Ja tu już nie tylko po śmieszne obrazki

  •  

    W najbliższych dniach mogę wrzucać posty nieregularnie albo i wcale. Za zaistniałe utrudnienia przepraszam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykańscy spadochroniarze z 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej przygotowują się przed inwazją na Sycylię, lipiec 1943 roku. [A]

    Tak, jak wspomniałem poprzednio przy okazji ''Husky'', lądowania morskie poprzedziły desanty spadochronowe. Operacje te nosiły kryptonim ''Ladbroke'' i ''Fustian''. Udział w niej miały wziąć: jeden pułk z 82. DPD pułkownika Jamesa Gavina (ksywa ''Jumping Jim''), wzmocniony batalionem spadochroniarzy, baterią artylerii i kompanią saperów, oraz brytyjska 1. Brygada Szybowcowa brygadiera Philipa Hicksa (ksywa ''Pip''). Celem był most Ponte Grande na południe od Syrakuz. Lądowanie Brytyjczyków miał poprzedzić zrzut pathfinderów z 21. kompanii spadochronowej, mających oznaczyć cele.

    Zrzut był... eee... ciekawy. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na miejscu okazało się, że wieje tak silny wiatr (72 km/h), że amerykańskich spadochroniarzy rozrzuciło po całej Sycylii, od Syrakuz po Gelę. Co gorsza, nad morzem do lecących samolotów otworzyła ogień artyleria przeciwlotnicza z okrętów Sprzymierzonych (strącając 37 ze 144 szybowców). Po wylądowaniu był taki bajzel, że jeszcze cztery tygodnie po inwazji sycylijscy wieśniacy doprowadzali zgubionych spadochroniarzy do własnych linii.

    Brytyjczykom nie powiodło się lepiej. Ze 144 szybowców zaledwie 12 wylądowało w wyznaczonych miejscach. 69 roztrzaskało się o wodę, 200 ludzi utonęło. Mimo to, brytyjscy spadochroniarze zdołali zdobyć Ponte Grande i odrzucić podobno kilka kontrataków. Do 8:30 mostu broniło zaledwie 39 ludzi. Wściekli Włosi przybyli o 11:30 siłami jednego batalionu z 75. pułku 54. Dywizji Piechoty ''Napoli'' i - wzmocnieni artylerią - wytłukli większość obrońców. Pozostali poddali się, zaledwie 45 minut zanim do ich pozycji dotarły czołówki zbliżającej się brytyjskiej 5. Dywizji.

    Wg zachodnich historyków spadochroniarze wzbudzali chaos za liniami niemiecko-włoskimi, tocząc lokalne boje samotnie, ale to przesada. Większość z nich próbowała się ukryć,zwłaszcza, jeśli działali pojedynczo, i przeczekać pierwszą fazę inwazji. Amerykańscy spadochroniarze, świeży i nieostrzelani zostali łatwo rozproszeni przez ataki włoskiej dywizji ''Livorno''. Lądowanie spadochroniarzy można określić tylko jako kompromitację.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Fiński żołnierz przy zdobytym sowieckim uzbrojeniu, rejon jeziora Ładoga, sierpień 1941 r.

    Rozpoczęta bolszewicką agresją na Finlandię Jatkosota obróciła się na niekorzyść Sowietów. W lipcu rozpoczęto planowaną w końcu czerwca ofensywę. Pierwsza z nich obejmowała atak w kierunku jeziora Ładoga. W tym celu utworzono Armię Karelii, dowodzoną przez gen. Heinrichsa, złożoną z dwóch dwudywizyjnych korpusów (VI i VII) oraz Grupy Oinonen, złożonej z z trzech brygad, w tym stanowiącą szpicę ataku 1. Brygadę Jegierską. W rezerwie zatrzymano jedną dywizję, która miała blokować okupowany przez Sowietów półwysep Hanko. Ogółem front był obsadzony przez cztery korpusy, idąc od zachodniej Karelii: IV, atakujący Viipuri, dalej na wschód II. i VI., atakujące na południe, w stronę Ładogi oraz VII., idący na Sortavala, najbardziej na wschód.Naprzeciw nim rozlokowała się sowiecka 7. Armia, oparta o umocnienia.

    10 lipca VI Korpus ruszył do ataku, szybko przełamując sowieckie linie, dopiero przy jeziorze Jänisjärvi prawa flanka napotkała na silny opór, który zatrzymał ich aż do 16 lipca. Do walki weszła też pozostająca w rezerwie 1. Dywizja, rezerwowa 17. DP oraz niemiecka 163. DP, które miały zająć miasteczko Suvilahti. Niezbyt dobrze radziła sobie Grupa Oinonen, której atak zatrzymał się tuż po tym, jak się zaczął, zatrzymany silnym sowieckim oporem.

    Jednak Finom - siłami wyczerpanej 110-kilometrowym natarciem 1. Brygady - udało się 16 lipca dotrzeć do brzegów Ładogi, 21 lipca zdobyli szturmem graniczne miasteczko Salmi, wybijając okrążony sowiecki 452. pułk zmotoryzowany, zaś 23 lipca dotarli do przedwojennej granicy w pobliżu jeziora Onega. Mannerheim nakazał kontynuowanie natarcia i przygotowanie pozycji obronnych bardziej na południe. Finowie skierowali się na Sortavala i Pietrozawodsk, jednak spora część żołnierzy odmówiła przekroczenia granicy z 1939 roku. Sowieci próbowali kontratakować siłami 198. Dywizji Zmotoryzowanej przez rzekę Jänisjoki, jednak Finowie przechwycili ich plany i zmusili do odwrotu 1 sierpnia. Sortavala została wyzwolona 15 sierpnia, a Finowie okrążyli sowiecką 168. Dywizję Strzelecką nad brzegiem Ładogi, rozcinając sowiecki front na pół (wschodnią i zachodnią Karelię) i zdobywając duże ilości zaopatrzenia, którego Sowieci nie mogli wyewakuować przez jezioro.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Naprzód, przeciw bolszewizmowi! Węgierski żołnierz podczas ataku, rejon Humania, lato 1941 roku.

    Stalowy walec Wehrmachtu przetaczał się przez zachodnie połacie ZSRR. Niemal równocześnie z kotłem smoleńskim miała miejsce bitwa pod Humaniem, która zaczęła się 15 lipca 1941 roku. Niemcy bez trudu zmiażdżyli cztery sowieckie korpusy pancerne w trójkącie dubieńskim i, dowodzeni przez mojego ulubionego generała, starego Prusaka, Gerda von Rundstedta, parli na wschód, do Kijowa. Zdesperowani Sowieci próbowali kontratakować, jednak tak i tutaj ich ataki były źle skoordynowane i odparte bez trudu przez Niemców. Co więcej, Wehrmacht otoczył siły dwóch sowieckich armii - 6. i 12., okrążając je pod Humaniem.

    10 lipca głównodowodzącym frontem południowo-zachodnim został jeden z niewielu starych marszałków Stalina - Siemion Budionny. Tego samego dnia pancerny klin von Rundstedta rozerwał front między Kijowem, a Humaniem. Niemiecka 17. Armia, a wraz z nią jednostki węgierskie, dowodzona przez gen. von Stülpnagela, atakowały na południe, zaś 11. Armia gen. von Schoberta uderzała na północ, spod granicy rumuńskiej. Sowieci uważali, że Niemcy i Węgrzy będą próbowali forsować Dniepr w pobliżu Czerkasów i zlekceważyli kocioł humański. Nie wydano nawet rozkazu o wycofaniu się 6. i 12. Armii, co skazało je na unicestwienie.

