•  

    Tata Bronisław chyba nie do końca opowiedział te historię z dziadkiem co był Marszałkiem Polskim. Pewnie o tego Marszałka chodziło który odzyskał Warmię od Hitlera :D.
    https://www.youtube.com/watch?v=OGcv59jM8Xg
    #kononowicz #suchodolski #heheszki #humorobrazkowy pokaż całość

    źródło: konon.jpg

  •  

    Zastanawia mnie jak to jest że wszystkie znaleziska przedstawiające księdza, kościół itp. w złym świetle, są wykopywane przez te same osoby w ciągu pierwszych 30 minut od wstawienia znaleziska. Myślą chyba że tym kogoś przekonają do porzucenia wiary albo jakoś zaszkodzą kościołowi xD
    @KiraQueen to głównie o tobie.
    #gimboateizm #heheszki #humorobrazkowy #religia #bojowkaateistyczna pokaż całość

  •  

    #pokazmorde z #nocnazmiana ludzie stwierdzili że wyglądam jak młody Michał białek xD ja twierdzę że nie więc jak to jest #kiciochpyta

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    czym mozna wyczyscic cpu z pasty? Słyszalem ze mozna zmywaczem do paznokcji ale tez slyszalem, ze to nie najlepszy pomysl. #pcmasterrace #komputery #pasta

  •  

    Jade sobie dzisiaj autobusem relacji Bialystok - Suwalki (podlasie here xD) Przede mna loszka, taka 1,5/10. Sam nie jestem chadem, ale takie mocne 7/10. Loszka widze zalamana ze swojego wygladu, placze i szlocha. Poniewaz we krwi krazylo z 2% postanowilem umilic jej dzien. Udalem ze zasnalem i przytulilem sie do jej ramienia przypominajace ramie Anity Wlodarczyk. Czuje, ze sie ucieszyla, zrobila nam selfiacza i wrzucila na wszystkie mozliwe instagramy i fejsbuki. Po cichu powiedziala ze nigdy nic podobnego jej nie spotkalo i tego dnia nie zapomni nigdy... #pasta #heheszki pokaż całość

  •  

    Opowiem wam pewną zabawną anegdotkę. Niedawno jakiś rowerzysta wziął, wjebał mi się pod samochód, no i go rozsmarowało nieźle po całej ulicy. Ze dwieście metrów ujechałem, zanim zauważyłem, że coś mi pod zderzakiem się kołace. Wstałem, wyszedłem, patrzę: a tu pod zderzakiem się do mnie ten chuj rowerzysta uśmiecha, cały pokrwawiony, z mózgiem na wierzchu. No to ja mu mówię:
    - No i na chuj mi kurwo pierwszeństwo wymuszałeś, co? Fajnie było?
    A rowerzysta, już w pośmiertnych drgawkach wyrzęził:
    - MAM KURWA PIERWSZEŃSTWO
    No niesamowite, słuchajcie. Ma mózg na wierzchu, kurwa, zakrwawił pół drogi, a odruchy działają jak u psów Pawłowa. No to postanowiłem zbadać ten fenomen, przypiąłem kable do akumulatora, a drugim końcem dotykałem mózgu rowerzysty. Jak przypiąłem do płatu skroniowego, to rowerzysta krzyknął:
    - Wypierdalaj ze ścieżki rowerowej, kurwo!
    Interesujące. Przypiąłem do innych części mózgu czy rdzenia przedłużonego i rowerzysta zaczął na przemian krzyczeć:
    - Gdzie kurwa z tym wózkiem?
    - No i chuj że chodnik, mogę tu jechać!
    - Z drogi, kurwa, z drogi, dzwonka chuju nie słyszysz?
    - Jebani samochodziarze, kurwa, zabronić samochodów!
    - No i chuj, że czerwone, jestem rowerem, to mogę!
    - WIĘCEJ ŚCIEŻEK DLA ROWERÓW, MASA KRYTYCZNA!!!!!
    Potem zaczął pluć i machać rękami, jakby chciał mi zajebać. Ogólnie rzekłszy, to już jego krew zaczęła rozpuszczać asfalt, tyle miał w niej kwasu i płynnej nienawiści. Badania przeprowadzałem oczywiście w grubych lateksowych rękawicach, nie chciałem się niczym od niego zarazić.
    Postanowiłem jeszcze sprawdzić inne odruchy. Wziąłem smartfona, pokazałem mu zdjęcie jakiegoś dziecka i wiecie co? Kurwa, martwy, prawie skrwawiony rowerzysta, a jemu kurwa kuśka na ten widok stanęła. I zaraz odruchowo zaczęły mu tak nogi chodzić, jakby chciał jak najszybciej dojechać i potrącić tego dzieciaka, a potem zaciągnąć w krzaki.
    Pobawiłem się tak jeszcze trochę w doktora Frankensteina, no a w końcu przyjechała śmieciarka, to wrzuciliśmy razem z panem śmieciarzem zwłoki do śmieciarki i śmialiśmy się z tego rowerzysty, że kurwa wymusił pierwszeństwo jeden raz za dużo. A potem pojechałem na myjnię, aby mi krew tego rowerzysty nie wypaliła za mocno lakieru. Jak opowiedziałem o mojej małej przygodzie, to wszyscy się na myjni śmiali, że większa strata by była jakbym psa przejechał.

    ----

    pokaż spoiler #baitpasta #rowery #rowerzysci #szkalujaca #pasta
    pokaż całość

  •  

    Wujek trafił do szpitala i prawie umarł, ale co się pośmialiśmy to nasze

    #chwiladlaciebie #humorobrazkowy #czystyubaw

  •  

    #pwr #wroclaw #studbaza #humorobrazkowy
    Mój wydział taki piękny XD
    Pierwszy list polecony z potwierdzeniem, że się dostałem... Piękne pierwsze wrażenie XD

  •  

    Nie, nie to nie odpust pod kościołem, właśnie takie atrakcje czekały na uczestników Pride of Poland.

    pokaż spoiler Źródło: Araby Magazine
    https://www.facebook.com/358283820966232/photos/rpp.358283820966232/1633749636752971/?type=3&theater

    #neuropa #polska #konie #rakcontent #patologiazewsi #bekazpodludzi #gospodarka pokaż całość

    źródło: Beztytułu.jpg

  •  

    Zbiór najlepszych, moim zdaniem, ciekawostek o mrówków :) (lub mrówek, mówiąc mniej kolokwialnie)

    1. Największa odnaleziona kolonia mrówek miała ponad 6,000 km szerokości.
    Ogromna kolonia mrówek argentyńskich rozciągająca się na 6,000 km, została odkryta w Europie i stwarzała spore zagrożenie dla lokalnych zwierząt i upraw. Zwykle mrówki te formują mniejsze grupy, jednakże tutaj kolonie uformowały jedną, ogromną super-kolonię.

