•  

    #samochody #volvo #mechanikasamochodowa
    Zamierzam wyczyścić zawór EGR w swoim Volvo V50 2.0d. w związku z tym chce się zapytać, jakie uszczelki kupić? czy demontaż chłodniczki spalin jest konieczny? Czy po wyczyszczeniu i ponownym zamontowaniu potrzebna jest adaptacja i jak ją wykonać?

    •  

      @Niebieski_mazak: Opis dobrze wskazuje przyczynę błędu. Prawdopodobnie świece dokończyły żywota.
      Co do żabkowania - raz będzie, raz nie. Jeśli jego zablokowanie w pozycji otwartej jest przyczyną tego stanu rzeczy, to jak będzie działał normalnie przez jakiś czas, to nie zauważysz problemów. To chyba dość oczywiste :)

    •  

      @Niebieski_mazak: Zapomnij, nie dojdziesz do nich. Żeby w tym motorze wymienić komplet świec, to trzeba silnik zrzucać, bo są od strony grodzi. Żaden mechanik nie zaryzykuje wymiany 3 (bo do jednej praktycznie nie ma dojścia) i ew. urwania po przebiegach ćwierć i więcej miliona, bo wtedy i tak trzeba zrzucać silnik, i tak. Najlepiej to planować jak się dwumasa/sprzęgło kończy.

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    Złapane na "czuja" denkiem od słoika. W komentarzu eksperyment.

    pokaż spoiler #fotografia i, od biedy, #astrofoto czy inna #astrofotografia

    źródło: momgetthecamera.jpg

    •  

      @integrator1234: Jeden rabin powie tak, a drugi nie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zależy ile ktoś definiuje jako "dużo". Tu akurat Canon 5D mk3 (używka 3-4k) + Tamron 28-75 f/2.8 (używka <1k), ale równie dobrze mógłbyś użyć puszki 5D2 (ma beznadziejny AF, ale przy takich zdjęciach to bez znaczenia; używka 1,5-2k) i Samyanga 14mm f/2.8 (nie ma AF, ale znów - to bez znaczenia; używka <800pln). Ja jechałem na w/w Tamronie, bo średnio chce mi się kupować szkło specjalnie do astro, jak takie zdjęcia robię dosyć rzadko.
      Od biedy mógłbyś też dorwać puszkę nie-FF, są jeszcze tańsze, podobnie jak szkła do tego.

      Swoją drogą, mam Canona, ale testy przeróżne i praktyka pokazują, że do astro lepiej się nadaje Nikon. Poza tym konkretnym przypadkiem marka to raczej kwestia preferencji.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Hallo #mirkowyzwanie, raportuję wykonanie zadania (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Mój zestaw wyglądał tak:
    1. Wykonaj samodzielnie lampę. Technika dowolna.
    2. Wyrusz na pieszą całodniową wycieczkę.
    3. Zrób własny makaron i podaj go z ulubionym sosem i warzywami sezonowymi
    4. Wyjdź do lasu z workami na śmieci i posprzątaj.

    Numery 4, 3 i 2 to nie było żadne wyzwanie. A budowa własnej lampy chodziła mi po głowie od jakiegoś czasu. Jest impuls, zabieramy się za robotę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Nim ktoś zacznie się krzywić, pozwolę sobie przywołać definicję lampy ze słownika PWN:
    1. «urządzenie służące do wytwarzania sztucznego oświetlenia»

    Moja "lampka" jednak za bardzo nie może funkcjonować w domu, chyba że ktoś (jak ja) robi zdjęcia i potrzebuje... hm... mocniejszego źródła światła.

    Tak na przykład 230W per panel. A mam ich 5, więc całkowita moc zamyka się w 1,1kW i ok 100 000 lumenów (18-20 tysięcy per moduł) (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Projekt został roboczo nazwany "anihilator wzroku", bo - dla porównania - zwykła "żarówka" LED o mocy 10W generuje ok. 800 lumenów.

    Wybór padł na panel COB zasilany bezpośrednio z sieci. Wymiar +/- kartka A4 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Niewiele droższy od "zwykłego", a odpada cała zabawa z obniżaniem napięcia i dokładaniem diabelnie drogiego układu zasilania.
    Żeby podziałał dłużej niż parę minut (i był bezpieczny), trzeba jednak ogarnąć nieco więcej niż lutownicę.

    1) Dołożyć radiator
    Ponad 2kg aluminium. Radiator oczywiście trzeba na początku oszlifować, jeśli dalsza obróbka ma nie kończyć się co chwilę rozlewem krwi.
    Później wykonać dziury pod mocowanie panelu, skompletować odpowiednie śruby i resztę towarzystwa (wiertła kobaltowe, kable, wtyczki, itd.)

    2) Dołożyć pastę termoprzewodzącą. Kupowaną na słoiczki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    3) Dołożyć aktywne chłodzenie (tu w postaci wentylatora 140mm)
    Oczywiście trzeba go jakoś zasilić, więc na listę zakupową wpadł zasilacz do LED-ów o mocy maksymalnej 7W.
    W pierwotnej wersji projektu rozważałem wentylator zasilany z sieci, ale 120mm na tyle głośne, że odpadły w przedbiegach, a ceny większych porażają.

    4) Dołożyć pleksę (5mm)
    Przód lampki jest nieosłonięty i szkoda by było, gdyby panel uległ uszkodzeniu przy upadku. No i zasłania punkty, gdzie przylutowane są kable zasilające.

