Wujek Alien

  •  

    287 + 1 = 288

    Tytuł: Mroki
    Autor: Jarosław Borszewicz
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆
    ISBN: 9788324403974
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
    Liczba stron: 232
    Forma książki: e-book

    Bardzo skrajna książka, której forma też niespecjalnie zachęca do czytania. A jest fabularyzowaną prozo-poezją.

    Może też nie do końca fabularyzowana, bo ta nie jest też fabułą, która zbiega się w większą całość, a jedynie zbiorem przemyśleń bohatera, w które wplecione są minimalne ilości fabuły. Z jednej strony momentami jest świetnie napisana, można się zanurzyć w tym, czym literatura piękna stoi, czyli w pięknej formie. A później mamy scenę seksu w najgorszym możliwym do tego miejscu, jak publiczna toaleta, czy obskurny hotel. Ta skrajność bardzo bije po oczach i przez to trudno mi ją pozytywnie ocenić. To też pewnie kwestia tolerancji czytelnika na takie zmiany scenerii i tematu ze strony na stronę. Pewnie wolałbym, żeby te motywy się aż tak blisko nie przenikały a były zebrane w osobnych rozdziałach. Autor jednak postanowił inaczej.

    Sporo w niej rozmyślań bohatera nad własnym życiem, społeczeństwem, miłością, związkami, śmiercią i jej unikaniem. W pewnym sensie wpisuje się to w moje gusta czytelnicze, natomiast styl w jakim to autor prezentuje mnie zniechęcił. Życie głównego bohatera jest częściowo "brudne" i tak samo te "brudne" historie są opisane. Są mocne, szokują, trochę brzydzą i mam wrażenie, że o to chodziło autorowi, natomiast mnie to nie kupiło. Mocno kontrastuje to z innymi fragmentami książki.

    Trudno mi ją polecić, bo po tej książce nikt świetnej zabawy raczej nie oczekuje, a są lepsze pozycje z tego gatunku, zdecydowanie bardziej warte przeczytania.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    14/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #legimi #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    #ksiazki #czytajzwykopem #historia #okazja #cebuladeals #ebook

    Na Świecie książki jest ebook "Dług Honorowy" (Karolewitz/Fenn) za 4,28. Obawiam się, że it's a bug, not a feature (przy cenie 42,80 to akurat wypadałoby ok. 10% zniżki), ale póki nie zajarzą można brać, ja już skorzystałem :)

    https://www.swiatksiazki.pl/dlug-honorowy-6630516-e-book.html?utm_source=swiatczytnikow.pl&utm_medium=por&utm_campaign=por
    pokaż całość

    źródło: swiatksiazki.pl

  •  

    258 + 1 = 259

    Tytuł: Anomalia
    Autor: Hervé Le Tellier
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788396126481
    Tłumacz: Beata Geppert
    Wydawnictwo: Filtry
    Liczba stron: 396
    Forma książki: e-book

    Momentami nierówna, momentami nudna i przygadana, ale za to z niezwykle wciągającym pomysłem na fabułę.

    Poznajemy historie kilku bohaterów, których z początku nic nie łączy, ba nawet jeden z nich popełnia samobójstwo, więc pewnie go już więcej nie spotkamy? I tu się mylicie. Fabularnie zapowiada się super, w trakcie lotu z Paryża do Nowego Yorku samolot trafia w sam środek ogromnej chmury burzowej, a jego piloci nie tylko tracą kontrolę nad sterami, ale również kontakt z naziemną kontrolą lotów. Samolot ląduje, wszystko wygląda ok, ale przy opuszczaniu płyty lotniska jego pasażerowie zostają zatrzymani przez służby i zamknięci w hangarze, gdzie po kolei zostają przesłuchani. Dlaczego? Bo ten samolot, z tymi samymi pasażerami już wylądował i to kilka miesięcy wcześniej. Służby starają się ustalić co się stało, dlaczego ten sam lot lądował 2 razy, co się stało w trakcie burzy i czy pasażerowie mają jakieś podejrzenia.

    I ten pomysł na fabułę bardzo mnie zachęcił do jej przeczytania. Jest to jednak bardzo nierówna książka, po pierwszych kilkudziesięciu stronach pomyślałem, to będzie książka na dychę, po kolejnych kilkudziesięciu już obniżyłem jej ocenę do 8/10 bo nudziłem się momentami strasznie. A jak już pojawiła się akcja, która na prawdę mi się podobała, to autor w ją przerywał w najlepszych momentach. Jestem trochę zawiedziony, bo zapowiadało się dużo lepiej. Czytając ją można odnieść wrażenie, że była to książka napisana na 600 stron, z której później wydawca zaczął wyrywać poszczególne kartki, żeby tylko zamknąć się w granicach średniej długości książki - około 400 stron. Do tego motyw pisania książki o tym samym tytule w książce, średnio mi się spodobał. To książka, którą też najdłużej czytałem w tym roku, bo zacząłem zaraz po weekendzie noworocznym, a skończyłem dziś w nocy, więc prawie 2 tygodnie. Jest tu sporo fizyki, włącznie z paradoksem Fermiego i zakrzywianiem czasoprzestrzeni, więc jeśli ktoś lubi takie elementy w książkach fabularnych, to polecam.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    131/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #legimi #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    240 + 1 = 241

    Tytuł: Osobowość lidera
    Autor: Frank M. Scheelen, Brian Tracy
    Gatunek: biznes, finanse
    Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆
    ISBN: 83-88607-12-X
    Tłumacz: Hanna Elżbieta Pawłowska
    Wydawnictwo: StudioEMKA
    Liczba stron: 191
    Forma książki: e-book

    Jest to druga książka (Ty postaw na zmianę ...), gdzie Tracy jest, tylko na okładce. Książka to właściwie zlepek wcześniejszych pozycji "ubranych" na nowo i przedstawionych w postaci 24 rozdziałów z zadaniami na ostatnich stronach. Jak dla mnie to odcinanie kuponów.

    #bookmeter #biznesbookmeter #finansebookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    222 + 1 = 223

    Tytuł: The Lies of Locke Lamora
    Autor: Scott Lynch
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: ★★★★★★★★★☆
    Wydawnictwo: Spectra
    Liczba stron: 752

    Powiadają, że Cierń Camorry to niezwyciężony fechmistrz, złodziej nad złodziejami, duch, który przenika ściany. Pół miasta wierzy, że jest legendarnym bohaterem i obrońcą biedaków; druga połowa uważa, że opowieści o nim to mit dla głupców. Jedni i drudzy się mylą. Drobny i słabo władający rapierem Locke Lamora rzeczywiście jest (ku swemu utrapieniu) Cierniem Camorry. Z pewnością nie cieszy się z plotek towarzyszących jego wyczynom – a specjalizuje się w najbardziej złożonych oszustwach. Istotnie, okrada bogatych (kogóż innego warto okradać?), ale biedni nie oglądają ani grosza z jego zdobyczy. Wszystko, co zdobędzie, przeznacza na użytek swój i swojego nielicznego gangu złodziei: Niecnych Dżentelmenów.

