Były Listonosz, obecny emigrant, przyszły...

  •  

    #100pisarzy do kawy...

    Stella Gibbons

    Angielska pisarka, poetka i dziennikarka. Nazywana Jane Austen dwudziestego wieku. Mimo iż napisała 32 powieści, nigdy nie czuła się pisarką, powtarzała, że zawsze jest poetką, która, tak się złożyło, pisała powieści.

    Swoją pracę zaczęła od British United Press, agencji prasowej, w której tłumaczyła i dekodowała zagraniczne telegramy na czytelny angielski. W wyniku błędu, który popełniła, a który dotyczył błędnego przeliczania i raportowania zagranicznych kursów walutowych, została zwolniona. Szybko jednak, co na tamte czasy było zarobkami, niezbyt ciekawymi, że tak się ładnie wyrażę. Dopiero po roku pracy zaproponowano jej wierszówkę, co sprawiło, że mogła zacząć żyć bardziej komfortowo, bo pisała dużo i na wszelakie tematy.

    Mimo codziennych obowiązków dziennikarskich, w wolnych chwilach pracowała nad poezją. W 1927 jej wiersz "The Giraffes" ukazał się w prowadzonym przez T.S. Elliot'a magazynie The Criterion. Jej pierwszy tomik poezji "The Mountain Beast" ukazał się w 1930 roku.

    W tym samym roku, z powodów ekonomicznych, Gibbons została zwolniona z Evening Standard. Póżniej w swoim życiu przyznała, że mogła to być tylko wymówka gazety. Szybko jednak znalazła prace w czasopiśmie The Lady. Pismo to opisywane było jako pismo dla znudzonych życiem dam. Po dołączeniu do redakcji The Lady zaczęła pracować nad, jak to żartobliwie określała, "Arcydziełem", swoją pierwszą powieścią. Jej przyjaciółka i współpracowniczka, Elizabeth Coxhead, często mówiła, że Stella z determinacją zaniedbywała swoje obowiązki redaktorki.

    W 1932 roku wydała swoje "Arcydzieło", pierwszą i jej najbardziej znaną powieść, "Cold Comfort Farm". Powieść parodiująca prze romantyzowany obraz angielskiej wsi, była sukcesem i została dobrze przyjęta przez krytyków. Jeden z owych krytyków nie dowierzał, że tak dobrą powieść mogła napisać nikomu nieznana pisarka i spekulował, że "Stella Gibbons" to tak naprawdę pseudonim pisarski Evelyn Waugh (angielskiego prozaika, biografa i autora książek podróżniczych).

    Sukces "Cold Comfort Farm" przytłoczył i zaskoczył Gibbons. Z dnia na dzień stała się, na ówczesne czasy, celebrytką, jak i zyskała aprobatę środowiska pisarskiego. Zatrudniony przez nią agent zapewnił ją, że jeśli tylko postanowi pisać na pełen etat, powinna oczekiwać stałych dochodów. Dzięki zapewnieniom agenta, w 1932 roku postanowiła odejść z The Lady i została pisarką.

    O czym właściwie jest jej najbardziej znana książka? To historia Flory Poste, dziewiętnastoletniej sieroty, która postanawia osiedlić się na wsi i wykorzystać swoich krewnych, rodzinę Starkadder, zamiast znaleźć pracę.

    W późniejszych latach swoją debiutancką powieść nazywała po prostu "Książka" lub "Wiecie Która", mówiła o niej tak: "some unignorable old uncle, to whom you have to be grateful because he makes you a handsome allowance, but is often an embarrassment and a bore"

    W 2011 roku wydawnictwo Vintage Classics wydało 14 książek Stelli Gibbons. Ruch ten okazał się wielkim sukcesem. W ciągu kilku pierwszych miesięcy sprzedaży sprzedano czterdzieści tysięcy egzemplarzy. Wydawnictwo przeprowadziło kilka dodruków, aby sprostać oczekiwaniom czytelników.

    W 2014 odkryto dwie nigdy niewydane przez pisarkę książki. O rękopisach nie wiedziała nawet agentka autorki, która tak samo, jak cała reszta fanów była zaskoczona odkryciem. "An Alpha" i "The Yellow House", bo o nich mowa, okazały się książkami, które Gibbons napisała dla przyjemności samego pisania. O ich istnieniu wiedziało tylko kilku przyjaciół, którzy mieli okazję je w tamtym czasie przeczytać.

    Po dwóch latach od odkrycia "An Alpha" i "the Yellow House" zostały wydane, dodając kolejne dwie pozycje do i tak okazałej bibliografii.

    --------

    Wyszedłem trochę z wprawy w pisaniu. Wyszedłem również z wprawy w udzielaniu się. Mam jednak nadzieję, że w tych niespokojnych czasach, choć w taki sposób oderwiecie się na chwilę od tego co dzieje się za oknem...

    Miłego...

    #czarnynotatnik #postmanstories
    pokaż całość

    źródło: Stella Gibbons.jpg

  •  

    Chciałem się pochwalić jednym z ostanich rysunków. Powstał on jako część wyzwania odbywającego się na Instagramie. Mowa o "Inktober" który jest dla mnie wyjątkowym wyzwaniem. Głównie ze względu na brak czasu i kursowanie pomiędzy Polska a Anglią. Ci, którzy obserwują mnie na Insta pewnie zauważyli, że ostatnio "coś" sie u mnie działo.

    No ale o tym co sie działo i co się zmieniło w oddzielnym, dłuższym wpisie.

    #postmanstories #czarnynotatnik

    Blog
    Instagram
    Twitter
    Facebook
    i
    Vero jeśli ktoś lubi - @MrBlackNotebook
    pokaż całość

    źródło: 1538754620509.jpg

  •  

    Ja to tu tylko zostawie...

    pokaż spoiler Z jakim tagiem mi się to kojarzy... no z jakim?

    źródło: a8d8f6c4d1e5ffd224d14eb57fd4097e.jpg

  •  

    Może nie jestem ostatnimi czasy aktywny...

    No dobra nie oszukujmy się, nie ma mnie tu wogóle.

    Chciałem Wam jednak pokazać, że coś się u mnie dzieje.

    -
    Po pierwsze rysuję. Rysuję takie rzeczy jak poniżej. Proste, bo ja jestem prostym facetem. Rysowanie i fotografia są rzeczami, które są w moim życiu od zawsze. Fotografią zajmowałem się nawet zawodowo i powoli zaczynam do tego wracać tutaj w #uk tyle, że w formie bardziej artystycznej, no ale aby o tym pisać przyjdzie jeszcze pora.

    -
    Po drugie... nie piszę. To znaczy piszę, ale mało i powoli. To już nie te czasy kiedy pierwsze co robiłem po powrocie do domu, to siadałem i pisałem aby nie zwariować, aby przelać to co się działo i wyrzucić to z siebie. Teraz mam dużo spokojniejsze życie i nie ma potrzeby "wentyla bezpieczeństwa" jakim było pisanie.

    pokaż spoiler Co do zebrania wszystkich historii w "książkę" to nadal nad tym pracuje ale to mozolna praca, jako, że muszę prawie każdą historię przepisać na nowo.


    -
    Po trzecie. W sumie to... prowadzę spokojne życie, rodzinne życie, zwiedzam Wielką Brytanię, trochę podróżuję po Europie, czytam, rysuję, spędzam czas z żoną i przyjaciółmi. Ot to czego zawsze chciałem...

    Gdyby ktoś chciał na bierząco śledzić co się u mnie dzieje to jest

    Blog
    Instagram
    Twitter
    Facebook
    i
    Vero jeśli ktoś lubi - @MrBlackNotebook

    PS. Czy mówiłem już kiedyś, że od społeczności Wykopu zawsze czułem wsparcie? Wsparcie bezwarunkowe. Czy było dobrze czy źle zawsze czyłem, że mogę na was liczyć. Pomyślałem, że dobrze by było abyście o tym wiedzieli.

    #postmanstories #czarnynotatnik #rysujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: stars_male.jpg

  •  

    Najlepszy wiersz jaki przeczytałem i moja codzienność.

