Jestem najlepszy i wiem wszystko.

  •  

    Czy na waszej uczelni też mieliście takich mega zaangażowanych politycznie profesorów, a nawet nie studiowaliście nic związanego z polityka? Ciągle było o debatach z Trumpem i Hillary i dlaczego Trump jest głupi, a Hillary to super wybór dla USA. I zamiast omawiać materiał z literatury brytyjskiej to profesor ciągle o tym nadawał przez cały wykład. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #heheszki #gownowpis

  •  

    #100smiesznychwiosek

    Dzień 21/100

    Przepraszam za opóźnienie, ale niespodziewanie wypadła mi wizyta u dentysty z bólem zęba 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ
    W zamian za to zapraszam na wycieczkę po Europie

    Węgry – wieś w Polsce położona w województwie wielkopolskim, w powiecie ostrowskim, w gminie Nowe Skalmierzyce

    Znane od 1407 jako własność rycersk. Od 1419 zapisy w księgach konsystorskich.
    W 1579 były częściowo w posiadaniu Doroty Sieroszewskiej oraz Mikołaja i Kacpra Węgierskich.
    W XVII w. własność Jana Węgierskiego i Urszuli Gorzyńskiej.
    Przy schyłku XIX w. dwór składał się z dwóch działów: Węgry I (3 domy, 124 mieszkańców), Węgry II (4 domy, 75 mieszkańców) i należał do Wincentego Niemojowskiego z Jedlca.

    Czechy – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie zduńskowolskim, w gminie Zduńska Wola

    Wieś królewska w starostwie sieradzkim w powiecie szadkowskim województwa sieradzkiego w końcu XVI wieku. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego. W 1946 r. odkryto tu zabytki z epoki kamienia.

    Fotki Czech i Węgier dostałem od @nynu
    Podziękowania ʕ•ᴥ•ʔ

    Włochy – wieś w Polsce położona w województwie opolskim, w powiecie namysłowskim, w gminie Domaszowice

    W 1295 w kronice łacińskiej Liber fundationis episcopatus Vratislaviensis miejscowość wymieniona jest jako Prziakowitz Gallicorum, Prziacowitz Polonorum, Prziacowitz oraz Prevacovici.
    Włochy są jedną z najstarszych miejscowości na terenie gminy Domaszowice. Pierwsza wiadomość o wsi pochodzi z 1245 roku. W swej bulli papież Innocenty IV zatwierdzając posiadłości biskupstwa wrocławskiego wymienił osadę pod nazwą Prevacovici (dzisiejsze Włochy). W roku 1271 biskup wrocławski Tomasz zawiadamiając arcybiskupa gnieźnieńskiego o najeździe księcia Bolesława z Krakowa, podaje wiadomość, że wojska najezdnicze wyrządziły duże szkody we wsi Prevacowici Gallicorum. Straty zostały oszacowane wówczas na ponad 20 grzywien. Skarga biskupa Tomasza wymienia dwie części wsi Prevacowici. Jedna zwała się Gallicerum (Galijską), drugą zwano Polonorum (Polską). Część młodsza, w której znajdował się kościół, zamieszkiwana była prawdopodobnie przez wallońskich tkaczy, tj. zromanizowanych Celtów, których stałymi siedzibami były obecna południowa Belgia i Luksemburg. Walonowie mogli przybyć do Włoch około połowy XIII wieku. Część tzw. polską zamieszkiwała ludność polska.

    W czasie II wojny światowej, w styczniu 1945 r. do wsi weszli żołnierze Armii Czerwonej grabiąc i mordując mieszkańców wsi. Z rąk sowieckich żołnierzy śmierć poniosła m.in. elżbietanka siostra Gottliebe – Monika Frank.

