15 letni Ariosłowianin. Uwielbiam słuchać Kasi Stankiewicz.

  •  

    Europa nie jest wcale jakąś szczególną mieszanką wielu ras, ponieważ jest zamieszkała niemal w całości (mówimy o rdzennych) przez rasę kaukaską, a konkretnie jed podtyp czyli rasę indoaryjską. Również w obrębie podrasy indoaryjskiej, której przedstawiciele mieszkają i w Islandii i w Pakistanie/NW Indiach są różnice, bo oczywiste jest, że ktoś z Pakistanu będzie ciemniejszy niż osoba z Islandii, ale to już głównie różnica odcienia skóry, a nie innych parametrów. Ale po co o tym wspominam? Po to by dowieść, że Europę zamieszkują przede wszystkim osoby rasy indoaryjskiej o przeważnie jasnym odcieniu skóry.

    Aspekt historycznych wędrówek ludów również nie jest powodem, by pozwalać dziś na podmianę ludności. Dziś jest technicznie możliwe, by w ciągu dwóch lat do Europy zjechał cały świat, a kiedyś to było generalnie niemożliwe. W dodatku w trakcie wędrówek ludów nie było jeszcze wykształconych narodów. Europa już jest mniejszością. Mniejszością są ludzie o jasnym odcieniu skóry (pic rel)! Czy wobec tego nie mamy prawa tej mniejszości chronić? Jej oryginalności i inności?

    Nikt nikomu nie odmawia bycia Polakiem czy Europejczykiem człowiekowi jeżeli urodził się tutaj, mówi po naszemu, a jedynie po przodkach odziedziczył inne cechy fizyczne. Co z tego, że jest Murzynem, skoro pogadasz z nim o twórzości Sienkiewicza, zjecie razem kabanosa i napijecie się wódki?

    Jednakże sytuacja wygląda tak, że większość świata chce do Europy. Sky is the limit. Oni by nas mogli nakryć czapkami. Czy wobec tego mamy ich wszystkich wpuścić? Nie mamy takiego obowiązku. Czy ci ludzie się asymilują? Raczej rzadko i bardzo powoli. Niektóre grupy wprost nie nadają się do asymilacji i są bardzo hermetyczni, patrz Romowie (minęło 1500 lat ;) ). Mamy prawo bronić swoich granic.

    #konfederacja #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    źródło: ec.europa.eu

    •  

      {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

      Nikt nikomu nie odmawia bycia Polakiem czy Europejczykiem człowiekowi jeżeli urodził się tutaj, mówi po naszemu, a jedynie po przodkach odziedziczył inne cechy fizyczne
      @laphroig: łap plusa, ale z tym się nie do końca zgadzam

  •  

    Czarni ludzie to wszędzie wcisną swoje zezwierzęcenie by dyktować innym jak mają żyć :/

    #bekazkatoli #bekazprawakow #neuropa

    źródło: IMG_5257.JPG

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    #polityka #4konserwy #neuropa #wybory

    źródło: psy.pl

    +: Magmie

    Gojko i Goju, do drugiej tury przedostaje się Duda i Trzaskowski, na kogo oddajesz głos?

    • 10 głosów (18.18%)
      Na Mariusza Szczerskiego
    • 43 głosy (78.18%)
      Na Rafała Trzaskowskiego
    • 2 głosy (3.64%)
      Na Andjrzeja Dude
  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch to miasto w Północnej Walii i dokładnie jest tłumaczone jako „Kościół Świętej Marii nad stawem wśród białych leszczyn niedaleko wodnego wiru pod Czerwoną pieczarą przy kościele św. Tysilia”. Jest to najdłuższa nazwa miasta w Europie i jedna z najdłuższych na świecie.

    #ciekawostki #poro6niec #europa
    pokaż całość

    źródło: walesholidayhomerentals.com

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    W końcu znalazłem czas i dokończyłem trzecią część. Rewelacja. Polecam zwłaszcza pierwszy tom, wciąga od pierwszej strony.

    Kiedy ma się wroga dobrze znać jego zwyczaje, Anjin-san.

    #ksiazki

    źródło: cms.antykwariat.waw.pl

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Osioł Buridana

    Nawiązuje do hipotetycznej sytuacji, w której jednakowo głodny i spragniony osioł stoi dokładnie pomiędzy stogiem siana a wiadrem wody. Nie mogąc dokonać racjonalnego wyboru między jednym a drugim, umiera. Paradoks zakłada, że postawiony przed takim wyborem osioł wybierze to, co jest bliżej. W sytuacji, gdy oba są w takiej samej odległości, osioł jest niezdolny do podjęcia decyzji
    http://www.filozofiadlajanuszy.pl/paradoks-osla-buridana-czyli-jak-racjonalnie-umrzec-z-glodu/

    #ciekawostki #poro6niec #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: lh3.googleusercontent.com

  •  

    I ja też tam byłem, miód i wino piłem.

    Z cyklu - tajne archiwa nejropejskie.

