Mirek Bojowy klasy "Pomarańczka"

  •  

    Mam nadzieję, że następna ustawa pisu, to będzie zajebiście wysokie bykowe dla wszelkiej maści przegrywów obecnie tak zafascynowanych ukaraniem twitterowych Julek za ich rozwiązłość.
    #protest #bekazpodludzi #bekazprzegrywow

    źródło: i.kym-cdn.com

    •  

      Ciekawe co się stanie jak będziecie nakręcać spirale nienawiści

      @Lucider5: Ale to nie jest nakręcanie spirali nienawiści, serio. Ludzie po prostu dziwią się, czemu cieszą Was działania władzy, pod którą żadna grupa społeczna (oprócz emerytów i pospolitej patologii) nie jest bezpieczna od durnych pomysłów. Wy też. Nie macie żadnej gwarancji, że dla tych cwaniaków nagle nie staniecie się palącym problemem, który natychmiast trzeba rozwiązać, żeby ukryć nieudolność w jakichś grubszych tematach. Tyle, że oni problemy rozwiązują jak radzieccy uczeni ze starego dowcipu. Ci, którzy mieli ucinać wszystkim zającom ich piątą nogę, a co z tego, że zające piątej nogi nie mają? Oni najpierw ucinali, potem liczyli. Nie lubicie kobiet? To sobie nie lubcie, ale nie myślcie, że ta władza dzięki temu będzie bardziej lubiła Was. Co najwyżej wykorzysta Wasze poparcie, aby w kolejnym propagandowym dzienniku mydlić oczy, jak to większość Polaków jest oburzona "chuligańskimi wybrykami bananowej młodzieży, warchołów i wichrzycieli ładu społecznego". Następnie uzna, że to wszystko dlatego, że ci młodzi to siedzą tylko przed tymi kumputrami i im się we łbach miesza. Trzeba młodych naprawić. Mamy kryzys, kasa potrzebna - cyk, bykowe. Mamy epidemię, każda para rąk potrzebna, cyk - przywracamy ZSW. "Incele? Przegrywy? A co to jest?" "No tacy, panie ministrze, którzy mają problemy psychiczne, nie mają kobiet, są samotni, zgorzkniali, czują się niepotrzebni" "Ooo, no to zaraz ich wyleczymy z lęków i fobii hehe, w JW 2137 jest taki jeden sierżant, świetny specjalista. O, przy okazji kolegów nowych poznają, zgorzknienie też im minie, a potrzebni to oni nam są i to bardzo. No i za mundurem, hehe, panny sznurem, to zaraz kobitki sobie znajdą." Nierealne? Być może i oby nierealne pozostało. Tyle, że nie zapominaj, że rządzą nami ludzie, którzy z epidemią choroby zakaźnej walczyli zakazem wstępu do lasu. Ludzie, którzy w tak trudnym czasie przewalili 70 baniek bez konsekwencji i którzy u progu kryzysu wpompowali w propagandową telewizję jeszcze więcej. Ludzie, którzy do końca udawali, że nic się nie dzieje, kiedy szła pierwsza fala epidemii i którzy przedwcześnie otrąbili zwycięstwo, olewając potencjalne nadejście drugiej fali, a teraz wciskają losowe przyciski, z nadzieją, że to coś da. Wierzysz im? Bo ja jakoś kurde, tak po ludzku, nie umiem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Kurwa, jest mi po prostu smutno, że w czasach trudnych jak nigdy jesteśmy podzieleni tak jak zawsze...

    #koronawirus

    •  

      @adrian-motulewicz: Obyś Ty się mylił i obym ja się mylił, ale coraz mocniej widać, że jeśli sytuacja się nie zmieni, to może nas czekać powrót do szalonych lat dziewięćdziesiątych. Do czasów masowych zwolnień i masowego bezrobocia, do groszowych zarobków na czarno u jakiegoś cwaniaka, który sobie radzi, bo ma kontakty z reaktywowanym i umocnionym półświatkiem. To także powrót takiej pospolitej, ale mocno uciążliwej przestępczości, bo horda bezrobotnych Sebastianów okupująca osiedlową ławeczkę da w beret choćby i za dwie dychy i pół paczki fajek. A kto na tym wszystkim najlepiej wyjdzie? Politycy. Bez względu na to, czy z lewej czy z prawej strony - przed kamerami będą się obrzucać łajnem, bo "szanowny panie, pan jest złodziej i zamordysta", "o nie, nie, nie, to pan jest złodziej, komunista, a do tego nie Polak!" "A pan Żyd, i co?" "Może i Żyd, ale nie mason, jak pan!". A kiedy po raz kolejny naród będzie prał się po mordach, bo ten za opcją A, ten za B, a tamten przypadkiem stanął po środku, politycy będą pić zimną wódkę i zagryzać kawiorem. Bo to koledzy z pracy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Hej mireczki i mirabelki znające się na fotografii. Znalazłem na Ali zestaw do domowego studia w dobrej cenie(tak myślę przynajmniej). Tylko nigdy nie kupowałem takich rzeczy i nie wiem czy się opłaca. Macie jakieś opinie na temat tego sprzętu?

    https://www.aliexpress.com/item/33063603671.html?

    #fotografia #aliexpress #domowestudio #zakupyzchin
    pokaż całość

    źródło: ae01.alicdn.com

    •  

      @tryboluminescencja: Generalnie do pierwszych zabaw w pstrykanie studyjne może być, ale - tak jak pisze @dzikireks, nie oczekuj po tym zestawie zbyt wiele jeśli chodzi o jakość jego wykonania, bo jednak od wielu tych elementów wieje daliokom Kitajem na kilometr. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Oto czego możesz się spodziewać:

      - Statywy oświetleniowe są dość cienkie i chybotliwe, do tego mogą mieć pewne wady. Pierwsza to "zamki" blokujące sekcje statywu po rozłożeniu. Bywają dobre, ale bywają i z tak miękkiego plastiku, że wihajster zostanie Ci w palcach. Druga polega na tym, że wysiada po jakimś czasie składanie/rozkładanie trójnogu. Jest ono zbudowane w ten sposób, że aby złożyć/rozłożyć trójnóg, trzeba poluzować śrubę i chwycić za tę górną część nad nogami, ciągnąc ją do góry (lub przy rozkładaniu pchając w dół). No i... tu zaczynają się schody, bo śruba osadzona jest w plastikowym elemencie, więc po paru wkręceniach rozwierca otwór i lubi częściowo blokować nogi lub nie blokować ich wcale. Efekt? Albo do poruszenia tego musisz użyć wołu, albo trójnóg zaczyna latać jak Mosze po pustym sklepie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      - Parasolki są wykonane naprawdę licho. Druty cieniutkie (lubią już być od nowości podrdzewiałe), materiał również bardzo cienki, podatny na porwanie przez samą siłę naciągu drutów, a element, który wsuwasz w otwór uchwytu statywu to mięciutka blaszka, więc śruba uchwytu ją miażdży, jeśli dokręcisz zbyt mocno.

