•  

    Hej, babcia w tajemnicy poszła do salonu Orange po nowy telefon, bo stary jej się zepsuł, a nie chciała robić rodzinie problemu. Do domu przyszła z abonamentem 50 zł miesięcznie + 7 zł za telefon na dwa lata. Nie była zbytnio świadoma co podpisała, bo cały czas powtarzała, że ma telefon za 7 zł miesięcznie, ciężko było ją uświadomić, że razem z nim podpisała 50 zł abonament.

    Abonament zawiera nielimitowane rozmowy i SMSy w kraju i zagranicą i 15 GB internetu. Telefon, który dostała nawet nie ma dostępu do przeglądarki. Od razu stwierdziłem, że to jest jawne oszustwo, a salon (który ma na drzwiach "znak jakości pomocy seniorom"...) przedstawił w rozmowie wszystko tak, że myślała tylko o telefonie. Konsultant obsługujący seniora, proponując mu takie warunki z takim telefonem był w pełni świadomy, że babcia (i każdy inny człowiek) nie wykorzysta w 1% potencjału tego abonamentu.

    W salonie spotkałem tego samego konsultanta, uważał, że nie jest psychologiem, żeby stwierdzić czy ktoś jest świadomy tego co mówi czy nie. No to mu uzmysłowiłem, że wszystko wskazywało na to, że babuszka nie jest świadoma całej umowy. Gdy konsultant zakumał, że jednak wszystko wskazuje na to, że ją podpuścił stwierdził, że ani on ani kierownik nie może z tym nic zrobić i muszę złożyć reklamację.
    Dzisiaj dostałem odpowiedź od Orange, że reklamacja została odrzucona, a umowę może anulować tylko kierownik salonu. Wychodzi na to, że Orange umywa ręce tak samo jak konsultant w salonie i odprawiają mnie od drzwi do drzwi.

    Na umowie widnieje adres e-mail mojej babci. Konsultant w trakcie mojej wizyty w salonie przyznał, że wymyślił ten adres e-mail na potrzebę tej umowy, bo babcia nie posiadała własnego i nazwał go "roboczym adresem e-mail". Nie wiem czy coś takiego jest legalne, po prostu szukam czegokolwiek, żeby podważyć tą umowę.
    Chciałem jechać do rzecznika spraw konsumentów ale przez koronawirusa jest zamknięte i nie odbiera telefonów, wyślę jeszcze e-mail z opisem.

    Mam świadomość, że babcia nie powinna w ogóle tam jechać sama, ale po prostu szukam ratunku, bo dla niektórych to nie są kokosy, ale dla mnie i babci płacenie 50 zł miesięcznie przez dwa lata za coś, z czego tak naprawdę nie korzystamy jest sporym kosztem.

    Spotkał się ktoś z podobną sytuacją, jest w ogóle jakakolwiek szansa na anulowanie bądź wypowiedzenie tej umowy bez żadnych kar?

    Mega się rozpisałem, mam nadzieję, że ktoś to chociaż przeczyta a byłbym wdzięczny za jakikolwiek komentarz odnośnie sprawy. Pozdrawiam Mireczki, Mirek w potrzebie.

    #prawo #oszukujo #orange #prawokonsumenckie #pomocy
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @vagarii: No właśnie - przecież może być i tak, że babci się podoba ta umowa taka, jaka jest, a zgodziła się pójść ją rozwiązać tylko dlatego, że "nie chciała robić problemu" wnukowi, który sam z siebie zaczął inbę kręcić, że ją oszukali...
      A przy konsultancie zaczęła się trząść, bo jej pewnie mega głupio było, że wychodząc dziękowała mu za super obsługę, a teraz jej własny wnuk będzie "tego miłego Pana" jebał jak psa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      57 zł/msc za umowę z telefonem na raty to obiektywnie nie jest zła umowa. Ja płacę 25 zł/msc za SMS i rozmowy no limit (ale tylko w kraju) + 15 GB Internetu i raczej trudno o tańsze oferty z takim zakresem usług.

      Mnie kiedyś w banku oszukał konsultant (ten warunek nie był w ogóle dookreślony w umowie i z tego co mówił miało być inaczej) i też zrobiłam na początku wielką inbę, bo co to kurła ma być, ale jak sobie policzyłam, że jestem na tym stratna tylko 20-40 zł, no to stwierdziłam, że kompletnie nie opłaca mi się składać reklamacji z roszczeniem na taką kwotę - zwłaszcza, że pozostałe warunki umowy były na tyle korzystne, że jakbym poszła do innego banku, to byłabym stratna dużo, dużo więcej niż to 40 zł.

      W tym wypadku IMO również kompletnie nie opłaca się robić inby o rozwiązanie umowy - jedyne co, no to można zażądać wymiany telefonu na taki, który obsługuje Internet, ale w tej samej cenie, albo zmniejszenie pakietu na taki bez Internetu i w związku z tym tańszy, o ile faktycznie ten telefon nie może obsługiwać neta, no bo to faktycznie nie jest fair.

      Nie widzę jednak podstaw do rozwiązania umowy de facto tylko dlatego, że wnukowi nie podoba się, że babcia zawiera umowy bez jego wiedzy, bo on by zawarł lepszą i on wie lepiej, co babcia potrzebuje ( ͡° ͜ʖ ͡°) To nie jest problem firmy, że "wnuk wie lepiej, że są lepsze oferty na rynku". A może babcia specjalnie sama poszła, bo chciała sama wybrać, a nie żeby jej wnuk coś narzucał?
      Nie wiadomo, jak ta rozmowa w salonie przebiegała. Nie ma podstaw do stwierdzenia "oszustwa", a tym bardziej do rozwiązania legalnie zawartej umowy na podstawie widzimisię wnuka "jest za drogo, więc to oszustwo".
      pokaż całość

    •  

      @KRISSVector: OK, ale jaka jest inna opcja, jeśli ktoś faktycznie nie za bardzo kontaktuje i/lub ma zdiagnozowaną chorobę neurodegeneracyjną mózgu? W takiej sytuacji lepiej późno niż wcale i lepiej zapobiegać, niż leczyć... Przecież nie doradzisz komuś, że "nie warto ubezwłasnowolnić babci z Alzheimerem, bo procedura trwa rok"? Warto, nawet gdyby trwała 5 lat. Przynajmniej po tych kilku latach będzie spokój.

      Jeśli jakieś umowy zostaną podpisane w trakcie, to myślę, że można się spokojnie procesować i udowodnić w sądzie, że umowa została podpisana przez osobę nie w pełni władz umysłowych.

      Gorzej, że u nas na ogół każdą głupotę, naiwność i brak życiowej zaradności u seniorów zwala się na wiek, nawet jeśli nie wynika to z żadnego otępienia - bo to po prostu "świetna" wymówka.
      Prawda jest taka, że jak ktoś za młodu nie był zbyt rozgarnięty, to na starość mądrzejszy nie będzie - ale trudno jest przyznać, że "moja babcia to debilka po kilku klasach podstawówki, którą zawsze łatwo było naciągnąć na jakieś gówno w złotym papierku", łatwo jest zwalić wszystko na wiek pomijając fakt, że rozgarnięty senior nawet jak nie widzi, to wyrobi sobie okulary i będzie je nosił, jak nie słyszy, to załatwi sobie aparat słuchowy, a jak czegoś nie rozumie, to zapyta o zdanie kogoś mądrzejszego (np. prawnika), zamiast podpisywać umowy w ciemno usprawiedliwiając się tym, że "bo ja okularów nie miałem przy sobie i nie mogłem przeczytać" lub "bo ja nie dosłyszałam, o co dokładnie chodziło"... To się nie podpisuje umów, których się nie rozumie, a nie podpisuje bez czytania, a potem rżnie się głupa...

      Ludzie mają u nas jakieś powalone podejście - najpierw nie czytają tego, co podpisują (młodzi ludzie też), a potem mają pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie... Co więcej - frankowicze, którzy chcą zerwać po podpisaniu niekorzystne dla nich umowy kredytowe, to obrzydliwe cwaniaki, ale jak dokładnie to samo próbuje zrobić rodzina seniora, to już nie senior był głupi i leniwy, że mu się nie chciało z nikim skonsultować przed podpisaniem umowy czy nawet jej przeczytać - ale to firma jest zła i chujowa, że nie dała komuś najtańszej oferty na rynku tylko za to, że jest stary ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Nieuczciwe praktyki konsumenckie powinny być tępione niezależnie od wieku konsumenta, ale dopóki nie ma po temu odpowiednich przesłanek (np. faktycznie znacznie upośledzone przez starość funkcje poznawcze), to ja nie widzę powodu do tego, by każdą starszą osobę "z automatu" zwalniać z konsekwencji ich czynów. To są ludzie dorośli, a nie dzieci - mieli całe życie, by nauczyć się tego, że za głupotę się płaci. I skoro młody za swoją głupotę płaci, to starszy też powinien. Oczywiście nie jest to rozwiązanie doskonałe, ale lepsze, niż założenie, że umów można nie dotrzymywać z tak błahych powodów jak "bo ja nie zauważyłem, że oferta innej firmy byłaby dla mnie bardziej korzystna" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (136)

  •  

    Dziś obchodziłabym 3. rocznicę ślubu.
    Zamiast tego siedzę przez komputerem w piżamie i przeglądam portal ze śmiesznymi obrazkami.

    TL;DR Walczcie o siebie, szukajcie pomocy, nie bójcie się iść do psychologa czy terapeuty. To wy jesteście najważniejsi. I zerknijcie na pogrubiony akapit.

