•  

    Jestem zmęczona. Mam dość. Wierzę naiwnie w magiczne dobro, które wróci pewnego dnia, kiedy doczekam czegoś, ale jedyne co czuję, to przegrane życie i pustkę. Chciałabym być kłamliwą suką, albo bezduszną, cwana lambadziarą. Tymczasem jestem naiwna i dobra. Nie powinno się tak mówić o sobie, ale tak jest. Szanowałam się, chciałam jednego faceta na całe życie. Dobiegam trzydziestki, było ich (jak dla mnie „aż”) trzech. W każdym przypadku bałam się zaufać, ale dałam się przekonać i koniec końców zostałam ofiarą, śmieciem dla którego nie warto było trwać/postarać się/wyjaśnić dlaczego. Kimś, kto był idealny na początku, a jak zauroczenie minęło, to zainteresowanie również. Dużo by mówić. Chcę odpocząć, oddać serce, zatroszczyć się, dbać i czuć kochaną, a trafiam na ciągłe rozczarowania. Uczyłam się dobrze, czerwone paski, studia, a wciąż nie wiem kim jestem i jaką droga miałabym podążać. Mam obecnie pracę w zakresie swoich zainteresowań, ale wszystko mnie męczy. Lato, popołudniówki. Kiedy jest wolne to i tak nie ma z kim gdzie wyjść, bo wszyscy zajęci małżeństwami i dziećmi. Myślałam, że jak będę miała jakiekolwiek pieniądze, to wyciągnę gdzieś rodziców, zafunduje im coś. Nie, oni „są za starzy”, chcą siedzieć w domu, a ja mam sobie kogoś znaleźć i dać im spokój. Gdyby to było takie łatwe. Niektórzy rodzice daliby sobie ręce uciąć za takie zainteresowanie ze strony dziecka. Ja znów czuję się odepchnięta. Z każdej strony. Zdrowie mam słabe. Guz przysadki, wada zastawkowa serca, guzki w piersi, torbiele na jajnikach. Te ostatnie bardzo mi dokuczają, trzy razy sprawdzane czy to już rak czy jeszcze nie. Ostatni czas boli niemiłosiernie, a ja czuję ciągłą pustkę, melancholię, brak celu, sensu. Czasem mam wrażenie, że to dlatego, że się kończę i podświadomie to wiem. Jutro idę do lekarza, ciągle boli. Jakoś mam wrażenie, że będą złe wyniki. Wszystko co mnie cieszy za chwilę znika. Ulokowałam swoje uczucia w samochodzie który mam. Stare auto, klasyk. Myślę, blacha mnie nie opuści, nie okłamie, nie powie, że już mnie nie chce. Jeżdżę wieczorami, gadam do auta, słucham tych swoich wszystkich ulubionych smutów. Mam chociaż tyle. I co? Na przeglądzie wyszło, że mam zezłomować. Włożyłam 3000zł w blachę żeby to wyratować. Cieszyłam się dosłownie 40 minut po odebraniu. Wyskoczyło ciśnienie oleju. Uporałam się z tym, to rura odpada, gaz się pieprzy. Wszystko się pieprzy. Nie wiem, grzech tak mówić, mając bliskich, jedzenie, mieszkanie, ale... wiem, że może być już tylko gorzej. Że nic lepszego mnie nie czeka. Nawet Wykop, mam konto od ponad 11 lat i prawdę mówiąc poza poznaniem dwóch osób i wygraniem PS4 spotkały mnie tu same przykre sytuacje. Gdzie nie sięgnę myślami, tam się jebie. Nie pomaga mi ani pysk 6/10, ani wąska talia i duży tyłek. Nie pomaga, bo patrzę sercem, a nie seksem, więc na nic mi te atrybuty, bo świat to cielesność, a nie serce. Jestem żeńskim przegrywem, który zmarnował swój potencjał i przegrał w zderzeniu ze światem. Przegrywem, który utopił się we własnej emocjonalności i wyimaginowanym we własnej głowie świecie. Przegrywem, który wylewa takie treści na portal ze śmiesznymi obrazkami, bo przed wszystkimi innymi musi udawać jak bardzo super jest. W przeciwnym razie każdy się odwróci. A ja mirki jestem, rozżalona, rozgoryczona, zgorzkniała. Martwa za życia. Dobrej nocy mirki.

    https://www.youtube.com/watch?v=vop7MkkkWBU
    pokaż całość

    •  

      @Saragaya: Trochę rozumiem co masz na myśli, a cel jakiś masz czy tylko to co mówisz ? Ja odbiegam 26 lvla, 2 lata mija od ostatniego związku i skupiłem się na pracy.

      Wnioski mam takie ze dzięki pracy po 1 było mi łatwiej bo się czymś zająłem

      A po 2 spełniłem swoje marzenie, cel, i dostałem prace o jakiej zawsze marzyłem. Moi znajomi pracują po barach, za granica , albo inne prace które poza Hajswm im nic nie dają a ja będę ronić to co chciałem całe życie

      Po co mi jakiś różowy pasek ? Myśle ze po prostu nie każdy na tym świecie musi mieć rodzine a jak nawet mi brakuje kogoś, żeby pogadać bo są takie momenty to jakoś się staram wychodzić z tego stanu np wykop, film, ludzie z pracy
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Jak 3 lata temu miałam wynik "czy to rak" gdzieś w normie, po roku bliżej górnej granicy, a rok temu już przy górnej granicy to jest spora szansa na zwierzątko w tym roku? Bo tendencja była wzrostowa, ale nie wiem czy na takie wyniki patrzy sie w ten sposób czy to przypadek i losowość i póki było w normie to ok?

    #lekarz #rakcontent #zdrowie xD

  •  

    Tak sobie obrabiam zdjęcia ślubne i myślę, że to śmieszne, że co ślub płaczę XD. No ale no, przynajmniej tego dnia ci młodzi wyglądają jakby mieli między sobą taką prawdziwą miłość. A to możliwe w ogóle? Wyidealizowałam sobie, trzydziestka niedługo i śmieciarka po mnie przyjedzie, a ja wciąż się łudzę, że da się tak jak w książkach i filmach. Tak w szczerości i oddaniu. Z dbaniem o siebie, troską. Nie że ruchanie, pożądanie i zjadanie nawzajem swojej mordy jako główna atrakcja. Tylko tak z herbatką pod kocykiem, tak na plaży zamek budować w piasku i tak się z głupot cieszyć, czterolistnej koniczyny szukać, doszukiwać się kształtów w chmurach i spacerować w deszczu. Byłam w trzech długich związkach i zawsze trwałam w nich jak w rozczarowaniu. Że nic nie jest ani trochę takie. I tak sobie obrabiam te zdjęcia ślubne i myślę czy umrę z tą piękną wizją czy ona jest możliwa. Z drugiej strony wole umrzeć z piękną wizją niż umierać każdego dnia w jakimś byle związku i nie móc nawet wracać do swojej wizji, bo przecież "mam". Jest choć jedna osoba tutaj, która podobnie pragnie i jej pragnienia się spełniły?

    pokaż spoiler Tak wiem wkładanie mięsa do dziury to sens życia i w ogóle jestem popierdolona


    #zwiazki #rozkminy #feels #rozowepaski #niewiemjaktootagowac
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Saragaya

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.