Nie napiszę nic o sobie i nie uzupełnię danych w profilu.

  •  

    13 503 - 401 - 4 = 13 098

    Przy okazji wyprawy @metaxy ego dookoła Polski napomknąłem @Mortal84, że planujemy wraz z #rowerowywroclaw pojechać do Warszawy trasę ~350km. Ten zasugerował, że nie zaszkodziłoby dokręcić do 400km. Przyznam, myślałem nad tym, ale bardzo mnie bolała myśl o wstawaniu o patologicznej godzinie. Niemniej postanowiłem dać sobie szansę i wstać wcześniej niż trzeba było.

    Budzik budzi mnie o 02:10, 40 minut później wsiadam na rower. Kieruję się na wylotówkę na Opole, gdzie łapię pierwsze kilometry, potem zmierzam w kierunku Gaju, gdzie o 03:50 zgarniam @kolkohyt. Razem lecimy na Psie Pole, by ostatecznie o 04:20 (#pdk) wraz z resztą reprezentatów #rowerowywroclaw - @cherrycoke2l i @krzysiekdw ruszyć na Oleśnicę, Syców. Drogi dość mokre, głównie dzięki chmurze, która przed nami uciekała. Mimo wczesnej pory pojawił się już jakże pożądany wiatr zachodni, który będzie nam towarzyszył do końca dnia. Niespecjalnie się starając trzymamy tempo 30-32km/h. Z rytmu wybudza nas mokra szyna w Bralinie, na której cherry i kolkohyt driftują, a Krzysiek szlifuje. Szczęśliwie bez strat, choć nadgarstek Krzyśkowi dokucza do końca trasy. W Lututowie pierwsza setka, pierwszy postój. Mały bufet i lecimy do Zduńskiej Woli na śniadanko w McD. Apetyty i zmęczenie okazuje się większe od przypuszczanych, wobec czego spędzamy tam ponad pół godziny. Kawałek za Łaskiem spotykamy @mosci_K, który niemal od razu rusza do przodu i nadaje dobre tempo. Żwawo przejeżdżamy przez aglomerację łódzką, by w Brzezinach spotkać pozostałych wysłanników #rowerowalodz - @sargento i @Zelazko_MPM. W ten sposób w 7 osób zmierzamy na Jeżów, Skierniewice, przed Kamionem przekroczyć granicę woj. łódzkiego i mazowieckiego. W lesie w okolicy Puszczy Mariańskiej mijamy atrakcje wątpliwej jakości i moralności ( ͡° ͜ʖ ͡°), pod Żyrardowej dość poważny wypadek, a w samym Żyrardowie wpadamy do McD na kolejny postój. Na liczniku ponad 300km, czuć nieco zmęczenie, ale grupa dzielnie jedzie. Potem na trasie czekają Grodzisk Mazowiecki i Nadarzyn. Czeka też @mmichal, ale czeka też pociąg o 19, wobec czego skupiam się na trasie, która nas wiedzie jakimiś dziwnymi rondami, przez co kolegi w ogóle nie zauważam (i on nas też ( ͡° ʖ̯ ͡°)). Za Nadarzynem do samej Warszawy już tylko drogi serwisowe. Za zgodą grupy odrywam się od niej, by jechać samemu mocniejszym tempem i gdzieś dozbierać brakujące kilometry, tak by również na pociąg o 19 zdążyć. Jednak popełniam błąd, szukając jakichś ładnych dróg na Okęciu do dokręcania, przez co na Centralnym stawiam się na 5 minut przed odjazdem, bez biletu i dwóch kilometrów (╥﹏╥) Zrezygnowany, kręcę się wokół Pałacu Kultury, placu Grzybowskiego, by w gdzieś w tamtej okolicy skończyć nagrywanie trasy, coby bateria nie zdechła. Na Centralnym w McD łapię Łodzian, którzy uzupełniali kalorie i poratowali mnie odrobiną prądu z powerbanka. Kupuję bilet powrotny i czekam na pociąg o 23. We Wro jestem o 5, przebitka przez puste miasto i spać.

    Podziękowania:
    Dla brygady #rowerowywroclaw - @krzysiekdw, @cherrycoke2l i @kolkohyt - która dzielnie mnie wspiera i znosi moje humory i pomysły na coraz dziwniejsze trasy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dla brygady #rowerowalodz - @sargento, @Zelazko_MPM, @mosci_K - za przybycie, wsparcie psychiczne i fizyczne. Super się jechało w takiej atmosferze z taką grupą :D
    Dla @mmichal - za wyjazd i próbę znalezienia nas w Nadarzynie. Za rok (a może prędzej? :)) damy Ci drugą szansę ;D
    Dla @masash - za super (w mojej opinii) trasę wjazdu do centrum Warszawy. Drogi techniczne świetne, ale najbardziej mi się podobała jazda pustymi ulicami Wawy, bez konieczności zjeżdżania na ścieżki rowerowe.

    Dla osób, które to przeczytały - też podziękowania przysługują :D

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km #400km (nr 1)
    #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20180623_191325_HDR.jpg

  •  

    15826 - 102 = 15724

    Warszawa - Gassy - Prom na drugą stronę - Góra Kalwaria - Szlif przez wymuszenie pierwszeństwa przez skręcające auto jadące z przeciwnej strony - Konstancin Jeziorna - Warszawa

    nawet silne podmuchy na niektórych odcinkach były #wmordewind

    W tym tygodniu to już 151km!
    #rowerowyrownik #ruszwarszawa #100km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    16191 - 110 = 16081

    Mocny wiatr, no ale piątek to ostatnia okazja w tym tygodniu by wybrać się w jakąś trasę, to trzeba było podtrzymać passę min. 2 tras w tygodniu. Wybrałem opcję pociągową, wywieźć się gdzieś na zachód i wrócić z wiatrem. Problem w tym, że u mnie jest tylko jedna krótka linia kolejowa północ-południe, a inne opcje wychodziły z pierdyliardem przesiadek w Warszawie i z kupą straconego czasu. Jedyna sensowna opcja to dojechać do Płońska na 16, trochę późno jak na turystyczne kręcenie się rowerem, no ale dzień długi to w drogę.

    W Płońsku parę punktów objechanych, m.in. wczesnośredniowieczne grodzisko, ryneczek, jezioro Rutki niemal w centrum miasta, oraz Dworek Sienkiewiczówka tuż za miastem.

