Let's sing the bards' song ♬♪♫~ヾ(´〇`)ノ

  •  

    Znów pytanie o #rosliny
    Co to za roślinka upolowana na śmietniku :D?
    #roslinydoniczkowe

    źródło: IMG_20220708_193956.jpg

  •  

    Miłośnicy #rosliny czy umiecie rozpoznać co to za roślinę przyjęłam do siebie na turnus rehabilitacyjny?
    Wzięłam biedaka od siostry bo żal mi się go zrobiło. Ponoć kiedyś miał więcej liści (to na pewno xD) i czerwone, duże kwiaty. Siostra nie wie jak się nazywał, dostała go tylko zapominała zadbać o niego (czyli np ponieść roletę nie wspominając już o podlewaniu).

    źródło: IMG_20220126_205536.jpg

    •  

      @Stalowa_Figura: Jak się zastanawiasz czy się uda, to uda się jak najbardziej :D

    •  

      @FulTun: nie jestem specem w tej materii, więc dopytam czy nie jest tak, że zimą roślin się nie nawozi ponieważ są w stanie spoczynku i jak da im się kopa w postaci nawozu to brakuje im światła by nadążyć że wzrostem? W jaki sposób zrobić mikrozę z ryżu?
      @magnes125: Kiedyś z ławki przy śmietniku wzięłam skrzydłokwiata wsadzonego w karton po mleku wypełniony wodą. Niby mówi się, że skrzydłokwiaty są trochę jak bazylia i ciężko je zabić, jednak jestem dumną mama kaczką, gdy kilka lat później patrzę na tego skrzydłokwiata, który jest teraz dorodną rośliną i ozdobą w biurze gdzie pracuję (znalazłam mu nowy dom bo jest trujący dla kota). Jednak to nic przy tej zmianie jaką doznało Twoje Anturium. Jak mu się ślicznie błyszczą teraz lisie i te kwiaty są takie soczyście czerwone i mięsiste. Śliczne :3 pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #krakow
    Mireczki, ktoś z was wie czy nocna opieka zdrowotna i świąteczna funkcjonuje przy ul. Białoruskiej? Wg jakiegoś wykazu NFZ tak, a wg Google jest 'na stałe zamknięte' xD

    I przy okazji pytanie - czy na opiekę obowiązuje rejonizacja wg dzielnicy zamieszkania? Jeśli tak to jaka jest dla Swoszowic? Bo NFZ podpowiada właśnie Białoruską.

  •  

    #remontujzwykopem
    Mirki, jest sobie pokój pokryty tapetą. Tapeta ta została zamalowana farbą. Jednak osoba, która wcześniej to robiła wykonała pracę po najniższej linii oporu i za meblami tapeta jest niezamalowana /słabo zamalowana i prześwituje. Werdykt - cały pokój do odmalowania.
    Pytanie - czy przed ponownym pomalowaniem tapety trzeba ją zagruntować? Niby nie ma malowania bez gruntowania, ale czy to nie naruszy kleju pod tapetą powodując odklejenie się tapety? pokaż całość

  •  

    Jaki jest koszt ogrzania w sezonie grzewczym mieszkania w bloku (dziesięcioletnim) za pomocą gazu? Czy koszt ogrzania wody do mycia piecykiem gazowym jest wysoki?

    Wpadło mi w oko mieszkanie, 50m2, które ogrzewawane jest c.o. gazowym. Woda ogrzewana jest za pomocą piecyka. Dotychczas miałam doczynienia z miejskim ogrzewaniem wody i mieszkania, więc jestem zielona w temacie. Jedyne osoby jakie znam, które grzeją gazem to moi dziadkowie, ale oni mieszkają w nieocieplonej kamienicy, więc nie ma co porównywać ¯\_(ツ)_/¯

    #mieszkanie #ogrzewanie
    pokaż całość

  •  

    #mirabelkopomusz
    Siostra niebieskiego ma 18 urodziny. Uznaliśmy, że kupimy jej coś do #makijaz , bo dziewczyna to lubi. Tylko porządnego. Problem taki, że ja kompletnie się na tym nie znam bo sie maluję raz na ruski rok. Stąd pytanie do Was :)
    Czy #mirabelkipolecajo coś fajnego z kolorówki? Budżet +/- 200 zł

  •  

    #krakow czy aktualnie nocna i świąteczna opieka zdrowotna działa czy nie działa? A może tylko na telefon jak większość przychodni?
    #medycyna

  •  

    A Wy, daliście coś swoim kotom z okazji ich dnia?
    #pokazkota #dzienkota
    W komentarzu kot w trakcie degustacji goleni wołowej

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved946058905.0

  •  

    Uczynny pan wiatr przewiał nam tak porządnie syf, że przyjemnie wychodziło się do pracy. Gdyby jednak ktoś się zastanawiał czemu w #krakow na Grzegórzeckim, Kazimierzu i okolicach wali palonymi śmieciami to uprzejmię donoszę, że świat lubi równowagę, więc zapalił się pustostan z oponami przy Galerii Kazimierz.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2020-02-10-07-44-52.png

  •  

    Wlokąc się po zakupach za dwoma dojrzałymi kobietami usłyszałam słowa które bardzo mnie uderzyły, mimo że nigdy taka sytuacja bezpośrednio, całe szczęście, mnie nie dotyczyła osobisie.
    - A co mi po takiej synowej co to już trzeci raz roni?! Wnuka nigdy nie doczekam. Mógł 'wziąść' (tak powiedziała, wziąść a nie wziąć) lepszą.
    - Anka, ale jak ty mówisz o tej biednej dziewczynie? Boga w sercu nie masz? - druga pani wykazała się współczuciem i klasą oburzając się na słowa koleżanki.

    Mam nadzieję że ta dziewczyna nigdy bezpośrednio takich słów nie usłyszała (╯︵╰,)
    #feels #smutnazaba bo to diabelnie smutne tak przedmiotowo traktować drugą osobę, #ciaza , i ze względu na mentalność tej baby #patologiazewsi
    pokaż całość

    +: shaxyz4278, S......G +1167 innych
  •  

    Wychodzi na to, że nasze pociągi, mimo swej renomy, są bardziej punktualnie jak te na Ukrainie.
    Byłam wczoraj na dworcu PKP kupić bilet. Kończę transakcję z miłą panią z okienka, podbija do nas wyraźnie zdenerwowany Ukrainiec. Pani go rozpoznała, widać wcześniej był przez nią obsłużony, więc zagaduje:
    - A pan czemu nie w pociągu?
    - Tak nie możu być, pociąg wczasno pojechat!
    - No ale miał Pan czas żeby dojść na peron, to jak Pan szedł? Tu jest Polska, tu pociągi odjeżdżają PUN-KTU-AL-NIE.
    - Ja dumał, że nie.
    Pani była na tyle miła, że mu zmieniła bilet na późniejszy i pouczyła by na peronie stawił się 3 minuty przed przyjazdem a nie 3 po.
    #niewiemjaktootagowac #kolej
    pokaż całość

  •  

    Z cyklu absurdy dnia codziennego w kontakcie z #sluzbazdrowia .
    tldr:

    pokaż spoiler Dzwonię do dermatologa z nr podanego na stronie nfz i stronie przychodni, okazuje się że dodzwoniłam się do domu jakiejś babki, chyba lekarki z tej przychodni. Numer wpisałam poprawnie xD Wzburzona babka podaje na jaki mam numer dzwonić, z tym, że numer podany przez nią to ten sam, który wykręciłam.


    Potrzebuję skontrolować znamię u dermatologa. Na stronie informatora o terminach leczenia znalazłam w #krakow przychodnie z jednym z szybszych terminów. Sprawdziłam tylko czy numer podany na stronie NFZ pokrywa się z numerem na stronie przychodni, pokrywa, dzwonię.
    Odbiera pani, starsza, z mocno z zachrypniętym głosem. Trochę jestem zdziwiona, że nie ma żadnej kolejki jak na infolinii, no ale brnę w to dalej, jest w końcu szansa na termin w tym roku xD
    Ja: Dzień dobry, tu Stalowa_Figura, chciałabym się zarejestrować do dermatologa. To będzie moja pierwsza wizyta u Państwa.
    StaraPani: Do dermatologa? Ja nie przyjmuje w domu, gdzie chciała Pani zadzwonić?!
    Ja: Przychodnia na Galla, ten numer jest podany na stronie NFZ oraz na państwa stronie.
    StarszaPani: Jaki jest tam numer podany?
    Ja: 01266231...
    StarszaPani: Dodzwoniła się pani do mojego domu, na Gala numer zaczyna się od 12 a potem jest 662. INTERNET TO NIE DEKALOG, PROSZĘ SIĘ NIEM NIE KIEROWAĆ <JEB słuchawką>
    Ja: <pikaczuface.jpeg, mówię w eter> Ale właśnie pani mi podała ten sam numer co na stronie...

    Na stronie przychodni jest jeszcze drugi numer i trzeci. Mirki, dzwonić? Mam nadzieje, że nie dodzwonię się doktorowi do domu xD Mają e-rejestracje jeszcze, ale boję się podawać im pesel, jeszcze okaże się, że jest to tak samo dziurawe.
    PS. Już nie dziwię się, że mają terminy na ten rok.
    #cotusieodpierdala
    pokaż całość

    •  
      s..........e

      +1

      @Stalowa_Figura: Ktoś z jakiegoś powodu przekierował linię do tej babki.
      W poprzedniej firmie, w której pracowałam, była podobna sytuacja. Po dodzwonieniu się poza godzinami pracy pacjent (firma farmaceutyczna) mógł się w nagłych przypadkach połączyć z pracownikiem od reklamacji. Z jakiegoś powodu przekierowanie było ustawione na numer prywatny babki, która pracowała tam ale nigdy nie miała z tym nic wspólnego.

