Łańcuch splontany na szyi jak pierdolony Houdini

  •  

    #mikrophysio

    1) Dziewczynka akrobatka, lat 10. Doznała urazu skrętnego w prawej stopie podczas treningu. Jak się okazało na USG cierpi też na jałową martwicę kości skokowej - a narzekała od jakiegoś czasu na ból stopy, jednak było to zwalane na „ciężkie treningi”. U tak młodych dzieci idzie to szybko załatwić - troszkę odciążenia ale dalej ćwiczenia mięśni krótkiej stopy, terapia na stole w zasadzie ogranicza się do lekkiego rozmasowania całej okoli stopy i podudzia oraz trakcji powierzchni stawowych. Przy dobrych wiatrach za jakieś ~3 tygodnie pozbędziemy się całkowicie. A uraz skrętny u takiego brzdąca przechodzi raz dwa jeśli nie doszło do naderwania torebki stawowej (czyt. nie ma bani na stopie).

    2) Pan inżynier budownictwa, lat 49. Podczas ostatniej przejażdżki na rowerze złapała go ulewa i postanowił dać ognia w drodze do domu. W momencie, kiedy stanął na pedałach poczuł strzał w prawej łydce i wrażenie „luźnej stopy”. Takie oznaki to w 90% zerwany Achilles. Miał szczęście - naderwał przyczep ścięgnisty przyśrodkowej głowy brzuchatego łydki. Zgłosił się trochę po 11 dniach dopiero. W tym czasie to co robił to starał się odpoczywać oraz dbać o regenerację przez zimno i automasaże. Nieźle mu to wyszło - chodzi całkiem normalnie, nie czuje większego bólu przy wspięciach na palce ale jednonóż jeszcze nie da rady. Z mojej strony elektroakupunktura, pinowanie, ekscentryczne obciążanie. Z jego strony progresywne obciążanie przez wspięcia.

    3) Pan kierowca zawodowy, lat ~45. Schylił się po buta i yebło w krzyżu 乁(⫑ᴥ⫒)ㄏ. Było to pewnego dnia około godziny 14, zgłosił się do mnie kolejnego dnia o 9 rano. Tłumaczyłem przez telefon, ze na 99,9% nie pomogę mu dzisiaj. Na oględzinach okazało się, ze jest w klasycznym ostrym stanie dyskopatii - ledwo chodzi w połowie zgięty, nie może siadać, o położeniu się na leżankę nie było mowy. Po wyjaśnieniu mu okoliczności co się stało (odsyłam do wpisu o plecach pod tagiem mikrophysio) z początku był wielce zdenerwowany i zawiedziony, nalegał na interwencje jednak byłem uparty dla jego dobra - nie minęły jeszcze 24h od urazu i czułby się jeszcze gorzej. Wyszedł w trakcie rozmowy. Wieczorem zadzwonił kolejny raz i przyznał mi racje - czuł się jeszcze gorzej tak jak mówiłem oraz poprosił o termin na najbliższy możliwy dzień kiedy uważam, ze powinniśmy się zobaczyć. Po około ~72h od incydentu przyszedł, już w całkiem niezłej formie. Poczarowałem, trochę na sali poćwiczyliśmy, weszło odciążenie kręgosłupa i wyszedł w skali bólowej 3/10. Sukces psychologiczny i fizyczny?

    4) Pani księgowa, lat 36. Potworny nerwoból pod łopatką z dnia poprzedniego oraz chroniczne problemy z kręgosłupem szyjnym. No cóż, praca siedząca, jednak dużo spaceruje wiec o tyle dobrze. Tutaj trochę przy takich pacjentkach można pograć przez placebo - podwyższyć temperaturę na klimatyzacji, zgasić jedno światło, więcej klasycznego masowania aniżeli mocnej powieziówki i terapii punktów spustowych, spokojna rozmowa sprowadzająca się do ciszy, masaż bankami chińskimi. Czemu tak? Osobowość to jedno, drugie to cały obszar górnej powierzchni grzbietu jest sprzężony z reakcjami stresowym naszego organizmu. Puściło od razu po terapii, na wieczór zaleceniem była jeszcze gorąca kąpiel oraz lampka wina ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    5) Pani księgowa, lat 67. Od wielu lat ból kolana prawego. W marcu tego roku po długim czasie diagnozowania na NFZ przeszła operacje czyszczenia powierzchni stawowych w stawie rzepkowo-udowych (tym „pod rzepką”). W szpitalu całkowicie spierdzielili jej wstępną rehabilitacje - nie zadbali o przywrócenie pełnego wyprostu w kolanie oraz zgięcia. Cały czas czuła ból, nie ważne czy chodziła, czy leżała, czy spała. Swoją droga mocna babka - twierdziła, ze nie brała żadnych NLPZ-ów. Zrezygnowana wpadła do mnie - wyszła powieszona jak młoda babcia słysząca nowiny o trzecim wnusiu. Popracowałem manualnie - rozluźnianie, pinowanie oraz zwiększanie zakresu bólu przez PiR (poizometryczna relaksacja mięśni). Następnie trochę elektro dla zniewolenia bólu. Dostała dokładny pokaz ćwiczeń jak ma wzmacniać mięśnie w miarę swoich możliwości. Po czterech dniach zadzwoniła, ze pierwszy raz nie odczuwała przez dłużej niż kilka godzin bolesności. Widzimy się ponownie w tym tygodniu.