    5) Trytytki!
    Wiadomo, że mało który projekt DIY obejdzie się bez tego genialnego wynalazku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    6) Zaciski na linki stalowe
    BHP musi być - trzyżyłowy kabel z odpowiednią wtyczką nie ma prawa się urwać przy szarpnięciu, a PE musi być solidnie przypięte do całości

    Do całości mógłbym zrobić długie "how-to", ale tutaj chodzi o esencję. Poza tym, kto by to czytał? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: a.jpg

  •  

    czołem miraski (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞
    od kilku dni tworzę na spotify playlistę z ulubionymi piosenkami francuskimi, zaczynając od ponadczasowej klasyki typu desireless - voyage, voyage przez yanna tiersena po dzisiejszą alternatywę - videoclub. podsumowujac - nie ograniczamy się gatunkami muzycznymi bo i po co? jedyny wymog to by bylo po francusku! bardzo proszę o Wasze propozycję jeżeli coś akurat wpadnie Wam do głowy! mam wrazenie, ze sporo piosenek mi umknelo, a Wasze glowy pomoga mi je odnalezc! jeśli znajdą się jacyś zainteresowani chętnie podlinkuje skończoną playlistą tutaj :) #muzyka #spotify #francja #kiciochpyta pokaż całość

    źródło: darmowe-wydarzenia-warszawa.1570178620.jpg

  •  

    Jak mogliśmy tak się zeszmacić?

    1. Wiek emerytalny 65, kobiety 60.
    2. Dni otwarte np. basen tylko dla kobiet.
    3. Stypendia tylko dla kobiet.
    4. Szkolenia tylko dla kobiet.
    5. Dotacje tylko dla kobiet.
    6. Rozwód.
    7. Opieka nad dziećmi.
    8. Warunki w więzieniach.
    9. Mniejsze wyroki (zazwyczaj) za to samo przestępstwo.
    10. Większa tolerancja na przemoc ze strony kobiet.
    11. Temat tabu... kobieca pedofilia.
    12. Kodeks pracy np. kobieta może dźwigać mniej, ale zarabia tak samo.
    13. Równouprawnienie, czyli chce równości, ale ponadto chce być wyjątkowo traktowana.
    14. Urlop Macierzyński (do niedawna, bo chyba się zmieniło).
    15. Gwałty na mężczyźnie? E nie możliwe.
    16. Fałszywe oskarżenia wobec mężczyzn np. gwałt, przemoc.
    17. Molestowanie/seksistowskie uwagi, kobiecie ujdzie na sucho, mężczyzna będzie zwyrodnialcem.
    18. Wojsko
    19. Podejście do człowieka: facet nieudacznik, kobieta biedna, potrzebuje
    20. Leczenie raka jajnika a leczenie raka prostaty
    21. Liczba domów samotnych matek a liczba domów samotnego ojca.
    22. Tzw. przywileje społeczne (przepuszczanie w drzwiach, ustępowanie miejsca, płacenie za obiad, ratowanie w pierwszej kolejności etc.)
    23. Parytety na listach wyborczych.
    24. Silne naciski na zatrudnianie większej liczby kobiet w prestiżowych zawodach. Np. w radach nadzorczych spółek (i są naciski na wprowadzenie takiego prawa w całej Europie). Nie stwierdzono ruchów naciskających na parytety w górnictwie, utylizacji śmieci etc.
    25. Liczba samobójstw mężczyzn i kobiet. Wg danych WHO z 2016 stosunek to to 7:1.
    25b. Pomoc psychiczna i ogólne zrozumienie dla problemów/depresji. Nad kobietami się rozczulają, facet niech się huśta.
    26. Osłabienie i likwidacja dawnych wymogów społecznych. Kobieta już nie musi być wierna i dobrze się prowadzić. Natomiast facet nadal MUSI zarabiać, MUSI mieć, MUSI wyglądać, MUSI kuźwa tańczyć brekdensa na własnym benizie.
    27. Wymagania randkowe kobiet vs wymagania randkowe mężczyzn.
    28. Nic się nie robi z postępującą dysproporcją kobiet i mężczyzn, nie pilnuje się proporcji imigrantów - a nawet wprost przeciwnie, sprowadza się coraz więcej Pakoli, Hindusów i innych muzułmanów.
    29. Niemal całkowite zlewanie przez sądy tematu rozwodowej gry dzieckiem oraz utrudniania kontaktów z nim. Nawet jeśli jakimś cudem kobieta dostanie karę - to bardzo niską.
    30. Totalna feminizacja sądów rodzinnych. Są wydziały, gdzie na 30+ sędziów nie ma ani jednego mężczyzny.
    #redpill #blackpill #prawamezczyzn
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @Cortana:
      1) Czy mówisz o emeryturach? Bo tego dotyczyło pytanie. Mężczyźni żyją przeciętnie 74 lata. Kobiety 82. Ergo statystyczny mężczyzna na emeryturze spędzi 7 lat, a kobieta 22. To nie jest 7 kontra 9 i czepialstwo. Kobieta spędzi ponad 3x więcej czasu na emeryturze niż facet. Zakładając że ktoś idzie do pracy od razu po studiach, to facet przepracuje 42 lata, a z koszyka pobierać będzie lat 7. Czas spędzony na na emeryturze to 14,2% czasu życia od momentu pójścia do pracy dla mężczyzn. Kobieta przepracuje lat 35, a wyciągać będzie 22. Tutaj mamy z kolei 38,6%. Dysproporcja jest rażąca. Nawet gdyby kobiety wkładały do systemu tyle, ile faceci (co nie jest prawdą), to nadal - wyciągałyby z niego blisko 3x tyle, co faceci. A że dorzucają się w mniejszym stopniu, to wygląda to jeszcze gorzej. Wiele kobiet po śmierci męża bierze jego emeryturę, która nawet po prawnym obcięciu, jest wyższa. Więc mamy wyższą emeryturę pobieraną przez ponad 3x dłuższy okres czasu. Że to nie działa, to już wiadomo od dawna, tylko wszyscy udają, że problemu nie ma. Jak ZUS się w końcu złamie pod własnym ciężarem, to pokolenie emerytów będzie wpieprzać kasztany, bynajmniej nie te z placu Pigalle, bo od państwa nie dostaną nic.