    Następnie kilkanaście km fatalnych dróg do Jońca nad Wkrą. Trasę ustawiłem po wioskach omijając główne drogi, więc w sumie stan dróg nie mógł być zaskoczeniem ;) Nad Wkrą stary, drewniany młyn wodny, trochę słabo dostępny, zarośnięte wszystko dookoła i nieźle się poparzyłem przedzierając się nad sam brzeg. Od drugiego brzegu widok powinien być ciekawszy, trzeba będzie zajrzeć tam kiedyś.

    Dalej w końcu jakieś sensowne asfalty wzdłuż rzeki, do Nasielska przyjemnie się już jechało, po drodze zahaczyłem jeszcze o specyficzną wioskę Cieksyn, z jakimiś dziwnymi instalacjami artystycznymi, z tęczowym mostkiem itp. ¯\_(ツ)_/¯

    W tym tygodniu to już 242km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com

  •  

    16756 - 544 - 21 = 16191

    Maraton Podróżnika 2018

    Był to mój trzeci start w MP, a że jest to impreza która bardzo przypadła mi do gustu, to wziąłem udział, pomimo że w tym roku do bazy zawodów było daleko (prawie 600 km od domu) i zaplanowana trasa była generalnie płaska i bez gór. Z drugiej strony właśnie to, że maraton odbywa się zawsze w innej części Polski jest dla mnie dużym plusem - nie lubię jeździć tego samego :)

    Na miejsce jedziemy wraz z małżonką samochodem. Również po raz trzeci pomaga ona w organizacji, odprawiając zawodników na starcie i oczekując ich powrotu na mecie z medalami ;) Na miejscu jesteśmy dzień przed startem po południu, więc jest jeszcze czas na rozmowy ze znajomymi. Robię tez mały rekonesans okolicy na rowerze, przy okazji sprawdzając czy rower nie doznał jakiejś usterki podczas transportu samochodem. Asfalty w okolicy są kiepskie, ale to tylko przedsmak tego co nas będzie czekać.

    Pogoda zapowiada się dosyć dobra, choć zapowiadane temperatury są dla mnie trochę za wysokie. No ale najważniejsze, że ma nie padać.

    Startuję w przedostatniej grupie o godzinie 8:30. Dosyć szybko odłączam się od reszty i jadę sam. Już po około pół godzinie dogania mnie ostatnia, najmocniejsza grupa, która wystartowała 5 minut po nas. Podpinam się pod nią, ale po może 10 km odpuszczam, bo tempo jest tam bardzo wyżyłowane, pomimo naprawdę kiepskich nawierzchni. Lecą na urwanie karku i dodatkowo całość jest strasznie szarpana. Jadąc za kimś kilka razy wpadam w dziurę. To nie dla mnie ;)

    Po pewnym czasie dogania mnie Daniel Śmieja (organizator zamieszania o nazwie MRDP) i jedziemy wspólnie. Doganiamy sporo osób z startujących wcześniej, i powoli tworzy się nam nowa grupka, która jednak po podkręceniu tempa trochę się klaruje. Jedziemy z Danielem i jakimś kolegą, któremu towarzyszy kolega w samochodzie. Daniel informuje go, że taka pomoc jest zakazana regulaminem i żeby poinformował organizatorów o tym fakcie, bo będzie niesmak na mecie. Twierdzi, że nie jedzie dla medalu, tylko że chce pierwszy raz przejechać taki dystans.

    Po pewnym czasie doganiamy Maćka Skowronka i dłuższy czas jedziemy we trzech. Krajobrazy Pojezierza Zachodniopomorskiego cieszą oko, jest tu spokojnie i ruch samochodowy niewielki. No bo kto z własnej woli chciałby tłuc się po takich dziurach ;) Upał doskwiera już mocno, choć sytuację ratuję dość gęsto obsadzone drzewami drogi. Bidony wysychają szybko więc w Tychowie robimy kilkunastominutowy postój w sklepie. Po pewnym czasie Maciek zostaje trochę z tyłu, a na którymś z niewielkich podjazdów gubię też Daniela, jednak tuż przed Mielnem dogania mnie i odcinek nadmorski przejeżdżamy wspólnie. Nagle, pomimo że jest godzina 14 i pełne słońce, robi się... zimno. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem. Temperatura była niższa spokojnie o 10-12 stopni.

    Niedługo po tym, jak droga trasa wywija się w kierunku południowym, wypadają mi z kieszonki okulary i Daniel mi odjeżdża. Doganiam go, a że idzie dobrze, to wyrywam do przodu. Ostatnie 30 km przed punktem żywnościowym jest ciężkie. Jest to najcieplejsza pora dnia, a teren jest odkryty, więc tempo gwałtownie leci w dół i jadę siłą woli ;) Ale jak widać nie tylko mi to daje w kość, bo nikt mnie w tym czasie nie dogania.

    Na punkcie w Polanowie jest kilka osób. Ekipa go obsługująca sprawnie podsuwają mi pod nos porcję makaronu z mięsem, który jednak początkowo odpycha mnie. To z pewnością ze względu na upał i wycieńczenie. Wyjadam sam makaron, ale pod koniec wciągam jednak całą resztę, bo robi się lepiej :) W międzyczasie dojeżdżają inni, m. in. Daniel, Maciek, Wilk i słony Emes ;). Daniel rusza w dalszą drogę dość szybko. Ja uzupełniam bidony i startuję razem z Wilkiem. Jedziemy dość spokojnie i dyskutujemy o North Cape 4000 w którym również bierze udział. W pewnym momencie luzuje mu się sztyca siodełka, więc zostaje trochę z tyłu. Przejeżdżam przez jeden z najgorszych odcinków trasy. Asfalty to dramat i to jest moment, gdzie dla mnie miarka się przebrała i jadę wkurzony, bo to nie są incydentalne odcinki, tylko po prostu większość dotychczasowej trasy wygląda źle.

    W Miastku postanawiam zahaczyć o Biedronkę, ale nie był to dobry pomysł, bo pani przy kasie przede mną z wielkimi, chyba zapomniała że nie ma pieniędzy na koncie. Postanawia szybko podejść do bankomatu, w czasie gdy my stoimy i czekamy. Wraca, stwierdzając że jednak nie ma pieniędzy ;) W tym czasie wyprzedza mnie Wilk. Po pewnym czasie, jadąc już po ciemku, rozpoznaję jego wysoko zawieszoną na plecaku lampkę, więc mam motywację by gonić. Udaje się i jedziemy znów wspólnie, a po chwili wyprzedza nas Daniel, który przed chwilą zrobił zakupy w Czarne i stwierdza że jedzie pozostałe do mety 200 km bez przerwy. Jedziemy w trójkę, jednak po pewnym czasie zaczyna mi doskwierać coraz bardziej ból pleców. Gdy dodatkowo robi się chłodniej, postanawiam się zatrzymać, założyć dodatkową warstwę i zrobić kilka skłonów.