      - Same uchwyty jak wyżej: miękki plastik + M O C A R N E śruby, które lubią się w nim luzować i nie spełniać po jakimś czasie swojej roli.

      - Oprawy żarówek błyskowych lubią raz wkręconej żarówki nie oddać nigdy, tak więc nie radziłbym jej dokręcać jak Janusz koło w Passacie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Najlepsze odcinki to jak babke podlaczali do pradu, frankesztajn czy jakos tak xD i drugi to jak podzielili kamienice, Boczek mial schody, Pazdzioch korytarz a Ferdek kibel.

    #kiepscy #swiatwedlugkiepskich

    •  

      @SzalonyFanMalysza: Właściwie to nie samą babkę, a sztuczny szkielet ("Od Mariolki ze szkoły żem zaje...pożyczyłem se") wypełniony narządami domowej roboty, który chcieli na początku ożywić, żeby wyłudzić rentę, bo babka była na pielgrzymce/wyjechała gdzieś do rodziny. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie udało się, bo najpierw jako źródło zasilania wybrali piorun, ale burza przeszła bokiem, a potem - przy próbie podłączenia szkieletu do żyrandola - wywołali spięcie, w wyniku którego Walduś poparzył sobie ręce. Ciekawostką jest to, że podczas kręcenia tej sceny ze spięciem Żukowski faktycznie doznał obrażeń jednej dłoni i został lekko oszołomiony. Pirotechnik użył zbyt mocnego ładunku, który miał symulować snop iskier i dym, a sam aktor przysunął rękę zbyt blisko tego ładunku, tak więc krzyk z bólu/przestrachu Waldusia to naturalna reakcja grającego go aktora, a opatrunek na jednej dłoni w kolejnej scenie jest prawdziwy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Do prądu podłączali też pizzę (którą już udało im się ożywić), kiedy otwierali pizzerię. To był pomysł Paździocha, który kiedy był "we Włochach", widział, że w tamtejszych pizzeriach piece są elektryczne. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Wiedz, że masz na pieńku z prawem. Wiedz, że nie mając maski na ryju wzbudzisz zainteresowanie policjantów ¯\_(ツ)_/¯

    W poniedziałek tuż przed godziną 18:00 przy gliwickim dworcu kolejowym funkcjonariusze z patrolu nieoznakowanego, widząc mężczyznę bez maseczki, zareagowali i wydali polecenie zakrycia ust i nosa.
    19-letni mieszkaniec powiatu gliwickiego nie wykonał polecenia. Podjęto legitymowanie i przeszukanie, w trakcie którego znaleziono narkotyki. Jak się okazało, młody człowiek posiadał przy sobie, wbrew przepisom ustawy, środki odurzające w postaci marihuany w ilości kilkudziesięciu dilerskich porcji – przekazuje podinspektor Marek Słomski, oficer prasowy KMP Gliwice.
    #gliwice #narkotyki #patologia #policja #maseczki #cozadzban | źródło
    pokaż całość

    źródło: Kot przypał.jpg

    •  

      @WuDwaKa: Klasyka gatunku. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pewna znana mi grupka Sebów została capnięta z większą ilością zioła i nie za bardzo byli w stanie pojąć jak do tego doszło. Tymczasem mistrzowie zbrodni:
      - Poruszali się bawarką w stanie agonii, z pierdzącym wydechem, kopcącą jakby była opalana mazutem, do tego z oświetleniem świecącym po przekątnej - działała prawa przednia i lewa tylna lampa. xD
      - Pojechali w pięciu, tak szczelnie wypełniając sebolot, że zglebowana (bo jak inaczej) bawarka szurała dupą po asfalcie
      - Oczywiście becia huczała rytmami patorapsów
      - Jeden z Mateuszów nie był w stanie wytrzymać, aż wrócą do kanciapy i nabił lufę już w trakcie jazdy, więc kiedy bagietmajster podszedł do samochodu, to owiał go aromat haszwędzarni xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Julka typu bezbolcowa
    #plodnajulka

    źródło: comment_1597455970PzLG96Inewoen85XS8joLc.jpg

    •  

      oni te julki gdzieś produkują że wyglądają tak samo?

      @Nizax: Dałbym sobie rękę uciąć, że ta na dole to moja koleżanka, zresztą ta z flachą też... xD Zastanawiam się, kim była Julka Mk I, numer seryjny 00-00-01, która dała im początek? ( ͡° ͜ʖ ͡°) A tak na poważnie, to trudno się dziwić - te same fryzury, ten sam sposób stylizowania brwi i malowania oczu, podobny makijaż, identyczny sposób ubierania się (spodnie z wysokim stanem, białe buty, kurtka/kamizelka-futerko albo biała bluzka), nawet ten sam sposób noszenia torebki. Chwilami mam takie wrażenie, że gdybym był świadkiem zabójstwa i ktoś ustawiłby mi szereg takich nastolatek, a potem powiedział "gadaj, która zabiła, bo dostaniesz kulkę w łeb" to bym powiedział "a to strzelaj, bo po mojemu to każda" xD pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Od 1 stycznia 2018 r. działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani. Pod tagiem #rejestrzboczencow przedstawiam Wam sylwetki niektórych z nich, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wyszukać.

    • • •

    Tekst możecie przeczytać tutaj lub na moim blogu polskiepato.pl.

    Powiadomienia o nowych wpisach pojawiają się na fejsbukowym fanpejdżu Polskie Pato.

    Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć mnie w tym co robię, to zapraszam na mój Patronite.

    • • •

    DANIEL B., rocznik '81

    W majowy weekend 2013 roku 32 letni Daniel snuł się bezczynnie po tychowskich osiedlach. A to z kimś wypił piwo, a to z innym zapalił papierosa i tak minął mu cały dzień. Wieczorem, znudzony jak mops, w poszukiwaniu towarzystwa zatelefonował do partnerki jednego z członków swojej rodziny. Joanna, nie słysząc w głosie Daniela tych kilku butelek piwa, które wcześniej wychylił, zgodziła się na wspólną kawę. Znali się dość dobrze, krewny czasem wpadał do nich w odwiedziny, lubił się też z ich dziećmi, którym czasami czytał książki i które nazywały go wujkiem. Sam Daniel też był ojcem, jednak jakiś czas temu rozstał się z matką swojego potomka. Mieszkał u rodziców, których domu nie opuścił, nawet gdy na świat przyszło jego dziecko. Nigdzie nie pracował, a całe dnie spędzał na pielęgnowaniu swojego alkoholowego nałogu.