    2. Mrówki są najdłużej żyjącymi owadami.
    Mrówcza królowa, którą obserwowano w jej naturalnym środowisku w stanie Idaho, w USA żyła aż 30 lat.

    4. Większość mrówek potrafi przeżyć pod wodą aż 24 godziny.
    Mrówki nie posiadają płuc, oddychają przez maleńkie otwory na ciele – przetchlinki. Kiedy mrówka jest zalana wodą może wydawać się martwa, jednakże jeżeli woda wyparuje mrówka powróci do życia.

    5. Mrówki dużo śpią.
    Mimo, że potocznie mówi się, że mrówki ciągle pracują i nigdy nie śpią, badania prowadzone na czerwonych mrówkach dowodzą inaczej. Odkryto, że robotnice „przysypiają” 253 razy na dobę i trwa to około 1 minuty, co łącznie daje prawie 5 godzin snu. Królowe zasypiają 92 razy, ale za każdym razem na około 6 minut, co daje prawie 9,5 godziny snu. Niektóre mrówki są bardziej aktywne za dnia, inne w nocy. Mogą też spać nawet 4 miesiące podczas hibernacji.

    6. Znane jest ponad 12,000 gatunków mrówek.
    Mrówcza baza danych „antbase” daje dostęp do wszystkich znanych gatunków mrówek na świecie. 3 marca 2010 zarejestrowano tam 12,565 różnych gatunków. Nowe gatunki są ciągle odkrywane. Szacuje się, że na świecie może ich być około 22,000.

    7. W czasie jednego roku mrówki przenoszą 50 ton ziemi na jednej mili kwadratowej.
    „Mrówki są głównym czynnikiem przemieszczania się gleby – ważniejszym nawet niż dżdżownice.” Powiedział Edward Osborne Wilson, socjobiolog z Uniwersytetu Harvarda, największy na świecie specjalista od zachowań społecznych insektów.

    8. Wszystkie robotnice, żołnierze i królowe są samicami.
    Prawie wszystkie mrówki, które możesz zobaczyć w dziczy są samicami. Samce mrówek nie robią nic w koloniach, żyją krótko a ich jedynym zadaniem jest zapłodnienie królowej, po czym giną.

    9. Mrówki mają dwa żołądki.
    Czasami można zauważyć „całujące się” mrówki, które tak naprawdę karmią się wzajemnie. Proces ten nazywany jest trofalaksją. Umożliwia to niektórym mrówkom pilnowanie gniazda, podczas gdy inne szukają pożywienia.

    10. Niektóre mrówki nie mają oczu.
    Większość mrówek ma bardzo słaby wzrok. Niektóre gatunki rozwinęły komunikację przez czułki tak bardzo, że w ogóle nie potrzeba im oczu.

    A teraz najlepsze!

    11. Największym wrogiem mrówek są… inne mrówki.
    Mrówki z różnych kolonii nawet tego samego gatunku traktują się jak wrogowie. Używają żuwaczek, żeby przytrzymać nogi lub czułki wroga kiedy ich pobratymcy rozrywają ofiarę na kawałki. Zwycięzcy mogą najechać pokonaną kolonię i zabrać jajeczka dla jedzenia, lub żeby wychować je na niewolników.

    12. Niektóre gatunki mrówek potrafią zniewolić inne.
    Niewolnictwo objawia się na dwa sposoby. Królowa może zabić królową z sąsiedniego mrowiska. Przejmuje je wtedy a robotnice przynoszą jej jajeczka. Mrówki, które wcześniej tam żyły z biegiem czasu wymrą.
    Innym sposobem jest kradzież larw i poczwarek z innych mrowisk i wychowywanie ich na robotnice-niewolników.

    13. Mrówki hodują mszyce podobnie jak ludzie zwierzęta. Przenoszą je na świeżą roślinność i zapewniają ochronę. W zamian za to mszyce produkują spadź, która jest przysmakiem mrówek.

    14. Grzyb Ophiocordyceps unilateralis potrafi przejąć kontrolę nad umysłem żywiciela. Wrasta w ciało zarażonej mrówki. Następnie zmusza zarażoną mrówkę, by udała się w miejsce, które jest najbardziej dogodne dla jego rozwoju i rozmnażania się. Po paru dniach z głowy mrówki zaczyna wyrastać długa strzępka, na której pojawia się kula z zarodnikami. W ten sposób powstaje zasadzka na kolejne mrówki, co może prowadzić do zagrożenia całej kolonii.

    15. Niektóre gatunki mrówek zbierają kawałki żywicy, by następnie po niej chodzić i ocierać się o nią. Żywica używana jest jako antybiotyk, która dzięki swoim właściwościom bakteriobójczym chroni ciała mrówek przed zarazkami.

    Tak więc, czy mrówki nie przypominają NAS?

