Miłośnik bimbru, fotografii, pieśni wielkopostnych i najlepszej siatkarskiej ligi świata.

  •  

    W chuj nietypowa sytuacja
    Oby Kwolkowi nic poważnego się nie stało
    #siatkowka

    +: T..................n
  •  

    Ostatnio sporo dyskutuje się na tagu o polskich przyjmujących i ich hierarchii przed Igrzyskami w Tokio. Tak więc przedstawiam małe statystyczne podsumowanie dotychczasowych zdobyczy punktowej i krótkiej subiektywnej oceny 4 topowych polskich przyjmujących grających w Pluslidze, którzy to rywalizować będą o wyjazd do Rio.

    Bartosz Kwolek
    272 punkty w 65 setach w 18 meczach:

    28 zagrywką przy 268 wykonanych i 55 błędach
    18 blokiem
    226 atakiem przy 470 wykonanych i 33/36 błędach/blokach
    Atak skuteczny: 48,09%
    437 przyjęć - 26 błędów - 55,39% przyjęcia dokładnego - 25,17% przyjęcia perfekcyjnego

    -8 w rankingu punktujących (najwyżej ze swojej drużyny)
    -7 w rankingu atakujących (najwyżej ze swojej drużyny)
    -4 w rankingu zagrywających (najwyżej ze swojej drużyny)
    -12 w rankingu przyjmujących
    -39 w rankingu blokujących

    3 razy wybierany na MVP spotkania

    Od początku sezonu niekwestionowany lider zespołu ze stolicy. W obliczu dużych problemów z obsadą prawego skrzydła w Warszawie właśnie na Kwolku zazwyczaj spoczywała rola gracza który miał kończyć trudne piłki. Wraz z Kevinem Tille i Damianem Wojtaszkiem stanowią jedną z najlepszych linii przyjęcia w tegorocznych rozgrywkach. Dysponuje również świetną ofensywną zagrywką, której moc oddaje miejsce w rankingu najlepiej zagrywających.

    Aleksander Śliwka
    223 punkty w 65 setach w 17 meczach:

    10 zagrywką przy 252 wykonanych i 36 błędach
    13 blokiem
    200 atakiem przy 401 wykonanych i 28/26 błędach/blokach
    Atak skuteczny: 49,88%
    336 przyjęć - 21 błędów - 53,48% przyjęcia dokładnego - 25,89% przyjęcia perfekcyjnego

    -16 w rankingu punktujących (najwyżej ze swojej drużyny)
    -14 w rankingu atakujących (najwyżej ze swojej drużyny)
    -47 w rankingu zagrywających
    -20 w rankingu przyjmujących
    -63 w rankingu blokujących

    3 razy wybierany na MVP spotkania

    Tak jak Kwolek pozostaje w bardzo dobrej od początku sezonu i jest chyba wraz z Zatorskim i Tonniuttim najpewniejszym punktem ZAKSY. W ataku oprócz mocnego uderzenia lewą ręką charakteryzuje się również wszelkimi obiciami bloku, wciskaniem piłki między ręce czy atakiem oburącz. W przyjęciu jest pewnym punktem, zaś w zagrywce łączy dobry float i silniejszą zagrywkę z wyskoku.

    Tomasz Fornal
    226 punktów w 62 setach w 18 meczach:

    18 zagrywką przy 218 wykonanych i 38 błędach
    28 blokiem
    180 atakiem przy 380 wykonanych i 29/37 błędach/blokach
    Atak skuteczny: 47,37%
    360 przyjęć - 29 błędów - 59,04% przyjęcia dokładnego - 25,56% przyjęcia perfekcyjnego

    -13 w rankingu punktujących
    -19 w rankingu atakujących
    -23 w rankingu zagrywających
    -6 w rankingu przyjmujących
    -14 w rankingu blokujących (najwyżej ze swojej drużyny)

    3 razy wybierany na MVP spotkania

    Początek sezonu dla Jastrzębskiego Węgla był co najmniej zły, a poziom zbliżony do gry całego zespołu prezentował świeżo ściągnięty z Radomia Tomasz Fornal. Jednak wraz z przyjściem Slobodana Kovaca dyspozycja młodego "gniewnego" przyjmującego eksplodowała. Stabilny i dokładny w przyjęciu, mocny w zagrywce. W ostatnim czasie jego firmowym zagraniem stało się przepychanie i wciskanie piłki przez blok, ale również w ofensywie potrafi pokazać potężną moc (choć nie wystrzega się wtedy błędów). Wielkim atutem tego przyjmującego jest gra blokiem, gdzie tym elementem często spektakularnie zatrzymuje na lewym skrzydle atakujących drużyny przeciwnej.

    Artur Szalpuk
    177 punktów w 57 setach w 16 meczach

    12 zagrywką przy 198 wykonanych i 33 błędach
    12 blokiem
    153 atakiem przy 329 wykonanych i 21/19 błędach/blokach
    Atak skuteczny: 46,50%
    358 przyjęć - 24 błędy - 37,71% przyjęcia dokładnego - 17,04% przyjęcia perfekcyjnego

    -26 w rankingu punktujących
    -25 w rankingu atakujących
    -36 w rankingu zagrywających
    -62 w rankingu przyjmujących
    -63 w rankingu blokujących

    Ani razu nie został wybrany na MVP spotkania

    Obyty już w kadrze narodowej zawodnik po fatalnym sezonie 2018/19 wrócił do dobrego grania. Przyjmujący w przeciwieństwie do trzech wyżej wymienionych jest raczej bardziej usposobiony ofensywnie. Ze względu dużą rotację w drużynie z Bełchatowa grał nieco mniej, choć przez cały czas gdy był na boisku trzymał stabilny poziom grania i był mocnym punktem zespołu w szczególności w elemencie ataku.

    #siatkowka #plusliga #tokio2020
    pokaż całość

    •  

      @QcyKrul: Jak to może wyglądać na ten moment? Na miejsce defensywnego mogą rywalizować Kwolek/Śliwka/Fornal, a ofensywnego Szalpuk/Bednorz (biorę go pod uwagę, bo kto wie). Trenerzy stosują ten podział na ofensywę/defensywę na tej pozycji czy nie do końca? Czy do Rio można wziąć środkowych/przyjmujących w stosunku 4/4 czy np. 3/5 też jest możliwe? Nie znam się tak na siatkówce, stąd moje banalne pytania.

      +: tzim
    •  

      @Arw165: Nie ma jednoznacznego podziału na defensywnych i ofensywnych przyjmujących. Takie dzielenie, jest to bardziej sposób na określenie wiodących umiejętności zawodnika. Leon czy Bednorz dysponują silnym atakiem i znakomitą zagrywką, przy czym bywają "dziurami" w przyjęciu zagrywki, stąd określa się ich jako ofensywnych. Zaś Kwolka i Fornala stawia się w grupie zawodników o specyfikacji defensywnej - ich najstabilniejszymi elementami gry są właśnie przyjęcie oraz świetna praca w obronie. Podział jest symboliczny, bo każdy przyjmujący musi wykazywać się tak i elementach ofensywnych i defensywnych.

      Na Igrzyska można zabrać 12 siatkarzy. Kwestią wyłącznie selekcjonera jest decyzja czy powoła na ten turniej 5 przyjmujących i 2 środkowych albo 3 przyjmujących i 4 środkowych. W przypadku reprezentacji Polski najpewniej będzie to 2 rozgrywających, 2 atakujących, 4 przyjmujących, 3 środkowych i 1 libero.

      Fakt, że zgłoszonych może tylko 12 zawodników, dla naszej reprezentacji jest dużą przeszkodą, ze względu na potencjał naszego składu. Na ten moment niemal pewne jest, że któryś z bardzo mocnych zawodników, który w innych czasach byłby pewniakiem do składu, teraz do niego nie wejdzie. Wystarczy napisać, że w walce o Igrzyska odpadnie kilka spośród takich nazwisk jak: Konarski, Muzaj, Kłos, Kochanowski, Bieniek, Huber, Kwolek, Bednorz, Śliwka, Fornal, Wojtaszek, Popiwczak, Łomacz, Komenda.
      pokaż całość

  •  

    Na szczęście przed Resovią teraz sami mniej wymagający rywale - Skra, Zaksa, Jastrzębie, Verva i Trefl.
    #siatkowka

    +: Noxgate, T..................n +2 innych
  •  

    Warszawa - Jastrzębie
    I jeszcze Mieliewski i Mazur za mikrofonem
    To się musi udać
    #siatkowka

  •  

    Kiedy całą rodziną próbujecie położyć najebanego starego spać
    #siatkowka #plusliga

    źródło: 20191215_201405.jpg

  •  

    Slobodan Kovac nowym trenerem Jastrzębskiego Węgla.
    #siatkowka #plusliga

  •  

    Jeśli do drużyny z Warszawy dołączy Udrys w formie, to ta drużyna może powalczyć o wysokie miejsca w LM. Kapitalna gra w defensywie i przyjęciu, dwaj świetni blokujący, rozgrywający kreator, brakuje tylko solidnego prawego skrzydła.
    #siatkowka

  •  

    Utwierdzam się coraz bardziej w przekonaniu że Śliwka i Kwolek to najsolidniejsi przyjmujący nr 3 i nr 4 w kadrze
    #siatkowka

    +: rbk17
    •  

      @QcyKrul: patrząc na początek sezonu to powiedziałbym nawet że Kwolek to numer 3. Jest w takiej formie że on już może nie być postrzegany tylko jako defensywny przyjmujący. Śliwka to Śliwka nieschodzący w lidze poniżej pewnego poziomu, który sobie świetnie radzi właśnie w takich szlagierach

      +: rbk17
  •  

    Verva Warszawa Orlen Paliwa vel. Projekt Warszawa czyli dawniej AZS Politechnika Warszawska a późniejsze ONICO.

