•  

    #prezent #huawei #smartwatch #watchboners #niebieskiepaski #urodziny #ps4

    Hej! Mój niebieski wkrotce ma 27me urodziny. I teraz pytanie... co mu kupić :)

    Zastanawiałam się nad smartwatchem z huawei (tej firmy ma tez telefon) lub ps (o ile ktoś dołoży do prezentu). Z tego i tego pewnie się ucieszy.

    Czy posiadacie smartwatcha? Jestescie zadowoleni? Ewentualnie jaki model polecacie? (Niebieski ubiera sie bardziej luźno.. koszulka, jeansy, bluza).

    No i ps4 to jakie? Jakie bedzie najlepsze? Takie aby podskoczył z radości (ʘ‿ʘ)
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    W piątek, w Koszalinie wydarzyła się tragedia - 5 osób zginęło w "tak zwanym escape roomie". Sam jestem właścicielem Escape Roomu i całym sercem zgadzam się, że do takiej sytuacji nie powinno nigdy dojść i popieram inspekcje straży pożarnej przeprowadzane teraz w całej Polsce. Na pewno zmusiło to wielu właścicieli do przyjrzenia się poziomowi bezpieczeństwa w ich lokalach, ale... Zawsze jednak znajdzie się jakieś ale. Pojawiła się nagonka na branżę i czepianie się o wszystko, co znajduje się w każdym normalnym mieszkaniu, czy sklepie, a nagle w escape roomie okazuje się przedmiotem niebezpiecznym.

    Zacznijmy od przykładowych powodów do wystawienia mandatów i zamknięcia escape roomów, z różnych miejsc w Polsce:
    * element z płyty PCV (jeden z najpopularniejszych materiałów do produkcji banerów reklamowych)
    *w magazynie umieszczonym w sąsiadującym lokalu znajduje się litrowa puszka z rozpuszczalnikiem do farb (straszenie zamknięciem)
    * element z nieimpregnowanego drewna (escape room został zamknięty)
    * pytania o "certyfikaty palności elementów użytych do dekoracji" (zwykłe przedmioty użytku codziennego, typu tapety, farby i wiele innych)
    * według dokumentów, lokal to "podziemia", a nie "lokal użytkowy" (nie wiem jak Wy, ale ja znam naprawdę świetne bary i restauracje prowadzone w piwnicach, w wielu miastach w całym kraju. Ale escape room już nie może, mimo że wszystkie kwestie bezpieczeństwa spełnia. Brak możliwości "naprawy" w dokumentacji. Działalność w którą ktoś włożył mnóstwo serca, czasu i pieniędzy, zamknięta z dnia na dzień)
    * brak dokumentów. Ale nie, że te dokumenty nie istnieją, po prostu nie było ich na miejscu, do wglądu. Większość właścicieli escape roomów wynajmuje swoje lokale, a wymagane dokumenty są przechowywane przez właścicieli budynków. Kontrole były zapowiadane od "będziemy za parę godzin", po "stoimy pod drzwiami", więc czasem naprawdę nie dało rady zdobyć ich od właścicieli, w tak krótkim czasie. Mandaty są - jest się czym pochwalić
    * plakietki z wyjściem ewakuacyjnym z Castoramy nie są zgodne z ISO
    * wiele escape roomów zostało zamkniętych, z powodu zbyt wąskich klatek schodowych, w których wynajmują pomieszczenia. Dla całej reszty lokali w tym samym budynku – mieszkań prywatnych czy firm prowadzonych tam dotychczas - to nie było problemem, choć często potrafią gościć u siebie znacznie więcej osób niż pokoje zagadek.

    Jako smaczek podrzucę jeszcze wypowiedź jednego z właścicieli:
    "Sama Państwowa Straż Pożarna jeszcze z samego rana nie wiedziała jak podejść do naszego tematu, jakie wymagania sprawdzić, a z godziny na godzinę wymagania rosną. W chwili obecnej jesteśmy na etapie zabezpieczeń p.poż na poziomie laboratoriów chemicznych. Prosi się nas o pokazanie certyfikatów na niepalność materiałów użytych do budowy pokoi, w tym dywanów. Czy w pizzeriach ktoś sprawdzał certyfikaty niepalności obrusów?"

