•  

    Mirki, szybka rozkmina - czy na otwartej wodzie na morzu/na oceanie może padać śnieg?

    #kiciochpyta #rozkmina

  •  

    Oho, zaraz będzie afera, kręccie Małysza.

    #afera #socialmedia

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    Mireczki, jakiś czas temu jakiś Mirek wrzucił jakiś dłuższy post o planie treningowym, jakieś alternatywne FBW, może ktoś mi to podesłać, bo nie mogę znaleźć?

    #mirkokoksy #silownia

  •  

    Hej, jaka jest najlepsza aplikacja #wykop na #apple #ios?

    Wołam też #otwartywykopmobilny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Cześć, Mireczki.

    Zastanawiam się nad kupnem samochodu w leasing/kredyt samochodowy w kwocie tak do 1000zł raty, może na 4-5 lat i opłacaniem raty z dorywczej pracy jako kierowca #taxify #uber

    Czy to ma sens?

    #kiciochpyta #samochody #finanse

  •  

    Nowe logo Częstochowy, co sądzicie?

    #branding #marketing #czestochowa #logo #grafika #grafikakomputerowa

    źródło: nowelogo.czestochowa.pl

  •  

    Niezłe śmieszki z tych ratowników (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #ratownikmedyczny #ratownictwomedyczne #112 #heheszki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Wspominałem wam kiedyś, że jestem wielkim fanem rowerowej turystyki krajowej? W zeszłym tygodniu złożyło się tak, że podróżowałem w okolicach Torunia.
    Te wojaże zazwyczaj przebiegają mi bardzo sielankowo aż do momentu, gdy zadzwoni jakiś mój ziomek i powie, że gdzieś jest jakaś inba i żebym przyjeżdżał - tak jak w lipcu było nad morzem. Nie inaczej było i tym razem, dzwoni koleżka co jest czy tam był harcerzem, że jest na akcji pod Chojnicami, bo tam jest kurwa klęska żywiołowa, cały powiat rozpierdolony i każde ręce do pracy się przydadzą, a słyszał, że ja jestem gdzieś w okolicy. Muszę zaznaczyć, że nieprzypadkowo znajomi do mnie dzwonią w takich sytuacjach, bo ja okazji na tego typu akcje nigdy nie przepuszczam, co zresztą nieraz wpędziło mnie w kłopoty. Co do tej klęski, to ja za wiele informacji nie miałem, bo w czasie podróży nie mam zbytnio dostępu do mediów, tylko mi jakiś typ pod sklepem mówił, że gdzieś były jakieś wichury.

    Ogólnie było tak, że w Borach Tucholskich przyszła mega kurwa burza, połamało ileś tam tysięcy hektarów lasu, ludzi pozabijało, poniszczyło domy itd. Macie poniżej zdjęcie jak to wygląda. Ten koleżka mi powiedział, że mam przyjeżdżać do miejscowości o nazwie Rytel i tam szukać jego albo jakiegoś Zbigniewa, co jest koordynatorem jakiejś tam ekipy - nie wiem, bo miałem słaby zasięg. Spod tego Torunia to miałem na miejsce akcji ponad 100 kilometrów, więc jako że na rowerze to bym jechał z półtora dnia, to poleciałem po prostu na najbliższą stację benzynową i podbiłem do typa, co tankował dostawczaka

    PANIE KIEROWCO, GDZIE PAN JEDZIESZ, JA DO RYTLA MUSZĘ SZYBKO, BO TAM KATASTROFA, A JA MAM BYĆ WOLONTARIUSZ, WEŹ MNIE PAN CHOCIAŻ KAWAŁEK PODRZUĆ.

    MŁODY, NIE MUSISZ TŁUMACZYĆ, ŁADUJ TEN ROWER, JA CIĘ NA SAMO MIEJSCE ZAWIOZĘ. JA TAM MAM CIOTKĘ, TAM JEST KURWA SYRIA!

    Ten dostawczak to była chłodnia, a typ tak nią leciał, że tam byliśmy w nieco ponad pół godziny, aż wyroby mięsne pospadały mi na rower ze skrzynek xD Po drodze mieliśmy takie widoki, że faktycznie się poczułem jak w Syrii, bo momentami to po kilka kilometrów były takie obszary, że kamień na kamieniu ani patyk na patyku nie został, rozpiździel totalny, ludzie potracili dorobek życia, a niekiedy to i życie.
    Dojechaliśmy, dostawca mnie wyrzucił na jakiejś ulicy, zbiliśmy pionę i pojechał. Przypiąłem rower do płotu, idę szukać tego mojego ziomka-harcerza albo tego słynnego Zbigniewa. W tej miejscowości rozstawiony kurwa sztab kryzysowy, wszędzie latają jacyś strażacy, harcerze, wojsko z ciężkim sprzętem - widać, że wszyscy poza mną doskonale wiedzą co robią. Nagle mnie łapie jakiś typ w kamizelce odblaskowej.

    TO TY JESTEŚ OD TYCH PILARZY Z NADLEŚNICTWA?!

    Jeszcze nie zdążyłem się zastanowić, kto to są pilarze, a on już sam sobie odpowiedział:

    KURWA, CZŁOWIEKU, TO WSKAKUJ NA PAKĘ, BO JUŻ ODJEŻDŻAMY! STARE BOROWICE CIĄGLE ODCIĘTE OD ŚWIATA! LAS NA DRODZE!

    I mi ściąga plecak i wrzuca na jakąś ciężarówkę wojskową, co stała obok, to chcąc nie chcąc też tam włażę, chociaż oszołomiony byłem, jakbym się piwa napił. Na górze siedziało już z 20 osób, jak na ulicy - strażacy, wolontariusze, żołnierze, typ jebnął w szoferkę, DAWAJ JEDZIEM, no i jedziemy.