    #kawatime #dziendobry

    źródło: 34453388_2078513909071636_1503580819543818240_n.jpg

    +: v..y, fishery +3 innych
  •  

    #100pisarzy

    Następnym pisarzem, który pod postacią kartki pocztowej powędrował do Przyjaciela jest:

    Kingsley Amis

    Poeta, pisarz, rycerz, wykładowca, komunista, ale tylko przez chwilę, pijak i straszny dupek. Napisał ponad 40 książek, z czego 20 to powieści, niezliczoną ilość wierszy, mnóstwo eseji, recenzje restauracji, krytyki książek i artykułów.

    Zapewne zaskoczył cię ten dupek. Sam Kingslay, a raczej sir Kingsley Amis powiedział kiedyś coś takiego:
    "If you can’t annoy somebody with what you write, I think there’s little point in writing." - "Jeśli nie możesz drażnić, tym co piszesz, to myślę, że nie ma sensu pisać."

    Pisarz ten lubił ludzi irytować nie tylko pisarstwem. Ciagle narzekał, popadał w irytację, irytował, denerwował i docinał ludziom. Na wiele rzeczy miał wyrobione opinie i doskonale wiedział co lubim, a czego nie.

    "I dislike men and women when they are cold-hearted (a reserved manner is okay), unpleasant to those who can't hit back (waiters, etc.), unable to allow others to finish a sentence, stingy, disinclined to listen to reason and fact, bad hosts, bad guests, affected, racialist, intolerant of homosexuality, anti-British, members of the New Left, passively boring."

    Zadebiutował zbiorem poezji. W 1947 roku wydano jego "Bright November". Największą sławę zyskał dzięki "The Old Devils" wydanej w 1986 roku. Za tą powieść otrzymał Nagrodę Booker'a, która jest najbardziej prestiżową nagrodą literacką w Wielkiej Brytanii.

    Książka opowiada o losach kilku emerytowanych mieszkańców Walii, którzy zdają się żyć tylko po to, aby pić, narzekać, jęczeć, i wyzywać wszystko i wszystkich. Powyższe tyczy się też samych siebie. Sprawiają sobie słowne przykrości, ale mimo wszystko się tolerują i żyją szczęśliwie obok siebie. Dochodzi nawet do romansów...

    Kinglsley Amis był nie tylko uznawany za dupka. Był uznawany za pijaka, a raczej pijakiem był. Po tym, jak jego druga żona zaproponowała, że powinien dołączyć do Klubu AA, Amis wprowadził coś, co nazywał Nową Polityką Alkoholową. Sprowadzała się ona do tego, że obiecuje, iż będzie wypijał tylko 4-5 drinków dziennie i będzie się starał trzymać whisky i ginu. Jako, że w pewnym wieku podupadł na zdrowiu postanowił zrezygnować z papierosów i pozostać przy alkoholu.

    Przez całą swoją karierę starał się oddzielać pracę o pijaństwa. Sam mówił, że: "Alkohol może być częścią życia pisarza, ale nie może być częścią jego pracy." Dlatego też trzymał się twardo pisarskiego reżimu, który sobie narzucił. Rano pracował, pisząc minimum 500 słów lub jak kto woli 1000 znaków. Picie zaczynało się, dopiero gdy osiągnął zakładaną ilość tekstu, według wspomnień bliskich Amis'a, w okolicach lunchu, czyli około godziny 13.

    Kinglsley Amis nie tylko pił, ale o piciu też pisał. "On Drink" (1972), "How's Your Glass?" (1984) and "Everyday Drinking" (1983) to jego książki o piciu alkoholu. Z tej ostaniej pochodzi cytat, który uwielbiam, który znalazł się na odwrocie kartki i z którym się, jako gospodarz różnych imprez, utożsamiam:

    "I'll pour you the first one and after that, if you don't have one, it's your own fucking fault. You know where it is.”

    Pisarz ten był barwną postacią. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że po śmierci Ian'a Fleming'a, twórcy serii o Bondzie, Kinglsley Amis, pod pseudonimem Robert Markham, napisał jedną z przygód 007 o tytule "Pułkownik Sun".

    Sir Kingsley Amis zmarł w 1995 roku w wieku 73 lat. Tuż przed śmiercią był w trakcie pisania powieści o tytule "Black and White", która miała opowiadać o związku białego, homoseksualnego mężczyzny i czarnej, heteroseksualnej dziewczyny. Co by z tego wynikło, ciężko stwierdzić, gdyż powieść nie została skończona i nigdy wydana.

    Więcej materiałów dla ciekawskich:

    Kingsley Amis - krótka biografia ENG
    Kingsley Amis na Wiki ENG
    Kingsley Amis: 45 ways of being annoying ENG
    Trochę więcej o The Old Devils ENG

    Poprzednie wpisy:
    1. John Kennedy Toole

    #postmanstories #gruparatowaniapoziomu #czytajzwykopem

    PS. Dlaczego właściwie dodaję cytaty po angielsku? Bo tłumaczem nie jestem, a próba ich przetłumaczenia może nie oddać ich charakteru.
    pokaż całość

    źródło: Kinglsey Amis.jpg

  •  

    To uczucie gdy z palącą się kontrolką rezerwy, z szacowanym zasięgiem 10 kilometrów, zajeżdzasz na stacje benzynową...

    a ta jest zamknięta ( ಠ_ಠ)

    No cóż pozostało... jedziesz na następną. Z racji, że auto diesel mocno, to i wyboru nie masz.
    - Ok Google... najbliższa stacja poproszę.
    - Hey OldPostman, czy chodzi ci o najbliższą stację?
    - Ok, Google... tak.
    - Hey Old
    Postman, najbliższa stacja za 9 kilometrów.
    - Ok, Google... jedziemy.

    Na oparach oparów, dojechałem. Wykryłem też usterkę samochodu. Okazało się, że komputer mnie ouszkał i miałem zapas na jeszcze 20 kilometrów. Przynajmniej tyle nauki z tej sytuacji. No i może jeszcze, że przed ruszeniem w drogę lepiej zerknąc ile własciewie paliwa zostało w baku.

    #firstworldproblems #coolstory niebardzo
    pokaż całość

  •  

    Mirki... z #uk proste pytanie. Wybralem sie w trase bez prawa jazdy. Jakie sa ewentualne konsekwencje jak zatrzyma mnie policja. Dodam tylko, ze prawo jazdy mam polskie.

    +: Cronox
  •  

    Ja wiem, ze dla wiekszosci to moze i nie osiagniecie ale...

    Mirki cieszcie sie ze mna... pijcie kompot albo jak ja jakas whiskey.

    Zdalem wczoraj egzamin na Pivot Steering Truck (dokladnie taki jak na zdjeciu).

    Po pieciu dniach kursu, kilku godzinach praktyki i uczeniu sie teorii Wasz poczciwy Listonosz na Emeyturze, zdal egzamin teoretyczny na 100%, a egzamin praktyczny na... w sumie nie wiem. Dostalem, jak to okreslil moj egzaminator, tylko 12 punktow karnych za jakies drobiazgi. Drobiazgi typu: ruszylem delikatnie z widlami na ziemi, zapomnialem cofnac widel do tylu przed ruszeniem, dwie poprawki toru jazdy w trakcie pokonywania szykany.

    Dla mnie to niezle osiagniecie. Idzie za tym mala podwyzka i urozmaicenie pracy. Najwazniejsze jest to, ze zdobylem nowa, ekscytujaca dla mnie umiejetnosc. Zwieksza to tez mozliwosci zmiany pracy gdyby obecne miejsce w ktorym pracuje, stalo soe nie do zniesienia.

    Prowadzenie tego szescio i pol tonowego wozka wiaze sie z duza odpowiedzialnoscia. Jak wspominal instruktor... mimo, ze nabierzecie wprawy, bedziecie jezdzic szybciej i szybciej, zawsze miejscie w tyle glowy, ze pomiedzy tymi stelarzami pracuja wasi koledzy.

    Moj tato bylby ze mnie dumny. Sam zawsze chcial jezdzic wozkiem widlowym ale nigdy nie udalo mu soe tego dopiac.

    Takze tego... cieszcie sie ze mna.

