•  

    Porwanie Jaycee Lee Dugard
    Historia opublikowana na o2 14.02

    W poniedziałek 10 czerwca 1991 roku 11-letnia Jaycee Lee Dugard jak zwykle rano udała się na przystanek, aby dojechać autobusem do szkoły. Jej rodzina przeprowadziła się do Meyers w Kalifornii kilka miesięcy wcześniej, ponieważ to miasteczko wydawało im się bezpieczniejsze i spokojniejsze niż ich wcześniejsze miejsce zamieszkania.

    Porwanie
    Chwilę po tym, gdy dziewczynka wyszła z domu, jej ojczym zobaczył na ulicy bardzo wolno poruszający się samochód. Spodziewał się, że kierowca zabłądził i będzie chciał zapytać o drogę. Wyjrzał za ogrodzenie i zobaczył jak auto zatrzymuje się obok Jaycee, kierowca strzelił do niej z paralizatora, a siedząca na miejscu pasażera kobieta wciągnęła dziewczynkę do środka. Samochód odjechał. Przerażony mężczyzna zaczął ich gonić na rowerze, jednak szybko ich zgubił. Niemal natychmiast poinformował policję o porwaniu córki.

    Poszukiwania
    Policjanci bezzwłocznie rozpoczęli poszukiwania. Świadkami porwania były również dzieci z klasy Jaycee, więc wiadomość o jej uprowadzeniu bardzo szybko obiegła mieszkańców spokojnego jak dotąd miasteczka. W ciągu kilku godzin na miejsce przybyły zarówno media lokalne, jak i krajowe. Żaden ze świadków nie widział kierowcy, jednak udało się sporządzić portret pamięciowy ciemnowłosej kobiety, która wciągnęła Jaycee do auta. W ciągu kilku dni udało się zebrać tysiące wolontariuszy, którzy pomagali policji w poszukiwaniach. W ciągu kilku następnych tygodni wydrukowano dziesiątki tysięcy plakatów i ulotek, które rozwieszono w całych Stanach. Ulubionym kolorem dziewczynki był różowy, więc całe miasto obwieszono różowymi wstążkami, aby okazać solidarność z rodziną i aby sprawa nie została zapomniana.

    Pierwsze dni w więzieniu
    Porywaczami byli 40-letni Phillip Garrido i jego 36-letnia żona Nancy. Para poznała się w więzieniu, w którym mężczyzna przebywał za gwałt, a kobieta odwiedzała swojego wujka. Phillip wyszedł na zwolnienie warunkowe zaledwie dwa lata przed porwaniem Jaycee, po odsiedzeniu 11 z 50 lat zasądzonego wyroku. Małżeństwo zamieszkało w Antiochii (oddalonej o 275 km od domu Jaycee), gdzie zamierzali przetrzymywać porwaną dziewczynkę.

    11-latka ocknęła się podczas drogi i mimo przerażenia, bardzo starała się nie płakać. Powiedziała porywaczom, że jej rodzina nie ma pieniędzy na okup. Jednak nie pieniądze były celem małżeństwa Garrido. Po drodze rozebrali ją do naga i pozbyli się jej różowych ubranek. Gdy dojechali na miejsce zakuli ją w kajdanki i umieścili pod prysznicem, gdzie została zgwałcona przez Phillipa. Później zostawili ją nagą przykutą w małej szopie na podwórku.

    Po około tygodniu przeniesiono ją do większej szopy, gdzie została przywiązana do łóżka. Mogła tam oglądać telewizję, jednak tylko programy inne niż wiadomości. Ściany i drzwi budynku były dźwiękoszczelne. Porywacz zaznaczył, że dziewczynkę zagryzą psy, gdy tylko spróbuje wyjść. Podwórko otoczone było trzymetrowym drewnianym płotem i usytuowane w takim miejscu, aby nikt nie mógł widzieć, co się na nim dzieje.

    Codzienne życie w niewoli
    Przez następne tygodnie Jaycee była niemal codziennie przebierana i godzinami gwałcona przez Phillipa, który był nafaszerowany narkotykami. Po wszystkim załamywał się, płakał i przepraszał ją. Uważał, że to „demoniczne anioły” przemawiają do niego i każą gwałcić. Cały czas powtarzał dziewczynce, że jej rodzina jej nie chce i nie szuka, że nie ma do czego i kogo wracać. Przynosił jej fast-foody, koktajle mleczne i opowiadał głupie historyjki, aby poprawić jej humor.

    Częstym gościem była również Nancy, która była wobec dziewczynki chłodna i okrutna. Zajmowała się Jaycee, gdy Phillip trafił na jakiś czas do więzienia za posiadanie narkotyków. Wkrótce para „zmieniła” dziewczynce imię na Allissa i stanowczo zakazała wymawiać, a nawet zapisywać, dawne imię.

    Narodziny córek
    Po około dwóch latach więzienia, Jaycee po raz pierwszy pozwolono wejść do domu i zjeść domowy posiłek. Porywacze oświadczyli jej wtedy, że jest w ciąży. Przez następne miesiące dziewczynka przygotowywała się do porodu i macierzyństwa za pomocą programów telewizyjnych o tej tematyce. Również z tego źródła dowiedziała się o związku między seksem a ciążą.

    Poród rozpoczął się, gdy Jaycee miała 14 lat. Dziewczynka była całkiem sama, nie było mowy, aby ktoś zabrał ją do lekarza. Nie miała nawet jak poinformować kogokolwiek o rozpoczynającej się akcji porodowej. W końcu jednak w szopie, w której ją trzymano, pojawił się Phillip. Poród trwał 12 godzin. Jaycee nazwała córeczkę Angel. Dziecko dało jej powód do życia, poczuła, że jest w stanie zrobić dla niej wszystko i walczyć o przetrwanie. Jednak z drugiej strony jeszcze bardziej przywiązało ją do swoich oprawców.

    Dwa lata później Jaycee ponownie zaszła w ciążę i w wieku 17 lat urodziła drugą córeczkę, Starlite. Od tego czasu Phillip przestał ją gwałcić, a sama porwana dostała więcej swobody w poruszaniu się po podwórku. Gdy tylko dziewczynki trochę podrosły, Jaycee starała się je nauczyć podstaw pisania, czytania i liczenia. Wszystkiego, czego nauczyła się w ciągu kilku lat swojej własnej nauki szkolnej. Mimo, że cała trójka mieszkała na podwórku, w dziwnym kompleksie złożonym z namiotów, szop i brezentu, chciała dać córkom wszystko co najlepsze. Dziewczynki nie mogły jednak nawet mówić do niej „mamo”. Powiedziano im, że Jaycee jest ich starszą siostrą, a rodzicami Phillip i Nancy. Stworzyli dziwną pięcioosobową rodzinę.

    Czy mogła uciec?
    Garrido prowadził w domu drukarnię, w której kazał pracować dziewczynie. Miała tam dostęp do telefonu i maila, czasami nawet rozmawiała z klientami. Wiele osób nie może zrozumieć dlaczego nie próbowała uciec i dlaczego nikomu nie powiedziała kim jest. Jednak w tym czasie już od kilku lat torturowano ją i powtarzano, że nie ma dokąd uciec i nikt na nią nie czeka. Bała się, że Phillip dowie się o jakiejkolwiek próbie ucieczki i skrzywdzi jej dzieci. Co kilka tygodni dom odwiedzał kurator (Garrido przebywał na zwolnieniu warunkowym) i nigdy nie zainteresował się kim jest Jaycee i co się dzieje na podwórku, tuż za domem. Dziewczyna czuła się niewidzialna i nic nie warta.

    W marcu 2003 roku odnaleziono Elizabeth Smart, uprowadzoną 9 miesięcy wcześniej. To wydarzenie na nowo rozbudziło nadzieję na znalezienie Jaycee żywej. Przez pewien czas wiązano nawet te sprawy, ponieważ porywaczka Elizabeth była bardzo podobna do portretu pamięciowego porywaczki Jaycee. Ten trop prowadził jednak donikąd.

    W 2005 roku jeden z sąsiadów zadzwonił na policję i zgłosił, że na podwórku Garrido są namioty, w których mieszkają dzieci. Na miejsce przyjechał zastępca szeryfa, który nie wszedł jednak nawet do domu. Przez około pół godziny rozmawiał z Phillipem na podjeździe i zagroził, że zostanie naruszony kodeks, jeżeli ludzie będą mieszkać na zewnątrz.

    Zatrzymanie Phillipa Garrido
    Z biegiem czasu obsesja Garrido na punkcie religii pogłębiała się. Mężczyzna już nie tylko twierdził, że słyszy głosy, ale również że może kontrolować umysły. W 2009 roku chciał zorganizować wiec na Uniwersytecie w Kalifornii, gdzie udał się razem z córkami. Nagabywał tam studentów, co zaniepokoiło funkcjonariuszki ochrony kampusu. Sprawdziły go w bazie danych i okazało się, że jest przestępcą seksualnym na zwolnieniu warunkowym. Zgłosiły to na policję i Phillip został wezwany na przesłuchanie.

