•  

    Jedno mi powiedzcie, Mirki. Dlaczego Tyson, który jest o głowę niższy od Adamka, radził sobie znakomicie w wadze ciężkiej, a Adamek, mimo że wyższy i że nabrał masy po przejściu do ciężkiej, był na tę kategorię za słaby (w sensie miał za słaby cios)? Wydawać by się mogło, że większy facet - czyli Adamek - musi mieć ten cios silniejszy... W czym tkwi haczyk?
    #boks

  •  

    Witajcie Mirki!
    Pomyślałem, że napiszę tutaj bo moja cierpliwość się kończy. Konkretnie - Skoda Fabia Comfort hatchback 2000r, benzyna 1.4 16V 75KM i wyskoczył check engine. Pod kompem pokazuje problem z układem recyrkulacji spalin, za mały przepływ. Kod błędu - P0401
    Wymieniona sonda lambda, dalej błąd. Wymieniony zawór EGR, dalej błąd. Wymieniona wiązka elektryczna, dalej błąd.
    Zaznaczę, że nie znam się zbyt dobrze na autach. Co jeszcze proponujecie? Byłem u kilku mechaników i wszyscy sugerują się tym co komputer wypluje, czyli P0401 układ recyrkulacji spalin - za mały przepływ. Na nic tłumaczenia, że już pół auta wymieniłem. Patrząc po forach w necie to też nie widzę rozwiązania kóre by komuś pomogło.

    #motoryzacja #mechanikasamochodowa #mechanika #skoda #auta #januszemotoryzacji
    pokaż całość

  •  

    #ioswykop Cześć, oglądanie podłużnych zdjęć na ios sprawia, ze notch przykrywa cześć grafiki. Nie pomaga próba mniejszenia obrazka palcami.

    źródło: embed.jpg

  •  

    #pracbaza #depresja #prawo #gorzkiezale #przegryw mircy mam naprawdę dosyć roboty. Czuje się wyssana z energii. Kobiety z pracy mnie wykończyły . Z początku to zalewałam ale ile można . Ostatnio milałam sytuacje ze klient chciał coś anulować , idę do nie po kartę i pytam cichutkim głosem „ masz kartę „ a ona naśladując mnie cichym „ nie mam „ oczywiście miała bo potem dała . Co to ma być ??? Potem mówię mam wypłatę a ona to musi odebrać a ona wrednym i chanskim tonem „ zaraz „. Dla was to błahostki ale ja to doświadczam codziennie . Nie mam już sił , nic mi się nie chce przez ta robotę . Wiem ze pisze to porażka kolejny ... ale naprawdę jestem bezradna . pokaż całość

    •  

      @Elrondka88: wypowiedzenie i l4. Sadzac po karcie do cofania to z calym szacunkiem ale jest to praca ktora znajdziesz wszedzie. Sam robiłem w takiej gownorobobocie i laski tam robily na zlosc zeby sie dowartosciowac. Ale ja je sobie poustawialem do pionu. Jak ty nie potrafisz to tak jak mowie wypowiedzenie, l4 i skladasz CV. I bedzie dobrze

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    Taki typ siedzi i ma czelnośc oceniac wygląd innych, co w tej telewizji sie odpierdala to ja nie wiem

    #ttv #telewizja

  •  

    Chcialbym byc nastolatkiem w latach 90tcyh.. moze tamten okres bardziej by do mnie pasowal.

    #przegryw #zalesie #lata90 #depresja

  •  

    Couchsurfing to najlepsza rzecz na świecie - wczoraj zostałam zaproszona na moją pierwszą ever kolację szabatową (ʘ‿ʘ) śpiewy, modlitwy, chałka i hebrajski quiz tłumaczony na angielski ʕ•ᴥ•ʔ sama tez goszczę i staram się umilić gościom pobyt, ale gościnność w Izraelu przebiła wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia

    #podroze #podrozujzwykopem #izrael #couchsurfing #zydzi pokaż całość

  •  

    Da radę dosyć mocno zmniejszyć trądzik w tydzień?
    Od około tygodnia stosuje aknemycin, myję codziennie twarz dwukrotnie,oraz nie jem fastfoodów czy chipsów, narazie efekty są nie za specjalne.

    Dajcie jakieś dodatkowe porady aby się udało.
    #tradzik #uroda

  •  

    Mircy, możecie polecić jakiś #film na wieczór? Coś naprawdę zajebistego i wciągającego, byle nie komedia i nie horror :).

    #kiciochpyta

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Pracuję zdalnie już jakiś czas i powiem wam, że jak ktoś mnie pyta gdzie pracuję to już nie mówię, że zdalnie w domu, bo zaraz zaczyna się gadka (99% to różowe paskiny) "boże ja to tak nie mogłabym żyć bez kontaktu z ludzi" i automatyczne szufladkowanie mnie jako creepa introwertyka. W Polsce ciągle praca w domu jest traktowana jak coś dziwnego, nikt ci nie powie "stary ale masz dobrze, możesz dłużej pospać, nie marnujesz czasu na dojazdy" więc teraz po prostu mówię że pracuję to tu to tam, albo wymyślam jakąś nazwę firmy i jest spokój.

    #pracbaza #freelance

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Jako że przesiadłem się na kompa po jego naprawie ta mała zabaweczka nie będzie mi już potrzebna a raczej jej komplet, nie mam czasu na wystawianie wśród januszuw allegro a tymbardzien na scammerskiego olxa dla tego robie małe tyci tyci #rozdajo kieszonsolka od N wraz z tym co na zdj.
    Warunki to duża ilość plusów oraz musisz napisać dlaczego właśnie Ciebie mam wybrać, ile masz lat na czym obecnie grasz, jakie gry Cię interesują itp
    Każdy może wziąć udział o ile coś fajnego napiszecie, prócz brzydkich loszek ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #logikarozowychpaskow #nintendoswitch #przegryw #jebac
    pokaż całość

  •  

    Mireczki i Mirunki, wrzuciłem nowego Bagieta. Dzisiaj trochę przyziemnie o tym co się dzieje po przekroczeniu progu jednostki, jak wygląda odprawa i policyjna "proza życia". Zapraszam (。◕‿‿◕。)

    #policja #panbagieta #ciekawostki #pracbaza

    źródło: youtu.be

    •  

      @Sierzant_Bagieta: panie sierzancie mam pytanie takie troche bardziej na powaznie. Szanuje za filmiki bo sa dobre i za służbę w przeciwienstwie do sporej czesci spoleczenstwa niestety. Niewdzieczna to robota. Ale do rzeczy. Masz czasem dylematy moralne czy jednak podchodzisz do sluzby na chlodno? Wiadomo ze nie kazdy zapis w prawie Ci sie podoba i sie mozesz z nie ktorymi nie zgadzac.

      I jeszcze jedno pytanie od fana ( ͡° ͜ʖ ͡°) w jaki sposob dobierani sa partnerzy na sluzbe? Czy jesli przelozony widzi ze ktos za bardzo polubil wladze to mu sie daje kogos kto go bedzie kontrolowal? Czy macie jakies testy psychologiczne na podstawie ktorych jestescie dobierani?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (57)

  •  

    AJ dal 10 dni na odpowiedz na swoja oferte ktora zlozyl Wilderowi, Furyemu, oraz Whyteowi.

    Nie chce tutaj wrozyc ale doskonale wiecie kto przyjmie oferte ( ͡° ͜ʖ ͡°) tak, bedzie to Whyte

    #boks

  •  

    #alkoholizm #mirkogw #metromnaodwyku

    2 lata bez alko

    Korzyści finansowe - już są nie do policzenia, jak pisałem rok temu to nie tylko nie przepite pieniądze ale także masa innych czynników jak chęć rozwoju zawodowego która pchnęła mnie do zmiany pracy, chęć działania która sprawia że wiele rzeczy robię własnoręcznie miast zlecać to komuś, rozsądniejsze podejście do życia i wydatków. By nieco uzmysłowić to napiszę obydwa z dwóch aut które mam obecnie są w pojedynkę więcej warte niż 4 auta razem zsumowane które miałem przez 10 lat picia co wieczór piwa (spożycie u mnie wyglądało w ostatnich dwóch latach 4-7 piw co wieczór, w weekendy więcej)

    Chęć napicia się - mógłbym zakończyć krótko - nie istnieje - alkohol dla mnie przestał istnieć, może trochę wbrew ogólnym zaleceniem nie unikam imprez z alkoholem ale też jakoś nie pcham się na siłę, nie mam już 20 lat więc więc weekendowe wypady na miasto to już nie mój klimat, czasem jak trafię w miejsce gdzie piją to nie siedzę za długo, gdy zaczynają już powtarzać w kółko te same wysłużone kwestie "jak ja cię szanuje..." itp. to po prostu się zbieram bo wiem że w tym języku już nie pogadam ale jakoś za tym nie tęsknie. Kiedyś myślałem że to były pełne emocji rozmowy o życiu a teraz widzę to inaczej ale nie zrozumcie mnie też źle, nie czuję jakiejś "pogardy" dla pijących, po prostu wiem że już tych rozmów nie zrozumiem.

