a wylatywały zapisane drobnym druczkiem jak strony Biblii Gutenberga. Na koniec zgrabnie układały się na równiutkim stosie setek innych kartek tuż obok. Charles, mimo ponad dwudziestu lat pisania nie mógł się nadziwić szybkością, z jaką powstawała jego nowa książka. Książka, która miała mu zapewnić bogactwo, sławę i długo wyczekiwane uznanie. Czuł się tak podekscytowany tą myślą, że od tygodnia nie wypił ani kropli jego ulubionej whisky. Zresztą, po co miałby to robić? Wystarczyło, że upijał się myślą o jego powstającym dziele, które zostanie skończone w ciągu najbliższych dwóch dni.
    Praca na maszynie należała do niezwykłych doświadczeń. Charles tylko ustawiał dłonie nad klawiszami, a wtedy zaczynała się magia. Palce same poruszały mu się po klawiszach i wystukiwały zdania. Nie pojedyncze, wyrwane z kontekstu, ale prawdziwe, opisujące historie i literackie zdania. Z początku Charles myślał, że to maszyna pisze sama, bez jego udziału, ale potem, gdy czytał opowiadania, które powstały zauważył, że to nie są zupełnie mu obce fabuły. Miał wrażenie, że skądś je już znał, ale nie wiedział skąd. Jednak zdał sobie sprawę, że to, co czytał jest jego opowiadaniem, historią, która gnieździła się w jego głowie, a on nie potrafił po nią sięgnąć. Za to maszyna to potrafiła, a on miał cholernie dużo szczęścia.

