•  

    (tl;dr, zobaczymy czy lud zaakceptuje)
    PASTA O TOMASZU KAMMELU
    Elo anonki/akapki/mirki/ktokolwiek czyta to, co naprodukowałem. Opowiem Wam dzisiaj historię, która spowodowała totalne przebiegunowanie moich sympatii politycznych.
    Pochodzę z niewielkiego miasteczka na zachodzie Polszy (nazwę miejscowości zachowam dla siebie, bo stalk), będącego do bólu stereotypowym potworkiem posttransformacyjnym - skromny ryneczek z urzędem, drobny targ z mydłem i powidłem, kościół (oczywiście), dwa GS-y, pozostałości dawnego PGR-u, MDK, podstawówka (łączona z gimnazjum), ogólniak i remiza. Transformacja ustrojowa i jej główny architekt Leszek Balcerowicz są w tym "mieście" synonimami najgorszych mocy piekielnych. Kanwą życia kulturalnego w miasteczku są cotygodniowe dyskoteki w remizie, dożynki oraz doroczny jarmark organizowany z okazji dni "miasta", zaś rolę azylu kultury wyższej przejęła niewielka biblioteka, w której asortymencie nie znajdziecie nic oprócz romansów dodawanych kiedyś do "Pani Domu" i lektur szkolnych.
    Długo myślałem nad umieszczeniem całej historii na relatywnie krótkiej półprostej symbolizującej moje piwniczne życie i dochodzę do wniosku, że jej początków należy szukać jeszcze w głębokich latach 90. i mojej pierwszej szkolnej znajomości. Rzecz jasna, z racji mało zachęcającej aparycji oraz niskiego social skilla już w przedszkolu moi rówieśnicy spisali mnie na straty i skazali na dożywotni ostracyzm społeczny. O ile początkowo było to dosyć dokuczliwe, o tyle z bólem i trudem przystosowałem się do takiej a nie innej pozycji w łańcuchu pokarmowym tego miasteczka. No homies, no gf, no social life trwałoby zapewne dalej i doprowadziłoby do rychłego samounicestwienia, gdyby nie spotkanie z Bartkiem.
    Pamiętam ten dzień aż za dobrze - mieliśmy wtedy oboje po 7 lat, był on nowym uczniem w naszej szkole. Tego pamiętnego dnia Bartek spóźnił się na pierwszą lekcję, na której pani opowiedziała nam hehe śmieszną bajkę o nieporadnym skrzacie, który mieszkał w kopalni. Bartek wpadł zdyszany do klasy na sam koniec historyjki. Wybrał tym samym moment tak tragicznie, jakby był tylko bezwolnym statystą w scenariuszu tragifarsy pisanej przez popularne dzieci z naszej szkoły. Pani przedstawiła widocznie przestraszonego nowym otoczeniem Bartka naszej klasie i ku jego przerażeniu zaprosiła nas do zadawania mu pytań odnośnie dawnej szkoły, zainteresowań etc. Ja bez większego zaangażowania śledziłem wszystko z ostatniej i - co istotne - w połowie pustej ławki. Nikt nie był zbytnio skory, aby indagować Bartosza o jego życie, jednak jeden z członków frakcji popularnych idiotów (nazwijmy go Mati) nie omieszkał skomentować mikrego wzrostu naszego nowego kolegi.
    -Ale proszę pani, on wygląda jak ten kobold z bajki, którą nam pani opowiadała hehe xDDDDDDDD
    Cała klasa (oprócz, rzecz jasna, zażenowanego mnie) zawtórowała mu śmiechem (ciężko powiedzieć, czy zrobili to z autentycznego rozbawienia, czy też aby przypodobać się Matiemu i zalegitymizować jego władzę nad stadem jako samca alfa, dodam tylko, że z tego co wiem Mati zdążył już nakurwić z przeróżnymi wiejskimi karynami dziesięcioro bachorstwa, co poskutkowało zaległościami w alimentach o wysokości dziesięciokrotności rocznego PKB naszego "miasta" oraz odziedziczył parę lat temu po spadniętym z rowerka starym trzy hektary pola rzepaku, stary ciągnik i długi opiewające na bagatelne dwieście tysięcy złotych polskich xDDD to tyle jeśli chodzi o jego samczość). Pani, widząc, że Bartek jest bliski płaczu, skarciła Matiego oraz resztę tego intelektualnego wysypiska śmieci, kazała nam przyjąć Bartka z otwartymi ramionami jako nowego kolegę, a jego samego poprosiła o wybranie sobie miejsca. Wybór nie należał do skomplikowanych - jedyne wolne miejsce w klasie było tuż obok mnie (tak jak wspomniałem, ostracyzm motzno). Bartek rozsiadł się obok mnie i wyjął z plecaka wszystkie niezbędne do chłonięcia wiedzy o bajkach i rysowaniu przybory. Początkowo był wobec mnie dosyć sceptyczny i oziębły, ale szybko zrozumiał, że gramy do jednej bramki przeciw intelektualnej biedocie jaką była reszta naszej klasy i nawiązaliśmy bardzo owocną znajomość. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, jeśli bardzo chcecie, opowiem Wam kiedyś w detalach o naszych podstawówkowych czasach. Dodam tylko, że Bartek był jedną z nielicznych osób, którym udało się spierdolić mentalnie, geograficznie i finansowo do tej słynnej Polszy A, zaś do pseudonimu "Kobold" przywyczaił się i ponoć znajomi nazywają go tak po dziś dzień - pewny nie jestem, gdyż parę lat temu zupełnie zerwaliśmy ze sobą kontakt.
    W przeciwieństwie do mnie Bartkowi udało się skutecznie wyjść ze spierdolenia. O ile podstawówka była pod tym względem okrutna dla nas obu, o tyle już w gimnazjum (byliśmy jednym z pierwszych roczników, który uczęszczał do tej pomyłki systemu edukacji) przynajmniej on dał się poznać jako naprawdę bystra, inteligentna i towarzyska osoba. Jasne - podludzie z naszej dawnej klasy nie zmienili swojego podejścia do nas, ale na całe szczęście w nowej klasie były tylko trzy osoby spośród grona naszych dawnych oprawców.