    Inne używki - fajki rzuciłem już chwilę temu, również mocno to przeżyłem ale zdecydowanie nie można porównywać tych dwóch nałogów tak jak to robią niektórzy - "Rzuciłem fajki to i alko mogę nie pic bo mam silną wolę" - to działa zupełnie inaczej, inne są mechanizmy, nie piszę w kategoriach łatwiej/trudniej bo obie kwestie były dla mnie bardzo trudne ale z alko nikt sam sobie nie poradzi a papierosy można samemu i nawet trzeba jeśli jeszcze palisz.
    Zapalę czasem zioło i nie wstydzę się do tego przyznać, paliłem przed terapią i palę też teraz z częstotliwością 6-8 razy do roku ale zdecydowanie odradzam próby zastępowania alko ziołem, zapalę czasem rekreacyjnie ale gdybym zaczął napierdalać blanty co wieczór jak piwo to pewnie też wyżarłoby mi mózg.

    Co dalej - dalszy rozwój osobisty, nie można stanąć w miejscu, spełnianie jakichś swoich planów, marzeń, podążanie za głosem serca, co roku gdy patrze wstecz na swoje wcześniejsze wpisy widzę ile mi wtedy jeszcze brakowało, rok temu chyba byłem bardziej "pyszny" i dumny ze swojego osiągnięcia, myślałem trochę w kategoriach że stałem się panem swojego życia bo ujarzmiłem ten straszliwy nałóg a dziś jest we mnie więcej pokory i spokoju i mam szczerą nadzieję że gdy za rok znów popatrzę na ten dzisiejszy wpis to będę znowu parę kroków dalej, że znowu dostrzegę jakieś niedociągnięcia w swoim dzisiejszym myśleniu. Ciągły rozwój, rozwaga, bycie uczciwym wobec siebie i innych, dbanie o "czystość" własnego sumienia i wiele innych drobnych rzeczy do przepracowania w życiu codziennym ale też takie szczere cieszenie się życiem.

    Jak rzucić - ciągle to powtarzam, powtarzają to lekarze, terapeuci w końcu powtarzają inni trzeźwi i trzeźwiejący - udaj się po pomoc. Nie ma na tą chwilę innych sprawdzonych sposobów, alkoholizm to choroba a nie katar że przejdzie samo. "Magiczne leki" które gdzieś tam czasem przewijają się przez mirko mogą być pomocne na początku w utrzymaniu trzeźwości ale one niczego nie leczą, te leki nie istnieją od wczoraj i na prawdę nikt ich przed wami nie ukrywał, nie istnieje globalny spisek by ukryć przed wami lek na alkoholizm. Alkoholizm to bardzo złożona choroba, bardzo niebezpieczna a do tego śmiertelna, samo "nie picie" nie jest trzeźwieniem to trochę tak jakby mieć raka płuc i w tym momencie rzucić fajki, no bardzo słusznie papierosy odstawić trzeba ale szkody które zostały już wyrządzone nie cofną się od samego odstawienia fajek.

    Tak że jak chcesz zapytać pod tym postem jak przestać pić - odpowiem krótko - idź do lekarza

    Na ewentualne pytania odpowiem może wieczorem lub w przerwie w pracy lub nie odpowiem w ogóle jak ktoś mnie wkurwi xD :P
    pokaż całość

  •  

    Rigo za ostatnia walke dostal 25k dolarow. xD

    #boks

  •  

    #iran
    No to dołączyliśmy do elity. Tylko 4 kraje na świecie nie mają wjazdu (nie mówią tu o zorganizowanych wycieczkach) do Iranu: Izrael, USA, UK no i od wczoraj Polska.

    Brawo, tak trzymać!

  •  

    #glogow

    Nie szuka ktoś współlokatora, lub nie ma znajomego który ma do wynajecia pokój? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler w tym mieście da się wgl wynająć pokój w mieszkaniu w bloku bez włascicieli za ścianą?

  •  

    Meteorolodzy przyjmują, że 1 mm opadu w postaci śniegu przekłada się na 1 cm świeżej pokrywy śnieżnej.
    Uważny obserwator z pewnością jednak wie, że czasem płatki śniegu mają postać igiełek, talerzyków czy słupków, innego razu są to malownicze gwiazdki aż w końcu są dni, kiedy z nieba spadają dosłownie białe piórka. Za każdym razem śnieg ma inną "puszystość" (w sensie fizycznym - gęstość), a co za tym idzie przelicznik cm śniegu / mm opadu również podlega sporym wahaniom.
    Żeby zrozumieć przyczynę powstawania różnych struktur płatków śniegu, należy wrócić do podstaw i przypomnieć sobie jak w ogóle powstają opady. Chmura przyniesie opad, jeśli obok siebie znajdują się zarówno kryształki lodu jak i przechłodzone kropelki wody (a te mogą schładzać się nawet do -40 stopni Celsjusza zanim zamarzną!). Okazuje się bowiem, że siły cząsteczkowe między parą wodną a lodem są większe niż między parą wodną a wodą-cieczą. W takiej sytuacji jednocześnie zachodzi proces parowania kropelek wody i resublimacji pary wodnej na lodzie. Mechanizm ten nazywany jest procesem Bergerona-Findeisena i odpowiada on za ok. 90% opadów w naszych szerokościach geograficznych.
    Jaki ma to związek z płatkami śniegu? Wydajność procesu Bergerona-Findeisena zależy w ścisłej mierze od temperatury - najefektywniej przebiega przy temperaturze -15 stopni Celsjusza. Jeśli więc płatek śniegu powstaje w takich warunkach, rozbudowuje się on na tyle szybko, że ma możliwość budowania "fantazyjnych", rozbudowanych struktur lodowych, co podnosi "puszystość" śniegu.
    Łatwo też zrozumieć, dlaczego na ogół, kiedy z nieba lecą "piórka", temperatura przy ziemi wynosi ok 0. Opady powstają na wysokości ok. 3 km, więc przy pionowym gradiencie 6K/km, temperaturze -15 st.C na wysokości 3km, odpowiada lekko dodatnia temperatura w klatce meteo.
    źródło: https://www.facebook.com/synoptyka/
    #nauka #meteorologia #pogoda #zima #snieg #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #liganauki #graphsandmaps
    pokaż całość

  •  

    Ładnie nożownika wczoraj ochrona z policją zmasakrowała. Twarz tak zmasakrowana że aż drgawek dostał i musieli go do szpitala przewozić.
    Tak właśnie działa "policja"
    Zamykają Cię na przesłuchanie i napierdalają pałą po piętach byś się przyznał do czegoś czego nie zrobiłeś.
    Tłuką i mówią że się przewróciłeś.
    Gość po wejściu na scenę pomijając że krzyczał że jest niewinny (a był winny) to powiedział też za PO był torturowany i o tym już media milczą.
    #gdansk
    pokaż całość

  •  

    Damage Report po pierwszej chemii. Zaparzcie kakao i chwytajcie za kocyki, bo będzie raczej dłużej niż krócej. Pozwoliłem sobie nie pisać od razu po odbyciu chemii, żeby móc Wam w pełni opowiedzieć jak się czuję i się ze mną działo w trakcie i po leczeniu. Lecimy zatem z porządkiem chronologicznym:

    #sarmatawalczyzrakiem #zdrowie #rak #nowotwory

    02-01-2019
    Spędziłem pół dnia w COI na Ursynowie, na zabiegu założenia portu donaczyniowego. Sam zabieg w sumie był krótki, jakieś 40 minut, jednak potem trzeba było czekać na RTG i opis, że wszystko zostało założone tak, jak być powinno i mogą mnie wypisać do domu. Przyjechałem przed 10, wyszedłem po 15 i resztę dnia byłem jak na haju przez znieczulenie miejscowe, które mi schodziło. Dzień przeleżany.

    03-01-2019
    Pierwszy dzień hospitalizacji w COI na Wawelskiej. Do szpitala zgłosiłem się przed 0800, jednak zanim przeszły wszystkie procedury (krew, przyjęcie etc) to na salę wszedłem dopiero około południa. Jeszcze z samego rana odbyła się dyskusja zespołu lekarzy z profesorem prowadzącym badanie, czy aby nie dać mi jednak wersji ambulatoryjnej i resztę "na wynos", jednak sam optowałem za pozostaniem na pierwszą chemię w pełni w szpitalu, żeby zobaczyć, z czym to się je. Nastawiłem się na pobyt w szpitalu i w sumie oczekiwałem, że trochę odsapnę od życia domowego, zajmowania się dziećmi etc - wiadomo - gry na komórce, filmy na Netflixie, książka i drzemki, kiedy tylko mam na nie ochotę.
    Po ustaleniu, że jednak zostaję od razu podłączyli mnie pod szereg kroplówek - nawodnienie, elektrolity, leki osłonowe i pierwsza dawka badanego leku immunologicznego (lub placebo - tego akurat nie wie nikt poza jedną osobą na oddziale przygotowującą leki). Po immunologi zaczęła się chemia właściwa, już dostępna również w standardowym procesie leczenia "na NFZ" - lek celowany na receptory HER2+ i cisplatyna (chemia właściwa). Piersza dawka 2h, płukanie, przeciwymiotne i leki moczo pędne, druga dawka 24h i znowu płukanie, moczopędne, przeciwymiotne, osłonowe.

