Grafik beztalencie. Coś jak Mark Selby uprawiający snooker.

  •  

    Jeśli Skyler z #breakingbad była wkurwiająca to Hannah z #dark wyznaczyła zupełnie nowe standardy.

    •  

      @guest: Za bardzo uprościłeś. Od momentu, kiedy Walt przestał się liczyć z jej zdaniem i pokierował rodziną po swojemu (znaczy - kazał się dostosować do tego, że on jest teraz królem wszystkiego), to się baba zwyczajnie zbuntowała i najpierw poszła w długą a potem oddała pieniądze, które w jej rozumieniu zniszczyły jej poprzednie życie. Mimo wszystko nie trwało to długo i po jakimś czasie wróciła do "normalności Walta" i się podporządkowała, żeby jeszcze bardziej nie zaszkodzić synowi.

      Istota BB polega na tym, że tam każda jedna postać jest ZŁA. Skylar w swojej zdradzie nie jest kimś wyjątkowym, zwyczajnie ona poszła w długą jako kobieta podczas gdy pozostałe postaci robiły inne złe rzeczy. Nie możesz usprawiedliwiać Walta, że biedak ma raka itp., gdy do swojego królestwa dochodzi po trupach.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    pokaż spoiler Jak dla mnie to nadal wszystko poszło po staremu, czyli Marta z Jonasem nic nie zmienili w ostatnim odcinku. Skoro jako dzieci widzieli się w szafie/piwnicy, to znaczy, że ich starsze wersje już się kiedyś "zbuntowały" i spróbowały przechytrzyć system. Właśnie dzięki temu wydarzeniu tak ich do siebie ciągnie we wszystkich światach. Nie opuścili pętli, a jedynie wykonali swoje zadanie.

    Początek jest końcem, a koniec początkiem.

    #dark
    pokaż całość

    •  

      @naziduP: Doskonałość całego serialu polega właśnie na tym, że nawet tak zdawałoby się naciągana puenta może być prawdziwa - to dla widzów, którzy się nie pogodzą z tym, że Jonas i Martha z pierwszego sezonu nie zaistnieją już w ogóle.

      Z tym, co napisałeś, kłóci się ostatnia scena, w której to Hanna ma w brzuchu jakiegoś tam przyszłego Jonasa, natomiast Martha nie ma się z kogo urodzić, a już na pewno nie z Kathariny, ponieważ ona siedzi sama i na zaciążoną nie wygląda. pokaż całość

  •  

    #dark Nigdy nie powstanie serial z lepszą historią gdzie:

    pokaż spoiler Historia do kolejnych sezonów jest pisana w trakcie grania już na ekranie wcześniejszych, takie pisanie w locie często nie wychodzi na dobre, patrz GoT. Niemcy mieli w 2017 roku (pewnie 33 lata wstecz też ( ͡° ͜ʖ ͡°) gotowy scenariusz od A do Z, którymi w częściach dzielili się co rok i mamy to co mamy pierdzielony Majstersztyk, gdzie jak już się ogarnie historię pozna i zacznie go się oglądać znów od początku, to zauważymy że każda z czynności prowadzi do tego splotu poplątania z pomieszaniem, który im bliżej końca tym coraz delikatnie zaczyna się klarować. Chylę czoła, wpaść na taki pomysł to jedno, ale zrealizować to drugie i wszyscy którzy mają do czynienia z filmowaniem wiedzą jak trudno przedstawić to co mamy w głowie nasze wizje, finalnie na taśmę filmową. Chylę czoła, dla mnie nr 1 pozostanie breaking bad, ale ten tytuł zajmuje specjalne miejsce na mojej liście obejrzanych seriali.No i zacząłem się uczyć od grudnia 2017 niemieckiego ze względu na ten serial, no i tryharduję mocno, bo niedługo się przymierzam do Goethe-Zertifikat B2. A moim małym marzeniem jest dupnąć ten serial bez niemieckich napisów i ślęczeniem ze słownikiem jednocześnie. Musiałem z siebie to wylać. Danke schön und bis bald. (づ•﹏•)づ Czuję pustkę po tym serialu, to takie głębokie jak ten obrazek z dzieciakiem co przeszedł wiedźmina 3 xD. A jeśli chodzi o komentarze typu nie zesraj się itd. to już dawno poszło, także musztarda po obiedzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■.
    pokaż całość

  •  

    Czuję pustkę.
    Dawno nie wciągnąłem się w jakąś historie tak mocno.
    Zazwyczaj jakiekolwiek wątki romantyczne mnie nudzą i przeszkadzają. Tutaj relacja Jonasa z Martą wywierała na mnie największe wrażenie. Aż pytalem się sam siebie "co ci kurwa jest". Nie wiem czy to zasługa tych młodych aktorów czy samej historii, ale miałem wrażenie jakbym przeżywał to wszystko razem z nimi i czuł to co oni czują.
    Dla mnie majstersztyk.
    #dark
    pokaż całość

  •  

    pomóżcie proszę zrozumieć mi 2 kwestie

    pokaż spoiler 1. Co zadecydowało że w świecie 0 Marta nie istnieje? Gdy Ulrich przeniósł się w czasie po raz pierwszy, Marta była już nastolatką. Chyba nie pamiętam wszystkich wątków bo nie mogę sobie ułożyć tutaj żadnego ciągu wydarzeń który by wymazał jej narodziny.


    pokaż spoiler 2. Skąd się wzięły trzecia młoda Marta? Ta ze świata Jonasa zostala zastrzelona w dzień apokalipsy. Natomiast chyba w s03e05 jest scena w której Marta i Jonas są w domu Ewy i wchodzi kolejna młoda Marta, która zabija Jonasa.