    W Wałczu planuję postój na stacji, bo mam ochotę zjeść na szybko coś ciepłego. Po dotarciu na miejsce spotykam siedzącego na zewnątrz Wilka, który jednak informuje mnie, że nic na ciepło nie ma. Jestem trochę zawiedziony, ale postanawiam poszukać dalej. Znajduję stację BP, do której trzeb zjechać kilkaset metrów z trasy, ale to była dobra decyzja, bo mają wszystko czego potrzebuję :)

    Po posiłku i zakupu prowiantu na drogę, ruszam w noc, ale jako że jest 3 nad ranem, to zaczyna mnie mulić na spanie. Jazda mi nie idzie i tylko kombinuję gdzie się tu przyłożyć do snu. Próbuję nawet drzemki przy drodze, ale niewiele mi to daje i jedzie się kiepsko, bo dosłownie zasypiam na rowerze. Nagle niespodziewanie wyprzedza mnie Maciek Skowronek. Jestem zdziwiony, bo na poprzednim punkcie kontrolnym miałem nad nim prawie godzinę przewagi! Dodatkowo wyrywa do przodu i widzę jego coraz mniejszą postać, oddalającą się ku horyzontowi. To tylko mi uświadamia, jak bardzo nieefektywnie zacząłem jechać. Tak być nie może, więc postanawiam spiąć się jak tylko potrafię i zaatakować ;) Po dłuższym pościgu doganiam koleżkę, a senność trochę ustępuje. Znów jedziemy wspólnie i dyskutujemy. Do mety pozostaje około 80 km, więc postanawiam pociągnąć to do końca, bo już mnie ta jazda zwyczajnie nudziła ;) Po pewnym czasie mijamy Wilka, który chyba wymienia z kimś dętkę na poboczu. Maciek trochę słabnie i zostaje z tyłu. Ja podkręcam tempo jak tylko mocno potrafię, ale Maciek jednak nie próżnuje i cięgle mam go w zasięgu wzroku za plecami. Widzę że odżył, więc postanawiam na niego poczekać i na metę zajeżdżamy wspólnie. W końcu, mam nad niem 10 minut przewagi, bo startował w grupie 10 minut przede mną ;)

    Na mecie czeka Żonka, która wręcza mi medal :) Siedzę tu jeszcze dobrą godzinkę, w czasie której zjeżdża jeszcze kilka osób.

    Ostatecznie dystans 544 km udaje mi się pokonać w czasie 22 godzin 43 minut, co daje mi 17 miejsce na 68 osób startujących, z czego 11 osób nie ukończyło całości trasy. Kolega ze wsparciem w postaci samochodu dojechał na metę i poinformował o tym fakcie organizatorów, jak polecił mu Daniel. Mimo wszystko pamiątkowy medal dostał, choć na liście wyników ma wpisaną dyskwalifikację.

    Podsumowując, zadowolony jestem z wyniku, choć trasa mnie bardzo umęczyła. Przede wszystkim wspomniana jakość nawierzchni dała mi w kość. Pozostaje pewien niesmak, bo puszczać ludzi na rowerach szosowych w taką trasę to gruba przesada. Przede wszystkim szkoda sprzętów. Mój niestety ucierpiał, bo w przednim kole na prądnicy pojawiły się spore luzy, co mnie martwi w kontekście startu z nim w North Cape 4000. Na szczęście towarzystwo i ogólna organizacja nadrobiły i ogólne wrażenie jest pozytywne :)

    Strava: https://www.strava.com/activities/1628518043

    #byczysnarowerze

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km #300km #400km #500km
    pokaż całość

  •  

    20915 - 50 - 111 - 208 = 20546

    Luźniejszy, powyprawowy tydzień. Zdjęcia z niedzielnej trasy na Salmopol.

    #rowerowyrownik #100km (nr 28) #200km (nr 18)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Salmopol.jpg

  •  

    Pytanko na szybko dla bardziej doświadczonych (Januszy oczywiście), pod darmową stravę można podpiąć w czasie aktywności jakiś pulsometr i pokaże to tętno czy jednak musi być premium? ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #strava

  •  

    20546 - 36 - 153 - 115 = 20242

    Weekendowy wypad z namiotem w Gorce. Planowo miały być Pieniny, ale mi się nie chciało tak daleko i w trakcie zmodyfikowałem plany ;)

    By zaliczyć 2 biwaki, wyjeżdżam już w piątek po godzinie 22 i po 36 km wjeżdżam w las, niedaleko zbiornika Dziećkowice. Wszystko po to, by jak najlepiej opanować czynności okołoobozowe. Rano odwiedzam McD w Oświęciniu i jadę w kierunku Myślenic. W Lanckoronie wspinam się po jakichś szutrach zobaczyć ruiny zamku. W sumie nic ciekawego. W Wiśniowej decyduję odpuścić pierwotny plan pieniński, bo byłaby to jazda na siłę, a nie takie było założenie wyjazdu. Decyduję podjechać w okolice Obidowej i tam poszukać miejsca na namiot z ładnym widokiem. Niestety Garmin wytyczył mi trase z niespodziankami, więc po kilku km podjazdy asfalt się kończy i zaczyna stromy pieszy szlak pod górę. No dobra, jak już tu jestem, to mogę trochę połazić ;) Problem w tym, że nie mam zakupów na wieczór. Cofam się do Poręby Wielkiej do sklepu i wracam w to miejsce. Odtąd czeka mnie 5 km wspinaczki po kamienistych stromiznach. Ze 2 razy chcę zrezygnować i wracać, ale ostatecznie udaje się wepchnąć rower pod, jak się okazuje, schronisko Stare Wierchy. Jest gwarno, a ja szukam spokoju, więc nawet nie zaglądam do środka, tylko uciekam obejrzeć zachód słońca. Niestety szczyt jest zalesiony i ciężko znależć dobry widokowo punkt. Ostatecznie rozbijam się na hali niedaleko Obidowej. Ciężko znaleźć kawałek płaskiego podłoża, ale ostatecznie udaje się gdzieś między jagodami których jest tu całe zatrzęsienie! :)

    O poranku objadam trochę krzaczków i niespiesznie zbieram się do zejścia w kierunku jakiegoś asfaltu. Dalej orientuję się, że mój telefon się przestał ładować i wyświetla komunikat o obecności wilgoci w gnieździe USB. Porażka! Ładowanie nie jest możliwe i ostatecznie po rozładowaniu baterii stał się bezużyteczny. Dodatkowo w ubikacji po drodze upada mi na posadzkę i rozbija się ekran oraz szklany tylny panel. A mowa tu o LG G6, który mam od miesiąca, tak więc 1500 zł leci w błoto.