    04-01-2019
    Drugi dzień w szpitalu minął na spływaniu 24h dawki chemii i okresowym przepłukiwaniu organizmu (dużo nawadniania i leki moczopędne, żeby to, co już przeszło swoją ścieżkę, zostało jak najszybciej usunięte).

    05:08-01-2019
    Do tej pory leki podawane były za pomocą pompy mechanicznej, musiałem więc chodzić ze stojakiem, na którym była zamocowana, a do tego uwiązany byłem do kontaktu. Na szczęście, po nocnym naładowaniu baterii mogłem pozwolić sobie nawet na kilka godzin bez podłączania z powrotem do gniazdka, co nie zmienia jednak faktu, że musiałem chodzić wszędzie z tym drzewem - także do toalety i pod prysznic. Na szczęście w sobotę kolejną dawkę cisplatyny otrzymałem już zapakowaną w tzw. infuzor, czyli małą buteleczkę z gumowym balonem, który obkurczając się, wtłacza lek do krwiobiegu. Buteleczka napełniona została dawką na 4 dni i mogłem ją nosić w saszetce przy pasie, wiec swoboda poruszania się nieporównywalnie większa. Jedynie z rana wracała klasyczna kroplówka z helacidu (osłonowe na żołądek), leków przeciwwymiotnych i PWE (płyn elektrolityczny) dla wypłukania organizmu. Były to jednak tylko 1,5h sesje, więc znośnie.
    Po 4 dniach, we wtorek wieczorem zostałem wypisany ze szpitala z infuzorem na wynos, ponieważ przez przerwy na płukanie lek, zamiast skończyć się ok. 15, skończył się dopiero gdzieś na przełomie 08 i 09-01. Na szczęście personel stwierdził, że jestem na tyle ogarnięty, że mogę to zabrać do domu i przynieść potem 09 rano pustą butelkę i dać odłączyć sobie wkłucie z portu. Pierwsza chemia zakończona!

    Jak było i jak jest?
    W trakcie podawania chemii najpopularniejszymi przypadłościami są wymioty, biegunka i osłabienie. Dzięki lekom wymiotów nie miałem żadnych. Biegunki nie stwierdziłem, ale ponieważ leki przeciwbólowe powodują u mnie zaparcia, to w połączeniu tych dwóch efektów wypróżnienie "wróciło do normy". Czyli w sumie na plus. Osłabienie rzeczywiście trochę mnie dopadło. Ostatnie dwa dni w szpitalu oraz dwa dni po wyjściu sił miałem zdecydowanie mniej i co chwila robiłem sobie drzemki regeneracyjne, tylko po to, żeby wstać, przygotować coś do jedzenia, zjeść i odpocząć po wszystkim. Innych skutków ubocznych po chemii (głównie neuropatia i osłabienie słuchu) na razie nie zauważyłem, choć ze słuchem stwierdziłem, że zmniejszyła się moja tolerancja na hałas - słucham muzyki na słuchawkach zdecydowanie ciszej niż zwykle, a wrzaski dzieci potrafią doprowadzić mnie do bólu uszu.

    Dużą zaletą po chemii jest to, że czuję się dużo lepiej niż przed rozpoczęciem leczenia. Powiem nawet więcej - czuję się lepiej niż przed pierwszym atakiem bólu 11-11-2018. Lekarz przepisał mi wprawdzie większą dawkę morfiny, ponieważ okazało się, że szybciej metabolizuję lek i występował u mnie "ból końca dawki", trzeba było więc podnieść z 30mg do 50mg/12h, żeby wystarczało "na zakładkę", ale jednocześnie odstawiłem całkowicie inne leki przeciwbólowe (paracetamol, nospa, pyralgina). Biorę więc więcej i mniej jednocześnie.

    Poprawiło się także w kwestii jedzenia. Problemy z przełykaniem ustąpiły w znacznym stopniu i oceniam ich stan podobnie do tego, jaki był w 06:07-2018 - czasem coś dłużej przechodzi przez przełyk, powodując dyskomfort, nie staje mi jednak i nie powoduje, że muszę iść zwymiotować, żeby się odetkać.

    Wróciły także siły. Pewnie dlatego, że nie odczuwam także żadnego większego bólu etc. Nie jest może to szczyt moich możliwości, ale zdecydowanie jest lepiej niż przez ostatnie miesiące. W związku z tym postanowiłem wrócić do pracy i w tym momencie oporządzam się na swoim porzuconym 07-11-2018 stanowisku. Chciałem wrócić do pracy, bo męczyło mnie już nieróbstwo, a do tego widzę, że w dniach, kiedy muszę coś zrobić, czuję się lepiej niż w dniach "wolnych". Dodatkowo praca wzbudza we mnie więcej motywacji, żeby zabrać się także za własne biznesy po godzinach, więc odnoszę podwójną korzyść.

    Jak oceniam pobyt w szpitalu?
    Umiarkowanie dobrze. Do zespołu lekarskiego przyczepić się nie mogę - cokolwiek bym potrzebował - dodatkową dawkę leku, wyjaśnienie co się dzieje itd zawsze byli do dyspozycji. Zespół pielęgniarski też na plus (choć były i takie bardziej jędzowate). Ogólnie rzecz biorąc byłem jedyną tak młodą osobą na oddziale (33lvl) reszta spokojnie 50+. Nie zrzędziłem, nie kwestionowałem tego, co mówią, nie robiłem problemów, to i kiedy chciałem coś załatwić dla siebie, to dostawałem od ręki. Gorzej było jedynie w weekend, podczas którego miałem wrażenie, że część jest tam za karę w pracy i czepia się dosłownie wszystkiego.

    Jeżeli chodzi o jedzenie, to niestety uderzyła mnie z całą siłą polska rzeczywistość szpitalna. Zjadliwe były zupy na śniadanie i obiad. Reszta wołała o pomstę do nieba. Mam wielkie wątpliwości, czy ktokolwiek usiadł nad tymi posiłkami i policzył ich kaloryczność, co wydawałoby się podstawą. O jakości szynki czy suchości chleba nawet nie będę się wypowiadał... Na szczęście oddziałowa lodówka i rodzina na miejscu pozwoliła mi na zgromadzenie zapasów na posiłki i przekąski (w szpitalu złapałem nową faze - kwaśne żelki mogę teraz jeść o każdej porze dnia i nocy, tylko muszą być kwaśne; na nowo odkryłem także smak sklepiku szkolnego - gumy Center Shock xD).

    Najgorzej było, jeżeli chodzi innych w szpitalu. Z racji różnicy wieku traktowali mnie jak jakiegoś szczyla, do którego jaśnie pan może się zwracać "ej ty". Tematów do rozmów też nie mieliśmy, ale może to i lepiej. W pewnym momencie na mojej sali (pięcioosobowej) dobrało się 3 dziadków 60-70, którzy cały dzień komentowali albo padający za oknem śnieg (i że dzwonili do domu i w Koziczkach Dolnych to jeszcze nie pada, a w Zalesiu to już stopniał) albo, o zgrozo, drążyli temat choroby. Ale nie to żeby po prostu rozmawiali co komu dolega... nie... Antka szwagra kobity brat, to miał to samo i przed świętami był zdrów, a po świętach był już pogrzeb, a drugiemu to już najwyżej rok został, a leczenie to tylko przedłużenie cierpienia, wszyscy umrzemy, jak i sklepowa z wioski obok itd... Zasadniczo gdyby to spisać, miałbym historię chorób nowotworowych w trzech rodzinach. Do tego ten posępny nastrój, który sprawiał, że zastanawiałem się, po jaką cholerę oni w ogóle idą do szpitala, skoro mentalnie to oni nie są jedną nogą w grobie - oni się już w nim umościli. Dobrze, że słuchawki skutecznie odcinały mnie od ich pierdzielenia. Pewnie potem komentowali, że młody taki załamany, że nawet się nie odzywa i zamyka w sobie.