    Po godzinie 19., gdy B. raczył się filiżanką rozpuszczalnej i domowym ciastem, do Joanny zadzwoniła koleżanka z prośbą o całonocną opiekę nad jej synem. Każda okazja, by dorobić do rodzinnego rachunku była dla kobiety bardzo ważna, przeprosiła więc swojego gościa i zadzwoniła do partnera, by czym prędzej wrócił zająć się ich dziećmi. Para wychowywała wspólnie trójkę pociech, dwójkę wspólnych oraz córkę Joanny z pierwszego małżeństwa. Pan domu miał pojawić się za pół godziny, dzieci poprosiły więc mamę, by wujek został z nimi do tego czasu. Po wyjściu gospodyni Daniel otworzył piwo, które ukradkiem przyniósł ze sobą i wspólnie z dzieciakami rozsiadł się na kanapie, by oglądać film. Partner Joanny wrócił punktualnie i nie spodobało mu się, że jego krewny o tak późnej porze przebywa w ich domu. Wyczuwszy od mężczyzny woń alkoholu, rzucił w jego stronę kilka nieprzyjemnych słów i zdenerwowany wyszedł z mieszkania. Daniel, niewiele robiąc sobie z uwag niezadowolonego gospodarza, poszedł kupić więcej piwa, po czym wrócił przed telewizor. Później wychodził jeszcze kilkukrotnie, by uzupełnić zapasy. Podczas jednego z takich wyjść, spotkał nawet kolegę, z którym wypił "małpkę" przed sklepem.

    Po godzinie 22., Daniel polecił 10-letniemu synowi Joanny iść już spać. Na kanapie spała już najmłodsza z pociech, a obok położyła się najstarsza, 12-letnia Olga. "Opiekun" zadzwonił do Joanny, że jej dzieci już grzecznie śpią, a po krótkiej chwili od odłożenia słuchawki, położył się obok Olgi. Zaczął dotykać dziecko po niewyrośniętych piersiach oraz miejscach intymnych, nie reagował na jej prośby, by przestał.

    Kocham cię

    – mruczał do dziecka, całując po szyi i ustach.

    Dziewczynka odpychała przybranego wujka, ten jednak przytrzymywał jej nadgarstki i obcałowywał. Gdy przestał, 12-latce udało się na chwilę zasnąć, zanim znów nie obudził jej ciepły, alkoholowy oddech. Daniel przyciskał ją swoim ciałem i obmacywał: wkładał palce do pochwy i dotykał po biuście. Po kilku minutach, jakby dotarły do niego jej błagania, wstał i przesiadł się na kanapę obok. Otworzył następne piwo i jak gdyby nigdy nic wpatrywał się w telewizor. Przestraszona 12-latka wtuliła się w śpiącą obok półtoraroczną siostrę i próbowała zasnąć, łudząc się, że to tylko zły sen. Za trzecim razem obudził ją ból. Gdy się ocknęła, leżała naga z rozchylonymi nogami. Gdy 32-latek skończył, uciekła do łazienki, gdzie obmyła się z krwi i spermy. Wyszła dopiero, gdy usłyszała, że jej mała siostrzyczka płacze. Zobaczyła, że wuj usiłuje ją uspokoić, dziecko jednak pobiegło do kuchni. Olga poszła za siostrą, usiadła na posadzce i przytuliła zapłakanego malca. Wujek przycupnął obok dziewczynek i zaczął całować starszą po rękach.

    Kocham cię i tylko z tobą chcę się kochać

    – szeptał.

    Zszokowana dziewczynka kazała mu wyjść z kuchni.

    Zadzwoń, jakbyś chciała to powtórzyć

    – uśmiechnął się i wrócił przed telewizor.

    Szlochając, Olga zaniosła siostrzyczkę do łóżka i położyła się obok. Za nią przyszedł wuj i obiecując, że będzie tu tylko spał, ułożył się przy niej. 12-latka całą noc budziła się, czując jego suche dłonie na swoim ciele i śmierdzący alkoholem oddech na karku. Nie reagował na jej błagania i prośby, by przestał. Powtarzał tylko:

    Zachowaj wszystko w tajemnicy.

    Pozwalał sobie na coraz więcej, ale w końcu zostawił dziewczynkę w spokoju i o godzinie 6. kazał zamknąć drzwi na klucz. Gdy tylko wyszedł z mieszkania, Olga przekręciła za nim zamek, włączyła komputer, i z bramki SMS wysłała wiadomość do mamy, by ta jak najszybciej wróciła do domu.

    Wujek mnie dotykał i całował, wkładał palce do siusi

    – płakała roztrzęsiona, gdy jej opiekunowie wrócili do domu.

    Joanna wraz z córką czym prędzej pojechała do szpitala, a ojczym spotkał się ze swoim krewnym, by spytać go o przebieg minionej nocy. B. przyszedł na spotkanie wyraźnie wstawiony i zaprzeczył, jakoby miał współżyć z 12-latką. Jeszcze tego samego wieczoru podejrzany mężczyzna został zatrzymany przez policję.

    Daniel B. nie przyznał się do zgwałcenia oraz molestowania Olgi. Zasłaniał się niepamięcią przez dużą ilość wypitego alkoholu. Jego późniejsza linia obrony polegała właśnie na tłumaczeniu się "urwanym filmem".

    Na ciele oraz w pochwie dziewczynki znaleziono liczne ślady DNA Daniela B. oraz otarcia, a jej pełna emocji, spójna opowieść o tym, co działo się w nocy z 2 na 3 maja, zostały uznane przez specjalistów za wiarygodne i szczere. Te oraz inne liczne dowody stały się podstawą do oskarżenia Daniela B. o to, że w sposób umyślny w formie zamiaru bezpośredniego zgwałcił oraz doprowadził do innych czynności seksualnych małoletnią poniżej 15 roku życia. Zdaniem sądu, B. dobrze wiedział, że dziewczynka nie ucieknie z domu w ciągu nocy, a jej rodzice nie wrócą do rana, dlatego też rozciągał wszystkie czynności seksualne na całą noc.

    Biegli stwierdzili u B. zespół zależności alkoholowej, nie stwierdzono jednak, że jest pedofilem, a jego zachowanie tłumaczono "pedofilią zastępczą" – mężczyzna nie mógł zaspokoić swoich pragnień z dorosłą osobą, którą seksualnie preferuje, dlatego w zastępstwie zainteresował się dzieckiem. Niezaprzeczalnie stwierdzono też, że w chwili zarzucanych czynów, Daniel B. był poczytalny.