    Szczególnie kleili się do niego różnej maści "nieprzyjaciele niewoli". Na początku nowego milenium pojawiła się w naszym miasteczku pierwsza kafejka internetowa. Oczywiście poskutkowało to bezpłciowym zwiększeniem się populacji UPR-owców, a pocztą pantoflową szybko rozchodziła się wieść o nowym zbawcy narodu polskiego i pogromcy roszczeniowych robotników znanym jako Janusz Korwin-Mikke xD Pomimo umiłowania wolności, Bartosz pozostał wielce sceptyczny wobec poszerzającego swe wpływy ruchu. Uważał, że wszystkie jak dotąd partie Żądłonia były wciąż kolektywistyczne (choć znacznie mniej niż reszta polskiej sceny politycznej), a sam Korwin jest najzwyklejszym w świecie monetarnym planistą. Swe poglądy opierał na publikacjach ekonomistów i filozofów politycznych, o których w życiu nie słyszeliśmy, a którzy mieli wkrótce stać się naszymi wzorami. Bartosz przyciągnął do swojej frakcji kuców-reformistów, tam zapoznawał ich z dziełami Ludwiga von Misesa, Murraya Rothbarda, Fryderyka von Hayeka, Miltona Friedmana i Henry'ego Hazlitta oraz wzbudzał pogardę wobec gorszych jego zdaniem korwinistów i miłość do wolności. Lekcje wiedzy o społeczeństwie, podczas których wygłaszał płomienne kazania na temat konieczności urynkowienia systemu monetarnego, prywatyzacji wszystkiego i zredukowania państwa do roli stróża praw własności tylko potwierdzały jego intelektualną wyższość nad nami. Nauczyciel-etatysta chyba w życiu żadnej książki o tematyce społecznej oprócz podręcznika WOS-u na oczy nie widział, więc pomrukiwał tylko, że Bartek zrozumie kiedyś, iż brak państwa to utopia i tym podobne brednie xD Oczywiście nie przekonała nas ta biedaargumentacja - w naszym autorskim zestawieniu Bartosz wygrał wszystkie bitwy w trakcie 65-godzinnego toku nauczania WOS-u w gimnazjum. Zdążył już zgromadzić wokół siebie prężnie rozwijające się jak na tak niewielką miejscowość środowisko wolnościowe. Wzorem XIX-wiecznych marksistów utrzymywaliśmy zażyłą korespondencję z innymi tego typu środowiskami, między innymi z kieleckimi wolnościowcami pod przywództwem kompozytora Tomasza Pawła Czapli, znanego również pod pseudonimem Kelthuz (z języka starolechickiego Wojownik z Kielc). Udało nam się nawet zorganizować w jakimś nieużytku budowlanym koncert jego zespołu grającego surowy, kapitalistyczny metal - była to dla mieszkańców naszego rodzinnego zadupia prawdopodobnie jedyna w życiu okazja do posłuchania muzyki innej niż disco polo.
    Zapoznawszy się z klasyką literatury wolnościowej i wygrawszy debaty ze wszystkimi lokalnymi januszowymi "pogromcami neoliberalizmu toczącego Polszę" zaczęliśmy skłaniać się w kierunku lekkiego śmieszkowania, bo jak wiadomo - zawsze się trochę śmieszkuje. Pożyczając sobie pieniądze pytaliśmy się, czy to pożyczka w systemie rezerwy cząstkowej xD, kpiliśmy też z keynesistów stymulujących popyt na wszystko. Ja natomiast w międzyczasie otworzyłem nowy, internetowy front walki o wolność oraz kapitalizm - udało mi się wynegecjować od starszych komputer z dostępem do łącza internetowego o zawrotnej prędkość 120 kbit/s. Bartosz, w obliczu zbyt dużego napływu intelektualnego ubóstwa, zaczął upodabniać nasze środowisko do sekty religijnej. Nazwał nas Nieprzyjaciółmi Niewoli, wyrzucając uprzednio wielu źle rokujących lub mało aktywnych członków. Ja na szczęście, będąc jego przyjacielem ze szkolnej ławy, nie musiałem bać się o moją uprzywilejowaną pozycję w nowo utworzonej grupie. W trakcie spotkania inauguracyjnego Bartek wyłożył wszystkim członkom podstawowe zasady libertariańskiego światopoglądu - niby dobrze każdemu znane, jednak wciąż pouczające. Wyliczał również z pamięci kolejne aksjomaty libertarianizmu. Zaskoczył nas wszystkich również ustanowieniem nowego, trzeciego aksjomatu, poddającego w wątpliwość moralność i sens stosunku seksualnego z kobietami oraz powołaniem bojówki w obrębie grupy, mającej pilnować przestrzegania nowego pryncypium. Na jej czele stanął nasz dobry znajomy Kamil, a bojówka wkrótce przekształciła się w Zakon Rycerzy III Aksjomatu (na marginesie dodam, że - jak mówi stare przysłowie - "ryba psuje się od głowy" i podobno Bartek łamie teraz aksjomat swojego autorstwa z jakąś wcale niebrzydką karyną, która nie umie strzelać z kuszy). Bartosz wskazał konieczność życia w celibacie dla promowania wolnościowych poglądów. Choć poruszał zagadnienia nastręczające problemów nawet najmądrzejszym filozofom, nigdy nie gubił sensu, logiki ani prostoty wywodu, starając się zachować możliwie największą klarowność. On był mesjaszem wolności, a my jego apostołami. Bartek kazał każdemu z nas przysięgać, iż jedynymi kobietami w naszym życiu będą Wolność, Własność i Praworządność. Z niechęcią zobowiązałem się żyć w tym poliamorycznym związku, choć - z uwagi na brak namacalnej postaci moich nowych nałożnic - nie zrezygnowałem z utrzymywania mojej chluby, czyli wielkiego haremu wypełnionego po brzegi paniami o nazwisku .jpg.
    Życie płynęło powoli, aż w drugiej klasie liceum nastąpił prawdziwy przełom - otrzymaliśmy list od wspomnianego już tu Tomasza Czapli. W liście tym opowiadał on o swoim nowym odkryciu, zupełnie nowatorskiej, mało znanej w Polsce idei. Do listu dołączony był pakunek - po rozpakowaniu go naszym oczom ukazała się książka w miękkiej okładce, na której napisane było "Atlas zbuntowany", powyżej widniało zaś imię i nazwisko kobiety-filozofa, Alissy Zinowjewny Rosenbaum, dziś już dobrze znanej i cenionej w środowisku mężczyzn przed trzydziestką, którzy nigdy nie widzieli cipki jako Ayn Rand. Przywilej pierwszeństwa w odczytaniu książki przypadł oczywiście Bartkowi. Skończywszy lekturę, zwołał on wyjątkowe zgromadzenie Nieprzyjaciół, na które przybył z rzeczoną książką oraz nic nie mówiącą, pokerową twarzą. Po kilku minutach bezwzględnej, niezmąconej ciszy Bartosz wstał, wyciągnął ręcę z dzierżonym w nich niczym święty almanach "Atlasem..." i powiedział:
    -Bierzcie i kopiujcie z tego wszyscy, to jest bowiem manifest indywidualizmu.
    Jak powiedział, tak zrobiliśmy. Byliśmy wstrząśnięci książką, a zawarta w niej myśl tylko pogłębiła naszą i tak dostatecznie dużą pogardę dla kolektywizmu i altruistycznego społeczeństwa.
    Wybaczcie, że zabieram Wam z życiorysu tyle czasu, ale dochodzę już do clou całej historii. Okolice roku 2003 - do Nieprzyjaciół dołączyła jedyna jak dotąd samica. Dla zachowania pełnej anonimowości mojej i moich znajomych (oprócz Bartka i Kamila, których - jeśli czytasz te wysrywy - na pewno już znasz) nie przytoczę tutaj jej imienia. Momentalnie zakolegowaliśmy się, a nawet - jeśli o mnie chodzi - coś więcej. Opowiedziałem o tym Bartoszowi - wiedziałem, że spotka mnie za to dożywotnia banicja z naszego kręgu wolnościowców, ale dla niej jednej byłem gotów na takie upokorzenie. Bartek zaskoczył mnie swoim zrozumieniem, po czym na specjalnie zwołanym zebraniu Nieprzyjaciół Niewoli wygłosił przemowę o tym, że miłość platoniczna pomiędzy wolnościowcami płci przeciwnych, choć niewskazana, jest jednak możliwa, o ile odbywa się w duchu pełnego poszanowania libertariańskich aksjomatów ze szczególnym naciskiem na Trzeci. Ja byłem cały czerwony ze wstydu, do tego byłem pewien, że przegrywy z naszego środowiska skorzystają z udzielonej im przez Mistrza dyspensy i zaczną mizdrzyć się do jedynej samicy w tym osobliwym gronie. Po spotkaniu powiedziałem Bartoszowi, że nie do końca o to mi chodziło, na co ten odpowiedział tylko:
    -W przyszłym tygodniu organizuję w MDK-u spotkanie dotyczące filozofii randyzmu z doktorem Instytutu Misesa . Będziesz miał swoją szansę.
    W mig zrozumiałem, do czego zmierzał - miałem zabrać ją na spotkanie z jakimś randomem od austriackiej szkoły ekonomii. Cały tydzień żyłem na skraju załamania, byłem pełen wątpliwości i pytań - co zrobić, żeby ten jeden raz wyszła mi randka? Odpicowałem się i kupiłem nowe szmatki, żeby mieć co na siebie włożyć. Pożyczyłem też seledynowe Tico od starego, żeby mieć czym zabrać ją potem do jej domu albo w jakieś romantyczne miejsce.
    Wreszcie nadszedł - dzień sądu. Aktywność wolnościowców w miasteczku osiągnęła swoje apogeum - całe miasto aż wrzało, chęć przyjścia na odczyt naukowca z Instytutu Misesa zadeklarowali nawet janusze, wielcy wrogowie Balcerowicza. Postanowili zobaczyć "czo to jeszt ta czała Ajn Rant" xD Trudno im się w sumie dziwić, zważywszy na fakt, że najbardziej prominentną personą, jaka kiedykolwiek odwiedziła miasteczko był pijany Andrzej Rosiewicz, który dał z okazji dożynek Anno Domini 1998 doniosły koncert, zwieńczony obrzyganiem przez kompozytora połowy rynku. Przed samym wykładem chciałem się jeszcze porządnie wykąpać i wypachnić perfumami starego, przez co z domu wyszedłem 7 minut przed zaplanowanym początkiem odczytu. Paląc resztki opon w Tico, udało mi się dotrzeć na miejsce. Przed drzwiami Młodzieżowego Domu Kultury zaczęły się już kłębić znajome, wolnościowe gęby, z dyscypliną retoryczną i polotem godnym Cycerona tłumaczący januszom zawiłości idei wolności gospodarczej i politycznej. Nie dostrzegłem w tym tłumie mojej lubej - widocznie jest w środku, pomyślałem. Kilku kuców, ujrzawszy znane im dobrze Tico, pomachało do mnie, na co odpowiedziałem tym samym gestem. Janusze dopalali już ostatnie papierosy, wykład zaczynał się, a ja miałem trudności ze znalezieniem miejsca parkingowego. Ech, życie, jak zwykle coś... Z tłumu wyłoniła się nagle ona. Powiedziałem jej, żeby zajęła mi miejsce na sali, tak żebyśmy siedzieli obok siebie, bo mam chwilo problemy hehe natury technicznej. Swoim słodkim głosikiem poinformowała mnie, że nie ma problemu, ponieważ wszystkie miejsca siedzące są już zajęte, ale możemy stać obok siebie. Mi już knaga stała hardo, wyobrażałem sobie, jak obejmuję moją wybrankę serca, słuchając cudownego psalmu myśli wolnościowej, jaką miał być ten wykład. Powiedziała, że Bartek i cała reszta czeka już na mnie w środku i żebym pospieszył się z parkowaniem. Udało mi się wreszcie znaleźć wolny placyk - było tam aż pięć wolnych miejsc parkingowych. Pośmieszkowałem w myślach, że tu zmieściłaby się cała limuzyna, a co dopiero moje mikre, seledynowe Tico. Miałem już podjeżdzać do przodu, gdy nagle zza winkla na wstecznym wpierdoliła się śnieżnobiała limuzyna z przyciemnianymi szybami, zajmując mi wszystkie miejsca parkingowe. Poważnie, ktokolwiek kierował tym molochem był strasznym skurwysynem - w życiu nie widziałem, żeby ktokolwiek tak szybko jechał na wsteku, ledwo zdążyłem wyhamować, unikając zderzenia z bokiem limuzyny. Gość stanął prostopadle do linii parkingowych, uniemożliwiając mi tym samym zaparkowanie mojego Tico. Wysiadłem z samochodu, chcąc zmieszać z błotem kierowcę. Gdy ten wysiadł, zacząłem wyzywać go od najgorszych, lecz on zignorował moje przytyki i poszedł otworzyć drzwi pasażerowi. Szofer dał mi w ten sposób do zrozumienia, że wykonuje tylko sumiennie swoje obowiązki, natomiast za sznurki pociąga ktoś inny. Przyjąłem komunikat, oszczędzając wylewające się ze mnie potoki żółci na chlebodawcę szofera. Drzwi otworzyły się, a z czeluści limuzyny wyłonił się słynny prezenter telewizyjny, dziennikarz i celebryta, a prywatnie syn Bronisława i Anny oraz wielki admirator obiektywizmu i randyzmu a także pogromca altruizmu Tomasz Kammel. Miał na sobie eleganckie, bawełniane spodnie, błyszczące pantofle, futro z szynszyli albo innego dzikiego gówna, czerwone lenonki w pozłacanych oprawkach, zaś na każdym palcu u rąk miał drogocenne sygnety. Osłupiałem, widząc, że jeden z nich - z wygrawerowaną w szmaragdzie literą "R" - musiał być sygnetem rodowym familli Rotschildów, bajecznie bogatej rodziny żydowskich lichwiarzy. Mój zapał został troszeczkę ostudzony - w końcu nie codzień widuje się taką znakomitą osobistość w tym gównomieście, ale pomyślałem, że mimo wszystko za to co zrobił chlebem i solą witać go nie będę. Pan Tomasz uśmiechnął się i spytał, czy mam do niego jakąś sprawę i czy może ma mi dać swój autograf. Ja powiedziałem, że innym razem i spytałem się, dlaczego tak chamsko wpierdolił mi się przed samochód, zajmując przy tym wszystkie wolne miejsca parkingowe. Słynny prezenter uśmiechnął się ironicznie i spytał, czego od niego oczekuję. Spytałem go, czy mógłby mi udostępnić choć jedno miejsce, gdyż nie mam gdzie zaparkować mojego Tico. Pan Tomasz zapytał mnie, dlaczego miałby to zrobić. Odpowiedziałem mu, że umożliwiłby mi zaparkowanie auta i uczestnictwo w podniosłym wydarzeniu, jakim jest wykład na temat filozofii Ayn Rand. Dziennikarz zapytał, czy nie byłoby to przypadkiem działanie altruistyczne. Odparłem, że nie, ponieważ żyjąc w społeczeństwie powinniśmy wspierać siebie nawzajem i nie przeszkadzać sobie wzajemnie w osiąganiu naszych celów. W tym momencie Kammel przerwał mi gestem i zaczął się diabolicznie śmiać, okazyjnie przedrzeźniając mnie i powtarzając moje słowa głosem komika-parodysty. Wyjął zza poły swojego futra kopię książki "Cnota egoizmu" autorstwa Ayn Rand i zaczął czytać ją na głos :
