•  

    Dzisiaj mialo byc o Route 66, ale nie da sie zrozumiec skad sie wzielo znaczenie tej drogi w amerykanskiej kulturze, bez poznania paru innych historii. Na poczatku XX wieku Europejczycy postanowili znowu pokazac sobie kto ma wiekszego i jak to bywa w takich wypadkach urzadzili sobie wojne. Skonczylo sie na 18 milionach zabitych, 23 milionach rannych i wyniszczeniu gospodarczym kontynentu. Jak by tego bylo malo, pod koniec wojny wybuchla epidemia grypy "hiszpanki" ktora w kilka miesiecy zabila w Europie jakies 2,5-3 miliony ludzi (a na calym swiecie jakies 50 milionow). Straty byly tym wieksze ze w przeciwienstwie do wielu chorob ktore zazwyczaj zabijaly najpierw dzieci i starcow, wirus "hiszpanki" atakowal glownie ludzi w wieku 20-40 lat, zabijajac tych ktorych nie zabila wojna.

    Skonczylo sie to tym ze w wielu, zniszczonych przez wojne, regionach Europy brakowalo jedzenia. Nawet jak zboze stalo na polu to nie bylo go komu zebrac a magazyny po 4 latach wojny swiecily pustkami.

    Dodatkowo w Rosji wybuchla rewolucja i zaczelo sie wprowadzanie Kolchozow. Pomysl mimo szczytnych ideii sprawdzal sie srednio. W 1921 przyszla susza i to co w normalnych warunkach konczy sie wykrzykiwaniem do kamery "Jak zyc panie premierze!?" skonczylo sie prawdziwa kleska. Pod swiatlym przywodztwem towarzysza Lenina w Zwiazku Radzieckim z glodu zginelo 6 milionow ludzi i to glownie w rejonie rzek Wolga i Ural ktore normalnie pelnily funkcje spichlerza Europy.

    Tak dla jasnosci. Nie mowimy tu o glodzie na Ukrainie. To zdarzylo sie 10 lat pozniej i to bylo drugie 6 milionow ofiar tym razem pod swiatlym przewodnictwem towarzysza Stalina.

    No dobra. To juz wiemy ze w Europie bylo ciezko, glodno i chlodno. A gdzie nie bylo? W krainie wielkich prerii i soczystego hamburgera.

    Amerykanie wyszli z wojny stosunkowo obronna reka. 120 tysiecy zabitych zolnierzy i jakies 0.5 miliona zmarlych z powodu grypy. Do tego praktycznie zero strat cywilnych (nie liczac paru marynarzy) i teren nie zniszczony dzialaniami wojennymi. No i tutaj otwieraja sie piekne mozliwosci.

    W Europie nie ma zboza? Ludzie sa glodni? Przed wojna buszel pszenicy kosztowal 1$ a po wojnie kosztuje 2.5$? Mamy mnostwo wolnej, nie zagospodarowanej ziemi? Mamy ludzi? Mamy fabryki ktore moga produkowac maszyny rolnicze?

    Tu na scene mogl by wejsc byly premier Marcinkiewicz ze swoim YES, YES, YES!!! i byla by to poprawna odpowiedz na wszystkie powyzsze pytania.

    Rzucila sie wiec Ameryka karmic Europe.

    W wielkim uproszczeniu:

    Jest taka czesc USA ktora nazywa sie Midwest. Kalifornia (i Meksyk) zaopatruja USA w owoce i warzywa a Midwest daje zboze. Generalnie poza polnocna czescia w okolicach Chicago i Detroit jest to raczej straszne zadupie. W wielu miejscach plasko jak stol, zdarza sie jechac kilkadziesiat kilometrow bez jednego zakretu i w zaleznosci od tego co akurat dany farmer uprawia po obu stronach kukurydza, soja albo pszenica, kukurydza, soja, pszenica, kukurydza, soja pszenica i co pare minut jakis pojedynczy dom i elewator zbozowy.

    Ale jak sie okazalo ze pszenica po 2.5$ za buszel to wszyscy rzucili sie na uprawe pszenicy i midwestu bylo malo. Trzeba bylo siegnac po nowe tereny. Najblizej byla Oklahoma. Jezeli Midwest byl zadupiem to wlasciwie ciezko powiedziec czym byla Oklahoma. Moze inaczej... To miejsce bylo wczesniej uznawane za tak bezuzyteczne ze przesiedlano tam Indian z innych stanow jak ktos mial apetyt na ich ziemie i przez jakis czas byl nawet pomysl zeby zrobic z tego Indian state, no ale teraz pszenica po 2.5$ za buszel!!! wiec nowa ziemia byla potrzebna i pomysl ostatecznie upadl (choc juz wczesniej mial sie slabo).

    Te tereny to byla (jest) preria. Kiedys zamieszkala przez bizony, potem bizony wybito i na ich miejsce wprowadzono bydlo domowe. Ale teraz, teraz jak pszenica skoczyla o 250% i leci "to the moon"... bydlo do rzezni a preria pod orke i pszenica, pszenica jak okiem siegnal. Co prawda ciezko sie taka prerie orze bo tam bylo mnostwo wysokiej trawy ktora miala korzenie pozapuszczane po metr w glab i cala ziemia byla mocno zwiazana, ale na szczescie na potrzeby wlasnie skonczonej wojny udoskonalono technologie czolgow i ciagnikow artyleryjskich a od tego do porzadnego traktora to juz naprawde niedaleko. Do tego plug talerzowy ktory co prawda orze plytko ale swietnie radzi sobie z korzeniami i lecimy.

    No i polecieli. Pogoda ladna, deszczyk kropi, ziemia zyzna, banki daja tanie kredyty od reki, maszyny pozwalaja osiagac wydajnosc o jakiej sie wczesniej nie snilo i jeden czlowiek moze obrobic to co kiedys robilo 20 a to wszystko przy cenach o jakich nikt wczesniej nie slyszal. Zarobki leca "to the moon" nic tylko kupowac wiecej ziemi i siac wiecej pszenicy, zarabiac jeszcze wiecej i wiecej. W koncu co moze pojsc nie tak?

    Okazuje sie ze sporo moze pojsc nie tak ;)

    Mimo zapewnien ze tym razem wszystko bedzie inaczej, znowu wszystko bylo tak samo.

    Jak sie latwo domyslic im wiecej pszenicy na rynku tym bardziej cena spada. W pewnym momencie cena spadla o polowe i wrocila do cen tylko troche wyzszych niz przed wojna (ale dalej byl to oplacalny interes), niektorzy zaczeli sie troche zastanawiac ale przyszedl 1922, glod w Rosji, cena znowu skoczyla, wszyscy odtetchneli z ulga i siali jeszcze wiecej.

    Susza w Rosji minela, Europa sie troche ogarnela, USA produkuje wiecej niz kiedykolwiek w historii wiec ceny znowu spadaja. Jak ceny spadaja a ty masz tylko jedno do zaoferowania to co robisz? Produkujesz jeszcze wiecej i obnizasz cene zeby byc tanszym od konkurencji, w koncu z traktorami, na wielkich rowninach masz niskie koszty. Cena dalej spada.

    Trzeba zaorac wiecej ziemi bo cena spadla i trzeba produkowac wiecej zeby zarobic wiecej. Wiecej pszenicy na rynku to cena spadla to trzeba produkowac wiecej i tak w kolo Macieju (ale zarobki ciagle rosly).

    Amerykanska gielda przezywala w latach 20 to samo co amerykanskie rolnictwo. 1922-1929, biblijne 7 tlustych lat. W co bys nie wlozyl kasy to rok pozniej miales 20% wiecej, i nie bylo mozliwosci zeby bylo inaczej. Przeciez teraz mamy nowe technologie, tego juz zadna sila nie powstrzyma, to zupelnie co innego niz gospodarka z XIX wieku i jej kryzysy.

    I tak doszlismy do 1929. Dla rolnikow z Oklahomy wspanialy to byl rok, nie zapomna go nigdy. Duzo pieniedzy mieli, duzo siali pszenicy bo bardzo to lubili i duzo spali. Ludzie ktorzy 10 lat wczesniej byli biedota na malych gospodarstwach teraz mieli farmy po kilkaset albo i po kilka tysiecy hektarow z ktorych zbierala rekordowe zbiory I pozostawalo tylko zyczyc sobie zeby 1930 wygladal tak samo... Z jednym malym wyjatkiem.

    #podrugiejstroniebajora
    pokaż całość

    źródło: boa247.com

  •  

    Dawno mnie nie bylo z #podrugiejstroniebajora ale juz jestem z powrotem ;) Swiateczny obiad zjedzony, ciasto dyniowe i goraca herbatka na talerzyku obok komputera, w szklaneczce pare lykow dobrego whiskey. W promocjach z okazji "black friday" nie ma nic czego bym naprawde potrzebowal mozna sie wiec zabrac za pisanie :)

    Dzisiaj pora odpowiedziec sobie na pytanie rownie wazne jak to "czy zaby potrafia stepowac"?
    Skad sie wzielo Swieto Dziekczynienia? To tak w skrocie bo tak naprawde trzeba odpowiedziec na trzy inne:

    - Do jakich zwyczajow nawiazuje?
    - Co upamietnia?
    - Po co powstalo?

    To pierwsze jest akurat stosunkowo latwe. Swieto Dziekczynienia to nic innego jak kolejna wariacja znanych i w Polsce dozynek. Klimat troche inny, rosliny ktore sie zbieralo tez wiec i samo swieto wypada troche pozniej ale co do zasady to to samo.

    Odpowiedz na drugie pytanie jest juz dluzsza. Na poczatku XVII wieku Anglicy zaczeli zakladac kolonie w Ameryce. Pierwsza stala osada bylo Jamestown w Virginii zalozone w 1607 roku... A juz w 1608 pojawili sie w niej pierwsi Polacy :D

    Wlasnie do Jamestown plyneli pasazerowie pierwszego Mayflower... Pierwszego bo ta nazwa statku byla wowczas dosc popularna i plywalo ich w tamtym czasie okolo dwudziestu. Tak naprawde w tej wyprawie statki na poczatku byly dwa ale jeden ciagle przeciekal i musial zawrocic. Czesc pasazerow przesiadla sie na Mayflower i tak 120 osob wyruszylo zaczac swoja przygode z Ameryka z czego polowa uciekala przed przesladowaniami religijnymi w Anglii... Tutaj zeby przypadkiem sie drogi czytelnik nie rozczulil nad biednymi purytanami...

    To byla banda nietolerancyjnych ortodoksow. Uwazali ze kosciol anglikanski zbyt malo oddzielil sie od katolicyzmu, sami jak tylko mieli okazje przesladowali np. Kwarkow w Ameryce. To oni tez rozpetali procesy przeciwko czarownicom w Salem. Poprostu banda fanatykow (i to religijnych a nie wedkarstwa) ktorych inni mieli juz dosc.

    Plyneli do Virginii ale przez zla pogode (o tej porze polnocno-wschodnie wybrzeze Ameryki nie jest najprzyjemniejszym miejscem do zeglugi) wyladowali 11 listopada 1620 w dzisiejszym Massachusetts (jakies 1000 kilometrow bardziej na polnoc). Cale ladowanie rozpoczelo sie od klotni. Jedni uwazali ze nie maja prawa zakladac nowej kolonii i nalezy plynac dalej do Virginii. Purytanie stwierdzili ze takiego wala jak Nowa Anglia cala i oni sobie takie prawo sami nadaja. Spedzili szabas na statku proszac boga o powodzenie i 13 listopada zeszli na lad zakladac kolonie.

    Kontakty z miejscowa ludnoscia zaczely sie wyjatkow przyjaznie ;) 15 listopada zwiad kolonistow wpadl do pustej wioski i ukradl indianom kukurydze i fasole a niektore zrodla twierdza ze dodatkowo rozkopali kilka grobow ktore pomylili ze spichlerzami.

    Nastepny zwiad poszedl troche lepiej. Jak natkneli sie na cmentarz to juz wiedzieli ze to groby wiec obeszlo sie bez rozkopywania i tylko ukradli kukurydze ktora lezala obok i byla ofiara dla zmarlych.

    Przyszedl czas na budowanie osady. Kolonisci wybrali kawalek terenu wykarczowanego wczesniej przez Indian, postawili armaty na gorce i zaczeli budowac fort.

    Pierwsze kontakty z lokalsami skonczyly sie bijatyka ale dosc szybko zawarto traktat pokojowy. Tajemnica sukcesu pielgrzymow byla podobna jak w Hiszpanow w Meksyku... Indianie tez ludzie i tlukli sie miedzy soba wcale nie mniej niz Europejczycy. Slabsze plemiona moze bez wielkiej radosci ale przyjely nowych sojusznikow.

    Anglicy pomagali im w walce z innymi plemionami i handlowali roznymi towarami w zamian za co miejscowi nauczyli ich jak przetrwac w Nowej Anglii (np. jak wykrzystywac zdechle ryby do nawozenia pol, jak uprawiac kukurydze, dyniowate, ziemniaki czy fasole ktorych Europejczycy nie znali oraz pomagali ich wyzywic zanim nadeszly pierwsze zbiory.

    Pomoc pomoca ale w Londynie w styczniu srednio 5 stopni, w Virginii podobnie a w Nowej Anglii raczej blizej -10, tak wiec "zima zaskoczyla kolonistow", zreszta nie tylko zima bo pomieszanie szkorbutu, zapalenia pluc i gruzlicy. Ze 120 osob ktore przybyly na Mayflower do zniw doczekala mniej niz polowa.

    Jak w kazdej kulturze. Gdy po okresie niedostatku przyszly w koncu zniwa 50 kolonistow i 90 indian zaczelo obzerac sie pod korek przez kolejnych kilka dni.

    No i przechodzimy do czesci 3. Po co wogole ustanowiono Swieto Dziekczynienia? W wiekszosci kultur majacych rolnictwo i zyjacych w strefie klimatycznej nie pozwalajacej na caloroczne zbiory jest jakas forma dozynek ale to nie powod zeby robic z tego odrazu swieto narodowe ;)

    Ale tez USA jest krajem specyficznym. W Polsce "wszyscy" sa bialymi katolikami mowiacymi w jednym jezyku i z jednorodna kultura wiec sprawa swiat narodowych jest prosta... A co zrobic jak jeden gosc jest niemieckim protestantem, drugi hiszpanskim katolikiem, trzeci zydem, czwarty Irlandczykiem ktory nienawidzi Anglika, jeszcze inny Chinczykiem?

    Dodaj do tego ze panstwo ma niecale 100 lat a ci z polnocy wlasnie strzelaja sie z tymi z poludnia i serdecznie sie nienawidza. Trzeba wymyslic cos zeby cala ta zgraje zjednoczyc. Jak wszystkich to wszystkich wiec musi byc cos co bedzie dzialalo niezaleznie od religii czy pochodzenia i przed takim problemem stanal Lincoln ktory w 1863 czyli tak mniej wiecej w polowie wojny secesyjnej oglosil ten dzien oficjalnym swietem.

    Oryginalnie Swieto Dziekczynienia obchodzono w ostatni czwartek listopada ale w 1939 ostatni czwartek wypadal w ostatni dzien listopada i Roosevelt stwierdzil ze trzeba je przesunac o tydzien wczesniej zeby wydluzyc sezon zakupow miedzy Swietem Dziekczynienia a Bozym Narodzeniem (wielki kryzys i te sprawy). Spowodowalo to sporo zamieszania ale w koncu ustalono ze data bedzie czwarty czwartek listopada.

    #podrugiejstroniebajora <-- Moj autorski tag o roznych ciekawostkach zwiazanych z USA. Co prawda czasy swietnosci ma juz za soba ale jak widac pogloski o jego smierci byly mocno przesadzone ;)
    pokaż całość

    źródło: holidays.net

    +: lubie-sernik, LukaszN +891 innych
    •  

      @lajsta77: To ze osadnicy potem zaczeli mordowac Indian i wyrzucac ich z ich terytorium to sie zgadza, ale samo swieto dziekczynienia upamietnia to ze Indianie pozwolili bialym przetrwac zime. Wtedy to osadnicy za bardzo nie mieli jak rzezi urzadzic bo po zimie to ich bylo ~50 osob i to w wiekszosci chorych i niedozywionych. Jak by nie indianie to by zdechli z glodu.

      Indianie tych Anglikow tez za darmo nie karmili. Potrzebowali dodatkowych sojusznikow w wojnie z konkurencyjnymi plemionami. Te kilkadziesiat osob z bronia palna to bylo zbyt malo zeby podbic teren i urzadzic masakre ale zeby wspomoc jedno plemie w walce z drugim juz jak najbardziej. Poczatkowo Indianie (ci karmiacy) na tym zyskali, na dluga mete juz nie.

      Jak sie bialych zjechalo wiecej to pozrywali umowy z Indianami i wzieli co chcieli. Kombinacja chorob, wewnetrznych walk miedzy Indianami i zabijania ich przez bialych i prawie nikt nie zostal.

      W Ameryce poludniowej bylo zreszta podobnie. Jak popatrzysz na Meksyk to w 50 lat populacja spadla z 22 milionow do mniej niz 2.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Kto dostal dzisiaj awans o trzy stanowiska??? No ja...
    Kto od przyszlego tygodnia bedzie przynosil do domu dwa razy wyzsza wyplate??? No tez ja :D
    Mirko! Pij ze mna kompot!!! :D

    Jestem dzisiaj zajebiscie podjarany. W koncu udalo mi sie wykonac jeden z ostatnich krokow w ogarnianiu dupy na emigracji. :)
    Jak trzy lata temu wyjezdzalem do stanow to mialem za duzo siwych wlosow na glowie zeby sie oszukiwac ze wszystko bedzie proste. Zostawialem w Polsce prace ktora lubilem i w ktorej moze nie zarabialem wykopowych 15k ale tez powyzej sredniej, wyrobiona pozycje w branzy i mieszkanie.

    W stanach na dzien dobry czekal na mnie pokoj mojej zony, w wynajmowanym ze wspollokatorami mieszkaniu i kilka miesiecy przymusowego bezrobocia w oczekiwaniu na pozwolenie na prace. Potem czekalo mnie brutalne zderzenie z rzeczywistoscia... dyplom z uczelni o ktorej nikt nie slyszal i doswiadczenie z firm ktorych nazwy nic nikomu nie mowia nie sa najmocniejszym atutem na rynku pracy. Brak lokalnych znajomych z branzy ktorzy moga cie komus polecic lub za ciebie poreczyc tez nie pomaga.

