•  

    #anonimowemirkowyznania
    Pracuję zdalnie już jakiś czas i powiem wam, że jak ktoś mnie pyta gdzie pracuję to już nie mówię, że zdalnie w domu, bo zaraz zaczyna się gadka (99% to różowe paskiny) "boże ja to tak nie mogłabym żyć bez kontaktu z ludzi" i automatyczne szufladkowanie mnie jako creepa introwertyka. W Polsce ciągle praca w domu jest traktowana jak coś dziwnego, nikt ci nie powie "stary ale masz dobrze, możesz dłużej pospać, nie marnujesz czasu na dojazdy" więc teraz po prostu mówię że pracuję to tu to tam, albo wymyślam jakąś nazwę firmy i jest spokój.

    #pracbaza #freelance

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      co wy robicie zdalnie? Czym się zajmujecie wszyscy? Chciałabym tak pracowac.

      @Masia999: U mnie też IT, bardzo polecam - zajebista praca dla kobiety. Urodzę dziecko, to jako matka karmiąca będę mogła pracować z domu i nie będę się musiała martwić o przysługujące mi przerwy na karmienie. Tak samo w ostatnich miesiącach ciąży zamiast się telepać dojazdem, będę mogła pracować z domu, a po porodzie szybko wrócić do pracy. Moim zdaniem to są całkiem poważne powody, dla których kobiety powinny serio rozważać pracę w IT, jeśli tylko potrafią logicznie myśleć, być choć trochę kreatywne i nie są tępe z matmy. pokaż całość

    •  

      "jeśli tylko potrafią logicznie myśleć, być choć trochę kreatywne i nie są tępe z matmy."

      @Masia999: Ja akurat siedzę w tzw. Business Intelligence, co jest wyjątkowo matematyczną odnogą infy, ale napisałam tak nie przez pryzmat mojej specjalizacji, a z perspektywy osoby po studiach informatycznych, która pracuje też jako programista, ma niezłe rozeznanie w rynku i wie, jakie predyspozycje są potrzebne, by się odnaleźć w IT.

      W IT pracują też ludzie, którzy delikatnie mówiąc - nie za szczególnie się nadają do tej branży, ale aż takie jest ssanie na rynku, że i takich przyjmują. Tylko taka osoba według mnie pomarzyć sobie jedynie może o zarobkach rzędu 15k/msc, gdzie zarobki powyżej 10k/msc są jak najbardziej osiągalne, i to wg mnie wcale nie dla jakichś geniuszy, ale dla osób, które jednak ogarniają w miarę dobrze. Możesz więc spróbować swoich sił, nie mając wcale predyspozycji, o których zaraz napiszę - masz duże szanse skończyć i tak na pensji wyższej niż średnia krajowa, ale licz się z tym, że możesz nie odnajdować się dobrze w pracy, zwyczajnie nudzić albo stresować trudnymi zadaniami / konkurencją wyrastającą Ci pod nosem.

      Co do predyspozycji - wiele osób uważa, że znajomość matmy nie jest potrzebna programiście, i z jednej strony faktycznie jest to racja... bo samej matmy (takiej zaawansowanej) faktycznie używa się tylko w niektórych branżach, takich jak moja albo programowanie np. nowych technologii w silnikach graficznych w gamedevie, gdzie gruba matematyka odchodzi. Jeśli nie pracujesz w tych branżach, a innych odnogach IT, możesz sobie radzić bardzo dobrze i bez matmy, zwłaszcza tej zaawansowanej. Z drugiej strony, do bycia dobrym programistą potrzebne są dokładnie te same kompetencje, które ma każdy zdolny matematyk - umiejętność logicznego myślenia, wyrażania rozwiązania problemów przez algorytmy (rozwiązywanie problemów w krokach), a także doza kreatywności, która jest potrzebna w matematyce do wymyślenia rozwiązania zadania / umiejętnego zastosowania znanych wzorów/twierdzeń... Sama umiejętność rozwiązywania postawionych problemów dostępnymi metodami, rozwiązywania zagadek (czym innym są zadania matematyczne?) - to jest właśnie w dużej mierze programowanie.
      Jeśli ktoś więc się w tym nie odnajduje, nie lubi rozwiązywać zagadek logicznych, nie ma też cierpliwości, systematyczności, samodyscypliny ani dokładności, jakiej często wymaga siedzenie nad matematyką - są bardzo duże szanse, że w pracy programisty taka osoba też się nie odnajdzie.