    #chwalesie #pracbaza #postmanstories
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #100pisarzy

    Zakupiłem ostatnio bardzo ciekawą rzecz. Ciekawą dla mnie rzecz jasna. Jest to seria stu pocztówek wydana przez wydawnictwo Penguin. Nazywa się prosto: "Stu pisarzy w jednym pudełku".

    Kupiłem to, aby wszystkie te sto pocztówek wysłać do mojego przyjaciela, z którym koresponduję od lat. Przyjaciel ten jest wielkim fanem literatury. On sam osobiście zajmuje się inną dziedziną sztuki i ze słowem mu nie po drodze, ale czytać uwielbia. Każda nasza korespondencja okraszona jest cytatami z książek, które przeczytaliśmy, bądź chcemy przeczytać. Wymieniamy się tymi cytatami, aby się zachęcić do lektury tego, co na każdym zrobiło wrażenie. Tak odkryłem Sandora Marai, a on przekonał się do Charles'a Bukowskiego. Pomyślałem sobie, że oprócz naszej zwyczajowej korespondencji wyślę mu kartkę z pisarzem. Ot tak... jako ciekawostkę. Dzięki temu odkryłem już kilku autorów, których nie znałem. Skusiło mnie to do czytania nie tylko fragmentów ich książek, ale też do zajrzenia w życiorysy. Bardzo to inspirujące.

    Tym właśnie mam zamiar się z wami dzielić, życiorysami, a raczej ciekawostkami na temat pisarzy z pocztówek. Nie obiecuję, że będę to robił często, pewnie przy okazji wysyłania jednej z kartek do mego przyjaciela.

    W takim razie, na początek...

    John Kennedy Toole

    Za swoją debiutancką książkę dostał nagrodę Pulitzera w kategorii fikcja. Było to w roku 1981. Jego książka, od samego początku miała status kultowej. Do tej pory sprzedała się w imponującej ilości ponad dwóch milionów sztuk. Przetłumaczono ją również na 18 języków. Pierwszy druk, przez Louisiana State University Press w 1980, wynosił 2500 sztuk. Ta ilość była standardową ilością drukowaną przez uniwersytecką drukarnię. Nakład szybko się wyczerpał i dodruk wyniósł już 5000 sztuk. W pierwszym roku od publikacji książka sprzedała się w ilości 50000 sztuk.

    O jakiej książce mowa? Mowa o "A Confederacy of Dunces", która w polskim tłumaczeniu nosi tytuł "Sprzysiężenie głupców", aczkolwiek ja wole tytuł "Sprzysieżenie osłów". Tak. Właśnie. Ta książka ma dwa polskie tytuły. Dobrze, że ma jakikolwiek, bo gdyby nie uparta matka Johna Toole to ta książka nie zostałaby wydana.

    Autor popełnił samobójstwo w 1969 roku, w wieku 31 lat. Sugeruje się, że było to spowodowane porażką, jaką przeżył, próbując wydać "Sprzysiężenie...". Ciągłe odmowy wydawnictw, edytorów i redaktorów wprowadziły go w depresję. Przez chorobę jego kariera akademicka się załamała. Przestał również pisać.

    Po jego śmierci matka Johna postanowiła, że książka jego syna zostanie wydana. Krucjata ta zajęła jej jedenaście lat.

    Thelma Toole, matka Johna, spotykała się z takimi samymi odmowami jak jej syn. Wszystko to do momentu, w którym udało się jej namówić Walker'a Percy do przeczytania rękopisu "Sprzysiężenia osłów". Walker Percy był wykładowcą uniwersyteckim i znaczącym pisarzem. Niechętnie podszedł do próśb natarczywej pani Toole. Zgodził się jednak rękopis przeczytać. Dzięki temu został on wydany. Percy zarekomendował książkę LSU Press.

    Po wielu latach od sukcesu "Sprzysiężenia osłów" wydano inną książkę Johna Walkera Toole. W wieku szesnastu lat Toole napisał "The Neon Bible", która doczekała się nawet ekranizacji.

    John Kennedy Toole jest obecnie uznawany za jednego z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy.

    Więcej, szczegółowych informacji pod linkami poniżej:

    Skrócona biografia J.K.Toole
    A Confederacy of Dunes - Wiki
    The Neon Bible - Wiki

    #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: _DSC1764.jpg

    +: lubie-sernik, A.............h +67 innych
  •  

    Mireczki... z #samochody potrzebuję pomocy w wyborze wideorejestratora do samochodu. Auto to Mazda6 i zależałoby mi aby zmieściło się to pod/za lusterkiem. Opcja nagrywania w nocy/ po zmroku w jakości dającej odczytać rejestracje byłaby fajna.

    Może coś #uk #amazon

    Jestem zielony w temacie dlatego liczę na Was :) Miałem ostatnio kilka niefajnych akcji i wolę na przyszłość być zabezpieczony. pokaż całość

    •  

      @boho: Trasa 2200km UK -> Polska, przycisk emergency wcisniety 12 razy.
      Trasa 2100 km UK -> Chorwacja, 1 raz.
      Wszystkie 'ciekawe zachowania' niestety ze strony Polskiej, te z drogi na Chorwacje tez polskie blachy pod Monachium jak wyprzedza z awaryjnego pasa...
      Odwiedzam PL raz na ruski rok swoim samochodem. 2 karty 32GB na polskie 650km trasy to za malo (trasa na Mazury). w UK nigdy nawet nie wnikalem i nawet nie sprawdzalem czy ta moja kamerka to jeszcze dziala... pokaż całość

    •  

      @Old_Postman: zdecydowanie zgadzam sie z innymi. Viofo a119 do tego filtr CPL i wersja z GPS(droższa niecała dychę ale lepiej mieć) 90F na Amazonie to trochę drogo wiec poszukaj na Gearbest czy bangood- ja zapłaciłem za swoją ok 65F. Nie zawracaj sobie głowy innymi kamerkami, ta jest świetna wiec szukaj dobrej ceny i oby sie nigdy nie przydała :):) do tego prawilne karty pamięci ze strony mymemory.co.uk typu Samsung evo plus sdxc pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    - Przepraszam...dlaczego maja Panstwo baterie w drinkach?
    - A to bardzo proste prosze Pana... bo alkohol dzisiaj nie dziala.

    #tylkonotuje #postmanstories

  •  

    Mirki bo zgłupiałem...

    Low beam to światła "krótkie", a main beam to "długie" tak?

    #angielski #motoryzacja #uk

    +: Cronox
  •  

    Hej Mirki z #uk #emigracja

    Ktoś udostępniał kiedyś stronkę ze statystykiami, coś jak mapa, na której można było sprawdzać informacje na temat dzielnic czy nawet ulic danego miasta. Statystyki najróżniejsze, przez wiek, ilość emigrantów, wiek domów po przestępczość. Koś? Coś?

    +: Cronox
  •  

    Leczcie sie ze mna Mirki... pol twarzy zdretwiale od dentystycznego znieczulenia. Postanowilem, ze na ewentualny bol jaki moze sie pojawic, pomoze tylko whisky. Czego whisky nie wyleczy, tego nie da sie wyleczyc.

    PS. GLEN MORAY... polecam. Delikatna whisky idealna na czysto albo w polaczeniu z Ginger Ale.

    #pijzwykopem #whisky

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Muszę to powiedzieć...

    Uwielbiam to jak w #uk "walczy się" o klienta.

    Szukałem nowych opon do samochodu i trafiłem na stronę MyTyres. Znalazłem opony i szukam przez ich wyszukiwarkę najbliższego warsztatu aby je tam wysłać... Cena fajna ale myślę, że zadzwonię do warsztatu aby się dowiedzieć czy nadal z MyTyres współpracują. No i to był dobry ruch. Okazało się, że od jakiegoś czasu nie współpracują, mogą odebrać opony i założyć, nie ma problemu. No to super. Pan się jeszcze spytał jakich opon szukam. Podałem markę, wymiary, indeks nośności i prędkości. Sprawdził i okazało się, że są dostępne. Pyta ile na MyTyres za nie zapłacę. Podałem cenę. Pan myśli, myśli... i oznajmia, że u niego będzie 10 funtów na oponie taniej, z przełożeniem, wyważeniem, etc. i będą na jutro.

