•  

    Co mi jest? Nie boli, nie swędzi a dzisiaj odniosłem wrażenie, że trochę się powiększyło. Na początku to olałem, bo pomyślałem, że pewnie się gdzieś uderzyłem, słońce mnie przypiekło albo chuj wie co, ale dzisiaj się trochę przeraziłem, bo jednak z miesiąc to już mam a to jakby się powiększyło. Od czego to może być?
    #medycyna #kiciochpyta #lekarz

  •  

    Chłopaki sobie klęknęli na murawie, żeby się chwilę pomodlić i wyciszyć. Widocznie akurat tego potrzebowali. A tutaj jakieś dyskusje, że murawa powinna być neutralna światopoglądowo. Neutralne światopoglądowo to mogą być Wasze kawiarenki z sojową latte i HIV-em.

    #mecz

  •  

    29079 - 402 = 28677

    W końcu zebrałem się i pobiłem swój stary rekord wynoszący 337 km w 24h, ustanowiony chyba z 10 lat temu. Na starej kolarce, bez specjalnej formy wraz z kumplem wybraliśmy się z Łańcuta w Bieszczady (Smerek) i z powrotem. Tym razem postanowiłem przekroczyć magiczną barierę 400km. Wyruszyłem o 12.22 z okolic Łańcuta. Najpierw etap "górski" w stronę Dynowa, tu odbiłem na Domaradz i przez Czarnorzeki zjechałem do Krosna. Tu stuknela pierwsza setka. Przed Jasłem obiadokolacja, później w stronę Pilzna po lewej stronie Wisłoki. Zrobiło się już ciemno, w Mielcu koło 1 w nocy drugą setkę miałem za sobą. Przed Mielcem na przystanku zostawiam bidon - zorientowałem się kilkanaście km dalej, więc już po niego nie wracałem. Chwila przerwy w mieście, i dalej jazda w stronę Leżajska przez Kolbuszowa i Sokołów. Na tym etapie zacząłem czuć mięśnie u nóg, przez jakieś 50km i chyba się przyzwyczaiłem :) w Leżajsku na Orlenie jestem po 6 rano, jem kanapki i pije herbatkę, bo w brzuchu już mi się przewalało od dwóch godzin. W okolicy Ożanny jest 300 km i 7 rano. Mam dylemat, bo już stąd wracam do domu i rekord pobity. Psychika siada i zmęczonym coraz bardziej. Miałem jechać na Tarnogród i stamtąd w stronę Łańcuta, ale stwierdziłem że pojeżdżę po znanej okolicy i tak spróbuje dobić do 400. Mam 5 godzin, stówę do zrobienia i najchętniej to bym się kimnął pod drzewkiem w lesie. No ale jadę, spokojnie, staram się trzymać średnią 20km/h - powoli bez zatrzymania się. Tak dojechałem do okolic Jarosławia - tutaj złapałem wiatr w plecy i kręcąc się jeszcze po okolicy dojechałem do domu, gdzie byłem o 12.10 z wynikiem niemal 403km.

    W tym tygodniu to już 402km!
    #rowerowyrownik #ruszrzeszow #100km #200km #300km #400km #rower #podkarpacie
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: s6.ifotos.pl

  •  

    Kto pamięta i grał plusuje - reszta szybciutko pobiera tą wspaniałą DARMOWĄ grę ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    #gry #feels #staregry #gimbynieznajo

    źródło: hirntot.org

  •  

    Nie lubię poniedziałków

    Dzisiaj poniedziałek, a więc prawdopodobnie część z Was usłyszy w radiu piosenkę "I don't like Mondays" irlandzkiego zespołu The Boomtown Rats. Jednak nie każdy wie, że inspiracją do napisania tego utworu były prawdziwe wydarzenia.

    16-letnia Brenda Spencer mieszkała na przedmieściach San Diego, a jej okno wychodziło na plac zabaw przy podstawówce Cleveland Elementary School. 29 stycznia 1979 roku około 8:30 rano drobna nastolatka otworzyła ogień do dzieci czekających na zajęcia.