      Wg mnie każdy dobry programista, nawet jak twierdzi, że matmy nie lubił i był w niej słaby, po prostu był do niej zniechęcony w szkole, ale gdyby nie to, to dobrze by się w niej odnalazł - bo wymagane kompetencje są baaardzo analogiczne. Jeśli należysz do osób, które mają problemy z podstawową matmą (poziom matury z matematyki podstawowej to jest mega podstawowa matma), to możesz mieć problem z tym minimum logicznego myślenia, które potrzebne jest programiście do wymyślania rozwiązań postawionych przed nim problemów.
      ...zawsze jednak można zostać klepaczem kodu, który jedynie skleja coś działającego z gotowych rozwiązań... ale jak pisałam wcześniej - takie osoby nie zarabiają dużo, a i wątpię, by praca programisty sprawiała im przyjemność.

      Jeśli jednak od zawsze lubiłaś matematykę, rozwiązywanie zagadek logicznych, gry jak sudoku - jak najbardziej warto spróbować iść w programowanie, bo pewnie będzie dla Ciebie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (77)

    •  

      Makijaż to ukrywanie zaniedbań.

      @Muodyhuopiec1919: To jest mega szkodliwy stereotyp... serio, trądzik to tak naprawdę wiele chorób dających ten sam objaw (wypryski), więc generalizowanie, że ktoś ma trądzik, bo "nie dba o siebie", to stereotypy w wuj, bo przyczyn może być milion ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niech najlepszym przykładem będzie to, że wiele osób wcale nie dba szczególnie o siebie, prowadzi siedzący tryb życia, żre fastfoody, twarz jeśli w ogóle myje, to np. tym samym, co ciało, czyli jakimś najtańszym mydłem, a trądziku nie mają... Za to osoby naprawdę dbające o siebie i dietę mogą mieć trądzik.

      Trądziku można dostać np. od stosowania zbyt agresywnych kosmetyków, a więc nadmiernej higieny... ale to akurat dość rzadki przypadek. Z takich bardziej popularnych przykładów: jeśli przyczyna trądziku jest hormonalna, to żadna zdrowa dieta i idealna pielęgnacja nic ci nie da... takie osoby mają przejebane, bo mogą prowadzić wzorowy tryb życia, używać najlepszych, najdroższych kosmetyków, a trądzik i tak będą miały, dopóki ich hormony będą szaleć... i czasem naprawdę niewiele można z tym zrobić.

      U mojej kuzynki z kolei przyczyną naprawdę paskudnego trądziku był, jak się okazało... gronkowiec, którym zarazili ją w szpitalu przy jakimś badaniu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Żadne kosmetyki na to nie pomagały ani najlepsza dieta, bo po prostu nie miały prawa - dopiero odpowiednie leki przyniosły jakiś skutek (a i tak po takim mocnym trądziku zostają często blizny, więc enjoy).
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Przekonajcie mnie, że kredyt hipoteczny jest lepszy od wynajmu.

    Zapraszam do dyskusji. #nieruchomosci #mieszkanie #warszawa #zycie #praca #pracbaza

    •  

      i to jest podstawowy błąd. Należy brać na najdłuższy możliwy czas. Zawsze możesz nadpłacać albo spłacić wcześniej a w przypadku życiowego fuckupu rata Cię nie zarżnie.

      @krzysztof-es-545: Właśnie nie "zawsze możesz nadpłacać", bo to zależy od oferty banku, i wiele banków ma ograniczenia, że np. w ciągu pierwszych lat możesz nadpłacić tylko raz i/lub tylko do określonej kwoty, bo inaczej musisz zapłacić za to, że chcesz nadpłacić, prowizję od nadpłaconej kwoty... ( ͡° ͜ʖ ͡°) Albo w ogóle od każdej nadpłaty płacisz prowizję, co potrafi zjeść zysk z zaoszczędzenia na odsetkach...
      Poza tym przy ratach równych (a takie ludzie biorą częściej, bo przy nich jest większa zdolność kredytowa) najpierw spłacasz odsetki takie, jakie byś zapłacił przy 30 latach kredytu i to, czy masz szansę je odzyskać z tego tytułu, że wcześniej kredyt spłacisz, zależy od umowy kredytowej, jaką podpisałeś...