    źródło(a):
    - http://www.myrmeblog.pl/ciekawostki-o-mrowkach/
    - https://zalajkowane.pl/15-ciekawostek-o-mrowkach/
    - wikipedia
    #mrowki #zwierzaczki #smiesznypiesek #zwierzeta #ciekawostki #przyroda
    #gruparatowaniapoziomu ?
    pokaż całość

  •  

    SPRAWDŹ JAKIM TYPEM WYKOPKA JESTEŚ ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ostatnia cyfra po kliknięciu + powie Ci kim tak naprawdę jesteś.
    Zdjęcia w komentarzu, zapraszam do zabawy!
    0 – Wykopek specjalizujący się w czarnej magii.
    1 - Biały Rycerz - rusza na ratunek, każdej różowej, która została obrażona na wypoku.
    2 - Wykopkowy Szeryf – pilnuje porządku na wypoku. „Taguj to gówno!!”.
    3 – Robin Hood z Podlasia.
    4 – Wykopek Dzban.
    5 – Atencyjny Wykopek – codziennie wrzuca zdjęcia w innej koszuli, nie wie w jaki sposób wylądował na czarnej sofie.
    6 – Wykopek Dresik – szuka zaczepki w komentarzach, grozi innym wykopkom.
    7 - Wykopek Menel – co weekend pisze o tym jak się naj*bał. „Trzeźwi dupa cicho”.
    8 – Mikrokoks – bicki i klata bez zarzutu, niestety zapomniał o nogach. Jest homo.
    9 – Wykopek Szczęściarz – pisze głupie komentarze, które wyjątkowo często otrzymują mnóstwo plusów.
    pokaż całość

  •  

    Tej, panowie #bekazkatoli, obczajcie moje poglądy:
    Jestem wierzący
    Praktykuję, tzn co tydzien chodze na msze
    Nikogo nie zmuszam do wierzenia
    Jakby mnie Klecha powtarzam K L E C H A zmuszał do oddania moich pieniędzy to bym mu nie dał
    Jakby mnie poprosił na jakiś dobry cel to może bym dał
    Nie jestem przeciwny prawom osob LGBT, niech sobie żyją, na zdrowie
    Uwazam ze ewolucja miała miejsce
    Uważam że powinien być rozdział kościoła od państwa

    W każdym poscie #gimboateizm #bekazprawakow i inne takie mnie atakujecie. To znaczy - atakujecie Tych Jebanych Katoli, Ciemnogród, Debili, Bydło, Kondominium Watykanu, do ktorych ja też się zaliczam. Proszę zatem o wyjaśnienie:
    Jaki macie ze mną problem?
    Nie liczę na dyskusję, tylko definicję - co robię źle?

    Wołam @lakukaracza_ , na podstawie którego wpisów wnioskuję, że NIENAWIDZI mnie on z całego pełnego logiki serca.
    pokaż całość

    +: qbad89, instinCtoriginal +79 innych
  •  

    Jaki jest powód tego, że żyjecie? Jeżeli dlatego, że się boicie umrzeć to jesteście zwykłymi lamusami. Powiem wam tyle żyjecie złudzeniem, że po śmierci coś was czeka i staracie się za wszelką cenę przeżyć. Nawet za cenę honoru wolicie przeżyć i zostać nic nie wartymi śmieciami bez honoru niż zginąć ale zachować godność i wartość o której tak wszyscy pie.dolicie. Ja już raz się zabiłem i tam nie ma nic ciekawego jedynie jakiś dziadek który czeka na kolejną dupę do wyje.ania a tam stoją do niego kolejki żeby tylko zostać wyruchanym, dziadek co chwile tryska więc jest tam dużo spermy. To tyle je.ane lamusy, może po tym zmienicie zdanie i się zabijecie żeby zobaczyć czy serio warto jest gnić na ziemi. Zastanówcie sie nad tym bo wasi starzy bez zastanowienia sie ruchali i powstaliscie wy a wam sie wydaje, że jestescie kims wyjątkowym, to jest błędne myślenie bo jestescie tylko gnijącym odpadem po którym po smierci nic nie zostanie.
    #testoviron #pasta
    pokaż całość

  •  

    Jest przyjęte, że każdy nowy rok wita się postanowieniami noworocznymi, które mają uczynić nas lepszymi ludźmi. Niektórzy idą na dietę, inni zapisują się na siłownię, jeszcze inni zaczynają naukę języka obcego. Dla mnie takim postanowieniem 1 stycznia 2018 było wyzbycie się nikotynizmu, zwanego również jaraniem szlugów, będącego przyczyną szeregu różnorakich problemów, które obecnie są nawet wizualizowane na paczkach papierosów.

    1 stycznia 2018 nie paliłem aż do 13:00, co mogłoby wydać się pewnym sukcesem, gdyby nie to, że wstałem o 11:00 a przez kolejną godzinę rzygałem, więc i tak nie mogłem palić, bo by mi przy tym rzyganiu papieros wypadł z ust do kibla xD O 13:00 przegrałem więc pierwszą bitwę z nałogiem, jednak nie zamierzałem ogłaszać kapitulacji na całym froncie tytoniowym
    Szczęśliwie, współczesność oferuje nam wiele metod wsparcia w tej walce, z których w większości skorzystałem:

    Plastry nikotynowe - byłem oszołomiony jakbym się piwa napił

    Gumy nikotynowe – jak je żułem to chciało mi się rzygać (co poniekąd byłoby skuteczne, bo przy rzyganiu szlug by mi wypadł z ust do kibla xD)

    Te różne suplementy diety – nie wiem w ogóle czy to coś dawało, palić mi się chciało tak samo, tylko jak paliłem to się źle czułem, więc dalej paliłem, tylko przez łzy xD

    Rozczarowany metodami farmaceutycznymi wspartymi dowodami naukowymi, zainteresowałem się ofertą tzw. medycyny alternatywnej.

    Akupunktura – nie pójdę bo się boję jak kłują, nawet jak kiedyś miałem krew pobieraną to mi słabo było, a co dopiero milion igieł

    Masaże kryształami – XDDD

    Podłączenie do prądu – no to jest kurwa najlepsze xD Sadzają cię na fotelu, montują wenflon i podłączają kable do głowy. Potem ci wstrzykują trochę czystej nikotyny i w tym samym momencie cię rażą prądem po łbie, żeby twój organizm sobie skojarzył nikotynę z bólem, jak te psy Pawłowa xD Na to nie poszedłem, bo takie rzeczy to robią ludziom w Ameryce w Teksasie, jak się kogoś porwie, zabije i zakopie na pustyni. A przecież cały czas się słyszy, że na kimś tam wykonali egzekucję, a po latach dowody DNA wskazały, że był niewinny, więc się bałem, żeby i w moim przypadku sprawiedliwości nie stało się zadość dopiero po kilku filmach z gatunku dramat sądowy xD Szczególnie, że ciężko mi sobie wyobrazić sędzinę Annę Marię-Wesołowską wydającą wyrok w takiej sprawie, bo ona ma same opcje typu mąż pobił kochanka, więc mogłaby sobie nie poradzić i IPN by się musiał mną zająć, a ja z natury nie lubię ludzi fatygować.