    Moja mama mi mówiła: "co ludzie sobie pomyślą, jak to będzie wyglądać, że masz 24 lata i jesteś po rozwodzie; pamiętaj, już nie będziesz panną tylko rozwódką".
    A ja uważam, że jedyne, co ludzie powinni sobie o mnie myśleć, to że jestem mądra, silna, że podjęłam słuszną decyzję.
    Można się spierać, czy wzięcie ślubu z alkoholikiem było moim błędem, jednak nie ma wątpliwości co do tego, że rozwód z nim to była konieczność i najlepsze, co mogłam dla siebie zrobić.
    Czy próbowałam walczyć o związek, o niego? Oczywiście. Prośby, groźby nic nie dawały. Czasem sam mówił, że pójdzie się leczyć, tylko żebym go nie zostawiała, ale na następny dzień stwierdzał, że on nie ma problemu, że on pije, bo lubi i w każdej chwili może przestać. Co czasem czynił, a tym się charakteryzują alkoholicy, że potrafią miesiąc, pół roku nie pić, żeby potem nadrobić ten czas abstynencji w tydzień.
    Zresztą, zmęczony po pracy jest i za swoje pije, nie za moje, więc o co chodzi.
    No może nie za moje pił, ale mieszkanie wynajmowaliśmy wspólnie, a przez kilka miesięcy musiałam je sama opłacać.
    Kilka razy byłam zmuszona wezwać policję. On wtedy zaczynał zgrywać przykładnego męża, że to baba jakiś problem robi, coś sobie wymyśla i liczył, że dostanę mandat za nieuzasadnione wezwanie. Mogłam założyć niebieską kartę, ale że czuję awersję do policjantów, to tego nie zrobiłam.
    Raz byłam świadkiem, jak policja wyprowadzała go w kajdankach, w samych bokserkach-był agresywny najpierw do ratowników medycznych(długa historia), a potem do policjantów (!). Chyba tego widoku nie zapomnę do końca życia- bądź co bądź, to osoba, którą darzyłam głębokim uczuciem. Ale jakbym mogła cofnąć czas, to wciąż zrobiłabym to samo.
    W końcu zgłosiłam go do przymusowego leczenia. Była rozprawa w sądzie, dostał kuratora i przymus leczenia. I wiecie co? Zupełnie nic. Miał to gdzieś. Przecież on jest zdrowy, nie ma się z czego leczyć. Za to ja jakaś psychiczna jestem, to ja mam problem, bo chodzę na terapię współuzależnienia (raczej nie miałam problemu z współuzależnieniem, ale uznałam za stosowne udanie się tam, by poszukać pomocy, wygadać się, usłyszeć jakąś radę czy jak postępować z alkoholikiem, póki nie wezmę rozwodu).
    Uważał, że ja mu problemów narobiłam, że będzie to miał w papierach, że nikt go do pracy nie przyjmie. Ta, jasne. Nie, żeby robił na czarno i w dziedzinie, gdzie 70% to alkoholicy (co w sumie potwierdzał, bo wielu jego kolegów z pracy zostało zgłoszonych przez ich żony/matki do leczenia).

    Od 7 miesięcy nie mam żadnego kontaktu z moim już byłym mężem. Nawet na rozprawę rozwodową się nie stawił, co przy orzeczeniu o jego winie było tylko gwoździem do trumny. Ostatnio tylko dowiedziałam się od wspólnego kolegi, że zaczął kraść, że się ukrywa (może przed zabraniem do zamkniętego ośrodka, a może i przed długami, bo narobił ich trochę), że go pobili.
    Czy szkoda mi tych kilku lat? Czy są to zmarnowane lata życia?
    Cóż. Na pewno czegoś mnie to nauczyło, mam nowe doświadczenie życiowe. I wiem, że jestem w stanie sobie sama poradzić.
    No, może nie do końca sama. Z pomocą mamy i znajomych. Ale wiecie o co chodzi.

    Jeżeli jesteś żoną/dziewczyną alkoholika, pomyśl najpierw o sobie. Jeśli on nie widzi u siebie problemu, nie chce się leczyć, to go nie zmusisz. Wielu alkoholików po wyjściu z zamkniętych zakładów nadal pije (ponoć nawet w zamkniętych jakoś mają dostęp do alkoholu).
    Idź do psychologa. Terapeuty. Nawet jak trzeba, do psychiatry. To są normalni lekarze, normalni ludzie. Nie trzeba się tego wstydzić. Oni wiele w swoim życiu słyszeli i widzieli. A jeśli się boisz, że ludzie Cię wyśmieją, to znaczy, że nie są oni warci Twojego czasu.

    No i jeśli chcesz, możesz do mnie napisać.

    Dostałam kiedyś propozycję, że mogę porozmawiać z żoną alkoholika, żeby obczaić, jak to jest, jak żyć w takim związku. A to błąd. To nic nie wnosi. To żaden przykład, żadna pomoc. Nie chodzi o to, żebyście całe życie zmarnowały przy boku alkoholika, żebyście mu narodziły dzieci a potem te dzieciaki będą patrzyć na zezgonowanego ojca, który rzyga i szcza pod siebie, który się od ścian odbija, który demoluje mieszkanie.
    Chodzi o to, żeby wyrwać się z takiego związku, zauważyć, że jest się manipulowanym, okłamywanym. Żeby podjąć konkretne działania, w trosce o wasze bezpieczeństwo.

    Przepraszam, że tak piszę do "poszkodowanych" kobiet- oczywiście wiem, że i kobiety mogą być alkoholiczkami, mogą stosować przemoc wobec mężczyzn. Ale się w tym temacie nie wypowiadam, bo mnie to nie dotyczy i jest to trudniejsza sprawa, gdyż wciąż wielu mężczyzn jest wyśmiewanych "haha, z babą se nie umiesz poradzić, jak to baba Cię bije, no beka w ch...". Jedyne, co mogę powiedzieć- faceci, wy również zgłaszajcie przemoc i alkoholizm i szukajcie pomocy, psychologa, nie poddawajcie się. Ten was wyśmieje? Wystawcie mu negatywną opinię w internecie i szukajcie kolejnego.

    Pamiętajcie też, że często ofiara sama zaczyna być oprawcą. Tu również psycholog jest potrzebny, może jakieś leki uspokajające od psychiatry się przydadzą...

    #alkoholizm #przemyslenia #rozwod #truestory
    pokaż całość

    •  

      No faktycznie, ślub w wieku 21 lat z alkoholikiem to nic w porównaniu do konta na portalu internetowym, wtf xD

      Jak dalej nie widzisz niczego dziwnego w pakowaniu się w związek na całe życie dwóch dzieciaków tuż po liceum, którzy nawet się nie znają dobrze jak widać po historii to niewiele wyniosłaś z tej nauczki.

      @pianinka: Jezu, po co się tak do kogoś przypierdalać... Nie tobie oceniać, w jakim wieku wolno brać ślub, a w jakim nie. Mój kolega z pracy też hajtnął się młodo ze swoją licealną miłością - mają dwójkę dzieci i udany związek (niedługo stuknie 10 lat), zresztą nic dziwnego, bo facet jest bardzo inteligentny i taki "porządny". Jesteś jakaś wyjątkowo tępa jak nie kumasz, że ludzie są różni. Współczuję ludziom, którzy muszą się z tobą zadawać na co dzień - widać od razu, że to żadna przyjemność ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @ostrzyjnoz: Uważam, że to właśnie przez tych wszystkich debili, którzy teraz się do Ciebie dopierdalają, pisząc komentarze w stylu: "skoro hajtnęłaś się z alkoholikiem, to najwyraźniej nie jesteś zbyt rozgarnięta" te wszystkie kobiety, które są w takim pojebanym związku, boją się rozwieść ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wolą ukrywać swój problem, bo jak się rozwiodą, to zawsze znajdą się jacyś debile, którzy problemu będą doszukiwali się nie w alkoholiku, a w jego żonie (lub mężu, jeśli to żona piła)...

      To jest jakiś dramat. Ja nie wiem, jak trzeba być upośledzonym by komuś pisać, że skoro raz popełnił błąd, to nawet jak wyciągnął z tego wnioski i ogarnął sytuację, to i tak lepiej niech zadzwoni po śmieciarkę by podjechała, bo jest jakiś niedorobiony... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Nie przejmuj się - z tego co zauważyłam, im bardziej ktoś jest nieszczęśliwy w swoim życiu, tym chętniej niesprawiedliwie dojebuje się do innych o byle gówno. Bardzo dobrze zrobiłaś - i dobrze, że tak szybko, bez oglądania się właśnie na to, "co ludzie powiedzą"... Gdybyś się nie rozwiodła, po latach sama byś była jak ci plotkujący i krytykujący ludzie - zgorzkniała, wylewająca swoje frustracje i szukająca dowartościowania swojej niskiej samooceny przez udowodnienie innym, że "wiesz lepiej" i sadząca tekstami w stylu "no dobra, źle wybrałam męża, ALE nigdy bym " sratatatata. Aż za dużo znam takich ludzi ( ͡° ͜ʖ ͡°) Im większy nieudacznik, tym chętniej mówi innym, jak mają żyć i co zrobili źle.

      Też mam w rodzinie (chociaż nie tej zupełnie najbliższej) alkoholików, i myślę, że doskonale rozumiem, jak to mogło wyglądać przed ślubem i czemu nie zauważyłaś, że z tego będzie problem...
      Żyjemy w kulturze, gdzie jak ktoś powie na imprezie, że nie pije, to ludzie patrzą na niego krzywo. A jak powie, że nie pije alkoholu w ogóle z powodów ideologicznych - to już w ogóle totalny dziwak i kosmita. Dużo ludzi nie widzi kompletnie nic dziwnego w tym, że ktoś na imprezie pije tak dużo, że zaczyna mu odwalać albo przestaje kontaktować. Picie tak dużo, że kolejnego dnia ma się kaca, jest "OK" - normalne, a wręcz pożądane, bo "to znaczy, że dobra impreza była" - podobnie picie alkoholu jako niezbędny element rekreacji / spędzania wolnego czasu (np. codziennie po pracy przed TV) jest również akceptowane jako coś normalnego. A to wszystko to są idealne warunki dla rozwoju alkoholizmu. Czasem trudno odróżnić, czy ktoś chodzi często na imprezy, bo jest taki towarzyski i lubi ludzi... czy może po prostu lubi alkohol, i dlatego tak często imprezuje ( ͡° ͜ʖ ͡°) A też nie zawsze alkoholik faktycznie pije do odcięcia - część wcale nie pije dużo, ale za to pije regularnie (albo regularnie wyszukuje sobie okazję do tego, by się napić), a to też może być oznaka alkoholizmu.
      Granica między "lubię się czasem napić" a "mam alkoholowy problem" bywa dużo, dużo cieńsza, niż się ludziom wydaje. A że nie siedzimy drugiej osobie w głowie ani na ogół nie przebywamy z nią 24/7, to tym trudniej może być odróżnić jedno od drugiego, dopóki choroba nie rozwinie się tak, że już zacznie być trudno ukrywać ją przed innymi.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (159)

    •  

      Szarpana bibułka, pastelowe akwarele, jarzeniowe plakatówki, jesionowe chujwico jeszcze, bo paniom Kasie inwencja jebła.

