Ja tu już nie tylko po śmieszne obrazki

  •  

    Witam, z faktu zbliżających się Świąt Bożego narodzenia, postawnowiłem zorganizować drobne #rozdajo w którym spośród plusujących wylosuję jedną osobę, która dostanie 1000zł (przelew, lub gotówka w Zielonej Górze osobiście), mam nadzieję, że umilę komuś święta, których ja osobiście nie obchodzę. W losowaniu biorą udział wszyscy. Zielonki, ludzie obserwujący tag danielmagical, bez wyjątków, ponieważ dla każdego może to być wymarzony prezent świąteczny. Kończymy jutro o 24. Jak dobrze pójdzie to przed świętami zorganizuje jeszcze jedną akcję.
    Pozdrawiam.
    #swieta #pomagajzwykopem #pieniadze #polska #zielonagora
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Ponieważ fb usunął poprzedni post o Legionie Walońskim, to napiszę go jeszcze raz - nikt nie będzie kasować mojej pracy i okrajał mojego supercyklu o Barbarossie. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Leon D. (nazwisko do wiadomości redakcji IIWŚwK) jako porucznik Legionu Walońskiego. Zdjęcie i wpis NIE PROPAGUJĄ ideologii totalitarnych.

    Żeby zrozumieć kwestię powstania Legionu Walońskiego, trzeba kilka słów powiedzieć o ruchu ''Christus Rex'', czyli belgijskich reksistach. Na ich czele stał wspomniany D., który utworzył go w 1935 r. Ruch był nacjonalistyczny i faszystowski, mieszając koncepcje różnych ideologii. Początkowo cieszył się dość sporym uznaniem, jednak z biegiem lat jego poparcie topniało (z 19 % do 4,4 %). Nie było w tym nic dziwnego, bo reksiści ideologicznie byli niebezpiecznie blisko pewnej partii, wykorzystującej symbole solarne.

    W 1940 r. D. został aresztowany przez Francuzów wraz z tysiącem innych członków, ale po zawieszeniu broni zwolniono go. Początkowo stał w opozycji do Niemców i okupacji, ale gdy powstał Niemiecko-Flamandzki Związek Pracy, głoszący hasła podziału Belgii, D. zmienił zdanie, widząc w tym szansę na utrzymanie Belgii w całości. Jego nadzieje wzrosły po ataku Niemiec na ZSRR. Wtedy D. zaproponował utworzenie kolaboracyjnej jednostki, walczącej u boku Wehrmachtu z Sowietami. Niemcy wyrazili zgodę.

    Zaczęto tworzyć jednostkę, jednak D. w międzyczasie wybył do Paryża, a kiedy wrócił, nie pozwolono mu objąć dowództwa nad formacją. Dowodzenie przypadło kpt. Georgesowi Jacobsowi, oficerowi belgijskich wojsk kolonialnych. Organizacją zajmował się Fernand Rouleau, przywódca bojówek reksistowskich. Niezrażony tym D. wstąpił w szeregi tworzonego Legionu Walońskiego jako szeregowiec - i szybko piął się po szczeblach kariery. Wymusił na Niemcach jednak, by jednostka miała osobnego kapelana - a tym został ks. Georges Sales.

    Jednostka liczyła 860 ludzi w czterech kompaniach - byli tam też ''biali'' Rosjanie. Jej żołnierze nosili mundury WH z belgijską tarczą narodową. W sierpniu 1941 r. włączono ją do Wehrmachtu jako Wallonische Infanterie Bataillon 373. Po złożeniu przysięgi i szkoleniu trafiła ona do Dniepropietrowska w listopadzie 1941 r., dołączona do 101. Dywizji Lekkiej. Początkowo formację skierowano tylko do zadań wartowniczych i przeciwpartyzanckich - bo Niemcy mieli kiepskie zdanie o ochotnikach. Dopiero zimą 1941-42, w trakcie ciężkich walk z kontratakującą Armią Czerwoną Walończyków rzucono na front. Ci wykazali się dużą odwagą, stawiając czoła liczniejszym Sowietom, a także wyprowadzając zacięte kontrataki w walce o każdy dom. Jednostka straciła 1/3 stanu, ale Niemcy uznali męstwo Walończyków i skierowali ich do walk w ramach 100. DL. Wybiegając nieco w przyszłość, Walończycy walczyli u boku Wehrmachtu jeszcze rok, a następnie, w 1943 r., przeszli do SS, gdzie utworzyli SS-Freiwilligen Sturmbrigade Wallonien, która to zapisała się zażartą obroną pod Czerkasami w 1944 roku.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Ktoś wrzucając te treści miał chyba nadzieję, że zostanie to zaplusowane w gorące a głupie wykopki zostaną zgłoszone na policję, tak jak to było w aferze sprzed roku.

  •  

    #komputery #laptopy
    Halo mirki. Szukam laptopa dla dziadka do ~3k cebulionów (Nie, nie dorzucę jeszcze 10k i nie kupię wtedy czegoś porządnego). Jakieś porady? Jakieś konkretne, ciekawe modele? Firmy, których unikać? Albo na które patrzeć?

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Rumuńscy żołnierze na Krymie.

    Pokonanie Sowietów nad Morzem Azowskim doprowadziło do rozdzielenia oddziałów. 17. Armia miała atakować na Rostów, zaś 11. Armia przeniesionego von Mansteina oraz rumuńskie 3. i 4. Armie miały skierować się na Krym, atakując przez Przesmyk Perekopski. Naprzeciw nim stanęła 51. Armia sowiecka gen. Kuzniecowa, wsparta przez jednostki Floty Czarnomorskiej.

    Ze względu na całkowite rozbicie sowieckich sił we wcześniejszych bitwach, Niemcom i Rumunom bez większego problemu udało się przełamać sowiecką obronę i zająć większość Krymu. 24 września 1941 r. Niemcy i Rumuni przeszli do ofensywy (siłami grupy bojowej LIV. Korpusu Armijnego, XXXXIX. Korpusu Górskiego i rumuńskiej 3. Armii) i przełamali sowieckie linie oparte o tzw. ''Wał turecki'', zajmując 26 września miasto Armiańsk. Von Manstein prosił o dodatkowe oddziały w celu kontynuowania ofensywy, ale gen. von Rundstedt, dowódca GA ''Süd'' odmówił - celem głównym był Rostów, więc tam skierowano większość oddziałów. Sowieci stracili 112 czołgów, 135 dział i 10 tys. jeńców. Kolejne walki miały miejsce miesiąc później o Iszun. Do 30 października Niemcy porozcinali sowiecką obronę na odizolowane od siebie punkty oporu. Resztki wojsk wycofywały się na pozostałe pozycje. Von Manstein opanował niemal cały Krym.

    Wyjątkami stały się dwa najważniejsze punkty na półwyspie - Kercz i Sewastopol. Sewastopol, będący główną bazą sowieckiej Floty Czarnomorskiej, został zamieniony w twierdzę. Silnie ufortyfikowany, wsparty rozlicznymi działami i artylerią okrętową został okrążony 30 października. Niemcy przypuścili dwa szturmy - 11 i 30 listopada we wschodniej i południowej części miasta, ale oba zakończyły się porażką. Co więcej, Sowieci odważnie wyprowadzali własne kontrataki, a w tych celowali spieszeni marynarze Floty Czarnomorskiej. Ostatnia próba szturmu przypadła 17 grudnia. Niemcy przygotowali się i ściągnęli spore siły artylerii, w tym swojego największego asa z rękawa - działo kolejowe 802 mm Schwerer Gustav. O 6 rano rozpoczęło się bardzo krótkie, trzyminutowe przygotowanie artyleryjskie, po czym do ataku ruszyli Niemcy. Szturm początkowo był bardzo udany, Sowieci ponieśli spore straty i dopiero przysłanie posiłków 21 grudnia do Sewastopola - 79. brygady morskiej i 345. DS, które od razu weszły do walki - oraz silne wsparcie artylerii okrętowej powstrzymało Niemców.