    Na tych nieudanych próbach upłynęło mi kilka miesięcy, nadszedł kwiecień, spotkałem gdzieś na ulicy takiego ziomka-kwasiarza, co go poznałem w wakacje na tych kwasowych festiwalach, co tutaj kiedyś opisywałem. Stoimy, ja palę i mówię mu, kurwa miałem rzucać, ale nie idzie, wszystkiego próbowałem. A on mi mówi, stary, nic prostszego, miałem to samo, musisz po prostu iść do szamana z dżungli amazońskiej na sesję ayahuasca. To ja mówię CO? A on mówi DO SZAMANA. A ja mówię, że to akurat zrozumiałem, ale całej reszty nie. No to on mi przewija opcję, że w dżungli amazońskiej rośnie jakaś tam roślina, z której się odcina korzenie, gotuje w garze, one wtedy z siebie wydzielają substancje narkotyczne, pije się to, szaman nad tobą robi rytuał i ci przestawia w głowie żebyś nie palił i nie palisz. To mu tłumaczę, że w tej sytuacji to już taniej mi wyjdzie nadal palić, niż jechać do jakiejś dżungli na końcu świata i przynajmniej mnie jakieś węże jadowite i małpy nie pogryzą w drodze do kiosku, czego nie można powiedzieć o lesie równikowym.

    On mi tłumaczy, że nic z tych rzeczy, nigdzie nie trzeba jechać, tutaj w Warszawie na Mokotowie jest trzech różnych szamanów indiańskich, można sobie wybrać. To wzbudziło moje wątpliwości, bo mam powody by podejrzewać, że taki polski szaman indiański, przebieraniec zwykły, to pewnie naciąganie ludzi, skoro nawet nad morzem w Juracie jak pisze LODY WŁOSKIE to zazwyczaj są zwyczajne z maszyny – to co dopiero taka gruba sprawa, jak jakieś rytuały religijne.

    Tutaj też się jednak okazało, że opcja jest legitna, bo to są prawdziwi szamani indiańscy z Boliwii, a w Polsce się znaleźli w ten sposób, że jak w latach ’60 i ’70 w Ameryce Południowej były różne wojny domowe, pucze i rządy junt wojskowych, to ówczesna władza ich tutaj zaprosiła jako ofiary imperializmu amerykańskiego. Więc przyjechali i tak sobie tu żyją. Typ powiedział, że on mnie umówi do takiego zaufanego szamana i mi napisze smsa gdzie mam przyjść i kiedy.

    Minęło kilka dni, dostaję info i idę na ustaloną godzinę i miejsce. Nie było żadnych węży, małp i szałasów tylko normalny blok z wielkiej płyty, a na drzwiach tabliczka MASAŻE – pomyślałem, że dla zmylenia, bo takie narkotyczne zabiegi są pewnie w Polsce niezgodne z prawem, skoro u nas nawet dopalacze pozamykali. Jeszcze ten ziomek-kwasiarz mi powiedział, żebym się przygotował duchowo do rytuału, ale niezbyt wiedziałem jak to zrobić, to na klatce schodowej odmówiłem ANIELE BOŻY STRÓŻU MÓJ i zapukałem do drzwi.

    Z wewnątrz słyszę krzyk ZARAAAA i rzeczywiście zara drzwi się otwierają i staje w nich typ po 50-tce, w samych gaciach i koszulce LATO Z RADIEM 2006, w jednej ręce ma szluga, a w drugiej piwo mocne – wiecie, takie w czarnej puszce, 9%, najlepszy współczynnik zawartości alkoholu w stosunku do ceny xD No normalny, stereotypowy Janusz, tylko o ciemniejszej, boliwijskiej karnacji, jakby całe wakacje topless budował na działce skalniak, a przecież dopiero wiosna. W głowie mi się zapaliła lampka, że skoro taki z niego szaman, to dlaczego sam siebie nie wyleczył z palenia szlugów, ale potem pomyślałem, że w sumie taki na przykład chirurg też sam siebie nie może zoperować, więc może działa to tak samo.

    Typ mówi CO, to mówię, że na sesję ayahuasca antynikotynową, to on mówi, żebym wchodził do dużego pokoju. Posadził mnie na kanapie i powiedział żebym czekał, bo on jeszcze musi coś przygotować, a w międzyczasie będzie 200 złotych do zapłaty, no chyba że z paragonem ma być, to drożej. Rozglądam się po salonie i wszystko wygląda jak w normalnym, polskim domu: w sensie wersalka rozkładana, telewizor LCD HD READY, na szafce zakurzone kieliszki kryształowe, zdjęcie z pierwszej komunii indiańskiej itd. Szaman w tym czasie założył spodnie, klapki i słyszę, że wychodzi z mieszkania, ale jeszcze jak otworzył drzwi na klatkę to tam stał jakiś typ – widocznie też do niego – i szaman mu kazał wejść do środka i czekać razem ze mną, a sam sobie gdzieś poszedł.

    Ten typek co przyszedł był tak koło 40-stki i nie był boliwijczykiem, ale też przyszedł z browarem, więc już mi się zrobiło głupio, że tylko ja tak z pustymi rękami. Koleś usiadł na kanapie ze mną i odpalił piwo, więc się zacząłem przechadzać po tym salonie, niby coś oglądać na meblościance, żeby nie było takiej niezręcznej sytuacji, że siedzimy i się patrzymy w milczeniu na telewizor. W dodatku wyłączony.