    Książkę kupiłam zachęcona krótką recenzją @KatieWee Dziekuję!

    pokaż spoiler Dodam, że jej cena jest absurdalna, ale po angielsku na amazonie cała trylogia jest po 124 zł :3


    Dlaczego oceniam tak wysoko pomimo paru wad? Bo czytanie tej książki było przyjemnością ;)

    Mamy tu do czynienia z lekturą łatwą, prostą i ze szczyptą magii. Takie zabili go i uciekł (dosłownie i wiele razy xD), ale jest to wręcz urocze, niewymuszone. Bohaterowie są ciekawi, tytułowy suchotnik da się lubić a dialogi skrzą się humorem. Do tego autor posługuje się prostym językiem co jest na plus. Ciekawa jest też sama konstrukcja książki.

    Dla fanów powieści awanturniczych, pojedynków i łotrzyków wszelkiej maści :)

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: LL.jpg

  •  

    223 + 1 = 224

    Tytuł: Różaniec
    Autor: Rafał Kosik
    Gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction
    Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆
    ISBN: 9788364384684
    Wydawnictwo: Powergraph
    Liczba stron: 510
    Forma książki: e-book

    Pierwszy kandydat do DNF w tym roku, trochę zmuszając się skończyłem książkę.

    Jest to najdziwniejsze sci-fi jakie czytałem i też chyba najmniej przemyślane.
    Sytuacja ma miejsce w czymś co przypomina Warszawę. Nasza planeta, pożegnała się już z życiem i to chyba za sprawą Słońca, bo Warszawa jest pierścieniem, który obraca się wokół Nibysłońca. A sam pierścień jest odpowiednikiem sfery Dysona. Przynajmniej ja tak to rozumiem, ale wytłumaczeń zbyt wiele nie ma. Takich pierścieni jest wiele i wygląda na to, że każde większe miasto jest odrębnym pierścieniem, a jego zasada działania została opisana w odniesieniu do Monachium i jego problemów:

    Jeżeli panele słoneczne na obwodzie pierścienia też przestały działać, to w ciągu dwóch, trzech tygodni temperatura spadnie poniżej minus dwudziestu stopni. Jeśli Niesłońce zgasło całkowicie, a najpewniej tak się stało, to najpierw ustanie szczątkowa fotosynteza roślinna — jeśli jakieś rośliny w ogóle przetrwały — zniknie więc resztka tlenu, ta produkowana poza systemami podtrzymywania życia. Temperatura będzie nadal spadać, bo ciepło słoneczne będzie pochłaniane na obwodzie pierścienia i oddawane po jego ciemnej stronie.

    Przypomnę, że praktycznie biorąc, nie wiemy, czym jest Niesłońce. Są takie tematy, które znikają, nim się na dobre pojawią. — Profesor podrapał się za uchem. — Nazywam je publicznymi czarnymi dziurami.

    Ale wracając do fabuły, bo jest ciekawa z założenia. Mamy głównego bohatera Harpada, który ma umiejętność oceniania innych pod kątem PZ, jest to czynnik, na podstawie, którego ocenia się wzorowość obywateli. W tym również czynów, które planowali popełnić, ale jeszcze nie zdążyli. Całością systemu steruje AI, pod nazwą g.A.I.a. Harpad jest po rozwodzie z żoną, z którą ma córkę. Zajmuje się nielegalnym sprawdzaniem PZ i przez to zostaje wplątany w intrygi na najwyższych szczeblach władzy w tym w wybory prezydenckie. Biorąc zlecenia, od przeciwstawnych obozów. Polityka w tym świecie jest jeszcze bardziej okrutna, pozbawiona serca i pod publiczkę niż u nas. Jeden z kandydatów na prezydenta wpada nawet na pomysł zmuszenia matki do wrzucenia córki do wody, tylko po to, by bohaterski kandydat mógł ją uratować. Niestety pomysł wychodzi na jaw, gdy na nagraniu z drona okazuje się, że bombonierkę i kwiaty, które zaniósł dziewczynce do szpitala miał w bagażniku, zanim jeszcze dziewczynka zaczęła tonąć. Ale wracając do punktów PZ, po ich przekroczeniu (jeśli dobrze pamiętam to 137), osoba podlega eliminacji, która nie do końca wiadomo jak wygląda, bo nikt z niej nie wrócił... do czasu. A takiej eliminacji poddana została córka głównego bohatera, której postara się pomóc.

    Jest to bardzo dziwna książka, która pewnie mogłaby zostać scenariuszem mocno futurystycznego filmu, podobnego do mariażu Raportu mniejszości, Loopera i innych filmów z tego gatunku. Jest tu też sporo inspiracji Zajdlem i jego Paradyzją. Natomiast trochę za dużo tu nieścisłości, sporo dłużyzn, a te elementy, które są ważne na tyle, żeby autor je wielokrotnie później wspominał, trwają dosłownie ułamki sekund. Najlepszym przykładem jest eliminacja córki Harpada, która wspominana jest wielokrotnie i ma ogromny wpływ na fabułę, a samo wydarzenie można było przeoczyć, skupiając umysł na czymkolwiek innym na chwilę.

    Podsumowując: niezły pomysł, ale skopany, nierówna przeciągana fabuła, a do tego tytuł, przez który mało kto po nią sięgnie, ale to może i dobrze.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    12/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #legimi #fantastykabookmeter #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    218 + 1 = 219

    Tytuł: Dziewięciu książąt Amberu
    Autor: Roger Zelazny
    Gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 8371506392
    Tłumacz: Blanka Kuczborska
    Wydawnictwo: Zysk i S-ka
    Liczba stron: 174

    Całkiem fajne fantasy, polecone przez mireczka @Whoresbane. Dokładną reckę napiszę jak skończę cykl.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #fantastykabookmeter #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Newsy książkowe od Whoresbane'a!

    Dark Crayon zamieścił w sieci pierwsze podejście do nowego designu serii grozy wydawnictwa MAG. To wstępny projekt, który może ulec jeszcze całkowitej zmianie. Prawdopodobnie seria otrzyma również oficjalną nazwę. Pierwsze tomy odświeżonego cyklu w kwietniu 2022 roku.

    #ksiazkiwhoresbane'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
    #ksiazki #czytajzwykopem #mag
    pokaż całość

    źródło: 1.png

    •  

      @Whoresbane: A mi się nowy design podoba, jestem bardziej ciekaw grzbietu. Natomiast mocno się muszę przyczepić do profesjonalizmu wydawnictwa, które zamiast zrobić testy przed puszczeniem masowego druku, robi testy na produkcji i jeszcze klienci muszą za te pomyłki płacić ze swojej kieszeni.

      Kupiłem 2 pierwsze tomy i każdy ma inne wykonanie okładki, a teraz się okazuje, że niecałe pół roku po wypuszczeniu 1 książki już zmieniają całkowicie design serii - słabo. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    203 + 1 = 204

    Tytuł: Martwy sad
    Autor: Mieczysław Gorzka
    Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
    ISBN: 9788380742277
    Wydawnictwo: Bukowy Las
    Liczba stron: 416
    Forma książki: e-book
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆

    Bardzo wciągający kryminał, który niestety nie wnosi nic nowego do tego gatunku. Czytając miałem wrażenie, że większość tych motywów już gdzieś widziałem, nie jest to może ogromna wada, ale na pewno fani kryminałów je wyłapią.

