Najebany? To do domu!

  •  

    Szuka ktoś może oficjalnej koszulki legi? Mam link do promocji -87%. WAZNE TYLKO DZISIAJ
    #legia

  •  

    30. kolejka praktycznie nie mogła ułożyć się lepiej. Doszło do tego, że mogliśmy nawet przez chwilę myśleć o tym, aby wyprzedzić Lechię już teraz. W wyścigu bramkowym jesteśmy o trzy bramki za nimi, ale punktów mamy tyle samo, a to jeszcze nie koniec.

    Podobało mi się to, co widziałem w meczu z Pogonią. Druga połowa była oczywiście znakomita, lepsza od pierwszej, ale pokazała też, jak bardzo wynik wpływa na postrzeganie gry. W mojej ocenie już w pierwszej połowie nie wyglądało to źle, rywalizacja była może bardziej wyrównana, ale Legia stworzyła wystarczająco dużo sytuacji, aby odwrócić wynik jeszcze przed przerwą. Zły nastrój potęgował też fakt, że Lechia przez pewien czas prowadziła z Cracovią. Znowu w tabeli na żywo było sześć punktów straty. W dosłownie kilka sekund w drugiej połowie z czterech punktów różnicy zrobiło się zero, a Lechia traciła kolejne bramki. Ostatecznie najbliżej nich byliśmy na dwa gole różnicy, które mogły paść, ale skuteczność nie była dziś naszą najmocniejszą stroną.

    Wynik 5:1 czy 6:1 mógł tu paść i nie byłby niesprawiedliwy. Po pierwsze, wspomniane sytuacje w pierwszej połowie. Sam Hamalainen mógł mieć dwa gole, do tego Wieteska w poprzeczkę, strzał Martinsa z wolnego czy Szymańskiego z dystansu. Brakowało mi, aby to Carlitos znajdował się w tych sytuacjach w polu karnym, ostatecznie to on strzelił z dużo trudniejszej pozycji, gdzie bramkarz Pogoni nie popisał się, mimo że wcześniej bronił bardzo dobrze. Gdy Pogoń przegrywała, to mocno się odkryła i to też można było wykorzystać. To bardzo podobny motyw do meczu z Górnikiem, który mocno ruszył do przodu przy wyniku remisowym i udało się go skontrować.

    Odrobienie strat w drugim meczu z rzędu to na pewno ważna rzecz, której trzeba poświęcać uwagę. W przypadku Legii Sa Pinto zawsze bardzo ważny, niemal kluczowy, był pierwszy gol w meczu. Kto go strzelał, zwykle wygrywał, choć nie zawsze tak było (z 0:1 na 3:2 z Zagłębiem Sosnowiec, z 1:0 na 3:3 z Wisłą Kraków, z 0:1 na 1:1 z Arką i Jagiellonią). Wszystkie te wyjątki miały jednak miejsce jesienią, a wiosna była dla nas całkowicie zerojedynkowa w tym aspekcie (chyba że liczyć mecz z Rakowem, który zremisowaliśmy, ale tylko w 90 minutach). Teraz Legia pokazuje charakter. Z Górnikiem było tam więcej szczęścia, a także niższych umiejętności przeciwnika, ale tu mam wrażenie, że Legia niemal od początku robiła wiele, żeby ten mecz wygrać. Dopiero w końcówce gra się uspokoiła i nie goniliśmy już za kolejnymi golami. Chyba właśnie to chciał osiągnąć Vuković przeprowadzonymi zmianami.

    Najczęściej jest tak, że przy zwycięstwach największy splendor spada na zawodników, zaś przy porażkach głównym winnym jest trener. Jestem daleki od umniejszania Vukoviciowi, jednak… on dopiero teraz przepracował pełny tydzień z drużyną, a nadal nie mam wrażenia, że zrobił coś nadzwyczajnego, że wykonał jakąś cudowną pracę. Wydaje mi się, że po prostu pozwolił zawodnikom grać tak jak umieją. Może nie patrzyłbym na to w ten sposób, ale on sam wprost tak stawia sprawę. Albo próbuje jak najbardziej usunąć się w cień, albo rzeczywiście nie ma w tym żadnego magicznego triku. Gramy po prostu standardowo, a co się zmieniło, to na pewno mentalność oraz zapewne dozowanie obciążeń. Każdy kolejny mecz przekonuje mnie, że do rundy jesteśmy dobrze przygotowani i kto wie, może nawet na grę co trzy dni.

