.

  •  

    No i odebrałem dziś moje pierwsze okulary. Jakieś rady na początek oprócz tego żebym zdejmował dwoma rękami i nie kładł ich w pionie oraz nie zostawiał podczas gorąca w aucie? Ładne w ogóle jako same okulary bez pokazmorde?
    #okulary #okularyboners #ubierajsiezwykopem #modameska

    źródło: 117235651_218881162782718_9053250945794039026_n.jpg

  •  

    Matko Bosko Kochano, Polak rodak zadebiutował na #wwe RAW! #wrestling

    źródło: youtu.be

  •  

    "Trzeba było przeżyć 5 lat okupacji w Warszawie w cieniu Pawiaka, trzeba było słyszeć codziennie odgłosy salw, tak, że przestawało się je słyszeć, trzeba było asystować na rogu ulicy przy egzekucji dziesięciu, dwudziestu, pięćdziesięciu przyjaciół, braci lub nieznajomych z ustami zaklejonymi gipsem i oczami wyrażającymi rozpacz lub dumę. Trzeba było to wszystko przeżyć, aby zrozumieć, że Warszawa nie mogła się nie bić." - Kazimierz Iranek-Osmecki ps. "Makary"

    #powstaniewarszawskie #warszawa #historia
    pokaż całość

  •  

    Sobota bez rozbiórki to dzień stracony. Do tego zaczął się nowy miesiąc więc trzeba zacząć go z przytupem.

    Kolabo roku. @Minishcap x @Ryshardi !!!

    Kto by się spodziewał prawda?

    Na wstępie wielkie podziękowania dla @Ryshardi za ogarnięcie kwestii logistycznych, wymianie korespondencji z producentem oraz co najważniejsze dla tagu czyli dogadania się w kwestii cenowej, dzięki temu będziemy mogli poznać tę markę w MEGA ULTRA CENIE!

    Teraz trochę poważniej bo na salony dostojnie wchodzi ekskluzywna marka.

    MDCI PARFUMS

    Znana tutaj jednak bardzo dobrze. Kto jednak zna tylko z opowieści będzie mógł dzisiaj zdobyć, poznać i przekonać się na własnej skórze z jaką dobrocią mamy do czynienia.
    Dodam jeszcze, że komu nie uda się załapać na rozbiórkę lub szuka innych zapachów tej marki to śmiało proszę się zgłaszać już na PW do @Ryshardi, który będzie odlewał ze swoich flakonów jak wróci w ojczyste strony, a nastąpi to już w październiku.

    Parfums MDCI (Marchal Design & Créations Indépendantes) utworzona przez Claude'a Marchala, to niewielka i ekskluzywna francuska marka perfumeryjna.
    Zapachy MDCI powstały z tęsknoty za prawdziwym luksusem. Claude Marchal postanowił tworzyć niezwykłe produkty dla najbardziej wymagających klientów - koneserów i kolekcjonerów pięknych przedmiotów. Zaprosił do współpracy największych mistrzów perfumiarstwa. Dał im wolną rękę jeśli chodzi o kształt kompozycji i dobór składników. Postawił tylko dwa warunki:
    aby nie starali się trafić w gust jak największej ilości osób i aby nie podążali za trendami.

    Ponad 12 lat opracowywał projekt flakonów z czystego kryształu. Wykonywane w Limoges korki z biskwitowej porcelany to klasyczne popiersia kobiety lub mężczyzny, które symbolizują ponadczasowe piękno. Tak jak pierwsze flakony Lalique, rzeźby te są wykonywane metodą traconego wosku, znaną już w starożytności, ale współcześnie bardzo rzadko stosowaną. Gwarantuje ona niepowtarzalność każdej małej rzeźby*

    MDCI PARFUMS CHYPRE PALATIN*

    Najbardziej znane dzieło marki.
    Twórcą jest jeden z największych perfumiarzy w branży czyli Bertrand Duchaufour. Silnie powiązany z perfumerią niszową. Nie ma sensu wymieniać wszystkich jego dzieł bo jest ich mnóstwo więc przybliżę trzy najbardziej wpadające w mój nos. Amouage Jubilation XXV for Men, Naomi Goodsir Or du Serail oraz rozbierany niedawno przeze mnie The Vagabond Prince Enchanted Forest.