    Co będzie dalej?
    Następna chemia czeka mnie 24-01-2019. Na szczęście zmieni się nieco forma podania. Idę na jeden dzień do szpitala, dostaję wszystkie leki immunologiczne i te podawane w mniejszych dawkach i wypisywany jestem tego samego dnia wieczorem. Chemię właściwą dostanę do infzora na wynos i będę tylko musiał zgłaszać się codziennie do szpitala na 2h na "płukankę". Może nie będę przez to mógł sobie zrobić kolejnego wyjazdu do sanatorium, żeby odrobić zaległości w serialach, ale przynajmniej nie będę musiał spędzać zbyt dużo czasu wśród ludzi pogodzonych ze swoim losem (co zarówno, jak i mój psychoterapetua uważamy za błąd - po pierwsze na leczenie trzeba iść w nastawieniu bojowym, żeby nastawić organizm na jak najlepsze przyjęcie leku, reakcję i odparcie skutków ubocznych).

    Po kolejnym podaniu chemii będę miał pewnie kolejne TK, które oceni, jaki jest postęp leczenia/choroby. Gdybym miał oceniać sam na podstawie swojego odczucia - jest lepiej. I tego będę się trzymał.

    Dziękuję także wszystkim Wam, którzy mnie wspieracie w walce. Wasze żywe zainteresowanie tym, co się u mnie dzieje, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To niesamowite, że mimo iż w życiu się nie widzieliśmy, może nigdy nie zobaczymy, a jednak zależy Wam na losie anonka ze strony ze śmiesznymi obrazkami. Dziękuję, za wszystkie wiadomości, słowa wsparcia, komentarze, plusy, obserwowania etc. I przepraszam, jeżeli nie na wszystko odpisuję - przy takim natłoku po prostu nie starcza czasu i sił. ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM DUŻO WIĘCEJ ZDROWIA NIŻ MNIE SIĘ TRAFIŁO ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jak wydarzy się w międzyczasie coś ciekawego u mnie na pewno dam znać. Do usłyszenia!
    pokaż całość

  •  

    Chcecie zobaczyć prawdziwe zezwierzęcenie i degenerację człowieczeństwa? Wejdźcie na profil Marszu Niepodległości na fb.

    #neuropa #bekazprawakow #bekaznarodowcow #wosp #polska #gdansk #pokazhejtera #bekazkatoli #gorzkiezale pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Beztytułu.jpg

  •  

    Ogrom hejtu na ochronę bo nie rzucili się z gołymi rękoma, za najniższą krajową, na psychicznego nożownika ale jakby któryś spróbował i też dostał kose to ci sami hejterzy by go od debili wyzwali, że po co się rzucał do uzbrojonego. Nie wiem czy jest bardziej niewdzięczny zawód niż ochroniarz, chyba tylko kontroler biletów. Dziwię się, że ludzie idą do takiej pracy ale różne życie pisze scenariusze.
    #zamach #wosp #wosp2019 #gdansk #ochrona #ochroniarz #oswiadczenie #boldupy
    pokaż całość

    •  

      @Dziki_Odyniec: robota dorywcza, same dzieciaki albo dziadki z niepelnosprawnosciami. Chujowo platna. Oni sa od tego aby wezeac policje, pilnowac porzadku, rodzielic albo ostudzic jakis zadymiarzy i tyle. Maja pilnowac zeby nikt przez barierki nie przechodzil, a nie brac na klate nozownika. Ale nie wytłumaczysz, teraz wina bedzie po, pisu, ochroniarzy, firm ochroniarskim.

      Ludzie te osoby zabezpieczaja festyny a nie prezeydenta USA.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (47)

  •  

    Czemu starożytny Rzym upadł?
    Nie macie też wrażenia że starożytność była o wiele lepsza od średniowiecza? Szkoda że zdech.

  •  

    Mirasy jest problem. Zamokły mi kable idące od akumulatora. Szły pod akumulatorem a tam sie zrobiło małe jeziorko. Teraz jak tylko auto dostanie prądu od razu zapala awaryjne, niemruga nimi tylko caly czas nimi swieci. Probowalem wyciagac bezpieczniki, odlaczac akumulator, ale nic to nie dało. Kable oczywiscie wyciagnalem i próbowałem osuszyc ale przy obecniej pogodzie nie wiem czy to cos da.

    A no i licze na protip jak sie pozbyc kałuźy z pod maski.

    Audi a4b5 1.6 z LPG

    #audi #motoryzacja #mechanikasamochodowa #samochody
    pokaż całość

    +: SlCK, mojojciectomirek
  •  

    Co myslicie o takim rozkladzie pomieszczen? Spoko czy nje #nieruchomosci #mieszkanie #mieszkania

    źródło: embed.jpg

  •  

    Mirki z #motoryzacja #samochody #audi co mi powiecie wujeczki o audi a4 b5, 1.8t quattro? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    +: Nycer, kokus
    •  

      @majonezowydrops: strasznie tani, wiec moze buc skarbonka. Pytalem czy to przed lift bo ja takiego mam i one byly ocynkowane wiec nie maja rdzy, a po lifty strasznie rdzewieja zwlaszcza na tylnych drzwiach.

      Quattro jest super, to samo 1,8turbo ktory jest podatny na mody. Najdrozsze w aucie jest zawieszenie, bo jest skomplikowane juz nie jest az takie drogie ale mysle ze wymiana calosci to jakies 1,5k. Wiec to bym sprawdzal w pierwszej kolejnosci, kolejny punkt to kiedy bylo wymieniane lub regenerowane turbo.

      Poza tym auto ma tanie czesci i kazdy kto obejrzy tutorial na necie powinien dac rade je naprawic.
      pokaż całość

    •  

      @kokus: ja moje b5 bardzo lubie ale mam maly silnik i brak quattro ale i tak doceniam jego wykonanie. Swietna konstrukcja.

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Plotki mowia ze Kliczko ma wrocic na walke z Whytem zamiast zaklepanego terminu w ktorym mial walczyc AJ. A Joshua ma jechac do stanow na walke z Millerem.

    #boks

  •  

    Jeszcze się bawimy, ale na szybko wrzucam nasze wygłupy z niebieskim. Ja to ten w różowej koszuli

    •  

      @Shatter: tu nie chodzi o kolejne zdjecie pary tylko o to jaki postęp zrobilo polskie społeczeństwo. Za moich czasow studniowkowych para meska bylaby nie do pomyślenia. Nawet nauczyciele by na to zgody nie wyrazili. A teraz dwoch chlopakow sie bawi i wszyscy po prostu bawia sie razem z nimi. I to jest spoko.

      Tez kiedys bylem taki jak ty, nienawidzilem gejow, arabow itd. Bylem tylko chlopakiem z malego miasta ktory oczywiscie nikogo takiego nawet nie znal. Jedyna perspektywa bylo siedzenie na lawce pod blokiem. Ale w koncu wyjechalem w ten swiat, poznalem ludzi, zdobylem doswiadczenia, nabralem szerszej perspektywy. Gdy wyjedziesz juz do wiekszego miasta, bo zapewne w takim nie mieszkasz. I zobaczysz ta mase ludzi, roznych ludzi to zauwazysz ze wcale mocno sie od ciebie nie roznia, a chca jedynie tak jak i Ty byc szczesliwi.

      Jeszcze nabierzesz do tego dystansu i niezapomni wtedy napisac do mnie ze mialem racje. :)
      pokaż całość

    •  

      @Shatter: " ja to bym zażądał zwrotu hajsu jakbyście znajdowali się w moim polu widzenia ¯_(ツ)_/¯ "

      No mi to brzmi na nienawisc ( ͡° ͜ʖ ͡°) mnie obrzydzaja brzydkie dziewczyny, a byly na studniowce i nie zadalem zwrotu hajsu. Poza tym co Cie tak obrzydza? Dwoch kolesi tanczacych i rozmawiajacych?

    • więcej komentarzy (249)

  •  

    Baba z gówniakiem kłóci się żeby konduktor zorganizował jej dwa miejsca bo cytuje ,,Jestem z dzieckiem i oczekuje od Pana reakcji" a jakiś ziomuś z końca wagonu ,,A czy my Ci te dziecko zrobiliśmy ?"
    #pkp #heheszki

  •  

    Pracownicy sieci handlowych będą posłom bardzo wdzięczni za to, iż w każdą niedzielę w miesiącu będą mogli od 1 stycznia 2019 r. spędzać z Bogiem i rodziną. Przypominam, iż w wyznaniach chrześcijańskich obowiązuje przykazanie "Pamiętaj, aby dzień święty święcić" - uzasadniał swój pomysł wnioskodawca.
    Trafił do sejmu wniosek żeby już teraz wszystkie niedziele obowiązywał zakaz handlu. Katotaliban

    #bekazkatoli #bekazpisu
    #zakazhandlu
    pokaż całość

  •  

    Dziś na #polskiepato prawdziwie patologiczna historia.

