Chodzę po lesie i czasami coś z tego wrzucam na mirko.

  •  

    TURA 5

    KARTA POSTACI

    Mariusz zerwał się z pryczy cały zlany zimnym potem. Jego galijski towarzysz podkocowy stęknął tylko coś i obrócił się na drugi bok mrucząc, gdy legionista pogłaskał go po głowie. Mariusz powoli zaczął się uspokajać i rozumieć, że trzymiesięczny pobyt w galijskim więzieniu to tylko przykry sen, a tak naprawdę minęły dopiero trzy dni. Biorąc jednak pod uwagę monotonię pobytu w celi i ciągłą groźbę tortur musiał sobie przyznać, że nie trudno stracić rachubę i oszaleć. Spojrzał się na leżącego w rogu Liciniusa, który bredził coś przez sen. Rzymianin martwił się o swojego kolegę, którego co prawda nikt nie odważył się tknąć, ale widać było, że jego stan psychiczny w tych śmierdzących murach pogarsza się z dnia na dzień.

    Spojrzał się na wpadające przez kraty promienie księżyca i wyszeptał:
    – Ile mam czekać, tępe chuje?

    ***

    Mimo zbierania regularnego opierdolu od Prefekta oddział Tottiego co chwilę wymyślał sobie nowe zabawy w obozie i ani myślał go opuszczać. Ostatnim hitem stało się stawianie pil na planie kwadratu i robienie warstw tak, aby zrobić z nich pudło. Czemu to służyło? Nikt nie wie, ale żołnierze mieli przedni ubaw.

    ----------
    Francesco Totti +pudło z mieczy i pil

    ***

    Oddział Maximusa mimo przetrzebienia podczas obrony fortu nie zwalniał ani na chwilę i dalej niestrudzenie robił kółka wokół fortu - nikt nie wie po co, gdyż te tereny były już dawno zbadane i każdy kamień opisany na mapach, ale nie przeszkadzało to dzielnym Rzymianom w kłusie w tę i we w tę.

    ----------
    Maximus Mediumus Minimus Plus Minus +kamień w bucie

    ***

    Skorpion, skorpion. Skorpion...? Skooorpion!

    ----------
    Skorpionus +mała ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), +2 skorpiony

    ***

    – Oj jak boli, oj jak boli...
    – Spokojnie, do bitwy się zagoi – pocieszył żołnierza medyk, siląc się na uśmiech.

    Obrona fortu odcisnęła swoje piętno na prawie każdym, ale Rzymianie byli silni i nie zamierzali się poddawać. Powoli lizali rany i wracali do pełnej sprawności. Juliusz Tuliusz Sylla i Norton Antywirus grzecznie wykonywali polecenia medyków, dzięki czemu po tygodniu byli jak nowo narodzeni. Rekruci trenowali na placu pod bacznym okiem instruktorów. Życie obozowe zaczęło wracać na właściwą drogę.

    ----------
    Juliusz Tuliusz Sylla +6 ludzi, WYLECZONY
    Snowidus Awonaizdupius Keksimus Maximus Hummus Optimus +6 ludzi
    Norton Antywirus +2 ludzi, WYLECZONY
    Niedopchnęcja Poślad +37 ludzi
    Defensus Maximus +22 ludzi

    ***

    Niestety nie każdy miał tyle szczęścia co dwójka wyleczonych centurionów. W ranę Williamusa wdało się okropne zakażenie i po kilku dniach gorączkowania zmarł w swoim namiocie. Kilka godzin po śmierci ustawiono stos pogrzebowy i mimo lekkiej mżawki udało się go rozpalić. Prefekt wygłosił krótką przemowę o poświęceniu godnym bohatera i po chwili wszyscy się rozeszli po obozie. Zostało tylko dziewiętnastu smutnych kawalerzystów, którzy mieli teraz zostać przeniesieni do różnych jednostek. W końcu też i oni szlochając i ocierając łzy odeszli do namiotów swojej starej dekurii.

    ----------
    Williamus Adamus -19 ludzi, ŚMIERĆ
    Sussus Amogus +3 ludzi
    Herous Septimus +6 ludzi
    Snowidus Awonaizdupius Keksimus Maximus Hummus Optimus +5 ludzi
    Maximus Mediumus Minimus Plus Minus +5 ludzi

    ***

    Od dnia szturmu na fort większość czasu padał deszcz i nikt nie miał ochoty w taką pogodę naprawiać zniszczeń wyrządzonych przez Galów. Dowództwo zdawało sobie jednak sprawę z powagi zadania naprawy umocnień i w końcu udało im się przekonać kilku centurionów, żeby pogonili swoich podwładnych do roboty. Zasypane rowy zostały oczyszczone i pogłębione, a palisada dodatkowo wzmocniona.

    ----------
    Anus Kajakus +mała ilość doświadczenia
    Roman +mała ilość doświadczenia (NOWY POZIOM)
    Kwestionariusz +mała ilość doświadczenia

    ***

    Niesieni piekielnym wkurwem legioniści pędzili całą masą lasami i polami w stronę wioski, w której najprawdopodobniej przetrzymywani byli ich koledzy. Dzięki unieszkodliwieniu większości konnicy wroga patrole wokół wioski były przerzedzone i szybki wypad dotarł niezauważony na przedpola osady. Przed ich oczami rozciągało się kilka łąk i pól uprawnych, a przy samym brodzie - wioska. W oddali nad linią lasu złowieszczo sterczały wieże fortu Żołędzioryksa.

    Kilka chwil po wyjściu Rzymian z boru rozległy się dzwony alarmowe i na murach zaroiło się od Galów. Nim cięciwy obrońców zaśpiewały tango słychać było potężne szczęknięcia cięciw skorpionów przyniesionych i błyskawicznie rozstawionych przez żołnierzy Malusa Architectusa. Pociski przez dwa uderzenia serca leciały po płaskiej trajektorii po czym opadły na ludzi skotłowanych na palisadzie masakrując wielu z nich. Dzięki wzmożonej ostrożności obrońców kolejne salwy już nie były takie druzgocące, ale i tak co jakiś czas któryś z pocisków trafiał nieszczęsnego Gala wzbudzając falę wiwatów ze strony rzymskich inżynierów.

    Dzięki nawałnicy bełtów Malusa trzon armii dotarł niemal nieniepokojony aż pod same mury. Rzymianie na szybko ustawili swoje linie i chwycili za przyniesione z fortu drabiny. Na rozkaz kilkadziesiąt mężczyzn stęknęło podnosząc je i opierając o galijską palisadę. Przed próbą wtargnięcia na mur legioniści wyrzucili swoje pila, mające jednak słabszy niż zwykle efekt dzięki broniącej Galów palisadzie. Obydwie strony zaczęły wrzeszczeć i rzucać wyzwiska w swoich językach aż w końcu pierwsze miecze się zetknęły i rozgorzała walka.

    Podczas gdy większość wojowników walczyła ze sobą mieczami, włóczniami i toporami mała część obydwu stron szyła do siebie energicznie z łuków. I Galowie i Rzymianie ponosili straty, choć szala zwycięstwa w tych pojedynkach strzeleckich definitywnie przechylała się na stronę tych drugich. Działo się to głównie dzięki kilkuset funtom ścięgien, drewna i stali pod postacią potężnych skorpionów, które obrały sobie za cel galijskich strzelców.

    Kawalerzyści bardzo chcieli pomóc kompanom w bitwie, ale przez brak jakiegokolwiek wyłomu w murze nie mieli po temu zbyt dużo okazji. Zmieniło się to w momencie kiedy zobaczyli dwie sylwetki przeskakujące boczną część palisady i biegnące w stronę Rzymian. Sekundę po tym jak dotknęli stopami ziemi, Galowie zaczęli się wylewać ponad palisadą i przez bramę i gonić uciekinierów.

    – Chłopaki, przecież to Licinius i Mariusz! – krzyknął jeden z konnych, rozpoznając w zarośniętych mężczyznach ubranych w łachmany swoich kolegów.
    – Za mnąąą! – krzyknął krótko Zwiadowca, wiedząc, że w tej sytuacji nie ma sensu mówić nic więcej. Liczył się czas, a każdy rozumiał, że życie dwóch centurionów zależy tylko i wyłącznie od nich.

    Sussus Amogus i Herous Septimus widząc co się szykuje utworzyli prędko podwójną linię z konnych i dołączyli do oddziału Zwiadowcy, który już pędził w stronę Galów. Tuż przed spotkaniem obu stron Mariusz potknął się o korzeń pobliskiego drzewa i wyłożył się jak długi. Licinius nie zareagował wystarczająco szybko i poszedł w jego ślady, wywalając się o dupę i udo kolegi. Dwa uderzenia serca później Zwiadowca przeskoczył nad uciekinierami i wbił swoją lancę w pierwszego zobaczonego wroga w naprędce ustawionym przez Galów kręgu obronnym. Pech chciał, że przy rzymskiej szarży włócznia jednego z Galów wbiła się idealnie w serce rumaka Rzymianina. Koń wierzgnął i zaskrzeczał po czym wywrócił się wywalając swojego jeźdźca i miażdżąc mu żebra.

    – Zwiadowco, nieee! – krzyknął rozpaczliwie zastępca jego dekurii – Zaraz, jak on się w ogóle tak naprawdę nazywał...
    – Nie mamy teraz czasu na sentymenty! – ryknął przez wrzawę bitewną Herous – Naprzóóóód! – i kopnął swojego konia piętami z całych sił, aż ten parsknął z bólu i popędził przed siebie czyniąc wyrwę w linii Galów.

    Centrum formacji poszło jego śladem i po chwili walka pod boczną bramą przerodziła się w pogoń za uciekającymi Galami i systematyczną masakrę.

    Tymczasem na palisadzie Rzymianie powoli zdobywali przyczółki. Co prawda kilka razy zostali brutalnie zepchnięci ze zdobytych chwilę wcześniej pozycji, ale im dłużej walczyli tym więcej nabywali wprawy w zdobywaniu murów. Centrum złożone z legionistów czyniło postępy, za to włócznicy na flankach starali się tylko dziabnąć co jakiś czas nawzajem i żadna ze stron nie zdobyła ani nie straciła ani stopy ziemi. Malus, który miał świetny ubaw przy dowodzeniu artylerią stwierdził ze smutkiem, że skończyli mu się łucznicy do ostrzeliwania, więc starał się rozgrzać trochę lewą flankę i zaczął ciskać bełtami nad głowami swoich towarzyszy w tarczowników wroga. Wiklinowe i sklejkowe tarcze galijskich włóczników nie były żadnym wyzwaniem ani dla bełtów ze skorpiona, ani nawet dla strzał wypuszczanych z łuków Obibokusa i Gregustusa.

    Po kilku minutach wypełnionych smrodem potu kilkuset walczących mężczyzn, kwaśnym zapachem krwi, lejącej się amforami i szczękiem broni walczących, pierwszym oddziałem, który zdobył stabilną pozycję na palisadzie ku zaskoczeniu wszystkich stał się nieliczny oddział włóczników Quintusa. Pytany później przez Prefekta o taktykę walki powiedział, że po prostu stał w miejscu i czekał aż skorpiony i łuki chłopaków za jego plecami zabiją każdego kto stał na przypisanym mu odcinku palisady. Niestety jego szczęście się tutaj skończyło, gdyż wchodząc na palisadę poślizgnął się, skręcił kostkę i strzaskał dupę przez co jego żołnierze musieli go odeskortować do medyków w obozie.

    Prawa flanka Galów upadała, a włócznicy Rzymian wdzierali się do osady coraz szerszym strumieniem. Chałupy stawały w ogniu, a cywile zaczęli uciekać ku brodowi. Po kilku dalszych chwilach walk tylko kilku toporników stawiało opór, ale i oni zostali szybko zgnieceni. Resztki wojowników Żołędzioryksa uciekały w stronę bramy wychodzącej na rzekę, lecz tutaj czekała ich przykra niespodzianka. Kawalerzyści, którzy skończyli pościg za pobitymi Galami zawrócili i czekali tylko na każdego żołnierza, chcącego się schronić w twierdzy druida. Rzeka spłynęła krwią gdy rzymscy konni siekli spathami, ciskali oszczepami i nabijali na włócznie wszystkich tych, którzy wyglądali na kogoś więcej niż cywila. Cała wioska stała w ogniu i jakoś nikomu nie spieszyło się, żeby ją gasić. Zdyszani legioniści siadali na trawie i starali się złapać choć trochę oddechu nim ich centurionowie i optioni zagonią ich na miejsce zbiórki.

    Nim kurz bitewny opadł do końca wszyscy centurionowie i kilku medyków zgromadziło się nad umierającym Zwiadowcą. Jego oddech był nierównomierny i czuć było, że to jego ostatnie chwile. Otworzył usta i wyglądało jakby chciał coś powiedzieć, więc wszyscy umilkli.
    – Lorem ipsum – powiedział słabym głosem, pełnym jednak ulgi i spełnienia – Dolor... Sit Amet – po czym skonał.

    Wszyscy zdjęli hełmy, ktoś zaczął płakać i pociągać nosem i wszyscy jak jeden mąż zaczęli żałować, że nigdy nie poznali imienia tego dzielnego męża zanim już było za późno. Po dłuższej chwili ciszy Prefekt spojrzał się na wieże fortu Żołędzioryksa po drugiej stronie rzeki.
    – Czas na ostateczne porachunki – szepnął do siebie i odmaszerował w stronę wozów z rannymi.