    6) Chłopiec lat 12. Bardzo, bardzo duża deformacja stopy na zasadzie stopy płasko-koślawej. Na pierwszy rzut oka należałoby wysłać do ortopedy-chirurga po konsultację, jednak młody jest na tyle sprawny i ogarnięty, ze próbujemy to wyprowadzić rehabilitacją. Zalecenie 1 - żmudne powtarzanie codziennie ćwiczeń, które wykonywaliśmy na sali w celu wzmocnienia odpowiednich mięśni stopy (piszczelowy tylny, strzałkowy długi, trójgłowy łydki, krótkie zginacze oraz stabilizacja, piszczelowy przedni jeszcze jak i czwóreczka i pośladki). Zalecenie 2 - udać się do specjalisty zajmującego sie wkładkami termoplastycznymi do butów. Zalecenie 3 - chodzenie boso po ogrodzie (mieszkają akurat w domu). Zalecenie 4 - być cierpliwym.

    7) Pani studentka, lat 25. Spała przy otwartym oknie, „przewiało” ją. Ale to doznała takiego szoku i spięcia mięśniowego, ze nie była w stanie od rana się ruszać, siedzenie opartą na krześle sprawiało jej ból, który narastał z każda godziną. Dochodzi fakt, ze miała stresująca sytuacje w życiu na kolejny dzień - to wszystko doprowadziło do takiego stanu. Przyszła na sam koniec wieczorem. Sprawa o tyle trudna, ze już lekki masaż powodował jej mocny ból. Zaczęliśmy od rozgrzania przez koc i delikatny ucisk przez niego. Weszło pierwsze rozluźnienie, mogłem robić swoje. Trochę śmiesznie mi o tym mówić ale po części zamieniłem się w osteopatę #pdk - popracowaliśmy nad oddechem czyli mobilizacja przepony oraz otworzenie klatki piersiowej, masaż brzucha. Później na sam koniec relaksująca dawka prądów. Wstała prawie jak nowo narodzona - jeszcze ja trzymało, ale mogła się już obracać, robić skłony i siadać normalnie.

    8) Kulturysta, lat 29. Spięcie lewego mięśnia wewnętrznego brzucha po serii przysiadów. Opisywał, ze prawie się zesrał z bólu jak po dobrej beczce z kawałów wujka Heńka. Było to wieczorem przed porankiem kiedy się widzieliśmy. Opracowałem mu cała jamę brzuszną, kazałem mu przyjść na czczo aby dojść też bez problemu do lędźwiowego większego od przyczepu na kręgosłupie lędźwiowym. Do tego poluzowana została cała strona boczna - od barku, piersiowego mniejszego i wielkiego, najszerszego po czworoboczny lędźwi i pośladki z naprężaczem. Puściło, kolejny mały sukces.

    9) Pani mama, lat 45. Trzy lata po operacji stabilizacji kręgów szyjnych C4/C5/C6/C7. Ogólnie stan dobry, narzeka tylko na ból czworobocznych oraz strasznie małą siłę w ramieniu i rękach, poza tym wiadomo - brak pełnego zakresu ruchu w szyi. Tutaj działanie jest klasyczne - r u c h oraz ć w i c z e n i a. Pełno wzmacniania mięśniowego zaczynając od stabilizacji po kulszowo-goleniowe, pośladki, prostowniki, cały grzbiet, brzuch oraz rozciąganie zginaczy z przodu tułowia. Dużo pracy przed nią, chce tez wrócić do biegania wiec czekają ją nudne marszobiegi. Zdeterminowana bardzo, bo dzieci już duże i ma czas dla siebie.