      @eMWu12: Mogłaby Panią Kasię inwencja jebnąć (bo zresztą taka jej rola), ale kurna - nie rozumiem, dlaczego organizowanie materiałów plastycznych nie jest po stronie szkoły, tak jak w normalnym zachodnioeuropejskim kraju?
      Skoro są niezbędne do prowadzenia zajęć, to powinna zapewniać je szkoła - tak samo jak szkoła zapewnia nauczycielce muzyki pianino, nauczycielce matmy tablicę i kredę, a nauczycielowi chemii odczynniki...

      A nawet przy standardowym "brakuje na to kasy" to można przecież kurna na początku roku szkolnego zrobić zbiórkę od wszystkich rodziców (tak jak zbiera się kasę na wycieczki i inne rzeczy), i niech ta Pani Kasia sama z tej kasy te materiały kupuje, zamiast rodzicom dupę zawracać i jeszcze właśnie ryzykować sytuacją, że Staś, Krzyś i Małgosia będą całą lekcję gapili się tępo w ścianę, bo materiałów nie przynieśli... A tak nauczyciel kupiłby materiały od razu dla wszystkich, kupując hurtem i z ramienia szkoły to może jeszcze mogliby taniej kupić niż osoba prywatna, a dodatkowo - wszystkie dzieciaki miałyby te materiały dokładnie takie same, a nie że jeden ma najtańsze farby z Biedronki, a drugi takie fachowe ze sklepu dla plastyków (nie żeby to akurat było takie super mega istotne, ale w sumie też może mieć jakiś wpływ - i na psychikę porównujących się ze sobą dzieciaków, i na łatwość wykonania / jakość ostatecznego wykonania pracy).
      pokaż całość

      +: Vulne
    •  

      W ogole najwiekszym raczyskiem naszego szkolnictwa jest to ile rzeczy dziecko ma robić po wyjściu ze szkoły. Pamietaj o tym, doucz sie tego, napisz o tym, sprawdź to, przynieś to. Kurna ograniczyć do tu i teraz żeby od małego uczyć efektywności i pracy w czasowych ramach.

      @eMWu12: Też prawda... I to kurna na wszystkich szczeblach edukacji!
      Nawet na studiach... I o ile projekty na zaliczenie semestru czy grupowe według mnie są bardzo spoko, o tyle pamiętam sprawozdania, które koniecznie musiały być pisane odręcznie "bo skoro już i tak odpisujecie od siebie, to może przepisując się chociaż czegoś nauczycie" zwracane przez wykładowcę 5x pod jakimiś gównopretekstami ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dramat - byle tylko dojebać gównoroboty, bo po co komuś życie po szkole ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

      +: eMWu12
    • więcej komentarzy (65)

  •  

    ZROBIŁ AFERĘ O 300 ZŁOTYCH [SPRAWDŹ JAK]

    Mireczki, myślałem że nigdy nie trafię na taką #rozowypasek :D
    #tinder #podrywajzwykopem #sponsoring #logikarozowychpaskow

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: merge_from_ofoct.jpg

    +: kamoO94, S.............o +4592 innych
    •  

      takie szmule są najgorsze, gówniane ambicje, gówniana robota z jeszcze bardziej gównianą pensją, ale oczekują księcia z bajki XD

      @TAKATA_: Hmm, szczerze mówiąc to właśnie tego najbardziej nie kumam... Jestem w stanie zrozumieć, że laska chce złapać bogatego faceta. Jestem w stanie zrozumieć, że chce złapać tak bogatego faceta, by nie musieć pracować, bo jego pensja wystarczy na utrzymanie całej rodziny aż nadto... Ale przecież taka laska nie wie, czy i kiedy taki facet się znajdzie. A dopóki go nie znajdzie, to musi za coś żyć. A dopóki musi za coś żyć, to musi pracować...

      Wiadomo, że im lepiej płatna praca, tym lepiej oraz im bardziej lubimy swoją pracę - też tym lepiej. Co przeszkadza takiej lasce poszukać jakiejś sensownej roboty, dopóki nie znajdzie księcia z bajki, aby nawet te kilka lat do ślubu zamiast się przemęczyć w gównorobocie, to spędzić w jakimś fajnym miejscu?

      Znałam taką jedną - nie potrafiła nic sensownego zrobić ze swoim życiem (serio, oglądała całymi dniami seriale i nie miała żadnej stałej pracy - utrzymywała ją koleżanka (ʘ‿ʘ)), a największe marzenie to nie było wcale - wyjść z tego gówna i stać się samodzielna, zacząć jakoś na poziomie żyć, a nie wegetować, tylko oczywiście... znaleźć sobie faceta ( ͡° ͜ʖ ͡°) Gdzie nawet pod kątem szukania męża patrząc - masz większe szanse znaleźć fajnego męża, jak robisz coś ze swoim życiem, masz jakieś ambicje i pasje, którymi możesz go zainteresować i przede wszystkim - wychodzisz z domu (najlepiej w miejsca, gdzie są kumaci ludzie - kolejny plus dobrej pracy to to, że często pracujesz z kumatymi ludźmi), a nie siedzisz na tyłku przed TV i tylko marzysz o tym, że ktoś odmieni twoje życie na lepsze... No raczej kumaty facet w typie księcia z bajki mając do wyboru wszystkie singielki świata nie wybierze sobie akurat tej bezrobotnej i leniwej, nawet gdyby była nie wiadomo jak piękna, mogąc związać się z kobietą i piękną, i zaradną, i wykształconą...

      Nie rozumiem takich dziewczyn. One chyba nie potrafią myśleć na 5 i więcej lat do przodu i chyba nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że nie będą wiecznie młode i piękne, a w związku z tym - jak ich "złoty" plan nie wypali to będą musiały go zrewidować znacznie szybciej niż myślą ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

      +: TAKATA_
    •  

      @januszerka: Zgadzam się, dla mnie w ogóle takie blacharstwo jest niepojęte.

      Jeśli już jednak jakaś laska idzie tą drogą i przeanalizowalibyśmy tylko ten aspekt, to nie rozumiem też, po co koniecznie być Kopciuszkiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) kiedy znalezienie sobie przyzwoitej roboty nie wymaga wg mnie nie wiadomo czego... Nie twierdzę, że mają być od razu dyrektorem korpo, ale praca np. na kasie dla młodej laski, która ma masę możliwości rozwoju, no to nie jest szczyt marzeń, nie oszukujmy się.

      To jest wg mnie takie podejście "nieważne, gdzie pracuję, skoro i tak wkrótce przestanę"... A stawianie wszystkiego na jedną kartę zawsze jest ryzykowne.

      No i też nie wiem, skąd w tych kobietach takie przekonanie, że na pewno znajdą sobie sponsora-frajera, na pewno bardzo bogatego, na pewno szybko, na pewno ich uroda do tego wystarczy i na pewno nie będzie problemu, by takiego faceta namówić do wszystkiego, na co mają ochotę (dawanie im kasy na zachcianki, ślub itp.)... W tym planie tyle rzeczy może nie wypalić po drodze, że to szok - a i tak stawiają wszystko na jedną kartę (ʘ‿ʘ)

      To się chyba bierze z tych wszystkich głupawych komedii romantycznych, w których możesz być nikim, możesz nawet nie być zbyt atrakcyjna, a i tak pewnego dnia wpadasz na ulicy na przystojnego milionera (no co za przypadek! ( ͡° ͜ʖ ͡°)), który od razu zakochuje się w takiej dziewczynie na zabój, od pierwszego wejrzenia, i zrobi dla niej wszystko, chociaż się w ogóle nie znają... I laski potem myślą, że w prawdziwym życiu to też tak wygląda - wystarczy czekać, i któregoś dnia, na pewno, trafi się ta prawdziwa miłość, która jest ślepa, i od tego dnia już wszystko będzie w jej życiu ok :/
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (363)

    •  

      nie, w ogóle. komorne 1200 miesięcznie za pokoiki u rentierów się samo płaci.

      @doomer-2020: Hmm, z jednej strony nie powinno mnie dziwić, że pierwsza myśl jakiegoś rodzica w kontekście wysłania dziecka na studia to "trzeba mu będzie wynająć mieszkanie" z drugiej - szokuje mnie trochę taki brak zaradności i życiowego sprytu, przez który niektórzy naprawdę mogą myśleć, że wysłanie dzieciaka na studia do dużego mieszkania to jest nie wiadomo co...

      Na moim roku było kilkuset studentów i nie znałam osobiście nikogo, komu rodzice z mniejszego miasta opłacaliby mieszkanie w dużym mieście - wszyscy moi znajomi mieszkali w akademikach lub w mieszkaniach współdzielonych z innymi studentami, gdzie opłacali tylko pokój, a nie całe mieszkanie. Część mieszkała z rodzicami i dojeżdżała.

      Dużo osób utrzymywało się że stypendiów socjalnych. Jedna koleżanka wzięła kredyt studencki. Część osób pracowała albo w wakacje (np. szparagi w Holandii), albo w ciągu roku w pracach dorywczych, by nie obciążać finansowo rodziców swoimi studiami...

      Wszyscy studia dzienne, więc już za same studia płacić nie trzeba było, a jedynie się utrzymać.

      Jak dzieciak jest ogarnięty, a i rodzice nie mają takiego pierdolniętego podejścia, że aby wysłać dziecko ma studia, to trzeba mu zapewnić apartament i kawior na śniadanie, chociaż ich na to nie stać, to wysłanie dziecka na studia wcale nie musi wiele kosztować... Student jest w stanie zarobić sam na siebie i swoje studia, nie trzeba mu wszystkiego na tacy podawać.