    Najbardziej z tego wszystkiego to cieszy mnie opcja na jutro ( ͡° ͜ʖ ͡°) bo oponom z którymi kupiłem auto nie ufam totalnie po tym jak się na lekko wilgotnym rondzie śliznąłem.
    pokaż całość

    +: K.........a, jimw +30 innych
  •  

    Stało się. Po prawie dwóch latach odkąd napisałem ostatnią historię z pracy Listonosza zebrałem się w sobie. Postanowione.

    PISZĘ KSIĄŻKĘ

    Oczywiście łatwiej powiedzieć niż zrobić. Po zebraniu wszystkich historii okazało się, że jest tego 26589 słów. Tysiące słów, które postanowiłem teraz zebrać, przeczytać, przepisać, ułożyć, wydłużyć, skrócić i zrobić z nimi wiele innych nieprzyzwoitych rzeczy, które trzeba z nimi zrobić. Brzmi ekscytująco i strasznie. Jest ekscytujące i straszne.

    Każdy z nas ma takie marzenie. Jestem tego pewien. Każdy ma w głowie światy, którymi chciałby się kiedyś podzielić z innymi. Każdy marzy aby napisać książkę, albo chociaż opowiadanie. Postanowiłem się w końcu odważyć. Przyszedł czas aby zaprzestać szukania wymówek, odkładania pisania na lepszy czas, przyszła pora aby przestać się okłamywać, że to nie jest warte aby ktoś to przeczytał.

    To jest tego warte.

    To jest warte ciężkiej pracy jaka jest przede mną, to jest warte poświęcenia nielicznego wolnego czasu jaki mam.
    Tą deklaracją zaczynam. Trzymajcie kciuki aby się udało i abym nie podupadł na zapale.

    Co jakiś czas będę wrzucał postępy na mirko, zachęcam też aby wpadać na mojego bloga, bo tam planuję się uaktywnić.

    Blog - Czarny Notanik
    FB - Czarny Notatnik
    Jest też Instagram z moimi rysunkami Czarny Notatnik Insta

    #postmanstories #czarnynotatnik #chwalesie
    pokaż całość

  •  

    Niektórzy kierowcy ciężarówek to chyba naprawdę chcą zginąć "na służbie", daleko od domu.

    Codziennie rano odworzę, żonę do pracy. Do całego skupiska magazynów i firm produkcyjnych prowadzi jedna dorga. Dość szeroka ona jest, co umożliwia ciężarówkom "nocowanie" przy krawędzi w oczekiwaniu na rozładunek. Czasami oczekuje tam siedem, osiem ciężarówek.

    Sytacja z wczoraj. Jadę sobie spokojnie, omijam jedną z ciężarówek. Zbliżam się do końca naczepy. Nagle, w półkroku, jakaś postać zatrzymała się może z pół metra od boku mojego samochodu. Zakładam, że był to kierowca ciężarówki.

    Sytuacja z dziś. Jadę tą samą drogą. Omijam ciężarówkę, ale dziś, po wczorajszej sytuacji jadę wolniej i w większym odstępie od zaparkowanego auta. Tym razem nikt nie wyszedł gwałtownie na drogę jednak przy burcie naczepy spacerował sobie kierowca przeprowadzając inspekcję naczepy. Gamoń bez kamizelki, w ciemnych ciuchach, na nieoświetlonej drodze spacerował sobie i sprawdzał sobie koła. Zobaczyłem go wystarczająco wcześnie, jednak gdybym jechał tak jak wczoraj mogłoby się skończyć źle. Tymbardziej, że jak obok niego przejeżdżałem, to akurat schylał się aby sprawdzić coś przy kole.

    Co jest z tymi kierowcami? Czy tak ciężko założyć kamizelkę odblaskową i być dzięki temu widocznym z daleka? Wszysycy się śmieją, że Anglicy przewrażliwieni na punkcie BHP i kamizelkę zawsze trzeba na sobie mieć, ale jak dla mnie, te kamizelki drastycznie zwiększają bezpieczeństwo.

    #ciezarowki i jeszcze #zycietruckera bo może macie jakieś spostrzeżenia
    pokaż całość

    +: WuDwaKa, b..........1 +10 innych
  •  

    Nie ma to jak jestes 6 godzin drogi od domu i zapala ci sie Check Engine i samochod przechodzi w tryb awaryjny. Urlop wymaga natychmiastowego skrocenia a auto odstawienia do mechanika. No coz... moja samochodowa "klatwa" znow sie uaktywnila.

    Mam cos takiego, ze biore samochod sprawny w 100% i po chwili zaczynaja wychodzic jego usterki :) Dobra strona to taka, ze po naprawach smiga juz elegancko.

    Trzymajcie kciuki abysmy z zona dotarli w spokoju do domu i abym mogl wam troche opisac Kornwalie...

    Troche #gorzkiezale a troche #bedziedobrze
    pokaż całość

  •  

    Wracalem wczoraj pijany ze spotkania z przyjacielem. Wracalem rozanielony butelka whisky. Wracalem 20 minut probujac zneutralizowac albo choc dostosowac sie do rytmu kolyszacego sie chodnika.

    Przez te dwadziescia minut spaceru rozmyslalem o meskiej przyjazni, ukladalem zdania o relacjach z ludzmi, skladalem opowiesc o malych tesknotach. Gdy ulozylem melancholijna i zgrabna opowiesc powtarzalem ja w myslach jeszcze pare razy.

    Wrocilem do domu wciaz powtarzajac te zdania, aby gdy zlapie za notatnik wszystko zapisac. Po wczlapaniu sie do sypialni zlapalem za ten notatnik, otworzylem na pierwszej wolnej stronie, przylozylem pioro i zapisalem "Gdy masz przyjaciela..."

    Rano obudzilem sie w takiej samej pozycji jak pamietam, ze siedzialem. Nadal trzymalem pioro, z troche juz rozlanym atramentem, nadal bylem w ubraniach z poprzedniego wieczoru. Notatnik byl otwarty na tej samej stronie. Wpatrywalem sie w te trzy slowa i wiedzialem, pamietalem, ze wczoraj ulozylem melancholijna i zgrabna opowiesc. Niestety o poranku to wszystko nie chcialo sie przypomniec. Taka slowna dziura powstala, pustka.

    Alkohol i pisanie ida w parze... niestety sen i zmeczenie, oraz gowniana pamiec, psuja wszystko. No coz... wpadne na inna opowiesc, bo juz czas najwyzszy wrocic do pisania.

    #postmanstories #czarnynotatnik
    pokaż całość

  •  

    Hej #elblag ale wy macie fajny sklep z #whisky. Dobrze, ze byl zamkniety bo bym sie zbankrutowal ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Mirki z #motoryzacja jakies opinie o Mazda 6 2.0 diesel w wersji TS? Planuje kupic a szukam jakis konkretnych opini poza tym, ze glosniej niz w Hondzie Accord. @trustME czy ty przypadkiem nie jezdzis Mazda 6?

    #pytaniedoeksperta

    +: Cronox
  •  

    Hej Mirki z #londyn Wybieram sie z zona na weekend aby troche pozwiedzac bo mieszkamy w #uk juz troche czasu a malzonka w Londynie nie byla. Czy ktos moze polecic jakies fajne miejsca do zjedzenia, odwiedzenia lub wyjscia wieczorem w dzielnicy Soho? Oczywiscie planuje odwiedzic standardy typu Big Ben i Chinatown ale moze wy cos fajnego podpowiecie.

  •  

    Zastanawiam się od jakiegoś czasu jak popularne są ebooki.

    Sam od jakiegoś czasu jestem posiadaczem czytnika ebooków i zauważyłem, że prawie przestałem czytać tradycyjne książki. Wszystkie jakie czytam, kupuję w postaci ebooków. No chyba, że nie jest dostępna w postaci cyfrowej, albo główną zawartością książki są zdjęcia.

    Jak to wygląda u was? Byłbym wdzięczny gdybyście podzielili się ze mną tym w jakiej postaci czytacie książki.

    #postmanstories #czarnynotatnik #czytajzwykopem #kindle #literatura

    pokaż spoiler Jeszcze raz, bo zabrakło jednej odpowiedzi w ankiecie
    pokaż całość

    W jakiej postaci czytasz książki?