    W tym czasie dyrektor i jeden z nauczycieli przebywali w gabinecie. Początkowo mylili huk z petardami. Przez okno zobaczyli jednak, że niektóre dzieci padają na ziemię, inne uciskają różne części ciała, a część rozgląda się przestraszona i zdezorientowana. Mężczyźni wybiegli, aby pomóc uczniom. Dyrektor niemal natychmiast został śmiertelnie raniony przez Brendę. Po chwili wybiegł woźny, który chciał okryć go kocem, jednak i on został postrzelony, na skutek czego zmarł. Po przybyciu policji, dziewczyna raniła także jednego z funkcjonariuszy. Cała akcja trwała około 15 minut, podczas których Brenda oddała od 29 do 40 strzałów (w zależności od źródeł) i raniła 8 dzieci. W końcu policja zarekwirowała śmieciarkę, którą postawiono na linii ognia.

    Po wszystkim dziewczyna zabarykadowała się w swoim domu. Dziennikarce lokalnej gazety udało się do niej dodzwonić i zapytała o motyw tak okropnego czynu. Brenda powiedziała „Nie lubię poniedziałków. Musiałam jakoś ożywić ten dzień”, a także „Nie miałam żadnych motywów, żeby to zrobić, to była po prostu świetna zabawa”. Nastolatka poddała się po siedmiogodzinnym oblężeniu. Podczas aresztowania nie stawiała oporu, była spokojna i opanowana. W mieszkaniu znaleziono liczne butelki po piwie i whiskey, jednak dziewczyna nie była pod wpływem alkoholu ani narkotyków.

    Co sprawiło, że młoda dziewczyna posunęła się do tak okropnego czynu? Brenda urodziła się 3 kwietnia 1962 roku w San Diego. Jej rodzice rozwiedli się, po czym zamieszkała ze swoim ojcem i dwoma siostrami. Jak wspominają nauczyciele, nastolatka ledwo odzywała się na zajęciach, była zamknięta w sobie, ale świetnie szło jej robienie zdjęć. Wygrała nawet konkurs fotograficzny. Dzieci z sąsiedztwa twierdziły, że Brenda zażywała narkotyki, wagarowała, kradła, była okrutna wobec zwierząt i fascynowała się bronią palną. Jednak jej ojciec powiedział, że „zawsze była szczęśliwą i dobrą córką. Dobrze się zachowywała i nigdy nie miała żadnych problemów w szkole”. To bardzo życzeniowe myślenie, ponieważ w 1978 roku włamała się do szkoły i strzelała w szyby. Miała na koncie próbę samobójczą, a przez wagarowanie była pod opieką kuratora sądowego.

    W grudniu 1978 roku psychiatra, który badał dziewczynę na zlecenie kuratora, zdiagnozował u niej depresję. Jej stan był tak ciężki, że zalecił umieszczenie Brendy w szpitalu psychiatrycznym, jednak jej ojciec nie zgodził się. Zamiast tego kupił jej pod choinkę karabin półautomatyczny kalibru 22 z mnóstwem amunicji. Brenda powiedziała „prosiłam go o radio, a on kupił mi broń” oraz „poczułam się tak, jakby on chciał, żebym się zabiła”. Kilka tygodni przed strzelaniną powiedziała przyjaciołom, że nikt jej nie rozumie, ale pewnego ranka wszyscy będą na nią patrzeć i będą pokazywać ją w telewizji. Czuła się niekochana, nieważna i miała żal do rodziny oraz nauczycieli za to, że nikt nie udzielił jej pomocy.

