•  

    Murki, żeby zrozumieć mój wpis sprzed 4 miesięcy musicie dowiedzieć się czym charakteryzuje się psychopatia. Nie, gość z Lśnienia nie jest psychopatą. Ponoć Hannibal Lecter pasuje do rysopisu - nie pamiętam, oglądałam Milczenie Owiec lata temu, przypadkiem. Najważniejsze, o czym musicie wiedzieć:psychopatii nie musi towarzyszyć ani sadyzm, ani okrucieństwo. W zasadzie samo określenie tak naprawdę jest... pejoratywne.

    Psychopatia jest innym określeniem zaburzenia struktury osobowości, jakim jest osobowość dyssocjalna. Zaburzenia z tej grupy mają charakter trwały (niemożliwe jest ich "wyleczenie"), cechują się tak głęboką patologią wzorców (dotyczącą głównie relacji ze środowiskiem, nieprawidłowego myślenia o nim i o sobie jako jednostce w nim funkcjonującej), że w dorosłym życiu uniemożliwiają prawidłowe zachowania na podłożu tak społecznym, jak i behawioralnym.
    Czemu w dorosłym życiu? Bo przyjmuje się, że ostateczna struktura osobowości tworzy się po 18 roku życia; często spotykam się z tezą mówiącą o [minimalnie] 20 roku życia. We wcześniejszym okresie nazywane są zaburzeniami okresu dzieciństwa lub, co szczególnie lubią psychiatrzy/psychologowie dziecięcy starszej daty, zaburzeniami zachowania.
    Żeby stwierdzić zaburzenie osobowości, pacjent musi spełnić kilka warunków:
    - wzorce zachowań utrudniają mu funkcjonowanie;
    - wzorce zachowań utrudniają lub uniemożliwiają mu relacje z innymi osobami;
    - wzorce zachowań trwają przez długi czas;
    - pierwsze oznaki pojawiają się w okresie dzieciństwa lub, co częściej spotykane, dojrzewania, zwłaszcza adolescencji i trwają w dorosłym życiu;
    - obejmują myślenie, podejście do życia i innych ludzi, sposób przeżywania i afektywność [afekt - ekspresja emocji, uczuć].
    Tak z grubsza. Terapia zaburzeń obejmuje głównie psychoterapię. Wg. klasyfikacji ICD-10 - najczęstszego systemu diagnozowania stworzonej przez Światową Organizację Zdrowia - zaburzenia osobowości umieszczone są w grupie F60 (specyficzne zaburzenia osobowości), gdzie wyróżnionych jest osiem głównych typów zaburzeń i grupie F61 (zaburzenia osobowości mieszane i inne). Wg. klasyfikacji DSM-IV (amerykański odpowiednik tej opisanej wyżej) typów jest w cholerę i ciut ciut, ale na szczęście w Polsce używa się jej rzadziej niż rzadko.
    Zaburzenia osobowości mogą wynikać z nieprawidłowego procesu wychowania i socjalizacji (zazwyczaj spotykane) lub mieć podłoże organiczne, związane z nieprawidłową budową lub uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego w okresie płodowym i okołoporodowym.

    Wróćmy do głównego tematu tego wpisu - osobowość dyssocjalna posiada trzy główne deficyty: emocji, uczenia się i relacji interpersonalnych. W 1985 roku polski psycholog Kazimierz Pospiszyl wyróżnił w psychopatii najważniejsze według niego cechy, którymi są:
    - deficyt lęku – defekt emocjonalny polegający na braku przyswajania odruchów moralnych i braku empatii;
    - deficyt uczenia się – dominujące w typie impulsywnym zachowania agresywne;
    - upośledzenie związków – relacje oparte na przydatności innych do własnych celów, płytkie związki – dominujące w typie kalkulatywnym, ignorowanie konwencji społecznych;
    - cierń psychopatyczny – zubożone życie psychiczne, kompensowane przez narcyzm – wyczulenie na przejawy niedoceniania.
    Podkreśliłam najważniejsze moim zdaniem cechy, głównie negatywne. I znane mi z doświadczenia, niestety.
    Pospiszyl wyróżnił również dwa dominujące typy zaburzenia: impulsywny i kalkulatywny. Wystarczy przeanalizować znaczenie tych dwóch słów, aby zrozumieć po czym można je poznać.