    #neuropa #wspominki #bekazprawakow

    źródło: wykop.pl

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Wykopalisk grodu w Czermnie. Zgodnie z wynikami prowadzonych na tym obszarze badań, tysiąc lat temu było to centrum cywilizacyjne dla rozległego terytorium – mogące równać się statusem z ówczesnymi: Gnieznem, Poznaniem czy Krakowem.

    Na wystawie przygotowanej przez Muzeum Archeologiczne w Gdańsku znajdują się skarby srebrnej biżuterii z X i XIII wieku. Dwa najstarsze znaleziono nieopodal grodziska. Jeden ukryto w płóciennym tobołku lub skórzanej sakiewce, drugi – w glinianym naczyniu. Wykonane ze srebra ozdoby zachowały się w bardzo dobrym stanie. Zausznicom, lunulom – zawieszkom, paciorom towarzyszyły wyroby z brązu, szkła i karneolu.
    http://strefahistorii.pl/article/5034-muzeum-archeologiczne-w-gdansku-skarby-czekaja

    #slowianie #archeologia #polska
    pokaż całość

    źródło: strefahistorii.pl

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    O Celtyckim kapłaństwie słów kilka. Część 2: Druidzi.

    Jednym z najczęściej dyskutowanych i budzących powszechne zainteresowanie problemów świata celtyckiego jest instytucja druidów, której istnienie poświadczają źródła począwszy od pisarzy antycznych, z których siedemnastu wymienia druidów w greckich lub łacińskich tekstach, aż po sięgające czasów chrześcijańskich mity i legendy iryjskie, walijskie i bretońskie. Ze starożytnych wzmianek wynika, że druidowie tworzyli stowarzyszenie kapłanów, do którego przynależność prawdopodobnie nie była dziedziczna. Przypominali pod pewnymi względami magów w Persji czy braminów w Indiach. Juliusz Cezar uważał, że jest to klasa społeczna stojąca obok wojowników ponad plebsem, inne zaś wczesne źródła wymieniają trzy grupy kapłańskie: bardów (poetów, pieśniarzy), vates (wieszczów, proroków) i druidów. Uważa się na ogół, że nazwy te dotyczą wewnętrznego podziału kasty kapłańskiej.

    Etymologia nazwy „druid" jest dosyć zawiła. Można ją wywodzić z celtyckiego druis i z iryjskiego drui, drai, draoi, co może wiązać się z gaelickim draoi - „czarownik". Na ogół uważa się, że nazwa „druid" wywodzi się od indoeuropejskiego słowa, które po grecku brzmi drys i znaczy „dąb". Pogląd ten opiera się na przekazie Pliniusza, który pisze, iż nie ma nic bardziej świętego dla druidów niż jemioła i drzewo, które ją na sobie nosi, tj. dąb. Nowsi etymologowie zrywają z Pliniuszowym tłumaczeniem i począwszy od R. Thurneysena (1884) wywodzą słowo „druid" od indoeuropejskiego vid, uid, co znaczy „wiedzieć" i „poznawać", a pierwiastek dru oznacza intensyfikację wyrażenia. Tak więc pierwotna nazwa brzmiała dru-vid-es („najmądrzejsi"). Starożytni autorzy piszą o rozlicznych funkcjach sprawowanych przez druidów. Byli oni bowiem zarazem kapłanami, ofiarnikami, wróżami, poetami, prorokami, wieszczami, lekarzami i prawnikami.

    Stowarzyszenia

    Druidzi tworzyli zrzeszenie religijne, w którym jeden kapłan pełnił władzę zwierzchnią. W wypadku jego śmierci następował po nim ten, który odznaczał się największą godnością i dostojeństwem. Jeśli nie było to oczywiste, rozstrzygało głosowanie lub rodzaj świętego pojedynku. Z opisu Cezara można wnioskować, iż przynajmniej funkcja naczelnika druidów nie była dziedziczna. Późne teksty brytyjskie mówią o królu druidów (righ druadh) i o naczelnym magu (primus magus), który zwoływał innych magów do walki przeciw św. Patrykowi w jego dziele misyjnym. Wymieniają też mistrza druidów (druidum magistri). Interesującej wiadomości dostarcza Timagenes w zaginionym tekście, relacjonowanym przez Ammiana Marcellina, że druidowie tworzyli „jedność braterską" według zasad pitagorejskich. Z innych tekstów wiadomo, że druidowie pojmowali żony i brali czynny udział w życiu społecznym plemienia, a nawet w wojnach. Przypuszczalnie więc byli zorganizowani w sekretne stowarzyszenia, jakie spotyka się u wielu ludów i które nie wymagają stałego wspólnego zamieszkiwania, a wywodzą się z „męskich klubów" społeczeństw pierwotnych.