    Szwecja – wieś w Polsce położona w województwie zachodniopomorskim, w powiecie wałeckim, w gminie Wałcz

    Wieś królewska starostwa wałeckiego, pod koniec XVI wieku leżała w powiecie wałeckim województwa poznańskiego.
    Lokowana została 10 kwietnia 1590 r. na podstawie decyzji wydanej przez hrabiego Gostomskiego von den Schulzen – starosty wałeckiego oraz Jana i Jerzego Hornów potomków starosty Walentego Horna. Przywilej osadniczy jednak został wydany dopiero w 1626 r. Był to dokument wystawiony na lubeckim prawie lokacyjnym. Wzmiankowano w nim, że wieś lokowana jest na ziemi dawno niezamieszkanej i trudno użytecznej oraz na szlaku handlowym wiodącym z Berlina do Królewca. W 1773 roku Szwecja została wcielona do Prus, a nazwę zmieniono na Freudenfier. W roku 1945 została zajęta przez oddziały IV Dywizji Piechoty Wojska Polskiego i zgodnie z postanowieniami Konferencji Pokojowej w Poczdamie została przyłączona wraz z innymi ziemiami Pomorza do Polski.

    Szkocja – wieś w Polsce położona w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie nakielskim, w gminie Szubin

    Według Narodowego Spisu Powszechnego (III 2011 r.) liczyła 288 mieszkańców. Jest czternastą co do wielkości miejscowością gminy Szubin.

    Na koniec kraj, który jest kwestią sporną.

    Kosowo – wieś w Polsce położona w województwie wielkopolskim, w powiecie gostyńskim, w gminie Gostyń

    Wieś wzmiankowana po raz pierwszy w źródłach w roku 1258. W tym czasie była własnością benedyktynów lubińskich. Stan ten potwierdza dokument z 1294 roku. Wsią klasztorną Kosowo było przez następne kilka stuleci, choć jej część mogła znajdować się w rękach osób prywatnych, gdyż w źródłach mowa o dwóch sołectwach. Wieś duchowna, własność opata benedyktynów w Lubiniu pod koniec XVI wieku leżała w powiecie kościańskim województwa poznańskiego.
    W 1711 roku mieszkało tutaj 11 poddanych. Po konfiskacie dóbr przez Prusaków w 1797 roku, pewien czas wieś znajdowała się w rękach Karola Fryderyka Krackwitza. W następnym roku została zakupiona, wraz z Siemowem, przez Andrzeja Potworowskiego.
    W 1819 roku było tu 21 domów i 210 osob. Uwłaszczenie chłopów nastąpiło w 1837 roku.
    W okresie Wielkiego Księstwa Poznańskiego (1815-1848) miejscowość należała do wsi większych w ówczesnym pruskim powiecie Kröben (krobskim) w rejencji poznańskiej.
    Kosowo należało do okręgu gostyńskiego tego powiatu i stanowiło część majątku Gola, którego właścicielem był wówczas (1846) Gustaw Potworowski. Według spisu urzędowego z 1837 roku wieś liczyła 247 mieszkańców, którzy zamieszkiwali 28 dymów (domostw).
    W połowie XIX stulecia właścicielem był tu Ksawery Potworowski. Następnie, w latach 1847–1862, pozostawała w rękach Gustawa Potworowskiego i jego żony Klementyny z Chłapowskich.
    W latach 1862–1892 Kosowo należało do Bronisława Potworowskiego i żony Heleny z Kościelskich. Dla nich w roku 1866 wzniesiony został okazały pałac. Zaprojektował go architekt Stanisław Hebanowski. Pałac gruntownie przebudowano w 1938 roku. Od 1892 roku majątek był w rękach najstarszego syna Potworowskich, Gustawa. W 1931 roku, po jego śmierci, Kosowo przeszło we władanie jego siostrzenicy Heleny Kazimiery Marii Bnińskiej, po zamążpójściu Twardowskiej. Z kolei po jej śmierci gospodarzył tu jej syn, Karol.
    W 1881 roku powierzchnia dóbr rycerskich Kosowa wynosiła 510,5 ha, w tym 288 ha pól, 41,6 ha łąk, 0,9 ha pastwisk i 161 ha lasów. Na terenie majątku działała cegielnia. W roku 1883 na obszarze dominium wraz z folwarkiem Płaczkowo odnotowano 11 domów i 183 mieszkańców. Na początku XX stulecia gospodarstwo specjalizowało się w hodowli bydła rasy oldenburskiej i trzody chlewnej. Działała tu też mleczarnia, a od 1939 roku także gorzelnia. W 1913 roku odnotowano tu 51 koni, 228 krów i 162 świnie.

