•  

    Na zdjęciach nie ma chleba z ziarnami, tylko ziarna z chlebem. Jedna kromka waży prawie tyle, co kajzerka.

    W lokalnym sklepie ten chleb jest dostępny raz w tygodniu. M.in. z powodu takiego, że po tygodniu ten chleb smakuje wciąż świetnie (ʘ‿ʘ)

    #jedzenie #jedzzwykopem #chleb

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: ziarna z chlebem.jpg

  •  

    Pytania o #xiaomi #redmi5plus

    1. Gdzie w ustawieniach można wydłużyć czas wyświetlania ekranu?

    2. W apkach widzę zainstalowane "Codzienne tapety ekranu blokady", ale nie ma ikony, a w ustawieniach też nie widzę, gdzie to można uruchomić?

  •  

    Jak jesz grejpfruta?

    • 4 głosy (6.90%)
      Jak po lewej
    • 4 głosy (6.90%)
      Jak po prawej
    • 22 głosy (37.93%)
      Inaczej
    • 28 głosów (48.28%)
      Nie jem
  •  

    Zadowolenie z posiadanego wzrostu #rozowepaski i #niebieskiepaski

    #zajebanezreddita ale przetłumaczone i podany wzrost w centymetrach.

    Źródło: PDF

    pokaż spoiler Najbardziej śmieszy wzrost współczynnika pozytywnych odpowiedzi najwyższych kobiet i mężczyzn, jakby mówili "co tam gadasz kurduplu?" ;)


    #ciekawostki

    No i jeszcze zwracam uwagę, że maksymalne zadowolenie kobiet jest zauważalnie mniejsze niż facetów, a więc niestety, ale to wykazana badaniami #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    źródło: height.jpg

  •  

    Zainspirowany komentarzami pod tym znaleziskiem o cukrze, w których pojawiają się opinie o stopniowym odstawianiu go, napiszę Wam co mi powiedział lekarz, gdy poszedłem z podstawowymi badaniami krwi z okazji swoich czterdziestych urodzin.

    Na marginesie, nie licząc dentysty i podobnej wizyty kilka lat temu, była to moja trzecia wizyta u lekarza w ciągu ostatniej dekady, a w szpitale odwiedzałem w tym czasie wyłącznie jako odwiedzający ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Byłem u niego pierwszy raz.

    Zobaczył wyniki i mi podał dietę. Nazwał ją inaczej, ale ja ją nazwałem dietą...

    pokaż spoiler dieta opierdol.


    A prywatnie poszedłem.

    Mowi, że proszę pana, ja już jestem spełniony zawodowo i nie mam ochoty się w moim wieku denerwowa i chcę mieć pacjentów, którzy do mnie przychodzą raz w roku z kaszelkiem jak pan albo z badaniami, bo pan to jest na najlepszej drodze do cukrzycy, nadciśnienia, problemów z sercem i wtedy i tak pan będzie musiał iść do specjalisty, więc dla mnie będzie pan pacjentem i tak straconym, a ja wolę nie mieć pacjenta teraz niż na następnej wizycie stwierdzić podejrzenie cukrzycy i się denerwować, rozumie pan? (Później się okazało, że tylko chciał mnie wystraszyć :) ) Pomijając to, jak pan wygląda, bo oczy pan ma, pan jest chyba wyższy od Pudziana? No to mógłby pan jak on wyglądać jakby pan chciał.

    pokaż spoiler Na marginesie, wśród znajomych mam ksywkę Big Show -> google grafika.


    On tę dietę nazwya dieta "wypluć". Dieta jest bardzo prosta i składa się z czterech punktów:

    1. Gdy poczuje pan w ustach słodki smak, proszę to wypluć.
    2. Gdy poczuje pan w ustach słony smak, proszę to wypluć.
    3. Gdy poczuje pan w ustach, że potrawa jest tłusta, proszę to wypluć.
    4. Zero alkoholu. Czyli też wypluć, ale nie pić nic, co zawiera alkohol ale się go nie czuje - zastrzegł mądrze, bo pacjenci kombinują strasznie później, jak dodał.