    Brenda przyznała się do zabójstwa dwóch osób oraz postrzelenia dziewięciu. Sąd potraktował ją jak dorosłą i skazał na dożywocie z możliwością wcześniejszego zwolnienia po 25 latach. Dziewczyna pierwszy raz ubiegała się o zwolnienie w 1993 roku i twierdziła, że podczas strzelaniny była pod wpływem alkoholu i narkotyków. Wniosek odrzucono. W 2001 roku powiedziała, że ojciec wykorzystywał ją seksualnie od 9 roku życia. Nigdy wcześniej o tym nie wspominała, nie było na to żadnych dowodów ani świadków. W 2005 roku twierdziła, że ojciec znęcał się nad nią i pewnego razu uderzył tak mocno, że nastąpił uraz płatu skroniowego mózgu (wcześniej twierdziła, że uraz był skutkiem wypadku na rowerze). Ostatni raz ubiegała się o zwolnienie w 2009 roku i będzie mogła znów to zrobić w 2019.

    Bob Geldof, lider zespołu The Boomtown Rats, w jednym z wywiadów powiedział, że Brenda napisała do niego list. Stwierdziła w nim, że jest zadowolona ze swojego czynu, ponieważ Bob uczynił ją sławną.

    Strzelanina w 1979 roku była pierwszą strzelaniną w szkole w historii USA. 10 lat później podobne przestępstwo miało miejsce w kalifornijskiej szkole Cleveland Elementary School w Stockton. 5 osób zostało zabitych, a 29 rannych. Uczniowie, którzy zostali ranni w strzelaninie z 1979 roku, bardzo mocno to przeżyli. Twierdzili, że to czego doświadczyli bardzo głęboko odcisnęło się na ich psychice, a wydarzenie z 1989 roku było dla nich swoistym ponurym przypomnieniem. W 2001 roku Brenda powiedziała, że czuje się odpowiedzialna za wszystkie szkolne strzelaniny, które miały miejsce w Stanach.

    Historia Brendy Spencer przedstawiona została w jednym z odcinków „Kobiet, które niosły śmierć” (S02E01, na Netflixie jest to odcinek 1). Można o niej także przeczytać pod linkami: 1 2 3 4 5 6

    #historieriley #kryminalne #ciekawostki
    pokaż całość

  •  
    Tylko_rozdajo

    +1398

    Zaraz odpalam swoja glosna kosiare i bede kosic trawnik ( ͡° ͜ʖ ͡°). Sasiedzi co wczoraj mieli impre do 3 w nocy, beda zadowoleni xDDDDDD
    #dziendobry