    Dalej więc postanawiam w miarę sprawdzoną drogą udać się do Żywca na pociąg. Po drodze zahaczam o sprawdzona jadłodajnię w Czarnym Dunajcu gdzie zajadam schaba. Dalej Krowiarki i zjazd do Zawoi, którego remont jest już praktycznie na wykończeniu i można ciąć w dół zdrowo. Na miejscu jestem przed czasem.Te kilka godzin bez telefonu było trochę takie dziwne ;)

    Cały album foto

    Strava głównego odcinka: https://www.strava.com/activities/1642834409

    #byczysnarowerze

    Opisy dość zdawkowe, ale edycja równika się kończy i wypada dodać kilometry ;)

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km
    pokaż całość

  •  

    20242 - 50 - 110 - 111 = 19971

    Wtorek - Szybkie 50 km po meczu. Wiedziałem, żeby nie oglądać i zrobić setkę... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Środa - Na zaporę do Porąbki i pogadać po drodze z @Kuchasz. Trochę nieplanowanie podjechałem też Przegibek z obu stron.

    Czwartek - Runda z udziałem @Arczi-S (to ten od dojebanej łydy), @Marcin_od_Tribana wyjątkowo nie na Tribanie, tylko na nowym Rose Xeon CW, @szadok i gościnnie @Johny_Sack.

    #wykopcanyonclub #rowerowyrownik #przegibekzawszespoko #100km (nr 29 i 30)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: setkidwie.jpg

  •  

    23020 - 101 = 22919

    Dzisiejszy wypad do geometrycznego środka Polski

    Statystyki:

    Dystans: 101 km
    Wertykalnie: 879m(↑419m/↓460m)
    Czas: ◷03:49:59
    Średnie tempo: 2:16 min/km
    Średnia prędkość: 26,37 km/h
    Kalorie: 3017 kcal

    W tym tygodniu to już 101km!
    #rowerowyrownik #ruszlodz #100km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: DSC_0139.JPG

  •  

    A niech to chuj strzeli... nowa dętka. 50 metrów i kapeć, 15 złotych poszło w las.
    #szosa

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Eeej Mirki, ja też chcę mieć miniaturki zdjęć na podglądzie trasy! ( ͡° ʖ̯ ͡°) Czy opcja ta jest dostępna tylko przy wrzucaniu zdjęć w aplikacji telefonu?
    #strava #rower

  •  

    27823 - 250 = 27573

    Wyprawa, dzień XI, 10.06.2018

    Mimo iż chcieliśmy zebrać się i ruszyć nieco wcześniej, jak zwykle nie udaje się nam. Na początek drewniany, dziurawy most i nie 700 m, a prawie kilometr piachu, po którym wczoraj do tej nieszczęsnej dziury przyjechaliśmy.

    Już od samego rana jest ciepło, a to dopiero przedsmak upału, który ma być tego dnia. Jedziemy kawałek serwisówkami wzdłuż S7, a w Płońsku dołącza do nas @borsaj, który towarzyszył nam już 8. dnia pomiędzy Raciążem i Ciechanowem. Jako że gminy są najważniejsze, "czasami" trzeba przejechać po szutrze, żeby do nich dotrzeć. Albo po piachu. Takim sypkim, że Grand Prixy 25 mm wchodzą w niego jak w masło. Nie inaczej było i teraz. Na @borsaj'u i jego gravelu chyba nie robiło to większego wrażenia, a @metaxy jest w sumie tak zaprawiony w bojach, że dla niego to raczej formalność.

    W Wyszogrodzie chcieliśmy coś zjeść i uzupełnić bidony, ale po zjeżdżeniu połowy miasta trafiamy tylko na jakiś monopolowy. Dobrze, że była chociaż cola z lodówki...
    Jedziemy południową stroną Wisły, żar leje się z nieba, ale w trzech i na zmianach jakoś to jeszcze idzie. W końcu w Nowym Dworze Mazowieckim popas w McD. Zbawienie i nowe siły.

    W pierwotnej wersji planu na ten dzień zamierzałem pożegnać się z @metaxy'm w Nasielsku, ale z czasem staliśmy bardzo dobrze i ostatecznie padło na Pułtusk. Świetnie się złożyło, bo czekał tam na nas @SnikerS89. Przybiliśmy przysłowiową piątkę, zjedliśmy po lodzie i pojechałem w kierunku Warszawy.

    Lecę na południe DK61, ruch umiarkowany, nie jest źle. Do czasu aż droga przechodzi w dwupasmówkę i pojawiają się znaki zakazu dla rowerów. Ale pobocza szerokie i nikt na mnie nie trąbi, więc jadę. Przed Legionowem szczęśliwie spotykam @theDOG, który został przez @metaxy'ego "oddelegowany" do poprowadzenia mnie na Centralny. W ogóle niewiele zabrakło i byśmy się minęli...

    Od razu mi lepiej w towarzystwie lokalnego przewodnika, bo już zaczynałem czuć się niepewnie i w myślach czarno widziałem mój dojazd na dworzec, na który przybywamy z lekko ponadgodzinnym zapasem. Jeszcze tylko formalności, czyli zdjęcie z Pałacem Kultury, McD i można nieśpiesznie udawać się na peron. Pociąg do Katowic oczywiście spóźniony 15 minut. Wieszam rower na haku, zasiadam na swoim miejscu i w sumie na tym moja wyprawa się kończy.

    Podziękowania dla chamskiego i prostackiego kierownika wyprawy - @metaxy'ego, z którym po raz drugi mogłem zwiedzić rejony naszego pięknego kraju, w które sam z własnej, nieprzymuszonej woli raczej nigdy bym się nie zapuścił.

    Podziękowania dla @isiowa, która dbała, żebyśmy mieli gdzie spać w "dni niewykopowe" i wiedzieli gdzie jechać następnego dnia.