    Von Manstein nie spodziewał się jednak, że Sowieci przygotowują własną operację, która będzie miała na celu odbicie całego Krymu - i po części się powiedzie...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Orkiestra 52. Dywizji Piechoty ''Torino'' w zdobytym Stalino (dzisiaj Donieck), październik 1941 roku. Reupload posta, bo poprzedni miał bardzo słaby zasięg - a nie po to coś piszę, żeby nikt tego nie widział. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Włosi również parli do przodu. Po zwycięstwie w bitwie o Petrikowkę włoski korpus ekspedycyjny zabezpieczał flankę 1. Grupy Pancernej gen. von Kleista. Celem Niemców i Włochów było Donieckie Zagłębie Węglowe. Tak jak wszędzie, tak i tutaj błota spowalniały tempo natarcia. Co gorsza, Dniepr miał podniesiony stan wód, bo Sowieci wysadzili w sierpniu tamę w Zaporożu (zginęło wówczas 120 tysięcy osób!), więc był trudny do sforsowania. Większość zadań przejmuje więc 3. Dywizja ''Celere'', bo konie nie są tak uwięzione jak pojazdy, więc kawalerzyści chronią flanki i czoło. W połowie października oba sławne pułki kawalerii - Savoia Cavalleria i Lancieri di Novara - rozbijają sowiecką obronę na rzece Suchyje Jali i we wsi Uspienowka, co otworzyło drogę na Stalino - ważne centrum przemysłowe (i centrum wydobycia węgla), nazwane po wąsatym Gruzinie. Włosi wyprzedzali całą GA Süd i po dwóch dniach ciężkich walk zdobyli je. Jednak ze względu na powolne tempo natarcia Sowieci zdołali ewakuować fabryki. .

    Na początku listopada 9. DP ''Pasubio'' zajmuje jeszcze zakłady hutnicze w Gorłowce, ale wiadome było już, że trzeba wstrzymać natarcie ze względu na zbliżającą się zimę. Włosi przebyli 800 km, trzeba było przegrupować oddziały i naprawić sprzęt. Sowieci wiedzą o tym i zaciekle kontratakują - wypychają Niemców z Rostowa (następny wpis o tym będzie). Pod Haczapetowką 5-14 grudnia dywizja ''Torino'' stawia twardy opór 95. pułkowi NKWD. Włosi cofają się za rzekę Mius. Czasowo został okrążony pułk ''Roma'', ale zdołał się wyrwać z matni. Sowieci na pozycje ''Celere'' rzucają trzy swoje dywizje, wsparte artylerią i lotnictwem.

    Ciekawostką jest to, że Włosi, w odróżnieniu od Niemców, lepiej przygotowali się na zimę w Rosji, korzystając z doświadczeń w Grecji i dzięki temu mieli relatywnie niewiele ofiar chorób i odmrożeń. Jeszcze ciekawsze jest to, że Sowieci nie grali kartą propagandy ''tchórzliwych Włochów'' - uważali ich za zdyscyplinowanych i agresywnych w działaniu, niebezpiecznych na równi z Niemcami.

    Zupełnie inną kartą grał ten nawiedzony belgijski naziol, którego zdjęcie dałem (i za które niektórzy się tak oburzyli). Leon Degrelle wspominał: „Włosi kochali Mussoliniego i przy lada okazji wydzierali się ‘Du-ce! Du-ce! Du-ce!’ do zdarcia gardeł. Ta wylewność jednak miała wyłącznie uczuciowy charakter. Nie byli skażeni marzeniami Mussoliniego o imperialnej wielkości. Byli dumni jak koguty, ale bez ambicji”.

    Włosi nie byli dłużni i z Niemcami często dochodziło do starć. Pewien Rosjanin wspominał: „Kiedy w Dobruszy stacjonowali Włosi Niemców nie widzieliśmy. Bali się pokazywać. Włosi ich łupili, nie zabijali, ale bili. Oficerowie nie pozwalali ich zabijać, bo za takiego Niemca mogli ucierpieć wszyscy.”

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Witajcie w naszym kraju!'' Szczęśliwe Łotyszki świętują z żołnierzami Wehrmachtu, Ryga, 1 lipca 1941 roku. Wpis miał być dawno, ale nie miałem zdjęcia.

    Łotwa, podobnie jak inne kraje bałtyckie, została anektowana przez Związek Radziecki w 1940 roku. Zaczął się ''Baigais Gads'' - ''rok terroru'', jak nazywa się go do dziś na Łotwie. Maleńki kraj stanął w obliczu brutalnej okupacji komunistycznej. Sowieci zaczęli aresztowania, przesłuchania, konfiskaty. Pierwszym celem Sowietów stali się ''reakcyjni'' oficerowie, zwłaszcza ci, którzy ośmielili się w 1918 roku stawić opór czerwonym bandom i walczyć o niepodległość swojego kraju. Do jesieni 1940 r. 12 tysięcy oficerów zostało aresztowanych. Pozostali trafili do utworzonego 24. Korpusu Strzeleckiego - jedynej łotewskiej jednostki Armii Czerwonej. Symbolem okupacji stał się spokojny dziś lasek w okolicach Litene w północno-wschodniej Łotwie. Tam to w nocy z 13 na 14 czerwca 1941 r. 560 oficerów zostało aresztowanych przez NKWD i w większości zamordowanych. Dla Łotwy Litene to jej Katyń.

    Była to część większej operacji deportacyjnej, kiedy tego samego dnia Sowieci aresztowali 16 tys. ludzi i wywieźli ich na Syberię. W ciągu jednego roku okupacji NKWD aresztowało blisko 36 tys. osób, chociaż plany były bardziej ''ambitne'' - zamierzano wywieźć lub zabić 700 tys. obywateli Łotwy.

    Plany, które ledwo tydzień później, 22 czerwca o 3:15 pokrzyżował huk armat i ryk samolotów z czarnymi krzyżami...

    Atak Niemiec przyjęto na Łotwie z wielką radością. Ludzie cieszyli się, że być może wreszcie będą wolni. Po lasach kryli się partyzanci (aż 129 oddziałów), którzy ruszyli do akcji w momencie wybuchu wojny. Reagowali też żołnierze 24. Korpusu - większość zdezerterowała, a następnie zaczęli atakować posterunki i bazy sowieckie. Opanowali miasta Sigulda i Smiltene, przecięli też ważną drogę na Psków. Niewielu Łotyszy uciekło wraz z Sowietami.

    Kiedy Niemcy wkraczali do Rygi, witały ich flagi ze swastykami i wdzięczne tłumy. Młode dziewczyny rzucały się na szyje żołnierzom o ogorzałych, pokrytych kurzem twarzach i wręczały im kwiaty. Okryte chustami babuleńki płakały ze szczęścia, całując po rękach niemieckich oficerów. Maleńki naród dziękował - jak mu się wydawało - za oswobodzenie.

    Jednak Niemcy nie byli zainteresowani niepodległością Łotwy. Dla nich to był kolejny punkt na mapie Generalplan Ost. Niedługo potem przystąpili do swoich obłąkanych planów ''ostatecznego rozwiązania''. Chociaż była to zmiana jednego okupanta na innego, to Łotysze, nie mając wyboru, walczyli pod niemieckim przywództwem o swój kraj.