    Wyglądam przez okno, a tam nasz szaman w klapkach ciśnie przez skwerek prosto do takiej białej budy blaszanej 24/7 pod blokiem (dobrze było widać, bo to drugie piętro), więc pomyślałem, że może jeszcze chce wodę kupić do gotowania tego narkotycznego wywaru, ale on zaraz wybija z siatą zawierającą więcej browarów, staje pod sklepem i jeszcze wypierdala na hejnał setkę wódy xD

    Zaniepokoiło mnie to i już zacząłem nawet trochę żałować, że jednak nie ma węży, małp i szałasów, tylko wszystko jest normalnie, po polsku, więc zagaduję do tego gościa co czekał ze mną, że to będzie mój pierwszy seans ayahuasci i jestem trochę speszony. On pyta CO? A ja mówię, że SEANS AYAHUASCI, to on mówi, że nie wie co to jest i że on jest normalny i normalnie se bzyka. Zląkłem się wtedy i pytam, kogo będzie bzykał, szamana czy mnie, a on mówi, że co kurwa, że Marzenkę będzie bzykał, tylko widocznie ktoś jeszcze u niej jest w pokoju, więc czekamy. Okazało się, że szaman z tą Marzenką wynajmują na spółkę mieszkanie trzypokojowe pod działalność gospodarczą, a ja wtedy stwierdziłem, że w takich warunkach i jeszcze przy obsłudze będącej pod wpływem alkoholu, to nie zamierzam przechodzić żadnych rytuałów, szczególnie narkotycznych.

    W tym momencie wraca szaman, więc mu mówię, że ja się chyba jednak rozmyśliłem i w gruncie rzeczy to całkiem dobrze mi jest z paleniem tytoniu i chyba jednak przy nim pozostanę, więc czy w tej sytuacji mogę dostać swoje 200 zł. Szaman mówi, spoko, jak tam sobie chcę, ale on reklamacji nie uwzględnia. Ja pytam, że jak to nie uwzględnia, a on mi pokazuje na ścianie przy drzwiach przyczepioną zalaminowaną kartkę REKLAMACJI NIE UWZGLĘDNIAM, więc rzeczywiście mówił prawdę.

    Wyszedłem z bloku i odpaliłem szluga z nerwów. Szkoda mi było tych 200 zł ale idąc do domu pomyślałem, że mimo wszystko otrzymałem za nie bardzo wartościową lekcję – to nieprawda, że osoby z innych kultur nie potrafią się asymilować w Polsce.

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    #axeliocontent

    Ktoś wyjaśni mi o co chodzi z tym, że on uderzył dziewczynę za obgryzanie paznokci. To było na jakimś live czy gdzie?

  •  

    Jest to opowiesc o najbardziej chyba spektakularnej grupie hackerskiej w historii Netu oraz najgenialniejszym hackerze wsrod seniorow. Pan Jan S. , bo o nim mowa zaczal sie co prawda interesowac komputerami dopiero w wieku 68 lat lecz efekty jego zainteresowan przerosly jego nasmielsze oczekiwania.

    Ale zacznijmy od poczatku.

    - Pamietam jak dzis. To bylo w 1987 roku... bylem wlasnie wtedy na poczcie po swoja emeryture (u pani Halinki z 3 okienka) kiedy po raz pierwszy zobaczylem komputer. Stal na biurku przykryty pokrowcem - wspomina pan Jan. Wtedy jeszcze nic nie wskazywalo na to ze komputery stana sie zyciowym hobby pana Jana.
    - W roku 1989 w bibliotece wojewodzkiej, gdzie czesto zagladalem tez byly juz komputery... pamietam, ze po raz pierwszy (i ostatni) usiadlem wtedy przed klawiatura. Kompletnie nie wiedzialem co mam zrobic, wiec najpierw przeczytalem cztery razy to co bylo napisane na monitorze. Potem jakos juz poszlo... Tego samego dnia wypozyczylem ksiazke o rosyjskich maszynach cyfrowych z ktorej dowiedzialem sie co to jest bit i bajt oraz kto to jest Lenin.

    Od tej pory zaczal sie intesywny okres w zyciu pana S. Cale dnie spedzal w czytelni pochlanialac ksiazki o komputerach, systemach operacyjnych, sieciach komputerowych , ale nie tylko. W kregu zainteresowan pana Jana znalazla sie rowniez telefonia i budowa modemow, co zreszta zaowocowalo w pozniejszym czasie rewolucyjnymi metodami stosowanymi przez grupe "Sendbajt" Ale nie uprzedzajmy faktow. Na poczatku 1989 roku poznal pan S. niejakiego Mieczyslawa R., rowniez emeryta, ktory wiekszosc zycia spedzil na instalowaniu sieci telefonicznych oraz pracy na Strowgerze. Mietek (jak o nim mawial pan Jan) byl wtedy zgorzknialym 64 letnim emerytem, dysponowal jednak duza wiedza praktyczna i dlatego wlasnie pan Jan postanowil zawrzec z nim spolke w celu wyciagniecia od niego mozliwie duzo wiedzy (byc moze juz wtedy istnialy w glowie Jana S. zarysy szatanskiego planu ktory pozniej przyniosl slawe jemu oraz grupie "Sendbajt").

    Kolejny rok pan Jan spedzil razem z Mietkiem na dalszym intensywnym szkoleniu w bibliotekach i nie tylko. Prenumerata "Bajtka" otorzyla mu oczy na wiele zagadnien o komputerach o ktorych dotad nie wiedzial nic. Nieodzownym elementem zycia staly sie nocne rozmowy z Mietkiem przy kubku kakao, w czasie ktorych prowadzili ozywione duskusje a to o plikach, a to o sytemach Dos, Unix a to o protokolach sieciowych lub modemowych. Czasami w domu pana Jana pojawiala sie takze pani Bozenka - zona pana Mietka. Przygotowywala im kakao i przysluchiwala sie o czym rozmawiaja. Czasem tez zadawala pytania, ktore jednak nie zawsze mialy sens.