      A z tym "rata Cię nie zarżnie" to też nieprawda, bo to, czy rata Cię zarżnie czy nie, zależy znacznie bardziej po prostu od Twoich zarobków oraz wkładu własnego - rozkładanie kredytu na znacznie więcej lat wcale tak mocno raty nie obniża, właśnie przez rosnące lawinowo odsetki. Przykładowo bierzesz 200 tys. zł przy RRSO ok. 5% (marże są niższe, ale biorąc pod uwagę koszta dodatkowych ubezpieczeń i innych kosztów okołokredytowych, rozsądnie będzie przyjąć to 5% - to i tak tani kredyt). Przy takim RRSO za każdy rok udzielenia kredytu płacisz bankowi 10 tys. zł odsetek... czyli biorąc kredyt na 15 lat, oddasz bankowi 350 tys. zł, biorąc kredyt na 30 lat, oddasz bankowi już 500 tys. zł, czyli 2,5x tego, co pożyczyłeś!!!

      Przy kredycie na 15 lat rata wyniesie 1950 zł/msc, przy kredycie na 30 lat rata wyniesie 1400 zł/msc. Czy to jest taka wielka różnica w racie? Moim zdaniem nie, a warto pamiętać, że jeśli powinie Ci się noga, to w banku możesz też negocjować rozłożenie kredytu na więcej lat, a już z pewnością łatwiej będzie negocjować rozłożenie kredytu 10-letniego na lat 30, niż kredytu 30-letniego... na niby ile, 60 lat? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Biorąc kredyt w wieku lat 30 na lat 30, spłacisz go mając lat 60 - nawet nie ma już na co rozkładać, bo przecież nie obciążysz ratą emeryta (to znaczy w teorii można, a w praktyce bank nawet jak się zgodzi, to sobie zażąda pewnie dodatkowego ubezpieczenia na wypadek śmierci, co oznacza - dodatkowe koszta).
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (69)

  •  

    XD

    Znalezione na fejsie z podpisem "Materiał od kolegi. Jego znajomy zapytał jakiejś babki, czy ma egzamin z pewnego przedmiotu. W odpowiedzi dostał to."

    #cotusieodpierdala #heheszki #studbaza #zajebanezfacebooka #logikarozowychpaskow #rakcontent pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

    •  

      @ztegochlebamakiniebedzie: To jest wpis ciekawy dla mnie na kilku poziomach. Na pewno opowiadanie historii swojego życia od tego momentu "Sorry, zbyt wiele w życiu przeszłam..." w odpowiedzi na głupie pytanie o egzamin jest co najmniej dziwne i zbyt ekshibicjonistyczne. Zwykłego człowieka nie obchodzi, co inni przeszli w życiu, zwłaszcza że każdy ma swoje własne problemy, a to, że zazwyczaj inne, to nie znaczy, że mniejsze... laska tak pisze do gościa, który sam może mieć nieuleczalną, a niewidoczną chorobę (np. mój kolega ze studiów miał hemofilię) i dawaj licytujmy się, kto ma gorzej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Pouczanie kogoś, jak ma żyć, też jest dziwne. Sama nie popieram ściągania na studiach, ale mówić innym, że mają nie ściągać, bo ja uważam to za niehonorowe, to dla mnie przeginka. Gdyby napisała po prostu "nie, nie uznaję ściągania" albo nawet "no co ty? wystarczy się uczyć i nie trzeba ściągać" to jeszcze byłoby ok, ale robienie komuś wykładu to przegięcie.