    10) Na zdjęciu zabieg suchego igłowania oraz porównanie dwóch czwórek po wspólnym naderwaniu głowy przyśrodkowej oraz bocznej podczas gry w piłkę, 12 dni po urazie. Dodatkowo jeszcze ma delikatne ukruszenie powierzchni stawowych na rzepce. Szczęścia do tej nogi nie ma, bo miał już zerwane troczki rzepki w tym kolanie 2 lata temu.

    #mikrophysio #fizjoterapia #mikrokoksy #mirkokoksy #pracbaza
    pokaż całość

    źródło: Czarymaryigłastary.jpeg

    •  

      @Poemat Miałem już dwa razy taki objaw w dolnej części pleców, zazwyczaj jak się spociłem w pracy i odzież robocza w dolnej partii pleców jest wilgotna, to przy schylaniu nagły przeszywający ból w środku i później przez kilka dnia chodzę jakbym miał coś złamane... Co to korzonki mogą być?

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    Mirki mam modem lte i u mnie w piwnicy i to dolsownej nie ma za bardzo zasięgu, znaczy jest ale lichy, za to już na górze jest dobry choć nie najlepszy, na dachu śmiga jak zły i teraz wpadłem na taki pomysł, mam puszkę hermetyczna, kabla bym dokupił, wpakował to wszystko w puszcze, szczelnie uszczelnił i powiesił na dachu, ma to sens czy lepiej uzbierać i kupić antenę kierunkowa?
    #kiciochpyta #elektronika #router #lte #internet pokaż całość

  •  

    Czekasz przed biurem na rozmowę o pracę. Na drzwiach biura widzisz coś takiego pic rel.
    Co sobie myślisz o pracodawcy i jego pracownikach?
    #praca #pracbaza #pyanie #rozmowakwalifikacyjna

    źródło: ei_1632299893852.jpg

  •  

    niech mnie ktoś oświeci... była wgl promka na przepustke Broken Fang podczas trwania operacji ? nie wiem czy z tą się wstrzymywać czy kupić teraz..
    #csgo

  •  

    Ej kurła, nie wiedziałem, że legenda youtuba robi w naszej branży ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    https://www.linkedin.com/in/damian-rybacki-99b05b182/
    #damianero #programista15k

    źródło: d.jpg

  •  

    Widziałem ogłoszenie pracy jako ochroniarz 24/48 czy ktoś pracuje albo pracował w takim systemie? Przecież jeśli rzeczywiście pracuje się 24h bez snu bez żadnych wspomagaczy i nie mam na myśli kawy to jest szaleństwo
    #praca

  •  

    Hyundai i20 1.4 2016 nie odpala, ale kręci rozrusznikiem. Co mogę sprawdzić oprócz:
    - kody błędów,
    - bezpieczniki,
    - czy słychać pompę paliwa,
    - poprzecierane przewody (kunolis),
    - odpalenie drugim kluczykiem
    zanim pojadę do mechanika?
    Wczoraj normalnie odpalał, a stał w garażu.
    #mechanikasamochodowa #motoryzacja #hyundai pokaż całość

  •  

    Sa tu jacys fani? xD

    źródło: scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Szukam jakiegoś dobrego modemu do internetu, obsługującego karty sim . Chciałem włożyć tam kartę z Orange Flex i korzystać jako internet domowy. Czy taki router korzysta z innych anten i prędkość internetu będzie szybsza i stabilniejsza niż w telefonie? #orange #orangeflex #internetmobilny #router

  •  

    Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżył nikt,
    Niech sąsiedzi walą, walą, walą,walą do drzwi.
    Sztuczne ognie niech się palą, palą, palą, a Ty Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
    Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat.


    Kocham tę piosenkę (。◕‿‿◕。)

    #muzyka #odzialzamkniety

    źródło: youtube.com

  •  

    I myk 1000 ziko do kieszeni, z odsetkami to by było 1007 zł ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #heheszki #lotto #wykopskubietotalizatora

    źródło: 1631646113228.jpg

  •  

    Wejście sim widoczne na zdjęciu, czy dało by się jakoś przylutować na sztywno kartę sim żeby sprawdzić czy będzie działać czy nie bardzo?
    #kiciochpyta #elektronika #lutowanie #lte #telefony

    źródło: 1631697589855.jpg

  •  

    Dzień dobry jarające mireczki!

    #wykopjointclub #marihuana

    Nie mam szczęścia do sprzedawców więc oszczędnie walę lufę co któryś luźniejszy dzień lub weekend, co by potem nie natknąć się na sytuację, że nie ma od kogo kupić w najbliższym czasie - uroki życia w naszym kraju. Teraz jednak zdarzyło mi się, że już minął miesiąc a mi dalej zalega z parę gram. I tak sobie pomyślałam, żeby zrobić ciasteczka. Ale chciałabym najpierw zrobić testówkę (bo nigdy czegoś takiego nie robiłam) - czyli trochę materiału ususzyć w mikrofali, porcja na 1-2 ciasteczka, i wtedy upiec to.