    Od momentu wyjścia z gabinetu miałem zacząć tę dietę.

    Tylko nie miejcie ADHD i doczytajcie do końca.

    Bo on mi zaraz powiedział, że umawiamy się na tydzień takiej diety i że on do mnie za tydzień zadzwoni.

    I zaczął mi wyjaśniać, jak działa ludzki organizm.

    Mój organizm jest przyzwyczajony do słonego, tłustego, słodkiego i procentowego. I po każdym takim posiłku, nawet jeśli jest to schabowy, a nie kebab, następuje wyrzut do krwi cukru i czegoś jak endorfiny, ale on chyba użył innego określenia, chodziło o enzymy odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności. W każdym razie organizm jest tak przyzwyczajony i to jest norma.

    I skutek odstawienia tego wszystkiego trwa z reguły kilka dni, trzy do pięciu najczęściej. Natomiast później organizm zaczyna się przyzwyczajać i co prawda dalej będę miał ochotę na to wszystko, ale będzie ona już lżejsza do opanowania, najgorsze są pierwsze dni.

    Mówi mi, że mam takie wyniki (a czułem się okay poza kaszlem, co jak się okazało było zapaleniem oskrzeli ale to mnie właśnie ostatecznie zmotywowało do pójścia akurat wtedy), że ja już nie bardzo mam czas na jakieś własne diety i poza jego poradą zostaje mi jedynie dietolog, do którego odwiedzenia też mnie zachęca, ale spróbujmy najpierw z tym jednym tygodniem, a on mi poda z grubsza co mam jeść.

    Uprzedził, że mogą być różne objawy: bóle głowy, problemy z zasypianiem, rozdrażnienie, zmęczenie, zawroty głowy. Powinny przejść po trzech dniach. Gdyby coś poważniejszego się działo, mam dzwonić do niego.

    Śniadanie: połowa białego sera chudego zmieszana z małym jogurtem naturalnym, do tego wkroić warzywa: pomidora, paprykę, ogórka, sałatę. To śniadanie.

    Drugie śniadanie: grejfrut.

    Obiad: pierś z kurczaka (połowa) albo ryba zawinięta w folię z piekarnika lub gotowana (smażenie = tłuste), torebka ryżu lub kaszy, jeden ogórek kiszony. Zamiennie z 250 gram pierogów ruskich albo z owocami, albo jajko sadzone z ziemniakami (też 250 g) i szczypiorkiem. Nic nie solić, nie solić wody na ziemniaki ani nie solić ziemniaków, przypadkiem nie podsmażać pierogów (tłuste - wypluć!), nie solić wody na pierogi, jajka nie solić, nic nie solić!

    Podwieczorek: pomarańcza albo jabłko.

    Kolacja: dwie kromki cienkiego pieczywa posmarowane odrobiną masła (prześwitywać ma chleb) i na każdą po dwa małe plasterki szynki drobiowej, plus jakaś sałata, rzodkiewka, pomidor, cebula.

    Kolacja o dwudziestej, iść spać głodnym. Na problemy z zaśnięciem ewentualnie melatonina 3mg.

    Pić wodę, kawę jedną dziennie bez cukru, herbatę bez cukru 2x dziennie, raz dziennie szklanka soku pomidorowego.

    W razie kryzysu: zjeść jedną marchewkę. W ostateczności dwie :)

    Dieta jest pod mój zawód, programisty. Praca fizyczna wymagałaby innej diety.

    Potem jeszcze mówił o sałatkach z samych warzyw, skropionych kilkoma kroplami oliwy z oliwek, żeby się lepiej trawiło. Dodał też, że na obiad mogę sobie zrobić coś z diety Dash, ale najlepiej jak bym o niej kupił sobie dobrą książkę z poradami, przepisami i gramaturami, a nie grzebał w internecie na własną rękę, ale ten jeden tydzień objadę bez tego.

    Jedno piwo (lubię, niejedno) cofa pana o 2 dni tej diety, proszę się nie złamać.