    Gdzies tak w sierpniu 1990 pan Jan stworzyl swoj pierwszy program - byl to generator liczb losowych totolotka napisany w basicu commodore 64. Niestety program istnial tylko na kartce z notesu, a to z tego prostego powodu, iz pana Jana nie bylo stac nawet na najtanszy komputer 8 bitowy. Pozniej przyszla nauka assemblera. Okazalo sie ze pan S. ma do tego nadzwyczajny talent. Juz po miesiacu nauczyl sie wszystkich rozkazow procesora 8086. Po kolejnych 3 miesiacach zmudnej nauki mial opanowane wszystkie przerwania i byl w stanie pisac i debuggowac programy w assemblerze i to jedynie za pomoca kilku kartek papieru kancelaryjnego i olowka z gumka.Kiedy pan Jan dowiedzial sie juz dostatecznie duzo o komputerach i systemach operacyjnych przyszla pora na gruntowne studiowanie sieci, zwlaszcza rozleglych. W ciagu pol roku intensywnego wkuwania polaczonego z cwiczeniami praktycznymi pan Jan zdobyl tak wiele informacji, ze mogl np. zakodowac dowolny tekst na ciag znakow ASCII po czym zamienic to na ciag zer i jedynek oraz podzielic na pakiety wyposazone w sume kontrolna, bity stopu, parzystosci i takie tam. Po wielu treningach okazalo sie ze potrafi on z pamieci podac 1 kB plik binarny (ewentualnie zaszyfrowac go np. metoda xor w czasie rzeczywistym). Pan Mietek takze nie proznowal - na polecenie pana Jana zbudowal specjalny aparat telefoniczny z dwoma mikrofonami oraz z trzema sluchawkami.

    Mowi pan Jan:
    - Tak pod koniec roku 1991 mialem juz duzo wiadomosci i wiedzialem dokladnie czego chce. Chcialem dostepu do niezliczonych zasobow wiedzy zgromadzonej na wszystkich komputerach swiata. - Mowiac to pan Jan wzrusza sie bardzo i widac, ze silnie to przezywa.
    - Przelomem byl styczen 1992. Czytalem wlasnie o najnowszych metodach modulacji sygnalu w pasmie telefonicznym, kiedy wpadl Mietek z nowym "Bajtkiem". Byla tam opublikowana lista wszystkich BBS-ow w Polsce. Postanowilismy sprawdzic te numery. Pozniewaz ja nie mam telefonu, ubralem sie cieplo i poszlismy nie opodal do automatu. Wg "Bajtka" w naszym miescie byly 3 BBSy. Drzacymi rekoma wykrecilem numer pierwszego BBSu i w chwili gdy chcialem wrzucic zeton Mietek powstrzymal mnie i sam energicznie przywalil w aparat centralnie od frontu. Spojarzalem na niego ze zdziwieniem, ale nie bylo czasu na wyjasnienia gdyz w tym momencie nastapilo polaczenie, a ja w sluchawce uslyszalem dzikie piski o duzym natezeniu wpadajace wprost do mego ucha. W pierszym odruchu wypuscilem sluchawke z reki, ale zaraz sie opamietalem i Mietek podal mi sluchawke znowu. Tym razem bylem juz przygotowany i staralem sie rozroznic poszczegolne dzwieki. W mlodosci bylem miedzy innymi muzykiem jazzowym, wiec od razu wylapalem czestotliwosc nosna na 1200 Hz. Slychac bylo regularne sekwencje piskow. Powtorzylo sie to w sumie szesc razy i modem po drugiej stronie sie wylaczyl. Czasu nie bylo duzo, ale juz po tym pierwszym polaczeniu zorientowalem sie, ze mam do czynienia z jakims modemem 2400 a takze rozpoznalem rodzaj modulacji. Za chwile wykrecilismy ten sam numer raz jeszcze i tym razem sprobowalem nawiazac lacznosc. Gwizdanie do mikrofonu niewiele pomoglo, wiec wpadlem na pomysl zeby Mietek wymawial "aaaaaaaa" na czestotliwosci ok 2400 hz a ja w tym czasie wydawalem odpowiednie piski w celu przeprowadzenia handshake'u oraz uzyskania polaczenia z komputerem odleglym z predkoscia przynajmniej 300 bps. Probowalismy jakies 4 razy zanim sie to udalo. Jednak po odebraniu wiadomosci wstepnych oraz zalogowaniu sie do BBSa jako anonymous polaczenie zostalo przerwane, poniewaz Mietek zaniosl sie nagle straszliwym kaszlem. Mnie zreszta tez rozbolalo gardlo od wydawania piskow, oraz reka od notowania zer i jedynek. Prace takze utrudnial fakt, ze musialem jednoczesnie nadawac i deszyfrowac dane. Nalezalo zdecydowanie opuscic budke i udac sie do domu w celu obmyslenia innej strategii, zwlaszcza, ze wokolo zebral sie tlumek mlodych osob przygladajacych sie nam dosc dziwnie. No coz, to moje pierwsze polaczenie z modemem bylo moze niezbyt udane ale za to wiele sie nauczylem.

    Co robil pan Jan S. w nastepnych dniach? Otoz zdal on sobie sprawe ze w pojedynke z Mietkiem wiele nie zdzialaja. Potrzebowali pomocy fachowcow. Na pierwszy ogien poszla pani Bozenka, ktora jako regularna bywalczyni coniedzielnej mszy swietej dysponowala odpowim glosem z ktorym pan S. wiazal duze nadzieje.

    - Pani Bozenko, pani bedzie pelnila w naszej grupie funkcje generatora fali nosnej.
    - Lo Jezu! A co to jest? W imie ojca!
    - Spokojnie pani Bozenko, to nic trudnegom niech no pani powie "aaa".
    - Aa
    - Ale tak dlugo "aaaaaa" i tutaj, do mikrofonu prosze.
    - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    - Dobrze. No widzi pani? Trudne? Nietrudne. Panie Mietku, odczytal pan czestotliwosc na oscyloskopie?
    - Niewiarygodne! Dokladnie 2400 Hz panie Janie!
    - Fantastycznie! Jest pani najstarszym generatorem fali nosnych telefonicznych na swiecie.
    - No wie pan?
    - Zartowalem, he he.
    - Panie Janie a jak bedzie sie nazywala nasza grupa?
    - Juz to przemyslalem proponuje "Sendbajt". Moze byc ?
    - Eee. Dobra.

