To taki banał, że wciąż chodzę swoją drogą

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moja żona nie dogaduje się z moją matką. Mieszkamy razem od 2 lat, z przyczyn wiadomych- zaoszczędzić trochę kasy na budowę swojego domu, nie chcę żyć na kredyt. Z moją żoną jesteśmy 3 lata po ślubie, przez rok żyliśmy na wynajmie. A wiadomo w stolicy ceny za wynajem to jest 3 tyś miesiecznie.. biorąc pod uwagę jeszcze rachunki, wyżywienie + jakieś przyjemności to już w ogóle nie było mowy o oszczędzaniu. Ja pracuję w banku na dobrym stanowisku, więc nie narzekam na wypłatę. Moja różowa bawi dzieci w przedszkolu, kokosów z tego nie ma, ale wiem,że podoba się jej ta praca, więc nie proponowałem zmiany miejsca pracy. Ogólnie żyliśmy bardzo dobrze z moimi rodzicami, co tygodniowe zjazdy na obiad, raz oni do nas albo my do nich. Różowa bardzo sobie chwaliła swoją teściową u koleżanek i rodziny. Wprowadziliśmy się w lutym 2019 pod Warszawę do moich rodziców. Było spoko do pewnego momentu a mianowicie jak nie zaczęła różowa wprowadzać swoich zmian wizualnych w domu. Ona jest duszą artystyczną, lubi pracę ręczne,wyklejanki i inne bawienie się papierem. Na mieszkaniu to co 3 tygodnie zmieniała wygląd pokoi, obrazy ściągała i zakładała inne, półeczki, figurki, meble, ozdobne pudełeczka, kwiatuszki- to jest jej świat. No ale moja matka wiedziała jaka jest różowa, wiedziała na co się pisze akceptując naszą przeprowadzkę do domu rodzinnego. Moja żona kupiła jakieś zasłony, bo stwierdziła że tamte nie pasują, są brzydkie i w ogóle fuj. Kupiła i zawiesiła- moja matka jak to zobaczyła to była tak zła, że powiedziała jej wprost, że to JEJ dom i że ona sobie zawiesi takie firanki i zasłony jakie będzie chciała. Dla mnie- dla prostego człowieka to jest śmieszne, kłócić się o taką pierdołę. Wkurzyłem się na matkę, że robi imbę o pierdołę i żeby przeprosiła różową. Koniec końców tego nie zrobiła. Sprawa ucichła, był spokój przez miesiąc. Żona postanowiła zrobić prezent mojej mamie i kupiła puszkę farby i wymalowała korytarz z teściem. Fakt- ściany były brudne od kół od rowerów, ogólnie nie zaszkodziłoby takie wymalowanie na świeży kolor. Oczywiście możecie się domyślać jaka była reakcja mojej matki, że jak mogła się nie zapytać itp. Cały czas podkreśla że to jej dom, że ona jest panią tego domu. Po głębszych przemyśleniach stwierdziłem i poprosiłem różową żeby nic nie robiła w domu bez zgody i wiedzy mojej matki. Ona na to przystała z niechęcią. No i faktycznie wróciło wszystko do normy, obie zaczęły się zachowywać jak ludzie. Ja już nawet zapomniałem o tym wszystkim. Moja różowa ograniczała się tylko do sprzątania- bez zmieniania miejsca przedmiotów. Atmosfera w domu nie była najlepsza, ale dało się normalnie żyć przynajmniej. Kilka tygodni temu wracam do domu po pracy, różowa płakała, moja matka też a ja tylko miałem takie WTF w głowie, bo żadna nie chciała mi nic powiedzieć, dopiero ojciec mówi mi, że zaczęły się kłócić o k*rwa dekorowanie domu na święta. Matka chce to po swojemu zrobić a żona chciała pomóc, ona stwierdziła, że woli sama bo ma gust itp. Ogólnie kończy się na tym, że po 2 latach będziemy musieli znów wrócić na wynajem, bo dwie kobiety nie mogą żyć razem pod jedynym dachem. Także taka głupia sytuacja przez co trzeba zmienić plany na przyszłość. Mam straszny żal do matki i pewne podejrzenia. Myślę,że moja matka specjalnie się tak zachowywała,żeby nas zniechęcić do dalszego mieszkania. Na początku na pewno się ucieszyła, bo myślała,że dostanie więcej kasy. Natomiast płaciliśmy za rachunki, środki czystości i wiadomo coś się zepsuło np odkurzacz czy pralka to płaciliśmy po połowie. Zawsze dawaliśmy tak,żeby coś zostało matce. jakieś 50/100 zł. Jednak mam pewne podejrzenia, że liczyła na znacznie więcej. Bo innego logicznego wytłumaczenia nie mam...
    A że moja żona jest osobą ugodową i ciężko do niej się przyczepić, to sobie wymyśliła taką pierdołę.. o którą będzie się kłócić. No trudno, szkoda tylko,że nasze relację się pogorszyły przez prawdopodobnie pieniądze. Dla mnie pieniądze są ważne ale nie na tyle żeby ranić bliskich. Trochę mnie do przytłacza i zdarza mi się płakać, gdzie ja bardzo rzadko to robię, ostatnio płakałem z 10 lat temu jak mi pies zdechł. Więc sami wiecie jak dla mnie jest to ciężka sytuacja. Sory za te #feels xD

