Ja tu już nie tylko po śmieszne obrazki

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Statki w okrytym śniegiem porcie w Kerczu, grudzień 1941 r. Jest to już naprawdę ostatni, 65. wpis o Barbarossie (więc będzie dłuższy), jutro podsumowanie i kończymy temat na pół roku.

    Poprzednim razem, przy wpisie o zajęciu przez Niemców i Rumunów Krymu wspomniałem, że operacja przebiegła gładko, jednak Sowieci szykowali własną niespodziankę.

    Front w końcu grudnia stanął. Niemcy zawiesili działania zbrojne, czekając na lepsze warunki i przygotowując się do zdobycia Sewastopola na wiosnę. Tyle, że Sowieci nie zapadali w sen zimowy - 7 grudnia STAWKA wydała rozkaz opracowania planu odbicia Krymu. Operacja miała być de facto pierwszą operacją desantową Armii Czerwonej w historii, a plan opracował jeden z najlepszych sowieckich strategów, gen. Fiodor Tołbuchin. Plan był bardzo ambitny, ale RKKF zwyczajnie brakowało jednostek - ze względu na brak okrętów desantowych, żołnierze musieli załadować się na trawlery, promy i tratwy. Dlatego też miejsca desantu ograniczono tylko do Kercza i Teodozji na Półwyspie Tamańskim. Do zadania wyznaczono początkowo 79. brygadę morską i 345. DS, ale niemiecki szturm 21 grudnia spowodował wysłanie tych jednostek do Sewastopola, co więcej, oczekiwanie na krążowniki ''Krasnyj Kawkaz'' i ''Krasnyj Krym'' opóźniło operację. Zmieniono plany i w Kerczu lądować miała 51. Armia z 83. brygadą morską i 224. DS, a w Teodozji - 44. Armia ze 157. DS. Co więcej, atak miała wspierać flota oraz spadochroniarze. Zgromadzono aż 250 okrętów i 500 samolotów. Siły atakujących liczyły 42 tys. ludzi.

    Niemcy odkryli przygotowania do desantu, ale XXXXII. Korpus gen. von Sponecka dysponował na Półwyspie tylko 46. Dywizją Piechoty i rumuńską 8. brygadą kawalerii, bo reszta sił oblegała Sewastopol.

    Pierwsza część operacji rozpoczęła się 26 grudnia pod Kerczem... i zakończyła się chaosem. Trawlery i barki, nieprzystosowane do przewozu ludzi wywracały się lub rozbijały o skały, ludzie tonęli w lodowatej wodzie, brakowało koordynacji i łączności. Wychodził brak przygotowania. Niemcy zareagowali późno i użyli głównie lotnictwa, zatapiając m.in. statek ''Woroszyłow'' z 500 żołnierzami na pokładzie. Sowieci posunęli się tylko kilometr w głąb lądu, zanim zostali zatrzymani niemieckim oporem. Na południe od Kercza 302. Dywizja Górska została zatrzymana bardzo silnym oporem dwóch batalionów niemieckiego 42. pułku piechoty. Niemcy stawili tak zażarty opór, że zdołali nie tylko zniszczyć kilka statków ogniem z moździerzy, ale odparli w ogóle desant w tym rejonie i unicestwić w śmiałym kontrataku kompanię radzieckiej piechoty morskiej. Ostatecznie wylądowało tylko 2175 żołnierzy z 5200. Pojmany sowiecki oficer wskazał cele lądujących, więc z Teodozji wezwano pozostałe pułki 46. DP i Rumunów. 27 grudnia Niemcy ruszyli do kontrataku i zmiażdżyli sowiecką 83. brygadę. Zabito i wzięto do niewoli 760 radzieckich żołnierzy. Pozostały tylko niewielkie grupki oporu, jednak Kercz pozostał w sowieckich rękach.

    29 grudnia z kolei rozpoczął się desant w Teodozji. Tam Niemcy mieli tylko dwa bataliony artylerii nadbrzeżnej i batalion saperów ppłk. von Ahlfena. Zanim Sowieci ruszyli do desantu, stracili już jeden okręt - niszczyciel ''Sposobnyj'' wszedł na minę i zatonął z 200 ludźmi na pokładzie. O 4 nad ranem radzieckie okręty oświetliły port, a potem rozpoczęły 13-minutową nawałę ogniową. Mała grupa marynarzy zajęła latarnię morską i dała sygnał, że niemieckich sił w porcie nie ma. O 5 rano z krążownika ''Krasnyj Kawkaz'' wyładowało się 1200 żołnierzy ze 157. DS. Niemcy skoncentrowali ogień na okręcie i trafili go kilka razy, przez co krążownik szybko opuścił port. Niemcy wycofywali się jednak z miasta, a Sowieci do rana mieli na brzegu 4,5 tys. ludzi. Ciemną stroną operacji było to, że w Teodozji Sowieci brutalnie wymordowali 160 niemieckich rannych ze szpitala. Rannych wyrzucano przez okna, bito i okaleczano (niektórym obcinano genitalia), a na koniec oblewano wodą i zostawiano, by zamarzli. Sprawę opisywał, o ile pamiętam, Sepp Allerberger w swoich wspomnieniach.

    Generał von Sponeck nakazał wycofanie się 46. DP, obawiając się okrążenia. Uczynił to wbrew rozkazom von Mansteina, przez co jego decyzja do dziś jest bardzo krytykowana. Śmiałe próby kontrataku przeprowadzili Rumuni, ale zostali odrzuceni. 46. DP przebyła w dwa dni, w zawiei śnieżnej 120 km, porzucając część swoich pojazdów. Udało się jej przebić przez sowieckie linie, ale poniosła spore straty. Niemiecką panikę pogłębił fakt, że 31 grudnia Sowieci w nocy dokonali desantu 250 spadochroniarzy pod Ak-Monaj. Niemcy nie wiedzieli, jaką siłą dysponują Sowieci i wpadli w panikę, uciekając dalej na zachód. Za swoje działania von Sponeck został zdymisjonowany i postawiony przed sądem parę tygodni później. Skazano go na 7 lat więzienia. Wybiegając nieco w przyszłość - rozstrzelano go 23 lipca 1944 r. Marna to strata, gdyż generał był mocno zamieszany w działaniach Einsatzgruppen i mordach na ludności cywilnej. Z kolei 46. DP została oficjalnie potępiona przez sztab GA ''Süd'' i zawieszono przyznawanie jej żołnierzom odznaczeń, bo ''zhańbili honor armii''.

    Von Sponecka zastąpił dotychczasowy dowódca 72. DP, gen. Franz Mattenklott. Ten szybko zreorganizował obronę na zachód od Teodozji, wykorzystując elementy swojej dywizji. Udało mu się zaryglować postępy sowieckiej 44. Armii, która straciła jednocześnie okazję do odcięcia całej 11. Armii i odbicia Krymu.

    Operacja zakończyła się patem. Z jednej strony Sowietom udało się odciążyć Sewastopol i być może uratować go od klęski jeszcze w grudniu 1941 r., ale z drugiej - siły desantowe się nie przebiły do miasta i zostały zablokowane. Do 2 stycznia Sowieci stracili aż 42 tys. ludzi, z czego większość to zabici i wzięci do niewoli. Co więcej, w styczniu ruszył niemiecki kontratak, który wypchnął Sowietów z zajętych pozycji w Teodozji.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Ponieważ nie ma @Mleko_O , to ja wrzucam sam za siebie wpis. :3

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dziewczynki z Bund Deutscher Mädel zbierają datki do puszek. A że dzisiaj ''puszkowy'' dzień, to coś innego. :) [A]

    Winter Hilfswerk (Pomoc Zimowa, WHW) była akcją społeczną jeszcze sprzed II WŚ. Zapoczątkowano ją w 1931 roku pod hasłem ''Nikt nie powinien być głodny lub marznąć''. Kampanię podjęto już w 1931 roku, ale rozwinęła się za czasu dojścia nazistów do władzy. Akcja miała na celu dostarczenie ubrań, butów, węgla i żywności najbardziej potrzebującym. Organizowano też loterie, wyprzedaże i konkursy.

    Datki zbierała młodzież do puszek i była podobno bardzo nieustępliwa, wywierano sporą presję, jeśli ktoś zapomniał dać pieniądze. Zdarzył się nawet przypadek zwolnienia, kiedy pracownik odmówił dania datku. Jakakolwiek krytyka zbiórki była bardzo źle postrzegana nie tylko przez władze, ale też przez społeczeństwo.