      Niestety nie wszystkie dzieciaki są też zaradne i sporo woli szukać wymówek, zamiast ruszyć dupę i szukać sposobów na realizację celów... I pewnie mają to po rodzicach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Miałam taką koleżankę, która nie zdała matury ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale chciała bardzo iść na studia i żaliła mi się, że jej rodzice są tacy niedobrzy, bo nie chcą jej dać 20 tys. zł na prywatną szkołę, którą ona sobie wymyśliła... Jak zwróciłam jej uwagę, że skoro i tak ma rok przerwy, więc może znaleźć sobie jakąkolwiek pracę - nawet taką za minimalną - i mieszkając z rodzicami sama sobie na tą szkołę zarobi w ciągu roku, to odrzuciła ten pomysł, stwierdzając, że "ona nie będzie poniżać się pracując fizycznie" ( ͡° ͜ʖ ͡°) i wolała cały rok przesiedzieć na utrzymaniu rodziców, by ostatecznie pójść na kompletnie inny, ale darmowy (dzienny) kierunek, zamiast pójść do tej swojej wymarzonej podobno szkoły...

      Jak ktoś ma takie roszczeniowe podejście, że "ma mi ktoś dać, bo... Bo nie będę spełniać swoich marzeń!" to nic dziwnego, że takiej osobie trudno jest się wybrać na studia, jak oczekuje wszystkiego na złotej tacy i nie chce dać nic od siebie... A większość studentów studiuje nie dlatego, że mają bogatych rodziców, tylko dlatego, że nie boją się zapierdalać na swoją możliwość studiowania albo spuścić trochę z oczekiwań i mieszkać kilka lat w obniżonym standardzie wiedząc, że jest to niezbędne poświęcenie, by mogli tanio zdobyć wykształcenie.
      pokaż całość

    •  

      @doomer-2020: Tyle pokój nie kosztuje nawet w Warszawie, więc nie przesadzaj.

      Może w samym centrum jak się wynajmuje to tak. Ale to tak jak pisałam - studentowi korona z głowy nie spadnie jak kawałek na uczelnię podjedzie, a jak ktoś nie sra kasą, to nie powinien wybrzydzać i wybierać najbardziej prestiżowe lokalizacje.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Posiadaj zespół Holt-Orama, uwarunkowany genetycznie zespół wad wrodzonych, na który składają się wrodzone wady serca i malformacje kończyn górnych. Mimo świadomości, że twoje dziecko może cierpieć na tę samą dolegliwość zdecyduj się na rozmnażanie.
    Dziwnym przypadkiem bombelek rodzi się bez rąk XDDD

    Kolejny przykład "cudu" życia, gdzie niepohamowana zwierzęca rządza ruchania skazała dziecko na bycie kaleką i wieczne życie w chujni XDD

    #bekazpodludzi #antynatalizm #bekaznatalistow #przemyslenia #religia
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zarabiam 18k brutto, moja żona 7k, oboje jesteśmy przed 30. Łącznie na rękę (zależnie od miesiąca, premii, nadgodzin itp) mamy do dyspozycji ok 18 000PLN. Chciałbym nieco naprostować ludzi, którym się wydaje, że to jakieś nieprawdopodobne pieniądze, a ludzie którzy tyle zarabiają to jacyś krezusi xD

    Jedżdżę kilkunastuletnim, rodzinnym autem, mam mieszkanie na kredyt, oszczędności, które pozwalają mi pożyć spokojnie z pół roku (ok 40k) i tyle. Nie ubieram się nie wiadomo jak, nie mam drogich aut, nie chodzę do najdroższych restauracji, Takie zarobki pozwalają w Polsce nie przejmować się zawartością koszyka w sklepie (wchodze i biore na co mam ochotę), zanieść zawsze dobrą flaszkę do znajomych, spać spokojnie z kredytem, kupić lepsze rzeczy dla dziecka (mamy jedno malutkie), odłożyć więcej na przyszłość albo nie ruszać oszczędności, gdy wypadnie nagły wypadek - tylko tyle i aż tyle ( ͡° ͜ʖ ͡°) Żadnego auta za 300k, domu 200m, ciuchów Gucci czy inwestycji na giełdzie xD Może jakbym zarabiał 2x tyle (pewnie nie) mógłbym sobie na takie coś pozwalać

    Każdemu życzę takich i wyższych zarobków i spokojnego życia jakie dają, ale jeśli uważacie, że #programista15k to jakiś bogacz no to nie xD To jest właśnie ta klasa średnia - a raczej tak powinna wyglądać w Polsce klasa średnia.

    #oswiadczenie #pracbaza #zarobki #truestory #takaprawda

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ec9049449252042ed398036
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      to na co wydajecie te cala kase? XD

      @RocketQueen: Głupie są takie komentarze (sorry, że akurat padło na Twój). To, że OP nie spowiada się tutaj w 100% z wydatków nie oznacza, że wydaje kasę na bzdury i zabawki.

      Jest wiele rzeczy, które nie są do życia niezbędne ani priorytetowe, ale na które warto wydać hajs, jak się go ma, zamiast go kisić na koncie, by chyba brać udział w konkursie "kto się więcej dorobił" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      U mnie w ciągu ostatnich 2 lat było to leczenie ortodontyczne - ok. 10 tys. zł (i to nie licząc rzeczy do higieny takich jak pasty, wyciorki, irygator, szczoteczki) oraz psychoterapia - ok. 20 tys. zł... Najlepiej wydana kasa ever - jakbym miała się cofnąć w czasie i samej sobie doradzić, czy warto, to doradziłabym: "jasne, że tak!"... Chociaż oczywiście jest to kasa, której teraz nie mam, a mogłabym mieć.

      Na najbliższe lata zamiast oszczędzać na 100% możliwości planuję wydać hajs da dokształcenie się (studia zaoczne, podyplomowe, certyfikaty - to wszystko też sporo kosztuje, a jednak może w przyszłości zwrócić się z nawiązką) oraz na mocne nadpłacanie kredytu, co IMO bardzo dobrze pokazuje, jak takie gadanie w stylu "Ło, ja to przy takich zarobkach bym oszczędził 3x więcej niż wy!" jest głupie, bo zwyczajnie nie zawsze oszczędzanie na maxa swoich możliwości jest w ogóle opłacalne i sensowne.
      pokaż całość

    •  

      @RocketQueen PS. A nawet, jak OP wydaje część kasy na bzdury i zabawki, to o ile nie jest to zbyt dużo, to jak najbardziej jest sens przeznaczać sobie część budżetu na "zmarnowanie" i czyste przyjemności bez myślenia, "czy to się opłaca?", zwłaszcza, kiedy kogoś na taką rozrzutność po prostu stać.

      Sama mam w budżecie część zaplanowaną na manko - i jest to bardzo dobre dla zdrowia psychicznego, bo dzięki temu nie żyjesz w takim przeświadczeniu, że cały czas musisz każdy swój zakup analizować z kartką, pomimo tego, że przecież pracujesz i zarabiasz dużo, więc przecież na wiele przyjemności zwyczajnie Cię stać i w imię czego niby masz absolutnie wszystkiego sobie w życiu odmawiać? To jest wręcz chore, zwłaszcza, że nie brakuje ludzi, którzy żyją od 1 do 1 albo mają długi konsumpcyjne, w ogóle nie panują nas swoją kasą i swoimi wydatkami, a ktoś, kto to potrafi, miałby kontrolować w 100% każdą swoją złotówkę... Bo co? ( ͡° ͜ʖ ͡°) By biedakom nie było przykro, że jak ktoś lepiej zarabia, to może sobie pozwolić na to, by nie szczypać się z kasą?

      Przy tak dużych zarobkach spokojnie można przeznaczyć 10% budżetu na "zmarnowanie", czuć się dzięki temu psychicznie lepiej i równolegle efektywnie budować swój majątek - bo starczy i na życie, i na oszczędności, i na trochę rozrzutności.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (117)

    •  

      najbardziej pojebane jest to, że takie laski chcą biżuterię tylko po to, żeby pokazać ze jej facet "ma gest" i znajome mogły zazdrościć i suszyć głowe swoim facetom że są skąpi. Moja żona powiedziała że by się zadowoliła pierscionkiem z automatu za 2 PLN a zebyśmy mogli się szybciej wprowadzić do naszego domu.

      @MirkobIog: Nazwij mnie próżną... Mam taką rodzinę, że dopierdalają się o byle gówno, a ja słabo sobie z tym radzę, no bo jak jesteś od dziecka uczony, że zdanie "rodziny" jest ważne, to trudno się od tego tak całkiem odciąć.
      Nie chciałam ładnego pierścionka po to, by ktoś go zazdrościł, ale po to, by nie było mi przykro, nawet jeśli jakaś złośliwa żmija go skrytykuje i się do niego dowali.
      Aby wynagrodzić to narzeczonemu to zaproponowałam deal, że do takiej kwoty, za jaką kupi pierścionek, będzie mógł sobie wybrać zaręczynowy zegarek. Obydwoje jesteśmy zadowoleni.

      Inna kwestia jest taka, że mogliśmy sobie pozwolić na takie "szaleństwo" i nas te prezenty zaręczynowe wcale nie zbankrutują. Na co dzień mimo spoko zarobków żyjemy skromnie, by nie spłacać przez 30 lat kredytu na dach nad głową - uznaliśmy, że skoro mamy hajs to jest sens dopłacić do czegoś, co ma być przecież pamiątką na całe życie i wytrzyma dłużej niż np. laptop, na którego kasy też nie skąpiliśmy, a i tak niestety trzeba go będzie wymienić po kilku latach... Gdybyśmy jednak stali krucho z hajsem albo potrzebowali jak najwięcej zaoszczędzić, to uważam, że jak najbardziej jest sens cebulić na takich rzeczach i nie ulegać społecznej presji.
      Jak na to tak obiektywnie spojrzeć, to to jest jakieś szaleństwo, jak wysokie wymagania finansowe są stawiane młodym, gdyby wszystko miało być "jak z bajki"... Najlepiej jak najdroższy pierścionek, ślub, wielkie wesele, mieszkanie, samochód, potem jeszcze od razu po ślubie pewnie dzieci... Najlepiej trójka ( ͡° ͜ʖ ͡°) To wszystko najlepiej przed 30-35 r. ż., gdzie jak kończysz studia to często do 25-30 w ogóle jeszcze nie zarabiasz sensownych pieniędzy... Ale ofc masz mieć kasę, całe stogi kasy... Najlepiej z kredytu, by jeszcze zarobiły na Tobie banki ( ͡° ͜ʖ ͡°) Biada tym, którzy dadzą się bezmyślnie wkręcić w ten kołowrót.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    Słoiki muszą nauczyć się jeździć komunikacją miejską i wszystko będzie w porządku (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    #sloiki #warszawa #komunikacjamiejska #parking #samochody #prawojazdy #motoryzacja #patologiazewsi #tablicerejestracyjne #prawo #patologiazmiasta pokaż całość

    źródło: img20.dmty.pl

    •  

      Nikt mnie ani nikogo innego w mojej obecności nie nazwał słoikiem.