    Proszę się nagradzać, ograniczyć siedzenie, wychodzić do kina, czytać czy oglądać coś fajnego, zająć czymś umysł, bo do ćwiczeń dojdziemy później, spacerować, z dziećmi spędzać czas i poprosić, żeby rodzina nie jadła przy panu... A żona jest? Też nie? A może powinienem o czymś wiedzieć? Nie, wszystko w porządku? No bo takie sprawy to by mogą być przyczyną albo objawem różnych rzeczy... No to spotykać się ze znajomymi, a jak zdrowie rodziców, żyją mam nadzieję jeszcze? Rodziców odwiedzić tylko przy herbacie bez cukru, znajomych, pochwalić się, bo jest czym, jeśli da pan radę ten tydzień, to ta wizyta już jest krokiem w dobrym kierunku, do sklepu nie autem tylko spacerkiem.

    Już mi się wpis wydłuża, więc na szybko - zadzwonił po tygodniu, podpytał (dałem radę), powiedział, że wyniki nie są aż takie złe jeszcze, ale chciał mnie zmotywować, pozwolił mi sobie odpuścić na święta (wielkanocne), ale bez przesady, a potem raz w tygodniu w weekend jakieś odstępstwo od diety, ale drobne, nie kebaba mega, tylko jednego schabowego w jeden dzień i dwa piwa w drugi dzień. Ale że tak naprawdę powinienem stosować ściśle jego dietę plus dania z diety Dash przez miesiąc i zrobić sobie znowu badania, bo mogą wyjść jakieś niedobory czy coś i po tym miesiącu przyjść.

    Aha, jeszcze objawy - byłem rozdrażniony, miałem problemy z zasypianiem, głowa lekko bolała tylko raz.

    Ale po paru dniach rzeczywiście przeszło, plus zmienił mi się smak, zacząłem lepiej czuć smak warzyw, kubki smakowe nie były ogłuszone cukrem, tłuszczem i solą, zjedzenie sałatki zaczęło mi sprawiać przyjemność i co prawda po takiej sałatce wciąż czuję, że teraz to bym coś zjadł, jakby była ona tylko przystawką do posiłku, ale nie czuję już tego takiego doła. Bo wyszedłem od niego z euforią, która minęła następnego dnia i normalnie miałem myśli takie, że co to za życie, jak nie mogę sobie nawet zjeść, bez smaku zupełnie, no ale chyba to jest problem każdego na diecie. Bo wtedy nic nie sprawia przyjemności, albo o wiele trudniej o nią.

    A ile potraw wymyśliłem, na przykład zamiast kurczaka z ryżem robię sobie szaszłyki z kurczakiem, papryką, pomidorem i cebulą i je w całości zawijam w folię i w pół godziny są, albo warzywa mrożone jeb prosto na blachę i po półgodzinie są i to nie rozgotowane jak piszą na opakowaniu, żeby je gotować. Mam fotki porobione, ale nie za piękne no i brak czasu na wpisy.

    Zdarza mi się nie dać rady, ale najwyżej raz w tygodniu i też daleko od tego, co było kiedyś, że weekend bez piwa i grilla bez ograniczeń w sobotę weekendem straconym, co potem odpokutowuję, np. dzisiaj, ale po ogólnym samopoczuciu oraz po wadze (kazał kupić i się ważyć) widzę zmiany na lepsze.

    Ten wpis miał już dawno powstać, ale przez to, że staram się zajmować sobie czas nie siedząc przed komputerem, odkładałem go. Ale wydaje mi się, że takie powolne schodzenie np. z cukrem w herbacie albo kawie to jest taki półśrodek, ja odstawiłem wszystkie 4 punkty na tzw. szlag i po kilku dniach szok minął, więc jestem najlepszym przykładem, że da się i że wystarczy przetrzymać tylko kilka dni, do tygodnia, tak jak ja, a po tygodniu zobaczyć. A na ten tydzień to chyba naprawdę można ścisnąć poślady i się zawziąć. Tylko ta herbata żeby jakaś przyzwoisza była, nie Saga. Ja teraz piję smakowe Loydy, bo po jakiejś minutce to też by mi się chyba dźwigało bez cukru, bo mam jeszcze w szafce akurat minutkę.