    Tymczase Niemcy parli na południe i 2 sierpnia 1. Grupa Pancerna zamknęła kocioł. Tego samego dnia Węgrzy wkroczyli do akcji, następnego dnia łącząc się z 16. Dywizją Pancerną. Walki trwały jeszcze sześć dni, kiedy Niemcy metodycznie wybijali okrążonych w kotle. Kocioł pod Humaniem okazał się być dla Sowietów katastrofą - do niewoli poszło ponad 100 tysięcy żołnierzy, w tym dowódcy obu armii sowieckich. Sowieci stracili też przeszło 100 tysięcy zabitych i rannych, ponad 300 czołgów i 850 dział.
    Duży udział mieli w tym sukcesie także Węgrzy, cechujący się wysoką dyscypliną i odwagą.

    #barbarossa #unternehmenbarbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mawrycyj: nie rozpowszechniam żadnego mitu. Proszę mi wskazać, gdzie stwierdzam, jakoby Wehrmacht był zmechanizowany (!). Jak bardzo byś się nie starał, to i tak stopień mechanizacji był wysoki, a ty próbujesz odebrać wojskom niemieckim ten przymiotnik. To, że konie w setkach tysięcy były zaprzęgnięte do machiny wojennej (głownie do transportu), nie przyćmiewa w żaden sposób jakości, jaką prezentowały siły mobilne. Niemcy nie atakowali na koniach, po raz kolejny, tylko w czołgach, transporterach opancerzonych, ciężarówkach i samolotach. Wykańczaniem rozbitych sił zajmowała się idąca (o sile własnych mięśni) za pancernym walcem - piechota.

      Jeśli już jesteśmy przy tym temacie, to proszę, powiedz mi, jak z kolei wyglądał poziom zmotoryzowania obu armii. Ja wiem, że sama GA Środek (przed rozpoczęciem inwazji) miała więcej pojazdów samochodowych na stanie niż wszystkie fronty RKKA razem wzięte.

      Epizody kawaleryjskie miały miejsce, ale po stronie sowieckiej i polskiej.
      pokaż całość

    •  

      @drect Masz racje nie stwierdziles tak.

      Oczywiscie ze tak, stopien mechanizacji calej armii nie byl wysoki. Jakosc to jedno, ilosc to drugie. Co do ilosci srodkow transporotwych, nie mam teraz dostepu do zrodel wiec Ci nie odpowiem. Natomiast przybliżone liczby czolgow pamietam, 3k do 23k Armii Czerwonej. Ja z kolei nie napisalem ze atakowano konno, transport i zaopatrzenie owszem, glownie na zwierzakach bazowal.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykański szeregowiec w mundurze garnizonowym. Zdjęcie pochodzi z sesji dla magazynu ''Life'' z 1940 roku, przedstawiającej wszystkie mundury dla sił zbrojnych.

    Ostatnio wywiązała się ciekawa dyskusja dotycząca wyposażenia żołnierzy, zwłaszcza w kontekście Armii Czerwonej i US Army. Jako, że odtwarzam amerykańskiego żołnierza, to z każdym rokiem coraz bardziej się dziwię, gdy zgłębiam temat.

    Otóż armia amerykańska swoim żołnierzom zapewniała absolutnie wszystko. Pomijam tutaj już kwestię uzbrojenia, wyżywienia, czy środków transportu (których Amerykanie mieli więcej w dywizji, niż Sowieci czasem w całych armiach).

    Każdemu żołnierzowi wydzielano regulaminowo pięć mundurów: polowy, wyjściowy, garnizonowy, letni i roboczy. Do tego olbrzymia różnorodność ubiorów specjalistycznych: parki, kombinezony, płaszcze przeciwdeszczowe. Samych parek powstało siedemnaście (!) typów - żadna armia nie była w stanie zapewnić tylu odpowiednich rodzajów umundurowania swoim żołnierzom. Opracowano nawet kalosze dla żołnierzy na mokrą pogodę, czy lekkie trampki do noszenia w dżungli.

    Mundury to nie wszystko. Pozostawało wyposażenie. Poza tym, co wiedzą wszyscy, czyli oporządzeniem bojowym, były też całe tony innego wyposażenia. Amerykanie dawali bowiem swoim żołnierzom kuchenki (!), po jednej na dwóch, oraz połówki namiotu (każdy żołnierz dostawał jedną). W efekcie dwóch żołnierzy mogło być całkowicie samowystarczalnych na froncie. Armia zapewniała pełne środki higieny osobistej, zawierające nawet takie rzeczy, jak maść w sztyfcie, pilniczki do paznokci, czy woda po goleniu. Nocleg? Od śpiworów, poprzez dmuchane materace, a kończąc na łóżkach polowych. Czas wolny? Proszę bardzo - dziesiątki książek i gazet, karty do gry, kości, a nawet polowe, składane szachy. Dla każdego żołnierza przygotowano sporą ilość broszurek: rozmówki, słowniki, przewodniki dotyczące krajów, gdzie akurat się znajdował. Żołnierzom wydawano nawet chustki do nosa, zapalniczki i portfele - jeśli ktoś przyszedł do armii jako, za przeproszeniem, gołodupiec, to armia dawała mu wszystko, czego potrzebował. A wszystko to trzymał w koszarach w gustownej szafeczce zwanej footlockerem.

    Porównując wyposażenie, to nawet Wehrmacht i SS przy Amerykanach wyglądali jak ubodzy mieszczanie. O Armii Czerwonej i jej podobnych nie wspominając.

    Jednak mogłem wzorem wielu innych rekonstruktorów, pozostać w niewiedzy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Grzyb atomowy po eksplozji bomby atomowej nad Nagasaki, 9 sierpnia 1945 roku.

    Dobitnym przykładem, że zrzucenie bomb atomowych było w głównej mierze podyktowane testem bojowym nowej broni było to, że bomba, która miała spaść na Nagasaki miała zapalnik plutonowy, inny od ''Little Boya'' z zapalnikiem ciśnieniowym.

    Nalotu dokonał B-29, zwany ''Bock's Car'' z tej samej, 509. Grupy Bombowej płk Tibbetsa, pilotowany przez mjr Charlesa W. Sweeneya. Samolot, jak i jego poprzednik, wystartował również z Tinianu o 3:47 i skierował się nad Yakushimę, oczekując na eskortę. Początkowym celem było miasto Kokura, jednak nalot odwołano ze względu na złe warunki atmosferyczne (co stanowiło przyczynę japońskiego powiedzenia ''Masz szczęście, jak Kokura'', co oznacza nieświadome uniknięcie katastrofy), więc samolot skierował się nad miasto Nagasaki. Implozyjna bomba z zapalnikiem plutonowym, nazwana po premierze Wlk. Brytanii, Winstonie Churchillu ''Fat Man'', spadła mniej precyzyjnie ze względu na zachmurzenie, 3 km od celu, w dzielnicy Urakami, eksplodując dokładnie o godz. 11:02 z siłą 22 kiloton. Okoliczne wzgórza złagodziły efekt eksplozji, niemniej w promieniu 1,6 km miasto zostało całkowicie zniszczone, w dalszych częściach została wywołana burza ogniowa, ogólnie zniszczono 60 % zabudowy. W wyniku wybuchu zmarło od 40 do 70 tys. osób. Do końca 1945 roku zmarło w wyniku poparzeń i choroby popromiennej około 70 tys. osób. Najbardziej przerażające jest to, że bomba spadła na miasto, w którym znajdowała się największa społeczność japońskich katolików - de facto najmniej radykalnych mieszkańców tego kraju...

    Charles W. Sweeney zakończył służbę w stopniu generała. Do końca życia bronił decyzji o użyciu broni atomowej. Zmarł 16 lipca 2004 roku w Bostonie.