    •  

      @sillygiraffe: To by wiele tłumaczyło. Teraz trochę się nie dziwię jej irytacji, przekichana sytuacja.

  •  

    Ten starszy jegomość to Maniek.
    Poznałam go dzisiaj w dość nietypowy sposób. Niebieski wracający z Żabki ze szczypiorekiem oznajmił, że pod klatką pląta się jakiś "oszołomiony" pies.
    Z prędkością światła miałam znalazłam się przed znajdą. Pies zdecydowanie nie stąd, bo z racji spacerów że swoim pupilem, psiaki z osiedla znam. Splątany jak szwagier na weselu po kolejnym kieliszku - kręcił się wzdłuż ściany na drżących łapkach, na których nie wiem jak się utrzymywał i odbijał się to od ściany to od krawężnika. Jak nic ślepy, może nawet głuchy. Ran nie dostrzegłam.
    Szybki powrót do domu po miskę z wodą, niebieskiego i telefon.
    Psu chciało się pić, ale dopiero po włożeniu dolnej części pyska do wody (nosa mu nie umoczyłam) załapał że to woda. Utwierdziło mnie to w tym, że jest ślepy i głuchy, bo ani widok miski z wodą ani dźwięk pluskania wodą nie dotarł do niego. Niebieski ustrzelił w tym czasie zdjęcie Mańkowi, co by ludzi poinformować o znalezieniu psa.
    Wykrecam numer do TOZu mając nadzieję że odbierze.
    Nagle słyszę:
    - Proszę czekać, to Maniek, mój pies tymczasowy! - obok mnie pojawiła się pani sąsiadka wracając że spaceru z innym psem.

    I poznałam historię Mańka. Jakieś dwie dziewczyny znalazły go plączącego się na drodze między Krakowem a Oświęcimiem. Odwiozły do schroniska należącego do TOZ. Ze względu na wiek i stan zdrowia, a także na brak warunków dla tak wymagającego psa, Maniek dostał oznaczenie "do eutanazji". Tu pojawiła się pani sąsiadka. Postanowiła dać kundelkowi dom na ostatnie, jak zakłada weterynarz, tygodnie jego życia.
    Namiastkę wygodnego życia psa kanapowego. Nikt nie wiem jak żył wcześniej Maniek, ale są wskazówki pozwalające przypuszczać, że żył w kojcu. Czy uciekł? Czy może ktoś, jako już nieprzydatnego i kłopotliwego, go wyrzucił? Trudno stwierdzić. Nikt się po niego nie zgłosił, zachipowany też nie był.

    A czemu Maniek był w samopas zostawiony na trawie przed wejściem do klatek? Pani sąsiadka powiedziała, że w domu i tak robi pod siebie ale widać, że brakuje mu trawy pod łapami, więc zostawia go samego, bo daleko nie zajdzie (a jak zrozumiałam, na smyczy nigdy nie został nauczony chodzić), idąc na spacer z bardziej mobilnym psem.

    Cieszę się, że sąsiadka wróciła nim dodzwoniłam się do schroniska (dzięki czemu kundelek nie wrócił tam skąd przybył). Ponoć jestem drugą osobą, która nie zignorowała obecności tego psa przed blokiem. Wczoraj inna sąsiadka chciała "ratować" Mańka. To dobrze, zawsze mnie cieszy bezinteresowność. Nawet jeżeli pomoc nie była już potrzebna.
    #pokazpsa #pieseczkizprzypadku i #czujedobrzeczlowiek
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved425693554.0

  •  

    W nowym dodatku simowym wpadłam na #lennyface

    pokaż spoiler Pomijam już fakt, że chłop szuka kogoś do noszenia pudeł bo sobie pazurki pomalował xD

    #simsy #sims4

    źródło: czotesimy.png

    +: P...............a, A........3 +8 innych
  •  

    Ta szara łopatka do żwirku to geniusz, a zwłaszcza przy więcej niż jednym kocie. Jest duża, przebija się przez nawet najwredniejsze bryły, zbiera kawał materiału za jednym zamachem i nie wygina się przy problematycznych fragmentach.
    Choć gdy ją po raz pierwszy wzięłam do łapy miałam w głowie "tym to chyba czuszczą kuwety jaguarom a nie kotom domowym xD"
    #koty i w sumie #mirabelkipolecajo pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved-275822253.0

    +: W....l, A........3 +34 innych
  •  

    #piracifabularnie

    Keanu Ramirez – kucharz Ławicy Potępionych

    Keanu zwiększył ciepło pod garnkami a pokrywki, unoszone parą wodną, w odpowiedzi zagrały crescendo. Włosy coraz bardziej mu leciały do oczu więc okiełznał je zawiązując chustę na włosach. Obrócił się zadowolony by tłumaczyć dalej młodemu chłopakowi, który miał zostać jego pomocnikiem w okrętowej kuchni, tajniki kambuzu, ale mina bardzo szybko mu zrzedła. Młody siedział ewidentnie znudzony. Ba! Zasypiał! A ziemniaki jak były nie obrane tak dalej leżały nieobrane.
    Skaranie Boskie z tym narybkiem, ale przynajmniej pośród wszystkich na Leopardzie, chciał do nas dołączyć.Pomyślał Keanu a na głos zwrócił się do młodego:
    - Wstawaj! Obiad jest do ugotowania! 'Awikiwiki, mai lohilohi! – Dodał w języku matki. – Ziemniaki czekają.
    - Ja przepraszam…staram się, no.
    - Ta, starasz. Z tego co wiem to wylądowałeś u mnie po tym jak Łysemu Flintowi zrzuciłeś do oceanu busolę.
    - Nie no, przed panem to żem by u tego, no…Tego Ruska.
    - Dla ciebie pana Ruska. Saszka zasługuje na szacunek, ma dużo mana. No chyba, że podkrada mi zapasy rumu do tfu leczenia. Co żeś tam, narybku, Saszce nawywijał, co?
    - Od razu nawywijał. Ruse…Pan Sasza – chłopak poprawił się pod naporem wzroku Keanu – dał mi szkło do przetarcia, ale statkiem zatrząsało, bo fale były wielkie jakby sam Lewiatan się przebudził.
    - Jak nie czujesz fal to marną przyszłość ci wróżę…A tak między nami to się postaraj z tymi ziemniakami, strasznie kanciaste są, z tych obierek to można by drugi obiad zrobić. Jak lubisz mało precyzyjne cięcia, to możesz iść do naszego kolegi Mokabe.
    - Ze kogo?
    - Mokabe, trudno go hehe nie zauważyć….No chyba, że jest pod pokładem to fakt trochę się zlewa z otoczeniem.
    - A ten koleś. To ja wolę ziemniaki – w chłopaka jakby wstąpiły nowe siły, więc dodał już mniej zmęczonym życiem tonem – To co z tymi ziemniakami jak już je obiorę?
    - Wyczarujemy posiłek. W końcu jesteśmy w kambuzie, keiki kāne.

    Czas mijał, coraz bardziej pachniało gotowym posiłkiem więc coraz częściej załoga schodziła do kambuzu zapytać jak idą prace nad jedzeniem. Był to znak dla Keanu, żeby wyjąć naczynia i największa chochlę, a następnie każdemu głodnemu grozić ową chochlą:
    - Gagatki wy jedne, teraz są głodni, a jak przyjdzie co do czego to będzie "aj, aj, Keanu ale ta brokuła to a nie lubię jej” i inne wymówki by oddać nietknięty posiłek. Zgłodniejecie to przynajmniej wszytko zjecie, ot co!
    Młody rozglądał się po daniach, które kuk wyczarował z jego drobną pomocą. Posiłki bardziej przypominały mu ucztę dla hrabiego tak posiłek piratów. Nawet na Leopardzie, który nie był piracką łajba a szanującym się statkiem, takich frykasów nie podawano. Co prawda był tam tylko chłopcem pokładowym i nie dla niego były wystawne dania, ale leopardowy kapitan nie jadł lepiej.
    Keanu podchwycił wzrok młodego. Widział, że chłopakowi nawet się podobało, ale w trakcie godzin spędzonych z nim w kuchni dowiedział się, że dzieciaka ciągnie bardziej w górę, ku żaglom, jak w dół do kuchni i ładowni.
    Może to jego powołanie. Pomyślał przesądny Keanu Może okaże się, że umie prowadzić statek jak sam Maui swoje canoe, a więc piekielnie dobrze.
    - Mimo twojego stylu bycia, widać, że jak się postarasz to potrafisz, jak to mój ojciec mawiał: zdolny ale leń.
    - A tam od razu leń… - zaczął Młody, ale Keanu od razu mu przewał.
    - O, i krnąbrny…Chciałem tylko powiedzieć, że jak Kapitan Łysobrody i Łysy Flint będą mieć syte brzuchy, to zagadam do nich, zasugeruje by ci dali szanse i pozwolili majstrować przy żaglach. Może czas dać ci szanse na bycie kimś więcej jak chłopcem pokładowym.
    - Naprawdę? – Oczy młodzieńca zaświeciły się radością – Pan to jest równy gość.

    Następnego dnia, okazało się, że chłopak przy żaglach odnajduje się jak małpa w gaju. Keanu zadowolony siedział na pokładzie oparty o burtę i patrzył na chłopaka.
    No, dobry kucharz to odróżni dobry owoc od nadgniłego.
    - Kapitanie, jakby ten kryl sprawiał problem, to przyślij go do mnie na obieranie ziemniaków!
    pokaż całość

    +: lukas-92, A........3 +12 innych
  •  

    Mirki z tagu #ogrodnictwo #ogrod bardzo proszę o poradę. Od jakiegoś czasu takie robale pasą się nie moich #pomidory. Co to jest, bo na mszyce nie wygląda, I jak z tym walczyć?
    W komentarzu też dorzucam problem jaki trapi moje #ogorek.