    quick math
    #siatkowka

  •  

    PlusLiga by Qcyk vol.1

    Beka z Asseco Resovii. To jest kurwa wręcz nieprawdopodobne. Zmiana prezesa, zmiana trenera, po raz kolejny wielkie rotacje w składzie (oparte na zaciągnięciu przez Piotra Gruszke połowy GKSu Katowice z ubiegłego sezonu). Rezultat? W I E L K I C H U J XD. Na papierze mamy mocny, dosyć szeroki skład. Mamy nawet to czego ekipie z Podkarpacia w minionym sezonie najbardziej brakowało - liderów ofensywy - w osobach Nicolasa Hoag'a i Zbigniewa "ZB9" Bartmana. Co Resovia pokazuje w pierwszych meczach? Kał, gówno, srake, kupe, stolec, łajno, wysrywy, fekalia. Pierwszy mecz z GKSem Katowice - tutaj jeszcze ekipe z Rzeszowa usprawidliwić - pierwszy mecz sezonu, brak zgrania, do tego ekipa ze Śląska zagrała bardzo dobry mecz. W takich okolicznościach, wywalczenie przez Pasy jednego punktu nie zakrawało o blamaż. Na następne mecze Resovia przeniosła się do Twierdzy Podpromie na mecze z debitantem w PlusLidze - Ślepskiem Suwałki i AZSem Olsztyn. Nie rozwlekając się zbytnio, Resovia została u siebie dwa razy rozjebana jak Kościuszko pod Maciejowicami. W pierwszym meczu dostąpilismy prawdziwej siatkarskiej ekstazy, kiedy to w fantastycznym, mistrzowskim stylu do Rzeszowa powrócił jako trener beniminka - A N D R Z E J K O W A L. Veni, Vidi, Vici. Świetny mecz ekipy z największego zadupia w Polsce. Rzeszów zdobyty. Ignaczak wkurwiony. Grucha i spóła kilka dni po wpierdolu liczyła na pierwszą wygraną, podejmujac Parówkowych z Olsztyna. Zamiast wygranej, a jakże WPIERDOL. Nie będę się rozpisywał bo meczu nie oglądałem, ale oglądając jesgo skrót i czytając opinie ludzi którzy to kurwa widowisko mieli okazje zobaczyć, wysnuwam teze że Asseco prezentowała styl podobny do Roberta Mateji lądującego w Planicy na 80 metrze. Kurwa na prawdę nie wiem, co musi się zmienić w Rzeszowie, żeby ta drużyna w końcu ruszyła i prezentowała poziom z lat 2011-2016, kiedy była faworytem w prawie każdym meczu na ligowym podwórku. Na papierze dobre transfery, mocne punkty w ofensywie, liderzy na boisku, kreatorzy gry, nagle po założeniu rzeszowskiego pasiaka to wszystko chuj strzela i zawodnicy Ci zaczynają grać porażającą padakę. Kurwa jakby do Rzeszowa ściągnąć Leona, N'Gapetha, Bruno, Sokołowa, Muserskiego, Simona i Grebennikova to chyba toczyli by zacięty bój z MKSem Będzin zakończony wygraną 3:1 ekipy ze Śląska. Brzmi jak żart ale tak by pewnie było. Beka z Asseco Resovii.

    #siatkowka #plusliga #sport #rzeszow
    pokaż całość

  •  

    Proszę państwa powoli zaczynamy inbę

    Asseco Resovia Rzeszów - A N D R Z E J K O W A L 1:2
    #siatkowka

  •  

    Już dzisiaj o 17:30

    WIELKI POWRÓT

    A N D R Z E J A K O W A L A

    NA HALE PODPROMIE

    #siatkowka #plusliga

    +: T..................n, GonzoPicasso +5 innych
  •  

    "Trzeba pokazać tutaj Amerykanom że mamy coś twardszego w ręku" - Wojciech Drzyzga
    #siatkowka

  •  

    P O W R Ó T K R Ó L A

    źródło: 1557254819358.jpg

    +: T..................n
  •  

    Za nami 83. sezon siatkarskich mistrzostw Polski (19. sezon jako liga profesjonalna) organizowany przez PLS pod egidą PZPS, szerzej znana jako PlusLiga i przez ekspertów Polsatu z Łukaszem Kadziewiczem na czele, określana często "Ligą Mistrzów Świata". Mówi się o niej, że jest 3 najlepszą ligą świata, ustępując jedynie włoskiej Serie A i rosyjskiej Superlidze.

    Gdyby ktoś ostatni rok błąkał się po Jaskini Optymistycznej, przypomnę że na koniec sezonu tabela ułożyła się następująco:

    1. ZAKSA Kędzierzyn Koźle
    2. ONICO Warszawa
    3. Jastrzębski Węgiel
    4. Aluron Virtu Warta Zawiercie
    5. Cerrad Czarni Radom
    6. PGE Skra Bełchatów
    7. Asseco Resovia Rzeszów
    8. GKS Katowice
    9. Trefl Gdańsk
    10. Indykpol AZS Olsztyn
    11. Cuprum Lubin
    12. Łuczniczka Bydgoszcz
    13. MKS Będzin
    14. Stocznia Szczecin

    Zakończone rozgrywki może nie ekscytowały poziomem sportowym, ale z pewnością nadrabiały wszelkimi aferami, roszadami z dupy i ogólnym burdelem porównywalnym do sytuacji w Somalii. A teraz po tym cudownym wskrzeszenie Łazarza wstępie, zapraszam do P O T Ę Ż N E G O P O D S U M O W A N I A minionego sezonu.

    (ORLEN XD) STOCZNIA SZCZECIN

    Jak już jesteśmy przy wskrzeszaniu, w Szczecinie postanowiono wskrzesić siatkówkę i przywrócić klub z portowego miasta na szczyt. Wizja zbudowania siatkarskiego giganta, mogąca spokojnie rywalizować z "wielkim skokiem" autorstwa Mao Zedonga. Do stolicy zachodniopomorskiego ściągnięto znakomite nazwiska: Radostin Stojczew został dyrektorem sportowym, przyjęcie obsadzili niegdyś najlepszy na świecie - Matej Kazyjski oraz lider reprezentacji Kanady - Nicolas Hoag, wspomagani dobrze znanym z PlusLigi Nico Penchevem. Za rozegranie odpowiadali starzy wyjadacze - Łukasz Żygadło i Lukas Tichacek, którzy mogli jeszcze rozgrywać piłki do takich tuz jak Simon van de Voorde i świeżo upieczony MVP mistrzostw świata - Bartosz Kurek. Ambicje zarządu klubu ze Szczecina były wielkie jak inflacja w Wenezueli, a takie nazwiska w składzie dawały z pewnością nadzieję na zawojowanie ligi. Jak wyszło? Otóż wyszło chujowo jak we wspomnianej Wenezueli. Zapowiedź spadnięcia z rowerka dostaliśmy już w pierwszym meczu Stoczni, która podejmowała u siebie Trefl Gdańsk. Już na początku pierwszego seta, w Netto Arenie zapanowała ciemność większa niż podczas bitwy o Winterfell (HBO ty kurwo jebana). Wszystko podobno przez odpalonego w kiblu przez kibica szluga, który to uruchomił czujnik dymu, który by pomóc w ewentualnej ewakuacji publiczności, wyjebał światło w całej hali. Jako że awarii nie udało się naprawić, mecz przesunięto na inny termin. Po olbrzymiej klapie na inaugurację sezonu, Stoczniowcy prowadzeni przez Mieszko Gogola wskoczyli na falę wznoszącą, plasując się w czubie tabeli. Sielanka nie trwała jednak długo. W listopadzie zaczęło się głośno mówić o problemach finansowych klubu ze Szczecina, a niedługo po tym największe gwiazdy z Bartoszem Kurkiem na czele rozwiązały swoje kontrakty z dawnym Espadonem. 13 grudnia 2018 roku klub oficjalnie wycofał się z rozgrywek. Śmiało możemy tutaj mówić o kompromitacji nie tylko klubu, ale i całej polskiej ligi. Niejako winowajcą słyszalnego na Wyspach Marshalla upadku była firma ORLEN, która miała zostać sponsorem tytularnym klubu znad morza, jednak wycofała się z projektu by załadować grube pieniądze w czołowego kierowcę F1, którego kult w pewnym momencie można by porównać do papieża Jana Pawła II i PUDZIANA. Po upadku z rowerka zawodnicy Stoczni poszli w różne strony - Kurek i Penchev trafili do ONICO Warszawa, Kazijski, Hoag i van de Voorde wybrali kierunek Włochy, a Łukasz Żygadło będący jednym z autorów całego projektu pozostał bez klubu.
    Siatkówka w Szczecinie poszła się jebać.

    OSTATNIE DNI TRENERA TYSIĄCLECIA - ANDRZEJA KOWALA

    Przed startem sezonu 2018/2019 kolejnym faworytem do walki o medale był zespół Asseco Resovii Rzeszów prowadzony przez ANDRZEJA KOWALA. Na papierze bardzo dobry skład miał klub z Podkarpacia, taki równy, zbilansowany, ze zmiennikami i ogólnie pozwalający na rotację i spokojnie granie przez cały sezon. Oczywiście wszystko to chuj strzelił. Skład z założenia zbilansowany okazał się po prostu rozjebany, a arcymistrzowskie skomponowanie go uniemożliwiało rotację przez limit obcokrajowców. Przez pierwsze 4 kolejki pasiaki obskoczyli wpierdol od Zawiercia, Warszawy, Katowic i Szczecina. Po meczu ze Stocznią, doszło do zdecydowanie najsmutniejszego wydarzenia minionych rozgrywek. Wtedy to, z funkcją trenera Resovii pożegnała się legenda tego klubu - ANDRZEJ KOWAL. Na jego miejsce sprowadzono pracującego już wcześniej w Polsce Ghorge, George, Ghorgere.. kurwa no tego Rumuna Cretu, zaś sam ANDRZEJ KOWAL wybral później ACS Volei Municipal Zalău jako miejsce pracy (swoją drogą wygrał on ze swoim klubem rundę zasadniczą i teraz bije się o mistrzostwo Rumunii XD). Nowy szkoleniowiec nie odmienił jednak gry zespołu, który potrafił przegrać na Podpromiu 0:3 z jebanym MKSem Będzin. Po otrzymaniu kolejnych srogich wpierdoli, z klubem rozstał się jego dotychczasowy prezes - Bartosz Górski, a zastąpił go wykurwisty niegdyś libero i legenda pasiaków - Krzysztof Ignaczak. Zmiana ta nieco odmieniła Resovię, która odbiła się od dna tabeli i wyprzedziła takie potęgi jak Będzin czy Bydgoszcz. Pasiaki z nowym prezesem i szkoleniowcem zakończyły na 7 miejscu, co jest zdecydowanie wynikiem fatalnym jak wygląd Kucharczyka po meczu z Ajaksem, szczególnie jeśli popatrzymy na skład, który na papierze wydawał się bardzo mocny. Co jednak zawiodło? Zawodnikiem który najbardziej zawiódł był zdecydowanie Damian Schulz. Przychodzący po absolutnie świetnym sezonie z Trefla Gdańsk atakujący miał być liderem w ataku i kończyć wszystko czego inni nie skończą. Jak wyszło? Chujowo. Może nawet nie chujowo, bo nie wiem jak inaczej opisać to że z pierwszego składu został wygryziony przez Jakuba Jarosza XD. Generalnie swoją katastrofalną postawą Schulz zamknął sobie drogę do kadry. Kolejnym graczem który morze zamienił na Podkarpacie był Mateusz Mika. No i kurwa nie grał nic klapa totalna lecimy dalej. Rafael Redwitz, Kawika Shoji - nowa para rozgrywających miała być mieszanką młodości i doświadczenia, a okazała się być mieszanką gówna i kału. Co prawda Amerykanin pod koniec sezonu zaczął coś prezentować na swojej pozycji, a Rafa został odesłany z klubu przez Ignaczaka i zastąpiony przez Łukasza Kozuba. Jedynymi zawodnikami którzy grali solidnie w Rzeszowie w tym sezonie byli Rossard - który wygrywał niektóre mecze praktycznie w pojedynkę, oraz David Smith. Oboje jednak na szczęście albo nieszczęście żegnają się z wielokrotnym medalistą Mistrzostw Polski. Resovia przyzwyczaiła nas że wraz z końcem sezonu dochodzi do rewolucji w składzie, podobnie jest i teraz. Miejsce Cretu zajmie uczestnik Tańca z Gwiazdami - Piotr Gruszka, a wraz z nim przyjdzie kilku zawodników z GKSu Katowice, ale chyba jedynym wartym wspomnienia jest Thomas Rousseaux. I co najistotniejsze - w klubie spod Bieszczad na pewno zostaje Rafello Buszcorena vel. Rafał Buszek - ostoja ofensywy, defensywy, psychiki, wulkanizmu, przenośny Wielki Zderzacz Hadronów i mistrz plasów w środek boiska.
    Co przyniesie następny sezon? O ile potwierdzą się informacje o transferze klasowego przyjmującego takiego jak Hoag lub Conte, znów będzie można mówić o Resovii jako o klubie który będzie mógł się bić o medale, nie tylko te z ziemniaka.

