mam 22 lata, interesuję się kinem, jak już oglądam film to rzadko ma on mniej niż 20-30 lat. Lubię też pograć na komputrze. Największy fan Felix, Net i Nika i Fleetwood Mac w Polsce

  •  

    DRAGON AGE INKWIZYCJA

    Link do moich wrażeń po skończeniu Drago Age Origins: https://www.wykop.pl/wpis/64340779/pare-miesiecy-temu-pisalem-na-gry-ze-zawsze-mialem/

    Link do moich wrażeń po skończeniu Dragon Age 2: https://www.wykop.pl/wpis/66055947/link-do-moich-wrazen-po-skonczeniu-origins-https-w/

    Przejście gry Dragon Age Inkwizycja, razem z dodatkami zajęło mi 76,5 godziny. Nie dałem fizycznie (i psychicznie) rady skończyć części questów pobocznych.

    Grałem Człowiekiem
    Płeć: mężczyzna, klasa: mag
    Poziom trudności: Trudny

    Od rzeczy które najbardziej mi się podobały do tych które podobały mi się najmniej, subiektywnie oczywiście.

    +++ World Building – Zdecydowanie największy plus tej części. Odwiedzamy mnóstwo miejsc w świecie gry, o których mogliśmy wcześniej tylko przeczytać w Kodeksie. Samo czytanie wpisów w Kodeksie, listów, pieśni, historii i legend tego świata jest wciągające i pozwala wczuć się w świat gry. Wyjaśnianych jest wiele tajemnic Thedas, w tym to co się stało z Arlathanem, skąd się wzięła zasłona, większy nacisk na poznanie imperium Tevinter i Orlais. Prawdziwa gratka dla fanów tego uniwersum.

    ++ Towarzysze – Każdy z nich jest dobrze i profesjonalnie napisany, doskonale scharakteryzowany, nawet jeśli dla gracza wydaje się być irytujący. W byciu irytującą prym wiedzie Sera, ale przecież taką postać też trzeba umieć napisać.
    Ilość questów związanych z naszymi towarzyszami też jest całkiem spora, i pozwala dobrze się zapoznać z nimi i z ich motywacjami. Niestety giną one w natłoku nudnych fetchquestów których pełno jest w tej części serii. Nie brak wśród nich także questów typu „zniszcz 12 kryształów” „zabij 3 grupy przeciwników”

    Konwersowanie z towarzyszami to czysta przyjemność, odpowiednio reagują oni na nasze słowa i można się dowiedzieć dużo o nich, jak i o środowisku z którego pochodzą. Bardzo łatwo się z nimi zżyć.

    W grze jest nawet pod koniec gry scenka a’la Wiedźmińska popijawa, gdzie większość naszej drużyny siada przy stole, pije, konwersuje i dobrze się bawi we własnym towarzystwie. Zdecydowanie rzecz która bardzo pozytywnie wpłynęła na mój odbiór gry.

    ++ Oprawa graficzna - na najwyższym poziomie możliwym w 2014 roku. Argumentowałbym nawet, że często wygląda lepiej niż Wiedźmin 3. Jedynym mankamentem jest oświetlenie, które sprawia że twarze postaci niezależnych mogą wyglądać groteskowo. Wtedy też zauważalna jest niezbyt wydatna mimika, zwłaszcza sterowanej przez nas postaci. Za to kiedy oświetlenie pada korzystnie, można by pomyśleć że gra wyszła w przeciągu ostatnich trzech lat, a nie osiem lat temu.

    + Dialogi i wybory – Wyborów jest odpowiednio dużo, tych drobnych jak i tych znaczących. Miło jest widzieć także jak nasze decyzje z poprzednich części są odzwierciedlane, zwłaszcza w kwestii Morrigan. Niestety duża część z nich widoczna jest tylko na stole narad.

    Dialogi napisane bardzo profesjonalnie, interesujące i mają odpowiednią długość by wymiana zdań między protagonistą a postacią niezależną nie nudziła. Bardzo dobra praca aktorów głosowych.

    Niestety, podobnie jak w części drugiej, często występuje dysonans między opcją dialogową którą wybieramy, a tym co nasza postać mówi. Możliwe że to problem z tłumaczeniem, choć wątpię. Grając teraz w serię Mass Effect, a wcześniej Star Wars: The Old Republic, odnoszę wrażenie że jest to problem który występuję w każdej grze Bioware zawierającej kółko dialogowe. W Dragon Age Origins ten problem nie występował.

    +/- Fabuła główna – Bardzo krótka, sama w sobie nienajgorsza, ale przerywana obowiązkowym grindem który psuje tempo i impet konkretnych wydarzeń fabularnych (opisuję to w sekcji „Otwarty świat”). Podobnie jak Origins, grany jest motyw Uniwersalnie Złego Zła chcącego zniszczyć w świat, chociaż miło jest usłyszeć że Antagonista ma jakiś plan na to co zrobi już po swoim zwycięstwie. Sama historia po zakończeniu fabuły głównej jest kontynuowana w dodatku Tresspasser, gdzie twórcy zapowiadają kolejną część, z potencjalnie bardzo ciekawym głównym przeciwnikiem.

    +/- Crafting – Jest funkcjonalny. Znajdujemy schematy w podczas questów, sklepach lub jako nagrodę za wykonanie misji na stole narad. Potem szukamy surowców w otwartym świecie, przeznaczamy je na schematy, tworzymy całkiem potężne przedmioty, które trudno byłoby znaleźć w grze.

    Największym mankamentem jest levelowanie schematów. Są cztery poziomy schematów, poziom 1 najsłabszy, poziom 4 najlepszy. Ich pojawianie się jest zależne od poziomu postaci, 1-7 lvl to schematy pierwszego poziomu, 8-15 schematy drugiego, 16+ schematy trzeciego. Schematy poziomu czwartego są dostępne jedynie poprzez DLC.

    Problem wynika z tego, że jak poziom 8 zdobywa się relatywnie szybko, ponieważ przez pierwsze godziny masz nacisk na zadania główne które dają dużo doświadczenia, to po dotarciu do Podniebnej Twierdzy, fabuła główna bardzo zwalnia, i gra stawia nacisk na zadania poboczne, które MUSISZ robić by popchnąć dalej fabułę główną (sekcja „Otwarty Świat”). Niestety te zadania dają bardzo mało doświadczenia, więc progres z poziomu 8 na poziom 16 jest niesamowicie powolny i tym samym przez większą cześć moich 76 godzin rozgrywki, latałem z pancerzem i bronią ze schematów poziomu drugiego.

    - System walki – Podobny jak w dwójce. Polega bardziej na zręczności i umiejscowieniu niż na statystykach i ostrożnie zaplanowanym rozwoju postaci.

    Walka operuje na combosach i łączeniu działania poszczególnych umiejętności np. najpierw zaatakowanie przeciwnika kilkoma seriami z różdżki strzelającej zimnem go wychłodzi, a jeśli użyjemy na wychłodzonym wrogu umiejętności ze szkoły Zimna, wtedy go zamrozimy. Niestety możemy przypisać tylko osiem umiejętności aktywnych, więc trzeba je dywersyfikować pomiędzy różnymi towarzyszami, tak by nawzajem się uzupełniali. Przez to walka staje się naprawdę ciekawa już w zaawansowanym etapie gry, co dla mnie oznaczało około 40 godzin rozgrywki.
    Każda z trzech klas (wojownik, łotrzyk mag) może wybrać w pewnym momencie gry (około 10 poziomu) specjalizację. Specjalizacje są trzy na każdą klasę, i każdy z towarzyszy posiada jedną z nich (jest dziewięciu towarzyszy, po trzech na każdą klasę, każdy ma inną specjalizację).

    Taki system sprawia że jeden z towarzyszy staje się bezużyteczny, ponieważ jako gracz jesteśmy zwykle lepsi w używaniu specjalizacji niż nasi kompani, zwłaszcza że AI części z nich absolutnie nie radzi sobie z odpowiednim użyciem specjalizacji (najgorzej tu wypadają Vivienne i Żelazny Byk)

    Z gry usunięto także jeden z moich ulubionych systemów poprzednich części, a mianowicie własne projektowanie zachowań towarzyszy podczas walki. To pozwalało nam ustawić zachowanie dla maga typu „Jeśli tank będzie miał poniżej 50% HP użyj na nim zaklęcia leczącego” albo „Jeśli widzisz trzech lub więcej przeciwników stojących obok siebie, użyj obszarowego czaru podczas atakowania ich”. Świetna sprawa, szkoda że porzucona na rzecz wątpliwego automatycznego AI.

    - Stół narad – Mechanika stołu narad działa podobnie jak darmowych grach przeglądarkowych lub starszych częściach Assassin’s Creed. Wysyłamy jednego z naszych trzech doradców na misje, które mają timer, który odmierza zarówno czas podczas rozgrywki, jak i poza grą. To na tym stole właśnie, w ramach krótkich notatek, doświadczamy naszych decyzji z poprzednich gier (Alistair królem, to czy Anders przeżył część drugą).