    -"Społeczeństwo jest niczym więcej niż zbiorem jednostek je tworzących. Nie istnieje zatem coś takiego jak dobro społeczne. Społeczeństwo zyskuje tylko w momencie, gdy jego członkowie realizują własne, egoistyczne cele. Altruizm to zbrodnia." - powiedział, błyskotliwie zauważając, że właśnie zrealizował on swój cel, jakim było zaparkowanie tutaj i zajebanie mi wszystkich miejsc parkingowych, a więc moje spekulowanie o stracie społecznej było nieuzasadnione.
    Postanowiłem błysnąć erudycją i wiedzą przed tak zacnym człowiekiem, więc zacytowałem Karola Marksa:
    -"Masturbacja ma się do seksu tak jak filozofia do rzeczywistości" - powiedziałem, niestety nieopatrznie podając również personalia autora cytatu. Na dźwięk imienia i nazwiska najwybitniejszego niemieckiego socjalisty i altruisty pan Tomasz zrobił się cały czerwony, a z jego nosa i uszu zaczął ulatniać się dym. Słynny prezenter ryknął szatańsko, napluł mi w twarz i wyjebał książką Rand po czole. Oszołomiony siłą ciosu niezbyt jednak rosłego pana Tomasza upadłem na ziemię. Kammel tylko na to czekał - zaczął kopać mnie z całej siły po brzuchu, wykrzykując przy tym:
    -JEBANY ALTRUISTO! NA WOLNYM RYNKU PODAŻ MIEJSC PARKINGOWYCH ZAWSZE ZRÓWNUJE SIĘ Z POPYTEM NA NIE, ROZUMIESZ, KURWIU? ZAWSZE!
    I tak nie słuchałem tego, co do mnie mówił, bo dostałem w splot słoneczny i zwijałem się z bólu na parkingu przed Młodzieżowym Domem Kultury, kopany i wyzywany przez Tomasza Kammela. Na sam koniec Kammel wyjął z kieszeni płaszcza zegarek kieszonkowy z czystego złota, zaczął wrzeszczeć, że przeze mnie jest spóźniony na wykład i kopnął mnie z całej siły po ryju, co poskutkowało utratą przeze mnie trzonowca. Pan Tomasz odszedł, trzaskając przy tym drzwiami do MDK-u. Wstałem z ziemi po około piętnastu minutach, zebrałem się w sobie i wsiadłem z powrotem do mojego Tico. Do samochodu podszedł stróż i skarcił mnie za to, że blokuję wjazd na parking. Nawet nie próbowałem tłumaczyć mu, że ostatnie miejsca parkingowe zajął mi słynny prezenter telewizyjny Tomasz Kammel i milcząco pojechałem rozejrzeć się po okolicy za miejscem do zaparkowania.
    W końcu po około godzinie udało mi się znaleźć takie miejsce i wrócić pod drzwi MDK-u. Po drodze spotkała mnie zresztą mało przyjemna przygoda - początkowo chciałem zaparkować na dzikim, pustym polu, ale zza drzew wybiegł nagle drący się janusz z krzykiem, że niby blokuję mu wjazd. Odparłem, że nie widzę tu ani płotu, ani bramy, ani nawet żadnego miejsca, do którego można by było wjechać, więc raczej nie stoję na wjeździe. Wtedy ten zaczął wrzeszczeć, że on tu postawi wielką hahahacjendę, że on tu ma plany zagospodarowania przestrzennego i według tych planów to tu jest kurwa wjazd i nie mam prawa tu stać i żebym mu udowodnił, że jest inaczej i w ogóle mam wypierdalać z terenu jego przyszłej posesji. Nie chciałem mieszać się w kolejny konflikt z prawami własności w tle - prawdę mówiąc, po dzisiejszych wojażach zaczynałem mieć już w dupie zarówno austriacką szkołę ekonomii i wszystkie zjebane prawa własności.
    Gdy trafiłem pod drzwi MDK-u, wykład dobiegł już ku końcowi. Uważnie skanowałem twarze wychodzących osób, szukając pośród nich mojej wybranki. Chciałem porozmawiać z nią, wytłumaczyć jej moją nieobecność na wykładzie, udobruchać a potem już tylko ruchać. Patrzę, patrzę... Jest! To ona. Zacząłem biec w jej kierunku niczym słynny papież Polak atleta, gdy nagle spostrzegłem, że nie opuszcza MDK-u sama i zatrzymałem się. Towarzystwa dotrzymywał jej ten jebany egoista, słynny prezenter telewizyjny Tomasz Kammel. Tego było już dla mnie dość. Poczułem, jak adrenalina zaczyna napływać mi do żył, a ja sam staję się silniejszy i bardziej krzepki. Poczułem się jak Mokebe z Senegalu, nagabywany przez najebanego narodowca przy wyjściu z klubu. O nie, Kammel, ten jeden jedyny raz nie zepsujesz mi całego życia! Zakasałem rękawy i zacząłem zmierzać w ich kierunku z zaciśniętymi pięściami, aż tu nagle JEB! ktoś podstawił mi nogę, a ja jak nie pierdolnąłem twarzą w kostkę brukową. Upadłem prosto przed nogami mojej pani i Tomasza Kammela, spojrzałem w górę i zobaczyłem, że patrzy ona na mnie z niekrytą pogardą. Kammel splunął na mnie po raz kolejny i powiedział:
    -Chodź, kochanie, nie zajmujmy się tym altruistą. - po czym z szelmowskim uśmieszkiem dodał - Pokażę ci, w jaki sposób społeczeństwo zyskuje, gdy dwie jednostki dążą do realizacji swoich egoistycznych celów.
    Chciałem doczołgać się do niego i poprzegryzać mu ścięgna za to, co mi zrobił, taki byłem na niego wkurwiony, ale z niekrytą żałością odkryłem, że ktoś uniemożliwia mi najmniejszy ruch, kucając na moim ciele i trzymając mnie za ręce. Nie widziałem twarzy mojego oprawcy, gdyż unieruchomił moją głowę, wsadzając ją miedzy swoje kolana. Zmusił mnie do ciągłego gapienia się w przód, a tam widziałem tylko Kammela wchodzącego do swojej limuzyny i mówiącego:
    -Hans, zajmij się nim porządnie, tak po niemiecku. Tak jak to robił twój ojciec w Waffen-SS.
    Wtedy mój oponent wstał, umożliwiając mi odwrócenie głowy, ale ja nie skorzystałem z okazji. Wiedziałem już, że człowiekiem, który podstawił mi nogę i upokorzył, trzymając moją głowę między swoimi kolanami, był słynny niemiecki historyk, socjolog, myśliciel, filozof polityczny, ekonomista, dawny współpracownik Murraya Rothbarda oraz zadeklarowany paleolibertarianin Hans Hermann Hoppe. Odwróciłem się, a wtedy pan profesor kopnął mnie w głowę tak, że uderzyłem skronią w bruk i straciłem przytomność.