    ----------
    Zwiadowca ZGINĄŁ
    Coitus +średnia ilość doświadczenia, -8 ludzi
    Staszkoslavus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -8 ludzi
    Grzybus Muchomorus Sromotnikus +średnia ilość doświadczenia, -24 ludzi
    Gregustus Strzalimus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -16 ludzi
    Obibokus Bombolus +średnia ilość doświadczenia, -12 ludzi
    Malus Architectus +duża ilość doświadczenia
    Quintus +duża ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -4 ludzi
    Britneyus Spirus +średnia ilość doświadczenia, -12 ludzi
    Twardydyskus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -12 ludzi
    Herous Septimus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -6 ludzi
    Sussus Amogus +duża ilość doświadczenia, -5 ludzi
    Mariusz WOLNY
    Licinius Licinianus Lisaros WOLNY

    ***

    Czas na deklaracje do 01.01 23:59
    #legionfabularnie
    pokaż całość

    źródło: 681464.jpg

    •  

      Jeśli chcesz robić coś innego niż przedstawione tu akcje to wyślij formularz akcji indywidualnej.

      FORMULARZ

    •  

      @Patryk_z_lasu: Francesco Totti:

      E’ giovane e torna dopo due gravi infortuni. Tutti ci auguriamo che diventi un campione ma deve ancora dimostrare tutto. Per tutto quello che gli è capitato deve a maggior ragione “aiutarsi” di più, allenandosi e lavorando sodo. Crescendo si matura, lui deve farlo anche da un punto di vista caratteriale e professionale, si circondi di persone che lo aiutino. Quello che succede fuori dal campo a Roma è fondamentale: viene davanti a tutto. Lui ha grandissime prospettive e può certamente fare una grande carriera: ragioniamoci tra dieci anni per vedere che livello avrà raggiunto. pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Garść statystyk z gifów. Wśród osób, które nie czytały książek serial spodobał się 89% oglądających. Wśród osób, które czytały książki przypadł do gustu 63% biorących udział w ankiecie
    #wiedzmin #seriale #statystyka

    źródło: wiedmzin-gify-glosy.png

    •  

      @Patryk_z_lasu: Skończyłem dziś 2 sezon, moja różowa, która nie ma zielonego pojęcia co i jak, nigdy nie czytała książek, jest tego samego zdania. Wytłumaczyłem jej trochę co i jak, ale sama stwierdziła na końcu, ze serial jest naprawdę ok.
      Szczerze? Starając się wyrzucić z głowy książki i wszystkie nieścisłości, serial nie wyglada zle, naprawdę.

    •  

      @Patryk_z_lasu: no serial nie jest tragiczny, jest srednio-slaby

      ale ma tyle niespojnosci i bezsensów jak np:

      dumne elfy mszczące się na jakichś wsiórach xD

      cały wątek ucieczki tego Cardima, po to aby "stary wrócił" i go zjebał za to, że gówno zrobił

      wgl czemu Yenefer była jego katem i tak zręcznie operowała toporem bez mocy

      Isted złapany przez elfow ot tak, a inni magowie jak trzeba to pojedynczymi spellami poniewierają Vesemirem xD

      Wgl dobry pomysł aby nieznajomego maga zaprowadzić ot tak do swoich szefów w środku obozu xD dokładnie tak jak chciał

      I jeszcze milion innych rzeczy jak CGI i inne szczegóły

      serial jest po prostu słaby lub średni (jak 1 odcinek) ale mainstreamowy widz nie mysli o takich rzeczach xD
      pokaż całość

      +: HeadH
  •  

    Minimalistyczna mapa świata
    #geografia #mapporn

    źródło: minimalist-world-map.png

  •  

    #heheszki #humorobrazkowy

    źródło: i-must-head-to-the-gym-to-look-like-him.png

    +: NieJesteZielonka, paczelok +8 innych
  •  

    Hola señores y señoras! Yo soy trés content avec mon score annuel ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #duolingo #naukajezykow #francuski #hiszpanski

    źródło: year-in-review-0.png

  •  

    Zastanawiałem się dlaczego nie mogłem przez całą noc zasnąć, i dopiero teraz sobie przypomniałem, że herbata też ma w sobie kofeinę. Mniej niż kawa, ale jednak.

    Według BBC przeciętny kubek czarnej herbaty w torebce ma 47mg. A ja wypiłem z 5.

    Wszystko nagle stało się jaśniejsze xDDDD

  •  

    TURA 4

    KARTA POSTACI

    Mały Kasztaniks pomagał mamie w okrywaniu ciała swojego ojca całunem. Choć miał zaledwie 9 lat, zdążył już poznać wojnę od najgorszej strony, gdy obserwował jak płonie jego rodzinna chałupa z wikliny i gliny, a cała wioska jest równana z ziemią. Zaraz po pochowaniu zmarłych czekała ich wielotygodniowa tułaczka do Germanii w poszukiwaniu nowego domu, z dala od wojny. Na szczęście Rzymianie Kasztaniksem się nie przejęli i tłumilii rebelię dalej.

    ***

    – Wzniosłem pomnik trwalszy niż ze spiżu!
    – Śmiem spekulować, magistrze.
    – Cicho tam.

    Trawiasto-drewniany pomnik wielkości dwóch dorosłych meżczyzn wznosił się nad rzeką. Zwrócona w stronę wody twarz zdawała się patrzeć na Galów, którzy stali na drugim brzegu i zastanawiali się czy wzniesiona przez Amogusa postać to nie jeden z egzotycznych rzymskich bogów, o których tyle słyszeli.

    ***

    Po kilku dniach patrolowania lasów i okazjonalnych potyczek zwiadowców obu stron dwie armie spotkały się w rzadkim lasku. Galowie ustawili się w nierównej linii dwie odległości strzału z łuku od linii Rzymian. Obie armie liczyły podobną ilość żołnierzy, ale nawet niewprawne oko mogło dostrzec, że ekwipunek i wyszkolenie Rzymian jest dużo lepsze niż ich przeciwników. Tuż za równymi liniami rzymskich prostokątów oficerowie omawiali taktykę na najbliższą bitwę.

    – Nie sądziłem, że wydadzą nam walną bitwę – Prefekt podniósł brew w zdziwieniu patrząc się na oficerów wroga zagrzewających do walki swoje oddziały – Boję się, że planują coś chytrego, ale na razie nie widzę nic, co by mogło na to wskazywać, więc lecimy standardową taktyką. Legioniści stanowią rdzeń, włócznicy powstrzymują wroga przed oflankowaniem, a łucznicy przerzedzają dalsze szeregi wroga. W tym momencie nie wygląda to na nic trudnego, ale miejcie się na baczności – dokończył poważnie, a wszyscy centurionowie pokiwali głowami ze zrozumieniem.

    Bitwa rozpoczęła się potyczką kawalerzystów na lewym skrzydle Rzymian. Mimo mocnej szarży zdemoralizowani poniesionymi w poprzednich dniach stratami żołnierze Snowidusa szybko podali tyły przed wrogą konnicą. Przed okrążeniem na lewej flance uratował Rzymian tylko cud w postaci sprintujących włóczników Britneyusa Spirusa, którzy zręcznie przechwycili między drzewami wrogą konnicę ścigającą Snowidusa. Przed szarżą Galów cięciwy Gregustusa i Obibokusa zagrały tango hamując nieco impet uderzenia na centrum formacji Rzymian. Na skrzydłach trwała zacięta walka i żadna strona zdawała się nie mieć przewagi, ale w centrum już po kilku chwilach widać było dominację Rzymian. Galowie cofali się pod naporem lepiej uzbrojonych legionistów.

    – O chuj, to nie Żołędzioryks czasem tam jedzie na jeleniu? – Licinius Lisaros i kilku pobliskich legionistów spojrzało się w stronę wskazywaną przez żołnierza. Rzeczywiście z lasu powoli wyjeżdżała postać na jeleniu obleczona w białą szatę. Towarzyszył jej orszak konnych, którzy zatrzymali się kilkadziesiąt kroków za swoimi liniami.
    – Taka szansa już się nie powtórzy! Kto Rzymianin ten za mną! Śmiałek, który przyniesie trybunowi głowę druida zostanie obsypany złotem! – krzyknął Mariusz i razem z centurionem Liciniusem podwoili swoje wysiłki, żeby przerwać linie Galów.

    Linia Rzymian coraz bardziej przypominała klin wbity w Galów, a dwa dzielne oddziały na przedzie siekły, gniotły i dobijały wszystko co im podeszło pod ostrza. Krok po kroku zbliżali się do gwardii druida, który patrzył na to wszystko z kamienną twarzą.

    Z szału bojowego Liciniusa wyrwało szarpnięcie za ramię.

    – Czego?! – warknął do legionisty za sobą.
    – Odcięli nas, centurionie!
    – Co zrobili? – Liciniusowi zbladła twarz gdy zobaczył za sobą pancernych tarczowników, którzy powoli ale skutecznie przebijali się z flanek, żeby odciąć rozciągnięty przód formacji od reszty Rzymian. Legioniści patrzyli się z przerażeniem jak ich dowódcy i kilkunastu kolegów stoi w okręgu broniąc się przed coraz ciaśniejszym kręgiem barbarzyńców.

    – Będę o Tobie pamiętał, Mariuszu! Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego kole...
    – Nie żal się, tylko mnie ratuj, do cholery! – odkrzyknął Mariusz do Grzybusa ponad bitewną wrzawą.

    Na ratunek już jednak było za późno. Wojownicy Galów systematycznie wyrzynali jednego legionistę po drugim aż do momentu gdy w okręgu zostało tylko dwóch odwróconych do siebie plecami centurionów, odpędzających każdego kto się zbliżył ciężkimi tarczami i gladiusami. Po kilku chwilach padli oni jednak pod nawałą płazów mieczy przeciwnika, chcących ogłuszyć i pojmać centurionów żywcem.

    Wolni już od innych zadań elitarni wojownicy ruszyli prędko na centrum i zaszarżowali z impetem na zdemoralizowanych stratą dowódców Rzymian. Linia walk będąca łukiem zaczęła się powoli odginać w prostą, a nawet wklęsać w stronę Rzymian. Nim minęło kilka minut Prefekt kazał trąbić na zorganizowany odwrót.

    – No nie wierzę, daliśmy się jak Paulus i Warron pod Kannami – szeptał do siebie Gregustus, trąc ze złości zęby i widząc jak Galowie swoim zwyczajem świętowali zwycięstwo wypinając dupy w stronę Rzymian i wrzeszcząc coś po galijsku.

    ----------

    Britneyus Spirus +duża ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -24 ludzi
    Coitus +średnia ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -16 ludzi
    Grzybus Muchomorus Sromotnikus +średnia ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -22 ludzi
    Mariusz +średnia ilość doświadczenia, -28 ludzi, ZAGINIONY W AKCJI
    Licinius Licinianus Lisaros +średnia ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -44 ludzi, ZAGINIONY W AKCJI
    Staszkoslavus +średnia ilość doświadczenia, -8 ludzi
    Twardydyskus +średnia ilość doświadczenia, -4 ludzi
    Gregustus Strzalimus +duża ilość doświadczenia(NOWY POZIOM)
    Obibokus Bombolus +średnia ilość doświadczenia(NOWY POZIOM)
    Snowidus Awonaizdupius Keksimus Maximus Hummus Optimus +mała ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -4 ludzi

    ***

    Inżynierowie Skorpionusa procowali w manufakturze dzień i noc, żeby wyrobić się z terminami danymi im przez inżyniera. Po kilku dniach dwa zestawy świeżutkich skorpionów były gotowe do użytku. Po przejściu wstępnych testów oddział skorzystał z nieobecności Prefekta i zrobił sobie dzień wolnego. Inżynierowie spędzili go na chlaniu z okazji wyprodukowania skomplikowanych machin w rekordowym czasie i zawodach w strzelaniu ze skorpiona do celu.

    ----------
    Skorpionus +średnia ilość doświadczenia, +2 zestawy skorpionów

    ***

    – Żabi skrzek i wilczy nos
    Gala pięta, żyta kłos
    Źródlanej wody kubek
    I mrówek ze pięć stówek.

    Mimo wielu dni prób, starania oddziału Fracesco Tottiego spełzły na niczym. Nieważne jak by się starali to nie byli w stanie stworzyć legendarnego galijskiego napoju siły. Mimo wszystko czas eksperymentów nie poszedł na marne, gdyż dowiedzieli się czego nie dodawać do przyrządzanej zupy.

    ----------
    Francesto Totti +mała ilość doświadczenia

    ***

    Pod osłoną nocy ludzie Quintusa i Zwiadowcy truchtali przez równiny dookoła małej wioski Galów. Na obrzeżach tejże umiejscowionych było kilka stajni mieszczących kilkadziesiąt wierzchowców. Rzymianie podzielili się na mniejsze grupki i z kilku stron podczołgali się do osnutych mrokiem budynków. Nie spodziewający się tak śmiałego ataku Galowie nie wystawili licznych straż. Jedynymi żołnierzami pilnującymi koni była trójka śpiących strażników, którzy po kilku chwilach skończyli z poderżniętymi gardłami.

    Quintus wyjął z sakwy trochę siana i krzemień i zaczął rozpalać ogień. Po kilku długich chwilach nieudanych prób połączonych z siarczystym klnięciem udało się w końcu uzyskać płomień. Żołnierze natychmiast przystawili przygotowane poprzednio pochodnie i pobiegli do pobliskich budynków. Podczas gdy kilku żołnierzy podpalało strzechy stadnin cała reszta wchodziła do wewnątrz i wyganiała stamtąd konie. Poddenerwowane zwierzęta wybiegały na równinę, żeby zniknąć za chwilę w mroku bezksiężycowej nocy.

    Gdy płomienie zaczęły powoli lizać strzechy budynków z wioski dobiegł dźwięk dzwonu alarmowego. Po kilku chwilach w całej wiosce zaroiło się od niewyspanych wojowników w pośpiechu nakładających na siebie ubrania i kolczugi.