    Ponadto, z pierwszych informacji wynika, że powodem pożaru była nieszczelna butla gazowa, którą ogrzewano lokal. Ile było takich wypadków w budynkach mieszkalnych? Ile firm w całym kraju wciąż w taki sposób ogrzewa swoje biura? Czemu nie ma nagłych kontroli ogrzewania gazowego, bez względu na rodzaj działalności gospodarczej, podczas gdy wszyscy się rzucili tylko na pokoje zagadek? Przecież taki wypadek mógł wydarzyć się nawet u fryzjera. Jeśli za tydzień, z powodu wycieku gazu, wybuchnie pożar u kosmetyczki, premier poleci "nie odwiedzanie tego typu przybytków, aż do czasu przeprowadzenia pełnych kontroli"? Nie. Nikt o tym nawet nie usłyszy na większą skalę.

    W tym momencie to zwykłe polowanie na czarownice. Zarówno Pan Premier jak i cała rzesza znawców nie ma pojęcia co to Escape Room. Mówi się, że zamykamy ludzi w pokojach po ciemku, przykuwamy kajdankami, zasłaniamy oczy, ludzie są w strachu, a potem zabieramy im pieniądze. Przymuszamy ich do tego. A na koniec robimy im pamiątkowe zdjęcie, jak się uśmiechają i wrzucamy na nasze strony. Pomijając już logikę takich wywodów - 99% escape roomów to nie dreszczowce i nie mają nic wspólnego ze straszeniem. Masz cel i twoim zadaniem jest rozwiązywanie zagadek. Typowo intelektualna rozrywka! Część tego typu działalności nawet nie zamyka graczy, dając im inny target do zdobycia.

    Escape room to naprawdę fajna rozrywka dla ludzi w każdym wieku. Staramy się by była bezpieczna. Wyjścia ewakuacyjne są dobrze oznaczone, gaśnice sprawne, apteczki pełne. My przeszliśmy kontrolę bez przeszkód, ale i tak dostaliśmy łatkę "morderców, patrzących tylko na kasę". Przykład z wczoraj - znajomy opisał mi reakcję swojej żony po obejrzeniu wiadomości "Ja bym tam swojego dziecka w życiu nie puściła!". Dopiero po cierpliwym wytłumaczeniu, jak wygląda taka zabawa (znajomy był kiedyś u nas z kolegami), doszła do wniosku, że chyba rzeczywiście reakcja trochę przesadzona i może kiedyś sama spróbuje.

    Pokoje Zagadek prowadzą osoby młode, które znalazły swoją niszę i próbują się utrzymać w kraju. Stosujemy się do istniejących przepisów i normalnie płacimy podatki.

    Ten rodzaj rozrywki rozwija się w Polsce już 5 lat - setki firm, tysiące różnorodnych pokojów, miliony zadowolonych klientów. Jeden wypadek i wszystko szlag trafił.

    PS. Nie chciałem pisać ze swojego konta, ponieważ zawiera nazwę mojej firmy, a cytuję tu wypowiedzi wielu osób z branży. Nazwa tego profilu to jedno z wielu określeń, jakie pojawiły się pod naszym adresem po tym nieszczęśliwym wypadku.
    #escaperoom

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: > * według dokumentów, lokal to "podziemia", a nie "lokal użytkowy" (nie wiem jak Wy, ale ja znam naprawdę świetne bary i restauracje prowadzone w piwnicach, w wielu miastach w całym kraju. Ale escape room już nie może, mimo że wszystkie kwestie bezpieczeństwa spełnia. Brak możliwości "naprawy" w dokumentacji. Działalność w którą ktoś włożył mnóstwo serca, czasu i pieniędzy, zamknięta z dnia na dzień)
      * brak dokumentów. Ale nie, że te dokumenty nie istnieją, po prostu nie było ich na miejscu, do wglądu. Większość właścicieli escape roomów wynajmuje swoje lokale, a wymagane dokumenty są przechowywane przez właścicieli budynków. Kontrole były zapowiadane od "będziemy za parę godzin", po "stoimy pod drzwiami", więc czasem naprawdę nie dało rady zdobyć ich od właścicieli, w tak krótkim czasie. Mandaty są - jest się czym pochwalić

      Jak sam bylem w escape roomach i je lubie to te argumenty sa wyjatkowo slabe i zakrawają wręcz o strzał w stopę....