    Po pol roku od przyjazdu bylem w czarnej dupie. Siedzialem w wynajmowanym pokoju, na utrzymaniu zony. Kilkaset wyslanych CV z praktycznie zerowym odzewem i mnostwo czasu z ktorym nie mialem co robic (to dlatego wtedy pod tagiem wpisy pojawialy sie co tydzien :D ). Na odpowiednik swojego stanowiska z Polski bylem "zbyt nisko wykwalifikowany" i przegrywalem z lokalnymi kandydatami, na nizsze stanowiska bylem z koleii "overqualified" i jeden z pracodawcow wprost mi powiedzial ze mnie nie zatrudni bo mu za pol roku bede chcial uciec.

    To byl ten moment kiedy trzeba bylo pojsc do jakiejkolwiek roboty.

    Udalo mi sie zaczepic na pol etatu w jakiejs gowno robocie ktorej najwieksza zaleta bylo to ze chociaz troche ocierala sie o moja branze. Pol etatu za minimalna stawke godzinowa to kieszonkowe a nie wyplata, ale dobre i to a przynajmniej czlowiek "wyszedl z domu i poszedl do ludzi" no i przy szukaniu kolejnej roboty mial jakiekolwiek lokalne doswiadczenie.

    W miedzy czasie zona dostala awans i podwyzke, wiec po pol roku mieszkania w pokoju bylo nas w koncu stac na wynajecie przyzwoitego mieszkania.

    Ja wykreslilem z CV studia, przerobilem doswiaczenie tak zeby pasowalo do nizszego stanowiska i w koncu po prawie poltora roku od przyjazdu udalo mi sie dostac prace w branzy. Co prawda na nizszym stanowisku niz to z Polski ale na pelen etat i juz za normalne pieniadze pozwalajace na spokojne zycie (na wyzszym poziomie niz w Polsce) i oszczednosci, zwlaszcza ze w miedzyczasie zona tez zmienila robote na lepiej platna. Jednym slowem wjechalismy na przystanek "klasa srednia".

    Mam taka nature ze jak widze cos czego nie rozumiem albo cos co wydaje mi sie glupie to pytam sie ludzi "a dlaczego tak?". I draze temat albo dopoki albo nie dostane satysfakcjonujacej odpowiedzi albo nie dojde do wniosku ze osoba ktorej sie pytam sama nie rozumie dlaczego cos robi.

    Przez rok udalo mi sie znalezc kilka rzeczy ktore moim zdaniem mozna usprawnic. Zlozylem to do kupy w prezentacje, dolozylem jakies szacunkowe dane na temat potencjalnych oszczednosci / zyskow dla firmy, przezegnalem sie trzy razy i uderzylem do "szefa swoich szefow". Prezentacja sie spodobala, porozmawialismy troche na temat mojego prawdziwego wyksztalcenia i doswiadczenia.

    Powoli zaczal mi sie zmieniac zakres obowiazkow az dzisiaj zostalem wezwany na dywanik i dostalem dobry awans i jeszcze lepsza podwyzke.

    I tak oto moi drodzy udalo nam sie z rozowym przejsc w trzy lata od podnajmowania pokoju do wyzszej klasy sredniej. :D

    #podrugiejstroniebajora

    #emigracja #chwalesie #wygryw #pracbaza
    pokaż całość

  •  

    Jakis czas temu pisalem w #podrugiejstroniebajora o historii powstania projektu amerykanskiej skrzynki na listy. W USA jest sporo takich rzeczy ktore nawet jak sa nowe to wygladaja jak by mialy conajmniej kilkanascie jak nie kilkadziesiat lat.

    Generalnie odnosze wrazenie ze w Europie bardziej stawia sie na design i wyglad sprzetu a w USA jest wiecej klientow ktorzy sa w stanie zaakceptowac prostote produktu i wymagaja trwalosci (I POZA SAMYM WYMAGANIEM SA GOTOWI ZA NIA ZAPLACIC).

    Chce wam dzisiaj pokazac (bez glebszego wdawania sie w szczegoly) kilka takich rzeczy.

    Na zdjeciu jedna z ikon amerykanskiego wzornictwa przemyslowego. Sprzet ktory od ponad 80 lat okupuje czolowe miejsca na liscie najczesciej kupowanych prezentow slubnych. Robot kuchenny KitchenAid. Co prawda nie ma on 20 programow i ekranu dotykowego ale ma za to jedna dzwignie z 10 poziomami predkosci, mocny silnik i przekladnie planetarna z metalowymi kolami zebatymi.

    Fajna rzecza jest to ze w zaleznosci od potrzeb mozesz dokupic dziesiatki roznych przystawek jak maszynke do miesa, mlynek do zboza, krajalnice itp. Poniewaz poza dodawaniem roznych wersji kolorystycznych i wariantow wykonczenia niewiele sie zmienilo to akcesoria kupione kilkadziesiat lat temu beda pasowac do nowego modelu i na odwrot. A jak po kilkudziesieciu latach padnie ci jakas czesc to nie ma problemu z dokupieniem i wymiana.

    No jest tez minus. Poniewaz czesci sa metalowe, prawie wszystko da sie rozkrecic i naprawic to niestety zamiast wtrysku sa odlewy i frezowanie, zamiast kleju i zgrzewania plastiku sa srubki i wkrety to produkcja niestety kosztuje wiecej. Cena niestety jest adekwatna do jakosci. Za najtansza wersje z najslabszym silnikiem trzeba zaplacic na Amazonie 180$ to tak ze 3 razy tyle co za przyzwoity "plastikowy" mikser.

    Pare dodatkowych przykladow w komentarzach

    #wzornictwoprzemyslowe #wzornictwo #design

    No i #podrugiejstroniebajora <- moj tag autorski o roznych ciekawostkach z usa
    pokaż całość

  •  

    Amerykanski system ubezpieczen to jakas patologia. I tym razem nawet nie chodzi mi o ubezpieczenia zdrowotne bo to oddzielny temat rzeka.

    Czasami lubie rzucic okiem na swoje oplaty stale i zobaczyc czy przez ostatni rok czy dwa lata cos sie nie zmienilo i czy konkurencja nie bedzie miala taniej. No i w porownywarce wyszlo ze bedzie.

    Dzwonie pare dni temu do przedstawiciela, gadka szmatka, podal mi cene, no ale jeszcze bedziemy musieli sprawdzic pana "driving record" czyli historie wypadkow, mandaty, jazda pod wplywem i nagle...

    O panie Taco_Polaco, ten kosztorys ktory panu podalem to jednak trzeba bedzie o 300$ rocznie podniesc bo ja tu widze ze pan mial 2 lata temu wypadek...

    No owszem, mialem... tylko ze nie tyle wypadek co drobna obcierke... i nie z mojej winy tylko gosc we mnie wjechal. Dostalem papier od policjanta (przejezdzal to sie sam zatrzymal) ze wypadek byl z winy goscia. Machnalem na wszystko reka bo nie chcialo mi sie wypelniac wniosku i wydzwaniac po ubezpieczycielach (straty w moim wypadku skonczyly sie na kilku drobnych rysach na zderzaku).

    Okazalo sie ze trzeba bylo wypelniac wniosek i brac tyle kasy ile sie da. Wypadek jest wypadek i nie wazne czy ty wjechales w kogos czy stales na czerwonym i w ciebie wjechali do historii ubezpieczenia i tak wchodzi.

    Efekt koncowy jest taki ze zostalem ze swoim starym ubezpieczycielem bo on mi stawek nie podniosl a przy zmianie na innego stracil bym swoje znizki.

    #podrugiejstroniebajora #ubezpieczenia
    pokaż całość

  •  

    Jest sobotni wieczor. W ramach dbania o zwiazek (a jestesmy razem dluzej niz wielu wykopkow zyje) bylismy z zona na koncercie, potem poszlismy do fajnej knajpki na obiad, zaraz otworzymy butelke wina, jakies przekaski i zagramy sobie rundke albo dwie w jakas gre planszowa.

    Prowadzimy typowe zycie amerykanskiej klasy sredniej. Placa nam za robienie tego co lubimy, mieszkamy w fajnym mieszkaniu, jezdzimy w miare nowym, dobrze wyposazonym samochodem. Latamy na wakacje po swiecie tak ze dwa razy w roku. Nie szastamy kasa ale tez nie odmawiamy sobie przyjemnosci a na koniec miesiaca i tak zawsze zostaje jakas w miare sensowna sumka do odlozenia / zainwestowania.

    Jednym slowem... pierdolona sielanka.

    I tu pojawia sie problem.

    Moje polskie wychowanie / natura nie pozwala mi sie tym w pelni cieszyc. Co jakis czas siedze i zastanawiam sie "kiedy to wszystko pierdolnie" no bo "przeciez kiedys musi". Cos musi pojsc nie tak. Cale zycie ludzie dookola ci wmawiaja ze ci sie nie uda, ze czlowiekowi nie moze byc dobrze itp.

    Czlowiek siedzi i zastanawia sie kiedy go z roboty wywala, z zona sie rozwiedzie, rozchoruje sie czy cos innego.

    Rozmawialem o tym z zona i byla mocno zdziwiona. Jej od malego wszyscy dookola wtlaczali do glowy ze byc szczesliwym to nawet nie tyle "przyrodzone prawo" a nawet wrecz "obowiazek". Ze to ze ci sie w zyciu udalo to nie jakis wypadek przy pracy tylko tak ma byc.

    Troche jak z dniem swira. Ta scena z "Szczesliwego Nowego Jorku" kiedys byla dla mnie komedia a teraz jest dramatem.
    To jest IMHO drugi najwiekszy rak w polskim wychowaniu zaraz po "siedz cicho i sie nie wychylaj"

    Troche #usa troche #chwalesie a troche #zalesie

    No i #podrugiejstroniebajora <--- Moj tag autorski o roznych rzeczach zwiazanych z USA.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Taco_Polaco Dobry wpis! Skoro poruszyles już temat polskich filmów nieco, polecisz jakieś polskie tytuly które lubi twoja małżonka/lubicie oglądać wspólnie. Moja lepsza połówka też jest anglojęzyczna i chce jej pokazać jakieś dobre tytuły które możemy wspólnie obejrzeć (ona z napisami, a ja będę miał okazję obejrzeć coś 'naszego').

      Myślałem nad 'Nie lubię poniedziałkow' bo w sumie komedia i może trochę przybliżyć idee 'jak to u nas kiedyś bylo'. Myślę że Samych Swoich by nie zrozumiała, bo mnóstwo żartów tam jest bardzo wewnętrznych - politycznych. pokaż całość

      +: Rzuku
    •  

      @atoms: Ciezko mi powiedziec bo niestety zbyt duzego wyboru filmow z (dobrymi) angielskimi napisami nie ma. My ogladalismy CK dezerterow, Ziemie Obiecana czy Seksmisje. Bareja i jego komedie sa troche zbyt abstrakcyjne dla ludzi z zachodu :D

      +: atoms, Rzuku
    • więcej komentarzy (82)

  •  

    Mierczki i Mirabelki, chcialem wam dzisiaj przedstawic jedna z ikon amerykanskiego designu :) Przed wami cicha bohaterka wiejskich drog i bezdrozy... skrzynka na listy (a wlasciwie jednoczesnie rowniez skrzynka pocztowa).

    Jak zwykle na wstepie "krotki rys historyczno-spoleczny". Co bardziej niecierpliwi moga pominac kolejne 6 akapitow ;)

    USA to kraj duzy i poza paroma wielkimi miastami (glownie na wybrzezach) dosc pusty. Obszarowo to tak z polowa stanow ma gestosc zaludnienia sporo ponizej 10 osob na kilometr kwadratowy. Dla porownania obszary wiejskie w Polsce maja gestosc zaludnienia na poziomie 50 osob na kilometr kwadratowy, czyli na polskiej wiosce mogli byscie pozbyc sie sasiadow z kazdej strony i wyszlo by na to samo ;).

    Taki stan rzeczy wymusza rozne rozwiazania, od swobodnego dostepu do broni (Jak najblizszy posterunek jest kilkanascie / kilkadziesiat kilometrow od domu a ty nie masz nawet telefonu zeby wezwac pomoc to bronic musisz sie sam), przez inne podejscie do budowy samochodow (o tym juz kiedys pisalem w #podrugiejstroniebajora a dokladniej to TUTAJ ) czy dziwaczne daty wyborow (o tym bylo TUTAJ po sposoby spedzania wolnego czasu (o TUTAJ )

    I jedna z takich rzeczy jest poczta. Amerykanska poczta jest tak stara jak samo USA (czyli niezbyt ;) ). Pierwszym "poczmistrzem generalnym" byl Benjamin Franklin (ten prezydent od piorunochronu), ale przez wiekszosc czasu ograniczala sie do obslugi administracji panstwowej a uslugi dla zwyklego obywatela konczyla sie na dowozeniu przesylek do wiekszych osiedli a tam zainteresowani sami musieli wpasc raz na jakis czas i zapytac sie "czy bylo co czy nie bylo" albo mozna bylo sobie zamowic dostawe do domu przez prywatnego kuriera (oczywiscie za dodatkowa oplata).

    Dopiero okolo 1890 zaczely sie pojawiac glosy ze to lepiej dla spoleczenstwa zeby poczta dochodzila jednak do kazdego domu. Oczywiscie spotkalo sie to z protestami owczesnych kucy ze hurr "kto za to zaplaci", durr "ludzie przestana przyjezdzac po poczte do miasteczek to nie beda odwiedzac sklepow i sklepikarze zbankrutuja" albo ze prywatni kurierzy straca prace.

    Debaty trwaly, az na scene wkroczyl niejaki Thomas E. Watson, mocno lewacki kongresmen z redneckiej Georgii, ktory doszedl do wladzy dzieki glosom drobnych farmerow i przedsiebiorcow, ktorym obiecal ze dobierze sie do skory ukladowi waszyngtonskich elit i banksterow z Wall Street oraz ze bedzie walczyl z obcymi kulturowo i religijnie emigrantami ktorzy chca zagrozic Ameryce bo sa naturalnie predysponowani do przestepstw, w ich naturze lezy pijanstwo, kradziez i gwalcenie kobiet a nikt nie widzial zeby zajmowali sie uczciwa praca bo poprostu sa na to zbyt glupi i leniwi (chodzilo o katolikow z Irlandii a w pozniejszych latach z Wloch i Polski).

    Na druga kadencje nie zostal wybrany, ale udalo mu sie przeforsowac ustawe ktora nalozyla na poczte obowiazek dostawy do adresata.

    Czesc tych obaw sie sprawdzila. USPS czesto przynosi straty. Inne juz nie specjalnie. Prywatne firmy kurierskie dalej dzialaja, sklepy przetrwaly a dodatkow rozwinela sie sprzedaz wysylkowa dzieki ktorej powstaly min. takie sieci handlowe jak SEARS. Nastapil tez gwaltowny rozwoj prasy ktora teraz mogla docierac do czytelnikow w calym kraju a nie tylko do mieszkancow miast.

    No i przechodzimy do samej skrzynki. No bo jak sie juz do tego domu na zadupiu dojechalo a wlascicele gdzies w polu, na rybach czy na polowaniu to list trzeba gdzies zostawic. Na samym poczatku za skrzynki sluzyly puszki po herbacie, pudelka po cygarach, drewniane skrzynki itp. Listonosze jednak narzekali ze a to za male, a to ciezko taka skrzynke znalezc, a to krzywo zbita i sie mozna skaleczyc wystajacym gwozdziem itp.

    Poczta postanowila Nie ingerowac zbytnio i nie narzucac jednego wzoru a ograniczyc sie do postawienia minimalnych wymagan dotyczacych rozmiarow skrzynki o raz tego zeby byla wykonana z trwalych materialow odpornych na dzialanie pogody.

    W 1915 pojawil sie jeden wzor ktory niepodzielnie rzadzi do dzis. Pan Roy J. Joroleman opracowal cos co mozna zobaczyc w prawie kazdym amerykanskim filmie.

    Skrzynki sa dwie. "Mala" czyli ~47 x 13 x 15cm (glownie na listy i gazety ale tez na male przesylki) i "duza" (zwana tez "wiejska"), ktora przy rozmiarach 57 x 20 x 29 cm miesci wiekszosc standardowych paczek. Roznia sie tylko wymiarami.

    - Pol okragly daszek zapobiega zbieraniu sie wody czy sniegu.
    - Otwory odplywowe do pozbywania sie wody ze srodka (jak drzwiczki byly otwarte i napadalo)
    - Szkrzynka zrobiona jest z ocynkowanej blachy albo amelinium (a wspolczesnie rowniez z plastiku) zeby nie rdzewiala
    - Drzwiczki musza dac sie otworzyc jedna reka (bo w drugiej listonosz ma listy) i miec trwaly zawias
    - W srodku nie moze byc zadnych ostrych krawedzi.
    - Dolna krawedz skrzynka powinna byc umieszczona na wysokosci 105-115 cm zeby listonosz nie musial sie schylac
    - Jezeli skrzynka jest przy drodze to drzwiczki powinny byc 15-20 cm d kraweznika albo krawedzi drogi, zeby listonosz mogl wlozyc przesylki bez wysiadania z samochodu
    - Skrzynka powinna byc zamocowana na drewnianym paliku 10x10cm wkopanym w ziemie na max 60 cm czyli na tyle mocno zeby pogoda nic jej nie zrobila a jednoczesnie na tyle slabo zeby zapewnic bezpieczenstwo przy uderzeniu samochodem.

    Ta czerwona choragiewka ktora jest zamontowana przy skrzynce, owszem oznacza ze w skrzynce cos jest... ale jest to informacja dla listonosza :) Nie trzeba isc z przesylkami na poczte, mozna je nadac z wlasnej skrzynki. Naklejamy znaczek, wkladamy przesylke, podnosimy flage i listonosz wie ze jest cos do zabrania.

    W druga strone spotkalem sie z tym ze ludzie po wyjeciu poczty zostawiaja skrzynke otwarta a listonosz jak cos wlozy to zamyka drzwiczki.

    W komentarzach pare zdjec :)

    #podrugiejstroniebajora <---- Moj tag autorski o roznych rzeczach zwiazanych z USA.

