•  

    Spotkałem się przy piwie z bardzo dobrym kumplem, któremu ostatnio poleciłem tindera.

    Kumpel mówiąc wprost jest bardzo przystojny. Jakieś 195cm, ciemna karnacja, siłownia czasami wjedzie, dobra praca. Ogólnie spokojnie 8/10, pewnie nawet więcej.

    Na tinderze cztery zdjęcia, twarzowe, siłownia, jakieś wakacje. Pokazał mi jak mu idzie. Przez kilkanaście dni uzbierał.. 300 par z hakiem. Pokazał mi rozmowy z laskami. Startował do nich z tekstami w stylu 'Cześć, spotkajmy się, ja, Ty i wino u mnie jutro? ;)' Część nie odpisywała, część sugerowała spotkanie na neutralnym gruncie, ale dalej oczywiscie mocno zainteresowane. Spora część się zgadzała od razu, bo przecież to 'kusząca propozycja' albo 'wino, nie potrafię odmówić' i tego typu teksty. Czasami od razu wjeżdżał temat seksu, na początek jakiś dwuznaczny tekst, a później już z górki, że ona jest na to zdecydowana. Od soboty miał na chacie trzy laski, oczywiście zakończyło się to bzykaniem. Jedna to nawet bez wina i kolacji, ot spędzili noc.

    Gdyby miał na to ochotę to mógłby spokojnie mieć codziennie inną przez najbliższe tygodnie, bo chętnych jest naprawdę sporo.

    Nie piszę tego z jakieś zazdrości, kumpel jest mega spoko, także niech mu się wiedzie. Nie jestem żadnym przegrywem, ale jednak na takie szaleństwa szans bym nie miał.

    Coś dla jednych jest sufitem, dla innych podłogą. Ktoś będzie musiał się o te laski starać, spotykać się i czekać aż 'będzie gotowa', on to ma od razu po paru godzinach.

    Żeby nie było, nie oceniam tych lasek, każdy robi to na co ma ochotę. Ot taki sobie wpis.

    #tinder #zwiazki #seks #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw
    pokaż całość

  •  

    Czasami litujemy się nad starszymi ludźmi porzuconymi przez liczne dzieci i rodzinę. Moi rodzice proszą się, żeby znaleźć się w takiej sytuacji. Mój brat od wielu lat mieszka za granicą, moja siostra ma zamiar też wyjechać, a ja wyszłam za mąż za człowieka, którego oni nie akceptują (bo jest rozwiedziony, dużo starszy i ma dzieci, my mamy tylko ślub cywilny, trwa proces stwierdzenia nieważności małżeństwa). Zawsze, gdy ich odwiedzam jest suszenie głowy, mama do mnie dzwoni z kazaniami i obarcza odpowiedzialnością za wszystkie nieszczęścia (boli ją ząb, bo się martwi, nie może spać, siostra nie może się uczyć, tata ma zły humor - wszystko moja wina). Chcą mi złamać charakter i zmusić, żebym zrobiła coś wbrew sobie. Odwiedzam ich z okazji świąt (imieniny, dzień mamy/taty itd), ale nie pójdę na Święta bez męża... Nie wiem, czy długo tak wytrzymam. Więc gdy slyszycie o biednej starszej pani, ktorej nie stać na "leki i światło" pomyślcie, że może kiedyś bezwzględnie i za wszelką cenę chciała sterować życiem tych okropnych dzieci. #feels #rodzina #zalesie #przemyslenia pokaż całość