    Historia tajemniczych zaginięć 10 latków na przestrzeni kilkudziesięciu lat (70+) w podobnych okolicach podwrocławskiej wsi, które mają miejsce z niezwykłą regularnością - co 4 lata. Nasz główny bohater - Marcin Zakrzewski, stracił w dzieciństwie brata bliźniaka, został porwany i nigdy się nie odnalazł. Gdy wydarzenia przeszłości łączą się ze zbrodniami z obecnych czasów utworzony zostaje zespół policyjny mający na celu odkryć powiązania tych zbrodni i złapać sprawcę.

    Autor stara się nam podrzucać co jakiś czas mylne lub trafne wskazówki, niestety dość szybko jesteśmy się w stanie zorientować, które z nich są fałszywe. Niektóre z nich są też dość dobrze ukryte w dialogach i przeglądanych dokumentach, więc w momencie ich wychwycenia mamy pewnego rodzaju satysfakcję, ale też wrażenie, że policjant powinien sam na to wpaść, w końcu na tym jego praca polega. Autor też czasami wyciąga fakty i postacie z kapelusza, które mimo, że są fragmentami przeszłości protagonisty, trochę trudno mu obronić, a jeszcze trudniej pokazać tok rozumowania, który do tego pomysłu doprowadził. Inne z kolei są tak oczywiste, że brakuje tylko ogromnego neonu z napisem - "To tu", a nasi protagoniści i tak je ignorują.

    Jeśli ktoś czytał książki Piotrowskiego o Igorze Brudnym, to będzie się czuł jak w domu, bo jest tu mnóstwo motywów zapożyczonych z książek tego autora. Szkoda, bo moim zdaniem zabrakło tu oryginalności. Wciągająca historia i dość dobrze napisani bohaterowie, to trochę mało, gdy zza pleców zerka na ciebie uczucie deja vu, a przewidywalność historii jest na tyle duża, że wyłapujesz kolejne tropy przed śledczymi.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    11/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #legimi #kryminalbookmeter #sensacjabookmeter #thrillerbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    202 + 1 = 203

    Tytuł: Raport Brodiego
    Autor: Jorge Luis Borges
    Gatunek: literatura piękna
    ISBN: 9788381961141
    Tłumacz: Andrzej Sobol-Jurczykowski
    Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
    Liczba stron: 190
    Forma książki: e-book
    Ocena: ★★★★★★★★★☆

    Zbiór 11 opowiadań nawiązujący do wielu dzieł literatury i opisujący życie historycznych bohaterów.

    Po za tytułowym opowiadaniem - Raport Brodiego, historie skupiają się na honorze, walce, pojedynkach i historycznych zaszłościach między bohaterami. Borges wplótł w nie nawiązania do innych dzieł i autorów, a wydarzenia relacjonuje sam autor jako narrator, choć wspomnienie o tym fakcie jest w jednym z opowiadań, gdzie uczestnik historii zwraca się bezpośrednio do niego po nazwisku. Skondensowanie każdej historii do kilka stron sprawia, że trafiamy w sam środek akcji niemal od razu i brak tu zbędnych słów, przydługich opisów i relacji bohaterów nic nie wnoszących do historii. Świetną robotę wykonał też tłumacz, który swoimi przypisami wyjaśnił wiele nawiązań, których czytelnik nie zaznajomiony z historią Ameryki południowej i tamtejszą kulturą mógłby nie wyłapać, o nawiązaniach do innych dzieł nie wspominając.

    Trudno mi porównać tą książkę do twórczości innych autorów, bo nigdy nie była to moja ulubiona forma, ale z pewnością sięgnę po kolejne pozycje, bo właśnie te przejście od razu do meritum i brak zbędnych opisów niezwykle mi się podobało. Język, którym posługuje się autor nie jest trudny w odbiorze i zdecydowanie pasuje do treści, stara się on operować tym co ukryte, czyli właśnie nawiązaniami, czerpaniem z historii kontynentu.

    "Baśnie tysiąca i jednej nocy", "podróże Gulivera", "Biblia tysiąclecia", Kipling, Poe, bitwy w Argentynie i Chile, to tylko niektóre z wielu nawiązań, które tu znajdziecie, a przypisy końcowe ujawnią ich wiele więcej.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #legimi #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    W końcu udało się dostać obie trylogie #czytajzwykopem #ksiazki

    źródło: 20220104_203804.jpg

  •  

    166 + 1 = 167

    Tytuł: Król bezmiarów
    Autor: Feliks W. Kres
    Gatunek: fantasy, science fiction
    ISBN: 9788379646371
    Wydawnictwo: Fabryka Słów
    Liczba stron: 705
    Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆

    Nie wiem co mam myśleć o tej książce. W każdym bądź razie wymęczyłem ją strasznie.
    Po mimo wszystko dobrej Północnej granicy, co do której można by mieć wiele zastrzeżeń natury bardziej warsztatowej, ale za to dającej nam wstęp do naprawdę ciekawego świata, dostajemy coś zupełnie innego. Przez sporą część książki wszystko to, co poznaliśmy wcześniej, w zasadzie się nie liczy i otrzymujemy ot zwykłą marynistyczną opowieść z kilkoma niezwykłymi elementami. Jest trochę mordobicia, trochę intryg, trochę zagadek i dużo zachwytów nad kobiecymi wdziękami doprowadzających do łez tych przewrażliwionych na tematy uprzedmiotowienia kobiet - w dwóch słowach polska fantastyka. Dopiero w dalszej części coś się zaczyna rozkręcać, świat zaczyna grać i pojawiają się wątki, których domknięcia możemy się spodziewać w dalszej części cyklu. Na plus na pewno to, że mamy tutaj dużo mniej tych dziwnych przeskoków, które bardzo wybijały mnie z rytmu podczas czytania pierwszej części - zdarzają się, ale nie jest źle.
    Książka mnie nie porwała, ale dalej widzę potencjał, więc pewnie będę kontynuował.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    172 + 1 = 173

    Tytuł: Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata
    Autor: Tomek Michniewicz
    Gatunek: reportaż
    Wydawnictwo: Otwarte
    Forma książki: audiobook
    Ocena: 9/10

    Siedem historii siedmiu osób, rozsypanych po całym globie. Uganda, USA, Kolumbia, Indie, Finlandia, Zimbabwe i Japonia. Światy tak bardzo różne, że jedyne co ich momentami łączy, to sam człowiek.
    Diametralnie inne spojrzenia. Na życie i śmierć, na wiarę i religię, na światopogląd i kult tradycji, na miłość i bliskość, na pieniądze i posiadanie. Na wszystko.
    Tam, gdzie jedni mają sufit, inni nie mają nawet podłogi. Czas, w którym dzieci w Japonii ostatecznie decydują co chcą robić przez resztę życia, dla amerykanina jest czasem zabawy a dla hinduski to narodziny drugiego dziecka, które jest wychowywane bez ojca. I tak ciągle, i słychać tylko chrobot łańcucha wyciąganej rano wody ze studni, bo trzeba tak robić codziennie przez całe życie.

