•  

    moja odpowiedź do tego wpisu https://www.wykop.pl/wpis/32164945/najbrutalniejsze-morderstwo-w-historii-ponizszy-te/113993473/#comment-113993473

    ehh... tłumaczone bezpośrednio z angielskiej wiki... niestety jest tam sporo nieścisłości, które potem są powielane w innych wpisach i każdy dodaje coś do siebie i tak się rozrasta historia, że niektórzy mają problem by uwierzyć, że jest prawdziwa.
    Niestety jest prawdziwa i każdy starszy Japończyk o niej słyszał.

    Kilka nieścisłości - 100 gwałcicieli nigdzie się nie pojawia w japońskim sądzie, prasie, artykułach. W sądzie była mowa o 10 kolegach morderców, którzy odwiedzali mieszkanie i znęcali się czy dokonywali gwałtu.
    7 z nich policja aresztowała.
    Była to grupa, która atakowała dziewczyny i dokonywała gwałtów. Wszyscy zostali aresztowani ale nie wszyscy oskarżeni i skazani w innych sprawach. Nazywali się 極青会 czyli Goku ao-kai.
    To też było linią obrony, bo po sprawdzeniu włosów, nasienia i innych materiałów biologicznych znalezionych w mieszkaniu, na ubraniach czy na zacementowanej w beczce Junko, nie pasowały one do tych 4 zwyrodnialców, przez co nie było bezpośrednich dowodów.

    Nigdzie także nie ma potwierdzenia, że zabójcy byli członkami Yakuzy - ze względu struktury Yakuzy tacy młodzi nie mogli być członkami, to wszystko co jest "dopisane" to domysły. W artykułach japońskich jest wyraźnie napisane, że kłamali i zastraszali nie tylko biedną Junko ale i inne osoby swoimi wpływami w Yakuzie. Jedyny kontakt jako oni mieli to taki, że zarabiali sprzedając na ulicy kwiaty pod patronatem członka Yakuzy, który został zresztą aresztowany do sprawy. Zatrudniał on nielegalnie kilkanaście dziewczyn i chłopaków z pobliskiej podstawówki by sprzedawać kwiaty i inne duperele na ulicy oraz dokonując drobnych kradzieży i napadów. Sama Yakuza odcięła się od tego morderstwa. Najprawdopodobniej byli oni członkami wcześniej wspomnianej grupy Goku ao-kai i raczej byli チンピラ Chinpira, czyli takiej młodzieżówki Yakuzy, którzy aspirują do bycia "prawdziwymi bandytami".

    Policja dwa razy była w domu rodziców. Pierwszy raz po skardze brata jednego ze świadków i drugi raz gdy Junko zadzwoniła na Policję. Za każdym razem nie dokonali przeszukania - prawo tego zabrania. Nie ma nigdzie napisane, że zostali zwolnieni z Policji - to jakiś kolejny mit.

    Junko też jednego wieczoru jadła kolację z rodzicami oprawcy na parterze (pokój jej męki był na pierwszym piętrze), była tak zastraszona że prawie się nie odzywała. Rodzice nawet kazali jej wracać do domu, a syn powiedział, że ją odwiezie ale oczywiście tego nie zrobił. Inni koledzy też wchodzili po słupie telegraficznym koło domu by uniknąć spotkania z rodzicami, którzy mieszkali na parterze a ich synowie nie wpuszczali ich na piętro.

    Jest tam jeszcze wiele nieścisłości ale na prawdę nie chce mi się zagłębiać w detale, ta "żelazna piłka do ćwiczeń" to w japońskiej wersji jest worek bokserski zawieszany do sufitu, jest tam też jakaś bzdura, która z tego ewoluowała do
    >"przyczepiali jej ciało do sufitu i traktowali jak worek treningowy"

    Nie zmienia to faktu, że biedactwo przeszło przez piekło.

    Historia ta powraca co chwilę w internecie, głównie angielskojęzycznym, w Japonii to poniekąd temat tabu, z definicji o rzeczach, które negatywnie rzutują na Kraj Kwitnącej Wiśni się nie mówi i nie pisze.

    Ta sprawa była bardzo głośna ale w tamtych czasach nie było internetu a zasięg lokalnych gazet był ograniczony. Dodatkowo przez to, że byli nieletni to rozgłos jest zabroniony przez prawo. Oczywiście jedna gazeta lokalna poruszona tym bestialstwem opublikowała imiona i nazwiska sprawców, przez co później miała kłopoty.

    Nie jest prawdą:

    Wszystkich czterech oskarżono o „popełnienie obrażeń ciała, które doprowadziły do śmierci”, a nie o zabójstwo.