    Wg. ICD-10, spełnione muszą zostać następujące kryteria:
    - nieliczenie się z uczuciami innych;
    - lekceważenie norm;
    - niemożność utrzymania związków;
    - niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji;
    - niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się (kary);
    - skłonność do obwiniania innych.

    A tak ogólnie, to psychopatię można podejrzewać również przy niezdolności do przeżywania emocji; braku wyraźniej motywacji w popełnianiu czynów niemoralnych lub niezgodnych z prawem; dziwnej reakcji na alkohol (jak w ostatnim wpisie @kvoka - Mariusz Sowiński podczas upojenia miał większe skłonności do przemocy seksualnej i parafilii); chęć natychmiastowego zaspokajania zachcianek i potrzeb; brak spojrzenia perspektywicznego, skupianie się wyłącznie na teraźniejszych planach; ogólnie sprawna inteligencja; lęk przed kompromitacją; potrzeba zbytniej kontroli.

    Często psychopaci mimo, że są sprawni intelektualnie, a ich inteligencja jest w normie, mają niskie wykształcenie (spowodowane najczęściej niedostosowaniem społecznym w szkolnej grupie równieśniczej/brakiem motywacji na zasadzie: nie chcę, więc nie idę) i skłonności do nałogów. Nałogi natomiast pogłębiają inne zaburzenia, niebędące zaburzeniami osobowości (nerwice, fobie itp.).

    Skąd się biorą takie zachowania? No, do końca nikt tego nie wie.
    Przy podłożu organicznym zauważono genetyczną dziedziczność cech aspołecznych. Tezy zakładają: niską masę urodzeniową, komplikacje podczas porodu, niekorzystne dla płodu czynniki zewnętrzne (zażywanie przez matkę w trakcie ciąży alkoholu, narkotyków, tytoniu) lub... odrzucenie przez matkę, spowodowane chociażby depresją poporodową.
    Wpojone patologie zachowań odnajdują odzwierciedlenie w braku poczuciu bezpieczeństwa w okresie dzieciństwa. Niewystarczająca bliskość rodziców, przemoc domowa, brak zainteresowania.

    Właśnie przez to psychopaci odczuwają potrzebę bliskości. Chcą zrekompensować sobie brak zainteresowania i miłości na wcześniejszych etapach życia. Sami jednak nie są w stanie tych uczuć odwzajemnić. Niemożliwe więc jest dla nich utrzymanie bliskich relacji, zwłaszcza związków.
    Mają problem z odróżnianiem dobra i zła. Doskonale znają normy społeczne, więc wiedzą co społecznie jest akceptowalne, a co nie. Co można nazwać etycznym. Wiedzą, ale nie czują tego. Dostosowują się więc do oczekiwań innych, przedstawiając się jako dobrych ludzi. Często przebojowych, pomocnych, inteligentnych. Pragną akceptacji, akceptacja przez jakiś czas zaspokaja ich deficyty. Na próbę odkrycia co jest głębiej, często reagują agresją. Mają upośledzone przeżywanie - a w teorii skoro ktoś nie czuje, nie jest w stanie tego okazać. Błąd. Psychopaci doskonale kopiują mimikę twarzy, mowę ciała, modulację głosu. Charakterystyczne są ekspresje, kiedy emocje na górnej i dolnej części twarzy są ze sobą niespójne. Najczęściej występującą niespójnością, którą została zaprezentowana przez amerykańskiego naukowca, neurobiologa Jamesa Fallona jest napięte czoło przy jednoczesnym uśmiechu ust.