  •  

    Wracamy sobie w środę z Węgier z delegacji, zatrzymujemy się na Słowację, gdzie kolega planuje na stacji zmienić się na kierowcę. Idę sobie siku przed jazdą, wychodzę z kibla, a z naprzeciwka z podobną potrzebą idzie Robert Makłowicz :D
    Najlepszy Polski kucharz kazał pozdrowić wszystkich Mireczków i Mirabelki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #pokazmorde #maklowicz #pokazmaklowicza pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Pięknie, pokłóciłem się z żoną o psa i córkę i szczerze powiedziawszy mam już dość jej upartości. Ja i żona 33 lvl, córka lat 9 i pies 6-cio miesięczny. Od 2 lat w naszym domu co jakiś czas pojawiał się ze strony córki temat psa, że ona chce pieska, że inne dzieci w klasie mają zwierzęta, że ona też chce. Byliśmy z żoną na nie, bo córka była za mała, po drugie żona nie przepada za zwierzętami, mieszkamy w bloku i przede wszystkim kto by się nim zajmował jka my dość późno wracamy do domu. Ja to i nawet wziąłbym psa ale zona była zdecydowanie na nie. Jakiś czas temu temat znowu wrócił, córka nalegała, żona tłumaczyła, że córka bedzie musiała wychodzić z nim na spacery i się z nim bawić a znając córki zapał to po kilku dniach się jej znudzi a jak już będzie pies to nikt jej nie będzie wyręczać z opieką nad psem i że pies to odpowiedzialność, bedzie musiała chodzić z znim na spacery kilka razy dziennie, córka przytakiwała, że będzie z nim wychodzić i się nim opiekować ale dobrze wiedzieliśmy, ze takie mało dziecko nie ma pojęcia o czym mówi. 3 tygodnie temu żona wyjechała na 2 dni w sprawach służbowych, w tym czasie pojawiła się u nas taka sąsiadka z bloku obok z... małym psem pytając czy my byśmy nie chcieli. Historia psa była taka, ze podobno był na jakiejś wsi gdzie mieszka jej siostra ale tam mieli za dużo psów i żyły ona w nie najlepszych warunkach i dziwnym trafem trafił do sąsiadki a ona do nas. Był to mieszaniec jamnika z kundlem, nie duży nie urośnie no i jak zobaczyła go córka no to od razu żebyśmy go wzięli. Tak prosiła, przekonywała, ze bedzie się nim opiekować, ze uległem. Wiedziałem, że żona nie będzie zadowolona ale sądziłem, ze jakoś to będzie. Ale po dwóch dniach wiedziałem, ze mam...przerąbane.
    Pierwszej nocy nasrał 3 razy, nie mam pojecia ile razy zrobił siku na dywan i podłogę, ciągle piszczał, spać musiał ze mną w łóżku bo dobijał się do drzwi. Zaznaczę, ze w moim domu były psy więc to nie jest tak, ze nie wiedziałem co mnie czeka. Już wtedy byłem zły, za to córka wniebowzięta bo cieszyła się że trzeba kupić i wybrać obroże, legowisko itp.
    Jak wróciła żona to była zła, delikatnie mówiąc i oznajmiła, dlaczego podjąłem decyzje nie omawiając z nią tego, że ona nie będzie się tym spem zajmować i córka bedzie się nim opiekować. Od tego momentu minęły 3 tygodnie i wczoraj bardzo się z żoną pokłóciłem o psa i córkę. Od kiedy ona wróciła, to zupełnie nic nie zajmuje się tym psem (tak tak, wiem że ona to powiedziała od razu jak zobaczyła psa) ale tu nawet nie chodzi mi o to, żeby ona się z nim bawiła czy coś takiego ale chociażby po nim posprzątała, a tu nic. Pies śpi na korytarzu koło pokoju córki albo u niej w pokoju, inne pomieszczenia są zamknęte, rano jest gdzieś kupa albo nasikane i jak np. żona wstaje pierwsza i to widzi to nic z tym nie robi, czeka aż wstanie córka i ona to posprząta, mi powiedziała, ze mam tego nie sprzątać tylko córka. Rano każe dziecku wychodzić z psem na spacer, budzi ją 20 minut wcześniej, prosi zeby się ubrała i wyszła z psem na taki park zaraz obok naszego bloku, deszcz nie deszcz, słońce, nie ważne codziennie przed szkołą ma chodzić z psem na spacer kupy zbierać po nim, pies oczywiście przeszczęśliwy, córka wręcz przeciwnie. Tak samo po przyjściu z pracy i córki ze szkoły, zona do niej mówi posprzątaj po psie, daj mu jeść i wyjdź z nim. Córka ma sprzątać w domu po nim, karmić go, wyprowadzać na spacer, bawić go a mi zabrania jej pomóc.
    Efekt tego jest taki, że córka ryczy przynajmniej raz dziennie bo nie chce zajmowac się psem, mowi, ze już go nie kocha i nie chce, że mamy go oddać, żona natomiast mówi, ze tak wygląda odpowiedzialność i że sama córka mówiła, że bedzie się nim zajomwać więc słowa musi dotrzymać. Mi nie pozwala jej pomóc w sprzątaniu, mam wrażenie że ona robi to specjalnie i wręcz na złość córce.
    Była między nami kłótnia wczoraj o to. Uważam, że jest zbyt ostra dla córki. Ona ciągle powtarza to samo, że córka nauczy się odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji z resztą tak samo jak ja. Żona uważa, ze ja tez powinienem wziąć odpowiedzialność za to, ze zgodziłem się na psa tym bardziej że wcześniej wielokrotnie rozmawialiśmy o tym, ze nawet jakby się pies pojawił to córka by sie nim zajmowała więc wiedziałem od samego początku że obowiązek zajmowania się psem spadnie na córkę.
    Mam już tego dość, tej zawziętości żony, płaczu córki i jej ciągłym narzekaniem że ona tego psa już nie chce i kup tego małego zasrańca. Co zrobić w takiej sytuacji, no bo przecież nie oddam go teraz do schroniska.