    26 sierpnia 2009 roku udał się na komisariat wraz z Nancy, Jaycee i dwoma córkami. Jaycee utrzymywała, że nazywa się Allissa i schroniła się w domu Garrido z powodu przemocy w jej domu. Zeznania nie układały się jednak w całość i po intensywnym przesłuchaniu Phillip przyznał się do porwania. Wtedy dziewczyna poprosiła o kartkę i napisała na niej „Jaycee Lee Dugard”.

    Wolna po 18 latach
    Policjanci oczywiście znali sprawę jej zaginięcia, jednak nie mogli uwierzyć, że udało się ją znaleźć całą i żywą po 18 latach. O odnalezieniu oczywiście natychmiast poinformowano matkę Jaycee, która jak najszybciej przyjechała na komisariat. Odzyskała córkę, a także zyskała dwie wnuczki, które dotychczas wychowywały się niemal całkowicie odcięte od społeczeństwa, nigdy nie były w szkole ani u lekarza.

    Funkcjonariusze pojechali do posiadłości Garrido. Szukali śladów, które mogłyby być pomocne w innych nierozwiązanych sprawach zaginięć. Na podwórku znaleźli namioty i budynki, w których mieszkała Jaycee z córkami. Panował tam duży bałagan, poza elektrycznością nie było żadnych nowoczesnych udogodnień.

    Dalsze życie
    W lipcu 2010 roku Jaycee pozwała stan Kalifornia na 20 milionów dolarów za zaniedbania. Phillip Garrido był przestępcą seksualnym na zwolnieniu warunkowym, jego dom wielokrotnie odwiedzany był przez kuratora. Mimo to udało mu się porwać 11-letnią dziewczynkę, spłodzić z nią dwójkę dzieci i przetrzymywać przez 18 lat na podwórku za domem. Sprawę wygrała.

    3 czerwca 2011 roku odbyła się rozprawa, na której skazano Phillipa i Nancy. Jaycee nie przyszła. Jej matka przeczytała oświadczenie Jaycee rozpoczynające się od zdania „Zdecydowałam, że nie będę tutaj dzisiaj, ponieważ nie chcę tracić ani sekundy życia w twojej obecności”. Phillip przyznał się do porwania i 13 ataków na tle seksualnym i został skazany na 431 lat więzienia. Nancy przyznała się do pomocy w porwaniu i gwałtu, została skazana na 36 lat pozbawienia wolności.

    Jaycee zdecydowała się napisać książkę o swoim życiu w niewoli. Czasami udziela wywiadów, bardzo dba jednak o prywatność swoich córek. Dziewczyny mogą odwiedzać Phillipa w więzieniu, na co jednak się jeszcze nie zdecydowały. Sama Jaycee nie chciałaby tego, ale zaakceptuje ich decyzję, jeżeli będą chciały utrzymywać kontakt z ojcem.

    Źródła: thoughtco.com, abcnews.go.com, babygaga.com, heavy.com, youtube.com, youtube.com

    #historieriley
    pokaż całość

    źródło: crimemuseum.org

  •  

    Poleciałem se na Bali. A teraz czekam na burgera, sok i piwo. Elo mircy. #podroze #fotografia

    źródło: embed.jpg

  •  

    Ile zdjęć na forach poszło w cholerę przez tą stronę...

    źródło: userlogos.org

  •  

    zgadnijcie kto miał wczoraj urodziny.
    zgadnijcie u kogo na urodzinach jedynym gościem była mama i tata ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    jedyne zdjęcie z "imprezy" #pokazmorde

  •  

    Mirki, ale przypau w banku XDDD

    #heheszki #truestory

    Przychodzi klient lvl 22 z matką i swoją dziewczyną i mówi, że dzisiaj pojawiła się mu jakaś transakcja kartą której nie wykonywał. I, że ktoś pewnie przy bankomacie sczytał, albo z terminalem w autobusie i że złodzieje i hoho. I inba w banku, że bank powinien zabezpieczać karty i że pilnować i że czipy na bankomatach i inne farmazony. Patrzę tam na jego konto i doszlam do tego, że płacone kartą chwilę po północy. "A wtedy to ja już dawno w łóżku leżałem".
    I kurła jak zobaczyłam co to, to prychłam w głowie na cały głos i kminię jak mu to powiedzieć. Więc pytam od razu, czy mogę udzielać informacji przy tych paniach itd. On że luz, spoko. Ale stwierdziłam, że nie będę mu robić wstydu i szybko, dyskretnie na karteczce zapisałam co widzę na ekranie. A tam "Płatność PORNHUB" XDDDDDDDDDDDDDD
    On zobaczył, zmieszał się, już tą kartkę zabiera i gnie i podlatuje jego matka. Wyrywa mu i czyta na głos przy tym pełnym oddziale ludzi "TY AGNIESIU CO TU PISZE PŁATNOŚĆ PORNHUP HURCZE NIE WIEM POCZYTAJ TO". Laska się zaczerwieniła, ogarnęła o co chodzi, gościa zdzieliła wzrokiem, matka też się pokapowała, a wszyscy ludzie w banku oczy na gościa. Laski z obsługi prawie posrane ze śmiechu, a ja udaję pokerową twarz i pytam czy coś jeszcze wyjaśniamy. Ale już nic nie chciał XDDD

    pokaż spoiler historia kumpelki z dziś
    pokaż całość

  •  

    Jakiś trap wrzucający zdjęcia skarpet dostaje średnio 300 plusów,zobaczmy ile dostanie ta piękność.
    #ladnapani #slodkijezu #zakolanowki #szaramyszkadlaanonka

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Po co ktoś wymyślił pączki z marmoladą, to najgorszy syf. Rozumiem z toffi, adwokatem, bitą śmietaną, ale nie kurwa z jakąś marmoladą ;/

    #gownowpis #jedzenie #gotujzwykopem

    •  

      @slodzialke: Tradycyjnie leci pasta.

      Wyobrażacie sobie jakiegoś poważnego człowieka z cywilizowanego kraju jedzącego kurwa polackiego pączka? xD
      o kurwa wyobraźcie sobie jak taki James Bond wpierdala je pączka xD bierze wielką kupę gówna z tłuszczem do mordy, lukier mu się kruszy na garnitur, upierdala mu rękaw, dżem z środka się wylewa, nie panuje nad tym, musi szybko wpierdolić, bo się pączek cały rozpierdoli xD
      a Donuta? Donuta zje sobie na spokojnie, małymi gryzami, wygląda jak człowiek jedzący deser Z KLASĄ a polak jedzący te "słodkości" to wygląda jak jaskiniowiec co dorwał się do jedzenia xD
      HALINA SZYBKO ŻRYJ TEGO PONCZKA DAWAJ NASTEMPNEGO
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    #100sniadanchallenge

    101/100

    Śniadanie dla prawdziwych twardzieli - chleb z bułką i wrzątkiem

    Na początku zapraszam do nowego tagu #olaprzygarach, tutaj też nadal będzie się działo. Tam bardziej obiady, kolacje i desery, tu śniadania!

    Dzisiaj coś specjalnego dla tych, którzy od samego początku domagali się tych przepisów, przepraszam, że dopiero teraz ale sama musiałam opracować najlepsze proporcje!

    Czas: 8,5 minuty

    Co potrzebujemy?
    - Ciemny chleb krojony
    - Bułka biała
    - Wodę

    Przepis
    - Z opakowania wyciągamy kromkę ciemnego pieczywa. Ostrożnie przekładamy ją na talerz.
    - Bułkę kroimy na pół, ale poziomo (nie pionowo). Górną cześć przekładamy na wcześniej przygotowaną kromkę chleba, która bezpiecznie umieszczona została na talerzu. WAŻNE jest to aby umieścić tam górną część, z tą dolną śniadanie nie będzie takie smaczne.
    - Wodę nalewamy do czajnika elektrycznego i używamy takiego przycisku, który pozwala na to, że prąd idzie kablem, co znowu powoduje, że woda zaczyna formować się w takie małe a potem duże bąbelki. Jeśli nie mamy czajnika elektrycznego albo prądu to olewamy sprawę i pijemy zimną wodę.

    Smacznego życzę ja, @aiclooo! I pozdrawiam!

    #foodporn #jedzzwykopem #gotujzwykopem #glupiewykopowezabawy #sniadanie
    pokaż całość

    źródło: IMG_3461.jpg

  •  

    Jak wyglada sytuacja broni palnej (mysliwskiej) i uprawnień do strzelania do zwierzat, dużo nieporozumien jest z tego co czytam wiec chcialbym spytac kogos kto sie na tym zna i w tym siedzi. Więc jak wyglada robienie licencji na jakiś sztucer i co trzeba zrobic zeby dostac pozwolenie na zabijanie zwierzat?