      A po trzecie, to niestety moje doświadczenie ze studiów wskazuje, że to wcale nie jest tak różowo, że wystarczy mieć dobre notatki, a bez problemu zdasz ( ͡° ͜ʖ ͡°) Według mnie tak właśnie powinno być, ale niestety często nie jest... Co mnie swoją drogą zawsze bardzo na studiach frustrowało, bo w szkołach niższych nie uznawałam ściągania, ale jak na mojej uczelni potrafili zrobić egzaminy z czegoś zgoła innego niż to, co było na wykładzie, to warto było jednak mieć ten egzamin z poprzedniego roku by wiedzieć, czego się spodziewać i czego się nauczyć, bo niestety bardzo często kucie notatek mogłoby nie wystarczyć na zaliczenie, nie mówiąc już o wyższej ocenie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    Jakie są wasze tzw. "red flagi" (niepokojące sygnały, coś co was odrzuca) podczas poznawania #rozowepaski ?

    Ja zacznę:

    1. Tipsy (i cała reszta wymyślnego gówna, które się nakłada na paznokcie)
    2. Farbowane włosy (żadna farba nie może oddać naturalnego koloru i blasku, poza tym odrosty eww. Różowe włosy? No way!)
    3. Tatuaże ( Nawet jak jest nieźle zrobiony, to po roku pewnie zgubi kolory. Poza tym to dziwne)
    4. Nadwaga (Głównym zasobem kobiety jest wygląd, więc jak nie potrafisz powstrzymać się od żarcia, to jak to świadczy o tobie, hę?)
    5. Mocny makijaż (kiedyś tylko kurwy go miały) naturalne piękno obroni się samo
    6. Niski iloraz inteligencji/ bycie "wariatką" (haha,ale jestem najebana!!! lol lol xD lmfao! xD)

    Jakie są wasze propozycje?

    #niebieskiepaski #zwiazki #tinder #pytanie
    pokaż całość

    źródło: d-nm.ppstatic.pl

    •  

      oglądać ok. Gadać i zachowywać się jak postać z Anime- nie ok
      @Magdalie: Ciekawe czy słyszałaś o czymś takim jak cosplay? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      Ile to trzeba pracy włożyć, by przygotować takie kostiumy, jakie niektórzy tam mają, to szok. Dla mnie to forma sztuki i szanuję w opór, poza tym wg mnie zajebiście cosplay'e wyglądają, zwłaszcza, że nie muszą być z anime, a ludzie się przebierają też za postaci z normalnych filmów, gier komputerowych czy historyczne.

      Byłam parę razy na rekonstrukcjach historycznych i to też zajebista sprawa - też ludzie potrafią włożyć w stroje kupę serca i pieniędzy, ale efekty są często niesamowite.
      pokaż całość

    •  

      Gorzej jak ty na codzień nie jesteś np. Adamem Nowakiem tylko uważasz się za...Jona Snowa i jak Jon Snow chodzisz ubrany po mieście i tak się też zachowujesz w stosunku do innych.

      @Magdalie: Wg mnie to mylisz dwie rzeczy - urojenia, które faktycznie są zaburzeniem, i to wymagającym leczenia, vs osoba, która z jakiegoś powodu świadomie chodzi przebrana po mieście, niekoniecznie "bo konwent" czy cokolwiek. Wykluczając urojenia, powody mogą być różne.

      Tu mamy przebieranie się za SpiderMana dla żartu:
      https://www.youtube.com/watch?v=KqLDLysirJI
      wg mnie całkiem śmieszne w często nudnym jak szara kupa codziennym życiu. A nawet jeśli nie śmieszne (zresztą dla mnie w ogóle Remi Gaillard >>>> Wardęga), to jest w tym i włożona praca, i kreatywność, i odwaga - wszystkie te rzeczy szanuję w opór, dopóki żart nie polega na krzywdzeniu kogoś (np. rzucaniu w kogoś ciastem - takich dowcipów nie lubię). Skąd więc wniosek, że jeśli ktoś się przebiera publicznie, to to na pewno pojeb? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Może po prostu nie ma kija w dupie, ani nie trzęsie się jak osika na myśl o tym "co ludzie pomyślą". A jak jeszcze taka osoba nie robi nikomu krzywdy, to już w ogóle nie kumam, co w tym niby złego.
      Uważam, że takie dążenie do tego, że "wszyscy mają myśleć i zachowywać się tak samo, broń Boże nie wyróżniać się w żaden sposób, bo to pojebane" trąci mega mocno takim komunistycznym myśleniem, że wyróżniające się jednostki należy równać w dół... zabić wszelką kreatywność, wszystko ma być szare. Wszystkim gówno, ale równo. A ja wolę nierówno, a kolorowo, nie lubię nudnych ludzi, którzy boją się powiedzieć szczerze swojego zdania, bo "a co będzie jak się wychylę przed szereg". I jeszcze kojarzy mi się to z takim małomiasteczkowym "a bo co ludzie powiedzą, będą gadać, więc nie mogę tego zrobić", co też jest często bardzo ograniczające, bo przez to ludzie robią rzeczy, które są głupie i których nie lubią, ale boją się oceny innych.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (187)

