You can call me Susan, if it makes you happy.

  •  

    Po tygodniu na #tinder kompletnie nie wiem co mam myśleć ( ಠ_ಠ)
    Tytułem wstępu:
    -nie mam zdjęcia,
    -mam opis, czy ciekawy? zachęcający do lajka, może tak to nazwijmy.
    -nie lajkuję: cudzoziemców, innych nacji, chadów, pakerów, coś mnie odrzuca (np. długie włosy, dużo tatuaży)
    -lajkuje: tych co są według mnie atrakcyjni (mają coś co mnie kręci np. ładne oczy, zarost), czy interesujący (np. wspólne hobby).
    -przedział wiekowy: 27-36 lat.

    I cóż mogę powiedzieć, bez zdjęcia zmniejszyła się ilość spermiarzy. Nie ma tekstów, po których ma się ochotę zwrócić rosół z własnej komunii. Czuje się jakoś tak pewniej i śmielej. Jak coś dostają linka na insta.
    Rozmowy tyczą się głównie swoich zainteresowań. Można spokojnie pogadać na luzie o hobby, życiu i przeżyciu.
    Jakieś 150 par, jeżeli ma to znaczenie.
    Czasem zdarza mi się napisać pierwsza, szczególnie gdy mam coś do powiedzenia w związku z opisem.
    Hmm może z 3 złapałam naprawdę fajny kontakt, jednak się on urwał, 3 dni nie byłam dostępna, potem oni...
    Jeden gościu miał całkiem inne foty na tinderze niż najnowsze na insta. Pomijając bycie z 3 razy większym, to wywnioskowałam, że jednak może być gorzej niż w moim poprzednim związku...

    Tak mi minął pierwszy tydzień na Tinder. Sukcesem jest, ze się nie zraziłam po tygodniu.
    pokaż całość

    +: muguet
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rozwojosobistyznormikami #wychodzimyzprzegrywu #przegryw #tfwnogf #depresja #samotnosc

    No to zaczynamy, mam konto na wykopie ale wolę pozostać anonimowy.
    Dawno temu postawiłem tutaj twierdzenie, że jak nie poznałeś dziewczyny na stałe w szkole, na studiach, przez znajomych albo w pracy to praktycznie przegrałeś życie, bo szansa że będziesz jeszcze cieszył się swoją młodością gdy masz 20-30 lvl i masz przy boku kochająca seksowną młodą julkę albo szarą myszkę przepadły bezpowrotnie i szansa że uda ci się kogoś poznać jest minimalna i zależy tylko od szczęścia, że jeszcze gdzieś kiedyś może dziewczyna kolegi przyprowadzi kuzynkę na domówkę i jakoś magicznie się sobie spodobacie i będziecie razem. Najpewniej skończysz jako stary kawaler który będzie musiał zadowolić się starą panną po 30 albo trzepać konia do końca życia, ewentualnie chodzić na prostytutki.

    Oczywiście wybuchło larum i wyzwiska od inceli itd. normickie gadanie, "ogarnij się i wyjdź z piwnicy i sobie kogoś znajdź".
    No ok. W piwnicy u starych nie mieszkam, zarabiam nawet nawet, potrafię zrobić wszystko wokół siebie typu obowiązki domowe, mam znajomych, uprawiam sport i nie jestem jakimś spierdoxem który siedzi cały dzień na wykopie i trzepie gruchę do chińskich bajek. Co jeszcze więcej ma być w definicji ogarnięcia? Mam być oskarkiem z osiedla deweloperskiego z nowym BMW i pensją na poziomie trzech średnich krajowych? Przecież podobno kobiety nie lecą na pieniądze, to tylko incelskie urojenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    A może mam mieć 190 cm i twarz jak z okładki gazety? Przecież facet musi być zadbany, kobiet wcale aż tak na wygląd nie lecą tylko na charakter a teksty o "chadach" to też tylko incelskie urojenia wg normictwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No to zacząłem te mityczne "znalezienie sobie kogoś".
    Zaczęło się od #tinder #badoo i innych portali randkowych. Próbowałem wiele razy na różne sposoby, dobierałem najlepsze zdjęcia, pisałem kreatywne i zabawne teksty i oczywiście rezultaty takie że marnowałem tylko czas. A gadanie typu "kobiety chciałyby poznać kogoś na poważnie, one szukają związku a nie seksu tak jak faceci" to kompletne bzdury, faceci właśnie szukają związku a dziewczyny siedzą tylko dla atencji.
    Normictwo oczywiście wtedy rzuciło swoje hasełka "tinder to syf, nikogo tam nie poznasz bo tam same karyny, normalne dziewczyny nie siedzą na tinderze, musisz poznać kogoś na żywo".