    źródło: download_20190531_183107.jpeg

  •  

    Wpis o tym jak szukać zaginionego kota. Zainspirowany, niestety, moimi ostatnimi doświadczeniami. Wszystko zaczęło się od tego, że transporter był zły, dzień był zły i chaszcze...chaszcze też były złe. Kot wypadł z transportera na ścieżce między chaszczami i poszedł w długą, znikając pomiędzy trawą po pas i krzakami. Szczęśliwie po 2,5 doby został odnaleziony.

    Jak więc szukać zaginionego kota? Poradnik dotyczy kotów niewychodzących.
    Jeżeli kot wychodzący, który warto zaznaczyć ma swoje terytoriom po którym zwykle się porusza i które dobrze zna, nie wrócił do domu, to najpewniej dlatego że jest:
    - ranny
    - coś mu uniemożliwia powrót (zamknięto go gdzieś, lub sam się zaklinował)
    - ktoś go "pożyczył" sobie
    - znalazł się poza swoim dobrze znanym terytorium np. przez paniczną ucieczkę przed goniącym go psem.
    Taki kot nie wrócił do domu ponieważ coś mu to uniemożliwiło i wtedy podstawowym pytaniem nie jest "gdzie jest mruczek" a bardziej "co się stało z mruczkiem". Generalnie taki kot, może znadowac się nawet dalej jak 0,5 kilometra od domu i wm takim obszarze należy go szukać.

    W przypadku kota niewychodzącego sprawa jest, co ciekawe, łatwiejsza. Najczęściej taki kot niewychodzący znajduje się na "wolności" z powodu awarii transportera; chwili nieuwagi i otwartych okien, balkonu lub drzwi, kiedy to zadziałał instynkt zwierzaka (pogoń za ofiarą, pogoń za zewem natury jeżeli kot nie był kastrowany). W takiej sytuacji kot niewychodzący nagle znajduje się na obcym terytorium, ponieważ jego dotychczasowym terenem był dom. I w tym momencie możemy zapytać "gdzie jest mruczek"?

    Dobra wiadomość - na samym początku mruczek jest gdzieś niedaleko, wręcz bardzo blisko miejsca ucieczki. Mówi się zwykle o 100 - 200 metrów od miejsca zaginięcia. Jeżeli wypadł przez okno/balkon, prawdopodobnie jeszcze bliżej bo w pobliżu tegoż okna. Kot siedzi ukryty, wystraszony nowym miejscem, dźwiękami i zapachem gdzieś w pobliżu. Trzeba pamiętać, że kot nie tylko jest drapieżnikiem ale i sam jest ofiarą stąd też, aby czuł się w danym miejscu pewnie, musi znać to miejsce. W przeciwnym razie paraliżuje go strach. W dodatku bardzo możliwe, że znalazł się na terytorium innego kota i lepiej by ten drugi go nie wykrył. Więc na samym początku kot siedzi w ukryciu zbyt przerażony by odejść.

    To jak szukać tego kota?

    1. Nie ograniczamy się tylko do ogłoszeń na słupach i na FB. Oczywiście, ogłoszenia są pomocne, nawet bardzo, ale nie należy myśleć, że samo ogłoszenie załatwi sprawę. Dobre ogłoszenie powinno zawierać:
    - wyraźne zdjęcie pupila, najlepiej ukazujące go w całości (sam opis to nie wszystko)
    - miejsce i datę zaginięcia (najlepiej podać ulice)
    - imię, płeć, wiek, umaszczenie, wielkość zwierzęcia (ważna uwaga, jeżeli kot nie jest jeszcze dorosłym kotem ale nie jest też 3-4 miesięcznym kociakiem, nie piszemy, że zaginęło kocię bo ludzie będą patrzeć za małą puszystą kuleczką, a lepiej napisać, że zaginął kot drobnej budowy).
    - charakterystyczne szczegóły (np. obróżka, łatka w kształcie serca, brak ogona, jedna biała skarpeta),
    - dane kontaktowe do siebie: numer telefonu, adres e-mail,
    - jeżeli kot jest płochliwy to napisać o tym i dodać, żeby w przypadku zobaczenia kota nie podchodzić (bo znów ucieknie) a zadzwonić.
    - informacja o nagrodzie dla znalazcy zmobilizuje ludzi do pomocy - warto umieścić taką informację.

    2. Szukamy. CODZIENNIE. Przeczesujemy teren (krzaki, piwnice, podwórka, drzewa). Najlepiej wczesnym rankiem i późnym wieczorem, kiedy jest mniej ludzi a hałasy cichną. Szukając wołamy kota, w taki sposób jak zwykliśmy robić to w domu. Pupil może być tak przerażony, że nie podejdzie do nas, ale pozna nas głos i to go trochę uspokoi. Jeżeli kot reagował w domu na dźwięk potrząsanego opakowania ze smakołykami albo na puszki z mokrym, to na taki obchód warto wziąć opakowanie ze sobą i lekko nim hałasować. Innym dźwiękiem jaki jest polecany to puszczenie miauczenia kocięcia.

    3. Zostawić w okolicy jedzenie. Najlepiej suche, bo tak szybko się nie psuje. Zostawiamy je w kilku stałych miejscach. Dzięki temu kot, w przypadku przedłużających się poszukiwań nie padnie z głodu no i gwarantując pożywienie w stałym miejscu zatrzymamy go na tym terenie, w przypadku przeciągających się poszukiwań.

    4. Okolice zaginięcia jak i pozostawianych pokarmów warto popsikać kroplami walerianowymi - uspokajają one kota.

    5. Jeżeli w naszej okolicy są karmiciele kotów warto skontaktować się z nimi. Podobnie przekazać informację do schroniska albo okolicznych weterynarzy. Jeżeli kot trafi do tych instytucji, poinformują nas o tym.

    6. Pożyczyć klatkę łapkę od okolicznego TOZ, weterynarza (niektórzy mają), okolicznej fundacji. To bardzo ułatwia wyłapanie kota, mojego uciekiniera znalazłam właśnie w takiej klatce. Klatkę warto skropić walerianą. Do klatki wkładamy pachnące jedzenie - mięso (jeżeli kot lubi), mokre lub ewentualnie suche, jeśli jest fanem suchego. Jedzenie nalezy wymieniać, zwłaszcza latem, dwa razy dziennie lub nawet częściej. Do klatki doprowadzamy ścieżkę z jedzenia. Warto zostawić na naszej pułapce informację, że klatka należy do Fundacji lub Schroniska i wolontariusz dogląda jej oraz nasz numer telefonu. To zmniejszy szanse na wypuszczenie złapanego kota przez kogoś obcego lub zwędzenie klatki przez złomiarzy.

    7. Gdy kot był rasowy sprawdzamy na stronach z ogłoszeniami, czy ktoś go nie chce sprzedać.

    8. Można w miejscu zaginięcia zostawić odrobinę żwirku (najlepiej zużytego) naszego kota. Pupil będzie czuł swój zapach.

    9. Nie poddawać się. Czasem kot znajduje się w trzy dni, czasem dopiero po miesiącu. Najważniejsza jest konsekwencja działań i, gdy czujemy, że sytuacja nas przerasta, warto zwrócić się o pomoc do osób lub instytucji bardziej doświadczonych.

    Jeszcze jedna kwestia. Na początku tekstu napisałam, że kot może być bardzo blisko, nawet pod okolicznym krzakiem. Jednak, jeżeli poszukiwania przeciągają się, a nasz kot jest z tych trochę bardziej odważnych, warto zwiększyć obszar poszukiwań 100 - 200 metrów do 200 - 500 metrów ponieważ mruczek może po pierwszym szoku zacząć wędrować.

    Przede wszystkim zaś, życzę wam by ten wpis nie był wam nigdy potrzebny.
    #kot #koty #zwierzaczki i pozwolę sobie ten jeden raz #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    Ludolf z zawziętością patrzył na pobliski krzaki rosnące przy drodze, którą jeszcze chwile temu utwardzał sypiąc, wraz z innymi ochotnikami, tłuczeń.
    W krzakach kilka okolicznych wróbli uczyniło sobie dom i żerowisko. Ludolf to patrzył na wróblą rodzinę, to skrzętnie notował to co obserwował, mamrocząc przy tym pod nosem:
    - Wróble, dzięki mocnym, twardym dziobom radzą sobie z większością pożywienia, co jest sporym ułatwieniem, zwłaszcza, gdy na jesień jest coraz mniej pokarmu. Liczne zakamarki krzaków to idealne miejsce na gniazdo. Jeden samotny samiec jest spóźniony, inne wróble mają już od dawna mają pisklęta...
    Obok naukowca usiadł, przerywając mu tym samym notowanie, Thomas Sutherland ( @meinigel ), który również pracował przy budowie drogi. Ludolf spojrzał na towarzysza i z ulgą stwierdził, że żeglarz wygląda o wiele lepiej. Twarz nie była przeraźliwie blada, znikły sińce pod oczami a skóra nie przypominała wylinki węża. Nie wyglądał też jakby miał się przewrócić.
    - Dobrze się czujesz, prawda?
    -Tak. - Odparł Thomas wypijając zawartość bukłaka. W środku znajdowała się porcja soku, która Ludolf przygotowywał od jakiegoś czasu dla mężczyzny. - Nawet zaczynam lubić to połączenie jabłek, soku z kiszonej kapusty i reszty zielska.
    - Lek nie ma smakować a leczyć. - odparł Ludolf tonem jakim zwykł raczyć go dziadek. - Cieszę się, że lepiej się czujesz, nie mniej weźmiemy ze sobą na jutrzejszą wyprawę zapas owoców i warzyw. Skoro postanowiłeś posiedzieć trochę na ladzie dobrze byłoby cię w pełni postawić na nogi. Szkoda, że nie mamy sezony na porzeczki, te to stawiają na nogi.
    - Właśnie, jutrzejsza wyprawa...Nie idziesz się jakoś przygotować?
    - Chyba chcę dać odpocząć mojemu brzuchowi od picia, jeżeli TAKIE przygotowanie masz na myśli...Ostatnio pan Lev z zawitością maniaka testuje na nas swoje trunki a moi współlokatorzy z radością na to przystają. Poza tym już się przygotowuję. - odparł z radością Ludolf. - Widzisz te wróble? Zwierzęta w porównaniu z roślinami są o wiele bardziej dynamiczne i o wiele trudniej napisać o nich sensowne notatki. A jak chcemy znaleźć coś sensownego w tej dżungli to dobra obserwacja to podstawa.
    Thomas spojrzał, na drobne, można by rzec wręcz kobiece pismo Ludolfa, które wypełniało trzy arkusze i ze zdziwieniem zauważył, że naukowiec pisząc przeplatał słownictwo i gramatykę angielską z, jak zgadywał żeglarz, francuską i niemiecką.