    Jeszcze się nie zdążyliśmy rozpędzić, bo to ciężka maszyna, a tu z bocznej uliczki wybiega czterech typów w pełnym rynsztunku bojowym i za nami leci i krzyczy to słynne CHŁOPAKI, CZEKAJTA! Kierowca się zatrzymał, oni się do nas wpierdolili i ruszamy. Wyglądali, jakby właśnie wrócili z misji w Afganistanie: hełmy, mundury z jakimiś linami poobwiązywanymi, gogle, nóż przyczepiony do buta, jakieś kurwa menażki i łopaty przy plecakach itd., podczas gdy u nas ci wszyscy żołnierze i strażacy to mieli tylko piły spalinowe i po plecaku z jedzeniem i wodą na robotę. Jakiś typ ich pyta z jakiej są jednostki, a Mirek, który wkrótce miał okazać się ich dowódcą, krzyczy STARSZY KAPRAL KOWALSKI MELDUJE GOTOWOŚĆ BOJOWĄ. Ci żołnierze od nas się zdziwieni patrzą po sobie i mówią, kurwa, jaki ty jesteś kapral, chyba z NATO, bo masz amerykański mundur xD No i zaraz się kwestia wyjaśniła, bo Mirek zaczął tłumaczyć, że z tym kapralem to on tak trochę wybiegł w przyszłość, bo oni to ogólnie są z jakiejś grupy rekonstrukcyjnej gdzieś z Mazowsza, ale mają też doświadczenie bojowe w ASG (zarówno w walce w terenie zabudowanym, jak i lesie), a w ogóle to oni już mają swój oddział obrony terytorialnej, tylko dopiero za tydzień będą mieli przysięgę. Do tego zaczął opowiadać, że oni sobie tu przyjechali ot tak, z dupy, że jakiego to oni nie mają przeszkolenia, że Mati od nich to na kursie BHP w pracy miał pierwszą pomoc, a Seba to już właściwie ma prawo jazdy kategorii C, tylko jeszcze praktykę musi zdać, a tak w ogóle to ich jest aż ośmiu, ale czterech jest w Łebie na wakacjach i mają domek do końca tygodnia opłacony, więc nie mogli przyjechać - jednym słowem chłopaki byli z tych, co jak Ruskie wejdą, to będą walczyć na barykadach z wrogami ojczyzny zanim ja w ogóle zdążę założyć rurki.

    Na przyczepie zapanowała lekka konsternacja, ale chuj, każdy się przyda do pracy, a już w szczególności ja nie powinienem nikogo oceniać, bo nie mam pojęcia co się dzieje poza tym, że jadę na ratunek mieszkańcom Starych Borowic.
    Dotarliśmy na miejsce, droga faktycznie zajebana drzewami po horyzont. Jakiś strażak zaczął dzielić pomiędzy nas pracę, mnie przydzielił do harcerza, co miał piłę spalinową, że on będzie drzewo z drogi ciął na kawałki, a ja mam je wypierdalać na pobocze. W końcu strażak się odwraca do tych z obrony terytorialnej i aż zaniemówił, bo ci kurwa sobie rozkładają kuchenkę gazową na tej zniszczonej drodze xD Pyta ich co oni kurwa odpierdalają, a Mirek mówi, że musi sobie gorący kubek zrobić na wzmocnienie, bo się zmęczył jak gonili ciężarówkę xD Jakiś żołnierz powiedział, że zaraz mu tę kuchenkę wsadzi w dupę, więc gościu niepocieszony i nieposilony na wszelki wypadek schował ją z powrotem do plecaka i zaczyna się pompować, że oni przeszkoleni, to oni chcą do ciężkiego sprzętu iść do pracy. Dowodzący strażak mu na to mówi, że jak mają papiery, to im może zaoferować piłę spalinową. Daje ją jednemu z tych Sebów, ten ją ogląda ze wszystkich stron i wyskakuje PROSZĘ PANA, A GDZIE TO SIĘ WŁĄCZA XD, to strażak mu ją zabrał i dał im miotły, że mają zamiatać takie mniejsze gałęzie z drogi, jak już drzewa będą usunięte.

    Zanim pierwsze kilka drzew usunęliśmy, to minęło z 10 minut, więc obrońcy terytorium nie mieli co robić i postanowili w międzyczasie sobie zbudować kwaterę główną, czyli położyli plecaki i cały ten swój sprzęt na drodze i zakryli siatką maskującą, żeby wróg nie zobaczył z powietrza. Potem poszli robić rozpoznanie - powyjmowali krótkofalówki, łazili wzdłuż drogi i gadali do siebie szyfrem
    GAMMA FOXTROT, ODBIÓR, MAMY TU KOD 10-50/36, ODNOTUJ, OVER.
    To im ten harcerz, z którym ja robiłem, mówi: kurwa, hitlerowcy was tu nie podsłuchują, żebyście szyfrem mówili, gadajcie po ludzku, że drzewo leży xD, a jak chcecie się przydać, to niech jeden się przejdzie kawałek i te drzewa policzy, to będziemy wiedzieli, ile jest roboty, czy mamy wzywać więcej ludzi, czy możemy kogoś od nas wysłać w inne miejsce. No to wysłali jednego Sebę na zwiad z tą krótkofalówką i słyszymy jak idzie i im przez nią liczy JEDEN, DWA, TRZY, CZTERY, PIĘĆ, A NIE, TO JUŻ POLICZYŁEM, TO CZTERY, TERAZ PIĘĆ, SZEŚĆ...

    Muszę z wrodzonej uczciwości powiedzieć, że oprócz tego to praca szła bardzo sprawnie i poza tymi zjebami była zajebiście zorganizowana. Do tego nie było w ogóle takich podziałów, że ktoś jest żołnierz, ktoś wolontariusz, ktoś harcerz, ktoś z Chojnic, ktoś z Bytowa, a ktoś z Warszawy, tylko wszyscy zapierdalali razem, od razu się zaziomowali i każdy każdemu pomagał. Było poczucie wspólnej misji i w ogóle wspólnoty, jakie pamiętam ostatni raz było, jak byłem dzieciakiem i papież umarł, że wszyscy Polacy to jedna rodzina, jak napisał poeta.
    Ten doniosły moment przerywa komunikat z krótkofalówki od Seby:

    126, 127, 128... EJ, CHŁOPAKI, CHYBA SIĘ ZGUBIŁEM.

    Strażak dowódca wyrwał Mirkowi to radyjko i mu mówi: ja pierdolę, nie właź tylko w las, bo ci jakieś drzewo na łeb spadnie i cię zabije, idź kurwa tą drogą tak jak szedłeś, to w końcu do nas dojdziesz.
    Okazało się, że nie. Seba poszedł tą drogą, tylko w drugą stronę i doszedł po godzinie do tej całego wsi, która była celem naszej misji. Tam mu kurwa ludzie wybiegają na spotkanie, że pomoc dotarła, a on do nich wyskakuje, że dzień dobry, on się zgubił i którędy do strażaków xDDD

    W międzyczasie Mati, ten co miał skończony kurs BHP, wymyślił, że jak już są na takiej akcji, to muszą koniecznie mieć zdjęcie na fanpage tej swojej obrony terytorialnej czy grupy rekonstrukcyjnej i jakieś forum dla miłośników takich rozrywek. Ustawili się we trzech na tle tej rozjebanej drogi i kogoś tam poprosili, żeby telefonem im zrobił fotkę. Dopiero potem się ogarnęli, że nie ma w ogóle zasięgu. Mirek zakomenderował, że trzeba coś wykminić, bo relację z pola bitwy trzeba wrzucać na bieżąco, tak jak jest to zdjęcie, co Obama siedział ze swoimi doradcami i na komputerze w czasie rzeczywistym oglądali jak zabijają Bin Ladena. Mati wykminił więc, że on wejdzie na te przewrócone drzewa, wyciągnie rękę w górę i wtedy może złapie zasięg.