    Filozofia i kształcenie nowych adeptów

    Bardzo interesujące jest, że wielu starożytnych autorów (Diogenes Laertios, Cezar, Strabon, Diodor Sycylijczyk, Timagenes, Lukan i Pomponiusz Mela) uważało druidów za filozofów. Wynika to zapewne z faktu, że zarówno Grecy jak i Rzymianie zetknęli się w świecie celtyckim ze stanem kapłańskim, który niczym nie przypominał greckiego ani rzymskiego, zwłaszcza w ostatnich wiekach przed naszą erą. Zrzeszenia kapłańskie, zorganizowane według własnych reguł, mające wielki wpływ na kształt życia publicznego, strzegące reguł moralnych, trudniące się nauczaniem i wychowaniem młodzieży, rozważające problemy kosmologiczne i teologiczne, przypominały owym autorom bardziej greckie szkoły filozoficzne niż zwykłą organizację stanu kapłańskiego. Niewątpliwie w działalności druidów sprawy wiedzy i nauczania odgrywały ogromną rolę, stanowiąc filar cywilizacji celtyckiej. Już Cezar zauważył, że wielkie rzesze młodych garnęły się do druidów, aby pobierać nauki. Nauczano ich przede wszystkim o nieśmiertelności duszy i reinkarnacji, by rozbudzić odwagę i poskromić strach przed śmiercią. Uczyli się też na pamięć ogromnej ilości poezji, toteż niektórzy studiowali dwadzieścia lat.

    Wiedzy swej druidowie nie powierzali pismu, gdyż, jak sądził Cezar, obawiali się, by nie przeniknęła do mas ludowych, a także by przez gnuśność pisania nie obniżyli sprawności pamięci. Mieli rozległą wiedzę o gwiazdach i ich ruchach, o przyrodzie, o mocach i działaniu nieśmiertelnych bogów. W tekstach iryjskich spotykamy się często z określeniem druidecht - „wiedza druidów", którą kapłani przekazują młodym. Jeden mistrz, jak znany z Tain Bo Cualnge i Leabhar na hUidhre druid Cathbad, miewał niekiedy stu uczniów. Tylko niewielu z nich sięgało po dostojeństwo kapłańskie. Sto lat po Cezarze Pomponiusz Mela powtarza wiele sformułowań swego poprzednika, dodając, że druidowie „nauczają wielu rzeczy arystokrację ludu, w ukryciu, w ciągu dwudziestu lat, w pieczarach i uroczyskach leśnych". Niezmiernie ważnym zadaniem druidów było wpajanie cnót moralnych, na co zwracają uwagę Strabon i Diogenes Laertios. Ten ostatni wskazuje, że głównym celem druidów było zaszczepianie młodym uczniom miłości do bogów, zasady nieczynienia zła i wyrobienie odwagi.

    Prawo geasa

    Interesujący jest stosunek druidów do władców. We wczesnośredniowiecznej Irlandii druidowie byli wysokimi urzędnikami dworu królewskiego, niekiedy mieli prawo pierwszeństwa głosu przed królem. W opowieści Tain Bo Cualnge czytamy, że „u Ulatów działo się w ten sposób: zakaz dla Ulatów przemawiania przed swym królem, zakaz dla króla przemawiania przed swymi druidami". Przekaz ten dotyczy królestwa UIsteru. Dion Chryzostom tak zaś pisze o druidach u boku królów: „Bez nich nie godziło się królowi ani działać, ani decydować, tak że w efekcie to oni rozkazywali, a królowie tylko byli ich sługami i wykonawcami ich woli". Ogromną moc zyskiwali druidowie dzięki prawu geasa. Były to zakazy i nakazy nakładane na poszczególnych ludzi, także panujących, wiążące ich magiczną mocą, na przykład zakaz zabijania pewnych zwierząt, podróżowania w określone dni, zjadania pewnych potraw - rodzaj indywidualnego tabu. Pogwałcenie geasa mogło ściągnąć zemstę sił nadprzyrodzonych.

    Druidowie określali zasady postępowania w wielu szczegółowych sprawach i biada temu, kto ich nie posłuchał. Spadały, nań wtedy klęski, jak w opowieści Jmmram curaig Maile-Dóin (Żegluga Mael-Duina). Kiedy Mael-Duin wyprawiał się w podróż morską, druid Nuca określił liczbę ludzi, których wolno mu było zabrać ze sobą. Gdy jednak odbili od brzegu, trzej bracia podróżnika rzucili się wpław za statkiem i tak długo błagali o włączenie ich do wyprawy, aż Mael-Duin przystał na to. Wkrótce rozpętała się burza i żeglarze zgubili szlak, a braci spotkał zły los.

    Druidów uważano też za potężnych czarowników i cudotwórców, wykorzystując ich moc nawet w potrzebie wojennej. Według legendy Cath Maighe Twedo bitwie Tuatha De Danann przeciw Fomóraig pod Mag Tured, odegrał tam rolę czarnoksiężnika druid Figola, syn Mamosa z Tuatha De Danann. Gdy Lug zapytał go, jakie zabiegi przedsięweźmie przeciw Fomóraig, ten odpowiedział: „Sprawię, że trzy deszcze ogniste spadną na głowy wojowników, odejmę im dwie trzecie ich odwagi i męstwa, sprawię, że nastąpi zatrzymanie moczu u ich ludzi i koni".