    Czasami na stole możemy reagować na sytuacje które napotkaliśmy w świecie gry. Możemy stworzyć agenta z pewnego potężnego wojownika którego spotkaliśmy podczas questa i wysłanie go do wrogiego Tevinter by siał zniszczenie, a potem pochwalić lub potępić jego czyny na arenie międzynarodowej. Możemy zbudować most nad trującymi oparami które napotkaliśmy w otwartym świecie, co da nam dostęp do wcześniej zablokowanej części lokacji. Miłe sytuacje, choć relatywnie rzadkie.

    Każdy doradca ma też inny sposób na poradzenie sobie z problemem, i odpowiednie dobieranie doradców jest kluczowe do umiejętnego rozwiązywania trudności. Użycie nieodpowiedniego doradcy może zmniejszyć nasze nagrody za wykonanie misji, a użycie odpowiedniego, da nam rzadki schemat lub przedmiot.
    Szkoda że duża części historii naszych towarzyszy jest opowiadana właśnie przez operacje na stole, a nie poprzez przygody z nimi (najbardziej na tym ucierpiał Cole). Poza tymi elementami, można by usunąć całkowicie stół narad i nikt nie zauważyłby że go brakuje.

    Stół narad zapewnia pewną dozę interakcji ze światem i postaciami niezależnymi, których byłaby zbyt duża ilość by modelować dla każdego z nich lokacje, pisać i nagrywać dialogi. Pozostawia to oczywiście pewien niedosyt.
    A samo czekanie kilku godzin (max 24) w prawdziwym życiu aż jakaś postać w grze zrobi dla nas pewną czynność? Trochę to pachnie MMO (albo co gorsza, grą przeglądarkową typu Ikariam)

    -- Elementy RPG – Seria coraz bardziej odchodzi od swoich CRPGowych inspiracji, widocznych w części pierwszej w stronę RPGa akcji w stylu Wiedźminów/Mass Effectów gdzie nie trzeba się zbyt długo zastanwiać na buildem postaci i przygotowaniem do konkretnych walk.

    Nie zwiększamyjuż ręcznie podczas levelowania statystyk postaci typu Zręczność, Siła, Spryt. Zwiększane wraz z wykupywaniem punktów z drzewka umiejętności, znanego z części drugiej, oraz okazjonalnie, poprzez odpowiednie dobranie ekwipunku.

    Tym samym znikają zupełnie wszelkie skill checki. By otwierać zamknięte drzwi nie wystarczy już by nasz łotrzyk miał odpowiedni poziom Sprytu. Trzeba kupić odpowiedni „Profit Inkwizycji” które są otrzymywane wraz ze wzrostem Rangi Inkwizycji.

    Ranga Inkwizycji wzrasta wraz z wykonywaniem questów, aktywności w świecie gry oraz kończeniem operacji na stole narad. Oznacza to że umiejętności chociażby naszego łotrzyka są zablokowane za robieniem dennych, powtarzalnych czynności, oraz czekaniem aż timer na stole narad skończy odliczać (co czasami może trwać nawet 24 godziny prawdziwego czasu - zalecam zainstalowanie modyfikacji mogącej przyspieszyć czas, lub po prostu zmienić godzinę w zegarze komputera).

    Profity Inkwizycji zdobywane przez wzrost Rangi kontrolują także takie rzeczy jak:

    Pojemność naszego ekwipunku (nie możemy iść do krawca i poprosić o dodatkowe saszety czy powiększenie kieszeni

    Dostępność ciekawych opcji dialogowych (by zyskać wiedzę np. o Zakonie, nasza postać nie może przeczytać książki dotyczącej jego historii; musi wydać ceny profit by mieć dostępne ten konkretny zestaw dialogów)

    Odporność naszych członków drużyny na wszystkie obrażenia

    Dostępność rzadkiego asortymentu w sklepach

    Zabranie graczowi samej możliwości szybkiego rozszerzenia ekwipunku jest śmieszne, ale zablokowanie tych wszystkich rzeczy za arbitralnym poziomem który nie ma żadnego wpływu na świat gry, jest po prostu śmieszne. Kolejna rzecz która zbliża tę grę bliżej do MMO.

    -- Questy poboczne – Wołają o pomstę do nieba. Nudne, nieciekawe, zrobione na odwal się. W grze są co najmniej cztery „questy” poboczne polegające na zaniesieniu zgubionej obrączki/pierścionka. Takiej powatarzalności spodziewałem się po Skyrimowych „radiant questach” a nie po Bioware. Chociaż po przejściu pierwszego Mass Effecta odnoszę wrażenie że u Bioware bardzo często questy poboczne niezwiązane z towarzyszami traktowane są po macoszemu, jako zapychacz i Ubisoftowa checklista.
    Nawet questom towarzyszy się oberwało, a szkoda, bo w Dragon Age 2 były one najbardziej zajmującą częścią gry. Jak pisałem wyżej, zamieniły się one (nie wszystkie na szczęście) w zadania typu „zabij x przeciwników” „zdobądź y przedmiotów”. Ilość ponad jakość. Jak w MMO.

    --- Otwarty świat – Podobnie jak w Dragon Age Origins, i chociażby Wiedźminie 3, nie mamy wielkiego połączonego świata, ale kilka mniejszych stref, fragmentów świata Thedas.

    W komentarzu zamieszczę mapę jak wygląda fragment otwartego świata Dragon Age Inkwizycja. Na niej jest 21 znaczników prowadzących do zadania. 19 z nich prowadzi do zadania „zbierz x czegoś”. 2 z nich prowadzą do zadania z cutscenką i fabułą. Im dalej w las tym gorzej. Respawnujący się przeciwnicy rodem z MMO, kilkanaście znajdziek do zebrania w każdym z jedenastu wycinków świata gry. Dziesiątki znaczników miejsc do których musimy pójść, questów które musimy zrobić i niepotrzebnych przedmiotów które znajdujemy, tylko po to by wyczyścić znaczniki na mapie.

    Można w tym miejscu zauważyć paralelę między Inkwizycją a znanym i lubianym Wiedźminem 3
    Wyobraźmy sobie że żeby udać się na audiencje u Krwawego Barona w Wiedźminie 3 musielibyśmy wyczyścić 20 pytajników i skończyć 5 questów pobocznych. A żeby popłynąć na Wyspę Mgieł znaleźć Ciri, 30 pytajników i 7 questów pobocznych. Bo tak właśnie wygląda przechodzenie fabuły w Dragon Age: Inkwizycja.

    By podążać dalej fabułą główną musimy nie tylko mieć odpowiedni poziom doświadczenia, ale także posiadać odpowiednią ilość „Władzy”, waluty którą dostajesz za kończenie „aktywności” w otwartym w świecie, takich jak zamykanie szczelin (których jest 75 w całej grze) oraz kończenie dennych questów pobocznych oraz okazjonalnie ciekawych questów towarzyszy.

    Do odblokowania kolejnych etapów fabuły potrzeba czasami 15, czasami 30 a czasami 40 punktów Władzy.
    Odblokowywanie kolejnych „fragmentów” otwartego świata także kosztuje punkty władzy. Początkowe strefy kosztują 4 lub 8 punktów, ale zdecydowana większość ma koszt 20 punktów Władzy. W każdym z tych fragmentów otwartego świata są oczywiście kolejne questy i aktywności które dają nam więcej punktów Władzy.

    W pewnym momencie wpadamy w spiralę gdzie mamy za mało punktów władzy by odblokować następną misję główną, ale akurat na tyle by odblokować pomniejszy fragment otwartego świata, w którym możemy zdobyć odrobinę punktów Władzy. W tym samym wycinku otwartego świata zaliczamy część questa naszego towarzysza, który niestety żeby być kontynuowanym, wymaga od nas odblokowania kolejnej fragmentu otwartego świata, za kolejne 20 punktów Władzy. I tak dalej, i tak dalej.

    --- Bugi – Wyżej wspomniany Wiedźmin 3 wyszedł na premierę ze sporą ilością bugów, z które z czasem w większości naprawiono w miesiącach po premierze, tak że po trzykrotnym przejściu gry jedynym znaczącym bugiem jaki mogę sobie przypomnieć to koń permanentnie biegający na przednich kopytach (łapach?).

    Dragon Age Inkwizycja wyszedł 8 lat temu, i był hitem, dobrze się sprzedał, miał wysokie oceny, wygrał wiele nagród. Więc czemu wciąż NPC spadają z nieba przed graczem? Czemu przeciwnicy nagle znikają z pola bitwy, a moje postacie permanentnie zostają w trybie walki? Czemu moi towarzysze w co drugiej walce zamieniają się w słup soli i nie chcą dołączyć do potyczki i stoją zaklęci w miejscu? Już nie wspominając o znikających quest-giverach, znikających przedmiotach powiązanych z questami i postaciach siedzących na krzesłach które znajdują się metr dalej. Jestem ciekaw jak taka ilość bugów umknęła uwadze widowni, choć jest bardzo możliwe że wychodzące w tym samym roku Watch Dogs i tydzień wcześniej Assassin’s Creed Unity, wprowadziły perspektywę na to jak znaczące są bugi i glitche w grze AAA na premierę.

    ---- Rozmowy między towarzyszami - I ostatnia rzecz, która nie jest błędem samym w sobie, ale jest tak irytująca i umniejszająca frajdę z gry że nie można o niej nie wspomnieć.