      Dura Lex sed Lex lokal usługowy/ użytkowy a mieszkaniowy to 2 róśne budynki i fakt, że coś jest w piwnycy nie świadczy o tym że jest "podziemiem" i nie może byc prowadzona tam działalność usługowa... Po prostu coś się stało i zaczeły się kontrole, a to właściciele nie dopełnili formalności. Co do rozpuszczalnika, znam pare osób chorych na choroby dróg oddechowych i godzina w "zamknięciu" i nawet niewyczuwalnych oparach może być bardzo szkodliwa.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (36)

  •  

    Tak to się manipuluje statystykami

    przyklad diecezja Tarnowska

    https://www.wykop.pl/link/4736843/comment/61850435/#comment-61850435

    „Wierni” to naprawdę ochrzczeni, z których 82% ISKK uważa za zobowiązanych do chodzenia do kościoła (nie są zobowiązane małe dzieci i osoby starsze, ale procent był przyjęty arbitralnie). Ochrzczeni to według danych ISKK 85% społeczeństwa. Zatem procent społeczeństwa w kościołach w dniu zliczeń to podawany wskaźnik pomnożony przez ok. 0,7 (Dx0,82×0,85). Więcej tutaj.

    Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego zwykle ogłaszał wyniki swoich zliczeń obecności w kościołach po kilku miesiącach. Od czterech lat robi to dopiero po ponad roku, a więc ostatnio, w styczniu 2018 roku, ogłosił wynika dla roku 2016. Czy powodem jest długie zbieranie danych? NIE. W styczniu 2018 roku były już znane i podliczone wyniki za kolejny, 2017 rok, ale poznaliśmy tylko wyniki z diecezji tarnowskiej. Dlaczego ISKK czeka tak długo z ogłoszeniem wszystkich wyników i dlaczego zrobił wyjątek dla tej diecezji?

    Czekamy z zapartym tchem na 2019 rok i na ogłoszenie wyników z 2017 roku, ale okazało się, że w przypadku diecezji tarnowskiej nagle przenieśliśmy się w czasie i wyniki te poznaliśmy już w styczniu 2018 roku. Opublikował je również 4 stycznia „Gość Tarnowski”, dodatek do „Gościa Niedzielnego” pod tytułem „Ciężar pierwszeństwa” (też tutaj). Jaki jest wynik? Zależy jak liczyć… Wskaźnik dominicantes nie tylko nadrobił spadek z poprzedniego roku, ale wzrósł do poziomu sprzed dekady i wyniósł 71,8%. Tylko, jak przyznaje kuria diecezjalna, która podała tę radosną wieść, wzrost wynika… Z INNEGO SPOSOBU LICZENIA. Od mianownika ułamka, z którego wyliczany jest wskaźnik zostali odjęci emigranci:

    D = \frac{Uc}{Zo - emigranci} \ast 100%

    W związku z tym iloraz wzrósł i zamiast 63,5% (gdyby liczyć po staremu) wyniósł prawie 72%. Tymczasem LICZBA wizyt (Uc) spadła znowu o 30 tysięcy, do 575 tysięcy.

    ISKK chwali się swoją naukowością i metodyką „niezmienną od 50 lat”. Ale w ostatnich latach widzieliśmy już zmianę terminu zliczeń, która ze względu na nabożeństwa różańcowe mogła dodać ok. 1 miliona dodatkowych wizyt w kościołach tych, którzy w październiku chodzą zarówno na zwykłe msze, jak też na nabożeństwa różańcowe. Kolejna zmiana, której jaskółką jest przodująca diecezja tarnowska — odejmowanie emigrantów od mianownika — może być równoważna dodaniu kolejnego miliona martwych dusz. Kiedy trzeba ratować wskaźnik, który ma umacniać polityczną siłę episkopatu, naukowe metody i ciągłość danych idą w kąt. W styczniu 2019 r. dowiemy się czy ta sztuczka zostanie zastosowana do danych dla całej Polski.

    PS. Z powodu ułomności użytego edytora równań przez kilka dni w niektórych przeglądarkach brakowało kresek ułamkowych we wzorach. Przepraszam za usterki.