    Ostry komentarz i krytyka późnego kapitalizmu i ultra-konsumpcjonizmu. O tym, że wolontariaty z Europy w Ugandzie nie polepszają sytuacji, a pogarszają - utrzymanie wolontariusza kilka tygodni to koszt życia przez rok dla jednej rodziny z prowincji. Nikt w Europie się z tym nie liczy. Nie musi. Nie jest z tego nigdy rozliczany, a zdjęcia z biednej afrykańskiej wioski świetnie się w social media sprzedają i klikają. A przecież to o to chodzi, prawda?

    To tylko jeden z dziesiatków tematów, o których napisał w swoim dużym, wyczerpującym, smutnym, ale i dającym nadzieję, reportażu. Historia zwykłych osób, takich jak ja i ty, która mogłaby być historią pozostałych milionów i miliardów.

    Czasami warto się zastanowić, idąc do sklepu na zakupy, czy faktycznie potrzebujemy tej koszulki czy tych spodni. Zainteresować się tym, skąd pochodzą. Jakkolwiek wzbudzić w sobie refleksję, że spodnie za 3 stówki zostały zrobione przez kogoś z Bangladeszu, kto zarabia 30 dolarów miesięcznie, a koszt produkcji tych spodni nie przekroczył dolara.

    Skupiłem się mocno na problemach ekonomicznych, bo cytując fragment z końcówki "Jedna decyzja podjęta na Wall Street - i ludzie w Finlandii tracą domy. Jedna przecena w europejskim centrum handlowym - i do Ugandy płyną kontenery starych ubrań(...) Planowanie przyszłości to luksus, na który dziś mało kto może sobie pozwolić. Wystarczy, że Rosja zajmie coś więcej niż kawałek Ukrainy.".

    Ale ten reportaż to nie tylko to, to jednak coś więcej. To historie, które tworzą ludzie próbujący odnaleźć się w rzeczywistości, do jakiej zostali wrzuceni brutalnie i siłą. Wrzuceni, i choć jeden z bohaterów pracuje 12 godzin dziennie siedem dni w tygodniu, a drugi ledwo spina koniec z końcem w lepiance z trójką dorosłych dzieci, żyją i przekazali swoją historię taką, jaką chcieli by ktoś ją usłyszał. A to, czego nie słyszymy od nich, to ten chrobot łańcucha. Chrobot, który posuwa czas, który opisują krótkim "przez kilka lat...".

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #reportazbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Gdzie znajde audiobooki, mogą być płatne, ale tak żeby się dało ściągnąć na dysk i wrzucić np na pendrive'a? Słuchanie z aplikacji typu empik go, storytel, audioteka itd ssie.

    #ksiazki #ksiazka #ebook #audiobook #audioteka #storytel #empikgo #legimi

  •  

    Czy ktoś korzystał z obu platform #storytel i #audioteka ? Którą bardziej polecacie?
    #audiobook #ksiazki

    •  

      @justynas98: Korzystam z obu, bo obie mają łącznie wszystkie audiobooki jakie wyszły w Polsce.

      Storytel jest tańszy, bo wszystko jest w abonamencie, ma też sporo książek fantasy, literatury pięknej i reportaży.

      Audioteka jest droższa, bo abonament ma tylko kilka ciekawych książek za darmo, a po za nimi obniża cenę kolejnych audiobooków do 20PLN.

      Wolę Storytel, bo ma lepszy odtwarzacz, który liczy czas po podzieleniu przez prędkość słuchania, a nie jak Audioteka, która to olewa. Ma też aplikację na Android auto i Apple Watch, co dla niektórych może być plusem. Ma też fajne podsumowanie aktywności.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Czy te bambaryły z juesej wszystko muszą mieć przynajmniej troszkę inaczej zrobione? Dzisiaj jest 09-01-2022 co jest naturalnym i logicznym zapisem, ale dla nich oczywiście to jest 01-09-2022

    pokaż spoiler #usa #stanyzjednoczone #ameryka #gownowpis #rozkminy #triggered
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    +: tlaziuk, kaente +5 innych
  •  

    Czy ktoś miał kiedyś podobny błąd podczas próby dodania książki za pomocą skryptu? Błąd serwera: [wykopapi]Niepoprawny klucz użytkownika

    #bookmeter

  •  

    140 + 1 = 141

    Tytuł: Miasto ślepców
    Autor: José Saramago
    Gatunek: literatura piękna
    ISBN: 9788375102482
    Tłumacz: Zofia Stanisławska-Kocińska
    Wydawnictwo: Rebis
    Liczba stron: 348
    Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆

    Pewnego dnia na nienazwane miasto w nienazwanym kraju spada epidemia białej ślepoty. Bez ostrzeżenia dotyka ludzi zajętych zwykłymi, codziennymi sprawami, nie oszczędzając nikogo – starców, dzieci, kobiet, mężczyzn, osób prawych i z prawością mających niewiele wspólnego, słabych i silnych.

    Wiele hałasu o nic.

    O ile pierwsza połowa wciąga, bo akcja jest wartka tak w drugiej wszystko się zesrało z logiką ma czele. Do tego dziwna narracja (co to w ogóle za pomysł, żeby nie zaznaczać dialogów) sprawia, że czytanie idzie jak po grudzie i męczy oczy. Ani to fajne postapo, ani wnikliwa analiza ludzkiej psychiki w obliczu epidemii, bo na to książka jest zbyt przewidywalna. Ogólnie rozczarowanie tego roku a nie mamy nawet połowy stycznia ;)

    Na pewno nie polecam fanom "Dżumy" bo to będą dla nich odgrzewane kotlety niższych lotów. Może dla fanów "Władcy much" bo tam też ciekawe tematy zostały przekazane w nieciekawy sposób.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    141 + 1 = 142

    Tytuł: Między światem a mną
    Autor: Ta-Nehisi Coates
    Gatunek: reportaż
    ISBN: 9788326845796
    Tłumacz: Dariusz Żukowski
    Wydawnictwo: Agora
    Liczba stron: 220
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

    Mam ogromny problem z tą książka, bo jest mariażem pięknego listu do syna z narzekaniem, oskarżaniem wszystkich o rasizm i szukaniem winnych tego w jakim miejscu jest narrator.

    Zacznijmy od tej pierwszej części, książka jest napisana w sposób, który strasznie wciąga, którą sam chciałbym przeczytać w słowach mojego ojca skierowanych do mnie. Są to słowa człowieka, który wie, że skazał swoje dziecko na śmierć, na życie w kraju i na świecie, w którym jego główna wyróżniająca go cecha będzie zawsze mu zawadzać, który sprawi, że ludzie będą brali poprawkę na to co mówi i myśli z perspektywy tej właśnie cechy. Jest to też list napisany z perspektywy człowieka, który czuje się winny, który spuszcza głowę i przeprasza swojego syna, że nie może zrobić nic więcej, że nie ma wpływu na świat, na który skazał swoje dziecko. Pisze to w wieku 40 lat, więc miał już okazję poznać zasady na nim panujące i kilka razy obudzić się z letargu. Żyje w dzielnicy i mieście, gdzie cecha, o której wspominam jest dominująca, gdzie mimo niej lub dzięki niej jest spychany na margines społeczeństwa. Społeczeństwa, którego bardzo chciał być częścią i jest ale nie w takim wariancie, jak tego oczekiwał. Gdy idzie z synem do muzeum jakiejkolwiek słynnej bitwy czuje, że reprezentanci tej cechy nie są traktowani jak bohaterowie z bronią, na koniu lub przy armatach, a jedynie zajmują się zaopatrzeniem w tle. Jak już pewnie się domyśliliście, tą cechą jest kolor skóry - czarny.