    Podziękowania dla @rdza, @Zara-tu-s_t_ra, @nunu85 i @guziec za gościnę.

    Podziękowania dla wszystkich, którzy towarzyszyli nam na trasie i dla tych, którzy kibicowali na mirko.

    Wspaniała to była wyprawa, nie zapomnę jej nigdy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #rower #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 17)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien11.jpg

  •  

    Czy ktoś z wykopowiczów wybiera się na Maraton Wisła 1200? wisla1200.pl
    Jakieś opinie? MTB, gravel, cross? Sakwy czy na lekko?
    #rower #gravel #wisla1200 #bikepacking

  •  

    Wyprawy czwartej i ostatniej koniec. 4617km w 17 dni, czyli 272km dziennie. Zacnie. Wszystkie 2479 gmin zaliczone. Dziękuję za uwagę... Było miło. Szczególne podziękowania dla @isiowa, bo ratowała mi tyłek nieraz i pomagała jak mogła, dla @Mortal84 bo poświęcił 11 dni, żeby ze mną jechać i @Cymerek , bo poświęcił ich 5, w tym także ten dzisiejszy.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    źródło: 2018.06.16.JPG

  •  

    42518 - 247 = 42271

    Pozaliczać gminy.

    Dosyć rześko dziś, ale o wiele lepiej niż wczoraj. Noga też podawała jako tako.
    Wjechałem na moment do województwa Łódzkiego i muszę przyznać że dupy nie urywa. Zadupie wręcz epickie:) Asfalt też dziś był taki sobie. Jutro chyba chwilkę odpocznę a w niedzielę Kędzierzyn Koźle;)

    W tym tygodniu to już 367km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Już nic nie muszę... Wszystkie 2479 gmin zdobyte. Myślałem, że zajmie to ze 20 lat. Udało się w trochę ponad 5. Dzięki wszystkim, którzy brali w tym udział. Ostatnią gminą była gmina Chrzanów, ale nie małopolska, a lubelska.

    http://zaliczgmine.pl/users/view/1200

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    44890 - 283 = 44607

    Wyprawa, dzień X, 9.06.2018

    Pobudka o 6.00, schodzę na dół, a @guziec już szykuje nam śniadanie. Gofry z miodem i truskawkami, jajecznica z kiełbaską, cappuccino z ekspresu, a na deser keks. No taki wypas, że żal było wyjeżdżać. Ale w końcu zebraliśmy się i przed 8.00 ruszamy.

    Razem z naszym gospodarzem kierujemy się najpierw do Nowogrodu (zaliczając po drodze sporo asfaltów "typu kongo"), gdzie ma być czołg i skansen. W pakiecie dostajemy gratis szuter i piach. Pierwszy i niestety nie ostatni tego dnia...
    Już od samego rana jest gorąco. Krążymy po wiochach zaliczając gminy i gdy staramy się ominąć dosyć długi piaszczysty odcinek, za chwilę wpadamy na kolejny. Po prostu nie ma opcji, żeby jechać tylko asfaltem.

    W Śniadowie urządzamy sobie drugie śniadanie pod drzewami na rynku. Tam też żegnamy się z @guziec, który mknie najkrótszą drogą do domu, a my z @metaxy'm dalej walczyć z upałem. I z szutrami, nie zapominajmy o szutrach! Chociaż po nich to jeszcze da się jechać, ale gdy któryś już raz trafiamy na sypki piach, nie pozostaje nic innego jak tylko zacząć się śmiać.

    Od Ostrowi Mazowieckiej lecimy DK60, wiatr w plecy, bajeczka. W Różanie mała przerwa przy czołgu, pogawędka z przypadkowymi rowerzystami i dalej do Makowa Mazowieckiego, gdzie na orlenowskim ruszcie obracają się już kiełbaski do naszych hot dogów.

    W Nowym Mieście robimy grubsze zakupy na kolację i śniadanie. W sklepie sporo Ukraińców, którzy później wszyscy zmieścili się do jednego auta. Kogoś tam nawet upychali w bagażniku...
    No to jedziemy obładowani prowiantem, ale jakby to tak, żeby bez szuterku na koniec dnia. A masz, 3 km i jeszcze piach do tego! Dojeżdżamy w końcu do Jońca, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg i widzimy tabliczkę z jego nazwą i strzałką 700 metrów. Kto zgadnie po czym trzeba było jechać? Oczywiście po piachu. Jeszcze jakiś drewniany mostek ze szczelinami pomiędzy deskami. Takimi w sam raz na szosowe opony, żeby tam wpaść i sobie głupi ryj rozwalić.

    Sama kwatera też nie powalała. Więcej rzeczy tam nie było niż było. Do tego całkowity brak zasięgu, więc mimo bliskości stolicy można się poczuć odciętym od świata. Dobrze, że chociaż WiFi jako tako działało.

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 16)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzienX.jpg

  •  

    53101 - 252 = 52849

    Wyprawa, dzień VII, 6.06.2018

    Elbląg wita nas dosyć chłodnym porankiem, więc z konieczności start w Ultralightach. Pierwszą rzeczą po opuszczeniu campingu jest udanie się na myjnię, bo napęd w rowerze @metaxy'ego jest cały w piachu. Wyjeżdżając z miasta robimy pamiątkowe zdjęcie z czołgiem, trafiamy też na Cmentarz Żołnierzy Armii Radzieckiej.

    Jako że jedziemy przez tereny, gdzie @metaxy wszystkie gminy ma już zaliczone, kierujemy się najprostszą drogą na południowy-wschód. Kawałek na Kwitajnami spotykamy @galonim'a - najwierniejszego kibica, który był obecny na każdej z trzech poprzednich wypraw Rafała.

    Słońce ładnie świeci, ale wiatr jakiś przenikliwy. Temperaturowo bez szału. Jedziemy z naszym towarzyszem kilkadziesiąt km i żegnamy się przed Olsztynkiem. Pamiątkowe zdjęcie i każdy rusza w swoją stronę. Serwisówkami wzdłuż S7 docieramy do Nidzicy. Pół miasta rozwalone, bo trwa remont głównej drogi. Odwiedzamy zamek krzyżacki i wyjeżdżamy na wschód zaliczyć gminę.