    #wielkopolska #kujawskopomorskie #zachodniopomorskie #opolskie #lodzkie #ciekawostki #historia
    pokaż całość

    źródło: wiatowo.png

  •  

    W każdą rocznicę napaści III Rzeszy na Polską wbija się do głów obywateli te same tezy. Za błyskawiczne rozbicie polskich armii we wrześniu 1939 r. odpowiadają: Francuzi i Anglicy, bo nas zdradzili, Sowieci, ponieważ wbili nóż w plecy. Poza tym są jeszcze Niemcy posiadający olbrzymią przewagę w liczbie czołgów i samolotów.

    Zawiniła również pogoda, bo cały wrzesień nie padał deszcz. Niemieckie czołgi nie grzęzły na rozmokniętych drogach, a Luftwaffe hulało na bezchmurnym niebie. Nawet Matka Boska zawiodła, odwrotnie niż w sierpniu 1920 r. W tych okolicznościach polskie wojsko musiało pójść w rozsypkę, skoro spadły na niego wszystkie nieszczęścia tego świata. Takie podejście jest bardzo wygodne, bo rozgrzesza przodków i uwalnia współczesnych od konieczności zmierzenia się z niewygodnymi faktami. Jednak wspomniana wygoda bywa bardzo niebezpieczna, bo niczego nie uczy na przyszłość. A przecież warto się zastanowić, czemu już 8 września dywizje pancerne Wehrmachtu dotarły do przedmieść Warszawy, a większość polskich armii została wcześniej rozbita.
    Duma z chybionej inwestycji

    Jedną z najczęściej przytaczanych przyczyn klęski jest słabe uzbrojenie żołnierzy (co mocno mija się z prawdą). Jednocześnie stałym elementem naszej dumy narodowej jest Centralny Okręg Przemysłowy. Tymczasem nic tak nie zaszkodziło potencjałowi militarnemu polskiej armii jak powstanie COP.

    To, że wojna zbliża się wielkimi krokami było dla ludzi rządzących II RP jasne już trzy lata przed jej wybuchem. Na wojenne przygotowania pozostały nam być może tylko dwa lata – oświadczył szef polskiego Sztabu Głównego gen. Wacław Stachiewicz 24 czerwca 1936 r., podczas rozmowy z francuskim attache wojskowym w Polsce gen Charlesem d’Arbonneau. Powołany miesiąc wcześniej przez prezydenta Ignacego Mościckiego Komitet Obrony Rzeczpospolitej radził, jak najskuteczniej przygotować kraj do obrony.

    Dzięki informacjom wywiadu wiedziano o intensywnych zbrojeniach III Rzeszy oraz ZSRR. Również Polska próbowała dotrzymać sąsiadom kroku i aż 40 proc. dochodów budżetowych (ok. 700 ml zł) przeznaczano rocznie na siły zbrojne (dziś jest to ok. 8 proc.). Rządzący triumwirat, jaki tworzyli prezydent Ignacy Mościcki, generalny inspektor Sił Zbrojnych marsz. Edward Rydz-Śmigły i minister sprawa zagranicznych Józef Beck rozumiał, iż nadal to zbyt mało
    Dlatego rozpoczęto starania o pożyczenie od Francji 2 mld franków (ok. 800 mln zł) na dodatkowe zakupy uzbrojenia. Paryż wyraził zgodę. W tym momencie do gry wkroczył wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski. Ulubieniec prezydenta Mościckiego roztoczył przed nim wizję połączenia francuskiej pożyczki z rządowymi planami inwestycyjnymi tak, aby za zgromadzony kapitał zbudować 21 fabryk zbrojeniowych. W jednym z uboższych rejonów Polski dziesiątki tysięcy bezrobotnych znalazłoby zatrudnienie, a państwo uniezależniało się od zagranicznych dostawców uzbrojenia. Ale wedle najbardziej optymistycznych planów fabryki COP miały osiągnąć pełne moce produkcyjne w połowie 1940 r.