    ''Na dwa tygodnie, każde miasto, miasteczko i wieś w Rzeszy kipi od Szturmowców w brązowych koszulach, trzymających czerwone puszki. To wolontariusze Pomocy Zimowej. Chodzą wszędzie. Nie można usiąść w restauracji, czy piwiarni, gdyż, wcześniej, czy później, pojawi się tam para wolontariuszy, potrząsając ostentacyjnie puszkami tuż przed nosami klientów. Nie zauważyłem nigdy Niemca, odmawiającego dania datku, nawet gdyby było to mniej, niż amerykański cent'', pisał w amerykańskiej gazecie Lothrop Stoddard.

    W zbiórkach brali udział najważniejsi oficjele Rzeszy, w tym Joachim von Ribbentrop. W zamian za datki, darczyńcy otrzymywali małe upominki - na przykład miesięczną wizytówkę, którą można było przykleić na drzwi, lub okno, by poinformować wszystkich, że dało się datek (i trzymać z dala wolontariuszy). Jako upominki dawano też porcelanowe wpinki, zdjęcia Grofaza, albo małe książeczki propagandowe. Były nawet całe serie upominków, możliwe do zdobycia tylko przez jeden dzień.

    Sumy były bardzo wysokie, w 1939/40 roku przekroczyła budżet socjalny państwa. Zimą 1942/43 osiągnięto najwyższą zebraną sumę - 1,6 mld marek niemieckich (dzisiaj 6,3 mld euro). Co ciekawe, WHW odrzuciła politykę nazistów i wspierano także ubogich Żydów.

    W październiku 1945 r. działalność WHW została zakazana przez Sojuszniczą Radę Kontroli, a jej majątek skonfiskowano.
    pokaż całość

  •  

    #gotologia #got #gamesofthrones
    @Snufkin91 żyjesz jeszcze????
    Na wykopie Cię nie ma, twój blog zniknął...
    Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
    KTOKOLWIEK wie co dalej dzieje się ze Snufkinem, jego blogiem i Analizą Długiej Nocy?

  •  

    Jutro postu nie będzie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Lodowa rzeczywistość Fronte Russo. Zdjęcie ukradłem Wojna Mussoliniego, ale mam nadzieję, że zrozumie, że to na chwałę Regio Esercito. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Oczywiście, według niemieckiej propagandy i powojennej historiografii, to Włosi byli niechcianym sojusznikiem itp. bzdury.

    Niemcy tak ich nie chcieli, że na początku stycznia 1942 r. Grofaz zaczął naciskać na Mussoliniego, by ten wysłał większą liczbę żołnierzy do ZSRR. Duce przystał na tę prośbę i wiosną 1942 r. wysłano do Rosji elitarny batalion narciarski ''Monte Cervino'', 6. pułk bersalierów i 120. pułk artylerii.

    Tymczasem na froncie było nadal gorąco. Mimo oparcia się o rzekę Mius i ciężkich walk o Haczapetowkę, Sowieci wyprowadzili kolejne kontrataki w grudniu 1941 r. Ofensywa, którą później nazwano jako ''Bitwę Bożonarodzeniową'' spadła na pułk bersalierów i legion Czarnych Koszul. Ciężkie walki trwały pięć dni, bersalierzy zostali czasowo okrążeni, jednak udało im się wyrwać. Utracono ponad tysiąc żołnierzy. Walki zakończyły się jednak włoskim zwycięstwem i odparciem kolejnych prób ataku. Do kontrataku ruszyły dywizje ''Celere'' i ''Pasubio''. Sam Mussolini tak o tym pisał:

    „W okresie świątecznym 1941, używając sił i uzbrojenia o wiele potężniejszych, niż realna siła i materialne środki włoskich dywizji, Rosjanie przystąpili do brutalnego ataku. Liczyli, że wezmą Włochów z zaskoczenia, przynajmniej w sensie moralnym. Utwierdzili się w przekonaniu, że uderzą na żołnierzy pogrążonych w chwilach przygnębienia i tęsknoty za domem, wynikających z ponownej, wspaniałej uroczystości Narodzin Pańskich, którą mężowie ze słonecznej Italii musieli spędzać z dala od swych rodzin i swego kraju. Kalkulacje bolszewików okazały się wszakże błędne. W krwawej, trwającej tydzień bitwie, włoscy żołnierze pokonali wojska bolszewików i zmusili je do ucieczki”.

    Walki później zamarły. Duży wpływ miało wyczerpanie obu stron, straszliwe zimno, braki w opale i paliwie, oraz krótkie dnie. Sowieci ograniczali się do walk partyzanckich i szybkich rajdów. Jeden z takich ataków opisał Leon D.: „Pewnej nocy na południu odcinka silne elitarne oddziały kozackie przedarły się przez głęboki śnieg na swych zwinnych koniach. O świcie zdołały bez przeszkód otoczyć trzy wioski zajmowane przez Włochów, ponieważ wartownicy byli zajęci snem albo miłością. Zaskoczenie było zupełne. Sowieci szczególnie nie cierpieli Włochów. Nienawidzili ich bardziej niż Niemców. Zawsze traktowali ich na froncie wschodnim ze szczególnym okrucieństwem. Za jednym zamachem zajęli trzy wioski. Nikt nie zdążył chwycić za broń. Jeńcy zostali doprowadzeni w pobliże studni i rozebrani do naga. Rozpoczęły się tortury. Kozacy nabierali lodowatą wodę do wielkich wiader i rycząc ze śmiechu, oblewali nią swe ofiary. Było trzydzieści, trzydzieści pięć stopni poniżej zera. We wszystkich trzech wioskach nieszczęśni jeńcy umierali, zamarzając żywcem. Nie przeżył nikt. Nawet lekarze. Także kapelan […]”.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Klasyczny Paradoks Bliźniąt wygląda następująco: bierzemy bliźniaków, dajmy na to braci Pierdolec. Załóżmy, że Łukasz Pierdolec nas wkurwił, wysyłamy go więc w kosmos z prędkością bliskiej świetlnej na jakieś pięć lat. Gdy Łukasz wróci na Ziemię, okazuje się, że jego bliźniak jest od niego starszy - Łukasz zapierdalał tak szybko, że doszło do dylatacji czasu. Dla niego podróż trwała parę dni-tygodni, na Ziemi minęło zaś pięć lat.

    Paradoks? Gówno, nie paradoks. Co w tym paradoksalnego? W końcu to zwykła, doskonale opisana i zbadana fizyka. Można lepiej. Nie potrzebujemy prędkości światła i dylatacji czasu, aby otrzymać prawdziwie paradoksalane paradoksy bliźniąt. Wystarczy seks, hehe, beniz do baginy XDXDXDXD haha

    Paradoks pierwszy
    Bracia Pierdolec idą sobie na dziwki. Łukaszowi pęka gumka i jego dziwka zaszła w ciążę. Dziwka serduszko miała złote, ciążę postanowiła donieść, dziewięć miesięcy później urodziła się jej piękna córeczka.
    Matka postanowiła pozwać ojca dziecka o alimenty. Żaden z braci nie przyznał się do ojcostwa, dziwka nie była w stanie ich rozróżnić, sąd nakazał więc wykonanie testów genetycznych. I tu sytuacja się nam trochę komplikuje.
    Bracia Pierdolec są bliźniętami jednojajowymi. Możemy założyć, że nawet mimo paru spontanicznych mutacji, ich genomy są właściwie identyczne. Obaj bracia kombinują więc w następujący sposób: "jeśli mój brat pierwszy podda się badaniu - test wykaże, że to on jest ojcem, sąd wlepi więc alimenty właśnie jemu, a ja będę czysty". I mieliby rację, odwlekają więc badania jak tylko się da. Sędzia się wkurwił, nakazał zbadanie obu naraz. Wyszło, że obaj są ojcami dziecka z prawdopodobieństwem 99,9%. Jak jest naprawdę - wiedzą tylko Bracia Pierdolec.
    I co teraz? Wlepić alimenty losowemu bratu, wlepić obu czy wypierdolić w kosmos braci, dziwkę i dziecko, aby przestali wkurwiać sąd? Paradoks możemy jeszcze bardziej skomplikować: wystarczyłoby, że obu bliźniaków uprawiało w tym samym dniu seks z tą samą dziwką. W takim przypadku Bóg jeden wie, czyje jest dziecko. Jak ustalić ojcostwo? No to chuj wie.
    To jest prawdziwy paradoks bliźniąt.