    W poprzednich częściach towarzysze rozmawiali ze sobą w konkretnych punktach mapy obszaru. Jeśli w Dragon Age Origins drużyna przeszła przez mostek w Lothering gra uruchamiała rozmowę między dwoma towarzyszami. Jeśli w Dragon Age 2 drużyna weszła do doków to gra uruchamiała rozmowę między dwoma towarzyszami.

    Ale ze względu na bardziej otwarte mapy Dragon Age Inkwizycji twórcy odeszli od tego pomysłu, bo co jeśli triggery rozmowy znajdowałyby się akurat w części lokacji lub fragmencie mapy do którego graczowi byłoby nie po drodze przez kilkanaście godzin gry? Mógłby przegapić bardzo ciekawe i zabawne wymiany towarzyszy.

    Więc Bioware wpadło na genialny pomysł. Co jakiś czas, mniej więcej co 15 minut, gra powinna uruchamiać rozmowę między dwoma kompanami. To zapewniałoby graczowi odpowiednią ilość rozrywki podczas podróży z punktu A do punktu B.

    Ale potem ktoś z twórców „pomyślał” i powiedział „przecież mamy grę na dziesiątki godzin, mamy tyle pełnych zabawy aktywności że można będzie spędzić w niej ponad setkę godzin! Nie damy rady nagrać takiej ilości wymian, by gracz który nigdy nie zmienia towarzyszy, cały czas słuchał czegoś nowego!”

    Więc co zrobili, to wrzucili do gry kolejny trigger. Po 15 minutach rozgrywki, gra losuje sobie „Czy mam teraz odegrać dialog między dwoma towarzyszami? Tak czy Nie?”. Jeśli wylosuje „Tak”, to odpalany jest dialog, jeśli „Nie” dialogu nie ma, i gracza czeka kolejne 15 minut ciszy. Po kolejnych 15 minutach, gra ponownie losuje „Tak czy Nie?” Jeśli trafi ci się „Tak” to gratulacje! Możesz posłuchać ciekawej wymiany między swoimi kompanami! Jeśli „Nie” to czeka cię kolejne 15 minut ciszy.

    Podczas mojej rozgrywki w ciągu pierwszych ~30 godzin gry (pierwszy tydzień grania, potem przestałem liczyć) naliczyłem 12 (!!!!) rozmów między towarzyszami. Doszło do tego że wszystkie przesłuchałem na youtubie, gdzie można znaleźć ponad 5,5 godzinny filmik ze wszystkimi wymianami dialogów między towarzyszami.
    Istnieje na szczęście modyfikacja dzięki której można zapobiec takiej sytuacji, i która odpala dialogi właśnie co mniej więcej te 15 minut. Nie zainstalowałem jej gdyż lubię doświadczać (czy też przecierpieć) grę w taki sposób w jaki szanowni twórcy sobie zaplanowali.

    TL;DR

    pokaż spoiler Podczas bardziej spokojnych momentów w grze, kiedy czytamy kodeks, konwersujemy z towarzyszami czy zachwycamy się imponującą architekturą i projektami lokacji, widać uczucie jaką część twórców darzy to uniwersum. Niestety pozytywne myśli są szybko przyćmiewane przez nieprzemyślany design całej gry, która, jako jeden z niewielu RPGów określanych jako „singleplayerowe MMO”, w pełni zasługuje na ten tytuł.


    #gry #dragonage #rpg #crpg
    pokaż całość

    źródło: rara tira raratonga.jpg

    •  

      @TytyMagSwag bugów ani grindu nie doświadczyłem podczas drugiego przejścia. Wydaje mi się, że gra wymaga pewnego mindsetu by czerpać z niej pełna przyjemność. Większość beznadziejnych zadań pobocznych można, a nawet trzeba, wykonać przy okazji, zwiedzając przepiękny świat. Często też zadania które na pozór są zapychaczami, mają bardzo ciekawe zaplecze fabularne które można przegapić. Na pewno jest to koszmar tzw completionist, zebranie każdego ukrytego skarbu i odłamka jest zadaniem tylko dla masochistów. I tak lepsze od Wiedźmina 3. pokaż całość

    •  

      @TytyMagSwag:
      Bardzo nierówna gra ale dałem radę wyczyścić na 100% dwa razy. Grunt to na początku nie tryhardować w Zaziemiu i ogólnie czyścić mapki tylko wtedy jak najdzie ochota, a nie od razu po wejściu.

      Zgadzam się, że postacie i rozmowy pomiędzy nimi to złoto. Miałem za drugim razem ambicję by przejść grę solo ale zrezygnowałem bo brakowało mi czegoś.

      No i te smoki. Pojedynki z nimi może i są powtarzalne ale według mnie to w mało której grze były tak dobrze przedstawione. Duże, korzystają ze skrzydeł a nie mają ich tylko dla ozdoby. No i ten ryk - super udźwiękowione. Na pewno lepsze niż te ze Skyrima.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Finałowa sekwencja gry, pełna emocji i napięcia...

    uff, Cullen jest gotowy do złożenia meldunku, teraz mogę spać spokojnie

    #dragonage #gry #crpg #rpg

    źródło: 20220709231505_1.jpg

  •  

    Link do moich wrażeń po skończeniu Origins https://www.wykop.pl/wpis/64340779/pare-miesiecy-temu-pisalem-na-gry-ze-zawsze-mialem/

    Link do moich wrażeń po pierwszy ~8 godzinach https://www.wykop.pl/wpis/65869085/po-przejsciu-pare-miesiecy-temu-origins-https-www-/

    Przejście gry #dragonage 2 zajęło mi 36 godzin. Zrobiłem wszystkie questy poboczne poza tymi które nie pasowały wg mnie do charakteru mojej postaci.

    Grałem Człowiekiem (jedyny wybór)
    Płeć: mężczyzna, klasa: mag
    Poziom trudności: Trudny

    Od rzeczy które najbardziej mi się podobały do tych które podobały mi się najmniej, subiektywnie oczywiście.

    +++ Towarzysze – dawno nie grałem w grę RPG w której towarzysze mieli tak duże znaczenie. I w kwestii objętości gry jaką interakcje z nimi zajmują, jak i w kwestii wpływu na fabułę i interakcjami ze sobą. Podchodziłem do kwestii kompanów z rezerwą, gdyż od razu zauważyłem że usunięto możliwość rozmowy z naszymi towarzyszami w dowolnym momencie, i swobodnego wypytania ich na przeróżne tematy.

    Na początku myślałem że to kwestia krótkiego czasu i małego budżetu. Z czasem zrozumiałem jednak że towarzysze to jedna rzecz na którą #bioware nie poskąpiło (talentu kreatywnego przynajmniej).
    Przez całą grę wchodzimy z nimi interakcję a oni z nami, czy to podczas zadań czy odwiedzając ich w odpowiednich momentach.
    Każdy z nich zamiast mieszkać w wygodnym obozie z jedynki, mieszka we własnym mieszkaniu w mieście. Dodaje to kolejną warstwę do osobowości każdego z nich, podobnie jak to, że nie możemy zmieniać tego w co się ubierają, a w przypadku Varrika, tego czym walczą. Z punktu widzenia mechaniki jest to ograniczające, a momentami nawet irytujące, ale z fabularnego punktu widzenia daje towarzyszom dozę indywidualności i pokazuje że nie są naszymi bezwolnymi niewolnikami którzy zrobią wszystko czego od nich wymagamy.
    Interakcje w szeroko pojętej sferze „uczuciowej” też wypadają ciekawie. Zamiast dychotomii „miłość-nienawiść”, mamy „przyjaźń” i „rywalizację”. Podczas gdy w Origins jeśli postać nas nienawidziła to mogła opuścić naszą drużynę, tutaj się jeśli z towarzyszem „rywalizujemy” to w dalszych aktach gry, będziemy mieć z nim inne interakcje, z innym nastawieniem w stosunku do nas.
    Towarzysze mogą nas za to opuścić pod wpływem pewnych decyzji fabularnych, które stoją w sprzeczności z ich osobistym kodeksem moralnym. Możemy temu zapobiec, utrzymując wskaźnik „przyjaźni” lub „rywalizacji” na odpowiednim poziomie (nie zawsze musi być to 100% w tę czy w inną stronę), i tym samym skłonić towarzysza do zmiany zdania i pozostania razem z nami, w imię większego dobra.
    Jest to prawdopodobnie moja druga ulubiona gra pod względem towarzyszy, przebija ją jedynie #pillarsofeternity 2

    ++ Questy poboczne – W Dragon Age: Origins questy towarzyszy były jednymi z niewielu questów pobocznych których wykonywanie sprawiało mi przyjemność. Pozytywnie więc odebrałem fakt że w Dragon Age 2 questy dotyczące naszych towarzyszy są o wiele bardziej rozbudowane. Rozciągają się przez wszystkie akty, i pozwalają nam zaobserwować przemianę towarzysza w zupełnie inną osobę, lub wręcz przeciwnie, umożliwiają nam utwierdzenie towarzysza w jego oryginalnych przekonaniach. W tym aspekcie najciekawiej wypadają interakcje z Fenrisem, Andersem i Merril.
    Reszta questów pobocznych podobnie jak w Origins – totalny zapychacz, okazjonalnie trafia się na coś ciekawego typu seria questów z kopalnią, rozciągająca się przez całe lata w świecie gry. Ale wciąż, bez szału.