    Mógłbym pisać i pisać, jeszcze jedne ważne urodziny za 2 tygodnie na których muszę się pokazać i sobie trochę odpuszczę, ale po weekendzie majowym miesiąc diety ścisłej, później badania i kolejna wizyta. Aha a wyniki badań to on poprosił, żeby je zatrzymać, założył mi teczkę a później przez telefon powiedział, że zrobił to po to, abym nie skonsultował z kimś innym tych badań, że aż tak źle nie jest, doświadczony skurczybyk.

    Tak czy inaczej, od ponad miesiąca nie napiłem się słodzonej kawy czy herbaty. A o soli ile mi opowiadał, mógłbym tak pisać i pisać, cztery parówki pokrywają dzienne zapotrzebowanie osoby dorosłej na sól.

    A o samym doktorze ile bym mógł, bo się rozgadał przez telefon wtedy, żona na raka umarła, jedno dziecko zostało po studiach w innym mieście, córka rezydentka nie ma czasu, bo w wolnych chwilach chodzi na zaawansowany kurs norweskiego, zgadnijcie dlaczego, więc on tak sobie gada z pacjentami, gdy ma czas.

    No. Także jak ktoś mierzy się właśnie z podobnymi dylematami, może pisać tutaj czy na PW, mnie już potwornie burczy w brzuchu, bo się rozpisałem, także będzie interwencyjna marchewka za chwilę i to koniec jedzenia na "dziś" bo już po północy, a na kolację prawie 5 godzin temu miałem pomidora z cebulą same, bo pieczywo mi się skończyło. Bo nie kupuję na zapas, kolejna porada pana doktora.

    #chudnijzwykopem #ulanekurwy #przegryw ale jak się okazało nie grozi mi na razie cukrzyca jak myślałem przez tydzień #wygryw jakby ktoś coś z podobnymi dylematami albo innymi, to można pisać #chcepogadac tylko najwyżej odpiszę "jutro" bo już późno. Sorry też za ewentualne literówki, może także o czymś zapomniałem wspomnieć, ale jak teraz tego nie wyślę, to jutro mnie wciągnie od rana wir nowego tygodnia i nie wiem, kiedy bym do tego wpisu wrócił ¯\_(ツ)_/¯
    pokaż całość

  •  

    Polazłem do baru z własnym pomidorem, poprosiłem o talerzyk i nóż i zamówiłem hamburgera bez mięsa i bez sosów.

    Czas na śniadanie w tym debilandzie

    #oswiadczenie

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Się strollowałem sam.

    Nie oglądam za wiele telewizji i reklamę Żywca słyszałem wyłącznie będąc u znajomych, u rodziny albo w pubie, więc nie słyszałem wyraźnie i cały czas myślałem, że ona tam śpiewa "I'm gonna die tonight".

    I nie podobało mi się to, fakt, muzyczka wpada w ucho, ale żeby się reklamować samobójstwem, śmiertelną chorobą albo zachlaniem się na śmierć?

    I później to "can you hear it", czyli co słyszę, miażdżenie się kości mojego karku, gdy się wieszam, czy ich miażdżenie gdy skaczę z okna?

    I kontynuując ten tok rozumowania wyrobiłem w sobie nowe hasełko dla Żywca - chce się RZ, czyli rzygać.

    A tam jest "Ain't gonna die tonight".

    Ale mając to na uwadze, to że niby co, wróżka to śpiewa? Bo nie Maciej Wróż jak sądzę po głosie, a statystycznie tylko w ubiegłe 7 dni z powodu wypadku na polskich drogach i chodnikach zginęło 20 osób, więc "Ain't gonna die tonight" gdy będę siedział wieczorem w domu z Żywcem, tylko kto mi go przyniesie, po drodze ze sklepu ryzykując życie?

    Piosenka wpada w ucho, ale niesmak pozostał.

    #przemysleniazdupy #oswiadczeniezdupy #pytaniezdupy
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Aby ukryć kamerę w odbiciu gałki od drzwi, twórcy nałożyli na nią kurtkę i połowę krawatu Morfeusza.