    PS: Tak, wiem. Nie ma polskich znakow.... ale za to jest mnostwo bledow ortograficznych i literowek ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj jak Tadeusz Borowski chcialbym "zaprosic panstwa do gazu". Chodzac po centrum Bostonu mozna sie natknac na dosc wspolczesny pomnik Holokaustu. 6 przypominajacych kominy szklanych wiez wypelniajacych sie "gazem" wydostajacym sie przez kratki wentylacyjne budzi dosyc jednoznaczne skojarzenia. Nie ma sie tu co wiele rozpisywac. Jak by ktos mial jeszcze watpliwosci to kazda z wiez pokryta jest numerami obozowymi oraz cyctatami z tych co przetrwali ijest podpisana nazwa duzego obozu Auschwitz, Sobibor, Majdanek, Treblinka, Chelmno i Belzec.

    Poniewaz ostatnio na wykopie popularny jest temat "polskich" obozow wiec z ciekawosci poczytalem sobie napisy zeby zobaczyc co i jak.

    Wielkim zaskoczeniem nie jest ze skoro pomnik byl zbudowany przez zydowska fundacje i za pieniadze od zydowskich sponsorow to skupia sie glownie na tragedii Zydow. Ale swoje miejsce znalezli rowniez Cyganie, homoseksualisci, Swiadkowie Jechowy i Slowianie (w tym rowniez Polacy).

    Z napisow wynika dosc jasno ze nazisci byli z Niemiec, napadli na Polske i ze to niemiecka armia wymordowala 6 milionow Polakow. Jest tez wzmianka o traktowaniu Slowian jako podludzi i wymordowaniu elit aby z reszty uczynic wniewolnikow.

    Acha... no i poniewaz pomnik jest w USA to oczywiscie obozy wyzwolili Amerykanie (chociaz i im sie dostalo za to ze wiedzieli a nic nie robili).

    Zreszta co ja sie tu bede rozpisywal. Zdjecia w komentarzach.

    #podrugiejstroniebajora <- Moj tag autorski o roznych rzeczach zwiazanych z USA
    pokaż całość

    źródło: obozy1.png

  •  

    Dzisiaj zima przypomniala sobie ze zaniedbala troche #podrugiejstroniebajora i postanowila troche sypnac sniegiem :) Nie jakos specjalnie wiele, ot tak z 5cm i troche lodu w godzinke. W sam raz zeby po krotkiej zabawie na pustym parkingu jak frajer wlaczyc z powrotem ESP i po "straceniu kontroli nad autem" ruszyc sobie na zimowa przejazdzke... Po dosc szybko odsniezonych drogach. Tak jakos ze dwa lata temu dodawalem wpis jak wygladala w Bostonie walka ze sniezyca i wspominalem w nim ze spora role odgrywaly w niej pickupy... I dzisiaj postaram sie troche rozwinac temat tych popularnych w USA pojazdow.

    A temat szeroki bo pickup pickupowi nierowny. Wlasciwie to jest kilka grup.

    Od amerykanskich odpowiednikow Sebixow i Januszy czyli redneckow ktorzy woza sie 20 letnimi rozpadajacym sie Silverado czy Ramem, najlepiej podniesionym i tu pewna ciekawostka, o ile np. w MA sa przepisy zakazujace przesadnego podnoszenia zawieszenia i mowiace na jakiej wysokosci ma byc zderzak, to na poludniu bardzo czestym widokiem sa podniesione pickupy ktore w razie wypadku maja duze szanse "rozjechac" zwykly samochod albo sciac mu dach jak wbije sie z tylu. Jest pare "elementow ozdobnych" pozwalajacych na pierwszy rzut oka rozpoznac "redneckowoz" (oprocz podniesionego zawieszenia i zle wyregulowanych swiatel ktore swieca idealnie po lusterkach).

    Pierwszy to wszelkiego rodzaju naklejki na zderzaku. Od tych mowiacych ze "moj pies jest madrzejszy od twojego dziecka", przez roznego rodzaju hasla religijne i polityczne pozwalajace zapoznac sie z mieszanka pogladow wlascicela. Glownie na temat religii, prawa do posiadania broni, aborcji i opinii o uczciwosci poszczegolnych politykow ;) (Zeby nie bylo "liberalowie" znakuja sie podobnie tyle ze raczej naklejaja to na Priusie czy starym Volvo).

    Ostatnio popularnym gadzetem sa "truck balls / balzz"... czyli metalowe albo gumowe jadra w mosznie do zawieszenia na tylnym haku. Wygladaja "szczegolnie elegancko" jak wlascicel saida na tylnym stopniu ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Do kompletu zdarza sie wieszak na bron w kabinie i duza flaga USA zamontowana na pace (na poludniu czesto w towarzystwie flagi konfederatow)... I tu musze uczciwie przyznac ze o ile uznaje to za niezly kicz, to jednak jebutna flaga powiewajaca na jadacym pickupie wyglada naprawde imponujaco.

    Swoja droga jak ktos chcial by poczytac o fladze konfederatow czy LGBT to tez kiedys pisalem pod tagiem.

    Kolejna grupa uzytkownikow sa normalni ludzie ktorzy wyszli z zalozenia ze duzy samochod to bezpieczny samochod a i paka moze sie przydac zeby cos czasami przewiezc. Tu nie ma co wiele pisac, chociaz trzeba przyznac ze czasami to smiesznie wyglada jak z podniesionego Doge Ram (w ktorym spokojnie mozna by bylo otworzyc drzwi nad dachem zaparkowanego obok sportowego samochodu) wysiada dziewczynka 150cm :)

    Jest trzecia grupa ktora traktuje swoje polciezarowki jako wyznacznik statusu spolecznego. To jest dosc dziwna historia, bo samochod ktory w zalozeniu mial byc wolem roboczym (i w tej roli IMHO sprawdza sie duzo lepiej nie europejskie dostawczaki) czesto sluzy tez za luksusowy samochod ktory nigdy nie przewiozl niczego poza dupa swojego wlascicela.

    Doposazony Ford F-350 tak niezbednymi dla kazdego samochodu roboczego opcjami jak podgrzewane tylne fotele wykonczone pikowana skora, panoramiczny szyberdach i audio z 17 glosnikami to jakies 80-90$ czyli prawie 3 razy wiecej niz podstawowa gola robocza wersja i porownywalnie z podstawowym BMW7 ewentualnie ociera sie o "gola" S klase.

    Zawsze mnie to troche smieszylo, bo jako motoryzacyjna konserwa uwazam ze od komfortu to sa limuzyny w sedanie, ale trzeba uczciwie przyznac ze nie jest to wylacznie amerykanski pomysl zeby z wola roboczego zrobic fure do lansu (patrz: RangeRover czy Mercedes G-klasa).

    No i wyszlo jak wyszlo. Dzisiaj chcialem sie w sumie skupic na tych roboczych wersjach, ktore codziennie w pocie czola (a raczej glowicy) robia "America great again" ale w sumie to juz mi sie nie chce pisac :D Zostawie troche zdjec w komentarzach.

    Moim zdaniem najwieksza zaleta pickupow jest ich niesamowita uniwersalnosc, polaczona z milionem dostepnych na rynku akcesoriow i gotowych modulow montowanych na pake, ktore pozwalaja (czesto w kilkadziesiat minut / pare godzin) zrobic z tego samochodu pojazd specjalistyczny.

    #podrugiejstroniebajora <--- tag autorski o roznych rzeczach zwiazanych z USA

    #motoryzacja #samochody
    pokaż całość

    źródło: pop.h-cdn.co

    +: M..................o, iMonkey +896 innych
  •  

    Mmmmm.... Dzem ze swini. Pysznosci no i oczywiscie samo zdrowie, bo w takim dzemie sila drzemie (ʘ‿ʘ).

    Po dlugiej przerwie spowodowanej milionem lepszych rzeczy do roboty niz siedzenie na wykopie czas powrocic do #podrugiejstroniebajora Kiedys obiecalem wam pare amerykanskich przepisow dla tych co lubia #gotujzwykopem i dzisiaj bedzie amerykanski dzem ze swini (czyli warjacja na temat smalcu ale na slodko :D )

    Przepis w sumie prosty ale zajmuje troche czasu. Zacznijmy od ogarniecia paru podstawowych skladnikow. Boczek wedzony... tutaj jest pewna roznica bo w Polsce do wedzenia boczku uzywa sie glownie buczyny czasami cos z iglastych czasami dodatek owocowych a w USA kroluje boczek wedzony jablonia, ktory jest bardziej brazowy i slodszy. Normalnie wole nasz polski, ale do dzemu oczywiscie lepszy slodki (to taka uwaga dla tych co maja ten luksus ze moga sobie sami wedzic wedliny :P)

    No dobra, tego boczku to potrzebujemy tak z pol kilo z dobrym okladem do tego tradycyjna polska cebule (tak ze 4 duze), ewentualnie mozna jedna czy dwie zwykle cebule wymienic na slodkie (w koncu robimy dzem :D ) troche masla, jakis ocet winny i balsamiczny (to tak dla przelamania smaku, zeby sie od nadmiaru slodyczy nie pozygac)...

    A no jak jestesmy przy slodkim to jeszcze cukier jak lubicie przeplacic (albo wyniesliscie odpowiednio duzo torebek z jakiejs knajpy) to brazowy jak nie daliscie sie omamic propagandzie to nasz zwykly bialy. No i przyprawy tutaj to juz co wam fantazja podpowie. Generalnie cos ostrego (jakis pieprz cayene czy inne chili) papryka slodka, tymianek, rozmaryn itp.

    Niektorzy dodaja ze szklaneczke jakiegos burbonu inni syrop klonowy, no jak kto uwaza.

    I teraz czas na gotowanie. Boczek w niezbyt grube plastry, plastry w kostke (jak zrobicie zbyt duze to potem ciezko bedzie smarowac), potem do zimnego gara / patelni (cos z grubszym dnem) i na sredni ogien. I niech sie tak wytapia. Po mieszkaniu rozchodzi sie zapach smazonego boczku wiec czas wziac lyk kawy / piwa i posiekac cebule.

    Boczek powinien sie ladnie wytopic i smazymy go az odparuje cala woda i zostanie sam tluszcz... i ten tluszcz pokryje sie taka gestawa biala piana a boczek zrobi sie mocno przyrumieniony (ale na boga... nie spalony). Wtedy czas zeby opuscil nasza patelnie.

    Bierzemy jakies sitko i odcedzamy boczek z tluszczu. Jak nie macie za grosz rozumu i godnosci czlowieka to mozecie to zrobic na zlewem. Jak macie chociaz odrobine przyzwoitosci to ten tluszcz zostawiacie zeby pozniej sobie usmazyc na nim np. jajecznice.

    Na patelnie na ktorej zostalo troche tego tluszczu dorzucamy jeszcze kawalek masla i chyc cebula + sol. I cebula sie smazy i smazy i smazy az sie zrobi miekka i szklista. Teraz pyk cukier (tak ze 3-4 lyzki stolowe) i myk ocet winny, ryzowy albo jablkowy, przyprawy i mieszamy. I teraz wrzucamy odsaczony boczek (ktory mozna jeszcze wczesniej przesiekac zeby sie latwo smarowalo).

    Wszystko chwile mieszamy i dolewamy troche wody (albo burbonu ( ͡º ͜ʖ͡º) ) az sie zrobi taka lekka breja i dalej mieszamy i gotujemy az cebula sie przybrazowi.

    I teraz skrecamy ogien i pyk jeszcze troche octu balsamicznego i swiezych ziol (jak chcecie) i troche pare kropel oliwy.

    Tu jest taki myk, smalec i maslo jak tezeja to sie robia takie "metne" jak dodacie pare kropel oliwy to wszystko sie zrobi lekko blyszczace. Smaku nei zmienia a wyglada lepiej...

    A teraz jak na wykopowego specjaliste przystalo, po calym wymadrzaniu sie jak to ugotowac, zjem kanapke ze takim kupionym w sklepie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #podrugiejstroniebajora <-- Moj tag o roznych rzeczach zwiazanych z USA
    pokaż całość

  •  

    Bylem dzisiaj zmienic olej i zastalem u mechanika taki widoczek. BMW M3 i Mustang GT 5.0. Samochodow nie ma oczywiscie co porownywac bo cenowo Mustang konkuruje bardziej z Golfem GTI niz BMW, ale to przypomnialo mi o jednej rzeczy ktora mnie w USA troche zdziwila i o ktorej chcialem napisac juz jakis czas temu... Jak rozne jest odbior i opinie o niektorych markach w porownaniu do Polski.

    pokaż spoiler Poglądy przedstawione w niniejszej publikacji nie naleza do jej autora i w żadnym stopniu nie odzwierciedlają stanowiska :)


    Zaczynajac od ciuchow gdzie przykladem moga byc spodnie Wrangler ktore w Polsce sprzedaja sie jako "markowe" i w salonie kosztuja po 300pln a w stanach sa spodniami dla robotnikow i kierowcow ciezarowek. Do nabycia w Walmarcie za 20$ a na przecenie bywaja i po 10-15$.

    Ale najwiekszy szok mialem przy zapoznaniu sie ze "stereotypami" o samochodach. O ile czesc jest tych samych np. ze kierowcy BMW to buraki o tyle 2 opinie zadziwily mnie szczegolnie.

    1) Subaru
    Jak w Polsce powiesz subaru to wiekszosci ludzi przed oczami staje niebieska Impreza WRC a kierowca bedzie raczej mlody (przynajmniej duchem) facet. W USA Subaru jest traktowane raczej jako zmotoryzowany wozek sklepowy ktory pojedzie w kazda pogode (zwlaszcza w sniegi) a wlasciciele to (przynajmniej stereotypowo) to podstarzali hipisi oklejajacy swoje zderzaki lewicowymi haslami albo siedzace w domu mamuski... Z racji (rzekomej) popularnosci wsrod lesbijek jest tez nazywany lesbaru.

    Maja opinie niezawodnych i niezniszczalnych i trzymaja cene jak glupie. 10 letnie subaru z wylatanymi setkami tysiecy kilometrow potrafi kosztowac tyle co polowe mlodszy odpowiednik innej marki.

    2) VW
    Wychowany na polskim kulcie VAG przezylem ostry szok jak zaczalem sie rozgladac za samochodem. Przegladalem ogloszenia, pytalem znajomych jakie samochody polecaja... I jak jeden maz wszyscy odradzaja kupowanie uzywanego VW... i wcale nie chodzi tutaj o afere ze spalinami. W USA VW (i generalnie niemieckie samochody) ma opinie auta ktore jest wygodne i fajnie sie prowadzi ale jak jest z salonu i na gwarancji. Uzywane maja opinie samochodow ktore ciagle stoja u mechanika a czesci kosztuja majatek... Chyba nawet Alfa w Polsce nie ma tak zszarganej opinii jak VW w USA.

    Co prawda amerykanscy zwolennicy VAG (a sa tacy) mowia ze to nie wina samochodow tylko uzytkownikow ktorzy nie potrafia o nie dbac i regularnie serwisowac itp. Ale szybko spotykaja sie z odpowiedzia ze japonskie i amerykanskie auta traktowane tak samo sie nie psuja :D

    Najfajniej widac to po cenach gdzie 5 letni w pelni wyposazony Passat z przebiegiem ~100tys km potrafi kosztowac tyle co goly 10 letni Outback z 300tys na liczniku :D

    #podrugiejstroniebajora

    #motoryzacja #vag #subaru
    pokaż całość

  •  

    Wbrew temu co pisza na wykopie "multi-kulti" (tyle ze raczej w amerykanskim a nie europejskim wydaniu) ma tez swoje zalety. W wielu firmach / organizacjach raz na jakis czas urzadzany jest "potluck".

    Polega to mniej wiecej na tym co "impreza skladkowa" w Polsce. Kazdy przynosi cos do zarcia. Plus jest taki ze zamiast 10 wersji "salatki warzywnej z majonezem" jest jedzenie ze wszystkich stron swiata i to nie w "ugrzecznionym" wydaniu restauracyjnym tylko prawdziwe domowe gotowanie.

    Etiopskie shiro? Prosze bardzo. Hinduska handva? Jak najbardziej. A jak nie pasuje to moza sprobwac czulentu i zagryzc taco z baranina :)

    W czesci "pierogowej" ruskie dzielnie bronily polskiego honoru, mimo ostrej konkurencji w postaci pielmieni i chinskich jiaozi.

    Na szczescie Szwed nie spelnil grozb i Surstromming zostal w domu a zamiast niego pojawila sie salatka ziemniaczana ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Po wszystkim nastepuje wielka "wymiana resztek" tak ze dzisiaj na kolacje amok od przemilej kolezanki z Kambodzy.

    #podrugiejstroniebajora
    pokaż całość

    źródło: multi kulti.jpg

    •  

      @Taco_Polaco: a to nie wygląda tak że według jakiejś ważnej konwencji (haskiej?) nie można nie przyjąć uchodźcy z obszaru ogarniętego wojną, dyktaturą etc? pod warunkiem że się dowlecze do granicy. No i taki uchodźca raczej się do granicy amerykańskiej nie doczłapie, ale już powoli przez sąsiednie kraje do europy i owszem.

    •  

      Strasznie klaustrofobiczny ten korytarz, chyba, że to kwestia perpektywy.

      @FrasierCrane: Wez pod uwage ze pod scianami masz szafki a do tego 2 rzedy ludzi i stoly. Dwa ze to nie jest korytaz komunikacyjny tylko to co widac na koncu to drzwi ewakuacyjne a drugie sa "za plecami".

      Te jasniejsze przeswity (framugi) to sa prawdziwe przejscia z jednego pomieszczenia do drugiego. Wchodzisz z lewej wychodzisz z prawej albo na odwrot ;) pokaż całość

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    Takie cos dzisiaj znalazlem podczas wycieczki. Pojemnik na flagi ktore "wylopotaly sie na wietrze". Jak komus nie chce sie bawic w procedure poprawnego zniszczenia flagi to moze ja oddac do najblizszej jednostki wojskowej czy gwardii narodowej, skautom, american legion albo w urzedzie miasta i oni sie tym zajma.

    Generalnie Amerykanie maja pierdolca na punkcie wieszania flagi wszedzie gdzie to tylko mozliwe (i jak wiadomo im wieksza tym lepsza). Oczywiscie taka flaga z czasem sie brudzi, ale z okazji roznych swiat jak dzien niepodleglosci czy niedawny dzien weterana w niektorych pralniach chemicznych mozna zalapac sie na darmowe pranie :)

    Jak juz i pranie nie pomoze to takiej flagi trzeba sie jej jakos pozbyc. Jak by kogos interesowalo to metod jest kilka... Ale najpierw flage nalezy sciagnac zmasztu, zlozyc zgodnie z procedura (film w komentarzu). Sklada sie "na 13" i kazde "zgiecie" ma swoje znaczenie.