    #myslistwo #lowiectwo #polowanie

    •  

      @r4do5: Ja zawsze powtarzam, że na start najlepiej przygotować się na wydatek od 10.000 w górę. Nie jest to kwota, którą wydaje się jednego dnia, ale taka suma uzbiera się od rozpoczęcia stażu aż do pójścia na pierwsze polowanie. Spora część tej kwoty to przeróżne opłaty. Paliwo też trochę funduszy pochłonie.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Pierwszy raz od roku się popłakałem
    Pierwszy raz od 6 lat nie był to płacz spowodowany przez taką jedną osobę której nie ma już na szczęście w moim życiu. Kilka miesięcy pracowania nad samooceną zjebało się przez dyskusje z moim ojcem. Powiedział, że nic nie umiem, do niczego się nie nadaje, nic nie potrafię, nic sobie sam nie załatwię. Sam jest zerem i od lat jego słowa spływają po mnie, ale przed chwilą było inaczej.

    Przypomniała mi się sytuacja jak byłem mały i ojciec robił na obiad kluski. Miałem chyba z 4/5 lat. Na pewno przedszkole. Spytałem się go czy mogę robić dziurki w kluskach i powiedział, że no ok. Wziąłem krzesło, przystawilem do blatu, wszedłem na nie i wbiłem palec w pierwszą z brzegu uformowaną kluskę. Nigdy tego nie robiłem, zawsze tylko obserwowałem jak ojciec to robi. Wbiłem palec za mocno i się na mnie ojciec wydarł, że jak nie umiem to po co się za to zabieram, że mam iść i mu dać spokój.
    I tak było ze wszystkim. Często chciałem pomagać w sprawach domowych, ale zawsze słyszałem, że nic nie umiem i przeszkadzam.
    Przestałem się kręcić przy nim gdy coś robił, nie chce mi pomagać do dzis. Nie umiem kompletnie nic z takich technicznych rzeczy bo najpierw mi nie pozwalał sobie pomagać, a potem nie chciałem mieć z nim nic wspólnego.

    Interesować się mną przestał gdy byłem w pierwszej klasie około i przestał chodzić ze mną na spacery. Dlaczego przestał? Bo zacząłem skarżyć mamie, że znów na spacerze pił piwa. Wiedziałem, że to zle bo mama mu nie pozwalała.
    Każdy spacer = pił alkohol. No i w sumie spacery wyglądały tak, że odchodziliśmy jakaś odległość od domu, kupował piwo, siadaliśmy w różnych parkach i on pil, czytał gazetę i słuchał radia, a ja po prostu siedziałem z boku, ewentualnie sam jeździłem na rowerku dookoła.
    Super spacery.
    Był nauczycielem wf-u, chciałem żeby nauczył mnie grać w piłkę. Dwa razy źle kopnąłem i darcie ryja, że nic nie potrafię i nie będzie mnie uczył. Tak samo z siatkówką, koszykówką. do dzisiaj nic nie umiem.
    Koledzy chodzili do jakichś lokalnych drużyn, ja nie bo czułem, że nie dam rady.

    Nie tylko ojciec pokazywał mi, że jestem najgorszy.
    Mama wiecznie o oceny, pismo, udział w konkursach - inni biorą udział, a ja nie, inni lepsze oceny, a ja słabsze, inni ładnie piszą, a ja błędy ortograficzne i jak kura pazurem. Po latach wyszło, że to dysleksja i pismo mam dalej kijowe, ale robię już mniej błędów ortograficznych.
    Jedna babcia zawsze ze mnie i siostry robiła wnuków drugiej kategorii, nasza kuzynka była najlepsza
    Choć kumpli miałem to nie byłem niczyim najbliższym przyjacielem. Każdy miał kogoś takiego, a ja po prostu grupę znajomych

    Dorastałem w poczuciu, że jestem gównem. Gorszy od wszystkich czułem się już w przedszkolu, byłem wycofany i wstydliwy.
    W podstawówce zaczęły się problemy z chęciami do życia i jak twierdzi psycholog do której chodziłem rok temu - moja depresja. Depresja w wieku 7 lat.

    Podstawówka zleciała na stresie. Miałem kumpli, ale przez jednego gnojka w tym towarzystwie czułem się najgorszy, byłem wyśmiewany, on wszystkimi rządził, wszystkim groził. Uwolniłem się od niego dopiero rok temu gdy pokłócił się z resztą towarzystwa z którym trzymam się do dziś i dalej czuje się od nich gorszy.

    Gimnazjum to samo, ciągły stres, poczucie własnej wartości równe zeru. Dodatkowo zacząłem pic. Wszyscy kumple pili, nie chciałem być raz w życiu gorszym.
    Najebany po dwóch piwach? No to brałem 5.
    Potem wódę.
    Raz miałem okazję to wciągnąłem koks.
    Byłem inny, wyróżniałem się. Długie włosy, gruby, ciągle na czarno, zespoły metalowe itd.

    Poszedłem do technikum na informatykę. Nie interesowała mnie, poszedłem tylko po to by iść gdzie indziej niż całe moje towarzystwo.
    Fobią społeczna mocno, długo nie umiałem nawiązać kontaktu z klasą. Jak się później okazało była to zajebista klasa, najlepsza jaką miałem.
    Wkręciłem się wtedy w wykop, zacząłem siedzieć na mirko - wykop znałem już od kilku lat, ale nie mirkowalem.
    Zacząłem olewać szkołę siedząc na nocnych zmianach. Tam nie byłem gorszy od innych, dostawałem plusy, zbierałem atencję - zajebiście.
    Wagary non stop
    Nie byłem w stanie wstać rano do szkoły bo non stop mirkowalem w nocy.
    Poznałem na nocnej pewną panne. Starszą kilka lat. Dogadywałem się z nią super, była ładna
    Chuj, że nigdy jej na żywo nie widziałem, zakochałem się.
    Była z drugiego końca Polski.
    Byłem raz w jej okolicy spotkaliśmy się i było bardzo milo. Wróciłem do siebie, gadaliśmy codziennie, pierwszy raz w życiu czułem, że komuś na mnie zależy.
    Bum
    Okazało się, że ma chłopaka od 4 lat.
    Ale ona go zostawi i wybierze mnie, tak mówiła.
    No i tle:dr trwało to miesiące, ale urwała kontakt ze mną. Wybrała kolesia przez którego płakała, którego nienawidzila niż mnie. Kolejny raz czułem się jak zero, pierwszy raz nie miałem myśli samobójczych tylko konkretne plany.
    Zdarzało mi się iść na dworzec kolejowy który służył patusom jako melina i walczyć z samym sobą by wpierdolic się pod pociąg.
    Nie umiałem
    Samoocena jeszcze bardziej spadła. Nawet się kurwa zabić nie umiem.

    Po kilku miesiącach i za sprawą jednej koleżanki mirabelki poczułem siłę by coś z sobą zrobić.
    Ścialem włosy, poszedłem na dietę (ważyłem 104kg przy zwroscie 180cm).
    Okazało się, że ta koleżanka dosyć sporo starsza zaczęła się we mnie bujać.
    Próbowałem się w nią jakoś wkręcić, ale nie umiałem, w głowie ciągle była ta z drugiego końca polski. Powiedziałem o tym szczerze.
    Przeczytałem, że zabije się przeze mnie będzie to moja wina.
    Nie zabiła się, ale kontakt się urwał. Btw żyje dalej.
    Ja sobie dosyć trochę schudłem do 89kg, chodzilem na imprezy osiemnastkowe prawie co tydzień. Chlalem prawie codziennie.
    Żeby nie było, że miałem tyłu kumpli
    Nie
    Miałem kilku kumpli którzy mieli wielu kumpli, a skoro już ich zapraszali to mnie też.
    Mało się bawiłem tam, właściwie to byłem skupiony na piciu.
    Jakoś tak wyszło, że przerwałem dietę. Poznałem na jednak jakiejś tam imprezie, ale nie osiemnastkowej pewną dziewczynę, znowu starsza
    Zaprzyjaźniliśmy sie, ale mieszkała daleko więc tylko Messenger choć widziałem się z nią kilka razy.
    Wyszło tak, że się związaliśmy
    Moja pierwsza w życiu dziewczyna wow, ruchanie, ładna, zdecydowanie nie moja liga, wygryw.
    Okazało się, że jestem chorobliwie zazdrosny
    Jedna laskę straciłem, kumpli z przedszkola straciłem na rzecz tego gnoja co pisałem na początku.
    Jej nie mogłem stracic. Zazdrosny byłem o totalnie wszystkich.
    Związek na odległość, więc widywałem ja co dwa tygodnie około, ale pislaismy cały czas.
    Okazało się, że związek był toksyczny
    Dla obojga.
    Moja zazdrość, jej problemy sprawiły, że była bardzo nerwowa, jeździła po mnie, kilka razy dostałem liścia.
    Czułem, że to nie jest dobry zwiazek, ale byłem uzależniony. Pierwszy raz dawał mi ktoś atencje, wyrywałem się z domu w którym ojciec był coraz większym śmieciem.
    Nalegała bym poszedł do psychologa
    Poszedłem.
    Diagnoza: depresja, fobią społeczna, niemozliwe niska samoocena.
    Ogółem to przez lata brzydzilem się spojrzeć w lustro.
    Nie chodziło o sam wygląd, a osobę która w tym lustrze się odbija.
    Nienawidziłem siebie od kilkunastu lat - miałem 19.
    Jedna psycholog nie dała sobie ze mną rady i oddała innej.