    I tu przechodzimy do drugiej części, która mnie jako człowieka białego dość mocno razi. Bo ja, a właściwie wszyscy ludzie mojego koloru skóry, są stawiani jako całe zło tego świata. Narrator uważa, że wszyscy są winni jego życiu i śmierciom osób z jego otoczenia. Problem w tym, że te otoczenia to są ludzie, których on właściwie nie zna, a ich śmierci traktuje, jak gdyby umarła mu siostra czy brat. Nie do końca rozumiem takie przywiązanie do innych o tym samych kolorze skóry, bo ja go nie odczuwam. Obarcza winą system i policję, najbardziej rasistowską organizację, która wzięła sobie za cel eliminację czarnoskórych, jednak lekko przemilczał fakt, bo wspomina o nim kilkadziesiąt stron dalej, że zatrzymani i zastrzeleni przez policję mieli tendencję do zbyt dużej gestykulacji, która pewnie normalnie byłaby odebrana jako próba ataku na funkcjonariusza. Ale zdaniem autora powinna być traktowana bardziej jak objaw stresu, czy choroba i przemilczana, zignorowana.

    Podobny klimat jest już na początku książki, gdy autor pokazuje synowi, że nie uczył się w szkole i dostawał oklep od kolegów, ale to nie jest jego wina, bo on nie widział i nie rozumiał sensu edukacji. Strasznie nie lubię takiego obwiniania całego świata za to, jakim się jest nieudacznikiem. I to jest właśnie mój największy problem z tą książką, bo doceniam pomysł na nią i jej przesłanie do syna, ale rasizm, który się z niej wylewa i obwinianie wszystkich o los czarnoskórych niweczy cały trud, jaki autor sobie zadał i rujnuje właściwe przesłanie tej książki - pamiętaj, że świat się nie będzie na ciebie oglądał, będzie dla ciebie nieprzyjemny, a już na pewno nie będzie ci pomagał, bo sam jesteś kowalem swojego losu i to od ciebie zależy kim będziesz i co osiągniesz.

    Książka dostała National Book Award w 2015 i Pulizera w 2016.
    Czy mogę ją polecić? trudno mi powiedzieć, bo czytanie książki o rasizmie z perspektywy białego człowieka z drugiego końca świata, średnio ma sens. A książka też nie wnosi nic nowego do tematu tego, co i tak już wiemy, widzimy i słyszymy w TV czy internecie.
    Ja czytałem ją ze względu na przyznanie nagrody Pulizera, której wcześniejsza laureatka - "Listowieść" bardzo mi się podobała.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    9/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #legimi #reportazbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Poleci ktoś jakiś czytnik ebooków dla żony? Koniecznie z podświetleniem i wygodnym korzystaniem z legimi. Kindle odpadają z powodu fizycznego podłączania do komputera i synchronizacji #ebook

  •  

    122 + 1 = 123

    Tytuł: Moby Dick. Tom 2
    Autor: Herman Melville
    Gatunek: klasyka
    Tłumacz: Bronisław Zieliński
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

    Toteż nie proszę, byś strzegł się Starbucka; śmiałbyś się tylko. Niechaj wszelako Ahab strzeże się Ahaba! Samego siebie się strzeż kapitanie.

    Drugi tom książki o wielorybach traktuje (o dziwo) o wielorybach. Ponad połowa tej części wygląda tak, że autor serwuje opis jakiegoś wydarzenia – czy to spotkania tych ryb (bo wieloryby były wówczas uważane za ryby; argumentacja dotycząca tego stwierdzenia jest przedstawiona w pierwszym tomie), czy spotkania z innym statkiem wielorybniczym. A później, przez kilka następnych rozdziałów szczegółowo omawiane są poszczególne aspekty dotyczące wielorybów. Mowa jest o fizjonomii, frenologii, prastarych, przedadamowych wielorybach. Albo o statkach wielorybniczych. O tym jak wygląda na nich życie, jak wykonuje się rozmaite zadania związane z polowaniem i później oprawianiem wielorybów. I dopiero na koniec dostajemy coś w rodzaju historii, a raczej samego jej zakończenia.

    Trochę mam problem z jasnym określeniem co tak naprawdę myślę o tej książce. Z jednej strony Melville niemal obiecał mi w pierwszym tomie (a przynajmniej ja to tak odczułem), że oprócz tego wykładu o wielorybach przedstawi też jakieś relacje między załogantami. Piękne zróżnicowanie charakterów kapitana i jego oficerów aż się o to prosiło. Ale nie, nie zrobił tego. Owszem, postaci są prowadzone konsekwentnie, ale trochę obok siebie. Nie ma między nimi znaczących interakcji, co dla mnie zwykle jest esencją opowieści. Z drugiej strony szczegóły wielorybniczego rzemiosła, nie bardzo mnie interesujące, zostały opisane w taki sposób, że bardzo przyjemnie się to czytało. Niektóre zdania były tak skonstruowane, że można było wręcz je smakować.

    Poza tym wszystkim całe tło utworu, przesiąknięte rozmyślaniami, odwołaniami biblijnymi, mitologicznymi, filozoficznymi. Bardzo ciekawe. I sama końcówka,

    pokaż spoiler ta opowieść o manii prowadzącej do zguby, a też nieoczekiwanym ratunku ze strony, z której tego ratunku bym się nie spodziewał,

    też robi wrażenie.

    Nie żałuję, że przeczytałem tę książkę. Będę mógł teraz, jak to przeczytałem w jednym z dotyczących jej komentarzy, brylować na snobistycznych przyjęciach. O ile kiedykolwiek na jakimś z nich pojawię się za sprawą jakiegoś dziwnego zrządzenia losu.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #klasykabookmeter
    pokaż całość

    źródło: cloud-cdn.virtualo.pl

  •  

    127 + 1 = 128

    Tytuł: Grombelardzka legenda. Wstęgi Aleru
    Autor: Feliks W. Kres
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Wydawnictwo: Fabryka Słów
    Liczba stron: 400
    Forma książki: e-book, audiobook
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆

    Bardzo dobra kontynuacja Serca gór. Czuć, że ta książka została trochę sztucznie podzielona na 2 tomy.