    Walka ze św Patrykiem i upadek druidyzmu

    O ile z filidami św Patryk zawiązał przymierze, o tyle z druidami prowadził regularną wojnę. Według rozmaitych wersji legend, głównie były to próby sil magicznych, z których święty wychodzi zawsze cało. A więc na przykład walcząc przeciw Patrykowi, czarownik wezwał siły magiczne dla unicestwienia apostoła, ale jego samego demony porwały w powietrze i rzuciły o ziemię, roztrzaskując mu głowę. Gdy w dzień Wielkiejnocy druidowie rozpalili pogańskie ognie świąteczne (zapewne święta Beltaine), Patryk rozniecił ogień wielkanocny, co unicestwiło magiczną moc druidów. Swą mocą Patryk prześladował demony, tropił je i unicestwiał po lasach, bezdrożach i ciemnych pieczarach. Patryk, jako mag i czarodziej, w działaniu przeciw druidom i demonom był silniejszy od nich. Legenda czyni go także mściwym i bezlitosnym w karaniu nie tylko ludzi. Kiedy świętemu nie udało się złowić ryb w rzece Sele (dziś Blackwater w hrabstwie Meath) - przeklął ją.

    Fakt historyczny, współczesny ostatecznemu upadkowi druidyzmu celtyckiego, to bez wątpienia klęska króla Diarmaida, syna Cerbhailla, pod Cuidremne w roku 560 lub 561. Król ten był ostatnim z najwyższych władców prowincji, którzy otaczali się na dworze druidami. Nie słychać już później o żadnych formach zorganizowanego druidyzmu w Irlandii ani tym bardziej gdzie indziej.

    #mitologia #poro6niec #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: lh3.googleusercontent.com

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    O Celtyckim kapłaństwie słów kilka. Część 1: Filidowie.

    Jest to niewątpliwie ta sama grupa ludzi, którą Strabon w odniesieniu do Celtów galijskich nazywa vates. Filidów nazywa się także w Irlandii fathi, od faith - „prorok". Jedną bowiem z ważniejszych funkcji filidów było wróżenie. Rozróżniano trzy zasadnicze sposoby wróżenia, które należały do obowiązkowych umiejętności filego. Pierwszy nazywał się imbas forosna; i polegał na wróżeniu z zaklinaniem własnych rąk lub po wezwaniu bogów przed zaśnięciem. Wróżba taka była poprzedzona gryzieniem mięsa wieprza, psa lub kota. Drugi system zwał się Teinm laegdai polegał na dotknięciu czarodziejską różdżką (flesc filed) przedmiotu, który chciano poznać, oraz zaimprowizowaniu czterowiersza. Ostatni z nich zwał się dichetal di chennaib i polegał na ugryzieniu końca własnego palca oraz odpowiedzi czterowierszem na zadane pytanie.

    Ogromną rolę odgrywało tu natchnienie poetyckie, które miało szczególną moc magiczną. Fili, który biegle uprawiał sztukę dichetal di chennaib, odkrywając tym samym sprawy tajemne, obdarzany był tytułem mędrca (sui) i cieszył się mirem równym królom i biskupom. Filidom przypisywano także moc miotania skutecznych zaklęć, a raczej klątw, które mogły spowodować nieszczęście lub przynieść pożytek. Zaklęcie takie zwało się glam dicent lub ogólniej cain, czyli śpiew.

    Immunitet

    Filim można było zostać począwszy od czwartego stopnia (fochlac) i uzyskać prawo do noszenia magicznej różdżki, symbolizującej gałązkę drzewa wiedzy, oraz specjalnego płaszcza honorowego, zwanego tugen. Każdy stopień wiedzy i wtajemniczenia uprawniał filego do posiadania uczniów i nadawania im stopni poniżej własnego. W ten sposób bractwo filidów w mniejszym stopniu miało charakter organizacji kapłańskiej, a bardziej przypominało wyższą szkołę kształtującą intelektualną elitę społeczeństwa. Mimo czynności magicznych i rytualnego cyklu wtajemniczeń dominowały cechy świeckie.

    Filidowie korzystali również z prawa nietykalności i eksterytorialności poza obrębem własnego plemienia. Mogli bez szwanku przebywać nawet na terytorium wroga podczas toczącej się wojny. Mieli też prawo odbywać wędrówki po całej Irlandii, wygłaszać swoje opowieści i korzystać ze specjalnej formy gościny, to znaczy - tak jak urzędnicy królewscy - żyć na koszt miejscowej ludności. Dzięki możliwości swobodnego poruszania się poza własnym plemieniem i poprzez kultywowanie i upowszechnianie epickiej literatury historycznej, filidowie stali się twórcami świadomości narodowej Iryjczyków, zanim nastąpiło zjednoczenie odrębnych królestw w jedno państwo