      2) Powinno. Ale nie jest. I o ile nie rozumiem kwękania w temacie dyskotek, tak druga sytuacja mnie samego irytuje. Rzecznicy nie reagują, wszyscy udają, że problemu nie ma, a jak faceci zgłaszają sprzeciw, to się mówi, że są nadwrażliwi albo w inny sposób próbuje storpedować słuszną argumentację.

      3) Rzecz w tym, że każda firma działająca w tym (i każdym innym kraju, uznającym się za demokratyczny) musi się stosować do prawa istniejącego w tym kraju. Nie może kobietom płacić 20% tego, co mężczyznom. Nie może twierdzić, że zatrudni tylko blondynów i blondynki. I nie może tworzyć programów, które dyskryminują kogoś ze względu na płeć. A tego typu programy, stypendia, etc. są oparte na dyskryminacji.

      4) Zacznę od końca. Faktem jest, że są wykładowcy, którzy w życiu nie powinni nimi być, a tego typu podejście jest karygodne i należałoby je tępić. Natomiast nawet, gdyby władze uczelni utemperowały pracowników, to tego typu handicap jest absolutnie niedopuszczalny. Wyobraź sobie zawody w biegu na 100 metrów, gdzie ktoś uzyskuje czasy rzędu 12 sekund, więc startuje z dwudziestego metra w ramach "zachęty" czy "wyrównywania szans". W takiej sytuacji nie liczy się to, czy ktoś się nadaje. Nie ma tu premiowania wyników czy wykorzystywania predyspozycji. Jest chora ideologia, która wszystko wypacza. Wracając do przykładu z bieganiem - jeśli teraz ktoś jest w stanie uzyskać te 10 sekund na setkę a startuje na 4/5 dystansu, to czy jak zrobi "setkę" w 8 sekund to jest to nowy rekord świata? Nie. I ktoś może być dobry (tu: kobieta - może być lepsza niż reszta stawki) ale światło, w jakiej jej stawia system, powoduje że ciężko jest wykrzesać w stosunku do niej jakikolwiek szacunek. Brak protestów po stronie kobiet, żeby nie były traktowane jak kaleki, chwilowo kobietom pomaga. Ale i to odbije się kiedyś czkawką.

      5) No to uwierz, że są ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      6-7) "Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem". Ale (tak) nie jest. Co więcej, jeśli sytuacja już jest odwrotna (co ma miejsce wyjątkowo rzadko) to kobiety twierdzą, że facet powinien unieść się honorem i np. nie wymagać od matki płacenia alimentów na dziecko. Koncept alimentów miał sens wtedy, gdy faktycznie kobieta siedziała w domu i zajmowała się dziećmi. Nie miała kariery zawodowej jako-takiej, więc w razie rozpadu małżeństwa miało jej to dawać środki na przeżycie. Jak to ma się do czasów obecnych, gdy najczęściej obydwoje ludzi pracuje? Nijak. Ale zapisy pozostały. A alimenty same w sobie są zależne od zarobków, oczywiście. Potrafią wynosić np. ponad 100% pensji mężczyzny, bo "skoro jest programistą, to powinien zarabiać 15k, a jak ma 8k, to niech zmieni pracę". Żeby nie było, że biorę to z powietrza:

      art. 135 k.r.o. § 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.

      I ten zapis jest właśnie tak interpretowany przez instytucje sądowe. Temat można by było dużo bardziej rozwinąć, ale z tych 2 punktów zrobiłby się scroll na 2 strony, więc może nie tym razem.

      8) W porządku. Dlatego je przytoczyłem. Skoro je już znasz, to czy uważasz, że obydwie płcie traktuje się równo?

      9) Zdegenerowana kobieta to akurat kiepski materiał na matkę, a jeśli sprowadzić jej rolę do "inkubatora", to dziecko wychowujące się bez rodziców (bo procedury adopcyjne w tym kraju to smutny żart) rzadko kiedy staje się pełnoprawnym, zdrowym członkiem społeczeństwa. To, że kobiety dostają mniejsze kary bierze się z fałszywego przeświadczenia, że jeśli któraś "odwali jakiś szajs", to wyszło to "niechcący", winni są wszyscy inni i wszystko inne, tylko nie ona. Płacz, szlochanie na sali sądowej i cała reszta technik mających za zadanie wzbudzić współczucie. I, niestety, to działa. Dla kontrastu - gdyby mężczyzna na sali sądowej się rozpłakał, to nie mógłby liczyć na współczucie, a raczej na pogardę, bo mężczyzna (jak powszechnie wiadomo) jest twardy, silny, itd., a jak "beczy" to jest "miękka faja".