    #neuropa #bekazkatoli
    #polska #neuropa #kosciol #statystyka #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: 1.png

  •  

    Podobają się Wam takie schody? Ciekawe jak się po nich wchodzi, wyglądają na dość krótkie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #wnetrza #remontujzwykopem #pytanie

    •  

      @Baek-Go: Mam w domu podobne i po 2-3 dniach dla domowników nie stanowią one problemu, więc jeśli na piętrze będą sypialnie itp to śmiało, ważniejsza jest wielkość "dziury w suficie/podłodze" bo w przypadku stromych schodów powoduje utrudnienie wnoszenia czegokolwiek.

      Zainteresuj się też trwałością, bo na trwałe nie wyglądają.

      Chodzę po schodach tego typu codziennie nawet po pijaku się zdarza i trzeba mieć "dobrego kolege" który wchodząc codziennie po takich nagle sobie coś zrobił pokaż całość

    • więcej komentarzy (81)

  •  

    Organizuję na uniwersytecie całkiem spore wydarzenie naukowe głównie dla studentów, poniżej zamieściłem statystyki mam pytanie.

    Gdzie jest to mityczne lenistwo kobiet? Gdzie są ci Panowie z Pasjami?

    #przegryw czekam na argumenty, że na tinder nie ma normalnych dziewczyn ( bo większość znajduje normalnych facetów na tego typu wydarzeniach, gdzie każdy ma ambicje, dobre studia. A faceci już wgl mają się dobrze przy stosunku 2:1)
    #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: wykop.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem załamany i nie wiem co robić. Chciałbym się z Wami podzielić moją historią i zapytać was o radę co robić w tej sytuacji, bo czuję że przez błędną decyzję zniszczyliśmy sobie życie, a co najgorsze, też naszej córce.

    t;dr: kupiłem z różową mieszkanie by mieć gdzie chować córkę, a okazalo się że mieszkam w bloku z chorym psychicznie człowiekiem który zatruwa nam życie, a przede wszystkim zatruwa życie naszej niedawno narodzonej córce.

    Jestem w długoletnim, 7-letnim związku ze swoją różową. Mieszkaliśmy razem przez kilka lat w wynajmowanych pokojach, później mieszkaniach, lecz następnie pojawiła się ciąża, więc poszliśmy o krok dalej i kupiliśmy wspólnie mieszkanie aby zacząć nowy rozdział w życiu, ponieważ planujemy spędzić ze sobą resztę życia i się kochamy, dlatego też poszedł kredyt na 30 lat. Ślubu nie mamy, bo nie potrzebujemy sfromalizowania związku, na wesele też nas za bardzo nie stać, chociaż to w tej chwili nie jest istotne.

    Różowa 29 lat, ja 25, niestety nie mieliśmy zbyt wielkich możliwości finansowych (łączny dochód jej i mnie - 7 tys. zł, brak wsparcia ze strony rodziców), aby pozwolić sobie na kupno jakiegoś eleganckiego i luksusowego mieszkania od dewelopera na strzeżonym zamkniętym osiedlu. Długo oglądaliśmy oferty, a zależało mi na tym by dzieciątko wychowywało się już w nowym mieszkaniu w swoim pokoiku, a nie w wynajmowanych klitkach. Po poszukiwaniach w końcu znaleźliśmy coś, co wydawało nam się idealnym mieszkaniem i wydawało mi się, że miałem farta trafiając na tę ofertę.

    Wybór padł na mieszkanie dwupokojowe o powierzchni 48 m2, w 8-piętrowym bloku z wielkiej płyty z lat 70. Celowaliśmy w nowe budownictwo, ale niestety nasz budżet i zdolność kredytowa nam na to nie pozwalały. Jak na standardy w #krakow, cena była dość atrakcyjna, bo mieszkanie kupowaliśmy pół roku temu. Dużą zaletą tego mieszkania była lokalizacja, która jest perfekcyjnie skomunikowana. Typowe osiedle z betonowej wielkiej płyty, którego zaletą jest ogromna ilość sklepów i innych przydatnych obiektów, terenów zielonych, przystanków autobusowo-tramwajowych, dużo miejsc parkingowych, wokół same przychodnie, przedszkola, szkoły, no po prostu raj dla nowej rodzinki. Samo mieszkanie w momencie jego nabycia nie było idealne, ponieważ czuć w nim było PRL, a sprzedawane było przez parę staruszków, którzy jak twierdzili zarówno oni jak i pośrednik, sprzedają bo wyprowadzają się do córki która wybudowała swój dom i pomoże się nimi opiekować na starość. Wszystko brzmiało legitnie, nie doszukiwałem się tu żadnego haczyku. Cena była bardzo atrakcyjna, bo za 48 m2 zapłaciliśmy łącznie 370 tys. zł, ale nie była jakoś wybitnie zaniżona, ani zawyżona. Wyszło ponad 7.7 tys. zł za m2, więc jak na rynek Krakowski i tę lokalizację, uznałem że to dobra okazja, a nieco niższa cena wynika z niskiego standardu mieszkania. Plan był prosty: kupić mieszkanie, wyremontować i sobie spokojnie mieszkać.

