Life is short. Drive fast and leave a sexy corpse

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    W nawiązaniu do tego wpisu. https://www.wykop.pl/wpis/32845783/anonimowemirkowyznania-w-nawiazaniu-do-tego-wpisu-/
    Część trzecia, miejmy nadzieję ostatnia.
    Wołam plusujących.
    @Centuri0n, @kiciapysia, @Prospero88, @m1ke, @wieniu, @danielolbrychski, @Niedobry, @golip, @Jasiu780, @Pawelvk, @hortu, @Pan_Robal, @Sehee, @Djodak, @KrzLis, @jumbson, @zeus92, @JudaszowyBudyn, @Gosiamator, @nexarr, @kacper0803, @utlv_, @Po_Prostu_Ona, @koczoroski, @Doughnut, @RR_Woda, @Tuptol, @Corkess, @copychef, @ni-hu-ja, @leset, @Janusz_w_sandalach, @Dirrack, @Niedotykalna, @Lutek92, @keton22, @arcadio_morales, @xDyzio, @skybot, @jrihebhsf

    Przypomnienie: zapomniała kluczy więc nie miała jak odebrać, rzeczy, zażądała, że mam się zaraz po pracy stawić w domu, mimo że jadę coś koło półtorej godziny. Powiedziałem, że dziś mamy w biurze strefę kibica i sobie będę oglądał mecz z kolegami. Stwierdziła że mam być o 20:00.

    Oczywiście nie ogarniała, że mecz jest o 17:00 jak by miała tę podstawową wiedzę i odrobinę rozumu to by wiedziała, że się nie wyrobię prosta matematyka. 17:00 +90 min meczu +15 minut przerwy to 18:45 plus dojazd 90 minut to 20:15 więc w porywach 20:30 w domu będę.
    Podjeżdżam pod blok, wychodzę z samochodu i za plecami już słyszę: O której miałeś być ? Odwracam się i widzę, że się odjebała, czerwona obcisła sukienka profesjonalnie narysowany ryj i dekolt z cyckami krzyczącymi "ściskaj nas". Zagranie w stylu patrz co straciłeś. Nie ze mną te numery, ładne opakowanie z gruzem w środku to nadal tylko gruz.

    Zaraz za nią materializuje się jej mityczny kolega, obcisły podkoszulek podkreślający, że dieta i siłownia to jego drugie imię. Krótkie spodenki i tatuaże na rękach. Włoski w irokeza wycięte i lustruje mnie, biednego korposzczura w wymiętej koszuli i wymiętych spodniach z marynarką pod pachą i torbą z laptopem firmowym. Nawet mi go nie przedstawiła, kolega którego pierwszy raz na oczy widzę też niemy, ręki nie podał nie przedstawił się nic.

    No to poszliśmy, ekipa spierdolenia po jej rzeczy do mojego mieszkania, otwieram drzwi ona wchodzi do mieszkania on się pakuje za nią.
    -chwila chwila, kolego, ja cię zupełnie nie znam, a ta pani też już tutaj praktycznie nie mieszka więc bądź tak uprzejmy i poczekaj na korytarzu -powiedziałem. Kolega popatrzył na moją byłą ta mu skinęła głową a ten posłusznie wyszedł z mieszkania i ku..a stoi w otwartych drzwiach na korytarzu, ale progu nie przekroczy bo ma zakaz. Pole siłowe zostało uruchomione.

    Do czego się będziesz pakować? Pytam byłą, bo widzę, że nic nie przywiozła ze sobą. Nawet jednorazówki nie ma.
    Była pyta się mnie, czy nie możemy najpierw porozmawiać, zanim podejmiemy kroki których oboje będziemy żałować. Ale mi ciśnienie podniosła.
    Pytam się więc, po co te wszystkie szopki, skoro chce rozmowy. Oczywiście jej standardowe, ona nie ma pojęcia o czym ja mówię. Bo wcale nie widać, że od wczoraj odpierdala przedstawienie.
    Łapie mnie za rękę i mówi, że wszyscy popełniają błędy, ja popełniam, jej też się zdarza, ale przecież na dłuższa metę nic takiego się nie stało co mogłoby przekreślić wszystko co zbudowaliśmy. Ona wie jak dla mnie ważny jest samochód, wtedy nie miała głowy i zupełnie zapomniała o tym. Rozumie już swój błąd, wie gdzie go zrobiła.

    Mamy to, iskra tli się w jej głowie, czyżby rozum został odkryty?