    ++ World Building – Wciąż jest to typowe Tolkienowskie fantasy bez większych twistów i subwersji. I wciąż jest niesamowicie rozbudowane, ma głębie, wieloletnią historię i podstawy które czyta się z przyjemnością.

    + Dialogi – Jak najbardziej pozytywnie oceniam dialogi, Bioware wciąż pokazuje mi jak inteligentnie potrafi napisać rozmowę nie wydłużając niepotrzebnie rozmowy i jednocześnie przekazać informacje oraz ekspozycje w interesujący sposób. Gorzej wypada system kółka dialogów. Zdarzyło się pare momentów gdzie dialog który wybrałem różnił się od tego który Hawke wypowiedział. Tonem, podobnie co przesłaniem. Czasami to ignorowałem, ale okazjonalnie wczytywałem poprzedni zapis gry, gdyż różnica była tak drastyczna, że postać niezależna mnie zaatakowała za to co powiedziałem.

    +/- Animacje – Animacje podczas walki wciąż są wyższej jakości niż w większości izometrycznych gier #rpg (może dlatego że gra nie jest do końca izometryczna). Kuleją natomiast animacje podczas cutscenek, co najbardziej boli reżyserię całości. Te podczas walki nie są już niestety tak reaktywne jak w Dragon Age: Origins, coraz rzadziej widać sytuacje gdzie oponent robi unik przed sztyletami mojego łotrzyka.

    +/- System walki – W 100% subiektywnie, podobał mi się o wiele bardziej niż ten z Dragon Age: Origins. Prawdopodobnie wynikało to z faktu że gra już o wiele bardziej zbliża się do RPGa akcji a’la Wiedźmin, Dragon’s Dogma czy inne Kingdoms of Amalur. O wiele ważniejsza jest szybka reakcja i unikanie wyraźnie markowanych ataków przeciwników, niźli odpowiednie dobranie towarzyszy, umiejętności i ustawienie postaci na polu bitwy. Dodając ś w i e t n y system programowania towarzyszy w taki sposób by odpowiednio reagowali na każdą sytuacje na polu bitwy i gra zmienia się w niemalże Kingdoms of Amalur właśnie. Bardzo pomaga fakt że lista programowalnych zachowań Towarzyszy powiększa się liniowo wraz z poziomem postaci, i nie wymaga inwestycji cennych punktów umiejętności jak w poprzedniczce.
    Rozumiem jednak że wielu graczom nie podoba się przeskok w bardziej akcyjne rejony. Podczas gdy Origins to było tak 20% rpg akcji i 80% CRPG, to w dwójce jest raczej 50% rpg akcji i 50% CRPG. O wiele mniej czuć tu rzuty kością.

    +/- Voice Acting – Średniawka. Towarzysze bardzo dobrze, zwłaszcza Aveline, Fenris, Varrik i Merill mocno się wybijają. Ale zdecydowana większość postaci pobocznych zupełnie bez wyrazu. Hawke (protagonista) to prawdziwa sinusoida, raz wspina się na wyżyny aktorstwa a raz brzmi jakby zabrali go na nagrywki podczas przerwy obiadowej.

    +/- Crafting – Ponowny symptom tego że gra skupia się bardziej na akcji. Zniknęły umiejętności craftingu które pozwalały na tworzenie coraz bardziej zaawansowanych przedmiotów. Teraz tworzenie run i mikstur polega na „zamawianiu” ich z pewnego sklepu(?). Pozwala to w jakiś sposób wytłumaczyć fabularnie skąd mamy dostęp do takich przedmiotów. Jedynce co potrzebujemy do zamówienia przedmiotu to przepis, pieniądze oraz odpowiednie materiały, które są możliwe do znalezienia w świecie gry. Materiały do tworzenia nie zajmują też miejsca w ekwipunku.
    Jestem neutralnie nastawiony do tej zmiany, miło że można wydać więcej punktów na umiejętności dotyczące walki, i nie trzeba już przeznaczać konkretnej osoby z drużyny na bycie grupowym twórcą pułapek, bomb, trucizn itp.
    Z drugiej strony, przez to tworzenie mikstur i run jest bardzo łatwe, a w połączeniu z OP miksturami (jak np ta która sprawia że postać po padnięciu w walce może sama się podnieść) może sprawić że gra staje się bardzo łatwa. Czasami sam siebie ograniczałem w użyciu niektórych mikstur by zachować pewien poziom wyzwania. Z gry usunięto także możliwość tworzenia pułapek, co ogranicza możliwości taktyczne, zwłaszcza dla łotrzyków preferujących skradanie.

    - Fabuła – Ogólnie mi się podobała, mimo że o wiele ciekawiej się o niej myśli po grze niż podczas samego grania. Całość opowiada o konflikcie Magów i Templariuszy obejmującym dużą część świata gry. Akcja gry dzieje się w mieście Kirkwall, w Wolnych Marchiach, gdzie konflikt pomiędzy dwiema frakcjami jest dodatkowo podsycanym przez uchodźców z Fereldenu, którzy zawitali tam przez Plagę dziejącą się w poprzedniej części.
    Cały wątek ma swoje momenty, zwłaszcza że questy poboczne często wynikają i odzwierciedlają stan w jakim znajduje się w obecnym momencie miasto i życie prywatne naszych towarzyszy, jednak całość ciągnie w dół marna reżyseria, niesamowicie ważna w takim RPGu.
    Miły dodatek który bardzo rzadko widzę w grach, a w poprzedniej części było podobnie – wybór klasy postaci ma wpływ na niektóre zadania, i to w jaki sposób niektórzy wchodzą z nami w interakcję. Tutaj ma to może troszkę większe znaczenie gdyż grając magiem, byłem częścią grupy która jest szykanowana przez całą grę, i na pewno wpłynęło to na mój ogląd sytuacji.

    -- Ekwipunek – Druga część wciąż upiera się przy ekwipunku a’la MMO, czyli takim że każdy przedmiot, nieważne czy jest to ciężka zbroja dla wojownika, czy malutki pierścionek, zajmuje jedno miejsce w ekwipunku. Nie jestem fanem tego systemu, mam wrażenie że trochę spłyca zarządzanie ekwipunkiem, jak i samo zbieranie lootu polega bardziej na zbieraniu wszystkiego w zasięgu wzroku, zamiast zastanawiania się czy jest to wartościowy przedmiot który warto zabrać.
    Największym minusem jest jednak brak możliwości pełnego zarządzania ekwipunkiem towarzyszy. Możemy zmieniać im broń oraz dodatki typu biżuteria/pas, ale zbroja, buty, spodnie, zawsze pozostają takie same. Sprawia to że większość ekwipunku znalezionego w grze może zostać założona tylko przez naszego protagonistę. ALE duża część zbroi, zwłaszcza tych z DLC (które są jednymi z lepszych w grze) może być założona tylko przez konkretną klasę.
    Tak więc jeśli gramy magiem, nie założymy zbroi łotrzyka ani wojownika, z bronią inną niż laska magiczna jest ten sam problem. A szkoda, bo mogłoby to trochę zdywersyfikować gameplay. W innych grach RPG często będąc magiem możemy założyć inny rodzaj zbroi, ale wiąże się to pewnymi ograniczeniami nałożonymi na naszą postać (np. brak możliwości rzucania czarów). Takie twarde ograniczenie, połączone z brakiem możliwości zmiany zbroi towarzyszy, sprawia że latałem do kupców bardzo często przez całą grę.

    -- Świat – Sceneria gry jest monotonna, recykling lokacji ogromny, a całość cierpi na pewną „brązowawość” bardzo popularną w grach 7 generacji konsol. Wiele assetów jest wziętych z Origins (jest to zrozumiałe, zwłaszcza że produkcja trwała około rok), co gra odrobinę stara się ukryć inaczej kadrując sceny.
    Całość gry dziejąca się w mieście nie jest negatywną rzeczą, a osadzenie gry na małej połaci terenu i zachęcanie gracza do poznawania go oraz samodzielnego odnalezienia się w świecie może bardzo fajnie wpłynąć na immersję (patrz: #gothic).
    ALE jeśli „tajne przejście szmuglerów”, „trasa ucieczki magów”, „miejsce ukrycia się seryjnego mordercy”, „kanał gdzie rosną rzadkie rośliny”, „trasa patrolu straży” i „tajemne wejście do komnat wicehrabiego” to jest ta sama, IDENTYCZNA lokacja to coś jest nie tak.
    Kolejnym przykrym faktem jest to że mimo że gra dzieje się na przestrzeni 7 lat, miasto w ogóle się nie zmienia. Czasami jakiś NPC przeniesie swój sklepik w inne miejsce, ale to tyle. Nie oczekiwałem czegoś rodem z #rdr2 ,ale jakiś minimalne zmiany typu: pomnik naszego protagonisty/wicehrabiego po akcie 2, jakieś grafiti na ścianach obrażające Qunari po akcie 1, byłyby bardzo mile widziane i ożywiłyby trochę świat.