      Jak jest w innych wojewódzkich typu #poznan czy #katowice ? Bo wydaje mi się że głównie Warszawiacy są tacy nadęci.

      @buysy: Nie są nadęci. Ta opinia nadętych to pewnie przez takie screeny jw, gdzie żyję tu prawie 30 lat już i nigdy takiej sytuacji nie widziałam, no ale teraz pół Internetu będzie sobie wyobrażało, że jak przyjedziesz do Warszawy na obcych blachach, to niby na 90% dostaniesz taką kartkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Druga sprawa jest taka, że w Wawie bardzo dużo jest przyjezdnych oraz takich osób, które się tu przeprowadziły z mniejszych miast... i w większości ci ludzie są spoko, no ale łatwo mi wyobrazić sobie okazy, którym po przeprowadzce do większego miasta odbija szajba od rzekomego "awansu społecznego", którego doznali, i teraz próbują być bardziej warszawscy od samych Warszawian ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      To jest ten sam schemat, jaki stosują nuworysze podjarani tym, że w końcu mają kasę - zamiast jej używać normalnie, to skupiają się nad tym, by wywyższać się nad tymi, co mają jej mniej, bo ich boli, że sami kiedyś byli biedakami. Siano w głowie, no ale co zrobisz.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (98)

  •  

    A może ja się zajmę handlem truskawkami?
    #praca #truskawki #handel

    źródło: IMG_20200522_083747.jpg

    •  

      w ciagu dnia od 100 do 200 koszyków, chyba ze masz 2 lewe ręce i jesteś leniwy

      @siodemkaxx: Licząc na 100 koszyków - to nadal według mnie nie jest jakaś rewelacyjna kasa, biorąc pod uwagę, że aby tyle zebrać, to pewnie trzeba pracować 12h dziennie i w dodatku ostro zapierdalać.
      Oczywiście lepszy rydz niż nic, i jeśli dla kogoś alternatywą jest praca za minimalną w jakiejś fabryce to ok, warto. Z pewnością jednak nie każdy będzie się nadawał do takiej pracy, a jak ktoś nie umie szybko zbierać, to chuja zarobi. pokaż całość

    • więcej komentarzy (114)

  •  

    Pracuję na kasie, pewnego dnia robił u mnie zakupy jakiś stary dziadek. Chciał zapłacić kartą, uruchamiam terminal i dziadek przykłada do niego telefon, ale nic się nie dzieje. Pytam się więc, czy chce blikiem, czy kartą, mówi, że kartą. Pytam się, czy NFC włączone, on mówi, że wszystko jest jak trzeba, to idę dalej, pytam się czy włączył aplikację z banku, on taki zmieszan, ale upiera się, że wszystko dobrze. Proszę go o pokazanie telefonu, dziadek pokazuje mi telefon, a w telefonie włączone zdjęcie karty zrobione aparatem fotograficznym. XD #pracbaza pokaż całość

    •  

      @nika_blue: Z opisu OP wynika, że upierał się, że jest "wszystko dobrze" pomimo tego, że płatność nie przechodziła... No jak płatność nie przechodzi, to przecież nie jest "wszystko dobrze" i jakby mi płatność by nie chciała przejść, to poprosiłabym o pomoc kasjera zamiast upierać się, że wszystko robię git.

      A miałam takie sytuacje np. z kartą Sodexo (pasek magnetyczny) - jak używałam pierwszy raz to od razu powiedziałam kasjerce, że pierwszy raz to robię i liczę na pomoc jak nie przejdzie. To nie jest kwestia znajomości lub nie technologii - to kwestia umiejętności komunikacji... Robić coś po raz pierwszy i nie umieć to normalna sprawa. Wstydzić się przyznać do swojej niewiedzy i błędu - to coś kompletnie innego.

      Przecież to nie było tak, że on tym zdjęciem karty już gdzieś zapłacił, bo by wiedział, że to nie działa... ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pewnie chciał spróbować po raz pierwszy (i chwała mu za to), ale zamiast spytać czy to pani z banku, przy wypełnianiu wniosku o kartę, czy kasjerki w sklepie, czy kogokolwiek innego, to musiał stwierdzić, że po co on będzie kogoś o zdanie pytał? Sam wymyśli! I sobie wymyślił - zdjęcie karty, bo taki wstyd było zapytać kogoś, jak tego się właściwie używa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Takie podejście należy tępić, bo jest ono cholernie szkodliwe - np. w pracy. Poczytaj sobie, jak się cudownie pracuje z hinduskim IT, które ma taką samą postawę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Pytanie też, czy ten "biedny starszy pan" nie był nauczycielem, który regularnie jebał swoich uczniów za to, że mają czelność zapytać o coś, co powinni już wiedzieć? Albo swoich pracowników za to, że zadają jakieś głupie pytania? Może sam całe życie gnoił innych za brak wiedzy, a jak teraz sam czegoś nie wie, to się prędzej pod ziemię zapadnie, niż do tego przyzna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @nika_blue: Nieumiejętność poproszenia o pomoc nie wyklucza bycia miłym po tym, jak już nam ktoś tej pomocy udzieli. To już byłby bszczyt szczytów - gryźć rękę, która pomaga...

      wiele starszych osób nie ma kogo zapytać o pomoc, bo np. dzieci czy wnuki się nimi nie interesują za bardzo, czy nawet już nie mają rodziny i są sam

      E tam nie mają! Po prostu się wstydzą! To jest bardzo głupie szukanie im wymówki, bo skoro potrafił wyrobić sobie kartę w banku (musiał osobiście być w banku, by założyć konto) to mógł chociażby do tego banku pojechać / zadzwonić i się spytać. Dzieci nie są alfą i omegą, by wszystko wiedzieć o we wszystkim rodziców wyręczać. Chcący szuka sposobu. Nie chcący szuka powodu. Tu jest najlepszy tego dowód, bo życzliwy kasjer był pod ręką, a dziadek i tak go nie poprosił o pomoc mimo jego wręcz narzucania się... "Bo nie".

      Zauważ, że tacy starsi ludzie też nie pójdą do prawnika, by im sprawdził umowę czy nie powiedzą kurierowi, że potrzebują więcej czasu / okularów, by przeczytać i zrozumieć umowę, tylko podpisują - z braku asertywności i kompleksów.
      A brak asertywności to nie jest coś, co pojawia się nagle na stare lata, tylko przez całe życie nie nauczyli się asertywności, a na starość to ich bardziej boli...

      Ja znam akurat dużo ludzi z takim charakterem i oni nawet jak mają dzieci, to i tak często nie spytają o pomoc. I nie, nie zgadzam się, że dzieci mają niby obowiązek co 5 min sprawdzać, czy dziadek sobie krzywdy nie zrobi, skoro ten dziadek nie potrafi nawet powiedzieć "proszę", a często jeszcze celowo ukrywa problem, bo się jak małe dziecko wstydzi przyznać, że coś nabroił...

      Wstydzić to może się 20-letni młodzieniec, że nie wie, które podpaski dziewczynie wybrać (chociaż to i tak głupie) a nie staruszek, który przez całe życie musiał jakoś funkcjonować w społeczeństwie... A wybierał narzekanie / zagryzanie zębów zamiast proaktywnej próby rozwiązania problemu. Rozwiązywanie problemów za nich jeszcze utrwala ich w tej bierności i braku samodzielności. Nie robisz przysługi takim dziadkom, wręczając ich we wszystkim, tylko jeszcze bardziej ich od siebie uzależniasz.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Czy kojarzy ktoś stronę https://www.glamira.pl/ ? Mają dość spoko ceny, ale jest niewiele opinii w internecie. Niby można kupować paypalem, ale tak nie mam pewności. Brał ktoś coś z tej strony?

    #bizuteria #jubiler #zloto #ozdoby #glamira

    +: R.................w, Pantegram
  •  

    Po siedmiu latach od ukończenia budowy apartamentowca Cosmopolitan w Warszawie, wszystkie lokale mają swoich właścicieli. Jeszcze na początku 2019 r. z 236 apartamentów, 13. czekało na swojego właściciela. Tak długi czas sprzedaży może dziwić, choć usprawiedliwieniem jest bardzo wysoka cena, która dochodziła do 45 tys. PLN za mkw. Szczegóły tutaj

    #polska #warszawa #nieruchomosci #finanse #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: projektinwestor.pl

    •  

      @neufrin: Ale na Żoliborzu masz chyba domy jednorodzinne praktycznie w centrum miasta, tylko w kosmicznych cenach? Inna opcja na dom jak masz dużo kasy to np. dom letniskowy - można kupić sobie nawet kilka.

      Poza tym ja wcale nie twierdzę, że takie apartamenty nie mają zalet :) Wręcz jestem przekonana, że skoro sprzedały się wszystkie, to muszą być spoko! Cena jest jednak tak wysoka, że nawet się nie interesuję tym, co w takich mieszkaniach jest, by się niepotrzebnie nie frustrować :) pokaż całość

    •  

      zauważyłem że dużo ludzi porównuje kupno mieszkania z kupnem domu, tak jakby mieszkanie i dom to były dwie takie same rzeczy, typu ktoś kupuje mieszkanie za 400 tysięcy a kolega na to "JA BYM MIAŁ ZA TO DOM"
      Nie wiem z czego to sie bierze, tak jakby dom był w czymś lepszy od mieszkania a przecież tych dwóch rzeczy nijak nie da sie porównać. Najczęściej porównują tak ludzie którzy mieszkają całe życie w domach poza miastem.