    No ok, zagadać na żywo. Potem zaczęło się wejście w świat PUA, mitycznego zagadywania na ulicy i oczywiście też nic nie osiągnąłem a tylko dostawałem zlewki i ryzykowałem ośmieszenie przed ludźmi.
    Normictwo oczywiście wtedy rzuciło swoje hasełka "zagadywanie na ulicy jest zboczone, nie rób tak, nikogo tak nie poznasz, dziewczyny boją się napaleńców co zagadują na środku ulicy".

    No to pytam gdzie mam kogoś poznać?
    Normictwo rzuciło swoje hasełka "idź na kurs tańca, jakieś kółko zainteresowań, jakieś wspólne sporty czy wędrówki czy inne miejsca gdzie można przebywać w grupie i kogoś poznać".

    No ok. Czas mam, pieniądze też, zaczęło się, zacząłem testować różne rzeczy na własnej skórze, zgodnie z nieomylnymi poradami normictwa.
    Kursy tańca - same stare baby 30+, jak się trafi jedna czy dwie młode to oczywiście z chłopakiem
    Kurs gotowania - same stare baby
    Kurs szycia - same stare baby
    Zajęcia yogi - stare baby a do tego facet na takim kursie od razu jest traktowany jak potencjalny zboczeniec
    Kółko mówców - stare baby
    Grupa wspólnego biegania - stare baby
    Spotkania na gry planszowe - 90% to faceci
    Spotkania na jazdę na rolkach - stare baby i 60% to faceci

    Oczywiście na wykopie jak ktoś śmie powiedzieć, że młode dziewczyny to roszczeniowe księżniczki, które nic nie robią w życiu i ich jedyne hobby to świecenie tyłkiem na instagramie, netflix i podróże (czyli wyjazd raz na rok z biura podróży do Grecji) to jest wyzywany od przegrywów i inceli, który nie wie o czym mówi. No to słucham, gdzie są też wasze mityczne zainteresowania, bo ja sprawdziłem praktycznie wszystkie miejsca które normictwo twierdziło są popularne wśród kobiet i można tam kogoś poznać i młodych dziewczyn tam nie ma albo jest bardzo mało. Ja za to mogę wymienić z miejsca tuzin miejsc, gdzie znajdziesz cały ogrom młodych mężczyzn, gdzie kobieta mogłaby iść żeby kogoś poznać poprzez wspólne hobby.
    Czekam na konkretne informacje, jakie mam mieć hobby gdzie znajdę wolne dziewczyny 18-25. Potwierdzone informacje a nie bajarzenie wyczytane z normickich "porad".

    Teraz oczywiście normictwu przepalają się styki i rzucają na odchodne wysrywy "dziewczyny same przyjdą" xD "idź do psychologa albo terapeuty bo pewnie jest z tobą coś nie tak" xD Psycholog magicznie ześle mi dziewczynę? xD Nie ośmieszajcie się.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f612b3c8679b6c666e7c4f7
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy to możliwe by przez życie nie mieć ani jednej koleżanki, nie być nigdy na randce i praktycznie nie rozmawiać nigdy sam na sam z jakąkolwiek dziewczyną. Oczywiście nie liczę fryzjerki, sprzedawczyni, kelnerki, kogoś z rodzinu. Chodzi mi że przez całe swoje życie nie pamiętam bym prowadził jakikolwiek dłuższy dialog z dziewczyną. Może nawet nie na randce, ale po prostu wyjść z jakąś i porozmawiać. Jak się nigdy nie miało żadnego zupełnie żadnego kontaktu z kobietami, a zbliża się do 30-stki to naprawdę jest ciężko. Niby pracujesz, ogarniasz się powoli, a jednak w środku czujesz się pustym człowiekiem. Widzisz zakochane pary i nie rozumiesz tego.

    Co ja zrobiłem źle? Czemu przez całe życie, gdzie poznałem może z 200, 300 dziewczyn, ani jedna nie chciała się ze mną przyjaźnić, kolegować, należeć do paczki znajomych?
    Starałem się być wesoły, pomocny, miły, szanować zdanie innych i nic. Kumple przychodzili, odchodzili, ale zawsze był jakiś kolega, a jeśli chodzi o koleżanki, dziewczynę to nic zupełnie nic.
    10 lat młodsi ode mnie mają większe doświadczenie życiowe niż ja.
    #przegryw #rozowepaski #milosc #zwiazki #smutnomi $gorzkiezale

    I nie mówcie mi, że w końcu trafie na tę jedyną bo nie trafię. Jak nawet jakaś by była zainteresowana to i tak wątpie bym wiedział jak działa związek.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5fccae8679b6c666e7c244
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Typowy przedstawiciel BLM/LGBT: jak możesz dyskryminować kogoś ze względu na kolor skóry/orientację, to nie średniowiecze. Nikt nie miał na to wpływu...