    To historia „miłości od pierwszego wejrzenia” do kilku nut, wręczonych przez Bertranda Duchaufoura właścicielom MDCI w jego laboratorium jesienią 2011 roku. Mały blotter z kilkoma kroplami, określonymi jako „kiełkujący pomysł”...
    Od tego momentu te nuty nie opuszczały ich myśli, nie mogli się od nich uwolnić. W zapachu było coś wyjątkowego, coś oryginalnego... Jakikolwiek nie byłby efekt końcowy, pierwotny kształt zapowiadał się znakomicie.
    Bertrand wrócił do swoich notatek i kilka miesięcy później, mieszając, sprawdzając i stale poprawiając, udało mu się odnaleźć idealną równowagę między złożonością i bogactwem; udało mu się stworzyć konstrukcję, która pozwalała rozwinąć się każdej nucie z osobna. I oto... zaskoczenie!
    Efektem jest niesamowicie złożony i bogaty, aksamitny zapach, jakby wyhaftowana złotem i obszyta futrem brokatowa tkanina, kosztowna i szalona...
    Zaskoczenie wynika z odkrycia, że „Chypre Palatin” jest całkowicie męski, a jednocześnie może być jednym z najbardziej zmysłowych, wręcz lubieżnych zapachów dla kobiet!

    MDCI Parfums Chypre Palatin 6 zł/ml - do rozlania 90 ml

    Fragrantica
    Parfumo

    MDCI PARFUMS CUIR CAVALIER*

    Théodore Géricault, francuski malarz epoki romantyzmu, zwany "malarzem koni i wariatów".
    "Oficer Szaserów", jego pierwsza wystawiona praca, już pokazała imponujący talent artysty do podważania tropów konwencji (w tym przypadku heroicznego portretu kawalerzysty napoleońskiego) w służbie stworzenia bardziej złożonej, wyzywającej narracji.

    To idealna inspiracja dla Cuir Cavalier, bogato przyprawionego oudu i skóry, który jest ukłonem w stronę wagi ciężkiej z kategorii skór dymnych, jednocześnie wyrzeźbiając gładką, wyrafinowaną niszę.
    Cuir Cavalier otwiera się jasno i ognisto, z rześką włoską czerwoną mandarynką połączoną z soczystym szafranem, prowadząc do bogatego kwiatowego serca ze skóry. Ciepła, mocna podstawa oudu i wanilii pięknie wybrzmiewa, doskonały akord z wciąż silną nitką szafranu, która nadal podnosi całą kompozycję z opanowaną męską gracją.

    Niczym arcydzieło, które przedstawia kultowy obraz w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widziałeś, Cuir Cavalier to odważny nowy portret klasycznej koncepcji.

    MDCI Parfums Cuir Cavalier 6 zł/ml - do rozlania 80 ml

    Fragrantica
    Parfumo

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Dostępne są także wersje mini w oryginalnych dekantach bez atomizera mające pojemność 11 ml. Jednak można rozbić to na dekanty z atomizerem na 5 ml lub 10 ml. Cena oczywiście 6 zł/ml.

    MDCI Parfums Ambre Topkai - dostępne 11 ml

    Fragrantica
    Parfumo

    MDCI Parfums Blue Satin - dostępne 11 ml

    Fragrantica
    Parfumo

    MDCI Parfums Cuir Garamante - dostępne 11 ml

    Fragrantica
    Parfumo

    Rozlewam od 5 ml.

    Szkło: 3 zł
    Mam dekanty z pojemnością: 5 ml, 10 ml, 15ml, 30 ml, 50 ml

    Przesyłki:
    Paczkomat 13 zł
    Kurier 16 zł

    Płatność BLIK, Paypal, Revolut, Przelew

    Proszę o deklarację jeśli chodzi o ilość ml w komentarzach. Resztę ustalimy na PW.