    Jest trudniej dla naszych bohaterów, ich potęgi i legendy wystawione są na próbę rzeczywistości, przez spiski i intrygi stracili to na co pracowali przez całe życie. Są zdani tylko na siebie i nie potrafią sobie z tym poradzić. Dostajemy dużo więcej informacji o bohaterach, ale co mnie jeszcze bardziej cieszy, o samym świecie. Trochę historii, trochę opisów, czyli pojawiło się to, co było dla mnie bolączką poprzedniego tomu. Mamy niemal tych samych bohaterów, bo doszło jeszcze kilku nowych, ale sporo wnoszą do samej historii i najczęściej to właśnie z ich ust dowiadujemy się tego, co się dzieje.

    Dla mnie trochę za mało tu narratora, nie jestem przyzwyczajony do tego, żeby całej historii dowiadywać się tylko z dialogów. Mam wrażenie, że to najbardziej skopany element całej serii, przypomina mi to żart o różnicy między polskim, a amerykańskim filmem akcji ;) W pewnym momencie jeden z bohaterów mówi coś w stylu: Grombelard się kończy, pomyślałem ale jak to, do tej pory nic nie wskazywało na koniec, może były minimalne przesłanki, ale dla mnie koniec oznacza, że kraj upada, przegrał wojnę, ostatnie niedobitki walczą o ostatni skrawek granicy, a tu nic takiego nie miało miejsca. Podobnie jest z "ostatnim oddziałem", nagle przychodzi żołnierz i mówi, że dowodzi ostatnim oddziałem, skąd on to wie? siedzi wysoko w górach i nie ma kontaktu z nikim innym.

    Dobra seria fantasy, która mimo kilku wpadek, braku narratora i momentami braku logiki, jest niezwykle wciągająca, ma świetnie opracowany świat i jeszcze lepiej napisanych i charakternych bohaterów.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    8/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Było trochę stresu ale weszło xd

    #mecz #bukmacherka

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20220107_231616.jpg

  •  

    110 + 1 = 111

    Tytuł: Kłamstwa Locke'a Lamory
    Autor: Scott Lynch
    Gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction
    ISBN: 9788374803946
    Tłumacz: Wojciech Szypuła, Małgorzata Strzelec
    Wydawnictwo: Mag
    Liczba stron: 556
    Ocena: 8/10

    Bardzo lekka fantastyka. Bohaterowie dają się polubić, nawet jeżeli są z gatunku zabili go i uciekł. Pomysłowa intryga i ciekawy świat, polecam.

    #bookmeter #fantastykabookmeter #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    103 + 1 = 104

    Tytuł: Brak tchu
    Autor: George Orwell
    Gatunek: literatura piękna
    ISBN: 9788311144217
    Tłumacz: Bartłomiej Zborski
    Wydawnictwo: Bellona
    Liczba stron: 304
    Forma książki: książka
    Ocena: 9/10

    Dzisiaj o zapomnianej książce jakże popularnego autora. Mniej znanej, co nie znaczy, że gorszej, a wręcz przeciwnie - powieść ta jest najbardziej doceniana przez krytyków. Zgubiła się jednak w zetknięciu z dwoma ostatnimi dziełami.
    Ja również ją doceniam, ponieważ to będzie pierwsza tegoroczna dziewiątka.

    Orwell chciał opisać życie przeciętnego Anglika w średnim wieku, który swoje dorosłe życie spędza w jednym z domków na przedmieściach. Bohatera poznajemy, gdy jego życie wydaje się już być ugruntowane - ma stałą pracę, żonę i dzieci. Przywoływane przez niego wspomniana przenoszą nas do najwcześniejszych czasów dzieciństwa, poznajemy jego rodzinę, miejsce zamieszkania, pierwszą miłość i wszystko to, co wiąże się z okresem dzieciństwa. Wraca on do stron rodzinnych nie tylko w myślach, ale również osobiście. Jak można przypuszczać - kraina lat dziecinnych nie budzi już pozytywnych emocji, wydaje się być obca, szara, zupełnie zmieniona. George (bohater, nie autor) jest człowiekiem przeciętnym, pozbawionym wyjątkowości, jednak jego prostota czymś się wyróżnia. Mężczyzna jest zdolny do rozważań, do obserwacji świata - tego, co dzieje się wokół niego. George uczestniczył w pierwszej wojnie światowej, a teraz jest u schyłku nadejścia kolejnej - jak może czuć się w sytuacji, gdy nad jego głową przelatują bombowce? Powieść, choć operująca humorem i sarkazmem, to wciąż mocno pesymistyczna. Orwell nie podaje odbiorcom bezpośrednio tezy, a jedynie subtelnie ją zarysowuje i daje do zrozumienia, że nadziei należy szukać w przeciętnych ludziach. Książka wydana zostaje tuż przed drugą wojną światową, w czasach, gdy autorowi towarzyszył nieustanny pesymizm polityczny, dlatego Brak tchu ma wydźwięk ostrzegawczy, ale nie totalnie pesymistyczny.
    Polecam!

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: B336D2D8-0D0D-40F2-BEB0-B6C15E605812.jpeg

  •  

    102 + 1 = 103

    Tytuł: Dygot
    Autor: Jakub Małecki
    Gatunek: literatura piękna
    ISBN: 9788382102192
    Wydawnictwo: Sine Qua Non
    Liczba stron: 320
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆

    Moja 4 książka tego autora i chyba niestety najsłabsza.

    Z jednej strony prowincja i typowe studium zachowań człowieka, z drugiej opowiadanie dla samego opowiadania, czyli w teorii dokładnie to co lubię w książkach, natomiast jakoś mnie to nie porwało. Styl autora jest ciekawy i wciągający (bardzo ale to bardzo chciałem się dowiedzieć, co będzie dalej), ale nie ma on daru przekonywania, to nie jest pan Myśliwski, który potrafi pasjonująco opisywać zakup kapelusza w sklepie i zapewniać mnie, że faktycznie miało to miejsce. Moim poprzednim zarzutem do autora była powtarzalność protagonisty i mam wrażenie, że tu jest odrobinę lepiej, ale dalej główny bohater mierzy się z przeszłością, która nie chce go opuścić i przychodzi w snach. Ten sam oklepany motyw, podany jednak w lepszej formie.

    Historia małej prowincji, ludzi, którzy żyją w niej zamknięci i mają swoje przywary. Małomiasteczkowość, klątwy, morderstwa i chaos to jedne z tych określeń, które jako pierwsze cisną mi się na usta, gdy mówię o tej książce. Historia 2 rodzin i 2 nietypowych dzieci: chłopca albinosa i okaleczonej dziewczynki. Ich losy w pewnym momencie się przetną. To ta dwójka jest najlepiej wykreowana i to oni ciągną tą książkę za uszy, może niepotrzebnie autor skupia się również na innych bohaterach, którzy wypadają gorzej.

    Dodatkowo ogromny plus za zmianę okładki i ujednolicenie szaty graficznej (prawie wszystkich) książek tego autora w nowym wydaniu. Poprzednio był totalny chaos, a teraz jest miło i przyjemnie dla oka.