    Jedyne, co nie jest do końca oczywiste, to skład. Nie zawsze mam wrażenie, że grają najlepsi, bo jednak Remy i Cafu mają wyższe umiejętności odpowiednio od Wieteski i Antolicia. Jednak Francuz z Górnikiem zagrał słabo, a Portugalczyk nie grał od miesiąca. W jakiś sposób te wybory da się wytłumaczyć. Byłoby to jednak trudne, gdyby wynik był niekorzystny. Zwycięstwa bronią właściwie każdej zmiany w składzie.

    Mecz potwierdził, że mamy pojedynczych zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę. W wielkiej formie jest Carlitos, który nie tylko strzela, ale też napędza większość akcji, tworzy przewagę dryblingami, a przede wszystkim widać współpracę z innymi zawodnikami, przede wszystkim z Medeirosem. Nic tak nie wkurza jak piłkarze grający wyłącznie pod siebie, a widać, że tutaj oni mają z kim grać i kiedy tego próbują, wychodzi to nieźle. Coraz bardziej podoba mi się współpraca Medeirosa z Vesoviciem, którego wejścia są coraz bardziej konkretne. Niektórzy na pewno mają wątpliwości przy Hamalainenie, choć on potrafi znienacka zrobić taką akcję jak przy 2:0, jakiej w zasadzie nikt się nie spodziewał. Szymański znajduje się gdzieś pośrodku między swoją najlepszą a najgorszą formą. Wejście w Zabrzu miał bardzo udane, teraz czegoś zabrakło, miał lepsze i gorsze momenty, mógł mieć pewnie i ze dwa gole, ale z lewej strony większe zagrożenie szło, gdy pojawiał się tam Rocha.

    To też zresztą zawodnik, który dobre mecze przeplata słabszymi. Mam wrażenie, że znacznie lepiej idzie mu na naszym stadionie niż na wyjeździe. Ewidentnie dobrze czuje się w grze ofensywnej, jednak z tyłu często zostawia za dużo miejsca i źle się ustawia. I jest to chyba jedyny piłkarz, który ma wyraźne problemy z wytrzymywaniem kondycyjnie pełnych spotkań. Lepsi przeciwnicy mogą wykorzystywać jego niefrasobliwość z tyłu, jednak czasami będzie on w stanie to zrekompensować – jak ze Śląskiem (po jego dośrodkowaniu była ręka i karny) oraz dziś (zagranie przy golu samobójczym). Formalnie asyst zero, ale duży wpływ na dwa strzelone gole.

    Obrońcą, który może w ataku kompensować błędy popełniane w swoim polu karnym, może być też Wieteska, ale w niezrozumiały sposób wciąż nie może się wstrzelić w tym sezonie. Niestety pod naszą bramką popełniał błędy, a stracony gol obciąża chyba głównie jego. Nie jest to zbyt pewny obrońca, zachowuje się jakoś bardzo nerwowo na boisku. Jego zupełnym przeciwieństwem jest Remy, który z kolei luzu i spokoju ma aż nadto. Przez to pozwala sobie na nonszalanckie i ryzykowne zagrania. To też nie jest do końca pożądane. Oczywiście poza dyskusją jest to, że to Jędza stara się trzymać wszystko z tyłu i to on jest zdecydowanie najsolidniejszy i najpewniejszy z obrońców. Jednak on też trochę zjechał z dyspozycją. Mam też wrażenie, że pewne faule przestały mu uchodzić na sucho. U Sa Pinto wieszał się na przeciwnikach równie często, ale albo nie gwizdano tych przewinień, albo broniliśmy dobrze stałe fragmenty. Teraz mamy z tym więcej problemów, a pewnym podsumowaniem był stracony gol z Pogonią.

    O sędziowaniu dziś lepiej nie wspominać, Fojut pewnie nie powinien był dokończyć tego meczu, ale bardziej martwi mnie co innego: problem z kartkami robi się coraz większy. Zagrożeni pauzą są: Antolić, Astiz, Cafu, Hlousek, Jędrzejczyk, Nagy i Szymański, a od dziś także Martins, Vesović i Wieteska. Przecież to jakiś obłęd! Z dzisiejszego pierwszego składu bezpieczni są tylko Cierzniak, Rocha, Hamalainen, Medeiros i Carlitos. Będzie duży ból głowy, jak wypadnie nam kilku zawodników naraz, zwłaszcza jeśli przypadnie to na mecz z Lechią.