    #dark
    pokaż całość

  •  

    Mireczki dajcie jakieś dobre podsumowanie/przypomnienie drugiego i pierwszego sezonu Dark. Trzeba sobie odświeżyć przed 3 sezonem, a czasu na obejrzenie dwóch sezonów brak.

    #netflix #dark #ogladajzwykopem

    +: D3v0
  •  

    ---uwaga spoilery z 3 sezonu DARK---

    Oglądnąłem uważnie 1 i 2 sezon dwa razy, teraz skończyłem trzeci i jestem trochę zawiedziony. Wiele wątków nie zostało wyjaśnionych / rozwiniętych, a jeszcze więcej wątków okazało się zbędnych w kontekście zakończenia. Nie podobały mi się też elementy bardziej "fantastyczne" typu nieśmiertelny Jonas który nie może strzelić sobie w łeb bo "przeznaczenie" albo motyw że para głównych bohaterów jest jakoś magicznie połączona i widzi się w szafie. Odebrało to realizm, tak skrupulatnie budowany przez pierwsze dwa sezony. Samo natomiast zakończenie było jakieś dziwnie proste, szczególnie biorąc pod uwagę co to za serial. W gruncie rzeczy bohaterowie byli po prostu zmęczeni tym co się odjaniepawla i dążyli do samobójstwa, co im się w końcu udało. Chyba, że nie ogarniam jakiegoś głębszego sensu/przesłania.

    #dark #seriale #netflix
    pokaż całość

    •  

      @Kutalongest: nie moze sobie strzelic w leb, bo nie mogl zmienic przeszlosci, ktora jyz sie wydarzyla - tak samo Urlich nie mogl zabic Helgego a Kaharina swoja mame. Koniec jest taki, ze gdy w swiecie zerowym (rzeczywistym) Tannhaus nie zbudowal maszyny to w ostatniej scenie zabraklo Nielsenow, ktorzy przez to sie nie urodzili. Do zakonczenia wszystkiego dazyl Adam, Ewa ciagnela cykle w nieskonczonosc ale oboje nie mieli racji w swoich postepowaniach, dopiero w ostatnim odcinku uswiadamia to Adamowi Claudia.

      To nie jest serial dla wszystkich ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Wczoraj się podobno brzydko dodało, więc spróbuję inne dodać korzystając z lepszego zasięgu( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #gravel #rower

    źródło: IMG_20200702_134612-02.jpeg

  •  

    #dark #seriale #netflix

    Lista wydarzeń, która zrobiła na mnie największe wrażenie:

    pokaż spoiler 1. Nikt nie wspomina o Katharinie, która w 1986 roku kończy marnie, zresztą razem z Urlichem
    2. Motyw kilku "równoległych" prób pozbycia się Helge Dopplera przez Urlicha - gdy Urlicha wsadzają do 4 ścian w 1955, uznajemy to za zwyczajny bieg wydarzeń, aczkolwiek z niepokojem, co się będzie działo z (wówczas) głównym bohaterem. Dopiero po drugiej (alternatywnej) próbie zabicia Dopplera rozumiemy, że samym faktem ścigania Helgego Urlich wydał na siebie wyrok.
    3. Gdzieś do połowy drugiego sezonu nie dawało mi spokoju, jakim cudem jedna postać mogła żyć jednocześnie w dwóch osobach (czyli Mikkel i Michael) - bo przecież długo nie było wyjaśniane jak oni funkcjonowali do momentu samobójstwa otwierającego serial.
    4. I tego już nie do końca rozumiem bo po drodze pewnie zwyczajnie umknęło - jakim cudem to Claudia pojęła wszystko odnośnie do cyklu, pętli itp. - każdy z dziadków mówi coś w stylu "33/66 lat zajęło mi pojęcie, co się dzieje z naszym światem" a jakoś nie dotarło do mnie, dlaczego akurat do Claudii dotarło prawidłowe rozwiązanie.
    5. Odcinek przedostatni - przeskakiwanie z jednego stulecia w drugie i ukazywanie w sposób bardzo przyspieszony dalszego ciągu wydarzeń - tak jak męczące i robiące wodę z mózgu, tak samo pomysłowe i porządne, naprawdę kapitalna robota.
    6. No i na koniec, ostatni odcinek I sezonu,gdy Jonas przeskakuje daleko w przyszłość. Gdy już myśleliśmy, że cofnięcie do roku 1955 to max, co można sobie wyobrazić, nagle otwarto nam wrota bardzo szeroko - i pomimo tego, że w późniejszych odcinkach przeskoki czasowe/światowe pogłębiano jeszcze bardziej, to ten konkretny uderzył mnie w głowę najbardziej.