    *Tekst tłumaczony ze strony sklepu lub marki.

    Coś tam mam jeszcze innego do odlania. Lista na PW.

    Wołam:

    pokaż spoiler @Deska_o0
    @BialyApacz
    @terr0r_dr0ne
    @Sanco1
    @p2s
    @dmnbgszzz
    @huasko
    @michal-irzykowski
    @Arch-Aniol
    @corka_mirka
    @tekon
    @smyk_
    @butterball
    @bartek-baku
    @Grzesinek
    @Agrael91
    @wolfek
    @cruelandunusual


    #perfumy #rozbiorka
    pokaż całość

    źródło: mdci.jpg

  •  

    #historia #poezja #ciekawostkihistoryczne #warszawa #powstaniewarszawskie #gruparatowaniapoziomu

    [ Powstanie warszawskie subiektywnie ]

    Tl;dr: Chwała poległym, sąd historii dowódcom, pamięć tym, którzy widzieli bezsens, a mimo to walczyli.

    Znakomity historyk średniowiecza, jeden z największych przedstawicieli szkoły Annales, Marc Bloch, stwierdził w Dziwnej klęsce, że Istnieją dwa rodzaje Francuzów, którzy nigdy nie zrozumieją dziejów Francji: ci, których nie porusza wspomnienie koronacji w Reims; ci, którzy obojętnie czytają opis święta Federacji (przyp. mój: święto Federacji czciło pierwszą rocznicę zburzenia Bastylii, stanowiącego początek rewolucji francuskiej). Marc Bloch podczas Drugiej Wojny Światowej uczestniczył w Résistance. Pojmany w łapance Lyonie, torturowany, następnie rozstrzelany 16 czerwca 1944 roku. Śmierć z rąk niemieckich okupantów, którą, wedle naocznego świadka powitał z otwartymi ramionami, splata go z wydarzeniem kluczowym dla zrozumienia dziejów Polski. Mowa o powstaniu warszawskim, którego 76. rocznicę wybuchu czcimy dziś.

    Spory o powstanie wybuchają rokrocznie. Obecnie, odkąd stopniowo ustępuje ono miejsca w zbiorowej pamięci i polityce historycznej żołnierzom wyklętym, są zapewne mniej intensywne, niż jeszcze niedawno. Wciąż jednak rzeczona pamięć o nim — a przede wszystkim sprzeczne opinie co do jego celowości — stanowi jedną z podstawowych aren rozważań o naszych dziejach. Staję w tym sporze po stronie, umownie pisząc, realistów. Rozkaz jego rozpętania uznaję za błąd. Nie rozwodząc się zbyt długo, bowiem te same argumenty padają w tym temacie od lat i nie to ma być osią poniższego wpisu, postaram się pokrótce uzasadnić swe stanowisko.

    Powstanie, mówiąc słowami wydającego rozkaz o jego wybuchu „Bora” Komorowskiego, było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom. Historyk Paweł Jasienica złośliwie dodawał, że demonstracyjnie przeciwko Anglosasom, a faktycznie przeciwko Polsce. Racjami natury politycznej trudno uzasadnić decyzję o wywołaniu powstania — już w wyniku postanowień konferencji wielkiej trójki w Teheranie w listopadzie 1943 Polska miała trafić do sowieckiej strefy wpływów. Jan Nowak-Jeziorański w rozmowie z szefem sztabu Komendy Głównej AK, generałem Tadeuszem Pełczyńskim, stwierdził dobitnie:

    Nie orientuję się w całości sytuacji, nie znam waszych przesłanek wojskowych, ale jeżeli sobie wyobrażacie, że Powstanie wywoła jakieś wielkie echa na Zachodzie, to muszę panu powiedzieć, że będzie to burza w szklance wody.
    Pod kątem militarnym również trudno mówić o celowości. Kazimierz Sosnkowski, podówczas Naczelny Wódz na uchodźstwie, zastrzegał, że akcja insurekcyjna sens miałaby tylko w momencie, w którym siły Sowietów wkraczałyby do Warszawy. W przededniu wybuchu powstania pod Radzyminem doszło do starcia sił niemieckich z nacierającą sowiecką Trzecią Armią Pancerną. Wynik pozostawał nierozstrzygnięty. I ze względu na ów stan zawieszenia szef AKowskiego wywiadu, pułkownik Kazimierz Iranek-Osmecki, zalecał wstrzemięźliwość — ewentualną akcję zbrojną zainicjować powinno się w ostatnim możliwym momencie, by uniknąć rzezi. Podobnie do ewentualnego rozpętania powstania w stolicy podchodził podówczas II zastępca Szefa Sztabu Komendy Głównej AK, pułkownik Janusz „Sęk” Bokszczanin, podkreślający naiwność myślenia, iż Sowieci sami z siebie udzielą pomocy walczącej Warszawie.

    Słowem — w najlepszym razie półprawdą jest często pojawiający się zarzut wobec krytyków decyzji o rozpętaniu powstania, iż przejawiają oni prezentyzm, że oceniają z wygodnego fotela decyzję, znając jej reperkusje: jej wady poszczególni wysoko postawieni oficerowie dostrzegali jeszcze przed 1 sierpnia 1944. Podobnie za mało prawdopodobną należy uznać hipotezę, iż „powstanie i tak by wybuchło” — 27 lipca 1944, jako kontra do zarządzenia gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwiga Fischera o wezwaniu 100 000 mężczyzn i kobiet w wieku 17-65 do stawienia się celem budowy umocnień nad Wisłą, dowódca okręgu Warszawa AK, generał Antoni „Monter” Chruściel wydał rozkaz mobilizacji oddziałów AK. Mobilizacja została odwołana dzień później. Pozbawiła jednak elementu zaskoczenia w dniu 1 sierpnia. Jak wspominał żołnierz Kedywu Stanisław Likiernik:

    Powstanie było zrobione na rozkaz. My byliśmy wojskiem, więc rozkaz się wykonuje (mimo ewentualnych opinii o rozkazodawcy).
    Skoro wydany trzy dni przed właściwym wybuchem powstania rozkaz cofnięcia mobilizacji został wykonany, trudno uwierzyć, iż ulica samowolnie wywołałaby insurekcję.

    Zgoła inaczej do wybuchu powstania podchodzili generał Leopold „Niedźwiadek” Okulicki, mianowany przez „Bora” następcą w sytuacji, w której on sam nie mógłby dowodzić, czy wspomniany wyżej „Monter”. Pierwszy z nich argumentował w sposób następujący:

    Musimy stoczyć wielką bitwę w Warszawie i to niezależnie od ceny. Niech się walą mury, niech płynie krew. Tylko nasza walka, nasza śmierć, nasza ofiara może zmienić stanowisko wielkich mocarstw.
    Że była to nieuzasadniona naiwność, niech poświadczą przywołane wyżej słowa Jana Nowaka-Jeziorańskiego o burzy w szklance wody. „Monter” zaś na naradzie sztabu w przeddzień wybuchu powstania podał fałszywą informację o pojawieniu się czołgów sowieckich na przedpolu Pragi. Wspomniany wyżej szef AKowskiego wywiadu pułkownik Iranek-Osmecki przybył na rzeczoną naradę już po podjęciu decyzji o rozpętaniu powstania — ponowił swój sprzeciw, było już jednak zbyt późno. Rekapitulując zatem — decydenci odpowiedzialni za wywołanie powstania mieli w swych rękach dość argumentów, by podjąć inną decyzję, byli w ich otoczeniu ludzie, którzy przewidzieli hekatombę stolicy. Po prostu się ich nie posłuchano.