    W lutym 2014 roku Sąd Okręgowy w Katowicach uznał Daniela B. za winnego zarzucanych mu czynów i skazał na cztery i pół roku pozbawienia wolności oraz pięć lat zakazu kontaktowania się z pokrzywdzoną.*

    W uzasadnieniu czytamy: Sąd uznał za okoliczność łagodzącą wpływającą na wymiar kary fakt, iż w wyniku zdarzenia pokrzywdzona doznała niewielkich obrażeń fizycznych. Na korzyść oskarżonego przemawia przede wszystkim uprzednia niekaralność oraz fakt, iż sąsiedzi, dzielnicowy nie mieli zastrzeżeń co do jego funkcjonowania w środowisku. Obecnie przeciwko oskarżonemu nie toczy się też żadne inne postępowanie karne. Oskarżony w mowie końcowej wyraził również szczery żal i przeprosił obecną na sali oskarżycielkę posiłkową.

    Adwokat Daniela B. zaskarżył wyrok Sądu pierwszej instancji, tłumacząc zachowanie oskarżonego lunatykowaniem lub zespołem Morfeusza – rzadkim zaburzeniem polegającym na wykonywaniu różnych czynności seksualnych podczas snu. Stwierdzono jednak, że niekontrolowanie swojego zachowania (np. sikanie do butów, które zdaniem rodziny B. mu się zdarzało) i nie pamiętanie niektórych zachowań, są spowodowane spożywaniem dużej ilości alkoholu, a nie zaburzeniami snu. Biegli zgodnie stwierdzili, że nie ma podstaw, by badać oskarżonego pod kątem zaburzeń snu, ich zdaniem zachowanie Daniela B. było celowe.

    17 lipca 2014 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał wyrok w mocy.

    Daniel B. odbył cały zasądzony wyrok i 29 października 2017 roku opuścił więzienie. W Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym w rubryce "Miejscowość, w której przebywa" widnieje informacja: "w trakcie weryfikacji".

    . . .

    Kilka szczegółów oraz imiona zmieniłam, by nie można było zidentyfikować ofiary i jej najbliższych.

    *czas liczenia takiego zakazu, biegnie dopiero od opuszczenia przez skazanego placówki więziennej

    • • •

    Tekst powstał w oparciu o zanonimizowany wyrok, który dostałam od Sądu Okręgowego w Katowicach oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach wraz z uzasadnieniem.

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego – @IgorK.

    • • •

    #kryminalne #kryminalistyka #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #tychy
    pokaż całość

    źródło: ztychownieztych.jpg

  •  

    Moim zdaniem K. już nie wyjdzie.
    Po pierwszej fazie leczenia znalazł się chyba na rehabilitacji. Znalazłem taką informację "Czas trwania rehabilitacji ogólnoustrojowej realizowanej w warunkach ośrodka lub oddziału dziennego wynosi od 15 do 30 dni zabiegowych". W tej sytuacji może to oznaczać nawet półtora miesiąca pobytu.
    W przypadku "normalnego" pacjenta pytają o zgodę, zwykle sam chory musi o to zabiegać. Tymczasem delikwent utrzymywany jest w stanie półświadomości i najpewniej nie wie, że czeka aż inni (np. sąd) zadecydują o jego losach.
    Padały tu twierdzenia, że pan K. jest w miarę normalny (sic!) i nie ma stałych dochodów/rodziny, by pokryć chociaż część kosztów pobytu w DPSie. To prawda, ale on do tej pory generował takie koszty kilkuset najróżniejszych interwencji Policji i innych służb, że ten argument wydaje mi się mało istotny. Na miejscu włodarzy Białegostoku wolałbym pokryć koszty pobytu K. w DPSie niż narażać się na pośmiewisko głośne już pewnie na całą Polskę.

    Co do pana S., to pamiętajmy, że pod koniec miesiąca ma być rozprawa w sądzie na temat jego przymusowego leczenia. On to lekceważy, bo ma słynny dyplom i ponoć opinię terapeutki. Ale po co ma odbyć się ta rozprawa, to pewnie dowiemy się wkrótce.

    Nie chcę być złym prorokiem, ale dla mnie to już jest koniec i niczego nie będzie.
    #kononowicz #suchodolski
    pokaż całość

    •  

      @WulkanizatorOponMozgowych i @kuba-suwalski: Tu potrzebne są kolejne wyjaśnienia. Po lekturze niektórych komentarzy w sprawie Konona można odnieść wrażenie, że DPS jest uważany za coś w rodzaju "więzienia", a MOPS za "wymiar sprawiedliwości", który w tym DPS może kogoś osadzić pod zarzutem ogólnie pojętej niezaradności. Tymczasem DPS to nic innego jak... państwowy dom starców. Kolejka chętnych do zamieszkania w nim jest naprawdę bardzo długa. Wśród oczekujących znajdują się przede wszystkim ludzie w podeszłym wieku, którzy z różnych powodów i na własny wniosek chcą znaleźć się w domu pomocy społecznej. Takim powodem może być choćby postępująca choroba somatyczna, która jeszcze nie uniemożliwia, ale już znacznie utrudnia zadbanie o własne potrzeby. Najczęstszy scenariusz? Mąż/żona nie żyje, dzieci rozjechały się po świecie, a tu mieszkanie na czwartym piętrze bez windy albo domek ogrzewany piecem/kotłem i wymagający przeróżnych prac konserwacyjnych. Człowiek pisze wniosek, pracownik socjalny przeprowadza z nim wywiad środowiskowy i po zgromadzeniu właściwych dokumentów kandydat trafia na listę oczekujących. Ile to może trwać? Bywa, że nawet i 2-3 lata. Inni chętni (również "własnowolni") to niepełnosprawni ruchowo, ludzie dotknięci inwalidztwem w obrębie zmysłów (słuch, wzrok, mowa). Kolejni są ci kandydaci na pensjonariuszy, których w DPS umieścić chcą opiekunowie, już po ubezwłasnowolnieniu. Ten proces również nie jest ekspresowy. Krótko mówiąc, do DPS wcale nie tak łatwo się dostać. pokaż całość