    --- Dziennik – Nie mogę dostatecznie podkreślić jak bardzo nie cierpię dziennika w Dragon Age 2. Jest podzielony na pięć kategorii które mówią wszystko i nic: Zadania główne, Zadania towarzyszy (na razie okej), Zadania uzupełniające, Zadania DLC, Zadania poboczne.
    Absolutnie nie mam pojęcia jaka jest różnica między zadaniami uzupełniającymi a pobocznymi. Możliwe że jedne mają wpływ na fabułę główną a inne nie, możliwe że różnią się sposobem rozbudowania. Gracz wchodzący w grę nie ma absolutnie o tym pojęcia.
    Zadania DLC to lista 20+ „questów” których celem jest wyjęcie ze skrzyni w domu protagonisty przedmiotu, który został przyznany za zakupienie dodatków. A ponieważ ekwipunek jest ograniczony, a większość sprzętu z DLC nie nadaje się dla naszej klasy, jesteśmy zmuszeni albo z tym żyć, albo mozolnie przenosić wszystko do ekwipunku i targać się do kupca.
    Kolejna minus to brak ogólnego opisu zadania którego się podejmujemy. Często jedyne co widzimy to „idź porozmawiać z osobą A w miejscu B”, pozbawione żadnego kontekstu. Przez ogromną ilość podobnych do siebie zadań pobocznych, często po powrocie do gry po dniu niegrania, nie miałem pojęcia jaki jest kontekst zadania, czemu osoba A chce się spotkać, dlaczego akurat w miejscu B?. W Origins też nie jest to idealne, ale przynajmniej zawsze mamy podany kontekst, więc nie ma sytuacji gdzie idziesz zrobić zadanie „na ślepo”.

    --- Reżyseria – NIGDY nie grałem w gorzej wyreżyserowaną współczesną (7generacja+) grę AAA. Po przeczytaniu że właściwy czas tworzenia gry trwał mniej więcej rok (EA kazało wydać grę szybciej niż Bioware było gotowe) jest to wiele bardziej zrozumiałe.
    Na początku gry jesteśmy zarzucani imionami postaci które pojawiają się i znikają w ciągu jednego zadania, tytuły rodów się mieszają, dowiadujemy się o wieloletnich waśniach jakie dzielą Kirkwall, nazwa własna goni nazwę własną, ilość ekspozycji przekracza masę krytyczną. Brak porządnego Dziennika w którym wszystko co się działo, z kim nasza postać rozmawiała i co zamierza teraz zrobić w zadaniu, zdecydowanie nie pomaga.
    W grze jest kilka prerenderowanych cutscenek, głównie pod koniec gry. Trwają one po kilka-kilkanaście sekund i swoim prezentują o wiele wyższy poziom niż normalna rozgrywka. A jeśli mowa o sekwencjach dziejących się na silniku gry…
    Wszystko tu kuleje. Animacje postaci, monotonne lokacje w których odbywają się znaczące sceny, a zwłaszcza tragiczna praca kamery. Ilości kadrów holenderskich i frantycznych ruchów kamery w trzecim akcie nie powstydziłby się żaden reżyser specjalizujący się w slahserach lub giallo.
    Całość gry to straszny miszmasz, z przewijającymi się fragmentami gdzie napięcie jest zręcznie budowane, a akcja zawiązywana naprawdę solidnie (cały wątek Qunari, wyprawa na Głębokie ścieżki, początek finałowej misji aktu 3), tylko po to by zostać rozwiązaną w niesatysfakcjonujący sposób. Wyziera tu totalny brak wyobraźni i jakiejkolwiek maestrii, której wymagałbym od twórców gier RPG które zbliżały się stylem opowiadania historii do „cinematic experience” znanych z gier ekskluzywnych #playstation
    Po skończeniu dwójki, byłem tak zniesmaczony, że odpaliłem Inkwizycję. Pograłem dwie godziny, żeby spojrzeć jak ona się prezentuję w tym aspekcie, i jest o niebo lepiej. O wiele mniej postaci rzuconych na raz, ich charaktery są odpowiednio zarysowane, sposób w jaki się poruszają jest miły dla oka i przekazuje ich osobowość.
    Dodatkowo pomaga fakt że ważne postacie które wprowadzają nas w świat gry i obecną sytuację to w 3/4 osoby które już spotkaliśmy wcześniej w serii i z których sposobem myślenia jesteśmy już zapoznani (Leliana, Cassandra i Varrik naprzeciwko Solasa) w przeciwieństwie do początku dwójki gdzie jest to ratio 1/6 (Flemeth a naprzeciwko Carver, Bethany, Matka, Avelina i Ser Wesley)

    Podsumowując, gra nie jest najgorsza, ale wątpię bym kiedykolwiek ponownie w nią zagrał. Teraz po zakończeniu przygody dziwnie mnie ciągnie do ponownego ogrania Dragon Age: Origins, mimo że nie wspominam jej jakoś niesamowicie. Pewnie po prostu w pamięci mam jaką frajdę miałem z odkrywania świata i jego historii po raz pierwszy, a tłumię irytacje w jakie wprowadzała mnie walka i kamera.

    TL;DR

    pokaż spoiler Dragon Age 2 – 6/10
    Dragon Age Origins – 8-/10


    Dziękuję bardzo jeśli ktoś tu wytrwał! Za Inkwizycję zabiorę się pewnie za miesiąc lub dwa, jak odpocznę trochę od tego świata i fetchquestów, bo słyszałem że jest to jeden z najgorszych aspektów części trzeciej. A poniżej prezentuje mój ulubiony mem nie tylko ze świata gier, ale chyba w ogóle XD #heheszki

    #gry #pcmasterrace
    pokaż całość

    źródło: baltazar OG_ąbka.jpg

  •  

    Wstawaj! Walnąłeś się w głowę. Jaki Anthem? Jaki Mass Effect Andromeda? Odpalaj #dragonage 2 a potem pogramy w świeże demo #masseffect 3

    pokaż spoiler Taki napis mnie wita za każdym razem jak odpalę Dragon Age 2


    #gry #nostalgia #bioware

    źródło: er34324.png

  •  

    Po przejściu parę miesięcy temu origins https://www.wykop.pl/wpis/64340779/pare-miesiecy-temu-pisalem-na-gry-ze-zawsze-mialem/ zabrałem się za #dragonage 2 no i... rzeczywiście nie jest dobrze XD

    Jestem po ~8 godzinach, i jak lubię zwykle bawić się w adwokata diabła, to tutaj naprawdę trudno znaleźć mi jakieś duże pozytywy. Gra nie jest tragiczna, jest momentami nawet całkiem przyjemna. Niestety całość to ogromny krok w tył w stosunku do Origins (która też nie jest jakąś moją ukochaną grą, uważam ją za przyzwoitą i przyjemną grę #rpg ale nic więcej).

    - Brak solidnego dziennika w którym zapisywane są nasze questy

    - Uproszczony rozwój postaci i mniejsza różnorodność umiejętności (większość skupia się po prostu na zadawaniu większych obrażeń obszarowo, co w sumie dobrze współgra z ogromną ilością trash mobów)

    - Z dwadzieścia (!!!) małych DLC które są osobnymi zadaniami i zaśmiecają nasz i tak nieintuicyjny dziennik

    - Aktor podkładający głos pod naszego bohatera chyba siedział w studiu za karę (gram męską postacią, podobno głos żeński jest odrobinę lepszy)

    - Koło dialogowe które od razu pokazuje przy podświetleniu danego dialogu jakie emocje tenże dialog przekaże. Jest to niestety potrzebne, ponieważ każdy opcja dialogowa jest charakteryzowana co najwyżej pięcioma krótkimi słowami, które nie dają rady przekazać całej wagi wypowiedzi (wciąż lepiej niż "tak, tak, sarkastyczne tak, nie" z #fallout 4)

    - System walki jest bardziej dynamiczny, co niestety wraz z faktem że większość akcji gry dzieje się w mieście, daje rezultat niesamowicie chaotycznych walk w bardzo wąskich uliczkach i malutkich placach, gdzie nie możemy nawet porządnie taktycznie rozstawić swojej drużyny. Co i tak nie miałoby większego sensu bo...

    - W prawie każdej walce, po pokonaniu fali przeciwników, kolejni spawnują się za naszymi bohaterami, co nie wygląda ani zbyt dobrze, ani nie wprowadza taktycznej zagwozdki. Jest to po prostu irytujące. (Możliwe że to kwestia poziomu trudności, gram na poziomie Trudnym)

    - Animacje postaci, zwłaszcza twarzy są sztywne i nie ogląda się ich zbyt przyjemnie.

    - Pierwsze 8 godzin gry wprowadziło tyle postaci, i miało już tyle twistów, że mam problemy ze spamiętaniem wszystkiego, mimo że zacząłem przedwczoraj wieczorem. Jedyne osoby które kojarzę z imienia to towarzysze i postacie z poprzedniej części. Pierwsze godziny Origins były bardziej liniowe, ale o wiele bardziej pomagały w obeznaniu się ze światem i postaciami niezależnymi.

    - Brak wyboru rasy i pochodzenia. Nie jest to dla mnie ogromny minus, ale zawsze dawałoby to jakąś zachęte do ponownego przejścia. Na wiki znalazłem dane które mówiły że 80% graczy Origins wybierało pochodzenie Człowiek-Szlachcic.