    Nadal pozostaję przy swoim zdaniu, że zrzucenie bomb atomowych było niepotrzebne. Amerykanie po wojnie wmówili światu, że jedyną alternatywą była inwazja na Japonię i śmierć rzekomego ''miliona'' Amerykanów, co jest nieprawdą. Był bardzo tani i skuteczny sposób zmuszenia Japonii do poddania się - była to morska blokada wysp macierzystych. Umierające Imperium już w styczniu cierpiało na niedobory w gospodarce, ale wiosną i latem 1945 roku osiągnęło to dramatyczny poziom. Doszło do tego, że baterie artylerii przeciwlotniczej nie strzelały do wypraw bombowych, bo fabryki nie miały z czego produkować amunicji. Samoloty stały rzędami na lotniskach, bo paliwa - w dodatku na bazie alkoholu i to słabej jakości - starczało dla niewielu. Już nie wspominam o brakach w kauczuku, aluminium, węglu, czy żywności. W lipcu 1945 r. Japończycy nie byli w stanie nawet odpędzić amerykańskich okrętów ostrzeliwujących Tokio. Nie było potrzeby lądowego szturmu Japonii. Co więcej, na Imperium bardziej podziałała wieść o inwazji Armii Czerwonej w Mandżurii, co pozbawiło Japonię jedynego liczącego się kraju, który mógł prowadzić ich mediacje z USA. A mediacji próbowali kilkukrotnie na długie miesiące przed atakami atomowymi - nawet chcąc się zrzec wszystkich zdobyczy terytorialnych, poza wyspami macierzystymi.

    Amerykanie, wbrew rozgłaszanym po wojnie historyjkom, nigdy nie ostrzegli mieszkańców Hiroszimy i Nagasaki. Zrzucenie bomb było zagraniem va banque ze strony USA - zastraszenie Japonii i pokazanie Stalinowi, jaką nową zabawką dysponuje Ameryka.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Napisałbym jakiś zjadliwy komentarz na temat portretów tych łobuzów, ale sobie daruję. Wracamy do tematu Barbarossy. Żołnierz Waffen-SS ogląda pozostałości po sowieckim kołchozie, rejon Smoleńska, lipiec 1941 r.

    Niemiecka ofensywa pruła bardzo szybko przez sowieckie ziemie. Jak pamiętacie, sowieckie próby oporu były wyjątkowo nieskuteczne i zdezorganizowane, a Niemcy rozbijali w pył całe korpusy i armie. Nie inaczej było na początku lipca w rejonie Smoleńska. Mimo, że Sowieci byli oparci o dwie rzeki - Dźwinę i Dniepr oraz umocnienia Linii Stalina, sowiecki dyktator nakazał przeprowadzić serię kontrataków.

    Radzieckie 5. i 7. KZmech. z 20 Armii gen. Kuroczkina uderzyły na niemieckie linie rankiem 6 lipca 1941 r. Nadziały się jednak na czołgi sławnej 7. DPanc. i w konsekwencji oba korpusy zostały praktycznie unicestwione. 10 lipca Niemcy przeszli do natarcia. Z południa uderzała 2. Grupa Pancerna gen. Guderiana, dziesiątkując osłabioną sowiecką 13. Armię gen. Fiłatowa i okrążając sporo sowieckich jednostek pod Mohylewem. Z północy, 3. Grupa Pancerna gen. Hotha przekroczyła Dźwinę i oskrzydliła Witebsk, zaciskając żelazną obręcz wokół trzech sowieckich armii.

    Od 11 lipca sowieckie 19., 20., 21. i 3. Armie atakowały linie obu niemieckich grup pancernych w rejonie Witebska i Bobrujska. Sowieckie kontrnatarcia były tak źle skoordynowane i słabo przeprowadzone, że Niemcy praktycznie w ogóle nie zwracali na nie uwagi - jeśli jakiejś próby ataku nie zmiotła Luftwaffe, to bez problemu zajmowała się tym artyleria. 3. Grupa Pancerna zajęła Witebsk i Połock, idąc równolegle do wojsk Guderiana, z kolei 29. Dywizja Zmotoryzowana wdarła się do Smoleńska, zajmując większość miasta. Guderian, przewidując sowieckie próby kontrataku, wysłał w rejon miasteczka Jelnia 10. Dywizję Pancerną.

    W końcu, 3. Grupę Pancerną spowolniła pogoda i teren. Moczary i padający deszcz zakopywały pojazdy w błocie. Niemcom brakowało tylko 16 kilometrów do zamknięcia kotła. Nowooddelegowany do walk Rokossowski przeprowadził lokalny kontratak, zatrzymując czasowo 7. DPanc. Kontratak pozwolił jednak utrzymać lukę w okrążeniu, przez którą mogły wydostać się okrążone jednostki. Jednak zmasowane ataki Sowietów nie wywarły na Niemcach większego wrażenia i kocioł udało się ostatecznie zamknąć 30 lipca, odpierając wszystkie sowieckie kontrataki. Części sowieckich sił udało się przerwać okrążenie i wycofać się pod dowództwem 20. Armii, jednak większość sił zamknięto ponownie w kotle i zniszczono. Sowieci ponieśli potworne straty: 400 tys. zabitych i rannych, 300 tys. jeńców i 3 tys. czołgów.

    Mimo, iż bitwa była miażdżącym sukcesem Niemców, to stanowiła pierwszą oznakę groźby niepowodzenia inwazji i podzielenia niemieckich sił w przyszłych bitwach pod Kijowem i Humaniem, co zemściło się pod Moskwą.

    #barbarossa #unternehmenbarbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dzisiaj bez koloru.

    Oczy, które widziały błysk jaśniejszy, niż tysiąc słońc. Oślepiona przez wybuch nuklearny w Hiroshimie japońska dziewczynka. Jedna z setek tysięcy hikabusha - ''dotkniętych eksplozją''. Ludzi porażonych, rannych, chorujących na chorobę popromienną. Umierających w straszliwych męczarniach, dręczonych do końca życia przez różne schorzenia. W 2008 roku było to ponad 400 tysięcy osób, w tym jedyna oficjalna ofiara obu bomb atomowych - Tsutomu Yamaguchi.

    Według polskich internetowych husarzy/prekariuszy (niepotrzebne skreślić) - jej się należało.

    Nie wiem, jaki gnój trzeba mieć we łbie, żeby napisać, że cywilom - bo to oni padli w głównej mierze ofiarą ataków atomowych - należała się śmierć. A zwłaszcza tak okrutna. W obu miastach większość stanowiły dzieci, starcy, kobiety i mężczyźni niezdolni do służby wojskowej. Nagasaki, którego smutną rocznicę zniszczenia mamy jutro (Dzisiaj - Mleko), było największym skupiskiem japońskich katolików, czyli najmniej radykalnych mieszkańców tego kraju.

    Za co się należało? Za to, co każdy janusz historii, ekspert z artykułów gazetkach potrafi wystękać. Za NANKIN.

    Już pomijam to, że Amerykanie głęboko i szeroko mieli ten Nankin (w 1937 roku ŻADEN kraj nie zająknął się o chińskich ofiarach, a już zwłaszcza Amerykanie), jak i całe Chiny (które tuż po wojnie zostawiono samym sobie na pastwę komunistów, zaś podczas wojny konsekwentnie zlewano). Zwłaszcza po ośmiu latach wojny.

    Już pomijam to, jak bardzo żenujące jest powoływanie się na jeden i ten sam przykład, jak na prawdę objawioną. W dodatku większość tych ''znawców'' zna bardzo zmanipulowany przebieg masakry z książczyny jakiejś chińskiej dziennikarki, która popełniła samobójstwo z depresji, kiedy historycy rozjechali jej bajki w debacie naukowej. Najbardziej żałosne w tym jest sprowadzanie całego ośmioletniego konfliktu do tej jednej zbrodni.

    Już pomijam nawet to, że trzeba mieć wyjątkowo nie po kolei we łbie, żeby napisać, że dziecku, którego nie było nawet na świecie w momencie Nankinu, ''należało się'' takie okaleczenie.