    Cieszy mnie, że ostatnie dwa mecze u siebie tak dobrze wyglądały. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że zostały wygrane w dobrym stylu, o czym świadczy fakt, że strzeliliśmy po trzy gole, a to był i tak minimalny wymiar kary. Czy wygraliśmy z dobrymi przeciwnikami? Zależy jak na to spojrzeć, Jagiellonia i Pogoń dopiero w tej kolejce zapewniły sobie grę w grupie mistrzowskiej. Wyszło na to, że z pierwszej ósemki nie wygraliśmy meczu tylko z Lechią i z Cracovią. Za to z drugiej strony, tylko z Piastem wygraliśmy oba mecze, a korzystny bilans mamy z nimi, a także – dzięki tym zwycięstwom u siebie – z Jagiellonią i z Pogonią. Jak się spojrzy na nasz terminarz rundy finałowej i przyłoży do tego wyniki z sezonu zasadniczego, nie wygląda to najlepiej. Porażki z Cracovią, Lechem i Zagłębiem, remisy z Lechią i Jagiellonią, a wygrane tylko z Piastem i Pogonią. Będziemy musieli się mocno poprawić, aby tego nie powtórzyć.

    Terminarz na papierze wygląda tak, że najpierw mamy trudniejsze mecze, a potem łatwiejsze. Jednak czy wyjazd do Białegostoku albo przyjmowanie u siebie Zagłębia w ostatniej kolejce to będą spacerki? Nie sądzę. Tak naprawdę jedyny rzeczywiście łatwy mecz to może być powtórka z dzisiaj, czyli 35. kolejka u siebie z Pogonią. Nie mam wątpliwości, że za tydzień z Cracovią będzie bardzo ciężko, potem w tygodniu jest wyjazd do Poznania, gdzie Lech spróbuje zagrać analogicznie do 23. kolejki i na tym skończyć sezon. Potem wyjazd do Gdańska, czego wyjaśniać nie trzeba. Ostatnie mecze pokazały, że mamy wystarczająco jakości nie tylko aby wygrywać z samym dołem, ale również ze środkiem tabeli. Poza Lechem, trzy z czterech pierwszych kolejek gramy jednak z zespołami z pierwszej czwórki. Te trzy tygodnie mogą na dobre ustawić rywalizację w grupie mistrzowskiej.

    Jeszcze jeden ważny detal. Otóż wyścig na bramki z Lechią wcale się nie skończył. Trzeba zauważyć, że o kolejności w tabeli przy równej liczbie punktów decyduje liczba punktów z sezonu zasadniczego. To kryterium mamy z Lechią równe. Potem w regulaminie są trzy podpunkty o meczach bezpośrednich z sezonu zasadniczego – punkty, różnica bramek oraz bramki strzelone na wyjeździe w tych meczach. Tu jesteśmy na zero i to dosłownie, bo dwa razy było 0:0. I teraz najciekawsze – jako podpunkt piąty wjeżdża bilans bramek z CAŁEGO SEZONU, a więc z 37 kolejek. Nie można wykluczyć, że na koniec znów Lechia i Legia mogą mieć po tyle samo punktów. Teraz na pewno sytuacja wygląda lepiej niż przed tą kolejką, bo oni mają +20, a my +17. Na przestrzeni siedmiu meczów jest to do odrobienia. Szóstym kryterium jest liczba strzelonych goli – dopiero tu mamy przewagę, a gdyby udało się odrobić różnicę bramek, to prawdopodobnie nadal będziemy ją mieć.

    Ogólnie można być zadowolonym, tylko nie można stracić czujności. Pod wodzą Vukovicia mamy komplet punktów, co jeszcze dwa tygodnie temu brzmiało nierealnie. Jest to też wyrównanie naszej najlepszej passy w tym sezonie z kolejek 20-22, przedzielonej jednak przerwą zimową. Teraz wyniki się zgadzają, a gra – na razie przede wszystkim w meczach u siebie. Tych będziemy mieć w rundzie mistrzowskiej jak zwykle cztery, co jest jedną z podstaw do optymizmu. Najbliższe tygodnie powinny w dużej mierze wyjaśnić, czy są one uzasadnione.