    - Przez podobne ikony, animacje, twarze i fryzury postaci, kolorystykę, i ponownie taki "domyślny" quasi-średniowieczny klimat fantasy, granie w dwójkę przypomina granie w duży, samodzielny dodatek do Origins.

    Mimo że wymieniłem mnóstwo wad, to gra się relatywnie przyjemnie. Odzywki towarzyszy, czasami ciekawe dialogi, worldbuilding, i mniejsza skala konfliktów całkiem mi odpowiada do takiego spokojnego pogrywania. Problem jest taki że jest czeka na mnie tyle innych ciekawych erpegów do ogrania....

    Jeśli ktoś skończył, to chętnie się dowiem, czy fabuła i dalsze relacje z towarzyszami wynagradzają dalsze granie? Czy można sobie raczej odpuścić?

    pokaż spoiler Przykre że gra retconuje ostateczne rozwiązanie kwestii Flemethowej już w pierwszej godzinie gry XD

    #gry
    pokaż całość

    źródło: capsule_616x353.jpg

  •  

    czemu dopiero dzisiaj się dowiedziałem że można robić customowe okładki gier na steam (ʘ‿ʘ)
    #gry #steam

    źródło: 6546464.png

  •  

    Parę miesięcy temu pisałem na #gry że zawsze miałem problem z graniem w gry #rpg bazujące na aktywnej pauzie. Zostałem wtedy „pokrzepiony” by zagrać i skończyć (w końcu) grę Dragon Age: Początek, do której podchodziłem wiele razy, ale zawsze po paru godzinach odpuszczałem. Teraz jednak się przymusiłem, i zamieszczam moje doświadczenia jako obeznanego gracza RPG który podszedł do tej gry pierwszy raz (na poważnie)

    Przejście gry (podstawowej kampanii z DLC w niej zawartymi, bez Przebudzenia, Leliany itp) zajęło mi 45 godzin. Zrobiłem prawie wszystkie questy poboczne poza tymi które nie pasowały wg mnie do charakteru mojej postaci.

    Grałem człowiekiem – szlachcicem (podobno jest to domyślny wybór wielu graczy)

    Płeć: mężczyzna, klasa: łotrzyk

    Od rzeczy które najbardziej mi się podobały do tych które podobały mi się najmniej, subiektywnie oczywiście.

    +++ Postacie – postacie to to co zawsze ciągnie ludzi do gier Bioware, i nie bez powodu. Konwersowanie i słuchanie każdej z nich to czysta przyjemność, i chciałbym żeby obóz w którym odbywała się większość konwersacji i interakcji był bardziej rozbudowany. Jednak i tak to co jest w grze jest bardzo miłe i przyjemne, jako odpoczynek od często nieprzyjaznych miejsc w świecie gry. Konwersacje i przekomarzanie się między różnymi kombinacjami towarzyszy, jest jednym z niewielu aspektów gry, który zachęca mnie do ponownego przejścia. Ważniejsze postacie niezależne także są przeciekawe, mają ogromną ilość opcji dialogowych i wszyscy są fantastycznie udźwiękowieni.

    ++ Dialogi – Zachowany został idealny balans pomiędzy prostolinijnymi (żeby nie powiedzieć prostackimi) dialogami współczesnej Bethesdy, a rozbuchanymi wywodami na kilkaset słów charakterystycznymi dla CRPG od Obsidianu lub Planescape: Torment. Wybory w dialogach przyjemne, choć uzależnienie ich właściwie tylko od umiejętności „Przymus” sprawia że po rozwinięciu jej w early gamie, wszystkie skill checki przez resztę gry przechodziłem śpiewająco. Przydałoby się trochę większe zróżnicowanie

    ++ World building – do tego podchodziłem z największą rezerwą, ale zostałem mile zaskoczony. Wpisy w kodeksie są ciekawe i zróżnicowane, od suchych dokumentów po barwne legendy i urocze historyjki dla dzieci. Twórcy zrobili wszystko by urozmaicić standardowy świat fantasy a’la Dungeons & Dragons, i zdecydowanie im się powiodło (znajduję bardzo zabawnym fakt że nazwa świata, Thedas, to skrócenie słów „The Dragon Age Setting)

    + Fabuła – typowa Tolkienowska historia fantasy, uniwersalnie złe Wielkie Zło musi zostać pokonane, ale najpierw skłóceni ze sobą maluczcy muszą się pogodzić i połączyć by się mu przeciwstawić. Normalnie by mi to przeszkadzało, ale skończywszy w ostatnim miesiącu właściwie obok siebie Pillars of Eternity 2 oraz Planescape: Torment, fabuła która nie traktuje o metafizycznych istotach i niezmiennych prawidłach rządzących światem oraz naturą ludzką, jest bardzo miłą odmianą. Najciekawszy był chyba watek elfickiego lasu, wtedy gra naprawdę mi się zaczęła podobać, przyjemny dylemat moralny.

    + Animacje – pozytywnie zaskoczony jestem animacjami podczas walki, rzadko się widuje takie ładne w grach CRPG, a już w ogóle podoba mi się że często bohaterowie i przeciwnicy odpowiednio reagują na wyrzucenie uniku, unikając właśnie przed ciosem przeciwnika. Mała rzecz, a cieszy.

    +/- Questy poboczne – Duża części to nudne fetchquesty, jest parę perełek, zwłaszcza te dla towarzyszy, chociaż i one były momentami zaskakująco krótkie i tak jakby ucięte. Sposób wykonania też sprowadza się zwykle do „idź na miejsce – zabij/przekonaj – wróć do zleceniodawcy”, ale i tak miło że próbowali coś zróżnicować z questami złodziejskimi w Denerim, nawet jeśli było ich mało.

    +/- Niemy protagonista – dziwny punkt, bo sam preferuję niemych protagonistów w grach CRPG, ale tutaj praca kamery, oraz jej umiejscowienie, sprawiało że nasza postać wygląda dziwnie ciągle milcząc. Osoby z którymi prowadzimy rozmowę, oraz nasi towarzysze stojący za nami, mają w pełni udźwiękowione dialogi, animację ust, oraz odpowiednią mowę ciała, co wprowadza dziwny dysonans z naszym stojącym jak słup bohaterem. Następne części mają już w pełni udźwiękowionego protagonistę.

    +/- System walki – w 100% subiektywnie, wciąż nie pokochałem aktywnej pauzy. Ale postacie są responsywne, robią to co im każesz, duża ilość umiejętności aktywnych dla każdej klasy pozwala na ciekawy dobór strategii do każdej potyczki. Bardzo fajne jest rozbudowane dostosowanie zachowań towarzyszy, co zmniejsza potrzebę mikrozarządzania podczas bitwy. Szkoda że dodatkowe sloty taktyczne są ukryte za umiejętnością na którą trzeba wydawać cenne punkty rozwoju.

    - Ekwipunek – Miejsca w ekwipunku jest wiecznie za mało, a ilość powiększeń do znalezienia w świecie, ograniczona. Jest to ekwipunek znany z MMO, więc ogromna zbroja płytowa zajmuje tyle samo miejsca co pojedynczy listek krzewu. Znalezienie sklepu który sprzedaje rozszerzenie ekwipunku też nie jest zbyt łatwe, pod koniec gry miałem tylko 110 miejsc w ekwipunku, z czego permanentnie 50 było zajętych na różne mikstury, pułapki, trucizny itp.

    - Pathfinding – Bioware ma chyba z tym wieczny problem, ponieważ grając w Baldur’s Gate zauważyłem to samo. Nasze postacie wariują kiedy przechodzą przez ciasne miejsca, prze futryny drzwi i schodząc po schodach. Przeciwnicy nie miewają z tym problemu. Bardzo to nieprzyjemne i wybijające z rytmu, zwłaszcza podczas trudniejszych bitew.

    -- Ilość walki – System walki może bardziej by mi się podobał, gdyby przeciwnicy nie byli tak liberalnie rozstawieni po świecie gry. Większa część fabuły gry opiera się na znalezieniu sojuszników do walki z Plagą. Są to cztery linie questów, i trzy z nich kończą się bardzo długim Dungeon Crawlem, z dziesiątkami jeśli nie setkami przeciwników, zajmującym czasami nawet około godziny. Dodać do tego finałową bitwę, DLC, oraz losowe spotkania na mapie gry, i czułem się jakbym był w czyśćcu gdzie muszę przechodzić finałowe trzy godziny Wiedźmina 1 w kółko i w kółko. Duże nagromadzenie bitew w krótkich odstępach nigdy mi się nie podoba w CRPG, i Dragon Age: Początek nie jest wyjątkiem.

    -- Stan techniczny – podczas każdego wczytania gry w Denerim gra wywalała do pulpitu. Występuje także memory leak, po dłuższym czasie gry czas ładowania podczas przechodzenia między strefami zbiegał do nieskończoności. Bioware miało to naprawić, ale pewnie mieli na głowie ważniejsze rzeczy. Polecam zainstalować 4GB Patch, naprawia problemy z wywalaniem do pulpitu podczas przebywania w Denerim.

    --- Praca kamery podczas walki – raz działa, raz nie. Gra zupełnie losowo decyduje czy kamerę można oddalić na 50 metrów wzwyż, by objąć wzrokiem całe pole bitwy, czy utkwi ona 2 metry za naszą postacią i pozwoli zobaczyć tylko jego lub jej plecy. Nie zauważyłem żadnej prawidłowości czemu tak się dzieje, i jest to niesamowicie irytujące.