    - To ja idę przygotować się po swojemu.
    pokaż całość

  •  

    Potrzebuję punktu w #krakow w którym dziś będę mogła zrobić wydruki. Znacie może jakiś?

  •  

    Narzekanie z cyklu: jak w tym kraju ma dobrze, skoro nawet nie można uzyskać podstawowych informacji na stronach rządowych?
    O co chodzi? Jeden z naszych klientów chce zatrudnić młodego człowieka, który przyjechał do Polski w ramach programu Youth Mobility Visa. Pytanie czy może, czy sama taka wiza pozwala na pracę i na jakich zasadach.
    Na polskich stronach rządowych pustki. Na nierządowych informacje o działaniu programu drugą stronę. Miejscem gdzie się czegokolwiek dowiedziałam była strona konsulatu Polski w Montrealu, do przeczytania po angielsku. No ale przydałaby się jakaś podstawa prawna, dokładne informacje.
    No to jak nie sieć to może telefon na infolinie w sprawach migracji osób z państw trzecich. Terefere, infolinia zajęta/nie działająca.
    Koleżanka wysłała mail do kierownika Urzędu Marszakowiego ds. pracowników z państw trzecich. Po jakimś czasie przyszła odpowiedź od giermka kierownika, w którym napisał, że przeprasza, ale wcześniejsza wiadomość, która nam wysłał jest błędna (żaden wczesniejszy mail do nas nie dotarł) i po konsultacji z kierownikiem ten nasz Kanadyjczyk może pracować na podstawie tej wizy i tu podstawy prawne. Ale, ale....to ten mail to tylko informacja i nie jest on wykładnia prawa xD (choć to stwierdzenie nie dziwi mnie, bo już się z tym spotkałam) i nie zwalnia nas to z zapoznaniem się z obowiązującymi przepisami prawa.

    Ja wiem, że migranci z "bogatego zachodu" to u nas rzadkość, ale jakaś łatwa do wyszukania informacja powinna istnieć.
    #gorzkiezale
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnienewbristol

    Ludolf Metzler - naukowiec z gorączką

    W czasie, gdy najbardziej charyzmatyczne osobistości Gorgetown dyskutowały o przyszłości wyspy, Ludolf miał poważniejszy problem na głowie.
    Gorączkę.
    Leżał w swoim łóżku. Obok znajdowała się misa z wodą, w której, kiedy tylko pamiętał, moczył przykładane do rozgrzanego ciała pasy tkaniny. Na chwilę pomogło to obniżyć temperaturę do wartości umożliwiających myślenie. A może tylko mu się wydawało? Coraz mniej miał siły by sięgać do misy po zimne okłady. Systematyczność wymiany tkanin na chłodniejsze spadała a młodzieniec czuł jak gorączka ponownie rośnie. Z trudem powstrzymywał się od zapadnięcia w sen, balansując między przytomnością a majakami.
    Aż w końcu jedna ze stron zwyciężyła.

    ******

    Nachylał się nad nim ciemnoskóry mężczyzna ubrany w skóry orientalnych kotowatych. Pyrkaty nos postaci przebity był przez kieł, zapewne lwa. W ręku trzymał kostur zakończony prymitywną grzechotką. W koło nich szumiały drzewa a sam Ludolf leżał w wysokiej trawie. Jego myśli były ciężkie jak ołów i leniwe jak stado grubasów.
    - Szamanie, zabierz mnie do lepszego świata - powiedział Ludolf.
    - Powtarzaj za mną! U i u aa aa ting tang łala łala bing bang - odparł ciemnoskóry, grzechotając kosturem.
    - U i u aa aa ting tang łala łala bing bang? - powtórzył niepewnie naukowiec
    - Doł, doł, znaczy poprawnie! - Szaman zakręcił się wokół własnej osi, wprawiając przy tym w ruch ludolfowy wszechświat, który wybuchł feerią barw.
    Niebieski mieszał się z zielonym, po bokach wybuchały, niczym opakowania farb, kolory różowy, żółty i pomarańczowy. Co jakiś czas, w tym barwnym chaosie, pojawiała się twarz szamana, który w rytmie bicia serca powtarzał:
    - Uga czaka uga czaka uga uga.
    W pewnym momencie twarz ciemnoskórego znikła by dać miejsce innym, znanym Ludolfowi osobom. Pan Bolesław stanął przed nim i zaczął powiększać się, rosnąć i nadymać aż osiągnął trzykroć swego rozmiaru. Następnie jego ciało przybrało kolor zieleni, po czym zaczął przemieniać się w gigantycznego brokuła.
    Brokuł wybuchł i rozpadł się na setki kawałków, które przekształciły się w sam-o-warowe ludziki, wielkości niemowlaka. Niektórzy Samowie krzyczeli coś po rosyjsku, inni po angielsku. Skakali, tańczyli kozaka, klneli, uspokajali siebie na wzajem. Nagle, nad całym tym cyrkiem, pojawił się cień, który powiększał się z każdą chwilą a aż na ziemie spadł ogromny jak powóz kot.
    Etta, kotka mojej siostry - pomyślał zdezorientowany Ludolf.
    Czarno-biała kotka zgniotła wszystkich Samów. Obróciła się pyskiem do Ludolfa. Zamiast czarnego pyszczka z białymi uszami zobaczył pomarszczoną twarz Babci Gabi. W pysku babcia Gabi trzymała, niczym niesforne kocie, innego członka Akwarelistów - pana Greogire, który krzyczał:
    - Grrrr, gruuu! Skopie wszystkim górą szczyty, synu nieumyty!
    Po tych słowach kotka skoczyła w stronę wielokolorowego nieba zostawiając naukowca ze zbliżającą się, na jej miejsce, twarzą szamana.
    - Nie kopiemy wulkanów! Proszę uspokoić kończyny! - krzyczał w stronę kotki zdenerwowany szaman.

    *****

    - Panie Ludolfie! - Zaniepokojony dłużącą się nieobecnością pracodawcy, farmer Piter, który godzinę wcześniej wyruszył na poszukiwania Ludolfa, właśnie potrząsał jego nieprzytomnym ciałem.
    - Nie kopiemy...kopane..wulkany wybuchają... - mamrotał wciąż nie do końca przytomny naukowiec.
    - Odsuń się! - warknęła stojąca obok Pitera dorodnej postury kobieta. - To trzeba tak! - mówiąc to, uderzyła Ludolfa z otwartej dłoni w policzek. Kobieta była gospodynią domową, matką szóstki dzieci, babcią ósemki wnuków, żoną nieroba Ferdynanda oraz córką kowala. Z takim życiorysem wiedziała, że nie ma co się bawić w tym momencie w kurtuazję. - Wstawaj! Synu, gorący jesteś jak piec chlebowy a mokry jak świnia! Wstaaawaj!
    - Oooh, mutter... - jęknął, po niemiecku, odzyskujący przytomność Ludolf. Lewy policzek pulsował bólem. Szaman zniknął, ale w zamian pochylała się nad nim Helga.
    - Ja, oh mutter - zaśmiała się Helga, patrząc w zdezorientowane, jasne oczy Ludolfa.

    ****

    Nikt nie jest bardziej skuteczny w chłodzeniu ciała od doświadczonej w opiece, nad gromada dzieci i mężem gamoniem, Helgi. Dlatego też, nie dziwnym było, że pół godziny później myśli naukowca stały się ostrzejsze i bardziej składne. Nadal miał gorączkę, ale nie zagrażała jego życiu, choć znacząco go osłabiała.
    - Pani Helgo, chłodzenie wodą jest dobre, ale skuteczniejsze i lepsze na dłuższa metę, będzie wypicie wywaru z kory wierzby białej - powiedział Ludolf, po czym dodał - Nich ktoś pójdzie oberwać trochę kory z rosnącej niedaleko poru wierzby. Wywar działa przeciwbólowo i przeciwgorączkowo*.
    - Piter, słyszałeś co nasz Ludeczek mówi. Szoruj po tą korę.
    Farmer posłuchał i wyszedł z dom a Ludolf, otoczony spokojem, opadł na poduszkę. Był w dobrych rękach. Może i jest lekarzem, ale nie zawsze lekarz jest w stanie wyleczyć się bez pomocy doświadczonej matki. Miał nadzieję, że gorączka nie była zaraźliwa.

    pokaż spoiler Naukowa ciekawostka - to właśnie z kory wierzby białej w XIX wieku pewien profesor farmacji wyodrębnił salicynę. Z czasem substancje ulepszono, zmniejszając jej skutki uboczne, aż powstał kwas kwas acetylosalicylowy sprzedawany dziś jako polopiryna/aspiryna. Jednak jeszcze przed okryciem salicyny, ludzie stosowali korę wierzby w leczeniu bólu i gorączki.
    pokaż całość