    W kolejnych dniach pan Jan pokazywal pani Bozence jak ma sie zachowywac generator fali nosnej, zwlaszcza w przypadku renegocjacji polaczenia oraz zaklocen na linii. Pan Mietek przechodzil intensywny kurs HTMLa (oczywiscie w wersji zerojedynkowej). Po tygodniu do grupy "Sendbajt" dolaczyla jeszcze pani Wanda - dobra znajoma pani Bozenki, ktora wg niej spiewala najglosniej i najpiekniej w calym kosciele.

    - Bardzo dobrze! - ucieszyl sie pan Jan - pani bedzie naszym nadajnikiem oraz modulatorem!
    - Ale nic nie wiem! Nie umiem! - plakala pani Wanda.
    - Jak to nic ? Niech pani powie "pi pi pi pioooupipaupioiopppipipiapappe pi pi"
    - pi pi pi pioooupipaupi... jak bylo dalej?
    - ...oiopppipipiapappe pi pi ...jeszcze raz!
    - pi pi pi pioooupipaupioiopppipipiappe pi pi ...dobrze?
    - Opuscila pani jedno pa, ale korekcja bledow modemu odbiorczego powinna sobie z tym poradzic.Poza tym doskonale.Panie Mietku!
    - Slucham.
    - Prosze przebudowac nasz aparat tak aby drugi mikrofon byl polaczony szeregowo z pierwszym poprzez uklad, ktory pan zaprojektuje tak aby sygnal z drugiego mikrofonu modulowal sygnal pierwszego fazowo, amplitudowo lub czestotliwosciowo w zaleznosci od polozenia przelacznika p3... Druga sluchawka ma miec dodatkowy filtr srodkowoprzepustowy na 1200 Hz ...zreszta tu ma pan wstepny projekt.
    - Jasna sprawa, tylko co z tymi krokodylkami, zostaja jak sa ?
    - tak, i niech pan skoluje jakies 50 metrow czarnego kabla telefonicznego.
    - To sie da zrobic.

    Nastepny tydzien uplynal na przygotowaniach. Pan Jan zarywal noce symulujac na kartce mala siec ethernet na szesc komputerow. Bawil sie kopiujac pliki miedzy stanowiskami lub uruchamiajac programy na serwerze. Zabawa ta kosztowala go co prawda dwie ryzy papieru do kserokopiarek ale jego wiedza o dzialaniu sieci wzrosla niepomiernie.

    - Nasza pierwsza akcja? No coz, to bylo w piwnicy naszego bloku. Okolo godziny 23:00 zaopatrzeni w latarki, hackomat (jak nazwalismy nasz przyrzad) oraz koszyk na ziemniaki i torbe na kompoty zeszlismy do piwnicy. Mietek od razu odszukal skrzynke z napisem >TP< i wyjal z torby pek kluczy. Po chwili nasz hackomat byl na lini i mielismy dialtone.Wg planu najpierw wykrecilem numer do naszego znajomego BBSu. Panie zajely miejsca przy mikrofonach, Mietek przylozyl swoja sluchawke do ucha, ja swoja i przygotowalem papier i kredki (olowki mi sie juz wtedy skonczyly) Pierwsza proba zalogowania sie nie powiodla, poniewaz pani Wanda z wrazenia krzyknela do mikrofonu i zdalny modem nas rozlaczyl. Jednak za drugim razem udalo sie doprowadzic do polaczenia, co prawda tylko 120 bps, ale jak na poczatek to chyba i tak niezle. Mietek szybko zalapal o co chodzi pozniej juz sam odbieral i deszyfrowal wiadomosci. Dzieki temu ja moglem sie zajac przetwarzaniem danych. Naprawde byloby z nami krucho, gdybu nie to, ze Mietek pozyczyl od swojego syna kalkulator. To byl taki prosty kalkulator, ale mial co trzeba, tzn dodawanie i mnozenie. Kiedy juz sie zalogowalem do systemu pierwsza rzecza jaka zrobilem bylo przejecie praw menedzera BBSu wg mojej metody obmyslonej z pol roku wczesniej. Nie spodziewalem sie ze pojdzie az tak latwo. Niestety po 15 minutach polaczenia pani Bozenka nie wytrzymala i powiedziala ze nie moze dluzej krzyczec "aaaa", ze ona tez chce byc procesorem i inne takie bzdury. Przez nia zerwalismy takie swietnie zapowiadajace sie haczenie. Ale nic to. Zdazylem i tak skasowac wiekszosc plikow systemowych. Kiedy Mietek doprowadzil swoja zone do porzadku i moglismy juz kontynuowac postanowilismy sprobowac czegos innego.Polaczylismy sie z serwerem dosyc duzej firmy L*** z naszego miasta. Okazalo sie ze maja aktywne konto guest. Nic prostszego. Po wejsciu do systemu w ciagu 5 minut zdobylem uprawnienia roota i ku mojej nieopisanej radosci okazalo sie ze serwer ma lacze z inernetem. Niedowierzajac sprawdzilem cala kartke obliczen czy sie nie pomylilem czasem przy dodawaniu liczb ujemnych w systemie osemkowym, bo z tym mialem zawsze troche klopotu. No ale wszystko sie potwierdzilo. Zakrylem mikrofon reka i krzyknalem do Mietka: Udalo sie! Jestesmy w Internecie! niestety nasze panie wytwarzaly taki zgielk, ze prawdopodobnie mnie i tak nie usluszal. Ale ja juz bylem tam gdzie chcialem byc zawsze. Pierwsze co zrobilem do polaczylem sie z serwerem firmy Seagate Technologies (znalem dobrze ich system operacyjny z jednej ksiazki) i wlamalem sie na strone WWW. Nie tracac czasu przekazalem paleczke naszemu specowi od HTMLa , czyli panu Mietkowi, sam zas zajalem jego miejsce. Tak jak sie umowilismy wczesniej Mietek dokonal zmian bezposrednio w kodzie html przy pomocy edytora dysku na serwerze. Teraz trudne zadanie czekalo pania Wande. Musiala nadawac przez 20 minut tekst naszego manifestu...