    Legenda iryjska opowiada, że kiedy kochanka filego Nede, a zarazem żona króla Caiera, zażądała, by uwolnił ją od niewygodnego małżonka, tenże fili zaintonował następujące zaklęcie: „Nieszczęście, śmierć, krótkie życie dla Caiera, niech włócznie zranią w bitwie Caiera, Caier diba, Caier dira, pod ziemią Caier, pod szańcami, pod kamieniami Caier". W efekcie tego zaklęcia Caier „znalazł na swej twarzy trzy wrzody, a mianowicie Brud, Hańbę i Brzydotę, wrzód czerwony, zielony i biały"

    Filidowie znali sposoby wywoływania i zaklinania duchów. Kiedy druidowie walczyli przeciw bogini Carman, mieli u swego boku filidów, którzy rzucanymi zaklęciami mieli omotać i zauroczyć boginię. Legendy przypisują filidom także nieograniczoną mądrość, umożliwiającą im natychmiastową odpowiedź na każde pytanie. Wspomniany już mityczny fili Nede oraz inny, imieniem Ferchertne, wyzwali się nawzajem na turniej pytań, zadawanych w tajemnym języku. Nede nie potrafił wyjaśnić nazwy pewnej rośliny. Wrócił więc na dalsze siedem lat nauki do swego dawnego mistrza. Tak głosi legenda Immacallam in da Thuarad, czyli Rozmowa między dwoma uczonymi.

    Ważny członek społeczności

    Ten rys uczoności przypisywany filidom powoduje, że wszyscy aes dana, czyli artyści, rzemieślnicy, muzycy, zwłaszcza grający na iryjskim instrumencie chrotta, zaliczani byli do filidów, podobnie jak lekarze, zwłaszcza ci, którzy stosowali wróżbiarstwo w diagnostyce, a magię w leczeniu chorego. Wiedza o ziołach i ich leczniczych właściwościach była także przywilejem tych ludzi.

    Wreszcie fili pełnił często ogromnie ważną rolę prawnika i rozjemcy w sporach - brethemam. Zakres jego wiedzy obejmował tradycyjne zbiory prawa zwyczajowego i wyroków precedensowych, które przekazywane byty w starożytnej wersji językowej i służyły orzecznictwu królewskiemu, zanim je spisano. Fili był także historykiem, którego wiedza o starożytności opierała się na dosłownej znajomości dawnych mitów i legend, a także rodowodów królewskich jego plemienia. Strzegł tradycji i nienaruszalności obyczaju plemiennego.

    Przy wstępowaniu na tron nowego króla fili określał legalność jego urzędu pod względem pochodzenia z właściwej gałęzi rodu królewskiego i przyjmował przysięgę króla na wierność starym obyczajom. Znajomość tradycyjnej literatury, mitu i legendy, umiejętność poetyckiej improwizacji czyniły z filidów przede wszystkim ludzi zasłużonych dla przetrwania celtyckiego dorobku epickiego.

    św. Patryk

    Za kluczowy moment egzystencji filidów należy uznać rok 574, kiedy zgromadzenie Druimm Ceta powierzyło im organizowanie i prowadzenie szkół publicznych na terenie każdego królestwa plemiennego (tuath) i w każdej prowincji iryjskiej, uznając ich za zawodowych nauczycieli i przyznając im ustawowe wynagrodzenie. Zanim jednak to nastąpiło, filidom przyszło w sukurs chrześcijaństwo. Była to zresztą pomoc wzajemna. W roku 432 rozpoczęła się misja św. Patryka, otwierająca zarazem ostatnią kartę mitów celtyckiej Irlandii. Misjonarz zwrócił się do filidów o pomoc w swym dziele i udzielono jej z całą skwapliwością. Filidowie pozwolili mu uchodzić za jednego z nich i korzystać z ich przywilejów społecznych. Patryk głosił Ewangelię tak, jak filidowie swoje opowieści.

    #poro6niec #ciekawostki #mitologia #gruparatowaniapoziomu
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/48687/mitologia-celtow
    pokaż całość

    źródło: clt.jpg

  •  

    wie ktoś może dlaczego kawałek zespołu Honor pod tytułem Urodzony białym został usunięty z YouTuba? #rock #rac

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}

    Pozycja kobiet w kulturze i mitologii Celtów

    Wysoki status

    Celtowie nie zniszczyli ludów, które zastali na obszarach zachodniej Europy. Zdominowali je współżyjąc z nimi, tworząc wierzenia i obyczaje, w których można dostrzec niezatarty ślad oddziaływań przedindoeuropejskich. Zaważyły one na jednej z bardzo istotnych i urzekających cech cywilizacji celtyckiej, jaką była pozycja kobiety. Zwracało to uwagę już autorów starożytnych, przez kontrast z małą rolą kobiety w cywilizacjach śródziemnomorskich. U Celtów kobieta cieszyła się stosunkowo dużą niezależnością od mężczyzny, także w małżeństwie. Mogła dysponować dobrami osobistymi, które prawo celtyckie odróżniało od dóbr wspólnych.