  •  

    Info dla osób z #krakow jadących MPK przez ul. Grzegórzecką - ciężarówka zerwała linie trakcyjną, więc tramwaje na odcinku Rondo Grzegórzeckie - Starowiślna nie jeżdżą. Co prawda puścili na tym odcinku zatramwaje, ale staje w korku przy Starowiślnej.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved-1460535552.0

  •  

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    Ludolf Metzler - naukowiec, lekarz z wykształcenia, roślinofil z własnego wyboru, przedsiębiorca z przypadku

    Gdyby był teraz w swojej rodzinnej Lubece, jesień witałaby go mroźnymi podmuchami wiatru i deszczową pogodą . W Georgetown, jesień niewiele różniła się od lata co przekładało się na okres wegetacyjny roślin, który niezmącony zimnem, trwał nadal.
    Ludolf spojrzał ponad słomianym kapeluszem jednego z zatrudnionych w FLOS farmerów. Żółty dywan złożony z kwitnącej Cessabit Luciny rozciągał się w koło nich. Widok ten przypominał mu pola rzepaku z rodzinnej Europy. Bardzo podobne, jednak rzepak miał jedną znacz znaczącą przewagę - ludzie go nie ćpali. Ludolf mimowolnie zacisnął dłonie w pięści. Był rozgoryczony. Podniecenie jakie czuł odkrywając, z kompanami, zastosowanie c. luciny, coraz częściej zamieniło się w rozczarowanie.
    - Tom - zwrócił się do farmera w kapeluszu - proszę, nie jedźcie tych cholernych kwiatków.
    - Panie, kiedy to tak trudno nie jeść. Garść samoczajki i świat jak z bajki, a wam nie ubędzie, przecie macie całe pole tego.
    - Tu nawet nie chodzi, że mi ubędzie. - Zirytowany naukowiec zmierzwił dłonią włosy. - Nic mi nie ubywa jak to żrecie, ba będą nawet dla was podwyżka wynagrodzeń, będzie was stać na lepszy standard życia, ale bez ćpania tego dziadostwa! - uniósł się po czym dodał jakby do siebie, ale nadal głośno. - To miało leczyć, nie szkodzić.
    - I leczy, z przykrości tego życia. Spisaliście się panie na medal.
    Ludolf ugryzł się w język i zmienił temat.
    - A jak Judith, Tom? Maść, którą ci dałem na tą ranę pomogła?
    - O, tak, panie! - Po raz pierwszy o początku rozmowy twarz farmera rozpromieniła się - Córa już nie kuleje.
    - To dobrze. Niech wasza małżonka nadal smaruje dziecku kostkę...To już was nie trzymam. Jakbyś spotkał Stana, to powiedz mu, że przypominam by płukał te dziąsła tymi ziołami, które dostał. To do jutra.
    - Żegnajcie - odparł rolnik, po czym obrócił się w swoją stronę wkładając rękę do kieszeni by wyjąć z niej kilka żółtych kwiatków.
    Ludolf w tym czasie rozłożył plany z rozrysowanymi kanałami melioracyjnymi i nachylił się nad nimi by nanieść obliczenia.
    pokaż całość

  •  

    Przedsiębiorczość (?) niektórych ludzi nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać.
    Od poniedziałku w #lidl można kupić ich wersję ternomixu w cenie 1499 zł. Pomijając już dzikie tłum i w efekcie braki towarów na półkach, wiecie co się dzieje z lidlomixem kupionym przez Grażynkę uzbrojoną w złaknione ofiar łokcie?
    Trafia na OLX za cenę ok 500 zł większą xD
    #januszebiznesu

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2019-04-10-07-34-25.png

  •  

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    Cessabit Lucina

    ---------------------------
    (Dla przejrzystości wpisu, do czasu aż od badacze nie zaakceptują nazwy, prosi się o nieudzielanie w wątku)
    ---------------------------

    Po długim czasie od rozpoczęcia badań naukowcy byli zadowoleni z efektów, nawet bardzo, praca przerosła górę u których stóp osada się mieściła i powędrowała hen daleko wyżej. Trzy osobistości których niewątpliwie imiona przejdą do historii stały razem i oglądały skąpaną w słońcu mała szklana fiolkę z gęstym żółtym płynem. - Gratulacje panowie udało nam się, a więc trud nam się opłacił - rzucił uśmiechnięty Domenico ( @Anagama ) po czym podał rękę Williamowi ( @Treant ) i Ludolfowi ( @Stalowa_Figura ).

    *******

    Nim jednak zespół dotarł do miejsca, w którym się znaleźli tego dnia, z fiolką z zawartością będąca centrum ich wszechświata, wcześniej musieli wiele się natrudzić. Jak zanotował później Ludolf w swoim dzienniku:
    "Nim przystąpiliśmy do badania nad rośliną musieliśmy zabezpieczyć jej zasób, by nie marnować czasu i energii na wyprawy poza miasto w poszukiwaniu owej rośliny. W związku z tym, każdy z nas pobrał po zaszczepce i rozmnożył ją w donicach we własnym domu. Przy okazji poczyniliśmy obserwacje co do najbardziej optymalnych warunków wzrostu dla rośliny gdyż każdy z nas posadził ją w donicy o innym podłożu (sprawdź rozdz. 2.1. Warunki hodowli) i innej ekspozycji słonecznej.".

    Mieszkańcy miasta w pewnym momencie mogli zaobserwować trzech młodych ludzi stawiających malutkie pułapki. Jedna z starszych, aczkolwiek ciekawskich kobiet, zapytała zespołu czym się zajmują, w wyniku czego nawiązał się z nią taki dialog:
    - A co to panowie tu robią?
    - Szanowna pani, zastawiamy pułapkę na myszy i szczury - odparł jeden z nich.
    - O to panowie z nieba nam spadli, te paskudne gryzonie trzeba wybić. Mam nadzieję, że wasze pułapki są bardzo śmiertelne.
    - Śmiertelne? - zdziwił się drugi z nich. - Nie droga pani, my te gryzonie potrzebujemy żywe. Nie można prowadzić eksperymentów na denatach.
    - Dlatego - dodał trzeci z wyraźnym entuzjazmem - skonstruowaliśmy żywołapki, to takie pułapki, które łapią ale nie zabijają ofiary.
    - Panowie są szaleni! - oburzyła się kobieta po czym odeszła w swoją stronę. Do naukowców jeszcze chwile dochodziły takie słowa jak "wariaci", "myszy hodować będą", "może jeszcze dadzą tym myszą 500 funtów za każdego mysza", "za moich czasów...".

    Wraz z postępem prowadzonych badań dziennik Ludolfa zapełnił się o kolejne strony.
    "Złapaliśmy trzy samice myszy domowej i jednego samca oraz po osobniku żeńskim i męskim szczura europejskiego. Rozdzieliliśmy gryzonie do osobnych klatek dla każdego gatunku i płci, by uniknąć niekontrolowanego mnożenia się lub ataków agresji. Zwierzęta były karmione ziarnem, owocami i warzywami oraz chlebem. Ponadto prowadziliśmy na nich eksperymenty z użyciem wywaru oraz odwaru z rośliny."

    Z każdym dniem naukowcy byli pewni coraz bardziej, że wywar z rośliny ma właściwości znieczulające, uspokajające, rozluźniające i uśmierzające ból. Widząc, na myszach, ze śmiertelna dawka leku jest wysoka, postanowili wypróbować eksperymentów na ludziach. W tym celu potrzebowali rannych, najlepiej ciężko.
    - Myślę, że mam kogoś - stwierdził z błyskiem w oku Domenico
    - Ja również mam kogoś -dodał Ludolf - przy okazji sprawdzę czy nalewka z tej rośliny ma lepsze działanie jak wywar...Wiecie pan Nik ma bardzo słowiańskie podniebienie.
    I tym oto sposobem, Rik Tweeduizend oraz Sam O'War stali się pierwszymi ludzkimi testerami niesamowitej rośliny.
    W wyniku badań na ludziach Ludolf zanotował jeszcze jedna ważna notatkę w kajecie.

    "Odkryliśmy, że nalewka sporządzona z rośliny i spirytusu (stężenie 40%) ma mocniejsze działanie jak wywar, jednak tym co odkrywa pełną moc rośliny jest jej macerat. Skoncentrowanie substancji aktywnych w maceracie jest wielokrotnie wyższe, co ma przełożenie w wynikach (patrz rozdział 3. Wyniki testów). Co prawda pan Sam wielokrotnie przekonywał mnie, że wg niego roślina w formie nalewki o wiele lepiej się sprawuje. Mam jednak wrażenie, że wynika to z umiłowania pana Sama do wysokoprocentowych napoi i ogólnej niechęci do cieczy oleistych. Jednocześnie pragnę zauważyć, że w kwestii walorów smakowych faktycznie macerat smakuje najmniej korzystnie a wywar i nalewka wypadają o wiele lepiej. Nie mniej wielokrotnie powtarzano m, że lek ma leczyć a nie smakować."