      +: tonton_
    • więcej komentarzy (20)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tyle razy tu czytałam, że baba zawsze znajdzie sobie #niebieskipasek nawet średnia. A wiecie jaka jest prawda? O ile nie jesteś płodną Julka 10/10 to nikt na ciebie nawet nie spojrzy. Nieważne czy normalny chłop czy "chad" czy piwniczak. Na świecie nie ma miejsca dla niezbyt urodziwych, mało przebojowych ludzi niezależnie od płci.
    #rozowepaski #logikarozowychpaskow #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f8860b5605297c54a62c85e
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      @Reaamu: Sam znam pannę, która od lat nie ma żadnego zainteresowania wśród mężczyzn i jestem gotów się założyć o śmierć i życie albo o pińć złoty, że niejeden z bywalców tagu "przegryw" zabetonowałby właz do swojej piwnicy, byleby tylko ta damesa go tam nie dopadła. A ja bym im z chęcią zaprawę mieszał, bo wcale bym się temu nie dziwił. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nieogar niemal identyczny jak ta Twoja. Wampir energetyczny, który nawet psychicznego mocarza posłałby na sznur. Uważa się za brzydką, głupią, płytką, beznadziejną. Zaprzeczysz? Pewnie z litości, pewnie myślisz inaczej, "no powiedz, inaczej myślisz? Inaczej, nie? Ale powiedz, że inaczej, bo ja wiem, ja to widzę." Wszystko jest bez sensu, każdy jest bez sensu, wszyscy są głupi, tylko ona mądra, chociaż w sumie to głupia, bardzo głupia. I nie zaprzeczaj! Ona wie. Doradzisz? Szykuj się na falę hejtu, bo ona - tu cytat - "nie będzie się pindrzyć jak dziunia". To nic, że według niej "niepindrzenie się jak dziunia" to włosy, które wodę oglądały podczas ostatniej ulewy, a o szamponie tylko słyszały, ale nie mają pojęcia czy to prawda. To nic, że jak kiedyś w samochodzie u kumpeli zdjęła buty, to na tablicy rozdzielczej zapaliły się wszystkie kontrolki na raz, silnik zgasł, a choinka zapachowa ogłosiła strajk generalny. ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (43)

    •  

      @Pepe_Boomer: Zawsze kisnę z tej kartki. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Bądź P O T Ę Ż N Y M producentem pojazdów szynowych, zatrudniaj wysoko wykwalifikowanych inżynierów, zapewne też specjalistów od ergonomii i bezpieczeństwa, bo ej, nasze produkty są D U Ż E i C I Ę Ż K I E, do tego popylają na metalowych kołach po metalowych szynach, tak więc tarcie nie zawsze gra po naszej stronie, a prowadzący to bydlę musi z odpowiednim wyprzedzeniem reagować na sytuację, żeby nie przerobić na chili con carne jakiegoś Sebastiana, któremu ulep zgasł na środku niestrzeżonego przejazdu w Zadupicach-Kolonii, gmina Piczki Wąskie. Nie ogarnij, że w nocy to jednak czasem jest ciemno, więc jeśli w kabinie jest ciemno i na zewnątrz też jest ciemno, to G I G A W Y Ś W I E T L A C Z 8K UHDLGBT+, model Pesa-Hiroshima podkręcony na maksa puści z dymem nerwy wzrokowe maszynisty i wypali mu na pysku rysunek prędkościomierza. Ba! Nie daj chłopu nawet możliwości przyciemnienia tego sukinkota, bo hehe w nocy to siem śpi, a nie pociągiem jeździ. ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @ButtHurtAlert: Mam wrażenie, że to taki współczesny trend jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju wskaźniki, wyświetlacze, kontrolki i lampki sygnalizacyjne, bez względu na to, czy są one zamontowane na elektrowozie czy przy telewizorze - jeśli nie da się przy tym czytać w trakcie nowiu w środku lasu to nie jest "modern". xD A tak na poważnie - szło by jeszcze zrozumieć, gdyby to był tramwaj. Tramwaj porusza się po mieście, w którym nawet nocą jest stosunkowo jasno, do tego motorniczy może zostać oślepiony przez kierowców, tablice reklamowe itp., więc taki wyświetlacz aż tak by raczej oczu nie wypalał. Tymczasem pojazd kolejowy poza stacjami zasuwa często w absolutnej ciemności, a maszynista widzi tyle, ile oświetlają reflektory. Spojrzenie na prędkościomierz a potem na zewnątrz, nawet gdzieś poza obręb tego co widać w reflektorach i... zjawisko powidoku jak w banku: nie wiemy, czy majaczą nam się przed oczami cyferki, czy to Józek Kacybuła zza lasu idzie pijany po torowisku w kurtce marki SPORT z odblaskami. xD A przecież te ułamki sekund na ogarnięcie kwestii "Józek czy nie Józek?" mogą zadecydować o integralności ciała Józka, jeśli to jednak on, bo on tędy zawsze chodził i jeszcze go nigdy w życiu pociąg nie zabił. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przykład na dobre nocne oświetlenie przyrządów to manometr po prawo - ciepłe, żółte, niezbyt intensywne światło: wskazania widać, oko nie płonie. W kokpitach samolotów często idzie się o krok dalej - przyrządy albo podświetlone są na czerwono (w starszych radzieckich konstrukcjach to był niemal standard + zielone obudowy paneli z przyrządami) albo istnieje możliwość włączenia podświetlenia o takim kolorze. Oku łatwiej jest ogarnąć przejście pomiędzy czerwienią i ciemnością, niż pomiędzy takim piorunowym blaskiem i mrokiem. ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    p0lki: o co incele się czepiają, potrzebujemy tylko miłego i sympatycznego faceta, wiele nam nie trzeba

    też p0lki:

    #heheszki #przegryw #blackpill #zwiazki #seks #niebieskiepaski #rozowepaski #rozwojosobistyznormikami #redpill #tinder #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #takaprawda #psychologia #podrywajzwykopem #humorobrazkowy #erasmus #p0lka pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 121611465_685814568706333_3274409917665724826_n.jpg

    •  

      @marcinpodlas8: Nie wiem jak wygląda to obecnie, ale kiedyś gdzieś czytałem, że w czasach Układu Warszawskiego niski wzrost preferowano także wśród kandydatów na pilotów myśliwskich i bombowych. Po pierwsze właśnie dlatego, że wysocy i bardzo wysocy ludzie o wiele gorzej znoszą przeciążenia (przez słabszą wydolność układu krążenia właśnie), a po drugie ze względu na budowę kokpitów ówczesnych myśliwców - w maszynach takich jak MiG 17, 23, w Su 22 czy nawet naszej rodzimej szkolnej Iskrze zwyczajnie było ciasno jak diabli. pokaż całość

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    Wyk0pki śmiejące się z #bekaztwitterowychjulek to real life mem ze spidermenami ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeszcze rozumiem śmiać się z dorosłych Juleczek ale z ewidentnych dzieciaków? Nastolatków? No beka w chuj mati, nastolatka w 2020 jest głupiutka, naiwna i ma odchył lewicowy. Jak do tego doszło to ja nie wiem.