    Ile materiału wyłożyć na taką testówkę i ile piec to w piekarniku/mikrofali? Macie w ogóle jakieś proste rady dla amatora w tej kwestii? Wolałabym najpierw testowo sprawdzić, bo boję się, że w ogóle mnie nie klepnie, a szkoda mi wyłożyć wincyj materiału (bom oszczędna z powodów praktycznych, jak pisałam wyżej).
    pokaż całość

  •  

    168/365 (2) #codziennafraszka Sztaudyngera
    .
    .
    Do żony

    Zdmuchnę Ci chmurkę z czoła,
    Niech wróci myśl wesoła.
    .
    .

    pokaż spoiler @Pitaq (づ•﹏•)づ

    #poezja #fraszki #sztaudynger
    Tag do obserwowania/czarnolistowania ---> #codziennafraszka
    pokaż całość

  •  

    Kiedy byłem w podbazie (jakieś 20 lat temu xD), czekaliśmy zawsze na autobus szkolny w grupach przed główną bramą. Wyrośnięte patusy często zaczepiały mniejsze dzieciaki i obijali je dla zabawy. Tłukli kogo popadło, albo wszystkich po kolei. Podchodzi wtedy do mnie dwóch takich obszczymurów i pytają co się gapię i czy też chce wpierdol. Mówię, ze nie, a on się mnie pyta czemu xD Z braku pomysłu na lepszą odpowiedź powiedziałem „bo to boli”. Patusy w śmiech. Chyba uznali moją odpowiedź za doskonały dowcip, bo nie dość, ze wtedy nie obskoczyłem wpierdolu, to jeszcze za każdym razem jak się takie gówno powtarzało, to do mnie tylko z daleka rechotali i krzyczeli „siema młody” i miedzy sobą „ten to dobry jest przechuj” xD
    #patologiazewsi #szkola #bekazpodludzi
    pokaż całość

    +: efceka, SL4V +2260 innych
  •  

    Piąta rano a chłop już gruza odpala i na grzyby gotowy. Weekend bez alko se wymyślił. Śmiechu warte.
    #arcyebech #grzyby

    źródło: 1631415780892.jpg

    •  

      @vaknell2 Tak będzie
      Te wojaże zazwyczaj przebiegają mi bardzo sielankowo aż do momentu, gdy zadzwoni jakiś mój ziomek i powie, że gdzieś jest jakaś inba i żebym przyjeżdżał - tak jak w lipcu było nad morzem. Nie inaczej było i tym razem, dzwoni koleżka co jest czy tam był harcerzem, że jest na akcji pod Chojnicami, bo tam jest kurwa klęska żywiołowa, cały powiat rozpierdolony i każde ręce do pracy się przydadzą, a słyszał, że ja jestem gdzieś w okolicy. Muszę zaznaczyć, że nieprzypadkowo znajomi do mnie dzwonią w takich sytuacjach, bo ja okazji na tego typu akcje nigdy nie przepuszczam, co zresztą nieraz wpędziło mnie w kłopoty. Co do tej klęski, to ja za wiele informacji nie miałem, bo w czasie podróży nie mam zbytnio dostępu do mediów, tylko mi jakiś typ pod sklepem mówił, że gdzieś były jakieś wichury.

      Ogólnie było tak, że w Borach Tucholskich przyszła mega kurwa burza, połamało ileś tam tysięcy hektarów lasu, ludzi pozabijało, poniszczyło domy itd. Macie poniżej zdjęcie jak to wygląda. Ten koleżka mi powiedział, że mam przyjeżdżać do miejscowości o nazwie Rytel i tam szukać jego albo jakiegoś Zbigniewa, co jest koordynatorem jakiejś tam ekipy - nie wiem, bo miałem słaby zasięg. Spod tego Torunia to miałem na miejsce akcji ponad 100 kilometrów, więc jako że na rowerze to bym jechał z półtora dnia, to poleciałem po prostu na najbliższą stację benzynową i podbiłem do typa, co tankował dostawczaka

      PANIE KIEROWCO, GDZIE PAN JEDZIESZ, JA DO RYTLA MUSZĘ SZYBKO, BO TAM KATASTROFA, A JA MAM BYĆ WOLONTARIUSZ, WEŹ MNIE PAN CHOCIAŻ KAWAŁEK PODRZUĆ.