    JEDEN TRENER PÓJDZIE TU DRUGI TRENER PÓJDZIE TAM

    PlusLiga 2018/2019 była jebaną karuzelą jeśli chodzi o roszady wśród trenerów. Inbę rozpoczął wszechpotężny ANDRZEJ KOWAL, który pożegnał się z Asseco Resovią Rzeszów, a za niego sprowadzono sympatycznego długowłosego Rumuna. Prawdziwe tąpnięcie, a wręcz jebnięcie przyszło w grudniu. Wówczas to fefedron vel. Ferdinando de Giorgi zrzekł się posady w Jastrzębskim Węglu i na swoich skrzydełkach uleciał do Włoch by prowadzić Cucine Lube Civitanova. Skurwiel jeden. Straciłem wtedy resztki szacunku do niego. Ale chuj z nim. Na jego miejsce z Indykpolu AZSu Olsztyn ściągnięto Roberto Santillego, zaś w jego miejsce do zespołu sponsorowanego przez firmę spod znaku paróweczek przyszedł Mieszko Gogol, który ewakuował się ze szczecińskiego Titanica. W lutym doszło do kolejnej rotacji, tym razem na spodzie tabeli. Przez problemy finansowe z MKSu Będzin odszedł Gido Vermeulen, a został zastąpiony przez jego asystenta - Emila Siewiorka, mistrza subtelności i użytkownika najdelikatniejszego języka jaki mógłbyś sobie wyobrazić. Tyle by było jeśli chodzi o rotacje które już zaszły, jednak wszędzie słyszymy kalumnie o tym co ma nastąpić. I tak oto wraz ze startem następnego sezonu, w Katowicach zjawi się Dariusz Daszkiewicz a Piotr Gruszka zastąpi Grześka Kreta w Rzeszowie, Mieszko Gogol zajmie miejsce Roberto Piazzy w Bełchatowie, ze Skry również wyemigruje Michał Winiarski, który trafi do Trefla Gdańsk w miejsce srebrnego lisa Anastasiego, który to zastąpi w Warszawie Stephana Antigę. W tym całym zamieszaniu obecnie bez trenera pozostają Łuczniczka Bydgoszcz i AZS Olsztyn. Faza jak chuj. Karuzela kurwa lepsza niż po odsłuchaniu DOSKOZZZY podczas stanu ciężkiego upojenia się alkoholem.

    ZAKSA, ONICO, NIESPODZIANKI I OGÓLNY BURDEL

    Faza zasadnicza PlusLigi miała jednego słusznego zwycięzcę - ZAKSE Kędzierzyn Koźle, która zaliczyła serię 14 zwycięstw bez porażki (i bez remisu jakby ktoś miał wątpliwości), i która pozycję lidera trzymała praktycznie od początku do końca. Po drodze zdobyła jeszcze Puchar Polski, ale ten turniej oprócz nazwy i historii to gra o nic, więc pozwolę go sobie ominąć jak wątek Dorne w najpopularniejszym obecnie emitowanym serialem. Jednak granie ligi, pucharu i Ligi Mistrzów ciągle jednym składem, w osobach Śliwki, Deroo, Toniuttiego, Kaczmarka, Bieńka, Wiśniewskiego i Zatorskiego zaowocowało kryzysem formy pod koniec fazy zasadniczej, który to jednak koziołkowi potrafili przezwyciężyć i w końcowym rezultacie zdobyć po roku przerwy tytuł mistrzowski, ale o tym napiszę jeszcze potem. Gdy jakoś w okolicach Final Four PP kontuzję złapał filar ZAKSY - Sam Deroo do pierwszego składu wskoczył w jego miejsce młody Rafał Szymura, który to Belga zastąpił zajebiście i został przez wielu ekspertów lepszych i gorszych dopisany do listy "siatkarzy perspektywicznych". Od następnego sezonu trafi on do GKSu Katowice, gdzie będzie prawdopodobnie liderem na pełnym dystansie. Wracając, ekipa z opolskiego najmniej falowała przez pierwszą część sezonu, czego nie można powiedzieć o innych ekipach.

    Oprócz Resovii, sezon ten został koncertowo wręcz spierdolony przez reprezentantów Kopalni Węgla Brunatnego w Bełchatowie. Prawie tak fatalnie jak Stocznia, sezon rozpoczęli żółto - czarni, od porażki 2:3 na wyjeździe z Łuczniczką. Potem było różnie, raz lepiej raz chujowo. Skra jednak w tym sezonie kojarzy się głównie ze świetnym przygotowaniem fizycznym, którego autorem był Eduardo Romero. Dzięki jego pracy Bełchatów zmienił się w jebany szpital i chyba tylko nielicznym zawodnikom udało się uniknąć kontuzji w trakcie rozgrywek. Sytuacja taka otworzyła drogę do pokazania się takim zawodnikom jak Piotr Orczyk, który okazał się wzmocnieniem tak fantastycznym jak złamanie kości udowej z przemieszczeniem. Oprócz Orczyka kolejnymi partaczami byli kochany przez wszystkich Grzegorz Łomacz, który powinien sypać w Wisłoku Strzyżów (nie urągając oczywiście tej świetnej drużynie), oraz mający być jednym z głównych wzmocnień - mający za sobą kapitalny sezon reprezentacyjny Artur Szalpuk, który w nawet najmniejszym stopniu nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Postawę jeszcze dosyć młodego przyjmującego można częściowo wytłumaczyć kontuzją, ale granie takiego piachu przed i po niej, to już przesada. W pierwszej części sezonu najbardziej popisowym graczem z bełchatowskiego ula był zdecydowanie Renee Teppan. To kurwa co on wyczyniał w ataku to po prostu XD. Przyznać jednak trzeba, że Estończyk złapał dobrą formę pod koniec fazy zasadniczej, i był jednym z autorów wielkiego sukcesu jakim było wejście Skry do czołowej szóstki PlusLigi, o którą to biła się z Resovią, Katowicami i Olsztynem. Pozycja atakującego w ekipie prowadzonej przez Roberto Piazzę była największą bolączką tej drużyny, bo gdy Teppan dostawał wylewu za wylewem na prawym skrzydle, jako swojego zmiennika miał Mariusza Wlazłego, który według Łukasza Kadziewicza dalej fizycznie wygląda jak na MŚ w 2006, ale prezentował poziom taki sam lub gorszy. Na udowodnienie poziomu gigantycznego spierdolenia pozwolę sobie tutaj wspomnieć mecz Skry grającej u siebie z AZSem Olsztyn, kiedy to Teppan i Wlazły zdobyli ŁĄCZNIE tyle samo punktów co Sebastian Warda SAMYM BLOKIEM XD. Jedynymi siatkarzami trzymającymi poziom i będącymi liderami drużyny byli Milad Ebadipour i młody Jakub Kochanowski, który bardzo dobrze zastąpił Srecko Lisinaca i nawet tak jak on potrafi atakować z drugiej linii.

    Oprócz Zaksy i Skry kolejnymi pewniakami do wejścia do fazy play-off była utytułowana już drużyna Jastrzębskiego Węgla i budująca się nowa siła na polskich parkietach - ONICO Warszawa. Siatkarze ze Śląska mimo zawirowań spowodowanych ucieczką tego kutafona de Giorgiego do Włoch i odejściem dawnego lidera drużyny - Salvadora Hidalgo Olivy do Turcji (Sam Kubańczyk pod skrzydłami Mariusza Sordyla w drużynie ze Stambułu sięgnął po puchar i mistrzostwo kraju, a w tym pierwszym turnieju został wybrany MVP imprezy.) prezentował równą, dobrą formę. Niekwestionowanym liderem górników był Julien Lyneel, który nakurwiając lewą ręką potrafił ograć każdego i obić każdy blok. Obok niego na przyjęciu różne epizody miał P O T Ę Ż N Y Niemiec Christian Fromm, który potrafił ciągnąć atak i być zagrożeniem w zagrywce, lub być strzelnicą w przyjęciu i ogólną kulą u nogi. Tak samo jak niemiecki przyjmujący sinusoidę w swojej grze miał Dawid Konarski. Podwójny mistrz świata (tak on jest kurwa podwójnym mistrzem świata XD) w przeciwieństwie do Teppana miał solidnego zmiennika w osobie Jakuba Buckiego, który zaliczył kilka bardzo dobrych meczów. Grą solidnych węglowych jak zawsze solidnie kierował solidny jak Mercedes W123 Lukas Kampa. Drużynę do 3 miejsca po pierwszej części sezonu doprowadził Roberto Santilli, regularnie odpierdalający kosmiczne inby z sędziami.
    Jastrzębianie walkę o awans bezpośrednio do półfinału przegrali z prowadzoną przez szkoleniowca mistrzów świata z 2014 - Stephana Antigę drużynę ONICO Warszawa. Na początku liderami stołecznej drużyny mieli być młodzi przyjmujący - Bartosz Kwolek i Piotr Łukasik, oraz Brazylijczyk Araujo, a grą dyrygował zmiennik Toniuttiego w reprezentacji Francji - Antoine Brizard. W grudniu była Politechnika została bardzo mocno wzmocniona - z upadającej Stoczni Szczecin przyszli do ekipy ONICO Niko Penchew i Bartosz Kurek. Atakujący reprezentacji Polski oczywiście z miejsca stał się absolutnym liderem i główną armatą ekipy. Transfer Kurka pchnął dotychczasowego pierwszego młota - Araujo do odejścia z Warszawy, a drugim atakującym został wiecznie drugi Sharon Vernon - Evans. Warszawianie generalnie szczególnie drugą rundę fazy zasadniczej grali koncertowo, zasłużenie zajmując miejsce zaraz za ZAKSĄ.