    Małżeństwo nie było, w założeniu, instytucją dożywotnią, lecz rodzajem umowy, która mogła być rozwiązana za obopólną zgodą. Pozycja małżonków pozostających w związku zależała od stanu posiadania każdego z nich. Jeśli mężczyzna wniósł więcej zarządzał wspólnym majątkiem, bez zasięgania zdania kobiety. Gdy oboje wnosili proporcjonalnie - wiązała ich konieczność wspólnej decyzji. Gdy większy był majątek kobiety - nie pytała męża o zdanie w gospodarstwie. Przez małżeństwo kobieta nie wchodziła do rodziny męża, lecz należała nadal do swego rodu. Istniał także - zwłaszcza w rodach królewskich - zwyczaj dziedziczenia w linii macierzystej lub częściej, po bracie kobiety. Bohater średniowiecznej legendy celtyckiej Tristan był dziedzicem swego wuja (czyli brata matki), króla Marka. Dzieci mogły dziedziczyć tak po linii ojca, jak i matki

    Również w życiu społecznym kobieta odgrywała poważną rolę. Historia i legenda przynoszą nam wiele imion królowych i księżniczek celtyckich. Królowe bretońskie Boudicca i Cartimandua wyróżniały się mądrością, uzdolnieniami i autorytetem. Epopeja irlandzka, w wersji z IX wieku, wspomina mityczną królową Medb z Connachtu w Irlandii. Była ona ucieleśnieniem tej władzy i zwierzchności nadprzyrodzonej, która w mniemaniu celtyckim wiązała się z pierwiastkiem kobiecym. Nie tylko jej małżonek, król Ailill, ale także liczni kochankowie doznawali „przyjaźni jej ud", jak poetycko świadczą stare teksty. Nie tylko nie obniżało to jej prestiżu, lecz podnosiło autorytet u współczesnych. W eposie arturiańskim wielką rolę odgrywa żona króla Artura, Ginewra. Właściwe imię jej brzmi w starych tekstach walijskich Gwenhwyfar, co znaczy Biały Duch. Wokół niej, błyszczącej urodą i dworskim dostojeństwem, toczy się barwny żywot rycerzy okrągłego stołu, zabiegających o jej łaski i prześcigających się w okazywaniu swoich cnót i sprawności rycerskich.

    Matrony

    Do najstarszych wierzeń celtyckich związanych z kultami chtonicznymi, z pradawną ZiemiąMatką, należą matrony. Starożytne źródła łacińskie nazywają je matres lub matronae, ale właściwa archaiczna nazwa celtycka brzmi mathair. Kult ich poświadczają znaleziska archeologiczne, jak posągi, wyobrażenia na ołtarzach i inskrypcje, na rozległym obszarze zasiedlonym przez Celtów, głównie zresztą na terenie Galii. Imiona ich były wiązane z obszarem plemiennym przez dodawanie określeń wyodrębniających w nazwie rejon geograficzny.

    Znamy więc Matres Dervonnae z Dervo koło Mediolanu, Matres Nemausicae z Nimes, Matres Treverae plemienia Trewerów, Matronae Masanae z Mersen koło Maastrichtu, Matronae Eburnicae z dawnego Eburacum, czyli Yorku. Znamy też inne określenia matron, jak na przykład Matres Mediotautche z Kolonii, przy czym nazwa ta oznacza Matrony Śródmieścia, lub - także z Nadrenii - Matres Ollotoutis, co znaczy Matrony Całego Ludu. W sztuce celtyckiej i galo-rzymskiej owe matrony przedstawiane były jako trzy siedzące postacie dojrzałych kobiet, karmiących niemowlęta lub trzymających rogi obfitości albo kosze pełne owoców. Ta przejrzysta symbolika wiedzie nas ku pojęciom sytości, obfitości i spełnienia - tego wszystkiego, co najlepsze u starych bóstw kobiecych

    Epona

    Epona, bogini, której imię urobione jest od słowa celtyckiego oznaczającego klacz, była jednym z najważniejszych bóstw. W sztuce przedstawiano ją jako kobietę siedzącą na koniu lub wiodącą dwa konie. Odziana bywa zazwyczaj w długą szatę z rękawami, na głowie miewa okrągłe nakrycie lub rodzaj zawoju. Czasami wyobrażano ją nago. Gdy występuje w pozycji siedzącej, trzyma podobne atrybuty jak matrony: róg obfitości, owoce, dziecko u piersi lub jedno czy dwoje dzieci u boku. Gdy jest przedstawiona na koniu, dzierży niekiedy kwitnącą gałąź drzewa, zapewne jabłoni. Koń, będący ulubionym zwierzęciem Celtów, symbolizuje u wszystkich ludów indoeuropejskich kult słońca i zazwyczaj jest związany z bóstwami męskimi, jak na przykład w Grecji z Apollinem.