    Nareszcie udało mu się skończyć. Napisał swoją powieść w zaledwie trzy tygodnie. Wziął cygaro, położył się na kanapie i spokojnie je odpalił. Książka była świetna. Opowiadała historię młodej pary, która kupuje dom na wsi, żeby z dala od zgiełku spróbować uratować małżeństwo. Na początek opisuje przybycie obu małżonków do domu, który kupili, ich powierzchowności oraz ich stosunek do siebie. Dopiero później książka powoli zagłębiała się w mroczne sekrety ich małżeństwa, żeby dojść do przyczyn kryzysu. Wtedy dochodziło do wyjaśnienia, że mąż był przez wiele lat alkoholikiem, przez co jego żona wpadła w depresję i cierpiała razem ze swoim mężem, ale zamiast w alkohol uciekała w prochy. Kłócili się wielokrotnie, doszło nawet kilka razy do rękoczynów, ale koniec końców nie potrafili bez siebie żyć. W końcu na zacisznej wsi, w której zamieszkali udaje im się znaleźć spokój i wzajemne zrozumienie. Głęboka opowieść o dwójce połamanych ludzi, która próbuje skleić się nawzajem.
    Właściwie Charles w myślach napawał się już sprzedażą swoich książek, gdy naszła go myśl: a co jeśli ta maszyna, cała ta magia, sklep z artefaktami i wyszczerzony sprzedawca to tylko wytwór jego wyobraźni? Może obudzi się zaraz w kaftanie bezpieczeństwa i zostanie w niego władowane kilka tysięcy voltów na uspokojenie? Po chwili paniki Charles zignorował tę myśl. Nawet jeśli zwariował to co? Wolał te wyobrażenia od smutnej rzeczywistości.
    Dopalił cygaro, wziął maszynopis, po czym zapakował go do paczki i wysłał do jednego ze słynniejszych wydawnictw w kraju. Nie miał wątpliwości, że go przyjmą, a nawet jeśli to co? Już nie pierwszy raz znosi odrzucenie.
    — Panie Miller, skąd pan czerpie pomysły? — spytał młody mężczyzna na spotkaniu autorskim.
    — Z tego samego miejsca, co każdy pisarz — z dna butelki.
    Śmiech na sali.
    — Jaką dałby pan radę młodym pisarzom? — krzyknął ktoś z końca sali.
    — Jeśli ktoś wciska wam do ręki butelkę wódki, a wy mu odmawiacie, to lepiej zmieńcie zawód.
    Kolejny śmiech.
    — Chyba wystarczy już tych pytań. Pan Miller jest zmęczony – powiedziała prowadząca to spotkanie kobieta.
    Wszyscy zaczęli się rozchodzić. Charles nie wstał od razu, ale patrzył jeszcze na wychodzących ludzi. Miesiąc temu był nikim, teraz jest bardziej popularny niż cholerny prezydent. Napawał się tą chwilą, a właściwie to czuł ulgę. Po tylu latach pracy w końcu ktoś się pochylił nad jego twórczością. Na piedestale stanął posąg z jego podobizną.
    Obok niego siedziała prowadząca, która też nie szykowała się do szybkiego wyjścia. Szczupła brunetka o bardzo ponętnym spojrzeniu. Kolejny aspekt jego sukcesu. Wiedział, że tej nocy nie spędzi sam.
    Kolejnego dnia wstał pełen energii. Chyba pierwszy raz w życiu czuł się prawdziwie szczęśliwy. Jego marzenie się spełniło — został uznanym i sławnym pisarzem. Jego książka w ciągu miesiąca zarobiła tyle, że przez następne dwadzieścia lat nie byłby w stanie uszczuplić swojego konta. Zapalił cygaro i nalał sobie szklankę whisky, która kosztowała więcej niż zarabiał kiedyś jako kelner przez pół roku. Brakowało mu tylko jednego — pisania.
    Właściwie, to skończył swoją poprzednią książkę miesiąc temu i nigdzie mu się nie śpieszyło, ale pisanie zawsze go relaksowało. Poszedł do swojego gabinetu i usiadł przy biurku, na którym stała jego cudowna maszyna, która zapewniła mu powodzenie. Błyszczała czerwienią, tak jak w momencie, gdy ją kupował od tego dziwnego sprzedawcy. Gdy ostatnio przechodził tamtędy, nie mógł znaleźć tego sklepu. Zwinął interes handlu artefaktami? Trochę nie mieściło się to Charles’owi w głowie, ale widocznie miał jakiś powód.
    Przyszedł czas na pisanie. Charles wyciągnął ręce nad maszyną, a jego ręce zaczęły skakać po niej i wystukiwać zdania w niemożliwym dla człowieka tempie. Po minucie pierwsza strona była już zapisana. Charles chciał od razu zobaczyć, co jego umysł tym razem wytworzył. Wyjął kartkę i przeczytał, co wyskoczyło spod jego palców.
    Pierwsza strona opowiadała o młodym mężczyźnie, który zostaje wyrzucony z domu przez żonę, ponieważ zaczęła sypiać z jego przyjacielem i ląduje na bruku. Śpi na dworcach, żebra na ulicy, aż pewnego dnia przypadkowa kobieta, która kilka lat wcześniej straciła męża w wypadku, spotyka go. Postanawia mu pomóc, przygarnia go pod swój dach. Z czasem co raz bardziej przekonuje się do niego, aż w końcu rodzi się między miłość…
    Znowu miłosna historia dwójki zranionych ludzi? — pomyślał Charles — Muszę się bardziej postarać.
    Nie wiedział, w zasadzie, jak zmienić zapisywaną historię. Po prostu uniósł ręce nad maszyną licząc, że sama zrozumie, że on nie chce o tym pisać i po raz drugi przystąpił do pisania.
    Po kolejnej minucie miał w ręku kolejną kartkę. Tym razem fabuła opisywała kobietę, której partner był sadystycznym draniem. Znęcał się nad nią i tłukł do nieprzytomności. Żyła z nim przez trzy miesiące, ale nie wytrzymała w końcu i postanowiła odebrać sobie życie skacząc z budynku. Nie udało jej się, ponieważ jej sąsiadka, która wyszła wtedy na dach zapalić papierosa złapała ją w porę. Kobieta po nieudanej próbie samobójczej trafia zakładu psychiatrycznego, w którym poznaje chorego na lekką schizofrenię mężczyznę. Z czasem oboje stają się sobie co raz bliżsi. Dobrze się rozumieją i dzielą sposób myślenia. Po niedługim czasie zakochują się w sobie…
    Charles nie mógł uwierzyć w to, co czytał. Przecież to były zwykłe, tanie romansidła. Przypominały trochę jego najnowszą powieść, z powodu dosyć mrocznego nastroju i wątku miłosnego, ale w gruncie rzeczy to były romansidła.
    Ta myśl uderzyła Charles’a jak wylane z okna pomyje. Jego genialna powieść, dzieło, które uczyniło go sławnym, było zwykłym romansidłem. Nie potrafił zrozumieć, jak to się stało, że zaczął pisać historie romantyczne. Przecież nigdy takich nie pisał, a właściwie to ich nie znosił. Uważał, że to głupie opowieści dla podstarzałych kobiet, które nie wyszalały się w młodości, więc szukały pocieszenia w Don Marlonach i Hrabiach De Puco. Jego serce było w kosmosie. Science fiction było jego gatunkiem. Latami pisał opowiadania o podróżach międzygalaktycznymi statkami, kosmicznych piratach, wojnach między planetami. Kiedy to się stało, że dał się tak upodlić, żeby zacząć pisać romansidła?
    Te gorączkowe myśli przerwał, a właściwie skoncentrował wzrok Charles’a, który padł na maszynę, na której pisał.
    — Cholerny czarodziej! Omamił mnie i rzucił na mnie urok! — wywrzeszczał wściekły Charles.
    Spokojnie, czym ja się właściwie denerwuję? — pomyślał — przecież jestem teraz rozpoznawalnym pisarzem. Mogę posłać w diabły tę maszynę i napisać coś własnymi rękami. W końcu te historie i tak były moje. Nie potrzebna mi żadna magia.
    Ten wniosek uspokoił go trochę. Ściągnął nową maszynę z biurka, a potem wyciągnął starą z szafy z ubraniami. Była strasznie sfatygowana. Jej klawisze lata świetności miały chyba w czasach, gdy wyprowadzał się od rodziców, ale przez długi czas mu wystarczała, więc dlaczego nie teraz?
    Postawił maszynę na biurku i usiadł przy nim. Wyciągnął ręce nad maszyną i poszedł na żywioł. Już po krótkiej chwili uświadomił sobie, że to co napisał, jest kolejnym romansidłem, kolejną tandetą, od której chciał uciec.
    Zaniósł się histerycznym śmiechem. Po dwudziestu paru latach pisania nie wiedział jak pisać. To był dla niego cios. Nie umiał sobie wyobrazić, żeby już do końca życia miał tworzyć tandetne historie pod masy. Zawsze uwielbiał zajmować się pracą nad tymi historiami, bo były to historie, które mu się podobały. Wydawcy patrzyli na niego z politowaniem, ale on kochał wysyłać kolejne statki na podbój dalszych krańców wszechświata. Co miał teraz ze sobą zrobić?
    Najpierw dopadnę tego handlarzynę i połamię mu nogi za takie zabawy, a później dowiem się, w jaki sposób mogę odwrócić ten czar — pomyślał Charles.