    – Dobra, już wystarczy! Chłopaki wracajcie, nie damy rady spalić wszystkiego – krzyknął Zwiadowca do grupy ludzi Quintusa, którzy już mocno zbliżyli się do wioski z zamiarem podpalenia kolejnego budynku. Ci jednak już byli za daleko, żeby go usłyszeć, albo zignorowali jego rozkaz. Nim podpalana strzecha zajęła się ogniem zza węgła wyskoczył wrzeszczący gigant, który jednym zamachem wielkiego topora rozłupał czaszkę włócznika trzymającego pochodnię. Nim jego koledzy zrozumieli co się dzieje wszyscy leżeli już trupem otoczeni przez coraz liczniejszych Galów. Dwie inne pomniejsze grupki też zbyt późno opuściły zabudowania i zostały przechwycone i wyrżnięte przez Galów.

    Na ten widok Quintus zaklął tylko pod nosem i przeliczył resztę swoich ludzi, którzy właśnie kończyli przybiegać na wcześniej ustalone miejsce zbiórki. Nim Galowie zmobilizowali wszystkie siły Rzymianie już byli w pobliskim lesie klucząc wąskimi ścieżkami, w których żołnierze wroga podczas nocy nie mieli szans ich dogonić. Połowa stajni płonęła, a Galowie ze wszystkich sił starali się piaskiem i wodą nie dopuścić, żeby kolejne zajęły się ogniem.

    Rzymianie nie mieli jednak czasu świętować tego połowicznego sukcesu. Nim zobaczyli fort dostrzegli unoszący się znad niego dym, a za kilka chwil też ogień.

    ----------
    Quintus +średnia ilość doświadczenia, -27 ludzi

    ***

    Defensus Maximus stał oparty o łopatę i dyskutował o planach na następny dzień z Kwestionariuszem. Obydwaj centurionowie mieli za sobą kilka dni nadzorowania ciężkich prac przy poszerzaniu rowu i poprawianiu palisady. Żywą dyskusję przerwał im żołnierz, który zauważył konnych nadjeżdżających na tle zachodzącego słońca. Krzyczeli coś cały czas, ale dopiero po kilku dłuższych chwilach dało się usłyszeć słowa:

    – Galowie! Galowie tu są!

    Gdy dwójka dowódców zrozumiała, że to patrol dekuriona Maximusa pędzący z hiobowymi wieściami natychmiast zażądzili odwrót do fortu. Po tym gdy ostatni jeździec wjechał do środka wrota zamknięto, a wszystkim obecnym w obrębie murów żołnierzom wydano rozkazy ustawienia się na palisadzie. Cięciwy skorpionów zaszczękały tuż po tym gdy na łąkach przed fortem pojawiły się pierwsze oddziały wroga. Ustawione na specjalnych platformach machiny Skorpionusa i fortowych inżynierów co jakiś czas trafiały w zgrupowanie żołnierzy wroga masakrując kilku ludzi na raz. Galowie nie byli jednak głupi i gdy to zobaczyli mocno rozciągnęli i rozszerzyli swoje szyki, przez co wyglądali na jeszcze liczniejszych niż byli w rzeczywistości. Skromna załoga fortu nie wyglądała zbyt imponująco w porównaniu z tysiącami atakujących.

    Tuż po zachodzie słońca od strony Galów zatrąbiły rogi, a chowająca się na granicy zasięgu skorpionów piechota przypuściła szturm. Wielu wojowników biegnących z drabinami padło od strzał rzymskich łuczników i bełtów skorpionów, ale w ogólnym rozrachunku wyglądało na to, że padła ich najwyżej dziesiąta część. Mrowie Galów dobiegło do rowu, który zaczęli zasypywać przyniesionymi ze sobą wiązkami chrustu, siana i gałęzi. Kilku pokaleczyło się na kolczatkach i ostrych kołkach, ale niezliczone rzesze innych zdołały postawić drabiny i zacząć na nie wchodzić.

    Legioniści gorąco powitali barbarzyńcow salwą pil, a łucznicy po wejściu wroga w zasięg szyli z łuków bez jakiejkolwiek przerwy. Reszta żołnierzy bez broni dystansowej rzucała kamienie, noże i wszystko co mogło zaszkodzić szturmującym Galom. Na palisadzie walka rozgorzała na dobre. Z początku Galowie przez rzymską przewagę wysokości nie mogli zdobyć przyczułku na murach. Za każdym razem gdy jakiś dzielny i umiejętny tarczownik Galów dawał radę postawić stopę na palisadzie natychmiastowo zostawał masakrowany przez żołnierzy. Rzymianie jednak byli coraz bardziej zmęczeni, a Galowie przybywali nowi, świeży i gotowi do walki. Po kwadransie Galowie weszli już w kilku miejscach na palisadę i mimo widocznych strat z ich strony sytuacja wyglądała na nieciekawą dla Rzymian.

    Nagle od strony stajni zagrała trąbka. Zdezorientowani żołnierze spojrzeli się w stronę środka obozu i wśród pochodni i lampek oliwnych trzymanych przez pachołków ujrzeli Balbinusa w pełnej zbroji odzianego w purpurowy płaszcz, wyjeżdżającego w stronę bocznej bramy. Za nim ciągnęła jego gwardia przyboczna, a za nimi sześć dekurii. Balbinus w ciszy przejechał przez uchyloną bramę i poczekał aż reszta konnych zdoła uformować jako-taką linię skierowaną w stronę Galów. Ci wysłali już kilkuset wojowników w stronę nieoczekiwanej kawalerii Rzymian, ale ta reakcja była więcej niż niewystarczająca. Balbinus dał podniesioną hastą sygnał do szarży i licząca około dwustu jeźdźców ława kawalerii ruszyła tratując i masakrując rozproszonych i niezorganizowanych wojowników. Impet uderzenia został wyhamowany dopiero po kilkudziesięciu krokach. Siekający spathą na lewo i prawo Juliusz Sylla został draśnięty oszczepem, który rozerwał mu prawe ucho. Herous spadł raz z konia i stłukł sobie dupę, a Norton Antywirus dostał odłamkiem oszczepu w oko i stracił w nim wzrok chwilę przed tym, jak spadł z konia i połamał sobie żebra. Williamus Adamus nie miał szczęścia i dwa oszczepy rzucone w niego na raz zrzuciły go z siodła. Odcięty od swojej gwardii Balbinus od dłuższego czasu walczył już sam z poziomu ziemi i zdawało się, że ostrza barbarzyńców posiekają go żywcem na kawałki nim wyzionie ducha.

    Żołnierze widząc bohaterską postawę swoich kawalerzystów ryknęli i z odnowionym zapałem zaczęli walczyć z Galami na wałach. Skorpionus, który kilka chwil wcześniej ewakuował się na dalsze platformy ze skorpionami miał teraz Galów na palisadzie jak na dłoni. Cięciwy szczękały raz po raz, a legioniści coraz mocniej wypychali Galów z murów. Gdy ostatni z barbarzyńców padł pod ich gladiusami Roman nie myśląc wiele zeskoczył z palisady na ziemię, i rzucił się na osłabionych wrogów. W ślad za nim poszli jego ludzie i wszyscy zdolni do walki wręcz Rzymianie w forcie – kucharze, cieśle i kwatermistrzowie chwycili za upuszczoną przez Galów broń i rzucili się na pomoc swoim kolegom. Nim minęło kilka chwil morale wroga się załamało, a jego armia uciekła w popłochu w stronę najbliższego lasu, co bardzo im utrudniała goniąca ich rzymska kawaleria.

    Defensus popatrzył na pobojowisko i zamyślił się.

    – Nieźle im daliśmy popalić. Trzeba będzie chłopakom zaraz kazać narąbać drewna na stosy pogrzebowe. Szkoda tylko, że Balbinus zginął po tej pięknej szarży... Ha! Galijscy Bardowie będą z trwogą o tym opowiadać jeszcze i sto lat – mówił do siebie z rozmarzeniem.
    – Jeszcze... Żyję...
    – Co.

    Defensus odskoczył z wrażenia i zobaczył krok od siebie trybuna z posiekaną twarzą przykrytego kilkoma zabitymi Galami. Zanim zdołał się wygramolić spod ciał to zwymiotował i zemdlał. Zaraz po wezwaniu sanitariuszy centurion poszukał wzrokiem swoich kolegów, którzy przeprowadzili szarżę, która wszystkich uratowała. Herous leżał na brzuchu na noszach, a Juliusz Sylla i Norton spali lub leżeli nieprzytomni pod palisadą. Williamus Adamus zaciskał zęby gdy lekarze wyjmowali z niego ostrza. Nikt z dowódców piechoty nie zginął, ale straty w ludziach niektórych oddziałów były poważne.

    ----------
    Kwestionariusz +duża ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -5 ludzi
    Defensus Maximus +duża ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -29 ludzi
    Francesco Totti +średnia ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -12 ludzi
    Roman +średnia ilość doświadczenia, -15 ludzi
    Skorpionus +duża ilość doświadczenia, -4 ludzi
    Williamus Adamus +średnia ilość doświadczenia, -11 ludzi, Ciężka rana (potrzeba 1 tury spędzonej na regeneracji żeby wyleczyć)
    Juliusz Tuliusz Sylla +duża ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -14 ludzi, Ciężka rana (potrzeba 1 tury spędzonej na regeneracji żeby wyleczyć)
    Maximus Mediumus Minimus Plus Minus +duża ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -14 ludzi
    Sussus Amogus +średnia ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -3 ludzi
    Herous Septimus +średnia ilość doświadczenia, -6 ludzi
    Norton Antywirus +duża ilość doświadczenia(NOWY POZIOM), -10 ludzi, Ciężka rana (potrzeba 1 tury spędzonej na regeneracji żeby wyleczyć)
    Niedopchnęcja Poślad +mała ilość doświadczenia, -5 ludzi
    Anus Kajakus +średnia ilość doświadczenia, -8 ludzi
    Atlas Ligans Concreto XI +średnia ilość doświadczenia(NOWY POZIOM)

    Fort rozbudowany w jednej trzeciej na poziom trzeci

    ***

    Nowi rekruci regularnie przybywali do fortu, będąc wysyłanymi z centrum zaopatrzeniowego z Alezji razem z prowiantem. Zaraz po zeskoczeniu z wozu i postawieniu stóp na terenie fortu delikwent był kierowany na trening i uczony w ciągu kilku dni podstaw tego, co powinien umieć w danym oddziale. Ten system może nie tworzył najlepszych na świecie żołnierzy, ale ci z nich, którzy przetrwali pierwszy miesiąc nie odbiegali jakością od większości imperialnych legionistów. Nie wiadomo czy to świadczyło o kiepskim stanie w jakim znalazło się Imperium czy o tym, że Balbinus miał najlepszych szkoleniowców w całym znanym świecie.

    ----------
    Juliusz Tuliusz Sylla +8 ludzi
    Herous Septimus +9 ludzi
    Norton Antywirus +8 ludzi
    Roman +19 ludzi
    Sussus Amogus +6 ludzi

    Czas na deklaracje do 29.09 12:00
    #legionfabularnie
    pokaż całość

    źródło: raid.jpg

    •  

      Mariusz Legionista
      Dzikusy jakimś cudem pojmali mnie i mojego kamrata Liciniusa, nie wiem co chcą z nami zrobić, ale tymczasowo wrzucili nas do swojego więzienia. W oczekiwaniu na ratunek muszę dostosować się to obecnych warunków. W galijskim więzieniu są dwa wyjścia. Albo cwelisz, albo jesteś cwelony. A ponieważ przysięgłem sobie, że moja dupa będzie ciasna jak po praniu muszę zaznaczyć swoją dominację. Ehh jeszcze wycwelę ze dwóch i na razie fajrant. Na szczęście dzikusy czują respekt przed rzymskim mundurem. Martwię się tylko o Liciniusa, oby Mars obdarzył go odwagą, bo na razie tylko skulił się w kącie i buja się tył i przód. Mam nadzieję, że tempe chuje z mojej centurii już po nas jadą... pokaż całość

      źródło: galijskie wiezienie.png

    •  

      @Patryk_z_lasu: dopisuje się do indywidualnej krakena

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    TURA 3

    KARTA POSTACI

    – Nie stawaj za koniem, bo Cię... A już nieważne – Sussus Amogus patrzył z nieskrywaną pogardą na nowego rekruta, który trzeci raz tego samego dnia został kopnięty przez konia i przeleciał kilka stóp nim zaorał twarzą w ziemię. Sussus westchnął tylko, pocieszając się myślą, że Juliusz Sylla wcale nie ma lepiej, a w każdym razie kolejny rekrut spadający z konia na to nie wskazuje.

    ----------

    Sussus Amogus +7 ludzi
    Juliusz Tuliusz Sylla +6 ludzi

    ***

    – Zanieś te liny na stonowisko siódme.
    – Tak jest!
    – A ty zastąp Witeliusza na stanowisku trzecim bo poszedł na obiad.

    W manufakturze skorpionów robota trwała w najlepsze. Dzięki kooperacji inż. Skorpionusa i inż. Amogusa mały warsztat przerodził się w wydajną manufakturę podzieloną na stanowiska, z których na każdym siedział jeden człowiek. Dzięki temu każdy mógł się wyspecjalizować w swojej robocie i przyspieszyć prace.

    – Możemy teraz robić dwa razy więcej skorpionów niż kiedyś! Nie do uwierzenia! – zachwycił się Amogus przybijając piątkę Skorpionusowi.