    *******

    Po słowach Domenico o tym, że ich trud się opłacił, trzeźwo myślący William zauważył, że popełnili jeden, ale bardzo duży błąd: - Panowie, nie chcę was martwić, ale nasza roślina nie ma nazwy, cały czas mówiliśmy o niej "roślina" albo "obiekt badawczy". Tak nie może być.
    Była to znaczącą uwaga, która rozpoczęła burze mózgów...
    pokaż całość

    źródło: cdn.discordapp.com

    •  

      @Anagama: @Treant

      - Chyba mam pomysł... - powiedział Ludolf trzymając, jak zwykle gdy się głęboko zamyślał, dłonią za brodę. - Spokojny po łacinie jest bardzo dobrym słowem, idealnie odda uspokajające działanie naszej rośliny, ale zamiast nowobristolski, to byłbym za św. Lucuną...Nie dość że kobiece imiona dobrze pasują do nazw kwiatów to św. Lucyna jest patronką New Bristolu. Poza tym imię Lucyna wywodzi się z tej samej rodziny imion co Lucyfer i oznacza niosący światło, co dobrze nawiązuje do działania rośliny, które przynosi ulgę od bólu i jest swoistym światłem w ciemności jaką spowija nas ból...proszę tak nie patrzeć, rodzice uważali, że jako lekarz powinienem nie tylko leczyć ale i umieć się wysławiać to też miałem zajęcia z poetami. Ale wracając do naszych rozważań, Cessabit Lucina, co panowie o tym sądzą? pokaż całość

    •  

      @Stalowa_Figura:

      - Świetna nazwa proponuje jeszcze Samoczajka od nazwiska jednego z testerów.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Tym razem mam dla Was #starezdjecia z samego serca Kazimierza w #krakow - skrzyżowanie ul. Bożego Ciała oraz ul. Józefa z 1920 roku.
    W komentarzu stosunkowo aktualne (z 2014 roku) zdjęcie tego samego skrzyżowania.

    źródło: d-nm.ppstatic.pl

  •  

    #lacunafabularnienewbristol

    Badanie nad poprawieniem bezpieczeństwa w kopalni soli – trochę wcześniej

    Ludolf Metzler usiadł w na podłodze w kącie lichej chatki, którą ktoś śmiał sprzedać im jako dom. Łapczywie wypił rozwodnione wino. Pragnienie, po całym dniu pracy , paliło go z mocą Wezuwiusza w roku pańskim 79.
    Biorąc się, tuż po przybyciu, za tyle projektów, czuł przyjemne podniecenie, że w końcu zrobi coś więcej jak siedzenie na statku. Aktualnie czuł śmiertelne zmęczenie oraz pogardę do Siebie-Z-Przeszłości.
    - Ja-Z-Przeszłości jest wyjątkowo głupi i naiwny – stwierdził zmuszając zmęczone ciało do wstania, po czym ruszył w stronę polany gdzie na duża skale wyrąbywano drzewa. Samym powietrzem nie ulepszy domu.

    Wielu nowoprzybyłych, podobnie jak on, postanowiło poprawić stan chatki, dlatego wyrąb drzew postępował na pełnych obrotach, aż drzazgi i wióry leciały.
    Kierował się w stronę składu z deskami, gdy jego uwagę przykuła biała plama gęstej cieczy pod stosem bal.
    - Tyle soku mlecznego? – zdziwił się podchodząc. Czuł jak ciekawość budzi się z otchłani jego umysłu by nim zawładnąć. Nachylił się nad plama i dotknął – Bardzo gęste i lepkie...Z którego to ..drzewa?
    Trybiki zagrzechotały w umyśle Ludolfa a on sam poszedł dopytać tutejszych pracowników o dziwne drzewo. Wszystko inne przestało się liczyć

    ***

    - Panie Wolesławie, widział pan co znalazłem kilka dni temu?
    - Ludolfie, Ty ciągle coś znajdujesz. Szkoda tylko, że to nie bryłki złota. Jest to chociaż w kolorze złota, żeby opchnąć ludziom jak tombak?
    - Nie proszę pana, jest białe. Ale proszę dotknąć, to naprawdę niesamowite! - chłopak podsunął ceramiczną miskę z białym płynem pod nos mężczyzny - Ten płyn jest lepki i ciągnie się, co ciekawe wraz z czase...
    - Nie chcę się wtrącać w twoje życie uczuciowe, ale mężczyznę powinno zaniepokoić, albo przynajmniej zwrócić uwagę , jeżeli zaczynają go interesować białe, ciągliwe substancjw. W dodatku – pociągnął nosem nad miską krzywiąc się – o dziwnym zapachu. Ludolfie, teraz wychodzę, ludzie mają umówione ze mną ważne spotkanie w sprawie ich przyszłości.
    - To proszę nie pozwolić im na siebie czekać proszę pana!

    ***

    Z notatek Ludolfa

    „Sok Mleczny pochodzi z wysokich na 30 m drzew liściastych. Liście są kształtu owalnego, trójdzielne. Szkic na drugiej stronie
    Po nacięciu kory drzewa w kształt litery V, w ciągu doby poczyna spływać sok. Substancja jest biała, gęsta, rozciągliwa i lepka. Pozostawiona sama sobie jeszcze bardziej gęstnieje, ale nadal pozostaje podatna na odkształcenia, miękka. Ponadto jest bardzo rozciągliwa. Wymaga dalszych testów z uwzględnieniem innych substancji”


    ***

    - Panie Gregoire ( @Grzechu10g ), mam pewien pomysł jak ochronić górników. Taki górnik musi mieć ubranie nie krepujące zbyt ruchów, wiec tu nic nie zdziałamy, ale głowy to pana pobratymcy nie chronią i tu przechodzi nauka. Proszę to ubrać – dodał podając rosłemu mężczyźnie coś. Coś miało teoretycznie półkolisty kształt i wyglądało jak zrobione z rozjechanego legionem wozów, zalanegokisielem królika. Faktyczny skład był mniej dramatyczny i zawierał jedynie śladowe ilości mięsa.
    - Mhm...A co to?
    - Głowochron Wolesława! - odparł uradowany – Proszę ubrać, nawet nie dla dobra nauki a dla dobra pana współbraci.
    - Mhm. To jest to groźne?
    - Nie. To ma chronić. Widzi pan, głowochron składa się z warstw, tylko najdoskonalsze stworzenia tego świata składają się z warstw...
    - Jak cebula? To ubieram, lubię cebulę. - po czym bez dalszych pytań odebrał z rąk Ludolfa jego wynalazek.
    - Dobra, to teraz czas na testy. Proszę się na mnie nie gniewać, to w imię nauki i zdrowia - Ludolf wziął spuścił na głowę Gregoire'a dorodny kawałek skały, jak ocenił pochodzenia wulkanicznego, nie było to jednak, na nieszczęście Grega tuf.
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: mac3, p...........7 +10 innych
  •  

    Wiosna, cieplejszy wieje wiatr,
    Wiosna, znów nam ubyło lat,
    "Wiosna wkoło" wesoło miauknął #kot

    #pokazkota z dzisiejszego spaceru. W końcu ręce mi nie marzną od trzymania smyczy :D

    źródło: 20190323_125036-1.jpg

  •  

    Z okazji rozpoczynającego się jutro remontu ul. Krakowskiej i idącego za tym tymczasowego przekształcenia placu Wolnica na parking, dzielę się z wami #starezdjecia Palcu Wolnica w #krakow z 1909 roku.

    źródło: 3a8d19507ae2aede79f0b0010ed250a8.jpg19176121640

  •  

    Drogie Mirabelki, w #rossmann jest moja lubiona promocja, czyli 2+2 ma produkty do włosów :D
    #wlosy #wlosomaniaczka

    +: Denna
  •  

    Choć raz ktoś w Urzędzie Miasta #krakow wpadł na dobry pomysł i na przystanku, na którym w środku lata można spłonąć z braku cienia, postawił tzw. zielony przystanek, który latem daje cień dzięki pokrytym winoroślą ścianom i dachowi.
    Oczywiście, znalazła się już jakąś #patologiazmiasta (i napływowa #patologiazewsi), która ma za daleko do kosza obok i uczyniła sobie z doniczek popielniczkę na petunie. Nie dość że toksyczne pety nie wpływają korzystnie na roślinę to walory estetyczne siedzenia na ławce też są nikłe ヽ( ͠°෴ °)ノ pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1551885613587.jpg

    +: pirus, J.......a +138 innych
  •  

    Ciekawa grafika traktująca o zdrowie (a raczej choroby) #koty

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: ocdn.eu

  •  

    Z cyklu "Mój tato jest Januszem biznesu to wie lepiej".

    Mamy klienta, młody przedsiębiorca, zielony jeszcze jak szczypiorek to też dbamy o niego i pilnujemy. Nasz Szczypiorek ma tatę, który uznał, że zrobi deal życia - syn weźmie na siebie leasing pewnej maszyny. Następnie wywiozą tą maszynę do Wielkiej Brytanii, gdzie tato ma swój biznes, by tata sobie mógł używać, bo tak jest po taniości a nie to co u brytoli brać leasing na to (i zapłacić jak za zboże).
    Na takie wieści postanowiłyśmy zadziałać i mówimy Szczypiorkowi, żeby uważał bo w umowie leasingu ma napisane, że ma być użytkowane w Polsce, że leasingodawca może i lubi karać za nie przestrzeganie tego; że maszyna może się zepsuć na terenie Wysp może się zepsuć i wtedy leasingodawca nie naprawi tego itd.
    Szczypiorek na to "Tata od 20 lat ma biznes i wie co robi!" (zresztą szanowny Tata-Janusz zadzwonił do nas i powiedział co uważa o takim straszeniu Szczypiorka a na koniec dodał, że nie wiemy nic o prowadzeniu byznesu).

    No dobrze, niech się dzieje wola nieba, tylko za kilka miesięcy nie płacz Szczypiorku, że znów ktoś cie okantował, tak jak ostatnio. I że nie ostrzegałyśmy.

    #dzialalnoscgospodarcza #biurorachunkowe
    pokaż całość

    +: S......6, Variv +19 innych
  •  

    Gmach Poczty Głównej w #krakow 1905 rok, więc przed przebudowami w latach 30 i 90, które zepsuły wygląd tego budynku.
    #starezdjecia

    źródło: fotopolska.eu

  •  

    Świat nie zginął i nie spłonął. Przynajmniej nie cały. Ale i tak było wesoło.