    Zdałem prawo jazdy. Przed egzaminem słuchałem śmieszkow ojca i dziadka, że jak zdam za pierwszym razem to mi kupią auto. Żartowali sobie bo mało kto zdaje za pierwszym. Ja zdałem.
    Od ojca nie usłyszałem gratulacji. Siedział wkurwiony bo wiedział co mi obiecał.
    Auta oczywiście do dziś się nie doczekałem, ale byłem z siebie zadowolony, że mu nosa utarlem.

    Z czasem moja dziewczyna stała się coraz bardziej toksyczna. Nie będę się zagłębiał, obiecałem jej, że nie opowiem nikomu szczegółów związku i słowa dotrzymam.

    Byłem na skraju wyczerpania psychicznego. Ciężki związek, brak bliskich przyjaciół - tylko @MagicznyKarol - Mirko ziomek od kilku lat był na posterunku. - coraz bardziej nerwowo w domu, nie radziłem sobie w szkole.

    Psycholog kazała mi iść do psychiatry po leki.
    Mówiła, że sama terapia nie ma sensu i mogę stanowić dla siebie zagrożenie.

    Moja dziewczyna mi nie pozwoliła.

    TO JEST JAK NARKOTYKI.

    psycholog doradzała rozstanie.
    No to się rozstałem. Z psychologiem oczywiście, nie zostawię jedynej osoby która coś dla mnie znaczy.
    Bywało, że słuchałem, że jestem zerem i nic nie osiągnę.

    Mijały miesiące, zbliżała się matura.
    Egzaminów zawodowych nie zaliczałem.
    Nie poszedłem na nie.
    Nic nie umiałem, rzadko kiedy chodziłem do szkoły, a jak chodziłem to siedziałem na telefonie lub myślałem o samobójstwie.
    W domu słuchałem, że jestem zerem i nic nie umiem, od jedynej osoby na której mi zależało słuchałem to samo.
    Zacząłem z różowym planować wspólne zanieszkanie po maturze.
    Dla mnie ratunek
    Wyprowadzka
    Coś o czym marzę od dzieciństwa.

    Kilka dni przed maturą się rozstaliśmy.
    Dzień przed pierwszą matura przymierzałem garnitur. Ojciec się pytał po co się stroje.
    Nie wiedział, że na następny dzień mam mature.
    Na wszystkie matury szedłem na wyjebce. Czułem, że nie zdam, prawie nic nie umiałem.

    Zdałem wszystkie matury, wyniki miałem dobre lub bardzo dobre.
    No
    Oprócz maty, ja zdałem ledwo, ale zdałem.

    Co dalej robić?
    Jedynym moim planem na po maturze było się wyprowadzić.
    Nie byłem przygotowany na skończenie szkoły.
    Całe moje życie byłem zajęty myśleniem o samobójstwie, a nie myśleniem o przyszłości.
    Na duchu mnie otrzymywała tylko jedna mirabela która znałem już kilka lat, ale dopiero od kilku miesięcy z nią gadałem.
    Jako jedna z 3 osób mnie wspierała.
    Przeleciały wakacje, w sierpniu mnie rozjebalo deprecha na łopatki.
    Bałem się wszystkiego, wszystkich, nic nie umiem.
    Dni spędzałem leżąc w łóżku.
    W październiku namówiłem mamę by pozwoliła mi iść po leki
    Zmarł mój pies - 15 lat z nami był
    Leki dostałem mega chujowe.
    Nie miałem siły podnosić się z łóżka
    Wstawałem tylko siku raz/dwa razy dziennie
    Listopad - poszedłem po inne leki
    Dostałem kopa
    Czułem się świetnie, uczucia wobec koleżanki mirabelki coraz mocniejsze.
    Pierwszy raz chciało mi się zyc.
    Zleciał listopad, grudzień, styczeń
    Czułem się wspaniale
    Żadnego dola
    Na 3 miesiące, może 3 dni smutku
    Śpiewam w domu, tańczę w domu, odcinam się od osób które chce by zniknęły z mojego życia.
    Mam spore plany na przyszłość.
    Prawie się związałem z tą panną.
    Aż do dziś
    Dziś mnie ojciec znowu nazwał zerem, nic nie umiem, nie pracuje, (CV wysyłam, ale nigdzie mnie nie chcą).
    Dziadek po mnie jeździ, że jestem bezrobotny.

    Wnuki/dzieci mojej koleżanki to i tamto
    A ja nie.

    Od listopada nie czułem stresu, schudłem 11 kg bez żadnej diety bo nie zajadalem stresu, tylko jadłem normalnie.
    Ostatnio poszedłem na siłownię, zacząłem ćwiczyć by się wyrobić.

    Leżę w łóżku od ponad godziny.
    Tak jak już pisałem - płakałem.
    Ręce mi się trzęsą, w głowie mi się kręci, chce mi się wymiotować, znowu czuje napięcie w karku które mi towarzyszyło przez kilkanaście lat życia do momentu aż zacząłem brać leki. Mam ochotę znowu zagryźć stres, nie jestem głodny, a chyba zaraz czymś się zapcham.

    W trakcie pisania tekstu musiałem wyjść do łazienki ojciec poraz kolejny powiedział, że jestem do niczego.

    Jestem do niczego, nic nie umiem, boje się wszystkiego, nienawidzę siebie, nie myślę nawet o samobójstwie bo i tak tego nie zrobię - nie umiem.
    Mam rocznikowo 21 lat, 14 z depresją, myślami, że nie chce żyć.
    Jeszcze więcej z niską samooceną.
    Ja już nie mam siły się starać.
    Jutro mam wizytę u psychiatry i chyba zrezygnuje.
    Kilka miesięcy budowania pewności siebie zrujownane w kilka minut przez rozmowę z ojcem.

    W ogóle się nie zmieniłem od tej sytuacji z kluskami z początku wpisu. Nic nie umiem, do niczego się nie nadaje i jeszcze się rozpłakałem jak dziecko.

    Pisze to bo chciałem z siebie wyrzucić.
    Pewnie nikt nie zrozumie tego wpisu bo jest chyba napisany bez ładu i składu
    Trudno
    A u was co tam mirki?
    #gorzkiezale #depresja #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Zajebiście ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Chciałem iść usiąść na ambonę ale by tego dokonać trzeba było się przedrzeć przez pole. Im bliżej ambony tym więcej błota....
    Odpuściłem, siedzę w aucie i obserwuje że skraju lasu (ʘ‿ʘ)

    #myslistwo #lowiectwo #polowanie #buty

  •  

    Urodzeni po 2000 roku powinni mieć zakaz wejścia na wykop
    #oswiadczenie

  •  

    Snohomish County Jane Doe

    14 sierpnia 1977 roku kilku zbieraczy jagód w lesie niedaleko Everett w stanie Waszyngton znalazło ciało młodej kobiety. Dziewczyna została uduszona i siedmiokrotnie postrzelona w głowę pistoletem kalibru 22. Upalne lato znacznie przyspieszyło rozkład ciała, a strzały zmasakrowały jej twarz do tego stopnia, że funkcjonariusze mieli znaczne problemy z ustaleniem jak wyglądała za życia.

    Jane Doe (personalia używane w USA do określenia kobiet o niezidentyfikowanej tożsamości, męski odpowiednik to John Doe) nie miała przy sobie żadnych dokumentów. Ubrana była w granatowe dżinsowe szorty ze skórzanym paskiem, podkoszulek w pastelowe paski, niebiesko-białe tenisówki marki Sneekers w rozmiarze męskiej 7 oraz zegarek Timex na lewym nadgarstku. W jej kieszeniach znajdowało się 17 centów, napoczęta paczka Malboro i pusta foliowa torebka. Dziewczyna miała brązowe włosy, około 178 cm wzrostu i ważyła 68-73 kg. Jej wiek określono na 17-35 lat.

    Mimo, że personalia dziewczyny nie były znane, a ona sama została odnaleziona w środku lasu, wyjątkowo szybko udało się wytypować mordercę. 13 sierpnia (dzień przed znalezieniem zwłok) wezwano policję do baru, w którym pewien mężczyzna wymachiwał bronią. Funkcjonariusz, który jechał na miejsce minął się z dziwnie poruszającym się samochodem i uznał, że za kierownicą może siedzieć mężczyzna awanturująca się w barze. Po zatrzymaniu okazało się, że samochód prowadził 20-letni David Roth. Policjant znalazł w jego samochodzie trzy torebki marihuany i naładowaną broń. Roth został aresztowany, a jego samochód i broń skonfiskowana.