      MŁODY, NIE MUSISZ TŁUMACZYĆ, ŁADUJ TEN ROWER, JA CIĘ NA SAMO MIEJSCE ZAWIOZĘ. JA TAM MAM CIOTKĘ, TAM JEST KURWA SYRIA!

      Ten dostawczak to była chłodnia, a typ tak nią leciał, że tam byliśmy w nieco ponad pół godziny, aż wyroby mięsne pospadały mi na rower ze skrzynek xD Po drodze mieliśmy takie widoki, że faktycznie się poczułem jak w Syrii, bo momentami to po kilka kilometrów były takie obszary, że kamień na kamieniu ani patyk na patyku nie został, rozpiździel totalny, ludzie potracili dorobek życia, a niekiedy to i życie.
      Dojechaliśmy, dostawca mnie wyrzucił na jakiejś ulicy, zbiliśmy pionę i pojechał. Przypiąłem rower do płotu, idę szukać tego mojego ziomka-harcerza albo tego słynnego Zbigniewa. W tej miejscowości rozstawiony kurwa sztab kryzysowy, wszędzie latają jacyś strażacy, harcerze, wojsko z ciężkim sprzętem - widać, że wszyscy poza mną doskonale wiedzą co robią. Nagle mnie łapie jakiś typ w kamizelce odblaskowej.

      TO TY JESTEŚ OD TYCH PILARZY Z NADLEŚNICTWA?!

      Jeszcze nie zdążyłem się zastanowić, kto to są pilarze, a on już sam sobie odpowiedział:

      KURWA, CZŁOWIEKU, TO WSKAKUJ NA PAKĘ, BO JUŻ ODJEŻDŻAMY! STARE BOROWICE CIĄGLE ODCIĘTE OD ŚWIATA! LAS NA DRODZE!

      I mi ściąga plecak i wrzuca na jakąś ciężarówkę wojskową, co stała obok, to chcąc nie chcąc też tam włażę, chociaż oszołomiony byłem, jakbym się piwa napił. Na górze siedziało już z 20 osób, jak na ulicy - strażacy, wolontariusze, żołnierze, typ jebnął w szoferkę, DAWAJ JEDZIEM, no i jedziemy.

      Jeszcze się nie zdążyliśmy rozpędzić, bo to ciężka maszyna, a tu z bocznej uliczki wybiega czterech typów w pełnym rynsztunku bojowym i za nami leci i krzyczy to słynne CHŁOPAKI, CZEKAJTA! Kierowca się zatrzymał, oni się do nas wpierdolili i ruszamy. Wyglądali, jakby właśnie wrócili z misji w Afganistanie: hełmy, mundury z jakimiś linami poobwiązywanymi, gogle, nóż przyczepiony do buta, jakieś kurwa menażki i łopaty przy plecakach itd., podczas gdy u nas ci wszyscy żołnierze i strażacy to mieli tylko piły spalinowe i po plecaku z jedzeniem i wodą na robotę. Jakiś typ ich pyta z jakiej są jednostki, a Mirek, który wkrótce miał okazać się ich dowódcą, krzyczy STARSZY KAPRAL KOWALSKI MELDUJE GOTOWOŚĆ BOJOWĄ. Ci żołnierze od nas się zdziwieni patrzą po sobie i mówią, kurwa, jaki ty jesteś kapral, chyba z NATO, bo masz amerykański mundur xD No i zaraz się kwestia wyjaśniła, bo Mirek zaczął tłumaczyć, że z tym kapralem to on tak trochę wybiegł w przyszłość, bo oni to ogólnie są z jakiejś grupy rekonstrukcyjnej gdzieś z Mazowsza, ale mają też doświadczenie bojowe w ASG (zarówno w walce w terenie zabudowanym, jak i lesie), a w ogóle to oni już mają swój oddział obrony terytorialnej, tylko dopiero za tydzień będą mieli przysięgę. Do tego zaczął opowiadać, że oni sobie tu przyjechali ot tak, z dupy, że jakiego to oni nie mają przeszkolenia, że Mati od nich to na kursie BHP w pracy miał pierwszą pomoc, a Seba to już właściwie ma prawo jazdy kategorii C, tylko jeszcze praktykę musi zdać, a tak w ogóle to ich jest aż ośmiu, ale czterech jest w Łebie na wakacjach i mają domek do końca tygodnia opłacony, więc nie mogli przyjechać - jednym słowem chłopaki byli z tych, co jak Ruskie wejdą, to będą walczyć na barykadach z wrogami ojczyzny zanim ja w ogóle zdążę założyć rurki.