      10) Honor honorem. Jeśli facet nic nie zrobi raz, drugi, dwudziesty, a za trzydziestym się odwinie, to on będzie na widelcu. Nie uderzy? Traci w jej oczach i prowokuje ją do traktowania go jeszcze gorzej. Uderzy? No to w prostej linii wysłał zamówienie na niebieską kartę. Do tego prawo, które już nawet nie można nazwać dyskryminującym, ale wręcz gnojącym mężczyzn - gdy oświadczenie kobiety może wystarczyć, by niewinnego faceta wyrzucić z jego własnego domu w skarpetkach. Brak dowodów, brak śledztwa, rozprawy, nic. I nikogo to nie obchodzi, bo to nie kobieta wylatuje na bruk, a skoro on wyleciał, to "pewnie mu się należało".

      11) Występuje, ale ze względu na to, że kobiet się tak nie prześwietla jak mężczyzn, gdy mowa o kontaktach z dziećmi, to mówi się że przypadków, które faktycznie mają miejsce jest wielokrotnie więcej niż tych, które zostały zgłoszone.

      12) To, czy pozwolę, by moja kobieta targała ciężary to moja i jej sprawa. Tak samo jak to, czy zastosuję się do jej prośby, by ją okładać pejczem. Nie mieszajmy sfery prywatnej i prawa, które reguluje rynek pracy. Skoro ktoś musi nieść coś na dwa razy (a kto inny może na raz), to znaczy że ta pierwsza osoba jest dwa razy mniej wydajna, pojawia się uzasadnione pytanie, czemu ma otrzymywać takie samo wynagrodzenie (a wg prawa musi). I nie, nie jestem za tym, żeby zmuszać kogoś do noszenia paczek, które ważą pół z tego, co osoba je dźwigająca. Uznajmy wszem i wobec, że kobieta to nie "taki słabszy mężczyzna". Albo się wyrabia tak, jak facet i nie ma marudzenia, albo się ktoś nie nadaje. Są też faceci, którzy mają 160cm i 50kg i ich obowiązują takie same limity wagi jak tych, co mierzą po 2 metry i mają 120kg żywej wagi. Przy obecnym systemie facet jest traktowany jak truteń, którego można zajeżdżać jak konie pod Morskim Okiem, a kobieta to człowiek drugiej czy wręcz trzeciej kategorii. Jeśli tak chcecie być postrzegane, to proszę bardzo, ale czy nie sądzisz, że jest to uwłaczające?

      13) Temat bardziej dotyczył równouprawnienia i przywilejów, których to kobiety nagle tracić nie chcą, nie zaś "podziału obowiązków". Niemniej, jeśli utrzymamy narrację "Biedronkową", to wg prawa kobieta może nosić dużo lżejsze paczki i nie można jej zarzucić, że się miga od roboty, bo wg prawa wszystko jest ok.

      14) O ile wiem, to gdy się prowadzi działalność, to "macierzyński" to przywilej, a nie obowiązek. Poza tym wiele kobiet nie decyduje się na urlop nawet jak jest na UoP, bo wolą pozostać aktywne zawodowo. No i, stety/niestety, natura nam nie dała możliwości rodzenia dzieci, więc nawet jeśli kobieta jest kilka m-cy wyłączona z życia zawodowego, to żyjąc 15 lat dłużej na emeryturze, te stracone miesiące jakoś sobie odrabia. Kwestia karmienia dziecka to osobny temat i nie widzę sensu go rozgrzebywać. Są kobiety, które mają ochotę wrócić do pracy jak najszybciej - odciągają mleko albo (bo i tak bywa) okazuje się, że dziecko z jakichś względów nie może być karmione mlekiem matki. I jakoś ludzie dają radę. Faktem jest natomiast, że jak dzieciak ma talent do darcia się jak syrena, to facet znosi to dużo gorzej niż kobieta, i to nie żaden wymysł, bo zostało to potwierdzone badaniami. To też jeden z argumentów przemawiających za tym, żeby facet skupił się na pracy, bo to mu lepiej wychodzi, niż opiekowanie się małym dzieckiem, kiedy (no właśnie) potrzebuje ono przede wszystkim matki.

      15) Znów - czyjś skandaliczny komentarz nie jest wyznacznikiem. Po prostu jeśli "idziesz za Legią", to nie ubierasz szalika Polonii i nie wchodzisz na sektor, gdzie siedzą fani tego 1. klubu. Nic nie usprawiedliwia przekopania kogoś (czy gwałtu), ale trzeba się liczyć z tym, że pewne zachowania wiążą się z podejmowaniem większego ryzyka. Wyśmiewania tu nie ma, nie piję do Ciebie. Zwróciłem się do Ciebie, przedstawiając pewne argumenty. Tu nie ma wycieczek osobistych.

      16) Żaden argument nie jest wystarczająco dobry, aby ktoś uciekał się do mszczenia się za krzywdy (zwłaszcza gdy są one, obiektywnie patrząc, niewielkie). Hasło o przedmiotowym traktowaniu też jest trochę kuriozalne, bo przecież sytuacje w drugą stronę też mają miejsce (i wtedy nikt nie mówi, że kobieta potraktowała faceta przedmiotowo). Kto z facetów choć raz miał do czynienia z kobietą, która nachalnie dążyła do zbliżenia, a której się go odmówiło, a później miało się nieprzyjemności z tego tytułu (teksty o "małym sprzęcie" to naprawdę, o ironio, najmniejszy z problemów), ten się nie śmieje. Gdy kobieta nie dostanie tego, czego chce (lub się jej coś odbierze), może sobie za cel życiowy postawić zniszczenie komuś życia. Ex niszczące auta swoich byłych facetów to tak częsty przypadek, że chyba najłatwiej go tu przywołać.