    No więc wiedzą do czego się mogą posunąć, ale zmieniają się, kiedy nikt ich nie widzi. Uważam, że to przykre. Całe życie grają kogoś, kim nie są, nawet nigdy nie będą. Oczywiście, oni tego nie odbierają w ten sposób.
    Dlatego właśnie psychopata potrafi doskonale manipulować innymi ludźmi. Jest w stanie przejrzeć czyjeś oczekiwania względem siebie i zapewnić je. Po co? Znów wracamy do akceptacji.
    Część z nich przejawia jednak skłonności sadystyczne. Wskaźnik przestępczości jest stosunkowo wysoki - niektóre badania mówią, że nawet 30% psychopatów ma skłonności przestępcze. Zazwyczaj są to wykroczenia i drobnostki - kradzieże, przywłaszczenia. Czasem bójki i włamania. Rzadziej morderstwa i gwałty, ale oczywiście - zdarzają się.

    Według badań opublikowanych w książce „The Wisdom of Psychopats”, wydanej w ubiegłym roku nakładem Scientific American, najwięcej psychopatów znaleźć można wśród dyrektorów zarządzających dużych korporacji (czyli słynnych CEO). Zaraz za nimi w rankingu plasują się prawnicy i pracownicy mediów a kolejne miejsca okupują sprzedawcy, chirurdzy i dziennikarze. Wiele osób których dotyczy to zaburzenie można również spotkać wśród policjantów i duchownych.

    ***

    Chciałam napisać jeszcze dużo więcej, ale jest już 13, a śpieszę się do lekarza. Tak naprawdę to temat rzeka.
    Czy taki suchy styl ukazywania faktów i ciekawostek psychologicznych/psychiatrycznych Was interesuje? Pozwolę sobie znów zawołać plusujących ten wpis.
    Chcecie, żebym rozwinęła temat czy też powinnam się odnieść do moich doświadczeń na bazie tego, co już napisałam?
    Bardzo ciekawe są badania przeprowadzane na skazanych więźniach i seryjnych mordercach. Istnieje też smaczek, jakim jest zmiana obrazu, budowy mózgu towarzysząca temu zaburzeniu.

    #psychologia #psychiatria #psychopata #ciekawostkipsychologiczne
    pokaż całość

  •  

    #przegryw to stan umysłu. Jeden z Was poznał przez #tinder moją najlepszą przyjaciółkę i zaczęli się spotykać. Z opowiadań wyglądało na to, że jest ok, podobno oboje szczęśliwi, a on nagle któregoś dnia stwierdził, że jednak nie da rady sprostać jej wymaganiom i muszą się rozstać. Bez żadnego innego powodu. Dziewczyna jest najbardziej wyrozumialą i otwartą różową, jaką znam. Mirek zmarnował naprawdę dużą szansę na szczęśliwe życie. Wszystko dlatego, że miał problemy z zaniżoną samooceną. #logikaniebieskichpaskow #zwiazki pokaż całość

  •  

    Oto Pan Wąż. Ulubiona zabawka mojego kota ever.

    #dziwnekotki #koty #kalinkakot #calico #pokazkota

    GIF

    źródło: 20181011_115533_1.gif (2.75MB)

    +: kromko, lubie-sernik +46 innych
  •  

    #psy #pokazpsa #pieseczkizprzypadku #suczkizprzypadku #smiesznypiesek

    Życzymy wszystkim miłego dzionka (。◕‿‿◕。)

    Zachęcam do obserwowania mojego tagu i dodawania pod nim zdjęć swoich pupili :3 --> #jamnikaniolek

  •  

    Dajcie plusiki na szczęście, bo właśnie rozpoczynam nowy rozdział w życiu! ʕ•ᴥ•ʔ
    To najlepsza decyzja jaką podjęłam przez ostatnie 4 lata bycia w związku.

    #oswiadczenie #zwiazki

  •  

    Ech te nocne rozkminy (╯︵╰,)

    +: lil_smvk, lubie-sernik
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak na wstępie napiszę, że to nie jest zarzutka to darujecie sobie komentarze typu "1/10, bo odpisałem", "masz dziecko, ogarnij się", "podjąłeś już kiedyś decyzję, to bądź konsekwentny" etc.

    Moja sytuacja wygląda następująco: mam dziecko i żonę od kilku lat, razem jestem z nią ponad 1/3 mojego życia. Generalnie między nami jest stabilnie. Nigdy nie było jakiejś wielkiej namiętności, po prostu z przyjaźni zrodził się związek a potem ślub, po jakimś czasie dziecko.