    Jeżeli chcesz wesprzeć moje pisanie i pomóc w realizacji dalszych planów związanych z hasztagami polskiepato i rejestrzboczencow, zapraszam na mojego Patronite. Póki co jest tam możliwa tylko jedna (jakaś dziwaczna) forma płatności, w następnym tygodniu będzie już karta i PayPal, tak że jakbyś chciał(a) zrezygnować z jednego piwka podczas zbliżającego się weekendu i przekazać ten skromny pieniądz na kvoczą działalność to będę dozgonnie wdzięczna. ♥

    • • •

    Kamil G. (zdjęcie) został porzucony przez matkę, gdy miał zaledwie kilka lat. Kobieta bez słowa opuściła rodzinę, a jedynymi informacjami o jej aktualnych miejscach pobytu były mandaty przychodzące na adres ich rodzinnego mieszkania w Nakle nad Notecią (woj. kujawsko-pomorskie). Chłopiec wraz z dwójką rodzeństwa pozostał pod nieudolną opieką ojca, a gdy mężczyzna zmarł, dzieciaki trafiły na wychowanie do ciotek. Mimo pomocy asystenta rodziny, nowi opiekunowie nie radzili sobie z Kamilem. Jako nastolatek popadł w szemrane towarzystwo i przysparzał wielu kłopotów, przez co w gimnazjum nie zdał do następnej klasy. Po nieustannych ucieczkach z domu został umieszczony w Ośrodku Wychowawczym w Debrznie, który opuścił w 2013 r. Po powrocie do rodzinnej miejscowości wciąż za nic miał uwagi dorosłych, wagarował i znikał z miejsca zamieszkania na kilka dni. Dlatego też jego kurator we wrześniu wystąpił do sądu z wnioskiem o umieszczenie 16-latka w młodzieżowym ośrodku wychowawczym lub w zawodowej rodzinie zastępczej.

    10 listopada 2013 r. G. znowu uciekł z domu ciotki i zatrzymał się u swojego starszego kolegi Jakuba D., zwanego Dudkiem. Jego matka Wioletta D. właśnie wyjechała do Wielkiej Brytanii, by odwiedzić pracującego tam od pół roku męża. Mająca poważne problemy z alkoholem kobieta zaczęła walczyć z nałogiem, dopiero gdy ten wyjechał za pracą. Wcześniej w domu rodziny D. często dochodziło do głośnych awantur i libacji, a sąsiedzi ich dom nazywali otwarcie "meliną na Jackowskiego" (klik). Pod nieobecność rodziców 19-latek został w mieszkaniu sam, ponieważ jego o rok starszy brat Łukasz wcześniej trafił do więzienia m.in. za kradzieże.

    Znajomi imprezowali przez kilka dni, a gdy skończyły im się pieniądze, sprzedali dekoder telewizyjny. W tym czasie rodzina szukała Kamila, byli nawet w domu przy Jackowskiego 6, gdzie drzwi otworzył im Jakub, który stwierdził, że nastolatka z nim nie ma. We wtorek 12 listopada w mieszkaniu przebywał także 16-letni Jakub R., kolega z klasy Kamila, 23-letni Dawid R. ps. Różko oraz jeszcze dwóch innych młodych mężczyzn, o których niewiele wiadomo.

    Dawid R. był bardzo dobrym kolegą Dudka. Oprócz wspólnych popijaw zajmowali się także drobnymi kradzieżami i włamaniami. Kilka razy brali udział w pobiciach i byli bardzo dobrze znani miejscowej policji. Różko był uzależniony od alkoholu i narkotyków, i chwalił się znajomością z lokalnymi kryminalistami, choć kilka lat wcześniej wydawało się, że wybierze inną życiową drogę, ponieważ przez jakiś czas uczęszczał na spotkania Świadków Jehowy.

    Na imprezie wszyscy pili, palili papierosy, ćpali, a nawet tańczyli. Około godziny 22:00 w mieszkaniu zostali tylko Jakub D., Dawid R., Kamil G. i Jakub R. Różko i Dudek zaczęli słownie dręczyć Kamila. Ubliżali mu, zmuszali do skręcania wszystkim papierosów i przyrządzania jedzenia. Gdy 16-latek odmówił, R. zaczął kopać go po twarzy, a D. rozpędził się i uderzył w niego kolanami. Później przy wielkiej aprobacie i zachętach starszych chłopaków doszło do bójki pomiędzy G. a jego szkolnym kolegą. Po godzinie 23:00 po Jakuba R. przyszła matka i nakazała wracać do domu. Gdy opuścił mieszkanie, Dudek i Różko stali się jeszcze bardziej agresywni w stosunku do Kamila. Zaczęli znęcać się nad nastolatkiem, kopiąc go i bijąc pięściami. W końcu zakrwawionego wrzucili do skrzyni tapczanu i kontynuowali domówkę, co jakiś czas tam zaglądając, by przypalić go papierosem czy wymierzyć następny cios. Po pewnym czasie D. wziął nóż i zaczął ciąć i dźgać Kamila, a gdy ostrze się wykrzywiło, Dawid R. sięgnął po następne, a później po kuchenny tłuczko–tasak (klik). Okładali go nim, aż odpadłdrewniany trzonek. Wtedy Dudek przytrzymał Kamila, po czym drugi z oprawców go zgwałcił. Gdy skończył, zapytał Jakuba, czy też chce, ten jednak odmówił i wepchnął ofierze w odbyt trzonek od tłuczka. Po wszystkim znów zamknęli kanapę, usiedli na niej i pili alkohol.

    Mężczyźni postanowili dobić nastolatka i półprzytomnemu założyli na szyję pętlę z paska od spodni R. Dusili go na zmianę, a później razem, zapierając się o kanapę, bo jak sami przyznali: "ręce od tego duszenia rozbolały". Ściskali tak długo, aż pękła mu kość gnykowa i nastolatek się udusił. Zmasakrowane zwłoki, oprawcy zamknęli w skrzyni tapczanu.

    Po wszystkim, nie próbując nawet zacierać po sobie śladów, Jakub zmienił zakrwawione ubrania i udał się wraz z Dawidem do jego mieszkania. R. przebrał się, spakował dowód osobisty, konsolę x-box, zdjęcie rodzinne i w piątek rano obaj ruszyli w stronę dworca PKP.

    Wychodząc z domu, powiedziałem tacie, że nie wiem, czy się jeszcze kiedyś zobaczymy. Ale tata o nic nie pytał

    – opowiadał później.

    . . .

    W czwartek 14 listopada 2013 r. matka Jakuba D. wróciła do mieszkania, w którym zastała pobojowisko i brak dekodera telewizyjnego. Zadzwoniła na policję, by zgłosić kradzież, a później do syna, który poinformował ją, że jest w Pile. Zdziwiona tym faktem kobieta zaczęła sprzątać walające się po podłodze butelki, porozbijane naczynia i wietrzyć śmierdzące meliną pomieszczenia. Zauważyła też sporo plam krwi i zabarwione na czerwono ubrania, jednak ten widok specjalnie jej nie zaniepokoił. Pomyślała, że po prostu doszło do bójki.

    No, chłopaki. Wie pan, jak to chłopaki... czasem się pobiją, no nie?

    – opowiadała później, rozkładając ręce.

    Dopiero gdy otworzyła wersalkę, krzyknęła z przerażenia i natychmiast wezwała policję.

    Podczas gdy w domu przy ulicy Jackowskiego trwały oględziny, z krążącą wokół budynku zdenerwowaną Wiolettą D. próbowali porozmawiać dziennikarze, ta jednak na widok reportera zaczęła machać gniewnie rękami i krzyczeć:

    Idź pan, bo ci zaraz wypier***ę! I po co ci to?! Wypier****j stąd!

    . . .

    Pierwszym przystankiem Jakuba i Dawida była faktycznie Piła. Potem pojechali do Szczecina, Świnoujścia i Poznania. Gdzieś w trasie Dawid wyrzucił przez okno wagonu swój pasek od spodni, którym udusili Kamila.

    16 listopada policja w Krzyżu Wielkopolskim zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy około północy zaczęli walić w dzwon kościoła znajdującego się naprzeciwko komisariatu*. W chwili zatrzymania obaj mieli ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu, jednak nie stawiali oporu. Wkrótce okazało się, że zatrzymani to podejrzani o morderstwo w Nakle D. (zdjęcie) oraz R. (zdjęcie).

    Druga wersja mówi, że mężczyźni sami zgłosili się na komisariat po rozmowach ze swoimi matkami. Wcześniej ustalili między sobą wersję wydarzeń i kto jakie bierze na siebie winy.

    Podczas pierwszego przesłuchania mężczyźni przyznali się do zarzucanych im czynów i ze szczegółami, choć bez emocji, zdali relację ze zbrodni. Postanowili zabić Kamila, ponieważ po tak ciężkim pobiciu i tak nie byłby w stanie samodzielnie funkcjonować i zostałby "roślinką".

    Jakub D. tłumaczył motyw pobicia tym, że "wkręcili sobie", że jest im winny pieniądze.

    . . .