    Teraz będzie krótki opis techniczny, który przedstawię wam jako doświadczony już usuwacz skutków klęsk żywiołowych w lasach. Jak te miliony drzew się naraz przewracają, to plączą się ze sobą nawzajem, spadają na siebie itd. Coś jak bierki, tylko każda waży po kilka ton. W dodatku drzewa bardzo się przy tym naprężają, a niektóre w ogóle nie są złamane, tylko tak przyciśnięte do ziemi jak w kreskówkach, że jest pułapka i leży sznurek i ktoś w niego wchodzi nogą i go wyciąga w powietrze i tam wisi. Na przykład leży jedno drzewo, które przygniata drugie, które jest oparte o trzecie, co jeszcze trochę stoi, ale jak tego opartego nie będzie, to się wyjebie, a czwarte, co leży pod trzecim, jest jakąś gałęzią zaczepione o to pierwsze i drugie. Trzeba więc zajebiście uważać, bo nawet ja pracując bez piły dostałem kilka razy gałęzią, jak ktoś ruszył coś zupełnie innego kawałek ode mnie.
    Po fragmencie edukacyjnym wracamy do akcji. Mati wlazł na szczyt jakiegoś stosu drzew i wyciąga łapę w powietrze, żeby chociaż jedną kreskę zasięgu mieć. Ktoś do niego krzyczy ZŁAŹ, BARANIE, NA ZIEMIĘ, ale Mati nie słyszy, bo kawałek obok cięli piłą spalinową, a to hałasuje. Aż przecięli.

    Staliśmy się w tym momencie świadkami narodzin Pierwszej Eskadry Lotniczej Obrony Terytorialnej. Drzewo, na którym stał, wyrwało się spod tego, co właśnie zostało przecięte. Matiego wypierdoliło kurwa na wysokość trzeciego piętra. Poleciał takim lobem, że jakiś żołnierz zdążył powiedzieć EJ, DOBRA, DZWOŃCIE PO MEDYKÓW, zanim jeszcze wylądował. Mati miał w dodatku rękę z telefonem wyciągniętą w górę, więc wyglądał jak superman, co też tak lata z pięścią wyciągniętą przed siebie. Jebany miał szczęście, że na trasie jego przelotu było jakieś niezłamane drzewo, bo trochę go gałęzie wyhamowały i dodatkowo go obróciły nogami w dół, bo wcześniej leciał centralnie na łeb, jak po skoku z trampoliny do basenu. Jak przypierdolił o ziemię, to aż kurwa kurz się dookoła wzbił i szyszki podskoczyły.

    Nieprzytomnego Matiego zawieźli do szpitala. Ekipa obronna miała więc już jednego zaginionego w akcji i jednego ciężko rannego, nie licząc tych 4, co byli na wczasach w Łebie. Seba 2, ten co został z kapralem Mirkiem, usiadł na pieńku i zaczął płakać. Mirek też się na chwilę zasmucił, ale potem chciał podnieść morale i zaczął intonować okrzyki typu NA CZEŚĆ RANNEGO MATIEGO HIP HIP HURA i CHWAŁA BOHATEROM, ale spotkały się tylko z pełnymi zażenowania spojrzeniami i rozmyły w huku pił spalinowych.

    Trzeba jednak przyznać, że jedna rzecz się typom z obrony terytorialnej udała. Ich kwatera główna z plecakami była na tyle dobrze zamaskowana siatką, że jak przyjechała ciężarówka z ludźmi do pomocy, to kierowca kompletnie jej nie zauważył i rozjechał ją tak, że trzeba było ten ich cały rozpłaszczony sprzęt z Afganistanu odrywać od asfaltu xD

    #pasta @malcolmXD #obronaterytorialna #heheszki
    pokaż całość

  •  

    kiedy dojdzie pieniądz z donejtów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #danielmagical #testoviron

    źródło: asdddddddd.png

  •  

    Tak tematycznie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #zycieismierc #komiks #humorobrazkowy #heheszki

    źródło: ajakochamzis.blox.pl

    +: Szymson, S................u +13 innych
  •  

    Rafonix stracił partnera ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #danielmagical

    źródło: s1.screenshot.sh

  •  

    @billy0o: pokaż zdjęcie audi z teraz ziomek, chcemy mieć dowód

    +: Cronox
  •  

    jak leciał ten żart o rozmowie rekrutacyjnej z całką mireczki?
    #heheszki #gownowpis #kiciochpyta

    +: Cronox
    •  
      g.........a

      +2

      @astin:
      Profesorowi przeciekał kran, więc wezwał hydraulika. Hydraulik przez 10 minut podłubał przy kranie i policzył 100 zł. Profesor się strasznie zdenerwował, że on, osoba wykształcona, zarabia grosze, a hydraulik za chwilę roboty policzył sobie spore pieniądze. Hydraulik na to:

      - Wie pan co... U nas w spółdzielni szukają teraz pracowników. Zgłosi się pan i będzie pan pracował jako hydraulik. Tylko niech pan nie mówi, że pan jest profesor. Najlepiej będzie, jeśli pan powie że pan skończył 7 klas podstawówki.

      Profesor tak właśnie zrobił i pracował przez jakiś czas, ale przyszło zarządzenie kierownictwa, że wszyscy pracownicy mają mieć skończoną podstawówkę. Więc profesor, chcąc nie chcąc, musiał iść na kurs razem z kolegami z pracy, żeby się nie wydał kłamstwo.

      Na pierwszych zajęciach nauczyciel wziął profesora do tablicy każe policzyć pole koła. Profesor wypisał bardzo zgrabną całkę, ale wynik mu wyszedł ujemny.