    Tych słów z książki Narrenturm chcę się trzymać w odniesieniu do #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad. Smutno mi, że tak nagle skończyła się nasza przygoda. Czuję niedosyt, wiele mogło się jeszcze zdarzyć. Jednak bawiłam się wyśmienicie (podobnie jak w poprzedniej edycji #lacunafabularnie). Gdy tylko czas mi pozwalał odświeżałam tagi, widząc, że nie tylko ja żyję tą grą, chłonęłam wasze wpisy, memy. Dziękuję Wam za to. Discord był źródłem dla mnie źródłem wzmożonej chichawki i inspiracji.
    Nie jestem typem osoby lubiącym multiplayer a jednak nie wyobrażam sobie, że mogłabym się bawić w trakcie krucjaty lepiej lepiej bez towarzyszy.
    Jakby to powiedział biskup Adalbert - kochane z was owieczki :3 Dziękuje i liczę, że spotkamy się w kolejnych grach.
    pokaż całość

    +: Akumulat, T...................y +18 innych
  •  

    Biskup Adalbert von Bregenz - Pierwszy kapelan Białej Armii i chorąży oddziału włóczników w tejże

    Słońce nadal górowało nad nieboskłonem mimo godziny osiemnastej. Nawet w tak, pożal się Boże, niedogodnych warunkach pogodowych przedstawienie musi trwać dlatego biskup Adalbert poprawił swój strój - ułożył na środku piersi złoty pektorał, który komponował się z bogato zdobioną dalmatyką. Z nadzieją, że nie ugotuje się w tych wszystkich warstwach szat liturgicznych, wyszedł ze swego namiotu po drodze zabierając pastorał. Za nim podążyli ministranci.
    Pole, na którym miała odbyć się msza święta roiło się od żołnierzy, dowództwa i ich służby. Gdzieniegdzie, ku swej uciesze, dostrzegł bardziej śniade twarze. Stojący przy ołtarzu ministrant zadzwonił największym dzwonem jaki mieli obwieszczając czas na Anioł Pański. Adalbert klękł przodem do ołtarza i ile siły w płucach powiedział:
    - Angelus Domini, nuntiavit Mariae!
    - Et concepit de Spiritu Sancto - odrzekł tłum wiernych po czym kontynuował "Zdrowaś Maryjo"- Ave Maria, gratia plena, Dominus tecum. Benedicta tu in mulieribus, et benedictus fructus ventris tui, Iesus. Sancta Maria, Mater Dei, ora pro nobis peccatoribus, nunc, et in hora mortis nostrae. Amen.
    ...
    Masza przeszła w część właściwą. Niesione głosem wielu dzielnych wojaków słowa:

    Gloria in excelsis Deo
    Et in terra pax hominibus bonae voluntatis.
    Laudamus Te,
    benedicimus Te,
    adoramus Te,
    glorificamus Te.


    Dźwięczały wśród wśród traw, pacyfikując swą głośnością okoliczną florę. Tak, ten śpiew robił wrażenie. Adalbert dał się porwać melodii mszy czując, jak przez ten krótki wycinek dnia faktycznie ma władze nad swoimi barankami.
    Po śpiewie i modlitwach oraz czytaniu Ewangelii, zdjął z siebie manipularz oraz ornat a założył biret po czym wszedł na ambonę skąd miał wygłosić kazanie.

    - Bracia moi i, choć nieliczne to jednak obecne, siostry! Jesteśmy tu, w ziemi narodzin naszego Pana Jezusa Chrystusa, by uwolnić ją z rąk morderców i szubrawców. Nie może być, żeby ten dom Chrystusowy dalej czezł w saraceńskim grzechu. Nie może być, by zakłamana wiara pleniła się jak kąkol. Dlatego też, bracia moi, Ojciec Niebieski doprowadził nas tu by zmyć grzech z tej krainy. Jednak, choć me słowa mogą brzmieć groźnie, to bracia i siostry, zamieszkujący Ziemie Świętą nie lękajcie się. Pan -Ty jesteś moim Synem, Ja Ciebie dziś zrodziłem - więc wiedzcie, ż jesteście dla nas braćmi alebowiem pochodzicie od tego samego Boga. Wsłuchajcie się w słowa Naszego ojca umiłowanego i porzućcie fałszywą wiarę by wielbić Boga Ojca w Trójcy Jedynej.
    Jednocześnie, bracia moi w wierze w Chystusowej zwracam się do was z ostrzeżeniem. Tu, z dala od stolicy Piotrowej łatwo zgrzeszyć i zejść na niewiarę. Dlatego bądźcie ostrożni i innych obserwujcie, alebowiem nawet wy jeśli twardzi w wierze rycerze przybyliście tu to przybyliście tu z rodzinami, córkami, żonami, służba. A ludzie ci nie są tak silni w wierze jak wy w boju z niewiara zaprawieni mężowie...
    Gdy kobieta zaczyna zaczyna zakrywać twarz - to wiedz, że już diabeł się nią interesuje! Jeśli u twojego syna, na głowie, jawi się turban, zapuszcza brodę, to już wiedz że tam się coś mocno burzy. Jeśli córka twoja zaczyna przywdziewać czarne jak piekło suknie, to wiedz, że coś się dzieje. Jak się hennuje na rekach, to już wiedz, że jest źle. Jeśli córka twoja słucha muezina, zawodzi orientalnie śpiewając to wiedz, że coś się dzieje.
    Mówię to bo diabeł jak wąścieknięty atakować może zacząć tu działać i czynić zamęt w głowach braci naszych. Dlatego módlmy się do Pana naszego by chronił nasz przed mocami nieczystymi! Dlatego uklęknijcie bracia i kontynuujmy mszę naszą - Adalbalbert uwielbiał moment kazania i czuł, że to było zaprade dobre kazanie- Et incarnatus est de Spiritu Sancto ex Maria Virgine, et homo factus es!

    ...

    Gdy wierni skończyli brać komunie z rąk jego i jego diakonów-pomocniów oraz gdy wypełnił pozostałe elementy nabożeństwa obrócił się do wiernych, i mimo zachrypniętego już głosu przemówił:
    - A teraz, bracia i siosty pomodlimy się za intencje, które osobiście do mnie składaliście przez najbliższe dni...
    Modlimy się za mamę Forthiego ( @Queltas ), byś Ojcze Niebieski uzdroił jej ciało z chorób ją nękających. Ciebie prosimy...
    - Wysłuchaj nas Panie - zawołał tłum
    - Modlimy się byś Saracena i inne lisy złe strąccił do piekła, Ciebie prosimy...
    - Wysłuchaj nas Panie
    - Za martwych w bitwach, by dusze ich znalazły się w Królestwie Niebieskim, Ciebie prosimy...
    - Wysłuchaj nas Panie
    - Modlimy się by Jerozolima była wolna od psiej niewiary, Ciebie prosimy...
    - Wysłuchaj nas Panie
    - Modlimy się by potężny assayn, oraz ci mniej potężni, upadli i sobie tego ryja rozwalili, Ciebie prosimy...
    - Wysłuchaj nas Panie
    - Modlimy się o mądrość dowódców, żeby nie wysyłali zwiadu tam, gdzie zwiad znaleźć się nie powinien, Ciebie prosimy...
    - Wysłuchaj nas Panie
    - Modlimy się za pomyślność w walkach nas, ryzceży Twoich, Ciebie prosimy...
    - Wysłuchaj nas Panie

    Adalbert czuł, że uczestnicy mszy uzupełnili swe morale w trakcie nabożeństwa. Jego serce radowało się mocno. Miał nadzieje, że Papierz dowie się i dostrzeże, jak wspaniale Adalbert prowadził owieczki. Czując dumę wypowiedział słowa kończące mszę:

    - Ite, missa est!

    #lacunafabularnie #lacunafabularniekrucjata
    pokaż całość

    +: Queltas, Z....................n +14 innych
    •  

      @Zeroskilla:
      Hrabia de la Gregua
      Szarzowanie murów? Znajomy spod Byblos mówił że interesują go takie teksty, poproszę dwa numery!

      +: Zeroskilla, A........s +2 innych
    •  

      Frothi, Mikhaēl, Fat'hi Gøbbelsson
      Pomimo tego, że msza nie była mszą na które zwykł uczęszczać, postanowił jednak na niej się pojawić, siedział gdzieś z tyłu i biorąc przykład od innych ludzi którzy nie rozumieli mszy po łacinie, klepał różaniec. Przy prośbach kiedy usłyszał o swojej matce zadumał się, od czasu wylądowania w ziemi świętej nie dostał żadnych informacji od siostry, troche go to niepokoiło. Dobrze wiedział że nadzieje są już nikłe, to co teraz zostało to modlić się o to by trafiła do najlepszego dla niej miejsca, czymkowliek ono nie będzie.
      -Święty Michale archaniele, mniej w opiece mą matke - Frothi modli się cicho - A mnie i mój miecz pokieruj jedynie w strone wrogów.
      Zwykł się tak modlić, od czasu kiedy na chrzcie w Konstynatopolu przybrał swoje nowe imie i patrona, archanioła Michała, strażnika niebios, patrona wojowników sprawiedliwych.
      pokaż całość

      +: Zeroskilla, A.......k +2 innych
    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #krakow rok 1908 widok na ul. Krakowską. W tle wieża dzisiejszego Muzeum Etnograficznego.
    #starezdjecia

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    #starezdjecia z #krakow z maja 1982. Zdjęcie przestawia karetkę pogotowia, która w wyniku wjechania na czerwonym świetle na skrzyżowanie ul. WIelickiej i Powstańców Wielkopolskich oraz Powstańców Śląskich została uderzona przez jadącą z góry ciężarówkę. W komentarzu zbliżenie na karetkę i to kultową bo była to popularna w PRLu Nyska.
    #historiajednejfotografii pokaż całość

    źródło: podgorze.pl

  •  

    Zasłyszane w czasie szkolenia.
    W trakcie kontroli biletów w jednym z
    krakowskich tramwai, jedna z pasażerek okazała się nie mieć ważnego biletu. Owa pasażerka na swoje usprawiedliwienie stwierdziła bardzo głośno i wyraznie:

    Bilet może i jest nieważny, ale ja pracuję w ZUSie.