    Trudno mi ją polecić, bo fanom autora pewnie i tak się spodoba, a inni, którzy szukają podobnego klimatu i fabuły znajdą dużo lepszych autorów z Myśliwskim, Szostakiem i Stasiukiem na czele.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    7/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #legimi #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    101 + 1 = 102

    Tytuł: Muzyka duszy
    Autor: Terry Pratchett
    Gatunek: fantasy, science fiction
    ISBN: 9788380979956
    Tłumacz: Piotr W. Cholewa
    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Forma książki: audiobook
    Ocena: 7/10

    W oczekiwaniu na przesyłkę z książkami Hermana Hesse przedzieram się dalej ze Światem Dysku. Z początku spodziewałem się czegoś w stylu "Ruchomych obrazków", które jak do tej pory były moją najmniej lubianą częścią, ale finalnie byłem pozytywnie zaskoczony. Przede mną jeszcze 24 książki z tej serii - być może uda się skończyć do końca roku :)

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    97 + 1 = 98

    Tytuł: Miasto ślepców
    Autor: José Saramago
    Gatunek: literatura piękna
    ISBN: 9788380624269
    Tłumacz: Zofia Stanisławska
    Wydawnictwo: Rebis
    Liczba stron: 352
    Ocena: ★★★★★★★★★☆

    I tak właśnie powinny się zaczynać książki, akcja od pierwszej strony.

    Jak zaspoilerował już tytuł, mamy do czynienia z historią miasta, w którym z niewiadomych powodów ludzie tracą wzrok, choć jest tu też pewna różnica, bo niewidomi widzą ciemność, a chorzy na białą ślepotę (chorobę z książki) widzą biel, jak gdyby zanurzyli się w mleku i otworzyli w nim oczy.

    Zaczyna się od człowieka, który wracając z pracy do domu zatrzymuje się na światłach i traci wzrok. Nieznajomy pomaga mu, odwożąc go do domu i pomagając wejść do mieszkania, niestety dobry samarytanin postanowił ukraść jego auto. Gdy żona wraca z pracy umawia męża na wizytę u okulisty. I tak zaczyna się ta ślepa/mleczna pandemia, każdy kto miał do czynienia z pacjentem zero, okulistą, personelem i innymi pacjentami, ulega zarażeniu i w krótkim czasie - kilku godzin, traci wzrok. Z wyjątkiem żony okulisty, ale o tym za chwilę. Okulista widząc (nie mogłem się powstrzymać), co się dzieje, postanawia działać i powiadomić o tej sytuacji rząd. Wybrańcy narodu wpadają na cudowny pomysł izolacji wszystkich zarażonych i umieszczenia ich w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. W 1 skrzydle, umieszczają ślepych, a w 2 tych, którzy mieli z nimi kontakt, ale jeszcze widzą. Szpital otacza wojsko, żywność jest dostarczana tylko pod drzwi, a każdy przejaw niesubordynacji i próby ucieczki grozi rozstrzelaniem.

    Świetna książka, ukazująca ludzką naturę w obliczu nieznanego. Dająca nam poznać zachowania kilku bohaterów, z którymi zamknięci jesteśmy w jednej z sal. Dane nam będzie przeżywać ich śmierci, dezorientację, zagrożenie życia, przestępstwa i gwałty. Czyli cały pakiet zezwierzęcenia i doprowadzenia ludzi na skraj człowieczeństwa. Ogromne wyrazy uznania należą się jedynej widzącej, której zachowanie i pomocna dłoń pozwalała innym przetrwać.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    6/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #legimi #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Cel na rok 2022 - w podsumowaniu Bookmeter na koniec roku mieć więcej przeczytanych książek niż @ali3en ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #czytajzwykopem #ksiazki

  •  

    81 + 1 = 82

    Tytuł: Miasto ślepców
    Autor: José Saramago
    Gatunek: literatura piękna
    ISBN: 9788375102482
    Tłumacz: Zofia Stanisławska-Kocińska
    Wydawnictwo: Rebis
    Liczba stron: 348
    Ocena: ★★★★★★★★★☆

    Krótka piłka - jeśli komuś podobało się „Jestem legendą”, „Bastion”, a przede wszystkim „Droga”, to powinien sięgnąć również po „Miasto ślepców”. Od pierwszych stron, od surowego stylu opowiadania, motyw zagłady ludzkości, brutalność, po ogólny klimat, książki te (szczególnie ostatnia) są do siebie dość podobne. Nie potrafię wybrać, która mi się bardziej podoba, bo według mnie obie są genialne. Powieść McCarthy’ego jest bardziej emocjonalna, a Saramago bardziej emocjonująca, obie na pewno zapadają w pamięć.

    Fabuła jest prosta - pewnego razu z samochodu wychodzi mężczyzna i na środku drogi krzyczy, że przestał widzieć. Z czasem okazuje się, że jest pacjentem 0 podczas epidemii białej ślepoty. Nowi pacjenci trafiają do szpitala psychiatrycznego, który na czas epidemii przekształca się w izolatkę dla ślepców. Pierwsi przybysze skupiają się w grupkę złożoną z różnych ludzi, o różnym statusie społecznym, moralności, doświadczeniu życiowym. Wśród nich znajduje się kobieta, która jako jedyna na oddziale nie jest dotknięta chorobą. Z perspektywy tej osoby obserwujemy otoczenie.

    Książka jest tak naprawdę o ludziach. O instynkcie przetrwania, o bezsilności, o tym jak łatwo jest złamać człowieka, pozbawić go człowieczeństwa. O radzeniu sobie w grupie i o koniecznych kompromisach. O myśleniu o drugim człowieku, pozbawieniu się uprzedzeń i stereotypów. Wszystko ubrane we wciągającą, błyskawiczną w czytaniu fabułę.

    Uwielbiam takie książki, które są z pozoru proste, ale mają sobą wiele do przekazania. Podobają mi się również takie, w których zestawieni są różnorodni bohaterowie, którzy na skutek życiowych perturbacji muszą ze sobą współpracować i na koniec czegoś się od siebie uczą. Ta powieść właśnie taka jest.

    Jedyny problem jaki miałam był z tym, że początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do zapisu dialogów, które nie były niczym oddzielone od reszty, przez co tekst wydawał mi się zbyt zbity. Gdy już się wciągnęłam w historię, kompletnie przestało mi to przeszkadzać.

    Szybko w tym roku udało mi się trafić na perełkę. Bardzo polecam

    Wspomnę jeszcze o tym, że autor jest noblistą i powstała jakaś ekranizacja, ale chyba średnia

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    73 + 1 = 74

    Tytuł: Moby Dick. Tom 1
    Autor: Herman Melville
    Gatunek: klasyka
    Tłumacz: Bronisław Zieliński
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆

    ponieważ jakoś się przyjęło między ludźmi lądu uważać wielorybnictwo za profesję o złej sławie i raczej niepoetyczną, przeto pałam chęcią przekonania was, szczury lądowe, jaką niesprawiedliwość w ten sposób wyrządzacie nam, łowcom wielorybów.

    Książka o wielorybach.

    No nie mogłem zacząć inaczej. Ale: pożartowalim, to teraz trzeba przejść dalej. Długo przymierzałem się do Moby Dicka. Czytałem między innymi, że jest to jedna z najczęściej niekończonych książek świata (też jeszcze jej nie skończyłem, jest jeszcze drugi tom – zobaczymy jak to będzie). Trochę się tej książki bałem. Okazało się jednak, że strach – jak wieloryb – ma wielkie oczy.

