•  

    Mirki mam skomplikowaną sprawę z zakresu #prawo #prawopracy #praca i też poniekąd #bombelek. W lutym tego roku #rozowypasek zaszła w ciążę. Pracowała na UoP na stanowisku technika farmacji. W kwietniu poszła na zwolnienie lekarskie. Jako że jej pracodawca miał kilka aptek to zatrudniał więcej jak 20 osób. W związku z tym miał obowiązek
    w całości wypłacać świadczenia zdrowotne pracownikom. Tu zaczynają się problemy. Ostatnią wypłatę (świadczenie) żona otrzymała za miesiąc czerwiec. Do września sprawa wyglądała tak że my wydzwanialiśmy co dwa dni pytając gdzie są pieniądze a pracodawca odpowiadał że jutro będą i tak przez całe wakacje. We wrześniu pracodawca poinformował nas że nie da, bo nie ma i składa pismo o przejęcie świadczenia chorobowego do ZUS. W tej sytuacji ZUS wszczął kontrolę, ukarał pracodawcę grzywną i na piśmie poinformował że świadczenie przejmie jak pracodawca dostarczy zaświadczenie Z-3 oraz kopię UoP żony. Do dnia dzisiejszego te dokumenty do ZUS nie dotarły. Pieniądze do nas też nie. Czy ktoś z waś był w podobnej sytuacji? Czy pozew cywilny przeciwko pracodawcy o odszkodawanie ma sens? Jeżeli tak to ile może kosztować obsługa prawna takiej sprawy? Pomóżcie bo bombelek rośnie, oszczędności się kończą a 500+ i moja wypłata ledwo starczają ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio w gorących był screen z rozmowy pary o tym, że #niebieskiepaski bawi się zdalnie sterowanym helikopterem. Mam 27 lat, gówniaka w drodze i już słysze kwik różowej jak wstanie i zobaczy mój nowy nabytek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #switch #pokemon

  •  

    pokaż spoiler tl;dr kupił se Opla, który sie zjebał i przyszedł płakać na mirko.


    Mirki i Mirabelki opiszę wam jak przegrałem na loterii pod tytułem: kupowanie samochodu używanego w Polsce.
    W styczniu tego roku uznałem że, jak na porządnego ojca rodziny przystało, potrzebuję samochodu typu kombi. Do tej pory jeździłem Mercedesem w211, a żona Renault Modusem oba benzynowe. W przypływie radości z decyzji o kombi sprzedałem Modusa żony i oddałem jej moją gwiazdę i zacząłem poszukiwania samochodu który pomieści pół mieszkania psa i kota. Wybór padł na Opla Vectrę C z 2004r z "niezawodnym" dieslem Fiata 1,9 CDTI 150km z automatem. (Teraz jest czas na napisanie komentarza: "hurr było se kupić benzyne z gazem Polaku biedaku cebulaku a nie wypierdzianego diesla po Niemcu durr")
    Tak, ale auto miało latać głównie po trasach, poza tym ten silnik miał opinie najlepszego diesla z tych lat.
    Proces kupna tego cudu niemieckiej motoryzacji przebiegł gładko. Ogłoszenie od osoby prywatnej, właściciela od 7 lat.
    Sprzedający był leśnikiem w pewnej mazowieckiej wsi i wydawał się niczego nie ukrywać. Od razu powiedział co było malowane i dlaczego i jego słowa pokrywały się z miernikiem lakieru. Samochód nie kopcił, pracował równo wyposażenie działało- przebieg 303000 km- sprowdzony pobieżnie na historiapojazdu.gov. Jazda próbna nie wykazała żadnych awarii ale odbywała się po wiejskich ośnieżonych drogach z vmax 50km/h i tu był pieseł pogrzebany.
    Zapłaciłem 9500zł i pojechałem do domu.
    Przez pierwszy tydzień było super- samochód pewnie przyśpieszał i nieźle się prowadził. Zgodnie z zaleceniami zaraz po zakupie został wymieniony olej i filtry. Postanowiłem poczekać z rozrządem bo sprzedający zapewniał że wymieniał go 50000km temu. Po tygodniu pojawiła się kontrolka
    samochodu z kluczykiem, jednak samochód nie tracił mocy ani nie działo się nic innego niepokojącego. Na forach opla okazało się, że to może być wszystko, ale co drugi z tym jeździ i żeby się nie przejmować. Profilaktycznie pojechałem jednak na diagnostykę komputerową na której nie było żadnych błędów, kontrolka zapalała się i gasła jednak ciekawa była inna rzecz. Mianowicie ktoś kasował błędy ok 100km przed tym jak ja kupiłem to auto...
    Po 2 tygodniach miałem jechać tymże autem w góry na narty- ok 1200km do przejchania w 5 dni. Dzień przed wyjazdem padła przetwornica w xenonie... Pomyślałem- no cóż zdarza się i nabyłem używaną-150zł-wymieniłem sam. Wyjazd bez problemów.
    W marcu wysiadła pompa wspomagania kierownicy i rozrusznik -500zł z wymianą
    Okazało się również że uszkodzony jest zacisk tylnego hamulca i drze klocki z jednej strony o połowę szybciej niż z drugiej. Naprawa i wymiana klocków 250zł
    Ponownie padła pzetwornica xenonu- tym razem znajomy elektryk doradził mi wymianę kompletu reflektorów na halogeny i sprzedaż lamp xenonowych na allegro. Komplet reflektorów (nowe Defro) z wymianą 650zł- 600 odzyskane ze sprzedaży starych xenonów.
    Nastały 2 miesiące błogiego spokoju, jednak to była tylko cisza prze burzą.
    W połowie maja gdy dojeżdżałem na parking pod blokiem coś w silniku huknęło- silnik zaczął dziwnie terkotać- wtoczyłem się na miejsce parkingowe i zadzwoniłem po znajomego mechanika aby zabrał samochód lawetą do warsztatu.
    Okazało się że urwał się jeden z zaworów- wpadł do cylindra i stał się integralną częścią tłoka.
    W tym momencie opcje były dwie:
    -wymiana słupka silnika
    -próba sprzedaży auta tak jak stoi
    Po szybkiej kalkulacji zdecydowałem się na wymianę silnika. Znajomy mechanik twierdził, że zamkniemy się w 3000 z wymianą, a oto co nastąpiło:
    Słupek silnika z gwarancją 1200zł
    Rozrząd, olej do skrzyni biegów, olej do silnika, filtry- 950zł
    Regenaracja 2 wtrysków i wysterowanie kolejnych 2 -1000zł
    Komplet uszczelek 100zł
    Silentbloki z tyłu-300zł
    Robocizna 2000zł