    I tak się zastanawialiśmy czy to ZUS nie chciał z tej pasażerki wyjść i pracę tam traktowała jak usprawiedliwienie na wszystko czy też ZUS prezentuje swoim pracownikom bilety miesieczne/semestralne/roczne.

    #zus #niewiemjaktootagowac
    pokaż całość

    +: C......e, Kredyt0Procent +1 inny
  •  

    Jak zwykle w okolicach wynagrodzeń wprowadzam zwolnienia lekarskie. Rzuciło mi się w oczy imię lekarza wystawiającego jedno z zwolnień.
    ERWIN
    Mój umysł galopem wygenerował oraz Erwina doktora krzyczącego "L4!! Do łóżkaaa!!! Juuuż!"" z równie wielkim zapałem i głośnością, co swoje popisowe "susume" xD
    #anime

    źródło: mojchoryumys.jpg

  •  

    Mój mózg, zainspirowany tym, że jakiś anon na przystanku dostawał telefonicznie burę od szefa, przypominiał mi trochę podobną sytuację że mną w roli głównej i Grażyną w roli (prawie)przełożonego.
    Szukałam pracy. Kilka dni po jednej z rozmów rozchorowałam się i wraz ze wszystkimi przyjemnościami jakie daje grypa zaległam nieprzytomna w łóżku. Gdzieś w okolicach południa zauważyłam, że ktoś dzwonił, kiedy ja polżywa spałam. Oddzwoniłam. Odebrała babka, u której byłam na rozmowie kwalifikacyjnej i dowiedziałam się że:

    Jestem niepoważna, że nie odbieram kiedy dzwoni bo to znaczy, że nie zależy mi na pracy i nie przykładam się do tego by ją znaleźć. Nie, choroba nie jest żadnym usprawiedliwieniem bo mam w dobierać odrazu jak ona dzwoni i w zasadzie to nie słychać bym się cieszyła a ona dzwoni by mi powiedzieć, że chce mnie zatrudnić, ale skoro jestem takim dzieckiem to moje miejsce dalej jest w szkole a nie w pracy. Jednak pozwoli mi przemyśleć moje karygodne i nieprofesjonalne zachowanie bo ona wierzy, że coś się da że mną jeszcze zrobić w mam oddzwonić do niej oddzwonić kiedy uznam, że jestem gotowa obiecać poprawę.

    Wiecie co? Uznałam, że jak baba już teraz robi teraz takie jazdy to nam w nosie jej ofertę.
    #pracbaza #rozmowakwalifikacyjna #januszebiznesu
    pokaż całość

  •  

    W zamierzchłych czasach babcia dała mi 5 zł, syfon i mówi "Stalowa_Figura, idź do Marcina i wymień syfon a za resztę kup sobie czekolady... Tylko takiej bez kokosa bo dziadek nie lubi".
    Mój dziesięcioletni umysł zastanawia się od kiedy pan Marcin prowadzi sklep, no ale z babcią się nie dyskutuje, to też schodzę piętro niżej do serwisu pieców gdzie pracował pan Marcin.
    Wchodzę tam bez pukania, w końcu wszyscy w tym przybytku mnie znają, daje panu Marcinowi butelkę po syfonie i proszę o czekoladę z bakaliami. Pan Marcin, zaskoczony jak drogowcy zimą, wyjaśnia, że on sklepem nie jest. Wysuwam argument nad argumenty "ALE BABCIA MÓWIŁA" niestety na nic się on zdaje. Zawstydzona uciekam do babci, ale ta nie pomaga i po opisaniu całej sytuacji, znosząc się śmiechem, stwierdza:
    "Głupiutka, miałaś iść do sklepu Marcin, tego za ul. Miodową"
    Dziadek stwierdza, że idzie się z Marcinem napić bo pewnie jest zawstydzony xD
    Nikt nie patrzy na zapąsowioną mnie, która przez to wydarzenie przez kolejne 3 lata nie schodzi do serwisu bo taki przypau.
    #wspomnieniazdziecinstwa #niewiemjaktootagowac I może #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Opowieść studencka zasłyszana chwile temu od koleżanki z biura:

    Profesor wykładający im statystykę poszedł na przewie do toalety. Zapomniał wyłączyć mikrofonu, który miał zapięty u marynarki i cała sala mogła słyszeć odgłosy wynikające z odwiedzin toalety. O kiblowym pochodzeniu odgłosów upewniła ich rozmowa owego profesora z innym spotkanym wykładowcą, któremu powiedział, że właśnie wraca z toalety, ale musi się spieszyć bo ma wykład.

    pokaż spoiler Nie umył rąk xD

    #studbaza #gwnowpis
    pokaż całość

  •  

    Przyszedł do naszego #biurorachunkowe potencjalny, nowy klient. Z poprzednim biurem, z którym od pięciu lat współpracowali, postanowił się rozejść bo jakość ich usług spadła. Z racji długotrwałej współpracy chciał rozejście zrobić z klasą – spotkanie, prezenty dla księgowości itd.

    Gdy właścicielka tamtego biura rachunkowego dowiedziała się, kilka miesięcy temu o propozycji zakończenia po rozliczenia grudnia, współpracy wpadła w szał i:
    - Wpierw się się sfochała i nie odzywała przez dni X. telefonów tez nie odbierała
    - Potem sama wystosowała maila z wypowiedzeniem - ona bedzie góra wypowiadając umowę a nie mając ja wypowiedzianą
    - Po pięciu minutach od wysłania zadzwoniła do klienta z pretensjami, że czemu do niej nie dzwoni jak odczytał maila
    - Zarzekła się, że bilansu mu nie zrobi
    - PIT-ów pracowników również nie zrobi
    - I bazy danych ze swojego programu księgowego do innego biura, to nie wie czy wyśle.
    A na koniec hit hitów, rzekła:
    **Jestem góralka, to pokaże panu co to zaznaczy zawziętość**

    #ksiegowosc i definitywnie #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    +: koostosh, p........o +1261 innych
  •  

    Jaśnie panicz kot zaliczył dziś pierwszy spacer w śniegu - wybiegł z klatki, poślizgnął i wyłożył jak długi (jaki Pan taki kram xD), potem kopał śnieg jak piach, ale nie zmienił jego barwy na żółtą. Zaliczył też kilka ośnieżonych drzew. Spacer udany, zwłaszcza, że do domu wracać nie chciał.
    #pokazkota i #zimonapierdalaj bo czekam na zaspy i jak kot na nie zareaguje (mój pies uwielbia w nie wskakiwać). pokaż całość

    źródło: 1544970272375.jpg

  •  

    Ostrożnie z przechodzeniem na czerwonym na Starowiślnej w #krakow - pan policjant stoi za swoim ulubionym kioskiem i wygląda co bardziej zdesperowanych ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Swoją drogą dawno ich tam nie widziałam.

    •  

      @Stalowa_Figura: nawet jak się nie chowają i stoją na środku to ludzie ich nie widzą

      To tylko potwierdza, że ludzie nie patrzą więc jak nie widzą policjanta na środku to jak mają zobaczyć auto

      @Andczej: albo potwierdza, że ludziom do głowy nie przychodzi że policjant może stać po to by się do czegoś tak banalnego przypieprzyć.

    •  

      To tylko potwierdza, że ludzie nie patrzą więc jak nie widzą policjanta na środku to jak mają zobaczyć auto

      @Andczej: moze skupiaja się na rozglądania się za autem zamiast patrzenia po ludziach czy czasem nie stoi tam policjant? Sam przechodzę często na czerwonym i ten argument wydaje mi się wyjątkowo głupi.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Moja mama rok temu w celu promowania rozwoju jednej z swoich córek na "dobra żonę" pozwoliła jej upiec cztery ciasta na wigilie. Mądre i tatek szczęśliwi bo mniej stania mają przy arach, młodsza siostra szczęśliwa bo może pokazać jak cudnie piecze.
    Nocą przed Wigilią albo z rana w dzień Wigilii (nie pamiętam już), dzwoni do mnie zrozpaczona mama:
    "StalowaFiguro, twoja siostra zrobiła cztery ciasta i wszystkie cztery to zakalce! Nawet SERNIK! Ratuuuuuuj".
    I tym oto sposobem znalazłam się trzydzieści minut później, w jedynej otwartej w okolicy Żabce (nota bene strasznie przetrzebionej) i szukałam czemukolwiek bym mogła stworzyć cokolwiek xD Czułam się niczym alchemik próbujący stworzyć kamień filozoficzny nie wiedząc jak tego dokonać xD
    Koniec końców zrobiłam babkę marmurkową, tarte z masą budyniowa i jabłecznik.
    #pieczzwykopem #swieta
    pokaż całość

  •  

    Szukam dla mojej cioci, osoby religijnej aczkolwiek tolerancyjnej i rozumiejąca moją bezbożność, prezentu w postaci #ksiazki a dokładniej jakiejś książki o tematyce religijnej. Mogą to być jakieś przemyślenia, śpiewniki,cytaty, opisy, biografie, pamiętniki świętych czy błogosławionych albo coś poważniejszego (generalnie nie znam się na tym zupełnie a nie chcę też kupić cioci książkowego odpowiednika majtek z nadrukiem Maryi).
    Jednak nie zależy mi na naukowych rozprawach z religioznawstwa. Po prostu chcę by ciocia ucieszyła sie z prezentu :)

    Taguję jeszcze #wiara #chrzescijanstwo #katolicyzm
    pokaż całość

    +: 4lord

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Stalowa_Figura

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)