    Bohaterem, przynajmniej na początku, jest Izmael. Człek obyty z morzem, który doświadczenia swoje wyniósł ze służby we flocie handlowej. Wielorybnicy do floty handlowej odnoszą się jednak z niejaką pogardą, więc kiedy Izmael rozmawia z Pelegiem, jednym z kapitanów statku na który chce się zaokrętować, okazuje się, że to doświadczenie to wcale nie taki duży plus. Sama ta rozmowa jest świetna, a to tylko jeden z wielu świetnych fragmentów w tym tomie. Żeby nie wymieniać długo, wspomnę tylko jeszcze kazanie ojca Mapple’a.

    Zależy co kto lubi, ale mnie bardzo odpowiada taki niespieszny rodzaj narracji. Płynąłem przez ten tekst łatwo i lekko, czasami tylko trafiając na mielizny, czy jakieś prądy, z którymi miałem pewne trudności. Sztormów nie było. Były za to fragmenty jak stada wielorybów, których pojawienie się u załogantów powodowały wielkie podniecenie i tak samo było u mnie, kiedy takie fragmenty natrafiałem. W tej książce tak naprawdę nie dzieje się prawie nic. Ale nie dzieje się w sposób piękny. Wszystko jest rozwleczone, opisane szczegółowo, rozłożone na czynniki pierwsze. Nie brak odwołań do filozofii, religii, przyrody nie brak analogii. A ja bardzo lubię takie analizy.

    To jest, wydaje mi się, opowieść o ludziach. Każda z postaci, łącznie z drugoplanowymi, jest jakaś. Jest charakterystyczna, wyraźna i prawie każda jest jednowymiarowa. To ostatnie, o dziwo, nie przeszkadzało mi jednak. Może to ta kompozycja prostych w sumie charakterów jest tym, co sprawia, że to wszystko razem pięknie gra. O wielorybach też jest sporo, ale nie aż tyle, ile się spodziewałem.

    Nie sposób nie wspomnieć o języku. To jest książka z gatunku, gdzie czasami nie jest ważne to, co jest napisane, ale jak jest napisane. Duża w tym zasługa tłumacza, pana Bronisława Zielińskiego. Z tym tłumaczeniem związanych jest kilka kontrowersji, o których można przeczytać tutaj. Tyle, że tak sobie myślę, że jakby ono było, powiedzmy: wierniejsze, to pewnie podniosłyby się głosy, że dodatkowo komplikuje odbiór i tak nie najłatwiejszego utworu. Albo jakieś podobne. Niesnaski będą zawsze, tak jak w przypadku przedstawicieli floty handlowej i wielorybników.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #klasykabookmeter
    pokaż całość

    źródło: cloud-cdn.virtualo.pl

  •  

    72 + 1 = 73

    Tytuł: Ma być czysto
    Autor: Anna Cieplak
    Gatunek: literatura piękna
    ISBN: 9788365369314
    Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
    Liczba stron: 232
    Ocena: ★★★☆☆☆☆☆☆☆

    Kiedyś w księgarni uwagę moją przykuła okładka książki Lata powyżej zera. Anna Cieplak przedstawia w niej lekko biograficzną historię dziewczyny z blokowiska w Zagłębiu Dąbrowskim. Na okładce była wielka płyta, w środku natomiast historia nudna i przeciętna, z której zapamiętałem jedynie bolcowanie protagonistki przez Sebiksa w kiblu na emigracji w UK. Książkę tę reklamowało hasło "Kolejna książka obiecującej pisarki młodego pokolenia, zdobywczyni szeregu nagród za debiut Ma być czysto".

    Sięgnąłem zatem w bibliotece po nią i jeśli tak ma wyglądać młode prozatorskie pisarskie pokolenie, to trzeba drżeć o przyszłość tego gatunku literackiego. Historia dwóch nastolatek z około 2013 roku, czasu Snapchata, Endomondo i Facebooka. Napisana byle jak i w sumie o niczym. Nie jest to lektura ani dla młodzieży, ani dla dorosłych. Gdybym był młodzieżą, to odczuwałbym przy czytaniu uczucie, gdy przychodzi dwudziestodziewięcioletni nudny dziad i stara się mówić moim językiem, by być bardziej fajnym, ale jest krindżowy i sztuczny. Jako dorosły podczas lektury wywracałem oczami z zażenowania i patrzyłem na zegarek.

    Trochę strata czasu, nie polecam.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    68 + 1 = 69

    Tytuł: Moon of the Crusted Snow
    Autor: Waubgeshig Rice
    Gatunek: fantasy, science fiction
    ISBN: 9781770414006
    Tłumacz: Brak - książka wydana tylko po angielsku
    Wydawnictwo: ECW Press
    Liczba stron: 224
    Forma książki: e-book
    Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆

    Zapowiadało się super, wyszło jak zawsze.

    Postapo, którego głównym żywiołem jest zima. Odwiedzamy małe miasteczko w Kanadzie - Anishinaabe, w którym żyją ludzi tylko częściowo posługujący się językiem angielskim, bo mają jeszcze swój lokalny dialekt, który prawdopodobnie brzmi jak język lokalnych mieszkańców Ameryki Północnej przed przybyciem Kolumba. Mamy dość dobrze zarysowaną społeczność, w której każdy zna każdego i jego możliwości, wiodą całkiem spokojne życie, niestety do czasu. W pewnym momencie tracą prąd, ogrzewanie i telefony. Zwołują zebrania mieszkańców i ustalają co dalej, wiedząc, że za kilka tygodni ma do nich przyjechać transport z paliwem do generatorów, ale do tego czasu muszą korzystać z tego co mają. Wprowadzają reglamentację na prąd i jedzenie, które chwilę wcześniej zniknęło ze sklepowych półek. Mieszkają na odludziu, co wcale nie poprawia ich sytuacji.

    Ta książka przewija się przez listy najlepszych postapo (co było powodem, dla którego po nią sięgnąłem), niestety mnie nie porwała. Początkowe sceny książki, czyli jeden z bohaterów na polowaniu tropiący łosia, a później transportujący zabite zwierze do domu, zapowiadały, że zobaczymy tu ciekawą walkę z naturą o przetrwanie. Niestety tego nie dostajemy, a pierwsze ofiary zimy nie giną z wychłodzenia i wygłodzenia, a dlatego, że wracały podpite z imprezy i zasnęły w przydrożnym rowie przy ujemnej temperaturze. Historia jest też opowiadana głównie przez dialogi, a to jeden z tych zabiegów, których bardzo nie lubię, bo nie po to się czyta książkę.

    Trochę szkoda, bo książka miała potencjał, jak większość takich małomiasteczkowych historii, szczególnie z lokalną grupą etniczną i przenikaniem się słów w ich dialekcie, co dodaje trochę smaku do tej mdłej historii.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    5/128
    #bookmeter #czytajzwykopem #kindle #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika ali3en

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Popularne tagi ali3en

Osiągnięcia (4)