    Symbolizuja w kolejnosci:

    1) Zycie.
    2) Wiare w zycie wieczne.
    3) Pamiec o weteranach ktorzy posiwecili swoje zycie krajowi i utrzymaniu pokoju na swiecie.
    4) Zdanie sie na przewodnictwo Boga.
    5) Hold dla kraju.
    6) Przypomina o przysiedze danej fladze. W wolnym tlumaczeniu: "Slubuje wiernosc fladze USA i republice ktorej symbol ona stanowi. Jednemu narodowi w Bogu, niepodzielnemu, z wolnoscia i sprawiedliwoscia dla wszystkich"
    7) Hold silom zbrojnym broniacym republiki i flagi przed wrogami (w granicach kraju lub poza nimi).
    8) Dla tych co "kroczyli ciemna dolina by ujrzec swiatlo dnia".
    9) Dla kobiet ktore pomagaja ksztaltowac narod.
    10) Dla ojcow.
    11) Reprezentuje dolna czesc pieczeci Krola Dawida i Salomona i oddaje czesc Bogu Abrachama, Jakuba i Izaaka.
    12) Symbol wiecznosci i hold dla Boga Ojca, Syna i Ducha Swietego.
    13) Motto kraju: "In God we Trust"

    No dobra. Jak juz zlozona to jak sie jej pozbyc?

    Najczestsza i zalecana to spalenie (zreszta podobnie jak w wypadku flagi polskiej). Tylko spalenie nie jak na manifestacji ale z oddaniem odpowiednich honorow. Umiescic w nowym, swiezym ognisku. Nie za malym, tak zeby splonela cala, ale i nie zbyt duzym zeby kawalki flagi nie lataly dookola. Nie polewac flagi podpalka, nie klasc nic na niej.

    Zakopac w "trumnie".

    Pociac na kawalki zaczynajac od odciecia niebieskiej czesci z gwiazdami symbolizujacymi stanu a potem rozdzielenia bialych i czerwonych pasow symbolizujacych pierwsze 13 kolonii z ktorych powstalo USA.

    I tu taka ciekawostka... Wraz z pojawianiem sie flag z tworzyw sztucznych ktore w przeciwienstwie do bawelnianych nie nadaja sie do spalenia, zaczeto czesc flag poddawac recyklingowi w specjalnych zakladach... I tutaj jest pewien podzial. Skauci sa za a Legion Amerykanski przeciw :D

    #podrugiejstroniebajora
    pokaż całość

    źródło: wylopotane.jpg

  •  

    Normalnie staram sie nie wrzucac polityki do #podrugiejstroniebajora, ale tym razem nie moglem sie powstrzymac zeby nie miec troche beki z wykopkow. Prezydent elekt Trump, wykopowy "pogromca lewactwa i finansjery" oglosil ze jego nowym ministrem finansow (sekretarzem skarbu) bedzie byly wspolpracownik mitycznego Sorosa oraz banku Goldman Sachs, niejaki Steve Mnuchin.

    Natomiast prezydencki plan na walke z bezrobociem to zatrudnienie milionow osob przy oplacanych przez podatnika robotach publicznych (autostrady, lotniska, szkoly). ( ͡º ͜ʖ͡º) #polityka
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      @MichalStopka_pl: Czyli co... te pieniadze wezma sie z powietrza? Czy prywatne firmy z dobrego serduszka wyloza miliardy dolarow ktorych pozniej nie beda chcialy odzyskac z budzetu?

      Jak bys nie kombinowal to na koncu i tak za to wszystko zaplaci podatnik... Zwlaszcza ze smialy plan zaklada

      1) zwiekszenie wydatkow
      2) obnizenie podatkow
      3) zmniejszenie zadluzenia
      4) brak znaczacych ciec

      Cos mi sie tutaj nie sumuje ale jak znasz magiczny sposob zeby zamknac budzet przy spelniajac rownoczesnie wszystkie te zalozenia to chetnie poczytam. Moze sie czegos naucze. Wiedza jak zarabiajac mniej wydawac wiecej i jednoczesnie zmniejszac zadluzenie / zwiekszac oszczednosci wydaje sie byc przydatna.
      pokaż całość

    •  

      @Taco_Polaco: PiS zna magiczną formułę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (91)

  •  

    Rano pol mirko bedzie zawalone komentarzami o wynikach wyborow na ktore i tak 99% wykopkow nie mialo zadnego wplywu. Zamiast miec bol dupy albo cieszyc sie z bolu dupy drugiej strony proponuje w #podrugiejstroniebajora cos innego... Jak widzicie cos dziwnego to zadajecie sobie czasem pytanie dlaczego? Dlaczego do jasnej cholery ludzie w USA glosuja we wtorek?

    Caly cywilizowany swiat w weekendy a Amerykanie we wtorek... Nie wazne czy co 4 lata na prezydenta czy co 2 lata na 1/3 senatu, zawsze w pierwszy wtorek po pierwszym poniedzialku listopada... Odpowiedz jak zwykle lezy gdzies w historii.

    A bylo to tak... Dawno dawno temu, kiedy Polska byla jeszcze na mapie (tak miedzy I a II rozbiorem) przeprowadzono pierwsze wybory prezydenckie w USA. Wybory wygral w cuglach Jerzy Waszyngton. Bohater swiezo wygranej wojny o niepodleglosc nie mial z kim przegrac wiec wybory byly czysta formalnoscia (zdobyl 100% glosow elektorskich)... ale byl maly problem. Ciagnely sie od 15 grudnia do 10 stycznia.

    Przed nastepnymi wyborami zabezpieczono sie przed rozciaganiem wyborow w nieskonczonosc i nakazano poszczegolnym stanom zmieszczenie sie w okresie 34 dni, najpozniej w pierwsza srode grudnia.

    Dlaczego zdecydowano sie na listopad??? Bo Ameryka to byl wtedy kraj glownie rolniczy. Wczesniej nikt nie mial czasu bo zbiory. Jak masz zebrac plony ktore maja cie utrzymac caly nastepny rok to ostatnia rzecza o jakiej myslisz jest wybieranie jakiegos wielkomiejskiego bubka w modnych ciuszkach.

    Na calym terenie owczesnego USA zbiory konczyly sie najpozniej w pazdzierniku.

    A dlaczego przed pierwsza sroda grudnia??? To akurat proste.... Bo snieg. Komu sie bedzie chcialo przebijac kilkanascie czy kilkadziesiat kilometrow po zasypanych polnych drogach na koniu czy furmanka zeby glosowac? No wlasnie... Trzeba sie bylo wyrobic poki w miare cieplo.

    I tak to trwalo kolejne kilkadziesiat lat. Rozne stany mialy wybory w roznym czasie ale w tym wyznaczonym okresie... i nikomu to nie przeszkadzalo dopoki na scene nie wkroczyla nowoczesna technologia.... W pierwszej polowie XIX wieku popularnosc zaczal zdobywac telegraf.

    Nagle przekazywanie wiadomosci z jednego stanu do drugiego nie trwalo juz kilku dni tylko godziny. Przeprowadzanie wyborow w poszczegolnych stanach w roznym czasie pozwalalo poznac wyniki jednego glosowania zanim zaczynalo sie nastepne co rodzilo pole do roznych kombinacji. W 1844 postanowiono wiec ze wszedzie wybory beda w jednym dniu...

    No i tutaj dochodzimy do wtorku... Czemu akurat wtorek a nie weekend??? Bo USA zasiedlalo wtedy (i zreszta jest tak do tej pory) mnostwo roznych ortodoksow religijnych. Czesc kosciolow protestanckich ma dla szabasu taki sam szacunek jak zyd i tak jak zyd w szabas nie podrozowali... wiec piatek po zachodzie slonca (czyli w listopadzie po 16) do soboty wieczor odpadaly.

    Kolejna dzien to oczywiscie niedziela i tu znowu nalezy pamietac by dzien swiety swiecic, wiec odpada. Zostaje poniedzialek-czwartek. Na podroz konno tam i z powrotem z jakiejs farmy posrodku niczego do duzego miasta czesto trzeba bylo dwoch dni... a sroda byla tradycyjnie dniem targowym. Jak cie nie bylo na miejscu to przepadala kasa... Zostaje poniedzialek i wtorek.

    W poniedzialek ruszasz z domu, we wtorek rano glosujesz i wracasz do siebie, zeby zdazyc w srode trzepac kasiorke na miejscowym targu.

    No i tak zostal wtorek... mimo ze dzisiaj nie ma to juz zadnego sensu. Probowano to zmienic ale poki co sie nie udalo :D

    PS: Stal sie cud i okazalo sie ze wsrod moderatorow portalu ze smiesznymi obrazkami wypok.pl znajduja sie tez osoby kompetentne... Dzieki @a__s #podrugiejstroniebajora stalo sie tagiem autorskim. W zwiazku z tym mozna w nim wrzucic jakies tlo. Moje zdolnosci graficzne zatrzymaly sie na rysowaniu domkow w przedszkolu. Gdyby komus sie akurat nudzilo i udalo by mu sie stworzyc cos fajnego to chetnie przyjme. Oczywiscie za wpis do portfolio ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

  •  

    To uczucie kiedy jeszcze nie wiesz czy wolisz zobaczyc jak wykopkow boli dupa czy jak ich swedza kukle ( ͡º ͜ʖ͡º)

    A tak na powaznie to mieszkajac w wiekszosci stanow twoj glos ma praktycznie zerowe znaczenie. Dzieki "zajebistemu" pomyslowi przypominajacemu slynne JOW, jak mieszkasz w MA i jestes republikaninem... albo mieszkasz w Texasie i jestes demokrata, to swoj glos mozesz z powodzeniem odrazu zamiast do urny wrzucic do smietnika. W MA i tak 11 glosow elektorskich zbierze Clinton w TX 38 zgarnie Trump. Libertarianie zgarna tradycyjne 4.76% a Zieloni jeszcze mniej.

    Wybory moze wygrac kandydat ktory w skali kraju ma mniejsze poparcie ale lepiej rozlozone.

    Ma to swojej plusy. Jak mieszkasz w stanie ktory jest "zadeklarowany" to kampania wyborcza praktycznie nie istnieje. Jak by nie kilka napisow przed domami i naklejek na zderzakach to kampanii wyborczej bym praktycznie nie zauwazyl.

    Natomiast zycie w "swing states" (od ktorych tak naprawde zaleza wyniki) w czasie wyborow zamienia sie w pieklo. Zamiast pakowac kase w kampanie w 7 milionowym MA sztaby wola sie skupic na 1,5 milionowym New Hampshire i walic w ludzi agitacja 24/7.

    Plus jest taki ze oprocz wyborow prezydenckich jest to okazja do zrobienia referendum.

    W MA w tym roku oprocz prezydenta wybiera sie "posla" i senatora lokalnego palamentu stanowego (cos jak parlamenty poszczegolnych krajow w Europie), przedstawicieli "rady szkolnictwa", lokalnego szeryfa itp.

    Sa tez pytania referendalne w sprawie zmiany prawa stanowego np.

    Czy zalegalizowac marichuanen (inicjatywa spoleczna)?

    Czy powinien byc zakaz trzymania zwierzat hodowlancyh w klatkach nie pozwalajacych im na lezenie, wyprostowanie sie i swobodne obrocenie?

    Czy przeznaczyc czesc pieniedzy ze szkol panstwowych na szkoly spoleczne?

    Czy otworzyc nowe kasyno?

    pokaż spoiler Pretensje o wyniki wyborow mozecie kierowac gdzie indziej, i tak nie mam prawa glosu :D


    #podrugiejstroniebajora #polityka
    pokaż całość

    źródło: karta.jpg

    +: Dutch, g........e +758 innych
  •  

    Pare miesiecy temu pisalem o tym jak sie zabezpiecza w stanach ulice na czas remontu
    http://www.wykop.pl/wpis/17595739/o-ile-w-usa-na-poludniu-drogi-maja-swietna-nawierz/

    A dzisiaj sposob na zabezpieczenie studzienek kanalizacyjnych (a wlasciwie kol i zawieszen samochodowych) po frezowaniu nawierzchni a przed wylaniem nowego asfaltu :) Takie tymczasowe gumowe cus.

    Zdjecie kiepskie, ale robione na slepo. Wolalem sie skupic na samochodzie z przodu niz na fotografowaniu. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #podrugiejstroniebajora

    #drogi
    pokaż całość

    źródło:

  •  

    A do pracy ide tak ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Mialem isc na grob polskiego patrioty, ale tak sie zlozylo ze w okolicy akurat nie ma, wiec zamiast tego bedziemy wabic slodyczami male dzieci by zlozyc je w ofierze szatanowi ( ͡º ͜ʖ͡º)

    A tak powaznie to pani "Kaowiec" * poprosila zeby sie przebrac, przyniesc slodycze i udekorowac swoja miejscowke, bo jak co roku z okazji halloween pracownicy moga przyjsc do pracy z dzieciakami, zeby te zobaczyly gdzie rodzice pracuja i przy okazji pozbieraly slodycze.

    Juz chcialem cos mowic o poganskich swietach, ale przypomnialem sobie ze na wykopie mowili ze imigranci maja sie dostosowywac do lokalnych zwyczajow, wiec sie dostosowywuje. Kupilem 5kg slodyczy i mam nadzieje ze dzieciaki mi wszystkiego nie rozszabruja to bede mial na nastepne pol roku do popoludniowej kawy ;)

    Tak, swoja droga to niektorzy maja niezle odpaly na punkcie dekrowania domow. W komentarzach kilka zdjec.

    * dla mlodziezy... "Kaowiec" to skrot od Kulturalno-Oswiatowy ;)

    #podrugiejstroniebajora
    pokaż całość

    +: r......7, krasnoludkolo +531 innych
  •  

    Mialo byc o przyrodzie w USA, o historii powstania pierwszych parkow narodowych i takie tam rozne... Ale w polowie wpisu stwierdzilem ze ladnej pogody w tym roku pewnie nie bedzie juz zbyt wiele, wiec wzialem zone pod pache, wsiadlem w samochod i pojechalismy sobie nad jedno z 3000 jezior w jednym z kilkudziesieciu rezerwatow przyrody w Massachusetts.

    Wpisy wroca jak sie pogoda popsuje :D

    #podrugiejstroniebajora

    troche #azylboners i jak dla mnie #earthporn tylko takie prosto z telefonu, bez miliona filtrow i fotoszopa.
    pokaż całość

    źródło: jezioro.jpg

  •  

    Pierwsza reklama w TV ze Swietym Mikolajem zaliczona. Sezon swiateczny mozna uznac oficjalnie za otwarty. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Ze nie beda czekac do Swieta Dziekczynienia to sie spodziewalem, ale przewaznie wytrzymywali chociaz do Halloween.

    #podrugiejstroniebajora

  •  

    Chcial bym wam dzisiaj przedstawic "Trzy Siostry"... i bynajmniej nie chodzi mi tutaj o dramat Czechowa :)

    Mirki ktore uwazaly na pszyrce w szkole pewnie kojarza ze gdzies tak w okolicach XIII wieku w Polsce rolnictwo przestalo polegac na prymitywnym ugorowaniu a popularnosc zaczal zdobywac plodozmian (a konkretnie trojpolowka) ktorej nauczali chlopow przybywajacy z Francji Cystersi.

    Dla tych co nie uwazali a wies widzieli tylko na obrazku, w skrocie wyglada to tak. Dzielisz pole na 3 czesci. Na jednej sadzisz jare (to co mozna wysiac i zebrac w tym samym roku), na drugiej ozime (to co potrzebuje przelezec w ziemi przez zime zeby wyroslo) a z trzeciej robisz pastwisko i co roku zmieniasz miejscami zeby uniknac wyjalowienia gleby.

    W tym momencie do krola przybiegl poslaniec z wiadomoscia "Dzieki nowej technologii uzyskano obfite plony. Populacja rosnie."

    Indianie ogarneli problem rolnictwa troche inaczej (ponoc pierwsi zaczeli to stosowac Irokezi). Postawili na symbioze. Sadzili w jednym miejscu kukurydze, fasole i dynie. Plan byl chytry jak lis.

    Kukurydza rosnie w gore wiec moze robic za naturalna tyczke dla fasoli. Nie trzeba sie meczyc z wbijaniem patykow w ziemie. Fasola jako bobowata pomaga w przyswajaniu azotu z powietrza do gleby (nawoz) a dyniowate duzymi liscmi oslaniaja ziemie, pozwalajac lepiej utrzymac wilgoc, zaslaniajac slonce chwastom i utrudniajac swoimi cierniami dostep szkodnikom.

    Dodatkowy plus byl taki ze dieta byla stosunkow zbilansowana. Kukurydza dawala wegle, fasola bialko a dyniowate tluszcze.

    Jako czwarta siostre sadzono czesto slonecznik ktorego kwiaty wabily owady pomagajace w zapylaniu a jak juz dojrzal to ptaki wolaly jego nasiona niz wydziobywac kukurydze :)

    Na zdjeciu wspolczesny ogrod w tym stylu.

    #podrugiejstroniebajora moj tag o roznych rzeczach zwiazanych ze stanami
    no i w sumie to troche #rolnictwo i #ogrodnictwo
    pokaż całość

  •  

    Przychodzi czlowiek z roboty, przeglada mirko a tam w goracych ze w Polsce na skrzyzowaniach beda (znowu) sekundniki. Pare dni temu swiatla z Kijowa z podswietlanymi slupami... A USA 100 lat za Polakami ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    W normalnym cywilizowanym kraju jak sie popatrzysz na sygnalizator i bedziesz sie na niego patrzyl, tak dlugo az on sie w koncu zorientuje ze sie na niego patrzysz, to on sie zapyta czy moze ci pomoc i zapali zolte swiatelko razem z czerwonym, zebys wiedzial ze pora przestac dlubac w nosie i wrzucic bieg. A w stanach? Ja pierdole, w stanach jak w lesie. Nie! W stanach jak w chlewie obsranym gownem. Spojrzysz sie na amerykanski sygnalizator to nie dosc ze zadnego sekundnika nie ma i nigdy nie bylo to jeszcze przy ruszaniu swiatlo zmienia sie odrazu z czerwonego na zielone (bez czerwono zoltego), zebys przypadkiem nie zdazyl sie przygotowac. Bo on jest kims. Dziala na ledach, albo pobiera 3000 watow i jest kurwa kims.