      17) Zdrowy rozsądek to przeciwnik robienia nagonki, gdy którejś się "coś wydaje". Kobiety później (pewnie nie te same, choć kto wie...) otwarcie mówią, że nie podoba im się to, że nie są podrywane (to szczególnie widoczne w zachodniej Europie, ale też w Stanach). No ale tak to jest - najpierw zacznij wystawiać mandaty facetom za zapytanie dziewczyny na ulicy o numer telefonu (to we Francji, grzywna ma widełki do bodaj 750€), a potem się dziw, że ludzie zaczynają unikać wyrażania aprobaty w jakikolwiek sposób w stosunku do kobiet.

      18) Nie utożsamiam się z mizoginami i ich opinia niespecjalnie mnie interesuje, tak samo jak wypociny mizoandryczek. Kobiet w pewnych miejscach być nie powinno (a jeśli chcą, to musiałyby spełnić męskie standardy), jeśli od skuteczności zależy czyjeś zdrowie lub życie. Co komu po kobiecie-strażaku, która nie wyniesie z płonącego budynku nieprzytomnej osoby, bo waży ona więcej niż taka kobieta-strażak? Przykłady można mnożyć.

      19) Ok, inaczej. Mężczyzna jest gruby (i nie pływa w pieniądzach) - fuj, grubas. Kobieta jest gruba - wspaniale, jesteś "plus-size", nie wstydź się swojego ciała! Mężczyzna nie ma studiów - głupek, pewnie nie chciało mu się uczyć. Kobieta nie ma studiów - pewnie chciała iść szybciej do pracy, żeby zdobyć doświadczenie. Mężczyzna w wieku 30 lat mieszka z rodzicami - co za ofiara losu, nie potrafi iść na swoje, pewnie mamusia mu obiadki gotuje. Kobieta w wieku 30 lat mieszka z rodzicami - a po co ma się wyprowadzać, niech odkłada pieniądze, znajdzie sobie faceta, to się do niego wyprowadzi (sic!). Facet nie ma auta? Ale jak to tak? Kobieta nie ma auta? Nikt nie robi z tego afery. I tak dalej, i tym podobne. Jeśli masz jakiś przykład, gdzie w takim porównaniu to facet jest chwalony, a kobieta nie (zastrzegam - poza liczbą partnerów seksualnych!), to śmiało wymieniaj, bo sam jestem ciekaw jak to wygląda po drugiej stronie.

      20) Mężczyźni mają do głowy wbitą mentalność, że mają być twardzi, mocni, silni. Społeczeństwo ma się mieć możliwość na nich oprzeć, a oni mają być postrzegani jak niemalże niezniszczalni. Chodzenie do lekarza oznacza, że ktoś jest chory (uproszczenie, ale postaraj się zrozumieć). Skoro jest chory, to to jest nagle ogromna rysa na szkle, która nieraz powoduje, że wiara w siebie u danego faceta zaczyna zwyczajnie kuleć, bo nagle widzi siebie jako człowieka, słabą istotę. Którą być nie może, bo tak mu od małego wszyscy wmawiali i tego się od nas, mężczyzn, oczekuje. Trochę to nasza wina, ale kobiety wcale nam tutaj nie pomagają, bo normą społeczną jest to, że jak kobietom dzieje się krzywda, to jest krok od żałoby narodowej. Ale jak facetom dzieje się krzywda, to nie jest to żadna informacja. Ot, dzień jak co dzień. Bo mężczyzna jest przez społeczeństwo całe życie traktowany jak truteń (jeden ginie, zastępuje go inny).

      21) Przyznam, że nie słyszałem ani razu o czymś takim, była zaś inicjatywa stworzenia "domu samotnego ojca". Swoją drogą, skoro to tak może działać, to czemu nie nazywa się to "dom samotnego rodzica" ?

      22) Jest jedna reguła, która znajduje tu zastosowanie - chcesz być traktowana jak dama, to się zachowuj jak dama. Z tym drugim często bywa problem.

      23) Nie każdy się nadaje na każde stanowisko - dokładnie o tym mówię. Skoro kobiet nie interesuje pchanie się do sejmu, to po co na siłę tworzyć miejsca na listach wyborczych, które trzeba uzupełnić kobietami i od kiedy to wprowadzono, jest z tym nielichy problem? Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby nie można było otworzyć przedszkola, jeśli 50% wychowawców nie stanowili by mężczyźni? Albo inny, podobny absurd? Niech każdy sobie pracuje, jak chce, byle nie odbijało się to na jakości pracy. Po prostu nie zmuszajmy nikogo do niczego.

      24) To z wielbieniem nie ma nic wspólnego. Równe prawa, to równe prawa. Masz prawo ubiegać się o stołek w radzie nadzorczej, ale nie masz rezerwacji, bo jesteś kobietą. Takie bukowanie miejsc tu czy tam (i, o ironio, są to zawsze świetnie płatne stanowiska, te gorzej opłacane nikogo nie obchodzą) nie ma z równością nic wspólnego. A to, że kobiety są naturalnie bardziej uległe od facetów, to właśnie widać po płacach, wybieranych zawodach czy obranych ścieżkach kariery. I nie, że wszystkie, ale jako ogół.