    Na dozbrajanie dzięki nim armii należało doliczyć kolejny rok. Choć coraz więcej przesłanek nakazywało zakładać, iż wojna wybuchnie dużo wcześniej, triumwirat zawiadujący Komitetem Obrony Rzeczpospolitej wybrał opcję: „jakoś to będzie”. W lecie 1939 r. większość fabryk zbrojeniowych COP dopiero zaczynała przygotowywać się do rozpoczęcia produkcji. Na ich wybudowanie i wyposażenie w najnowocześniejszy park maszynowy wydano łącznie ok. 2 mld złotych. Wedle prowadzonych wówczas studiów w Sztabie Głównym koszt wyekwipowania jednej dywizji pancernej wyceniano na 200 do 300 mln zł. Co oznacza, że przedwrześniowa Polska miała w ręku kapitał, za który można by teoretycznie wyekwipować np. 6 dywizji pancernych. Wydano go na fabryki, które bardzo się przydały III Rzeszy.
    Optymistyczna prowizorka

    Choć od połowy 1938 r. Hitler coraz mocniej naciskał na Warszawę, by zadeklarowała się, czy będzie jego sojusznikiem, czy wrogiem, marszałek Edward Rydz-Śmigły oraz podległy mu Sztab Główny zwlekał z rozpoczęciem przygotowania planu obrony. Tak wielkiego studium operacyjnego nie dało się rozpisać w kilka dni, bo dotyczyło ponad miliona żołnierzy, olbrzymiej masy sprzętu, zaopatrzenia, tras przemarszu, etc. Sztabowcy do pracy wzięli się dopiero 4 marca 1939 r.

    Plan zachodni rodził się szybko w pewnej improwizacji, pod wpływem nagłych wydarzeń politycznych. Zawierał on właściwie jedynie: zadania dla poszczególnych armii, zwięzłe wskazówki wykonawcze oraz ogólne Ordre de Bataille (porządek bitewny – przyp. aut.) armii - wspominał szef Oddziału III Sztabu Głównego gen. Stanisław Kopański. Plan „Zachód” był pośpiesznie pisaną prowizorką, imitującą całościowym planem obrony państwa. Na dokładkę twórcy otrzymali wytyczne, że od kwestii militarnych ważniejsze są wymogi polityczne. Polskie armie musiały zająć pozycje jak najbliżej granicy z Niemcami.

    Komitet Obrony Rzeczpospolitej uznawał, że najważniejsze jest zademonstrowanie, iż II RP nie odda bez walki Pomorza i ziem zaboru pruskiego. Rozciągnięto więc front na długość aż 1,2 tys. kilometrów, a z powodu późnego rozpoczęcia tworzenia planów operacyjnych zabrakło czasu na budowę umocnień. Co najciekawsze, sztabowcy pracujący pod kierunkiem gen. Tadeusza Kutrzeby nie mieli złudzeń, jak będą wyglądały działania zbrojne. Kutrzeba i jego otoczenie przewidywało, iż Niemcy wykonają zmasowane uderzenia bronią pancerną, wspartą przez lotnictwo bombowe. Wojna zaś przybierze charakter manewrowy. Wobec przewagi wroga, który swoją broń pancerną grupował w dywizje i korpusy, rozmieszczenie głównych sił tuż przy granicy i rozciągniecie linii frontu do granic absurdu było idealnym przepisem na militarne samobójstwo. Mimo to żaden generał nawet nie próbował protestować .
    Bezwład decyzyjny