      Myśli, myśli, i nagle słyszy szept z pierwszej ławki:

      - Zmień granice całkowania...
      pokaż całość

  •  

    Za każdym pieprzonym razem jak słyszę bądź czytam "coś mi wypadło" to sobie to przypominam i wewnętrznie kisne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #thebestofmirko #lippaa #heheszki

    źródło: odbyt.png

  •  

    x DD
    #cenzoduda

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

    +: C........D, MyPhilosophy +58 innych
  •  

    #misteriusowybot

    kontynuujemy streama, mamy zajebiste nagranie, dzwonila do mnie matka Michala Tadeli, chlopak popelnil samobojstwo #pdk
    zapraszamy do beki z nami, warto byc jednoczesnie na streamie i tsie :D
    http://misteriusowybot.pl/home.php

  •  

    Nie wiem czemu, ale mnie to strasznie rozjebało xD

    #heheszki #humorobrazkowy #policja #kosciol

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Zwycięzcą wczorajszego rozdajo na Tom Clancy's Rainbow Six® Siege jest...: @rogal_king
    Gratuluje! :p Zapraszam do kontaktu ze mną na pw w celu ustalenia szczegółów.

    #rozdajo

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Zakupiłem laptopa z procesorem Intel i otrzymałem kilka aplikacji. Chce Wam Mireczki rozdać Tom Clancy's Rainbow Six® Siege ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zasady standardowe, plusować wpis, konta dłuższe niż ten wpis.

    Losowanie jutro w godzinach wieczornych, może mi ktoś przypomnieć około 19!

    #rozdajo

  •  

    Mam nadzieję, że Mireczki szanują piękności z lat 60, czyli Michelle Philips, wokalistkę Mamas & The Papas #ladnapani #zwykladziewczyna

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    To już 9 lat ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #ladnapani #pdk

    źródło: screenshooterusnortheu.blob.core.windows.net

    +: milangru, w.....j +96 innych
  •  

    Kiedy praca w szkole specjalnej nie daje już wystarczających pieniędzy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @a__s #moderacjacontent #heheszki

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      W realnym świecie to po prostu zdrobnienie od słowa elf, bez żadnych podtekstów :)

      @husky83: Nie odnoszę się do wykopowych podtekstów, a do tego, że często ta nazwa "elfik" w żaden sposób nie wiąże się z oferowanym produktem lub usługą. Ok, rozumiem gdy nazywamy w ten sposób przedszkole - tu jak najbardziej może pasować. Ale w przypadku wielu firm "elfik" pasuje jak kwiatek do kożucha - stąd się zastanawiam co siedziało w głowie osoby, która tak nazwała swoją firmę/produkt/usługę ;-) pokaż całość

    •  

      @a__s: Punto, Fiesta, Mondeo - te nazwy też nijak mają się do samochodów :) Punto = kropka, punkt. Bardzo samochodowa nazwa. A mimo wszystko ktoś musiał nadać im nazwę, żeby wszystkiego nie nazywać 'samochód' ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler A już myślałem, że mimo wszystko chodzi o jakiś podtekst, bo 'elfik' jednak pewne znaczenie na tym portalu ma ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Hej Mireczki! Rozglądam się za jakimiś słuchawkami dousznymi do 60, może 70zl. Jesteście w stanie polecić coś dobrze grającego i nierozpierdalającego się po miesiącu?

    #audio #sluchawki #kiciochpyta

  •  

    Mirki z #czestochowa potrzebuje pomocy. Jakiś punkt ksero otwarty dzisiaj w okolicach drugiej alei/cinema city w alejach?

    +: Cronox
  •  

    @Levpurto: mimo, że Twój fejk udowodniony, nie przestawaj pisać! Świetnie to robisz :p

    +: Cronox
  •  

    Zgarniemy troszkę atencji? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #smiesznykotek #koty #kot #pokazkota

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 13224119_1128271227245588_1573809090_o.jpg