    •  

      Mi jest naprawde smutno widzac takie obrazki. Tak, tak ludzie zyja naprawde i widzialem to na wlasne oczy wielokrotnie. Spojrzcie na te przepasc w naszym spoleczenstwie. Programista 15k vs janusz. Jeden kraj, jedna historia, ci sami przodkowie walczyli o wolnosc i demokracje. Zycie jest w chuj niesprawiedliwe i zajebiscie Ci wspolczuje, jezeli oczywiscie to nie fake. I nie nazwe Twojego przypadku kumulacja i fatalnym splotem wydarzen. Po prostu nie miales szczescia, urodziles sie w zlym czasie i nienajlepszym miejscu. I koniec, tyle w tym Twojej winy, ze masz na maksa przerabane. Reszta to drwiacy smiech podlego losu. Moze i moglbys byc kims. Ale z miejsc takich, jakie widac na zdjeciu bardzo ciezko jest wyjsc calo i zdrowo i niestety nie jestes wyjatkiem. Bardzo Ci wspolczuje i zycze, zeby to wszystko sie zmienilo, ale to tylko tyle, co gotow jestem dac obcemu czlowiekowi w Internecie, zaledwie jedno oklepane do bolu zdanie.

      @kfjatooshek: Programista 15k ciężko na te swoje 15k pracuje i przez wiele lat się uczył, by tyle mieć... tu gościowi się nie chce wanny umyć cifem za 3 zł czy choćby zwykłą szmatą / szczotą wyszorować, a ty piszesz, że to "nie jego wina" ( ͡° ͜ʖ ͡°) Złe warunki to jedno, ale konsekwentne podejmowanie złych decyzji przez lata oraz lenistwo to drugie. Skąd wiesz, czy gość nie jest zwyczajnie zbyt leniwy, by nawet spróbować coś zmienić na lepsze? Przyzwyczaił się do badziewia to tak żyje, bez roboty nic się samo nie wyczyści ani nie wyremontuje, to i warunki się robią coraz gorsze i gorsze, bo przecież meble nie młodnieją itd.

      Moja rodzina kiedyś żyła za 5 zł dziennie, też bieda była aż piszczało, a takiego syfu nie było ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak o nic nie dbasz, masz wszystko w dupie to dziadzienie wszystkiego to jedyny los, jaki cię czeka. No stety niestety nic się samo nie zrobi.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (133)

  •  

    Znajdz szarą myszkę na #tinder
    Staraj się być romantyczny
    Kupuj na każde spotkanie bukiet kwiatów
    Zostańcie parą
    Tydzień później
    Czego Wy #rozowepaski chcecie?

    źródło: tinderlove.png

    •  

      aha czy gdyby taka akcja miała miejsce już po lepszym poznaniu, wtedy kobiecie by się ona podobała? xD gówno wiesz a dajesz rady

      @zap3tlony: No ciekawa jestem ile ty wiesz i czy jesteś w szczęśliwym, stabilnym związku by dawać rady ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: agaja
    •  

      @zap3tlony: Związki nie są jednostronne, kolego. Relację budują zawsze obie strony. Jak związek jest udany, to jest to zasługa obojga, ale jak są problemy lub związek się rozpada - to to również jest wina obojga. Jeśli nie możesz sobie nikogo znaleźć, albo wszystkie Twoje związki się rozpadają, to problem z pewnością jest nie tylko w poznawanych dziewczynach, ale i w Tobie - stąd mój przytyk, byś zastanowił się nad sobą, zanim zaczniesz wytykać innym braki.