    Po prostu nie jestem w stanie zrozumieć, jak można napisać, że ludziom - jakimkolwiek - należała się śmierć. Myślałem, że etap ''oko za oko'' cywilizowany świat ma za sobą od setek lat. Nie wiem, czy komuś za bardzo odbiło przy ''wstawaniu z kolan'' i ''odzyskiwaniu godności'', czy niektórzy nadal ejakulują, bo prezydent Trump wygłosił przemówienie w Warszawie. Na świecie ataki atomowe postrzega się jako tragedię i horror, a tylko w Polsce pisze się ''dobrze im tak''. Ale ci sami ludzie pisaliby z oburzeniem, gdyby ktoś powiedział, że np. car ''miał prawo'' mordować Polaków i wysyłać ich na Syberię. Ewentualnie Ukraińcy ''mieli prawo'' mordować Polaków za setki lat dominacji. Odrażające.

    Na wykopie napisano bardzo trafny komentarz (pozdrawiam autora): ''Gdyby Amerykanie rzucili bombę atomową na Polskę, to na pewno znaleźliby się tacy, którzy broniliby tej decyzji''.

    PS W związku z wylewem bydła w komentarzach zapowiadam lojalnie, że każdego, kto będzie chciał się bezpodstawnie pokłócić, albo prowokować - zbanuję bez ostrzeżenia. Można dyskutować i się nie zgadzać, ale jakieś ramy dyskusji obowiązują.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Elaviart Przestraszenie Japończyków poprzez mordowanie cywili. Przecież jedno drugiego nie wyklucza.
      Przejrzałeś mój sprytny plan ( ͡º ͜ʖ͡º)
      Bomba atomowa w cywili lub desant to przecież nie były jedyne możliwości...
      Jest bezcelowe bo co da? Stwierdzenie, że oni zrobiliby to samo? I co to zmienia? Wtedy już można mordować?
      Nie chodzi o przerzucanie się przykładami tylko o to co napisałeś. Jakby tylko Japończycy nie przejmowali się cywilami a to oczywiście nie jest prawda.
      Norymberga to największa sądowa porażka jaką znam
      pokaż całość

    •  

      @Elaviart: Zabijanie cywili było jednym z celów nalotów - zwłaszcza przy zrzuceniu bomb atomowych. Chodziło o efekt psychologiczny.
      Blokada (Amerykanom udało się stworzyć jedną ze szczelniejszych blokad w historii) a nawet (choć to raczej nie wchodziło w grę) czekanie. Japonia sama prosiłaby o pokój tym bardziej im dalej na ich teren weszliby Rosjanie.
      To, że jakieś działanie ma uzasadnienie w taktyce nie koliduje z nazywaniem go morderstwem.

      Zdecydowana porażka - prawo międzynarodowe i tak musiałoby po wojnie zostać doprecyzowane i uszczelnione (głównie dzięki Niemcom i ich przemysłowej wręcz skali morderstw) a Norymberga była zwyczajną farsą. Skazano tych co się po prostu nawinęli do tego bardzo często na śmiesznie niskie wyroki (albo winny albo niewinny w sądownictwie nie ma półśrodków), nie poruszano wielu tematów bo czerwoni nie chcieli (jak np Katyń), skazywano ludzi którzy nie powinni zostać skazani - chodzi mi o Dönitza:

      "Amerykański sędzia Trybunału, Francis Biddle, który umożliwił Kranzbühlerowi uzyskanie zeznań admirała Nimitza, stwierdził, że „Niemcy prowadziły o wiele bardziej czystą wojnę [podwodną] niż my” i wypowiedział się za oczyszczeniem admirała Dönitza od zarzutów wyszczególnionych w punkcie trzecim, tzn. zbrodni wojennych."

      "Wyrok Trybunału w sprawie Dönitza był dyskutowany w późniejszych pracach historycznych, w tym krytykowany. Clay Blair twierdził, że przewodniczącemu zespołowi brytyjskich oskarżycieli Dönitza – Davidowi Fyfe, nie udało się przekonywająco uzasadnić winy podsądnego odnośnie drugiego punktu – prowadzenia wojny agresywnej, gdyż Dönitz jako oficer marynarki wojennej miał prawny obowiązek prowadzić wojnę zgodnie z rozkazami Berlina, wydanymi przez Hitlera i Raedera – i to wedle swoich najlepszych umiejętności. Werdykt Trybunału Blair uznał za sprzeczny wewnętrznie"

      cytaty za wiki bo są pod ręką.

      Także powtórzę jeszcze raz - Norymberga to największa sadowa porażka jaką znam
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (212)

  •  

    Tyle gadania o tych zrzutach atomówek na Japonię, ale wszyscy pomijają jeden dość ważny wg mnie fakt, że na tygodnie przed atakiem, Amerykanie zrzucili 63 miliony ulotek wśród japońskiego społeczeństwa, które kazały ewakuować się z miast ludziom, którzy chcą przeżyć. Zwykli Japończycy doskonale wiedzieli co się wydarzy. Sytuacja nie była więc taka czarno-biała.
    #iiwojnaswiatowa #historia #fotohistoria #ciekawostki #japonia pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      @RedBulik: @drect: @SunnO: @KingRagnar: @Minsafo: @LaRauxe: @Tapirro: @desrt:
      Jeżeli kogoś zawołałem niepotrzebnie to przepraszam.
      Ulotki były bardzo ładnym "chwytem marketingowym" jeżeli można to w obliczu takiej tragedii w taki sposób nazwać. W linku z którego OP pobrał dane: tu w przedmowie jest wszystko wyjaśnione:
      "These leaflets did not directly reference the atomic bomb, and it is unclear whether they were used to warn citizens of Hiroshima and Nagasaki specifically."
      "The historical record is unclear, but it seems as though these leaflets did not make it to Nagasaki until after it, too, had been hit by an atomic bomb."
      Podsumowując: ulotki to ściema. Oczywiście, że były zrzucane ale robiono to gdzie popadnie, w ilościach hurtowych a co najistotniejsze nie ostrzegano przez bombą A. Także ze strony OPa widzę tu delikatną manipulację
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (69)

  •  

    Dzisiaj coś waz wzięło na te atomówki zrzucone na Japonię. Przypominam więc jeszcze jeden ważny fakt z tego wydarzenia.
    #japonia #heheszki

  •  

    Czy jak gram z botami, to poprawiają mi się statystyki w moim profilu? Kupiłem cobie #companyofheroes #coh i #coh2 ale często ludzie nie chcą ze mną grać, bo na początku przegrywałem i mam słabe staty, a z tego co wiem resetować się nie da ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #coh
    #gry

  •  

    Trafić u @Mleko_O na #czarnolisto, to jak znaleźć taki super fajny kijek, #czujedobrzeczlowiek.
    Zastanawia mnie tylko ta banda klakierów, która plusuje ten jego "historyczny" tabloid, bo inaczej nie da się nazwać tych "ciekawostek", powyrywanych z szerszego kontekstu "faktów" i własnych wymysłów.
    Domyślam się, że część plusuje, ot tak, na złość wszystkim, albo dla beki i bólu dupy całej reszty. Bardziej mnie martwią ci, którzy te wypociny traktują serio.
    Może warto zrobić sobie przerwę od wypoku, przejść się do biblioteki, do działu "Historia współczesna" i przeczytać coś więcej niż radosna twórczość wojowników o dziejową sprawiedliwość i symetrię historycznej oceny?
    Choć rozumiem, że łatwiej plusować łzawy obrazek z niewidomą dziewczynką, albo historie o bohaterach zbrodniczych totalitaryzmów, bo te pojedyncze opowieści bliższe "ciału" i podobnie jak świadectwa cudownie uleczonych, opowieści o milionerach z mlm, czy inne miejskie legendy bardziej działają na wyobraźnię i łatwiej się je przyswaja, niż cały złożony proces historyczny.
    #historia
    pokaż całość

  •  

    Słońce, karty, gołe klaty
    Brytyjczykom damy baty ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Boże mój, jak gorąco. Wasz [A]dmin leży na plaży i się rozpuszcza. Chłopakom ze zdjęcia było jeszcze goręcej, co widać po ich skromnym ubiorze. Piloci z JG 27 "Afrika" grają w karty. Obok ich myśliwiec Bf-109E, Libia, 1941 rok.