      25) Kobiety się naturalnie uzewnętrzniają. To Wasz sposób na walkę ze stresem. Wylać z siebie wszystko. My tak nie działamy. Inna rzecz, że wielu mężczyzn nie może liczyć na wsparcie, bo jeśli swojej partnerce powiedzą, co ich gryzie, a mają pecha, to otrzymają w zamian jedynie pogardę. Jeśli facet się tak sparzy raz, drugi, piąty, to za kolejnym (nawet gdy trafi na odpowiednią kobietę) nie zaryzykuje podzielenia się tym, co go boli. A że facet, którzy przyznaje się, że (znów) nie jest niezniszczalny, jest społecznie postrzegany jako słaby (a żaden mężczyzna tak być postrzegany nie chce), to prędko ta sytuacja nie ulegnie poprawie.

      26) Argument dotyczący wyglądu dotyczy obydwu płci, o tym wspominałem, więc nie ma sensu tego roztrząsać. Chodzi o całą resztę. A że mówimy w kontekście ogółu, a nie mnie czy Ciebie, to zauważam jedynie, że "księżniczek" przybywa. Takie też znajdą swoich amatorów, natomiast pokazuje to kierunek, w jakim zmierza społeczeństwo. Średnio rozgarnięty facet w dobie równouprawnienia sam potrafi sobie coś ugotować, zrobić pranie to nie filozofia, a sprzątanie to żaden "rocket science". Pojawia się zatem pytanie, do czego takiemu facetowi potrzebna jest kobieta? Szczególnie, gdy z tych 3 rzeczy, uznawanych za "typowo kobiece", ona albo nie ogarnia wszystkich, albo robi to gorzej niż wspomniany facet.
      Jak facet czegoś nie umie, to jest zdziwienie i/lub zmieszanie. Jak kobieta czegoś nie umie, to mówią: "zdąży się nauczyć, wystarczy trochę chęci". Oczywiście to są dość jaskrawe przykłady, ale na takich opieramy tę część dyskusji, gdyby chodziło zawsze o "szaraków", cały tekst dałoby się obciąć o 90-kilka %.
      A seks... nie zrozumiałaś mnie. Są ludzie, którzy nie biorą udziału w tym chorym wyścigu, ale patrzą z boku na to, co się dzieje i w smutku kiwają głową, bo aż przykro się na to patrzy.
      Kwestię postrzegania już wyjaśniłem, ale spróbuję inaczej - jeśli kobieta w wieku studenckim liczy całki, to nikt jej brawa nie bije. Ale jeśli robi to, mając 6 lat, to ludzie klaszczą z uznaniem. W 1 przypadku to po prostu robi - ot, nic trudnego, zaś w drugim musi mieć niezłe zdolności na starcie, a i tak poziom trudności jest obiektywnie niesamowicie wysoki. Teraz łapiesz różnicę?

      27) Wymagania randkowe sprowadziłaś raptem do seksu i niczego poza nim. Trochę słabo, ale jak nie chcesz rozwijać tematu, to w porządku.

      28) Że przytoczę:

      Nic się nie robi z postępującą dysproporcją kobiet i mężczyzn, nie pilnuje się proporcji imigrantów - a nawet wprost przeciwnie, sprowadza się coraz więcej Pakoli, Hindusów i innych muzułmanów.
      Czyli co? Trzeba zabijać kobiety bo jest ich więcej? A imigrantów płci męskiej jest więcej bo zostawiają kobiety w krajach by to one walczyły o wolność czy coś


      Nic się nie robi z dysproporcją kobiet. Nie pilnuje się proporcji imigrantów. Twoja odpowiedź? "Trzeba zabijać kobiety bo jest ich więcej?"
      No bądźmy poważni, nie ma takiej ilości ironii, którą można by wytłumaczyć takie skomentowanie sprawy. A w punkcie wyżej, gdzie mnie kierujesz, nie widzę żadnego nawiązania do tematu (chyba że - znowu - sprowadzasz wszystko do seksu, wtedy nie ma o czym dyskutować).

      29) Nie powiedziałem, że bzdury gadasz, tylko że kara jest niewspółmierna do strat, jakie się wyrządza. Jak wycenisz uniemożliwianie widzenia się dzieci z rodzicem przez, załóżmy, rok czasu? 1000zł? 5000? 10000? Nawet 50000 to za mało, a tyle te kary nie wynoszą. I proszę, nie mów co "wiesz", bo to nie ta liga i tekstów typu:

      Wiem, że uważasz że jestem kobietą i się nie znam
      to ja akceptował w dyskusji nie będę, zwłaszcza jak nic takiego nie padło, a z kontekstu nie sposób wywnioskować, że druga osoba traktuje rozmówcę z góry. Gdybym tak robił, nie prowadziłbym tej dyskusji. Szacunku trochę.

      30) (bez grama ironii) spytaj kolegę, będzie miał świeże informacje, z pierwszej ręki i pewnie nie w jednym sądzie bywał, to realia zna
      pokaż całość

    •  

      @Jasnoniebieska:

      Lata regularnej i systemowej dyskryminacji kobiet
      Ok, facet zawsze był od pracowania i zarabiania na utrzymanie całej rodziny. To, jak rozumiem, nie jest dyskryminacja? I skoro tak to wyglądało przez dziesięciolecia, to czemu teraz nam nie da się dłużej odpocząć na emeryturze? Wielu facetów pracuje do śmierci i nigdy emerytury nie zobaczy. To już jest fair?
       