    Czołowa szóstka po fazie zasadniczej miała dwie niespodzianki. Tą większą była zdecydowanie drużyna znikąd - Aluron Virtu Tutti Fruti Warta Zawiercie. Pod dowództwem Marka Lebedewa Jurajscy Rycerze prowadzeni przez Marcina Walińskiego, Mateusza Malinowskiego, Alexandre Ferreiry i małego starego Słowaka - Michała Masnego grali kapitalnie, a we własnej hali byli groźni jak Richard Kuklinski. Zawiercianie nie mieli wielkich nazwisk, ciężko nawet stwierdzić czemu kurwa oni znaleźli się tak wysoko, mając skład na poziomie Katowic albo Olsztyna. W każdym razie, to właśnie ekipa z miasta między Zagłębiem Dąbrowskim a Częstochową wywalczyła swój świetny wynik.

    Kolejną niespodzianką, choć już nie tak dużą jak Jurajscy była ekipa Cerradu Czarnych Radom vel. Wojskowych. Miasto słynące z miłośniczki napoju 3 cytryny miało na papierze dobry skład - z mocnymi Fornalem, Żalińskim i dobrym rozgrywającym Vincicem, oraz mającym być motorem napędowym Maksimem Zhigalovem. Osobiście przyznam, że bardzo liczyłem na drużynę Wojskowych, i liczyłem na nieco więcej. Ale mniejsza z moim subiektywnym pierdoleniem. Tak jak siatkarze z Zawiercia, podopieczni Roberta Prygla byli bardzo groźni w swojej hali ze złotym jak włosy Lannisterów sufitem. W trakcie sezonu przez urazy i słabszą dyspozycję ze składu wypadł rosyjski atakujący, a został zastąpiony przez znanego ze związku z Izą Krzan - Michała Filipa. Ten to fantastycznie zbudowany ale i chimeryczny zawodnik złapał konflikt z gorącymi jak lato w Mongolii kibicami, których to pozdrowił kiedyś środkowym palcem. Ekipa z Mazowsza jednak prezentowała jednak dosyć równą formę, i na 4 miejscu awansowała do fazy play-off.

    Jak wcześniej wspominałem, o szóstkę biły się jeszcze GKS Katowice, Indykpol AZS Olsztyn i Asseco Resovia Rzeszów. No i w sumie nie będę się rozpisywał, bo i tak wyjdzie w chuj długo bez tego, więc napiszę tylko że każdy miał swoje gorsze i lepsze momenty, ale koniec końców wszyscy spierdolili i się nie liczyli jak Dmitrij Miedwiediew.

    MACIEJ MUZAJ I ZENIT KAZAŃ

    Europa wciąż niezdobyta. Sezon 2018/2019 nie przyniósł żadnego sukcesu w rozgrywkach międzynarodowych, choć było blisko sensacji. Na fazie grupowej swoją przygodę zakończyła ZAKSA, która trafiła do grupy z Civitanovą i Modeną, a ze pozostałe dwie polskie drużyny - Skra Bełchatów i Trefl Gdańsk które znalazły się w jednej grupie, awansowały do fazy pucharowej. I tutaj zaczęło robić się ciekawie, a nawet bardzo ciekawie. W ćwierćfinale Bełchatowianom przyszło się mierzyć z Zenitem Sankt Petersburg, ciągniętego przez Oreola Camejo i jednego z najefektowniejszych siatkarzy na świecie - węgierskiego Niemca - Gyorgy Grozera. Trutnie dosyć niespodziewanie pokonali u siebie rosyjski klub 3:1, a na wyjeździe co prawda przegrali w takim samym stosunku, ale wygrywając złotego seta awansowali do półfinału. Wiele więcej natomiast działo się w pojedynku Trefla Gdańsk z Wielkim Zenitem Kazań. Nie będę opisywał Zenitu, bo każdy kto choć trochę wie o siatkówce wie czym jest ta napędzana gazem marka. W każdym razie drużynę Trefla, wiele słabszą od tej z poprzedniego sezonu każdy skazywał nie wyruchanie bez wazeliny przez rosyjskiego giganta. Tymczasem jednak w pierwszym meczu granym w Gdańsku, drużyna Andrei Anastasiego pokazała pazur i uległa N'Gapethowi i spółce dopiero w tie-breaku. Na rewanż do Rosji jednak i tak polska drużyna jechała jak romska rodzina do Auswitz. I tu się odjebała rzecz wręcz nieprawdopodobna. Ciągnięty przez kapitalnie grającego Macieja Muzaja Trefl prowadził 2:1 i co najważniejsze - miał piłkę meczową na wagę półfinału i wypierdolenia z rozgrywek wielkiego Zenitu. Ale kurwa oczywiście co Muzaj dał, Muzaj musiał zabrać i tę oto piłkę meczową wyjebał nad blokiem w aut XD. Zenit seta wygrał, Trefl wygrał tie-break ale Zenit wygrał złotego seta i to on zameldował się w półfinale. Mimo że Gdańskie Lwy odpadły, trzeba przyznać że dały dużo emocji i radości. Miło było patrzeć na równą, świetną walkę Schotta, Kozłowskiego, Nowakowskiego i Muzaja z N'Gapethem, Mikhaylovem, Andersonem i Volvichem. Brawo dla Gdańska, brawo dla Anastasiego, Muzaj XD. Wróćmy jednak do Skry bo ta awansowała do najlepszej czwórki w Europie i.. i w sumie chuj to by było na tyle. W półfinale została zgwałcona jak Syfon w Ferdydurke przez Civitanovę i zakończyła swój podbój Europy. Od sezonu 2014/2015 nie mamy medalu w Europie, i ten sezon też nam go nie dał. MUZAJ XD

    OSTATECZNE ROZWIĄZANIE KWESTII LIGOWEJ

    Faza Pucharowa. W półfinałach bezpośrednio znaleźli się ONICO i ZAKSA, a o pozostałe dwa miejsca walkę toczyli Skra z Jastrzębskim Węglem oraz Tutti Frutti z Czarnymi Radom. Rywalizacja węgla kamiennego z brunatnym pokazała że kamienny jest jednak znacznie lepszy, a brunatny nadaje się tylko do spalenia na miejscu. Bełchatów praktycznie nie istniał w tej rywalizacji. Tak jak w fazie zasadniczej, grali tylko Kochanowski i sympatyczny Pers. To jednak było zdecydowanie za mało na fantastycznie dysponowanych Jastrzębian. Szczególnie brylował Dawid Konarski, którego ataki oparte na wypierdalaniu piłki po palcach blokujących za 9 metr stanowiły zabójczą dla trutni broń. Na szczególną odznakę wybitnego spierdolenia w ekipie żółto - czarnych zasługują zdecydowanie 3 osoby - atakujący Mariusz Wlazły, libero Kacper Piechocki i trener Roberto Piazza - ten łysol powinien nawet dostać tę odznakę z mieczami i liśćmi dębu, za szczególną zasługę i wystawienie wspomnianej dwójki. Można tylko napisać że Kacper Piechocki - syn Konrada Piechockiego był po prostu sobą, przez co był celem nr 1 do kierowania w niego zagrywek. A Wlazły? Z całym szacunkiem dla niego i dla jego zasług ale powinien już sobie odpuścić granie jako pierwszy atakujący w Skrze, bo bycie ostatnią opcją w ataku jako atakujący, to jak być wyjebanym z własnej imprezy urodzinowej. Jeszcze wrócę do Piazzy - po jakiego chuja jest na boisku trzymany Wlazły gdy Teppan miał lepszy okres i potrafił wziąć na siebie atak? Tego się już nie dowiemy. A młody Piechocki powinien być wyjebany razem z Łomaczem do Wisłoka Strzyżów (z całym szacunkiem dla Wisłoka oczywiście bo to świetny klub). W drugiej parze ćwierćfinałowej mierzyły się ze sobą dwie nowe siły. Tutaj rywalizacja wyglądała znacznie, znacznie lepiej i dostarczyła na prawdę dużo emocji i dobrej siatkówki. Marcin Waliński i spółka okazał się lepszy od Tomasza Fornala z ziomkami, choć potrzebował on dwóch meczów by to udowodnić.