    ----------

    Amogus +średnia ilość doświadczenia
    Skorpionus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM)

    Od teraz inżynierowie w jednej turze mogą zrobić dwa zestawy skorpionów

    ***

    – My tu nie byliśmy czasem tydzień temu?
    – Tak, ale od innej strony. Patrz, tego strumyka nie widziałeś jeszcze pod tym kątem. A teraz jedź.

    ----------

    Maximus Mediumus Minimus Plus Minus +mała ilość doświadczenia

    ***

    Rów dookoła fortu został poszerzony, a na przedpolach w znanych tylko żołnierzom miejscach wykopano ukryte wilcze doły. W rowy wbito naostrzone pale i rozrzucono kolczatkę. Kilka nowych wież strażniczych i platform dla artylerii wznosiło się ponad poziom palisady. Prefekt obozu każdego dnia pracy przechadzał się po umocnieniach nie mogąc się nadziwić zapałowi i szybkości swoich żołnierzy. Przestał kiedy doszły go słuchy, że każdy narzeka, że mógłby coś pomóc zamiast chodzić i patrzeć.

    Po skończonej robocie wszystkim umęczonym duszom rozrywkę zapewnił oddział centuriona Francesco Totti, który zrobił wśród swoich ludzi zawody lekkoatletyczne ze sprintem, rzutem oszczepem i wieczornymi zapasami. Wysmarowani oliwą nadzy zapaśnicy próbowali się przez kilka godzin nawzajem powalić przy akompaniamencie krzyków żołnierzy, którzy obstawiali swój żołd na jednego, drugiego czy trzeciego zawodnika. Zwycięzca w każdej kategorii dostał amforę wina z zapasów trybuna i owacje na stojąco.

    ----------

    Francesco Totti +mała ilość doświadczenia +1 Morale na dwie tury
    Norton Antywirus +mała ilość doświadczenia
    Atlas Ligans Concreto XI +mała ilość doświadczenia
    Grzybus Muchomorus Sromotnikus +mała ilość doświadczenia
    Licinius Licinianus Lisaros +mała ilość doświadczenia
    Britneyus Spirus +mała ilość doświadczenia
    Obibokus Bombolus +mała ilość doświadczenia
    Malus Architectus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM)
    Twardydyskus +mała ilość doświadczenia

    Fort rozbudowany na poziom drugi! Od teraz daje +1 Obrony i +1 Ataku Dystansowego wszystkim broniącym się

    Fort rozbudowany na poziom trzeci w jednej czwartej

    ***

    – Ubiłem jeszcze jednego skurczybyka! To już siódmy!
    – Cielak się liczy za pół, więc sześć i pół.

    Łowy lokalnej fauny szły w najlepsze, a stosy zabitej zwierzyny piętrzyły się przed obozową kuchnią. Sarny, dziki i jelenie padały dziesiątkami pod strzałami łuczników Kwestionariusza i Gregustusa Strzalimusa. Ogólnej wesołości nie przerwał nawet nieszczęśliwy wypadek kiedy to trzy dziki zaszarżowały na grupę łowiecką i poodgryzały palce dwójce łuczników Kwestionariusza.

    – Życie – skwitował z kwaśnym uśmiechem jeden z poszkodowanych łuczników odbierając rentę legionową i machając na pożegnanie kolegom swoją niepełną ręką. Wsiadł na wóz jadący do południowej Galii i tyle go widzieli.

    Ubogacona dieta polepszyła morale żyjących na sucharach i suszonym mięsie żołnierzy, a uczta, która nastąpiła po polowaniu na długo zapadła w pamięć wszystkim zgromadzonym w obozie.

    ----------

    Kwestionariusz +średnia ilość doświadczenia, -2 ludzi
    Gregustus Strzalimus +średnia ilość doświadczenia

    Wszyscy przebywający w tej turze w obozie dostali +1 Morale na następną turę

    ***

    Oddział pod dowództwem Zwiadowcy przedzierał się przez lasy i łąki na zachód, aż nie trafił na galijski patrol z wioski, do której szli, omal się nazwajem nie zabijając. Wioska była zbiorowiskiem kilkudziesięciu chałup otoczonych dziurawą palisadą. Nim zdażyli dojść na główny plac podbiegł do nich ubrany bogato jak na lokalne warunki jegomość.

    – Witajcie eee w moich skromnych progach, panowie eee Rzymianie – użył swojej poharatanej ręki, żeby uścisnąć prawice Zwiadowcy, Coitusa i Quintusa – Jestem sołtysem tej wioski i jestem eee zaszczycony waszą obecnością.
    – Słyszałem, że chcecie przejść na stronę Rzymu – przeszedł do rzeczy Coitus.
    – To się ee zgadza. Ale nic za darmo – niedawno piorun eee uderzył w zgrupowanie dwudziestu domów i je eee spalił. Gdybym miał tyle eee siły co miałem w czasach gdy jeździłem eee rydwanem bojowym to bym sam je wszystkie ee naprawił, hehe. No ale nie mam – policzył szybko Rzymian – Myślałem, że eee określiłem ile ma was być?
    – Nie było zbyt wielu chętnych na tę misję. Śmierdziało pułapką na kilometr.
    – No dobrze, dobrze. Odbudujemy tylko połowę domów, ale to i tak eee zawsze lepsze niż nic.

    Następne kilka dni upłynęło Rzymianom na ścinaniu drzew, odkorowywaniu ich, heblowaniu i budowaniu domów. Miejscowi z początku nieufni po jakimś czasie zaczęli tolerować Rzymian, a kobiety nawet gotować im jedzenie. Tłumacz miał mnóstwo roboty latając z jednego końca wioski na drugi starając się rozwiązać międzykulturowe spory i nieporozumienia i pomagać w zawieraniu umów.

    – Dla Rzymianin – mała dziewczynka w obdartej tunice podeszła do Quintusa z nieznanym mu fioletowym kwiatkiem w ręce – Weźmie – Rzymianin wahał się chwilę, po czym przyjął prezent i wczepił go sobie w pióropusz hełmu.

    Nim minął tydzień, a kilkanaście domów zostało odbudowanych. Na cześć Rzymian postanowiono zrobić ucztę pod gołym niebem.

    – No w sumie wyszło eee mniej domów niż myślałem, ale i tak eee wielkie dzięki – sołtys wziął głęboki łyk lokalnego ohydnego piwa z fusami i zagryzł nogą dzika – W ramach podzięki za Wasz eee rzymski trud postanowiliśmy was już więcej nie-eee atakować i pokazać okolicę. Nasz najlepszy kucharz przyrządzi też dla was naszą eee specjalną zupę...
    – TĘ zupę?! TEN wywar?! – wszyscy centurionowie i siedzący w zasięgu słuchu żołnierze wstali wywalając krzesła i podbiegli do sołysa otaczając go.
    – Dobry człowieku nagotujcie nam go tak ze sto amfor.
    – Ale po co? Jaki wywar? To eee zwykła jarzynowa.
    – Nie mam zamiaru ryzykować. Katonie, przynieś ten duży gar z wozów, dziś staniemy się Herkulesami!

    Mimo prób tłumaczenia sytuacji przez sołtysa żołnierze nawet nie chcieli słuchać, że to co jedzą to zwykła zupa, a nie magiczny napój. Oni wiedzieli swoje.

    ----------

    Coitus +średnia ilość doświadczenia, +1 Ataku na trzy tury
    Quintus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), +1 Ataku na trzy tury

    Wioska na zachodzie jest teraz przyjaźnie nastawiona do Rzymu

    ***

    – Zimno dziś, nie?
    – Jak co dzień. Mam już powoli dosyć tych chmur i deszczu. Wygląda jakby niebiosa się na nas uparły.
    – Ważne, że chociaż na patrolu spokój.
    – Uważaj, bo wykraczesz! Ten debil wybrał tę wąską drogę przez las. Nigdy nie wiesz czy zza krzaka nie wypadnie na Ciebie stado wojowników.
    – Nie bądź boidupa. Szedłem tu z nim przedwczoraj i nic... – nim zdążył dokończyć zdanie pilum weszło w jego czaszkę i roztrzaskało ją na drobne kawałki obrzucając wszystkich dookoła kawałkami mózgu i kości. Las oszczepów spadł na idących leśną ścieżką żołnierzy.
    – RZYMIANIE ATAKUJĄĄĄ! – darł się kolega zabitego ze łzami i przerażeniem w oczach – TWORZYĆ KRĄG OBRONNY! JESZCZE GALIA NIE ZGINĘĘĘĘŁAAA!

    – C-co oni tam wrzeszczą na d-dole? – spytał Balbinus ze wzniesienia na drodze, którą kilka minut temu szli Galowie.
    – Nie wiem Panie, nie znam galijskiego – odparł zgodnie z prawdą Herous Septimus – Pewnie coś o ruchaniu nam matek i nienawiści do Rzymu. Panie Trybunie musimy się pospieszyć i zamknąć pułapkę albo uciekną.
    – R-racja...

    Legioniści z krzaków obrzucili pilami Galów, po czym wespół z włócznikami rzucili się na ich flanki. Drogę naprzód zablokował im szarżujący oddział Snowidusa, a odwrót Balbinus razem z Herousem Septimusem. Mimo zaskoczenia Galowie zdołali jakimś cudem stworzyć formację obronną w kształcie owalu. Wyskakiwali przed szereg tylko kiedy widzieli okazję na trafienie nieostrożnego Rzymianina. To nie byli żołnierze z rodzaju niezdyscyplinowanej hołoty, którą Balbinus spotkał tydzień wcześniej tylko doświadczeni i zabójczo skuteczni wojownicy.

    – Jeszcze nie! Jeszcze troszkę...
    – Centurionie!
    – Teraz! – krzyknął czekający do ostatniej chwili Roman. Kilkadziesiąt ludzi jęknęło z wysiłku i kilkadziesiąt ramion rzuciło z odległości kilku stóp deszcz pil zwalając z nóg za jednym zamachem ćwierć oddziału wroga.

    Przestraszeni wizją walki z włócznikami konni Herousa szybko podali tyły, ale na szczęście ciężka kawaleria Balbinusa nadal trzymała wroga w szachu. Niedługo potem Snowidus został ranny i poszedł w ślady Herousa, ale ciężka kawaleria włócznicy pierwszej rzymskiej centurionki Niedopchnęcji Poślad powstrzymały wroga przed przerwaniem okrążenia. Po kilku minutach napierania na Galów zaczęli oni walczyć w takim ścisku, że niektórzy nie mieli już jak nawet wziąć porządnego zamachu toporem. Walka powoli, ale systematycznie zaczęła przeradzać się w rzeź. Śmiertelne skuteczni Rzymianie obryzgani krwią, wnętrznościami i kawałkami mózgów zmierzali z wielkim uporem do zwycięstwa.

    Balbinus siekał na prawo i lewo w deszczu strzał i lesie włóczni wystających dookoła niego. Widać, że coś w nim pękło i coś się zmieniło. Przedarcie się jego gwardii przez szeregi włóczników i wjechanie do centrum obronnego kręgu oznaczało galijską porażkę w ciągu następnych kilku chwil. Pierwszą ofiarą furii trybuna padli szyjący do niego od początku walki łucznicy. Po nich przyszedł czas na włóczników i tarczowników. Rzymianie nie dawali pardonu nikomu, choć w rzeczywistości nikt też o niego ani razu nie poprosił.

    Po tym gdy ostatni Gal padł trybun spojrzał się na drogę za sobą. Pokryta była ciałami kilkuset Galów i dziesiątek Rzymian. Część to byli jego gwardziści, których znał osobiście. W całym starciu stracił trzecią część swoich elitarnych drużynników. Zaklął pod nosem i wstając z kolana powiedział:

    – Dobić konających Galów i zabrać naszych rannych i martwych na wozy taborowe. Natychmiast wracamy do fortu – jego drapieżne oczy zaczęły przeczesywać okolicę starając się ocenić straty własne.

    Oficerowie zebrani dookoła trybuna na chwilę oniemieli po czym Niedopchnęcja odważyła się zauważyć:

    – Trybunie, przestałeś się jąkać!
    – Aktualnie chuj mnie to obchodzi. Straciłem trzecią część powierzonych mi ludzi, a Galów jest wielokroć więcej niż to co dziś zabiliśmy. W tym tempie niedługo nas wykrwawią – wykrzyczał do podwładnych, mocno gestykulując ramieniem – Zostawcie mnie teraz w spokoju, muszę obmyślić strategię na najbliższe dni – powiedział z wkurzoną miną po czym wsiadł na konia i pojechał w stronę zostawionych w krzakach wozów.

    ----------

    Staszkoslavus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -16 ludzi
    Mariusz +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -24 ludzi
    Niedopchnęcja Poślad + średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -24 ludzi
    Snowidus Awonaizdupius Keksimus Maximus Hummus Optimus +średnia ilość doświadczenia, -13 ludzi
    Anus Kajakus +średnia ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -32 ludzi
    Roman +duża ilość doświadczenia (NOWY POZIOM), -20 ludzi
    Herous Septimus +mała ilość doświaczenia (NOWY POZIOM), -5 ludzi

    ***

    Czas na deklaracje do 23.09 12:00
    #legionfabularnie
    pokaż całość

    źródło: roman-training.png

    •  

      Prefekt Obozu
      Zanim wyjdę mogę wam pokazać plany co jeszcze trzeba zrobić, żeby umocnić naszą bazę. Według mnie nasze umocnienia już teraz mogą stać i sto lat, ale jak komuś się nudzi to może trochę pokopać.