      @piekuo: Dom jest na ogół droższy od mieszkania - chyba, że porównujemy dom na jakimś wygwizdowiu / pobudowany na darmowej działce od rodziców z mieszkaniem w prestiżowej lokalizacji. Często też ludzie wybierają domy, bo mogą "w tej samej cenie" mieć więcej metrów, a na ogół bardzo im na tym zależy.

      Zgodę się jednak, że trudno to porównywać. Metry i cena to przecież nie wszystko.

      Być może faktycznie ludzie żyjący poza miastem częściej patrzą na same metry, bo jak ktoś żyje w mieście i to lubi, to wie, że te ceny za m2 mieszkania w mieście nie są "z dupy", tylko płacisz m.in. za dużo łatwiejszy dojazd do pracy, lekarza, szkół itd oraz za szeroką ofertę kulturalną, z której wielu ludzi mieszkających w mieście, ale pochodzących ze wsi wcale nie korzysta. A taki typowy "mieszczuch" to już weźmie pod uwagę przy kupnie nieruchomości to, ile będzie kosztował dojazd taksówką do centrum.

      Inna sprawa to taka, że dom jest zdecydowanie trudniej sprzedać, a przy wynajmie ma on dużo mniejszą rentowność (o ile w ogóle ktoś dom wynajmie) czy to, że trzeba dużo więcej przy nim pracować, więc faktycznie są to nieruchomości kompletnie innego typu.
      pokaż całość

      +: piekuo
    • więcej komentarzy (101)

    •  

      @Krzysztof93: Pitu pitu. Różne są sytuacje.
      Ja raz akurat nie w Biedrze, a w Tesco, trafiłam na promocję, że jak kupisz 20 czy 40 Snickersów to dostajesz gratis kubek w stylu "głodny nie jesteś sobą". Myślę "fajny kubek, fajna promka" to ładuję tą górę Snickersów i kubek do kosza. Przy kasie oczywiście co? Kubek nabiło oddzielnie za 40 zł ( ͡° ͜ʖ ͡°) Gdyby nie wielki napis KUBEK GRATIS RAZEM Z BATONAMI!!! to może bym i kupiła oddzielnie kubek (chociaż jego ceny nigdzie nie było) bo nie potrzebuję góry batonów przecież by dupa rosła. A tak kasjerka zgłupiała i się naburmuszyła, że robię problem... Trzeba było wezwać kierownika, bo kasjerka nie miała pojęcia, co zrobić. Kierowniczka poprosiła o pokazanie tej kartki z promocją.... I ją zabrała, by nikt inny już z niej nie korzystał xD po czym bez żadnego "ale" nabiła rabat i tyle.

      W niektórych sklepach mają po prostu burdel i tyle. Owszem, pomyłka się może zdarzyć każdemu - także pracownikom sklepu... I w Biedrach to akurat często pracownicy dają dupy, bo nie nadążają ze zmianami cenówek i choćbyś był najbardziej inteligentnym i cierpliwym klientem, to nie masz prawo nie ogarnąć tego burdelu w towarze. Doskonale pamiętam sprawdzanie cen na cenówkach po kodach kreskowych (czyli na dobrą cenę patrzysz), a potem na czytniku i co? Inna cena! I to niby klienta wina? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (65)

    •  

      @ambasador_przegrywu: Nie rozumiem kompletnie problemu i takiego dowalania się o dosłownie byle gówno.

      Zatrudniasz ją na stanowisko mistrza pisania CV, czy może jednak do normalnej pracy? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Bardzo profesjonalnie wyglądające CV mogą mieć totalne tłuki, które kupili je za 50 zł od agencji HR. Powinieneś patrzeć na content, czyli jej doświadczenie zawodowe i kwalifikacje, a nie wywalać CV bo przecinek jest w złym miejscu - no chyba, że zatrudniasz jakiegoś content designera do publikowania treści, to wtedy forma CV może być istotna jako sprawdzian umiejętności.

      Nie wiem czy ogarniacie, ale PO wprowadziło takie przepisy, że kobieta może być na urlopie rodzicielskim tylko na część etatu i np. za 4h dziennie brać zasiłek, a 4h dziennie pracować... Zgodnie z polskim prawem można więc być "matką na część etatu" i może o to kobiecie chodziło. A może po prostu nie ma kija w dupie i to miał być taki żart? Jeśli wszystko inne w CV jest OK to co to za problem zaprosić ją na rozmowę?

      Widziałam też, że niektórym przeszkadza po prostu to, że 3 lata siedziała na macierzyńskim... Drodzy gimnazjaliści! W Polsce państwowe żłobki są bardzo trudno dostępne i jest ich za mało, a prywatne potrafią kosztować ponad tysiaka miesięcznie. A nianie są jeszcze droższe. Nie powinno więc nikogo dziwić, że wiele rodzin uzna, że najbardziej opłacalnym wyjściem będzie zostanie w domu matki z dzieckiem - zwłaszcza, że WHO nie zaleca oddawania dziecka przed 3 r.ż. do placówek opiekuńczych - są one na to po prostu za małe i oddawanie dzieci do żłobków jest szkodliwe dla ich rozwoju. Jeśli więc kogoś dziwi siedzenie 3 lata z dzieckiem, to niech się doedukuje zamiast pisać bzdury.

      A zostawienie pustego pola w CV na tak długi okres również jest złym wyjściem, więc naprawdę nie rozumiem ludzi, którym tu coś przeszkadza, kiedy laska zrobiła wszystko OK.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (68)

  •  

    Mirki i Mirabelki doradźcie mi co mam robić... Mam 27 lat. Ze swoją narzeczoną jestem już ponad 5 lat, także zbliża się już powoli czas, żeby brać ślub. Obecnie mieszkam sam w wynajmowanym mieszkaniu o bardzo niskiej jakości, żeby jak najwięcej zaoszczędzić (płacę ok 1000 zł), a ona w domu u rodziców. Zarabiam na umowie 3300 netto (z nadgodzinami 4k). W perspektywie paru miesięcy czeka mnie awans i wzrost zarobków do ok 5k netto. Narzeczona zarabia tyle samo. Pochodzę z biednej wielodzietnej rodziny. Mój ojciec zachorował jak miałem naście lat i jedyne czego zdążył się dorobić z matką przed śmiercią to dom, w którym mieszka połowa mojej rodziny. W związku z tym sam wkroczyłem w dorosłość z czystą kartą, tzn. nie mam nic poza 40k oszczędności. Przez to, że praktycznie nic nie mam jej rodzice podchodzą do mnie bardzo sceptycznie. Ciągle mają do niej pretensje, że nie wyszła za swojego byłego, który był jedynakiem i miał sporo spadków. Nie jestem mile widziany u niej w domu i dopóki nie będę miał chociaż swojego mieszkania to sytuacja się raczej nie poprawi. Generalnie chciałem wziąć kredyt i kupić mieszkanie o pow. 50+ m2, a potem powoli budować wspólnie dom. Niestety w obecnej sytuacji ceny takich mieszkań w Łodzi, gdzie mieszkam to 300k+ (nieważne pierwotny czy wtórny), a moja zdolność kredytowa to tylko około 230k, więc siłą rzeczy muszę czekać. Moja narzeczona ma działkę, na której moglibyśmy wybudować dom ale, żeby wziąć razem hipotekę musielibyśmy wziąć ślub. Problem w tym, że boję się inwestować całe swoje pieniądze w taki dom, a jeśli weźmiemy ślub to pojawi się też wspólnota majątkowa (nie zamierzam podpisywać intercyzy). Działka będzie przepisana tylko na nią a ja chciałbym mieć coś swojego na wszelki wypadek. Co byście zrobili na moim miejscu?
    #nieruchomosci #malzenstwo #dom #budowadomu #mieszkanie #mieszkaniedeweloperskie
    pokaż całość

    •  

      @JohnnyLu: Jeżeli ona nie chce się wyprowadzić od rodziców, bo boi się, że nie dostanie działki, to jest to bardzo głupi powód.
      Po pierwsze - po śmierci rodziców równy udział w spadku i tak się jej należy, więc swoją część "tortu" i tak dostanie (jak nie po dobroci, to na pewno siłą wywalczy w sądzie).
      Po drugie - oni nawet jak jej tą działkę przepiszą, to będą mogli ją w każdej chwili wycofać - oficjalnie można to zrobić tylko z powodu "rażącej niewdzięczności", ale w praktyce mogą używać groźby zabrania działki jako takiego samego "bata", jaki teraz mają w postaci: "jak będziesz grzeczna, to dostaniesz działeczkę". Totalnie nie warto jest ładować się w takie "prezenty", które mają "strings attached" i są warunkowe... Nawet jak wyjdziesz finansowo na plus, to szkoda nerwów i życia pod dyktando rodziców.
      Po trzecie - powinna liczyć na siebie, a nie na rodziców. Sama działka to jeszcze nic jej nie da, a jak będzie zarabiała pieniądze i mądrze nimi zarządzała, to wybuduje sobie dom także i bez tej działki. Biorąc pod uwagę charakter rodziców, to nawet lepiej byłoby tą działkę i tak sprzedać, a następnie kupić jakąś daleko, by nie być pod ich butem i wpływem, tylko się od nich odciąć.
      Po czwarte - to naprawdę dziwne, że nie chce mieszkać z Tobą, a woli z rodzicami... Rozumiałabym jeszcze, gdyby powiedziała, że nie chce się do Cb wprowadzić, bo Twoje mieszkanie ma niski standard - sama tak miałam. Ale - nie wyprowadzę się, bo mi rodzice utną źródełko? Jak dla niej rodzice ważniejsi od Ciebie to naprawdę niedobrze. Może nie mówi szczerze wszystkiego, co myśli. To wygląda tak, jakby nie kochała Cię wystarczająco mocno.