    A tak powaznie to wyjatkowo slabe rozwiazanie bo musisz sie caly czas gapic na swiatla, nie masz nawet tych 2-3 sekund bufora zeby cos tam zrobic... A sprobuj sie w Bostonie spoznic 2 sekundy z ruszeniem z pod swiatel to uslyszysz festiwal klaksonow (mimo ze w innych sytuacjach kierowcy sa dosc kulturalni i z puszczaniem sie itp. nie ma raczej problemow).

    Jedyny plus jest taki ze sygnalizatory sa za skrzyzowaniem i nie trzeba caly czas lba do gory zadzierac tylko wszystko elegancko widac.

    No jest jeszcze drugi. Amerykanie nie dali sobie wmowic ze samochodem dla "prawdziwego faceta" jest 1.9 TDI z 95 kucami ktorych nie da sie "poskromic" inaczej jak automatem i najmniejsze co pchaja w Passata to 2.5L 170 koni albo V6 3.6L 280 koni (diesle pomijam bo w USA osobowki w dieslu to 3% rynku i jak tak dalej pojdzie to niedlugo elektryki je przegonia) wiec ruszanie idzie jakos troche sprawniej jak ludzie lewarkami nie wachluja, a jak potrzebujesz przyspieszyc to wciskasz gaz a nie machasz lapami.

    #podrugiejstroniebajora

    #motoryzacja
    pokaż całość

    źródło: myworldshots.com

  •  

    Mireczki obserwujace #podrugiejstroniebajora dzisiaj wpis smieciowy / ankieta. Mam pewien wpomysl na wpis (a wlasciwie kilka bo temat obszerny) tylko nie wiem czy ktos bedzie chcial to czytac :D

    Ja wiem ze amerykanska kuchnia w Europie to wylacznie hamburgery (glownie z maca :( ) i steki, ale wbrew pozorom jest sporo innych rzeczy do wyboru ;)

    Pytanie czy byli byscie zainteresowani kilkoma wpisami z jakimis "tradycyjnymi" przepisami / historia kuchnii? Np. Dlaczego w USA wolowina wygrywa z wieprzowina (mimo ze w Europie jest na odwrot) i jaki wplyw na to miala urbanizacja, kolej itp?

    Jak wybrac dobry material na przywoitego steka?

    Jakie sa tradycyjne potrawy swiateczne / wielkanocne itp?

    A teraz juz koncze bo czas na lekki wieczorny posilek. Wchodz we mnie pyszny, weekendowy, wolowy, skurwysynu.
    pokaż całość

    +: f...o, g........e +541 innych

    Pisac czy nie pisac? Oto jest pytanie. Niechaj wykopowicz mi odpowie na nie.

    • 135 głosów (10.12%)
      Wszystko mi jedno.
    • 75 głosów (5.62%)
      Pare przepisow mozesz podrzucic ale historie to sobie odpusc.
    • 166 głosów (12.44%)
      Historie chetnie poczytam ale i tak nie gotuje / przepisy znajde sobie w internecie.
    • 907 głosów (67.99%)
      Dawaj i historie i przepisy.
    • 31 głosów (2.32%)
      Stop z historia zarcia krowy! Tylko rosol i schabowy!
    • 20 głosów (1.50%)
      Nie potrafie uzyc (nie dziala) opcji sprawdz wyniki wiec glosuje tutaj.
  •  

    O amerykanskiej komunikacji miejskiej mam bardzo slaba opinie. Jest to w duzej mierze zasluga #komunikacjamiejska w #warszawa ktora IMHO jest jedna z najlepszych z jakich korzystalem (a korzystalem naprawde z wielu) i w porownaniu do ktorej wiekszosc rozwiazan, zarowno ze wschodu jak i z mitycznego "zachodu" ssie i to mocno.

    Jest jednak jeden patent ktory bym chetnie zobaczyl w Polsce. Uchwyty na rowery w Autobusach. Zajebste rozwiazanie. Strasznie nie lubie jak ktos sie pcha z #rower do autobusu (chociaz nie bede udawal swietego bo samemu mi sie czasem zdarzalo). Ciasno, duze ryzyko ze kogos pobrudzisz opona, problem z przebiciem sie do wyjscia, ciagle trzymanie roweru zeby sie nie wywrocil. Generalnie nic przyjemnego. Taki uchwyt zajebiscie rozwiazuje ten problem. Zapinasz rower przed autobusem i swiety spokoj. jak nie jest uzywany to sklada sie do pionu.

    Dla wszystkich czlonkow "lawy oburzonych" ze gdzie z rowerem sie pedalarze pchaja do komunikacji. Maja rower to niech zapieprzaja.

    Czasami czlowiek ma ochote wrocic sobie z pracy rowerem ale jechac do pracy na rowerze nie za bardzo moze bo albo rano sie spieszy albo nie ma w robocie prysznica albo jeszcze inny powod.

    Czasami masz ochote przejechac sie rowerem po podmiejskim lesie ale juz nie koniecznie pchac sie do tego lasu przez cale miasto, albo umowiles sie ze znajomymi w centrum ze sobie pojezdzicie ale mieszkasz na zadupiu i masz w jedna strone 15km w druga 15 i jeszcze pobujac sie godzinke dwie i z drobnej przejazdzki robi sie nagle ponad 50 km i pare godzin.

    Czasami jechales rano i bylo ladnie a popoludniu jest ulewa.

    Jechales gdzies rowerem ale znajomi namowili cie na "jedno piwo" i nie chcesz jechac po pijaku.

    i wiele innych powodow.

    Jednym slowem patent uwazam za przydatny :P

    #podrugiejstroniebajora
    pokaż całość

    źródło: rower.jpg

  •  

    Chujowa pensja 1800 zł za stanie na kasie, powolna wegetacja, brak rozrywek,
    brak pieniędzy na jakiekolwiek wakacje, ciuchy kupowane raz w roku
    albo co miesiąc w szmateksie, brak pieniędzy na rozwój swoich dzieci.

    "Tate tate jestem dobry w gała, zapisz mnie do klubu, to tylko 60 zł miesięcznie - niestety synek, w tym miesiącu już dostałeś buty na zimę, przykro mi, idź oglądać Szymka Majewskiego hehe xD".

    Zapuszczona żona, która nie dba o siebie, bo nieważne jak chujowo będzie wyglądała
    i tak jej nie rzucisz, a ona o tym dobrze wie, że żadna inna cię nie będzie chciała,
    czas będzie ci upływał szybko, bardzo szybko "to już Sebastian idzie do gimnazjum?",

    Rok jak miesiąc, 10 lat jak rok, nim się obejrzysz będziesz w wieku 50 lat robił bilans swojego życiai mówił sam do siebie:

    "Janusz Pawlacz, lat 50, nic w życiu nie osiągnął, nigdzie nie był, nic nie widział, nigdy nie żył."

    #pasta

    I podklad muzyczny ktory mi o niej przypomnial

    #muzyka #dziendobry
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Jak ja lubie USA. Wczoraj byla debata. Spore "emocje". Oboje kandydatow ma sporo przeciwnikow. Wchodze dzisiaj do roboty i co slysze?

    -"Polecam Kambodze, naprawde swietne wakacje"
    -"Ciekawe co Musk bedzie mowil na konferencji"
    -"Musze zmienic samochod bo zaczyna sie sypac"

    Nic o polityce, ani jednego slowa. Tzn. przepraszam, w czasie przerwy obiadowej jeden w kuchni probowal zarzucic "ogladaliscie wczoraj debate?" a w odpowiedzi otrzymal przyjacielskie:

    "Jim, why won't you go fuck yourself?"

    Uswiadomilem sobie ze pracuje z tymi ludzmi jakis czas i w sumie to nawet nie wiem ktory jest republikaninem a ktory demokrata... I jest mi z tym zajebiscie dobrze.

    #podrugiejstroniebajora
    pokaż całość

  •  

    Zawsze troche mnie smieszyli ludzi ktorzy maja opory przed mowieniem w obcym jezyku "bo akcent". Mam dla was zaskakujaca wiadomosc... O ile nie chcecie byc aktorem, politykiem czy kims kto zarabia tylko i wylacznie prezencja to wiekszosc ludzi ma to w dupie (przynajmniej w USA).

    Mam akcent jak bym pol godziny temu wysiadl z samolotu z Nowosybirska i nigdy nie mialem z tego powodu problemow. Ani w pracy ani w zwyklych kontaktach z ludzmi. Nawet jak cos przekrecisz to ludzie i tak sie domysla z kontekstu o co ci chodzi. Raz na jakis czas musze powtorzyc jakies slowo albo zapytac jak sie prawidlowo wymawia bo cos innego brzmi zajebiscie podobnie a ma inne znaczenie, ale to wyjatki.

    99% ludzi bedzie docenialo wasze starania skomunikowania sie i maja w dupie wasze bledy. Najwazniejsze zebyscie znali slownictwo i potrafili sie komunikowac, potem gramatyka a na koncu jak juz naprawde nie macie nic innego do roboty to mozecie sobie szlifowac akcent... i tak w wiekszosci przypadkow bedzie wiadomo ze nie jestescie miejscowi, co najwyzej mozecie "zmylic przeciwnika" ze jestescie jakims Niemcem czy innym Szwedem a nie Polakiem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Tip dla stulejarzy... Sa tez plusy mowienia z akcentem. U wielu kobiet daje ci to + na starcie / punkt zaczepienia do rozmowy. Np. dzisiaj calkiem fajna azjatka zrobila mi dzien stwierdzeniem "Skad jestes? Bo masz uroczy akcent, brzmisz jak Felonius Gru z Despicable Me" :D

    #podrugiejstroniebajora

    #jezykiobce #emigracja
    pokaż całość

    +: S...............h, LordOfTheBananas +1004 innych
    •  

      @KwadratowyPomidor: Znam polke, ktora mieszka w USA od 20 lat i ma gorszy akcent niz ja ;) mysle, ze duzy wplyw na rowniez to, czy zadajesz sie tylko z polakami czy wychodzisz do ludzi i "zyjesz po angielsku". DLa mnie bylo latwiej z angielskim bo przez 4 lata nie znalam zadnego polaka. Pozniej poznalam 2 polki ale z jedna juz w ogole nie gadam a z druga bardzo rzadko sie widuje...tak czy siak jak sie widzimy to gadamy po angielsku (ze wzgledu na mojego meza) ale mam tez troche czasu by pogadac po polsku...jednak jak za duzo przebywasz z polakami to ciezko ci bedzie nauczyc sie szybko angielskiego. Dobrym przykladem sa latynosi. Oni to juz w ogole..a moze udaja, ze nie mowia po angielsku. Znam jednego latynosa (facet mojej tesciowej) mieszka w USA jakos z 15-20lat i bardzo slabo mowi po angielsku ale z tesciowa sie dogaduje co dziwne... pokaż całość

    •  

      @Taco_Polaco: pracuję ciężko nad poprawnym akcentem, postępy są bardzo duże ale nadal droga do ideału daleka (dla mnie wzorem jest pan Dinesh D'Souza, który przyjechał jako student do USA i język/akcent opanował perfekcyjnie). Jednak, always look on the bright side of life: akcent to jest zawsze pretekst do rozpoczęcia rozmowy (ze strony nativa), oraz słyszałem od dziewczyn że mam sexy akcent i jest to pociągające więc tylko się cieszyć ;) pokaż całość

    • więcej komentarzy (67)

  •  

    Nawet nie pytam czy jadacie w sieciowkach, bo pewnie zaraz sie dowiem ze nikt nigdy bo to syf i programisci 15k to tylko "omiorniczki" w najlepszych knajpach a proletariat same domowe obiadki... Tutaj nastepuje pierwszy cud kapitalizmu... Niby nikt tam nie chodzi ale jakos tych knajp nie brakuje i maja sie calkiem niezle :)

    Dawno dawno temu (jakies 150 lat), udalo sie wybudowac pierwsza linie kolejowa laczaca wschodnie i zachodnie wybrzeze USA. Oprocz tego ze pozwolila na rozwoj gospodarczy kraju i sprawniejsza kolonizacje zachodniej czesci USA, to dala ona poczatek kilku fortunom (dzieki sprawnemu wytransferowania pieniedzy podatnika do prywatnych kieszeni), pierwszym regulacjom prawnym sluzacym walce z praktykami monopolistycznymi (min. z firma Rockefelera), duzej fali chinskich imigrantow (i pierwszym ustawom regulujacym imigracje do USA) ale to przy innej okazji.

    Dzisiaj zajmiemy sie wplywem amerykanskiej koleii na gastronomie ;)

    Z Bostonu do Los Angeles jest jakies 4800km, to mniej wiecej tak jak by pojechac z Warszawy do Londynu, wrocic do Warszawy i jeszcze raz pojechac do Londynu (Albo wsiasc w Moskwie w pociag do Wladywostoku ale w polowie trasy sie rozmyslic ;) ).

    Przy dzisiejszych autostradach i samochodach taka przejazdzka to 48 godzin non stop ale pierwsze pociagi potrzebowaly okolo tygodnia a pasazerowie musieli cos w tym czasie jesc.

    Wiecie jakie jest podstawowe prawo wolnego rynku? Oczywiscie prawo popytu i podazy. Pociag to nie samochod ktory mozna zatrzymac w dowolnym miejscu lub zboczyc z trasy, wiec pasazerowie nie mieli specjalnego wyboru. Musieli jesc w miejscach gdzie maszynista uzupelnial wode w parowozie. Wlascicele "restauracji" korzystali z tego ze klienci nie mieli wlasciwie zadnego wyboru (mogli co najwyzej o suchym pysku dojechac do nastepnej stacji gdzie czekalo ich to samo) i sprzedawali im najgorszy syf.

    Jezeli dac wiare owczesnym gazetom to menu skladalo sie glownie z zimnej fasoli, zepsutego miesa i kawy zaparzonej tydzien wczesniej. Wszystko oczywiscie w cenie zdecydowanie wyzszej niz normalnie.

    Sila rzeczy nie zachecalo to ludzi do podrozowania co bolesnie odczuwaly linie kolejowe. Jedna z nich Atchison, Topeka & Santa Fe Railway (AT&SF) postanowila cos z tym zrobic. I w tym momencie wkracza ON, caly na bialo. Panie, Panowie, Mirki, Mirabelki, Mirczeta... Przed wami czlowiek ktory zrewolucjonizowal gastronomie... Fred Harvey.

    Zanim dojdziemy do clou tej opowiesci, pozwole sobie przedstawic w skrocie losy pana Harveya.

    Fred byl pol-Szkotem pol-Anglikiem ktory w wieku 17 lat razem ze swoimi rodzicami zrobil to co robi wielu naszych rodakow. Wyemigrowal zeby pracowac na zmywaku... i to doslownie.

    Przez nastepne poltorej roku szorowal gary i byl pomoca kuchenna w jednej z lepszych nowojorskich restauracji. Jak sam przyznal bylo to dla niego cennym doswiadczeniem a jego pracodawcy caly czas tlukli pracownikom do glowy ze najwazniejsze to jakosc oblsugi, swieze skladniki i slowo honoru (o tym ostatnim za chwile).

    Po jakims czasie mlody Fred porzucil prace pomywacza i szukal swojego miejsca na swiecie. Pojechal do Nowego Orleanu gdzie jedyne co udalo mu sie odnalezc to zolta febre (ktora szczesliwie udalo mu sie przezyc) a potem do St. Louis gdzie zostal sprzedawca u jubilera, znalaz zone zrobil 6 dzieci i takie tam normalne zycie. Jednak jak to mowia "czym skorupka za mlodu nasiaknie...". Freda ciagnelo do gastronomii.

    Znalazl sobie wspolnika wraz z ktorym otworzyl knajpe. Szlo im nawet calkiem niezle... Tyle ze wybuchla wojna secesyjna. Jego wspolnik byl zagorzalym zwolennikiem poludnia, wiec w imie walki o konserwatywne idealy... zabral z firmy cala kase i ulotnil sie bez slowa, aby wspierac armie konfederatow. Fred zostal z rachunkami i bez kasy. Nie pozostalo mu nic innego jak zbankrutowac i pojsc na etat.

    Udalo mu sie znalezc etat urzednika na koleii i zaczal splaca dlugi i mozlonie wspinac sie po szczeblach urzeniczej kariery. Praca na koleii wiazala sie z czestymi delegacjami i zywieniem sie w kolejowych restauracjach. Kiepska obsluga doprowadzala Freda do wscieklosci do tego stopnia ze w wieku 41 lat strzelil go przyslowiowy "chuj" i stwierdzil ze na etacie dluzej siedzial nie bedzie i wraca do prowadzenia restauracji.

    No i tu dochodzimy do sedna historii. Linie kolejowe dla ktorych wczesniej pracowal stwierdzily ze nie chca miec z nim nic wspolengo ale Harveyowi udalo sie zlapac kontakt z jednym z glownych zaopatrzeniowcow linii AT&SF. Udalo mu sie przekonac kierownictwo przedsiebiorstwa ze dobre jedzenie na trasie pozwoli przyciagnac dodatkowych klientow.

    Absolutnie na gebe, bez podpisywania zadnych papierow, zawarto umowe na mocy ktorej AT&SF powierzylo Harveyowi utworzenie pierwszej restauracji w ramach eksperymetnu. Kanjapa w Topeka Kansas zrobilla furrore. Pasazerowie byli zachwyceni, jedzenie w koncu nie smierdzialo zgnilizna i bylo smaczne, obrusy czyste, obsluga uprzejma i ladna (o obsludze jeszcze bedzie). Zachwyceni byli oczywiscie tylko ci ktorym udalo sie dostac do srodka, bo za rada pani Iwonki z Misia, Harvey stwierdzil ze wpuszcza tylko klientow w krawatach.

    Widzac sukces pierwszej kanjpy AT&SF postanowilo pomoc w powstaniu calej sieci "przytorowych" restauracji. Kolej zobowiazala sie min. do bezplatnego transportu produktow dla Harveya w nowo wynalezionych wagonach chlodniach, dzieki czemu mogl on zaoferowac jednolite i swieze posilki na calej trasie. Opracowano tez system powiadamiania obslugi o tym gdzie obecnie znajduje sie pociag i ilu ma pasazerow, aby mogli wczesniej przygotowac cieple posilki. Nad wszystkim czuwal wlasciciel ktory potrafil wpasc z "niezapowiedziana wizyta" i troche jak dzisiejsi kucharze celebryci jezeli obsluga / jedzenie nie spelnialo jego standardow to zdarzalo mu sie wywalic stol i kierownika.