    Nadszedł czas półfinałów. W starciu Jastrzębskiego Węgla i ONICO Warszawa los zaczął bardzo sprzyjać drużynie ze Śląska - kontuzja pleców wykluczyła z gry Bartosza Kurka. Włodarze stołecznego klubu uznali że Vernon Evans nie wygra im meczu, więc postanowili sięgnąć po transfer medyczny w osobie naszego ulubieńca - Macieja Muzaja. Jednakże ten ruch okazał się niemożliwy przez to, że Kurek nie grał określonego procentu setów w barwach dawnej Politechniki, tak więc atak spoczął na barkach czarnoskórego Kanadyjczyka. Pech jednak nie opuścił Warszawy, gdyż w pierwszym secie pierwszego meczu półfinałowego, urazu stawu skokowego doznał drugi z liderów drużyny - Bartosz Kwolek. Osłabiona drużyna ONICO nie dała rady pokonać u siebie drużyny Roberto Santillego. Kontuzja młodego przyjmującego jednak pozwoliła na dokonanie transferu medycznego Macieja Muzaja - który dołączył do stołecznej ekipy już na drugi mecz. Kolejne dwa mecze na swoją korzyść wzięło ONICO, meldując się w wielkim finale ligi. Niebagatelny wpływ na sukces ekipy Antigi miała świetna postawa Niko Pencheva, który to dopisze już kolejny na swoim koncie medal Ligi. W kolejnej rywalizacji sensacja rozgrywek z Zawiercia mierzyła się z faworyzowaną ekipą z Kędzierzyna Koźle. W pierwszym meczu w mieście koziołkowych dostaliśmy solidne jebninęie. Zawiercie wyruchało na wyjeździe drużynę Andrei Gardiniego XD. Absolutna sensacja na miarę Leicester City w 2016 roku wisiała w powietrzu, tym bardziej że teraz Jurajscy mieli mecz na swoim gorącym jak Miriam Shaded dla typowego łysego narodowca. Największe jebnięcie sezonu było jeszcze bliżej gdy dowodzona przez Michała Masnego ekipa wygrała 2 pierwsze sety, ale to jednak ZAKSA ze Śliwką na ataku potrafiła odwrócić mecz i wywieźć z trudnego terenu zwycięstwo. Trzeci rozstrzygający mecz w Kędzierzynie miał przebieg taki jak się można było na początku spodziewać - czyli zwycięstwo Koziołkowych pewne jak zjebanie się ze stołu kanapki z dżemem na stronę z dżemem.

    I doszliśmy już do końca sezonu - ostatnia gra o medale.
    O brąz walczą dwie ekipy ze Śląska. Pierwszy mecz u siebie wygrali górnicy, zaś w Zawierciu obejrzeliśmy fantastyczny mecz, zakończony po bardzo długim, granym na przewagi tie-breaku, wygranym przez Jastrzębian. Gdyby każdy mecz w PlusLidze tak wyglądał to brakowałoby mi takich pokazów masowego wylewu jak np. w drugim meczu pomiędzy Resovią a MKSem Będzin w fazie zasadniczej. Trzeci mecz na terenie występowania powszechnych szkód górniczych toczył się pod dyktando gospodarzy, a Zawiercie musiało zadowolić się i tak bardzo dobrym dla nich 4 miejscem.

    W międzyczasie jeszcze w meczu o 5 miejsce Skra została ponownie upokorzona, tym razem przez Wojskowych, a Bełchatów dawał po raz kolejny popisy spierdolenia jak Janusz Korwin Mikke na krótko przed wyborami.

    Finał - faworyt ZAKSA i mogąca sprawić niespodziankę jak Finlandia Związkowi Radzieckiemu ekipa z Warszawy. Pierwszy mecz przyniósł olbrzymie kontrowersje - oprócz pominięcia jednej wygranej przez Warszawę akcji i niedopisania za nią punktu Warszawie, prawdziwa sroga inba przyszła na koniec tie-breaka. Przy piłce meczowej dla ONICO Łukasik przyjął na palce tak fatalnie jak skakał Robert Mateja, ale sędzia nie odgwizdał błędu, a akcję skończył z lewego skrzydła Penchev. Warszawianie zaczęli się cieszyć, ZAKSA protestowała, a Kaczmarek postanowił dokonać aneksji słupka sędziowskiego. Sędzia Maroszek po konsultacji postanowił zmienić jednak decyzję i przyznać punkt dla Kędzierzynian, a najpiękniejszemu Łukaszowi Kaczmarkowi pokazał kartkę w kolorze twarzy Lecha Wałęsy. Koniec końców ONICO nie wykorzystało szans, Muzaj zajebał w swoim stylu w pojedynczy blok Szymury, a sam Szymura mecz zakończył technicznym atakiem. Władze klubu z Warszawy zdecydowały się na protest przed komisją ligi i domagały się przyznania zwycięstwa w meczu swojej drużynie, jednak ich próby spełzły jak najebany Rafatus z krzesła z na podłogę. Kolejne dwa mecze zostały pewnie wygrane przez Koziołkowych, prowadzonych przez Szymurę, Deroo i małego niepozornego Francuza. Dodam jeszcze, że dwa ostatnie sety rywalizacji zakończył atakami nad blokiem w aut MACIEJ MUZAJ XD

    Czy sezon był dobry? Nie. Na pewno z niego zapamiętamy więcej wydarzeń około siatkarskich - upadki, ucieczki, sensacje, rotacje, inby i ogólnie dużo wylewów i udarów. Pojawiło się na pewno dużo nowych zawodników mogących mieć przyszłość w kadrze i wielkich klubów, wśród nich wspomniany Szymura, ale oprócz niego warto wymienić Fornala, Hubera, Malinowskiego (wciąż nie mogę odżałować że nie znalazł się w kadrze) i Semeniuka. Było kilka ciekawych meczy, było kilka gorszych meczów, różnie było. Nie lubię pisać zakończeń więc koniec i bomba a kto czytał ten MUZAJ XD.

    Trzymajcie za mnie kciuki na maturze jutro.

    #siatkowka #plusliga #biedablogqcyka #sport #podsumowanie #blog #andrzejkowal
    pokaż całość

  •  

    https://youtu.be/Sm2xSib_U0A
    https://youtu.be/v1x26_jek_g
    https://youtu.be/AzHRbx2YSpw
    https://youtu.be/RhBgBC6sREs
    https://youtu.be/ZSMB-9Q-0Y4
    https://youtu.be/Bhzi7jz1F1o

    Szkoda że przez przepakowany jak VW Transporter T4 jadący z ekipą ukrainców na budowę grafik FIVB i bezrozumną decyzję o rozgrywaniu dodatkowego turnieju kwalifikacyjnego, Puchar Świata nie ma już praktycznie żadnego znaczenia. Osobiście, jest to moja ulubiona impreza. Zawsze podobał mi się świetny sposób realizacji: zawsze znakomity obraz, najczęściej puste, duże hale które zapewniały doskonałe wrażenia słuchowe - szczególnie przy mocniejszych atakach i zagrywkach. Pewną niedogodnością związaną z oglądaniem tego turnieju z pewnością mogła być godzina transmitowania spotkań. Z pewnością wielu tutaj pamięta wstawanie o 3 lub 4 w nocy by móc nacieszyć oko popisami polskiej kadry. I jak już jesteśmy przy naszej kadrze, warto zwrócić uwagę że na tej zarezerwowanej dla kraju kwitnących grzybów atomowych nasza kadra prezentowała się zazwyczaj z bardzo dobrej strony. W 2011 - w moim odczuciu chyba jeden z najlepszych naszych składów - z graczami światowej klasy jak Zagumny, Żygadło, Winiarski, Ignaczakiem oraz wschodzącymi gwiazdami - Nowakowskim, Kurkiem czy Kubiakiem, prowadzona przez srebrnego lisa - Andreę Anastasiego, prezentując świetną siatkówkę awansowała po meczu z Brazylią na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Po 4 latach do Japonii przyjechała drużyna mistrzów świata, której filarami byli znani już światu Kurek, Kubiak i Zatorski, a Mateusz Mika umiał grać w siatkówkę (w ogóle Mika będzie miał taki sam powrót na szczyt jak Kurek - róbcie screeny), zaś debiutował w poważnej siatkówce wtedy Mateusz Bieniek. Mimo że dowodzona przez duet Antiga - Blain ekipa wygrywała wszystko co mogła, to w ostatnim meczu uległa 1:3 reprezentacji Włoch, przez co zajęła 3 miejsce i o awans na Igrzyska Olimpijskie przyszło jej walczyć na turnieju w Berlinie (swoją drogą warto było jechać na ten turniej i oglądać mecz o wszystko między Polską a Niemcami).

    A co w tym roku? Zapewne świr Vital Heynen postawi na wysłanie na ten pietruszkowy turniej reprezentacji złożonej z graczy rezerwowych i ku mojej wielkiej nadziei - juniorów. Bardzo chciałbym zobaczyć skład złożonych z takich graczy jak Fornal, Huber, Kwolek, Kochanowski (chociaż o nim już można mówić bardziej jak o uznanym graczu niż jak o juniorze), Popiwczak, Komenda i Muzaj (w końcu może by się przełamał gdyby dostał szansę na pełnym dystansie). Dużo bym dał za zobaczenie w akcji takiej ekipy, przeciwko mocnym składom USA, Brazylii czy Iranu. Ot, takie moje małe pobożne marzenie. Co zobaczymy? Tego dowiemy się zapewne niebawem.

    Jebać FIVB.

    #siatkowka #plusliga #biedablogqcyka
    pokaż całość

    +: vasos
    •  

      @QcyKrul: za pucharu świata najbardziej mi szkoda prawdopodobnie najlepszego meczu polskiej siatkówki za czasów Antigi czyli meczu z USA który zagraliśmy koncertowo i wygraliśmy 3:1. PŚ to również mój ulubiony turniej, FIVB to strasznie dziwna organizacja, czasem ciężko ich zrozumieć, zwłaszcza w tym przypadku. Na tacy mają idealny turniej do rozdania kwalifikacji olimpijskich to nawpierdalali światowe turnieje kwalifikacyjne które mają sztucznie napompowaną renomę
      W zasadzie po ostatnich latach nie da się lubić FIVB
      Na tegoroczny PŚ na miejscu Heynena zabrałbym tych którzy nie pojechali na ME. Wiemy że na ME pojedzie najsilniejszy skład, bo medalu w Europie nie mamy od 2011 i brązu wyszarpanego Rosji. W tym wypadku przyda się druga czternastka powołana na sezon reprezentacyjny 2019. Co do Muzaja to sądzę że na ten moment jest na poziomie Konarskiego, trochę lepszy od Kaczmarka
      pokaż całość

      +: QcyKrul
  •  

    The Prince That Was Promised
    #graotron #got

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 57239051_1477969269006580_7135323902938447872_n.jpg

  •  

    Wyobraźcie sobie co by się działo wczoraj pod koniec piątego seta gdyby trenerem ONICO był już Anastasi XD
    #siatkowka #plusliga

  •  

    Miło widzieć że przed tak długim i wyczerpującym sezonem reprezentacyjnym na pozycji atakującego mamy na prawdę duży wybór, o ile Kurek, Muzaj, Konarski i Kaczmarek utrzymają obecną formę.
    #siatkowka

  •  

    Dobry mecz Resovii ale Buszek dalej świetny i Ratio -2
    Legend never die
    #siatkowka

  •  

    Niedziela popołudnie
    Gotowi na najbardziej S P E K T A K U L A R N E i E M O C J O N U J Ą C E starcie między najlepszymi polskimi drużynami?
    #siatkowka

    +: tzim, vasos
  •  

    Niesamowity jest ten mecz. Buszek kończy z drugiej linii w 4 metr, Rossard przegrywa pojedynek z siatką i przechodzącą piłką, Williams bawi się w Kurka a trener MKSu wygląda jakby się urwał z pucharu Tymbarka. Gdyby tylko był tutaj Andrzej Kowal byłbym w ekstazie.