       

      Wiele kobiet się wstydzi, jest mierzona wzrokiem i napastowana seksualnie.
      Pomijając już, że to zwalczanie skutku, a nie przyczyny, to wystarczy wprowadzić 1 dzień dla mężczyzn, a 1 dla kobiet. Albo obniżyć cenę karnetu dla mężczyzn, skoro nie mogą przez 4 dni w miesiącu skorzystać z tego, za co płacą. W takim układzie powinni płacić mniej. Zauważ, że nikt nie oprotestowuje tego, że ktoś w publicznej placówce chce wprowadzić taki dzień. Ale coś za coś. No chyba, że wychodzi się z założenia, że "facet wszystko przełknie" i nie powinien marudzić na - obiektywnie - wyższą cenę biletu, bo jest facetem. Logiczne, prawda?
       
       

      By wyrównać utracone szanse.
      Wiesz, że to jest kalka tego, co BLM wygaduje w Stanach? Zdajesz sobie sprawę, że to niczego nie rozwiązuje? Ludzie pienią się strasznie, jeśli ogłaszany jest konkurs na jakieś stanowisko, a okazuje się, że jest ono obsadzone przed jego ogłoszeniem. Krzyczą: "kolesiostwo", "nepotyzm". A czym różni się dawanie punktów za płeć od dawania komuś stanowiska za to, że jest bratem, siostrą czy znajomym królika?
       
       

      Prawda jest taka, że większość mężczyzn nie chce brać na siebie ciężaru wychowywania dziecka, uciekają od obowiązku.
      Statystykę proszę. Łatwo jest kogoś oczerniać, nie mając na papierze dowodów na winę. Chyba że się jest trzeciofalową feministką, wtedy wychodzi się z założenia, że krzywe spojrzenie mężczyzny, to już gwałt. I za to należy go skazać. Jeśli nie chcesz sprowadzić dyskusji do poziomu rynsztoku, a potem zacząć w nim kopać (ostrzegam jednak, zostaniesz w nim sama), to podaj suche liczby na poparcie swojej tezy, w którą tak święcie wierzysz.
       
       

      Kobieta, która urodzi dzieci ma lata wyjęte z rynku pracy.
      Co już wyżej napisałem, statystyczna kobieta na emeryturze spędza 22 lata. Mężczyzna 7. Mamy 15 lat różnicy. Nawet jeśli pójdziemy absurdalną drogą zakładającą, że okres trwa 7 dni, jest straszny i każda musi brać tramadol przez ten czas i policzymy jeszcze korzystniej (7 dni raz na 4 tygodnie) to mamy 91 dni. Przemnożone przez 25 lat (bo w takim wieku wykształcona kobieta wchodzi na rynek pracy i po tylu latach następuje przekwitanie), dostaniemy 2275 dni. To jest 6 lat z ogonkiem. Odejmij to od 15, uzyskasz 9 lat różnicy. Która kobieta jest wykluczona przez 9 lat z kariery zawodowej? Chyba ta, która ma siódemkę czy ósemkę dzieci (bo przecież ciąża nie choroba, nie trzeba od pierwszego tygodnia iść na L4, prawda?).
      Matematyka nie popiera argumentacji, której tu używasz, bo nawet jeśli pominąć fakt, że zagłębiamy się w odmęty absurdu z wyliczaniem emerytury za okres, to pewnie Ty, ani żadna znana Ci osoba, nie ma u siebie w domu minimum drużyny piłki siatkowej.

      Nie pomyślałaś też, że jeśli mamy do czynienia z małżeństwem, to ona musi czekać na niego przez 7 lat, żeby móc sobie (zakładając godną emeryturę) pojeździć po świecie na stare lata? Nie, niech lepiej facet zapiernicza do śmierci - pomyśli jego żona. Przecież to jest maszyna do wytwarzania pieniędzy, do niczego więcej mi go nie potrzeba. Do takich konkluzji można dojść, kiedy czyta się taką jednostronną argumentację, podaną tu przez Ciebie. Naprawdę chcesz, by Ciebie, Was - kobiety, tak postrzegano? Bezduszne, egocentryczne istoty bez grama empatii? Bo jeśli tak, to to tłumaczy podejście w stosunku do samobójstw - "mężczyźni się nakręcają". No tak, ich wina. Bo przecież na pomoc kobiet w temacie nie mają co liczyć, więc prowadzą dyskusje we własnym gronie, z których wyciągają takie, a nie inne wnioski. Nie mówiąc już o tym, że pewien % przyczyn, dla których do samobójstwa dochodzi, to relacje damsko-męskie. Odbieranie dzieci, majątku, zostawienie kogoś w skarpetach. Odzieranie życia z jego sensu. A jak facet się targnie na swoje życie, to "widać był słaby psychicznie".
       
       

      Mówi się, że kobieta powinna być grzeczna, ułożona, szczupła i zawsze zadbana.
      Bo jak nie jest, to jest tworem z organami rozrodczymi kobiety, który co najwyżej kobiece ma imię, ale jako kobieta z krwi i kości postrzegana nie jest.
      I tak samo jest w drugą stronę - facet, który musi wkładać cegłówki do kieszeni, żeby go wiatr nie zwiał, używający makijażu, malujący paznokcie i zawsze na czasie z trendami modowymi to nie jest facet, jakiego pragną kobiety. Kobiety, nie dzieci czy dziewczyny w wieku max 20-kilka lat. Możesz się z tym nie zgadzać ile chcesz, ale taka jest rzeczywistość wokół.
       