    Poza tym widzę że tag podłapały masowo przegrywy (wystarczy rzucić okiem na powiązane tagi) więc już wiadomo że lolcontent na pół serio zmieni sie w hejt maszynkę ¯\_(ツ)_/¯

    #wykop #bekazpodludzi #przemyslenia #takaprawda
    pokaż całość

    źródło: preview.redd.it

    •  

      @kamaz_5320: Co do kwestii anonimowości, ochrony wizerunku i odpowiedzialności za to, co się publikuje pod własnym nazwiskiem - pełna zgoda. To faktycznie chwilami bywa mocno niepokojące. Jakiś tydzień temu kumpela wysłała mi link do Tik Toka jakiejś dziewczynki, na oko maksymalnie jedenastoletniej, która... chwaliła się bogactwem swoim, a raczej swoich rodziców. Pół biedy, gdyby to była po prostu nawijka w stylu "jestem nadziana jak Azja na pal, a wy nie, bogactwo huurrrła!", tyle że ta małolatka filmuje niemal każdy zakamarek całkiem sporego domu, po którego rozmiarach i wyposażeniu ewidentnie widać było, że rodzina do ubogich nie należy. Nagrała między innymi biuro rodziców (na wizytówkach widać nazwę prowadzonej przez nich firmy), biżuterię i perfumy matki, rzeźby i obrazy na ścianach, a do tego ujawniła lokalizację posiadłości nagrywając podjazd z samochodami i ogród. Wśród tych filmów były też nagrania przedstawiające, jak bawi się z koleżankami. Przecież dla potencjalnego włamywacza czy innego zbója, który chciałby np. dzieciaka porwać dla okupu ten profil jest bazą danych - wiadomo jak dziewczyna się nazywa, gdzie mieszka, kogo zna, co ma w mieszkaniu, a przy wnikliwym przestudiowaniu tych nagrań można też ustalić, jak mniej więcej wygląda rozkład budynku wraz z ewentualnymi drogami wtargnięcia i opuszczenia posesji. Rodzice w przypadku jakiejś krzywej akcji - włamania, porwania czy nawet podpalenia ze zwykłej zawiści mogą nawet nie zorientować się, że zawdzięczają zdarzenie swojej córce, która chciała poszpanować.
      Jeśli zaś chodzi o skrajne poglądy, to z tego naprawdę w większości przypadków się wyrasta. Bez względu na to, czy ktoś jako nastolatek przegina w lewo czy w prawo, w pewnym momencie życia sam zauważy, że to wszystko nie do końca takie proste rzeczy, bo ludzie są tak naprawdę totalną mieszaniną poglądów, zapatrywań i opinii. Im dłużej się żyje, tym więcej ludzi się poznaje, a skrajność powoli się "rozwadnia", bo ten niby sądzi tak, ale w sumie spoko gość, tamten niby myśli tak samo jak ja, ale polubić go nie jestem w stanie, bo... To samo życie uczy, że nie zjadło się wszystkich rozumów.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

    •  

      @Jamniki2: A więc merytorycznie. Po pierwsze, gość sugeruje, że zażywanie narkotyków to zjawisko nowe, współczesne, wcześniej nie występujące. Tymczasem pierwsza w Polsce ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii to rok... 1923, chociaż sama toksykomania jest znana medycynie już od wielu lat, zarówno w formie najpopularniejszej, czyli alkoholizmu, jak i uzależnień od amfetaminy czy silnych środków przeciwbólowych (domena weteranów I wojny światowej). Społeczeństwo ćpa na potęgę. Środowiska artystyczne szukają w narkotykach inspiracji (ot, choćby Witkacy). Wśród lekarzy jest wielu morfinistów i eteromanów. Eteromania popularna jest też na Śląsku - górnicy nie tylko wąchają, ale nawet piją eter dietylowy i oparte na jego bazie koktajle. Nauczyciele raportują, że nie są w stanie prowadzić lekcji, bo cała klasa jest na srogiej bombie i uczniowie albo siedzą półprzytomni, albo odstawiają dzikie inby pod wpływem podniecenia eterowego. Wśród gospodyń domowych szaleje z kolei lekomania - środki na ból głowy czy bóle menstruacyjne to również często środki narkotyczne. Później przychodzi kolejna wojna, po niej PRL, który problem narkotyków zamiata pod dywan, co oczywiście nie oznacza, że w PRL nikt nie ćpa. Oficjalnie szczęśliwy obywatel socjalistycznego kraju nie potrzebuje narkotyków, a nieoficjalnie wszelkie dzikie pola makowe są ogałacane do ostatniej makówki. Koniec PRL ujawnia skalę zjawiska i jest ona naprawdę duża. Ty masz 22 lata, więc masz prawo nie pamiętać, ja mam 33 i doskonale pamiętam widok ćpuna ze strzykawką na dworcu czy "meliny narkomańskie" w jakichś ruderach gdzieś w mieście. Ogólny wniosek jest taki, że ćpanie to nie jest jakiś nowomodny wynalazek.
      Po drugie: co właściwie złego jest w tym, że współczesny młody człowiek może cieszyć się dobrobytem i beztroską? Nastolatki buntują się od początków świata, bo tak działa człowiek - w pewnym momencie dorastania nabiera przekonania, że o życiu wie już wszystko i zaczyna głosić te swoje niezwykle hehe dojrzałe poglądy i spostrzeżenia, a jak trafi na podobnych sobie, to się z nimi jednoczy, bo tego też potrzebuje. Niech te Julki sobie tam piszą o tym LGBT i o tym, jak bardzo są dręczone przez ten straszny świat. Z tego się w większości przypadków wyrasta. To chyba dobrze, że młody człowiek nie musi od najmłodszych lat popylać w XI oddziale VI wydziału Wytwórni Maszyn Przemysłowych im. Lenina, a po odwaleniu dniówki "ogonkować" za podstawowymi artykułami, bo może akurat rzucą, to trzeba poczekać.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Kiedyś, w wieku 13-14 lat chodziliśmy z kumplem w wakacje "na pociągi". Była sobie taka bocznica, gdzie pociagi były myte, sprzątane i naprawiane w podstawowym zakresie, blisko głównego dworca w moim mieście.