    Choćbym miał się smażyć w piekle, nie mogę sobie odmówić przyjemności:
    pokaż całość

    źródło: Bez nazwy-1.jpg

    •  

      6. No i na koniec, ostatni odcinek I sezonu,gdy Jonas przeskakuje daleko w przyszłość. Gdy już myśleliśmy, że cofnięcie do roku 1955 to max, co można sobie wyobrazić, nagle otwarto nam wrota bardzo szeroko - i pomimo tego, że w późniejszych odcinkach przeskoki czasowe/światowe pogłębiano jeszcze bardziej, to ten konkretny uderzył mnie w głowę najbardziej.

      @Toszeron: w sumie to rzeczywiscie jest masakra. Żyjesz sobie w spokojnie w 2019, interenet, pyszne, uberki itd. I nagle przychodzi gość, twierdzi że będzie apokalipsa i cofacie się do 1888 gdzie przez kolenje 30 lat sracie do dziury w ziemi xD pokaż całość

  •  

    Moim zdaniem ostatni sezon #dark nie dowiózł. Smętny, ciężki, już nie przyjemnie skomplikowany jak poprzednie sezony a po prostu męcząco zagmatwany. Te same patetyczne frazesy (koniec jest początkiem!!!), przeskakiwanie w czasie i światach równoległych w absurdalnym tempie, a na koniec tracimy postaci z którymi spędziliśmy tyle czasu. Słaby, mało emocjonalny payoff po którym chce się powiedzieć: aha, no dobra. Rozumiem że z wykresami pomocniczymi, dla fanów fizyki i paradoksów to gratka. Dla mnie za gęste xD pokaż całość

  •  

    #pytanie #zielonagora
    Od trzech dni nad Nowa Sola jakies samoloty lataja jak poyebane na wysokosciach cholernie slyszalnych, normalnie jakbym przy lotnisku mieszkal. Ktos wie skad takie nasilenie?

  •  

    #polityka #wybory #pis #duda #polska

    #rozowepaski nie interesuje polityka ale jak już ma na kogoś zagłosować, pyta mnie o kandydatów/partie, żeby sobie wyrobić jakieś zdanie. Tak było np. w zeszłym roku, tak jest i teraz. W ogólnym rozrachunku wyszło jej, że najbardziej przemawiającą postacią byłby Kamysz - no ale wiadomo, generalnie oprócz tego, że głos oddany na niedudę, to jednak szanse stracone już na starcie.

    Tak samo wczoraj pyta mnie, czym różni się PO od PiSu i tym samym długopis od Trzaskowskiego. To jej szczerze odpowiadam, że PO jest nieco bardziej praworządna i propaństwowa, natomiast całkowicie antyspołeczna (ponieważ człowiek jest po to, by zapieprzać na państwo zgodnie z zasadą wypaczonego liberalizmu) natomiast PiS zamknął gębę ludziom pieniędzmi danymi do ręki i jest jedynym (całkowicie) elementem politycznym, który dał coś drugiemu człowiekowi, za to państwo kuleje a prawo istnieje tylko dla zasady, na stołkach siedzą miernoty, przez co dochodzi do idiotycznego zarządzania i decyzji, choćby podczas ostatniej epidemii. Przy okazji wytłumaczyłem, czym jest inflacja, jakie są jej mechanizmy i dlaczego za chwilę będzie mniej lub bardziej przesrane.

    Oczywiście dopowiedziałem, że prezydent to głownie reprezentant no ale też doskonały pomagier rządu i mimo wszystko nie ma się co łudzić, że Trzaskowski byłby człowiekiem obiektywnym w przypadku rządów KO w być może niedalekiej przyszłości.

    Efekt jest taki, że druga tura zostanie przez nią prawdopodobnie odpuszczona, ponieważ ona nie uznaje oddawania głosu przeciwko komuś tylko dlatego, żeby wygrał ktoś, kto również jej nie pasuje - i muszę się z tą logiką zgodzić, jest sprawiedliwa. Nie idzie się przeciwko komuś tylko za kimś a jak osobistego faworyta nie ma, to już nie jej wina, że społeczeństwo doprowadziło do tego wcześniej. Taka wola ludzi i skoro tak bardzo szanujemy demokrację, to trzeba to przyjąć do wiadomości.

    Jeszcze później sam doszedłem do wniosku, że gdyby każdy jeden człowiek nie głosował przeciwko komuś z PiSu/KO, bylibyśmy dziś na zupełnie innej płaszczyźnie.

    Ilu ludzi zagłosowało na Trzaskowskiego żeby tylko przeszkodzić Dudzie, mimo że styl uprawiania polityki przez KO jest w ostatnich latach czysto amatorski? Ilu ludzi oddających głos w I turze na kogoś z reszty kandydatów nie zagłosuje na Trzaskowskiego w drugiej turze właśnie z powodów partyjnych?