    Od połowy 1936 r. dowódca Lotnictwa gen. Ludomił Rayski i jego zwierzchnik Minister Spraw Wojskowych gen. Tadeusz Kasprzycki nie potrafił podjąć decyzji, jakie maszyny powinny zastąpić coraz bardziej przestarzałe samoloty myśliwskie PZL P-7 oraz P-11. Najpierw próbowano zbudować rodzimy myśliwiec, rozpraszając posiadane środki na trzy równocześnie prowadzone projekty (PZL-50 „Jastrząb”, PZL-45 „Sokół, PZL-38„Wilk”). Jednocześnie najlepszych konstruktorów oddelegowano do prac nad bombowcem PZL-37„Łoś” oraz samolotem pasażerskim PZL-44 „Wicher”. Choć polskie lotnictwo najbardziej potrzebowało nowych myśliwców. W końcu panicznie szukano dostawców zagranicznych. Wreszcie w sierpniu 1939 r. zakupiono od Francji 120 nowoczesnych myśliwców Morane-Saulnier MS.406. Pech chciał, że wojna wybuchła przed ich dostarczeniem. Kiedy gen. Rayski i minister Kasprzycki przez trzy lata nie potrafili poradzić sobie z problemem, jednocześnie Polskie Zakłady Lotnicze sprzedały Turcji, Grecji i Rumunii ponad 300 sztuk produkowanego przez nie dużo nowocześniejszego modelu samolotu myśliwskiego PZL P-24. Generał Rayski tłumaczył później, że P-24 był ignorowany przez dowództwo Lotnictwa z powodu dekretu komercjalizacyjnego. Nakazywał on państwowym firmom utrzymywać się z własnych przychodów. Skoro zagraniczni kontrahenci nieustannie zamawiali bardzo udany model P-24 cała produkcja musiała iść na eksport. W efekcie polscy piloci we wrześniu 1939 r. latali na 200 zupełnie przestarzałych myśliwcach. Nie mając szansy zapewnić jednostkom lądowym i miastom osłony z powietrza. Choć i tak udało im się zestrzelić ok. 160 samolotów Luftwaffe.
    Deprawacja generalicji

    Pomimo nieprzemyślanych decyzji i tak polska armia należała do najlepiej wyposażonych w ówczesnej Europie. Mając świadomość znaczenia broni pancernej udało się ją uzbroić w skuteczną broń do niszczenia czołgów. Było to ok. 1,2 tys. świetnych działek 37 mm projektu Boforsa (mogło być jeszcze więcej, bo wiosną 1939 r. 500 sztuk sprzedano Rumunii i Wielkiej Brytanii), 1,3 tys. armat kal. 75 mm, również zdolnych do zwalczania pojazdów opancerzonych oraz 3,5 tys. znakomitych karabinków ppanc kal. 7,92. W czasie kampanii wrześniowej wyeliminowano z walki około tysiąca niemieckich czołgów z 2,7 tys., jakimi wróg dysponował. Warto się zastanowić, czego potrafiliby dokonać polscy żołnierze, gdyby nie absurdalne plany obronne oraz wyższa kadra dowódcza. W pierwszych dniach września to ona okazywała się często większym zagrożeniem od Niemców.

    Rządzący II RP uczynili bardzo wiele, żeby wyeliminować najbardziej wartościowych oficerów. Proces ten trwał lata i przybierał różne oblicza. Po przejęciu władzy przez sanację sukcesywnie usuwano ze służby osoby, które rozpoczynały swe kariery w armiach zaborczych. Jednocześnie promowano legionowych weteranów, bez oglądania się na ich umiejętności. Od początku lat trzydziestych dominująca w obozie władzy koteria pułkowników zadbała, aby o awansie decydowały znajomości i powiązania towarzyskie. Na dokładkę masowo delegowano oficerów na stanowiska w administracji. Służąc w armii zostawali: ministrami, wojewodami, starostami, a także prezesami przedsiębiorstw państwowych. Do zajmowania się doskonaleniem umiejętności militarnych nie mieli głowy, a nawet chęci.
    Za to znakomicie odnajdowali się w podlizywaniu najpierw Piłsudskiemu, a potem jego następcom. Gdy w 1938 r. na łamach „Dziennika Wileńskiego” Stanisław Cywiński rzekomo obraził pamięć Marszałka, gen. Stefan Dąb-Biernacki natychmiast posłał oficerów, żeby pobili felietonistę. Demonstrując w ten sposób, jak kocha osobę nieżyjącego już wodza. Ten sam generał we wrześniu 1939 r. otrzymał dowództwo armii „Prusy”, stanowiącej główny odwód polskich sił. Jej zadaniem było powstrzymywać marsz niemieckich wojsk na Warszawę, kiedy Armia „Łódź” rozpocznie odwrót. Kluczowa sekwencja zdarzeń wyglądała następująco. Dowodzący Armią „Łódź” gen. Juliusz Rómmel, kiedy 4 września Niemcy przełamali front, nie potrafił zapanować nad podległymi mu jednostkami, po czym porzucił podkomendnych i uciekł do Warszawy. Wówczas do akcji powinna wejść Armia „Prusy”. Jednak po pierwszym kontakcie z wrogiem gen. Stefan Dąb-Biernacki przebrał się w cywilne ubranie i także zwiał. Na najważniejszym odcinku frontu dowodzenie powierzono niekompetentnym tchórzom
    . Lepiej mieć lwa na czele owiec, niż owcę na czele lwów – lubił powtarzać Napoleon Bonaparte.