    • 123 głosy (24.45%)
      W postaci ebooka
    • 157 głosów (31.21%)
      Tradycyjna książka
    • 186 głosów (36.98%)
      Zarówno ebook jak i tradycyjna książka
    • 37 głosów (7.36%)
      Nie czytam książek
  •  

    Wszystkie #postmanstories zebrane w jeden plik...

    Trochę tych słów jest. Czas je pociąć, czas je ciąć.

    źródło: PStheB.jpg

  •  

    #ciszacodzienna

    Podróżnikowi w dużej mierze chodzi o dziwienie się. To jedna z najczystszych form radości, jakie potrafię sobie wyobrazić. Lubię to uczucie. Często się dziwię. Ba, właściwie wszędzie: kiedy podróżuję, kiedy czytam, kiedy spotykam ludzi, kiedy siedzę i piszę albo z bijącym sercem oglądam wschód słońca. Dziwienie się odbieram jako jedną z najpotężniejszych sił, z którymi przychodzimy na świat. To również jedna z najwspanialszych ludzkich zdolności.

    Ale dziwię się nie tylko jako podróżnik. Równie często zdarza mi się to jako ojcu czy jako wydawcy. Napawam się tym. I najbardziej chciałbym, żeby mi w tym nie przeszkadzano. Naukowcy potrafią odnajdywać prawdy. Sam również chętnie bym to robił, ale nie jest mi to dane. Do tej pory zdążyłem w życiu zmienić zdanie w zasadzie o wszystkim. Dziwię się przede wszystkim dla samego dziwienia. Ono jest celem samym w sobie. Taką małą wyprawą odkrywczą. Chociaż niekiedy bywa również nasionkiem, z którego wyrasta większa wiedza. Kiedy indziej zdziwienie nie jest równie dobrowolne, nie wybieram go, lecz dziwię się, bo nie mogę się nie dziwić. Pojawia się zapowiedź czegoś nieprzyjemnego. Myśl albo wrażenie. Trawi mnie i każe mi się zastanawiać, co to może być. Któregoś wieczoru przyszła do nas na kolację kuzynka i przyniosła mi tomik wierszy Jona Fossego.

    Po jej wyjściu, już leżąc w łóżku, zacząłem przeglądać książkę. Tuż przed zgaszeniem światła natrafiłem na takie oto słowa: Istnieje miłość, której nikt nie pamięta. Co Fosse chciał przez to powiedzieć? Niewidzialna miłość, która leży uśpiona? Czyżby tak naprawdę pisał o ciszy? Odłożyłem tomik z wierszami, ale dalej o tym rozmyślałem. Dobrzy poeci przypominają mi wielkich odkrywców. Dobierając właściwe słowa, wprawiają w ruch myśli w mojej głowie, trochę jak opowieści odkrywców, które czytałem w dzieciństwie.

    Przed zaśnięciem postanowiłem, że nazajutrz napiszę do Fossego, porozmawiam z nim i dowiem się, jak to jest. „W pewnym sensie to cisza powinna mówić”, odpisał Fosse sześć minut po wysłaniu do niego e-maila. Mogło się wręcz wydawać, że czekał na moje pytanie, chociaż z pewnością tak nie było. Przecież od długiego czasu w ogóle się z nim nie kontaktowałem. A więc to cisza powinna mówić. Powinna mówić, a ty powinieneś z nią rozmawiać i wykorzystywać tkwiący w niej potencjał. „Może dlatego że cisza niesie ze sobą zdziwienie, ale ma też w sobie pewien ogrom, trochę jak morze lub jak bezkresny, pokryty śniegiem płaskowyż. A ktoś, kto się nie dziwi temu ogromowi, ten się po prostu go boi. Zapewne właśnie dlatego tak wielu ludzi boi się ciszy (i dlatego wszędzie i ponad wszystkim króluje muzak)”.

    Rozpoznaję ten strach, o którym pisze Fosse. Niejasny lęk przed czymś, o czym prawie nic nie wiem. Lęk, który sprawia, że łatwo przestaję być obecny we własnym życiu. Zamiast tego po prostu coś robię, unikam ciszy i żyję poprzez to nowe zajęcie. Wysyłam SMS-y, nastawiam muzykę, słucham radia albo po prostu pozwalam myślom biec, zamiast przystanąć i choć na moment odciąć się od świata. Wydaje mi się, że ów strach, którego Fosse nie nazywa słowami, to lęk przed lepszym poznaniem samego siebie. Kiedy tego unikam, czuć ode mnie tchórzem.

    **Erling Kagge**
    pokaż całość

  •  

    #ciszacodzienna

    Jeśli nie mogę odejść, wspiąć się czy pożeglować, aby uciec od świata, staram się od niego odciąć. Nauczenie się tego zajęło mi sporo czasu. Dopiero kiedy zrozumiałem, że mam w sobie ogromną potrzebę ciszy, mogłem zacząć ją ścigać – okazało się, że głęboko pod kakofonią hałasu ulic i myśli, muzyki i dźwięków maszyn, iPhone’ów i odśnieżarek cisza jest i czeka na mnie. Cisza.

    Nie tak dawno usiłowałem przekonać swoje trzy córki, że tajemnice świata skrywają się w ciszy. Siedzieliśmy razem przy stole w kuchni i jedliśmy niedzielny obiad. Obiad w niedzielę jest tą porą, kiedy wszyscy mamy czas, by usiąść i ze sobą porozmawiać, twarzą w twarz. Program pozostałych dni w tygodniu jest na to zbyt napięty. Dziewczyny popatrzyły na mnie podejrzliwie. Cisza to przecież nic? Jeszcze zanim zdążyłem wyjaśnić, że cisza może być przyjacielem, a poza tym luksusem wartym więcej niż upragnione przez nie torebki Marca Jacobsa, miały gotową konkluzję: cisza jest dobra wtedy, kiedy jest ci smutno. Poza tym nie ma żadnej wartości.

    Gdy tak siedzieliśmy przy nakrytym do obiadu stole, przypomniała mi się nagle ciekawość, którą moje córki wykazywały jako dzieci. Sposób, w jaki się zastanawiały, co się kryje za zamkniętymi drzwiami. Spojrzenia, którymi patrzyły na przełącznik na ścianie i pytały, czy mogę „otworzyć światło”. Pytania i odpowiedzi, pytania i odpowiedzi. Zdziwienie jest siłą napędową życia. Ale moje dzieci mają już trzynaście, szesnaście i dziewiętnaście lat i stopniowo coraz mniej się dziwią. Jeśli w ogóle coś je zdumiewa, bez trudu sięgają po smartfony, żeby znaleźć odpowiedź. Ciągle są ciekawe, lecz ich twarze nie są już tak dziecinne, mają bardziej dorosły wyraz, a ich głowy wypełniają raczej ambicje niż pytania.

    Żadnej nie interesowała dalsza rozmowa o ciszy, dlatego zdecydowałem się opowiedzieć im historię, mogącą wywołać ciszę, i to kompletną: Dwaj moi przyjaciele postanowili zdobyć Mount Everest. Pewnego dnia wcześnie rano opuścili bazę i podjęli wspinaczkę na południowo-zachodniej ścianie góry. Udało się. Obaj dotarli na szczyt, ale wtedy nadciągnęła burza. Szybko zrozumieli, że nie wrócą na dół żywi. Jeden połączył się przez telefon satelitarny ze swoją ciężarną żoną. Wspólnie ustalili, jakie imię nadać dziecku, które nosiła pod sercem. Potem spokojnie zasnął wiecznym snem tuż pod szczytem. Ten drugi przed śmiercią nie skontaktował się z nikim. Nikt nie wie, co właściwie wydarzyło się w górach w tamto popołudnie. Dzięki suchemu zimnemu klimatowi na wysokości ponad ośmiu tysięcy metrów ich ciała zamarzły i wyschły. Leżą tam w ciszy, ciągle tacy sami, mniej więcej tacy, jacy byli, kiedy widziałem ich ostatnio dwadzieścia dwa lata temu.

    Przy stole wyjątkowo zapadła cisza. Któraś z komórek piknęła, oznajmiając nadejście SMS-a, ale akurat w tej chwili nikt z nas nie myślał o sprawdzaniu wiadomości. Wypełniliśmy ciszę sobą.