    Dwa dni później Roth został zwolniony z aresztu i udał się do swojego przyjaciela, któremu wyznał, że zamordował autostopowiczkę. 19 sierpnia przyjaciel poinformował o tym policję. Funkcjonariusze przeszukali skonfiskowany samochód i znaleźli w bagażniku elastyczną linkę holowniczą, pawie pióra i kawałki muszelek. Kule pobrane z głowy Jane Doe pasowały do broni Rotha. Postanowili go aresztować 22 sierpnia, gdy miał stawić się w sądzie na rozprawie w sprawie narkotyków. Nie pojawił się jednak i zaczął ukrywać się przed policją.

    Do aresztowania doszło dopiero 1,5 roku później, 18 stycznia 1979 roku około 2.00 w nocy. Roth przyznał się do zabójstwa. Zeznał, że upalnego dnia 9 sierpnia 1977 roku postanowił popływać w Silver Lake, tuż przy autostradzie. Było to popularne miejsce do picia piwa i palenia marihuany. Po drodze zobaczył wysoką dziewczynę idącą na południe wzdłuż Bothell-Everett Highway. Postanowił ją podwieźć, a nieznajoma zgodziła się. Najpierw pojechali do sklepu spożywczego po sześciopak piwa, a następnie udali się na odludny w tym okresie teren w pobliżu Mariner High School, gdzie wypili piwo i palili papierosy. Dziewczyna nie powiedziała mu jak ma na imię. Wyznała tylko, że mieszka z dwoma mężczyznami, ale nie podała żadnych szczegółów. Przez zmarszczki wokół oczu wyglądała na około 30 lat.

    Roth zaproponował jej jointa, ale odmówiła. Następnie zaczął się do niej dobierać, ale ponownie stanowczo odmówiła. Podarował jej pawie pióro i znów zaproponował seks, ale nie zgodziła się. Rozwścieczony zaczął dusić ją linką holowniczą, aż dziewczyna bezwładnie oddała mocz na przednim siedzeniu. Następnie wyciągnął ją z samochodu i wyjął pistolet z bagażnika. Wstrzelił w jej głowę wszystkie siedem naboi, które znajdowały się w magazynku. Zwłoki dziewczyny zostawił w lesie i odjechał.

    W listopadzie 1979 roku rozpoczął się jego proces Rotha, podczas którego nie przyznawał się do zabicia Jane Doe. Jednak jego wcześniejsze zeznania oraz dopasowanie łusek do broni wystarczyło, aby 9 listopada został skazany na dożywocie za zabójstwo pierwszego stopnia. O wcześniejsze zwolnienie mógł ubiegać się w 1997 roku.

    Mimo, że skazano mordercę, wciąż nie znano tożsamości zamordowanej dziewczyny, której ciało spoczęło w bezimiennym grobie. Dwa tygodnie po odnalezieniu ciała jej portret pamięciowy został przekazany prasie, ale nie zgłosił się nikt, kto by ją rozpoznał. Jej dłonie zostały przekazane do analizy, aby pobrać odciski palców i umieścić je w bazach danych. Przeszukiwano listy zaginionych kobiet. Dentysta sądowy orzekł, że jej dwa przednie zęby miały rozległe uzupełnienia, więc dziewczyna mogła uczestniczyć w jakimś wypadku. Śledczy zaczęli poszukiwać pasujących danych dentystycznych, bezskutecznie.

    W 1992 roku artysta kryminalistyczny wykorzystał bardziej zaawansowane techniki rekonstrukcji twarzy do stworzenia glinianej podobizny, której zdjęcie zostało rozesłane po całych Stanach. Nie zgłosił się żaden rodzic, brat, siostra, chłopak, sąsiad czy nauczyciel, który wiedział kim była Snohomish County Jane Doe. Nie udało się ustalić dlaczego wsiadła do auta obcego mężczyzny, czy uciekła z domu, a może chciała rozpocząć nowe życie gdzieś indziej.

    Sprawę utrudniło podejście funkcjonariuszy do zaginionych w latach 70. Zgłoszenia zaginięć dzieci umieszczano w systemie, jednak usuwano je, gdy tylko osiągały one pełnoletność. Możliwe, że ktoś zgłosił zaginięcie Jane Doe, jednak wkrótce potem skończyła ona 18 lat i wykreślono to zgłoszenie. W chwili zaginięcia mogła być już pełnoletnia i jej zaginięcia nie potraktowano poważnie.

    Początkowo Roth twierdził, że jest ofiarą systemu i niesłusznie trafił do więzienia. Na początku lat 90. zaczął jednak brać odpowiedzialność za swój czyn. Zaczął uczęszczać na dobrowolne zajęcia, m.in. z empatii, panowania nad gniewem i unikania negatywnej presji rówieśników. Przestał nadużywać narkotyków i alkoholu. Wyszedł na wolność w 2005 roku, ożenił się i zaczął pomagać detektywom w poszukiwaniach tożsamości Jane Doe.

    Roth próbował przypomnieć sobie jakiekolwiek szczegóły, które mogłyby pomóc. Zeznał, że dziewczyna nie miała akcentu, mówiła monotonnie, nie wyglądała na wykształconą, papierosa trzymała w prawej dłoni, więc przypuszczał, że była praworęczna. Pomógł udoskonalić portret pamięciowy i poddał się nawet hipnozie, która okazała się jednak bezskuteczna. Bardzo chciał przeprosić jej rodzinę za to co zrobił.

    W 2008 roku ekshumowano jej ciało, aby pobrać z niego próbki materiału genetycznego. Okazało się, że dziewczyna była znacznie młodsza niż pierwotnie twierdzono. Mogła mieć od 15 do 21 lat, z największym prawdopodobieństwem przedziału 16-19. Jej DNA umieszczono w różnych bazach danych, jednak nie udało się ustalić jej tożsamości. Detektywi mają nadzieję, że kiedyś do takiej bazy zgłosi się jakiś krewny Jane Doe, który będzie chciał lepiej poznać swoje pochodzenie i uda się go powiązać z zamordowaną dziewczyną.

    Sprawa pozostaje otwarta. Roth zmarł na raka 9 sierpnia 2015 roku, dokładnie 38 lat po dokonaniu morderstwa. Nie udało mu się przeprosić rodziny dziewczyny za swój czyn.

    Źródła: us.blastingnews.com, unidentified.wika.com, snohomishcountyjanedoe, unresolved.me, heraldnet.com

    #historieriley
    pokaż całość

  •  

    Za coś takiego powinny być odbierane prawa rodzicielskie (╯°□°)╯︵ ┻━┻ #madki #bekazpodludzi

    źródło: embed.jpg

  •  

    Ale inba XDD P0lka wymagała ode mnie 180cm wzrostu, podałem że mam 186 a tak naprawdę mam 177, poprosiłem o jej zdjęcie, w całości, chyba waży ponad 100kg XDD 100plusów i wrzucam
    #przegryw #stulejacontent #spierdolenie

    źródło: img1.dmty.pl

  •  

    Najgorsza marmolada jaką jadłam - PENZOIL o smaku WHEEL BEARINGS - chyba owoce leśne
    Niby ładnie pachnie, ale zjadłam ze dwie łyżki i prawie się porzygałam!
    NIE POLECAM

    pokaż spoiler #heheszki #humorobrazkowy

    źródło: f1EFPTp.jpg

  •  

    Tylko bym chciała pokazać jakie dziki są zdolne i jak praktycznie z dnia na dzień potrafią zmasakrować łąkę, ta jest praktycznie do ponownego założenia, do niczego się nie nadaje, kilka hektarów strat a krowy jeść muszą. Na wiosnę pewnie dojadą kukurydze i latem ponownie zniszczą łąki ( ͡° ʖ̯ ͡°). Że był krzyk o biedne dziki? Może jakaś zrzutka od tych antyodstrzał dla rolników za szkody wyrządzone przez te słodkie zwierzątka?
    #rolnictwo #lowiectwo #dziki
    pokaż całość

  •  

    Zamówiłem 5 ton węgla na zapas do firmy i wczoraj mi gościu przywiózł. Mamy swoje potrzeby i ładujemy to sobie sami później w takie worki jutowe po 15kg, żeby na raz wrzucać do pieca w zakładzie i się nie interesować ;)

    No i wyszło mi, że nie ma 5 ton, tylko 4,3 tony. Dzwonię do gościa który dostarczał i mówię, że coś tu jest nie tak i albo mnie oszukał, albo jakaś pomyłka. "Zapłaciłeś, odebrałeś, to se możesz. Gadaj z szefem, nie ze mną".