    Tragedią narodów bałtyckich było to, że porzucono je na pastwę totalitaryzmów. Nie miały one żadnych sojuszników i nikt nie upominał się o nie na arenie międzynarodowej. I tylko III Rzesza wiedziała jak wykorzystać tę szansę.

    Z ogłoszeń parafialnych: fb z niewiadomych powodów (sami nie podali jakich) usunął mój post o Degrelle'u. (Ale już wrócił - Mleko)

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Znacie to uczucie, kiedy oglądacie ostatni sezon serialu i wiecie, że sezon ten będzie ostatni i nie skończy się jak poprzednie - a bohaterowie zginą, a historia zakończy się upadkiem - ale mimo to nadal oglądacie? Ja tak miałem przy ostatnim sezonie ''Zakazanego imperium'' (polecam, tak nawiasem mówiąc). Zapraszam na ostatnią, V. już edycję ''Barbarossy''. A że to ostatnia część tej długiej opowieści... to zakończymy ją z wielkim hukiem. Musimy już wracać do tematu, jeśli chcę zrobić to jeszcze przed Świętami.

    Żołnierze Szwedzkiego Korpusu Ochotniczego atakują miotaczem ognia sowiecki bunkier. Półwysep Hanko, sierpień 1941 r.

    Jednym z ważniejszych celów Finów podczas walk z sowieckimi okupantami był półwysep Hanko, okupowany (''wydzierżawiony'') od 1940 r. Sowieci założyli tam bazę oraz baterie artylerii nadbrzeżnej, zaś garnizon stanowiła jedna brygada piechoty, silnie wzmocniona jednostkami pancernymi i inżynieryjnymi. Całość była dowodzona przez gen. Dzikowa i liczyła ponad 25 tys. ludzi.
    Finowie do ataku przeznaczyli Grupę ''Hanko'', wydzieloną z 17. DP i wzmocnioną grupą artylerii z setką dział. W składzie grupy walczyli też szwedzcy ochotnicy. Sam Mannerheim rozkazał: ''Zrzucić w morze radziecką bazę morską!''.

    Pierwszy atak lądowy nadszedł 1 lipca 1941 r., jednak radziecka obrona była zbyt silna, spychając fińskich żołnierzy na pozycje wyjściowe. Walka przyjęła charakter pozycyjny, a fińska grupa została uszczuplona i jej aktywność ograniczała się głównie do patroli, wypadów i ostrzału artylerii. Bazę bombardowała jednak Luftwaffe i fińskie lotnictwo. Finowie odesłali większość sił do Karelii, pozostawiając tylko wspomnianą grupę, która miała prowadzić oblężenie. Sowieci jednak wyprowadzili serię kontrataków, m.in. dokonując lądowania na wyspie Morgonland (wzięli do niewoli aż 6 jeńców) i Bengtskär (doszło do zaciętej walki i silnych bombardowań, w której poległo 32 fińskich żołnierzy, jednak zadano dwukrotnie wyższe straty Sowietom). Obie strony prowadziły niewielkie operacje desantowe. Fińska marynarka wojenne postawiła zapory minowe, ryglując w ten sposób szlak zaopatrzeniowy na półwysep i archipelag.

    Szybkie postępy Niemców, duże straty, oraz pogarszająca się sytuacja aprowizacyjna na półwyspie spowodowały, że Sowieci postanowili się wycofać. Ewakuacja trwała od 16 października 1941 r. do 2 grudnia. Radziecka flota straciła na fińskich i niemieckich minach trzy niszczyciele i dwa transportowce (jeden nosił nazwę - nomen omen - ''Iosif Stalin''). Straty fińskie wyniosły łącznie 961 ludzi, w tym 297 poległych. Sowieckie były wyższe i wyniosły 2 tys., w tym 800 poległych.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Mam questa na 80 golda, zasady takie jak zawsze
    Mleko#2561
    #hearthstone #hearthstone80gold

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Potrzeba matką wynalazku, jak to mówią. Fińscy żołnierze miotają koktajlami Mołotowa w stronę Sowietów za pomocą procy, styczeń 1940 roku.

    Armia Czerwona postawiła na potęgę pancerza, chrzęst gąsienic, liczbę dział. Przeciwko takiej miażdżącej potędze słaba Finlandia mogła przeciwstawić bardzo skromne siły.

    Finowie posiadali zaledwie 34 tysiące zawodowych żołnierzy - mniej, niż miał sowiecki korpus strzelecki. Tych, w razie potrzeby wspierało 111 tysięcy rezerwistów z Gwardii Obywatelskiej (Suojeluskunnat) oraz 100 tysięcy kobiet z organizacji Lotta Svard. Te ostatnie nie pełniły służby frontowej, a jedynie pomocnicze - jak opatrywanie rannych i obrona plot. Armia fińska dysponowała całymi 64 czołgami - 32 starymi Renault FT i 32 lekkimi czołgami Vickers E. W artylerii było nieco lepiej, bo posiadano łącznie 599 armat różnego kalibru, w tym 112 działek ppanc. i 191 haubic. W razie potrzeby armię mogły wesprzeć działa marynarki wojennej - 50 dział polowych oraz 291 dział w jednostkach artylerii nadbrzeżnej. Lotnictwo posiadało 121 samolotów (raczej przestarzałych), z czego 46 myśliwców i 14 bombowców.

    Jednak nie to było atutem Finów. Droga w głąb ich kraju wiodła przez wąziutki Przesmyk Karelski, między Zatoką Fińską, a jeziorem Ładoga. Finowie zdawali sobie z tego sprawę od początku swojej wywalczonej niepodległości i dlatego rozpoczęli budowę swojej karty atutowej.

    Była nią Linia Mannerheima.

    Miała ona 135 km długości i 90 km szerokości na trzech liniach obronnych. Jednak inaczej, niż na masywnych fortecach Europy, tutaj schronów z betonu było mało, bo Finlandii nie było na nie stać. Wystarczyło zaledwie na 150 obiektów (Linia Zygfryda miała ich 15 tysięcy!). Ale siłą Linii nie były betonowe bunkry.

    Jej atutem i najwierniejszym sojusznikiem był teren. Poprzecinany bagnami, stawami, jeziorkami, porośnięty gęstym lasem. Finowie wpletli dary natury w swoje pozycje obronne. Budują schrony drewniano-ziemne, zwane korsu, lub z kamieni - bunkkeri, kopią rowy przeciwczołgowe. Masywne głazy przeciągają na linach siłą ludzką i wkopują je w ziemię, tworząc ubogą wersję ''zębów smoka''. Wykorzystują każdy pagórek i każde załamanie terenu, by przygotować obronę. Na stałe zatrudnionych jest przy budowie 600 osób. Bardzo pomogła Finom propaganda, kreująca Linię jako najsilniejszy system umocnień na świecie. Sowieci uwierzyli w nią, a nawet w takie bzdury, że umocnienia fińskie są z gumy i że pociski się od nich odbijają.

    Uboga Finlandia musiała mocno ograniczać wydatki na zbrojenia. Rząd nie zgodził się wydzielić 30 mln marek na wyposażenie Linii w broń przeciwpancerną. Dopiero w 1938 r. wydzielono 2 % PKB na zbrojenia. Symbolem tego stały się słowa premiera Cajandera, który jeszcze trzy miesiące przed wybuchem wojny cieszył się, że Finlandia zamiast ''broni rdzewiejącej po magazynach ma wysoki standard życia i system edukacyjny''.