    #kimbalegia #legia
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj o odliczaniu i zimnej wojnie

    Zero nie ma dobrej opinii. Oznacza nicość, bezwartościowość, bywa zniewagą, kojarzy się z odliczaniem do końca, po którym nastąpi jakiś koszmar, bądź zgoła apokalipsa. 3, 2, 1, ZERO. W czasie Zimnej Wojny takie odliczanie miało miejsce nieraz. Ale nigdy nie doszło do zera. Było natomiast inne Zero, które zaważyło na jej losach, tak często dzisiaj pomijane. Zero, które ma wpływ na nas po dzień dzisiejszy. Tyle właśnie razy – zero – podczas konfliktu zimnowojennego doszło do ataku z użyciem broni jądrowej.

    Link do znaleziska - Zero – najważniejsza liczba Zimnej Wojny

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #qualitycontent #ciekawostkihistoryczne #zainteresowania #zwyczaje #europa #swiat #liganauki
    #zimnawojna #bron #atom #wojsko #konflikt #nato #zsrr
    pokaż całość

  •  

    Profilaktycznie zacząłem inbe od #rozowypasek ( ͡º ͜ʖ͡º) upieklo jej się #logikaniebieskichpaskow #niebieskiepaski

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1554878804747.jpg

  •  

    "Po co nam Iloski, mamy Salvadora Agrę", a tymczasem Brajanek wrócił do Los Angeles Galaxy.

    pokaż spoiler co prawda tylko rezerwy xD ale wierzę, że się przebije i zadebiutuje w MLS!

    #legia #brajankrul

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1554787883223.png

  •  

    No to jedziemy z #pizzalegia ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Pizza wśród plusujących jak Legia wygra mecz (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    #mecz #legia

  •  

    O ja jebie, taki mecz dużo bardziej cieszy niż wygrana z taką Jagiellonią. Nie pamiętam kiedy ostatni raz Legia wygrała taki mecz w którym przez tak długi czas nie idzie.
    #mecz #legia #ekstraklasa

  •  

    Mireczki #fotografia #poligrafia - potrzebuję porady : jakiej firmy fotoksiążki polecacie ? Która ma najlepszy stosunek ceny do jakości ? Część rodziny cannot into internet a chcę im zdjęcia ze ślubu wysłać.

    Dzięki :)

    +: W33D420
  •  

    Impreza rodzinna, siedzimy wszyscy przy stole i gadamy o głupotach. Nagle dzwoni telefon ojca, ten odbiera:
    -halo
    -cześć tato.

    Ojciec rozgląda się po pokoju, wszyscy trzej synowie w zasięgu jego wzroku... wiec niewiele myśląc:

    - no serwus synek, co tam?
    - wrócę dziś trochę później. Mam zaproszenie na imprezę.
    - jasne, baw się dobrze.
    - serrio nie będzie problemu? A co na to mama?
    - nie martw się mama. Ja się z nią ugadam.
    - a co taki dobry humor? Pewnie coś z mamuśka ten teges? xD
    - nie interesuj się, masz kasę?
    - coś tam mam, najwyżej pożyczę od Tomka.
    - pożycz to ja mu potem oddam.

    Tata rano dostał SMS od przybranego syna: „smieszne w ch@j”

    #truestory #heheszki #takbylo
    pokaż całość

  •  

    Hlousek na wylocie, Carlitos nowy menago -> kierunek Turcja, Cafu nie zakochał się w Warszawie - wszyscy out w lato. Miodek chce się pozbyć Legii, współpraca z grupami kibicowskimi i parcie na frekwencję by Legia była atrakcyjniejsza do opchniecia.
    Mowa o możliwości powrotu Leśnego z kimś nowym ale to pogłoski.
    „Leśny był praktycznie nieprzytomny gdy kupował Pazdana. W sumie dopiero po jakimś czasie dowiedział się ile za niego dał”. xD
    Cześć z tego to żadne odkrycie, ale może jeszcze uda mi się wydusić jakieś ciekawe historie to dam znać
    #legia
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Stanley89

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.