    Mówię więc, że to ostatnia godzina szczerości, jakie błędy ja popełniałem?
    No jednym najważniejszym jest to, że o wszystko się czepiałem. I czasem nie było ze mną dyskusji jak się nad czymś uparłem to byłem przy tym do końca i często musiała ustępować. Że wprowadzałem, nastrój braku dialogu w związku brak kompromisów.
    To moje czepianie się i brak kompromisów to w jej mniemaniu dokładnie odzwierciedlenie sytuacji z samochodem. Czepiałem się bo nie raczyła mnie poinformować o czymś ważnym dla mnie nie widziała w tym swojej winy olała moje potrzeby i jak doszło do konfrontacji i nie chciałem ustąpić bo wina była ewidentnie jej, to to jest brak kompromisów a nie ważna lekcja poszanowania potrzeb partnera w związku. W jej mniemaniu, czepiałem się mimo, że miałem alternatywę w postaci pociągu. Jeśli post nie będzie za długi to wam dam kilka smaczków z naszego życia które się tak nawarstwiały.

    Odbijam więc piłeczkę i mówię jej, że czepiałem się bo popełniała pełno błędów i chciałem, żeby wyciągnęła z nich lekcję i jakieś refleksje. Przerwała mi pytaniem, jakie to NIBY ona błędy popełniała? Mam ci je tutaj teraz wymieniać? Spytałem, a już widzę, że na jej narysowanej twarzy zaczyna się generować roszczenie i oburzenie.
    No nie ale skoro ty nadal widzisz we mnie wady to chyba nie mamy o czym rozmawiać, znów brak dialogu i kompromisu. Powiedziała i poszła do łazienki, zaczęła od kosmetyków bo słyszę jak je przekłada. Wraca z perfumami Dior Dune, wciska mi je do ręki i mówi, że prezenty mogę sobie zatrzymać. No szkopuł w tym, że to nie były najdroższe perfumy które ode mnie dostała, te droższe jednak zabiera. Kolejna szopka, zacząłem się zastanawiać, czy ona ma mnie za idiotę czy na prawdę nie widzi, że to jest aż komiczne. Tym swoim zachowaniem tylko mnie utrwaliła w przekonaniu, że to nie ma sensu, że ona tak całe życie będzie grać.

    Wychodzi z łazienki z torbą płócienna która schła akurat po praniu, brzęczą w niej kosmetyki, przekazuje je koledze i mówi mu, że może je odnieść. Ten posłusznie znika w korytarzu. Kiedy kolega znika w windzie mówi już głośniejszym tonem, zastanów się jeszcze. Jeszcze żadne z nas nie potwierdziło definitywnego końca tego związku.
    Ty cały czas grasz, mówię, cały czas robisz przedstawienie, myślisz, że ja tego nie widzę? Wywaliła na mnie oczy, Ja robię przedstawienie? Spytała. Jakie niby przedstawienie? Wiesz co nie bądź dziecinny.

    -Od wczoraj grasz ten spektakl, myślisz, że nie zorientowałem się po co się odstrzeliłaś i po co kolega? Żebym był zazdrosny.
    -Chyba kpisz, lubię tę sukienkę a potem idziemy do klubu wiesz?
    -Czyli to twój nowy chłopak?
    -Nie bądź głupi to kolega.
    -A ha a kiedy go zdążyłaś poznać, bo mi robiłaś awantury o koleżanki.
    -Nie twój interes, po za tym nie miałam problemu o koleżanki a tylko o te co się do ciebie przystawiały.
    -Czyli wszystkie kobiety świata, łącznie z garbatymi i szczerbatymi staruchami.
    -Tak to my nie będziemy rozmawiać - powiedziała.
    Poszła do sypialni z szuflad wyjmować rzeczy.

    W tym czasie znów pojawił się jej kolega, poszedłem do drzwi. Wiesz co kolego ja te drzwi zamknę bo to nie jest stodoła jak coś będziesz chciał zapukaj i zamknąłem mu drzwi przed nosem. Został tam na korytarzu jak piesek mojej byłej,jak kurwa minion jakiś. Ona jeszcze jakieś torby wygrzebała z szafy a potem chodziła po mieszkaniu szlochając Jeszcze jej powiedziałem, że swoich kluczy już nie dostanie do ręki i jak będzie chciała coś pozbierać to zapraszam jutro po 19:00. Przedstawienie trwało do 23 potem tylko trzasnęły drzwi i nastała cisza.