      Wymagania: brak

    •  

      Francesco Totti:

      Mi dispiace tantissimo non essere più dentro la Roma. Tantissimo. Per me era non dico la seconda casa ma quasi la prima. Sono cresciuto là e morirò lì dentro. Per me era impensabile un giorno cambiare strada e andare via da Trigoria. Ma stavo con le spalle al muro, non potevo sottrarmi, dovevo prendere questa decisione. Drastica, brutta, però ho dovuto farlo per rispetto a me stesso. E ai tifosi

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    TURA 2

    KARTA POSTACI

    Przed żołnierzami rozciągał się wielomilowy ciemny bór. Szeptali między sobą, bojąc się wejść do niego – każdy pamiętał co się stało kilkadziesiąt lat temu z trzema legionami Warusa. Po kilku chwilach niepewności i konsternacji ku zdziwieniu wszystkich przed szereg wyjechał trybun.

    – C-co za tchórze! I WY ś-ś-śmiecie się nazywać ż-żołnierzami?! Pokażę w-wam prawdziwą rz-rz-rzymską odwagę! R-r-roma Invicta!
    – Panie trybunie, nie! – krzyczał za nim dowódca jego osobistej gwardii. Odwrócił się do swoich podwładnych, ale zobaczył, że żaden nie miał zamiaru ruszać w pościg za szalonym trybunem w ciemny las, więc zamilknął i po prostu patrzył się na odjeżdżającego Balbinusa wzrokiem matki puszczającej syna na wojnę, z której na pewno nie wróci.

    Trybun wjechał galopem na ścieżkę po czym zniknął za zakrętem. Żołnierze stali kilka chwil w milczeniu po czym onieśmieleni postawą dzielnego trybuna zaczęli w końcu słuchać rozkazów swoich centurionów i ruszyli równym krokiem do przodu. Nim zdążyli wejść w las na ścieżkę wypadł Balbinus sprintując bez konia, za to ze strzałami śmigającymi wokół głowy i całą hordą Galów za plecami. Na ten widok kilkunastu żołnierzy odwróciło się i w przerażeniu zaczęło biec w stronę fortu, a cała linia Rzymian zafalowała.

    – A wy gdzie, kurwie syny?! Jak złamiecie szyk to was zaszlachtują jednego po drugim! Jazda, do szeregu! – krzyczał Mariusz rozdając razy laskami z winorośli każdemu, kto się cofał.

    Nim pierwsza fala Galów dotarła do Rzymian Balbinus zdążył wbiec w lukę między centuriami i schować się wśród żołnierzy gwardii przybocznej. Mżawka zaczęła siąpać na głowy Rzymian, którzy jako-tako ustawili swoje szyki i przygotowali się na przyjęcie pierwszej szarży barbarzyńców. Nim wrogie siły się starły legioniści rzucili pilami masakrując kilkudziesięciu Galów i nieco osłabiając impet uderzenia.

    – Czekaj, ale to już?
    – Kurde, a ja gladiusa wyjąłem, hehe.
    – Szlag by was wszystkich, teraz już za późno. Brać miecze i do boju! – żołnierze centuriona Romana nie zdążyli wyjąć pilów i zmarnowawszy swoją szansę musieli walczyć z nieosłabionym przeciwnikiem.

    Linia Rzymian zaczęła się lekko cofać pod naporem kilkukrotnie liczniejszego wroga, ale na żadnym odcinku walk nie doszło do przełamania linii. W centrum centuria Staszkoslavusa walczyła jak diabły sprawiając, że żołnierze wroga jeden po drugim starali się wycofać z pola walki, co było utrudnione przez ich kolegów napierających z tyłu. Włócznicy na flankach najlepiej jak mogli sprawiali, żeby wróg nie miał nawet cienia szansy na oskrzydlenie formacji Rzymian.

    Gdy ponad setka wrogów padła trupem, a kilkuset kolejnych starało się uciec z pola walki, bitwa zaczynała wyglądać coraz bardziej na korzyść Rzymian. Gwardziści Balbinusa związali go i usadowili na wzgórzu za plecami legionistów, żeby dopingował armię i nic więcej nie zepsuł, a sami okrążyli własne siły z prawej storny i zaszarżowali na dających się we znaki legionistom łuczników. Pozostawieni bez ochrony piechoty strzelcy szybko dali nogi za pas, a widzący to wojownicy Galów kompletnie stracili morale. W kilka chwil lewe skrzydło i środek formacji Galijskiej rozsypały się jak domek z kart, a cała armia zaczęła uciekać.

    – Wszyscy przegrupować się i ocenić straty – krzyknął dowódca gwardii – Przykro mi trybunie, ale nie możemy ryzykować gonienia wroga po tym gęstym lesie – powiedział do wyglądającego na zasmuconego Balbinusa – Kończymy zwiad idąc w stronę rzeki i zawracamy do fortu – spojrzał się na szlak ciał, krwi i błota w miejscu gdzie stali i cofali się Rzymianie i pokręcił głową z niedowierzaniem.

    ----------

    Anus Kajakus +średnia ilość doświadczenia
    Quintus +średnia ilość doświadczenia, -21 ludzi
    Mariusz +średnia ilość doświadczenia, -9 ludzi
    Staszkoslavus +duża ilość doświadczenia
    Roman +średnia ilość doświadczenia, -13 ludzi
    Niedopchnęcja Poślad +średnia ilość doświadczenia, -8 ludzi

    ***

    – Sussusie Amogusie i Herousie Septimusie wy podjedziecie ze strony zachodniej, a ja z Juliuszem Syllą wjedziemy wejściem wschodnim. Masakrujemy wszystko co się rusza i nie pozostawiamy świadków, wszystko jasne? – szeptał Zwiadowca.
    – Tak jest, dekurionie! – energicznie odszeptali pozostali trzej dowódcy kawalerii.

    Cała czwórka zczołgała się ze wzgórka z powrotem do swoich jednostek i przeszła do wykonywania planu. Gdy wszyscy już byli na pozycjach szarża ruszyła. Mająca zmieść Galów z powierzchni ziemi kawaleria została jednak dosyć brutalnie zatrzymana przez wyszkolonych galijskich tarczowników. Cięli oni Rzymian jak szaleni, zażarcie walcząc o swoje życia. W pewnym momencie jednego z dekurionów trafił w hełm rzucony skądś galijski topór.

    – Sussusie, nieee! – zastępca dekuriona złapał zemdlałego dowódcę nim ten spadł z konia – Oddział, odwrót! Przegrupować się!

    Rzymianie odnosili większe niż oczekiwali straty, ale nie dawali za wygraną. Pomimo wycofania się jednego z oddziałów siekali spathami i hastami naokoło, aż nie okrążyli Galów. Nim jednak udało się ich powybijać jeden z nich przypomniał sobie o rogu, w który donośnie zadął.

    – Szlag, wzywają posiłki – Zwiadowca przygryzł wargę bijąc się z myślami czy gonić uciekające resztki wroga czy się wycofać. Po kilku chwilach kazał trębaczowi grać na odwrót i wszystkie oddziały zniknęły z doliny tak szybko jak się w niej pojawiły.

    ----------

    Sussus Amogus +średnia ilość doświadczenia, -13 ludzi
    Herous Septimus +duża ilość doświadczenia, -10 ludzi
    Juliusz Tuliusz Sylla +średnia ilość doświadczenia, -6 ludzi

    ***

    – Patrz gdzie machasz tym kilofem, prawie mi w stopę walnąłeś.
    – To uważaj gdzie ją stawiasz, debilu.
    – Debil z kogo, chyba z Ciebie.
    – Mordy w kubeł i kopać! – Atlas Ligans Concreto XI z marudami się nie patyczkował i zdzielił ich laską po łbach zachęcając do efektywniejszej i cichszej pracy.

    Umocnienia fortu rosły jak na drożdżach. Żołnierze pogłebiali rowy i umacniali palisady. Część kohorty Sromotnikusa zadbała o zaplecze kuchenne fortu budując wielkie piece do wypiekania pizzy, a Francesco Totti wykopał ładne, schludne latryny. Przy ceremonii otwarcia, na którą składała się zbiorowa defekacja w nowowykopane latryny nie mogło zabraknąć rytuału wrzucenia w dół żołnierza, który przy kopaniu najbardziej się obijał.

    ----------

    Defensus Maximus +mała ilość doświadczenia
    Britneyus Spirus +mała ilość doświadczenia
    Gregustus Strzalimus +mała ilość doświadczenia
    Malus Architectus +średnia ilość doświadczenia
    Licinius Licinianus Lisaros +mała ilość doświadczenia
    Obibokus Bombolus +mała ilość doświadczenia
    Kwestionariusz +mała ilość doświadczenia
    Francesco Totti +mała ilość doświadczenia
    Grzybus Muchomorus Sromotnikus +średnia ilość doświadczenia
    Atlas Ligans Concreto XI +mała ilość doświadczenia
    Coitus +mała ilość doświadczenia

    Fort rozbudowany na następny poziom w dwóch trzecich.

    ***

    – Centurionie zobacz jaką pieczarkę znalazłem jak srałem! Na pizzę jak znalazł.
    – Na swoją ją sobie połóż, ale od mojej wara. Chodźcie i tak już jesteśmy spóźnieni – akcja ratunkowa zostawionych przez przypadek włóczników Twardydyskusa po kilku dniach zakończyła się sukcesem i pełny oddział przybył do fortu z kilkoma koszykami lokalnych grzybów.

    ----------

    Twardydyskus +20 ludzi

    ***

    Prefekt obozu przechadzał się główną ulicą gdy nagle pod palisadą zauważył budynek, którego poprzedniego dnia nie widział. Zaciekawiony wszedł do środka i zobaczył Skorpionusa ze swoimi inżynierami skręcających półki i układających na nie rożne części machin oblężniczych.

    – Salve, Skorpionusie. Co robicie?
    – Salve, prefekcie! Pomyślałem, że warto by stworzyć warsztat do szybszego montowania skorpionów.
    – Chwalebne to, chwalebne... I jak efekty?
    – Narazie dzięki uporządkowaniu materiałów i dachowi nad głową możemy je skręcać jakieś dwadzieścia procent szybciej, ale to nie jest nasze ostatnie słowo!

    Prefekt poklepał centuriona po ramieniu i wrócił do spacerowania, zadowolony z inicjatywy swoich podwładnych.

    ----------

    Skorpionus +średnia ilość doświadczenia, Składanie skorpionów 20% szybsze

    ***

    – Hej ho, hej ho Gala by się ubiło.
    – Cicho, chyba słyszę coś... Jakby szczęk broni na północy – powiedział jeden z jeźdźców.

    Oddział Maximusa stanął w miejscu i nasłuchiwał, ale jedyne co usłyszeli to siąpiąca mżawka i wyjący wiatr.

    – Eee tam, coś Ci się zdawało – machnął ręką Maximus – Dalej, mamy jeszcze kilka mil do przeczesania.

    ----------

    Maximus Mediumus Minimus Plus Minus +mała ilość doświadczenia

    ***

    – Tu jeszcze naciągnąć i zrobić kilka karbów... Gotowe! – Amogus popatrzył się na dzieło swoje i swoich ludzi. Nowiusieńki skorpion mogący ciskać bełty na kilkaset kroków prezentował się wspaniale.

    – Nie mogę się doczekać, żeby wypróbować go na dzikusach! – nie mógł ukryć ekscytacji jeden z inżynierów.

    ----------

    Amogus +Skorpion (5 Ataku Dystansowego)

    ***

    Oddział Snowidusa rozdzielił się na mniejsze poddodziały i pojechał na północ badać nieznany teren. Zwiad przebiegał bez niespodzianek do czasu gdy dekurion zobaczył trzy oddziały tarczowników Galów obozujące na małej polance.

    – Dość już widzieliśmy, a ich i tak nie pokonamy. Zawracamy – zdecydował dekurion.

    ----------

    Snowidus Awonaizdupius Keksimus Maximus Hummus Optimus +mała ilość doświadczenia

    ***

    – No fajna rzeczka, fajna – skomentował widok Norton Antywirus.

    Oddział dekuriona przemierzył najbliższe łąki i polany i dotarł do nieprzemierzalnej, rwącej rzeki. Na drugim brzegu widział kilka galijskich dzieci wskazujących na nich palcami.

    – Lepiej się stąd zmywać, bo zaraz wezwą rodziców i zaczną do nas strzelać. Szybki łyk wody i siku i wracać na konie!

    ----------

    Norton Antywirus + mała ilość doświadczenia

    ***

    Zwiadowca siedział w wieży strażniczej smarując swoje rozcięte ramię balsamem. Kontemplował jakim cudem źle ocenił siły wroga w dolinie i jak uniknąć tego w przyszłości gdy z zamyślenia wyrwała go strzała, która wbiła się w jedną z belek podtrzymujących wieżę. Natychmiast zerwał się na równe nogi i chwycił gladiusa. Rozejrzał się po okolicy, ale nikogo nie widział, a gęsty las sto kroków od fortu pozostawał dla niego nieprzeniknioną masą drzew. Gdy nieco ochłonął zobaczył, że strzała ma przyczepiony mały zwitek papieru.

    – A to ciekawe... – wymruczał, po przeczytaniu wiadomości.

    ***

    Deklaracje do 20.09 12:00
    #polabiefabularnie
    pokaż całość

    źródło: legionisci-rzucajacy-pila.png

  •  

    TURA 1

    KARTA POSTACI

    Nad zamglonymi łąkami Galii powoli wschodziło słońce. Kilkadziesiąt kroków przed fortem wyłaniały się kontury ludzi i zwierząt. Na przedzie jechał majestatyczny druid. Z poznaczonej bliznami głowy mężczyzny w średnim wieku opadały długie, srebrne włosy. Miał sięgającą do ziemi białą szatę i hełm z porożem jelenia. Pod szatą prześwitywała mu koszulka kolcza, a u pasa miał przytroczony długi miecz. Jechał na wymalowanym w niebieskie wzory jeleniu. Za nim ciągnął się orszak kilkudziesięciu konnych – zapewne lokalnych elit plemiennych. Każdy miał wierzchowca upstrzonego przeróżnymi zielonymi, niebieskimi i żółtymi wzorami.