    Ale to nie koniec.
    Weźmy przypadek Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Też jednojajowe bliźniaki, też zakładamy, że mają identyczne genotypy. Lech uprawiał beniz do baginy XDXDXDXDXDXD regularnie, jak to żonaty, nawet doczekał się córki. Jarosław nigdy nie zamoczył. Lechowi i jego małżonce Marii zmarło się w katastrofie/zamachu (niepotrzebne skreślić), Marta Kaczyńska została osierocona. Ale czy na pewno?
    Jeśli wykonalibyśmy Jarkowi test na ojcostwo, okazałoby się, że jest ojcem Marty Kaczyńskiej. Fakt, że nigdy nie zamoczył nie przeszkodził mu w tym, by technicznie/genetycznie stał się ojcem dziecka Marii Kaczyńskiej.
    Ojciec, który nigdy nie zamoczył i kobieta, która jest osierocona tylko w dwóch trzecich. Paradoksalne?

    Ale to jeszcze nie wszystko!
    Wyobraźmy sobie braci bliźniaków, którzy biorą sobie za żony siostry bliźniaczki. W obu związkach rodzą się dzieci, jednemu z braci urodziła się córka, drugiemu - syn. Teraz pytanie: czy dziewczynka i chłopczyk są kuzynostwem - czy rodzeństwem? Znów, badania genetyczne jednoznacznie powiedzą, że to rodzeństwo. No ale kurwa, mają przecież zupełnie innych rodziców!
    Kuzyni - czy rodzeństwo? Pytanie wbrew pozorom bardzo ważne, jak wiadomo: kto kuzynki nie jebie, ten nigdy nie znajdzie się w niebie, no ale beniz do baginy XDXDXDXDXD siostry, no to trochę nie ten, no.
    Pojebana akcja.

    I jak tu w ogóle mówić o dylatacji czasu jako paradoksie? To są prawdziwe paradoksy bliźniąt. W ten oto sposób udowodniliśmy wyższość paradoksogenną seksu nad prędkością światła i fizyką relatywistyczną.

    Albert Einstein gwałcił małe dzieci

    #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Radzieccy żołnierze pod Moskwą, listopad 1941 r.

    16 listopada 1941 roku żołnierze 2. batalionu 1075. pułku piechoty 316. Dywizji Strzeleckiej gen. Panfiłowa zapisali się w walkach o wieś Dubosiekowo na przedpolach Moskwy. Zaledwie 28 żołnierzy stawiło bohaterski opór nacierającym niemieckim czołgom. Dowodzący nimi komisarz Wasilij Kłoczkow wypowiedział słynne słowa: „Rosja jest wielka, ale cofać się nie ma gdzie - za nami jest Moskwa!”.

    Żołnierze zniszczyli 18 czołgów z 54 atakujących i zabili aż 800 niemieckich żołnierzy. Obrońców, którzy polegli co do jednego, odznaczono pośmiertnie Złotymi Gwiazdami Bohatera ZSRR. Historia nabrała rozpędu, o bohaterskich panfiłowcach pisano w gazetach.

    Zdążyliście się wzruszyć? Wstrzymajcie łzy.

    Cała powyższa opowieść to kłamstwo.

    Historyjkę o bohaterskich panfiłowcach wymyślił przebywający wówczas na froncie korespondent wojenny głównego organu prasowego Armii Czerwonej - ''Krasnej Zwiezdy'', Wasilij Korotiejew. Oparł ją na podstawie relacji komisarza Siergieja Jegorowa z 8. Dywizji Gwardii, który powiedział, że słyszał o walce o Dubosiekowo, przed którą rozstrzelano 2 żołnierzy, którzy chcieli się poddać.

    Korotiejew wrócił do Moskwy i złożył relację redaktorowi naczelnemu gazety. Ten zapytał, ilu żołnierzy liczyła grupa. Korotiejew odparł, że 30, z czego 2 rozstrzelano. Liczbę tę zmyślił.

    Po radzieckiej kontrofensywie w styczniu 1942 r. inny dziennikarz gazety, Aleksandr Kriwicki i grupa oficerów, udali się do odbitego Dubosiekowa i ''ustalili'' zarówno nazwiska żołnierzy i przebieg walki.

    Całe kłamstwo zaczęło się rozłazić w maju 1942 r., gdy NKWD aresztowało jednego z domniemanych panfiłowców, Daniła Kużebergenowa, który zeznał, że walka w ogóle tak nie wyglądała, jak ją opisano. NKWD obiecało mu zmniejszyć wyrok, jeśli zaprzeczy oficjalnie, by miał coś wspólnego z panfiłowcami. Na kilka lat historia ucichła.

    Po wojnie aresztowano innego panfiłowca, Iwana Dobrobabina, który nie tylko przeżył walkę, ale dostał się do niewoli i służył w niemieckiej policji pomocniczej, a gdy zbliżał się front, uciekł do Armii Czerwonej i pod zmienionym nazwiskiem walczył do końca wojny. Po wojnie był nawet fundatorem... własnego pomnika w rodzinnym mieście!

    Sprawa Dobrobabina spowodowała, że sprawą panfiłowców zainteresowała się prokuratura Armii Radzieckiej. Jej szef, gen. Nikołaj Afanasiew przeprowadził drobiazgowe śledztwo i udowodnił, że cała historia to bzdura. Poza ww wojnę przeżyło jeszcze przynajmniej 4 żołnierzy. Kriwicki zeznał, że przebieg walki sam wymyślił. Kończąc raport do Stalina, gen. Afansiew napisał, że walka panfiłowców „nigdy się nie wydarzyła. Jest to czysta fantazja.”

    W przypadku Sowietów to nic nowego. Wymyślili oni wiele podobnych historyjek, jak sprawa Aleksandra Gorowca, czy niedawno odkryte kłamstwo Ludmiły Pawliczenko. Nie przeszkadza to jednak w Rosji stawiać pomników i kręcić filmy o wymyślonych bohaterach.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Niemiecki jeniec'' wzięty do niewoli w bitwie pod Moskwą. Jedna z wielu sowieckich fotografii propagandowych, zaś dość swobodny dobór wyposażenia pozwala sądzić, że to ustawiane zdjęcie. Styczeń 1942 r.

    Wiele się mówi o radzieckich jeńcach w niemieckiej niewoli. Sam o tym pisałem (i miałem wielką uciechę z tych, którzy mnie wyzywają od nazistów, a wówczas jakoś zamilkli). Jednak Sowieci nie byli wcale lepsi od Niemców.

    Ponieważ w 1941 roku Armia Czerwona głównie się cofała, nie było za bardzo okazji, by wziąć jakiegoś Niemca do niewoli. Wyjątkami byli zestrzeleni lotnicy ci jednak żywot najczęściej kończyli tuż po wylądowaniu. Tak było m.in. z pułkownikiem Wolfgangiem Schellmannem, zestrzelonym 22 czerwca 1941 r., zamordowanym przez NKWD jeszcze tego samego dnia. Podobnych przypadków było więcej, także na ziemi. Herbert Brunnegger w swoich wspomnieniach opisuje odnalezienie okaleczonych zwłok żołnierza Wehrmachtu, któremu m.in. wyłupiono oczy i odcięto genitalia. Informacje tego typu są niestety szczątkowe i trzeba je samemu składać. Pewne jest tylko to, że dopiero podczas bitwy o Moskwę Sowieci dopadli większą liczbę jeńców - sowieckie źródła mówią, że wzięto ich wówczas aż 120 tysięcy, co jest liczbą raczej przesadzoną (całe niemieckie straty w bitwie wyniosły 174 tys.). Końca wojny doczekało bardzo niewielu z nich - skoro z toczonej rok później bitwy pod Stalingradem niewolę przeżyło zaledwie 5 tys., to można się domyślać, że jeńcy spod Moskwy nie doczekali końca wojny. Guy Sajer opisuje metodę uśmiercania jeńców, polegającą na wbijaniu młotkiem pustej łuski w czaszkę. Głód, zimno, praca katorżnicza... niemieckich jeńców spotykał ten sam los, co sowieckich w niemieckiej niewoli.

    Jednak Sowieci pastwili się nie tylko nad jeńcami. W ZSRR mieszkała bardzo duża mniejszość niemiecka - Niemcy Nadwołżańscy (Wolgadeutsche) i Niemcy Kaukascy (Kaukasiendeutsche). Społeczność liczyła około miliona osób, mieszkająca od kilku stuleci w Rosji. Większość nigdy nie była w swojej ojczyźnie. Wielu uciekło z Rosji po rewolucji, wielu zginęło podczas kolektywizacji. Ich najgorszy czas dopiero miał nadejść. Jeszcze w czerwcu Stalin wysłał Berię i Mołotowa do Niemieckiej Autonomicznej Nadwołżańskiej SRR, by ocenili, co trzeba zrobić z Niemcami.