    Wszyscy zostali oskarżeni o popełnienie morderstwa przez prokuraturę oraz dodatkowe sprawy jak znęcanie się, gwałt, pobicie, okaleczenie i kilkanaście innych paragrafów.
    Sąd jednak uznał, że zostaną oskarżeni pod zarzutem porwania, pobicia, przemocy wobec kobiety i nieumyślnego zabójstwa przez pobicie były także oskarżenia w innych sprawach gwałtu na 19 letniej dziewczynie, pobicia oraz kradzieży - to nie była sprawa tylko o zabójstwo Junko.

    Podczas procesu sądowego jeden z widzów zemdlał po usłyszeniu szczegółów gwałtów i tortur.
    Nie jeden z widzów ale jeden z oskarżonych.

    Dlaczego tak niskie wyroki - bo ówczesne prawo nie przewidywało innych niż maksymalnie 15 lat więzienia dla nieletnich. Prawo z 1968 roku było dość łagodne wobec nieletnich, Rada Adwokacka domagała się zmiany prawa i traktowanie tej sprawy jakby sądzeni byli dorośli, jednakże Ministerstwo Sprawiedliwości wydało oświadczenie, że nawet ta sprawa nie spowoduje nagłych zmian w prawie. Rada bardzo mocno naciskała, miała wsparcie prasy a nawet policji, na koniec nawet zgodziła się pójść na ustępstwo i aby tylko obniżyć wiek z 20 lat do 18, ale to też się nie udało.
    ***Dodam tylko, że prawo to zostało zmienione w zeszłym roku, obniżono progi wiekowe i nawet nieletnich w najcięższych przypadkach można osądzić jak dorosłych.

    Dodatkowo główny sprawca, po przebadaniu przez psychologów został zdiagnozowany jako chory psychicznie i jego obrońcy to wykorzystali. Dodano także trudną sytuację w rodzinie, szkole, problemy z wychowaniem itp. Jednym słowem patologia.
    Inni bronili się mówiąc, że wykonywali tylko polecenia prowodyra.
    Prokuratura domagała się dożywocia, co było sprzeczne z obowiązującym prawem.

    Sąd zgodził się na wzięcie pod uwagę specjalnych okoliczności w tej sprawie i w pierwszej instancji wydał takie wyroki
    - prowodyr - dożywocie
    - drugi - 13 lat
    - dwaj pozostali - do 10 lat z możliwością wcześniejszego zwolnienia za dobre zachowanie

    Kolejna rozprawa - apelacja, kolejna apelacja, sąd najwyższy nawet podwyższył wyrok i ostatecznie

    - prowodyr - 20 lat.
    - drugi - 10 lat.
    - trzeci - od 5 lat do 9 lat z możliwością wcześniejszego zwolnienia
    - czwarty - od 5 lat do 7 lat z możliwością wcześniejszego zwolnienia

    Trzeci i czwarty - Ponieważ z czasem będą dorośli - zostaną przeniesieni do normalnego więzienia i tam w zależności od zachowania mogą być wcześniej zwolnieni dlatego wyrok w widełkach.

    Trzech jest już na wolności po 8 latach, jeden z nich znowu w więzieniu za inne przestępstwa.

    Skąd to wiem co napisałem? Przekopałem się wczoraj i dziś przez archiwalne gazety (na tyle ile udało mi się znaleźć) , różne wpisy na japońskich blogach itp.
    Wiele angielskich wersji jest takich samych - powielane za wikipedią, dodawane różne informacje od siebie czy błędne tłumaczenia z japońskiego.

    Tutaj jest wyrok sądu
    http://www.courts.go.jp/app/files/hanrei_jp/261/020261_hanrei.pdf

    pokaż spoiler W pracy miałem koleżankę, która nazywała się Junko Furuta ale nawet nikt nigdy nie wspomniał o tej historii


    #japonia #amajapan #wiadomoscizjaponii #ciekawostkijp #ciekawostki #historieriley #kryminalne #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Robimy kapsułę czasu.
    Wszystkich plusujących wołam za dokładnie rok. Napiszcie pod tym wpisem jakąś wiadomość do siebie w przyszłości ( ͡° ͜ʖ ͡°) #glupiewykopowezabawy

  •  

    Ej macie jakieś takie wydarzenia w życiu, pozornie nieistotne, które później zmieniły całe wasze późniejsze dziejstwo?

    Ja na przykład kiedyś nie chciałam jechać na finał egzaminów na studia i byłam w drodze do domu, ale poczułam, że muszę, podkreślam MUSZĘ, się napić coli. Zawróciłam z drogi na dworzec, znalazłam automat i akurat kiedy kupowałam puszke, spotkałam kolegę. Kolega się okazało że jedzie do warszawy, zaproponował żebyśmy pojechali razem, pojechałam i się dostałam.