    Ludzie, ogarnijcie się kiedyś.
    pokaż całość

  •  

    #dziendobry #wybory #polityka #duda 1/12

    Niniejszym rozpoczynam akcję #codziennyadrian. Każdego poranka kolejny obrazek z moją złotą myślą.
    Zapraszam fanów faworyta wyborów do obserwacji a i może znajdzie się ktoś, kto jeszcze nie zdecydował lub waha się między dobrobytem a nie daj Boże wykształciuchami i zawłaszczeniem państwa - być może ten tag okaże się dla takich osób pomocny.

    Miłego poniedziałku.
    pokaż całość

    źródło: DUDA10-1510x1589.jpg

  •  

    Czy zmieniając pracę i miejsce zamieszkania, mogę zrobić badania w innej placówce niż tej którą wskazał mi pracodawca?
    Zależy mi na nie spędzaniu w niej długich godzin przez kolejki, a u siebie mam taką która wykona mi to sporo szybciej.
    Czy spotkał się ktoś z was z czymś takim? Jak się prawo do tego typu procederów ustosunkowywuje?

    #pracbaza #praca #medycyna pokaż całość

  •  

    Mireczki, głos w #wybory na #emigracja w #irlandia oddany. Oby wam się lepiej żyło niż mi tutaj! Jutro wysyłam kopertę, trzymajcie kciuki by nie zrobili mi głosu nieważnego xD

    źródło: IMG_20200622_193551.jpg

    •  

      @sorek:
      01 gratuluję, zagłosowałeś na lewaka i geja
      02 gratuluję, zagłosowałeś na kuca i geja
      03 gratuluję, zagłosowałeś na bohatera narodowego
      04 gratuluję, zagłosowałeś na poplecznika bohatera
      05 gratuluję, zagłosowałeś na rolnika i partię nic
      ...
      09 gratuluję, zagłosowałeś na człowieka od tych, co cię kopali w dupę przez całą dekadę
      ...

      Nie zesraj się xD

    • więcej komentarzy (52)

  •  

    W końcu na stadionie (。◕‿‿◕。) #zuzel

    źródło: 2BD71928-815C-47FC-A649-9B9A9D1FB4E2.jpeg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie ja jeden pochodzę z rozbitej rodziny, ale czy ktoś poza mną doświadczył czegoś podobnego do wakacyjnego małżeństwa? Rodzice nigdy nie byli formalnym małżeństwem, była to raczej wpadka przy praca // JA // , który pojawił się znienacka. Tata odkąd pamiętam handlował na przeróżnych targowiskach, w lepszych czasach mógł sobie pozwalać na zatrudnianie nawet do 10-15 pracowników, z tym że polityką firmową ojca było branie na warsztat panienek, które zatrudniał. Z takiego nieformalnego związku zrodziłem się Ja :) A skoro już się pojawiłem to ojciec został nieco uziemiony, matka nigdy nie poszła na studia. Historia nie kończy się na jego ucieczce od matki, zostali w związku po moich narodzinach, dosyć burzliwym, przeplatanym alkoholem i awanturami.

    Takie wspomnienia zostają na długo, kiedy babcia z dziadkiem ścigali się nieraz z policją o przyjazd do mieszkania tak żebym nie został odebrany w chwili wezwania po awanturze. Ucieczki do babci, czy to samotne, czy z matką były codziennością w ciągu moich najmłodszych lat. Nigdy jednak taka awantura nie kończyła się rozstaniem. Rodzicie wracali do siebie prędzej czy później, niekiedy po tygodniu, niekiedy nawet po 3 miesiącach. Przez cały czas spoiwem związku były pieniądze i alkohol. Z biegiem czasu pojawiło się rodzeństwo, ojciec śmiał się nie raz po alkoholu, że skoro nie może już baraszkować z innymi kobietami to przynajmniej chce mieć jak najwięcej dzieci ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wszystko zmieniło się w 13. urodziny, kiedy po jednej z kolejnych awantur wyprowadziliśmy się do babci. Były to czasy kryzysu 2008 roku, ojciec wpakował całkiem sporo pieniędzy w sklepy stacjonarne, chcąc uwolnić się z targowiska. Niestety w tym czasie nie była to dobra inwestycja, która doprowadziła go na skraj bankructwa. Plany były takie, że rodzinnie przeprowadzimy się do mniejszej miejscowości, z rodzeństwem pozmieniamy szkoły i jakoś pomalutku wszystko wróci normy. Ale ojciec z natury nerwowy, w dodatku bez pieniędzy pił w tym czasie więcej niż zwykle i awanturował się w dużo bardziej widowiskowy sposób.

    Wyprowadziliśmy się do dziadków, z którymi mama nigdy nie była w dużej zażyłości, nie raz, nie dwa śmiała się wcześniej z ojcem z własnych rodziców, jakie to są dziady dusigrosze bez pieniędzy itd. A ostatecznie wylądowała z powrotem w domu rodzinnym z 4 dzieci. Komentarze nie cichły: "Masz, co chciałaś, przecież to była miłość twojego życia.. hue hue". Matka nigdy nie była stabilna emocjonalnie, sam fakt że wytrzymywała z mężczyzną który ją poniewierał, wyśmiewał, wyszydzał w imię miłości?? No a u dziadków to się skupiło negatywnie na mnie.