    Rodzinna miejscowość podejrzanych huczała od plotek. Jedni mówili, że Kamil G. zginął z powodu 30 zł, które był winien oprawcom, inni twierdzą, że tamci wściekli się, bo nastolatek nie chciał wykonywać ich poleceń, a jeszcze inni, że poszło o to, że któregoś dnia na policji powiedział za dużo na temat Jakuba R.

    Koledzy G. twierdzili, że to właśnie jego klasowy kolega Jakub zapoznał go ze starszymi kolegami. Nastolatek zaczął często znikać w melinie przy Jackowskiego, mimo ostrzeżeń znajomych.

    Chyba w poniedziałek widzieliśmy Kamila w oknie. Wyglądał na wystraszonego. Dudek nas okłamał, że go tam nie ma, a był. Potem jeszcze raz, może to była środa, wołałem Kamila. Dudek powiedział, że Kamil gdzieś poszedł

    – relacjonował jeden ze znajomych zamordowanego.

    . . .

    Kilka dni po zatrzymaniu podejrzanych odbyła się wizja lokalna z ich udziałem. Mężczyźni ze szczegółami opowiadali o tym, jak katowali nastolatka.

    To się zaczęło w kuchni

    – wyjaśniał Jakub D.

    Kamil patrzył na mnie, bo oczekiwał, że mu pomogę. Ale ja tego nie zrobiłem

    – dodał.

    Ustalono, że katowanie nastolatka trwało od czterech do sześciu godzin.

    Szliśmy pić i znowu wracaliśmy do kanapy

    – relacjonowali, dziwiąc się, że nastolatek po prostu nie uciekł z mieszkania.

    . . .

    Biegli medycyny sądowej znaleźli na ciele Kamila G.wielomiejscowe zasinienia naskórka, rany tłuczone głowy, rany błony śluzowej jamy ustnej, ranę kłutą w okolicy biodrowej, rany cięte na kończynach górnych, szyi, tułowiu i kończynach dolnych, rany błony śluzowej, wylewy krwawe oraz wielomiejscowe podpłynięcia krwawe w tkankach miękkich odbytu i błony śluzowej odbytu. Przyczyną zgonu nastolatka było dwumiejscowe złamanie kości gnykowej, w wyniku czego G. się udusił.

    Zgromadzony materiał dowodowy dał Prokuraturze Rejonowej w Nakle podstawy do postawienia Dawidowi R. oraz Jakubowi D. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz zgwałceniem (art. 148, par. 2, pkt. 1,2 kk.). Z kolei Jakub R. usłyszał zarzut pobicia.

    Biegli psychiatrzy stwierdzili, że D. i R. byli świadomi swoich poczynań. U obu stwierdzono jednak typ osobowości nieprawidłowej.

    Biegły z dziedziny seksuologii uznał:

    U oskarżonych nie stwierdziłem objawów dewiacji seksualnych w rozumieniu choroby. Czyny, których się dopuścili, nie miały motywacji seksualnej, ale miały na celu upokorzenie ofiary. Tu istotnym czynnikiem był spożywany alkohol, który ma działanie odhamowujące, obniża krytycyzm.

    . . .

    Akt oskarżenia przeciwko Dawidowi R. oraz Jakubowi D. trafił do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy 27 czerwca 2014 r., a 30 września ruszył proces (klik) (klik).

    Jakub D. (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) wszedł na salę potrząsając demonstracyjnie łańcuchami i już na początku rozprawy kazał sobie zdjąć kajdanki, na co przewodniczący składu sędziowskiego nie zezwolił.

    Proszę z łaski swojej, oskarżony się nie rusza, bo to przeszkadza. Zrozumiał oskarżony?

    – mówił Marek Kryś, sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

    Może nie będę oddychał?

    – odparł Jakub D.

    Słucham?

    – dociekał sędzia.

    Może nie będę oddychał?

    – powtórzył D.

    Oskarżony jest bezczelny

    – powiedział sędzia.

    Co jestem?

    – pytał oskarżony.

    Bezczelny

    – powtórzył sędzia.

    Później już do końca rozprawy Jakub D. uśmiechał się ironicznie, śmiał, poprawiał sędziów, przerywał i dyskutował.

    Dawid R. (zdjęcie) (zdjęcie) robił wrażenie dużo mniej pewnego siebie. Stał z potulnie spuszczoną głową, a na jego twarzy trudno było dostrzec jakąkolwiek emocję nawet wtedy, gdy przeprasza ciotkę zamordowanego:

    Przepraszam panią bardzo. Wiem, że to niewiele zmieni, ale żałuję tego bardzo.

    Życia mu nie oddasz

    – odpowiedziała kobieta.

    Tym razem mężczyźni wyparli się jakoby mieli zgwałcić Kamila i przyznali się jedynie do zabójstwa, mimo tego, że wcześniej kilkukrotnie przyznawali się do obu z zarzutów.

    Brat mi pisał z więzienia, że mam nie brać gwałtu na siebie. Przyznałem się wtedy, bo mieliśmy uzgodnione z Różko, że bierzemy winę po połowie, ale o gwałcie mieliśmy nie mówić. Jak zobaczyłem, że on mówi, no to też powiedziałem, a teraz się wycofuję. Zmyśliłem to

    – tłumaczył Jakub D.

    Ja bym do chłopaka nie stanął, gejem nie jestem. Zabić tak, ale nie zgwałcić. To tak trudno zrozumieć?

    – dodał jeszcze.

    Nic nie uzgadnialiśmy

    – stwierdził R.

    Jak, nie?

    – odparł Jakub D.

    My piliśmy w czasie ucieczki, a jak się pije, to nie można ustalać

    – stwierdził.

    (klik)

    Następnego dnia przed sądem zeznawał Jakub R., który opowiadał co pamięta z nocy z 12 na 13 listopada 2014. Jakub D. ponownie zakłócał przebieg rozprawy, a na zeznania świadka reagował śmiechem. Gdy sędzia spytał co go tak bawi, stwierdził:

    Zeznania. Bo nie są prawdą.

    Na następną rozprawę, która odbyła się także w listopadzie, został doprowadzony z zakładu karnego Łukasz D., brat Jakuba. Mimo wielu upomnień mężczyźni usiłowali uciąć sobie pogawędkę. Starszy z braci nie chciał nic mówić przed sądem i skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań. Chwilę później, gdy policjanci wyprowadzili go z sali rozpraw, krzyknął do Jakuba siedzącego na ławie oskarżonych:

    Tylko cicho, nie?!

    . . .

    Na grudniowej rozprawie biegły psychiatra podkreślał, że u Jakuba D. nie stwierdzono choroby psychicznej. Posiada on osobowość nieprawidłową, która jednak nie ma wpływu na poczytalność, a jego cechy osobowości znajdują się pod pełną kontrolą badanego. U Dawida R. także stwierdzono nieprawidłową osobowość, dodatkowo od 14 roku życia był uzależniony od alkoholu i środków odurzających. Występowały u niego cechy zespołu zależności alkoholowej. Psycholog Ewa Napierała stwierdziła jednoznacznie, że u D. sprawność intelektualną ma na poziomie przeciętnym. Natomiast u R. znajduje się ona w dolnych granicach normy.

    Tego dnia na świadków powołane zostały biegłe z Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy, które zgodnie stwierdziły, że Kamila można było jeszcze uratować.

    Nawet, jeśli dojdzie do złamania kości gnykowej, a ucisk na szyję zostałby zwolniony i wdrożone odpowiednie leczenie, istniałaby możliwość odratowania ofiary, jednak ta pomoc musiałaby być natychmiastowa.

    W styczniu 2015 r. na rozprawie puszczono nagranie z wizji lokalnej. Podczas fragmentu, w którym jeden z oskarżonych opowiadał o zgwałceniu Kamila, oskarżony Jakub D. śmiał się szyderczo (zdjęcie).

    . . .

    10 marca 2015 r. w swojej mowie końcowej ciotka Kamila pytała oskarżonych, jakie mieli prawo, by go zamordować.

    Czy pamiętacie jak on wyglądał? Pamiętasz? A jak go pobiłeś też pamiętasz? Bo ja do końca życia nie zapomnę tego widoku

    – mówiła.

    Jemu bólu żeście narobili i mnie też

    – dodała po chwili.

    Adwokat wspierający kobietę, mec. Jerzy Matysiak, nie wierzył w resocjalizację oskarżonych i żądał dla obu dożywotniego pozbawienia wolności. Takiego samego wymiaru kary chciał prokurator, który proponował jeszcze, by zapłacili rodzinie pokrzywdzonego zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. zł.

    Obrońcy oskarżonych chcieli niższej kary. Adwokat Jakuba D. mec. Ireneusz Olszewski mówił, że do tej tragedii mogłoby nie dojść, gdyby nie zaniedbania ze strony policji. To, że w mieszkaniu D. trwała impreza zgłosiła na komisariacie matka Jakuba R., jednak mundurowi zlekceważyli jej zgłoszenie. Podkreślił także, że to nie Jakub D. rozpoczął katowanie Kamila:

    Po prostu się przyłączył, nie chcąc pozostać w tyle. Jest to swoisty element młodzieńczej subkultury.