    Niedługo potem poproszono mnie o wygłoszenie wykładu na uniwersytecie w St. Andrews w Szkocji. Temat miałem wybrać sam. Zwykle w podobnych sytuacjach mówię o ekstremalnych wyprawach na krańce świata, ale tym razem moje myśli zwróciły się ku domowi, ku tamtemu niedzielnemu obiadowi z rodziną. Mój wybór padł więc na ciszę. Dobrze się przygotowałem, ale i tak denerwowałem się jak zazwyczaj. Może miejsce na oderwane myśli o ciszy jest raczej podczas niedzielnych obiadów, a nie przy okazji wystąpień przed studentami. Nie obawiałem się, że po tych osiemnastu minutach, jakie miałem do dyspozycji, zostanę wybuczany, ale chciałem, aby studenci zainteresowali się tym, co mi leżało na sercu.

    Wystąpienie zacząłem od prośby o minutę ciszy. Zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Przez następnych siedemnaście minut mówiłem o ciszy, która nas otacza, lecz również o tym, co jeszcze ważniejsze, o ciszy, którą mamy w sobie. Studenci milczeli. Słuchali. Wydawało się, że tęsknili za ciszą. Tego samego wieczoru wybrałem się z kilkorgiem z nich do pubu. Kiedy znalazłem się za drzwiami, odcinając się od wiatru, i kiedy przed każdym już stanęła szklanka piwa, dalszy ciąg wyglądał niemal identycznie, jak zapamiętałem z okresu własnych studiów w Wielkiej Brytanii. Mili, zaciekawieni ludzie, przyjemna atmosfera, interesujące rozmowy. Czym jest cisza? Gdzie ona jest? Dlaczego teraz jest ważniejsza niż kiedykolwiek? – Na te trzy pytania chcieli usłyszeć odpowiedź. Bardzo ceniłem sobie ten wieczór nie tylko z uwagi na sympatyczne towarzystwo.

    Dzięki studentom pojąłem również, jak mało sam rozumiem. Po powrocie do domu nie mogłem przestać myśleć o tych trzech pytaniach. Stały się moją obsesją. Zacząłem pisać, zastanawiać się i czytać, głównie z pożytkiem dla siebie. Kolejne wieczory spędzałem nad rozważaniem tych trzech pytań. W końcu miałem 33 próby odpowiedzi:

    **Erling Kagge**
    pokaż całość

    •  

      @Old_Postman

      ... "Zdziwienie jest siłą napędową życia. Ale moje dzieci mają już trzynaście, szesnaście i dziewiętnaście lat i stopniowo coraz mniej się dziwią. Jeśli w ogóle coś je zdumiewa"...

      Życie jest dziś inne niż kiedyś. każdy ma w chuj rzeczy których nie potrzebuje. Zbieramy je jak chomiki ziarno na zimę, tylko że one to robią żeby przerwać a my bo ktoś nam mówi że tego potrzebujemy. Wciskają nam gówno mówiąc że to złoto.

      Polecam posłuchać i obejrzeć goldfinger : open your eyes
      pokaż całość

      źródło: youtu.be 18+

    •  

      @zomowiec: Zgadzam się. Zauważyłem to gdy przeprowadziłem się do UK. Z racji małej przestrzeni życiowej, nie mam jak chomikować rzeczy. No i wiesz co... jest mi z tym lepiej. Nauczyłem się walczyć z sobą aby nie zbierać dupereli. Lubimy z żoną zbierać pamiątki z wycieczek. Zawsze tego sporo się zbierało bo gabaryty tego były spore. teraz mamy małe pudełko z drobiazgami, które nam przypomną gdzie byliśmy.

      To samo tyczy się innych rzeczy. Staramy się ograniczać ilość rzeczy, które posiadamy. Bo po co to. Jak na urlopie odwiedziłem swoje mieszkanie w Polsce to się za głowę złapałem ile tego mamy. Skończyło się na tym, że przez jeden cały dzień wyrzucałem rzeczy. Nadal tego sporo zostało ale teraz już nie przytłacza. Ostatnimi czasy nauczyłem się nie gromadzić i rozstawać się z rzeczami bez skrupułów. A najgorsze jest podejście "przyda się na kiedyś"... no i wiesz co, nigdy się nie przydaje. Teraz mam tak, że wywalam, a jak będzie mi "kiedyś potrzebne" to to kupie albo pożycze.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Dobrych snów Mirko... przynajmniej za jakiś czas. Niech was ten Nordycki Łapacz Snów strzeże.

    Narysowałem go, zresztą jak poprzedni, pod wpływem muzyki. Przez pewien czas zasłuchiwałem się w nordyckiej i słowiańskiej muzyce. Polecam wszystkim się w niej zasłuchiwać. Jest niesamowita.

    Wiem, że rzadko tu cokolwiek wrzucam, no ale... jakoś tak wychodzi.

    Jeśli chcecie być na bieżąco z rysunkami to zapraszam na Czarny Notatnik na Instagramie.

    #czarnynotatnik #postmanstories #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: DreamCatcher_Nordse_male.jpg

    +: S...h, A.............h +48 innych
  •  

    Hej @tptak i #bojowkapiekarska mozecie polecic jakies sprawdzone narzedzie do nacinania chleba? Noz sie nie sprawdza.

  •  

    MAILE DO KOSZY - KORESPONDENCJA TYLKO DLA LOSTONOSZY I DUZA HAWAJSKA DLA WSZYSTKICH.

    Potwierdzone info... z Centrali Głównej Byłych Doręczycieli ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Niedługo Listonosze zaczną strajk przeciwko Google. Nie można dłużej godzić sie na ich monopol w doręczaniu "poczty".

    Uwaga... faktury za internet mogą dojść z opóźnieniem albo wcale. Wszystko zależy od tego jak bardzo oddany sprawie będzie Listonosz.

    #heheszki #pdk #postmanstories

    pokaż spoiler Aby Poczta Polska znow nie rozpetala afery to lojalnie ostrzegam... to zarty zarciki bo swiat jest smutny a niektorzy nie znaja sie na zartach.
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #pytaniedoeksperta

    Czy ktoś może mi powiedzieć co należy napisać w wypowiedzeniu umowy na Neostradę z Orange?

    Jak to zgrabnie napisać? Wystarczy: "Ja, Old_Postman wypowiadam umowę z dniem końca okresu rozliczeniowego"?

    #pomocy

    +: Kar1945, s.....r +2 innych
  •  

    Dzień Dobry. Od siódmej rano siedziałem sobie w swoim małym, angielskim ogródku i rozmyślałem. Słuchałem muzyki i rozmyślałem, aby być dokładnym. Gdzieś obok, u sąsiadów wybrzmiewały jeszcze echa wczorajszej imprezy. Gdzieś dalej usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi i charakterystyczny dźwięk odpalanej zapalniczki benzynowej. Ktoś dołączył się do porannych rozmyślań.

    O czym to tak rozmyślałem? No o celach i marzeniach. Nie. Nie szukam nowego celu w życiu. Rozważania były bardziej ogólne. Wszystko zaczęło się od rozmowy z Małżonką na temat motywacji, gadek motywacyjnych, wszelkiej maści guru i motywatorów. Dyskutowaliśmy, jakie to ma zadania i czy w ogóle jest sens wierzyć, że poza nami samymi ktoś jest w stanie nas zmotywować. Sztuczki "Motywatorów" na mnie nie działały, nie działają i jestem przekonany, że nie będą działały. Wszelkie hasła slogany, którymi ludzie tapetują sobie życie, są pustymi frazesami. "Sky is the limit", "Możesz wszystko, wystarczy tylko chcieć", "Rób dziś, nie jutro" i wiele innych. "Think Big"... jest moim zdaniem najgorszym z tych wszystkich.