    Od najmłodszych lat byłem traktowany przez matkę jak darmowa pomoc domowa. Dziadkowie choć mieszkaliśmy w jednej miejscowości nie kwapili się do pomocy przy młodszym rodzeństwie, inna sprawa że jako pierworodny zawsze byłem oczkiem w ich głowie. No ale do młodszego rodzeństwa już nie mieli takiego podejścia. Rodzice w lepszych czasach wynajmowali żłobki, nianie itd. Ale i tak zbyt często jak na mój młody wiek, odpowiedzialność spadała na mnie, sprzątanie całego domu, gotowanie, przewijanie rodzeństwa // a zwłaszcza opieka gdy rodzice spali pijani // To się nie zmieniło po wyprowadzce do dziadków, w tamtym czasie to byli naprawdę młodzi ludzie jak na dziadków // oboje przed 60. //, no ale potrafili się wybraniać, że oni są za starzy na opiekę nad dziećmi. To całość opieki przypadała na mnie, i tak w kółko większość weekendów w roku wyjęta z życia na opiece nad młodymi gdy matka jeździła do pracy.

    Przez pierwsze pół roku po rozstaniu nie miałem kontaktu z ojcem, dopiero po tym czasie łaskawie zabrał nas do zoo. Wyprowadził się do mniejszej miejscowości, jakieś 20km od nas. Przypominał sobie tylko w momentach upojenia, tylko wtedy dzwonił. Matka jednak chciała, żebyśmy mięli kontakt z ojcem i wbrew wszelkiej rodzice jeździła z nami do niego na całe weekendy!! Spali w jednym łóżku, razem przyrządzali obiady i znowu razem pili!! Po weekendzie takie małżeństwo znowu się rozpadało i wracaliśmy z matką do dziadków. Po jakimś czasie matka zauważyła, że może nas tam przecież zabierać na cale wakacje, więc wyjeżdżaliśmy rodzinnie do ojca na całe 2 miesiące! Tworząc przez ten czas wspaniałą zapijaczoną rodzinkę.

    Nie radziłem sobie w gimnazjum, był to okres zaraz po rozejściu rodziców, zawsze byłem tym cichym dziwnym dzieciakiem, który nie potrafi sie zachowywać w towarzystwie. No ale nie było nigdy opcji z nikim wychodzić skoro matka skutecznie walczyła, żeby odcinać mnie od rówieśników czy to przydzielając ogrom obowiązków, czy to wywożąc mnie na całe wakacje do ojca. Ojciec pił niemal codziennie, do pewnego momentu zgrywał takiego przyjaciela, ale to wszystko się zmieniało po przekroczeniu pewnego limitu alkoholu. Kiedy raz zwróciłem uwagę, że chcę wracać do domu usłyszałem tylko "TO JEST KRWA TWÓJ DOM, WOLISZ TYCH CHJA WARTYCH KOLEGÓW, TERAZ JESTEŚ Z RODZINA I NAPRAWIASZ KONTAKTY" . Zacząłem dojrzewać, ale będąc gnębionym bez pomocy w gimnazjum nigdy nie wykrzesałem w sobie odwagi by zagadywać do płci przeciwnej. Ojciec pytał na weekendach, kiedy dziewczynę przedstawię? To słyszałem potem od niego " Ty chyba taka trochę pzdeczka jesteś, co ? Albo tym krwa pedałem tak? No przyznaj się ojcu"

    W takiej atmosferze mijały mi lata dojrzewania, nauczyłem się nie zwierzać z żadnych problemów rodzicom, nie wykazywali nigdy empatii i zrozumienia, niestety. Kiedy nadarzała się okazja, żeby wyjechać za granicę do pracy na całe wakacje nawet się nie zastanawiałem, tak samo z resztą było przy wyjeździe na studia do dużego miasta. Po 3 latach na studiach wydawało mi się, że wystarczająco się odciąłem od rodziców. Poczułem się wystarczająco pewnie by przy pierwszej konfrontacji z ojcem wytknąć mu jego alkoholizm, skończyło się na tym, że dostałem od niego w pysk. Nie mamy kontaktu od ponad roku. Matce wytknąłem błędy gdy awanturowała się po pijaku w rodzinnym mieście. Poszarpała mnie, pogroziła taboretem z kuchni. Od jakiegoś miesiąca nie mam kontaktu z żadnym z rodziców.