  •  

    Muszę się Wam z czegoś wyżalić Mireczki... #milosc #zwiazki

    Miłość nie wybiera. Uderza w nas z nienacka i nie pyta o konsekwencje.
    Masz poukładane życie, wydaje się że przepełnione miłością, a tu trach!
    Zakochany jesteś po uszy i chcesz być tylko z tą, którą wszyscy teraz będą nazywać Twoją kochanką, a to przecież ta osoba, która patrzy z Tobą w jednym kierunku. Tak było z nami. Postanowiliśmy pozostawić swoje rodziny i uciec jak najdalej. Żona płakała, mówiła porzuć te mrzonki, przecież jesteśmy szczęśliwi, nie zostawiaj nas. Jej mąż także próbował ją zatrzymać. Nic z tego. Nie było siły, która mogłaby nas teraz powstrzymać. Chcieliśmy być sami, cieszyć się naszą miłością, z daleka od wszystkich i wszystkiego. Wyjechaliśmy tak daleko, że nikt nie mógł nam przeszkodzić w zatracaniu się w szaleńczej pasji kochania. Tylko tu i tylko razem mogliśmy być szczęśliwi.
    Co jakiś czas wysyłaliśmy tylko krótkie filmy i zdjęcia, żeby z daleka chwalić się światu, jak bardzo jesteśmy spełnieni. Może nawet nie robiliśmy tego dla innych, ale czuliśmy, że trzeba uwieczniać te wspólne chwile, w jakimś okropnym strachu przed tym, że to może za chwilę się skończyć i ze spuszczonymi głowami wrócimy do starego życia, starych spraw, ludzi od których właśnie uciekamy.
    Była taka piękna kiedy tak stała w promieniach słońca. W jej okularach odbijałem się ja, uśmiechnięty i taki szczęśliwy, zakochany we wszystkim co mnie otacza, kiedy tylko była przy mnie. Kochałem te nasze wspólne spacery, na które wychodziliśmy codziennie, w przeciwieństwie tych ludzi, których zostawiliśmy w ich zabieganiu i zatraceniu w sprawach nieważnych.
    To było to. Znacie to uczucie, gdy jesteście tak zakochani, że brakuje wam powietrza? Mnie go przy niej brakowało z każdym niemal krokiem. Byłem obezwładniony tą miłością. Życzę Wam wszystkim, żebyscie poznali taką osobę, z którą czujecie się tak, że możecie wszystko, że niestraszna żadna przeszkoda, z którą możecie sięgać szczytów.
    Każdy kto kiedyś kochał, wie że po pierwszym tsunami ekscytacji przychodzą pierwsze małe kryzysy.
    Nie ominęło nas to. Nie potrafiła dotrzymać mi kroku, oszczędzała słowa, jakby męczyło ją każde zdanie. Paraliżowało mnie to, czułem się coraz gorzej. Nie czułem rąk, którymi mógłbym ją objąć, by razem przetrwać tę zawieruchę.
    Coś się kończyło, czułem się potwornie, nie miałem już sił.
    Bez niej już nie potrafiłem, bez niej byłem jak ślepy kret, niezdolny powrócić tam skąd pamiętnego dnia odszedłem. Ona też nie miała już siły o nas walczyć. Zostawiła mnie.
    Odeszła sobie spokojnie, mówiła że jeszcze wróci, choć wiedziała dobrze, że to już nie ma się prawa udać. Zostawiła mnie samego, samemu wpadając w ramiona jakiegoś Krzyśka i Denisa i razem odlecieli sobie śmigłowcem.
    Moja droga Elisabeth Revol, dlaczego kurwa zostawiłaś mnie, swojego partnera, Tomka Mackiewicza, przecież tak bardzo razem kochaliśmy góry. Teraz opowiadasz jak każda kobieta, że coś cudownego nas łączyło, ale jak każda odeszłaś żeby ratować siebie. Opowiadasz, że było nam tak cudownie, że nie miałaś nigdy lepszego partnera, który doprowadził Cię na szczyt. Mnie tam chuja było dobrze. Ja, tam na K2 nie szczytowałem...