    Ja jestem człowiekiem małych marzeń, których nie można nazwać nawet marzeniami. Wszystkie zaczynają się od tych samych słów: "Chciałbym kiedyś..." Może to mój sposób motywacji? Skupić się na małych, możliwych do osiągnięcia rzeczach, które w konsekwencji poprowadzą do coraz większych i śmiałych pomysłów. Dlaczego zaraz mam myśleć o WIELKICH SPRAWACH i w razie niepowodzenia zadręczać się, że się nie udało? Działa całe życie i nigdy ten sposób nie zawiódł. Ja w ogóle jestem dziwak, bo doceniam rzeczy małe jak kawa, którą mi zrobi żona po powrocie z pracy, jak to, że udało mi się w końcu zasadzić pomidory, jak to, że odbyłem ciekawą rozmowę z nieznajomym. Kiedyś nawet w środku nocy stałem i obserwowałem cienie, jakie tworzyła latarnia uliczna na ścianie jakiegoś garażu. Wzbudziłem tym zainteresowanie przejeżdżającego patrolu policji.

    Dzisiaj siedząc nad filiżanką kawy, o tej siódmej rano i słuchając "Mumford and Sons" przypomniałem sobie kilka takich "Chciałbym kiedyś..." i uświadomiłem sobie, że teraz mogę powiedzieć: "Chciałem kiedyś...". Świadomość ta jest dla mnie bardziej pokrzepiająca niż wszystkie motywacyjne bullshity.

    Chciałem kiedyś... mieć nawet malutki ogródek. Jako człowiek żyjący w kamienicy, zawsze chciałem mieć, choć skrawek ziemi przy domu, aby móc usiąść i wypić kawę na świeżym powietrzu, czy hodować pomidory.

    Chciałem kiedyś... wesprzeć kogoś na Kickstarter, PolakPotrafi, etc. Albo nie było mnie na to stać, albo nie wierzyłem w projekty. Do czasu jak trafiłem na Justin'a Rhodes'a i jego rodzinę Ich codzienne vlogi oglądam, od jakiegoś czasu aż zaczęła mi się udzielać chęć samodzielnego hodowania żywności. No i mam dzięki nim nowy ulubiony kubek, który jest mocno eksploatowany.

    Chciałem kiedyś... przejść 30 kilometrów. Udało mi się to jeszcze w liceum. Spakowałem plecak, ubrałem się i pomaszerowałem. Zajęło mi to 24 godziny ale większość tego czasu zachwycałem się Mazurskimi widokami i nie szczędziłem czasu na zadumę. No i jeszcze była noc przy ognisku.

    Chciałem kiedyś... nauczyć się strzelać. No i się nauczyłem. Przy okazji wyszło, że strzelanie na długie dystanse nieźle mi idzie.

    Chciałem kiedyś... pójść na koncert AC/DC. O tym już kiedyś nawet pisałem. Chciałem, odkąd pierwszy raz usłyszałem "Back in black".

    Chciałem kiedyś... rysować. Zawsze powtarzałem, że nie umiem. Udowodniłem sobie ostatnio, że było to kłamstwo. Teraz to jest rzecz, która cały czas zaprząta mi głowę. Efekty zresztą znacie bo od czasu do czasu wrzucam coś pod #czarnynotatnik

    Lubię małe rzeczy... małe przyjemności... otwierają mi one oczy i pokazują, że życie to nie tylko Wielkie Sprawy.

    A moje ostatnie "Chciałbym kiedyś..." to:

    Chciałbym kiedyś odwiedzić jakąś destylarnie whiskey i napić się takiej whiskey tuż przed rozlewem do butelek.

    #postmanstories
    pokaż całość

    +: V.......E, kaloryferynka +235 innych
    •  

      @Old_Postman: Polecam bardzo, tu wszędzie będziesz sobie chodzić i wszystko ci ze szkockim akcentem opowiedzą :D Edynburg mimo że daleko jest wart odwiedzenia sam w sobie. Ja tam przyleciałem, na miejsce już dojechała siostra z Anglii (Leeds) z masą znajomych i jednego dnia mimo że mieliśmy wynajęty samochód na powrót do Anglii to i tak ze znajomym we dwójkę wzięliśmy tego zorganizowanego busa z centrum Edynburgu.
      Tak więc dojedziesz sobie elegancko pociągiem, a busem prosto do destylarni - tylko trzeba mieć umówioną wycieczke już. Chyba są codziennie.

      BTW wypłacałem pieniądze z bankomatu w Edynburgu. W drodze powrotnej na trasie podczas postoju w Newcastle chciałem zapłacić i rodowita Angielka dziwiła się co to za banknot jej daję - a to funty ale szkockie :D
      pokaż całość

      źródło: thewhiskeywash.com

    •  

      @Kreation: Wcale tego nie neguje. Nie mówię, że mój sposób postrzegania świata jest dobry dla wszystkich. Nie twierdzę nawet, że jest dobry. Ja poprostu nie potrzebuję pewnych rzeczy ale je doceniam, tak samo jak pracę, którą ktoś włożył w ich stworzenie.

      @Saeglopur: Osz panie kolego... przecież to wygląda niesamowicie.

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Mój Przyjaciel nadal jest na morzu. Muszę się przyznać, że martwię się o niego. Nie dlatego, że jest na morzy, że pracuje. Do tego się już przyzwyczaiłem.

    Kilka tygodni temu dostał niespodziewany telefon od swojego armatora. Szukali załogi na dwumiesięczny rejs. Dzwonili do konkretnych osób gdyż zależało im na sprawdzonych ludziach. Przyjaciel mój, robił sobie akurat urlop. Wrócił jakiś czas temu z długiego rejsu i potrzebował odpocząć. Ten telefon jednak był, a może jest pewną szansą. Jeśli wszystko pójdzie tak jak trzeba, rejs ten otworzy przed nim kilka drzwi.

    Jedyny problem z tym rejsem był taki, że przez jakiś czas mieli pływać przy wybrzeżach Somalii.

    Martwiłem się o niego. Tak szczerze. Podobnego uczucia nie miałem gdy okrążał Horn, albo gdy zaaresztowali ich w jakimś porcie.

    No cóż... jak ktoś jest bliski sercu, to są i uczucia. Na szczęście już za dwa tygodnie kończy rejs. Teraz tylko trzeba ustalić termin spotkania i markę wiskey do picia...

    Z tego wszystkiego siedziałem i rysowałem marynistyczne rysunki. To jeden z nich.

    Wiem, że z martwieniem się przesadzałem. Szansa, że piraci wtargnęliby akurat na ich statek była równa szansie wygrania w totka. No ale cóż... tak mam, że się martwię.

    #czarnynotatnik
    pokaż całość

    źródło: Wind_rose_male.jpg

  •  

    Przed chwila, taka doslowna, zapalilem pierwszego papierosa od dwoch tygodni. Papierosa nagrode. Po ciezkim dniu, pelnym emocji.

    Papieros smakowal. Smakowal ale nie tak jak kiedys.

    Wychodzi na to, ze rzucilem palenie tytoniu. Nikotyne nadal przyjmuje tyle, ze z epapierosa. Roznica w samopoczuciu kolosalna. Roznica w ilosci gotowki portfelu, znaczaca.

    Wzystko wyszlo przez przypadek. Skonczyly mi sie papierosy a najblizszy sklep byl zamkniety. I tak, zupelnie bez planu i nawet checi nie pale tytoniu.

    Najciezsze sa momenty gdy w gre wchodza nawyki. No ale i to dalo sie przeskoczyc gdy tylko zauwazylem, ze dzieki niepaleniu moge w koncu wziac gleboki wdech i mam wiecej energii.

    Wiecie co jest najfajniejsze? ze wcale nie powiedzialem sobie, ze to definitywny koniec. Jak bede mial ochote siagnac po papierosa to to zrobie. Narazie ciesze sie i jestem z siebie dumny.

    Mowilem to ja... Old_Postman... koles ktory przez 11 lat palil paczke dziennie.

    #postmanstories
    pokaż całość

  •  

    Zacząłem się zagłębiać w obecną sytuację z przejęciem kont.

    Nie wygląda to za wesoło. Nie znalazłem siebie na listach ale kto wie... może ja też dostanę jakiegoś dziwnego bana.

    Gdyby tak się stało, to możecie mnie znaleźć w kilku innych miejscach. Na wykopie nie jestem już tak częstym gościem jak kiedyś. Jednak #wmoimsercutylkomirko

    Mam bloga czarnynotatnik.blogspot.com - jak coś napiszę, to pojawia się właśnie tam.

    Mam też FanPage na Fecebook gdzie pojawia się miks rysunków i słów.