    Wszystko byłoby spoko gdyby nie fakt, że ten cały szef składu węgla to mój wujek. Dziarski kierowca jak widać odsypywał sobie co nieco na boczku ;) Na początku myślałem, że to wujo taki oszuścik, ale nasz ancymon kierowca ma ponoć całą stodołę w węglu :D Dwa dni, pracę stracił, po sądach pochodzi za kradzież. I nie pisałbym tego gdyby nie to, że napisał mi smsa, że "na chuj się wpierdalasz, syn cię dojedzie". Nie mieszkają daleko, więc sprawdziłem. Syn ma 15 lat. Kurczę, jego mafia pewnie mi pod domem będzie kręciła spinery z groźną miną, a jak wyjdę to odjadą na hulajnogach. #zalesie #oswiadczeniezdupy
    pokaż całość

  •  

    Mircy, mam kilka pytań początkującego odnośnie Amazon. Od razu zaznaczam, że chciałbym skorzystać z tego brytyjskiego.

    Poczytałem trochę w Googlach, ale nie wszystko jest dla mnie jasne. Dowiedziałem się, że Amazon to platforma sprzedażowa a nie jeden sklep. Ale to znaczy, że jeśli zamówię o różnych sprzedawców to towar przyjdzie mi w osobnych paczkach? Czy wszystko złączą w jedną?

    Jakieś uwagi co do płatności w GBP? Czy to raczej standardowa procedura, bez żadnych wymysłów? Czytałem, że należy pamiętać o wybraniu płatności we funtach, bo Amazon ma niekorzystne kursy.

    Jak wygląda sprawa zwrotu towaru lub ewentualnych reklamacji? Intuicyjna i bezproblemowa?

    Jeśli macie jeszcze coś wartego uwagi to piszcie. Wszelkie porady są dla mnie cenne!

    #amazon #zakupy #pytanie
    pokaż całość

    •  

      @martzuss: Ale płacę tylko raz za wysyłkę? Tzn. towary od różnych sprzedawców ładuję do jednego koszyka i przy finalizacji transakcji wykonuję tylko jedną płatność, w której jest zawarty tylko jeden koszt wysyłki?
      Bo jakbym miał kupować, dajmy na to od trzech sprzedawców i każdy miałby swój koszt wysyłki to kiepsko mi się ten interes widzi.

      Nie zamierzam regularnie kupować na Amazon, a tym bardziej że nie wiadomo jak będzie z cłami po Brexicie. Dlatego do płatności użyję karty debetowej w złotówkach, godząc się na kursy bankowe.

      Co do reklamacji to uściślę - chodziło mi o to, co w przypadku jeśli towar przychodzi uszkodzony? Tak w ogóle to kto mi to doręczy? Kurier? Czy Poczta Polska?

      Nie szukam rzeczy tańszych. Jestem poniekąd zmuszony do użycia brytyjskiego Amazona, bo są tam rzeczy, których nie ma ani w Polsce ani na Amazonie niemieckim.
      pokaż całość

    •  

      @martzuss: A jest to jakoś oznaczone, że towar jest w magazynie Amazona?

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Polska to kraj, w którym nie warto robić czegoś dla dobra ogółu. Należę do szkolnego wolontariatu i tydzień temu zorganizowaliśmy akcję sprzątania śmieci z okolicznych lasów. Możecie zobaczyć na zdjęciu ile była warta nasza praca. Zdjęcie pokazuje tylko urywek całości. Gdzieniegdzie leżą jeszcze pety i porozbijane butelki po piwie. Niestety śmieci w społeczeństwie się już nie sprzątnie.
    #gownowpis #polska #ekologia #bekazpodludzi pokaż całość

  •  

    Podsumowując:

    1. Na naszej ziemi gościnnie napluto nam w twarz xD
    2. "Polacy" zostali znów zestawieni z nikomu nieznanej narodowości "nazistami" xD
    3. Mamy oddać co niby zabraliśmy Żydom xD
    4. Wmieszaliśmy się koncertowo z uśmiechem na twarzy w konflikt z Bliskim Wschodem
    5. Naturalnie PiS i media prorządowe nazywają to wszystko - a jakżeby inaczej - SUKCESEM xD
    6. Pewnie wyślemy wszystkie siły wojskowe na Iran jak tylko US i A pierdnie w tej kwestii
    7. Mamy tak k@#$a słabą dyplomację, że szkoda słów. Zaszachowano nas z każdej strony, a my się cieszymy jak głupi do sera XD
    8. To dopiero pierwszy dzień!
    9. Sparaliżowano cały ruch w stolicy by odpowiednio wysoko postawione osoby mogły nam nasrać do mord i patrzeć jak z uśmiechem na twarzy udajemy że wpi@#$!amy Snickersa
    10. Graniczące z nami kraje UE są na nas wkur$%^&e...
    11. ...ale za to "wielki sprzymierzeniec" zza oceanu i maleńkie państewko z bliskiego wschodu są zadowolone xD
    11. Przypominam, że wszystko powyżej dzieje się na naszej ziemi, w naszej stolicy, na naszą odpowiedzialność, za nasze pieniądze.

    pokaż spoiler Jak to nie uderzy mocno w słupki PiSu to ja już nie wiem, co musiałoby się stać, by ta partia spadła z rowerka


    #polityka #bekazpisu #pis #szczyt #konferencja #bliskiwschod
    pokaż całość

  •  

    Andrea Yates – zabójczyni piątki dzieci
    Historia opublikowana na o2 07.02.2019

    Andrea Yates urodziła się 2 lipca 1964 roku w Houston w Teksasie jako najmłodsze z piątki dzieci. Była bardzo ambitna. Zawsze starała się być jak najlepszą córką, siostrą, uczennicą, a później żoną i matką. Ukończyła bardzo dobrą szkołę pielęgniarską przy Uniwersytecie Teksańskim i w 1986 roku rozpoczęła pracę. W pierwszy poważny związek zaangażowała się dopiero w wieku 23 lat, jednak już rok później para rozstała się i Andrea przeżyła pierwszy w swoim życiu epizod depresyjny. Na szczęście już rok później poznała Rusty'ego, pracownika NASA, za którego wyszła cztery lata później.

    Para niemal natychmiast po ślubie spodziewała się pierwszego dziecka. Oboje byli bardzo religijni i Rusty z dumą ogłaszał, że „będą mieć tyle dzieci, ile ześle im Bóg”. O żadnej antykoncepcji nie było mowy. W 1994 roku przyszedł na świat Noah. Andrea rzuciła pracę zawodową i zajęła się opieką nad rodziną w pełnym wymiarze godzin. W 1996 roku urodził się John, dwa lata później Paul, a w kolejnym roku Luke. Kobieta starała się być doskonałą matką. Pomagała dzieciom rysować laurki na Dzień Ojca, szyła im kostiumy, często przytulała i całowała. Gdy najstarsze dziecko osiągnęło wiek szkolny, zajęła się jego nauką w domu.

    Warunki mieszkaniowe były ciężkie. Gdzieś pomiędzy narodzinami pierwszego a trzeciego dziecka Rusty podpisał półroczny kontrakt, dla którego musieli przeprowadzić się na Florydę. Nie wynajęli tam jednak domu, tylko zamieszkali w przyczepie. Większość swoich rzeczy umieścili w magazynie. Na Florydzie zorientowali się, że wcale nie potrzebują większości z przedmiotów, które wcześniej wydawały im się niezbędne. Po powrocie do Teksasu postanowili zamieszkać w autobusie przystosowanym do mieszkania.

    Autobus kupili od niejakiego Michaela Woronieckiego, który jeździł nim z rodziną po całym stanie i głosił swoje nauki. Mężczyzna stanowczo potępiał chrześcijan za obłudny styl życia i uważał, że małżeństwa powinny mieć jak najwięcej dzieci. Jeździł nawet po kampusach i obrażał studentki za to, że uczą się zamiast rodzić. Wmawiał Andrei, że jej dzieci pójdą do piekła za grzechy rodziców. Woroniecki miał w pewnym momencie spory wpływ na małżeństwo Yatesów.

    Narodziny czwartego dziecka bardzo wpłynęły na Andreę. Karmienie co trzy godziny i brak snu mogą wykończyć nawet najtwardszą kobietę, a ona miała jeszcze trójkę innych maluchów, dla których chciała być idealną matką. 16 czerwca 1999 roku bardzo zaniepokojona zadzwoniła do Rusty'ego, który był w pracy. Gdy wrócił do domu Andrea cała drżała, miała problemy z mówieniem i wykrztusiła z siebie tylko „Potrzebuję pomocy”.

    Rusty następnego dnia zabrał Andreę i dzieci do domu jej rodziców, aby mogła tam trochę odpocząć i miała zapewnioną pomoc. Tego popołudnia zażyła 40 tabletek o silnym działaniu uspokajającym, które zostały przepisane jej ojcu. Na szczęście matka szybko ją znalazła i zadzwoniła po pogotowie.

    Andrea trafiła do szpitala psychiatrycznego, gdzie zdiagnozowano u niej ciężką depresję. Było jej bardzo wstyd, że próbowała się zabić. Obawiała się, że przez zażyte leki nie będzie mogła karmić piersią. Rusty był świadomy jej choroby i konsekwencji z jakimi się wiązała. Wolał ją jednak nazywać „depresją poporodową”. Ubezpieczenie kobiety obejmowało jedynie tydzień leczenia na oddziale psychiatrycznym, więc po tym czasie wróciła do domu. Rodzina miała ją odciążyć w opiece nad dziećmi i obserwować na wypadek, gdyby znów chciała coś sobie zrobić.