    Siedzę z powrotem na studiach w dużym mieście, mam 22 lata i czuję, że życie przelatuje mi przez palce... Umówiłem się przed pandemią na terapię DDA, którą odwołali z wiadomych względów, nie mając lepszego pomysłu, prawie bez pieniędzy umówiłem się na wizytę u psychiatry, liczę na jakieś antydepresanty i skierowanie na psychoterapie. W przypływach pozytywnej energii czuję, że jeszcze może być fajnie, że jeszcze dam radę pogrzebać ostatecznie przeszłość. Zostaje mi tylko nauczyć się mówić o własnych uczuciach i potrzebach, które jakoś były przemilczane przez całe dotychczasowe życie. Ciężko mi wchodzić w relacje z ludźmi, boję się bliskości, boję się opowiadać o tym co czuję i myślę, no ale wiadomo wynika to z tego, że przez całe życie relacje w rodzinie były mocno pozorowane i fałszywe. Marzę, że jeszcze się zakocham, znajdę dobrze zgraną paczkę znajomych, dotychczasowe przelotne znajomości już mnie męczą i nie dają żadnej satysfakcji ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #feels #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5eef7e37b679bead157f6376
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Przekaż darowiznę
    [==================================......] 86% (202zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 1 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    Przestrzeganie "social distancing" w wykonaniu polskich kiboli. Inaczej mówiąc: wysranie się na wszystkie zasady, które umożliwiły warunkowy powrót kibiców na stadiony. Przecież to było jasne dla każdego myślącego człowieka, że tak będzie.

    #koronawirus #legia #kibole #pilkanozna

    EDIT: przepraszam, jedna zasada na pewno jest przestrzegana. Zakładanie czegoś na gębę podczas odpalania rac, żeby nie było dowodów z monitoringu.
    pokaż całość

    źródło: legionisci.com

  •  

    SZKALUJESZ - PLUSUJESZ
    Najgorszy prezydent Polski - Dudopis #polityka

    źródło: comment_1592673746nXXS5t0geqXwBxYfuYdJ4S.jpg

  •  

    #mecz #snooker #tvpsport

    Nie mam fb ani innego socialgowna, dlatego napisze tu, moze dotrze do zainteresowanych albo jak kto ma mozliwosc, bardzo prosze o przeklejenie mojego posta na fb tvpsport lub bezposrednio Mateusza Baranowskiego.

    Panowie, wasz komentarz jest kapitalny, o kilometry wyprzedza dyskusje ekspertow z eurosportu. Nie zeby tam bylo zle ale tu jest polot, merytoryka, tlumaczenie takie ze nawet glupi zrozumie te dosc skomplikowana gre. No i kapitalne glosy obu panow, to rzadkosc.