    No i w końcu mam Czarny_Notatnik na Instagramie gdzie publikuję moje rysunki opatrzone słowami, po angielsku.

    #postmanstories #czarnynotatnik proszę potraktujcie to informacyjnie, w razie gdybym nagle zniknął.

    Over and Out...

    Just sail with me lads and lasses... ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

    źródło: sail_with_me_male.jpg

  •  

    Mirki z #uk jak to jest z clem. Dostalem powiadomienie od Royal Mail, ze misze zaplacic 20£ cla za ksiazke ktora zamowile w USA. Wartosc ksiazki to 50$ czyli jakies 39£.

    Co tu sie odwala to ja nie wiem. Jakies rady? Wskuram cos na poczcie czy bede musial sie tluc z HMRC?

    Z tego co czytalem to Vat na ksoazki wynosi 0% i zadne clo nie powinno byc naliczone.

    #emigracja
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Dzień Dobry! Czy leci z nami pilot? A może raczej czy gdzieś dziś lecimy?

    Ciąg dalszy rysunkowych przygód. Dzisiejszy problem sponsoruje symetria. O mój ty smutku... jaki to ciężki temat. Jak ciężko narysować coś symetrycznie. No ale wyszło całkiem nieźle.

    Przy okazji chciałbym polecić cienkopisy Copic Multiliner SP. Są przekozackie. Nie dość, że są aluminiowe, trochę ciężki i dobrze leżą w dłoni, to jeszcze... mają wymienne wkłady i końcówki. Rysując, a raczej cieniując kratkami skończył mi się tusz. Rach ciach i 10 sekund później nowy włożony. Po chwili rozwaliłem końcówkę 0.05. Rach ciach i po chwili nowa już w cienkopisie. Lubię rzeczy, które można naprawić albo mają wymienne części. Polecam... Old_Postman.

    PS. W pierwszym komentarzy zbliżenie na środek.

    #czarnynotatnik #rysujzwykopem #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: propeller_male.jpg

  •  

    To jedyne co widze w goracych z ostatnich 6h.

    Co to znaczy, ze poziom spada? Czy, ze mirko zajebane jakims danielem?

    #firstworldproblems

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    +: B..........e, S....e +3 innych
  •  

    Wlasnie wracam z pracy. Autobusem. Ostatni dzienny kurs.

    Otwieraja sie drzwi. Pierwsze co slysze to Rage Against the Machine. Drugie co slysze to "Dobry wieczor" wypowiedziane przez kierowce.

    Autobus pusty. Wybralem sobie przyjemne miejsce niedaleko szoferki aby dobrze slyszec muzyke. Jakos mi idealnie pasowala.
    - Hej kolego - odezwal sie kierowca - bedzie ci przeszkadzalo jak muzyka bedzie grala?
    - Absolutnie nie. Pasuje idealnie do dzisiejszego wieczora.
    - Tez tak mysle. Wiedzialem, ze nie bedzie ci przeszkadzalo.
    - Tak? A skad? - zapytalem podstepnie choc doskonale wiedzialem co mnie zdradzilo.
    - Bo wszedles z wielkim usmiechem i jak tylko siadles to kiwales glowa w rytm.
    - Fakt.

    Muzyka grala jeszcze przez kilka przystankow. Przesluchalismy dwa kawalki nie zamieniajac juz wiecej ani slowa. Rockujacy autobus sunacy przez ciemne miasto.

    Na ktoryms z kolejnych przystankow dosiadlo sie pare osob rowniez wracajacych z pracy. Z ich pojawieniem autobus stal sie na powrot tylko autobusem.

    #postmanstories #czarnynotatnik

    PS. Czy mowilem juz, ze uwielbiam brytyjskich kierowcow autobusow?
    pokaż całość

  •  

    Uwielbiam brytyjskich kierowcow autobosow. Sa mega pomocni i wyluzowani. Zupelne przeciwienstwo kierowcow z jakimi mialem stycznosc w Polsce.

    Wybieram sie autobusem do innego miasta, linia dalekobiezna (cos jak polskie podmiejskie albo PKS). Podchodze do kierowcy.
    - Dzien dobry, panie kierowco. Poprosze bilet w ta i z powrotem Do Miasta Do Ktorego Jade.
    - To bedzie 9.60. Chociaz - zamyslil sie na sekunde - jak wezmiesz Bilet Dzienny Zloty to zaplacisz 8.60. No i bedziesz mogl jezdzic do woli autobusami w Miescie Do Ktorego Jedziesz. That's a bargain, isn't it?
    - Oczywiscie.
    - Nie pytaj mnie dlaczego to jest tansze.

    No i pan kierowca wydrukowal mi bilet.

    Takie historyjki sprawiaja, ze uwielbiam jezdzic autobusami. Kiedys tego nie cierpialem, odrzucalo mnie na sama mysl o podrozy autobusem. Nie wspomne juz o tym, ze jak nie woe sie na jakim przystanku wysiasc, bo przystanki sa tylko na zadanie, wystarczy poprosic kierowce aby zatrzymal sie na "naszym" i dal znac. Kiedys tak zrobilem, po drodze mi sie przysnelo. Dodatkowo siedzialem na pietrze. Kierowca sie zatrzymal, pewnie zawolal, ale ze nie schodzilem to przyszedl zobaczyc co sie dzieje. Obudzil mnie, informujac, ze to moj przystanek. Dlatego ich uwielbiam.

    #uk #postmanstories #dziendobry
    pokaż całość

  •  

    Świeżynka z dzisiejszego wypadu na #drift :)

    Jak ktos bedzie chcial to moge wrzucic jeszcze pare.

    #carboners

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Nie ma to jak zapach palonej gumy o poranku.

    Nigdy w zyciu nie bylem na konkursie driftu. Do dzis. Przez przypadek, skacowany troszke znalazlem sie na torze. Powoem tak... kto nigdy nie byl niech zaluje.

    Ci kolesie to sa wariaci. Mijanie betonowych balustrad z predkoscia 120 km na godzine to jakas szajba. I jeszcze te dodatkowe punkty za obdrapanie karoserii o balustrade. Szajba.

    Ze mnie laik motoryzacyjny ale nie ukrywam, ze silniki w tych autach robia wrazenie.

    #motoryzacja #drift
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Mało ostatnio piszę. Słowa się nie układają. Mimo iż pomysłów mam sporo, mimo iż wydają się one ciekawe, to po spisaniu... No cóż, okazują się nudne. Może to spokój ducha nie pozwala mi układać zgrabnych zdań, może to skupienie na chęci rozwoju w innym kierunku...

    Rysunki jednak... one mnie zaskakują. Pomysły są klarowne, przemyślane. Takie o... codzienne, zwykłe, jak moje historie.

    Powoli dochodzę do wprawy. Ręka drży już mniej, linie są sprawniejsze. Uczę się ołówka którego używam, uczę się cienkopisów. Nie zdawałem sobie jakie to ważne, wiedzieć do czego są one zdolne.

    Najczystsze #chwalesie bo z tego rysunku jestem dumny.

    #postmanstories #czarnynotatnik #rysujzwykopem

    PS. Tutaj rzadko coś wrzucam. Więcej możecie znaleźć na moim profilu na Instagramie
    pokaż całość

    źródło: anchor_male.jpg

  •  

    Bo miłość jest wtedy gdy wstajesz o szóstej rano aby nastawić rosół dla chorej żony.

    Rosół leczy, to jest fakt.

    #zwiazki #dziendobry

  •  

    Skończyłem. Nie jest to to co urodziło się w mojej głowie, ale widocznie tym miało się skończyć. Koncepcja zmieniała mi się kilkukrotnie. Od bardzo skomplikowanych, do prostych wzorów.

    Cieszę się, że stanęło na tym...

    Hołd dla siebie samego, a raczej dla drugiego mnie.

    pokaż spoiler Nadal pracuję nad kreską i nad tym aby nie bać się krawędzi. Trochę wyjeżdżam, niczym dziecko w zerówce. No ale kiedyś muszę dojść do wprawy. Tymczasem, cieszę się z koncepcji, a technikę zawsze można poprawić.


    #czarnynotatnik #rysujzwykopem #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: gemini_male.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Old_Postman

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.