      Działka będzie przepisana tylko na nią a ja chciałbym mieć coś swojego na wszelki wypadek.
      Bardzo mądra decyzja. Pamiętaj, że rozwody też się zdarzają. Warto nie robić sobie dodatkowych problemów trudnym do podziału majątkiem, jak już dojdzie do takiej nieszczęśliwej sytuacji. Powinniście być ze sobą, bo się kochacie i tego chcecie, a nie dlatego, że powiązał was święty węzeł kredytowy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Odzyskanie kasy włożonej w dom na działce formalnie należącej do niej czy nawet do jej rodziców będzie faktycznie bardzo trudne. Lepiej w to nie brnąć - chyba, że będziecie 10 lat po ślubie, sytuacja jakoś się wyklaruje... ale na pewno nie teraz.

      nie zamierzam podpisywać intercyzy
      Moim zdaniem błąd. Będąc w małżeństwie możecie i tak robić na siebie nawzajem darmowe darowizny i dzielić się zarobionymi pieniędzmi wedle własnego uznania, mieć jedno konto itd. Zarabiając tyle samo nie skorzystacie z ulgi podatkowej na PIT. Nie widzę żadnych korzyści z zawierania wspólnoty, za to duże ryzyko związane z możliwością wyjebania jednego przez drugiego w razie rozwodu (np. złośliwego nabrania pożyczek, które będziesz musiał potem spłacać).

      nie mam nic poza 40k oszczędności
      40k oszczędności to nie jest nic... Lepszy pracowity chłopak z biednej rodziny, niż bogaty Oskarek, co potrafi tylko wydawać pieniądze innych ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak rodzice różowej tego nie widzą, to są nieźle jebnięci. Różowa powinna twardo się od nich odciąć, bo inaczej będziesz miał koszmar, a nie wspólne życie. Nie warto ładować się w ślub z kobietą, która nie potrafi postawić się twardo tak źle nastawionym do Cb rodzicom.

      Popieram pomysł wynajęcia mieszkania razem, a dopiero po jakimś roku zobaczenia, co dalej. Serio mieszkanie razem bardzo dużo weryfikuje - nie wyobrażam sobie brać ślubu z kimś przed wspólnym zamieszkaniem, nie mówiąc już o hipotece na wspólne M.
      Nie kupować mieszkania (ani żadnej innej nieruchomości) w pośpiechu i pod presją... pieniądze łatwo wydać, kredyt łatwo wziąć... A co zrobisz, jak zmienisz zdanie? Jak związek się posypie albo okaże się, że dom w tym miejscu to jednak kompletnie nie dla was i wykańczają was dojazdy? Będziesz po prostu żałował, płakał i długi spłacał? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie wjeb się w coś, co będzie potem bardzo trudno odkręcić. Pośpiech jest najgorszym możliwym doradcą. Takie rzeczy to trzeba mega na spokojnie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (51)

  •  

    #doda #radio Ciekawe, może inni wykonawcy też się odważą skomentować ostatnią aferę i jak radia działają. Ludzie przeżywają jakieś miejsca na listach, a przecież jasne jest, ze wszędzie rządzi kasa i układy ( ͡° ͜ʖ ͡°) #heheszki

    źródło: 1589787539573.jpg

    •  

      też sie zdziwiłem ostatnio, ale wygląda na to że nie nakłada mejkapu w ogóle. Wygląda jak zupełnie inny człowiek

      @zjerycha: Ehh, faceci xD Zrobione brwi, sztuczne rzęsy, lekka kreska, na 99% korektor pod oczami albo filtr, ale "nie ma mejkapu" (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Taa (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      To się nazywa makeup "no makeup" i fajnie, że Doda idzie w tę stronę zamiast dalej kłaść grubo szpachlę na "stare" lata... Tylko szkoda, że wychodzi na to, że tak łatwo was oszukać :)

      Zresztą to IMO dobrze pokazuje, że makijaż wcale nie jest zły... Jak ktoś ma z natury liche rzęsy to czemu ma nie używać sztucznych, jeśli wygląda z nimi milion razy lepiej? Tak samo facet jak łysieje, to czemu ma sobie nie zrobić przeszczepu albo tatuażu, jeśli mu to o nieba poprawi samopoczucie i pewność siebie?
      Wcale nie trzeba od nowa malować sobie twarzy, a można delikatnie podkreślić urodę i też będzie git.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

    •  

      @CzlowiekSukcesu: To jest piękne samozaoranie konserwatystów... bo to oni używają jako głównego argumentu przeciwko homoseksualizmowi to, że jest on "nienaturalny" i dlatego zły ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      I żeby nie było - mnie też niektóre odchylenia lewicy śmieszą, no ale ten mem chcąc dowalić "lewakom" pokazuje jedynie upośledzenie umysłowe "prawaków". Samozaoranie lvl 1000

    • więcej komentarzy (20)

    •  

      Gdyba ona poświęciła tyle samo dla sylwetki co on to wyglądałaby przynajmniej tak:

      @meshack: Kobiety z natury nie mają żadnych predyspozycji do budowania mięśni, mają za to naturalne predyspozycje do gromadzenia tłuszczu, którego odpowiedni poziom jest niezbędny do prawidłowego przebiegu cyklu menstruacyjnego. Prawidłowy % tkanki tłuszczowej w ciele to dla kobiet 20-30%, a dla mężczyzn tylko 10-20%.

      Laska z Twojego zdjęcia zapewne jest na dopingu, co więcej - przy niskim body fat kobietom zatrzymuje się okres. Jesteś pewien, że podawanie laski ze zdjęcia za wzór to serio dobry pomysł? Bo na ogół taka wyżyłowana sylwetka u kobiety okupiona jest poważnymi problemami zdrowotnymi.

      Poza tym na jakiej niby podstawie twierdzisz, że facet musiał tachać nie wiadomo ile, by uzyskać taką sylwetkę? Niektórzy mają po prostu dobre geny. Mój facet niestety od dłuższego czasu w ogóle nie ćwiczy, a nadal ma klatę i bary, o których masa suchoklatesów może pomarzyć, a i pewnie sześciopak by miał, gdyby się wziął za dietę - nigdy nie cisnął na siłowni, z tego co wiem, to wyrobił sobie taką sylwetkę jeżdżąc wyczynowo na rowerze, przede wszystkim jednak ma po prostu dobre geny, bo może i siedzieć całymi dniami na dupie, a mu ta masa mięśniowa wcale nie znika tylko dupa rośnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Co więcej - bardzo ważne na zdjęciu jest światło oraz "pompa" - jak zrobisz tuż przed zdjęciem trochę ćwiczeń, napniesz brzuch, odpowiednio się ustawisz - od razu mięśnie wyglądają na większe.

      U kobiet oznaka dobrego wytrenowania to nie jakieś wielkie mięśnie na łapach, a jędrna, stojąca pupa (trudna do wyćwiczenia, gdzie faceci mają na ogół fajne dupcie bez żadnego wysiłku), brak "pelikanków", bryczesów czy jakieś inne takie drobnostki, o których facet nie borykający się z typowymi bolączkami kobiecej sylwetki nie będzie miał pojęcia. Kobieta to nie jest facet w wersji mini i z cyckami ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (36)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kontynuacja z tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/48856653

    Wołam najbardziej się udzielających:
    @Pantegram: @pani_koralgol: @Kerrigan: @ruda_stuleja: @aniaczy:

    Przepraszam o tych o których zapomniałem.

    Tl:dr
    Po spotkaniu z różową i po miesiącu od rozstania nadal coś do niej czuje i wiem że mimo znęcania się psychicznego i wyładowywania na mnie swoich złych chwil bardzo ja kocham bo jestem wrakiem który potrzebuje swojego miejsca na dnie morza. Miejsca które jest mętne na chwilę ale tylko po to żeby później już był spokój :/