    Co do obslugi... Harvey szybko stwierdzil ze nie bedzie polegal wylacznie na pasazerach pociagow, tylko postara sie rowniez przyciagnac ludzi mieszkajacych obok stacji. Miasta na "dzikim zachodzie" i "mid west" to byly miejsca gdzie jechalo sie ciezko pracowac i zdobywac pieniadze. Byla wiec masa mlodych samotnych facetow ktorzy mieli kase a nie mieli gdzie jej wydac. Na jedna kobiete przypadalo okolo 1,5-2 facetow wiec stuleja w narodzie byla silna ;). Harvey postanowil przyciagnac stulejarzy zatrudniajac damski personel. Legendarne "Harvey Girls".

    Wedlug ogloszenia, zeby zostac "Harvey Girl" trzeba bylo byc: "mloda (przed trzydiestka), biala, niezamezna, atrakcyjna i inteligentna kobieta o nieposzlakowanej opinni i dobrych manierach". W zamian za to panie mogly liczyc na dach nad glowa, wyzywienie, ubranie i jakies 450$ miesiecznie (wedlug dzisiejszej wartosci). Nie wiele miejsc w tamtych czasach oferowalo kobietom lepsze warunki. Dodatkowym magnesem byla mozliwosc znalezienia sobie jakiegos zamoznego farmera czy lokalnego barona naftowego ktory chcial by zostac mezem takiej pani. Nic dziwnego ze przez firme przewinelo sie lacznie okolo 100 000 pracownic.

    Biznes krecil sie znakomicie z obopolna korzyscia dla restauracji i koleii (z czasem uzupelniono oferte o wagony restauracyjne) az do lat 30 XX wieku kiedy ludzie zaczeli sie przesiadac z pociagow w samochody i samoloty. Ale Harvey przewidzial te zmiany i duzo wczesniej zaczal stawiac na promocje turystyki, wydajac rozne broszury i przewodniki. Zaczal tez budowac knajpy przy drogach i rozszerzyl swoja oferte o hotele i sklepy z pamiatkami.

    Firma pozostala w rodzinnych rekach do 1965 roku i zostala sprzedana po smierci jego wnukow (dziala do tej pory w ramach wiekszej korporacji).

    #podrugiejstroniebajora <--- Moj wlasny tag o roznych ciekawostkach zwiazanych z USA

    #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #gastronomia #turystyka
    pokaż całość

  •  

    Musze odstawic wykop na jakis czas bo inaczej zbankrutuje ;) Mam uczulenie na glupie komentarze i jak sie za duzo naczytam wypoku to istnieje ryzyko ze dostane wstrzasu anafilaktycznego wiec musialem sie zaopatrzyc w "epi-pen" czyli autostrzykawke z adrenalina.

    W Polsce 1 dawka produkowana przez Polfe kosztuje 56pln (ponizej 15$) przed refundacja i 27.82 po refundacji. W stanach po doplacie przez ubezpieczyciela dwupak kosztuje 90$... przed doplata 730$. Prawie 3000pln za dwa opakowania.

    Ja wiele rzeczy rozumiem ale 25 krotna roznica w cenie za ten sam lek to jednak lekkie przegiecie.

    Jedyny plus jest taki ze w zwiazku z chorymi cenami leczenia czlowiek bardziej dba o profilaktyke :)

    #podrugiejstroniebajora
    pokaż całość

    źródło: epipen.jpg

  •  

    No Mirki, do USA powoli zaczyna docierac cywilizacja ( ͡º ͜ʖ͡º) Bylem dzisiaj na badaniach okresowych u lekarza i pielegniarka co prawda zwazyla mnie w funtach, ale zmierzyla juz w cm.

    #podrugiejstroniebajora

    źródło: i.imgur.com

    •  

      Np. Na yt Amerykanin opisuje jak jego dziecko omal nie zmarło z przedawkowania leku, bo lekarka tłumaczyła dawki syropu w łyżeczkach, zamiast w.ml i użyciu miarki...

      @CaptainBryant: Ale wiesz ze amerykanska lyzeczka to nie jest dowolna lyzeczka ze otwierasz szuflade w kuchni i z jednego kompletu inna niz z drugiego tylko wlasnie miarka? I powiem wiecej. O ile sam system imperialny jest mocno zagmatwany i czesto malo logiczny to lyzeczka, lyzka i kubek sa akurat miarkami bardzo wygodnymi w codziennym uzyciu (duzo wygodniejsze niz poslugiwanie sie waga).

      1tsp to ~5ml (dokladnie 4.9) w praktycznie kazdym amerykanskim domu jest zestaw takich miarek i spokojnie mozna nimi osiagnac dokladnosci do 1ml albo i lepiej bo standardowa najmniejsza to 1/8tsp czyli 0.6ml. Co to za lek ze 0.5ml w jedna czy w druga moze dziecku zaszkodzic? Standardowy "naparstek" z podzialka dolaczany do lekow jest dokladniejszy?

      Jezeli juz zaszla jakas pomylka to gosc podal TBS zamiast TSP czyli lyzki stolowe zamiast "herbacianych"... Tyle ze w takim razie jest wyjatkowo niekumaty, bo nie widzialem zeby normalni ludzie mieli z tym problemy, zwlaszcza ze w mowie uzywa sie pelnej nazwy a nie akronimow. Przy metrycznym ten gosc by pomylil miligramy z dekagramami i tez by przedawkowal.
      pokaż całość

    •  
      C...........t

      0

      @Taco_Polaco:
      W Polsce lyzexzka to też 5ml. A facet mimo wszystko źle dawkowal lek.

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Kurde, ale glupi ci Amerykanie. Zamiast jak inteligentni ludzie zrobic sobie skrzyzowania z kilkoma drogami, ze znakami kilkoma znakami, regula prawej reki itp. to zamiast tego wola uzywac znakow STOP... no debile. Nie wiedza co traca. Przeciez mogli by codziennie wrzucac na Redita jakas krzyzowke i ze znakami i pytaniem kto ma pierwszenstwo i jak na mirko jedna polowa mowila by ze samochod zielony, druga polowa ze czerwony a trzecia polowa ( ͡º ͜ʖ͡º) ze zolty.

    Mogli by sie rozwijac intelektualnie podczas internetowych dyskusji albo rozladowac troche agresje wyzywajac sie na drodze od "glupich wujow". Mogli by zaciesnic wiezi spoleczne oczekujac w kolejce u mechanika na rachunek za wyklepanie drzwi albo maski, zarabiac na filmach typu "amerykanskie drogi" to nie.

    A tak powaznie to polskie przepisy ruchu drogowego i oznakowanie to jedna z rzeczy krtorych mi absolutnie nie brakuje:

    Rondo > 4 STOP >>>>>>>>>>> Idiotyczne polskie krzyzowki.

    Regula jest prosta. Jak jedziesz jakas glowna droga to nie masz znakow*. Jak wlaczasz sie z podporzadkowanej to masz sie najpierw zatrzymac (i tak przewaznie robisz skret 90 stopni wiec bez wiekszej roznicy) i dopiero wtedy szukac okazji. Jak skrzyzowanie jest rownorzedne to wszyscy maja STOP i ruszaja w takiej kolejnosci w jakiej sie zatrzymywali. W 95% przypadkow nie ma zadnych problemow w 4.999% jak jest jakies jakas chwila niepewnosci i nie wiadomo kto sie pierwszy zatrzymal to albo ktos kogos pusci albo rusza pierwszy ten kto ma wieksze jaja i wszystko jest OK. W tych przypadkach kiedy jednak doszlo do kolizji to i tak wszyscy ruszali od 0 wiec konczy sie gora na wgniecionym blotniku.

    Zeby nie bylo ze trzeba sie co chwila zatrzymywac. 4 STOP to domena osiedlowych uliczek gdzie jest maly ruch. Wszyscy i tak jada do autostrady wiec po 2-3 zatrzymaniach jestes na glownej drodze i juz sie nie zatrzymujesz.

    Jedyne znaki ustap pierwszenstwa jakie widzialem to przy wjezdzie na ronda i przy wlaczaniu sie do ruchu na autostradzie.

    *Wyjatkiem jest jak dojezdzasz do skrzyzowania w ksztalcie T. Ci co jada "nozka" maja domyslnie znak STOP.

    #podrugiejstroniebajora
    pokaż całość

    źródło: lhpchamber.com

    •  

      rozwiązania są bardziej intuicyjnie.

      @bajceps: Że niby co jest u nas bardziej intuicyjne? Nic nie jest intuicyjne, przed wykonaniem każdego manewru na drodze musisz w głowie przetworzyć pierdylion punktów i podpunktów z kilku ustaw i rozporządzeń żeby tego nie spartolić i nie skończyć z dziesięcioma punktami karnymi na koncie. To że po jakimśtam czasie człowiek nabiera w tym wprawy to żadna ulga, bo potem się okazuje, że owszem Ty już ogarniasz ale spory procent kierowców to przerasta pomimo kilku lat praktyki (co z resztą widać na mirko po wynikach sond w pytaniach o to co zrobić w takiej a takiej sytuacji na skrzyżowaniu, gdzie jak dobrze pójdzie to może połowa odpowiedzi jest poprawnych). To u nas statystyki wypadków i śmiertelności na drogach są gorsze niż w reszcie w Europy czy w Stanach właśnie, a nie w tej bardziej intuicyjnej Polsce. Z dróg korzystają praktycznie wszyscy, włącznie z przygłupami wszelkiej maści, bo takie ich prawo. Drogi powinny zatem być idioto-odporne, a nie budowane z myślą o jakiejś matematyczno-inżynieryjno-logicznej optymalizacji, którą docenią tylko członkowie Mensy i ludzie z jakąś drogową formą OCD (i to jeszcze pod warunkiem, że jak się będą tym zachwycać to nie przywali w nich jakiś jełop, którego ta optymalizacja przerosła). pokaż całość

    •  

      @medevacs: No jednak nie przemawia do mnie zasada, kto pierwszy ten lepszy. To się nie sprawdzi przy dużej ilości ruchu przecinające x skrzyżowań.

    • więcej komentarzy (67)

  •  

    Zdazylem sie juz przyzwyczaic ze w stanach ludzie cenia sobie wygode (czasami az do przesady) i myslalem ze juz mnie nic nie zaskoczy, ale znajomy w pracbazie rozwalil system.

    Jest lato to jest goraco (dzisiaj przykladowo ma byc ponad 35C) i przebywanie na zewnatrz w miejscu innym niz plaza nie nalezy do przyjemnych, ale sa tacy co zamiast siedziec w klimatyzowanym biurze z wlasnej woli wylaza na nagrzany beton. Oczywiscie mowie o palaczach co to mroz czy upal, deszcz czy wiatr na szluga wyjsc musza.

    No i mam w pracy takiego co to z jednej strony chetnie by zapalil a z drugiej nie chce stac na tej lampie wiec myslal myslal i wymyslil ;) Sporo samochodow w USA ma zdalne odpalanie. Tzn wciskasz guzik na pilocie, drzwi zostaja zamkniete ale silnik sie uruchamia. Popularne w zimie jak chcesz wyjsc prosto z domu do cieplego samochodu.

    No i gosc wymyslil. Jakies 5 minut przed wyjsciem na fajke podchodzi do okna i odpala z pilota samochod ktory ma ustawiona klime wlaczona na maxa... a potem idzie jarac fajke do zimnego samochodu (oczywiscie z zamknietymi oknami) :D.

    Na szczescie ma oddzielny pokoj :D

    #podrugiejstroniebajora

    no i #wykopsmokersclub i #papierosy
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio urzekla mnie pewna scenka rodzajowa. Wchodze wczoraj do pokoju socjalnego zeby wypic sobie porana kawe i cos przekasic i slysze ze trwa jakas powazna dyskusja. Glosy podniesione, pokrzykiwania, potakiwania. Patrze a tam kolko wzajemnej adoracji siedzi i lepszym lub gorszym angielskim jak jedn maz narzeka na nie integrujacych sie imigrantow... Najzabawniejsze bylo to ze w tym momencie nie bylo w pomieszczeniu ani jednej osoby urodzonej w USA :D

    Rumun, Niemiec, dwoch Angoli, Hindus, Filipinczyk, Chinczyk i dwoch Meksykow... no i ja XD.

    #podrugiejstroniebajora

    #pracbaza #truestory #usa
    pokaż całość

  •  

    Czemu o rzeczach typu zmywarka, mikrofalowka, automat w samochodzie, suszarka do ubran czy dyplom ukonczenia studiow przewaznie najwiecej do powiedzenia maja ludzie ktorzy co najwyzej widzieli je u sasiada?

  •  

    Dzisiaj 4 lipca czyli 240 urodziny USA. Nadarza sie wiec okazja zeby w #podrugiejstroniebajora i napisac pare slow o tym jak wogole powstaly stany. Ja wiem ze w polskich szkolach (najlepszych na swiecie) ten temat jest przerabiany i kazdy z pewnoscia wie, ale przypomniec warto ;)

    4 lipca 1776 ogloszono deklaracje niepodleglosci (podpisano ja 2 dni wczesniej)

    Ilekroć wskutek biegu wypadków koniecznym...

    Bla, bla, bla.

    Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście, że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych, że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy, którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy, jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa.

    itp. itd.

    Cala impreza zaczela sie kilka lat wczesniej, po europejskiej stronie bajora ( ͡º ͜ʖ͡º) W Europie jak to w Europie, wszystkich swierzbily raczki i jak nie bylo akurat wojny to sie do niej szykowano. W 1756 wybuchla Wojna Siedmioletnia. Tak wlasciwie to z powodzeniem mozna ja nazwac piewsza wojna swiatowa bo toczyla sie w Europie, Ameryce Polnocnej, Indiach, na Karaibach. udzial braly Wielka Brytania, Francja, Rosja, Hiszpania, Portugalia, Austria, Holandia... Ale oczywiscie, jak zwykle zaczeli Niemcy (a wlasciwie Prusy) ;)

    Nie wnikajac w szczegoly, chodzilo glownie o to ze Francja i Wielka Brytania chcialy sobie na wzajem pokazac kto rzadzi w swiecie i do kogo maja nalezec kolonie (zwlaszcza w Ameryce Polnocnej).

    W wielkim skrocie, Francuzi przekonali Indian zeby razem z nimi dali lupnia Brytyjczykom. Walki trwaly kilka lat, z roznym powodzeniem, ostatecznie kolonisci i Brytyjczycy dali lupnia Francuzom i Indianom i podpisano pokoj w Paryzu, w wyniku ktorego Francja utracila prawie wszystkie terytoria w Ameryce Polnocnej.

    Koniec wojny, wielkie swieto, zagrozenie francuskie zniknelo... A dupa tam. Wojny maja to do siebie ze sa kosztowne i czesto nawet ich wygranie niewiele daje. Zeby bawic sie w wojne Wielka brytania musiala pozyczyc poltora miliona owczesnych funtow. Czy to duzo czy malo... powiedzmy tak. Odsetki od pozyczki pochlanialy prawie polowe budzetu.

    Co sie robi jak sie ma duze wydatki a brakuje pieniedzy? Tak wlasnie... zaczyna sie majstrowac przy podatkach i clach oraz uszczelniac system :D

    Krol Jerzy III stwierdzil ze skoro wojna byla w obronie kolonii to wypadalo by zeby kolonie sie dorzucily (chociaz w czasie wojny to na nie spadal ciezar utrzymania wojsk) i zaczal od majstrowania przy clach na melase (takie cus z trzciny cukrowej z czego potem robi sie rum lub cukier). Musial sporo czasu spedzac na owczesnym wykopie bo postanowil posluchac zwolennikow krzywej Laffera i w 1764 obnizyc podatek z 6 pensow za galon do 3 pensow za galon... Nie przynioslo to spodziewanych rezultatow a przemyt nadal kwitl w najlepsze. Jak nie pomogla marchewka to siegnieto po kij. Zaostrzono kontrole a sprawy dotyczace przemytu, ktorymi zajmowaly sie dotad miejscowe sady oddano w rece wladz centralnych. Kasa zaczela sie zgadzac ale nastroje juz nie.

    Zwykli szarzy obywatele zdenerwowali sie bo wzrosly ceny, ale zdenerwowaly sie tez miejscowe elity. Wsrod przemytnikow bylo wielu wplywowych przedstawicieli klasy wyzszej. Na pozor szanowanych obywateli ktorzy pod przykrywka legalnych biznesow zajmowali sie kontrabanda. Do tej pory robili to bez problemow bo mieli miejscowych urzednikow i sady w kieszeni, troche trudniej im szlo z "urzednikami z centrali". Wszyscy troche ponarzekali ale sprawa w sumie rozeszla by sie po kosciach.

    Skoro tak dobrze szlo to Londyn postanowil wprowadzic w 1765 kolejny podatek. Od papieru... I tutaj troche sie troche przeliczyl bo "palka sie przegla".

    Takie proste cwiczenie umyslowe... kto uzywa duzo papieru? Raczej nie farmer ktory ledwo potrafil sie podpisac. Kupcy, prawnicy... wydawcy gazet. Tym ruchem Londyn zrobil sobie wroga z lokalnych elit i wydawcow. Gazety zaczely pisac o niesprawiediwosci i ucisku, miejscowi prawnicy zaczeli uswiadamiac ludnosc co do przyslugujacych im praw.

    Zaczelo pojawiac sie haslo "No taxation without representation" czyli w skrocie "opodatkowywani powinni miec wplyw na podatki".

    Zaczal powstawac ruch znany jako "Synowie Wolnosci". Byla to zbieranina roznych ludzi, od miejscowych elit po typkow z pod ciemnej gwiazdy. ich glownym zajeciem bylo przesiadywanie po bostonskich knajpach i knucie. W koncu udalo im sie zorganizowac ludnosc i rozpoczely sie protesty.

    Powiedzmy sobie szczerze ze nie byly to pokojowe demonstracje ;) "Patrioci" zaczeli urzadzac regularne polowania na zwolennikow krola ("lojalistow"). Jedna z ulubionych zabaw bylo oblanie zlapanego smola i wytarzanie w pierzu. Dodatkowej radosci dostarczal fakt ze taki osobnik krzyczal i biegal dookola jak ges. Jak nie dostales za mocno kamieniem albo piescia to raczej nie umarles od takiej operacji, ale pozostawaly trudno gojace sie poparzenia.