    #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio pisaliśmy o agrotuningu, a dziś wrzucamy najbardziej "Januszowe" elementy montowane do samochodów, ja zacznę:

    #motoryzacja #glupiewykopowezabawy

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Wczoraj idąc do nocnego po browary zobaczyłem jak przed sklepem kłóci się parka (on lvl ~25, ona lvl ~20, mocne 9/10, typ normcore, szara myszka, ale bardzo ładna). Niebieski ostro na nią najeżdżał, bluzgał, beształ, itd. Ona tylko stała i ze łzami w oczach patrzyła przed siebie. Tematyka kłótni chyba raczej o pierdoły, bo coś tam się gość pultał, że niby ona po raz kolejny nie mówi mu o swoich planach z koleżankami itd. Wszedłem do sklepu, kupiłem co trzeba i niewiele myśląc poprosiłem sprzedawcę o kawałek kartki i długopis. Zapisałem swój numer tel i imię. Gdy wyszedłem ze sklepu stanąłem kawałek od nich i obserwowałem rozwój sytuacji. Ku mojemu zadowoleniu po kilku minutach gość wszedł do sklepu. Ja wtedy niewiele myśląc podszedłem do niej, upewniając się, że furiat mnie nie widzi, i biorąc ją za rękę uśmiechnąłem się i wręczyłem jej karteczkę, dodając: "Gdybyś chciała pogadać, zadzwoń". Otworzyła karteczkę, na początku była lekko oszołomiona, ale potem uśmiechnęła się i ocierając łzy powiedziała: "A żebyś wiedział, że zadzwonię. Dziękuję". No cóż.. będę wołał plusujących co dalej ;)

    pokaż spoiler #truestory #podryw #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #przegryw #wygryw
    pokaż całość

  •  

    W ubiegłą niedzielę w #poznan jak co roku odbyła się Akademicka Procesja Bożego Ciała. Chyba najliczniejsza dotąd. Widok studentek, które sypały kwiaty i licznych studentów w asysyście, utwierdził mnie w przekonaniu, że nie jest tak źle z wiarą wśród młodych ludzi. Szacun!
    #wiara #katolicyzm #4konserwy

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    PILNE! 8:00 - Znowu palą się śmieci w Studziankach

    To już 73 pożar w tym roku!

    Doliczyliśmy się niecałych 8 godzin bez pożaru 7.06.2018

    Proszę o wykop: https://www.wykop.pl/link/4350735/wysypiska-plona-nikt-z-tym-nic-nie-robi-dzisiaj-tylko-zgierz-zabrze-piekary/

    Zapraszam do obserwowania #kolejnydzienbezpozaru 

    Plus - Będę wołał przy następnym.

    #pozar
    #strazpozarna 
    #smieci 
    #pozar 
    #odpady
    #wysypisko 
    #smieci 
    #kolejnydzienbezpozaru
    #utylizacja 
    #srodowisko 
    #wykopefekt
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Wczoraj wieczorem przy wysiadaniu musiał mi wypaść kabel do ładowania telefonu i go nie zauważyłem, ktoś mi go powiesił na klamkę żebym go znalazł (。◕‿‿◕。) Mała rzecz a cieszy, dziękuję Pan nieznajomy, miłego dnia ʕ•ᴥ•ʔ
    #dziendobry #czujedobrzeczlowiek

    źródło: fromapp.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Vanderwill

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)