    12 sierpnia zatwierdzono, że Niemców trzeba deportować za Wołgę i na Syberię, 28 sierpnia wydano odpowiedni dekret. Zakazano też przyjmowania ich do Armii Czerwonej. Operację rozpoczęto we wrześniu i rozdzielano mężczyzn od kobiet. Zesłano łącznie ok. 570-580 tys. ludzi. Dziećmi i starcami nikt się nie przejmował - trafiali do łagrów, kobiety i mężczyźni od 15 r.ż. trafiali do Trudarmii - jednostek roboczych i pracowali przy wyrębach lasu, lub w kopalniach. Ginęli z głodu, z zimna, z powodu bicia, kobiety były gwałcone. Większości Niemców nigdy nie pozwolono wrócić na Powołże, nielicznych szczęśliwców puszczono w końcu lat 80. W łagrach zginęło około 200 tysięcy z nich.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Warta Stronnictwa Narodowego z Łomży przy trumnie Romana Dmowskiego, 7 stycznia 1939 roku. Dziś mija 80 lat od jego śmierci.

    Można z Romanem Dmowskim i jego ideami się nie zgadzać, oczywiście. Jednak niemożliwym jest odmówienie mu zasług oddanych Rzeczypospolitej. Tego, że był jednym z Ojców Niepodległej. Człowiek wielkiej inteligencji (w Wersalu wygłosił bez przerwy pięciogodzinne exposé, dotyczące polskich żądań wobec Niemiec, które sam przekładał od razu na języki angielski i francuski, gdyż nie ufał tłumaczom), wielkiego zapału i niewątpliwie wielkiej miłości do Polski. Może zabrzmi to nieco eklektycznie, ale szanuję go bardzo, tak samo jak Piłsudskiego, Pużaka, Daszyńskiego, Studnickiego czy Paderewskiego.

    Jego działania w Paryżu, gdy zraził się do Rosji podczas I WŚ doprowadziły do uznania Polski za sprzymierzeńca Ententy. Z jego inicjatywy utworzono największy i najnowocześniejszy związek Wojska Polskiego - słynną Błękitną Armię, która oddała wielkie zasługi podczas walk 1919-20. Wywalczył polską Wielkopolskę, gdy zlekceważył ją Piłsudski. Wielkopolska nie zapomniała. Dopóki hitlerowcy Polakami nie wypełnili dołów z wapnem w tzw. ''Kraju Warty'', Wielkopolska była bastionem endecji. Dmowski zabiegał o polski Śląsk, polską Warmię, polskie Pomorze. Bardzo szanował mojego ulubionego ''Ślunzoka'', Wojciecha Korfantego, okrutnie potraktowanego przez sanację.

    Tworzył zręby nowoczesnego państwa. Nie wymachując szabelką i pistoletem. Tylko negocjacjami i umowami. Nie był wodzem, nie porywał tłumów. Pracował w zaciszu gabinetów. Dobro narodu, dobro Rzeczypospolitej - było zawsze dla niego najważniejsze. Całe życie Jej poświęcił.

    Szanujmy naszych bohaterów. Nie wyrzekniemy się ich nigdy i lepszych od nich mieć nie będziemy, bo nikt nie przerośnie tych, którzy wykuwali i chronili Polskę.

    ''Jesteśmy różni, pochodzimy z różnych stron Polski, mamy różne zainteresowania, ale łączy nas jeden cel. Cel ten to Ojczyzna, dla której chcemy żyć i pracować.''

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Zna ktoś grę podobną do Total War: Arena, chodzi mi o to, aby była online, gdzie steruje się paroma oddziałami. Chciałem sobie zagrać, a na stronie głównej widzę, że w lutym zamknięcie serwerów. #gry #totalwararena

  •  

    Hej Mirasy! Robię dla Was potężne #rozdajo ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zbliżają się dwa ważne święta!

    21. stycznia - Dzień Babci
    22. stycznia - Dzień Dziadka

    Z tej okazji do wygrania reprodukcja starego zniszczonego zdjęcia w formacie 21x30 + koloryzacja tego zdjęcia! Pluśnij i wygraj cudowny prezent! Wygrywają nawet zielonki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Przy okazji #chwalesie plakatem ze starego zdjęcia. Od prawie 2 lat tworzę takie plakaty z różnych zdjęć z imprez/spotkań, które mi się przytrafiły. Plan jest taki, żeby sobie powiesić na ścianie 3 tablety lub ramki elektroniczne i cieszyć się takimi plakatami, jak to jest w kinach na korytarzach :)

    Obserwuj mój tag #gericontent i nie przegap kolejnego #rozdajo już niebawem!

    #photoshop #grafika #tworczoscwlasna
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Oj, będzie mandacik za złe parkowanie Messerschmitta. Poranek 1 stycznia 1945 roku, niedaleko Waldweistroff. 23-letni Alfred Michel z IV./JG 53 w towarzystwie żołnierzy 90. DP.

    Niemcy zaplanowali atak powietrzny równoległy z rozpoczęciem Wacht am Rhein - czyli na 16 grudnia 1944 roku. Uniemożliwiła to jednak pogoda. Dopiero tuż przed końcem grudnia ta się poprawiła, umożliwiając zaplanowanie operacji, a przy okazji wsparcie powietrzne rozpoczynającej się właśnie operacji ''Nordwind'' w Alzacji. Zaplanowano równoczesne uderzenie na 17 alianckich baz lotniczych we Francji i w Belgii. Do przeprowadzenia operacji przygotowano aż 1035 samolotów z II. Jagdkorps i 3. Jagddivision - raz jeszcze Luftwaffe stawiła czoła, próbując dzielnie wywalczyć przewagę w powietrzu, licząc na zmęczenie sylwestrową nocą alianckich lotników. Zgromadzono maszyny różnych typów, sporo było dwusilnikowych bombowców, ale to myśliwskie FW-190 i Bf-109 miały odegrać najważniejszą rolę.

    Akcja rozpoczęła się o świcie 1 stycznia 1945 r... I wzbudziła przerażenie wśród alianckich załóg. Alianci w ogóle nie spodziewali się takiej kontrakcji. Ryczące silnikami na najwyższych obrotach Focke-Wulfy omiatały lotniska, niszcząc dziesiątki samolotów. Eksplodujące bomby, kłęby dymu z płonącego paliwa i krzyki próbujących startować alianckich pilotów - to była rzeczywistość operacji, która była niespodzianką dla większości jednostek brytyjskich, kanadyjskich, amerykańskich i polskich. Alianccy piloci jednak zdołali wystartować i zaczęli odgryzać się napastnikom. Niemieccy piloci, często słabo wyszkoleni... czasami rozbijali się o siebie nawzajem. Niektóre jednostki dotarły spóźnione, inne w ogóle. Faktem jest, że w trakcie ataku zniszczono ponad 460 alianckich samolotów (70 zestrzelono w powietrzu) i zneutralizowano większą część lotnisk na dwa następne tygodnie. Niemcy ponieśli jednak bardzo ciężkie straty - aż 146 samolotów zestrzeliła aliancka artyleria plot. i myśliwce, jednak najgorszy wypadek zdarzył się podczas powrotu do baz. Operacja była tak tajna, że nie poinformowano niektórych jednostek niemieckiej obrony plot., w efekcie aż 84 samoloty zostały zestrzelone przez własną obronę przeciwlotniczą. Poległo 143 niemieckich pilotów, w tym aż 22 wyższych rangą oficerów. 70 dostało się do niewoli, a 21 było rannych. Niemcy utracili 304 samoloty. Generał Galland skomentował to krótko: ''Poświęciliśmy naszą ostatnią rezerwę''. Była to najwyższa strata dzienna LW podczas całej wojny.

    Alianckie straty w pilotach były dość wysokie (około 300 ludzi zabitych i rannych), ale po kilku tygodniach wszystkie jednostki odzyskały sprawność bojową. Niemcy natomiast nie byli w stanie uzupełnić strat i w efekcie Luftwaffe nie mogła walczyć z alianckim lotnictwem podczas kolejnych ofensyw. Sam Galland został usunięty ze stanowiska inspektora lotnictwa w styczniu 1945 r., kiedy próbował się przeciwstawić dalszemu marnowaniu sił Luftwaffe.