    #siatkowka

    +: m......h, Marmite +2 innych
  •  

    Obejrzałem 3,0 seta meczu skra-olsztyn i widzę 3 duze plusy gry skry - przyjęcie, atak i rozegranie. Niemożliwe? Jednak kurwa niemożliwe
    #siatkowka #plusliga

    +: T..................n
  •  

    Jak mocno szanuję telewizję Polsat za wyciszenie mikrofonu Tomasza Wójtowicza
    #plusliga #siatkowka

  •  

    Od dziś wszyscy jesteśmy fanami ligi rumuńskiej.
    #siatkowka #plusliga #andrzejkowal

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1548367739045.jpg

    +: Rapepo, T..................n +5 innych
  •  

    Kończymy właśnie zajebisty 2018 rok. Rok który w naszej pamięci zapisze się jak ostatni obejrzany odcinek popularnego polskiego serialu telewizyjnego "Na dobre i na złe". Będziemy wiedzieć że go obejrzeliśmy, że ktoś był chory albo umierający i że każdą minutą oglądania doświadczaliśmy coraz boleśniejszej obstrukcji i traciliśmy nadzieję że akcja się jeszcze rozkręci. Taki też był ociekający oszałamiającą i piszczącą biedą meteorologiczną rok w którym Maryla Rodowicz skończyła 73 lata.

    Musimy jednak wyraźnie przyznać, że sezon rozpoczął się z hukiem jak rok szkolny 1939/1940 we Wieluniu. Druga połowa kwietnia i początek maja przyniosła nam (w sumie to mi przyniosła na was mam wyjebane biedaki) wyjątkowo aktywne i liczne jak na tę porę roku burze. Napływające z południa ciepłe masy powietrza zapewniały nam wiosenną rozrywkę w postaci ubóstwianych przez miłośników chmur szelfowych stacjonarek. Niestety, to co niezwykle mocno radowało na początku sezonu, miało się utrzymać aż do jego końca. Taki kurwa stan rzeczy nie mógł oczywiście nawet w minimalnym stopniu sprawić że sezon będzie sezonem udanym. Każdorazowo w lipcu i sierpniu przy silniejszym incydencie dostawaliśmy CAPE podchodzące pod 2500, dobrą wilgotność, a to wszystko wspomagane POTĘŻNĄ dynamiką w postaci DLSu i LLSu osiągająch obłędne wartości od 2 do 6. Kończyło się to zawsze niszczycielskimi superkomórkami i MSC-ami latającymi przez połowę Polski. A nie, przepraszam pojebało mi się z 2017. Kończyło się to oczywiście spierdolonymi zdychającymi po 30 minutach stacjonarkami, przebywającymi w porywach dystans między Czeladzią a Będzinem.

    Oprócz całkowitej posuchy burzowej rok 2018 był rokiem wyjątkowo ciepłym i słonecznym. W tym konkretnym fakcie wielu mniejszych i większych znawców tematu widziało zapowiedź jesieni, która miała uratować sezon. I chyba większość środowiska liczyła że wraz z końcem lata nasz cudotwórca Atlantyk przebudzi się ze snu niczym Cthulhu i da nam kawał dobrej zabawy. Oczywiście, dał nam chujem po naszej pryszczatej, meteorologicznej mordzie. Jakoś w okolicy 20 września, dostaliśmy jedyny minionej jesieni bardzo obiecująco na papierze wyglądający niż. Skończył się rzecz jasna wielką klapą jak występ reprezentacji Polski na Mistrzostwach Świata w kraju środka byłego bloku sowieckiego. Oczywiście niż nie wypalił tylko u nas bo w samych Niemczech liniówki zapierdalały aż miło. Po tym reszta jesieni upłynęła na dosyć przyjemnym ciepełku, a pod jej koniec na oglądaniu najbardziej cenionej przez łowców Stratusa formacji.

    Co przyniesie 2019? Na moje posiekane bimbrem usta cisną się słowa "Gorzej być już przecież nie może", ale rok ten dobotnie pokazał że nie należy jednak rzucać takich odważnych deklaracji.

    W każdym razie. Wszystkim osobom związanymi z tak misterną branżą jak meteorologia, życzę w 2019 solidnego ataku zimy, w lato superkomórek, szelfów i całonocnych MCSów, a na jesieni solidnego wietrzenia made by Atlantyk.

    #burza #pogoda #podsumowanie2018 #polska #biedablogqcyka
    pokaż całość

  •  

    Rok 2018 upłynął nam tak jak każdy inny. Wznosiliśmy ręcę w geście triumfu i czuliśmy gorycz porażki. Ale chuj z tym pisanie ckliwych wstępów zawsze mi wychodziło jak ANDRZEJOWI KOWALOWI trenerskie rzemiosło. Tak więc, ruszajmy z wielkim podsumowaniem roku.

    1. Dziewiąte Mistrzostwo Polski Skry Bełchatów

    W majowy wieczór w Kędzierzynie Koźlu stanęli na przeciwko siebie broniąca tytułu ZAKSA dowodzona przez małego Francuza, oraz pragnący powrócić na szczyt zespół z miasta węgla brunatnego z Bednorzem, wiecznie młodym Wlazłym, Ebadipourem, i przede wszystkim Srecko Lisinacem w składzie. I ten sezon wszyscy chyba będą pamiętać przez tego właśnie zawodnika. Wielki Serb kompletnie zdominował parkiety ligi na pozycji środkowego. W sumie to kurwa nie tylko na pozycji środkowego, bo który środkowy regularnie wbija się w 4 metr atakując z drugiej linii? Wyczyny byłego gracza AZSu Częstochowa (tak, on tam kiedyś grał) w ubiegłym sezonie PlusLigi to z pewnością coś co zostanie zapamiętane na bardzo długo, nie tylko przez bełchatowskie trutnie które prowadzą obłędny doping przy użyciu 2 przyśpiewek i syreny podjebanej z OSP Postękalice.

    https://www.youtube.com/watch?v=ywW-H1YBRp0
    https://www.youtube.com/watch?v=1QlNvsxLEx8

    A Zaksa? Oprócz geniuszu Toniuttiego i zawsze świetnymi Deroo i Zatorskim nie miała zbytnio argumentów by postawić się żółto-czarnym. Brakło stablinego atakującego, transfer sympatycznego i efektownego Portorykańczyka nie zapewnił Koziołkowym solidnego ataku. A przynajmniej nie w kluczowych momentach, kiedy Torres stosował technikę którą do mistrzostwa opanował Maciej Muzaj, czyli podejmowanie próby połamania rąk blokujących na wysokości łokci. Końcowy efekt był rzecz jasna ten sam, czyli mizerny lub też chujowy.

    Sezon 2017/2018 był też okresem kiedy do rozgrywek na najwyższym poziomie na stałe weszli, i przede wszystkim bardzo dobrze prezentowali się mistrzowie wszystkiego czego się dało z rocznika '97. Na szczególne wyróżnienie zasługuje na pewno Kochanowski, który w barwach AZSu Olsztyn postawił w trakcie rozgrywek 100 punktowych bloków zostając przy tym najlepszym blokującym w lidze. Kolejnymi którzy świetnie się zaprezentowali byli Kwolek i Fornal którzy byli podstawowymi zawodnikami swoich drużyn i miewali na prawdę świetne mecze.

    https://www.youtube.com/watch?v=mfDwrpxvzDA
    https://www.youtube.com/watch?v=NNYEyLfOM4k

    Wielką niespodzianką minionego sezonu była również bardzo dobra postawa AZSu Olsztyn który z czwórki wyrzucił takie marki jak Jastrzębie czy Resovię. Prowadzony przez Woickiego, Hadravę, Rousseaux i wspominianego Kochanowskiego dał wiele razy popisy świetnej gry dzięki czemu w tym sezonie może grać w tak prestiżowych rozgrywkach jak Puchar CEV w której można wygrać nic albo wyjazd w głąb kurwa Rosji.

    Po sezonie z Plusligą pożegnały się BBTS Bielsko Biała i Dafi Społem Kielce, po których każdy pewnie będzie płakał jak przeciętny mieszkaniec Stargardu Szczecińskiego po śmierci Bolesława Bieruta.

    2. Heynen, Kurek i Kubiak.

    Ekspresowo po rozgrywkach ligowych rozpoczęły się emocje związane z reprezentacją. Przed rozgrywkami między najlpszymi drużynami świata, Polsce wróżono powodzenie mniej więcej takie jakie miał Leszek Pękalski wśród kobiet. Na szczęście znów sprawdziły się słowa wielkiego artysty Tigera Bonzoo że wszystkim hejterom wielkie chuje w dupe. Po oszałamiających rotacjach w nowym tworze FIVB - Lidze Narodów udało się awansować do Final Six, gdzie jednak przyszło dostać wpierdol, nadszedł czas imprezy docelowej, czyli Mistrzostw Świata we Włoszech i Bułgarii. Gdzieś pomiędzy faworyzowanymi Francją, Rosją i Włochami. Po wielu eksperymentach roześmiany jak słońce z Teletubisiów Heynen stworzył wyjściowy skład, w którym praktycznie jedyna rotacja dotyczyła gry Bieńka lub Kochanowskiego. Przez pierwszą fazę turnieju Polakom udało się przejść bez straty punktu, lecz już później przyszło rozczarowanie. Przykra porażka z Argentyną, następnie srogi wpierdol z Francją stawiał drużynę prowadzoną przez Belga pod ścianą. Taką kurwa wysoką ścianą. Jedyną szansą na wyjście dalej było oklepanie świetnie grających Serbów. I tak, udało się. Serbowie znacznie pewnie ułatwili nam granie, poprzez np. nie przyjmowanie atomowych zagrywek Artura Szalpuka (Uros Kovacevic dziękujęmy). Ale mniejsza, udało się wejść do szóstki gdzie czekali ponownie gracze z Bałkanów oraz gospodarze - Włosi. Byli Jugosławianie ponownie poskładani 0:3, przez co wystarczyło z reprezentacją 1000 narodów wygrać tylko seta. I tak też się stało. Ten jeden set z Włochami był chyba najlepszym setem w wykonaniu Polaków na tych mistrzostwach. Szczególnie podobało mi się zmiażdzenie Włochów jak robaków blokiem. Na prawdę, byłem bliski orgazmu, jak raz za razem jebani makaroniarze dostawali piłką pod nogi. Po ugraniu seta przyszedl czas na ciężki mecz z Amerykanami, w którym najjaśniej błyszczał Kurek, a Śliwka zaliczył najlepsze wejście w życiu, w którym zdobył aż 1 punkt. O finale nie ma się co rozpisywać. Przyjemna przejażdżka, z naszym już tradycyjnym przeciwnikiem z finałów.