    Obudziłem się w ciemnej, wilgotnej piwnicy bez okien i z odartymi z tapety ścianami, co naturalnie uniemożliwiło mi jakkolwiek dokładne określenie swojego położenia. Moje dłonie i nogi mrowiły od niedokrwienia spowodowanego krępującymi moje ruchy linami, zawiązanymi na nadgarstkach i kostkach. Siedziałem w taki sposób na krześle, unieruchomiony, a nade mną z sufitu zwisała lampa. Jedyną oprócz mnie osobą znajdującą się w pomieszczeniu był wielki drab pilnujący wejścia. Nagle usłyszałem pukanie do ciężkich, stalowych drzwi okrętowych. Drab podszedł do nich, pokręcił kołem i otworzył je, robiąc przy tym ogromny hałas. Zza drzwi wyłonił się profesor Hoppe, nie wyglądał on jednak jak na zdjęciach - dumny, zamyślony filozof z książką, w eleganckiej tweedowej marynarce, prawdziwy apologeta wolności. Tym razem ubrany był w mundur oficera SS, na nogach miał skórzane trepy, a ramię zdobiła mu czerwona opaska z widniejącym nań Hakenkreuzem. Pan profesor podszedł do mnie szybkim krokiem i zdzielił mnie dłonią po policzku. Zasyczałem, czując ból po piekącym uderzeniu słynnego ekonomisty, on sam zaś podszedł do pobliskiego zlewu i obmył porządnie ręce - widocznie obawiał się, że dotknięcie brudnego, śmierdzącego Słowianina nabawi mu jakichś chorób skóry. Założył skórzane rękawice i usiadł przede mną na stalowym krześle w taki sposób, że jego krocze dotykało oparcia, a ręce leżały na zagłówku - tak jak zawsze na filmach siadają różnej maści gestapowcy. Profesor Hoppe złapał mnie za szyję, lekko podduszając, i perfekcyjną oraz płynną jak na Niemca polszczyzną zaczął mówić:
    -Boli cię, że ją straciłeś, szwajne? Tak działa nieregulowany, wolny rynek, polski śmieciu.
    Profesor puścił trzymaną kurczowo szyję, a ja zakasłałem, złapałem nieco powietrza i spytałem go, dlaczego mi to zrobili, dlaczego odebrali mi moją kobietę.
    -Twoją, szwajne? Twoją?! - zirytował się Hoppe - Wiesz, polska kurwo, co to jest pierwotne zawłaszczenie?
    Powiedziałem, że wiem, że czytałem jego artykuły i eseje na temat etyki i dziejów własności prywatnej, licząc na złagodzenie tortur fizycznych. Profesor moją znajomość jego dzieł nagrodził jednak nie pochwałą, lecz kolejnym siarczystym policzkiem.
    -To dobrze, że wiesz. Wiedz w takim razie, że mój dobry przyjaciel, Tomek Kammel, dokonał aktu pierwotnego zawłaszczenia na twojej niuni. - powiedział Hoppe, przy czym mówiąc "twojej" wykonał palcami gest symbolizujący cudzysłów. Spytałem go, jakim cudem, skoro umówiłem się z nią na taką osobliwą randkę jako pierwszy. To, co odpowiedział, będę pamiętał aż do śmierci.
    -Ale to on był w niej pierwszy.
    To niemożliwe, pomyślałem. Ten skurwysyn Kammel się z nią przespał. Straciłem zupełnie wolę życia, wolę walki, zdolność racjonalnego myślenia i kalkulacji, a w myślach przewijała mi się jedynie końcowa scena z "Psów", w której słynny pogromca polskich studentów Bogusław Linda zabija kochanka swojej dziuni. Chciałem teraz być jak on, chciałem być jak Linda, wymierzający karę swojemu nemesis. Widząc moje zrozpaczenie i powoli wyciekające z oczu łzy profesor Hoppe zaczął się dziko śmiać, po czym wyjął z kieszeni piersiówkę i wypił całą jej zawartość. Ekonomista beknął niczym ostatni cham i prostak, nie zaś obrońca wolności i wartości będących fundamentami ludzkiej cywilizacji, za którego uważałem go do tej pory. Po charakterystycznym aromacie niemieckiego chmielu poznałem, że pił piwo prosto z aryjskiego, bawarskiego browaru.
    -Szajse! Nie cierpię mówić w waszym brudnym, podludzkim języku- powiedział profesor.
    Zrezygnowany i poniżony zacząłem szarpać się, chcąc poluzować więzy i wyrwać się na wolność, ale moje działania nie przynosiły żadnych efektów. Profesor Hoppe, widząc moje usilne starania, kazał drabowi odwiązać mnie od krzesła. Goryl podszedł do mnie z nożem, przeciął nim węzły i capnął błyskawicznym Nelsonem, nie pozwalając mi uciec. Pan profesor zapalił papierosa, po czym podszedł do mnie i nie wypuszczając szluga z ust zaczął uderzać mnie pięściami w brzuch. Wygłaszał przy tym długą tyradę na temat roli własności prywatnej w rozwoju ludzkiej cywilizacji, niemożności istnienia człowieka bez instytucji własności prywatnej oraz sprzecznych założeniach własności spółdzielczej lub publicznej nad środkami produkcji. Nie słuchałem go zbyt uważnie, tak bardzo napierdalał mnie w brzuch, że z ust zaczęła mi płynąć krew i miałem mroczki przed oczami. Widząc, że jestem już półżywy, Hans Hermann Hoppe wyjął strzykawkę, po czym wstrzyknął mi do krwiobiegu jakiś środek uspokajający i zwiotczający mięśnie. Nie miałem w ogóle ochoty się bronić, tym bardziej że ból nagle ustąpił. Zanim straciłem przytomność po raz kolejny, zobaczyłem tylko jak profesor Hoppe tłumaczy drabowi, że ma mnie odwieźć do domu i że nie jestem im już dłużej potrzebny, a następnie oboje pozdrowili się salutem rzymskim oraz germańskim okrzykiem na cześć słynnego austriackiego akwarelisty.
    Tutaj kończy się moja historia - przytomność odzyskałem w swoim domowym łóżku. Początkowo myślałem, że to wszystko było jedynie sennym wytworem mojej uśpionej wyobraźni, ale wyłamany zamek w drzwiach, ślady włamania w mieszkaniu oraz swastyka wraz z numerem 14/88 wymalowane na drzwiach szybko rozwiały moje wątpliwości. Po opisanych powyżej zdarzeniach zerwałem wszelki kontakt ze środowiskiem wolnościowym - zarówno lokalnym, jak i krajowym. Zamieszkałem w skłocie, który w pobliskim nieużytku zorganizowali sobie anarchosyndykaliści. Dałem się wkręcić w ich ideologię i do dziś jestem ultralewicowcem. Co więcej, dotarło do mnie, że nie jestem jedyną ofiarą niecnych knowań Tomasza Kammela i Hansa Hermanna Hoppe. Poznałem jedną anarchosyndykalistkę z bachorem, którego spłodził pan Tomasz jeszcze w czasach, gdy była ona apologetką neoliberalizmu. Ogólnie w skłocie nie żyje się źle - wszystko jest własnością wszystkich, co w praktyce sprowadza się do darmowych, nieograniczonych segzów kiedy tylko chcesz. Niestety z tych samych przywilejów może i lubi korzystać też homoseksualna część anarchosyndykalistycznej społeczności, no ale nie jest tragicznie - gejowski seks pasywny może się nawet podobać.
    A Wy, anonki/akapki/mirki? Jakie wydarzenie z Waszego życia najbardziej wpłynęło na to, kim dzisiaj jesteście? :3
    #pasta #tomaszkamel #libertarianizm #aynrand #historiezdziecinstwa
    pokaż całość