    #matrix #film #ciekawostki #zajebanezreddita

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Jest już kwiecień a ja wciąż nie pobiłem największej swojej żenady z zeszłego roku. I całe szczęście.

    Było to właśnie jakoś rok temu w kwietniu, wpadł do mnie kumpel w sobotnie popołudnie, posiedzieliśmy chwilę przy piwie i postanowiliśmy ruszyć na miasto. Gdy zeszliśmy na dół bloku okazało się, że tak leje, iż zmokniemy nawet idąc na autobus, więc zdecydowaliśmy się wezwać taryfę.

    Stoimy we wnęce klatki, ale tak intensywnie padało, że pryskało mi na ekran telefonu i nawet wycieranie go o spodnie nie pomagało, bo nowe krople zdążyły osiąść powodując wariowanie urządzenia zanim ja zdążyłem wybrać numer.

    Dokonałem chyba trzech prób zanim zorientowałem się, że kumpel patrzy na mnie jak na debila, co podsumował mówiąc "Co ty odpierdalasz, wejdźmy do środka".

    Weszliśmy na klatkę, wybieram numer, a w głośniku telefonu przedłużająca się muzyczka, co nie było niczym zaskakującym - wielu ludzi zrobiło podobnie jak my i zadzwoniło po taksówkę z powodu deszczu.

    Słucham więc tej muzyczki i nagle coś mi się przypomniało a propos tego, co działo się chwilę wcześniej z telefonem.

    Tutaj uprzedzam, że była to męska rozmowa dwóch podchmielonych kolesi, którzy nieźle się znają i walą do siebie prosto z mostu.

    Odzywam się więc tymi słowy:

    - Pamiętam, jak kiedyś spuściłem się na swój tablet i wtedy ekran też...

    W tym momencie muzyczka w telefonie się urywa i słyszę głównie nieartykułowane dźwięki głosowe wyrażające oburzenie:

    - Oszę ana ao ysko yszę!
    - Cooo?

    Głośne przełknięcie.

    - Proszę pana, ja to wszystko słyszę!

    Nie dokończyła posiłku jak sądzę...

    Kurtyna.

    Chociaż kilka słów wyjaśnień jak sądzę się należy.

    Ale przede wszystkim co to za podsłuchiwanie rozmów dzwoniących gdy leci muzyczka podczas przerwy na posiłek? Szkoda, że wtedy nie przyszedł mi do głowy ten argument, tylko zacząłem się tłumaczyć, że tablet najpierw przykryłem przezroczystą folią spożywczą, co jak sądzę niespecjalnie polepszyło sprawę...

    Tymczasem mój kumpel wyglądał, jakby kłaniał się niewidzialnemu bóstwu, trzymając się za brzuch i próbując opanować spazmy śmiechu.

    A z tym tabletem to było tak.

    W zeszłym roku spotykałem się przez pewien czas z dziewczyną lubiącą różnego rodzaju pikanterie, nie spotykaliśmy się długo, gdyż szybko okazało się, że ona pikanterie lubi nie na wyłączność, co mi nie odpowiadało. Jednakże póki pikanterie i moja nieświadomość trwały, było miło (nawet aż za bardzo, serduszko miałem nadłamane później), a że mieszkała w sąsiednim mieście, nie zawsze mogliśmy się spotkać, gdy mieliśmy na to ochotę.

    Jedną z tych pikanterii było to, że nadzwyczaj lubiła, gdy robiło się z nią to, co później zrobiłem z tabletem, z tą różnicą, że wolała bez bariery w postaci spożywczej folii.

    No i pewnego dnia gdy pisaliśmy do siebie sprośności zaproponowała, że zrobi specjalnie dla mnie sobie nagie zdjęcie w zamian za to, że odeślę jej to zdjęcie pokryte... moją "miłością" :D bo ją to kręci.

    A ponieważ czasy drukarek minęły, postanowiłem w tym celu użyć tabletu i wspomnianej przezroczystej folii spożywczej.