    Jednak to właśnie tej ''rdzewiejącej broni'' najbardziej brakowało Finom w 1939 roku...

    #talvisota

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Ale dumni z siebie. Członkowie. brytyjskiej tzw. centurii antyfaszystowskiej im. Toma Manna pozują ze swoim sztandarem, wrzesień 1936 r. Mimo nazwy, liczebność ''centurii'' nie przekroczyła nigdy 12 ludzi, a w dodatku, mimo, że wszyscy byli komunistami, wiecznie się ze sobą kłócili, co doprowadziło do rozpadu ''centurii''. Jak na ironię, napis na sztandarze głosi: ''Dyscyplina proletariacka powstrzyma faszystę''...

    Historia Brytyjczyków w wojnie domowej w Hiszpanii to doskonała esencja Brygad Międzynarodowych. Miażdżąca większość ochotników pochodziła z partii komunistycznej, pozostali reprezentowali Labour Party, albo Niezależną Partię Pracy (pochodzącą od LP) oraz związków zawodowych. Większość z nich pochodziła z biednych środowisk robotniczych, wielu było bezrobotnych. Kiepsko wykształceni, mieli bardzo mgliste pojęcie o Hiszpanii, gdzie jechali, by ''walczyć z faszyzmem'' (czymkolwiek on wg nich był) oraz wzbogacić się (obiecywano im po 100 peset za dzień). Niektórych zwiedli agitatorzy, mówiąc, że wyjazd jest do pracy, a innych wręcz zmuszono do wyjazdu, grożąc wydaleniem z partii.

    Całość przerzutu była dobrze zorganizowana przez partie komunistyczne - najpierw z Londynu do Paryża (gdzie przejmowała ich Francuska PK), stamtąd albo statkiem z Marsylii, albo przez Pireneje, aż do koszar w Albacete. Obala to mit, jakoby ochotnicy zjeżdżali się tam spontanicznie. Najsłynniejszym ochotnikiem był Esmond Romilly, spokrewniony z Winstonem Churchillem.

    Brytyjczycy byli początkowo rozstrzeleni po wielu jednostkach, ale potem utworzono ich własny batalion, który próbowano nazwać „Shapurji Saklatvala” od nazwiska jakiegoś hinduskiego komunisty, ale nazwa jakoś się nie przyjęła. Zebrano 600 osób, z czego 1/3 była Żydami. Brytyjczycy weszli jako całość do walki nad Jaramą w lutym 1937 roku, gdzie w wyniku błędów w dowodzeniu zostali niemal całkowicie zniszczeni - zostało 120 ludzi. Do walk wrócili dopiero pod Brunete w lipcu 1937, ale i tam po kilku szturmach zostało w batalionie zaledwie 80 ludzi. Masakra spowodowała liczny sprzeciw i wielką ilość dezercji z jednostki. Ochotnicy masowo (średnio 20 dziennie) uciekali do brytyjskich placówek, chociaż nie posiadali paszportów (bo te zabrano im po przybyciu do Hiszpanii), a po Brunete zainteresowanie ''antyfaszyzmem'' osłabło. Niemały wpływ na to miała książka George'a Orwella ''W hołdzie Katalonii'', w której opisywał on wewnętrzne walki lewicy w Hiszpanii i rolę komunistów. Duży wpływ miały także horrendalne straty, jakie ponosili ochotnicy w źle przygotowanych operacjach.

    Utworzono co prawda kompanię przeciwpancerną, ale została ona zniszczona w Aragonii, zaś sporą część Batalionu nacjonaliści wzięli do niewoli niedaleko Teruelu. Pozostałości brały udział w bitwie nad Ebro, gdzie zostały zmasakrowane podczas szturmów na wzgórze 481. Resztki Batalionu wycofano z frontu we wrześniu, a w przeciągu następnych miesięcy rząd brytyjski ewakuował swoich obywateli.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Uwięzione w błocie pojazdy (w tym Stug III) ze 177. batalionu dział szturmowych, okolice Kosselskaja, październik 1941 r. Dzisiaj będzie ostatni wpis o Barbarossie przed przerwą.

    ''Kto nie docenia znaczenia błota w kampanii rosyjskiej, ten nie zrozumie niczego z tego, co działo się przez cztery lata na europejskim froncie wschodnim'' - Leon Degrelle.

    Związek Radziecki mógł wydawać się osamotniony w swym boju. Jednak tak jak setki lat wcześniej, tak i teraz po swojej stronie miał klimat i najwierniejszych sprzymierzeńców: deszcz i śnieg. Wielokrotnie pisałem o tym, że niemieckie natarcie powstrzymane zostało przez obfite opady deszczu. Przełom września i października to okres rasputicy, gdy wszelki ruch zostaje uniemożliwiony. Silne opady deszczu zamieniają drogi gruntowe w potoki błota, glebę zamieniają w gąbkę, która może wciągnąć ludzi i pojazdy.

    Nie inaczej było w 1941 roku. Błoto było głębokie na pół metra, a czasem na metr. W ZSRR drogi nie były tknięte nogą Rzymianina, który utwardzał od razu to, po czym szedł. Były tylko wydeptane gruntowe wertepy. Na nic zdawały się tam świetne ciężarówki i transportery, stworzone do poruszania się po twardych nawierzchniach. Czołgi, mieląc błoto gąsienicami z trudem się poruszały. Niemieccy, fińscy, rumuńscy, węgierscy, włoscy, słowaccy żołnierze, klnąc na czym świat stoi próbowali łopatami daremnie wykopywać zagrzebane motocykle i działa. Wiele pojazdów ugrzęzło dokumentnie i ich załogi musiały je porzucać. Ciężarówki były za ciężkie i zbyt nisko zawieszone, grzęzy w brązowej mazi aż po osie. Po raz kolejny sięgnięto po sprawdzony sposób transportu - konie. Jednak ich liczba musiała być zdwojona - o ile jedno działo ciągnęło sześć koni w normalnych warunkach, w błocie musiało to być aż 12. Ale i konie zdychały z przeciążenia. Sięgnięto po zdobyczne sowieckie ciężarówki i traktory, dużo lepiej przygotowane do nędznych warunków. Nawet uszkodzone i porzucone sowieckie czołgi wykorzystywano jako ciągniki. Wiele ekwipunku i uzbrojenia żołnierze ciągnęli na własnych barkach.

    Rozwiązaniem na to byłaby kolej, gdyby nie inny rozstaw szyn w ZSRR, niż w reszcie Europy. Niemieccy inżynierowie, dwojąc się i trojąc kładli nowe nitki torów, ale to było dużo za mało i za wolno. Deszcz i chmury uziemiły niemieckie lotnictwo, które też grzęzło na polowych lotniskach. Niemcy poruszali się w ślimaczym tempie naprzód - jak było dobrze, to 8-9 kilometrów dziennie. Generał von Waldau, dowódca X. Fliegerkorps skomentował to krótko i celnie: ''Nasze najśmielsze marzenia zostały zmyte przez deszcz i śnieg. Wszystko ugrzęzło w bezdennym bagnie''. Pod koniec października Niemcy musieli wstrzymać dalszą ofensywę, bo nie byli w stanie dalej iść.

    Tak, jak wielu historyków, jestem zdania, że to nie pod Moskwą ''Barbarossa'' zakończyła się klęską. To deszcz i błoto położyły potężną, śmiałą operację i to one zaważyły na jej wyniku. Siły natury pokonały umysł i zdolności człowieka.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Fiński pancernik obrony wybrzeża ''Ilmarinen''. Finlandia posiadała dwie jednostki tego typu - drugą był bliźniaczy ''Väinämöinen''. Oba okręty nosiły nazwy po bohaterach fińskiego eposu narodowego ''Kalevala'' - Ilmarinen był wielowiecznym kowalem, zaś Väinämöinen - zaklinaczem.