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #600594f4535d82000a0d1c2a
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: polki.pl

    •  

      Dla mnie pieniądze są ważne ale nie na tyle żeby ranić bliskich.

      @AnonimoweMirkoWyznania: No jednak sa na tyle ważne, ze zaryzykowałes poświęcenie relacji z różową, a także rodzicami, zeby zaoszczędzić. Zawsze można wyprowadzić sie pod Warszawę na wynajem i płacić mniej - chyba jesteście w stanie dojeżdżać skoro u rodziców byliście pod Warszawa. Ta historia śmierdzi baitem, albo sorry - jesteście po prostu... dziwni mówiąc delikatnie. Skoro nie chcesz sie kredytować, to ile Ty chciałeś tam mieszkać? 10 lat? 20? Uważasz to za normalne zeby przezywać kilka(naście) lat małżeństwa z rodzicami? Dla mnie to jest jakas abstrakcja, nie zdecydowałbym sie na to nigdy, No dobra chyba tylko w skrajnej sytuacji typu groziła by mi bezdomność.

      Chyba, ze zarabiacie na tyle dobrze zeby odłożyć w 2-3 lata na budowę domu, ale wtedy oszczędności z tego, ze dokładacie sie rodzicom zamiast płacić wynajem sa znikome w stosunku do Waszych zarobków...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (59)

  •  

    Wku.....ją mnie już tacy piwosze-neofici, co to ku..a całe życie walili harnasie za 1,99 i inne tatry, a teraz nagle koneserzy piw kraftowych.
    Pół biedy, jak ustawiasz się na piwo w plenerze. Teraz każdy monopolowy musi mieć w lodówkach jakieś ciachany palone, kormorany niskosłodzone i inne żywe bezglutenowe, nabierze sobie taki 6 różnych do siatki i zadowolony nie truje dupy. Ale nie daj boże kup sobie piwo jakiegoś większego browaru. Nie mówię to o obiektywnie hujowych harnasiach, żubrach czy innych tyskich, ale normalnych piwkach typu perła czy Łomża, co to przyjemnie obalić latem bez kontemplacji bukietu smakowego. Zaraz się zaczyna:
    - hurrr durrr co ty pijesz, koncernowe siki, jebie tekturo, za tyle samo mogłeś mieć ekokraftowy CIEMNY PRZENICZNY LAGER PILS PALONY JASNY PEŁNY z BROWARU KOCZKODAN, mmm, pacz jakie to dobre, wyliżem jeszcze butelke po wypicu!!!!!!! Nieważne, że 5 lat temu sami spuszczali się nad „perło export”, bo okazało się, że istnieje poniżej 4 zł coś nie jebie żółcią jak harnaś i nie chce się rzygać wypiciu 7.
    Prawdziwa jazda zaczyna się przy próbie ustawienia w jakiejś knajpie. Lokale z wyborem mniejszym niż 15 gatunków piw kratowych albo belgijskich czy niemieckich odpadają. Rzut oka na kartę wystarczy, i już trzoda:
    - o, nie ma południowosakosńskiego stouta 16894 IPA uberchmielone 69 IBU z browaru Himmler, wychodzimy, co mie tu jakimś guwnem pizner urkłel chco otruć!
    Koniec końców po sprawdzeniu wszystkich lokali z jedzeniem lądujesz w jakimś speluno pubie z gównomuzyką i wyborem 10 0000 piw o zjebanych nazwach typu „atomowy morświn”, „natarcie pszenicy” albo o nazwach na zasadzie „w chuj długa nazwa procesu technologicznego+nazwa wioski, z której jest browar”
    -pacz, to je zajebisty lokal, to je wybór, mmm, ukraińskie piwo pszeniczne środkowej fermentacji wysokohmielone palone otwartej ekstaktacji w niedomknietej kadzi browaru Jabolon, w schłodzonym kuflu, tak jak mówił Kopyr na blogu, boże, jakie to dobre, mmm... I żłopie tą zupę o konsystencji gunwa, co to do niczego nie podobna. To tyle żali na dziś, gorzej jak spotka się dwóch takich januszy koneserów piwa i pierdolo całe spotkanie, ale to już temat na inną opowieć, jak chcecie, to napisze...