    Niespodziewane mistrzostwo, zasłużone nagrody dla Kubiaka, Nowakowskiego, Zatorskiego i ta najważniejsza dla Kurka, który przeszedł prawdziwe odrodzenie w tym roku, ponownie wracając na światowy szczyt. Kubiak, Nowakowski i Zatorski dobitnie pokazali że reprezentują światowy poziom i są filarami reprezentacji. Ze świetnej strony pokazali się Kochanowski, Szalpuk, Bieniek i Śliwka którzy od Igrzysk Olimpijskich w 2020 powinni skutecznie zastępować starsze pokolenie mistrzów.

    https://www.youtube.com/watch?v=bOIP6NGuVEs
    https://www.youtube.com/watch?v=zOIDNIG-Yh8&t=324s
    https://www.youtube.com/watch?v=hBN-26kuxek

    Przed nami 2019, do którego reprezentacja przystąpi wzmociona przez Wilfredo Leona, który na ten moment bez cienia wątpliwości jest najlepszym siatkarzem świata. Zbliżające się rozgrywki zostaly doskonale przygotowane przez działaczy FIVB, którzy dobrodusznie zadbali o to by ekipa Mistrzów Świata nie wypadła z rytmu meczowego i postanowiła że nadal Mistrz Świata musi walczyć o awans na igrzyska olimpijskie. Całą Światową Organizację Siatkówki można zasłużenie określić młodzieżowym słowem roku 2018. Kurwy jebane.

    Jako że brakuje ostatnio czasu i weny, po podsumowanie tej jakże emocjonującej tegorocznej Plusligi zapraszam w maju.

    Pozdro i z fartem.

    #siatkowka #plusliga #biedablogqcyka #podsumowanie2018
    pokaż całość

  •  

    My tu pitu pitu o jebanych bączurach z Bełchatowa a Jastrzębie dostaje srogi wpierdol u siebie od kurwa Łuczniczki Bydgoszcz
    #siatkowka #plusliga

    +: lubie-sernik, T..................n +6 innych
  •  

    niech ten rok już się skończy
    #siatkowka #plusliga

    źródło: 20181125_093318.jpg

    +: mirkewolnystrzelec, T..................n +2 innych
  •  

    poniedziałek
    na konferencji krzysztof śmigiel ogłasza że klub jest niewypłacalny
    3.wycofanie się z plusligi
    rysiek bosek na białym koniu wraca do częstochowy żeby wprowadzić azs do plusligi
    zaraz za nim biegną hebda, janeczek i pawliński
    wszyscy struli się hamburgerem na dworcu pkp w tomaszowie mazowieckim
    brak profitu
    resovia wychodzi ze strefy spadkowej
    bartosz górski głosi sukces
    populacja pasiaków rośnie bardziej niż po otwarciu kl auswitz-birkenau
    kazyjski stojczew i żygadło wracają do trentino
    wygrywają kmś
    po zaciętym finale z resovią
    rafał buszek wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju
    wielki strateg piechocki podaje kurkowi po raz kolejny pomocną dłoń
    transfer do skry
    renne teppan odchodzi do onico jako 4 atakujący
    skra niszczy wszystko na swojej drodze
    oprócz zawiercia
    przegrywają finał z tutti frutti
    michał masny i noriaki kasai zbijają pionę
    waliński semeniuk bociek i gawryszewski wygrywają kwalifikacje do igrzysk
    europejskich
    kurek odchodzi do zenitu
    cała nadzieja skry w mariuszu wlazłym
    łukasz kadziewicz mówi że mario dynamicznie wygląda dalej jak na mś2006
    marek magiera spuszcza się do pieśni o małym rycerzu
    ten tekst w zamyśle miał być o stoczni
    w kadrze bryluje lemański
    vital heynen obiecał po meczu z rosją w krakowie że postawi kibicom piwo jak wygramy
    wygrywamy
    vital heynen kończy jak stocznia
    andrzej kowal zostaje trenerem reprezentacji
    wyrównana 12 reprezentacji osiąga perspektywiczne 13 miejsce na me
    lemański przestaje brylować
    kurek zapuszcza włosy bo w kazaniu piździ
    cofnij się do punktu 3
    kurwa ale beka skąd nagle się on tam wziął
    to samo pytanie zadaję sobie jak widzę łomacza w kadrze
    robert kubica kończy kariere w F1
    orlen wraca do sponsorowania siatkowki
    tauron orlen wkręt met tytan galaxia pamapol yamal azs czestochowa
    dawid murek wraca na przyjęcie
    ryszard bosek wraca z tomaszowa mazowieckiego
    spadek do ii ligi
    brak profitu
    mieszko gogol pierdoli wszystko i zostaje wielorybnikiem
    zarabia tyle samo co teraz
    hoag przechodzi do wisłoka strzyżów
    jebnijcie sobie wiadro tak po prostu żeby było normalnie
    profit

    #siatkowka #plusliga #biedablogqcyka
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, T..................n +10 innych
    •  

      Wisłok umacnia się na fotelu lidera
      Wraca Łukasz Perłowski
      Za cztery piłki
      Jan Such pomaga budować potęgę w Strzyżowie opartą o wychowanków i gwiazdę - Hoaga
      Wisłok awansuje
      Podkarpacie ma najlepsze derby w siatkę na świecie

  •  

    Ciekawostka na dziś: Rafał Buszek w niedziele zagrał najlepszy mecz w sezonie. Po raz pierwszy nie zszedł z boiska z ujemnym ratio punktowym.
    #siatkowka #plusliga

  •  

    Za nami 5 kolejka PlusLigi. Niestety przez nieustający obowiązek walenia bimbru i goszczenia rodziny w pełni mogłem obejrzeć tylko jeden mecz w tej kolejce. Ten który skradł całe show. Asseco Resovia Rzeszów w starciu na szczycie samego jebanego zamulonego dna tabeli podejmowała w Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej na Podrpomiu MKS Będzin. Zmiana trenera i odejście ANDRZEJA KOWALA spowodowało tyle że w stolicy Podlarpacia stanął kolejny cygański barak z długowłosym romem jako lokatorem. Oprócz tego po staremu. Problemy zdrowotne Masłowskiego, przez które zamiast Davida Smitha wychodzi naturalny następca Łukasza Perłowskiego - Dawid Dryja. Oprócz niego wyszła podstawowa szóstka. W sumie nie wiem czy podstawowa. Nigdy nie widziałem podstawowej szóstki Resovii w tym sezonie. Pierwszy set równa gra obu zespołów, końcówka na przewagi, w której gracze Rzeszowa dostali gargantuicznego pierdolca i przy piłkach setowych zamiast wjebać punkt ze środka i skończyć set, woleli wpierdalać się w siatke i przekraczać środkową linie boiska, dzięku czemu to Będzin skorzystał z szansy i wygrał pierwszą partię. W drugiej partii gra się unormowała, a set toczył się pod dyktando mocniejszej drużyny. Tak kurwa, zgadliście. Ślązacy kompletnie rozjebali Wilków. Nic nie dała zmiana Schulza na Ryżego, nic nie dało wejście Wielkiego Bartłomieja Lemańskiego, jedynie Rafał Buszek wniósł jakość. Żartowałem. Piąty mecz z rzędu kurwa ten dzban kończy z ujemnyn ratio punktowy. Piąty mecz. Chuj z tą grą w ataku nawet, jeśli potrafiłby coś poprawić w przyjęciu. Ale nie, to jest zdecydowanie za dużo i tak. To co obecnie prezentuje ten zawodnik to jest poziom Kasztelana Rozprza, a nie kogoś kto ma dać jakość w pojedynku z Trentino. Bo ten już za mniej niż miesiąc. Ostrze sobie zęby na ten mecz. Na tę zaciętą rywalizacje Lemańskiego z Lisinacem. Ale to będzie widowisko. Ale wracając. W trzeciej partii Wilcy coś próbowali, coś zablokowali, coś skończyli, ale koniec końców Będzin miał meczową, przy której Rossard dostał piłkę pod nogi na pojedynczym bloku. I tak się ten piękny mecz zakończył. Brawo Będzin. A Rzeszów? Na szczęście czekają ich teraz wiele lżejsze mecze. Słaba Skra pod dwóch porażkach z rzędu, ZAKSA z bardzo krótką ławką i Trefl z Maciejem Muzajem na ataku. Co zmieni Krecik? Czy wykopie dziurę w ziemii do której się schowa? Czy rozjebie kilka grządek? Liga da nam odpowiedź.

    #siatkowka #plusliga #sport #biedablogqcyka #blog
    pokaż całość

    +: Dorciqch, T..................n +18 innych
  •  

    -Koopers pewnie lubi złowić w Kanadzie jakiegoś halibuta, ale po zwycięstwie może jakaś mazurska rybka?
    -Może też uderzyć z liścia.

    #siatkowka #plusliga

  •  

    Za nami 4 kolejka tegorocznej PlusLigi. Kolejka która z pewnością nam wszystkim zapadnie w pamięć, przede wszystkim przez tragiczną wiadomość o rozstaniu (miejmy nadzieję że tylko tymczasowym) TRENERA TYSIĄCLECIA ANDRZEJA KOWALA z klubem z Podkarpacia. Nieoficjalnie mówi się że już dziś rano udał się do Castel Gandolfo gdzie zaczął pracować nad nowym projektem razem z Josephem Ratzingerem.

