•  

    Możecie polecić jakieś wciągające opowiadania, w których autor bardzo niekonwencjonalnie podszedł do jakiegoś tematu np. życia po śmierci?
    #ksiazki

  •  

    1 526 - 1 = 1 525

    Tytuł: Twórca
    Autor: Jorge Luis Borges
    Gatunek: Zbiór opowiadań
    ★★★★★★★★★☆

    Zbiór ten powstał z opowiadań, wierszy, przypowieści, szkiców i apokryficznych cytatów które, jak czytamy we wstępie, nagromadziły się na dnie szuflady biurka pisarza. Nie są to jednak przez to teksty poślednie czy marginalne dla tego autora. Wprost przeciwnie! Jest to subtelny i prawdziwie osobisty obraz umysłu genialnego człowieka oraz doświadczeń, które przez długie lata jego życia pomogły go ukształtować.

    Człowiek podejmuje dzieło malowania świata. Z upływem lat zaludnia przestrzeń obrazami prowincji, królestw, gór, zatok, okrętów, wysp, ryb, pokoi, instrumentów, gwiazd, koni i ludzi. Na krótko przed śmiercią odkrywa, że ten cierpliwy labirynt linii kreśli obraz jego twarzy.

    Każdy kto miał styczność z tym argentyńskim pisarzem będzie wiedział czego spodziewać się po tym tomiku. Magiczna proza tych krótkich utworów, przepełniona erudycją i błyskotliwością, zawiera wiele tematów charakterystycznych dla Borgesa: czas, nieskończoność, sny, tygrysy, lustra, sztylety, gauczowie, Homer, Dante, Szekspir, Cervantes, mitologia nordycka, arabskie podania itp. Jest to z pewnością jedna z jego najlepszych książek i na pewno będę do niej wielokrotnie wracać.

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: kwadryga.com

  •  

    Coś dla fanów science fiction. Od cholery opowiadań po polsku. Wszystko z legalnych źródeł, na (nie)mocy wygaśniętych praw autorskich.

    https://archive.org/search.php?query=subject:%22WB_kolekcja%22&sort=creatorSorter&page=1

    #ksiazki #czytajzwykopem #sciencefiction #scifi pokaż całość

  •  

    Tak, jest wojna między nauką a religią.
    W miarę jak Zachód staje się coraz bardziej świecki, a odkrycia biologii ewolucyjnej i kosmologii kurczą granice wiary, twierdzenia, że nauka i religia są zgodne, stają się coraz hałaśliwsze. Jeśli jesteś wierzącym, który nie chce wyglądać na człowieka przeciwnego nauce, co możesz zrobić? Musisz argumentować, że twoja wiara – lub jakakolwiek wiara – jest doskonale zgodna z nauką.

    Widzimy więc twierdzenie za twierdzeniem ze strony wierzących, religijnych naukowców, prestiżowych organizacji naukowych a także ateistów, zapewniające, że nie tylko nauka i religia są do pogodzenia, ale że w rzeczywistości mogą pomóc sobie wzajemnie. To twierdzenie nazywa się “akomodacjonizmem”.

    Ja twierdzę jednak, że to jest błędne: że nauka i religia nie tylko są w konflikcie – są wręcz w stanie „wojny” – ale także, że reprezentują sposoby patrzenia na świat, które są nie do pogodzenia.

    Przeciwstawne metody dochodzenia do prawdy
    Moje argumenty brzmią następująco. Rozumiem „naukę” jako zestaw narzędzi, jakich używamy do odkrycia prawdy o wszechświecie, ze zrozumieniem, że te prawdy są tymczasowe, nie zaś absolutne. Te narzędzia obejmują obserwowanie natury, formułowanie i sprawdzanie hipotez, próbowanie ze wszystkich sił dowieść, że twoja hipoteza jest błędna, żeby sprawdzić czy jest słuszna, wykonywanie eksperymentów, a nade wszystko, powtarzanie wyników badań twoich i innych naukowców, by wzmocnić zaufanie do wniosków.
    Religię definiuję tak, jak to robi filozof Daniel Dennett: “System społeczny, którego uczestnicy wyznają wiarę w nadnaturalny czynnik lub czynniki, o których aprobatę trzeba się starać”. Oczywiście, wiele religii nie pasuje do tej definicji, ale te, o których zgodności z nauką krzyczy się najczęściej – wiary Abrahamowe: judaizm chrześcijaństwo i islam – dokładnie tu pasują.

