Przeglądam wykop dla memów, past i śmiesznych akcji.

  •  

    Od zawsze miałem problemy z prokastynacją. Wszystko odkładałem na ostatnią chwilę, wszelkie prace domowe, projekty, czy nawet moje własne postanowienia szły w odstawkę, a czasami nawet w ogóle nie dochodziło do ich realizacji. Miałem przez to problemy na studiach, gdzie w maju robiłem 13 projektów na raz, pracę inżynierską odkładam już 3 rok, a znalezienie pracy odstawiłem na moment, w którym głód zajrzał mi do dupy.

    I najgorsze jest to, że nie potrafiłem sobie z nią poradzić - gdy tylko sobie mówiłęm "jutro jutro jutro", to przychodziło "jutro" i znowu siadałem do grania i oglądania filmów na youtube. I ten właśnie moment decyzji, że "gram, a nie robię", ta iskra, która zniechęcała mnie do faktycznej pracy - była niemożliwa do uchwycenia przez moją świadomość celem jej analizy.

    Wstaję - jem śniadanie - zaraz siądę do tej pieprzonej inżynierki.
    Siadam - odpalam youtube, i kolejny dzień poleciał bez pracy.

    Kiedy to się stało? Jaki to moment mnie zniechęcił. Zawsze sobie mówię: "Usiądziesz, zrobisz, napiszesz COKOLWIEK, kurwa, napisanie TEGO POSTA zajmuje ci tyle czasu, a mógłbyś w tym czasie coś napisać".

    Zaczyna cię zżerać stres, strach przed kolejnym ujebanie studiów - motywacja przeradza się w desperację - nie możesz spać po nocach i .... nagle lądujesz w dziekanacie błagając na kolanach ze łzami w oczach by pozwolili ci jeszcze jeden rok popracować bez ujebywania całości studiów.

    A wiecie co jest najgorsze? Że wiem co wywołuje moją prokastynację - a jest to PRZEOGROMNY strach przed porażką. W mojej głowie proces produkcyjny tej pracy jest bardzo prosty: Siądę ---> otworzę neta/książkę ---> napiszę rozdziały ----> KONIEC

    I właśnie wizja tej prostoty mnie oddala od całości: Bo przecież skoro to takie proste to nie muszę tego TERAZ robić. Ale gdy tylko zbliża się moment, gdzie faktycznie mam nad tym usiąść, to łapie mnie strach, że ta wizja może się nie spełnić i zawalę bo rozczaruję się jak pojebany temat sobie wybrałem. I wtedy nie pozostanie mi NIC. BO sobie nie poradzę - pieprzony brak pewności siebie.

    CHcę napisać - chcę wierzyć, że to będzie proste - zerwę parę nocek ale to napiszę. PIĘKNA WIZJA!

    "ALE CO JAK SIĘ NIE SPEŁNI I UTKNIESZ?" <-------- To jest podświadoma blokada, która blokuje moją motywację, to jest moja prokastynacja. Strach przed porażką.

    O wiele łatwiej żyje mi się z wizją, że "jestem w stanie to napisać, ale po prostu mi się nie chce" niż z wizją "zawaliłem, bo nie mam wiedzy, umiejętności, porażka to wina twoich słabych kompetencji".

    Prokastynacja - jesteś gównem. Ktokolwiek cię stworzył - zgiń, przepadnij, niech cię pierdolnie samochód. Prokastynacja zajebała mnie jako człowieka, który mógł osiągnąć sukces ...

    Jebać świat... Siedzę i ryczę, że mam tą pierdoloną blokadę w mózgu

    #prokastynacja #przegryw #praca #motywacja #rozwojosobisty #zalesie #psychologia #filozofia #najgorzej #fuckthisshitimout
    pokaż całość

    źródło: pepestudying.jpg

    •  

      @ponerLokej: > A wiecie co jest najgorsze? Że wiem co wywołuje moją prokastynację - a jest to PRZEOGROMNY strach przed porażką. W mojej głowie proces produkcyjny tej pracy jest bardzo prosty: Siądę ---> otworzę neta/książkę ---> napiszę rozdziały ----> KONIEC
      Normalnie jakbym czytał o swoich problemach i swoim toku rozumowania (╯︵╰,)
      Masz na coś 2 tygodnie ale myślisz sobie "a tam, to jest takie proste, do zrobienia w 2 dni". Po czym odkładasz to na 2-3 dni przed terminem, siadasz do pracy i następuje "O Boże, o kurwa" i plujesz sobie w brode dlaczego zmarnowałeś tyle wolnego czasu.
      Prokrastynacja to ciota i huj.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Shenhan77

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)