    Całe moje obecne życie mogłoby wyglądać inaczej gdyby nie to, że akurat wtedy zachciało mi się coli.

    Taki nieistotny drobiazg, zawsze mnie to zadziwia.

    #pytaniedomirko
    pokaż całość

  •  

    #praca #policja
    Czy w wieku 25/26 warto startować jeszcze do policji? Co myslicie?

  •  

    właśnie odkryłam że kot ze smerfów wcale nie nazywa się Klakier tylko Azrael

    co to w ogóle za imię dla kota

    Azrael

    #themoreyouknow

  •  

    Iść do szkoły czy nie iść oto jest pytanie

  •  

    Często czytając mirko byłam przerażona ilością opowieści o zdradach w związkach. Dziś postanowiłam napisać coś od siebie. Lvl 27

    tldr

    pokaż spoiler _Warto patrzeć w przyszłość i ufać_, Magda Coelho


    W lutym ubiegłego roku po prawie 7 latach rozstałam się z chłopakiem, zerwałam zaręczyny. Nie był to mój pierwszy ani drugi facet, ja też nie byłam ani jego pierwszą ani drugą dziewczyną. Mieszkaliśmy już chwilę razem, było między nami dobrze, ale też pojawiały się kłótnie - wszystkie o alkohol(nie codzienne picie, ale jak już picie to zgubiony plecak, obita twarz itd, zawalanie rzeczy i obietnic). W pewnym momencie dałam sobie już spokój i powiedziałam że albo się coś zmieni, albo odchodzę, bo wypruwam sobie żyły a on wraca pijany po pracy.

    Nie walczył o nas, za to oskarżył mnie o zdradę - "na pewno mnie zdradzasz!!! dlatego chcesz zerwać!! jesteś taka jak wszystkie". Był zaskoczony że "nic się nie dzieje a zrywam". Że nic nie odwalił, a ja odchodzę. Miałam już po prostu dość. Doszłam do ściany. Bardzo ciężko to wszystko zniosłam, bo zrobiłabym dla niego dużo, był świetnym facetem, ale miałam już dość walki i starania się za dwie osoby w związku. Za każdym razem jak coś wywinął wybaczałam, jak coś zawalił wybaczałam. Wiem, to była głupota, ale po prostu bardzo go kochałam.

    Zrobił mi piekło przy rozstaniu, wyzywał i obrażał, zwróciłam mu wszystkie jego rzeczy, dosłownie odwiozłam pod dom, pierścionek, jakąś wspólną kasę. Dostawałam przykre sms typu "zatrzymaj pierścionek, będzie dla nowego fagasa", "jesteś nikim" od człowieka z którym byłam tak długo, którego kochałam.

    Wszystko to zniosłam bardzo ciężko, ale stanęłam na nogi. Po miesiącu on zorientował się ze żadnej zdrady nie było, nie było nikogo innego, po prostu miałam dość. Były przeprosiny itd. Zaczęłam żyć swoim życiem, pod koniec wakacji poznałam świetnego faceta z którym obecnie jestem.

    Kilka tygodni temu napisał do mnie były, mieliśmy sporadyczny kontakt - raz na pół roku, życzenia i nara. Napisał ze zdradza swoją nową dziewczynę z wieloma dziewczynami, że się nie zabezpiecza, że ma ją gdzieś i że mu na niej nie zależy. Że liczyłam się tylko ja a wszystkie laski to "szmaty bez zasad które może mieć za drinka na imprezie". Przeraziło mnie to całkiem, długo zastanawiałam się czy jej powiedzieć, młodziutka dziewczyna 18-19 lat, jej pierwszy prawdopodobnie facet. Zdecydowałam się jej powiedzieć, nie żeby zniszczyć ich związek - on sypiał z kim popadnie(potwierdzone info), mógł ją czymś zarazić.W myśl zasady - "ja chciałabym wiedzieć". Dziewczyna zniosła wszystko w miarę dobrze, była mi wdzięczna.

    I wiecie czego się dowiedziałam? W myśl zasady "ja chciałabym wiedzieć"? W toku rozmowy dziewczyna mi powiedziała że on jej opowiadał że go zdradziłam i że on w odwecie mnie też i dlatego z nim zerwałam. Przyznał mi się, powiedział że "myślałem że wiedziałaś". #logikaniebieskichpaskow Nie, kurwa nie wiedziałam, jakbym wiedziała to nie marnowałabym czasu i życia na ciebie.