    Któregoś pięknego dnia na owej bocznicy stał "piętrus" - Bipa/Bhp. WOW! Weszliśmy sobie do tego piętrusa - wielkiego problemu z tym nie było, zwykle drzwi były zabezpieczone małym drucikiem, czasem wcale, pneumatyka nie działała, zresztą BHP jej często nie miały. Posiedzieliśmy sobie trochę, zjedliśmy chipsy. Oczywiście nigdy niczego nie niszczyliśmy ani nie psuliśmy, to była taka nasza baza. Wcześniej braliśmy na pociągi koleżanki w celach "przelizania" (tfu! xD). No i w tych wagonach jak zwykle nastał czas, by wracać do domu. A do domu było daleko - trzeba było przejść przez most - zwykle chodziliśmy kolejowym, choć nie wolno było ale w sumie wielkiego problemu z tym nie było, by się wybrać na spacer mostem, który nie służył pieszym.

    Wychodząc kumpel rzucił - dawaj pociągniemy tę czerwoną linkę. No dobra, to pociągnąłem. (Jak by mi powiedział, że mam skoczyć z mostu to też bym skoczył xD). Było słychać spuszczane powietrze z jakiegoś układu, jak się potem okazało hamulcowego. Siłą rzeczy wagony zaczęły się toczyć nieśpiesznie w kierunku zwrotnicy. Dalej był już tylko szlak. Ambitnie próbowaliśmy zatrzymać kilkadziesiąt ton pchając w przeciwnym kierunku jak samochód, ale nijak to się zdało. W panice wskoczyłem do wagonu i zacząłem kręcić hamulcem awaryjnym - w Bhp jest on w formie wielkiego, czerwonego koła. Chyba brakło mi siły, bo koło przekręciło się tylko o 1/4 obrotu a pewnie trzeba było kilku obrotów, by ów hamulec zaciągnąć, poza tym nie dało to efektu. Gdy wagon jeszcze mocniej przyśpieszył, tak że kumpel musiał mocno przyśpieszyć kroku by za mną nadążyć, stwierdziłem, że czas na ewakuację. Wyskoczyłem i patrzyłem jak wagony toczą się spowodować katastrofę. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Po chwili na szczęście zaczęły się zatrzymywać. Wskoczyłem jeszcze na chwilę "dopchnąć" ten hamulec w formie kierownicy i uciekliśmy w popłochu przeżywając przygodę życia. Ostatecznie wagony pokonały ok. 100-150 metrów, także do katastrofy było daleko, bo nie zbliżyły się nawet do zwrotnicy dla bocznicy, na której stały.

    Niczym naczelni debile wróciliśmy w tamto miejsce w niedługim czasie. Wagony stały już zupełnie inne ale o dziwo były BARDZO DOBRZE zamknięte. Wszystkie drzwi zabezpieczone w taki sposób, którego dwóch nastolatków nie było w stanie sforsować. I nagle kumpel krzyczy:
    - TY! WIDZĘ JAKIEŚ NOGI, UCIEKAMY!

    Na szybkości wybiegliśmy zza wagonu i pełna dzida. Okazało się, że to Straż Ochrony Kolei. Musieli na nas czatować. Próbowali nas dogonić ale nic z tego, w sumie mnie już jeden złapał za rękę ale się wyrwałem i dostałem turboszybkości. W pewnym momencie usłyszeliśmy "stać bo strzelam!". Jednak żadne strzały się nie rozległy. Uciekliśmy w las. W lesie przesiedzieliśmy kilka godzin aż, gdy mama nie zaczęła się dobijać na moją Nokię 3210, wkurzona, że czas do domu. Każdy dźwięk syreny powodował, że uciekaliśmy jeszcze głębiej w las, bo "Pewnie nas szukają i jadą po nas". Wróciliśmy do domu a historia do dzisiaj powoduje u mnie wzrost ciśnienia.

    Nigdy później nie poszliśmy już "na pociągi", potem człowiek dojrzał i teraz puka się w łeb, jakim był idiotą. Pytanie - gdzie byli rodzice? A no myśleli, że jestem tam, gdzie pisałem w odpowiedzi na SMS'y czyli "Na górce", "U Pjotrka", "Na boisku" ;p

    I dziwi mnie tylko, że wagonów nie zabezpieczano przed stoczeniem takimi specjalnymi hamulcami, które montuje się na szynie i powoduje, że wagon się nie poruszy.

    Takie to były młodzieńcze czasy. Teraz już nie ma czasów.

    #oswiadczenie #truestory #historia #storytime #pociagi #kolej #gimbaza #licbaza #katastrofa
    pokaż całość

    źródło: bazawagonow.pl

    •  

      Jak ja patrzę na to co robiliśmy, to że to się nie skończyło tragicznie dla nas i dla innych to szok.

      @ChickenDriver: Kiedy przypominam sobie swoje dzieciństwo, to też głęboko się zastanawiam, w jaki sposób mój kuzyn, kuzynka i ja dotrwaliśmy do swoich osiemnastek z kompletem kończyn i narządów zmysłów. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ty miałeś kumpla-podkręcacza, nas było troje i nakręcaliśmy się solidarnie. Z takich ciekawszych akcji:

      - "Na wagony" chodziliśmy, tyle że na towarowe, bo niedaleko domu kuzynów znajdowała się bocznica elektrociepłowni. Zabawa odluźniaczem zawsze spoko, podobnie jak wchodzenie do środka pustych węglarek, a bywało, że i jazda na podeście ostatnich wagonów, bo przy bocznicy znajdowała się też mijanka, gdzie pociągi towarowe zatrzymywały się, aby przepuścić pasażerskie.
      - Wrzucanie kawałów eternitu do ogniska i odkrycie, że owszem, eternit jest niepalny, ale za to po intensywnym nagrzaniu się wybucha jak petarda, siekając dookoła azbestowymi odłamkami. Fun jak cholera. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      - Pan Paweł to przy nas amator. Skoro w pobliżu była elektrociepłownia, to i prowadził z niej rurociąg z takich naprawdę srogich rur obitych blachą i czymś w rodzaju waty szklanej. Na początku po tych rurach po prostu chodziliśmy. Później się ścigaliśmy. W końcu kuzynka stwierdziła, że ona po tym przejedzie na rowerze. Nasza reakcja? "Ta, przejedziesz... strach by ci nie pozwolił". Przejechała. xD A skoro jej się udało, to przecież nie mogliśmy być gorsi. Że nikt nie zleciał twarzą na pysk to niepojęte. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      - Rurociąg miał w swoim przebiegu takie fragmenty, które wznosiły się pionowo, szły kilka ładnych metrów nad ziemią i pionowo opadały. Oczywiście właziliśmy tam, ryzykując upadek na glebę z wysokości tak na oko 2-3 piętra. Kiedyś sporządziliśmy nawet całkiem realistyczną kukłę, a potem naszego "wisielca" umocowaliśmy tak, aby dyndał z ciepłociągu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      - Wtargnięcia na teren elektrociepłowni i ucieczka przed ochroną - norma.
      - Walki na podpalone w ognisku kije? Jak najbardziej.
      - Strzelanie z "bolcówy" przy pomocy grudek szlaki? A czemu nie.
      - Ogólnie pojęta piromania i wspomaganie procesu spalania różnych przedmiotów przy pomocy benzyny czy rozpuszczalnika? Bywało.