    źródło: kammel.jpg

  •  

    Mirki, o co chodzi z tym bugiem w KotOR 2? Po skończonej walce moja postać nie może się poruszyć, jest na to jakiś wygodniejszy sposób niż ciągłe save'owanie i wczytywanie gry?
    #gry #kotor #kotor2 #rpg #starwars

    +: Cronox
  •  

    zapraszam tych smoluchów do Polski i niech tak zrobią na polskim radiowozie... spałują brudasków i będzie po imprezie :)

    policja pałuje uchodźców
    dobrze, dawajta smoluchów
    policja bije sebów-pseudokibiców
    w nienawiści do policji tak zostałem wychowany/matka rodzi, ojciec wychowuje, szkoła uczy, policja morduje

    Bardzo jest mi smutno w sytuacji, kiedy muszę coś otagować #bekazprawakow , bo to z automatu przypina mi łatkę lewicowca (którym nie jestem). Ja po prostu pasjonuję się wyszukiwaniem, piętnowaniem i szkalowaniem ignorancji.

    #korwin #bekazprawakow #prawackalogika #4konserwy #neuropa #4kuce #bekazpodludzi
    pokaż całość

    źródło: orpbanasik.png

    •  

      @Wotto: Lenin też mógłby się uważać za prawaka i gówno by to zmieniło.
      Zasilkowa patologia, której patriotyzm ogranicza się do bicia kibiców drużyny przeciwnej, to żadni prawacy. Tak samo to, że ktoś się nie myje, nie czyni lewakiem.

    •  

      @StandWithRand: Cieszę się, że mogę to napisać: nie jesteś lewakiem, jesteś po prostu idiotą. Ciebie też należy profilaktycznie spałować.

      pokaż spoiler Żartuję z tym pałowaniem, ale serio jesteś idiotą.
      Dlaczego? Bo każdy kto niszczy mienie publiczne i znieważa stróżów prawa zasługuje karę i potępienie przez praworządnych obywateli. Trudno więc o bardziej prawicową reakcję. Odwrotna sytuacja występuje oczywiście kiedy to policja łamie prawo i nadużywa uprawnień. Czy tak trudno to zrozumieć? Następnym razem otaguj "bekazemnie".
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Jak podłych fanów trzeba mieć - bałwan ulepiony w hołdzie Davidowi Bowie'mu.
    #heheszki #humorobrazkowy #muzyka #rakcontent

    źródło: 12523060_10154504718349167_4195031047912827822_n.jpg

  •  

    Dzisiejsza debata na temat wymiaru sprawiedliwości i jego funkcjonowania w RP to jakaś porażka. Dość powiedzieć, że najmniej czasu antenowego dostał profesor Uniwersytetu Warszawskiego, a większość zajmują grażyny i janusze poszkodowani przez te "sądowe kurwy" albo pani, która była raz powołana na świadka, więc się zna! Ale i tak dzień (a właściwie jego koniec) zrobił mi jeden z wpisów na Twitterze odnośnie debaty, które przewijają się na tym pasku u dołu ekranu.

    pokaż spoiler Szkoda mi było zachodu na zamazywanie jego danych osobowych, i co mi zrobicie?


    #debata #polityka #prawo #tvp #bekazpodludzi #4konserwy #korwin
    pokaż całość

    źródło: mam12latwiecjestemekspertemdziffko.png

    •  

      @StandWithRand: ograniczenie Twittera pozwala tylko na 140 znaków, to co miał opowiadanie napisać?

      +: D.......o
    •  

      @micky1: Nie o to chodzi. Mnie po prostu irytuje ich obrzydliwy brak pokory. Mnie uczono (za komuny to było ( ͡° ͜ʖ ͡°)), że jeśli nie ma się pojęcia o jakimś temacie (a na oko 13-latek na pewno nie ma go za grosz), to się po prostu siedzi cicho i słucha, bo w przeciwnym wypadku (czyli tym zakładającym aktywne uczestnictwo) można:
      a) zbłaźnić się niewiedzą
      b) narazić na dezinformację kogoś, kto wie równie niewiele co my, ale stara się nie uczestniczyć w dyskusji i słuchać różnych głosów
      Dzisiejsza młodzież, co mnie strasznie denerwuje, wypowiada się na tematy, które sprawiają trudności i są kontrowersyjne w gronie naukowców i badaczy tematu, a oni swoje słowa ważą tak lekko, jakby to była bajka o Czerwonym Kapturku, będąc przy tym święcie przekonanym o rzekomym "zaoraniu" przeciwnika i mówiąc, że "no jag te lewaki/prawaki (jeśli ktoś sądzi, że gimbazjaliści to tylko prawica i Korwin, to chyba dawno nie widział gimnazjalisty) mogom tego nie rozómieć, pszeciesz to takie proste xDDDD"
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Ostateczny dowód...