    Wracamy do miasta z nadzieją zjedzenia obiadu w McD, bo @galonim zapewniał, że takowy w Nidzicy jest. No tak średnio bym powiedział... Objazdami i remontowanymi odcinkami dróg docieramy w końcu do Lidla na jakiś większy popas. Najedzeni ruszamy drogą wojewódzką w kierunku Szczytna.

    Kilka km za miastem łapie nas @Twierdziel, który będzie naszym towarzyszem już do końca dnia. Kolega posiada sporą wiedzę na temat swoich okolic i w czasie jazdy dzielił się z nami różnymi ciekawostkami.

    Im bliżej wieczora, tym robi się chłodniej. I to na tyle chłodno, że rozważałem nawet założenie kurtki przeciwdeszczowej, bo zaczynałem już marznąć. Zamiast tego zrobiłem sobie jednak małą czasówkę na ostatnich kilkunastu kilometrach, żeby się trochę rozgrzać.

    Nocleg mamy zarezerwowany w miejscowości Chorzele. Robimy zakupy w Biedronce, żegnamy się z @Twierdziel'em, który deklaruje, że następnego dnia chce z nami pojechać całą trasę i udajemy się na swoją kwaterę.

    #mortalszosuje - moje relacje z dłuższych tras.

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 13)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien7.jpg

  •  

    47830 - 266 = 47564

    Wyprawa, dzień IX, 8.06.2018

    Tego dnia wstajemy i wyjeżdżamy nieco później niż zwykle, pewnie po części dlatego, że nocleg mamy już zaklepany u pana @guziec. Odpadają więc wieczorne zakupy i strata czasu z tym związana.
    Wyprane ubrania przez noc nawet mi wyschły, bo trzymałem je w pokoju, gdzie spaliśmy. @metaxy swoje zostawił w kotłownio-łazience, więc musiał zakładać na dupę mocno wilgotne.

    Na start kilka atrakcji w Ciechanowie - jakaś zabytkowa brama, pomnik orła, rynek i zamek. Do południa w zasadzie nic ciekawego się nie dzieje, ot jedziemy sobie. Po lekkich podjazdach na północ od miasta, teren przechodzi w nieznośnie płaski i taki też utrzymuje się przez następne 200 km. Plusem niewątpliwie są znacznie lepsze jakościowo drogi, których spora część biegnie lasami.

    W Ostrołęce stołujemy się w McD i tam też czeka już na nas @RayColl_PL. Kolega podchodzi do jazdy na szosie bardzo casualowo: Triban ze stopką, dresowe spodnie i t-shirt. Po drodze uświadamialiśmy go, żeby ubrał się w obcisłe, bo to warto mieć styl, jak będzie sobie deptał ode wsi dode wsi. Myślę, że niedługo przejdzie na decathlonizm.

    Za Myszyńcem niespodziewanie natrafiamy na @Twierdziel'a, który towarzyszył nam przez dwa poprzednie dni. Tym razem podjechał autem zaraz po pracy i przekręcił z nami symbolicznych kilka km. Niedługo później spotykamy jadącego nam naprzeciw naszego gospodarza - @guziec. Z tym śmieszkiem znamy się już z poprzedniego roku, gdy jechaliśmy razem szóstego dnia wyprawy.

    Gadka szmatka, a tu nagle macha do nas sobowtór @RayColl_PL. Brat jak się okazuje i w dodatku też wykopek - @adi100_99. Przyjechał z dziewczyną, przywieźli nam lody i picie. Bardzo miły gest, doceniam. Z rzeczy mniej przyjemnych - właśnie w tym miejscu zgubiłem czujnik kadencji. Najpierw myślałem, że został w trawie, gdy rower leżał na poboczu. Po analizie wykresu okazał się, że odpadł jeszcze w czasie jazdy przed miejscem, gdzie staliśmy. Na drugi dzień @guziec pojechał tam nawet, żeby go poszukać, ale niestety bez rezultatu. Wspaniały to był czujnik, nie zapomnę go nigdy...

    @RayColl_PL odbija w swoją stronę, a my we trzech śmigamy do Kolna, gdzie @metaxy ma do odebrania paczkę z prawem jazdy. I ciasteczkami owsianymi na dokładkę. Co ta @isiowa, to ja nawet nie :) Już lekko pagórkowatym terenem i ze znacznie gorszymi asfaltami docieramy na nocleg u @guziec. Tam też na kolację schabowy z mizerią, ale jego historię już @metaxy opisał. Wpieprzaliśmy, aż nam się uszy trzęsły i nawet nie pomyśleliśmy, żeby zrobić zdjęcie temu wiekopomnemu daniu.

    Po kolacji prysznic w jakże cywilizowanych warunkach, ubrania do pralki, oporządzić rowery, a potem bardzo przyjemnie spędzony wieczór z rodziną naszego gospodarza. Dzięki za wszystko @guziec i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do zobaczenia ;)

    pokaż spoiler A @metaxy jak się dorwał do guźcowego komputera, to siedział do 2.00. Twierdzi, że pisał relacje, ale kto go tam wie. Może kręcił jakąś gównoburzę na nocnej ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #wykoptribanclub #100km #200km (nr 15)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien9.jpg

  •  

    48594 - 140 = 48454

    Przejażdżka zobaczyć pierwszy raz z roweru Wisłę i Stadion Narodowy. Fajna ta szutrowa ścieżka wzdłuż Wisły na prawym brzegu. A ostatnia fotka panorama Warszawy z byłego wysypiska śmieci w Markach, ładnie ¯\_(ツ)_/¯

    #rowerowyrownik #ruszwarszawa #100km pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Stadion Narodowy.jpg

  •  

    48947 - 286 = 48661

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień X (09.06.2018)

    Saharyjskie temperatury, saharyjskie piaski, saharyjskie zadupie zwane mazowieckim

    Rano @guziec z żoną przygotowują nam śniadanko na wypasie. Gofry z miodem i truskawkami plus jajeczniczkę. Czyli mamy węgle na kręcenie i trochę białka. @guziec zgodnie z planem towarzyszy nam do Szumowa przy okazji zahaczając o coś za co lubimy Mazowieckie. Piasek, dużo piasku, piasek niespodziewany, grząski, kopny, do... niczego. Rzut beretem do stolicy, a taka padaka. Obowiązkowo zaliczamy też czołg i skansen w Nowogrodzie.