    Następnie, zarówno religia, jak nauka opierają się na ”stwierdzeniach o prawdzie” na temat wszechświata – twierdzeniach o rzeczywistości. Gmach religii różni się od nauki przez dodatkowe zajmowanie się moralnością, celem i sensem, ale także te dziedziny spoczywają na fundamentach empirycznych twierdzeń. Nie możesz nazywać się chrześcijaninem, jeśli nie wierzysz w zmartwychwstanie Chrystusa, muzułmaninem, jeśli nie wierzysz, że anioł Gabriel podyktował Koran Mahometowi lub mormonem, jeśli nie wierzysz, że anioł Moroni pokazał Josephowi Smithowi złote tablice, które stały się Księgą Mormonów. W końcu, jak można akceptować autorytatywne nauczanie wiary, skoro odrzucasz jej twierdzenia o prawdzie?

    Istotnie, nawet Biblia informuje: „Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara”.

    Wielu teologów podkreśla empiryczne podstawy religii, zgadzając się z fizykiem i anglikańskim pastorem, Johnem Polkinghornem:

    “Kwestia prawdy jest równie centralna dla [religii], jak jest w nauce. Wiara religijna może prowadzić człowieka w życiu lub wzmocnić go, kiedy zbliża się śmierć, ale dopóki nie jest rzeczywistą prawdą, nie może zrobić niczego z tych rzeczy, a więc równałaby się zaledwie ułudzie pocieszającej fantazji”.


    Konflikt między nauką a wiarą kryje się więc w metodach używanych do zdecydowania, co jest prawdą i co wynika z prawdy: to są konflikty zarówno dotyczące metodologii, jak rezultatów.

    W odróżnieniu od metod nauki, religia rozstrzyga o prawdzie nie empirycznie, ale poprzez dogmat, pismo święte i autorytet – innymi słowy, przez wiarę zdefiniowaną w Liście do Hebrajczyków 11 jako „poręka tych dóbr, których się spodziewamy, dowód tych rzeczywistości, których nie widzimy”. W nauce wiara bez dowodów jest występkiem, podczas gdy w religii jest cnotą.Przypomnijmy, co Jezus powiedział do “niewiernego Tomasza”, który upierał się z pakowaniem palca w rany zmartwychwstałego Zbawiciela: „Tomaszu, uwierzyłeś, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

    Niemniej, bez popierających dowodów, Amerykanie wierzą w szereg religijnych twierdzeń: 74 procent wierzy w Boga, 68 procent wierzy w boskość Jezusa, 68 procent wierzy w raj, 57 procent wierzy w dziewicze narodziny i 58 procent wierzy w diabła i piekło. Dlaczego sądzą, że są to prawdy? Wiara.

    Różne religie przedstawiają jednak różne – i często sprzeczne ze sobą – twierdzenia i nie ma sposobu osądzenia, które twierdzenia są słuszne. Istnieje ponad 4 tysiące religii na tej planecie, i ich „prawdy” są całkiem inne.(Na przykład, muzułmanie i żydzi absolutnie odrzucają chrześcijańską wiarę, że Jezus był synem Boga.) Często nowe sekty powstają, kiedy jacyś wierni odrzucają to, co inni widzą jako prawdę. Luteranie podzielili się wokół sprawy prawdziwości ewolucji, podczas gdy unitarnianie odrzucili wiarę innych protestantów, że Jezus był Bogiem.