      Po drugie ja właśnie tłumaczę mechanizmy, a przyjmowanie porad dotyczących tego "jak żyć" od ludzi z neta sama uważam za nieodpowiedzialne. Tylko dlaczego wg Ciebie moje porady są gorsze od porad Klaudiusza, jak nie wiesz w realu kto jak buduje sobie związki i kto jest lepszy w te klocki? Porady dotyczące finansów też czerpiesz z neta, nie patrząc, czy udzielająca ich osoba w realu jest tak naprawdę obdartusem z długami czy może ma oszczędności i stabilność finansową? ( ͡° ͜ʖ ͡°) W necie każdy może być kim chce. A rady wg mnie powinniśmy przyjmować jedynie od ludzi, którzy faktycznie mają pojęcie w interesującym nas temacie i są od nas lepsi, a nie od kogoś, kto jest od nas jeszcze głupszy... to wg mnie dość oczywiste (a i tak ludzie wybierają sobie często na autorytety kompletnych idiotów).

      Jak masz problemy z kobietami, znajdź w realu kogoś kto ma udany związek i jego pytaj. Na pewno nie kurwa gościa od Klaudiusza, który 100% nie jest w udanym związku, zwłaszcza że cała ta akcja to pewnie w ogóle bait do kwadratu i mega prowokacja ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (151)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #zalesie