    Do Czyżewa wiatr przeszkadza dość mocno, gorąc, upał. W Biedronce popas i krajówką jedziemy aż do Różana. Cały czas trzymamy prędkość w okolicy 35km/h. Tam zdjęcie z czołgiem i rozmowa z lokalnymi rowerzystami, którzy wybieraj się do przejechać podkrakowskim WTR. Taka nasza droga rowerowa po wałach Wisły, która ma ponad 200km. O dziwo pod Różanem jest nawet jakiś podjazd. Może nie nazwałbym tego Col d'Różan, ale jednak pagóreczek wśród płaskiego jak stół Mazowsza.

    W Makowie Mazowieckim odwiedzamy kolejnego przyjaciela wyprawy czyli stację Orlen. Po dwa hot dogi i ruszamy dalej do Nowego Miasta. Tam w Dino spotykamy kilkunastu Ukraińców, którzy na pewno nie byli elitą intelektualną tego narodu. Bardziej stereotypowych Ukraińców-budowlańców nie widziałem chyba nigdy. No i wracali chyba w 12 Renault Scenic... W Nowym Mieście jest znak na Joniec, gdzie mamy nocleg. I my zamiast posłuchać Google i pojechać naokoło daliśmy się skusić temu znakowi właśnie. Pokarani zostaliśmy około 3km jazdy po piasku.

    Na nocleg prowadzi kilometr piaskowej drogi. Tam też nie ma zasięgu, jak dla mnie już brakło ciepłej wody. Ciekawie. Ale wypraliśmy szmaty, wzięli prysznic. Kolacja na partyzanta, bo nawet stołu nie było, a jedynie jedno krzesło. Ale było w miarę czysto, więc tak naprawdę reszta to pikuś.

    Strava

    #100km #200km (nr 11) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    Czy szanowny #rowerowykrakow może ocenić przygotowaną trasę?
    Zależy mi na bezpiecznym, nieuciążliwym przejechaniu #szosa
    Wzorowałem się oczywiście na waszym etapie Kraków - Warszawa.
    https://www.strava.com/routes/13764760

    +: Rivgen
  •  

    49995 - 263 = 49732

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień IX (08.06.2018)

    Dzień perfekcyjny w każdym calu

    Poranek wita nas niewyschniętymi ubraniami po wczorajszym praniu. Kotłownio-toaleta w "hostelu" pracowniczym okazuje się zbyt zimna na suszenie szmat. Jemy śniadanko i śmigamy - niby próbujemy szybko zebrać tyłki, ale nie udaje się za nic. I po raz pierwszy startujemy ciutkę po 8 rano zahaczając jeszcze o atrakcje Ciechanowa, czyli zamek, pomnik i rynek.

    W Ostrołęce w McD przerwa i czeka tam na nas @RayCall_PL. Co jedna wycieczka szkolna wyjdzie to zaraz pojawia się kolejna. Nie wiem gdzie te dzieciaki jeżdżą, że przystanek jest w Ostrołęce - do samej Ostrołęki na pewno nie, bo w tym mieście raczej nic ciekawego nie ma.

    Niemal cały dzień ze świetnym asfaltem, płaski teren, nogi wypoczywają, kolana nie bolą, dość ciepło, ale mimo wszystko nie morderczy upał. Cały czas śmigamy ponad 30km/h, głównie lasami. Bajka.

    Po przerwie w Myszyńcu lecimy na Rozogi i tam niespodziewanie spotykamy towarzysza z dwóch ostatnich dni, czyli @Twierdziel. Chłopak zrobił 140km, potem 230 z czego 160 z nami i jeszcze dziś po pracy dojechał samochodem z rowerem, żeby z nami zrobić przynajmniej te 20km. To się nazywa zaangażowanie.

    Kawałek dalej dołącza do nas kolega @guziec, z którym zarówno ja jak i @Mortal84 jechaliśmy kawałek na wyprawie rok wcześniej. Śmigamy we 4 i nagle ktoś do nas macha. Okazał się to być brat @RayCall_PL z dziewczyną (chyba?). Przywieźli nam na trasę lody i Oshee (product placement przypadkowy). Rewelacyjny gest. Nawet nie żebyśmy potrzebowali bardzo, ale "za darmo to i sól słodka". A tak na serio to po prostu bardzo miło z ich strony. Inicjator tej sytuacji zaraz urywa się od nas i jedzie do domu. Chłopak zrobił z nami ponad setkę i to nawet w spodenkach bez pieluchy... Jutro będzie bolało, ale szacunek za zawzięcie.

    Już w trójkę razem z @guziec wjeżdżamy do Kolna, gdzie w paczkomacie leży paczuszka wysłana przez @isiowa. Paczuszka z moim prawem jazdy (zapomniałem wziąć dokument do meldowania się w hostelach) oraz ciasteczkami owsianymi zrobionymi przez nią. No złote dziewczę.

    Nocleg u @guziec przywitał nas zapowiadanym jeszcze przed wyprawą schabowym z ziemniaczkami i mizerią. W tamtym roku to był obiad, na który czekałem, że zjem sobie w ramach nagrody w domu. Pan kolega zapamiętał i zapraszając do siebie na nocleg kusił rzeczonym żarełkiem. Rewelacyjna atmosfera, jakże miło po kilku dniach w hostelach przeprać rzeczy w pralce, a nie ręcznie. Jakże miło skorzystać z prysznica, którego grzyb nie chce zjeść człowiekowi połowy stopy. Bajka. Dzień perfekcyjny.

    Strava

    #100km #200km (nr 10) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    50277 - 282 = 49995

    Wyprawa, dzień VIII, 7.06.2018

    Po tradycyjnym wyprawowym śniadaniu, ogarnianiu się i pakowaniu dobytku, podjeżdżamy z @metaxy na parking koło chorzelskiej Biedronki, gdzie zgodnie z obietnicą czeka na nas @Twierdziel. Nie przyjechał jednak rowerem, tylko samochodem podwiózł go @breja, który to koleżka dzień wcześniej robił nam zdjęcia na trasie i wrzucał na mirko.

    Pierwszą atrakcją tego dnia jest gmina Jednorożec i obowiązkowe foto ze znakiem miejscowości. Dzień mija nam spokojnie. A to zdjęcie z kościołem, nowym lub w ruinie. A to krówki leżące sobie w cieniu pod drzewem. Nie ma już jednak czasu na takie pogaduchy jak w środę, bo plan kilometrowy mamy ambitniejszy, skupiamy się więc na trzymaniu stabilnego tempa 30+.