    Ojcostwo jest super, ale małżeństwo już nie tak bardzo. Pewnie też dlatego, że ja od siebie daje za mało, ale już może coraz mniej chce dawać z siebie cokolwiek. Po prostu przy sobie przebywamy, wspieramy się, ale nie ma szału. Szarość dnia. Ta perspektywa trochę mnie dobija, że tak statycznie mam przeżyć resztę swojego życia. Nie chodzi tylko o łóżko, także o plany zawodowe moje, jej.

    Jest to jedyna dotychczas w moim życiu kobietą, ale ciągnie mnie na bok. Nic konkretnego, ale po podświadomie chciałbym spróbować z inną. Z drugiej strony nawet nie wiedzialbym jak się do tego zabrać, bo mimo dziecko i małżeństwa bardziej pasuje do #przegryw mimo że podobam się laskom 9-10/10.

    Nie jestem chadem, raczej takim gawędziarzem 8/10, mocny w gadce, ale jak przychodzi co do czego, to nie "żyje chwilą" i unika sytuacji, w których moglyby runąć określone sobie wcześniej zasady.

    No właśnie czy ja mam prawo realizować swoje potrzeby kosztem mojej rodziny? Boli mnie to jak cholera. Ostatnio byłem na imprezie, tylko tańczyłem z laską, ale coś mnie wzięło, by poprosić o nr telefonu, dała bez wahania. Ale c,y jak do niej nie napiszę, z zaproszeniem na kawę, spotkanie, czy to już nie będzie przejście przez Rubikon i równia pochyła do rozpierdolenia rodziny. Z drugiej strony mam się gryźć w sobie i nie spróbować, żyć tak jak żyję?

    Tak nie wyszalalem się za młodu, tak być może za szybko decyzja o ślubie. Z kolejnej strony nie wyobrażam sobie nie wychowywać dziecka, albo toczyć spór jak kolega co walczy o dziecko. Moja żona to super dobry człowiek, kobieta, matka, ale ja chyba do niej coraz mniej czuję. Jestem chujem, bo ona poświęciła mu dużo, a mi się teraz w dupie przewraca. Nie wyobrażam sobie z kolei rozwodu, alimentów.
    Słyszałem rady typu, masz rodzinę, podymaj , ale nie niszcz tego co masz, nie rób tego dziecku. Nie potrafiłbym żyć w kłamstwie czy prowadzić podwójne życie.

    Nie chodzi o jakieś tindery czy inne Badoo

    Poza żona i dzieckiem żadnej dalszej i bliższej rodziny nie mam, więc że facto decydując się na taką inbę zostałbym sam, przeciwko wszystkim. Warto? Co robić? Nawet nie mam za bardzo z kim o tych moich rozterkach pogadać, psycholog mógłby jakoś pomóc?

    #zwiazki #niebieskiepaski
    #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski
    #rozwod #dzieci #

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    mam na studiach takiego fajnego chłopaka. podoba mi się od dwóch lat, obczajałam go zawsze na korytarzach, ale że stuleja mocno to nigdy nie zagadałam. zresztą nie mieliśmy razem zajęć (nie licząc wykładów), więc nie wiem co miałabym powiedzieć. "też tu studiujesz?". słabe.

    generalnie teraz nam się trochę grupy pozmieniały, więc mamy ze sobą jakieś dwa zajęcia, więc niby większe pole do popisu, ale w sumie nadal nie, bo on ma swoich znajomych, a ja mam swoich. w ogóle peszy mnie i się wstydzę przebywać w jego towarzystwie. czasem wydaje mi się, że daje mi znaki, patrzy na mnie, a jak stoi obok to specjalnie głośniej mówi, żebym słyszała (wiem jak absurdalnie to brzmi, ale tak jest), siada gdzieś za mną na wykładach albo jak ja zostaję w sali na przerwie to on też itp. itd. #niebieskiepaski czy tak dajecie znaki loszkom czy o co może chodzić?