    tl dr: Mirki, pomóżcie, chyba zakochałem się w wariatce. Spotykamy się od pół roku i teraz czas podjąć decyzję czy wchodzimy w związek czy kończyny znajomość.
    Pół roku temu poznałem dziewczynę na tinderze, taka z wyglądu 9/10 do tego bardzo inteligenta, samodzielna i niesamowita w łóżku. Problem jest taki, że dziewczyna jest lekko, nie wiem, jak to powiedzieć szalona? Generalnie jej szaleństwo ujawnia się tylko na poziomie zwykłego życia bo co do podejmowanych decyzji i wyborów życiowych to nie widziałem bardziej racjonalnego człowieka, co również samo w sobie jest dziwne. Postaram się jej szaleństwo zobrazować przykladami: umawiamy się na kolację u niej w domu, przychodze do niej i widzę, że jest jakoś dziwnie ubrana a ona do mnie z francuskim akcentem że dzisiaj wciela się w postać Daphne, wyzwolonej francuski z przełomu wieków, która romansuje z największymi intelektualistami tamtej epoki. robi to z taką wczutą, że człowiek nie wie czy to żart czy nie. Na początku wydawało mi się to urocze, to jej przybieranie ról ale ona też potrafi godzinami udawać kota lub inne zwierzę. Przykład drugi: Pomimo tego, że ma bardzo dobrą pracę w weekendy dorabia sobie pilnując dzieci bo jak sama mówi, uwielbia się z nimi bawić. I to naprawdę bawić w stylu siedmiolatków.. skakanie, szaleństwo w kulkach, trampoliny, wycinanie malowanie farbkami, cieszy się czasem chyba bardziej od tych dzieci. Ona w tym czasie naprawdę zachowuje się jak dziecko, łącznie z myśleniem typowym dla siedmiolatkow. Kolejny przykład, zmyślone historię: Gdy pytam się jak jej dzień minął.zawsze ma dwie wersje, zmyślona i prawdziwa i pyta się która chce uskyszec. Te zmyślone historie to np. misje archeologiczne, ratowanie świata itp. na początku to również było urocze ale teraz sam.nie wiem, co o tym myśleć. Przykład czwarty: taniec. Raz na jakiś czas odprawia jakiś dziwny taniec, który sama nazywa tancem odrodzenia. Podlapala to z jakiegoś teatru, gdzie człowiek tańcem nawiazuje kontakt z rzeczywistością przedjezykowa, jak sama to nazywa. Przyklad piąty: wyklady. Godzinami potrafi przedstawiać jakieś stanowisko filozoficzne lub manifest artystyczny. Robi to również kiedy jest sama, czyli tak, gada sama do siebie. Takich przykładów można mnożyć, dodatkowo ma dziwne zwyczaje, potrafi przejść od zachowania typowego introwertyka w fazę tak grubego ekstrawertyzmu, że to aż się w głowie nie mieści. Poza tym dziewczyna jest bardzo mądra, gdy trzeba porozmawiać lub podjąć decyzję to robi to tylko w oparciu o fakty, dobrze gospodaruje finansami, nie czepia się, bardzo mało rzeczy jej przeszkadza. Wspiera mnie, motywuje mnie i opiekuje się mną. Gdy byłem chory przyszła z lekami, jedzeniem ale nie przyszła do mnie jako ona ale jako pielęgniarka wojenna, która przyszła opatrywać rany rannego żołnierza. Te jej zmyślone historię nawet dziur nie mają, bo powołuje się na faktu historyczne, operuje datami i różnymi znanymi wydarzeniami. Od samego początku znajomości mówiła wprist że nie jest normalna i że lubi wykorzystywać wolność do życia poza światem i albo to akceptuję albo nie. W luźnym związku, jaki do tej pory mielismy w ogóle mi to nie przeszkadzało ale odkąd poprosila mnie o deklaracje odnośnie związku myślę tylko o tym, że będzie tylko gorzej. Z jednej strony wiem, że to jej szaleństwo to tylko taka poza ale z drugiej strony jeśli nie? Mirki, znacie takie osoby? Czy weszlibyscie w taki związek? Ja sam jestem raczej wycofanym nerdem i czasem mysle że jedyne co mam jej do zaoferowania to tylko duża pała, bo co innego mogłoby ja we mnie pociągać. Nie jestem szalony, nie lubię przygód, prowadzę normalne życie. Czy taki związek ma przyszłość? Tu nie chodzi tylko o to, czy ja z nią wytrzymam ale też czy ona nie znudzi się mną po kilku latach.. jestem w kropce. Ryzykowalibyscie wejście w taki zwiazek?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      Po dłuższym czasie gdy ta ekscytacja minie może zacząć Cię męczyć tym pajacowaniem. Tak jak kilka os już tu napisało, na dłuższą metę może to być męczące. Myślę że takie osoby to powinny raczej mieć jako partnera kogoś podobnego, wtedy to ma sens przetrwać nawet do końca życia, a tak to może z czasem narastać poczucie kompromisu czy tolerowania na siłę czegoś co nie będzie Cię już bawić. Szczególnie że już teraz odczuwasz pewne zmęczenie tym, a dopiero minęło 6msc.
      Osoby,które Ci doradzają jaka to super opcja taka krejzolka chyba same nie mają styczności z kimś takim, albo są mega ekstrawertykami.


      @kososki: To mega smutne, co piszesz... Domyślam się, że ten typ charakteru to nie jest dla każdego, ale ile ja kurde szukałam mojego niebieskiego, z którym właśnie mogę sobie spokojnie popajacować, to głowa mała... Miałam to szczęście, że poznałam w życiu kupę wartościowych ludzi, a tylko mój niebieski daje mi tą pewność, że nawet w najbardziej szarym i smutnym dniu będzie umiał odnaleźć dziecięcą radość i powód do wspólnego śmiechu. I dla mnie jest to warte więcej niż 1000 chadów.

      Piję do tego, że to wcale nie jest wada - to jest mega zaleta, ale cała masa osób nie będzie potrafiła tego docenić, bo ma po prostu zbyt spokojny temperament na jakiekolwiek "szaleństwa", których innym - takim osobom jak ja - będzie zwyczajnie brakowało.
      pokaż całość

    •  

      @kososki: Żeby było śmieszniej to ja wcale nie polemizuję tylko uważam, że masz 100% rację (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Temperament jest cechą wrodzoną i bardzo mało się zmienia w ciągu życia, jeśli nie odpowiada nam cudzy temperament to tak, będziemy się męczyć, więc dopasowanie jest ważne... trudno tu nawet doradzić bo oni powinni wiedzieć najlepiej jak to między nimi wygląda.