      Na przyczepie zapanowała lekka konsternacja, ale chuj, każdy się przyda do pracy, a już w szczególności ja nie powinienem nikogo oceniać, bo nie mam pojęcia co się dzieje poza tym, że jadę na ratunek mieszkańcom Starych Borowic.
      Dotarliśmy na miejsce, droga faktycznie zajebana drzewami po horyzont. Jakiś strażak zaczął dzielić pomiędzy nas pracę, mnie przydzielił do harcerza, co miał piłę spalinową, że on będzie drzewo z drogi ciął na kawałki, a ja mam je wypierdalać na pobocze. W końcu strażak się odwraca do tych z obrony terytorialnej i aż zaniemówił, bo ci kurwa sobie rozkładają kuchenkę gazową na tej zniszczonej drodze xD Pyta ich co oni kurwa odpierdalają, a Mirek mówi, że musi sobie gorący kubek zrobić na wzmocnienie, bo się zmęczył jak gonili ciężarówkę xD Jakiś żołnierz powiedział, że zaraz mu tę kuchenkę wsadzi w dupę, więc gościu niepocieszony i nieposilony na wszelki wypadek schował ją z powrotem do plecaka i zaczyna się pompować, że oni przeszkoleni, to oni chcą do ciężkiego sprzętu iść do pracy. Dowodzący strażak mu na to mówi, że jak mają papiery, to im może zaoferować piłę spalinową. Daje ją jednemu z tych Sebów, ten ją ogląda ze wszystkich stron i wyskakuje PROSZĘ PANA, A GDZIE TO SIĘ WŁĄCZA XD, to strażak mu ją zabrał i dał im miotły, że mają zamiatać takie mniejsze gałęzie z drogi, jak już drzewa będą usunięte.

      Zanim pierwsze kilka drzew usunęliśmy, to minęło z 10 minut, więc obrońcy terytorium nie mieli co robić i postanowili w międzyczasie sobie zbudować kwaterę główną, czyli położyli plecaki i cały ten swój sprzęt na drodze i zakryli siatką maskującą, żeby wróg nie zobaczył z powietrza. Potem poszli robić rozpoznanie - powyjmowali krótkofalówki, łazili wzdłuż drogi i gadali do siebie szyfrem
      GAMMA FOXTROT, ODBIÓR, MAMY TU KOD 10-50/36, ODNOTUJ, OVER.
      To im ten harcerz, z którym ja robiłem, mówi: kurwa, hitlerowcy was tu nie podsłuchują, żebyście szyfrem mówili, gadajcie po ludzku, że drzewo leży xD, a jak chcecie się przydać, to niech jeden się przejdzie kawałek i te drzewa policzy, to będziemy wiedzieli, ile jest roboty, czy mamy wzywać więcej ludzi, czy możemy kogoś od nas wysłać w inne miejsce. No to wysłali jednego Sebę na zwiad z tą krótkofalówką i słyszymy jak idzie i im przez nią liczy JEDEN, DWA, TRZY, CZTERY, PIĘĆ, A NIE, TO JUŻ POLICZYŁEM, TO CZTERY, TERAZ PIĘĆ, SZEŚĆ...

      Muszę z wrodzonej uczciwości powiedzieć, że oprócz tego to praca szła bardzo sprawnie i poza tymi zjebami była zajebiście zorganizowana. Do tego nie było w ogóle takich podziałów, że ktoś jest żołnierz, ktoś wolontariusz, ktoś harcerz, ktoś z Chojnic, ktoś z Bytowa, a ktoś z Warszawy, tylko wszyscy zapierdalali razem, od razu się zaziomowali i każdy każdemu pomagał. Było poczucie wspólnej misji i w ogóle wspólnoty, jakie pamiętam ostatni raz było, jak byłem dzieciakiem i papież umarł, że wszyscy Polacy to jedna rodzina, jak napisał poeta.
      Ten doniosły moment przerywa komunikat z krótkofalówki od Seby:

      126, 127, 128... EJ, CHŁOPAKI, CHYBA SIĘ ZGUBIŁEM.