      Kiedyś to było, teraz to ni ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    To zdumiewające ale obserwowanie uniwersum przypomina mi paleoantropologię. To cholernie ciekawa gałąź nauki, pełna znaków zapytania - może stąd ten magnetyzm który nas tu trzyma?
    #kononowicz #patostreamy

    •  

      @Kantarek: Dlatego też ja zawsze US17 traktowałem jako specyficzny, samonapędzający się eksperyment społeczny, który może dostarczyć naprawdę wielu ciekawych obserwacji. Mogliśmy się przekonać, jak w praktyce wygląda choćby rozwijanie się postawy roszczeniowej. Na początku wszelkie prośby o pomoc były stosunkowo nieśmiałe, często podpierane lamentem bożym. Na dalszych etapach, kiedy na Szkolną zaczęły spływać wszelkie dobra, również i jej załoga zmieniała podejście. Nagle okazało się, że no spoko, paczki mogą być, ale pieniądze, opał czy inne, już bardziej wyselekcjonowane dary również by nie zaszkodziły. W końcu pojawiło się to słynne "dej!" - wyrażane bez najmniejszych zahamowań, z przekonaniem, że coś się należy i z jasnym wskazaniem na to, kto, co i w jakiej formie na Starosielce ma dostarczyć. Ciekawy jest też stosunek Konona i Majora do samych pieniędzy. Tu faktycznie jest to pewna... pierwotność. Oni nie rozumieją wartości pieniądza w taki sposób, w jaki rozumie tę wartość przeciętny człowiek. Zarobki, jakie osiągali z tytułu swojej działalności bez problemu pozwoliłyby na godne życie - remont miejsca w którym żyją, zdrowsze odżywianie, lepsze ubranie. Tymczasem na szkolnej pieniądze to taki trochę perkal i paciorki - generalnie spoko, że są, można też tego użyć do przepychanek typu "ja mam więcej niż ty, więc jestem lepszy/fajniejszy", "wkurzyłeś mnie, bo zarobiłeś więcej niż ja", ale poza tym nic więcej. Żadnych inwestycji, żadnego przyszłościowego myślenia związanego z oszczędzeniem, po prostu - "fajnie mieć dużo tych papierków, bo... no fajnie". Ci goście zarabiają pieniądze, które... zwyczajnie nie są im potrzebne w takiej ilości. Sam Kononowicz to "relikt socjologiczny" - człowiek wychowany według przedwojennych, starowiejskich wzorców, później nasycony mentalnością socjalizmu, ale funkcjonujący w czasach, w których wszystko to jest kompletnie nieaktualne. Mamy klasycznego homo sovieticusa - człowieka, który jednocześnie chce być prowadzony za rękę przez państwo, ale ważny jest też dla niego udział we władzy - poczucie wpływu na innych członków "kolektywu". Wizyty na "trójce" są tego przejawem - wynikają z przekonania, że państwo pod postacią policji powinno zająć się każdym, kto myśli lub robi inaczej niż według Kononowicza powinien. To chwalenie się tuszą czy choćby byciem zwyczajnym brudasem to coś o czym piszesz - obie te rzeczy to swoiste symbole, ale podchodzące z dawnej wsi. Otyłość - oznaka dobrobytu, dobrego zdrowia, właściwego odżywienia. Brudne ręce, twarz czy włosy - uczciwa praca, bo praca "w prochu ziemi", ciężka, niewdzięczna, ale godna. Do tego dochodzi też moralizatorski, podniosły ton, kiedy Kononowicz przemawia - zapewne jest to próba wzorowania się na kapłanie katolickim/prawosławnym, a wiec jednej z najważniejszych postaci na dawnej wsi. Kapłan był tym najmądrzejszym (bo umiał czytać i pisać, posługiwał się też płynnie drugim językiem - katolicki łaciną, prawosławny s-c-s/rosyjskim), do tego był czymś w rodzaju sędziego pokoju - zanim chłopstwo postanowiło wejść ze swoimi konfliktami na drogę urzędową, wcześniej szło do kapłana, aby ten wydał swoją opinię. pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Czy spotkał się ktoś z podobnym statywem, tylko tak by miał jeszcze taki wysięgnik z tej gumowej i elastycznej nóżki?
    Potrzebuję statywy do telefonu w miarę elastycznego, który mogę wyginać i ustawiać pod siebie. Na razie mam statyw ze selfie stickiem, ale strasznie się chwieje i nie obraca się w poziomie tak jak chcę
    #smartfon #fotografia

    źródło: Capture.PNG

    +: 2403
    •  

      @kaczoor: Nie chcę tu zgrywać jakiegoś Andrzeja z Elektrody i mówić, że do zrobienia zdjęcia telefonem potrzebujesz statywu za minimum osiem stówek, ale... tak jak pan @I-____-I powiedział - to naprawdę ciężkie dziadostwo. Po pierwsze, jest dramatycznie lekki, więc zamocowany na nim telefon zadziała jak żagiel: mocniejszy powiew wiatru i jeb! I po imprezie. Po drugie, ten uchwyt to coś w rodzaju metalowego drutu na sprężynie. Czasem sprężyna jest luźna, a czasem musisz to ciągnąć wołami, żeby uwolnić swój smartfon z objęć chińskiej myśli technicznej - wygoda: 0, ryzyko uszkodzenia ekranu: duże, posiadanie trzeciej ręki: zalecane . ( ͡° ͜ʖ ͡°) W końcu nóżki. Żeby całość stała stabilnie, trzeba je szerzej rozsunąć. Tyle, że one po rozprostowaniu i odpowiednim dogięciu lubią powoli wracać do poprzedniej pozycji. Oczywiście całkiem nie wrócą, ale i kadr nie będzie już prosty. Krótko mówiąc, bida z nędzą. Lepiej wybrać coś, co może i nie będzie kosztowało piątaka, ale będzie wytrzymałe, stabilne i nie zdemoluje Ci sprzętu, bo pan Kitajec zamiast normalnej sprężyny władował tam sprężynę od amortyzatora elektrowozu. ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika SP_Alfa_Kilo

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)