      +: kososki
    • więcej komentarzy (181)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mircy, co mam robić. Jestem już blisko 6 lat z #rozowypasek i pojawiają się problemy. Związaliśmy się mając po 20+ lat, oboje mieliśmy wcześniej i jakieś tam związki i przygodne romanse, ale to akurat w tej historii chyba najmniej istotne. Jesteśmy oboje przed 30-tką (27 i 26 here) i... no właśnie.

    Kocham mojego różowego. Mówię to z pełnym przekonaniem, ale jak zacznę rozkładać nasz związek na czynniki pierwsze to już tak różowo (nomen omen) nie jest. Mamy duże różnice charakterologiczne, wywodzimy się z totalnie różnych domów. U mnie nigdy nie było żadnych tematów tabu, sporo było trudnych rozmów o życiu, polityce, rodzinnych kłótni i zawierania późniejszych zgód. Jesteśmy przy tym rodziną... no, bardzo patchworkową, jak to się mówi w tych czasach. Rodzina różowego to już zupełnie inny temat. Wszyscy co niedziela w kościele, wspólne obiadki, cisza, spokój i sielanka. Problemy są spychane zawsze na 2-3 plan, ważniejsze od istotnych życiowych kwestii są zawsze drobiazgi, jak smak upieczonego ciasta czy kolor kupionej wcześniej sukienki. Takie rozmowy coniedzielne mnie niezwykle mocno irytują, tym bardziej, że różowa często przenosi je do naszego wspólnego domu. I tu druga część. Ja jestem typem, który się rozwija, staram się pracować dużo i ciężko, by pozwolić sobie na jakiś dalszy wypad czy nowy telewizor, staram się nie dziadować i jak coś chcę to to po prostu kupić. Różowy wszedł na pewien poziom (finansowo-zawodowy), z którego nie wyjdzie, jeśli nie zrobi się bardziej elastyczny. A ona nie chce, jej dobrze w tej mitycznej "strefie komfortu". Myśli o dzieciach, ślubie, a ja chciałbym z tym jeszcze 3-4 lata poczekać, pojechać w jeszcze kilka miejsc, popracować jeszcze ciężej, żeby nam wszystkim w przyszłości było lepiej i łatwiej. Dla mnie związek to nie jest główny powód do życia, dla różowego - cel sam w sobie. Ja mam więcej kumpli, przyjaciół, różowy - mniej. Ja mam więcej pasji i hobby - różowy mniej.

    I tak jak mówiłem we wstępie - ja naprawdę mojego różowego kocham. Rozmawiamy o tym, ale dyskusja jaką wyniosłem z domu (merytoryczna, oparta na faktach i prawdach) zazwyczaj kończy się jej irytacją, czasem płaczem. Różowy nigdy nie słyszał poważnej rozmowy, nie uczestniczył w takiej, stąd pewnie jego lęk przed takimi rozmowami ze mną.

    Jak myślicie - ma przyszłość (i poprzez przyszłość rozumiem resztę życia, bo "parę lat" to już przetrwaliśmy) związek ludzi z tak różnym podejściem do życia? Gdzie ja lubię spędzać czas zarówno z różowym jak i bez niego, a różowy widzi wolny dzień tylko jako dzień ze mną? Gdzie podejście do przyszłości i teraźniejszości mamy zupełnie różne, gdzie pochodzimy z kompletnie różnych światów i domów?

    6 lat razem, osiągnęliśmy maksa, czy próbować dalej? Jeśli tak - to w jaki sposób?

    #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #przyszlosc #logikarozowychpaskow #watpliwosci #pomusz #pomocy #mirkopomoc #hashtag

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ja na waszym miejscu bym poszła po prostu na terapię dla par i tyle. Zawsze przed ewentualnym rozstaniem należy próbować ratować związek, zwłaszcza, jeśli uczucie nie wygasło. Jeśli jednak czujesz, że coś jest w związku nie tak, to wypadałoby coś zmienić, ale nie tylko ze strony różowej, ale i z Twojej powinny być jakieś ustępstwa, bo zapewne i Ty popełniasz błędy. Stąd najlepszym wyjściem będzie - terapia, bo terapeuta ma odpowiedni dystans i pomoże wypracować wam zdrowy kompromis. pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Pantegram

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)