    JG 27 był jednym z najbardziej elitarnych pułków Luftwaffe. Kojarzony głównie z Afryką, przez pięć lat walk zdobył 3100 zestrzeleń. 24 pilotów pułku otrzymało Krzyż Rycerski. Do jednostki należało wielu sławnych Expertów, w tym legendarna "Gwiazda Afryki", Hans-Joachim Marseille (158 zwycięstw), Heinrich Setz (132 zwycięstwa), czy Gustav Rödel (98 zwycięstw). W trakcie walk zginęło lub dostało się do niewoli 827 pilotów pułku.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: Secours, Moty +11 innych
  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Najbardziej przerażająca chmura świata. Grzyb atomowy po eksplozji ''Little Boya'' nad Hiroshimą, 6 sierpnia 1945 roku. Zdjęcie pochodzi z filmu nagranego z pokładu B-29 ''Enola Gay'', pilotowanego przez płk Paula Tibbetsa, w trakcie zrzutu. Bombę uzbroił o 7:30 rano kontradmirał WIlliam S. Parsons, o 8:15:19 bombardier płk Thomas Ferebree dokonał zrzutu. Bomba, nazwana pieszczotliwie po zmarłym prezydencie Roosevelcie ''Chłopczyk'' eksplodowała 508 metrów, nad dziedzińcem szpitala Shima o godz. 8:16:02. Wybuch miał moc 16 kiloton, osoby znajdujące się w epicentrum wybuchu dosłownie wyparowały, zaś od temperatury topiły się nawet najtwardsze metale. Im dalej od epicentrum, tym skutki były bardziej widoczne: potwornie poparzeni ludzie, ze spływającą z ramion skórą, wypływającymi gałkami ocznymi, z powbijanymi w ciała odłamkami metalu, szkła i drewna, snuli się później po ulicach miasta, powoli umierając. Niektórzy skakali do wody, próbując się chronić przed kulą ognia. Lekkie japońskie domy spłonęły jak papier, zaś wiele zmiotła fala uderzeniowa. Niezliczone liczby ludzi zachorowały na chorobę popromienną, której skutki są odczuwalne u niektórych aż po dziś. W ataku atomowym zginęło około 90 tysięcy ludzi, co stanowiło 1/3 populacji miasta. Z 76 tys. budynków zniszczonych zostało 70 tys.

    Żaden z Amerykanów, stanowiących załogę ''Enola Gay'' nie miał wyrzutów sumienia. Awansowany na generała Paul Tibbets zmarł 1 listopada 2007 roku, płk Thomas Ferebree - 16 marca 2000 roku, adm. William Parsons - 9 grudnia 1953 roku, zaś ostatni członek B-29, major Theodore Van Kirk - 28 lipca 2014 roku. Z mojej perspektywy zrzucenie bomb atomowych było już niepotrzebne i krytykowało je wielu samych Amerykanów - w tym generał MacArthur. Japonia już od kilku miesięcy próbowała się poddać. Daleko od Japonii, w kremlowskich murach wąsaty zbrodniarz zdobył się na bardzo rzadkie u siebie współczucie i chyba jedyne wobec innego narodu. Stalin, chociaż nienawidził Japonii z całego serca, zrzucenie bomby nazwał barbarzyństwem. Twórca bomby A, Robert Oppenheimer ze łzami cieknącymi z oczu czytał później skutki działania swojego dzieła. Nigdy sobie nie darował, że stworzył coś tak potwornego.

    Kiedy patrzę na to zdjęcie, nachodzi mnie refleksja. W 1939 roku świat wkraczał do wojny na koniach, z szablami i lancami, kiedy zaś ją kończył - posiadał samoloty odrzutowe, rakiety, noktowizory i broń atomową. Niebywały jest rozwój techniki... i przerażający.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: Cherryblossomya, maks90 +1004 innych
    •  

      @Saint_Sinner: Oczywiście, że mieli. Masz coś z głowa kolego, że porównujesz rok 41 z 45 jeżeli chodzi o Japońskie możliwości?

      +: JV44
    •  

      @Saint_Sinner: Nie mieli - chyba próbowali z jakimiś balonami i słabo im poszło

      Co nie przeszkadza ci wrzucać tekstów o tym iż nie mieli wyrzutów sumienia, chociaż nic na ten temat nie czytałeś. WTF.
      @Czekoladowykroliczek: Nawet nie potrafisz przeczytać wpisu do końca - gratuluje

      wybuch miał moc 16 kiloton.....mąki tortowej czy krupczatki?
      @MoreDinero: Aż mi fizykę w szkole przypomniałeś ( ͡° ͜ʖ ͡°) lecz nie jesteśmy w szkole więc nie ma to znaczenia - wszyscy czytający wiedzą czego

      @Mannaz_Isaz_Raido_Kaunan_Othala: Nie o nas chodzi ( ͡° ͜ʖ ͡°) już wcześniej o tym komuś odpisywałem

      @drect: Ech szkoda ryja strzępić. Zastanawiam się czy nie przestać postów wrzucać bo ściek niemiłosierny się robi a wszystkich na czarnej nie zmieszczę

      @Guzkow: Jak zawsze solidne i rzetelne komentarze, miło się Ciebie czyta ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie zrefunduje Ci leczenia raka bo mi też nikt nie refunduje ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      @Elaviart: Jankesi mogli bezkarnie niszczyć Japońskie miasta jak chcieli i ile chcieli - to czy jedną czy kilkuset bombami nie robi żadnej różnicy

      TYLKO zginęło 90tys osób.
      @TheOneEyedKing: Ech...

      @Greensy: No, no całkowicie mnie zaorał

      @uziel: To po grzyba jak zawsze przychodzisz i czytasz ¯\_(ツ)_/¯

      @Polankowicz: Tak samo mi się wydaje jeżeli chodzi o słowa Stalina. On jeszcze nie miał własnych bomb atomowych

      @giocarte: Wykop mnie czasem rozbraja

      Dużo tego więc z góry przepraszam jak kogoś pominąłem albo walnąłem babola
      pokaż całość

      +: Guzkow
    • więcej komentarzy (179)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Potwory. Myśleliście, że te istnieją tylko w bajkach, jednak historia widziała prawdziwe potwory. Bestie w ludzkich skórach, brodzące we krwi swych ofiar.

    Kiedy byłem mały, byłem zafascynowany - jak zapewne wielu amatorów historii - eleganckimi mundurami SS, estymą tej formacji, odwagą jej żołnierzy i sprzętem. Któregoś dnia mój Tato w gniewie wyrzucił z siebie nazwisko Oskara Dirlewangera i jego siepaczy. Od tamtej pory ściska mnie w gardle, kiedy pomyślę o ogromie zła wyrządzonym przez tych łajdaków.

    Pokryty gruzem plac Piłsudskiego pełen był żołnierzy niemieckich różnych formacji. Esesmani, żołnierze Wehrmachtu, policjanci, kozacy od Kamińskiego, chłopcy z Hitlerjugend. Zgromadzeni w pobliżu szubienic, na których kołysze się kilka ciał. Patrzą na pędzone kolbami karabinów młode, nagie dziewczyny. Po ich udach cieknie krew - zostały chwilę wcześniej brutalnie zgwałcone, wielokrotnie. W szpitalach, gdzie hitlerowscy żołdacy zostawili za sobą stosy ciał i kałuże krwi. Jedna po drugiej zmaltretowane sanitariuszki zwisają na szubienicach, kiedy wysoki esesman w płaszczu wykopuje im cegły spod nóg. Za dziewczynami prowadzony jest na sznurze pobity lekarz z koroną cierniową na okrwawionej głowie. Żołnierze wyśmiewają ''Jezusa Warszawy''. Też ginie. Niemcy śmieją się, klaszczą, gwiżdżą. Jakby właśnie oglądali najwspanialszy spektakl.