    Tyle rozważań polityczno-militarnych. Dyskusja o powstaniu — a szerzej pisząc, o celowości walki polskiego Podziemia w ogóle — nie powinna pozostawiać na uboczu szeregowych bohaterów. Jakkolwiek wobec weteranów walk tak powstańczych, jak i szeroko pojętej konspiracji, nie mówi się dziś — i słusznie — inaczej, niż z szacunkiem, dostrzegam przynajmniej jedną grupę, której głos został zmarginalizowany. Mowa o ludziach, którzy dostrzegali bezsens powstania, a mimo to w nim walczyli. Poetka Anna Świrszczyńska służyła podczas insurekcji jako sanitariuszka. Po wojnie nie szczędziła słów krytyki względem decyzji o rozpętaniu powstania. Niech przemówi jej wiersz:

    Żołnierz mówi do generała

    Chodź ze mną, generale.
    Pójdziemy razem
    zdobywać pięściami
    karabiny maszynowe i armaty.
    Kazałeś mi przecież zdobywać pięściami
    karabiny maszynowe i armaty.

    Rzeczonym generałem był „Monter”. 27 lipca 1944 roku na naradzie okręgu Warszawa, gdy dowódcy poszczególnych Obwodów zwrócili mu uwagę, iż wyznaczone przezeń cele są niemożliwe do zrealizowania ze względu na niedostatki uzbrojenia, Antoni Chruściel rozkazał, by nieuzbrojonym żołnierzom AK zostały wydane siekiery, kilofy i łomy. I z siekierami, kilofami i łomami mieli wyruszać na uzbrojonych po zęby Niemców. Świrszczyńska dostrzegała bezsens takiej ofiary. Nie był to jedyny wiersz poetki o powstaniu, napisała też Niech liczą trupy czy Major powiedział. Każdy z utworów w podobnym duchu, co przywołany powyżej. A mimo to, w powstaniu udział wzięła.

    Inaczej, niż Świrszczyńska, sens walki powstańczej widział dowódca znanej z powstańczej piosenki obrony Pałacyku Michla, porucznik Janusz „Gryf” Brochwicz-Lewiński. Bronił on decyzji o rozpętaniu powstania do końca długiego, bo zakończonego w 2017 roku, życia. Głosu nie mieli jednak jego podkomendni. Tak opisywał on starcia na cmentarzu ewangelicko-augsburskim na Woli w wywiadzie udzielonym dla Rzeczpospolitej:

    Pan bił się tam dwa dni później.

    Tak, moim zadaniem było oczyszczenie cmentarza z elementów SS. Musiałem poderwać oddział szturmowy do ataku, ale część ludzi niezbyt chętnie wychodziła zza grobów, nie paliła się, żeby iść do przodu. Warunki walki były tam niezwykle trudne. Na cmentarzu były groby, krypty, kapliczki. Wszystko bardzo solidne. Do tego kupa zieleni, liście. Dirlewangerowcy mieli na sobie kamuflażowe mundury. Nakryli się badylami i liśćmi, co bardzo utrudniało ich zauważenie. Strzelali nie tylko bezpośrednio do nas, ale również do płyt nagrobnych. W ten sposób na wszystkie strony w powietrze wystrzeliwał grad kamiennych odprysków, które były równie niebezpieczne jak kule. Leżeli bez ruchu, cierpliwi, znakomicie wyszkoleni. Wcześniej spędzili trzy lata na froncie wschodnim. Byli nie tylko znakomitymi strzelcami, byli także twardymi żołnierzami, potrafili do końca zachować zimną krew. Podchodzili do żołnierskiej roboty profesjonalnie. A ja miałem 18-letnich chłopców. Bardzo bohaterskich, odważnych, ale bez takiego doświadczenia jak nieprzyjaciel. Ja, z moją służbą w 1939 roku i dwoma latami w partyzantce, należałem do nielicznych żołnierzy z jakimkolwiek doświadczeniem. Ostatnie trzy miesiące przed powstaniem szkoliłem tych młodych chłopaków. Ale to było za mało. Resztę musieli zdobyć już w trakcie powstania...
    I „zdobyli".