    I tak się stało. Kupiliśmy to mieszkanie, które przeszło generalny remont który wyniósł nas 34 tys. zł. Robiliśmy remont trochę budżetowo (dużo rzeczy zrobiłem sam z bratem budowlancem i moim wieloletnim przyjacielem by zaoszczędzić na fachowcach), bo można było zrobić wiele innych rzeczy nieco drożej, ale ograniczały nas finanse, a dziecko też wiąże się z wydatkami. W każdym razie efekt końcowy był bardziej niż zadowalający. Co prawda gdybyśmy dysponowali większym budżetem to byłoby jeszcze lepiej, ale planowaliśmy odłożyć jeszcze trochę pieniędzy i później gdy mała trochę podrośnie to kolejny raz wyremontować mieszkanie. Wiele elementów też kupowaliśmy z rynku wtórnego, np. TV, elementy umeblowania, z myślą że potem jak będzie lepsza sytuacja finansowa to że staniemy na nogi...

    Wszystko było pięknie, wprowadziliśmy się jeszcze przed porodem, na początku był duży zachwyt i zachwycenie. Jednak już w pierwszych dniach zaczęły wychodzić problemy z uporczywym sąsiadem. Ja mieszkam na 7 piętrze, a sąsiad na ostatnim, dokładnie nade mną. Ma żółte papiery, ponoć leczy się psychiatrycznie i parę razy tam był, ale nie znam dokładnie szczegółów. Rozmawiałem o tym z innymi sąsiadami i borykają się z nim od wielu lat. Ma 40 lat, jest bezrobotny (ciągnie chyba rentę zdrowotną, nie wiem z czego dokładnie się utrzymuje, ale podejrzewam że też zajmuje się kradzieżami), miał już wcześniej problemy z prawem, często u niego bywała i wciąż bywa policja, ale nikt nie może sobie z nim dać rady. Na początku było niewinnie: notorycznie (w dzień i w nocy) głośna muzyka disco-polo puszczona na cały regulator, jakieś bardzo głośne balangi i imprezy. Ogólnie minusem tego bloku jest to, że bardzo mocno słyszę sąsiadów i starą windę, ale najbardziej uporczywy jest ten sąsiad, przez którego nikt z nas nie może spać - ani różowa, ani ja, ani przede wszystkim córka, która często budzi się przez niego. Sąsiad ma jakieś dziwne upodobania i notorycznie coś wierci w domu. Odkąd tutaj mieszkamy to co najmniej kilka razy w miesiącu w nocy słychać wiercenie. Nie byłem u niego (widziałem tylko jego korytarz który wygląda jak chlew), ale sąsiedzi mówili że on tak wierci od kilku lat. Potrafi o 3 w nocy zacząć wiercić coś wiertarką udarową przez 2-3 minuty by potem przestać. Robi to specjalnie, aby pobudzić cały blok. Na początku z nim rozmawiałem, ale gdy delikatnie zwróciłem mu uwagę argumentując że nie możemy w domu wypocząć i spać, a potem jeszcze jak mu argumentowałem że mam dziecko, to kazał mi wypierdalać i groził że mi wpierdoli. Zgłaszałem go wielokrotnie na policję i do spółdzielni, ale nic mu nie mogą zrobić. Chyba jakieś mandaty w ogóle dostał, ale nie wiem czy on je w ogóle spłacał. Sąsiedzi w ogóle mówią że on ma długi i ma to w dupie bo i tak nie pracuje i nie mają z czego ściągnąć, ale to też gadanie sąsiadów a nie wiem jak jest do końca. Często też ten sąsiad zostawia nieczystości częściach wspólnych klatki schodowej. Wywala śmieci na parterze, załatwia się na parterze (nikt go na tym nie nakrył, ale wiadomo że to on). Raz jak poprosiłem go o zachowanie ciszy nocnej to z rana zastałem klamkę wysmarowaną kałem. Ostatnio gdy jest zimno to schody notorycznie są śliskie niczym lód, bo ktoś ewidentnie polewa je wodą na noc aby to zamarzło - oczywiście wiadomo chyba kto za tym stoi. Ponoć ten sąsiad nie jest agresywny, ale boje się o życie swoje i swoich bliskich. A nawet jeśli nie jest agresywny, to jest na tyle uporczywy, że mam dość mieszkania w tym budynku. Niedawno "ktoś" mi spuścił powietrze w aucie, a kilka dni potem wybito mi szybę w aucie i porysowano lakier. Sprawa zgłoszona, niby nadal jest w toku, ale świadków brak, dowodów brak, a na sąsiada nie mam dowodów (jestem na 99% pewien że to on, bo niby kto inny). Teraz dochodzi mi jeszcze walka o odszkodowanie od ubezpieczyciela.