    Razem do samochodu kupionego za średnią rynkową cenę czyli 9500zł dołożyłem na chwilę obecną (nie licząc pierwszego przeglądu olejowego po zakupie) 6500zł

    Stan na chwilę obecną jest taki, że jutro, po miesiącu odbieram auto od mechanika i chciałbym się go pozbyć bo po prostu już nie mam do niego serca. Marzę o tym żeby wyciągnąć z niego 10000zł i wziąć nową Dacie w leasing...

    #motoryzacja #opel #zalesie #samochody #przegryw #diesel
    pokaż całość

    •  

      @SpokojnyPan dla niektórych podzespołów takich jak blok, głowica, tłoki czy pierścienie, ale osprzęt i wiele innych elementów samochodu się wtedy kończy i jest do wymiany

    •  

      ale osprzęt i wiele innych elementów samochodu się wtedy kończy i jest do wymiany
      @SmokeProspector: eee tam, mam A3 2.0 TDI z automatem DSG 6 biegowym i wybija właśnie 375 000km, 12 letnie auto, turbo jeszcze oryginał i nic nie wskazuje na jego zużycie, mocy nie brakuje, nie kopci, oleju nie wciąga. Jedyne elementy wymienione to łożyska,przeguby wewnętrzne, i uszczelka pod głowicą mi walnęła przy 330 000km. Od ostatniego roku koszty eksploatacyjne to jakieś 350zł(w tym olej+filtry) + tylko paliwo. W domu miałem A4 B5 1.9TDI co miała 750 000km i tam zdarzały się częściej awarie, ale przebieg już był lepszy i auto miało 25 lat, większość padało ze starości... Dla mnie to do 500 000km to nie ma się czym przejmować, szczególnie w autach maks 10 letnich. Reasumując: żadne elementy się wtedy nie kończą - bo to nie jest żadna magiczna granica, w motoryzacji taka nie istnieje. Mit powstał dlatego, że u nas większość diesli ma kręcone liczniki ze znacznie większych cyfr i wtedy wszystkim przy 250 000km zdarzają się awarie... OP pewnie i tak na 99% ma skręcony licznik pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika adacho92

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)