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki powiedzcie co wy byście zrobili w mojej sytuacji. Jestem trzy lata po ślubie i mam w drodze dziecko (trzeci miesiąc). Jestem ze swoją żoną już cztery lata i ona rok temu rzuciła pracę, bo i tak zarabiała marne grosze, a ja jestem w stanie utrzymać nas dwoje i przyszłe dziecko. Moja żona pochodzi z małej wioski oddalonej od miasta w którym mieszkamy o jakieś 60km (nie chcę podawać nazwy tego miasta). Jeszcze przed ślubem zdołałem odłożyć wystarczającą ilość pieniędzy na zakup własnego mieszkania, bo bardzo dobrze zarabiam. Ostatnio przy spotkaniu rodzinnym rozmowa zeszła na temat tegoż to mieszkania. Moja teściowa z teściem zasugerowali żebym sprzedał to mieszkanie i odkupił od nich dom na wsi (oddalony kilkaset metrów od ichniego domu), który został im po babci. Pomysł wydał mi się bardzo absurdalny, bo rzucili cenę wartości mojego mieszkania i argumentowali to tym, że lepiej żebyśmy mieszkali na wsi, bo dziecko w drodze i będą mogli się nim opiekować i będą mieć nas na oku. Po spotkaniu rozpocząłem ten temat z moją żoną i okazało się, że bardzo ten pomysł jej się podoba. Na nic są moje argumenty, że będę musiał robić po 120km dziennie, żeby móc pracować i że przez to zmarnuję po nawet trzy godziny dziennie na same dojazdy!!! Nie wiem jak wyjść z tej sytuacji, bo rodzina wraz z moją żoną bardzo napierają i chyba się na to zgodzę. Co wy byście zrobili w tej sytuacji?

    #zwiazki #rozowepaski #malzenstwo #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: akado
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Wczoraj na spotkaniu ze znajomymi powiedziałem, że nie chciałbym mieć dziewczyny, która nie jest dziewicą. Usłyszałem parę zaczepek (co ciekawe tylko od płci żeńskiej) w stylu, że mam kompleksy, jestem hipokrytą, mam niskie poczucie własnej wartości itd., ale nie przejąłem się tym.

    Przed chwilą napisała do mnie koleżanka.

    ¯\_(ツ)_/¯

    pokaż spoiler czemu innych ludzi obchodzi co ktoś robi lub nie w łóżku?


    #logikarozowychpaskow #zwiazki #seks #bekazrozowychpaskow
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2018-06-16-18-33-05-877_com.facebook.orca.png

    •  

      @Rudi24

      Zresztą, dlaczego ktoś miałby kłamać w anonimowej ankiecie, kiedy pytają go o poziom szczęścia?

      A dlaczego kobiety, które mąż napierdala po pracy udają, że wszystko jest w porządku i generalnie życie to bajka?
      Wyolbrzymiam teraz, ale to działa na tej samej zasadzie.

      A na związek ma wpływ podejście partnerów do siebie i to jak się ze sobą dogadują (oraz, może i najważniejsze jak kto się dogaduje z samym sobą) ale nie to, że się akurat wzięło ślub z pierwszym, który się nawinął i zainteresował.

      Nie wiem dlaczego związek z drugim, piątym, czy dziesiątym partnerem seksualnym miałby być mniej wartościowy.
      Zresztą ja mając 20 parę lat nawet nie chciałabym być w związku z kimś, kto wcześniej w związku nie był, bo taki ktoś nie zdążył poznać i sprawdzić, czego od związku jako takiego chce i oczekuje. Życia z innymi ludźmi w parze też się trzeba nauczyć i niestety trochę przetrenować.
      pokaż całość

    •  

      @Lawrence_z_Arabii

      A może stabilne rodziny bez skoków w bok rozwodów co parę lat wydają ci się patologiczne, że mieszkasz w to przemoc domową?

      Tak tak, oczywiście...

      W końcu gdyby taka osoba potrafiła budować dobre związki, to by ich tak często nie zmieniała.

      Nie każdy na każdym etapie życia chce w ogóle wchodzić w związek, nie mówiąc już o zwiazku na lata z perspektywą dzieci.

      Czyli wolałabyś kogoś, kto partnera traktuje instrumentalnie i wchodzi w związek z założeniem, że to tylko tymczasowe, a jego partnerka to kukła treningowa, na której można poćwiczyć przez jakiś czas, żeby potem szukać już kogoś na poważnie?