    Trzy tygodnie później próbowała poderżnąć sobie gardło. Rusty znalazł ją w łazience i ponownie udało się ją uratować. Andrea miała halucynacje, które kazały jej skrzywdzić dzieci, więc postanowiła zabić siebie, aby je uratować. Tym razem zdiagnozowano u niej psychozę poporodową, chorobę która dotyka 1 na 1000 młodych matek (nie należy jej mylić z depresją poporodową, która dotyka 1 na 10 kobiet).

    Psychiatra zalecił leczenie elektrowstrząsami, ale małżeństwo nie zgodziło się, pozostało leczenie lekami. Rusty często odwiedzał żonę w szpitalu i przynosił jej kwiaty. Pielęgniarki wspominają, że podczas wizyt leżeli razem i mężczyzna głaskał Andreę po głowie. Po trzech tygodniach została przeniesiona do Programu Częściowej Hospitalizacji, w dzień przebywała na oddziale, ale na noc wracała do domu. Do domu, a nie autobusu, ponieważ przenieśli się do domu z trzema sypialniami w Clear Lake (Teksas). Rusty uznał, że lepsze warunki mogą pomóc, mimo że kobieta nigdy nie skarżyła się na mieszkanie w autobusie.

    Po pewnym czasie Andrea poczuła się lepiej. Leki działały, kontynuowała terapię. Kobieta w przeszłości przestawała brać leki lub zażywała jedynie połowy dawek, gdy uznawała, że jest już zdrowa. Lekarz zastrzegł, że nawet jeżeli czuje się lepiej, nie powinna tego robić. Na wizycie w sierpniu 1999 roku wyznała, że planują kolejne dziecko. Doktor powiedział, że według niego nie powinni mieć już więcej dzieci, ponieważ po narodzeniu kolejnego psychoza z pewnością powróci.

    Małżeństwo zdecydowało się jednak na następną ciążę. Wierzyli, że już teraz wiedzą jakie leki pomogą Andrei w razie nawrotu choroby i ze wszystkim sobie poradzą. Kobieta przestała zażywać medykamenty w listopadzie 1999 roku, aby nie zaszkodziły dziecku. W połowie 2000 roku przyszła na świat ich pierwsza córka, Mary.

    30 listopada 2000 roku przerażony Rusty zabrał żonę do szpitala twierdząc, że „nie przeżyje kolejnej nocy w domu”. Andrea od roku nie brała leków. Trzy miesiące po narodzinach Mary zmarł ojciec kobiety, który od siedmiu lat chorował na chorobę Alzheimera. Andrea przeżyła to o wiele mocniej niż inne dzieci, ponieważ była „rodzinną pielęgniarką” i starała się nim opiekować. Kobieta trzymała Mary cały czas na rękach, panicznie bała się ją odłożyć. Przestała jeść, pić i mówić. Ponownie trafiła na oddział psychiatryczny.

    Tym razem zostały jej przepisane inne leki. Rusty wiedział, że te poprzednie pomogły, ale nie chciał kwestionować autorytetu lekarza. Po kilku tygodniach wróciła do domu. Rodzina obawiała się, że Andrea może znów targnąć się na swoje życie, jednak nikt nie przestrzegł ich, że może stanowić zagrożenie dla dzieci.

    20 czerwca 2001 roku po 9.00 rano Andrea zadzwoniła na numer alarmowy i poprosiła, aby do jej domu przyjechał oficer policji. Nie chciała powiedzieć o co chodzi. Chwilę później zadzwoniła do męża i powiedziała „lepiej wróć do domu”. Zaniepokojony Rusty zapytał co się stało, czy ktoś jest ranny. Odpowiedziała „Tak. Dzieci, wszystkie”.

    Gdy policjant przyjechał do ich domu zobaczył Andreę spokojnie siedzącą na kanapie i czekającą na niego. Zajrzał do głównej sypialni, podniósł leżące na łóżku prześcieradło i zobaczył czwórkę martwych dzieci. Kolejne leżało utopione w wannie.

    Kobieta spokojnie zeznała, że najpierw utopiła 2-letniego Luke, później 3-letniego Paula i 5-letniego Johna. Ciała każdego z nich zanosiła do sypialni, gdzie kładła je w swoim łóżku małżeńskim i przykrywała prześcieradłem. Później utopiła niespełna roczną Mary. 7-letni Noah zapytał „Co jest nie tak z Mary?”, a następnie przestraszył się i zaczął uciekać. Andrea złapała go i zaczęła topić obok dziewczynki wciąż leżącej w wannie. Najstarszy syn miał więcej siły niż pozostałe dzieci, więc kilkakrotnie udało mu się unieść głowę ponad taflę wody. Prosił, aby przestała i obiecywał, że już będzie grzeczny. Przestała jednak dopiero, gdy Noah nie żył. Następnie zaniosła ciało Mary do łóżka i zadzwoniła po policję.

    Andrea była przekonana, że jej dzieci w przyszłości wyrosną na okropnych ludzi i pójdą do piekła. Wierzyła, że jeden z synów zostanie seryjnym mordercą, a inny niemą męską prostytutką. Postanowiła je zabić, aby mogły pójść do raju. Jeden z synków szczególnie mocno opiekował się Mary, więc położyła dziewczynkę na jego ramieniu, by mógł się o nią troszczyć w zaświatach. Wszystko wydarzyło się w przeciągu godziny, gdy z domu wyszła teściowa kobiety, a do domu miał wrócić Rusty. Pies został zamknięty, aby nie przeszkadzał.

    Proces mógł rozpocząć się dopiero po trzymiesięcznym leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Rusty był cały czas przy żonie i uważał, że to choroba, a nie Andrea zabiła ich dzieci. Sprawa natychmiast stała się bardzo medialna. Społeczeństwo nie było jeszcze tak świadome jak teraz w zakresie chorób psychicznych i wydało wyrok. Nienawidzili nie tylko Andrei, ale również Rusty'ego, którego podejrzewali nawet o współudział. Mężczyzna trwał przy swojej żonie, udzielał wywiadów, uśmiechał się, a na pogrzebie zorganizował pokaz zdjęć swoich dzieci. Nie tak zdaniem ludzi powinien się zachowywać.

    Pytaniem podczas procesu nie było „Czy Andrea zabiła swoje dzieci?” ale „Czy podczas tego czynu była świadoma, że robi źle?”. Prokuratura żądała kary śmierci. Przez naciski społeczeństwa chcieli jak najszybciej zakończyć proces. Oskarżyciel powołał na świadka psychiatrę będącego specjalistą w programie „Prawo i porządek”. Mężczyzna zeznał, że w jednym z odcinków kobieta utopiła swoje dziecko, aby wymigać się od obowiązków i została uniewinniona. Zasugerował, że kobieta na pewno zainspirowała się tym epizodem. 18 marca 2002 roku została skazana na dożywotnie więzienie z możliwością zwolnienia warunkowego po 40 latach.

    Po wydaniu wyroku okazało się, że taki odcinek „Prawa i porządku” nigdy nie powstał, ale to nie wystarczyło do unieważnienia procesu. W 2004 roku Rusty rozwiódł się z Andreą (dwa lata później ponownie się ożenił). Obrona odwołała się od wyroku i ruszył ponowny proces. Ława przysięgłych długo się naradzała, a pod koniec poprosiła o zdjęcia wszystkich dzieci, aby uczcić pamięć każdego z nich dwuminutową ciszą. Andrea została uznana za niepoczytalną i resztę swojego życia spędzi w szpitalu psychiatrycznym.

    Źródła: oprah.com, biography.com, murderpedia.org, youtube.com

    #historieriley
    pokaż całość

  •  

    #100sniadanchallenge

    99/100

    Knapka w świeżej bułeczce z ciasta francuskiego

    Kto rano wstaje ten sobie piecze bułki z ciasta francuskiego i cie cieszy. Oczywiście nie mogło obejść się bez koślawego serduszka na walentynki! :D Chciałam upiec w pierwotnej wersji croissanty ale coś z zawinięciem nie mogłam się dogadać.

    Jutro dzień ostatni, zaplanowałam coś super! Aż ciekawa jestem czy się Wam spodoba - liczę tylko na to, że wyrobię się z czasem żeby wrzucić przed południem. Jutro też powiem co następuję po zakończeniu #100sniadanchallenge.

    Czas: 30 minut

    Co potrzebujemy?
    - opakowanie gotowego ciasta francuskiego
    - rukola
    - ser żółty
    - wędlina
    - sczypiorek

    Przepis:
    - Ciasto zawijamy w duże rogale jeśli potraficie, jeśli nie to proponuję tak jak ja - warstwami w kwadraty. Pieczemy zgodnie z tym co na opakowaniu.
    - Upieczoną "bułeczkę" kroimy na pół wkładamy do niej dobrocie, mogą być oczywiście inne niż te które ja wymieniłam powyżej.
    - Fajną opcją jest podanie z jajkiem na miękko.
    - Moje serce powstało z pomidorów koktajlowych - to tak gdyby ktoś był ciekawy.