    Tak trzymac!!!!!
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Powoli, acz konsekwentnie dojrzewa we mnie myśl o samobójstwie. Ale po kolei. Mam 37 lat. Tuż przed pandemią straciłem pracę. Od tego czasu nie mogę znaleźć nowej. Zresztą to kolejna praca, którą w bezsensowny sposób straciłem. Mam trudny charakter, szybko popadam w konflikty z przełożonymi, współpracownikami. I kończy się to bezrobociem. Jako, że nie stać mnie było na wynajem mieszkania musiałem wrócić do matki. Matki, która jest jedną z najbardziej toksycznych osób z jakimi w życiu miałem styczność. To nie do końca jej wina, mój stary chlał i ciężko ją doświadczył. Stary nie żyje od kilku lat ale ona nie może się uwolnić od piętna jakie na niej wywarł.
    Na dokładkę rzuciła mnie dziewczyna. Powód oficjalny, brak możliwości ułożenia sobie przyszłości z kimś tak niestabilnym w kwestiach zawodowych jak ja. Trudno się z tym nie zgodzić. Powód nieoficjalny, znalazła sobie kogoś innego. Gdzieś w duchu myślałem, że to ta jedyna, chciałem nawet klękać, ale z przyczyn finansowych odłożyłem tą decyzję. Dziś myślę, że pierścionek nic by nie zmienił, i tak by mnie kopnęła. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy będąc ze mną robiła podchody do kogoś innego. Nie raz byłem przez nią okłamywany, to jest dla niej naturalne jak oddychanie, cytując klasyka, ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział. Wielu rzeczy dowiedziałem się już po rozstaniu, w trochę brudny sposób ale tonący brzydko się chwyta. Od rozstania minęło już trochę czasu, dociera do mnie, że dosyć mocno względem niej się pomyliłem, że bardziej żyłem jakimś jej wyobrażeniem, niż tym, kim rzeczywiście jest ignorując pewne oczywiste oczywistości. Że chyba, mimo kilku lat razem, nie znałem jej tak naprawdę. Z drugiej strony, przez swoje głębokie zagmatwanie nie dawała się poznać. Dochodzę do wniosku, że nie znam się na ludziach, żyję jakimś ich naiwnym wyobrażeniem. Mimo iż pętam się na tym świecie parę ładnych lat nie potrafię właściwie czytać ludzi, mylę się w ich ocenie. Nie jest tak, że wyciągam ten wniosek na podstawie jednego przypadku. Takich pomyłek zaliczyłem w życiu wiele. Ta jest mocno bolesna. I to mnie głęboko martwi i niepokoi. Nie chcę więcej dawać się nabierać.
    Pochodząc z posranej rodziny zawsze marzyłem o tym, żeby stworzyć swoją własną, normalną, bez martyrologii, patologii, taką w miarę ciepłą, z uczuciami. Nie jakąś jebaną sielankę z obrazka, w życiu czasem bywa pod górę. Po prostu normalny dom. Moja ex uświadomiła mi, że brak mi podstawowego skilla do realizacji tego marzenia. Nie potrafiąc utrzymać pracy na dłużej nie będę w stanie utrzymać rodziny, domu. Zafunduję im co najwyżej powtórkę, ze swojego domu. To można zmienić, znaleźć pracę, popracować nad charakterem, zamknąć ryj i robić, zarabiać. Ale jest inny problem, żeby być trzeba mieć. Proces dochodzenia do, nazwijmy to, finansowej atrakcyjności na tzw. rynku matrymonialnym zajmie mi ładnych kilka lat. A młodszy się nie robię.
    Jestem introwertykiem, trochę może samotnikiem, dosyć szybko to zrozumiałem i zaakceptowałem. Mam niewielu znajomych, ale jest to raczej świadomy wybór. W ten czy inny sposób cenię sobie tych kilku ludzi, którymi się otoczyłem. Jak wspomniałem zdarzyło mi się sparzyć na kilku znajomościach, co tylko pogłębiło moją zamkniętość i ostrożność w kontaktach z innymi. W swoim życiu miałem dwa poważniejsze związki i kilka pomniejszych epizodów. Wszystko to wplecione w długie okresy samotności. Po każdej relacji proces wychodzenia z samotności zajmował mi długi czas. Mierzony raczej w latach. Nie jestem typem podrywacza, tinderowego ruchacza czy innego casanovy. Zdarzyło mi się zaliczyć ONS'a ale czułem się po tym jak dziwka. To po prostu nie dla mnie. Cenię sobie głębię w relacjach, jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało. Nie chcę być sam, samotność na dłuższą metę to kupa. Ale mam świadomość, że z racji swojego usposobienia nieprędko kogoś znajdę. Znowu będzie to proces mierzony w latach. Zliczając to wszystko wychodzi mi, że kiedy poukładam sobie kwestie zawodowe i odnajdę w jakimś związku będę bliżej wieku emerytalnego niż czasu, w którym myśli się o założeniu rodziny. To trochę za późno.
    Nie jest tak, że jestem święty. Że to źli ludzie na mojej drodze podstawiali mi nogi. Mam dużo za uszami, zjebałem w swoim życiu wiele. Błędy, które popełniłem kosztowały mnie przede wszystkim czas, którego nijak nie odzyskam. Nie mam też żadnej gwarancji, a trochę siebie znam i coraz mniej sobie ufam, że znowu czegoś nie zjebię i znowu nie stracę czasu. Nie mogę i nie chcę kolejny raz wracać do punktu wyjścia. Po kolejnych upadkach coraz trudniej jest mi się podnieść, perspektywa kilku lat samotności napawa mnie co najmniej lękiem. Nie chcę się szarpać dla jakiejś mglistej nadziei na lepsze czasy. Otóż nie tym razem.
    Podsumowując ten przydługi wysryw, plan już jest, metoda wybrana. Wstrzymuje mnie na dobrą sprawę tylko kot, muszę mu znaleźć nowy dom, bo rodzina go nienawidzi, w najlepszym razie wyląduje na ulicy.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5eee715db679bead157f6164
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Wesprzyj projekt
    [==================================......] 86% (202zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 1 lat działania AMW!
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: panie, z postu wynika ze umiesz cos robic , to moze zacznij to robic na wlasna reke? Z napisanych zdan wynika, ze posiadasz jakis mozg i inteligencje, bo to wszystko skladne i z oryginalnym slownictwem. A z tym czasem, o ktorym piszesz, to nawet jesli minela juz polowa, to druga przed toba. Masz przeyebane, trudno, co nie znaczy, ze jest za pozno.

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Chciałbym poznać wasze zdanie. W nowym mieszkaniu salon będzie miał ~450-460cm szerokości tv będzie powieszony na przeciwko kanapy więc będzie go się oglądać z odległości ~4 metrów. Jaka jest według Was optymalna wielkość telewizora, tak żeby nie był za duży (chociaż wiem że nie ma takiego czegość jak za duży tv i zawsze po zakupie myśli się że można było kupić większy ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) tzn nie przytłaczał salonu (chociaż ten nie jest mały bo ponad 30m2) a jednocześnie nie wkurzał się że gram w #ps4 czy #ps5 w #fifa20 na standardowej kamerze i za mało widzę. Ale też nie był za mały. Taki OPTYMALNY do #netflix jaki i #gry ( ͡° ͜ʖ ͡°) #mieszkaniedeweloperskie #polskiedomy #tv #telewizory #zakupy #pytanie #pytaniedoeksperta #ankieta

    Oczywiście poza ankietą chętnie poznam też zdanie kogoś kto kupował tv do oglądania w bliżonej odległości, ile cali wybrał i jakie są jego przemyślenia.
    pokaż całość

    Optymalna wielkość TV do oglądania go naprzeciwko z kanapy z odległości ~4 metrów

    • 26 głosów (17.93%)
      55 cali
    • 5 głosów (3.45%)
      60 cali
    • 29 głosów (20.00%)
      65 cali
    • 8 głosów (5.52%)
      70 cali
    • 77 głosów (53.10%)
      75 cali
    •  

      @Joxek: ja mam taki sam salon i tv 48. Dlaczego? Bo od wiekszego psuje sie wzrok. Nie kumam ludzi piszacych, ze nic nie widza, oznacza to dla.mnie, ze ich pczy nie pracuja juz tak jak trzeba. Tv powyzej 60'' to jest masakra dla wzroku. To jak z ludzmi przygluchymi, musza stopniowo podwyzszacc poziom glosnosci zeby lepiej slyszec, proces praktycznie nieodwracalny.