    I podczas gdy nauka odnosi sukces za sukcesem w zrozumieniu wszechświata, ”metoda” dochodzenia do prawdy przez wiarę nie doprowadziła do dowodu boskości. Ilu jest bogów? Jaka jest ich natura i moralne credo? Dlaczego istnieje moralne i fizyczne zło? Nie ma odpowiedzi na żadne z tych pytań. Wszystko jest tajemnicą, bo wszystko wspiera się na wierze.

    „Wojna” między nauką a religią jest zatem konfliktem o to, czy masz dobre powody do wierzenia w to, w co wierzysz: czy widzisz wiarę jako występek, czy jako cnotę.

    Szufladkowanie sfer jest irracjonalne

    Jak więc wierzący godzą naukę i religię? Często wskazują na istnienie religijnych naukowców, takich jak dyrektor NIH Francis Collins, lub na wielu ludzi religijnych, którzy akceptują naukę. Ja jednak twierdzę, że jest to szufladkowanie, nie zaś zgodność, bo jak można odrzucać boskość w laboratorium, ale akceptować, że wino, które sączysz w niedzielę, jest krwią Jezusa?
    Inni argumentują, że w przeszłości religia promowała naukę i inspirowała pytania o wszechświecie. Ale w przeszłości każdy człowiek Zachodu był religijny i jest kwestią sporną czy, na długą metę, religia promowała postęp nauki. Z pewnością biologia ewolucyjna, moja dziedzina, była mocno hamowana przez kreacjonizm, który wyrasta wyłącznie z religii.

    Co nie jest kwestią sporną, to fakt, że dzisiaj nauka jest uprawiana jako ateistyczna dyscyplina – i w znacznej mierze przez ateistów. Istnieje olbrzymia rozbieżność religijności między amerykańskimi naukowcami a Amerykanami jako całością: 64 procent wśród elity naszych naukowców to ateiści lub agnostycy w porównaniu do zaledwie 6 procent w ogólnej populacji – ponad dziesięciokrotna różnica. Niezależnie od tego, czy odzwierciedla to zróżnicowaną atrakcyjność nauki dla niewierzących, czy to, że nauka podważa wiarę – podejrzewam, że działają oba czynniki – liczby te dają dowód prima facie na konflikt między nauką a religią.

    Najczęstszym argumentem akomodacjonistów jest teza Stephena Jay Goulda o „nienakładających się magisteriach”. Religia i nauka, twierdził, nie są w konflikcie, ponieważ: ”Nauka próbuje udokumentować faktyczny charakter naturalnego świata i rozwinąć teorie, które koordynują i wyjaśniają te fakty. Religia, z drugiej strony, działa w równie ważnym, ale całkowicie innym magisterium ludzkiego sensu, znaczenia i wartości – dziedzinami, które faktograficzne magisterium nauki może naświetlić, ale nigdy ich nie rozwiąże”.

    To zawodzi obustronnie. Po pierwsze, religia oczywiście czyni twierdzenia o „faktycznym charakterze wszechświata”. W rzeczywistości, największymi przeciwnikami nienachodzących na siebie magisteriów są wierzący i teolodzy, z których wielu odrzuca koncepcję, że Abrahamowe religie są „pozbawione jakichkolwiek twierdzeń o historycznych i naukowych faktach”.

    Ani też religia nie jest jedynym forum sporów na temat “sensu, znaczenia i wartości”, które oczywiście są różne w różnych religiach. Istnieje długa i znakomita historia filozofii i etyki – rozciągająca się od Platona, Hume’a i Kanta do Petera Singera, Dereka Parfita i Johna Rawlsa w naszych czasach – która polega na rozumie zamiast na wierze jako na źródle moralności. Cała poważna filozofia etyki jest świecką filozofią etyki.