    #wachtamrhein

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Żołnierze dywizji SS ''Totenkopf'' w ZSRR, lato 1941 roku. Wracamy do tematu Barbarossy - edycja III.

    Jak pamiętacie, Niemcy na terytorium Łotwy wdarli się jeszcze w czerwcu po zmiażdżeniu Sowietów pod Rosieniami i rozerwaniu frontu 8. i 11. Armii (album poniżej). Mosty na Dźwinie w okolicach Dyneburga zdobyli niezastąpieni brandenburczycy. LVI. KPanc. gen. von Mansteina po zdobyciu mostów wzmocniono dywizją SS ''Totenkopf''. Dowódca nowo-utworzonego Frontu Bałtyckiego, gen. Fiodor Kuzniecow nakazał 21. KZmech. odbicie Dyneburga. Korpus liczył dwie (42. i 46.) dywizje pancerne, wzmocnione jedną zmotoryzowaną (185.). Dodatkowo, do walk skierowano ''paraszutistów'' - czyli spadochroniarzy z 5. Korpusu Spadochronowego oraz jednostki sąsiedniej, 22. Armii.

    Kiedy sowiecki atak się rozpoczął, esesmani z dywizji ''Totenkopf'' musieli się cofnąć. Żeby front nie uległ przerwaniu, odważne kontrataki z dwóch kierunków wykonały 3. Dywizja Zmotoryzowana i 121. DP. Niemiecki atak był tak zaskakujący, że Sowieci nie tylko przerwali natarcie, ale okazało się, że część ich jednostek... sama znalazła się w okrążeniu. Po krótkiej walce 21. KZmech został unicestwiony - na polu walki pozostało 100 czołgów sowieckich. Zdesperowany Kuzniecow próbował do walk ściągnąć mocno poharatany 12. KZmech., ale natarcie Sowietów skończyło się, zanim się zaczęło - II. i L. Korps, wraz z LVI. KPanc. rozbiły formację. Niemcy wzmocnili swoje siły przybyciem 290. Dywizji Piechoty, a następnie sforsowali Dźwinę. Sowieci, upokorzeni klęską, 30 czerwca chcieli ustanowić nowe pozycje na linii Psków-Noworżew-Porchow. Chcieli, bo rozkaz ten został odwołany przez Gieorgija Żukowa z Ludowego Komisariatu Obrony.

    Wprowadziło to jeszcze większy zamęt, niż był (coś podobnego), a sowieckie jednostki bezładnie jeździły wte i wewte. Dopiero 5 lipca udało się ustabilizować chaos. Niemcy nie czekali natomiast, bo do tego momentu pancerne zagony Mansteina nie tylko sforsowały Dźwinę, ale wdarły się 60 km w głąb ZSRR. Co gorsza, nowe linie obronne też były za słabe i niemiecka 36. Dywizja Zmotoryzowana przerwała je po krótkim boju, zmuszając znowu cały front do odwrotu. Niemiecka 18. Armia dotarła do Tartu w Estonii i jeziora Pejpus, gdzie 699 lat wcześniej klęskę ponieśli Kawalerowie Mieczowi w starciu z Aleksandrem Newskim... Dla Sowietów to była ich klęska, a Niemcy stali u bram Tallinna, w którym kilka tygodni później odniosą druzgocące zwycięstwo.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Post oczywiście, jak zwykle, z przesunięciem czasowym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Każda opowieść, choćby była najpiękniejsza, zawsze będzie mieć swój koniec. Dzisiaj kończymy, jeszcze nim 2018 rok się skończy, zamkniemy Barbarossę. Będzie jeszcze parę wpisów, ale datą graniczną jest 5 grudnia. Oto 99. wpis na ten temat - nieco dłuższy. Jako 100. będzie podsumowanie, dzisiaj wieczorem.

    Radzieccy łącznościowcy podczas bitwy o Moskwę, 1 grudnia 1941 r.

    Niemcy byli już w Moskwie, zaledwie 29 kilometrów od Kremla, gdzie dzisiaj stoi pomnik, upamiętniający najdalszy zasięg niemieckiej ofensywy. Parli do przodu, ale jasnym było, że nie uda im się zwyciężyć. Potworne zimno, braki logistyczne (zimowe wyposażenie utknęło w korkach w Polsce) i silny opór Armii Czerwonej ich znacznie spowalniały. Marzenia o powrocie do domu na Boże Narodzenie rozpływały się...

    Sowieci nie spali. Wyprowadzali zażarte kontrataki, wyrzucając Niemców z zajętych pozycji. 1. Armia Uderzeniowa odepchnęła 7. Dywizję Pancerną znad kanału Moskwa-Wołga. Pod Kaszyrą zmontowany pospiesznie korpus gen. Biełowa odrzucił czołówki Guderiana. By powstrzymać Niemców, Sowieci wysadzili tamy na Wołdze i zbiorniku Iwankowo, zatapiając 40 miejscowości na mocy rozkazu 0428. STAWKA uznała, że działania te będą bardzo skuteczne w powstrzymaniu Niemców. 5 grudnia 1941 r. niemiecka ofensywa stanęła. Guderian napisał w dzienniku: ''Ofensywa na Moskwę zawiodła... Nie docenialiśmy siły przeciwnika i potęgi klimatu.''

    Sowieci pospiesznie ściągali siły pod Moskwę. Z Syberii i Dalekiego Wschodu przybyło 1700 czołgów i 1500 samolotów. Do jednostek włączano czołgi z Lend-Lease, niektóre brygady dysponowały głównie brytyjskimi Matildami. Siła Armii Czerwonej wzrosła do 58 dywizji. Konratak, proponowany przez Żukowa i Wasilewskiego, został zatwierdzony przez Stalina. 5 grudnia uderzył Front Kaliniński, 6 grudnia - Fronty Zachodni i Południowo-Zachodni.

    Niemcy, wyczerpani, zmarznięci, z brakami zaopatrzenia, nie byli w stanie ich powstrzymać na swoich pozycjach. Grofaz zakazywał jednak odwrotu rozkazem nr 39. Bronić każdej piędzi ziemi do ostatniego żołnierza. Okopy kazał budować, strzelając z haubic w zamarzniętą ziemię. Generałowie mówili mu, że pozycji nie da się utrzymać, że trzeba się cofnąć. Nie słuchał...

    W połowie grudnia generałowie Halder i von Kluge dali rozkaz wycofania swoich żołnierzy. Przypłacili to dymisją. Tak samo Guderian, który protestował. Zdymisjonowano też Hoepnera, von Bocka i von Brauchitscha. Wszystkich, którzy mieli czelność powiedzieć, że pozycji nie da się obronić i trzeba ratować armię...

    Sowieci parli do przodu. 7 grudnia odbili Klin i zaskoczyli sztab LVI. KPanc. Żukow i Koniew próbowali złapać w kotły niemieckie jednostki, odpłacić się tym samym, co dotychczas robili Niemcy. 3. Grupa Pancerna zdołała się jednak wycofać. 2. Grupa Pancerna powstrzymała zaciekłymi kontratakami Sowietów pod Tułą. W centrum Sowietom w końcu grudnia udało się odbić Małojarosławiec i Kaługę, ale tam atak posuwał się dużo wolniej.

    4 stycznia, wreszcie, przejaśniło się na tyle, że Luftwaffe mogła ruszyć z pomocą kolegom na ziemi. Śmiem powiedzieć, że maszyny z czarnymi krzyżami wybawiły od zniszczenia GA ''Mitte''. Stukasy zaciekle atakowały sowieckie czołgi i działa, skutecznie powstrzymując dalsze natarcie. Ju-52 zrzucały zaopatrzenie dla oddziałów i ewakuowały ciągle rannych i chorych. Powietrzna tarcza zatrzymała napór Sowietów.

    Sowiecka ofensywa zatrzymała się 7 stycznia 1942 r., odrzucając wyczerpane niemieckie oddziały o 100 km od Moskwy. Stalin żądał dalszego kontrataku i zniszczenia niemieckich oddziałów, ale Armia Czerwona była już wyczerpana i Niemcy zatrzymali jej oddziały.

    Bitwa o Moskwę zakończyła się. Niemcy stracili 174 tys. ludzi, Sowieci - ponad milion. Wraz z zatrzymaniem się niemieckiej ofensywy zakończyła się też operacja ''Barbarossa''. Niemiecka klęska pod Moskwą przypieczętowała porażkę wielkiej operacji.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dalej, dalej! Widać już czerwone gwiazdy na Kremlu! 11. Dywizja Pancerna na Szosie Wołokołamskiej, około 60 kilometrów od Moskwy.