    Oczywiscie jak przy kazdej takiej okazji lud staral sie brac pod opieke majatek "zdrajcy".

    Protesty przyniosly czesciowy sukces. Londyn wycofal podatek od papieru, ale pozostal nieugiety w sprawie braku reprezentacji... i wprowadzil "Townshend Acts" czyli podatki, cla, nakaz importu niektorych towarow wylacznie z Wielkiej Brytanii itp. Dodatkowo kasa ktora miala isc na wojsko poszla na zwiekszenie pensji urzednikow tak zeby pozostali wierni Londynowi.

    Oczywiscie znowu doszlo do protestow. Jeden z nich przerodzil sie w tak zwana "Masakre Bostonska"... Chociaz z tym protestem to troche przesada. Troche glupio pisac prawdziwa wersje w podrecznikach, ale 5 marca 1770 pewien pomocnik perukarza zaczal wykrzykiwac w kierunku brytyjskiego oficera zeby ten oddal kase ktora wisi jego szefowi za peruke. Oficer odpowiedzial ze nie wie o czym mowa, a stojacy na warcie przed urzedem celnym szeregowiec warknal na mlodzika zeby stulil pysk i okazal troche szacunku dla brytyjskiego oficera, po czym zdzielil mlodziana kolba i kazal mu spadac.

    Mlody pobiegl na skarge do znajomych i w krotce zebralo sie kilkanascie osob. Ktos zaczal dzwonic w dzwony i po jakims czasie zebral sie spory tlum ktoremu udalo mu sie otoczyc grupke 6 zolnierzy + oficera. Zaczeto w nich rzucac sniezkami, muszlami od ostryg, kamieniami itp. Co smielsi z protestujacych stawali przed karabinami i krzyczeli "No strzelaj do rodaka". W pewnym momencie jeden z zolnierzy dostal w glowe i upuscil bron. Inny bez rozkazu pociagnal za spust. W jego slady poszli nastepni. Zginelo lacznie 5 osob a kilka zostalo rannych. Zeby bylo ciekawiej pierwsza ofiara smiertelna amerykanskiej rewolucji byl marynarz, niejaki Crispus Attucks. Po ojcu murzyn, po matce indianin. Wedlug jednych historykow zbiegly niewolnik, wedlug innych czlowiek wolny.

    Ten incydent stal sie "woda na mlyn" dla zwolennikow rewolucji. Paul Revere opisal go w miejscowych gazetach jako masakre bezbronnego tlumu przez rozwscieczonych brytyjskich zoldakow. Zaczeto rozpowszechniac ryciny przedstawiajace podkolorowana wersje wydazen, zadano kary smierci dla zolnierzy.

    Rozpoczal sie proces... tyle ze problemem bylo znalezienie adwokata chetnego do obrony oskarzanych zolnierzy. Wszyscy zdawali sobie sprawe ze moze sie to wiazac z oskarzeniami o zdrade i jakims pozarem domu albo przynajniej paroma kuksancami w ciemnym zaulku.

    W koncu zolnierzy postanowil bronic John Adams... jeden z przywodcow rewolucji i pozniejszy prezydent USA. Bronil ich na tyle skutecznie ze skazano tylko 2 zolnierzy i to na lagodne wyroki.

    Mijaja 3 lata i w koncu dochodzimy do slynnej "Bostonskiej Herbatki". Londyn znowu zaczal majstrowac przy clach, tym razem na herbate... tzn. zeby nie bylo. Ceny spadly. Poprostu przyznano ulgi celne najwiekszej owczesnej korporacji czyli "Kompanii Wschodnio Indyjskiej". Pozwolilo jej to zalac rynek amerykanski tania herbata i dalo jej praktycznei monopol.

    Wkurzonym kupcom udalo sie przekonac reszte ludzi ze nizsze ceny to straszna rzecz i rozpoczal sie bojkot brytyjskich produktow... swoja droga zainteresowanym polecam doczytac skad sie wogole wzielo slowo "Boycot" bo to tez ciekawa historia :)

    W 12 koloniach protestujacym udalo sie "przekonac" sprzedawcow ze lepszym pomyslem niz handel bedzie odeslanie herbaty z powrotem do Anglii. Jednak w Massachusetts gubernator Hutchinson nie odpuscil i zagwarantowal ochrone kupcom... Jego determinacje moze czesciowo tlumaczyc fakt ze zupelnie "przypadkowo" dwoch z jego synow zajmowalo sie handlem herbata na rzecz kompanii ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Statkek z herbata przybil do brzegu i chociaz kapitanowi torche zmiekla rura na widok tlumu, to prawo mowilo ze kapitan ma 25 dni na wyladowanie ladunku i oplacenie cla, w przeciwnym wypadku grozi mu konfiskata ladunku... i gubernator pozostawal nieugiety. niedlugo do portu wplynely kolejne 3 okrety z herbata a protesty sie wzmogly.

    Przywodca protestujacych byl niejaki Samuel Adams. Postac dosc ciekawa, byl synem browarnika i biznesmenem... tyle ze biznesmenem byl wyjatkowo slabym. Kazdy interes ktorego sie dotknal konczyl sie klapa... ale polityka szla mu juz znacznie lepeij... Ale konczmy watki poboczne bo jest 3:22 w nocy :D

    Przebrana za indian grupa kilkudziesieciu "synow wolnosci" wdarla sie na statek i wyrzucila herbate do wody.

    Wojna wisiala na wlosku i niedlugo doszlo do pierwszych starc "Minute Man" z brytyjskim wojskiem.... ale to temat na oddzielny wpis.

    PS1: Temat oczywiscie przeleciany mocno po lebkach i bez wdawania sie w szczegoly. Jak ktorys z wypokowych historykow ma sily i checi zeby rozwinac i skorygowac bledy to prosze bardzo.

    PS2: Wpisy w tagu beda teraz duzo rzadsze z kilku przyczyn.

    "Pierwsze primo" nie ma w zyciu nic za darmo i wraz z podwyzka zwiekszyl mi sie zakres obowiazkow w pracy i mam mniej czasu.

    "Drugie primo", jest lato i zamiast siedziec przed kompem wole zapakowac sie z zona do samochodu i gdzies sobie pojechac jakis piknik, koncert, plaza czy inne muzeum.

    "Trzecie primo... ultimo" to szczerze mowiac podejscie #moderacja @wykop zniecheca do wkladania jakiegokolwiek wysilku. Mialy byc tak glosno zapowiadane tagi autorskie... nie ma (zreszta czego sie spodziewac skoro nawet zwykle tagi nie dzialaja)... no niema to niema, trudno... Moze przynajmniej moderatorzy beda robili to co podobno lezy w zakresie ich obowiazkow? Wolne zarty. Zglaszanie spamu konczy sie odpowiedzia ze moderator 2T06 nie jest od moderowania. 4500 osob obserwujacych tag to zbyt malo zeby kliknac myszka i wogole to nie przeszkadzaj w piciu herbatki i spadaj na drzewo. Wychodze wiec z zalozenia ze skoro wykop ma to w dupie to nie bede sie kopal z koniem.

    #historia #usa
    pokaż całość

  •  

    Szanuje zydow. Ostatnio chrzesniak meczyl mi dupe zeby kupic mu telefon. Niech zna serce "wujka z Ameryki". Dlugo sie nie zastanawiajac poszedem do zyda bo "Zyd cene zawsze ma najlepsza" i sie nie zawiodlem. Pyk pyk, kod rabatowy z okazji dnia ojca i odblokowany Nexus 5X 32gb + oslonka na wyswietlacz za 269$. Nawet niezle cebuladeal... tyle ze jeszcze bede musial prawie godzine poczekac na zlozenie zamowienia.

    Jak sie okazuje w weekend bylo swieto Szawuot (takie polaczenie swietowania przekazania Tory Mojzeszowi z dozynkami u chrzescijan znane jako Zielone Swiatki) i z okazji swieta sklep zamkniety i to nie ze sklep "fizyzyczny". Zadnego oszukiwania Boga i zarabiania w swieta, zadnego zatrudniania "szabas gojow". Sklep internetowy tez pozamykany. Klikasz kup i wyswietla sie komunikat ze czekaj do 21:45 w poniedzialek. Jak swieto to swieto i nie ma ze boli ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #podrugiejstroniebajora

    #zakupy #telefony #bojowkaandroid #nexus #nexus5x

    #judaizm #zydzi
    pokaż całość

    +: g........e, adhezja +162 innych
  •  

    Na wiele rzeczy mozna w stanach narzekac (w nastepnym wpisie #podrugiejstroniebajora znowu bede narzekal na drogi :D) ale jezeli chodzi o poziom obslugi klienta to przewaznie jest naprawde zajebisty. :)

    Jakis czas temu zepsul mi sie samochod. Generalnie do domu dojechal a potem juz nie odpalil. No trudno, co zrobic... jak sie jezdzi to sie psuje. Tyle slabo ze padl bez zadnego ostrzezenia.

    Przyjechal pan z holownikiem i z usmiechem na ustach (i petem w ich kaciku) zaciagnal mnie do najblizszego mechanika. Ja z troche mniejszym wyciagnalem pieniadze :(

    Tak na marginesie dla wszystkich tych co maja taki pomysl zeby kupic w stanach grata i zrobic sobie wycieczke (dosc czesty temat w prywatnych wiadomosciach), za samo trzasniecie drzwiami panowie kasuja jakies 80$ + 1-1,5$ za mile.

    A u mechanika jak to u mechanika. Pan pokiwal glowa, podrapal sie po czole i angielskim gorszym od mojego "Panie idz ze mie pan z tont. Zadzwonie za dwie godziny z diagnozo". Jak powiedzial tak zrobilem i faktycznie za dwie godziny rozmowa. "Panie, urwal sie panu wihajster od bulbulatora 600$ czesci i 300$ robocizna, jutro do odbioru". No trudno mysle, rob pan.

    Za godzine telefon ze jak porozkrecal to widzi ze wypadalo by jeszcze wymienic uszczelke pod tentegesem i to by bylo dodatkowe 12.5$ i czy robic? Rob pan. Lepiej przy okazji niz za 2 miesiace specjalnie ppo to przyjezdzac.

    Po wielu latach doswiadczen z polskimi "fachofcami" przezylem pierwszy szok. Mialo byc jutro i rzeczywiscie bylo jutro, cena taka na jaka sie umawialismy, zanim cos dorzucone to skonsultowane. Czesci nowe "a co pan wolisz", czesci stare "chcesz to bierz", wszystko na rachunku z rozpisaniem na pozycje i czas. Milo mnie to zaskoczylo ale w sumie nic nadzwyczajnego. W Polsce tez dalo sie znalezc uczciwych fachowcow (tyle ze trzeba bylo dlugo szukac).

    Tak swoja droga przecietnie warsztat w Bostonie kasuje jakies 50-60$ za godzine "machania kluczami" a za diagnostyke biora jakies 80-100$.

    Najwiekszy "szok kulturowy" mial dopiero nadejsc... 3 miesiace i niecale 20 000 kilometrow pozniej znowu to samo. Te same objawy. Jechal jechal i przestal. Troszke sie zdenerwowalem no ale coz. Dawaj do mechanika.

    Dzwonie do warsztatu i odebral jakis inny (nawet rozmawial po angielsku ( ͡º ͜ʖ͡º) ). Mowi ze zamkniete ale zebym zostawil samochod i kluczyki na placu przed warsztatem i rano rzuci okiem. No dobra.

    Jako ze kontakty z "fachowcami" nauczyly mnie podejrzliwosci to mysle sobie... nie bede sie poki co wychylal z wyklocaniem. Poczekam czy bedzie mi sie staral wcisnac ten sam kit.

    Rano pan mechanik zadzwonil i taka opowiesc...

    "O Panie... patrze kto tu panu tak spierdolil a w systemie wyszlo ze to my 3 miesiace temu ;). Jak ja to usluga na gwarancji. 0 kasy za czesci i robocizne, dodatkowa diagnostyke (czy poprzednio nie usunal tylko objawu zamiast przyczyny), laweta i samochod zastepczy na ich koszt. Jak wyjdzie cos nowego przy okazji diagnostyki to biora tylko za czesci bez robocizny.

    Az mi sie przykro na zrobilo... caly moj przebiegly plan jak osaczyc mechanika i probowac go naciagnac na zjazd z ceny poszedl kozy pasc. Lata doswiadczenia z walk o reklamacje czy zwroty poszly na marne. Cala moja wiedza i dziedzictwo kulturowe okazalo sie byc niepotrzebne. Nawet nie zdazylem kwitu z szuflady wyciagnac.

    Nie wiem jak zyc, mam depresje ;)

    #podrugiejstroniebajora

    #motoryzacja #mechanikasamochodowa #reklamacja #truestory
    pokaż całość

    +: Hdrunked, D..............a +2382 innych
    •  

      @artur1792: niestety też miałem taki przypadek, objaw był taki że napięcie ładowania spadało do poniżej 12V nie wiedzieć czemu. Oddałem do ponoć bardzo dobrego zakładu który zajmuje się eletryką. To co zrobili to zregenerowali mi alternator i jak odbierałem auto to próbowali mi wcisnąć że to tak powinno być że jak włącze światła nawiew w aucie i otwieram szybę to będzie tak spadać. Ja im mówię że gówno prawda i że wcześniej tak nie było,a oni swoje i że ja się nie znam. A więc mówię im że niech popatrzą na to z mojej strony, oddałem im auto z usterką i odbieram z usterką i mam za to zapłacić ponad 300 PLN?
      To mówię im że wg. mnie to oni nic nie zrobili a ja muszę zapłacić, dostali piany, nawet nie chcieli rozmawiać a proponowałem że zostawię auto aby to dobrze zdiagnozowali i że zapłacę za tą niepotrzebną regenerację alternatora.
      Oczywiście usterkę znalazłem sam, okazało się że gniazdo bezpiecznika jednego z urządzeń było wadliwe (miało zwarcie) i robiło takie klocki.
      Naprawa za maks 50 PLN.
      pokaż całość

      +: a.......2
    •  

      @Taco_Polaco:
      Jakbym czytał swoje przemyślenia o mechanikach :) Choć czasem zdarzają się perełki - ostatnio w moim gracie przedziurawiła się plecionka przy bulbulatorze, trzeba było wymienić i podczepić 3 sepulki. Trafiłem na warsztat wyglądający jak scenografia do kolejnej części "Hostelu" - barak, w środku radziecki piecyk opalany drewnem i dwóch osmolonych wąsatych januszy.

      Koniec końców janusze załatwili sprawę z dnia na dzień i policzyli grosze. Po godzinie wróciłem z reklamacją, bo kierownica zaczęła szaleć - podobno przypadkowa zbieżność - ale janusze zrobili swoją magię i zamienili koła tak, że się uspokoiła, w ramach darmowego bonusu. Nawet w państwie antyludzkim zdarzają się miłe zaskoczenia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (85)

  •  

    Ostatni poniedzialek maja to w USA "Memorial Day" czyli dzien pamieci o wszystkich ktorzy polegli podczas sluzby w silach zbrojnych USA. Druga okazja to Veterans Day przypadajacy zawsze 11 listopada (ale to juz jest swieto bardziej ogolne bo dotyczy wszystkich sluzacych w silach zbrojnych a nie tylko poleglych).

    Generalnie prawie kazdy kraj ma jakas odmiane takiego dnia wiec nie jest to nic specjalnie nadzwyczajnego, ale jest okazja do omowienia dwoch symboli.

    Pierwszy to flaga POW / MIA.

    Ci ktorzy byli w USA dluzej niz przez kilka godzin i mieli okazje wyjsc poza lotnisko (a czesto nawet nie musieli) mieli okazje zobaczyc druga najczesciej wystepujaca flage w USA (tak, to ta czarno-biala).

    Podczas wojny w Wietnamie organizacja zrzeszajaca rodziny POW / MIA uznala ze o poleglych przypominaja cmentarze i pomniki, ranni przypominaja sama swoja obecnoscia a przydal by sie jakis symbol przypominajacy o POW (jencach wojennych) i MIA (zaginionych w akcji).

    Tak na marginesie... Wojna w Wietnamie byla ta gdzie POW / MIA bylo akurat stosunkowo niewielu. Do wietnamskiej niewoli dostalo sie 766 zolnierzy a zaginelo 1,719. W porownaniu do II WS (POW -124,079 MIA - 30,314) czy nawet wojny w Koreii (POW - 7,140 MIA - 8,025) byly to liczby male.

    No ale wracajac do flagi. Powstala 1971 a jej tworca byl Newt Heisley, pilot z czasow II WS. Jej symbolika jest dosyc prosta i nie ma tutaj co tlumaczyc. Czarna flaga z bialym okregiem w srodku a na okregu widoczna sylwetka mezczyzny na tle wiezyczki strazniczej i drutu kolczastego. Napis "POW MIA - YOU ARE NOT FORGOTTEN" i symbol organizacji zrzeszajacej rodziny.

    Jest to jedyna flaga (oprocz amerykanskiej) ktora moze byc wieszana w kongresie USA i przed bialym domem. Jezeli jest umieszczana wraz z flaga USA na jednym maszcie to musi byc ponizej i nie moze byc wieksza od flagi panstwowej.

    Drugi symbol jest troche bardziej rozbudowany.

    Bardzo czesto przy okazji Memorial Day (ale nie tylko) na wszelkich "uroczystosciach ku czci" wznoszony jest toast za jencow / zaginionych i przy wejsciu umieszczany jest tez specjalny stol.

    Sa dwie wersje (troche sie rozniace), ale symbolika jest podobna.

    Pusty okragly stol (symbolizujacy niekonczaca sie troske) z bialym obrusem (czystosc motywow wstepujacych do wojska), jedna czerwona roza (przelana krew oraz czekajace rodziny) i czerwona wstazka (milosc do kraju). Zolta swieca z zolta wstazka (wiara w odnalezienie i polczenie z rodzina).

    Na stole jest tez odwrocony kieliszek (na znak tego ze zaginiony nie moze wzniesc toastu) i talerz z sola (lzy rodziny) i cytryna (cierpki los). Do tego czarna serwetka (pusta jaka po sobie zostawili) i Biblia (symbol wiary w sile wyzsza i przysiegi skladanej "One nation under God").