    Zapraszam do dyskusji i dzielenia się własnymi przeżyciami z tą bardzo interesującą grą. Z pewnością zagram w kolejne części (z kupnem zaczekam na przecenę na steam), oraz dodatek do Origins, ale na razie chyba zrobię sobie przerwę od gier, i skupię się na studiach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #dragonage
    pokaż całość

    źródło: dao-featured-image-16x9.jpg.adapt.crop191x100.1200w.jpg

    +: matkaPewnegoMirka, M...........l +12 innych
  •  

    dzięki poradzie wykopu zagrałem i skończyłem #planescapetorment rewelacyjna gra, od razu wskoczyła do moich top 5 RPG.

    Największy (i w sumie jedyny) minus to walka, gra w 100% mogłaby się obyć bez niej. Jest to podobny casus jak w #vampirethemasquarade bloodlines, gdzie przez 80% gry możesz właściwie wszystko załatwiać skradając się i odpowiednio prowadząc konwersację, a na koniec gra wrzuca cię do dwugodzinnego czyśćca, gdzie jesteś zmuszony walczyć z ogromną liczbą przeciwników.

    Ogólnie chętnie bym zagrał w kolejnego #rpg a raczej crpg, z tymi akcyjnymi wstrzymuje się aż będą jakieś konkretne dlc do cyberpunka. Więc ponownie przychodzę z pytaniem, jakiego rpg-a teraz przyatakować? Wolałbym żeby miał więcej dialogów niż walki. (grałem już w disco/pillarsy/dragon ejdże/divinity/wastelandy)

    (Zaktualizowałem swój dziennik ( ͡° ͜ʖ ͡°) )

    #gry
    pokaż całość

    źródło: EGS_PlanescapeTormentEnhancedEdition_Beamdog_S1_2560x1440-959452ae23d81f1469a9c4125d626efc.jpg

    jakie CRPG?

    • 5 głosów (6.25%)
      Underrail
    • 34 głosy (42.50%)
      Arcanum
    • 37 głosów (46.25%)
      Baldur's Gate 1
    • 4 głosy (5.00%)
      Age of Decadence
  •  

    To jest najgorsza rzecz w jaką w życiu grałem.
    Nie żadne Deadly Premonition, Limbo of The Lost czy Mystery of the Druids. Ten twór, bo grą to nawet ciężko nazwać, to wynik miliona tabelek excelowych, nie ma tu żadnego pierwiastka ludzkiego. Mówimy że taki #cyberpunk2077 jest nieskończony, ale #farcry 6 jest nawet niezaczęty.

    Cała gra bazuje na koncepcie poprzednich, trzech czy tam czterech części symulatora partyzanta. I z każdej z tych części zabierano kolejne rzeczy, które pozwalały graczowi na zabawę i na wyrażani siebie poprzez własny styl rozgrywki. Jedyne co tu jest to żrąca pustka, wypełniona aktywnościami mającymi dostarczyć minimalną ilość serotoniny do mózgu, i wytworzyć w graczu Pawłowski odruch gonienia za kolorowymi znacznikami, szukania i wypełniania kolejnych bezsensownych aktywności, dla postaci które są nie dość że karykaturalnie napisane, ale przeżuwane i wypluwane przez grę co parę godzin, tak, że nawet gdyby głodujący scenarzysta chciał, to nie ma czasu ich rozwinąć i nadać im głębi i charakteru.

    To równie dobrze mogłaby być pierwsza gra stworzona przez sztuczną inteligencję, na pewno nie zdziwiłbym się gdyby tak było. Wyzuto stąd jakąkolowiek inwencję i agencję ze strony gracza, co dzieje się często w grach wysokobudżetowych, ale w takich dziełach Rockstara czy Naughty Dog jesteśmy za to nagradzania wyśmienitą reżyserią scen i sekwencji, zgodnych z wizją twórcy, a tutaj jesteśmy raczeni jedynie prymitywną stymulacją, sygnałem dźwiękowym wybrzmiewającym za każdym razem gdy do naszej psiej miski wpada jedzenie.

    Gdybym za tę grę zapłacił to z wielką chęcią sam oddałbym swoją legitymację świadomego konsumenta.
    (PS jeśli chcecie zagrać w to dla samego Giancarlo Espostio, to absolutnie nie warto, identyczna sytuacja jak w innych grach Far Cry - marketing zasypany głównym antagonistą, a on sam w grze jest przez krócej niż godzinę.)
    #gry #zalesie
    pokaż całość

    źródło: woda z lodowca.png

  •  

    #rpg #gry #planescapetorment
    Więc zgodnie z wynikiem ankiety będę przechodziłem Planescape: Torment. Czy są jakieś must-have tipy dla początkującego gracza? Jakieś głupie buildy które łatwo popełnić? Osobiście najchętniej bym grał typem barda/łotrzyka ale nie wiem czy to nie będzie zbyt nużące na dłuższą metę, czytałem że jeśli chodzi o walkę to jest to jedna z najbardziej nieciekawych gier na infinity engine pokaż całość

    źródło: EGS_PlanescapeTormentEnhancedEdition_Beamdog_S1_2560x1440-959452ae23d81f1469a9c4125d626efc.jpg

  •  

    W jakiego cRPGa mulić po zakończeniu Pillars of Eternity 2?

    • 16 głosów (40.00%)
      Arcanum
    • 3 głosy (7.50%)
      Underrail
    • 16 głosów (40.00%)
      Planscape: Torment
    • 5 głosów (12.50%)
      Age of Decadence
  •  

    Gdzie w #warszawa można dostac pierniczki, najlepiej w kształcie koni, ewentualnie jakiś innych parzystokopytnych zwierzątek? Młodsza siostra lubi takie, upiekłbym sam, ale nie mam w mieszkaniu piekarnika XD
    #kiciochpyta #pytanie #swieta

    źródło: image.jpg

  •  

    kiedy wracasz do domu po nocnej zmianie, zdejmujesz jedną skarpetkę i tak siedzisz
    #cyberpunk2077 #heheszki #humorobrazkowy

    źródło: dżony_zmielony.png

  •  

    z każdym materiałem z jego pracy w tvgry zaczynam coraz bardziej rozumieć czemu Makuła jest taki wiecznie zgorzkniały XDD
    https://streamable.com/1h78hv

    #wonziu #heheszki #tvgry

  •  

    Najgorzej być wielkim fanem gier #rpg i nie znosić walki izometrycznej z aktywną pauzą XD

    Absolutnie nie mogę się do tego typu walkinprzemóc, mój mózg tego nie ogarnia. RPG akcji typu wiedźminy, gothic? Super. CRPG z turowym systemem walki jak wasteland 2 i 3, Pathfinder, divinity orignal sin, Pillarsy 2, oryginalne fallouty? Rewelacja. Pierwszoosobowe/immersywne RPG w stylu morrowind, oblivion, fallout new vegas, cyberpunk, deus exy, kingdom come? Mój ulubiony rodzaj gier

    Ale Dragon Age? Baldury? Pierwsze Pillarsy? Nawet mass effect gdzie musisz momentami stopować akcje i wydawac rozkazy swoim towarzyszom?
    Nie potrafie czerpać z tego przyjemności, męcze się podczas każdej potyczki, po jakimś czasie zmniejszam sobie poziom trudnosci walki, ale wredy przez brak wyzwania wyłączam szybko gre i nigdy jej nie kończe ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Bez cienia ironii wole system walki w pierwszym wiedźminie niż w dowolnym dragon age/mass efekcie

    Ktoś też tak ma? Nie jestem jedyny nienormalny?
    #gry #gothic #morrowind #dragonage
    pokaż całość

    źródło: image.jpg

    •  

      @TytyMagSwag: Jak ty divinity stwierdzasz że ma super system walki gdzie gówno walka potrafi trwać 30 minut to spoko XD. gra na 60h z czego 40h to patrzenie jak bot chodzi po polu walki i robi ruch. Aktywna pauza ze starych baldurów czy neverwintera to najlepszy system walki jaki był. upewniłem sie w tym że ten system wygrywa z turówkami przy remaku FF7. gra jest o wiele szybsza i przyjemniejsza, nie jest sztucznie wydłużana pokaż całość

      +: arcadio_morales, A........a
    •  

      @tellet: w xcomy nie grałem bo uważam że to gówno i ogólnie bez sensu gra, ale w bg3 i divinity masz uniki zaprogramowane jako animacja, chyba w dragon age'u jedynce też jest ale tam w sumie ta pauza to rzadko w chuj się przydaje na normalnym poziomie trudności. Zagraj se w dark soulsy, tam pauzy w ogóle nie ma ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Relatywnie mocno się zawiodłem. Film jakby robiony bez skupienia, nie mogący się zdecydować czym chce być, horrorem, dramatem psychologicznym, a może czymś pomiędzy stylowym giallo a brutalnym slasherem? Zdecydowanie ogląda się to jak dwa filmy (a raczej dwa pomysły na film), grubymi nićmi połączone w jeden.