    Okręty te były przewidziane bardziej jako pływające baterie artyleryjskie, a nie realne okręty. Okręty miały niską dzielność morską - płytkie zanurzenie, połączone z bardzo wysoką wieżą artyleryjską i skupionymi nadbudówkami oraz silną artylerią powodowały, że były chybotliwe i kołysały się jak łupinki na morzu. Uzbrojone były w cztery działa 254 mm i osiem 105 mm.

    Jesienią 1941 r. Niemcy podjęli dwie operacje ''Beowulf''. Pierwsza była kopią planu ''Albion'' z I WŚ i doprowadziła do zajęcia całej Łotwy. Druga operacja miała na celu opanowanie wysp Hiuma i Sarema, dużych wysp u wybrzeży Estonii. Na wyspach broniło się 23 700 radzieckich żołnierzy z 3. Brygady Strzeleckiej. Do ataku Niemcy wyznaczyli 61. Dywizję Piechoty, wspartą dodatkowym batalionem saperów i artylerią. Jednostkę zgromadzono na 250 barkach, promach i amfibiach na estońskim wybrzeżu w okolicach Virtsu.

    By odciągnąć uwagę Sowietów, Niemcy rozpoczęli szereg operacji pozorujących, które miały zasugerować, że desant nastąpi od strony morza, a nie lądu. Jedną z nich była ''Nordwind''. Do tego zadania wyznaczono pancernik ''Ilmarinen'' i kilkanaście mniejszych jednostek. 13 września flotylla wypłynęła na południe, jednak jej szlak nie został jeszcze oczyszczony z min, co miało się niedługo zemścić. Jedna mina przyczepiła się do trału morskiego pancernika. Próbowano ją rozbroić, jednak nie udało się to. Wieczorem zespół otrzymał rozkaz zawrócenia. ''Ilmarinen'' wykonał zwrot na sterburtę, by uniknąć wybuchu miny. Jednak ta wybuchła, powodując duży przeciek. Okręt przewrócił się i zatonął zaledwie siedem minut od wybuchu, grzebiąc w swoim wnętrzu 271 marynarzy. Operacja nie udała się, a Sowieci najpewniej w ogóle nie zauważyli zespołu ''desantowego''.

    Porażka operacji ''Nordwind'' nie wpłynęła jednak na operację ''Beowulf II''. 9 września zajęto wyspę Vormsi, a 14 września Niemcy wylądowali na Muhu, połączoną z Saremą (Ozylią). 23 września Sowieci zostali zepchnięci na ufortyfikowany półwysep Sorve, ostatnią linię obrony. Tam do ataku weszli niemieccy saperzy, wsparci silnym ostrzałem z morza krążowników lekkich ''Koln'', ''Emden'' i ''Leipzig'', niszcząc jedno sowieckie działo po drugim. Walki trwały blisko dwa tygodnie, a ostatni żywi Sowieci poddali się 5 października. Walki na Hiumie (Dago) trwały dziewięć dni - od 12 do 21 września. Żaden sowiecki żołnierz nie zdołał uciec z wysp. Zginęło 4700 czerwonoarmistów, 19 tys. poszło do niewoli. Straty niemieckie i fińskie to 2850 ludzi.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Im bliżej zwycięstwa i zdobycia Moskwy, tym więcej działacie. Dobrze! Oby tak dalej!
    Niemieccy żołnierze z działkiem ppanc. 37 mm na ulicach Charkowa, październik 1941 roku. Działka te, ze względu na słabość przeciwko sowieckim czołgom ciężkim, określono w '41 mianem ''kołatek''.

    Po zmiażdżeniu Sowietów pod Kijowem i nad Morzem Azowskim Niemcy musieli przegrupować siły - oddziały od trzech miesięcy rwały naprzód, miażdżąc opór na swej drodze. Oczywiście, pierwszeństwo uzyskała operacja ''Tajfun'', czyli marsz na Moskwę, ale należało zabezpieczyć flanki. Do ataku na Charków przeznaczono 17. Armię gen. von Stülpnagela. oraz 1. Grupę Pancerną gen. von Kleista. Zdobycie Charkowa - ważnego centrum przemysłowego i komunikacyjnego - zmusiłoby Sowietów do cofnięcia się do Rostowa, aż do Stalingradu.

    Główną szpicę ataku stanowił LV. Korpus Armijny gen. Vierowa. Naprzeciw siebie miał poharatane wojska Frontu Południowo-Zachodniego Timoszenki. Z północy miała atakować 101. Dywizja Lekka, z południa 57. DP (wsparta artylerią i batalionem Stugów), zaś 100. DL miała pozostać w rezerwie. 22 października 228. pułk ze 101. DP przeprowadził rozpoznanie, badając sowiecką obronę, po czym został zaatakowany. Silnie wzmocniony artylerią, w tym działami 88 mm pułk, odparł atak i przekazał informacje do sztabu. Po południu ruszyła niemiecka ofensywa. Miasta broniła sowiecka 216. Dywizja Strzelecka i 57. Brygada NKWD. Jednak natarcie 101. DL przetoczyło się po nich jak walec, podobnie atak 57. Dywizji na południu. Walki w samym Charkowie trwały cztery dni, w których Niemcy stracili 1000 ludzi, a Sowieci - 13 tys. (w wyniku ofensywy utracono 96 tys. ludzi) Sowietom jednak, przed upadkiem miasta, udało się wywieźć 320 pociągów z wyposażeniem 70 fabryk.

    Co do samego Charkowa, to warte wspomnienia są znowu miny sterowane radiem. Armia Czerwona, wycofując się, zaminowała część obiektów, wysadzając je w listopadzie. W ten sposób 14 listopada zginął gen. Georg Braun, dowódca 68. DP i część jego sztabu. Atak ten przypisuje się słynnemu radzieckiemu specowi od dywersji, Ilji Starinowowi. Niemcy odpowiedzieli represjami i aresztowaniami, biorąc tysiąc zakładników (część z nich później rozstrzelano).

    Kilka słów trzeba powiedzieć o ewakuacji sowieckich zakładów. O ile prawdą jest, że taka miała miejsce i była zakrojona na szeroką skalę (chociaż i tak Niemcy przejęli sporą część przemysłu), to trzeba wprost powiedzieć, że przecenia się tę operację. Z 700 zakładów ewakuowanych na wschód zaledwie 270 dojechało. Uratowano zaledwie 12 % potencjału przemysłowego. Sowieci olbrzymim nakładem pracy musieli stawiać nowe zakłady, często w chałupniczych warunkach produkując niezbędne rzeczy. Zarzucono produkcję wszystkiego tego, co nie strzelało i nie jeździło, warunki były prymitywne, ale dzięki wielkim wyrzeczeniom, pracy i wzorowaniu się na amerykańskiej produkcji kryzys zażegnano. Chociaż tylko na pewien czas.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Poszliście, że tak powiem, jak Tajfun z lajkami - miło mi, że tak się spodobało. Dzisiaj miało być o Charkowie, ale będzie w nagrodę o czymś innym. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu: rozpoznawczy Ju-88 z 2.(F)/122, zestrzelony nad Istrą 25 lipca 1941 r. Załoga zdołała przyziemić, ale jej los jest nieustalony do dzisiaj. Pięć dni później samolot wystawiono na Placu Swierdłowa w Moskwie. Do listopada 1941 r. Luftwaffe wykonała 90 nalotów na Moskwę. Wbrew pozorom, niemieckie ataki były dużo słabsze, niż analogiczne na Londyn, i zakończyły się relatywnie niewielkimi zniszczeniami.