  •  

    Gdzie obejrzeć 2 odcinek #graotron Mirunie? HBO GO mi coś nie śmiga :/

    źródło: screenshooterusnortheu.blob.core.windows.net

    +: Cronox
  •  

    Mówią, że matkę ma się tylko jedną. Ale to chyba nie do końca jest prawda. No bo weźmy na przykład mnie.
    Jestem Dick. To znaczy taki mam internetowy nick. Ale z powodu wzrostu i łudzącego podobieństwa w szkole przezywają mnie Harry Potter. Podobno jestem do niego podobny. Chromolę to! No chyba, że będą mnie chcieli zatrudnić w kolejnej części filmu. Wtedy proszę bardzo. Mogę być nawet Hermioną. Ale do rzeczy.
    Moja matka – to znaczy ta biologiczna – pojechała do USA i nie wróciła. Podobno poznała jakiegoś dentystę na Florydzie. Z tego powodu musiałem się niezdrowo odżywiać przez ostatnie pół roku – w tym czasie obiady gotował mój stary.
    Ojciec jest pracownikiem – co podkreśla na każdym kroku – umysłowym w Urzędzie Skarbowym. Może sobie gadać! I tak wszyscy sąsiedzi mówią na niego Hiena Cmentarna. I nienawidzą go za to, że w naszym kraju są takie wysokie podatki. Kurna, jakby to stary był ministrem finansów!
    Ale do rzeczy.
    W listopadzie stary zaprosił mnie do pokoju i jąkając się zaczął od tego, żebym się, kurna, nie przejmował tym, że jestem taki niski.
    - Małe jest piękne. Poza tym ile masz lat?
    - Osiemnaście i pół.
    - No to jeszcze urośniesz.
    I sięga do kieszeni, żeby wyjąć portfel. Myślę – kieszonkowe. Ale nie. Stary wyjmuje ze środka fotografię i mi ją podaje nad stołem. Patrzę na zdjęcie i w tej samej chwili czuję, że ciśnienie skacze mi do dwustu na sekundę. Laska na fotografii ma taki biust, że mogłaby startować w zawodach balonowych. Pamela Anderson przy niej to juniorka.
    - Dick – oświadcza Stary – to będzie Twoja nowa mama. Za dwa tygodnie ślub.
    Kurna, jeśli małe jest takie piękne – to dlaczego za żonę bierze sobie laskę z biustem XXXL!? No i co z tym gadaniem, że matkę ma się tylko jedną?
    Wakacje. Czas dalekich podróży. Szalonych przygód. No i, kurna, egzotycznego seksu z kobietami wszystkich ras.
    Więc wyjąłem atlas i palcem po mapie zajechałem sobie do Hiszpanii. I oddałem się marzeniom ściętej głowy, że niby jestem w Barcelonie. Gdzie poznaję gorąco-krwistą Hiszpankę, która mówi do mnie pieszczotliwie: ole! ole!
    Tak sobie marzę, gdy otwierają się drzwi od pokoju. W progu staje Macocha. W różowym szlafroczku. Na kilometr widać, że jest podniecona jak kotka na rozgrzanym do czerwoności dachu.
    -Dick! Zgadnij dokąd jedziemy na wakacje?!
    Kurna, też mi zagadka! Od zawsze telepiemy się naszym fiatem 126p do ciotki, gdzie można ocipieć z nudów.
    -Jak zwykle – mówię. – Do Kalwarii Zebrzydowskiej.
    Macocha robi tajemniczą minę. Najwyraźniej ma w rękawie jakiegoś asa. Przysiada obok mnie na tapczanie. Bierze do ręki atlas. I uśmiecha się:
    - Nie trafiłeś, Dick. Daje ci jeszcze jedną szansę.
    Jeśli nie Kalwaria Zebrzydowska, to co? Stary coś ostatnio mówi o agroturystyce. No nie! Kurna! Tylko nie to. Nie chcę jechać na wieś i przyglądać się kurom!
    - Na wieś? – pytam.
    - Zimno, Dick – mówi Macocha i dalej przegląda atlas, który trzyma do góry nogami, ale najwyraźniej to jej nie przeszkadza.
    - Może jakaś podpowiedź – sugeruję Macosze.
    Macocha odkłada atlas i wykłada się w poprzek wersalki. Jej szlafroczek rozjeżdża się na boki. I moim oczom ukazują się dwa szczyty górskie o rozmiarze XXXXL. Kurna, czyżbyśmy mieli pojechać w góry?
    - Tatry? – pytam.
    - Dick! Co ty się tak przywiązałeś do naszej ziemi ojczystej?
    - Tatry są bardzo piękne – mówię, kładąc rękę na szczycie lewej piersi Macochy.
    Macocha bierze moją dłoń i przesuwa ją sobie na brzuch:
    - Załóżmy, że udało nam się przejechać na drugą stronę…
    - Słowacja?
    - Cieplej, Dick…
    Kurna – myślę – przesuwając powolutku dłoń po ciele Macochy, jakim cudem przedostaliśmy się naszym fiatem 126p na drugą stronę Tatr? Ale chromolić to! Jedźmy dalej. Jesteśmy w Słowacji. I zbliżamy się do słynnych gorących źródeł w Liptowskim Mikulaszu. Moje drżące z emocji palce – niczym pięciu harcerzy na wycieczce górskiej – zanurzają się w gęstym lesie na wzgórku łonowym Macochy. Krok za kroczkiem zbliżamy się do całorocznych gorących źródeł…
    -Dick, Dick… Nie tak szybko… To jeszcze nie koniec podróży – mówi Macocha i przesuwa moją dłoń na prawo.
    W ten sposób zostaję przesunięty na lewą nitkę międzynarodowej trasy E 77. I po udzie Macochy sunę w dół. Kurna, jakim cudem? Naszym maluchem przekraczamy granicę słowacką i pędzimy dalej niziną węgierską. Mijamy Budapeszt. A więc…
    - Jedziemy nad Balaton?
    - Dick… – słyszę zza pleców mruczenie Macochy – nie przestawaj. Gaz do dechy…
    No i, kurna, w ten sposób dojeżdżam do końca lewej nogi Macochy, mijam granicę ze Słowenią. Wjeżdżam na autostradę. I prawą nogą Macochy sunę w górę – do Lubljany.
    - Och, Dick – słyszę pojękiwanie – Ciepło, cieplutko…
    Więc przyśpieszam. W locie mijam granicę z Chorwacją i po udzie Macochy docieram na plażę nad Adriatykiem.
    - Gorąco! – dyszy podniecona do czerwoności Macocha, gdy parkuję na zalesionym pagórku jej łona.
    No cóż… Pozostaje tylko wysiąść z samochodu.
    Wstaję. Rozsuwam rozporek. Ze środka wyskakuje Wacek… I gdy…
    W tej samej chwili – jak pewnie się domyślacie – w głębi mieszkania słychać kroki. Macocha podrywa się na równe nogi. Opatula się szlafrokiem. Tymczasem ja zasłaniam sterczącego Wacka atlasem.
    Do pokoju wtacza się umorusany smarem ojciec. Siada na krześle i mówi:
    - Nigdzie nie jedziemy! Jakimś cudem silnik się zatarł.Brrum… Brumm..
    Jedziemy naszym fiatem 126p na wakacje. Jak się okazało u mechanika – do wymiany była tylko panewka.
    Oprócz nas – swoją Toyotą, do której doczepiono przyczepę kempingową – jadą Prezes, Prezesina i Alicja.
    Kierunek: Chorwacja.
    Z przodu za kierownicą siedzi stary. Obok, na fotelu pasażera Macocha. A ja z bagażami z tył. Ciasno jak w puszce sardynek. A przed nami sunie toyota z przyczepą kempingową. Kurna, nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Jedyne co mnie pociesza to fakt, że mamy dwie poduszki powietrzne. Za dekoltem Macochy. W rozmiarze XXXXL.
    Około południa mijamy szyld stojący na poboczu, na którym wielkimi literami napisano:
    CLUB GO-GO – 0,5 km. Macocha zaczyna wesolutko podśpiewywać pod nosem.
    Chwilę później wjeżdżamy do słowackiego miasteczka złożonego z czterech ulic na krzyż. I zatrzymujemy się całym peletonem przed knajpą o smakowitej nazwie: KNEDLICZKI.
    Oki. Półgodzinna przerwa w podróży. Każdy może robić to, na co ma ochotę.
    Prezes świńskim truchtem biegnie w stronę knajpy, gdzie zamawia cztery schabowe.
    Stary przysiada na krawężniku, wyjmuje plecak z kanapkami, które własnoręcznie przygotował. I zaczyna je pacyfikować.
    Macocha mówi, że musi rozprostować kości i biegnie w siną dal.
    Prezesina rozgląda się dookoła. Jej wzrok pada na wystawę sklepu z bielizną. Ogłasza wszem i wobec, że musi sobie kupić nowe stringi. Odchodzi zalotnie kołysząc wąskimi biodrami.
    Alicja – ciągle niezresetowana - stoi ofiara losu i mamrocze pod nosem swoje wkute na blachę lektury szkolne. Więc – przez myśl przelatuje mi genialna myśl – może by ją zrestować teraz:
    -Ala – zagajam konspiracyjnym szeptem – może wykąpiemy się w rzece?
    -Nie umiem pływać.
    -No to może pójdziemy na lody?
    -Nie lubię lodów.
    Kurna, Alicja potrafi osłabić człowieka:
    -A na co masz ochotę?
    -Najchętniej poszłabym w siną dal – mówi Alicja i patrzy w kierunku, w którym poszła Macocha.
    -No to chodźmy…
    Swoją drogą też jestem ciekaw, gdzie przepadła Macocha.
    Wchodzimy z Alicją w wąską uliczkę. Brniemy pod górę jak dwa małe żuczki. Potem w dół. I wychodzimy na zastawiony TIR-ami parking. Z prawej strony stoi blaszany barak, na którym wielkimi literami napisano: CLUB GO-GO.