    Mamy tu do czynienia z przedziwną i jedyną w swoim rodzaju symbiozą atrybutów solarnych z matriarchalno-chtonicznymi, gdyż bogini Epona prezentuje się nam nieomal jako jedna z matron. Należała też Epona do bóstw, które Celtowie szczególnie czcili w swych wcześniejszych dziejach, o czym świadczy występowanie jej podobizn na całym prawie obszarze osadnictwa celtyckiego. Najwięcej przedstawień figuralnych tej bogini (zwykle nie oznaczonych jej imieniem) pochodzi z Galii, z obszaru między Saoną a Loarą, zasiedlonego przez plemię Eduów. Była więc zapewne pierwotnie bóstwem plemiennym lub jedną z lokalnych matron, zanim jej kult rozszerzył się na cały świat celtycki

    Krwawe oblicze

    Istniały też żeńskie zrzeszenia kultowe bardziej przypominające zakony średniowieczne. Pomponiusz Mela, geograf rzymski z I wieku n.e. wspomina, że wyspę Senę (dzisiejszą Ile-de-Seine u południowo-zachodniego krańca Bretanii) zamieszkiwało dziewięć kapłanek, zwanych Gallizenae, które wiązał ślub wiecznego dziewictwa. Kobiety te znały wszelkie czary i wyposażone były w moce magiczne. Potrafiły wzniecać burze, przybierać dowolne postacie zwierzęce, sprowadzać choroby i uzdrawiać oraz przepowiadać przyszłość, toteż odwiedzali je żeglarze, żądni poznania swych przyszłych losów lub zabiegający o sprzyjającą pogodę.

    Kapłanki bóstw kobiecych brały udział w straszliwych, krwawych obrzędach, co wydaje się poświadczać ów niszczycielski, związany ze śmiercią aspekt bóstwa kobiecego. Oddajmy tu głos Strabonowi, który tak pisze: „[...] i szły za nimi wróżbitki, które przepowiadały przyszłość. Te kapłanki o białych włosach, biało odziane, nosiły płaszcze wełniane, spięte agrafami i pasem z miedzi. Szły boso, z mieczem w dłoni, przed więźniami. Po ozdobieniu ich wieńcami prowadziły ich do basenu, który mógł zawierać 20 amfor, tam wchodziły po schodkach, podnosiły każdego więźnia aż na brzeg basenu, podcinały mu gardło i według tego, jak ściekała krew - wróżyły. Inne kapłanki otwierały ciało i wróżyły z wnętrzności, oznajmiając zwycięstwo ich armii. Podczas bitwy uderzały w skóry pokrywające ich wozy, co robiło straszny hałas". Obrzędy i wróżby związane z bóstwami kobiecymi nie były więc idylliczne i łagodne.

    Łagodność nie była wszakże cechą mieszkanek celtyckiej Galii, skoro w IV wieku n.e. Ammianus Marcellinus tak pisał: „Cały zastęp obcych nie zdoła sprostać jednemu Galowi, jeśli przyzwie on na pomoc żonę, która jest zazwyczaj bardzo silna i niebieskooka - zwłaszcza gdy wyprężywszy kark, zgrzytając zębami, wymachując swymi białymi a olbrzymimi rękami, zaczyna wymierzać ciosy, do których dołącza kopnięcia niby lawinę pocisków miotanych z katapulty".

    #ciekawostki #poro6niec #mitologia #poganstwo #gruparatowaniapoziomu #rozowepaski
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/48687/mitologia-celtow
    pokaż całość

    źródło: mt.png

  •  

    {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}
    Słowiański kalendarz zbiorów

    Że istniały wśród Słowian jeszcze przed przyjściem piśmiennictwa chrześcijańskiego rożnego rodzaju zapisy mnemotechniczne, świadczy wzmianka w Apologii mnicha Chrabara z początku wieku X o tym, że w czasach pogańskich umiano "certami i rezami ctaachu i gadaachu", czyli kreskami i nacięciami czytać i wieszczyć. Jedno z naczyń z Lepiesówki ma obwód wylewu podzielony dwunastoma różnymi rysunkami, które wolno rozumieć jako podział roku na dwanaście miesięcy.
    Spośród nich trzy oznaczone są krzyżem skośnym, znakiem ognia - co wskazywałoby na miesiące, kiedy krzeszono "ogień żywy": w folklorze ukraińskim w zimowe przesilenie dnia z nocą, na równonoc wiosenną i na Kupałę, a więc kolejno styczeń, marzec i czerwiec. Uzupełniając je: znak radła na kwiecień, znak kłosa na sierpień, znak sieci do łowienia ptactwa na wrzesień, znak pasma lnu na październik.