    W połowie października 1941 r. Niemcy dotarli do linii obronnej pod Możajskiem, obsadzanej przez cztery sowieckie armie. Sowieci byli bardzo osłabieni po niedawnej katastrofie pod Wiaźmą i Briańskiem. Do armii wciągnięto kogo się dało - milicjantów, urzędników, studentów. Przed Wiaźmą Sowieci mieli 81 dywizji, po Wiaźmie... Zaledwie 90 tys. ludzi i 150 czołgów broniło sowieckiej stolicy w październiku w czterech armiach: 16., dowodzona przez gen. Rokossowskiego pod Wołokołamskiem, 5. Goworowa i 43. Gołubowa pod Małojarosławcem i 49. Zacharkina w Kałudze. Ćwierć miliona cywilów gorączkowo rozbudowywało linie obronne pod Moskwą. Wszystkie fabryki przekształcono w zakłady zbrojeniowe - fabryki zegarów produkowały zapalniki min, samochodów - karabiny, a warsztaty samochodowe przekształcono w punkty naprawcze czołgów.

    Niemcy wznowili swój atak, chcąc okrążyć linię i powtórzyć żelazne obcęgi spod Briańska - na północy przez słabo broniony Kalinin, na południu - przez Tułę. Zamknąć Moskwę w pierścieniu i zadusić. Atak początkowo się powiódł - zdobyto wszystkie cele, poza Tułą: padł Możajsk, Małojarosławiec, Wołokołamsk i Kalinin. Z końcem października, przerażony Żukow cofnął się na linię rzeki Nara, chcąc uniknąć okrążenia. Na południu zażarcie broniła się Tuła - wojska gen. Guderiana dotarły tam dopiero 26 października. Początkowy atak odrzuciła obrona sowieckiej 50. Armii, wspartej przez robotników i milicjantów, a później działania wstrzymano przez rasputicę.

    Przez dwa tygodnie - to dla tych, którzy bagatelizują znaczenie pogody - Wehrmacht stał i czekał. Wzmacniał siły. Naprawiał pojazdy. Dostarczał amunicję i paliwo. I czekał na ustąpienie błota. Ale i Sowieci się wzmacniali przed tą ostateczną bitwą. Zbudowano sieć umocnień, artyleria i saperzy czekali wzdłuż dróg, gdzie spodziewano się Niemców. Z Dalekiego Wschodu przerzucono 30 dywizji, wzmocnionych przez ponad tysiąc czołgów i tysiąc samolotów. Sowieci mocno rozbudowali obronę w głąb - pierwszy raz w ciągu tej wojny.

    15 listopada 51 dywizji GA ''Mitte'' wznowiło operację ''Tajfun''. Sowieci stawiali zażarty opór, cofali się dużo wolniej. Przeciętny postęp wynosił ok. 5-10 km dziennie. Żołnierze cierpieli z powodu mrozu - dramatycznie brakowało ciepłej odzieży, samoloty nie mogły startować przez opady śniegu, pojazdy nie zapalały. Nawet z pocisków trzeba było usuwać zamarznięty smar przed wystrzeleniem, a olej napędowy rozcieńczano benzyną. Temperatura spadła do -45 stopni. 23 listopada 3. Grupa Pancerna zdobyła Klin. Na południu Guderian zdobył Stalinogorsk, a 26 listopada - Kaszyrę, węzeł komunikacyjny na drodze do Moskwy. 27 listopada 7. DPanc. dotarła do kanału Moskwa-Wołga, ostatniej większej przeszkody przed stolicą, raptem 35 kilometrów od Kremla. 27 listopada byli w Krasnej Poljanie - 29 kilometrów od centrum Moskwy.

    Tego dnia Niemcy pierwszy raz zobaczyli przez potężne lornety artyleryjskie czerwone gwiazdy na murach Kremla. 2 grudnia niemiecki batalion motocyklowy dotarł do pętli autobusowej w Chimkach, 30 km od Placu Czerwonego. Niemcy byli już w Moskwie. Wydawało się, że tylko cud może ocalić Sowietów...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemcy już zauważyli, że do walk włączył się najlepszy rosyjski dowódca... Niemieccy żołnierze grzeją się przy ognisku, koniec listopada 1941 roku, Szosa Wołokołamska.

    Pamiętacie, gdy pisałem o raspitucy - straszliwej błotnej powodzi, która zatapiała całe czołgi? Niemcy modlili się, by nadszedł mróz i zatrzymał potoki błota, by choć trochę zestalił ziemię, by można było po niej iść.

    Mróz przyszedł. Nadszedł ten, który wiele razy ratował Rosję z opresji. Wyobrażano go sobie jako sędziwego mężczyznę, ze srebrzystą brodą, z czapą zrobioną z lodu i płaszczem, stworzonym ze śniegu. Najwierniejszy sprzymierzeniec Rosji - Generał Zima. Przybył i w 1707 roku, wypędzając Szwedów króla Karola XII, i w 1812 roku, gdy pokonał niezwyciężonego Cesarza Francuzów, był i w 1918 roku, gdy interwenci przybyli zdławić bolszewicką rebelię. I w 1941 roku nie zawiódł.

    Gdy potężna niemiecka armia szykowała się do ostatecznego ciosu, mającego zniszczyć czerwone imperium, w sukurs Armii Czerwonej przyszła pogoda.
    Początkowo Niemcy się ucieszyli, bo pojazdy wreszcie mogły ruszyć z błotnistej mazi. Jednak z czasem okazało się, że mróz wyrządza spustoszenie. Niemiecka machina wojenna, tak doskonała na polach i lasach Europy, nie dawała sobie rady z temperaturą, która spadła do -40 stopni. Świetne ciągniki, ciężarówki i czołgi nie odpalały - załogi musiały uruchamiać co jakiś czas silniki, by te nie zamarzły, nierzadko rozpalano ogień pod pojazdami, by choć trochę je rozgrzać. Woda w chłodnicach zamarzała i rozsadzała silniki. Poszycie samolotów pękało na mrozie. Zamki karabinów zamarzały, zdarzało się, że amunicja nie odpalała. Stanęła niemal cała sieć kolejowa - niemieckim lokomotywom (ok. 75 %) popękały z mrozu przewody, doprowadzające wodę do kotłów. Tylko upór gen. Rudolfa Gerckego, odpowiedzialnego za logistykę, ocalił Wehrmacht od katastrofy.

    Najbardziej cierpieli żołnierze. Wskutek arogancji dowództwa i bałaganu logistycznego armia nie otrzymała zimowej odzieży. Niewielu otrzymało coś więcej, niż letnie mundury, w których szli w czerwcu przez granice. Zdesperowani Niemcy rabowali domy i owijali się wzorzystymi serwetami, by zapewnić sobie choć trochę ciepła. Pożądane stały się grube radzieckie buty - walonki, oraz waciane kurtki i futrzane czapki, które zdzierano nawet z zabitych. Tysiące żołnierzy zmarło, lub ucierpiało z zimna.

    Leon D. wspominał: ''Kiedy wysiedliśmy w stepie, byliśmy przekonani, że umrzemy wszyscy. Podmuchy wiatru biły po twarzach i przewracały. Oficerowie i żołnierze padali w śnieg. Wielu z nas miało straszne twarze, pokryte czerwonymi pręgami, obrzmiałe, fioletowe. Białka oczu były krwistoczerwone od popękanych żyłek. (...) Inni mieli odmrożone stopy, które później zamienią się w długie skrawki poczerniałej, rozkładającej się tkanki. Niektórzy odmrozili uszy. Po pewnym czasie będą wyglądały jak wielkie morele, z których sączy się pomarańczowa ropa.''

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemieccy żołnierze w Tallinie, sierpień 1941 r. Nad nimi widać flagę Estonii.

    Estonia, tak, jak Litwa i Łotwa trafiła w 1940 roku pod sowiecką okupację. Maleńki naród nie miał żadnych sojuszników. Jedynie równie słaba Finlandia chciała chronić swoich mniejszych braci. Sowieci, tak i tutaj przystąpili do okrutnego terroru. Od razu aresztowali 8 tys. ludzi i zamordowali 2500 z nich, w tym 400 oficerów (połowę korpusu oficerskiego estońskiej armii). Dotychczasowy prezydent Estonii, Konstantin Päts, został deportowany i zmarł na Syberii 10 lat po wojnie, wraz z nim 10 z 11 ministrów i większość parlamentarzystów. Podobnie jak na Łotwie, tak i tutaj tuż przed atakiem Niemiec na ZSRR Sowieci deportowali 12 tys. Estończyków. Większość z nich nigdy nie wróciła.