    W taki sposób dowiedziałam się że człowiek który był moim facetem prawie 7 lat, zdradził mnie raz, nawet nie zna imienia dziewczyny. Poczułam się strasznie, bo nigdy go nie zdradziłam, kochałam. Szanowałam - nawet po rozstaniu. Jak się poczułam? Strasznie, mimo nowego niebieskiego, upływu czasu, poczułam się jakbym dostała w twarz. Poczułam się nikim, i mimo że uważam siebie za pewną siebie osobę, fajną i atrakcyjną dziewczynę, nagle wszystko się rozpadło. Zburzył się cały mój spokój i szczęście, nie mogłam tego ogarnąć, czułam się brzydka i niepotrzebna, nieatrakcyjna i samotna, mimo obecności nowego niebieskiego. Mimo to miałam jakiś dziwny dystans, głos w głowie "to jest już za tobą, zajebiście zrobiłaś że z nim zerwałaś, nie był ciebie wart". Trwało to kilka dni i udało mi się wszystko poukładać i mocno zdystansować.

    Przez pierwsze dni myślałam ze obecny też na pewno mnie zdradzi, tamtemu ufałam i teraz nie miałabym ręki, ten zrobi tak samo, nigdy nie będę szczęśliwa, nic się nie poukłada, stałam się nerwowa, byłam zła na siebie że tak ufałam. Samoocena rozbiła się o dno. I w pewnym momencie się ogarnęłam - co mam zrobić? Kontrolować go? Być nie ufna? Podejrzewać, sprawdzać, przepytywać? Ograniczyć zaufanie i zacząć kontrolować? Przenieść tamto złe doświadczenie na nowy związek i przestać ufać? A może zacząć zdradzać obecnego, NO BO CZEMU NIE JAK I TAK MNIE ZDRADZI #logikarozowychpaskow

    Nie. Ufać i kochać, bo to nie jest ten sam człowiek, nie wiesz co się wydarzy, może cię zdradzi, może nie, nie wiesz tego i się nie dowiesz, jeśli nie spróbujesz z nim być. To co się stanie to się stanie. Szkoda marnować życia i niszczyć sobie coś co jest fajne, przez jakiegoś chuja z przeszłości. Bo może w równoległym świecie żyję w nieświadomości i nie "niszczę" nowego związku przez patrzenie na niego przez pryzmat poprzedniego.

    I tak się zastanawiam, jak zniosłabym informację o zdradzie będąc w związku z tamtym? Dowiedziałam się po dłuższym czasie, po rozstaniu, w nowym związku, a i tak mnie to bardzo ugodziło. Pewnie rozstałabym się z nim od razu, nie zmarnowałabym czasu, pewnie zniosłabym to o wiele wiele gorzej niż teraz. Moja samoocena poleciałaby w dół, może nie poznałabym tak fajnego niebieskiego jakiego mam, bo nie umiałabym uwierzyć w siebie? Czasami sobie tak myślę, że albo bardzo mnie kochał albo po prostu był ze mną bardzo szczęśliwy, bo miał tupet i odwagę oświadczając mi się po zdradzie.

    Wiem że na pewno chciałabym wiedzieć o zdradzie, ale czuję że w jakiś sposób "miałam szczęście" że dowiedziałam się po rozstaniu...Choć mogłam się też dowiedzieć będąc jego żoną...Trafiła mi się mimo wszystko fajna wersja równoległej rzeczywistości. Pamiętam jak czytałam że kiedy ktoś oskarża cię o zdradę, to prawdopodobnie sam zdradza, i to u mnie się sprawdziło :)

    Wiem że zadaję tu więcej pytań, ale mam nadzieje że ten tekst komuś pomoże. Pamiętam jak rozpaczałam za moją wielką miłością, za rozpadem związku, pamiętam jak tęskniłam za nim, jak płakałam miesiącami. Nigdy nie powiedziałam mu w życiu nic przykrego. A teraz z dystansu, potrafiłam mu powiedzieć "jesteś tanią kurwą i nie byłeś mnie wart". To banalne, ale czas leczy rany, pozwala się rozmyć wydarzeniom, ból płowieje. Ważne jest żeby w życiu pamiętać o sobie i o swoim szczęściu, nie przenosić złych doświadczeń na przyszłość, pamiętać o nich ale nie pozwolić żeby ktoś niszczył was i wasze szczęście.

    Miłego dnia Mirki!

    #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    Mirabelki z Warszawy!

    Znacie jakąś dobrą kosmetyczkę gdzie zrobię henne rzęsy+brwi(brwi jasny brąz) a henna nie będzie z kremu? I tak 40 ziko maks?

    Nienawidzę chodzić do innej kosmetyczki niż do mojej, ale sytuacja jest już dramatyczna więc muszę tu (づ•﹏•)づ

    #pomoc #pokazkosmetyczke #warszawa #rozowepaski

  •  

    Już wiem co to za uczuć. Wyjdę wreszcie na prostą ale tak jakoś boję się trochę tej pracy (╯︵╰)
    #pracbaza #czujesiedziwnie

    źródło: .png

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.