      Strażak dowódca wyrwał Mirkowi to radyjko i mu mówi: ja pierdolę, nie właź tylko w las, bo ci jakieś drzewo na łeb spadnie i cię zabije, idź kurwa tą drogą tak jak szedłeś, to w końcu do nas dojdziesz.
      Okazało się, że nie. Seba poszedł tą drogą, tylko w drugą stronę i doszedł po godzinie do tej całego wsi, która była celem naszej misji. Tam mu kurwa ludzie wybiegają na spotkanie, że pomoc dotarła, a on do nich wyskakuje, że dzień dobry, on się zgubił i którędy do strażaków xDDD

      W międzyczasie Mati, ten co miał skończony kurs BHP, wymyślił, że jak już są na takiej akcji, to muszą koniecznie mieć zdjęcie na fanpage tej swojej obrony terytorialnej czy grupy rekonstrukcyjnej i jakieś forum dla miłośników takich rozrywek. Ustawili się we trzech na tle tej rozjebanej drogi i kogoś tam poprosili, żeby telefonem im zrobił fotkę. Dopiero potem się ogarnęli, że nie ma w ogóle zasięgu. Mirek zakomenderował, że trzeba coś wykminić, bo relację z pola bitwy trzeba wrzucać na bieżąco, tak jak jest to zdjęcie, co Obama siedział ze swoimi doradcami i na komputerze w czasie rzeczywistym oglądali jak zabijają Bin Ladena. Mati wykminił więc, że on wejdzie na te przewrócone drzewa, wyciągnie rękę w górę i wtedy może złapie zasięg.

      Teraz będzie krótki opis techniczny, który przedstawię wam jako doświadczony już usuwacz skutków klęsk żywiołowych w lasach. Jak te miliony drzew się naraz przewracają, to plączą się ze sobą nawzajem, spadają na siebie itd. Coś jak bierki, tylko każda waży po kilka ton. W dodatku drzewa bardzo się przy tym naprężają, a niektóre w ogóle nie są złamane, tylko tak przyciśnięte do ziemi jak w kreskówkach, że jest pułapka i leży sznurek i ktoś w niego wchodzi nogą i go wyciąga w powietrze i tam wisi. Na przykład leży jedno drzewo, które przygniata drugie, które jest oparte o trzecie, co jeszcze trochę stoi, ale jak tego opartego nie będzie, to się wyjebie, a czwarte, co leży pod trzecim, jest jakąś gałęzią zaczepione o to pierwsze i drugie. Trzeba więc zajebiście uważać, bo nawet ja pracując bez piły dostałem kilka razy gałęzią, jak ktoś ruszył coś zupełnie innego kawałek ode mnie.
      Po fragmencie edukacyjnym wracamy do akcji. Mati wlazł na szczyt jakiegoś stosu drzew i wyciąga łapę w powietrze, żeby chociaż jedną kreskę zasięgu mieć. Ktoś do niego krzyczy ZŁAŹ, BARANIE, NA ZIEMIĘ, ale Mati nie słyszy, bo kawałek obok cięli piłą spalinową, a to hałasuje. Aż przecięli.

      Staliśmy się w tym momencie świadkami narodzin Pierwszej Eskadry Lotniczej Obrony Terytorialnej. Drzewo, na którym stał, wyrwało się spod tego, co właśnie zostało przecięte. Matiego wypierdoliło kurwa na wysokość trzeciego piętra. Poleciał takim lobem, że jakiś żołnierz zdążył powiedzieć EJ, DOBRA, DZWOŃCIE PO MEDYKÓW, zanim jeszcze wylądował. Mati miał w dodatku rękę z telefonem wyciągniętą w górę, więc wyglądał jak superman, co też tak lata z pięścią wyciągniętą przed siebie. Jebany miał szczęście, że na trasie jego przelotu było jakieś niezłamane drzewo, bo trochę go gałęzie wyhamowały i dodatkowo go obróciły nogami w dół, bo wcześniej leciał centralnie na łeb, jak po skoku z trampoliny do basenu. Jak przypierdolił o ziemię, to aż kurwa kurz się dookoła wzbił i szyszki podskoczyły.

      Nieprzytomnego Matiego zawieźli do szpitala. Ekipa obronna miała więc już jednego zaginionego w akcji i jednego ciężko rannego, nie licząc tych 4, co byli na wczasach w Łebie. Seba 2, ten co został z kapralem Mirkiem, usiadł na pieńku i zaczął płakać. Mirek też się na chwilę zasmucił, ale potem chciał podnieść morale i zaczął intonować okrzyki typu NA CZEŚĆ RANNEGO MATIEGO HIP HIP HURA i CHWAŁA BOHATEROM, ale spotkały się tylko z pełnymi zażenowania spojrzeniami i rozmyły w huku pił spalinowych.