    Tak, straty „Parasola" w trakcie 63 dni Powstania Warszawskiego to 85 procent... Ci chłopcy bardzo dzielnie umierali...
    Janusz Brochwicz-Lewiński honorowany był do końca życia. Galeria jego orderów — cokolwiek imponująca. Brak chyba tylko Orderu Orła Białego, Kawalerem Orderu Odrodzenia Polski — najwyższej klasy — już jednak był. Prezydent Lech Kaczyński awansował go w 2008 r. do stopnia generała brygady. Pośmiertnie doczekał się stopnia generała dywizji.

    Na tak wielkie honory nie mógł liczyć profesor Jan Ciechanowski, historyk związany z University College London, autor krytycznych wobec powstania prac naukowych. Jedną z nich wydano pod auspicjami Cambridge University Press. A oprócz tego, jako czternastoletni chłopak, żołnierz zgrupowania „Siekiera”. Tak wspominał on natarcie na Dom Akademiczek w pierwszym dniu insurekcji. Wyruszał do niego z jednym granatem:

    Punktualnie o 17.00 ruszyliśmy do natarcia, ale jak tylko znaleźliśmy się pod skarpą Ogrodu Frascati i Ogrodu Sejmowego, dostaliśmy się pod silny ogień niemieckich ciężkich karabinów maszynowych z trzech stron. Pod tym morderczym, krzyżowym ogniem nasze natarcie załamało się, a Niemcy zaczęli przechodzić do przeciwuderzenia, zorientowawszy się, że jesteśmy uzbrojeni głównie w broń krótką i granaty. W natarciu straciliśmy dziesięciu ludzi, w tym dowódcę. Dalszy napór Niemców powstrzymały wybuchy granatów, celnie rzucanych przez naszych chłopców. Niemcy zatrzymali się i zaczęli dobijać rannych, co pozwoliło nam oderwać się od nich i wycofać. Natarcie to nigdy nie miało choćby najmniejszej szansy powodzenia, jego wynik był z góry przesądzony. Wypadki i doświadczenia, jakich doznałem podczas pierwszego dnia powstania, głęboko zapadły w mym umyśle i sercu.
    Jan Ciechanowski nie pojmował sensu walki, która, cóż, walką nawet nie była — była wyłącznie rzezią. Państwo polskie nieomal o nim zapomniało. Pamiętało jednak o Januszu Brochwiczu-Lewińskim, który słał na śmierć swych podkomendnych. Jego hołubiono. Podobni Ciechanowskiemu nie mogli już liczyć na podobną dozę uwagi.

    Stefan Kisielewski. Znany przede wszystkim jako znakomity felietonista, mniej rozpoznawalny — nad czym bardzo ubolewał — jako kompozytor. Epizod powstańczy dość krótki: 3 sierpnia został postrzelony, następnie wywieziony w transporcie rannych do Pruszkowa, z którego zbiegł, a do Warszawy podczas powstania już nie wrócił. W 1957 w Londynie spotkał się z generałem Tadeuszem Pełczyńskim, jak sam mówił, faktycznym dowódcą insurekcji. Rozmowa przebiegła w szorstkiej atmosferze. Generał w oczach „Kisiela” chciał nie tyle dyskutować, co raczej przesłuchiwać. W pewnym momencie Stefan Kisielewski nie wytrzymuje i pyta:

    Panie generale, teraz ja chcę panu zadać pytanie. Pełczyński: Proszę bardzo. Więc ja mówię: Fortepian. Smoking. Biblioteka po ojcu. Pełczyński: Co? Mówię: Przepadły mi w powstaniu warszawskim 1944 roku i chcę wiedzieć dlaczego.
    Teraz osobista dygresja. Miałem pośród krewnych AKowca, Antoniego „Papugę” Kowalika, żołnierza pod dowództwem porucznika Jana „Kmicica” Płatka. Brat stryjeczny mojego pradziadka, skądinąd weterana wojny polsko-bolszewickiej, który służył w niej jako łącznik. I w plutonie egzekucyjnym. Pradziad ów wraz z rodziną — pośród niej mój dziadek — mieszkał w stolicy. W grudniu 1942 doszli oni do wniosku, że łatwiej będzie im o przeżycie na prowincji. W dniu wigilii Bożego Narodzenia dotarli do rodzinnych dla pradziada — i dla mnie — Puław. Gdyby nie ta decyzja, całkiem możliwe, że dziś bym tego tekstu nie pisał. Po potyczce pod Kolonią Zbędowice, gdzie żołnierze Podziemia wyszli zwycięsko w starciu z Wehrmachtem, Niemcy odpowiedzieli pacyfikacją rzeczonej wsi. Oprócz tego, „Papudze” wybili całą najbliższą rodzinę, mojemu pradziadowi z kolei Gestapo odbiło nerki na przesłuchaniu, bowiem... pomylili go z partyzantem. Nosił dokładnie to samo imię i nazwisko. A jak już wyjaśniono sprawę, to tłukli go dalej, bo a nuż coś o kuzynie wiedział. Cud, że go nie zatłukli na miejscu, względnie nie odesłali do obozu koncentracyjnego, ale to niewydolność nerek była przyczyną w dwa lata po wojnie, więc na swój sposób dopięli swego.

    Z „Papugą”, jako mała dziewczynka, miała okazję porozmawiać moja matka. Przychodził często do jej ciotki — ona oczywiście rozmawiała z nim znacznie częściej — musiał bowiem regularnie przyjmować zastrzyki, a ciotka, jak pracownica naukowa Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach, cóż, radziła sobie pod tym względem też z ludźmi. Ten szeregowy przecież żołnierz zrozumiał krwawą lekcję, jakiej udzieliła nam hekatomba Drugiej Wojny Światowej: przyznał pod koniec życia, że rzucanie się z niczym na uzbrojonych po zęby Niemców, którzy potem wyrzynali w odpowiedzi całe wsie, nie miało sensu. Że sytuacja, w której za jednego zabitego wroga ginie stu naszych to szaleństwo. Że twarze pozabijanych członków rodziny śnią mu się cały czas. I że wolałby już sam zginąć, niż żyć po wymordowaniu najbliższych.

    Podobnych wniosków nie wyciągnęli dowódcy Podziemia. „Bór” Komorowski bronił decyzji o rozpętaniu powstania do końca życia. Tadeusz Pełczyński na pytanie „Kisiela” o fortepian czy smoking — a cóż znaczyły one na tle dwustu tysięcy ofiar! — odparł nerwowo kompozytorowi Pan jesteś demagog. Optyka dowódców jest oczywiście inna, niż szeregowych żołnierzy czy cywilów. Z definicji muszą liczyć się z faktem, iż w wyniku ich decyzji ludzie ginąc będą tysiącami. Ale ważnym jest, by nie ginęli po nic, w imię ułud i myślenia życzeniowego. A tak z ofiarami powstania, co straszne, było. W mych oczach bardziej od Janusza Brochwicza-Lewińskiego, obrońcy decyzji o wywołaniu powstania do końca swych dni, na wspomnienie zasługują jego anonimowi podkomendni, których posłał na rzeź. Zwłaszcza, że po kres swych dni bronił decyzji, która do tego doprowadziła. Dlatego uważam, że dziś pamiętać powinniśmy głównie o nich. Apologeci decyzji o wywołaniu powstania zmonopolizowali pamięć po nim. Głos bohaterów, którzy widzieli przed wybuchem insurekcji — bądź dostrzegli później — bezsens ofiary dla samej ofiary, a mimo to do walki stanęli, pozostaje zagłuszany. A nie byli oni mniej odważni.

    Byli rozważniejsi.

    Poetka Anna Świrszczyńska podczas powstania
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      @OjciecMarek: doskonały tekst. Dodałbym jeszcze, że próba osiągnięcia celów politycznych powstania już była przetestowana w starciu z Sowietami w lipcu 1944. Mówię oczywiście o operacji Ostra Brama w rejonie Wilna. Zakończyła się kompletną katastrofą i całkowitym demontażem struktur AK przez Sowietów. Dowództwo AK oczywiście wiedziało o tym i nie wyciągnęło żądnych wniosków.