    Czasem jest wersja z 6 krzeslami i czapkami (po jednym dla kazdych z 5 formacji: armia, marynarka, lotnictwo, marines, straz przybrzezna i jeden dla cywili).

    Kiedys pod tagiem bedzie o podejsciu do weteranow wojennych (zarowno pozytywy jak i negatywy)

    #podrugiejstroniebajora

    #usa #wojsko
    pokaż całość

  •  

    Ech mireczki... Mowia ze od przybytku glowa nie boli, a to nie prawda. Zaczal sie dlugi weekend (w poniedzialek w USA jest Memorial Day czyli dzien pamieci o wszystkich ktorzy polegli sluzac w amerykanskich silach zbrojnych) wiec czas ruszyc dupe gdzies za miasto.

    Jednym z najwiekszych plusow przeprowadzki do stanow jest przyroda.

    Trzeba przyznac ze Nowa Anglia jest wyjatkowo ladna (zwlaszcza jesienia ale teraz tez jej nic nie brakuje). Krajobrazowo i przyrodniczo dosc zblizona do Polski, ale wszystko jakby bardziej skondensowane. Z jednej strony ocean z ladnymi plazami, pare minut samochodem i jestes "na mazurach" i mozesz sie rozbic nad jednym ze 180 jezior a jak ci sie znudzi to mniej niz godzinka i masz do wyboru "Bieszczady" albo "Tatry" albo bagniste puszcze przypominajace "Bialowieze"...

    No i tutaj powstaje problem... gdzie jechac i co zobaczyc. Bylo by jedno to czlowiek nie mial by wyboru i problem sam by sie rozwiazal ( ͡º ͜ʖ͡º)

    W ten weekend raczej nie bedzie dlugiego wpisu w #podrugiejstroniebajora bo pewnie jednak na cos mi sie uda zdecydowac :)

    #usa #przyroda #gory #plazaboners

    No i w sumie to jednak #chwalesie i #wygryw ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

    Gdzie jechac?

    • 923 głosy (40.54%)
      Gory
    • 546 głosów (23.98%)
      Jeziora
    • 568 głosów (24.95%)
      Ocean
    • 240 głosów (10.54%)
      Lasy
    •  

      @Ilythiiri: No poza huraganami to nawet jakos to wyglada ;)... Tyle ze nie spelnia twojego wymagania co do pieniedzy ;)

    •  

      @Taco_Polaco: No, z tym jest cienko. Tzw. jak patrzyłem to średnie zarobki w moim zawodzie to ~90 000 dolarów rocznie, więc teoretycznie mogę mieć to w dupie. (tyle ,że zawsze muszę brać pod uwagę drugą połówkę, żeby mi głodem nie przymierała)

      Ale suma sumarum i tak jest lepiej (według statystyk) niż w Polsce.

      W sumie to będąc szczerym to mnie USA trochę przeraża. Kraj w którym ludzie bez samochodów nie funkcjonują. W Polsce mógłbym teoretycznie żyć bez auta. W USA to chyba do sklepu bywa z 10-20km ( ͡° ʖ̯ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (45)

  •  

    Ej @moderacja Czy jezeli 2T06 uwaza ze slowa "debil", "kretyn", "idiota", "twoja matka to prostytutka", "jestes ubeckim pomiotem" nie sa obrazliwe i nie sa powodem do usuniecia komentarza to moge mogl bym tak napisac o moderatorach albo @m__b albo @a__s i nikt sie nie obrazi?

    Tak pytam z ciekawosci.

    Swoja droga pare miesiecy temu zapowiadaliscie hucznie wporwadzenie tagow autorskich i do tej pory jakos postepow nie widac (nie mowiac o naprawie normalnych tagow zeby dalo sie archiwum przegladac).

    Nie dosc ze daliscie ciala z wporwadzaniem udogodnien to dodatkowo jak ktos prowadzi tag autorski i zglasza jak ktos nim spamuje to moeracja (w postaci 2TO6) stwierdza ze 4500 uzytkownikow to chuj nie liczba i "pierodle nie bede moderowal".

    Chyba gdzies po drodze zgubiliscie rozum i godnosc czlowieka.

    #moderacjacontent
    pokaż całość

    +: h.........s, mikii77 +117 innych
  •  

    Jest taka opinia o amerykanskich samochodach ze nie potrafia skrecac... I ja sie z nia zgodze (przynajmniej jezeli chodzi o starsze modele, bo ostatnio sie poprawilo i kilka wspolczenych amerykanskich fur spokojnie skopalo by dupy swoim europejskim odpowiednikom). W dzisiejszym wpisie #podrugiejstroniebajora nie bede mowil o konkretnych samochodach, ale chcialem sie podzielic (subiiektywnymi) przemysleniami dlaczego amerykanska motoryzacja wyglada tak a nie inaczej i czemu rozni sie od europejskiej.

    Z gory przepraszam za chaos ale jestem po ktoryms z koleii drinku (dostalem dzisiaj awans, 25% podwyzki i bede robil duzo ciekawsze rzeczy wiec czuje sie usprawiedliwoony :P... Mirko pij ze mna kompot)

    Amerykanska motoryzacja rozni sie od europejskiej z jednej prostej przyczyny... powstala w zupelnie innych warunkach.

    Popatrzmy na Europe. Jak ktos ogladal ostatnie docinki "architecture is a good idea" o "niewidzalnych zabytkach" czyli o planowaniu przestrzennym, to wie ze w Europie uklad ulic / drog siega czesto glebokiego sredniowiecza. Krete, waskie drogi ktore wymagaja malych zwinnych samochodow. Dodatkowo duza gestosc zaludnienia, zanlezc w Europie obszar gdzie po przejechaniu 5km nie spotkasz drugiej osoby to cud, w zwiazku z tym jak masz warsztat samochodowy to sila rzeczy ma w w promieniu kilkunastu minut jazdy kilkuset potencjalnych klientow. Do tego masz Niemieckie autostradki gdzie mozesz sobie smigac bez ograniczen, wiec jest gdzie pocisnac.

    W #usa sytuacja przedstawia sie zgola inaczej. Poza paroma miastami na wschodnim wybrzezu gdzie kolonizacja nastapila dosc wczesnie, reszta kraju byla "cywilizowana" raczej pozno. Wolna przestrzen nie stanowila zadnego problemu a wiekszosc drog byla wyznaczana niemal od linijki i miala (jak na europejskie standardy) bardzo szerokie pasy. Poza paroma aglomeracjami (glownie na wybrzezach) gestosc zaludnienia w USA jest raczej niska.

    Sam Texas gdzie zyje jakies 26 milionow ludzi jest wiekszy od dowolnego panstwa Unii. Przejazd z jednego jego konca na drugi to mniej wiecje taka odleglosc ja z Wencji do Amsteramu (po drodze mieszka kilka razy wiecej ludnosci).

    W telegraficznym skrocie. Drogi sa proste i dosc szerokie. Typowa amerykanska trasa ma 6 zakretow z czego 4 maja 90 stopni i znak STOP. Z domu na osiedlowke, z osiedlowki na glowna, z glownej na autostrade i potem znowu z autostrady na glowna z glownej na lokalna. Samochod ktory ma skomplikowane zaiwieszenie dajace rade pokonywac ostre zakrety z duza szybkoscia okazuje sie dosc bezuzyteczne a sporo kosztuje i jak sie zepsuje to wymaga specjalisty (do tego jeszcze wrocimy)

    Jak jestesmy przy szybkosci. Ograniczenia szybkosci w USA sa duzo nizsze niz w Europie. Najwyzsze z jakim sie spotkalem to 75mph czyli jakies 120km/h... ale w wiekszosci stanow blizej im do 100-110km/h. Wbrew temu co pisza na wypoku, policja czajaca sie w krzakach to nie jest tylko domena Polski ;) W stanach policja lubi sie czaic na poboczach autostrad a w mniej zaludnionych terenach patroluja drogi z powietrza.

    Niska gestosc zaludnienia powoduje ze czesto nie oplaca sie stawiac normalnego zakladu mechanicznego bo nie ma wystarczajacej ilosci klientow, wiec zyskuja tutaj samochody ktore sa proste i potrafi je naprawic byle redneck.. a najlepiej jak by sie wogole nie psul. Jak zrobic samochod ktory sie nie psuje? Jest jedna prosta metoda... Wrzucic silnik ktory ma 5.5 litra i 250 koni (ale zbiera sie jak malo ktory europejski) i obicac elektronike ;)

    Turbo to tylko dodatkow komplikacja i problemy, lepiej dorzucic dodatkowy litr czy dwa wolnossacej pojemnosci ale miec konstrukcje prosta i bez "turbo dziury". Ze wiecej pali.... "Bitch please"... Bedac przedstawicielem klasy sreniej za godzine pracy ma 80 litrow paliwa.... Wole miec wolnossace 5.5 litra 250 koni niz 1.1 bi turbo ecoboost z ta sama moca ;). Swoja droga... samochody w USA przewaznie wystepuja w 1-2 wersjach silnikowych. 3 to juz rzadkosc. ROznia sie przedewszystkim wyposazeniem (do tego znowu wrocimy)

    Roznice ladnie widac w samochodach kotre dostepne sa na obu rynkach (jak Civic czy Focus). Przykladowo Ford Focus MkI w Europie zaczynal sie na 1.4 i konczyl na 2.0 w USA zaczynal sie na 2.0 a druga wersja bylo 2.3.
    .
    Generalnie amerykanski samochod nie musi skrecac bo zakretow nie ma. Nie musi byc szybki bo policja zaraz cie zlapie, jedyne co ci pozostaje jako rozrywka to zbieranie sie z pod swiatel na prostej i tutaj amerykanskie samochody sprawdzaja sie wysmienice ;)

    Kolejna roznica to "maunal" vs "automat"... Jak ktos nie jezdzil w USA to nie wie co to sa korki. Ja dzisiaj jadac do pracy i z powrotem + zakupy przestalem w korkach 4,5 godziny (mimo 5 pasow autostrady). Musial bym byc ciezko uposledzony umyslowo zeby przez 4,5 godziny wahlowac luz - 1 - 2 - 1 - luz. Manuale owszem wystepuja ale glownie w pickupach i w zabawkach (ale to przeaznie jest przynajmniej 2 samochod w rodzinie).

    Jeszcze jedna rzecz... Kilometry, kilometry, kilometry. Dlugie trasy w USA to nic nadzwyczajnego. Sam jezdzilem np. 150 kilometrow w jedna strone do IKEA... Jak robisz 300 kilometrow po biurko, po prostej drodze to masz w dupie jak samochod trzyma sie na zakretach, bardziej obchodzi cie jak wybiera dziury (I tutaj sprawdzaja sie miekkie zawieszenia).

    Podsumowujac. Kupowanie (starego) amerykanskiego muscle car w Europie to jakies nieporozumienie. Dostaniesz cos co duzo pali, jest ciezkie do zatankowani i nie skreca. Taka sama pomylka jest kupowanie M3 w stanach... placisz 2 razy wiecej niz za wypasionego Mustanga czy Camaro a na prostej i tak dostaniesz w dupe. Na zakret na ktorym wygrasz mozesz czekac kolejne 200 kilometorw ;)

    #motoryzacja #samochody #musclecars
    pokaż całość

    źródło: muscledrive.net

  •  

    O ile w USA na poludniu drogi maja swietna nawierzchnie o tyle na polnocy, po zimie dziura na dziurze dziura pogania. Cytujac byla pania minister... "Sorry, taki mamy klimat". Jest taki okres kiedy dziury po zimie juz sa a jest jest jeszcze zbyt zimno zeby mozna bylo porzadnie latac nawierzchnie, albo trzeba zerwac asfalt zeby zrobic cos z instalacjami pod ulica, ale potem z jakiegos powodu jest przerwa w robotach i wypadalo by udostepnic ulice kierowcom. Co sie wtedy robi? Wtedy dziure przykrywa sie gruba (2,5cm), metalowa plyta :D

    Teoretycznie wystepuja w wielu rozmiarach od 1,2x1,2m w zwyz ale przewaznie nikt sie nie bawi w "polsrodki" tylko klada wazaca ponad 3 tony plyte 1,8 x 6m (a jak jest potrzeba to i kilka zespawanych ze soba) i tak sobie lezy czekajac na lepsze dni.

    Przepisy mowia ze taka plyta powinna byc dookola zabezpieczona asfaltem zeby sie nie przesuwala i nie wystawala ponad nawierzchnie i zaleca sie pokrycie warstwa przeciwposlizgowa, no ale i z jednym i z drugim bywa roznie. Z jednej strony robia troche halasu i sa sliskie (zwlaszcza po deszczu) co w samochodzie jeszcze da sie przerzyc ale podbicie kola i wyladowanie na mokrej stali to niezly test dla umiejetnosci motocyklisty ;) Z drugiej i tak lepsze to niz dziury.

    Dodatkowy plus jest taki ze jezeli robotnicy robia cos z instalacjami i zajmuje im to kilka dni, to czesto pracuja w nocy a w ciagu dnia pas jest zabezpieczony plytami i dostepny dla samochodow.

    Teoretycznie taka plyta nie powinna lezec dluzej niz miesiac, ale to teoria i w "nadzwyczajnych przypadkach" potrafia przelezec caly sezon od wczesnej wiosny do poznej jesieni

    #podrugiejstroniebajora
    #drogi

    PS: Maturzystom zycze powodzenia... ale poczekajcie na sesje ;)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Mirki. Dzisiaj pytanie do obserwujacych #podrugiejstroniebajora
    Prowadze ten tag prawie dwa lata, a jego popularnosc przerosla moje najsmielsze oczekiwania. Jak go zakladalem to liczylem ze bedzie go obserwowac 10-20 osob, 50 to mial byc sukces a 100 to cud. "Stan na dzis" to 4283 osoby obserwujace tag. Nawet zakladajac ze polowa z nich to "martwe konta" to i tak calkiem niezly wynik.

    W sumie wlozylem w wpisy jakies 200-300 roboczogodzin samego pisania (ile poszlo na zbieranie informacji to nawet nie licze). Jak by nie patrzec kupa pracy a jedyna kopia sa serwery wypoku. Szkoda by mi bylo wlasnej roboty gdyby pewnego dnia okazalo sie ze po kolejnej "naprawie tagow" wszystko zniknelo... a nie jest to znowu wersja specjalnie nieprawdopodobna ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Zastanawialem sie w zwiazku z tym czy nie zebrac tego wszystkiego do kupy, popracowac troche nad tym i zrobic jakis zbior krotkich felietono - reportazy czy jakis "alfabet taco_polaco" z porozwijanymi haslami.

    Jak bym chcial cos takiego zrobic to trzeba jednak poprawic beldy stylistyczne i orty, rozwinac niektore wpisy (albo dolozyc do nich nigdy nie napisane czesci) czesc wywalic, ustawic w odpowiedniej kolejnosci itp.

    Zastanawiam sie ile osob bylo by potencjalnie zainteresowanych przeczytaniem czegos takiego i w jakiej formie?
    Jezeli miala by to byc wersja papierowa to musiala by pewnie kosztowac z 10-15 pln zeby pokryc koszty druku, korekty itp.
    Jezeli ebook to dostepny za darmo z mozliwoscia zostawienia jakiegos dobrowolnego "napiwku".

    Z gory zakladam ze jakiekolwiek proby zarobienia na wydawaniu ksiazki w Polsce wydajac pieniadze w USA to idiotyzm bo z fiansowego punktu widzenia lepiej by bylo chociazby smazyc hamburgery za minimalne przez te 300-400 godzin i zarobic te 3k$ niz sie pieprzyc z takimi rzeczami. Mam nadzieje ze poprostu nie doloze do interesu lub ewentualnie przy dobrych wiatrach zarobic na butelke jakiejs whiskey do opicia "sukcesu wydawniczego".

    W zwiazku z tym pozwalam sobie przeprowadzic ankiete (dla uzytkownikow apki w komentarzach).

    PS: Chcial bym na podstawie tych odpowiedzi wyciagnac jakies wnioski, wiec prosil bym zeby zdecydowac sie na jedna (najbardziej prawdopodobna) opcje.

    PS2: Za inspiracje chcialem podziekowac @jankotron bo ze swoim Jankostory pokazal ze mozna :)
    pokaż całość

    Lepiej sprzedac ksiazke czy kolegow?

    • 523 głosy (23.76%)
      Nie wyglupiaj sie z ksiazka tylko dodawaj nowe wpisy na nowe tematy
    • 432 głosy (19.63%)
      Chetnie wezme papierowa za tyle ile bedzie kosztowac (pewnie cos kolo 15pln+ wysylka krajowa))
    • 317 głosów (14.40%)
      Jak dasz ebooka za darmo to sciagne ale szkoda mi kasy / jestem zbyt leniwy zeby cos wplacic
    • 672 głosy (30.53%)
      Sciagne ebooka i wplace ci na browara bo lubie twoje wpisy
    • 257 głosów (11.68%)
      Nie jestem w stanie przyswoic wiecej niz pol strony tekstu na raz wiec ksiazki mnie nie interesuja
  •  

    Mireczki, dzisiaj w #podrugiejstroniebajora drobna roznica kulturowa dzieki ktorej mozna wyjsc w stanach na "buraka". Tak sie jakos przyjelo w Polsce ze jak placisz i obierasz reszte / rachunek to przewaznie jedna osoba kladzie na tacce (fachowo nazywanej bilonownica) albo na ladzie a druga je z tamtad odbiera i jest to zupelnie normalne.

    W stanach wymiana przebiega (w wiekszosci wypadkow) "z reki do reki" a polozenie pieniedzy zamiast wreczenia ich kasjerowi / sprzedawcy moze byc odebrane jako zachowanie niegrzeczne, sugerujace ze uwazasz sprzedawce za kogos gorszego, czy wrecz brzydzisz sie go dotknac. Nastepnym razem jak bedziecie ogladac jakis film / serial ze stanow to proponuje zwrocic uwage na sposob placenia (i czesto na brak tacek).

    Powiedzmy sobiee szczerze. Nikt z tego powodu afery raczej nie bedzie krecil, ale w ogolnej ocenie mozna dostac -1 do kultury. Mi tam jest osobiscie wszystko jedno, ale jak mawiali starozytni "si fueris Romae, Romano vivito more". Na szczescie problem sam sie powoli rozwiazuje w zwiazku z placeniem karta i kasami samoobslugowymi :D

    W sumie #ciekawostki #usa i troche #savoirvivre
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Taco_Polaco

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)