    Dygresja - doznanie jest za pierwszym razem naprawdę przyjemne, świadomość, że ta osoba specjalnie zrobiła to zdjęcie i czeka na rezultat wywołała dodatkową przyjemność, ale uprzedzam też, że - przynajmniej w moim przypadku - dosyć szybko to powszednieje.

    Do rzeczy - w momencie wytrysku ostatnią rzeczą, o której bym pomyślał, była reakcja ekranu na skropienie go substancją mającą w sobie sporo cieczy, do tego przykrytego folią. Zwiększone doznania spowodowały zwiększoną dawkę dopaminy i spotęgowały mój dobry humor.

    A tymczasem tablet głupiejąc od bodźców z kilku miejsc ekranu zaczął szaleć, co objawiło się w postaci randomowego przybliżania i oddalania zdjęcia.

    I tak stoję goły z fiutem w ręce w łazience, a tablet przybliża mi to raz jej cycek, to pieroga, to pachę.

    Absurdalność sytuacji oraz zastrzyk dopaminy spowodowały taki napad śmiechu, że pamiętam go do dziś.

    I ta oto historia przypomniała mi się, gdy miałem problemy z wybraniem numeru w telefonie z powodu kropel.

    Kończąc, opowiedziałem tę historię kumplowi a także taksówkarzowi, obaj byli też ciekawi zdjęcia, a ja chciałem je pokazać kierowcy, że naprawdę tablet był przykryty folią, czyli że wykazałem jakąś elementarną przyzwoitość higieniczną oraz żeby przekazał dyspozytorce, iż to były igraszki dwojga dorosłych ludzi, a nie spuszczanie się na tablet z jakichś innych powodów. Oczywiście powinienem był mieć jej zdanie w dupie, co to za podsłuchiwanie prywatnych rozmów nieświadomych klientów, ale gęba mi się nie zamykała z zażenowania właśnie.

    Swoją drogą, pomijając krople mojej miłości, było na co popatrzeć, dziewczyna miała szałowe ciało.

    Te dyspozytorki to sobie pewnie tam plotkują jak to w każdym biurze, więc nie zdziwiłbym się, gdyby przy moim numerze wyświetlała się notatka "Stały klient, ten od spuszczania się na tablet" (w wykopowych notatkach też ktoś może sobie zapisać, jeśli czuje taką potrzebę ;p ).

    Myślę, że do tego wpisu nie załączę zdjęcia :P

    #coolstory #truestory #nsfw
    pokaż całość

  •  

    @Kubson09: #grafika #photoshop #grafikakomputerowa #internet Cześć ma ktoś jakieś pomysły aby tło zdjęcia było jednolite i nie wystawały takie rogi jak na tym zdjęciu poniżej. Niestety opcja mieszania warstw nie pomaga ponieważ zdjęcie modelki robi się zamazane :/

    źródło: Bez nazwy-4.jpg

    +: Qba_89
  •  

    Brakuje mi tego starego internetu. Po prostu wszedłeś na stronę i czytałeś. A teraz? Nie, nie dam Ci dostępu do lokalizacji. Nie, nie chcę powiadomień. Ok, zgadzam się na cookies. Jeszcze tylko wyłączyć automatycznie uruchomiony filmik i w końcu można przeczytać te zasrane 10 zdań, pomiędzy którymi i tak będzie wielka animowana reklama.

    #japierdole #internet #zalesie pokaż całość

  •  

    Czemu na reddicie pobanowali fora darknetmarkets, dnmuk, dreammarket? O co chodzi? Tyle czasu dzialaly i byly to Duże fora a tu nagle dupa. Zna ktos może inna altetnatywe?

    #reddit #tor #darknet

  •  

    Jakby ktoś nie wiedział jak długo zajmuje dotarcie na koniec świata

    #heheszki #truestory

    pokaż spoiler https://i.imgur.com/Biv8Q5d.jpg


    pokaż spoiler W #rybnik nie ma Ubera, miał być, ale właśnie ta korporacja go wykosiła cenami i promocjami
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

    +: Acai0

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Mordeusz

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.