    Sprzedaż mieszkania nie jest możliwa, bo na mieszkaniu jest hipoteka którą trzeba spłacić, a niby z czego to spłacić. A do tego podatek od obrotu nieruchomościami... Nie dysponujemy taką kasą aby spłacić hipotekę, a sprzedaż mieszkania nam tego nie pokryje. Myśleliśmy o wynajmie tego mieszkania i znalezieniu czegoś innego na wynajem... tylko po pierwsze: w takim razie po co nam był ten remont, po co nam był ten kredyt, po co tyle wysiłku? A po drugie sumienie nam nie pozwala wynając komuś to mieszkanie żeby miał taki sam koszmar jak my. Chyba, że wynajmiemy to dość tanio, ale wtedy nie pokryje nam to raty kredytu, który jest zaciągnięty na 30 lat. A nawet jakbyśmy byli nieuczciwi i komuś to wynajęli w normalnej cenie żeby pokryć kredyt, to jestem pewien że każda osoba by się stąd wykurzyła po miesiącu. Dzwoniłem do pośrednika z pretensjami, ale on twierdzi że o niczym nie wiedział i umywa od tego ręce, podobnie jak to starsze małżeństwo. Zresztą podejrzewam że o starsze małżeństwo mieszkając tu tyle lat z tym przygłupem pewnie się przyzwyczaiło, a ich słuch też nie jest taki dobry więc może im się tutaj inaczej mieszkało. Obecnie wygląda to tak, że ja i różowa (na zmianę) śpimy ze stoperami w uszach. Najgorzej jest z małą, bo jak sąsiad zaczyna walić z wiertarki to mała natychmiast się budzi i płacze, a potem jest duży problem z usypianiem.

    Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji? Większość moich sąsiadów to staruchy, które rozkładają ręce i twierdzą że nic nie da się zrobić, ale ja nie chcę się poddać i chcę jakoś nakręcić aferę jakkolwiek się da, byle tylko coś z tym przygłupem zrobić. Policja rozkłada ręce, spółdzielnia to samo, bo im też zgłaszałem to. Policje wzywam notorycznie ale to nic nie daje, czasami on w ogóle im nawet nie otwiera a czasami jakimś cudem przed przyjazdem policji potrafi siedzieć cicho, jakby miał jakiś szósty zmysł na policjantów, chociaż podejrzewam że on wypatruje często co się dzieje na dole z balkonu i okna. Myślałem nawet o kontakt z mediami, tylko nie wiem czy media mi coś by pomogły w tej sprawie. Pytam też ludzi z #prawo: co mogę zrobić w tej sytuacji? Na początku bałem się mieć jakiegokolwiek kontaktu z tym człowiekiem z uwagi na córkę i różową, bo bałem się że ten sąsiad jest niepoczytalny i może coś nam zrobić, ale miarka się naprawdę przebrała odkąd uszkodził mi auto (a wiem że to on). Prawdę mówiąc trochę boję się iść na "wojnę" prawną z tym patusem, bo przecież on wie gdzie mieszka córka, rózowa i ja, a nie wiadomo jak on może się mścić. Zamkną go w psychiatryku czy więzieniu? Przecież nie na całe życie. A co jak go potem wypuszczą po jakimś czasie i gorzej zacznie się mścić? A jak inaczej mam się na nim odegrać?