    Katastrofa pod Briańskiem i Wiaźmą była przerażająca. Zdarzało się, że Sowieci atakowali tam Niemców z drewnianymi atrapami broni. W nieco ponad tydzień Armia Czerwona została zredukowana o 40 % swej siły. Niemcy do niewoli wzięli 665 tys. jeńców, zdobyli 5 tys. dział i 1200 czołgów, o innym uzbrojeniu nie wspominając. Do murów Kremla czołówki Wehrmachtu miały ledwo sto kilometrów...

    A co tam się działo? Panika. Na przełomie września i października Sowieci w najwyższej tajemnicy przewieźli trupa Lenina z mauzoleum na Placu Czerwonym do Kujbyszewa. W mieście panował chaos. Setki ludzi uciekały. Drogi były zablokowane przez dziesiątki samochodów uciekających bonzów partii bolszewickiej i ich rodzin. Szli także zwykli ludzie, próbując ocalić dobytek. Na rogatkach czekało jednak NKWD z pepeszami gotowymi do strzału i zawracało wszystkich seriami w powietrze. Co bardziej opornych aresztowało i w trybie pilnym skazywało na parę lat łagru.

    Nie lepiej było na dworcach kolejowych. Perony były zawalone ludźmi, próbującymi złapać jakikolwiek pociąg z miasta. Znajdowano całe walizki pełne porzuconych legitymacji partyjnych. Dochodziło do regularnych strzelanin z milicją i NKWD - cywile mieli broń, znalezioną, bądź odebraną siłą. Niedługo potem przestała działać cała infrastruktura miejska - nie jeździły tramwaje, autobusy, metro. Milicjanci zniknęli z ulic, powołani do tworzonych ad hoc jednostek obrony, zastąpili ich sędziwi starcy, pamiętający chyba jeszcze cara Aleksandra. Do obrony powoływano kogo się dało - Armii Czerwonej zaczęło brakować ludzi. Kobiety przymusowo wysłano do prac w kołchozach, bo mężczyźni poszli na front.

    Coraz gorzej było z zaopatrzeniem sklepów - nie można było niczego kupić. Widokiem codziennym stały się długie kolejki po podstawowe towary. Normą stały się też rozruchy i okradanie sklepów, nawet za dnia. Muzea, teatry i kina zostały zamknięte. Padał czarny śnieg - bo na Łubiance hurtowo palono wszystkie akta i archiwa.

    Do NKWD trafiały kolejne skargi i zażalenia dyrektorów fabryk zbrojeniowych - nikt nie odbierał towaru, który zalegał na składach, więc wstrzymywano produkcję. NKWD dyrektorów aresztowało za sabotaż. Robotników trzymano pod kluczem, bo spóźnienie się do pracy traktowano jako sabotaż i karano rozstrzelaniem. NKWD, szukając ''dywersantów'' jeździło po mieście i strzelało nawet do ludzi stojących w kolejkach. Szukano przebranych w sowieckie mundury niemieckich spadochroniarzy, rzekomo zrzuconych na Moskwę. Mówiono, że Beria i jego siepacze nie kładli się spać, bo mieli tyle ''pracy''...

    Zaczęły się czystki na Łubiance. Rozstrzelano sędziwych Christiana Rakowskiego i Mariję Spiridonową - ostatnich przywódców niebolszewickiego proletariatu. Ten sam los spotkał Ninę Tuchaczewską, żonę rozstrzelanego w '37 marszałka, i Olgę Kamieniewą - siostrę Trockiego i żonę Lwa Kamieniewa.

    W mieście panował chaos. Obywatele jawnie wygrażali i wyklinali ''wodzów proletariatu'', nie bacząc na NKWD. Lud Moskwy czekał na Niemców. I karę, jaka miała spaść wraz z nimi na bolszewickich paladynów. A ta jawiła się jak słodka zemsta.

    16 października ludzie stali jak zwykle w kolejkach po chleb. Dzień zaczął się trzeszczeniem szczekaczek na ulicach, a potem głosem Jurija Lewitana, słynnego spikera sowieckiego radia, znanego ze swojego basowego głosu. Lewitan zaczął: „Komunikat Sowinformbiuro. Przez…”...po czym głos nagle się urwał, a z głośników popłynęła melodia marsza. Przechodnie na ulicach wzięli ją początkowo za sowiecki ''Marsz Lotników'', ale nie pasowały słowa. Gdy nagle przetoczyły się przez ulice, niczym zimny powiew wiatru, fragmenty o towarzyszach rozstrzelanych przez reakcję i komunistów, ludzie zrozumieli, że jest to niemiecka ''Horst Wessel-Lied'', słynny marsz NSDAP. Niemcy byli tak blisko, że zdołali zagłuszyć moskiewskie radio. Brzmiało to niczym proroctwo. Po chwili marsz urwał się i Lewitan dokończył audycję, jakby nic się nie stało: „Sytuacja w okolicach Moskwy uległa znacznemu pogorszeniu”.

    Rząd sowiecki ewakuował się do Kujbyszewa. Z zamiarem takim nosił się sam Stalin. Podobno nawet pojechał na dworzec i przespacerował się po peronach, wahając się. Jednak zdecydował pozostać. Przerażony niemieckimi postępami dyktator próbował porozumieć się z Niemcami za pośrednictwem Bułgarii, kazał dowiedzieć się Berii, czego oczekuje Rzesza.

    Gdy pozostał, zaczął błagać o zmiłowanie i pomoc nawet tego, którego lekceważył i zajadle zwalczał przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Błagał o pomoc Boga. Przeprosił się z metropolitą Sergiuszem, kazał zamknąć antyreligijne organizacje i czasopisma. Do samolotu polecił wsadzić ikonę Matki Boskiej i trzy razy okrążyć Moskwę.

    7 listopada 1941 r. odbyła się defilada na pamiątkę rewolucji październikowej. Żołnierzy maszerujących przed wąsatym satrapą pognano z Placu Czerwonego prosto na front. Paradę nazwano później ''defiladą strachu''. Stalin, stojąc na pustym mauzoleum Lenina zakończył przemówienie, jakby próbując samego siebie przekonać: ''Śmierć niemieckim najeźdźcom!''.

    Imperium sowieckie wydawało się rozpadać, gdy pancerna pięść Trzeciej Rzeszy rozrywała kolejne linie obrony...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemcy przemierzają pomału sowieckie bagna i rozmiękłe drogi. Pomału zbliżamy się do końca IV. edycji Barbarossy - jeśli chcecie przerwy od tematu, dajcie znać.

    Zmiażdżenie Sowietów pod Kijowem i zwycięstwo pod Smoleńskiem rozpoczęło główne danie niemieckiego ataku - operację ''Tajfun''. Niemcy nieubłaganie zbliżali się w stronę Moskwy.

    30 września 1941 r. oddziały XLVII. Korpusu Zmotoryzowanego przełamały sowieckie linie na rzece Desna, na południe od stolicy ZSRR. Posuwające się dalej oddziały wyłamały linie sowieckiego Frontu Briańskiego. Sowieckiej 13. i 50. Armii zagroziło okrążenie, więc wojska, dowodzone przez gen. Andrieja Jeriomiankę, musiały się cofnąć. Jednak Jeriomianko rozumiał ideę obrony w głąb i przygotował dwie dywizje strzeleckie, jedną pancerną i jedną brygadę pancerną do obrony. Silnym wzmocnieniem było przybycie czołgów T-34. Dla przykładu, 1. Dywizja Gwardii (weteranki spod Jelni, dawnej 100. DS) gen. Leluszenki i 4. Brygada Pancerna gen. Katukowa w rejonie Mcenska zaczaiły się na oddziały niemieckiej 4. DPanc. Zagrzebane T-34 pozwoliły Niemcom przejechać i dopiero potem otworzyły ogień, niszcząc część kolumny.