    Główny wpis:
    Poszedłem się wczoraj przejść bo ostatnio często chodzę u myślę i nas. Jak wracałem to moja ex stała niedaleko autem. Nie chciałem odbierać od niej telefonu więc przyjechała. W domu nie miała z kim porozmawiać. Powiedziała mamie że jedzie się przejechać bo nie może już myśleć w spokoju. Chciała porozmawiać bo jej nie odpisywałem. Powiedziałem że to ona ze mną zerwała. Powiedziała że nigdy tak nie napisała. Chwile porozmawialiśmy i poszliśmy do auta. Pojechaliśmy na parking i tam rozmawialiśmy. Przez 4 godziny rozmawialiśmy. Ona płakała ze beze mnie żyć nie może. Codziennie płaczę po kilka razy. W pracy nie może się skupić. Wszystko w domu jej mi przypomina o mnie. Powiedziała że myślała że tamtego dnia jak się rozeszliśmy to porozmawiamy i się zejdziemy a ja po prostu się odwróciłem i odjechałem. Chciała wtedy za mną pobiec i powiedzieć że mnie kocha ale tego nie zrobiła i tego bardzo żałuję. Myślała że wroce jeszcze tej nocy ale nie wróciłem. Sama mi przyznała ze teraz dopiero rozumie czego jej brakuje. Nie to że nie mówiłem jej 10 razy dziennie że ja kocham tylko to wszystko co robiłem od obiadu po spanie razem. Wygłupianie się, rozmieszanie jej, to że kłóciliśmy się o głupoty tylko po to żeby za 15 minut się godzić i jechać na wycieczke. Opowiedziała mi całe nasze 3 lata. Wszystko miłe chwilę bo przez to spać nie może i ciągle o nas myśli i ogląda zdjęcia. Filmiki jak się bawiliśmy, zdjęcia z imprez. Wszystko co nas łączylo. Podobno przytula się do wszystkich moich rzeczy, piżamy, bluzy. W nocy spać nie może bo nawet nie ma się do kogo przytulić. Powiedziała że przyjechała bo miała ciągle nadzieję że się zejdziemy i żałuję że przyjechała dopiero teraz ale myślała że pokaże mi że może beze mnie żyć i nie potrzebuje mnie i auta ale ona już nie daje rady, nie wytrzyma tego psychicznie bo każdy facet jej o mnie przypomina. Wzięła nawet kredyt na auto ale nie ma nic ciekawego bo co jedzie oglądać auto to jakieś wałki albo zalany bagażnik. Konto na badoo założyła bo myślała że do niej napisze ze o niej sobie przypomnę. Wczoraj wlazła we mnie na konto chyba z 5 razy. Później dzwoniła bo chciała porozmawiać bo serce jej pęka że takie rzeczy tam napisalem. Powiedziała że rodzice jej powiedzieli że teraz jak się zejdziemy to powinniśmy od razu zamieszkać żeby że sobą być bo my się kłócimy jak się nie widzimy. Nie wiem co o tym myśleć. Ona mnie po prostu kocha. Kocha mnie tak jak zawsze chciałem żeby ktoś mnie kochał. Miałem z nią to czego potrzebowałem. Tego spokoju u niej w domu na wsi bo u mnie wszyscy mnie wkurzają. Powiedziałem jej wszystko jak to widziałem przez ostatnie lata. Przychodziła wiosna kłóciliśmy się a później się schodziliśmy. Jak jej powiedziałem o tym że się ze mnie śmiała ze się wtedy popłakałem i mi to wypominała i to ze czułem się jak by mi ktoś szpile w serce wbijał to się popłakała że to było najgłupsze co mogła zrobić. Z początku naszej rozmowy starała się na mnie zgonić wszystko ale się nie dałem. Później sobie rozmawialiśmy normalnie co tam u mnie co u niej. Wypomniala mi ze założęnie badoo i tindera po dwóch tygodniach to była dla niej załamka ze tak łatwo i szybko o niej zapomniałem. Jak mogłem zapomnieć przecież żyłem z nią 3.5 roku. Wiem co lubi a czego nie. Może nie pamiętam dokładnej daty urodzin i imienin ale nie o to chodzi. Liczy się to że byłem dla niej ta osoba z która mogła rozmawiać i się bawić, po prostu razem żyć a ona tego nie doceniła. Mówiła że jest na moje skinienie jak będę tylko chciał to przyjedzie. Była bardzo zdesperowana. Pytała się dlaczego nie możemy się zejść i że mnie kocha. Powiedziałem że też ją kocham ale nie potrafię tak żyć żeby co jakiś czas się kłócić a później godzić. Bo to jest dla mnie męczące i nie daje rady psychicznie. Prosiła mnie żebym jej nie robił nadziei bo to jest jeszcze gorsze. Przyjechała bo tego potrzebowała żeby się nie łudzić ze do siebie wrócimy. Powiedziałem jej że bardzo mi przykro że po raz kolejny staralem się być najlepsza wersja siebie a mimo to nadal było źle. Ja chyba ja ciągle kocham. Mimo tego że wcześniej się na nią denerwowałem to po prostu prostu mi już przeszło. Wiem że ma trudny charakter ale ona była w dzieciństwie molestowana przez co później się przez to cięła. Do tego doszła matka która nie potrafi powiedzieć zdania bez warczenia. Przez co ona jest taka wyciszona i cofnięta tak jak wszyscy w domu bo matka ich tłamsi. Nie wiem to jest dla mnie takie trudne. Przeżyliśmy 3.5 roku pięknych chwil z gorszymi i lepszymi momentami. Mimo tego tindera i badoo nadal nie wyobrażam sobie być z kimś innym. Oboje mamy zjebane charaktery. Nawet bym powiedział że popierdolone i dlatego byliśmy razem. Rozmawialiśmy do 4 w nocy. Bardzo bym chciał do niej teraz pojechać i ja przytulić powiedzieć że wszystko będzie dobrze i damy radę ale boję się że to będzie znowu na chwilę :/ ja pierdole ze mną też chyba jest coś nie tak. W sumie to też byłem w dziecistwie molestowany. Serio po prostu ja to przyjąłem tak że doszedłem do wniosku że nie będę o tym myślał bo nie warto ale jak zobaczyłem raz tego chuja to myślałem że go zapierdolę.

    A ona jest po prostu uczuciowa i wylewa wszystkie swoje emocje. Ma to coś czego ja nie mam. Nie okazuje żadnych emocji. Nie mówię o nich i z nikim się o nich nie dzielę. Jedyna osoba z którą rozmawiałem była ona. To jej jako jedynej teraz wam o tym powiedziałem. Ona mnie rozumiała a ja ją. Mimo bezsensownych kłótni tych gorszych chwil nadal była masa dobrych. Wiem co lubimy a czego nie lubimy. Nie lubię jak ona płaczę to było za każdym razem takie przykre dla mnie. Teraz musiałem słuchać jej płaczu przez 6 godzin. Oboje jesteśmy tak narwani że jak się kłóciliśmy to wylewaliśmy wszystkie pomyje na siebie tylko po to żeby później nic się nie stało. Nie wiem ja chyba po prostu potrzebuje takiej zniszczonej dziewczyny żeby próbować ją uleczyć. Może to omylne ale mam wrażenie że wtedy sobie pomogę a nie tylko jej :/

    Mówiła że ona zawsze była ta najgorsza. Matka ja tak traktowała, ludzie w szkole. Była ta którą nikt się nie interesował, nie dbał o nią a przy mnie była normalna. Była tą dziewczyną która jest z najładniejszym gościem jaki jest i wkurza ja to że jakieś baby się na mnie patrzą i się do mnie mizdrza.

    Proszę powiedzcie mi że jej nie kocham. Ze sobie to wszystko wymyślam zeby poczuć się kochanym chociaż przez chwilę.

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #milosc

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ec0fd54f5c87a77924b4ea1
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: To zupełnie normalne, że pragniesz bliskości, miłości i bycia w związku. Każdy z nas ma w sobie potrzebę akceptacji.

      Z jakichś powodów zdecydowałeś się jednak zakończyć ten związek. Co gorsza, te powody są nadal aktualne. Przypomnij je sobie, wypisz na kartce i powtarzaj jak mantrę w chwilach, kiedy Ci trudno i wraca nostalgia i tęsknota za tymi dobrymi chwilami.

      To też normalne, że w waszym związku oprócz tych złych rzeczy były też te piękne chwile... Inaczej nigdy byś się w toksyczny związek nie władował. Wszyscy ludzie w toksycznych związkach tkwią w nich dalej dlatego, że mają nadzieję, że te dobre chwile wrócą, a złych będzie przynajmniej mniej... W zdrowym związku nie ma jednak miejsca na wzajemne krzywdzenie się.
      Nie jest ważne to, jak było, kiedy było dobrze (bo wtedy jest dobrze z każdym) lecz to, jak było, kiedy było źle i potrzebowałeś wsparcia, a go nie dostałeś, albo kiedy robiła Ci awantury o byle gówno - bo to jest prawdziwa sztuka, znaleźć sobie kogoś na dobre I NA ZŁE, a nie kogoś, z kim jak będzie dobrze, to będzie dobrze, a jak będzie źle, to masz ochotę się powiesić...

      Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
      To też nie diabeł rogaty
      Ani miłość kiedy jedno płacze
      A drugie po nim skacze
      Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
      Ani róże ani całusy małe duże
      Ale miłość kiedy jedno spada w dół
      Drugie ciągnie je ku górze

      Zanim pójdę, Happysad

      Moim zdaniem ta laska Tobą manipuluje. To, że ona miała ciężkie dzieciństwo i że jest jej smutno po rozstaniu to nie są żadne poważne argumenty za tym, że powinniście wrócić do siebie. Mówi Ci o tym, co było dobrze i co ona chce, a powody rozstania całkowicie olewa i nawet nie obiecała poprawy, a Ty byś już do niej wracał...

      Przydałaby Ci się psychoterapia albo chociaż jakiś dobry psycholog, bo nie bez powodu wplątałeś się w taką relację, w której byłeś nieszczęśliwy.

      Nie daj dziewczynie namotać sobie w głowie. Zakaż jej nachodzenia Ciebie, odetnij całkowicie kontakt i daj sobie chociaż miesiąc na przemyślenie tego. Wiadomo, że rozstanie boli, ale czy gdyby nie jej kwiecista mowa i krokodyle łzy, to chciałbyś sam z siebie do niej wrócić?

      Na Twoim miejscu nie ładowałabym się jednak w związek, dopóki nie rozkminisz, co było źle i dlaczego, bo wrócisz do tego samego bagna i stracisz resztki szacunku do siebie. Drugą szansę można dać komuś, kto się faktycznie zmienił, a Twoja dziewczyna nie zrobiła nic, by się zmienić. Nie zasługuje na szansę póki co. Powinniście obydwoje pójść na terapię i dopiero wtedy w ogóle myśleć, czy warto dać drugą szansę (aczkolwiek moim zdaniem to nie ma co budować zamków na piasku - zasługujesz na kogoś lepszego i będziesz miał większe szanse znaleźć swoją drugą połówkę, jak nie będziesz w związku z toksyczną, niezrównoważoną laską).
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Tu nie mogę się do końca zgodzić. Moi rodzice to DDD (obydwoje), ja niestety też. Mój narzeczony też mega skomplikowana sytuacja rodzinna - w tle rozwody, związek na odległość, toksyczna i narcystyczna matka... A jakoś dajemy sobie radę pomimo tego, że obydwoje mamy bagaż.

      Nie mów więc chłopakowi, że nie ma szans na normalny związek, bo ja taki mam, mimo że obydwoje nie jesteśmy do końca normalni... Ale zmieniamy się na lepsze będąc ze sobą, i tak też można. Oczywiście takie rzeczy nie są bez wpływu na człowieka i u nas też tak różowo nie jest, bo obydwoje przypłaciliśmy to depresją, a każdy zna trochę temat depresji wie, jak ciężko się z nią funkcjonuje i jak ciężko jest żyć normalnie... Ale przynajmniej nie odtwarzamy patowzorców wyniesionych z rodzinnego domu i mamy pełną świadomość tego, co w relacjach między naszymi rodzicami było złe.

      Oczywiście terapia jak najbardziej jest wskazana i pomaga. Sama chodzę i dzięki temu dobrze widzę, że bez terapii pewne wzorce jednak by wyłaziły - i na to trzeba bardzo uważać, bo to często tak jest, że jak jednego złego wzorca od rodziców uda się uniknąć, to drugi może uderzyć ze zdwojoną siłą... Ale od tego są terapie i można z tym żyć normalnie, być szczęśliwym i się nie krzywdzić nawzajem, więc nie odbieraj nikomu bezpodstawnie nadziei.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Pantegram

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)