    – Dziwni ci Galowie – mruknął jeden z łuczników na murach.
    – Nie wiedziałem, że na jeleniu da się jeździć – dodał inny.
    – Morda tam, przebieraniec wygląda jakby chciał coś przekazać.

    Konni stanęli jak na komendę w jednej linii przed którą powoli wyjechał druid.

    – Rzymianie! – krzyknął donośnym głosem, a echo poniosło się przez mgłę – Jam jest Żołędzioryks, skromny sługa bogów i Pan na Dębogórze! – kontynuował nienaganną łaciną – Odejdźcie z naszej ziemi. Dość się już nacierpieliśmy podatków, wyzysku i niewoli rzymskiej. Jeśli nie odejdziecie stąd w ciągu...
    – Nałóż szyyyp! Mierzaaaj! – nim druid skończył przemowę zobaczył stojącego na palisadzie centuriona podnoszącego łuk i centurię celującą w jego stronę.
    – C-co za barbarzyńcy, jestem posłańcem... – wykrzywił twarz w niezadowolonym grymasie i zaczął zawracać jelenia.
    – Puuuść!

    Grad strzał z żółtymi lotkami leciał dwa uderzenia serca nad łąką po czym spadł na uciekających w popłochu konnych. Kilka koni zakwiczało i wywaliło się w błoto łamiąc sobie nogi i skręcając karki. Konni klnąc pod nosem wstali błyskawicznie spod padniętych wierzchowców i zaczęli biec w stronę kolegów, którym się bardziej poszczęściło. Dziesięć uderzeń serca od pierwszej salwy na łące nie było już żywego ducha.

    – Z b-buntownikami się nie d-dyskutuje – powiedział stojący na palisadzie Balbinus kiwając z uznaniem w stronę Kwestionariusza, po czym obrócił się na pięcie i skierował swe kroki w stronę drabiny.

    ***

    – "Coorte"? Brzmi znajomo, po jakiemu to?
    – W standardowej łacinie to chyba "Cohors", słyszałem, że w którejś części Italii tak to wymawiają.

    Legioniści patrzyli z zaciekawieniem na nowoprzybyłą kohortę z Legionu czterysta dziewięćdziesiątego dowodzoną przez Grzybusa Muchomorusa Sromotnikusa. Wypolerowane pancerze lśniły w porannym słońcu podczas gdy żołnierze prędko zmierzali środkiem obozu na wyznaczone im miejsca do rozłożenia namiotów.

    – Eee... Nie miało ich być siedem centurii?
    – Nie wiem, może któraś stanęła po drodze się wysikać i się zgubiła? Na szczęście to problem ich primus pilusa, nie mój, hehe. Chodź, napijemy się winka – skierowali swe kroki do wieży strażniczej z dala od oczu centurionów, którzy za ten akt na służbie daliby im po głowach laską z winorośli i wydali na pożarcie lokalnej ludności.

    ***

    Prywatny skryba trybuna siedział wieczorem w namiocie sztabowym sącząc wino i ryjąc rysikiem po tabliczce woskowej:

    "Monstrum lub gala opisanie

    Zaprawdę, nie masz nic wstrętniejszego ponad monstra owe, cywilizacji przeciwne, galami zwane (specjalnie z małej), bo są to płody druidowego czarostwa i diabelstwa. Są to łotry bez cnoty, sumienia i skrupułu, istne stwory piekielne, do zabijania niewinnych i srania po krzakach jedynie zdatne. Nie masz dla takich jak oni między Rzymianami poczciwymi miejsca. A owa Dębogóra, gdzie ci bezecni się gnieżdżą, gdzie ohydnych swych praktyk dokonują, starta być musi z powierzchni ziemi, a ślad po niej solą i saletrą posypany.

    Typowym przedstawicielem ohydnej biedoty galijskiej jest chłop z lasów tutejszych. Całe życie w ziemiance żyjąc i żołędziami oraz lichymi płodami ziemi swojej się żywiąc karłowacieje znacznie, wypadają mu zęby i kołtuny na łbie się tworzą. Monstrum takie od maleńkosci karmione jest propagandą antyrzymską, coby mu cywilizację i święte nasze miasto obrzydzić. Przy zwoływaniu wojsk przez druida tabuny całe takiej biedoty z pianą na pyskach ciągną w szeregi armii jego. Za pancerz służy mu jeno poszargana koszula i czasami przeszywanica skądś skradziona. Uzbrojenie stanowi stary cep, kosa lub sierp zardzewiały. Nie należy jednak tej tłuszczy lekceważyć - i dzielna centuria dupa, gdy wszy kupa."

    Czas na podjęcie akcji do 17.09 23:59

    #legionfabularnie
    pokaż całość

    źródło: legioxd.png

  •  

    – Rzygać mi się chce.
    Balbinus razem z centurionami stał na szczycie palisady i obserwował jak kilkudziesięciu Galów wyszło z pobliskiego lasu i podrzynało gardła złapanym w okolicy rzymskim kupcom. Niektórzy skandowali celtyckie zaklęcia i przekleństwa w stronę fortu, a inni śmiali się wskazując palcami na zabijanych Rzymian.
    – N-nie możemy i-im jakoś pomóc? Cz-cz-czemu jeszcze nie wysłaliście o-o-oddziału, żeby z-zabić tych dzikusów?! – krzyczał rozeźlony Balbinus.
    – To nie ma sensu. Znowu wycofają się w las, a tam kawaleria nic nie zdziała i poniesie straty – centurion podniósł rękę i wskazał palcem martwych kupców – Im już nie pomożemy.
    Na palisadzie zapadła cisza przerywana tylko jazgotem płynącym od strony lasu. Gdy humor wszystkich był już zepsuty, a dowództwo przymierzało się do zejścia z murów, Gal ze ściągniętymi spodniami wypinający dupę w stronę fortu krzyknął z przerażenia i wskazał na las. Z zagajnika na otwarty teren przed fortem wypadł tuzin wkurwionych jeźdźców w rzymskich kolczugach z oszczepami w rękach.
    – ROMA INVICTA, BARBARĪ! – ryknął ten na przedzie z pióropuszem. Przebił szyję Gala na wylot, po czym wyciągnął z niej oszczep i cisnął nim z całej siły w uciekającą kobietę, która przed chwilą podrzynała gardło jednemu z kupców. Oszczep trafił w ramię, a kobieta rzucona siłą uderzenia potknęła się i upadła na ziemię, nabijając się na własny nóż.
    Tłum legionistów na murach zaczął skandować i wiwatować na cześć niespodziewanych bohaterów. Galowie zrozumieli, że atakuje ich kilkukrotnie mniej liczebny przeciwnik dopiero po tym, jak kilkunastu z nich padło trupem. Kiedy zaczęli organizować się w jedną linię i kilku legionistów odniosło rany, dowódca zrozumiał co się święci i dał sygnał odwrotu do fortu.

    ***

    – T-t-t-to było w-wspaniałe! – krzyknął uradowany Balbinus do dowódcy oddziału jazdy, który zepsuł triumf Galom. Zanim ten zdołał cokolwiek powiedzieć Balbinus ucałował jego ubrudzone krwią policzki i potrząsnął prawicą – Jak masz na imię żołnierzu?
    – Hę? Przecież byłeś ze mną na zwiadzie kilka dni temu, trybunie. Prawie zabiłem tłumacza, nie pamiętasz? Nazywam się...
    – Ah, jak m-m-mogłem zapomnieć! Mniejsza z tym, u-uklęknij.
    Zdziwiony dekurion nie zaprotestował tylko uklęknął na jedno kolano. Trybun wziął od pomocnika mieszek, po czym otworzył go, stanął na palcach i wytrzepał zawartość na głowę zwiadowcy. Kilkanaście monet i kilka nitek spadło na mokrą od potu i krwi głowę oficera, który tylko westchnął i wymamrotał "Dzięki Ci, o Trybunie". Przy akompaniamencie mamrotu i kilku uśmieszków kolegów zebrał z ziemi równowartość kilku tygodni swojego żołdu, po czym wstał i podszedł do sztabu oficerów.
    – Byłem z chłopakami na zwiadzie w okolicy. Z południowego wschodu na północny zachód płynie wartka rzeka. Znalazłem pustelnika w ziemiance, który powiedział mi, że podobno gdzieś w dole rzeki jest wioska, a przy niej bród, którym można przeprowadzić armię na drugi brzeg. Oczywiście po drodze roi się od buntowników. Czekają nas pracowite tygodnie, Panowie – powiedział do sztabu, zerkając jednak co chwila na trybuna, który właśnie ledwo uniknął kopnięcia przez jego konia.

    ***

    Zapisy do gry fabularnej o tłumieniu (ahistorycznej) galijskiej rebelii uważam za otwarte! Zapraszam do wypełnienia formularza i wejścia na Discord gry. Zapisy do 15.09 23:59. Zasady w komentarzu poniżej.

    Formularz

    Discord - https://discord. gg/fPUMgm2zS3 - usuńcie spację przez gg, zadziała. Nie mogę dać normalnego linku, bo wykop blokuje xD

    Poprzedni wpis

    #legionfabularnie #rzym #galia #historia
    pokaż całość

    źródło: 187.jpg

    •  

      @Patryk_z_lasu:

      ZARYS ROZGRYWKI
      Wcielacie się w role centurionów w armii mającej na celu stłamszenie rebelii antyrzymskiej lokalnego druida Żołędzioryksa. Gra rozgrywa się w formie tur (tygodni). Na początku każdej tury wybieracie co w niej robicie poprzez plusowanie odpowiedniego komentarza lub w przypadku braku konta na wykopie pisanie mi w wiadomości prywatnej na discordzie. Albo zrobię formularze. Jeszcze nie wiem.

      MECHANIKA OGÓLNA
      Każdy gracz dowodzi centurią jakiegoś typu jednostki. W miarę walk jednostka może zbierać doświadczenie i awansować co skutkuje zwiększeniem wybranej statystyki. Każda jednostka ma trzy główne statystyki: Atak, Obronę i Morale oraz cechę specjalną.

      Atak odpowiada za szansę na skuteczne trafienie przeciwnika. Im wyższy tym wyższe straty ponosi wróg.
      Obrona odpowiada za szansę na uniknięcie ciosów przeciwnika i przy otrzymaniu takowych za zminimalizowanie ich.
      Morale odpowiadają za to, ile dana jednostka jest w stanie przyjąć strat nim ucieknie z pola bitwy. Oddział z morale równym 0 będzie uciekał już przed bezpośrednią walką, podczas gdy oddział z morale 5 będzie walczył do ostatniego żołnierza.

      TYPY JEDNOSTEK:
      Legioniści (80) – A2 O3 M3 – Kręgosłup i mięśnie armii Rzymskiej. Dobrze uzbrojeni i zdyscyplinowani obywatele zabójczo skuteczni w walce wręcz. Przed walką rzucają pilami we wroga.
      Włócznicy (80) – A1 O2 M2 – Lżej uzbrojeni niż legioniści, ale skuteczni przeciwko kawalerii. Dzięki prostemu szkoleniu oddział bardzo szybko uzupełnia straty. Atak przeciwko kawalerii równy 4.
      Łucznicy (80) – A3(0) O1 M1 – Łucznicy zasypują wroga gradem strzał będąc schowanymi za swoimi własnymi liniami. Mogą osłabiać morale wroga płonącymi strzałami. W walce wręcz są bardzo słabi i szybko zginą.
      Kawaleria (30) – A3 O1 M2 – Skrzydło lekkiej jazdy pod wodzą dekuriona. Bardzo dobrzy do flankowania wroga i gonienia uciekającego przeciwnika. Dzięki koniom mogą się poruszać szybciej niż piechota.
      Inżynierowie (20) – A1 O0 M0 – Zaplecze techniczne legionu. Mogą wzmacniać fortyfikacje szybciej niż inni lub budować machiny wojenne. Mogą zrobić skorpiona (A5) lub katapultę (A3) mogącą niszczyć umocnienia wroga. Kompletnie bezbronni bez wsparcia innych jednostek.

      MAPA:
      Twierdza druida Żołędzioryksa jest po drugiej stronie rzeki, głęboko w lesie. W okolicy jest kilka wiosek, których przejęcie, wybicie lub zaprzyjaźnienie się z może okazać się przydatne.

      Piechota ma 4 punkty ruchu, a kawaleria 6 punktów ruchu na turę. Przejście przez nieznany płaski teren kosztuje 1 punkt ruchu. Przejście nieznanego lasu lub wzgórza 2, a gęstego lasu 4. Rzeki jest głęboka i płynie szybko - nie da się jej przekroczyć poza ukrytym na mapie brodem. Kawaleria idąca razem z piechotą porusza się jej tempem. Na koniec tury w normalnych warunkach wszyscy gracze wracają do fortu. Przejście po znanym terenie i dojście do terra incognita kosztuje 0 punktów ruchu, ale po wejściu na nieznany teren nie można do końca tury z niego wyjść i przemieszczać się po terenie odkrytym.

      FORT:
      Początkowy fort ma poziom pierwszy i daje +1 Obrony wszystkim wewnątrz. Kolejne poziomy dadzą wyższą obronę żołnierzom i lepszy Atak strzelcom. Inżynierowie pomagają w rozbudowie dwa razy efektywniej niż inne jednostki.