    Za te zbrodnie odpowiadał niemiecki doktor politologii i bohater I Wojny Światowej. Odznaczony wieloma orderami za wiele ran odniesionych na polu bitwy. Karany przed wojną za molestowanie dziewczynki. Wysoki, chudy, wręcz kościsty. Odziany w długi skórzany płaszcz, z nieodłącznym pistoletem w ręku. Zło absolutne. Niemiec. Oskar Dirlewanger.

    Dzisiaj mija 74. rocznica rzezi Woli - w której zginęło 25-30 tysięcy ludzi, do której skierowano niesławną jednostkę - Pułk Specjalny SS ''Dirlewanger''. Jednostka, pierwotnie złożona z kłusowników i żołnierzy z różnymi przewinieniami w wyniku strat została uzupełniona zwykłymi bandytami. Mordercami, gwałcicielami, podpalaczami i złodziejami. Potworami. Ich pierwszym zadaniem po przybyciu do Warszawy 5 sierpnia było odblokowanie wojsk na placu Piłsudskiego. Ponosząc ogromne straty (700 ludzi w ciągu trzech dni) dirlewangerowcy przebijają się do Pałacu Saskiego. Upojeni alkoholem hitlerowcy idą prosto pod kule powstańców. Ciężkie straty rekompensują sobie rzeziami ludności cywilnej. Na ulicy Wolskiej 43/45 i zakładach Ursusa żołdacy Dirlewangera wymordowali 9 tysięcy ludzi samego 5 sierpnia. Dziewięć tysięcy jednego dnia. Przez cały okres Powstania dirlewangerowcy wymordowali około 30 tysięcy ludzi. Podrzynali gardła brutalnie gwałconym kobietom, wrzucali granaty do zatłoczonych piwnic, palili domy miotaczami ognia, mężczyzn wieszali, gdzie się dało. Ludność cywilną ciągnęli na sznurach w charakterze żywych tarcz. Dzieciom rozbijali głowy o futryny drzwi. Nawet unurzany w polskiej krwi generał SS von dem Bach mówił o nich: ''gromada świń, a nie żołnierze''...

    Matthias Schenk, 18-letni saper Wehrmachtu, spisał wstrząsającą relację z działań dirlewangerowskich zbirów. To tylko jeden fragment:

    ''Za każdym razem, kiedy szturmowaliśmy piwnice, a były w niej kobiety, dirlewangerowcy je gwałcili. Często kilku tą samą, szybko, nie wypuszczając broni z rak. Wtedy, po jakiejś walce wręcz, trząsłem się pod ścianą, nie mogłem się uspokoić; wpadli ludzie Dirlewangera. Jeden wziął kobietę. Była ładna, młoda. Nie krzyczała. Gwałcił ją, przyciskając mocno jej głowę do stołu. W drugiej ręce miał bagnet. Najpierw rozciął jej bluzkę. Potem jedno ciecie, od brzucha po szyje. Krew chlusnęła. Czy wiecie, jak szybko zastyga krew w sierpniu...?''

    Goethe, Schiller, Bach, Kant, Beethoven... nie poznaliby swoich potomków. Naród, o którym mówiono, że jest ojczyzną myślicieli, poetów i kompozytorów, który chwalono za myśl techniczną i precyzję... stał się synonimem zła absolutnego. Volk der Richter und Henker - naród sędziów i katów.

    Marnym pocieszeniem jest to, że w trakcie walk zbiry Dirlewangera straciły gigantyczną ilość ludzi - mówi się o nawet 315 % strat (3771 ludzi), a w walkach z Armią Czerwoną zostali dosłownie rozniesieni. Sam Oskar Dirlewanger został zatłuczony na śmierć przez polskich żołnierzy w Althausen w czerwcu 1945 roku.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Więc mówicie, że flaga Konfederacji jest kontrowersyjna? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Kapitan Julius Dusenberg z 1. Dywizji Marines z dumą wiesza flagę Dixie w zamku Shuri, 29 maja 1945 r.

    Ostatnio opisywałem jak ciężkie zmagania toczono w maju 1945 roku na Okinawie. Generalnie wszystko przeistoczyło się w walki pozycyjne rodem z I WŚ, wszystko w strugach deszczu i potokach błota. Dopiero wyłamywanie kolejnych pozycji obronnych Japończyków pozwoliło na dalsze progresy w natarciu. Kiedy Amerykanie zdobyli blokujące ich wzgórza, nazwane Stożek, Kropla Czekolady i Głowa Cukru, japońska obrona zaczęła pękać. Nacierający ruszyli w pogoń, chcąc zablokować uciekające oddziały, ale zatrzymał ich ulewny deszcz. Japończycy zaś poruszali się utwardzonymi drogami za pomocą 100 skrzętnie skrywanych ciężarówek. Amerykanie klęli na czym świat stoi, bo pojazdy zapadały się po osie w błocie - zdarzało się, że Shermany przejeżdżały po zatopionych w brązowej mazi Jeepach. Kiedy się trochę przejaśniło, ruszyli w pościg, do ataku rzuciło się też lotnictwo. Bombardowano kolumny, wśród nich byli jednak cywile, ginący masowo od amerykańskiego ostrzału. Do udanego odwrotu Japończyków przyczyniła się też odważnie broniąca się 5-tysięczna straż tylna, która sprawiała wrażenie, jakby walczyła cała dywizja.

    Na osłodę Amerykanom pozostało zdobycie centralnego punktu obrony, która powstrzymywała ich ponad miesiąc - zamku Shuri. Zamek był zrujnowany niemal do fundamentów przez ciągły ostrzał. Zaszczyt ten przypadł 1. Dywizji Marines (ku wielkiemu rozczarowaniu 77. DP, w pasie natarcia której leżał zamek). Marines wdarli się na zamkowy dziedziniec i rozbili grupę Japończyków broniących zamku, po czym zatknęli konfederacką flagę ku radości wszystkich chłopaków z Południa. Japończycy bronili się jednak zażarcie na okolicznych wzgórzach i ostrzeliwali drogi dojazdowe, przez co samoloty musiały zrzucać zasobniki dla marines w zamku. „Znaleźliśmy niesamowicie dużo zwłok. Wzgórza, na których walczyli marines, były usiane zwłokami i kawałkami zwłok zabitych marines, było także wielu zabitych Japończyków. Niektórzy leżeli tam tydzień, lub więcej, a smród był tak straszny, że oddychało się z obrzydzeniem.”, wspominał jeden z żołnierzy 7. Dywizji.

    Amerykanie atak wznowili 1 czerwca, kiedy zepchnęli pozostałości japońskiej 32. Armii na niewielki fragment wyspy na południu. Walczono o obsadzony przez japońskich marynarzy półwysep Oroku. Amerykanie wysadzili wówczas bodaj ostatni prawdziwie bojowy desant II WŚ. Japończycy bronili się dzielnie, niszcząc sporo amerykańskich czołgów, mimo braku dział ppanc. Walczyli dosłownie do ostatniego naboju. Ostatni z ocalałych Japończyków, oficer, spokojnie usiadł na brzegu rzeki i zapalił papierosa, czekając aż Amerykanie go zastrzelą. Amerykanie ruszyli do ostatniej ofensywy na wyspie 11 czerwca. Japończycy, mimo, że dysponowali dobrymi liniami obronnymi, to byli już zbyt słabi, by stawiać długi opór. Do jaskiń wlewano wężami benzynę i podpalano, bazooki i działa niszczyły kolejne improwizowane schrony z okinawskich grobowców. W obawie przed pułapkami, Amerykanie strzelali bez litości do wszystkich - do żołnierzy i cywilów... 17 czerwca Amerykanie dotarli niemalże do południowego krańca Okinawy. To był już prawie koniec... prawie.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykański krążownik ciężki USS ''Indianapolis''

    USS ''Indianapolis'' był amerykańskim ciężkim krążownikiem typu Portland, wybudowanym w 1932 roku oraz okrętem flagowym adm. Raymonda Spruance'a, dowódcy 5. Floty. Brał udział w walkach o Nową Gwineę, Aleuty, Wyspy Gilberta, Mariany, Iwo Jimę i Okinawę. Latem 1945 roku skierowano go z tajną misją dostarczenia za wszelką cenę na Tinian ładunku nuklearnego do bomb atomowych, które spadły potem na Hiroshimę i Nagasaki. W drodze powrotnej, w nocy z 29 na 30 lipca 1945 roku okręt został dostrzeżony przez japoński okręt podwodny I-58, dowodzony przez komandora Mochitsurę Hashimoto. Okręt podwodny odpalił salwę torped, z których dwie trafiły w okręt piętnaście minut po północy, powodując eksplozję, przełamanie okrętu na pół i zatonięcie w ciągu 12 minut. Spośród 1195 marynarzy, około 300 zginęło natychmiast, dalszych 900 znalazło się w wodzie.