    Naczynie z Romaszek ma podobny język graficzny składający się z rysunków: drzewa, dwu krzyżyków skośnych i znaku piorunowego znanego na Białorusi i Rusi północnej - sześcioboku z trzema krzyżującymi się przekątnymi , oraz zygzaków; są też linie faliste poziome i pionowe.
    Kalendarzowy układ na naczyniu wobec obrzędów agrarnych w ukraińskiej kulturze ludowej oraz warunki agrotechniczne i klimatyczne Naddnieprza doprowadził do hipotezy istnienia kalendarza, organizującego w taki oto sposób okres wegetacyjny w roku słowiańskim. Jego twórcy podzielili go na 127 dni, pogrupowane na trzy fazy; 52 dni kiełkowania, 41 dni kłoszenia się zboża, 34 dni dojrzewania kłosów i ich zbioru

    Kwiecień (dawna nazwa ruska berezozol: 1-25 IV orka, siew; 25 IV-1 V pokazanie się kiełków)
    Maj (dawniej traven): 2 V zazielenienie się pól, początek ścisłej rachuby dni w tym kalendarzu; 23 V rozwijanie się liści; 20-30 V pola łakną deszczu w czasie kształtowania się liści

    Czerwiec (dawniej kresen, isok): 4 VI dzień Jaryły, święto młodej zieleni i płodotwórczych sił ziemi, obrzęd zwany semik - od przeniesienia na siódmy dzień po Wielkanocy, w którym obiektem kultowym była młoda brzoza; 9 VI początek życia w kłosach zbóż jarych; 11-20 VI potrzeba deszczu dla wykształcenia kłosów i ustawania deszczów w dobie kwitnienia; 19-24 VI tydzień rusałek wodnych; 24 VI dzień Kupały, święto słońca, ognia i wody

    Lipiec (dawniej cerven): 3 VII dojrzenie soku w ziarnie; 4-6 VII potrzeba deszczu; 12 VII przygotowania do święta Peruna: 15-18 VII potrzeba ostatnich deszczów podczas dojrzewania łuski ziarna; 20 VII święto boskie niebios, Peruna: modły o koniec deszczu i burz, o zejście wód do podziemia w związku z dojrzewaniem zbóż; 24-25 VII początek żniwa sierpami; 26-28 VII początek stawiania snopów

    Sierpień (dawniej serpen, zarev): 7 VIII koniec zbiorów zboża jarego, i koniec kalendarza

    Budowa kalendarza wskazuje na istnienie ustalonych dni obrzędowych, które w późniejszym rozwoju musiały częściowo podporządkować się kalendarzowi kościelnemu z ruchomą datą wielkanocną. Wystąpił związek wielkich świąt z cyklem wegetacyjnym, w szczególności Jaryły z Zielonymi Świątkami 4 czerwca, Kupały z dniem św Jana 24 czerwca i Peruna z dniem św Ilji 20 lipca. Ten ostatni dzień został oznaczony dużym sześciobokiem apotropaicznym z zygzakiem piorunowym w dół

    Poniżej naczynie z Romaszek
    #slowianie #rodzimowierstwo #ciekawostki #rolnictwo
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6708/mitologia-slowian
    pokaż całość

    źródło: ajajajaja.png

  •  

    Zdając sobie doskonale sprawę z tego, że większość ludzi, którzy obserwują ten tag, ma mniej niż 35 lat, chciałbym przypomnieć takie historyczne wydarzenie, które miało miejsce w roku 2000 :-) W latach '90, kiedy nie było fejsbuka, insta i innych gówien, kiedy chcieliśmy sobie "pohejtować", to szliśmy wieczorem na ulice i laliśmy się po mordach. I tak ja pamiętam wieczną wojnę ludzi o pozornie różnych przekonaniach i to jak za gówniarza tłumaczyłem się w parku, żeby nie dostać w pizdę, że pentagram na mojej koszulce to połamana gwiazda żydowska xD Wtedy wyszedł ten split, wtedy piekło zamarzło, później był Ohtar, Nokturnal Mortum, Selbstmord i nagle wojna ustała, nagle spojrzeliśmy sobie w oczy i każdy zrozumiał, że stoimy po tej samej stronie :-) #blackmetal #rac pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Mam pytanie czy z archiwum x to dobry serial jak na dzisiejsze standardy czy raczej coś w stylu że nostalgia robi swoje?
    Serial niewątpliwie kultowy ale nie wiem czy się za niego zabierać mimo że mam ochotę.
    Przykładowo odbiłem się od twin peaks z seriali z tamtych lat.

    #xfiles #zarchiwumx #serial #seriale

    •  

      {Słońcesław z oddziału Białych Wojów Swaroga}
      @korporacion:
      W żadnym wypadku. Już pilotażowy odcinek uzmysławia widzowi, że będzie miał do czynienia ze świetnym serialem. O ile pierwsze 2-2,5 sezonu można nazwać docieraniem się, o tyle dalsza część przygód Muldera i Scully to już jechanie na czystej chemii pomiędzy głównymi postaciami. Uzupełniali się po prostu doskonale. Niektóre odcinki oglądałem po 40 razy, zwłaszcza te z sezonu 5, który uważam za najlepszy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Utwór idealny na Dzień Matki.

    Nigdy nie zawiedziesz Białej Ziemi Matki, która siłę dała ci!
    #honor #rac #dzienmatki

    źródło: youtube.com

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Poro6niec

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (6)