    Jeszcze po 6 dostałem sms-a "świetnie się wczoraj bawiłam w klubie dzięki ! :* :* :*" a za chwilę : "Sorki, to nie do Ciebie"

    Jak będziecie chcieli to wrzucę jeszcze smaczki z naszego życia: Jak rozjebała drona za 5k, jak porysowała samochód, zalała mieszkanie, rozjebała mi służbowego laptopa, robiła nagonkę na mnie u rodziny bo nie chciałem się przeprowadzić 40km bliżej jej rodziców a 40km dalej od swojej pracy. Rozjebała dwie patelnie teflonowe z czego jedną dzień po zakupie. Odstawiła pod dom osrany przez ptaki (dosłownie jak by miały sraczkę) samochód i takim musiałem do firmy jechać bo standardowo rano się zorientowałem dopiero. Notorycznie rozbijała telefony. Miała ból dupy, że gram na konsoli. Przejebała kluczyki w zaspie w zimie- wtedy pierwszy raz pociągiem do pracy jechałem. Bez pytania o zgodę zrobiła bibę z koleżankami w naszym mieszkaniu gdzie ja rano do pracy musiałem wstawać a jedna jej koleżanek się do mnie przystawiała. Podejrzewam, że to był jakiś test wierności. Zatrzasnęła kluczyki w samochodzie. I wiele wieeeeele więcej. Tak, że codziennie żyłem w stresie, co ona znów odwali. I najlepiej, gdybym żadnej z tych sytuacji nie skomentował, bo inaczej to jest czepianie się.

    #zwiazki #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    Dziewczyny - wiedzcie, że Kat von D nie chce szczepić swojego dziecka. Niekupowanie jej kosmetyków może być małą formą sprzeciwu gdyż z racji bycia celebrytką ma wpływ na część swoich klientek - a szczepienia są ważne.

    #kosmetyki #rozowepaski #szczepienia #makeup #makijaz

  •  

    To ja stworzyłem tego potwora. Teraz żałuję i bardzo was przepraszam( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #mecz #pilkanozna

    źródło: embed.jpg

  •  

    XD ojciec poprawił mi humor. Czasem wysyłam mu smsy na dzień dobry. Nawet zdaży mi się dodać, że go kocham. No i przed chwilą wbija do jego gabinetu jeden typ się chwalić, że jakieś czasopismo naukowe opublikowało artykuł jego syna. Ogólnie ten syn ma doktorat i siedzi na uczelni w UK. Ojca nie trawi dlatego spierdolił za granicę. No i ten typ się chwali i próbuje cisnąć ojcu co ja robię (inżynier tylko jestem), a tato na to pokazuje mu sms i gada, że jadę do pracy i mu wiadomość wysłałem. Koleś ponoć się od razu zamknął i poszedł w pizdu. Z synem ostatni raz gadał ponoć w Boże narodzenie, a info o artykule ma od byłej żony xD pokaż całość

    •  

      @LeniwiecPracoholik razem z bratem i ojcem trzymamy się mocno jak najlepsi kumple, kazdy zjazd rodzinny raz w miesiącu to piwerko, grill, obejrzany meczyk, motoryzacja a ostatnio nawet zabraliśmy piłkę gowniakowi brata i lataliśmy za nią we 3 po całym ogrodzie, matulka patrząc na ojca z uśmiechem na buzi pukała się w glowę :D piękna sprawa gdy zapomina się o codziennych problemach i można się cieszyć chwilą beztroski, uwielbiam ten nasz jeden wspolny weekend w miesiacu, relacje mamy super ale jeszcze nigdy nie przeszło mi przez gardło słowo kocham w stosunku do ojca a nawet chyba i matki. Od kiedy pamiętam nie wyznawalismy sobie tych uczuć ale patrząc na naszą rodzinę chyba każdy z nas to w głębi serca wie i czuje. pokaż całość

    • więcej komentarzy (65)

  •  

    Siedzę sobie ostatnio na weselu obok dziewczyny z #podlasie, więc co by wyjść na człowieka obytego w świecie pytam ją uprzejmie "podać dla ciebie sałatkę", a ona spojrzała na mnie z namysłem i powiedziała "tak, podaj mi proszę".
    Oszukaliście mnie.

    #zalesie #gownowpis

  •  

    Kurde, ale mam dylemat. Mam zaproszenie na wesele bardzo ważnej koleżanki, i choć nienawidzę wesel, chciałabym na nim być. Ale mnie nie stać xD Ja naprawdę nie wiem, co robić.