      Trzeba jednak przyznać, że jedna rzecz się typom z obrony terytorialnej udała. Ich kwatera główna z plecakami była na tyle dobrze zamaskowana siatką, że jak przyjechała ciężarówka z ludźmi do pomocy, to kierowca kompletnie jej nie zauważył i rozjechał ją tak, że trzeba było ten ich cały rozpłaszczony sprzęt z Afganistanu odrywać od asfaltu xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    Mirki czesto zdarza się na przeglądzie pęka przewód hamulcowy? już po sprawdzeniu na rolce.. jak koło lata na boki..? mi już drugi raz wycieli taki numer? samochód po zjeździe ze stacji chodził jeszcze gorzej niż przed.. trzeba było z mechanikiem sie dogadać aby na miejscu wymienił co zajęło kilka godzin i kilka stówek :-( koszmar.. czy to się też komuś zdarzyło?
    #warsztat #motoryzacja #diy #majsterkowanie #mechanika pokaż całość

  •  

    Wskaż przedmiot/usługę/czynność do 300zł (może być też darmowa) która poprawiła na jakiejkolwiek płaszczyźnie komfort Twojego życia/bezpieczeństwo/zdrowie/prywatność itp.

    Nic nie zwróciło ostatnio mojej uwagi na przemijanie czasu tak bardzo jak cykliczne inicjowanie dyskusji w tytułowym temacie. W każdym razie zapraszam do kolejnej krótkiej lektury jak i wymiany poglądów w komentarzach, być może chcielibyście podzielić się informacją na temat tego do czego zainspirowała Was ta seria wpisów i jakie zmiany wprowadziliście? Czy okazały się skuteczne a jeżeli nie to co możecie odradzić innym.
    Zainteresowanych zachęcam również do sprawdzenia archiwalnych wpisów i setek inspirujących komentarzy.

    Zanim przejdę jednak do konkretów to parę słów dla nowych czytelników. Już od ponad pół roku, regularnie rozmawiamy w tych wpisach o wszelkich możliwych usprawniaczach życia. W skrócie: polecam Wam rzeczy które wprowadziłem do swojego życia z tytułowego pytania i z czystym sumieniem mogę je polecić a w komentarzach nawiązujemy dyskusje z której rodzą się kolejne pomysły.

    Przedmiot który zakupiłem w ostatnim miesiącu, zainspirowany Waszymi propozycjami to:
    Butelka z wkładem filtrującym do wody – dla mnie osobiście zupełny game changer, od dziecka „karmiono” mnie kolorowymi napojami, wiecie Kubusie, Tymbarki itp. Co sprawiło że jako dorosły człowiek praktycznie nie piłem wody tylko wszystko co miało w sobie cukier. Pominę już fakt uzależnienia od napojów energetycznych z którym walczę drugi miesiąc ale ta butelka to zdecydowany przeskok na mojej drodze do polepszenia zdrowego trybu życia. Nie sposób napisać tutaj że zauważyłem zdecydowanie mniejsze spożycie napojów kolorowych – ja po prostu zacząłem pić wodę. Do tego mam jakieś poczucie misji że zużywam mniej plastiku a suma wszystkich tych elementów sprawia że przez placebo prawdopodobnie woda smakuje mi lepiej niż ta zwykła z butelki. Z tego miejsca serdeczne dzięki za polecenie tego przedmiotu, realnie zmienia moje życie – dodam że wcześniej wiele razy próbowałem się przestawić na picie wody (kupowałem butelki 1,5l) i absolutnie nie mogłem się wdrożyć. Jest to prawdopodobnie jakiś aspekt psychologiczny ale dzielę się bo może ktoś ma podobne „problemy” i zainspiruje się do wprowadzenia zmian.

    Przedmioty/usługi z poprzednich wpisów którymi według mnie warto się zainteresować:
    Szczoteczka soniczna
    Bokserki Bezszwowe
    Alerty BIK


    Jeżeli ten format Ci się podoba, jest dla Ciebie inspirujący lub czerpiesz z niego jakąś wartość dodaną to zostaw plusa aby widzieć kolejne wpisy z tej serii. Wołam plusujących!
    Aby być na bieżąco obserwuj również TAG AUTORSKI: #mirekmasterclass

    Dołącz do dyskusji poniżej odpowiadając na pytanie z pierwszej linijki tego wpisu.

    Tagi dla zasięgu ale pamiętajcie że najlepsza inwestycja to zawsze ta w siebie, pozdro!
    #inwestowanie #inwestycje #gielda #nieruchomosci #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Mirki, jest jakiś sklep z częściami zamiennymi, chodzi mi dokładnie o gniazdo karty sim do modemu Alcatel HH71V1, zaniosłem do serwisu ale nie mogą dopasować tego, przeszukałem internet ale nic konkretnego nie ma
    #kiciochpyta #telefony #gsm #modem #lutowanie #elektronika

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Pitaq

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.