    Jedyne co zobaczył Charles stojąc przed sklepem, który sprawił, że stał się słynnym pisarzem to grupka bezdomnych. Leżeli dokładnie w miejscu, w którym półtora miesiąca kupił swoją maszynę. Nie było sklepu, nie było szczerzącego się sprzedawcy. Była grupka meneli, która leżała pijana za pieniądze, które zebrali sprzedając złom i żebrząc od ludzi.
    Kim ja jestem, jeśli nie mogę być pisarzem, jeśli nie mogę pisać tego, czego chcę? — pomyślał, a ta myśl została z nim do dzisiaj. Cały żal stał mu się z czasem obojętny. Minęło tyle lat, że już nie potrafił go czuć. Jedynie czasem, gdy przyjeżdżał na spotkania autorskie, bo nie miał nic ciekawszego do roboty, to stawał się trochę smutny, choć ukrywał to przed widownią. Zresztą, i tak mieli go za wygasłą wiele lat temu gwiazdę, która zasłynęła dobrze napisanym romansidłem, którego nikt dziś już nie zna. Był kiepskim pisarzem, zdobył sławę i znów był kiepskim pisarzem. Historia zatoczyła koło. Gdy robi się zbyt melancholijny, to wypija butelkę whisky. Kiedyś słyszał, że gdy marzenia umierają, to wraz z nimi przepada część człowieka. Co się dzieje, gdy umrą wszystkie marzenia?
    pokaż całość

  •  

    Czy znasz język grecki

    • 5 głosów (7.46%)
      Tak
    • 28 głosów (41.79%)
      Nie
    • 34 głosy (50.75%)
      Uważam, że Polska powinna powstać z kolan
  •  

    #jedzenie

    Jestem głodny, a nie mogę nic sobie zrobić, bo zbudzę cały dom.

  •  

    Piszę opowiadanie o pisarzu, który dzięki magii w końcu może zdobyć sławę. Gdy dochodzę do momentu, w którym kończy pisać, nie mogę kontynuować, bo w głowie mam tekst "I co, kurwa, będzie Nike?".

    #tworczoscwlasna #heheszki #piszzwykopem #literatura

  •  

    Jak zrobię karierę jako pisarz, to kupię Wykop i przerobię go na Pudelka.

    +: Blutsauger, p........o +3 innych
  •  

    #tvpis #heheszki

    Tvp sport realizuje misję całej stacji i podaje w tej chwili tylko archiwalne nagrania polskich osiągnięć w sporcie.

  •  

    #rozdajo #rozdajosteam #filozofiadlajanuszy #bekazpodludzi #heheszki

    Zrobiłem ostatnio sztuczne #rozdajo na Wiedźmina 3 z dodatkami, ale tylko dla zielonek. Dostałem prawie 400 plusów, z czego jakieś 15 to były zielonki.

    Pozdrawiam przyszłych Januszy oraz Grażyny.

    pokaż spoiler Taki wygląd wasz.
    pokaż całość

    źródło: maxresdefault.jpg

  •  

    #cejrowski #heheszki #lewamysl

    "Nie prawica, nie liberał, nawet żaden faszysta
    Kowboj CZACZA to normalny komunista"

    Uwaga, pierwszy liberał w Polsce stwierdził, że rząd powinien zablokować wszystkie strony pornograficzne, bo w Polsce pornografia jest nielegalna.

    Pornografia w Polsce nie jest nielegalna, a fakt, że z ust kogoś, kto sam siebie nazywa liberałem padają słowa zachęty do cenzury to jakiś żart.
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Metaforzysta

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)