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    Wybieram się na urlop i pierwszy raz będę składał wniosek o wczasy pod gruszą. Na oświadczeniu o dochodach dla celów ZFŚŚ istnieje kolejno: dochód brutto wnioskodawcy, dochód roczny razem i dochód brutto na osobe. Może mi ktoś powiedzieć jak obliczyć/skąd przepisać te poszczególne rubryki?
    #pracbaza #prawo

  •  

    #fantasy #ksiazki
    Czy "Zrodzony z mgły" rozkręci się? Ciężko się czyta, praktycznie bez zainteresowania, postacie nie wkręcają mnie. Po takich bykach jak Malazan czy Pierwsze Prawo to Sanderson wydaje się mega YA.

  •  

    Serwus Mirki i Mirabelki. Poszukuję porady od osób ogarniętych w #prawo #budownictwo #rolnictwo #budowadomu #nieruchomosci.

    Otóż mam możliwość zakupu działki siedliskowej o powierzchni 0,6 ha na której znajduje się drewniany dom oraz murowane budynki gospodarcze (składzik, obora, duża stodoła). W MPZP działka widnieje jako teren MR- Zabudowa Zagrodowa. Tu się rodzą pytania. Czy jako nie-rolnik mogę kupić taką działkę? Czy zakup będzie wymagał dodatkowych formalności? Czy na takiej działce bez problemu będę mógł postawić dom mieszkalny, czy jednak może być z tym problem? Cena jest dosyć zachęcająca, ale nie chcę się wpieprzyć w jakieś kłopoty. pokaż całość

  •  

    Czy ktoś próbował przejść przez procedurę zmiany MPZP dla danej działki?
    #prawo #nieruchomosci

    •  

      @goferek: ja próbowałem. Chciałem przywrócenia poprzedniego sposobu zagospodarowania, ale napisali, że nie bo nie i spadaj. I nie ma na to rady, bo jakiś tam wpływ można mieć wyłącznie na etapie procedury planistycznej.

  •  

    Ordo Iuris z każdym dniem swojej działalności sprawdza, czy może być gorszą instytucją. Niesamowicie zaślepiona ideologicznie organizacja. Poniżej tweet wiceprezesa OI.

    Ich wąskie myślenie nie pozwala im zauważyć istnienia patologicznych rodzin. Ciężko mi powiedzieć w którym wieku ludzie zaczęli ogarniać, że potrafią być złe rodziny i trzeba pomóc ofiarom przemocy wobec nich, ale obstawiam, że to XVIII wiek. Panu Zychowi polecam się zreflektować i społecznie popracować przez pół roku jako kurator sądowy, lub chociaż siedzieć na wokandach sądów rodzinnych.

    Ponadto marksistą nazwał Michała Królikowskiego xDDD
    #polityka #ordoiuris #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    źródło: ordoszuris.JPG

  •  

    Zadajecie pytania? W Gmina Legnickie Pole możecie zostać uznani przez wójta za osoby ,,nadużywające prawa do informacji'. Lokalny włodarz już kilka miesięcy walczy z jawnością, korzystając z coraz bardziej groteskowych argumentów, aby nie udostępnić informacji obywatelowi, któremu pomagamy. Jego przypadek opisujemy dziś na stronie: https://informacjapubliczna.org/news/jawnosc-w-legnickim-polu/
    __
    Masz problem z prawem do informacji? Napisz na porady@ siecobywatelska.pl
    #prawo #prawodoinformacji #niebojsiepytania #ciagniemywladzezajezyk #watchdogpolska #legnickiepole
    pokaż całość

  •  

    Płaku, płaku... dobry murzyn nie zapłacił w terminie i komornik mu zabrał 400 złotych (╯︵╰,)

    #neuropa #bekazprawakow

    źródło: aborcjonistka.jpg

  •  

    Tak układała się tabela na Boże Narodzenia. Ole zrobił naprawdę dobrą robotę.
    #united

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Ten gol to najlepsze podsumowanie całego sezonu. Trochę błędów, trochę farta, niechciani piłkarze w rolach głównych.
    #united

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Xizor

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.