    •  

      @dran2: im wieksza rozdzielczosc, tym bardziej oczy distaja w dupe. Przykladowo, w tellefon mozesz patrzec dlugo i nie odczujesz wielkiego dyskomfortu. Podczas pracy przy.monitorze o duzej rozdzielczosci po godzinie bedziesz zmeczony, to samo z telewizorem.

      Jestem grafikiem i przed ekranami spedzam bardzo duzo zycia, poswiecilem wiec sporo czasu zeby dokladnie stwierdzic, jak zabezpieczyc wzrok przed uszkodzeniem. W przypadku telewizora wyszlo, ze przy odleglosci od ekranu mniejszej niz 4m, przekatna nie powinna przekraczac 50''. To nie jest duzo, zgadzam sie, ale tak to odzialuje. Z tego co czytam, twoj salon jest wiekszy wiec mozesz wiecej, natomiast kupowanie sprzetu powyzej 60'' jest calkowicie bezcelowe. Siedzac dalej i powiekszajac tv nie zrobisz dobrze dla polepszenia jakosci ogladania no i dla oxzu rowniez. pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    #polityka #wybory #niepopularnaopinia

    Moim zdaniem bezcelowe jest głosowanie na Trzaskowskiego. Jeśli chcemy, by nowy prezydent nie był partyjnym dlugopisem jak Dlugopis, kandydat KO nie będzie dobrym wyborem, poniewaz po ewentualnej zmianie rzadu bedziemy mieli podobnie jak teraz, tzn. Prezydenta calkowicie podporzadkowanego, jeden plus ze pewnie bardziej prawomocnego od bandyty Dudy. Poza tym, podtrzymany zostanie porzadek ostatniej dekady, tzn albo pis albo po, co jest samo w sobie karygodne. Nie dajemy sobie szansy na jakakolwiek zmiane.

    Dlaczego rzadzi pis? Bo obiecal pieniadze do reki i odejscie od buty prezentowanej przez PO w ostatnich latach urzedowania. Wykopkom z demencja starcza przypomne, ze PO nie zniknelo przez wydarzenia typu zegarek Neumanna, co probuje sie dzis uzurpowac, tylko przez - jednym zdaniem - zrobienie ze zwyklego czlowieka konia pociagowego.

    O ile gospodarka byla w stanie dobrym (wystarczylo na kilka lat rozdawnictwa) a ludzie w rzadzie kompetentni (w porownaniu do dzisiejszych kolegow z podworka), to czlowiek zszedl na plan dalszy. Kazano szesciolatkom isc do szkoly przy okazji podwyzszajac wiek emerytalny. Do tego doszedl vat23 (w tej chwili to bzdura ale wtedy byl szok) i paren innych antyspolecznych motywow.

    Pis postawil na polityke prospoleczna w postaci rozdawnictwa calkowicie olewajac wszystko inne ale to nadal wystarcza. Dlaczego nadal, nie mam pojecia.

    Skoro Trzaskowski ma na dzien dobry spore poparcie a rywalami z opozycji sa m.in. Holownia i Kamysz, czyli ludzie madrzy, stonowani w pogladach, merytoryczni i uznawani za praworzadnych, to juz w tej chwili Duda nie ma prawa wejsc do drugiej tury!!!!!!!!!

    Tylko ten narod glupi jak but z lewej nogi.
    pokaż całość

  •  

    #tinder

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20200617-230404.png

  •  

    Budzę się codziennie. Otwieram oczy i mówię: "kurwa znowu w tej Polsce". I już mi się nie chce niczego. Jedyne co chce, to wyjechać z tego polskiego syfu. Nienawidzę tego państwa.

    #polska #cytatywielkichludzi #emigracja

    •  

      @Radek41: chlopie, twoj problem nie polega na tym, ze mieszkasz w takim a nie innym panstwie - tylko na tym, ze nie potrafisz zyc bez przejmowania sie. Odstaw media na tydzien lub dwa, daj sobie spokoj z informacjami splywajacymi z wykou i ci przejdzie. Dzis jest sqrwysynstwo pisu, jutro bedzie sqrwysynstwo innej konfederacji a wczoraj byli sqrwysynstwo platformy. W kazdym innym panstwie jest dokladnie tak samo i nie wydaje mi sie, zebys byl szczesliwy gdzie indziej - chyba tylko wtedy, gdy wyemigrujesz do np holandii bez znajomosci ich jezyka, zatem nie bedziesz rozumial informacji - ale to znowu bedzie szczescie wynikajace z niewiedzy, ktore moglbys osiagnac tutaj.

      Przemysl to sobie, man ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (110)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Toszeron

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.