    Smacznego życzę ja, @aiclooo!

    #foodporn #jedzzwykopem #gotujzwykopem #glupiewykopowezabawy #sniadanie
    pokaż całość

    źródło: IMG_3391.jpg

  •  

    skoro walentynki to opowiem troche o milości. 4 lata temu znalazłam na śmietniku kotke ktora w sumie nie wyglądała już jak kot, nie wygladał jak cokolwiek żywego, na szyi miała obręcz od słoika która zaczeła wrastac w ciało, kotka miała całą gołą skore, nigdzie nie było sierci nadomiar złego była zima wiec zwierze było skrajnie wychłodzone i wygłodzone, zabrałam TO do domu mama odrazu powiedziała zeby to wyrzucic bo to praktycznie juz nie żyje a ja tylko niepotrzebnie bede potem płakać, weterynarz powiedział podobnie, tylkozamiast WYRZUCIĆ zaproponował UŚPIĆ. Ale ja nie dałam za wygrana i walczyłam o zycie zwierzatka bardziej niz o swoje. Początki były trudne ale udalo sie i nie wyobrazam sobie teraz zeby kogoś tak kochac i zeby ktoś mnie kochał bardziej niż ona, moj cały świat i całe moje zycie pokaż całość

    źródło: kot.JPG

  •  

    Badali Wam siuracz na komisji wojskowej?

    • 398 głosów (40.82%)
      Jeszcze jak
    • 238 głosów (24.41%)
      Badali ale się nie zaciągali
    • 41 głosów (4.21%)
      Ja już nie pamiętam tak dokładnie
    • 298 głosów (30.56%)
      Nie(kłamstwo)
  •  

    Mirki rzućcie kilka plusów na odwagę, mam dziś 3 etap rozmowy rekrutacyjnej do banku, do tej pory dobrze wypadłem, miałem dosłownie kilka godzin na przygotowanie się na trzecią cześć po drugiej, z jakimś dyrektorem regionalnym, stres jak chuj, dopiero co się przebranżowiłem z tokarek, to będzie ciężka rozmowa ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #praca #zebroplusy #pracbaza

  •  

    Eksperymenty przeprowadza się na studentach, bo jest ich dużo i na szczurach, bo są inteligentne. Ja jako przedstawiciel tej pierwszej grupy byłem ofiarą pewnej szczególnej innowacji dydaktycznej, która w założeniu miała mnie przygotować do odważnego tworzenia nauki.
    Jestem studentem fizyki, lvl 20. Miałem dzisiaj egzamin ustny z mechaniki na pewnej renomowanej uczelni Rzeczpospolitej Polskiej. Wszedłem do sali nieśmiało trzymając w dłoniach indeks. Wykładowca powitał mnie, a następnie kazał mi ubrać białą perukę oraz przykleić sobie sztucznego wąsa. Sam zaś nałożył na głowę siedemnastowieczną perukę, po czym wyjebał mi gonga w ryj i krzyknął "ty chuju czas jest bezwzględny". W mig zrozumiałem, co mnie czeka. Moje przebranie miało mnie upodobnić do wielkiego fizyka Alberta Einsteina, zaś moim oponentem był sam Isaac Newton, który swoim szkalowaniem koncepcji względności czasu zatrzymał rozwój fizyki na 200 lat. Począłem wyprowadzać transformację Lorentza przy tablicy, podczas gdy profesor kopał mnie i próbował wyrwać mi kredę z dłoni. W momencie gdy chciał złapać mnie za wąsa zirytowałem się i krzyknąłem, że jego teoria grawitacji ssie, powaliłem go na ziemię i napisałem mu na czole równanie Einsteina. Profesor był pełny podziwu dla moich umiejętności bronienia prawd fizycznych i z radością wpisał mi 5+. Kiedy wychodziłem zerknąłem, jak idzie drugiemu studentowi, który miał minutę, żeby jako Galileusz uzasadnić model heliocentryczny jednocześnie uwalniając się z płonącego stosu. Dostał 4, bo chociaż poprawnie opisał całą teorię, to miał lekkie poparzenia trzeciego stopnia.

    #pasta #heheszki #byloaledobre

    Tag do obserwowania/czarnolistowania: #goracymande
    pokaż całość

  •  

    Sportowe lata 90.
    Odcinek 6: Mini Lambo

    Pacholęciem będąc, często chodziłem z dziadkiem na spacery po okolicznych osiedlach. O ile większość mijanych samochodów na parkingach zatarła się już w mej pamięci, to ten kształt za każdym razem wprawiał mnie w osłupienie, szok, zdumienie, porażenie, ekstazę, bo wyglądał zupełnie jak wszystkie sportowe supersamochody z papierków w gumach Turbo i był tak skrajnie różny od wszystkiego. Dopiero później się dowiedziałem, że to jest Fiat, a nie Ferrari.

    Samochód zbudowano na płycie podłogowej Fiata występującej w kilku modelach: Tipo, Alfa 155 oraz Lancia Delta. Początkowo oferowano silnik 2.0 Fiat DOHC skonstruowany dawno temu przez Aurelio Lamprediego: wolnossący miał 139 koni, turbo - 190, ten sam był w Lancii Delcie Integrale. Następnie wprowadzano nowsze konstrukcje: 1.8 131 KM z Fiata Barchetty oraz pięciocylidrowe wolnossące 147 i 154 KM (wydaje mi się, że ten sam silnik był jeszcze w Lancii Kappie oraz Fiacie Marea, ale głowy nie dam).
    Najpotężniejszy był Fiat Coupé 20V Turbo o mocy 220 koni wyprodukowany w liczbie 1200 egzemplarzy. Posiadał on hamulce Brembo, rozpórkę kielichów, rozrusznik uruchamiany z przycisku, zmieniony bodykit, fotele Recaro.
    Oba uturbione modele miały dyferencjał Viscodrive, który miał eliminować podsterowność, było to wielotarczowe sprzęgło cierne na prawej półosi. Fiat Coupé posiadał również całkowicie niezależne zawieszenie.

    W latach 1993-2000 z fabryki w Turynie wyjechało ogółem 72 000 sztuk.

    Ciekawostki:
    - Nadwozie zaprojektował Chris Bangle. Później został projektantem w BMW i odpowiada za BMW E65 serii 7, chyba najbrzydsze BMW jakie powstało.
    - Początkowo Fiat miał kupić gotowy projekt od Pininfariny, ale zdecydował się jednak na swój własny twór. Pininfarina sprzedała zatem szkic Peugeotowi, który zmaterializował go jako Peugeot 406 Coupé - moim zdaniem... chyba najpiękniejszy samochód w historii świata.
    - Od Pininfariny jest natomiast wnętrze pojazdu, całkowicie obłędna deska rozdzielcza w kolorze nadwozia.
    - Topowy model Fiat Coupé 20V Turbo o mocy 220 koni, w dniu premiery był najszybszym przednionapędowym samochodem, rozwijał bowiem 250 km/h. Do dnia dzisiejszego to najszybszy Fiat produkowany seryjnie w historii marki.
    - Do kupienia na olx do 10 000 zł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #gruparatowaniapoziomu is powered by #rzetelnafura
    #samochody #motoryzacja #carpsotting #carboners #fiat #forzaitalia
    pokaż całość

    źródło: Fiat Coupe.jpg

  •  

    Plusuja ci, ktorzy chociaz raz w zyciu uslyszeli o sobie od kogos "zdolny ale leniwy"
    (od nauczycieli ?)

    #glupiewykopowezabawy #gownowpis

  •  

    ja cie krence ale mam przypominanko o mojej ukochanej bajce z dzieciństwa. nazywała się madeline i była o dziewczynce, która mieszkała z innymi dziewczynkami w sierocińcu i opiekowała się nimi zakonnica. i w pamięci mam szczególnie jeden odcinek, w którym wszystkie dziewczynki i madame clavel (ta zakonnica) się pochorowały i madeline była jako jedyna zdrowa. i ona taka malutka kochana opiekowała się nimi i starała się je wyleczyć ʕ•ᴥ•ʔ zapytacie może dlaczego ta bajka aż tak wryła mi się w pamięć? bo jak moja mama raz zachorowała to bardzo się nią opiekowałam, przynosiłam jedzonko, podawałam lekarstwa, termofor i ciepłą herbatkę, bo chciałam być jak madeline. jak patrze na to z perspektywy czasu to nie jestem wskazać innej bajki, która tak pozytywnie na mnie wpłynęła. do tej pory uwielbiam ten konkretny odcinek i właśnie skończyłam go oglądać (。◕‿‿◕。) pokaż całość

    źródło: hqdefault.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Nitro_Express

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)