    Gdy o 3:15 22 czerwca rozpętała się burza ognia i stali nad granicą, w Estonii wybuchła radość. Tak, jak w wielu miejscach, tak i Estończycy cieszyli się, że być może zostaną wreszcie oswobodzeni. W lasach kryło się 12 tys. ''Leśnych Braci'', którzy atakowali jednostki NKWD i 8. Armię.

    Jednak Sowieci nie zamierzali odpuścić tak łatwo Estonii. Utworzono specjalne bataliony niszczycielskie NKWD, a które prowadziły pacyfikacje wsi - zniszczyły m.in. wieś Viru-Karbala, mordując wszystkich jej mieszkańców, w tym dzieci. Sowieci zabili ponad 2 tys. ludzi. NKWD mordowało ludzi w więzieniach, tak, jak w Polsce i na Litwie - w samym Tartu zamordowano 220 osób. Co więcej, Sowieci niemal od razu powołali ponad 30 tys. Estończyków do batalionów roboczych - zginęła blisko połowa z nich. Sowieckie działania doprowadziły do tego, że Estonia została oswobodzona jako ostatnia z Państw Bałtyckich.

    Leśni Bracia bardzo się mścili. W Anstla i Vasteiina 5-7 lipca zniszczono dwa bataliony NKWD. Wspólnie z niemiecką 18. Armią wypychali okupantów ze swojego kraju. Walczyli ramię w ramię o Narwę, Tartu - zażarta bitwa trwała blisko dwa tygodnie - i stolicę kraju - Tallinn, gdzie w sierpniu triumfalnie wywieszono estońską flagę. W walkach z Leśnymi Braćmi (którzy przeformowali się w milicję ''Omakaitse'') Sowieci stracili 4800 poległych i 14 tys. wziętych do niewoli.

    Estończycy walczyli nie tylko razem z Niemcami. Z kilkudziesięciu uciekinierów z Estonii w armii fińskiej utworzono grupę ''Erna'', liczącą 80 ludzi. Jednostka, podzielona na dwa zespoły wylądowała w Estonii - część przerzucono morzem, część zrzucono ze spadochronami. W bitwie pod Kautla 24 lipca ocalili oni 2 tys. cywilów, kiedy dosłownie w ostatniej chwili przerwali pacyfikację wsi i pokonali sowiecki batalion niszczycielski.

    Estonia ciężko ucierpiała w trakcie walk, ale szczęśliwa ludność cywilna, z wielkim wzruszeniem witająca Wehrmacht bramami powitalnymi i skromnymi podarkami, nie wiedziała, że Niemcy nie byli zainteresowani wolnością Estonii. Kraj ten, strasznie nieszczęsny, dla nich był tylko kolejnym punktem na mapie Generalplan Ost - i miał stanowić kolonię dla ''nadludzi''...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Witam wszystkich, dziś pierwszy post w nowym roku

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Pancernik ''Scharnhorst'', 1942 rok. Dzisiaj, poświątecznie, nieco dłużej.

    Boże Narodzenie często kojarzy mi się z bitwą pod Nordkapp 26 grudnia 1943 roku, równo 75 lat temu, kiedy krążownik liniowy ''Scharnhorst'' wyruszył na spotkanie konwoju JW 55B.

    ''Scharnhorst'', nazwany po sławnym pruskim generale, Gerhardzie von Scharnhorście, uchodził za najszczęśliwszy okręt niemieckiej Kriegsmarine. Uchodził raz po raz z opresji i odgryzał się wrogom. W 1940 roku zaskoczył, wraz z bliźniaczym ''Gneisenau'' lotniskowiec HMS ''Glorious'' i dwa niszczyciele. Pancernik zanotował wtedy rekordowy strzał w historii - trafił lotniskowiec z 24 kilometrów. Mimo bohaterskiego oporu, jaki stawiły wielkim olbrzymom maleńkie niszczyciele ''Ardent'' i ''Acasta'' (m.in. ''Scharnhorst'' dostał torpedą od ''Acasty''), wszystkie trzy okręty zatonęły. W operacji ''Berlin'' oba okręty szalały po Atlantyku, siejąc spustoszenie w konwojach. Wraz z ''Gneisenauem'' wymknął się z Brestu w operacji ''Cerberus'' i uniknął zatopienia. Również 1943 roku szczęście go nie opuściło, gdy brytyjscy komandosi uderzyli w Kaafjord na ''Tirpitza'' i bezskutecznie szukali ''Scharnhorsta'', którego tam nie było. Nawet gdy wszystkie niemieckie okręty zostały już uszkodzone, lub zatopione - ''Scharnhorst' czuwał. Smukły okręt spędzał latami sen z powiek oficerów Royal Navy.

    Boże Narodzenie ''Scharnhorst'' i jego załoga spędzili w Altenfjordzie. Dowódca, kmdr Fritz Hintze, dał im pół dnia przepustki, by mogli pojeździć na nartach. Mesę odświętnie udekorowano. Wszyscy życzyli sobie szczęśliwych Świąt i powrotu do domu. Nie wiedząc, że dla większości z nich - młodzieńców w moim wieku - będą to już ostatnie Święta w życiu...

    22 grudnia Luftwaffe wykryła konwój JW 55B. Samoloty i U-Booty widziały tylko krążowniki, których działa, mając dużo mniejszy zasięg, były niezbyt groźne dla niemieckiego pancernika. Niemcy nie wiedzieli, że Brytyjczycy w zanadrzu trzymają swojego asa w postaci pancernika ''Duke of York''. Dowodzący ochroną zespołu, brytyjski admirał Fraser, liczył bardzo, że uda się wyciągnąć ''Scharnhorsta'' i go zatopić. Niemiecki pancernik wyszedł z fiordu wieczorem 25 grudnia w towarzystwie pięciu niszczycieli. Po wyruszeniu, dowodzący niemieckim zespołem kmdr Erich Bey wydał niezrozumiałą decyzję i odesłał niszczyciele, uważając, że nie dadzą one rady w tak sztormową pogodę. Nie skonsultował tego z dowódcą zespołu niszczycieli, kmdr. Johanessonem, który uważał, że wielkie ''Narwiki'', dorównujące siłą ognia brytyjskim krążownikom, poradzą sobie.

    Jednak Brytyjczycy wiedzieli, że ''Scharnhorst'' się zbliża. Rankiem 26 grudnia do ataku ruszyły cztery brytyjskie krążowniki. Mimo miażdżącej przewagi liczebnej wroga, ''Scharnhorst'' stawił bardzo dzielny, wręcz bohaterski opór, uszkadzając krążowniki ''Norfolk'' i ''Sheffield''. Jednak i ''Scharnhorst'' ucierpiał - jeden z zaledwie dwóch pocisków, które go trafiły, zniszczył urządzenia radarowe. Do akcji włączył się po południu brytyjski pancernik HMS ''Duke of York'', który poważnie uszkodził ''Scharnhorsta''. Zniszczono jedną kotłownię, ale dzięki nadludzkiemu wysiłkowi niemieckich mechaników uszkodzenie naprawiono. Pociski z brytyjskiego pancernika wyłączyły 2/3 artylerii głównej niemieckiego okrętu. Dzielni marynarze przenosili pociski z dziobowych magazynów amunicyjnych do ostatniej sprawnej wieży - rufowej ''Caesar''. Cała bitwa toczyła się niemal w całkowitych ciemnościach nocy polarnej. W upiornym świetle flar na horyzoncie widać było tylko kłąb dymu - płonącego ''Scharnhorsta''. Anglicy mieli, poza liczebnością, inna przewagę - doskonałe radary i co chwilę trafiali bezsilny niemiecki okręt. Okryty dymem, zdemolowany niemiecki pancernik ciągle się odgryzał, strzelając z pozostałych mu dział. Komandor Bey wysłał ostatni meldunek: ''Walczymy do ostatniego pocisku''. W końcu do ataku poszły brytyjskie niszczyciele, oblepiając wręcz umierającego, lecz wciąż manewrującego kolosa i trafiły ''Scharnhorsta'' przynajmniej czterema torpedami. Okręt przewrócił się i zatonął o 19:45, co Brytyjczycy wywnioskowali tylko z tego, że zniknęło jego echo radarowe. Zacięty bój pod Nordkapp trwał dziesięć godzin.