    Jednak Niemcy nie wystraszyli się tak T-34, jak by mogło się wydawać, chociaż Guderian wydał osobiście instrukcje, jak zwalczać te czołgi. Jednakże, oznaczało to, że Sowieci pomału zaczynają reorganizować swoje wojska. Sowiecki opór zaczął tężeć, a tempo natarcia spadać, także przez pogodę. Jeriomianko wycofał swoje oddziały, chociaż poniosły one bardzo duże straty. Mimo to, Niemcom udało się siłami 2. Armii gen. von Weichsa i 2. Grupy Pancernej okrążyć 13., 3. i 50. Armię 6 października.

    Jeszcze gorzej dla Sowietów było na północ, w rejonie Wiaźmy, gdzie 3. i 4. Grupy Pancerne okrążyły cztery sowieckie armie (19., 20., 24. i 32.) 2 października. Walki w kotle Wiaźmy trwały jedenaście dni, Niemcy musieli ściągnąć 28 dywizji, żeby wytłuc Sowietów. W obydwu kotłach zniszczeniu uległo siedem armii z dwóch frontów. Niemcy wzięli do niewoli 673 tysiące jeńców, poległo ok. 200 tysięcy sowieckich żołnierzy. Wydawało się, że Związek Radziecki rozpada się w oczach... Niemcy byli od zaledwie o sto kilometrów od murów Kremla.

    Jednak to bezsprzecznie wielkie zwycięstwo było już sygnałem dla Niemców, że opór będzie coraz większy. Sowieci wykorzystali kilkanaście dni, kiedy pancerne zagony Wehrmachtu wybijały ich towarzyszy i ściągnęli znaczne siły w rejon Moskwy, w tym przerzucone świeżo siły z Syberii oraz wzmocnili linie obronne w rejonie Możajska i Tuły, co miało stać się problemem już niedługo...

    Ciekawostką jest fakt, że pod Briańskiem walczył pewien młody, 22-letni dowódca czołgu ze 159. brygady pancernej. Został ciężko ranny w bitwie z czołgami 16. DPanc., ale gdy leżał w szpitalu owładnęła go obsesja, by stworzyć karabin, zdolny powstrzymać Niemców i wyrzucić ich z ZSRR.

    Nazywał się Michaił Kałasznikow.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dzień dobry! Dzisiaj nie w kolorze, ale okazja jest wyjątkowa. Kawka do ręki.

    George miał tylko 20 lat, gdy został podporucznikiem. Był jeszcze młodszy, gdy się zaciągnął. Zresztą wielu jemu podobnych Amerykanów to zrobiło po japońskim ataku na Pearl Harbor. Miesiąc przed swoimi 19. urodzinami został lotnikiem US Navy. Służył w dywizjonie VT-51. Koledzy trochę się podśmiewali z jego wątłej, mikrej postury. Nadali mu nawet przezwisko - ''Skin'' - ''Skóra''.

    George jednak się nie przejmował i wykonywał swoją pracę dobrze. Larem 1944 roku jego dywizjon wykonywał naloty na Wyspy Bonin, konkretnie na niewielką Chichi Jimę. Poranek 2 września wydawał się dniem jak każdy inny. Pogodnie, słonecznie. Wiał lekki wiatr. George podpiął słuchawki i pogładził przyklejone do deski rozdzielczej zdjęcie jego dziewczyny, Barbary. Poznał ją w Boże Narodzenie 1942 roku, gdy po raz ostatni był w domu. On nie miał jeszcze osiemnastu lat, ona - zaledwie szesnaście. Obiecali sobie, że jeśli wróci, ożeni się z nią. Za fotelem George'a wcisnął się mały John Delaney, jego nawigator. Latali razem od jakiegoś czasu i zaprzyjaźnili się. Z tyłu usiadł tylny strzelec, William White. George kojarzył go, ale nie latali razem wcześniej. Tym razem miał zastępować stałego tylnego strzelca. Na ten jeden lot.

    Cztery Avengery podniosły się ciężko z pokładu lotniskowca USS ''San Jacinto''. Nad celem przywitał ich jednak gęsty ogień przeciwlotniczy. Japońska artyleria strzelała zaciekle, próbując trafić napastników. Samoloty trzymały kurs, unikając czarnych obłoczków eksplozji artylerii. Celem były magazyny i składy wojskowe. Jednak w pewnym momencie celny pocisk z japońskiego działka trafił w silnik Avengera. Samolot George'a zadymił, a następnie ogarnął go pożar. Gryzący w oczy, tłusty dym ogarnął kabinę. ''Dostaliśmy?!'', darł się panicznie z tyłu White. Ogień trawił już skrzydła, gdy George kazał White'owi i Delaneyowi włożyć spadochrony. ''Mój Boże, zaraz wybuchniemy'', pomyślał. Trzymał jednak kurs do samego końca i, kaszląc, zrzucił bomby nad celem, trafiając wieżę radiową. Płonący Avenger chybotliwie kierował się na południe, byle dalej od wyspy i japońskiej artylerii. Gdy oddalili się na tyle, na ile mogli, kazał załodze wyskoczyć. Sam czekał do samego końca, po czym w końcu wyrwał się.

    Samolot spadł do morza. Kołysząc się na spadochronie George widział, że spadają też dwa inne Avengery. Po chwili sam uderzył w wodę. Zrzucił buty, by nie utonąć. Jego kombinezon lotniczy koloru khaki nasiąkł wodą, oczy piekły go od dymu, a z głowy ciekła krew. Ale żył. Udało mu się wdrapać na tratwę ratunkową, zrzuconą przez innego Avengera. Kilka godzin czekał na ratunek, wiosłował, byle dalej od japońskiej wyspy. Wreszcie pojawił się szary, stalowy kształt przed nim. Okręt podwodny. Był to USS ''Finback''. Rzucono mu linę, przyciągnięto. Silne, marynarskie ręce wciągnęły go na pokład. Ktoś okrył go kocem, ktoś inny dał kubek gorącej herbaty. Uśmiechnięty mat zawołał: ''Witamy na pokładzie''.

    Przez miesiąc George pozostał na pokładzie okrętu. Dowiedział się stamtąd, że tylko on przeżył zestrzelenie. Pozostali zginęli, albo zostali zamordowani przez Japończyków. Gdy w listopadzie powrócił na USS ''San Jacinto'', a później został odznaczony Distinguished Navy Cross, nawet gdy zwalniano go ze służby i oświadczył się Barbarze, zadawał sobie ciągle jedno pytanie:

    ''Dlaczego zostałem oszczędzony i jaki Bóg miał dla mnie plan?''

    Młody, chudy, niemal tyczkowaty George Herbert Walker Bush nie spodziewał się, że blisko pół wieku później zostanie 41. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Być może taki był właśnie plan...

    ''Za życia umarł dwa razy. Okazało się, że Pan Bóg miał jeszcze plany dla mojego ojca. Ci, którzy bywają blisko śmierci, lepiej cieszą się życiem'', powiedział łamiącym się głosem na uroczystości żałobnej jego syn, George W. Bush, 43. prezydent USA.