    Wielu nie posiadało kamizelek ratunkowych ze względu na nagłą ewakuację okrętu, nie spuszczono także dostatecznej liczby szalup i tratw. Kamizelki ratunkowe nasiąkały wodą i po pewnym czasie zwyczajnie ciągnęły rozbitków w dół - wielkiego pecha mieli ci, którzy w nich zasnęli w nocy. Brakowało wody i żywności, wielu miało potworne halucynacje powodujące nawet picie wody morskiej, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Okręt zatonął bowiem w miejscu żerowania rekinów. Rekiny atakowały w dzień i w nocy. Marynarze wspominali, że wielu rozbitków przegryzły na pół, zaś w nocy co kilka-kilkanaście minut rozlegał się krzyk człowieka. Mimo prób ratowania ludzi, poprzez tworzenie kręgów i uderzanie nogami wody, ataki rekinów nie ustawały. Potwory odgryzały nogi i szarpały biodra, a woda była czerwona od krwi, co wzbudzało szał jeszcze większej ilości rekinów i potęgowało ataki. Rozbitkowie spędzili w wodzie cztery dni, mimo, iż miał się zameldować 31 lipca na Filipinach i wziąć udział w ćwiczeniach. Wywiad amerykański wiedział o zatopieniu, ponieważ odebrał meldunek SOS, jednak z niewiadomych przyczyn nie skierowano go do dowództwa Floty.

    Pomoc nadeszła dopiero 2 sierpnia, kiedy porucznik Wilbur Gwynn w samolocie Lockheed Ventura przypadkowo zauważył setki rozbitków wodzie i wezwał na pomoc łódź latającą Catalina, uprzednio zrzucając tratwę i żywność. Kiedy pilot Cataliny, por. Adrian Marks zszedł nad wodę, zobaczył przerażający widok setek wycieńczonych ludzi i pogryzionych ciał przez rekiny. Kiedy samolot się zatrzymał, załoga Cataliny zaczęła strzelać z pistoletów do rekinów, przepłaszając je.

    Amerykanie jeszcze tego samego dnia skierowali wszystkie okręty w pobliżu do ratowania rozbitków. Ocalono zaledwie 327 marynarzy, z których jeszcze dziesięciu zmarło z wycieńczenia.

    Reperkusje po zatopieniu były szczególnie nieprzyjemne dla dowódcy USS ''Indianapolis'', komandora Charlesa B. McVaya III, którego postawiono przed sądem w listopadzie 1945, zarzucając mu niedopełnienie obowiązków służbowych, poprzez m.in. zarzucenie zygzakowania. US Navy poszukiwała kozła ofiarnego, jednak zeznania ekspertów oraz komandora Hashimoto obroniły McVaya, który został ułaskawiony.

    Sprawa miała swój smutny finał, ponieważ McVay przez wiele lat po wojnie otrzymywał telefony i kartki świąteczne od rodzin ofiar USS ''Indianapolis'', na których pisano: ''Wesołych Świąt. Boże Narodzenie byłoby w naszej rodzinie znacznie szczęśliwsze, gdyby nie zabił pan mojego syna.'' Po śmierci żony, osamotniony i zamknięty w sobie McVay popełnił samobójstwo 6 listopada 1968 roku, strzelając sobie w głowę z pistoletu, będąc ostatnią ofiarą USS ''Indianapolis''.

    Sprawa miała swój dalszy ciąg w latach 90. XX wieku, kiedy 12-letni uczeń szkoły podstawowej, Hunter Scott wydobył prawdę na światło dzienne, przeprowadzając wywiady z żyjącymi jeszcze rozbitkami USS ''Indianapolis'' oraz przeglądając 800 dokumentów. Jego działania doprowadziły do tego, że w 2000 roku prezydent USA, Bill Clinton nakazał oczyszczenie McVaya ze wszelkich zarzutów, co nastąpiło w 2001 roku. Obecnie żyje jeszcze 36 rozbitków z USS ''Indianapolis'', ostatniego okrętu zatopionego podczas II Wojny Światowej.

    Co ciekawe, losy okrętu zostały wspomniane w filmie ''Szczęki''.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Witam z powrotem, właśnie wróciłem z rekonstrukcji, stąd też brak odpowiedzi.

    ''Bojownicy wolności'' i ich ''kultura'' - żarcie Hostii i picie wina mszalnego z kielichów... wrzesień 1936 r. To zdjęcie doskonale obrazuje przyczyny wybuchu wojny domowej w Hiszpanii. Wykorzystam je zapewne jeszcze do opisania czerwonego terroru (płaczków uspokajam - biały terror też się pojawi). A dzisiaj będzie o przyczynach wybuchu wojny - czyli jedynej rzeczy, o której się mówi w jej kontekście.

    Hiszpania praktycznie od końca I WŚ znajdowała się w stanie ustawicznej anarchii. Nawet ustąpienie niepopularnego króla Alfonsa XIII w 1931 r. nie uspokoiło nastrojów i Hiszpania w ciągu pięciu lat zmieniała rząd trzykrotnie. Co więcej, w 1934 r. podburzane przez lewicę anarchistyczne bojówki doprowadziły do zamachów stanu w Asturii i Katalonii. Dwa lata później ci sami terroryści, próbujący obalić wybrany rząd, będą ''bronić demokracji'' - widocznie demokracja jest tylko wtedy, kiedy wyniki są takie, jak my chcemy. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Broń dostarczał im m.in. późniejszy prezydent Hiszpanii i fanatyczny antyklerykał, Manuel Azana. Anarchistyczni terroryści wymordowali 260 osób, zanim spacyfikowała ich armia.

    W lutym 1936 roku wygrała koalicja partii lewicowych, czyli Front Ludowy. Większość miała w niej partia socjalistyczna PSOE, jednak kłamstwem jest powielany wielokrotnie pogląd, jakoby komuniści zyskali na sile dopiero po wybuchu wojny. Koncepcja tzw. frontów ludowych została sformułowana osobiście przez Stalina i zalecała partiom komunistycznym łączenie się w koalicje z socjalistami, a następnie przejęcie władzy. Co więcej, PSOE była partią radykalną, a jej lider, czyli Largo Caballero wprost mówił, że gdyby Front nie wygrał wyborów, to lewica musiałaby iść na wojnę domową. Wtórował mu główny organ prasowy tej partii, czyli ''El Socialista'', który wprost mówił, że marksizm rewolucyjny jest celem PSOE. Widać więc, na kim wzorowali się hiszpańscy socjaliści, a przezwisko Caballero - ''hiszpański Lenin'' - nie było bezpodstawne.