    No, kurna, tego mogłem się spodziewać…
    Podchodzimy bliżej. Przed wejściem do klubu, na ścianie z prawej strony, wisi szklana gablotka, w której można sobie obejrzeć zdjęcia tancerek go-go. Na jednym ze zdjęć rozpoznaję moją rodzoną Macochę. Stoi w majtkach przy rurce i się uśmiecha. Zdjęcie wygląda na przykurzone, nadżarte zębem czasu – ale, kurna, nie da się ukryć, że to ona.
    Alicja robi się bledziutka:
    -Twoja Macocha jest striptizerką?
    -To już przeszłość. Nawróciła się. Teraz jest przykładną matką i żoną. Poważka. Stary założył jej wędzidła i jest spoko… Poważka.
    Kurna, sam nie wierzę w to, co gadam.
    Alicja nic nie mówi – tylko gapi się na zdjęcie Macochy. Jej bledziutka twarz różowieje:
    -Dick – w końcu się odzywa – czy biust twojej macochy jest autentyczny?
    No a niby jaki? Co to, kurna, moja Macocha jest jakimś mutantem z Archiwum X?
    -Pewnie, że naturalny.
    Zawistne oczka Alicji robią się zielone z zazdrości, a jej dłoń – mimowolnie – przesuwa się po jej własnym biuście.
    -Nie wierzę. To silikon.
    Kurna, dziewczyno! O czym ty gadasz?
    -W 100% naturalne, ręczę własną głową.
    -Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę ich na własne oczy – mówi Alicja i zanurza się w ciemnym wejściu do klubu go-go. Idę za nią.
    Najwyraźniej klub go-go zaczyna funkcjonować dopiero wieczorem. Teraz to tylko blaszana karczma przy drodze E-77. Przy stolika siedzą kierowcy ciężarówek i wpierniczają hamburgery.
    Dopiero po dobrej chwili zauważam, że Macocha stoi w głębi przy barze i gaworzy sobie z barmanem.
    Alicja patrzy w tamtym kierunku swoimi zielonymi z zazdrości oczami. A jej dłoń – mimowolnie – głaszcze piersi o rozmiarze M.
    -Nie wierzę – mówi Alicja i rusza w stronę baru.
    Biegnę za nią. Kurna – to jakaś psychodrama!
    Alicja ze swoim biustem M zatrzymuje się na wprost Macochy z biustem XXXXL. I piskliwym głosem brzydkiego kaczątka rzuca Macosze w twarz:
    -Pani biust jest silikonowy?
    Macocha otwiera szeroko oczy:
    -O czym ty mówisz dziecko?
    -Pani biust jest nieautentyczny.
    -Słuchaj, Alicjo, wpadłam tutaj tylko na chwilę pogadać ze starymi znajomymi. Więc bądź tak dobra i nie przerywaj mi tych pięknych chwil.
    Alicja sinieje. Odwraca się na pięcie w stronę kierowców przy stolikach – i wykonuje popisowy numer:
    -Ta pani ma nieautentyczny biust! – krzyczy.
    Kierowcom z wrażenia szczęki opadają na blaty stołów. Tymczasem Macocha zaczyna trząść się ze złości. Odwraca się w stronę barmana. Coś do niego mówi po słowacku. Na co barman uśmiecha się od ucha do ucha, zaciera ręce i załącza światła na estradzie w głębi klubu.
    -Dziecko – mówi Macocha do Alicji, która mimowolnie wykonuje ruchy koliste wokół swoich piersi o rozmiarze M – byłam tu Królową Nocy.
    W następnej chwili Macocha odrywa się od baru i tanecznym krokiem, przedzierając się między oniemiałymi kierowcami przy stolikach, idzie w stronę estrady. Po drodze zrzuca z siebie ciuszki. Kiedy dociera do rurki na środku estrady ma na sobie tylko stringi.
    Odwraca się. Przytula do rurki, która ląduje między jej piersiami XXXXL. I posyła zabójczy uśmiech w stronę Alicji.
    -O kurde – szepcze Alicja – one są wielkie jak poduszki powietrzne!
    Kiedy półgodziny później wyjeżdżamy z tej przemiłej słowackiej mieścinki. Macocha wesoło podśpiewuje pod nosem. Stary mówi, że kanapki, które zrobił był super. Prezes, wciskając brzuch za kierownicę, narzeka, że przesadził z tymi czterema schabowymi. Prezesina kręci swoimi chudymi biodrami i jęczy, że stringi, które kupiła, lekko ją uwierają. A Alicja mamrocze pod nosem– tyle że już nie są to lektury szkolne. Z jej ust dobywa się ciche:
    -One są wielkie jak poduszki powietrzne… one są wielkie jak poduszki powietrzne
    Wyjeżdżamy ze Słowacji i wjeżdżamy na ziemię węgierską. I co ja widzę na poboczu? Znak ostrzegawczy z bobrem.
    Zaraz za granicą zajeżdżamy na stację benzynową, gdzie wszyscy wysiadamy, żeby rozprostować kości. Z naszej sześcioosobowej grupy najbardziej rozprostowania potrzebuje Prezesina, która ciągle jęczy, że uwierają ją stringi.
    Najwyraźniej to jęczenie wkurza na maksa Prezesa, który przez zaciśnięte zęby warczy w jej stronę:
    - Ubrałabyś normalne majtki i byłoby wszystko w porządku.
    No, kurna, Prezes chyba nie powinien tego mówić. Albo przynajmniej nie tym tonem. Prezesina czerwienieje i przyjmuje bojową postawę:
    - Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie Twój brzuch! Zajmujesz w samochodzie miejsce dla trzech pasażerów.
    O kurna! Prezes z emocji zapomina, że tankuje paliwo do baku. Robi się czerwony jak komunistyczny burak. Nawet nie zauważa, że etylina 98 za sto ileś tam forintów za litr leje mu się po nogach:
    - Jak ci niewygodnie w naszej Toyocie, to może pójdziesz na nogach!
    Kurna, normalnie iskrzy między nimi. A – nomen omen – jesteśmy na stacji benzynowej. Więc panie i panowie ostrożnie z ogniem!
    Aby załagodzić sytuację, do dyskusji włącza się mój stary. Negocjator z Psiej Wólki:
    - Pani Prezesino, może pani przesiądzie się do nas?
    Kurna – co on wymyślił? Niby gdzie? Na dach?
    - Bardzo chętnie – mówi prezesina i patrzy na mnie swoimi czarnymi jak węgiel oczami, jednocześnie poprawiając przez materiał spódniczki uwierające stringi.
    W ten sposób zaczynamy podróż przez Węgry. Prezes płaci za 30 litrów benzyny nalanych do baku i za 20, które wylał na siebie. Jest wkurzony jak smok wawelski na kacu. Tykająca bomba zegarowa. Jakby tego było mało, zamiast Prezesiny ładujemy mu do środka nasze bagaże. Mam wrażenie, że gość zaraz zionie ogniem. Spadajmy z tej stacji!
    No i teraz jedziemy sobie naszym maluchem w czwórkę. Z przodu stary z Macochą – a z tyłu ja z Prezesiną. Suniemy niziną węgierską i co dwa kilometry mijamy ostrzegawcze znaki z bobrami. W końcu stary nie wytrzymuje i mówi:
    - Gdzie te bobry?
    W tej samej chwili czuję, że gorąca ręka Prezesiny opada na moją dłoń i przesuwa ją jak myszką od komputera. Powolutku, powolutku… Ale konsekwentnie do celu. Wjeżdżam pod brzeg spódniczki. Następnie Prezesina kieruje mnie w górę. Po udzie. W końcu moja dłoń trafia na zwierzę futerkowe. Dzikie i gorące - trzeba będzie je oswoić.
    Z przodu dociera do mnie głos starego:
    - Patrzcie!
    Kątem oka widzę, że mijamy znak drogowy z napisem: bobry - 3 km. Tymczasem moja dłoń delikatnie wyswobadza dzikie zwierzę z uwięzi – przesuwam na bok uwierający paseczek stringów.
    - Bardzo jestem ciekaw tych bobrów – słyszę głos starego. – Jeszcze 2 kilometry i zobaczymy, co ci Węgrzy wymyślili.
    W tym czasie mój palec wskazujący tresuje zwierzątko Prezesiny, które robi się mokre jak ruda spocona mysz.
    - Ciekawe, czy bobry są pod ochroną? – zastanawia się stary.
    Nie wiem, czy są pod ochroną, ale na pewno są w dobrych rękach. Mój palec głaszcze zwierzątko Prezesiny z prawa na lewo, z góry w dół, z włosem i pod włos – a nawet…
    - No i co – odzywa się stary. – Gdzie te bobry?
    Tymczasem Prezesina zagryza wargi, jednocześnie zaciska uda na mojej dłoni. To powoduje, że mój palec wsuwa się w głąb gorącego aksamitu i… Z gardła Prezesiny wydobywa się zduszony jęk – OCH! – które zagłusza ględzenie starego:
    - Ujechaliśmy dokładnie 3 kilometry od znaku i co? Nie ma bobrów… Ci Węgrzy to tak samo ściemniają jak u nas SLD… Obiecanki-cacanki. A póżniej figa z makiem. Wielkie rozczarowanie… – mówi rozgoryczonym głosem i ze złości dodaje gazu.
    Kurna, to jest problem mojego ojca. Wszystko bierze zbyt dosłownie. Wydaje mu się, że bobry to bobry… Nie dostrzega ukrytej rzeczywistości - prawdziwego królestwa dzikich zwierząt.
    pokaż całość