       

      Kobieta z wyższym wykształceniem będzie szukała kogoś podobnego do siebie.
      To jest prawda, jeśli zamienisz "podobnego" na "lepszego". Mnóstwo kobiet goni za karierą, a później się okazuje, że facet musi być minimum o "oczko" lepszy niż one. Ona ma mieszkanie? On też musi mieć, ale większe, lepiej urządzone. Ona ma auto? On musi mieć, najlepiej droższe albo dwa. Ona ma 2 fakultety? Raczej na zwykłego magistra nie spojrzy przychylnym okiem. No i wzrost. Można zapomnieć, że kobieta mająca 178cm będzie brała pod uwagę mężczyzn mających 180cm.

      Nie ma nic złego w tym, że się człowiek rozwija, jednak kobiety same ukręcają na siebie bat, szukając kogoś lepszego niż one same. Wejdzie taka na szczyt i okazuje się, że wyżej już nic, ani nikogo nie ma. A ona nie zejdzie trochę niżej i nie poszuka kogoś - no właśnie - podobnego. Bo przecież zasługuje na to, co najlepsze. Niska dzietność, plaga samotności i inne pochodne nie są skutkiem tego, że kobiety zalały rynek pracy i bywają tu i tam lepsze niż faceci. Skoro nie ma faceta, który byłby lepszy od niej, to woli taka zostać sama, niż obniżyć wymagania. I o ile w przypadku kobiet sukcesu, które doszły do wszystkiego ciężką pracą, jeszcze można to zrozumieć (one, tak jak faceci sukcesu, nie nadają się do tworzenia związku, więc strata tym mniejsza), to niestety dotyczy to wszystkich grup - i klasy średniej, i niższej. Paradoksalnie w niższej jest to najmniej zauważalne, ale to pewnie dlatego, że warunki, jakie musi spełnić facet, aby zyskać zainteresowanie kobiety, nie są jakoś zaskakująco wysokie.
       
       

      W każdym znalezisku dotyczącym kobiety ocenia się jej wygląd i sposób prowadzenia życia seksualnego, u mężczyzny natomiast zauważa się przede wszystkim osiągnięcia.
      Facet, który nic w życiu nie osiągnął i chodzi do marnej roboty, gdzie zarabia grosze, jest niewidoczny w społeczeństwie.
      Kobieta, która jest tak brzydka, że nikt nigdy się nią nie zainteresuje, jest niewidoczna w społeczeństwie.

      W przypadku faceta wygląd pomaga, ale jego "brak" nie przekreśla wartości jednostki.
      W przypadku kobiety wygląd jest kluczowy, bo to głównie dzięki niemu kobieta może się związać z mężczyzną. Jeśli osiąga niebywałe sukcesy zawodowe, to raczej jest to skutek tego, że nie wygląda jak modelka - wie, że wyglądem nie ugra tyle, co koleżanki, więc siedzi i "robi swoje".

      Znakomita większość kobiet na wysokich szczeblach naukowych jest absolutnie przeciętna, jeśli chodzi o wygląd - to jest zależność, której nie da się nie zauważyć, jeśli poznasz wystarczająco dużo takich kobiet. Z kolei z tymi ładnymi (znów, nie wszystkimi, ale większością) jest dokładnie na opak - wyciskają z tego, jak wyglądają, tyle ile się da, nie dbając o to, co będzie za lat kilka czy kilkanaście (zauważ: superprzystojni faceci robią to samo!). Chyba że (i to jest niebywale ważny czynnik) rodzice wbiją do głowy swojemu dziecku, co jest ważne i czego robić nie powinno.
       
       
       
      I na koniec, wisienka:

      Kobiety lepiej odnajdują się w szybko zmieniającej się rzeczywistości, pragną postępu i standardów panujących na zachodzie.
      No właśnie fakt, że na rynku jest plaga samotnych kobiet, jakoś nie świadczy o tym, że kobiety lepiej się odnajdują. Weszły na rynek "5 minut" temu i zejdzie pokolenie lub dwa, zanim zaczną rozumieć, że nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Wiele lekarek wychodzi za mąż jeszcze w trakcie studiów. Mają dzieci, a potem poświęcają się karierze. Bo jeśli będą miały kilkuletni poślizg, to cały plan bierze w łeb. Ze wszystkich zawodów, kobiety uzbrojone w stetoskopy to najmądrzejsza grupa. Reszta potrafi zachłysnąć się karierą, "możliwościami" i wszystkim tym, co oferuje rynek, że dobijają, a potem przebijają 30 rok życia i patrzą ze łzami w oczach na tył odjeżdżającego pociągu zwanego "mąż i dzieci". Co im zostaje? Pracoholizm. Jeden z najpoważniejszych problemów wśród kobiet aspirujących do bycia "kobietą sukcesu", a nie mających pojęcia, jakie wyrzeczenia są z tym związane.
      Postęp? Jest. Zachodnie standardy? Owszem. Ale to Wy, kobiety, nie macie pojęcia, jak się w tą grę gra. Niczym nastolatek, który za dużo wypije jednego wieczora, a na drugi dzień ma kaca. Z tą różnicą, że młodzik z kaca się wyleczy, a Wam utraconych lat na robieniu kariery nikt nie odda, żebyście mogły rodzinę założyć.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (186)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika NyanNyan

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)