    Inną linię obrony przyjął obrońca Dawida R. mec Bartłomiej Krakowski:

    Oskarżony nie jest zbytnio inteligentny. Jak na tę jego inteligencję niezbyt wysoką wpłynęło to, że był od tygodnia w momencie zdarzenia pijany i naćpany, bez momentów dłuższego trzeźwienia?

    Dawid R. ponownie wyraził skruchę, a Jakub D. prosił o łagodny wymiar kary.

    (klik)

    . . .

    17 marca 2015 r. w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zapadł wyrok. Jakub D. i Dawid R. zostali skazani na karę po 25 lat pozbawienia wolności. Ich warunkowe zwolnienie nie może nastąpić wcześniej niż po odbyciu co najmniej 20 lat orzeczonej kary.

    Według sądu motyw działania sprawców był banalny:

    Uznali, że po bójce z Jakubem R., który wcześniej był w mieszkaniu, Kamil był jeszcze za mało pobity. Poza tym – nie zrobił oskarżonym kotletów.

    Ich działanie było bezduszne, bestialskie, świadczące wręcz o odczłowieczeniu. Oskarżeni mieli możliwość przerwania ciągu zdarzeń, jednak napawali się agresją wobec bezbronnego człowieka, który nic im nie zrobił. Potraktowali pokrzywdzonego jak worek treningowy, jak śmiecia, który można wrzucić do skrzyni tapczanu, a po wyjęciu dalej gnębić i tłamsić

    – mówiła sędzia sprawozdawca Anna Warakomska w uzasadnieniu wyroku.

    Prokurator żądał dla oskarżonych dożywocia, jednak sędzia Anna Warakomska uzasadniła:

    Kara dożywotniego pozbawienia wolności swą rangą jest zrównana z kiedyś obowiązującą karą śmierci. Można ją wymierzyć wtedy, kiedy w sprawie brak jest jakichkolwiek okoliczności łagodzących.

    Zdaniem sądu okoliczności łagodzących było kilka, z czym nie zgodził się adwokat ciotki zamordowanego Kamila i złożył apelację.

    W październiku 2015 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał stanowisko sądu w Bydgoszczy, jednak dodatkowo zaostrzył wyrok.

    Sąd podtrzymał orzeczenie z marca, uznając, że kara 25 lat pozbawienia wolności za to zabójstwo jest kara adekwatną. Dodatkowo włączył w treść orzeczenia winę za czyn z artykułu 197 kodeksu, czyli dokonanie zgwałcenia

    – mówił mec. Jerzy Matysiak.

    Dlatego Jakub D. i Dawid R. nie będą mogli ubiegać się o przedterminowe zwolnienie z odbywania kary.

    . . .

    W październiku 2014 r. matka Jakuba D., Wioletta udzieliła krótkiego wywiadu "Gazecie Pomorskiej".

    Ja nie wiem, czemu oni wszyscy, te pismaki wypisują takie bzdury o moim Kubie

    – denerwowała się.

    Nigdy nie miałam z nim problemów. Nie pozwalałam kupować alkoholu. To, jak już przestałam pić. Bo ja już nie piję

    – zaznaczała. Wspominała też, że mówiła synowi by się "z tymi gówniarzami" nie zadawał i że najgorszym z nich wszystkich to "był ten Różko".

    Nie wiem, co teraz zrobię. Chyba napiszę do niego list. Do Kuby. Nie widziałam go od zeszłego roku. Robią z niego w sądzie takiego, co to tylko w kącie stał. A on taki nie jest. Oj nie. Nie pozwoliłby, żeby ktoś go przestawiał z kąta w kąt...

    . . .

    Jakub D. ma obecnie około 25 lat, a Dawid R. 29. Do końca kary zostało im jeszcze do odsiedzenia około 20 lat.

    . . .

    *jakby ktoś chciał zobaczyć sobie to miejsce i przekonać się jak bardzo blisko znajduje się od komisariatu policji to proszę —> klik ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • • •

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego @IgorK.

    • • •

    Zapraszam także na mój drugi hasztag rejestrzboczencow.

    • • •

    Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd oraz z artykułu Agnieszka Kozak "Cztery godziny piekła", który ukazał się w magazynie "Detektyw" nr. 10/2018 (jeżeli ktoś będzie zainteresowany mogę wysłać na priv zdjęcia, chociaż średnio widzę w tym sens, ponieważ pani Kozak skopiowała fragmenty z "Ekspressu Bydgoskiego" i innych gazet, więc tam macie to samo, istne kopiuj–wklej, tylko w innej kolejności + dodała do tego zmyślone informacje i przeinaczyła kilka faktów).

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #morderstwo #gwalt #zgwalcenie #naklo #naklonadnotecia #bydgoszcz
    pokaż całość

    źródło: hfhfhf.jpg

  •  

    Zabójstwo Emmy Walker

    Emma Walker urodziła się 20 marca 2000 roku w Knoxville w Tennessee. Dziewczyna była bardzo towarzyska, zabawna, uwielbiała opiekować się zwierzętami, a w przyszłości chciała zostać pielęgniarką. W 2014 roku rozpoczęła naukę w Central High School i wkrótce została cheerleaderką szkolnej drużyny.

    W tej samej szkole poznała o dwa lata starszego Williama Riley Gaul, członka drużyny footballowej, który wkrótce został jej chłopakiem. Emma i William wydawali się doskonałą parą. Piękni, wysportowani, towarzyscy, lubiani... I początkowo rzeczywiście tak było, jednak wszystko zaczęło się sypać, gdy chłopak rozpoczął naukę w pobliskim college'u. William starał się kontrolować Emmę. Mówił jej jak ma się ubierać, wydzwaniał do niej, gdy wychodziła bez niego, wysyłał jej agresywne wiadomości, a nawet groził. Na domiar złego Emma podejrzewała, że zdradza ją z dziewczyną poznaną na studiach. To przelało czarę goryczy i jesienią 2016 roku 16-latka zerwała toksyczny związek, z czym William nie mógł się pogodzić.

    Dwa tygodnie po zerwaniu, w piątek 18 listopada 2016 roku, szkolna drużyna wygrała mecz, co było świetną okazją do imprezy. Około 23.00 Emma zaczęła otrzymywać dziwne wiadomości z nieznanego numeru. Ktoś napisał, że bliska jej osoba została porwana i aby ją uratować dziewczyna musi wyjść sama z budynku. Początkowo nastolatka stwierdziła, że nadawcą z pewnością jest William, jednak wiadomości nie przestawały przychodzić, więc wkrótce wyszła przed dom razem ze swoim kolegą. W krzakach przed budynkiem znaleźli leżącego Williama, który podobno został porwany i porzucony w tym miejscu, nie pamiętał jak do tego doszło.

    Sobotni poranek Emma spędzała sama w domu, gdy nagle zamaskowany mężczyzna ubrany na czarno zaczął dobijać się do drzwi. Przerażona nastolatka zadzwoniła do Williama z prośbą o pomoc, jednak gdy chłopak przyjechał, intruza już nie było. Tego samego dnia William pokazywał swoim dwóm kolegom pistolet, który należał do jego dziadka. Twierdził, że to na wypadek kolejnego porwania lub pojawienia się zamaskowanego napastnika.

    Mimo, że wydarzenia z tego weekendu bardzo zaniepokoiły Emmę, niedziela upłynęła spokojnie i niczym się nie wyróżniała. W nocy z niedzieli na poniedziałek ojciec dziewczyny usłyszał dwa bardzo głośne dźwięki, przypominające trzaśnięcia drzwiami. Mężczyzna postanowił przejść się po domu i sprawdzić co się stało. Zajrzał do pokoju córki i wydawało się, że dziewczyna śpi. Wszystko wyglądało normalnie, więc położył się z powrotem do łóżka.

    W poniedziałek 21 listopada 2016 roku około 6.00 matka Emmy przyszła ją obudzić. Nastolatka leżała twarzą w poduszce i nie odpowiadała na wołania kobiety. Matka sprawdziła jej puls, był niewyczuwalny. Przerażona zadzwoniła na numer alarmowy. Po przyjeździe pogotowia okazało się, że Emma została postrzelona w głowę i zmarła we wczesnych godzinach porannych. W ścianie obok jej łóżka widniały dwie dziury po kulach. Napastnik strzelał z ogrodu. Musiał doskonale wiedzieć, gdzie stoi łóżko dziewczyny. Podejrzenia od razu padły na Williama.

