•  

    Szef sztabu dzisiaj na lajcie o nowej grze , powiedział że zamiast zapłacić chłopakom ze szkolnej jakiejś części z zysku to odda 10% na nera .Dobry z niego mafematyk bo chłopakom powinien oddać 50% to stwierdził że ujmie ludzi tym że zapłaci dla psa .Szefie wałku .Pokazujesz w grze wizerunek osób w sposób ujmujący i mówisz mi że to nie jest pokazywanie kogoś w sposób ujmujący ... Gdyby nie chłopaki to grosza byś nie zarobił , a teraz złotówki im nie dasz !?! Lubiłem Cię ale wkurwilo mnie to .Nie ważne jacy są Ci ludzie , jak jest biznes a oni mają w to wkład to należy im się pajda jak psu buda .To tak jak by szef w pracy dał Twoja wypłatę innej osobie bo uznał by że ta druga osoba wyda pieniądze rozsądniej . pokaż całość

  •  

    #studbaza i taguje #warszawa bo wy jesteście mistrzami w tym, co zaraz napiszę.

    Wkurwia mnie na wykopie ten pogardliwy ton w jakim rdzenni studenci w dużych miastach wypowiadają się o swoich kolegach i koleżankach z mniejszych miast, nazywających ich wieśniakami, słoikami etc.

    Po pierwsze czasy się zmieniły i struktura społeczna nie wygląda już tak jak w XIX wieku. Wtedy osoba ze wsi/małej miejscowości rzeczywiście mogłaby czuć się w mieście zagubiona, a dla rdzennych mieszkańców mogłaby wyglądać wyróżniająco się i śmiesznie. Dziś w dobie globalizacji, w której posiadamy rozwinięty transport, kontakt miedzy małym a dużym miastem jest na tyle płynny i stały, że mieszkańcy małych miast zdążyli się już i tak "zurbanizować" i nie wyróżniają się specjalnie, W czasach internetu część dóbr kultury jest zdigitalizowanych i dostęp do nich mają zarówno mieszkańcy wielkich miast jak i małych. Osoba pochodząca z małego miasta wcale nie musi być biedniejsza i gorzej obyta w świecie. Najczęściej taka osoba nie ma problemów z aklimatyzacją, a jedyne co ją dziwi w Warszawie to elitarystyczne, agresywne podejście do przyjezdnych od ludzi, którzy zarzekają się być warszawiakami z dziada pradziada, a których dziadkowie orali pole koniem, a na fotel mówili "kriesło".

    Po drugie - studenci powinni mieć pewne wspólne poczucie solidarności. Powinni sie wzajemnie wspierać. Ja wiem, że to pojęcie "student" ostatnio się bardzo zeszmaciło. Studentem jest gość studiujący dziennie na dobrej uczelni w wolnym czasie poszerzający swoją wiedzę, studentem jest też chłopak, którego nie interesuje jego kierunek i który poszedł na studia z braku pomysłu. Ciężko jest znaleźć dla studentów wspólny mianownik. Ale to nie znaczy, że nie powinno się go szukać, a już na pewno powinno się szukać tego co łączy, a nie dzieli. Dlatego namawiam do solidarności.

    Ja już nie studiuję, skończyłem niedawno. Studiowałem w Krakowie 320km od mojego domu na wsi. Nigdy nikt nie zrobił mi przykrości wytykając mi, że nie jestem z Krakowa, bo nawet nie dawałem temu okazji. Ludzi z elitarystycznym podejściem omijałem, co nie było żadną stratą, bo były to osoby, które i tak mnie nie ciekawiły towarzysko. Bardziej smutni ludzie. Ale niektórzy bardziej biorą sobie do serca takie uwagi, więc chciałem tylko zachęcić do większej empatii i też do zrozumienia tego, że urodzenie się w jakimś mieście nie jest żadnym osiągnięciem.

    pokaż spoiler ból dupy słoika, ból dupy, ból dooopy, buldupy, wieśniak, nie zesraj się, freethinker - wypisuję keywordsy bo i tak się tu pojawią w komentarzach
    pokaż całość

    •  

      @zielonzielon: Powiem Ci tak . Jak ja byłem w czasach studenckich to popularne było nazywanie przyjezdnych słoikami , niby teraz tez się tak mówi ale chyba mnie ... btw . Słoik oznacza niby to że dana osoba przywozi od Mamy z domu słoiki z posiłkami .

      To teraz słuchaj ! Zawsze wszystkim powtarzam . Że Student mniej jje obiadów z domu niż osoba która jest z warszawy i ma rodziców na miejscu , Ci drudzy codziennie zapierdalają do mamy na obiadki . wszystko... pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika adamski-xox

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)