    Błagam was o jakieś rady co mogę zrobić, bo naprawdę nie mam już pomysłów. Jest mi wstyd, że dałem się tak władować i czuję się odpowiedzialny za tę sytuację, bo zbyt optymistycznie podchodziłem do sprawy i kwesti zakupu mieszkania, ale czas naglił, różowej mieszkanie też się podobało, a chcieliśmy mieć mieszkanie już po porodzie z gotowym pokojem dla dziecka.

    #mieszkanie #patologiazewsi #patologiazmiasta #gorzkiezale #pomocy #afera

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    źródło: raport.szybko.pl

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Przede wszystkim, zacznijmy od podstaw czyli przygotowania się do jakiejkolwiek czynności prawnej niezależnie od tego czy są spełnione przesłanki ustawowe (czytaj. czy popełnia przestępstwo) możesz kombinować coś z 193kk potem z powództwa cywilnego, ale pomijając fakt, że prawnik jest najlepszym początkiem to zainteresuj się zbieraniem dowodów (polecam rozdział 2 Kodeksu postępowania cywilnego), rozmowę z sąsiadami ws. zeznawania przed sądem (czasami bardzo trudno o to w przypadku starszych osób, nawet ustawowy obowiązek bywa trudny do usankcjonowania)

      Prawnik najlepiej nie taki ogólny od wszystkiego, szukaj kogoś specjalizującego się w kryminalistyce/ postępowaniu karnym, bo tutaj szczególnie trudna będzie warstwa dowodowa, a po wszczęciu postępowania sąsiad zapewne się uspokoi, więc dowody lepiej mieć wcześniej przygotowane np. kamera nagrywająca decybelomierz+ zegar+mikrofon i tak kilka nocy pod rząd, każdej nocy wzywasz policję, może się nie wyśpisz, ale będziesz miał dowód oni poświadczą prawdziwość nagrań itp.

      BTW samo postępowanie może i kosztowne, ale po dostaniu pierwszego wezwania z policji powinien się uspokoić i pytanie czy warto zapłacić opłatę i mieć na rok spokój
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (151)

  •  

    Dalibyście radę wyplusować w gorące zdjęcie dysku SSD o pojemności 9.6 TB (jego cena to tylko 200 tys PLN)? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #informatyka #technologia

    źródło: ssd.jpg

    •  

      @ziuumm: ciekawe

      Samsung PM1633a został zapowiedziany już w zeszłym roku. To najpojemniejszy dysk SSD, który opracowano z myślą o sektorze przedsiębiorstw, gdzie wymagane są szybkie i bardzo pojemne magazyny danych. Teraz dysk trafił do sprzedaży i można go zamawiać w cenie… 10 tysięcy dolarów.

      Samsung PM1633a ma dokładnie pojemność 15,36 TB. Możliwe to było z użyciem 16 kości pamięci, które tworzą nośnik o pojemności 512 GB. W dysku zastosowano 32 tego typu nośniki i to pozwoliło uzyskać łączność pojemność przekraczającą 15 TB.

      Dziwne że o 1/3 mniejszy i 5 razy droższy
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    Gdyby ktoś miał ochotę jednak nieco utrudnić koledze @janusz_pol głupkowate trolowanie, to proponuję wysyłać maile na help@gotinder.com (po angielsku i po polsku) opisujące jego praktyki wraz z linkami do wątków na wykopie, ze zdjęciami chatów, które publikuje na wykopie i zdjęciami jego kolejnych "Klaudiuszów" i innych klonów - supportowi będzie łatwiej go znaleźć i zablokować mu konto.

    Pamiętajcie, żeby zaznaczyć że posługuje się fałszywą tożsamością, żeby oszukiwać ludzi.

    Ja już w każdym razie mail do supportu tindera wysłałem.

    #tinder #spermiarzeztindera #klaudiusz #przegryw

    https://www.gotinder.com/safety?locale=pl
    https://www.gotinder.com/terms
    pokaż całość

    źródło: janusz.png

  •  

    Tak intryguje mnie to, jaką rolę w calej sytuacji odgrywa ten rzekomy kambodżański inwestor. Po co? Dlaczego? #wislakrakow

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika SkarlaXD

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)