    Podczas przesłuchania 18-latek do niczego się nie przyznawał. Unikał wymawiania imienia Emmy i nazywał ją „dziewczyną”. Zaprzeczał, że miał dostęp do jakiejkolwiek broni palnej. Ta ostatnia informacja bardzo zdziwiła jego dwóch kolegów, którym jeszcze w sobotę chwalił się pistoletem dziadka. Chłopcy byli niemal pewni, że to William zamordował Emmę i postanowili pomóc policji. Zaopatrzeni w podsłuch udali się do mieszkania 18-latka i zaczęli wypytywać go o broń. Przyznał wtedy, że nic nie powiedział o niej policji, ponieważ bał się, że zostanie powiązany ze sprawą. Cała trójka postanowiła udać się nad rzekę, aby wyrzucić pistolet. Gdy wysiadali z samochodu policja aresztowała Williama. Oczywiście okazało się, że to właśnie z tej broni zastrzelono Emmę. Dodatkowo w samochodzie 18-latka znaleziono czarny strój, którego najprawdopodobniej użył do nastraszenia dziewczyny w sobotę.

    Proces Williama Gaul rozpoczął się w maju 2018 roku. Przez tydzień przesłuchano 30 świadków. William utrzymywał, że nie chciał zabić Emmy, a jedynie ją nastraszyć, aby przerażona wróciła w jego opiekuńcze ramiona. Ława przysięgłych uznała go za winnego zabójstwa 1-stopnia i skazała na dożywotnie więzienie. Może starać się o przedterminowe zwolnienie najwcześniej po 50 latach pozbawienia wolności.

    Źródła: mirror.co.uk, abcnews.go.com, washingtonpost.com, youtube.com

    #historieriley
    pokaż całość

    •  

      @riley24: ciekawe, bo nie wydaje mi sie zeby to bylo morderstwo z premedytacja. Gosc wzial bron od dziadka wiec pewnie nie jakies cacko. Z wpisu nie wynika aby mial jakiekolwiek doswiadczenie z bronia zwlaszcza ze pokazywal bron kolega i sie jaral. Trafic przez sciane w glowe to raczej nie jest latwe zadanie. Podejrzewam ze strzelal aby ja nastraszyc niestety dostala kulke ktora juz byla mocno spowolniona. Dlatego nie bylo to tak "efektowne" i jej ojciec nie zauwazyl nic podejrzanego. W dodatku dlugo umierala, wiec rana nie mogla byc jakas olbrzymia. pokaż całość

    • więcej komentarzy (100)

  •  

    #motoryzacja #bmw

    Hej mirki. Mam pytanie odnosnie BMW serii 3 (E90)

    Zawsze podobaly mi sie bety E46 i E90, jak wyglada sprawa uzytkowania takiego auta na codzien?

    - Ile trzeba zaplacic za "dobry" egzemplarz? (2.0D 3.0D lub jakas mocniejsza benzynka w gazie)
    - Jakie sa koszta utrzymania takiego auta?
    - Jaki jest komfort jazdy?

    •  

      @jaavi666: jezdzilem 3 bmw e90. Wszystkie trzy to byly diesle 2.0. Znam ich wlascicieli ktorzy je maja kupe czasu. Wiec tak:

      Aktualbie za cene 21k kupisz albo e91 z fajnym wyposazeniem, albo zadbane e90 ale raczej bez wypasu. Oczywiscie mowimy tu o wersji 2.0. 3.0 to jest wrecz legendarny silnik i jest swietny ale swoje trzeba za niego dac wiec sie nie wypowiem. Co do auta? Duzo sie nie psuje jesli nieoszczedzasz i robisz serwisowanie na bierzaco. Koszty utrzymania? Musisz pamietac ze to nie renault czy inny peugot wiec wszystkie ceny trzeba odpowiednio pomnozyc ale tez nie sa jakos nieziemsko drogie.

      Co do 2.0 nikomu z 3 znanych mi aut nic sie tam nie dzieje. Oczywiscie polecam wersje mocniejsza. Ta co ma 120 (okolo) jezdzi poprawnie ale to tylko tyle, wersja mocniejsza 2.0 jest o wiele fajniejsza.

      Samo auto zaskakuje iloscia miejsca jak na serie trzecia. Ogolnie to polecam, fajne auto tylko uczulam na szukanie tego auta. Najlepiej znalezc kogos kto mial go dlugo, albo wymienil po prostu na nowsze. Latwo sie nadziac na jakies skladaki i troche trzeba sie naszukac dobrego egemplarzu ale da sie.

      A no i cena nie jest wyznacznikiem stanu bo zdarzylo mi sie ogladac taka za 28k i jej utrzymanie nie umywalo sie do takiej za troche ponad 19k
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Co myslicie mirki o ostarynie? Ktos na tym lecial? Robiliscie odblok czy nie? Bo czytam o tym i widze ze opinie sa podzielone.

    #mirkokoksy #zdrowie i chocisz nie do konca to taguje #sterydy

  •  

    Halo mirasy błagam o pomoc
    Gdzie mogę zabrać dziewczynę na kawkę, jedzenie we wrocławiu w okolicach PKP?
    #wroclaw #rozowepaski

  •  

    Ta się zastanawiam o co chodzi z tą mentalnością Ukraińców.
    U mojego Padre pracuje ich sporo i on jest ich kierownikiem czy coś takiego (rozdziela pracę, pilnuje, ocenia itp itd). Ogólnie spoko jest ,,szefem".
    I sęk w tym, że co tydzień dostaje od nich jakieś gifty. Nic specjalnego (alkohol, słodycze i takie tam drobnostki).
    Czy tylko dla mnie to trochę dziwne?
    On mówi, że dają mu bo jest dla nich miły i w ogóle. Jedyne co przychodzi mi do głowy to to, ze:
    - chcą mu się podlizać aby ich dobrze traktował
    - chcą mu podziękować za to, że dobrze ich traktuje
    - na Ukrainie tak się robi...?

    Nie spotkałam się z czymś takim i się zastanawiam o co chodzi (Nie żeby ktoś cierpiał w tym ukladzie)

    #pytanie #oswiadczenie #oswiadczenie #ukrainiec ??? #ukraina
    pokaż całość

  •  

    Odprawianie przez pracowników Kościoła katolickiego egzorcyzmów nad pojazdami Policji wpisało się już tak bardzo w lokalny folklor, że mało kto zastanawia się nad potrzebą czy sensownością tych działań. Funkcjonariusze policji, mający pierwszorzędne zadanie przestrzegać prawa stanowionego, z wiadomych tylko sobie przyczyn pozwalają na odprawianie religijnych ceremoniałów, niejako utwierdzając społeczeństwo w przekonaniu o akceptacji wyższości prawa kanonicznego (ew. boskiego) nad stanowionym. Mówimy STOP takim zabobonom!
    #sklerwysyny #policja #radiowoz #egzorcyzmy #zabobony #nowysacz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mircy, poradźcie mi co robić.
    Żona jakiś czas temu otrzymała z warszawskiego ZTM poważnie brzmiące pismo, że rzekomo w latach 2013-2014 korzystała z doładowanej na lewo karty miejskiej. W związku z tym żądają uregulowania kwoty i oddają sprawę do prokuratury. Dość mocno się zdziwiliśmy, bo żona nie korzysta z komunikacji miejskiej od połowy 2013, kiedy to urodziła dziecko i poszła na urlop macierzyński. Do pracy nie wróciła do tej pory, z komunikacji korzysta sporadycznie może 2-3 razy w roku. Swojej karty miejskiej nie posiada też jakoś od połowy 2013. Twierdzi że zgubiła i miała wyrobić duplikat, ale odkładała to i w końcu machnęła ręką bo stwierdziła że nie potrzebuje. Na pismo ZTMu żona odpisała wyjaśniając co i jak i zapomniała o sprawie.
    Parę dni temu dostała wezwanie na komendę na przesłuchanie w charakterze świadka. Bardzo się denerwuje, bo pierwszy raz w życiu będzie przesłuchiwana i nie wie czego się spodziewać. Nie ma żadnego dowodu zgubienia karty, nigdzie tego nie zgłaszała. Fakt, że przebywała w tym czasie na urlopach ma udokumentowany ale czy to ma jakieś znaczenie? Czy grozi jej postawienie jakichś zarzutów? Nie była nigdy karana, nawet mandatu nigdy nie dostała.
    Poradźcie mi proszę jak ją pocieszyć, bo w sumie nie wiem co mogę zrobić w tej sytuacji.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Ehh mircy auto codziennie odpala na strzał, dzisiaj nawet zbytnio mrozu nie ma a nawet sie nie otworzylo, przekrecenie stacyjki w ogole bez reakcji jak by mi ktoś akumulator wyciagnal. I teraz isc do pracy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #zalesie

  •  

    poleć ktoś jakiś taki serio super świetny film, ale taki jakiś trochę psychologiczny może nutka dramaciku, jakieś plot twisty - generalnie taki, że jak go zobaczę dzisiaj do nie zasnę, bo będę rozkminiać film - ten kto wygra dostanie dużo plusów

Osiągnięcia (4)