      CELE GŁÓWNE:
      – Zduszenie rebelii w zarodku poprzez pojmanie lub zabicie druida Żołędzioryksa
      – Utrzymanie fortu
      CELE POBOCZNE:
      – Rozbudowa fortu do trzeciego poziomu
      – Odnalezienie i przejęcie co najmniej trzech okolicznych wiosek
      pokaż całość

  •  

    Aulus Domitius Lentulus wygrzewał się w porannych promieniach słońca, siedząc na ławce przed swoją kwaterą. Powoli sączył rozwodnione wino i patrzył się na codzienną musztrę swoich oddziałów. W pewnym momencie zobaczył prefekta obozu idącego spiesznym krokiem w jego stronę.
    ­­­– Salve, Marku! Gdzie Ci się tak spieszy? – spytał Lentulus z uśmiechem na ustach.
    – Salve, legacie! – prefekt szybko zasalutował – Widziałeś gdzieś może trybuna Balbinusa?
    – Nad ranem wziął trzy kohorty i poszedł tłumić rebelię tego druida – odparł spokojnie Lentulus.
    Prefekt zrobił zaniepokojoną minę i schował twarz w dłoniach.
    – Czyli wczoraj nie żartowałeś! Posłałeś tego debila na samobójczą misję.
    – Najlepsze jest to, że żartowałem – kąciki ust legata poszły lekko do góry – On to po prostu wziął na poważnie. Nie, żeby mi to nie było na rękę.
    – Musimy natychmiast...
    – Cii – Lentulus zrobił wymowny znak palcem – Po co ten pośpiech? Chciał się wykazać i teraz ma po temu okazję. Od kiedy go nie ma to od razu jakoś tu ciszej i mniej upierdliwie – spojrzał się w stronę, w którą jakiś czas temu odszedł starszy trybun – W dodatku mam dziwne przeczucie, że wyjdzie z tego cało. Nie wiem czemu, ale Balbinus ma niewiarygodne wręcz szczęście do nie-umierania.

    ***

    – Panie Trybunie chyba zbłądziliśmy.
    – N-n-niemożliwe! Mój z-z-zmysł orienta-ta-tacji nigdy się nie m-m-myli! – Trybun wytargał postrzępiony płaszcz z krzaku jerzyn i obrócił się do zwiadowcy – T-to miało być gdzieś t-t-tutaj – zrobił szeroki ruch ramieniem w stronę młodych drzewek i krzaków.
    – No tak, ale widocznie nasze informacje były błę... – zwiadowca zamilkł i podbiegł do trybuna bezpardonowo strącając go z tego na czym stał. Nim Balbinus zdążył zaprotestować dostrzegł o co chodziło zwiadowcy. Na wpół zakopane w ziemi i krzakach leżały spróchniałe i pokryte mchem bale starej palisady.
    – Na Jowisza... Jak ten fort zarosnął. Trzeba będzie to wszystko wykarczować i od nowa wykopać rów. Ile roboty! – jęknął.
    Balbinus chciał coś dodać, ale nim zdołał to zrobić to z krzaków za nim wyturlała się postać ludzka w opończy.
    – O, Gal – pomyślał Balbinus.
    – O, Balbinus – pomyślał Gal.
    – Giń, rebelianckie ścierwo! – krzyknął zwiadowca, który wyjął gladiusa i zaszarżował na przeciwnika.
    – Rzymian stać, ja przyjaciel! – wrzasnął Gal łamaną łaciną w ostatniej chwili – Ja tłumacz z fort od Pan Marek!
    – W sumie p-p-prawda, zapomniałem o tłuma-ma-maczu... – mruczał do siebie trybun, pocierając podbródek.
    Zwiadowca zatrzymał się i popatrzył na trybuna jak na debila po czym bez słowa wsiadł na konia i pogalopował do kolumny marszowej.

    ----------------------------

    Ten wpis jest zapowiedzią mini-gry fabularnej o tłumieniu (ahistorycznej) rebelii we wschodniej Galii przez stacjonujących tam Rzymian. Gracze będą się w niej wcielać w centurionów wybranych przez siebie oddziałów i wypełniać przydzielone zadania samemu lub razem z innymi graczami.

    #legionfabularnie #rzym #galia #historia
    pokaż całość

    źródło: roman-fort.jpg

  •  

    W ciągu 3 dni miałem szansę spróbować wielu kuchni Europejskich będąc w Ajaccio na Korsyce, Tuluzie we Francji i Swords pod Dublinem w Irlandii i jedyne co jadłem to Amerykańskie fastfoody czyli kolejno KFC, McDonald's, McDonald's.

    Czuję, że zawiodłem jako Europejczyk ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    PS: w Irlandii jadłem na chodniku jak kilku innych ludzi, bo pracownica powiedziała, że jedzenie wewnątrz tylko dla w pełni zaszczepionych xDD

    #podroze #turystyka #francja #irlandia #jedzenie
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210902_154545.jpg

    +: Lazar0v, C......s +1 inny
  •  

    Rzuciło się na mnie stado białorycerzyków i wyrzucono mnie z pewnego discorda po tym gdy napisałem, że wolałbym mieć w przyszłości dziewczynę, która miała mało partnerów seksualnych (lub zero) od tej, która była przebolcowana przez ciul wie ilu. Od razu doszło do zwarcia w mózgach i rzucono się na mnie z pianą z pyska.

    Straszne jak pranie mózgu od małego w kierunku "Dziewczynka-Polka-Witaminka jest najważniejsza! Zawsze ma rację! To skarb narodowy! Zawsze ustępuj, pomagaj i jak cię bije to się nie broń!" sprało mózgi mężczyznom w tym narodzie. Ten kraj nie ma przyszłości.

    #przegryw #zalesie #p0lki
    pokaż całość

    źródło: FB_IMG_1582474741227.jpg

    +: R..............7, przegrywam_przez_miasto +17 innych
    •  

      @Patryk_z_lasu: Nie ma to jak manipulować wypowiedziami innych żeby zgadzały się z urojeniami ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      @Patryk_z_lasu:
      Patryk,
      doskonale wiesz, że to tylko półprawda. Nikt cie nie wyrzucił za poglądy per se, bo te ludzie mają różne, ale za to, że przedstawiasz je z sporą dozą nienawiści wobec bezosobowego bytu "kobiety".
      Generalizowanie nigdy nie prowadzi do obiektywnych i uczciwych wniosków, a ty takie generalizowanie uprawiasz aż nadto.
      Rzeczowa i kulturalna dyskusja nigdy nie porwadzi do wyzwisk i inwektyw. Gdybyś jeszcze miał rzeczowe i merytoryczne dowody na to, co mówisz, to pewnie spora część osób może nawet by się z tobą zgodziła, ale w obecnej sytuacji, gdzie rzucasz blackpillem na prawo i lewo ciężko przyznać ci rację.

      Oczywiście to nie jest tak - przynajmniej w moim odczuciu - że jesteś jedynym winnym, bo innym chyba przyjemność sprawiają prowokacje i przyczepianie się bez sensu do ciebie, ale sposób, w jaki prowadzisz dyskusje i jak traktujesz zdania odrębne od swojego, wprawia w innych w zwyczajne zniesmaczenie.

      Straszne jak pranie mózgu od małego w kierunku "Dziewczynka-Polka-Witaminka jest najważniejsza! Zawsze ma rację! To skarb narodowy! Zawsze ustępuj, pomagaj i jak cię bije to się nie broń!" sprało mózgi mężczyznom w tym narodzie. Ten kraj nie ma przyszłości.

      Ale jak można wyciągać z zwykłej dyskusji o kobietach i związkach wniosek, że jeśli ktoś nie jest jednoznacznym wrogiem kobiet i nie podejrzewa ich z miejsca o wszelkie zło tego świata, to jest białorycerzem i wywyższa je z miejsca pod niebiosa?

      Patryk, doskonale wiesz, że to, co opisujesz, nie jest całkowitą prawdą, a sam powinieneś się zastanowić czy takie dyskusje powinny mieć miejsce na opisywanym dicordzie.

      Drzwi masz otwarte, bo wiesz, że jedna osoba cię wyrzuciła, a nie wszyscy, ale wiesz jakiego typu dyskusji powinieneś się wystrzegać i jakiego ich tonu.

      I proszę, nie traktuj tego jak uwzięcie się na ciebie, bo wierz mi, ale za progpagowanie innych skrajności i poglądów jawnie nienawistnych również zostałbyś wyrzucony.

      Trzymaj się - życzę przemyślenia pewnych spraw, poglądów i zachowań oraz - mam nadzieję - "do zobaczenia" wiadomo gdzie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    When the moon comes out, I'm a debil inside

    źródło: maxresdefault (7).jpg

  •  

    To będzie musiało być ciekawe uczucie jak za kilka-kilkanaście lat dzieci będą mogły wejść na fejsa i zobaczyć co ich stary pisał w ich wieku. Jak tak teraz o tym pomyślałem to w sumie dosyć ciekawa rzecz. Chyba nigdy w cywilizacji ludzkiej czegoś takiego nie było #przemyslenia #rozkminy

  •  

    Na początku września mam zamiar lecieć z Francji do Polski z przesiadką w Irlandii. Dla ludzi lecących do Irlandii jest niby "COVID-19 Passenger Locator Form". Ktoś wie, czy muszę to wypełniać jak jestem tylko tranzytem?

    2. Na którejś stronie widziałem, że paszport covidowy uaktywnia się 14 dni po wzięciu moderny, a na innej, że po 7 xD Ktoś wie z doświadczenia, która opcja jest prawdziwa? Będę leciał jakieś 9 dni po drugiej dawce.

    3. Ktoś miał sytuację, że np. negatywny wynik testu PCR wygasł mu godzinę przed sprawdzeniem? Czy wtedy machają na to ręką i przepuszczają?

    4.Może głupie pytanie, ale testy covidowe sprawdzają tylko przed lotem czy po locie czy przed i po?

    Wchodzę na różne strony rządowe i tyle jest burdelu i niezgodności, że ja cię pitolę xD Z góry Wam dzięki za odpowiedzi.

    #francja #irlandia #podroze #podrozujzwykopem #koronawirus
    pokaż całość

    +: C......s
  •  

    Co za pojebana akcja.

    Po 4 nad ranem w sklepie mojej cioci zadzwonił alarm i ludzie wyszli zobaczyć co się stało. Okazało się, że złodziej korzystając z tego, że na noc okno w sklepie jest zostawiane otwarte (żeby się przewietrzyło) przeciął kraty i chciał się dostać do środka, ale się zaklinował xDDD Ciocia jak przyjechała na miejsce to zrobiła fotkę picrel

    #cotusieodpierdala #zlodzieje #sklep pokaż całość

    źródło: SAVE_20210724_220725.jpeg

  •  

    Eskudus od jakiegoś czasu czuł dziwną pustkę. Niby szkielety się szkoliły, a myrt4nki cierpiały, ale to nie było to. Czegoś brakowało. Jakby coś nagle z jego życia zniknęło.

    Spakował się i wybył na małą wysepkę między Irdorath, a kontynentem. Zbudował przy brzegu z okolicznych kamieni kapliczkę Beliara, a zaraz po tym w małym dole kapliczkę ku czci Innosa, nad którą następnego dnia z desek zbił latrynę.

    Przy użyciu magii wzniósł skromną trzypiętrową wieżę z granitu, w której to zgromadził zapasy na wiele lat oraz niezliczone księgi magiczne, dzięki którym miał zamiar osiągnąć swoje magnum opus - zaklęcie sprawiające cierpienie wszystkim ludzkim samicom pewnego kraju na kontynencie, i tylko im.

    Rzucił się w wir nauki mając nadzieję, że kiedyś wróci w jego życiu to "coś" i powróci na Irdorath.

    #gothicwg
    pokaż całość

    źródło: comment_1626116655EesA1PNgqlylAL4IrxY8TF,w400.jpg

  •  

    Ugotowałem bigos i się chwalę. Pierwszy raz dałem pieczarki i w sumie nie są złe. Nie widziałem nigdzie na Korsyce polskiej kiełbasy, więc dałem chorizo i w sumie to dobry wybór, bo nadaje ostrawy posmak.
    #bigos #chwalesie #jedzenie

    źródło: IMG_20210714_114116.jpg

  •  

    Eskudus otworzył oczy pod wpływem wpadającego do pracowni światła poranka. Spojrzał się na twarz młodej dziewczyny leżącej obok niego i ucałował ją w czoło. Pomiętosił przez kilka chwil jej piersi, a kiedy już się nabawił cyckami do woli to wstał i przeszedł nad jej zwęgloną dolną połową ciała i wyłączył zaklęcie utrzymujące przez noc jej trupa w ciepłocie. Wywrócił noszone od tygodnia gacie na lewą stronę i po założeniu ich zasiadł do biurka. Otworzył kałamarz i wyjął pióro ze stojaka na pióra zrobionego z miednicy jakiegoś dziecka.

    Drogi Davrosie
    Mam nadzieję, że szczęście Ci dopisuje, a kh0rniki i kh0rniczki padają pod ciosami Twego miecza.
    Przechodząc do rzeczy - zauważyłem ostatnio znaczącą poprawę sprawowania Twoich poruczników - Dariona Oscarcoata i Osmunda Chaderblacka. Prowadzili negocjacje z Wyspami Południowymi na najwyższym poziomie. Ich postura, zachowanie i złoty język ułatwiły nam po wielokroć zawarcie umowy z Wyspami. W zamian za zasługi tych wybitnych sług Beliara proponuję w następnej przytrafiającej Ci się bitwie ustawić ich w pierwszym szeregu, bez zbroi i tarcz, żeby jako berserkerzy naszego Pana mieli zaszczyt prowadzić Twoją armię ku zgubie nieprzyjaciół. Wiem, że są skromnymi sługami Pana, więc się nie będą chcieli zgodzić na ten zaszczyt, niemniej jako ich dobry przyjaciel nalegam na to.
    Śmierć myrt4nkom, Chwała Panu
    Eskudus
    xoxo

    Przeciągnął się na krześle, po czym wstał i zdjął swoją czarną szatę z pełniącej rolę stojaka M1.
    - M1, notuj - nasrać wieczorem do potrawki Grumbrama. Niech ma nauczkę - Szkieletka wyjęła tabliczkę woskową i zaczęła w niej ryć - Dzisiaj mam dużo roboty. Lepiej wziąć się za nią od razu.