    Też on gdy widzi niskiego faceta: HAHA PATRZCIE JAKI MAŁY, jakie krótkie nóżki xD, wygląda tragicznie, jak można być tak niskim... no wiem, że nie miał na to wpływu, ale no... to jest nie do zaakceptowania
    #przegryw #blacklivesmatter #lgbt #bekazlewactwa #wzrost #feels #heheszki #tinder pokaż całość

    źródło: 20200914_185447.jpg

  •  

    Będąc w robocie spojrzałem na swoje odbicie w szybie i się przeraziłem. Już nie tylko mało atrakcyjna facjata, skóra i łysina sprawiają, że odechciewa mi się spoglądać w lustro, bo odkryłem jak bardzo po urlopie urósł mi brzuch. Wydawało mi się, że nie wyglądam, aż tak źle, ale teraz widzę, że było to złudne myślenie. Pora wziąć się za siebie. Muszę całkowicie zrezygnować ze słodkiego i ograniczyć mięso, a przede wszystkim muszę się więcej ruchasz. Teoretycznie może mi w tym pomóc moja praca, albowiem jestem w niej w ciągłym ruchu i do tego zdrowo się nachodzę. Dodatkowo muszę zacząć ćwiczyć w domu. Generalnie cudów nie oczekuję, „kaloryfera” na brzuchu nie wyrobię, choćbym nie wiem co. Najważniejsze by chociażby wrócić do stanu sprzed urlopu (plan minimum). Waham się co do biegania, bo już raz zraziłem się do tej formy aktywności fizycznej. Po pierwsze trzeba to robić na świeżym powietrzu, prze co wystawiłam się na widok złośliwych i wścibskich ludzi dla których biegającego po okolicy niski nieudacznik to idealny cel do nabijania się, a poza tym wówczas odkryłem, że między bajki można włożyć rzekomy wpływ biegania na samopoczucie."Idź pobiegaj, depresja minie" - najczęściej powtarzana normicka rada. W praktyce miało to zerowy wpływ na poprawę mojego nastroju, efekt był tylko taki, że wróciłem do domu zrezygnowany i spocony jak ślepa lesbijka na targu rybnym i nic więcej. Na mnie to po prostu nie działało, zatem jeśli znów zdecyduje się poniżać to tylko by nieco stracić na wadze, bo w mity o działaniu antydepresyjnym biegania już nie wierze. W sumie powziąłem takie postanowienie z świadomością, że i tak nic nie zmieni w moim życiu - no bo niby jak. Gymcel to wciąż incel, tylko otoczenie wmawia mu, iż teraz wygląda lepiej, aż wybija godzina prawdy i odkrywa się, że rzeźbą nie zniweluje się złych genów i braku doświadczenia, którego nie miało się szans nabyć w stosownych ku temu latach życia (w moim przypadku to naprawdę nie miałoby sensu, choć możliwe, że u kogoś innego mogłoby jednak przynieść oczekiwany efekt - ŻEBY NIE BYŁO, ŻE ZNIECHĘCAM). Z drugiej strony nie chce wyglądać jak spasiony wieprz. Nie jestem atrakcyjny i w cale nie czuje się z tym najlepiej (wręcz nienawidzę się za to), zatem doszedłem do wniosku, że chyba lepiej by było, gdybym nie pogarszał swojej nędznej sytuacji.
    #przegryw #przegrywpo30tce #nienawiscdosamegosiebie
    pokaż całość

    źródło: i.kym-cdn.com

    •  

      @CulturalEnrichmentIsNotNice: Jako człowiek, ktory zaczął biegać 10 lat temu by schudnąć mogę Ci doradzić pare rzeczy- zraziłeś sie, byleś spocony i nie czules wplywu biegania bo na początku bieganie to udręka. Widzimy często na tych stronach- zacznij biegac, odmienisz swoje zycie. To nie tak działa. Ten pierwszy okres jest trudny. Gdy ide do lasu widzę często nowe osoby, ktore biegają pare razy i rezygnują. Ale widze, ze zaczynaj od razu z grubej rury. Ja polecam na początek 70 procent marszu 30 biegania. Mozna przeplatać. Po jakimś czasie biega się juz całkiem fajnie i sa efekty. Od dwóch lat preferuje długie marsze, ale sporo kiedyś schudłem biegając. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    ale pustaki na tych portalach randkowych
    #przegryw #blackpill #tinder #p0lka

    źródło: A3F99DB9-7CEB-4914-8E24-9A49B2C1BBA9.jpeg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Oknonapodworze

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.