    +: n..........r, krzysztof-peczek +1 inny
  •  

    Mireczki, złapały mnie #feels
    Czy Wy też jesteście smutni na myśl o tym, że jakieś zielonki albo świeże pomarańczki prychają z past, a Wy nic, bo WSZYSTKIE quality znacie, a nowe nie powstają? ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Kto ma podobnie plusior, pokażmy kreatywnym twórcom, że jest nas wielu i czekamy na quality pasty.
    #przegryw #pasta #zebroplusy

    +: m......a, k...1 +9 innych
  •  

    Ktory to? Xd
    #mirkots #humorobrazkowy obrazkowy

    źródło: FB_IMG_1456922891412.jpg

  •  

    O ja pierdole ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #logikarozowychpaskow #heheszki #humorobrazkowy #facebook #patologiazewsi

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2015-12-09-15-51-47.png

    +: s....l, M.............k +787 innych
  •  

    Mireczki, mam pytanko. Chcialbym kupic ps 3 po taniosci, wiec w wersji 4gb. Mam rowniez dysk zewnetrzny 500gb. Czy po zwyklym podlaczeniu go przez usb bedzie smigac jak ps3 500gb?

    #kiciochpyta #playstation i #xbox360 #xboxone bo to tez konsole ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    +: Cronox
  •  

    Podlinkuje ktoś streama z #marszniepodleglosci huh?
    O której się może inba zacząć? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #11listopada

    +: Cronox
  •  

    Mireczki. Przegladalem zeszyt mojego syna i znalazlem takie cos. Doradzcie mi, wydziedziczyc go teraz, czy po rozmowie z nim? Gardze prawakami.

    #heheszki #bekazprawakow #4konserwy #neuropa

    źródło: IMG_20151105_101948.jpg

    +: c.......f, crab_nebula +138 innych
  •  

    Powinienem zostać bibliotekarzem. Czemu jeszcze nie jestem bibliotekarzem. Przecież najbardziej lubię książki i mówienie ludziom, żeby zamknęli ryje i siedzieli cicho.

    #mrozinskicontent #mrozinski #karolmrozinski #heheszki #truestory #coolstory

  •  

    Mireczki! Wypisujcie teksty typowo męskie, przekazujące prawde męską! Żeby inni mirkowie je przeczytali i je zapamiętali!