    Kolejne miesiace plynely grupie "sendbajt" szybko. Po pierwszych sukcesach na stronach WWW probowali wlamywania na amerykanskie serwery wojskowe i rzadowe, co bylo od zawsze skrytym marzeniem Jana S. Niestety, pomimo poprawienia (na skutek zaprawy czlonkow "Sendbajt") parametrow transmisji (dochodzila ona do 1200 bps ) nie dalo sie w dalszym ciagu sciagac wiekszych plikow binarnych. Rekordem grupy byl download kodu zrodlowego do Internet Explorera v 2.0 (po wlamaniu na serwer firmy Microsoft). Poprawilo to nawigacje w sieci www gdyz pan Mietek nauczyl sie tego kodu na pamiec i robil po prostu za przegladarke (jak bylo trzeba to szkicowal na kartce jpgi i gify zeby kazdy mogl podziwiac szate graficzna danej strony). Tymczasem pan Jan zaliczal coraz to nowe miejsca www, haczyl i ewentualnie niszczyl serwery internetowe jeden za drugim. Jednym slowem grupa rozwijala sie i z dnia na dzien stawala sie w Sieci coraz bardziej popularna. Na wszystkich administratorow padl blady strach. Wiekszosc z nich zaczela do wymiany informacji uzywac tradycyjnej poczty snail-mail, do tego stopnia byli sterroryzowani przez czlonkow grupy "Sendbajt". Oczywiscie przez caly ten czas grupa korzystala podczas uprawiania swego procederu z roznych numerow telefononow, poczatkowo sasiadow z bloku, ale pozniej pan Mietek wynalazl swietne miejsce kolo przedszkola dwie ulice dalej. Chodzili tam wiec nocami, wpinali hackomat i siadali w krzakach, z daleka od ludzi.

    Pewnie sie spodziewacie, ze w koncu policja nakryla grupe "Sendbajt" i zirytowani admini ukamienowali za miastem jej czlonkow, wzglednie Jan S. wyladowal w wiezieniu jak przystalo na hackera-legende ? Otoz nie. Dzialalnosc grupy trwalaby zapewne po dzis dzien gdyby pan Jan nie odkryl nowej pasjii zyciowej - mianowicie wedkarstwa. No niestety bez pana Jana grupa "Sendbajt" szybko sie rozpadla. Spotykaja sie jednak czasem w piwnicy jak za starych czasow i przesiaduja na IRCu lub pan Jan sciaga sobie stronki o wedkarstwie. Poza tym sa szczesliwi. Admini tez, ze cala sprawa przycichla... Nadal wydaje im sie ze ich systemy sa dobrze zabezpieczone i moga spac spokojnie. Niech spia...

    #pasta #lata80 #lata90 #komputery #internet #modem #modemy #budkatelefoniczna #cdaction #thebestofmirko
    pokaż całość

  •  

    Kto gardzi #nosaczsundajski i uważa że te memy przestały być śmieszne jakieś pięć lat temu ten plusuje
    #memy #humorobrazkowy

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    anon lvl 21. chodzisz na studia z internatem twoi rodzice wywalili cię bo waliłeś konia a oni wparowali ci do pokoju podczas robienia tego. mieszkasz z 2 ziomkami. nazwijmy ich piotrek i stachu. pewnego dnia mieliście robić imprezę ale że nie wolno tak robić (bo zabraniają kury). ustaliliście że piotrek załatwia pizzę stachu piwerko a ty miałeś załatwić dupeczki. miałeś najłatwiej. nie daleko był pokój z czterema dupeczkami. poszedłeś pewnym krokiem lecz gdy byłeś coraz bliżej nogi zamieniały ci się w watę. nie mogłeś ruszyć spod drzwi dupeczek. po pięciu minutach zapukałem. otworzyła ci dziewczyna (7/10) i powiedziała
    -siemka anon - zastanawiasz się skąd zna twoje imie
    -cz-cz-cześć...
    -po co przyszedłeś? - zapytała
    -j-ja chciał-chciałem - anon ogarnij się. zapytaj ją w końcu - czy przyszłyście by do mnie i do chłopaków?
    -jasne. jutro?
    -tak.
    -no to do jutra.
    ło kierwa! udało ci się! wracasz do pokoju. pytasz się chłopaków.
    -siema. ogarneliście towar?
    -no elo. ta mam pizze na jutro więc już myślę że 2/3 zrobione - wtedy zobaczyłeś że stacha nie ma
    -ta 2/3 zrobione ale gdzie do cholery stachu?
    -nie mam pojęcia..
    i nagle jeb kura. stachu najebay wbija do pokoju.
    -stachu co ty zrobiłeś?!
    -aleeee o co ci chłodzi? - powiedział ledwo nie zgonując
    -załatwiłeś piwo? - zapytał piotrek
    -no a jak! - już bardziej trzezwo powiedział stachu
    ok. jest dobrze. nic nie dzieję się więcej. następnego dnia o 23:00 przyszły dupeczki pizza była tak samo jak piwerko. zajebicie. chłopaki zezgonowali oraz trzy dupeczki. zostajesz sam na sam z dziewczyną która otworzyła ci drzwi.
    -anon.
    -tak?
    -zrobimy to? - powiedziała cała pijana.
    -anon!! - myślisz - twój pierwszy raz kiedy możesz zaliczyć!!
    -o-ok.
    zaczęła rozpinać ci rozporek. zdjąłem bokserki.
    -anon!?
    ooo tak. pieniężny lodzik.
    -ANON! KURA WSTAŃ!
    -ło cię w dupę!
    -co ty odpierdalsz?
    -o co chodzi?
    -kiedy zapytałam "która godzina?" rozpiąłeś rosporek, zdjąłeś gacie i zacząłeś walić próbując wsadzić mi go do ust! czy ciebie poje*ało?!
    czuj zle anon

    #pasta #notcoolstory
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika ObywatelXD

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.