    A w tej kolejce oprócz ostatniego tchnienia geniuszu i finezji najlepszego szkoleniowca w znanym nam świecie, moje piękne oczy ujrzały starcie Skry Bełchatów i AZSu Olsztyn. No jak mnie wkurwił ten mecz to nawet sobie nie wyobrażacie. Ja pierdolę. Mistrz Polski, z Szalpukiem i Kochanowskim na czele dostaje ciężki oklep od kompletnie przebudowanego i osłabionego klubu spod znaku paróweczek. Klubu który pokazał w polskiej stolicy węgla brunatnego siatkówkę kompletną, która spuściła na bełchatowski ul tonę pestycydów. Nie pomogła zjebana syrena, nie pomogły bogate jak wielodzietna rodzina w Bangladeszu przyśpiewki, nie pomógł Mariusz Wlazły który przez półtora seta zdobył pierdolony 1 punkt. Warto nadmienić że zastąpił on Teppana który zdobył 5 punktów i powoli zaczyna wyrastać na transfer tego sezonu. Ogółem w drużynie Trutni jedyny kogo można wyróżnić to Kochanowski - 5 bloków i 91% w ataku przy 11 próbach. Myślałem że Wielkiemu Prezesowi Piechockiemu nie uda się zastąpić Lisanaća, ale to co robi były gracz Olsztyna to kosmos. A w drużynie z Mazur każdy zrobił swoje, a jeszcze więcej zrobił Hadrava który był dla pszczółek jak Karbaryl i zdobył nagrodę MVP. Dostaliśmy taki Olsztyn z poprzedniego sezonu. Brawo paróweczki, brawo Woicki. Łysy przeproś za Łomacza.

    Kolejnym smakowitym kąskiem w ten weekend był pojedynek wicemistrza i brązowego medalisty ostatnich rozgrywek. W Kędzierzynie spotkał się duet prowadzący reprezentację Polski w jednym z jej najlepszych okresów (Zbyszek Bartman pamiętamy). Zwycięsko z tej konfrontacji wyszli koziołkowi pod wodzą POTĘŻNEGO Włocha. Starcie na dosyć dobrym poziomie, było sporo dobrej gry, obron prosto ze starcia protoplasty AZSu Częstochowa i Reprezentacji Szwecji w 1655 (mniej więcej wtedy gdy Paweł Zagumny był juniorem). Szkoda że zobaczyliśmy tylko 3 sety, no ale kurwa jak byśmy chcieli zobaczyć więcej gdy Maciej 380 Muzaj w sytuacji gdy ma 2,5 metra wolnej prostej wpierdala się z całą mocą w pojedynczy blok Sama Deroo. Do chuja karmazyna ile jeszcze będzie on wielkim talentem który gdy się rozwinie będzie świecił równie jasno co kwazar 3C 273 wsadzony do zalanego szybu bytomskiej kopalni węgla kamiennego Szombierki. Granie całego meczu na 70% i zrobienie wielkiego gówna w końcówce. Piękny Łukasz Kaczmarek idealnie w tym meczu pokazał jak powinien grać atakujący. Brawo Najpiękniejszy. Ale wielkie plusy dla Olenderka i Janusza, szczególnie dla tego drugiego który może zapukać do kadry za rok. A Zaksa? Zaksa wzorowo. Zaksa nie frajerzy jak Resovia albo Skra, tylko robi swoje ze spokojem Gustavo Fringa wyrzynającego amigos z kartelu.

    Ostatnim daniem tej kolejki było starcie Jastrzębia z Będzina na trudnym terenie w Sosnowcu. Tak, w Sosnowcu, bo w Będzinie w siatkówkę można grać tylko w międzytorzu stacji Będzin Miasto. Łatwy mecz i spokojne zwycięstwo Jastrzębia? Otóż kurwa nie. O ile pierwszy set wyglądał tak jak powinien, to w drugiej i trzeciej odsłonie ciężko popierdoliło Fromma, Kampę, Konarskiego i Lyneela. Nic po prostu. Hanysy stanęły jak Polańskiemu na widok 13 latki. Nie pomógł Oliva którego forma jest rozjebana jak oczy Kobry, a sam rosyjsko-niemiecki Kubańczyk chciał być jak Tiger i raz za razem robił benc o blok Ratajczaka. Będzinianie za to solidnie strzelali z zagrywki i raz za razem gasili swoich antagonistów blokiem. Koniec końców jednak Jastrzębie wyszło ze swojej biedagry i potrafiło ugrać zwycięstwo oraz 2 punkty. Jeszcze kurwa nie wiem, czy wolałbym być katowany dzisiejszą grą węglarzy czy może pełnym emocji i uniesień kokentarzem Macieja Jarosza, który to prawdopodobnie w stanie bezrozumnego oszołomienia stwierdził, że Grzegorz Kosok to materiał na kadre. Ale chyba kadre oldboyów - paraolimpijczyków. Gwoździem do trumny tego makabrycznego jak ryj Gregora Clegane'a widowiska było przyznanie Lukasowi Kampie statuetki MVP. Na takie mecze i ligę czekam.

    Do zobaczenia za tydzień. Albo kiedyś.

    #siatkowka #plusliga #blog #biedablogqcyka #belchatow #olsztyn #kedzierzynkozle #gdansk #bedzin #jastrzebjezdroj #sport
    pokaż całość

  •  

    Miałem o tym meczu pisać jutro przy okazji omówienia całości kolejki, ale ten mecz zrobił na mnie takie kurwa wrażenie że nie mogę się oprzeć.

    Przed startem sezonu każdy ten mecz stawiałby jako hit kolejki i starcie drużyn z najwyższego ligowego poziomu. No ale życie zmiennym jest i od tamtego poniedziałku nawet plemię Sentinelczyków wiedziało że Resovia jedzie do Szczecina żeby spuścić sobie kotwice na głupi ryj.

    Jeszcze zanim ten mecz się w ogóle zaczął. Zanim pani sędzia pierwszy raz machnęła delikatną rączką na słupku, zanim pierwszy kibic zajarał szluga w kiblu, nasz ukochany TRENER TYSIĄCLECIA ANDRZEJ KOOOOOOOOOOOOWAL pokazał swoją niesamowitą finezję trenerską i w miejsce Davida Smitha wystawił kurwa Dawida Dryję. Tak kurwa nie regulujcie odbiorników. W miejsce najrówniejszego, najstabilniejszego i najwięcej wnoszącego zawodnika drużyny wystawił człowieka który zasłynął tym, że kiedyś ustrzelił zagrywką Macieja Pawlińskiego. Nie wiem czy gdzieś na całym jebanym globie znalazł by się ktoś kto podjąłby równie udaną decyzje. Nawet sam Pol Pot gdyby mógł ujrzeć te roszadę, zdjąłby kaszkiet i przyznał że projekt samowystarczalnej Kambodży nawet nie ma do tego startu. Poziom mojego szczęścia po zobaczeniu pierwszej szóstki pasów wyjebało prawie tak mocno jak Elektrownię w Czarnobylu, ale ku mojemu i naszemu szczęściu to był dopiero początek. Shoji gra piach, Mika gryzie piach a Dawid Dryja próbuje skumać o co chodzi z tym piachem. Jedynie Schulz i Możdżonek potrafią zrobił cokolwiek, i to tylko praktycznie dzięki nim i porażającej skuteczności lewego skrzydła Stoczniowców Resovia nie traciła po 10 punktów. Nie idzie, nie układa się, chuj bombki strzela. Co robi ANDRZEJ KOWAL? Ściąga Damiana Schulza i wpuszcza za niego Jakuba wykurwistego Jarosza do pary ze specjalistą od dobrej atmosfery Rafą Redwitzem. Schulza który robił co mógł. Jesteście już w ekstazie? To lepiej kurwa sobie jebnijcie pare piguł xanaxu, bo za Dawida Dryję wchodzi polski Dimitrij Muserski. Tylko bez zagrwyki, ataku ani bloku ale za to z twarzą pełną pewności siebie, niczym ta Pawła Szczęsnego z filmu Symetria. Dobra, teraz uwaga. Mika zaczyna popełniać błąd przyjmując potężną zagrywkę Janusza Gałązki lecącą około 26 km/h prosto w 13 metr boiska, więc pora na najjaśniejszą gwiazdę, perłe w koronie, zerosiódemkę w zamrażalce - Rafała Buszka, który dziś dokonał rzeczy niezwykłej i 4 mecz z rzędu skończył z ujemnym ratio punktowym. W tym momencie wiadmo już było że nic się nie zmieni. Wilcy zostali zatrzymani jak autobus MZK Szczecin przez panią Balbinę. Nawet chuj z tym że przegrali, ale Stocznia dzisiaj też prezentowała poziom bardziej zbliżony do ulubienicy szczecińskich kierowców aniżeli do drużyny z czubka ligi. Kazijski i Hoag męczący się w ataku jak Jaca z Gohą, a do tego Łukasz Żygadło którego jakość odbicia była jak jakość powietrza w Magnitogorsku wyglądali co najmniej mizernie. W drużnie dzielnego kapitana Gogola sterem, żaglem i wiatrem był sam Bartosz Kurek, który warto nadmienić że przy 25 atakach miał 64% skuteczności. i popełnił tylko jeden błąd. Jeden błąd. Mniej więcej tyle samo co Maciej Muzaj w konfrontacji z pojedynczym blokiem Pawła Woickiego. Dobrą robotę robił też środek, a w szczególności brawa dla Gałązki. Myślałem że ten człowiek którego w ogóle nie kojarzyłem, przy Van de Voorde będzie świecił tak jasno jak pół tony miału o 3 nocy. Stocznia wygrywa, Kowal zachwyca, a my cali w skowronkach.

    Niestety wszystko co dobre kończy się zawsze zdecydowanie za szybko. Dotarła do nas informacja że TRENERA TYSIĄCLECIA ANDRZEJA KOWALA zastąpi gheorge, ghrorge, gorghe... no kurwa jakiś zbieg z cygańskiego taboru spod Ostrołęki. Mam jednak w serduszku mały płomyczek nadziei, że tak jak w ubiegłym roku Bartosz Górski będzie rozczarowany wynikami, i o pomoc ponownie zwróci się do najwybitniejszego specjalisty na świecie, a ja znów będę mógł dodać tag #andrzejkowal pod wpisem.

    Press F to pay respect

    #siatkowka #plusliga #andrzejkowal #szczecin #rzesow #biedablogqcyka
    pokaż całość

  •  

    Ciekawe czy głośniej jebnie sufit w Galerii Rzeszów czy Resovia w starciu ze Stocznią.
    #plusliga #siatkowka #andrzejkowal

    +: lubie-sernik, W.....0 +7 innych

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika QcyKrul

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)