    Coś w stylu - bros before hoes ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #glupiewykopowezabawy #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow

  •  

    Mój stary to fanatyk hodowli zwierząt. Pół mieszkania zajebane sierścią, kiedy masz alergie na nią najgorsze. Średnio raz w tygodniu kończą się antybiotyki, bo nie dość, że jestem alergikiem to jeszcze astma. W swoim 22 letnim życiu już z 10000 zł na leki przeznaczyłem. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała przychodzić za recepcje, to ona sama mi recepty wypiszę.
    Druga połowa mieszkania zaj*na Super Psem, Dziennikiem Hodowcy xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie zwierzęce tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla hodowców i kręci gównoburze z innymi hodowcami o najlepsze metody tresowania itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypieolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wk***ił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu rucham psa jak sra xD. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę BASIOR, za naj***nie 10k postów.
    Jak jest ciepło to co weekend zapieala na wystawy. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę zapierdalam przy psich gównach a ojciec pieoli o zaletach tresowania psów. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pieolił że to dzięki temu, że od młodego czyściłem kocie kuwety, a one wydzielają gazy, które wspomagają mózg
    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując obroże, psy, robiąc kanapki itd.
    Przy jedzeniu zawsze pie
    oli o psach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Kynologiczny, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Psów i Kotów żeby się uspokoić.

    W tym roku kupił dla szczeniaków na święta budę. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i złożył w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój do tresowania i siedział cały dzień w tej budzie z psami na środku mieszkania. Obiad też w nim zjadł [cool][cześć]

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich psów w polsce to bym wziął i zapie**olił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na wystawę w drodze wyjątku. Super prezent k***o.

    Pojechaliśmy gdzieś wpzdu za miasto, dochodzimy na pole a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Wypakował całe zoo i cały sprzęt i siedzimy na polu i patrzymy jak reszta hodowców się zjeżdża. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pieolną smyczą po głowie, że psy słyszą muzykę z moich słuchawek i się rozpraszają. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i psy się skupić nie mogą. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na pole jak w jakimś jnym Dniu Świra. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej psy czują i chcą szukać.

    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na wystawy. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Waldek. Ślunzok o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wystawach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze jest tresowanie na smakołyki czy na napierdalanie psa

    WEŹ MNIE NIE WkIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ PSA, KTÓRY REGULARNIE DOSTAJE WPIERDOL?!
    k
    A TADEK PIES JEST POTEM ROZJEBANY PSYCHICZNIE!
    CO TY MI O SMAKOŁYKACH PIERDOLISZ, PIES PO TYM GÓWNIE JEST GRUBSZY OD CIEBIE! PIES, KTÓRY WIE KTO RZĄDZI JEST NA TLE INNYCH PSÓW JAK LEW W DŻUNGLI

    No i aż się zaczeli nak***iać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo k***a dobrze
    Tak go za te smakołyki znienawidził.

    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Kynologicznym. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z PZK powiedzieć. Gazety niezwierzęce też przestał czytać bo miał ból dupy, że o psach polskich ani aferach w PZK nic się nie pisze.

    Szefem koła PZK w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim hodowlom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie hodowlane gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpiealał.
    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZK ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZK i Adama na forach lokalnych gazet. Napie
    alał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec k*ił na przekupne sądy, PZK, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pieolenia wynikało, że PZK jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na obroże, kolczatki czy wpisowe na wystawy i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. karmy dla szczeniaków za te 2k kupić (kilkaset kilo).

    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć własne pole na wystawy bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

    synek na polu to się prawdziwe okazy wystawia! tam jest piękno!
    ale nie było go stać ani nie miał żadnego doświadczenia w gruntach a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za rady więc zgadał się z jakimiś hodowcami okolicy, że kupią pole na spółkę, ona będzie kupiona przez jakiegoś janusza, bo to jest po jakaś rodzina z nim, więc go nie ochujają i po taniości opchną, a wystawy oni będą razem robić i będą hajs na pół dzielić.
    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że w chuj ludzi i psów więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni zarabiają bez niego bo przecież po równo się zrzucali na pole i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.
    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą a na niej dekoracje do wystaw xD. Pytam skąd on je wziął a on mówi, że januszowi zaj
    ł z pola przed domem bo oni go oszukali i żebym łapał z nim dekoracje i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmą cały duży pokój. Na szczęście dekoracje nie zmieściły się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on je przed domem zostawi.
    Za pomocą jakichś łańcuchów co były na przyczepce i mojej kłódki od roweru przypiął je do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego dekoracje ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie wystawiał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpieolu bo było blisko.
    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda
    -Janusze krzyczą, że ma oddawać
    -Jeden janusz ma rozj***ny nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od przyczepki za nogę i dostał drugą nogą z kopa
    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka
    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi
    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił dekoracje a policjantów żeby go nie aresztowali
    -Ja smutnazaba.psd
    W końcu policjanci oderwali starego od dekoracji. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali przyczepe, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do pola żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na wystawach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie
    olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.
    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla hodowców bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

    Owczarek54
    Liczba postów: 1
    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały hodowca! Chcą go oczernić bo zazdroszczą pięknych psów!


    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od pola. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe psy ma i nie potrafi trenować xD
    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia szczeniaków jego psów to sam sobie pisał

    Noooo gratuluję psów! Widać, że doświadczony hodowca!
    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.

    #heheszki #pasta #psy #koty #kot #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Mireczki, potrzebuje tego obrazka w lepszej rozdzielczosci! Czy ktoś z Was może go ma czy coś? :(
    #polandball

    źródło: scontent-ams3-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Mirki. Miałem na coś oko z #aliexpress
    I jak tylko zdobyłem hajs, aby to kupić, okazało się, że obniżka na to się skończyła. Skapnąłem się dopiero po tym jak zapłaciłem. Od razu anulowałem zamówienie. Problemem jest teraz to, że ten hajs za to jest tak jakby zablokowany. Co mam robić? : ( #cebuladeals

    +: Cronox
  •  

    O to jak się bawią reporterzy RMF MAXX. Parkingowy zapierdala po 8-12 godzin po parkingach w wysokiej temperaturze, natomiast pseudo bogaci reporterzy robią sobie z nich bekę. I to potem leci na fanpage czołowego radia w Polsce. Trzeba coś z tym zrobić Mireczki.
    #afera #radio #rmfmaxxx #cebula #cebulacontent

    źródło: rmfcebula.png

  •  

    11 064 - 34 = 11 030

    Pierwszy raz w życiu dłuższa trasa na rowerze. Jestem z siebie dumny, bo zmęczyłem się pod koniec, jak jechałem przez 5km pod koniec niemalże tylko sprintem.

    #rowerowyrownik

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika astin

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.