    #owsiak #heheszki #humorobrazkowy #jbwa #hitler

    źródło: 1934491_1690228784568234_132345127404360275_n.jpg

    +: NarNarew, e....x +21 innych
  •  

    Dobra, Niedźwiecki przycichł to może teraz robimy nasz własny Top Wszechczasów, Mircy? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #topwszechczasow

  •  

    A Wam którzyście głosowali na Led Zeppelin, którzyście wspierali ich... Dziękuję. Bo to garstka melomanów, garstka melomanów, dzisiaj to jest 70 tysięcy osób, może 80 (Wyłącz tę Nirvanę bo ci ją wyłączę na amen). Tylko to się w tej kurwie Topce Wszechczasów nadaje...
    #topwszechczasow

  •  

    Kto słucha Topu z Białegostoku? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    #1

    #topwszechczasow

    źródło: youtube.com

  •  

    Czyli na pierwszym jednak to...

    #topwszechczasow

    źródło: youtube.com

    +: g........e, A....n +7 innych
  •  

    Mój stary to prawdziwy fanatyk radiowej Trójki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #topwszechczasow

    +: V...i, Cronox
  •  

    Archive spoko, ale że ponad takimi klasykami? Przypomina mi to sytuację z wczoraj, kiedy na półce sklepowej w Media Markcie znalazłem grę mającą 1 rok (najnowszy Thief) w Kolekcji Klasyki. Dobra klasyka...
    #topwszechczasow

  •  

    Pink Floyd to ten koleś, który odkrył jak rozszczepić światło białe, tak? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #topwszechczasow

    źródło: i49.tinypic.com

  •  

    ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    #topwszechczasow

    źródło: topwszechczasów.png

  •  

    Jak się nazywa ten utwór, który teraz leci? Bardzo dobry, aktualny tekst ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #topwszechczasow

  •  

    Pytanie do bardziej zaznajomionych - to ogólnie Blackmoore rozpoczął hajp na motywy barokowo-klasycznego w hard rocku i metalu?
    #topwszechczasow

    +: Cronox
  •  

    Obstawiam, że Doorsi znajdą się w TOP 5. Tak coś czuję w kościach...
    #topwszechczasow

  •  

    Najczęściej słyszane w sklepach muzycznych?
    1. Poproszę dobrą gitarę do grania Dżemu.
    2. e|-------0-----|-------0-----|-------0-----|-------0---7-|
    B|-----0---0---|-----0---0---|-----0---0---|-----0---0---|
    G|---0-------0-|---0-------0-|---0-------0-|---0---------|
    D|-------------|-------------|-------------|-------------|
    A|-------------|-------------|-------------|-------------|
    E|-0-----------|-0-----------|-0-----------|-0-----------|
    #topwszechczasow
    pokaż całość

  •  

    Dopiero zacząłem słuchać - była już "Biała Flaga"?
    #topwszechczasow

  •  

    To jeden z tych zespołów, o których się nie zapomina. Odkryłem go dzięki składance jego najsłynniejszych utworów, zgranej na taśmę przez ojca jeszcze w latach 70. Przy nich depresja jest jeszcze bardziej przygnębiająca, ale w każdym utworze tli się też światełko nadziei na lepsze jutro.
    #topwszechczasow #kingcrimson

  •  

    Proszę, niech autorzy wczorajszego rajdu zrobią nam wszystkim przysługę i usuną konta na wykop.pl (oczywiście wskazane jest też odsłuchanie Ważnej Wiadomości i zastosowanie się do dobrej rady Kelthuza). Ja wiem, że rajdy organizowane przez Mirko albo przez chanersów podających się za Mirków nigdy nie były najwyższych lotów ani w ogóle nie "z pierwszego tłoczenia", ale wszystko ma swoje granice... Wspaniale otworzyliście nowy 2016 rok - transmisja prosto z piwnicy jakichś trzech zjebów, którzy najpierw cieszą swoje tłuste mordy, bo dostali się na wizję, a następnie są tak zdezorientowani tą niecodzienną sytuacją, kiedy mają okazję pokazać się bez wzbudzania powszechnego obrzydzenia, że puszczają Stonogę, wyłączają obraz, a prowadzący masakruje ich jednym, banalnym zdaniem. Gratuluję.
    #telestonoga #zenujacacalka #prosba
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj 35 rocznica śmierci Johna Lennona i (oczywiście) śmieciobook zamiast kontemplować oraz podziwiać bogaty dorobek artystyczny tego człowieka toczy gównoburze o to, czy ogólnie "free all guns" czy "ban all guns". OK, merytoryczna dyskusja jak to dyskusja - zawsze jakiś efekt (nawet w odległej perspektywie) przyniesie, toteż jest potrzebna. Jednak co innego merytoryczna dyskusja a co innego posługiwanie się idiotycznymi argumentami, ocierającymi się o błędy logiczne. Tutaj - oczywista oczywistość, Lennona zabił pistolet, a człowiek tylko pociągnął za spust.
    #bekazlewactwa #lewackalogika #4konserwy #johnlennon #thebeatles #bron #militaria
    pokaż całość

    źródło: 12339211_10153723309985535_3325034810310445590_o.jpg

    +: H.......d, 4rchibald +2 innych
  •  

    Mirko szanuje wybitnego profesora doktora habilitowanego nauk ekonomicznych Jana Wojtyłę?

    #wykopobrazapapieza #heheszki #papiez #2137 #ekonomia

    źródło: wojtylak.png

  •  

    Śniący, zbudź się!!! ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    #korwin #4konserwy #wolnyrynek #4kuce #2zdrajcy #humorobrazkowy #heheszki #polityka

    źródło: fbcdn-photos-d-a.akamaihd.net

    +: erysipelothrix, r........................a +20 innych
  •  

    Znam to miasto lepiej niż własne osiedle...

    #gimbynieznajo #gry #dziecinstwo #rpg #gothic #crpg

    źródło: vignette1.wikia.nocookie.net

  •  

    Jedna z nielicznych perełek polskiego hip-hopu...

    #rap #hiphop #muzyka #polskirap

    źródło: youtube.com

  •  

    Panie i Panowie, tegoroczną Inbę Niepodległości uważam oficjalnie za otwartą ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    #bosak #ruchnarodowy #4konserwy #polityka #marszniepodleglosci #dzienniepodleglosci #4kuce

    źródło: 11036990_10153371358034302_5332604584546103090_n.jpg

    +: kejter1, b......s +2 innych
  •  

    Ostatnio dostałem list od Piłsudskiego. Było w nim napisane, że chce on mnie w swojej swojej nowej armii i mam się stawić do niego na przeszkolenie itd. Cały podekscytowany pojechałem do jego siedziby w Warszawie. Na miejscu Piłsudski mówi, że jest wojna, ale taka trochę inna. Zaczął mi wyjaśniać, że umówił się z dowódcami innych państw, że to będzie wojna rycerska i chce mnie jako jednego ze swoich rycerzy. Wyposażył mnie w zbroję, hełm, dwa miecze i konia. Następnego dnia wyjechaliśmy w drogę. Piłsudski kazał nam, rycerzom ubrać nasz ekwipunek. Gdy założyłem mój wspaniały hełm, okazało się, że nie był taki wspaniały. Strasznie uwierał mnie z prawej strony, a z lewej był za luźny. Podjeżdżam do Piłsudskiego i mówię: "Piłsudski kuźwa daj mi inny hełm albo idę do domu.", a on na to "rycerz jesteś czy pizda?"