    Jednak dla mnie widokiem, który wrył się w pamięć był hołd jednego weterana dla innego weterana. Ciężko schorowany, wiekowy senator Bob Dole, ciężko ranny w Dolinie Padu w 1945, gdy walczył w szeregach 10. Dywizji Górskiej, z wielkim trudem podniósł się z wózka inwalidzkiego, by oddać hołd zmarłemu prezydentowi.

    ''Freedom is right''.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Zostały po nich tylko plakaty. Pozostałości po sowieckiej okupacji w Viipuri, wrzesień 1941 r.

    Dzisiaj będzie nietypowo, bo o piosence. Pięknej, ludowej, piosence, którą wygrywali na akordeonach u progu swych chat mieszkańcy Finlandii. Piosence tęskniącej do poprzecinanej jeziorami i rzekami krainy, i tańcu. I przedziwnej bitwie, w której melodia pokonała oręż.

    Mowa oczywiście o Säkkijärven Polkka! Melodia ma co najmniej dwieście lat, ale jej najsłynniejsze wykonanie przypadło Viljo Vesterinenowi, który w 1930 r. zaadoptował ją do swoich koncertów. Skoczna, wesoła piosenka, mówiąca o tęsknocie za utraconą Karelią stała się jeszcze bardziej popularna i modna po agresji Sowietów na Finlandię i zagrabieniu najbogatszych ziem Finów.

    Gdy Sowieci znowu napadli na Finlandię, tym razem Finlandia im oddała i wdarła się w ich granice, zajmując utraconą Karelię. Zdobyto m.in. Viipuri.

    Okazało się jednak, że wycofujący się Sowieci pozostawili na terenie miasta miny odpalane za pomocą fal radiowych. Miny eksplodowały, gdy odegrane zostały trzy dźwięki - każda z nich miała inny sygnał aktywujący (by nie doszło do jednoczesnej eksplozji). Finowie początkowo sądzili, że to wybuchy min z opóźnionym zapłonem, ale gdy pod mostem nad rzeką Kuopio odkryto przypadkiem jeden z ładunków wybuchowych, kpt. Jouko Pohjanpalo stwierdził, że to miny aktywowane radiowo.

    Gdy tylko odkryto, jak działają miny, Yleisradio (główna stacja radiowa Finlandii) dostarczyło samochód radiowy, który miał coś grać, zagłuszając sowiecką częstotliwość. Wybór padł oczywiście na Säkkijärven Polkkę - bo czyż mogłaby być bardziej pasująca piosenka, by ratować fińskie miasto z Karelii? Samochód jeździł po mieście i nieprzerwanie wygrywał melodię w wykonaniu Vesterinena, a saperzy szukali min. Obliczono, że baterie w minach nie wytrwają dłużej, niż trzy miesiące, a przy próbach nadawania czas ten skróciłby się znacznie. Podobne miny znaleźli Niemcy w Kijowie, ale podeszli do tego inaczej - zaczęli wysadzać maszty radiowe.

    Do końca 1941 r. polka rozniosła się ponad 1500 razy, a saperzy znaleźli blisko 4,5 tony materiałów wybuchowych, ratując sporą część miasta przed zniszczeniem. Dzisiaj, chociaż już nie ma fińskiego Viipuri, to Säkkijärven Polkka nadal uznawana jest za wybawcę tego miasta - bo, ''choć już straciliśmy Karelię, nadal mamy naszą polkę''.

    Ale mam szczerą nadzieję, że jeszcze kiedyś ta piękna melodia rozlegnie się pod murami starego, potężnego zamku, na którym znów będzie powiewać biała flaga z niebieskim krzyżem i złotym lwem na czerwonej tarczy...

    Tule, tule, tyttö, nyt kanssani tanssiin
    kun meillä on riemu ja suvinen sää!
    Säkkijärvi se meiltä on pois,
    mutta jäi toki sentään polkka!

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    siemaneczko złoże cośna ten sezon za 7k ? Lubie agrro ( ͡º ͜ʖ͡º) #hearthstone

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Żołnierze LSSAH traktują sowiecki sztandar z należytym szacunkiem, Ukraina, lato 1941 r. Tak na marginesie - każda GA otrzymała ''swoją'' dywizję SS. 1941 rok był jeszcze czasem, kiedy jednostki SS traktowano lekceważąco i raczej jako dodatek do oddziałów frontowych - była to wprost kontynuacja z Kampanii Polskiej 1939, gdy pułki SS dołączano do dywizji Wehrmachtu. Miały one siłę raczej wzmocnionych brygad i dysponowały słabszym sprzętem. Miało się to zmienić - także i dzięki opisywanej bitwie.

    Po całkowitym zniszczeniu Frontu Południowo-Zachodniego Niemcy ruszyli na południe w kierunku Morza Azowskiego. Celem były Krym i Rostów. Siły niemieckie to 11. Armia, dowodzona przez gen. Eugena von Schoberta, jednak ten zginął 12 września 1941 r. Jego samolot Fi-156, zmuszony ostrzałem lądował na polu minowym i eksplodował. Von Schobert był pierwszym niemieckim dowódcą armii, który zginął w II WŚ. Na jego miejsce mianowano demona Blitzkriegu - generała von Mansteina, odwołanego spod Leningradu.

    Niemcy stanęli przed nieco trudnym zadaniem, bo spora część sił rumuńskich (stanowiących istotną część GA ''Süd'') była nadal zaangażowana w oblężeniu Odessy, a LIV. Korpus Armijny toczył ciężkie boje o Krym. Manstein szybko przeorganizował siły - zluzował LIV. KA siłami mniejszych dwóch korpusów oraz ściągnął siły rumuńskiej 3. Armii gen. Petre Dumitrescu.

    Rumuni zostali jednak zaskoczeni niespodziewaną kontrofensywą sowieckich 9. i 18. Armii z Frontu Południowego 26 września, które uderzyły siłami 12 dywizji. Atak objął też XXX. Korpus, atakujący Krym. Kontrofensywa zagrażała całej południowej flance, ale wtedy do akcji wkroczył XXXXIX. Korpus Górski i dywizja LSSAH. Zaciekły opór esesmanów zatrzymał sowieckie natarcie. Zajęci atakowaniem Sowieci nie zauważyli, że z północy 1. Grupa Pancerna gen. von Kleista przygotowuje się do kontrataku.

    A ten nastąpił 1 października i złamał sowieckie linie obronne. Do kontrnatarcia przeszła też LSSAH z zachodu, rozbijając sztab sowieckiej 30. DS. 5 października zdobyto Melitopol, a 7 - czołówki XIV. Korpusu Pancernego gen. von Wietersheima połączyły się z LSSAH, zamykając sowiecki kocioł, w którym znalazło się 7 dywizji. Wtedy też zginął dowódca sowieckiej 18. Armii, gen. Andriej Smirnow, pochowany później ze wszystkimi honorami wojskowymi przez Niemców. Próbował wyrwać się z okrążenia, odmawiając ewakuacji przysłanym przez Stalina samolotem.

    Cztery dni później bitwa była skończona. 150 tysięcy sowieckich żołnierzy zginęło, albo dostało się do niewoli. Sowieci stracili też ponad tysiąc czołgów i dział. Niemieckie straty to 12 tys. ludzi, ale były zapewne niższe, bo dane dotyczą całej GA, a tylko jej część była zaangażowana w walkę. Po bitwie 11. Armia została skierowana do walk na Krym, a LSSAH, w ramach 1. GPanc., miała nacierać na wschód. Droga na Charków i Rostów stała otworem.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: Maldibon, Smutny_memiarz +23 innych

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Mleko_O

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (5)