    Dzięki skomplikowanej procedurze wyborczej i fałszowaniu wyników, Front Ludowy uzyskał blisko 90 miejsc więcej w Kortezach, mimo, że wygrał zaledwie różnicą 140 tysięcy głosów. Wraz ze zwycięstwem lewicy w Hiszpanii nastąpił de facto stan anarchii. Z więzień wypuszczono terrorystów z Asturii i Katalonii, rozpoczęto ograniczanie wojska - w zasadzie jedynej siły, spajającej wówczas Hiszpanię i przystąpiono do reform. W praktyce wyglądało to tak, że po czterech miesiącach rządów Frontu Ludowego lider opozycji z prawicowej partii CEDA, Gil Robles odczytał w Kortezach listę zbrodni: 269 morderstw politycznych, 1287 napadów i zranień, 160 spalonych kościołów. Prezydent Azana skomentował to krótko - ''Wszystkie klasztory Madrytu nie są warte życia jednego republikanina''. Gilowi Roblesowi i jego koledze, Jose Calvo Sotelo wprost grożono śmiercią z mównicy w Kortezach, a celowała w tym szczególnie fanatyczna komunistka, Dolores Ibarruri, wraz z socjalistyczną koleżanką, Margaritą Nelken.

    Oczywiście, prawica nie była dłużna i działania Falangi spotykały się ze słusznym sprzeciwem, o tyle jednak na napaści ze strony lewicowców w ogóle nie reagowano. Niedługo później skończyło się to tak, jak musiało się skończyć. 6 lipca 1936 r. aresztowano i uwięziono Jose Primo de Riverę, przywódcę Falangi. Funkcjonariusze z Guardia de Asalto, milicji utworzonej przez lewicę, wybrali się 13 lipca 1936 r. na rajd po Madrycie, szukając odpowiedniego celu. Próbowali dopaść Gila Roblesa i byłego prezydenta, Niceto Alcala-Zamorę, jednak na szczęście, nie było ich wówczas w domach. Zapukali jednak do drzwi Jose Calvo Sotelo i wywlekli go z domu, a następnie zamordowali. Wszystko przy milczącej reakcji ochraniających dom deputowanego policjantów.

    Mord na członku Kortezów przelał czarę goryczy. Oficerowie hiszpańskiej armii, już znajdujący się na celowniku republikanów, jako ''faszyści'', przyspieszyli planowany zamach stanu. Na jego czele - wbrew pozorom - nie stał gen. Franco, a generał Jose Sanjurjo. Oprócz niego, byli tam prawie wszyscy ważniejsi oficerowie armii: sędziwy gen. Miguel Cabanellas z Afryki, okaleczony, jednoręki gen. Jose Millan Astray, dowódca Legii Cudzoziemskiej, marokański pułkownik Ben Mizzian, który niegdyś ocalił życie samemu Franco, agresywny w działaniu gen. Juan Yagüe, wieczny opozycjonista, gen. Quelpo del Llano i mój ulubiony, zimny pragmatyk, gen. Emilio Mola.

    Zamach miał zacząć się 17 lipca, a sygnałem do jego rozpoczęcia miało być słynne już zdanie z hiszpańskiego radio: ''Niebo nad całą Hiszpanią jest bezchmurne''. Tego dnia do Alzamiento ruszyli niemal wszyscy - legioniści w rozpiętych koszulach, smagli marokańscy regulares, falangiści w błękitnych koszulach, requetes, chlubiący się czerwonymi beretami i różańcami przy mundurach. I niemal cała zawodowa armia wraz z lotnictwem - ''za Boga, ludzkość i Hiszpanię''. Wojna domowa rozpoczęła się.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: JestemBoTak, panparowkazbiedronki +159 innych
  •  

    Mój #rozowypasek do mnie:
    -Zróbmy ciasto (chodzi o kulach i potrzebuje pomocy ze wszystkim)
    -Nie
    -Zróbmy ciasto
    -Nie
    -To pooglądam drogie kosmetyki w internecie
    I się cieszy cholera jedna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #logikarozowychpaskow

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Rany Boskie, cóż za skwar - 32 stopnie i rośnie. Prawdziwie afrykańskie warunki. Pamiętajcie, żeby założyć swoje mundury DAK (albo włoskie ( ͡° ͜ʖ ͡°)) i pić dużo wody chlorowanej, żeby się nie odwodnić. A potem możecie iść szturmować Tobruk.

    Na zdjęciu: medycy Luftwaffe rozdzielają skąpe przydziały wody, Libia 1942 rok. Woda w Afryce była jednym z najcenniejszych skarbów, bo było jej mało. Nieco więcej posiadali żołnierze stacjonujący na wybrzeżu, ale i tak była ściśle racjonowana - po bodaj pól litra na osobę dziennie w armii niemieckiej i włoskiej. Na wybrzeżu żołnierze mogli jeszcze się myć i prać mundury w słonej morskiej wodzie ale ci w głębi lądu mieli jeszcze gorzej - musieli używać piasku. Czasami udawało się wodę przegotować i odkazić, co robili np. Brytyjczycy w Tobruku, jednak smakowała ona jak woda z basenu, ponieważ do odkażania używano chloru. Niejednokrotnie wodę przewożono w kanistrach po paliwie, przez co smakowała ropą. Amerykanie do odkażania kanistrów używali specjalnych tabletek, ale podobno największą skuteczność w czyszczeniu kanistrów miała... lemoniada w proszku z racji żywnościowych, bo była tak żrąca. Właśnie braki w wodzie były poważnym problemem armii włoskiej w 1940 i 1941 roku i bezpośrednio doprowadziły do kapitulacji sporej części oddziałów w Africa Orientale Italiana. Do tych warunków należy doliczyć niemiłosierny żar w ciągu dnia i wielkie chłody w nocy, wdzierający się wszędzie piasek - do broni, za kołnierze i zakamarki mundurów, do ust i nosa, zatrucia pokarmowe oraz roje irytujących much. Afryka była wyjątkowo ciężkim teatrem działań wojennych.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: panparowkazbiedronki, dzorcz +180 innych
  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Semper Invicta.

    Dzisiaj bez historii. Dzisiaj coroczna chwila refleksji.

    Powiem Wam, że gula mi w gardle rośnie i łza w oku kręci, jak pomyślę, jak bardzo pokrzywdzony był nasz naród podczas II Wojny. Ludzie w moim wieku szli walczyć z bronią w ręku, zostawali ranni, albo ginęli. Od kul, odłamków, bagnetów, miotaczy ognia, przysypani gruzem, rozjeżdżani gąsienicami czołgów. Gnijąc w dziurze w ziemi, bez normalnego pogrzebu, czy choćby krzyża na mogile. Jedni walczyli na odległym niebie Anglii, o normandzkie żywopłoty, o poldery Holandii, inni o błotniste pola na Białorusi, a inni na barykadach na Mokotowie. I ci na Maczudze, i ci pod Anconą, i ci pod Lenino, i ci z Warszawy wszyscy poszli walczyć o Polskę, dając z siebie wszystko. W sierpniu i wrześniu 1944 roku wszyscy myśleli o Warszawie. Spadochroniarze Sosabowskiego byli rozwścieczeni, że nie wysyła się ich w bój, na pomoc Stolicy. Piloci 1586. Eskadry rzucili się w szaleńczą, desperacką próbę ratunku, nie zważając na niemiecką artylerię przeciwlotniczą, ani nocne myśliwce, pragnąc tylko pomóc rodakom. Wybiedzeni żołnierze 8. i 9. pułku 3. Dywizji Piechoty, na przekór wrzeszczącym na nich sowieckim politrukom, rwali przez Wisłę, na Czerniaków, byleby tylko pomóc, wesprzeć, nawet za cenę własnego unicestwienia. Wszyscy, choć z różnych stron frontu, z różnych armii, tak odmiennych wizji Polski, które reprezentowali, wszyscy pragnęli być tam, w Warszawie...

    Bardzo więc proszę. Zachowajmy się dzisiaj jak ludzie. Darujmy sobie dyskusje o sensie wybuchu Powstania. Zamiast tego, pójdźmy pod pomniki, czy mogiły, wesprzyjmy żyjących bohaterów tych dni, pochylmy się i oddajmy hołd wielkim, odważnym ludziom, twardszym niż stal, nie lękających się hitlerowskiej potęgi, i tym, którzy za wszelką cenę próbowali ratować własnych rodaków.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Mleko_O

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.