    W przypadku kampanii wrześniowej można mówić wręcz o dowodzeniu przez stado baranów. Na północy dowódca Armii „Pomorze” gen. Władysław Bortnowski już trzeciego dnia wojny doznał załamania nerwowego i nie potrafił przez następne dni wydać żadnego rozkazu. Na południu gen. Kazimierz Fabrycy po pierwszych klęskach porzucił swoją armię „Karpaty”. Nawet Naczelny Wódz 7 września postanowił opuścić Warszawę, ewakuując się do Brześcia wraz ze sztabem, choć nie istniało tam żadne zapasowe stanowisko dowodzenia. Swoją decyzją marszałek Rydz-Śmigły pozbawił się możliwości realnego wpływania na działania podległych mu armii. Zamiast koordynować trwający na całym froncie odwrót, spotęgował ogromny chaos. Na tym tle zyskująco prezentowała się sylwetka dowódcy armii „Poznań” gen. Kutrzeby. Nie dość, że potrafił utrzymać kontrolę nad podległymi mu dowódcami i jednostkami, to jeszcze wykazywał się samodzielnością, dużą odpornością psychiczną i talentem militarnym. W tym kontekście najbardziej zaskakuje, że posiadając tyle zalet, udało mu się tak wysoko awansować w przedwrześniowej armii i nikt zawczasu go z niej nie usunął.
    Jaki pan taki kram

    W godzinie próby okazało się, że II RP była zdolna wystawić milionową, całkiem dobrze wyposażoną armię. Obywatele i żołnierze stanęli na wysokości zadania, dając olbrzymią liczbę przykładów heroicznego poświęcenia. Cały ten potencjał został roztrwoniony przez decyzje ludzi, którzy wzięli na siebie obowiązek dowodzenia wojskiem i zarządzania krajem. W dużej mierze stało się tak dlatego, że całą dekadę lat 30. rządy w Polsce spoczywały w rękach jednego obozu politycznego, który jeszcze przed śmiercią swego twórcy zamienił się w sitwę. Zaś sitwy mają to do siebie, ze bardzo źle tolerują zbyt uzdolnione i samodzielne jednostki. Rzadko też potrafią myśleć perspektywicznie, działać z wyprzedzeniem, czy też dobrze cokolwiek zorganizować. Sitwa jest pod to, żeby trwać u władzy. No chyba, że rządzone przez nią państwo stanie przed wielkim niebezpieczeństwem. Wówczas wszystkie jego słabości są boleśnie widoczne. Nawet bez ciosu w plecy, jaki II RP zadał 17 września Związek Radziecki.
    #historia #ciekawostkihistoryczne #drugawojnaswiatowa #polska #wojsko #lotnictwo #polityka #wojskopolskie #neuropa #4konserwy
    https://www.dziennik.pl/amp/580274,ii-wojna-swiatowa-napasc-niemiec-na-polske-przyczyny-kleski-wrzesniowej-hitlerowcy.html?__twitter_impression=true
    pokaż całość

    źródło: s7.dziennik.pl

  •  

    TEGO DNIA W RZYMIE

    Tego dnia, 394 n.e. – w bitwie nad rzeką Frigidus (u podnóża Alp Wschodnich) Teodozjusz I Wielki pokonał wojska uzurpatora Eugeniusza (który zmarł), po raz ostatni jednocząc Cesarstwo Rzymskie. Samobójstwo popełnili Arbogast i Wiriusz Nikomach Flawian. Bitwa była jedną z największych w historii wojen domowych pomiędzy władcami Zachodniej i Wschodniej części Imperium i przyczyniła się do umocnienia wiary chrześcijańskiej w Cesarstwie.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/tego-dnia-w-rzymie/#5-9

    #liganauki #antycznyrzym #imperiumromanum #wydarzenia #gruparatowaniapoziomu #historia #tegodnia #tegodniawrzymie #rzym #ciekawostki #venividivici
    pokaż całość

    źródło: w.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Wezymord

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)