    #heheszki #humorobrazkowy #piwo #takaprawda #piwowarstwo

    pokaż spoiler #pasta #codziennapasta 20/70 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @HetmanPolnyKoronny: nie do końca "mieli w dupie" tylko Stalin dobrze znał socjotechnikę w zakresie wpływania na masy. Brzmi trochę górnolotnie, ale po zakończeniu wojny Warszawa była w stanie totalnie opłakanym. Nie dość, że nie było gdzie mieszkać, jak się przemieszczać, telekomunikacji i szeroko rozumianej infrastruktury w ujęciu fizycznym, to i infrastruktury społecznej brakowało - wszelakich specjalistów. Argumentów za lokowaniem stolicy w Warszawie, poza historią, tak naprawdę nie było żadnych racjonalnych. Polscy politycy w znacznej większości optowali za Łodzią - blisko do Warszawy, można tam zorganizować rząd i doglądać odbudowy Warszawy w komfortowych warunkach. Ale Stalin się uparł - ma być Warszawa, bo tylko Warszawa jest gwarancją uznania rządu za permanentny i polski, odcięcie się od rządów tymczasowych, emigracyjnych, londyńskich, lubelskich itp. I najwidoczniej miał z tym rację.

      Podobnie z PKIN - inwestycja skrajnie niepotrzebna, przecież w 52 jak zaczynali budować to jeszcze dobrze wszystkie gruzy nie były uprzątnięte. Ale Stalin wiedział, że demonstracją potęgi nie jest wybudować metro, o którym może co najwyżej napisać prasa, ale nigdy nie będzie wizualnym symbolem potęgi.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Kurła no rozumiem narzekania gastro na uber eatsy i te wszystkie krwiożercze, zagraniczne korpo, bo jednak 30% prowizji od zamówienia to jest gruba przesada (zwłaszcza, że klient i tak płaci za dowóz...). No ale sytuacje z dzisiaj:

    Pierwsza próba - w apce na stronie lokalu nie ma możliwości wyboru czasu dowozu "jak najszybciej". Dobra, wybieram termin za około godzinę. Składam zamówienie. Po chwili - anulowane, brak możliwości realizacji w tym terminie xD Dzwonię pytam, bo jak będzie za 1,5h to niech robią. "Nie no, mamy dziś jednego dostawcę, u pana najwcześniej za dwie godziny, ale i to nie pewne". Ja się chwile zastanawiam, bo i tak głodny nie jestem bardzo jeszcze, ale po chwili "ale to i tak Pan musi sam sobie wyklikać znowu na stronie, bo my już nie możemy tego od-anulować i zmienić godziny". Dobra, to elo xD

    Druga próba - na stronie lokalu minimalne zamówienie 40 zł i dowóz 10 zł. W uber eats brak minimalnego progu i dostawa 8 zł XDDDD

    Dobra, sorry Arjun, Bhaduri i Sanyal, nie gniewajcie się, już składam przez uberka zamówienie.

    #gastronomia #ubereats #warszawa
    pokaż całość

    •  

      @estenten: nie wiem, bo się nie znam na dowozach, trochę bardziej na gastro. Bardzo ogólna zasada to jest food cost/koszty stałe/zysk - wszystko po 1/3. Więc skoro marża to 30%, a prowizja to 30% to coś jest nie tak. A uwzględniając cenę dania na poziomie 25-40 zł, to przy dodatkowych 8-10 zł za dowóz, łączny przychód uber eatsa to połowa wartości zamówienia. Nie brzmi to fair.

      Oczywiście ktoś może napisać: jeśli prowizja byłaby w wysokości marży, to lokalom by się nie opłacało, więc na pewno marża jest wyższa. I tak i nie. Jeśli mam lokal, który działa na zasadch powyższych - 3x1/3, to jak dołożę sobie dowozy, to teoretycznie koszt operatora zjada całą marżę, ale praktycznie na nich zarabiam. Bo w tych 1/3 kosztów stałych mam uwzględnione koszty takie jak lokal, monitoring, POS, ubezpieczenia, kelnerzy itp. To muszę płacić czy robie dowozy czy nie, poprzez rezygnację z dowozów nie zmienie naglę lokalu na tańszy i nie zwolnię 2 kelnerów. Więc knajpy na tym zarabiają, dla straty by w to nie wchodziło, tylko, że zarabiają bardzo mało. Ale jak już masz gotowę knajpę, to jest to powiedzmy "ekstra" zarobek.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    niegdyś Petra, a obecnie ruiny miasta Nabatejczyków we współczesnej Jordanii.

    źródło: Ruiny miasta Nabatejczyków w Jordanii (Petra).jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Piotrek00

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.