    Z załogi liczącej 1969 osób Brytyjczycy uratowali tylko 36. Odpłynęli, mimo iż w ciemnościach słychać było krzyki i nawoływania...

    Dowodzący siłami brytyjskimi admirał Fraser wydał odezwę do swoich ludzi: ''Mam nadzieję, że jeśli kiedykolwiek będziecie dowodzić okrętem w tak trudnej bitwie, będziecie walczyć tak dzielnie, jak Scharnhorst dzisiaj''.

    Myślę, że nie wymaga to żadnego komentarza.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Podoficer dywizji SS ''Wiking'' prowadzi swoich ludzi pod drutem kolczastym, ZSRR, jesień 1941 r. Dywizja SS'' Wiking'' była jedną z sześciu dywizji tej formacji, które wzięły udział w Barbarossie. Ponadto istniały też dwie nienazwane brygady SS. Jesienią 1941 r. w składzie ''Wikingów'' znaleźli się ochotnicy z Finlandii, Szwecji, Norwegii. Jako ciekawostkę można podać, że w styczniu 1942 r. do jednostki jako oficer medyczny dołączył Josef Mengele, okryty złą sławą lekarz z Auschwitz, prawdziwy ''Anioł Śmierci''. Był on jednym z niewielu lekarzy z kacetów, którzy odbyli służbę frontową. Za uratowanie dwóch żołnierzy z płonącego czołgu otrzymał Krzyż Żelazny.

    Sowieci wdrożyli ''obronną operację rostowsko-donbaską'' we wrześniu i październiku 1941 r. Częścią tych walk były opisane wcześniej przeze mnie walki na brzegu Morza Azowskiego. Po rozbiciu ataków sowieckich 9. i 18. Armii, Niemcy podzielili swoje siły. 11. Armia skierowała się na Krym, a 17. Armia na Rostów. Do ataku skierowano niemieckie korpusy pancerne: XIV. i LIV., wsparte jednostkami włoskimi, słowackimi, rumuńskimi i chorwackimi. 17 października siły koalicji zajęły Stalino (też opisywałem) i Taganrog. Drugie miasto zajęły siły dywizji SS Wiking i LSSAH, przebijając się czołgami do portu. Czołgi z marszu otworzyły ogień do ewakuujących się sowieckich statków i barek. Sowieci twierdzili, że Niemcy stracili ponad 35 tys. ludzi, ale niemieckie dane tego nie potwierdzają i mówią o zaledwie 138 poległych. Niemcy złapali też ponad 500 jeńców. W Taganrogu też Sowieci spalili żywcem cały pociąg jeńców...

    Klęski zmusiły Sowietów do wznowienia odwrotu. Jednak w sukurs Sowietom przyszła pogoda. Tak, jak na innych odcinkach frontu, tak i tutaj spowolniła Niemców na prawie miesiąc. Dopiero 17 listopada Niemcy byli w stanie kontynuować atak. Po czterech dniach walk zdobyli Rostów - ''bramę na Kaukaz'', jak go nazywano - biorąc 10 tys. jeńców.

    Niemieckie linie były jednak znacznie rozciągnięte, a oddziały wyczerpane. Dowodzący 1. Grupą Pancerną gen. von Kleist ostrzegał, że jego oddziały nie utrzymają się, zwłaszcza, że nadeszły mrozy.

    Sowieci to dobrze wykorzystali i 27 listopada do ataku ruszyły cztery sowieckie armie w operacji rostowskiej. Głównym ostrzem ataku dowodził gen. Anton Łopatin, bardzo zdolny dowódca 37. Armii, kontratakując przeciw oddziałom von Kleista. Niemcy musieli się wycofać. Wściekły Gröfaz zdymisjonował von Kleista i zakazał się wycofywać. Dowodzący GA ''Süd'' gen. von Rundstedt odmówił wykonania tego rozkazu. Także i on został zdymisjonowany, jednak marszałek von Reichenau przekonał Gröfaza, że odwrót jest nieunikniony. Niemcy wycofali się za rzekę Mius. 2 grudnia 1941 r. bitwa zakończyła się.

    Mimo, że Sowieci ponieśli dużo wyższe straty (33 tys. ludzi wobec 4316), to porażka w Rostowie była pierwszym większym niemieckim odwrotem podczas II WŚ. Samo miasto Niemcy odbili pół roku później, latem 1942 r. podczas Fall Blau.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Admin delieveder #pdk
    W związku z tym dzisiaj wyjątkowo, dwa posty.
    Wesołego wszystkim mirkom i mirabelkom ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykańscy żołnierze przygotowują noworoczny fajerwerk dla Niemców, 31 grudnia 1944 roku.

    Drodzy Fani,

    Po pierwsze - zmiana planów. Cykl o Barbarossie potrwa jeszcze kilka dni, bo mam kilka tematów do ruszenia (panfiłowcy, Lend-Lease, Teodozja i coś jeszcze się znajdzie). Będzie to bodaj najpełniejszy cykl o tej operacji po polsku, jaki opracowano w mediach społecznościowych. To było ambitne zadanie, cieszę się, że Wam się podobało i liczę, że pozostałe wpisy przyjmiecie z równą radością, jak dotychczasowe. Potem ruszymy w Talvisotę i parę innych ciekawych rzeczy. Ostfront wróci dopiero za pół roku (uff!).

    Tymczasem - za parę godzin minie 2018 rok. Wiem, że wielu z Was już pewnie się szykuje na imprezy, niektórzy już może zaczęli, a inni już skończyli i chrapią gdzieś pod stołem. :v
    Dla jednych był stary rok udany, dla innych mniej. Życzę zatem, by dla wszystkich 2019 rok był bardzo udany i jeszcze lepszy od poprzednich. Bawcie się dobrze i ostrożnie, pijcie zdrowie ukochanego [A]dmina (:DDD), strzelajcie fajerwerkami, a jeśli spędzacie Sylwestra samotnie, to ''zagrajcie w gre''. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tak, jak Boże Narodzenie kojarzy mi się z ''Scharnhorstem'' i smutną bitwą pod Nordkapp 26 grudnia, oraz wieloma innymi poruszającymi historiami, Nowy Rok to także garść historii. Mi kojarzy się on:

    - z ciężką bitwą na Morzu Barentsa, gdzie niszczyciel Z16 ''Friedrich Eckoldt'' dobijający uszkodzony trałowiec HMS ''Bramble'' został zaskoczony przez wyłaniając się z mgły niespodziewanie lekki krążownik HMS ''Sheffield''. ''Sheffield'' otworzył ogień z niewielkiej odległości ze wszystkich dział, zatapiając niemiecki niszczyciel. Z załogi ''Eckoldta'', liczącej 340 ludzi, i HMS ''Bramble'', liczącej 121 osób, nie uratował się nikt.
    - z nocą z 31 grudnia 1944 na 1 stycznia 1945, gdy w Alzacji na 110-kilometrowym froncie do ataku ruszyła niemiecka 7. Armia w ostatniej, desperackiej niemieckiej ofensywie na froncie zachodnim.
    - z upiornym noworocznym porankiem 1945 roku, gdy na 34 alianckie lotniska spadły setki niemieckich myśliwców, siejąc bombami i ogniem z działek pokładowych po stojących na ziemi samolotach.
    - z odważnym noworocznym fińskim atakiem pod Lemetti w 1940 roku, kiedy fińska 9. Dywizja rozsadziła sowiecką 44. DS, stłoczoną na wąskiej drodze, wybijając 9 tys. jej żołnierzy.

    A także z niezapomnianym toastem ze ''Stawki większej niż życie'' z odcinka ''Edyta''.

    I wieloma innymi historiami. Wtedy - zamiast fajerwerków były eksplozje granatów i serie broni maszynowej, zamiast szampana - w najlepszym razie łyk wódki z jednej manierki dla całej drużyny. Siedziały chłopaki w moim wieku i marzyły, by następny Nowy Rok spędzić z rodziną, obejmując żonę, czy dziewczynę i iść na dancing.

    Cieszmy się dzisiejszym wieczorem. Wszystkiego Dobrego w Nowym, 1945.. 2019 roku! Do zobaczenia w Nowym Roku!

    PS Pierwszy raz na tej stronie udało mi się przetrwać bez bana i złożyć życzenia świąteczno-noworoczne!

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Mleko_O

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (5)