    Na koniec, jest irracjonalne decydowanie o tym, co jest prawdziwe w twoim codziennym życiu, polegając na empirycznych dowodach, a następnie poleganie na pobożnych życzeniach i starożytnych zabobonach, by osądzać „prawdy” podbudowujące wiarę.Prowadzi to umysł (niezależnie od tego, jak znany naukowo) do wojny samego z sobą, produkując dysonans poznawczy, który wywołuje akomodacjonizm. Jeśli chcesz mieć dobre powody do jakiegokolwiek przekonania, to musisz wybrać między wiarą a rozumem. I w miarę, jak fakty stają się coraz ważniejsze dla dobrostanu naszego gatunku i naszej planety, ludzie powinni widzieć wiarę jako to, czym ona jest: nie cnotą, ale defektem.
    Jerry A. Coyne
    http://www.listyznaszegosadu.pl/m/nowy-ateizm-i-krytyka-religii/tak-jest-wojna-miedzy-nauka-a-religia #nauka #religia #chrzescijanstwo #islam #pseudonauka #ciekawostki #ateizm
    pokaż całość

    •  

      @robert5502:

      Nie. Zajrzalem wiec do wiki. I niewiele tam jest.

      Ale coś takiego istnieje. Tak więc religia może opierać swoje twierdzenia na, jak to ująłeś, rozumie, prawda?

      Jeszcze twierdzisz ze nie ma konfliktu miedzy nauka a religia?

      A co nauka ma do powiedzenia na temat substancji w rozumieniu arystotelesowskim?

      No i nie odpowiedziałeś na moje pytania: czy nauka jest w stanie konfliktu z matematyką i filozofią? I w jaki sposób twierdzenia chrześcijańskie o świecie są sprzeczne z nauką?
      pokaż całość

    •  

      @robert5502:

      i co z tego ze istnieje jakas pseudonauka? Albo to jedyna

      Dałem ci przykład gdy twierdzenia religijne opierane są na rozumie, więc twoje stwierdzenie jest błędne.

      Nauka nie jest w konflikcie z matematyka.

      Czemu nie jest? Przecież wg ciebie gdy dwie dyscypliny posługują się różnymi metodologiami są w stanie konfliktu. Matematyka posługuje sie innymi metodami niż te które wymieniłeś dla nauki, więc są w konflikcie. Tak samo filozofia.

      A na ostatnie pytanie odpowidzialem obrazkiem.

      No to jeszcze raz spytam: co nauka ma do powiedzenia na temat substancji w rozumieniu arystotelesowskim?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    1 544 - 1 = 1 543

    Tytuł: Polaris
    Autor: Jack McDevitt
    Gatunek: Science fiction
    ★★★★★★★☆☆☆

    Na luksusowym statku kosmicznym "Polaris", elitarna grupa uczonych i wpływowych osób przebywa tysiące lat świetlnych by zobaczyć spektakularne zjawisko - zderzenia białego karła z gwiazdą Delta Karpis. W drodze powrotnej jednak wszyscy znajdujący się na pokładzie zniknęli bez śladu. Dziesiątki lat później znany sprzedawca antyków, Alex Benedict, postanawia odkryć prawdę, gdy podczas wystawy podczas poświęconej ostatniemu lotowi "Polaris", w zamachu bombowym zniszczone zostają prawie wszystkie pamiątki. Ktoś bardzo nie chce by tajemnica wyszła na jaw.
    Jest to całkiem przyjemne połączenie science fiction z powieścią detektywistyczną. Fantastyczny świat w którym dzieje się historia jest traktowany przez autora dość swobodnie i służy jedynie wymogom fabuły, ponieważ choć mówimy o utopii z dalekiej przyszłości, to życia jej mieszkańców niewiele różnią się od naszych. Co prawda mogą podróżować w dalekie zakątki galaktyki, ale w wolnym czasie oglądają programy telewizyjne i wędrują w górach. Żyją zwykłym życiem, tylko w tle mając tysiącletnie imperia i kultury powstające i znikające w mgle czasu.
    Drugi składnik powieści to praca detektywistyczna, której podejmuje się Alex i jego asystentka Chase(z której perspektywy poznajemy fabułę). Bohaterowie szukają tropów i przesłuchują świadków; każdy fan tego gatunku powinien być usatysfakcjonowany. Nie jest to jakaś wybitna lektura, ale dobrze napisana i potrafiąca zaciekawić swoją tajemnicą.

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: 106006541o.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Vivec

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)