    Westchnął i wyszedł na zewnątrz.

    ***

    - A jakie miał stalowe pośladki! Oh, chciałabym go znowu poczuć w sobie hihihi... Co to za ludzie?
    Dwie Murzynki w skąpych strojach przerwały dialog, widząc, że tuzin zakapturzonych postaci otacza je ze wszystkich stron. Jeden z nich z twarzą przeoraną bruzdami po ospie wyszedł przed szereg i wskazał na nie swoją wyciągniętą dłonią. Równocześnie wszyscy z tyłu zaczęli deklamować:

    Żeś się z ryjca mego śmiała
    Żeś igrała z inwalidztwa
    Teraz nasza przyszła chwała
    Teraz zemszczą się Ohydztwa

    Postacie otoczyły je i mimo pisków i narzekań zaczęły zdzierać z nich ubrania. Za całą tą zbieraniną przycupnął na kamieniu Eskudus w jedną rękę łapiąc książeczkę podaną przez M1, a w drugą swoją lagę, wyciągniętą z rozsuniętych szat.

    - Powinności wobec ludzkich samic wszelakich - przeczytał tytuł.
    - Lubieżnym golić głowy - wyrecytował podczas gdy w ruch nad głowami Murzynek poszły nożyczki i brzytwy. Kręcone włosy spadały na bruk przy akompaniamencie szlochu kobiet.
    - ...Niepokorne batożyć - po goleniu głów tuzin postaci wyjął baty i zaczął nagie kobiety ganiać po całym portowym placu. Niektórzy gapie śmiali się z obrażających ich we wcześniejszych dniach dziewczyn, którym teraz dyndały mokre od krwi piersi, podczas zabójczego biegu. Krew z bruzd na plecach i całym ciele mieszała się z potem i spadała na ziemię ze śmiertelnie zmęczonych po kilku minutach kobiet.
    - Odpuście! Nie dam rady i umrę! Dziś mnie boli brzuch bo...
    - ...Pyskujące uciszać. Marko, dowal jej dziesięć po podbrzuszu - Ospowaty chłopak uśmiechnął się krzywo i zaczął okładać dziewczynę haczykowatym batem po brzuchu, a Eskudus poprosił M1 o podanie sobie chusteczki.
    Kiedy każda dostała po dziewięćdziesiąt dziewięć batów obydwie padły na ziemię przy Kurasiu. Ten rzucił im do ubrania dwie włosiennice i wskazał ręką odcumowujący statek, który płynął na Wyspy Południowe. Obolałe i poplamione krwią ubrały się i bez słowa doczołgały na pokład. Tuż przed tym jak zniknęły z jego pola widzenia, Kuraś wykonał drobny gest ręką, a powietrze dookoła niego się ociepliło. Zanim statek ruszył Nekromanta rzucił zaciekawionemu kapitanowi tubę z zalakowanym listem.

    Do Najwyższego Kapłana Shinooo Sy
    Dwie z Twoich krajanek przybyły na Dwór Irdorath w wyzywającym ubiorze i zaczęły wyśmiewać moich zaufanych przyjaciół. Ci ludzie wiele w życiu przeszli i często nie wyglądają tak pięknie jak olśniewające urodą obywatelki Wysp Południowych, lecz to nie powód, żeby ich obrażać i się naigrywać z tych istot pokrzywdzonych przez los. Nim zdołałem zareagować, ludzie poza moją kontrolą zaczęli je okładać batami i zgolili im głowy. Uderzali tak mocno, że po całym zdarzeniu zaczęły bełkotać, same nie wiedząc co się wydarzyło. Na szczęście w ostatniej chwili zareagowałem i osłoniłem je swoją piersią oraz uleczyłem. Po całym zdarzeniu przyznały się do błędu i ku mojemu zaskoczeniu ubrały włosiennice na znak zrozumienia swoich win i pokuty, po czym opuściły Dwór. Kiedy dotrą do domu większość ich ran powinna już być wyleczona dzięki mojej magii, ale blizny zostaną na ich ciałach przez kilka tygodni. Niech będą dla nich gorzkim przypomnieniem, że z niszczycielską i nieprzewidywalną siłą Desperacji nie warto zadzierać. Żeby ukoić Twój ewentualny gniew, przesyłam z tym listem Varancki mini-kaktus. Niech zdobi Twój ogród.
    Twój wierny sojusznik i przyjaciel
    Eskudus

    ***

    Ork podrapał się po głowie po czym założył ramię na ramię.
    - Dasz radę?
    - Jak się uciszysz to jest szansa - mruknął Eskudus.
    Stali na placu, po którym walało się kilkanaście szkieletów. Kilka stało w losowych miejscach, a kilka leżało na bruku gapiąc się w słońce. Istoty na Dworze już przyzwyczaiły się do tego widoku na tyle, że przestały zwracać uwagę na stojące wszędzie kupy kości i po prostu je ignorowali.

    Kuraś ukucnął i zamknął oczy. Uspokoił oddech i skupił się na tym co przed chwilą widział. Wyobraził sobie plac, na którym stali i miejsca gdzie były szkielety. W swoim Pałacu Myśli złożonym z pustego placu ograniczonego krużgankami aż do nieba, postawił w każdym z tych miejsc marmurowe kolumny ponumerowane od jeden do trzynaście. Nadal mając zamknięte oczy wstał i podniósł ręce wyobrażając sobie kolumny ustawiające się w jeden szereg przed nim. Jak na komendę trzynaście szkieletów skierowało swój wzrok w stronę Nekromanty. Te stojące natychmiast pobiegły na wyznaczone miejsca, a te siedzące skoczyły na równe nogi z gracją akrobaty i w kilku susach dotarły do swoich miejsc w szeregu. Ork zagwizdał z wrażenia, ale nic nie powiedział.

    - Od dziś jesteście dowódcami moich centurii - wydeklamował Eskudus otwierając oczy - Każdy z was zbierze sto osiemdziesiąt szkieletów walających się po tej wyspie po czym przyjdziecie na ten plac i zaczniecie się szkolić pod okiem tego osobnika - Kuraś wskazał ręką na stojącego za nim orka - Centurie od pierwszej do dziesiątej dostaną po włóczni i zaczną ćwiczyć podstawowe uderzenia góra-dół i szarżę na wroga. Centurie jedenaście, dwanaście i trzynaście wezmą po łuku ze zbrojowni i zaczną ćwiczenia ze strzelania w kierunku celu - Eskudus uśmiechnął się krzywo zdając sobie sprawę, że osiągnięcie celności na poziomie ludzkiego łucznika przez tę kupę kości może nigdy nie być możliwe - Odmaszerować.

    Centurioni rozbiegli się z prędkością ciemnoskórego Południowego sprintera we wszystkich kierunkach i zaczęli "wybudzać" szkielety z letargu. Dzięki mocy nadanej przez Nekromantę dołączali ich do swojej magicznej struktury dowodzenia dając podstawowe zdolności rozpoznawania swój-wróg, funkcje motoryczne i przede wszystkim umiejętność nie-spadania z klifów do morza.

    - Zrobisz z nich żołnierzy?
    - Jest możliwe - cmoknął stary ork - Włócznia to najprostsza do użytku broń biała. Jeśli z nią się nie uda to z niczym się nie uda. Nie wiem jeszcze jak szkielet bez skóry i mięśni palców będzie naciągać łuk i strzałę, ale coś się wymyśli. Daj mi miesiąc.
    Eskudus kiwnął skromnie głową i złapał się za nią po tym, jak poczuł, że wszystkie dwa tysiące trzysta pięćdziesiąt trzy ocalałe szkielety są już w jego "roju". Sto osiemdziesiąt pod każdym półautonomicznym centurionem, a trzynaście centurionów bezpośrednio pod nim. Była to przytłaczająca ilość myśli i magii, której nigdy jeszcze nie doświadczył.
    - Idę się wyspać. Śmierć Myrtankom, bracie.
    - Chwała Panu, bracie - odpowiedział ork, po czym zatarł ręce i rozpoczął bardzo intensywny miesiąc treningów.

    #gothicwg
    pokaż całość

    źródło: received_314587933680122.jpeg

  •  

    #mecz #humorobrazkowy

    źródło: RDT_20210703_2224597375457145614562781.jpg

    +: tolstyy00, Hedginng +33 innych
  •  

    Na skinienie głowy Eskudusa prostytutka weszła przez drzwi do zdezelowanego pokoju i usiadła przy stole. Patrzył na nią przez chwilę ze splecionymi pod brodą dłońmi, a ona patrzyła w ciszy na niego, co jakiś czas zerkając ma uginający się od ciast, cukierków i innych słodyczy wyścielany białym obrusem stół.
    - Masz, poczęstuj się - powiedział, wyciągając do niej talerz z ciastkami. Ta szybko go chwyciła i zaczęła zjadać ciastka jedne po drugim. Trwali tak w ciszy przez kilka długich i niezręcznych chwil, po czym Eskudus przemówił:
    - Jesteś Myrtanką. Zapewne wyznajesz Innosa. Nie myślałaś może o przyjęciu do serca Naszego Pana?
    - J-ja chyba nie jestem gotowa. Dajcie mi jeszcze kilka dni...
    - Decyduj teraz - ponaglił ją Eskudus patrząc się na nią ze spokojną twarzą, acz świdrującym duszę wzrokiem. Myrtanka wzięła głęboki oddech po czym wypięła pierś i krzyknęła:
    - Nie wyrzeknę się mojej...

    Stół ze słodyczami poleciał w powietrze, a zza niego mimo chromej nogi energicznie wstał Eskudus. Szafa przy oknie się otworzyła i odsłoniła przejście w murze, z którego jak na rozkaz wypadło trzech orków. Oszołomiona nieżądnica szybko się pozbierała i chciała uciekać w drugą stronę, ale jej ciało przestało się jej słuchać.
    - W tych ciastkach coś musiało być - pomyślała z przerażeniem.
    Eskudus wyjął z poły szaty sporawą księgę z tytułem "99 Imion myrt4nek" i zaczął czytać, podczas gdy orkowie zdzierali ubrania z prostytutki.
    - Nie możesz mi tego zrobić! Innosie pomu-błebłebłe - uciszył ją osobliwie jeden z orków.
    - Jeden, obłudne.

    - Dwa, aroganckie.
    - Trzy, materialistyczne - począł czytać Kuraś podczas gdy przepraszający za spóźnienie kowal przyszedł z uczniem do pokoju i zaczął wbijać rozgrzany do czerwoności pręt w nos krzyczącej wniebogłosy dziewki.
    - ...Trzydzieści dwa, powierzchowne.
    - Trzydzieści trzy, roszczeniowe.
    - Trzydzieści cztery, nieprzebaczające... - utrzymywana przy życiu i przytomności tylko dzięki magii Eskudusa kobieta przestała chwilowo krzyczeć i leżała nieruchomo gdy orkowie przestali się z nią bawić i zaczęli zdzierać z niej skórę.
    - ...Sześćdziesiąt osiem, brudne.
    - Sześćdziesiąt dziewięć - kąciki ust Kurasia drgnęły - lubieżne.
    - Siedemdziesiąt, próżne - kobieta ponownie zaczęła się drzeć, kiedy wrzucono ją do balii z wrzątkiem, a jej ciało zaczęło się robić czerwone od wody i zaklęć maga.
    - ...Dziewięćdziesiąt siedem, niewierne.
    - Dziewięćdziesiąt osiem, cyniczne.
    - Dziewięćdziesiąt dziewięć, ślepe na Łaskę Beliara - po ostatnim słowie woda się mocniej zagotowała, a ciało Myrtanki odeszło od jej kości przy nieziemskim, potępieńczym jęku. Po sekundzie wszystko ucichło i został tylko czarny szkielet w balii.

    Eskudus podszedł do brudnej wody i wychylając się nad krawędź naczynia zaczął coś szeptać, malując kciukiem znaki na czole nieboszczki. Po chwili linie zaświeciły się na fioletowo tworząc napis "M1", a cały szkielet zaczął drgać.
    - Od dziś nazywasz się Myrtanka 1. Będziesz mi służyć wiernie na chwałę Beliara po wsze czasy, nosić za mną moje księgi i jeśli trzeba to mnie bronić. Wy - wskazał palcem trójkę ubierających się orków - wylejcie wodę z balii na dziedziniec, niech psy zjedzą ścierwo. Ja idę do biblioteki dowiedzieć się czegoś więcej o tych portalach, nie zawracajcie mi głowy przez kilka tygodni.

    W drzwiach minął kowala, który tylko mu szepnął:
    - Myrtanki najgorsze mordo.
    - Mordo - pokiwał ze zrozumieniem Eskudus i wyszedł z pokoju.

    #gothicwg

    pokaż spoiler Obrazek niezbyt związany z grą, ale są motywy pillowskie, więc go dam xD
    pokaż całość

    źródło: comment_1624700430KJCU5P8eTLm4DwYxRMje2W,w400.jpg

  •  

    Prawie
    #2137

    źródło: IMG_20210625_134126.jpg

    +: Shelman, H......g +8 innych

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Patryk_z_lasu

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)