      To, że ludzie się rozstali, wcale nie znaczy, że traktowali się instrumentalnie.
      Każdy związek (jak też i każde inne doświadczenie życiowe) czegoś uczy o sobie, świecie, ludziach itd. Raczej normalnym jest, że w toku tych doświadczeń nabywamy pewnych przekonań odnośnie tego czego chcemy, albo nie chcemy w życiu.
      Ktoś kto tego nie doświadczył po prostu pewnych rzeczy nie wie, bo i skąd?
      (I nie, 99% społeczeństwa nie będzie się dogłębnie psychologią interesować).

      @Rudi24

      Mówię jedynie, że to solidny argument w dyskusji OPa z jego koleżanką

      OP jest dzban, bo najwyraźniej nie wykminił albo nikt go nie nauczył, że pewnych tematów się nie porusza w towarzystwie, które nie jest bardzo bliskie.

      skoro można znacznie zwiększyć prawdopodobieństwo takiego zajścia szukając szanującej siebie i swoje ciało dziewczyny :).

      Zawsze mnie wyjątkowo bawią te teorie o szanowaniu i nieszanowaniu się.
      Już pomijam fakt, że nawet na wykopie było dobrych kilku takich co do ślubu grzecznie czekali, ale potem tylko płacz, że po ślubie w wieku lat 25+ laska seksu magicznie nie pokochała.
      pokaż całość

      +: Freakz
    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Taka mi się historyjka przypomniała z młodości. W czasach studenckich zaprosił mnie na weekend do siebie pewien rozowypasek bo jej rodzice wyjeżdżają, a ona musi psem się zająć. Po długim namyśle się zgodziłem. Naprawdę się namyślałem, bo opcja spędzania weekendu w akademiku była dla mnie zawsze najlepszą :)

    Pierd@ole od rzeczy. Nieważne. Więc wchodzę do jej mieszkania środek miasta, ogromne osiedle, sam beton, blok z wielkiej płyty, 2 pokoje, kuchnia, łazienka i na oko roczny (coś jak na fotce) Alaskan Malamut...

    Myślę sobie - może od znajomych mają na chwilę - ale nie oni go tam na tych 10m kwadratowych będą trzymać.
    Psiaka mi się zrobiło tak szkoda, że całą sobotę z nim przebiegałem za miastem. A różowemu powiedziałem, że co do sexu nie ma problemu, ale, że na bliższą znajomość to niech nie liczy, bo nie wyobrażam sobie być z kimś kto chce doprowadzić do cierpienia tak wspaniałego zwierzaka.

    Ona w płacz, uspakajałam ją z pół dnia.

    Malamuty to psy które pozostawiane w małych pomieszczeniach łapią straszną depresje, nie wspominając o zwyrodnieniach stawów itd. Oni nawet działki nie mieli :/

    Kilka miesięcy później dowiedziałem się, że psa odstąpili znajomym z domem i wielkim ogrodem pod lasem. Zainteresowała się tematem i zrozumiała jak wiele krzywdy wyrządza temu psu, rodziców przekonała.
    Nie często udaje się pokonać #logikarozowychpaskow ale czasem opłaca się walczyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #psy #nostalgia #studbaza
    pokaż całość

    źródło: pets4homes.co.uk

    •  

      @lakukaracza_ Husky/Malamuty to są u nas biedne ewentualnie z powodu temperatur i tego, że się ich nie trzyma w parach albo po kilka. A nie, że je ktoś trzyma w bloku, jeśli poza tym blokiem na spacerach są wybiegane i zmęczone umysłowo (w przypadku psów pierwotnych raczej to pierwsze, bo na zaawansowane szkolenia to one średnio podatne).

      Dla psa ogród jest przedłużeniem domu i część jest się za bardzo tam nie chce załatwiać, już nie mówiąc o tym, żeby tam samemu siedzieć czy biegać, jak właściciel też w tym ogrodzie nie siedzi.
      Też już znałam debili, którzy trzymali np. labradora tylko w ogrodzie, pies do domu nie miał wstępu i był to piesz wybitnie biedny i sfrustrowany.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika alfka

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)