    #pilsudski #pasta #nocnazmiana #heheszki #humor
    pokaż całość

  •  

    Matko Ostrobramska, mircy to jednak się czasem popisują ignorancją. Jak można w ogóle porównywać uczestników Marszu Niepodległości z nazistami?
    Jak można porównywać bezładną zbieraninę sebków z osiedli na terenie całej Rzeczypospolitej, która raz do roku wypełza ze swoich siedlisk i gromadzi się, aby (w sumie słusznie) uszkodzić nieco naszą stolycę do wykształconych, dobrze ubranych, nienagannie wyglądających, modnie ostrzyżonych, pełnych zapału, wysportowanych, posiadających olbrzymie poparcie społeczne i oddanych swoim ideałom młodych Helmutów z NSDAP?

    #marszniepodleglosci #polityka #4konserwy #2zdrajcy #nopowcy #nsdap
    pokaż całość

    źródło: s-media-cache-ak0.pinimg.com

    +: G.......2, AlmostDivine +3 innych
  •  

    Beka z korwinistów, którzy chyba mają problemy ze zrozumieniem ironii i faktu, że "lewaki" tak naprawdę parodiują ich samych.
    #korwin #4konserwy #4kuce #2zdrajcy #bekazprawakow #nopowcy #polityka

    źródło: korwin.png

    +: bardzo_lewak, s.......j +24 innych
  •  

    Korwin lewicy uaktywnił się jak zawsze przed religijnymi świętami ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #urban #polityka #heheszki #jerzyurban #4konserwy #bekazlewactwa #2zdrajcy #4kuce #lewackalogika #halloween

    źródło: youtube.com

    +: x.......x, Tabaza +7 innych
  •  

    Przepraszam szanowne Mirko, że zaśmiecam dzisiaj tak strasznie #gothic, ale poczułem ostatnio nieodpartą chęć odświeżenia sobie Gothica Multiplayer. Mam do Was kilka pytań:
    1. Czy GMP spadło z rowerka? (zdaję sobie sprawę z tego, że jako tako działa, ale czy ktokolwiek pojawia się w ogóle na tych serwerach, które pozostały?)
    2. Opłaca się po prawie roku jeszcze raz wrócić do gry i czy coś się w kwestiach rozgrywek RP zmieniło?
    3. Czym jest Gothic Online i czym się różni od stareńkiego GMP? Które z nich jest lepsze?
    4. Które serwery możecie z czystym sumieniem polecić?
    5. Czy ktoś ze starej gwardii GMP gra lub współtworzy jeszcze jakiś serwer?
    #gothic #pytanie
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Dobry wieczór. Coś się... coś się popsuło i nie było mnie słychać, to powtórzę jeszcze raz. Zawalenie się mojej Starej Kopalni to jest jakaś porażka, ja myślę że ci magowie, kurwa magowie ognia, ta kurwa banda imbecyli która mnie nie popierała tylko tych kurwów karakanów z Nowego obozu to jest jakieś kurwa nieporozumienie. Jeśli tyle dla was znaczy... jeśli tyle dla was znaczy, ludzie takie zaangażowanie społeczne, jak moje gdzie postawiłem moją rodzinę, moje życie prywatne, biznes, wszystko inne i dla was tylko znaczyło to pierdolone zajęcie i utracenie Wolnej kopalni, to was powinno się jebać kurwa, tak się powinno was jebać, jak tylko was może jebać Lee. Rhobar was tak nie wyruchał, jak wyrucha was Lee, kurwa. Aż wasz kukle kurwa będą swędziały z bólu. To jest dramat kurwa. To jest dramat, że w tej antyludzkiej dolinie, w tym więzieniu w którym kopacze kurwa nie byli w stanie powiedzieć, że Gomeza zbezczeszczono, że ten człowiek ma 118 wyroków uniewinniających, że te sądowe KURWY! powtarzam sądowe KURWY! sądowe KURWY tego człowieka oskarżały bezpodstawnie i po latach wtrąciły za Barierę, że to nie jest czymś wartym tego, by tego człowieka wprowadzić do Wolnej kopalni. Będzie was Nowy obóz ruchał w dupę, będzie was Nowy obóz kurwa dymał tak, jak was Rhobar nie dymał. Ta kurwa, ten mały karakan, jebany Lee śmieć, zniszczy was. Laresy, Torlofy, Oriki, magowie wody będą wam kurwa odbierali smak życia wy kurwa idioci. Staroobozowi, górniczy idioci. Ja mam to w piździe kurwa, bo mnie stać na wszystko. Będę żył kurwa tak! Wypierdolę jeszcze dzisiaj do górskiej fortecy, już bilet kupiony z zamku i będę się z was kurwa staroobozowe frajery śmiał, żeście takie głupie są, tacy kurwa debile, którym temu kurewstwo z Nowego obozu dali się pokonać. Nie Krukiem, nie Gomezem, tylko jakimiś kurwami Lee, pełzaczami w dupę jebanymi kurwa, Cor Angarami popierdoleńcami się zachwycali. To właśnie jest ta kurwa Stary obóz. Przez taką kurwę Stary obóz, przez was kurwa chuje nic się w tej dolinie nie zmieni, bo jesteście chuj warci i trzeba was jebać, ruchać i na was zarabiać, bo jesteście bandą górniczych kurwów, nieudaczników. Rozumiecie to? A wam kochani, którzyście popierali mnie, którzyście wspomagali mnie, dziękuję. Bo to garstka strażników, garstka strażników, dzisiaj to jest 7 osób, może 8. (Odłóż te fajke, bo ci ją odłożę na amen) Tak, tak, tylko to się kurwa w tej kurwie Starym obozie nadaje. Powiedzieć wam w ryj wreszcie, wy głupie chuje, że jesteście prymitywami, że kurwa wasze pierdolone bryłki rudy to jest wasz majestat, wasza godność. Robota kurwa w kopalni i bryłki rudy, to wy kurwa członkowie Starego obozu, chuj z wami. Nie warto było kurwa, nie warto było zrobić nic... co by się... a szkoda kurwa gadać, szkoda strzępić ryja naprawdę. Niech was... Słuchajcie. Ci, którzyście głupie kurwy przegrywali z Nowym obozem niech was szlag trafi, chuj warci jesteście, anty-staroobozowiczami jesteście. Dobranoc. Co jest kurwa pedale? Co chciałeś powiedzieć? No. Dobra, na razie, wypierdalam. Kurwa, szkoda było 9 spraw karnych, szkoła było kurwa ujawniać afery obozowej. Głupi Stary obóz, głupie cienie kurwa, was do świątyni Śniącego tylko zaprowadzić kurwa, demona obudzić. Szkoda kurwa było na was cokolwiek wy głupie chuje wy.
    #gothic #pasta #heheszki #4kuce #stonoga #wybory #polityka #rpg #gry
    pokaż całość

    źródło: vignette2.wikia.nocookie.net

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika StandWithRand

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.