    Nie można jednak odmówić Wrightowi doskonałego opanowania sztuki montażu, która ponownie jak w baby driver, pomaga filmowi sprawiać wrażenie że jest bardziej dynamiczny niż w rzeczywistości. Kostiumy świetne, scenografia zapadająca w pamięć, aktorstwo na poziomie, ale tempo filmu nie pozwalało aktorom zabłyszczeć. Dobór muzyki, jak zwykle, fenomenalny, dobrze znaleziony kompromis pomiędzy znanymi kawałkami, a tymi skrytymi zwykle na tyłach antykwariatów.

    Główne przesłanie filmu też jest gdzieś zagubione między szarą współczesnością, a kolorowymi i powabnymi latami 60tymi. Rzadko tak uważam, ale zdecydowanie obrazowi wyszłoby na dobre, gdyby wyreżyserowała go kobieta. Wątki poruszane w drugim i trzecim akcie, gdzie film odchodził już od standardowego "coming of age", a wchodził w znacznie bardziej grząskie terytorium wykorzystywania młodych kobiet, ich poczucia własnej wartości i tego co muszą robić by osiągnąć cel, zdecydowanie wymagały kobiecej ręki.

    Jeśli chce się czegoś kolorowego, muzykalnie interesującego i dobrze (przez większość czasu) wyglądającego, to zdecydowanie można się wybrać do kina, usiąść w ostatnim rzędzie, i dziękować bogu że Brytyjczycy nie istnieją naprawdę.

    #film #kino #filmnawieczor
    pokaż całość

    źródło: MV5BZjgwZDIwY2MtNGZlNy00NGRlLWFmNTgtOTBkZThjMDUwMGJhXkEyXkFqcGdeQXVyMTEyMjM2NDc2._V1_FMjpg_UX1000_.jpg

  •  

    #warszawa do dworca zachodniego (do tunelu) wchodziło z 20 policjantów w hełmach, drugie tyle na zewnątrz, z 10 samochodów policyjnych na miejscu lekko

  •  

    Dajcie jakieś fajne memuchy z #morrowind (albo ogólnie tesów) albo #gothic (albo ogólnie gier piranii) bo lubię obie te gry/firmy i chętnie poszerzę swoją kolekcję, na początek mem ode mnie (osobiście jeden z moich ulubionych memów w ogóle)
    #gry #humorobrazkowy #heheszki

    źródło: image.jpg

  •  

    Po średnio próbach skopiowania 3 Wiedźmina 3 w ostatnich trzech Asasynach, w tej grze Ubisoft próbuje skopiować Zeldę BOTW. I w sumie mu się udaje XD Jak ktoś lubi BOTW i chce grę w tym stylu, ale z mniejszym światem (za to z o wiele większą ilością zagadek na metr kwadratowy), z bardziej zachodnio poprowadzoną walką (walka to miks bardzo AC Odyssey i lekkiego DMC, dzięki bogu nie ma wytrzymałości broni) i z bardzo zabawną fabułą, która w każdym zdaniu postaci i każdej zagadce wrzuca jakiś żarcik czy nawiązanie do greckiego mitu, to serdecznie polecam. Plus, ciągle przekomarzający się Zeus i Prometeusz, służacy jako Narratorzy całej gry, są absolutnie przezabawni. Na Uplayu jest darmowe demko, można sobie na luzie przetrestowac
    #ubisoft #nintendoswitch #zelda #gry
    pokaż całość

    źródło: image.jpg

  •  

    wolisz jak makuła na strimie muli w:

    • 59 głosów (43.07%)
      karty srarty
    • 44 głosy (32.12%)
      pubgunio rejdżunio
    • 34 głosy (24.82%)
      kościół Robertsa
  •  

    Cieszę się, że wreszcie przebolałem nielubiany bardzo przeze mnie system walki z aktywną pauzą, bo po pary godzinach pięknie się rozwija jako bogaty, interesujący RPG (ʘ‿ʘ) a ostatnio po ograniu Wasteland 2, strasznie mnie naszła na takie faza, Arcanum czeka następne w kolejce
    #gry #pcmasterrace #rpg

    źródło: image.jpg

  •  

    już 7 gier ze 100% acziwków na steam ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ może dla maniaków platyn z playstation to mało, ale ja jestem bardzo z nich dumny ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #gry #steam #pcmasterrace

    źródło: qqqqqqq.png

  •  

    Wieczór chillera, szukam znajdziek w LA Noire
    #gry

    źródło: image.jpg

  •  

    Troche to dziwne że fallouta 3 wydali dopiero po 16 latach od premiery drugiej części, i do tego pod zmienioną nazwą… jeszcze ktoś by mógł się pomylić i zagrać w tego INNEGO fallouta 3
    #gry #heheszki #fallout

    źródło: image.jpg

  •  

    h*je z Beztesty, dajcie mi elder scrolls 6
    #gry

    źródło: image.jpg

  •  

    nareszcie jakaś gra, która wypełnia pustkę jaką zostawiły ch*je z Bethesdy, robiąc zamiast porządnych Elder Scrollsów, jakieś Falałty i inne Starfildy ( ͡° ʖ̯ ͡°) #gry #bethesdasucks #skyrim

    źródło: capsule_616x353.jpg

    +: Kajtosz, Q.........1 +4 innych
  •  

    Ogólnie nie jestem zbyt into trzecioosobowe gry akcji, a zwłaszcza te sygnowane marką playstation, ale przez ostatnie parę miesięcy grałem właściwie tylko w jakieś wielkie, rozbuchane gry RPG, albo quasi RPG na dziesiątki godzin (Morrowind, Oblivion, Cyberpunk, Vampire: The Masquarede) i z okazji że wychodzi Days Gone na PC, to pomyślałem że chętnie bym zagrał w jakąś grę stricte akcji, i zamierzam sobie ją sprawić na wyprzedaży letniej. I stąd parę pytań do weteranów gry:

    1) Czy warto zaczynać grę na najwyższym poziomie trudności? Czy dodaje coś ciekawego do gry, czy tylko podbija paski życia przeciwników?
    2) Czy gry posiada elementy surwiwalowe (których jestem fanem)? Typu potrzeba jedzenia, picia, spania, szukania paliwa do motocyklu?
    3) Czy gra jest straszna? Czy posiada bardziej złożone elementy horrorowe niż to że gracz się przestraszy że nagle horda zombie na niego wyskoczy? Może jakieś konkretne segmenty?

    Bardzo dziękuję za odpowiedzi!
    #playstation #daysgone #ps4 #steam
    pokaż całość

    źródło: days-gone.jpg

    •  

      @TytyMagSwag:

      1. Nie. Chyba że lubisz się męczyć z hordami przeciwników.
      2. Jeść nie musisz, pić też nie. Paliwo do motoru + przedmioty do wytwarzania (Mołotowy są często potrzebne i niezastąpione w jednym elemencie) to jedyne "problemy". Na pewno nie jest to żaden survival.
      3. Są momenty gdzie się zlękniesz, ale ta gra to raczej lekki thriller a na pewno nie horror.

      Jestem w trakcie gry, chyba już końcówka i lecę pod platynę. Fabuła wciąga i ciekaw jestem zakończenia :)
      pokaż całość

    •  
      G.....r via Android

      0

      @TytyMagSwag 1. Nie, podbija czas do zabicia zombiakow i mniej przedmiotów jak w większości obecnych gierek
      2. Tylko ostatnie
      3.Nie

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Chodzenie na randki z biały chłopak 23 lata be like:
    „Nie, ja nie słucham tej popularnej, normickiej muzyki. Muza powinna iść z instrumentów a nie komputera. Moje ulubione zespoły to, nie wiem czy znasz, Pink Floyd i Led Zeppelin, z tych troszkę bardziej popularnych to oczywiście Queen”
    #muzyka #queen #heheszki

    źródło: image.jpg

  •  

    #batman #film #heheszki
    Zbazowany i zczerwonopigułkowany Żorż

    źródło: image.jpg

  •  

    Kocham i Gothica i Morrowinda, ale jednak Morrowinda trochę bardziej ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
    #gry #nostalgia #pcmasterrace

    źródło: 20210309000553_1.jpg

  •  

    znalezione w odmętach dysku ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #wonziu #heheszki #humorobrazkowy

    źródło: wonzay.png

  •  

    Jakie dodatki (w waszwj opinii) przewyższały podstawową grę? Czy to pod względem jakości, motywu przewodniego, czy fabularnie.
    #gry #fallout #wiedzmin #pytanie

    źródło: image.jpg

  •  

    Absolutnie ZBAZOWANY CHAD SNYDER robi prawdziwe KINO, Tarkowski już płacze w grobie że zaraz ktoś pokaże jakim gównem był Stalker, dzieci Bergmana zaraz poznają czemu ich ojciec był antynatalistą, Bresson stępuje z nieba by oddać Snyderowi swoje Złote Palmy, Von Trier on już sobie wkłada pistolet do ust, Kubrick sobie wkłada monolit w d00pę.
    Dziękuję ci Daddy Snyder za uratowanie kina ᕙ(✿ ͟ʖ✿)ᕗ

    #heheszki #film #kino #joker
    pokaż całość

    źródło: 152541331_287169919409547_6249801497966407042_n.jpg

    +: DamSon

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika TytyMagSwag

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)