    W miejscowości Iłowo-Osada odbijamy po zdjęcie z zabytkową lokomotywą. @Twierdziel wygląda na coraz bardziej zmęczonego, bo tak długich tras jeszcze w tym roku nie robił, ale dzielnie trzyma się na kole. Jednak dwie górki przed Mławą chyba go dobiły, bo tam też postanawia się z nami pożegnać i odbić w kierunku swojego domu.

    W czasie przerwy pod Biedronką w Raciążu spotykamy kolejnego wykopka - @borsaj. Miło mieć następnego towarzysza. Kolega jedzie z nami aż na przedmieścia Ciechanowa. Pomimo że dysponował jedynie "biedaszosą", czyli Tribanem 100, dawał świetne zmiany i utrzymywał nasze tempo. W ogóle dobrze się za nim jechało, bo jest dwa razy szerszy w barach ode mnie XD

    W Ciechanowie nocleg mamy w jakiejś suterenie. Czystością ten pokój nie grzeszył, ale była chociaż kuchnia z lodówką. Ciepłej wody pod prysznicem, który notabene znajdował się w kotłowni, starczyło tylko dla mnie... No nie zawsze trafi się na taki wypas jak w Elblągu. Kolacja, piwko, pisanie relacji i do spania.

    #mortalszosuje - relacje z wyprawy i dłuższych tras.

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 14)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien8.jpg

  •  

    52301 - 283 = 52018

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień VIII (07.06.2018)

    Dookoła Polski - dzień VIII, czyli odnalazłem jednorożca, ujechaliśmy kolegę...

    Tym razem mobilizacja w narodzie była, bo właściciel hostelu wyjeżdżał i mógł nam wydać rowery tylko o 6:30, a poza tym jesteśmy umówieni na 7:30 pod Biedronką z @breja i @Twierdziel. Ten drugi podjął odważną decyzję, że jedzie z nami całą trasę, czyli 280km. @breja podrzucił go do nas samochodem i miał odebrać wieczorem z Ciechanowa.

    Pierwszy ciekawy pkt na trasie to wioska czy też miasteczko Jednorożec. Podobno z dziewicami jest jak z jednorożcami. Wszyscy o nich słyszeli, a jakoś nikt nie widział. Niniejszym zaczynam wierzyć w jedno i drugie.

    Temperatura znośna, wiatr początkowo pomocny, więc leci się na luzie. Niestety dla naszego dzielnego towarzysza ponad setka dzień wcześniej i dziś z nami to trochę za dużo i zaczyna odstawać. Zostaliśmy zmuszeni zostawić go Cyganom na pożarcie w Mławie. A tak na serio to kolega sam zrezygnował, bo wiedział, że ciut słabnie. Tak czy inaczej respekt ludzi dwóch pedałów, że się mu chciało na starej szosie zrobić 140km i 220km. Panu @breja przy okazji podziękowania za fotki.

    Jedziemy dalej, nic się nie dzieje, nudy panie, nudy. W Raciążu idziemy do Biedronki, a po wyjściu czeka na nas anonimowy Wykopek na Tribanie 100, czyli jak się potem okazało @Borsaj. Po kilkukrotnym odbieraniu wyrazów szacunku od okolicznej podsklepowej elity śmigamy żwawo w kierunku Ciechanowa na nocleg w pokojach pracowniczych. Standard mierny minus szczególnie patrząc na czystość, ale na głowę nie kapało i spać się dało.

    Strava

    #100km #200km (nr 9) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    52827 - 49 - 85 - 85 = 52608

    Wiem że delikatnie naginam zasady, Ale wybaczcie. Wrzucam trzy wycieczki z początku maja wliczone w tzw etapowy rajd "Dukla Wolf Race" który odbył się w dniach 4-5-6 Maj.

    pokaż spoiler tak wiem że trochę po czasie ale wybaczcie.


    #mtb #rower #hardtail #duklawolfrace

    W tym tygodniu to już 145km!
    #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    54859 - 255 = 54604

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień VII (06.06.2018)

    Najwierniejszy kibic @galonim

    Startując z Elbląga zahaczamy tylko kilka atrakcji: myjnię samochodową, bo dzień wcześniej na plaży rower wywrócił mi się napędem w piach, więc wyglądał jak potwór z bagien. Potem tylko czołg, jakiś szalenie paskudny kościół i cmentarz żołnierzy radzieckich. Dzień zimny, więc w Ultralightach, ale już te kilka stopni więcej niż wczoraj wieczorem powoduje, że nie zamarzamy.

    W Kwitajnach stary pałac z ładnym mostkiem. Robimy też zdjęcie kościołowi, ale jakiś taki mało urokliwy widok. Mówię jednak @Mortal84, że będziemy mieć na trasie taki bardzo klimatyczny nad jeziorem, bo w tamtym roku jechałem koło niego. Jedziemy 200m i okazuje się, że to właśnie ten kościół. Co perspektywa i inne otoczenie robi z widokiem.

    Niedługo później dołącza do nas @galonim. Człowiek tytuł tego dnia. Jest to koleżka, który jako jedyny brał udział w każdej mojej wyprawie. Nawet Krakusy nie mogą się pochwalić takim osiągnięciem. Na pierwszej jechaliśmy kawałek, zjedliśmy pizzę razem, na drugiej jechaliśmy już dłuższy kawałek rowerem i nocowałem u niego. Na trzeciej dołączył, gdy @Mortal84 rozwalił w zeszłym roku rower, a lało wtedy paskudnie. I pojawił się też w tym roku - to się nazywa zaangażowanie. Współnie dojeżdżamy do Olsztynka, a kolega wraca sam do Lidzbarka Warmińskiego. Przygotowuje się do Pierścienia Tysiąca Jezior i wygląda na to, że formę zrobił.

    W Nidzicy jedziemy do McD na obiadokolację. Bardzo lekka i niekaloryczna, bo @galonim zrobił nas w jajo i rzeczonego McD tam nie ma. Skończyło się na żulerskim jedzeniem pod Lidlem. Jadąc w kierunku na Jedwabno spotykamy gościa na starej szosie i okazuje się, że to Wykopek @Twierdziel, który ciśnie z nami aż do naszego noclegu w Chorzelach, a potem jeszcze musi kilkadziesiąt km wrócić do domu. W domu był o 23... I zadeklarował, że startuje z nami następnego dnia. Jak obiecał tak zrobił, ale o tym w kolejnej relacji.

    Strava

    #100km #200km (nr 8) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: DSC_0082.JPG

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Mortal84

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.