    Wesele daleko i odbywa się w ostatni weekend przed moim wylotem na wakacje, więc nie wyobrażam sobie tłuc się pks-ami, którymi i tak musiałabym z przesiadkami, tylko samochodem, aby niezależnie wrócić, kiedy chcę i zdążyć spakować się na wakacje. Tylko koszt paliwa z opłatą za autostradę oszacowałam na ok. 600 zł, i to chyba w opcji optymistycznej.

    Z koleżanką przyjaźniłyśmy się na studiach i miałyśmy mega ekipę, i część tej ekipy będzie, co byłoby super opcją na spotkanie po latach, dokładnie po 2, bo wtedy ostatni raz się widzieliśmy. W dodatku panna młoda bardzo mnie wspierała w trudnych chwilach i wice wersa, przeżyła sporo przez frajerów i ogromnie cieszę się, że poznała kogoś wartościowego i chciałabym być w tym jej szczęśliwym dniu z nią.

    No i koperta. Ona wie, że odmawiam ze względów finansowych i standardowo, że a, prezentem będzie twoja obecność, niczego nie chcę, tylko bądź. Ale ja bym po prostu nie potrafiła przyjść na krzywy ryj z pustymi rękami.
    Najgorzej, że wakacje mają być edit: intensywne i zgodnie z planem pochłoną mój budżet, więc nie mam w budżecie ani na paliwo, ani na kopertę. A jeśli pożyczę, bo jest to dla mnie ważna osoba i swietna okazja na spotkanie ważnych ludzi, to... jechać sama czy z kimś? Mogę zaprosić 1 z 4 znajomków, z czego jednego chciałabym najbardziej, ale będzie mi smutno, jeśli odmówi xD Z tym, że pojechać w pojedynkę = można dać mniej w kopercie, więc partner kosztuje :P

    Kurna, za tydzień wyjeżdżam na weekend, za 3 tygodnie wylatuję na wakacje, weekend pomiędzy z fajnymi ludźmi i imprezą na Kaszubach byłby supcio, pieprzony hajs. CZO ROBIĆ!

    Czemu te pierdolone wesela to taki wydatekヽ( ͠°෴ °)ノ

    Musiałam się wyżalić, bo to moje #problemypierwszegoswiata #wesele #dylemat #rozkminy #whocares
    pokaż całość

  •  

    #wspomnienia

    też macie przykre wspomnienia z dzieciństwa, z czasów podstawówki? pamiętam 4 lub 5 klasa jak pewna dziewczynka, córka ważnych rodziców, powiedziała na lekcji języka polskiego, że siedzę cicho i nic nie mówię, i jestem głupia. Na to pani od polskiego, że niektórzy nie mają nic do powiedzenia. I spojrzały na siebie wymownie. Do dziś boli.

    •  

      @kurkuma w 3 czy tam 4 klasie podstawówki siedziałem na technice(?) w pierwszej ławce z synem naszej szkolnej pani pedagog, niesamowicie gadatliwy i cwany, ciężki do okiełznania, często właśnie sadzany na przedzie by mieć na niego oko. Wielokrotne zwracanie mu uwagi nie robiło na nim zbytniego wrazenia, powiedzieć że byl bezczelny czy źle wychowany byłoby jednak na wyrost, taki tam bardziej kumaty dzieciak ktory lubił podyskutować z nauczycielem a ci nie zawsze wiedzieli jak go przywołać do porządku.
      Siedząc z nim na jednej dość leniwej lekcji słuchałem mimowolnie jego historii robiąc swoje, parę razy zwrócono mu uwagę by nie gadał no ale jak to on, 5 minut spokoju i znów to samo, w końcu pani nie wiedząc jak wpłynąć na naszego bohatera, podchodzi do mnie i informuje mnie że wstawia mi jedynke do dziennika...
      WTF? Pytam za co ta jedynka i wiecie co mi nauczycielka odpowiedziała?
      Wstawiła mi jedynke bo to ja go słuchałem, dlatego on ciagle gadał.

      Jak możecie się domyślać podziałało to na niego w chuj, zaczął sie śmiać klepiąc mnie po plecach że on ma sporo jedynek i się nie przejmuje, ja natomiast jako wzorowy wówczas uczeń z nienagannym zachowaniem poczułem jebany nóz w plecach. Kolega oczywiście ostatecznie nic sobie z tego nie zrobił, gadał dalej a nauczycielka dała sobie w końcu spokój zwyczajnie ignorując jego zachowanie.
      Pamiętam to do dziś a tej piździe chętnie plunąłbym teraz w ryj za jej metody wychowawcze.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (60)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika anas_lex

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.