    #rozowepaski #niebieskiepaski #podrywajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zalesie #smuteczek #zwiazki
    Różowy pasek here. Miraski żale się;/ w wieku 31 się rozwodzę. 2 lata małżeństwa i 2,5 roku związku poszło się je...ć. Zjebałam sobie życie na własne życzenie. Pozostaję się tylko cieszyć że nie mamy dzieci. Od liceum spotykałam się z naprawdę fajnym niebieskim. Był tylko rok różnicy miedzy nami, więc wspólne imprezy, wspólni znajomi, wspólne pasje. Potem studia w innych miastach ale dawaliśmy radę. Nie było zdrad i fochów. Pochodziliśmy z jednego miasta i praktycznie w każdy wolny czas oboje jechaliśmy na weekend do rodziców i tam się spotykaliśmy. Było jak w bajce. Studia skończyliśmy w tym samym czasie, zamieszkaliśmy razem. Tylko że ja po ciężkich studiach lekarskich potrzebowałam trochę odsapnąć na stażu, wreszcie mieć czas na imprezy, chociaż odrobinę odpocząć i się ciut wyszaleć. Mój niebieskipasek natomiast po lubelskiej polibudzie (poliwódzie) dostał dosłownie pierdolca potrzeby stabilizacji, ślubu i dzieci right now. Nie było tygodnia w tej naszej sielance aby nie wspomniał że tylko nam brakuje do szczęścia tuptających małych stupek. Średnio raz w miesiącu woził mnie gdzieś tam pokazywać sale ślubną. Chciałam tego samego ale za rok maksymalne 2. W sumie do przewidzenia jak to się skończyło. Ja pod naciskami nie wytrzymałam, on nie chciał czekać. Równo rok od zamieszkania razem zwróciłam mu pierścionek i się rozstaliśmy. W czerwcu. W sierpniu mój ex niebieski już się z kimś zaczął spotykać, w grudniu się oświadczył, w maju był ślub. Dosłownie dziewięć i pół miesiąca póżniej urodziła mu się córka. Dostał dokładnie to czego tak pragną. W jakimś k...a zawrotnym ekspresowym tempie, byle do celu. Ja swoje odpłakałam i zaczęłam żyć na nowo. Na specjalizacji poznałam mojego męża, również lekarza. Było miło, kolorowo, ślub i wspólne plany. Dosłownie stawał na głowie aby mnie zadowolić i uszczęśliwić. Sielanka skończyła się dokładnie 2 tyg po ślubie, mąż zmienił się nie do poznania. Oschły zimny człowiek. Nagle jak filip z konopi. Przestał się jakkolwiek starać, zero zainteresowania mną tłumaczył przemęczeniem po dyżurach. Jakoś przez ponad dwa lata narzeczeństwa nie był taki strasznie zmęczony. Zero zainteresowania seksem ze mną, rozmową, wspólnym obiadem, czymkolwiek. Usiłowałam go jakoś naprawić mimo że wiem że od sierpnia cierpi na poważną wadę postawy (dupa na boku..). Robiłam wszystko co tylko mogłam kosztem siebie i bliskich aby moje małżeństwo miało jakiś sens. Dzisiaj się właśnie poddałam. Przyniosłam anginę z pracy, leżę i zdycham 3 dzień, mąż wrócił rano z dyżuru, ani cześć ani jak się czujesz. Na obiad był umówiony ze znajomymi na mieście. Poprosiłam go tylko aby przełożył na godzinę później bo naprawdę fatalnie się czuje i potrzebuje aby zabrał (naszego wspólnego)psa do weterynarza bo wymiotuje od rana i kupił mi jogurt. Powiedział nie. Nie ma czasu, nie chce mu się, idzie na miasto i jak mi tak zależy na jogurcie i psie to na pewno się jakoś zwlekę z łóżka i sama dam radę. I tak drodzy państwo z 39 'C gorączką spakowałam strategiczne rzeczy do przetrwania i rzeczywiście dałam radę zwlec się z łóżka, wynająć hotel, umówić się jutro na oglądanie mieszkania oraz telefonicznie skonsultować ze znajomym adwokatem.
    Zamieniłam świetnego chłopca na to coś nazywane jeszcze moim mężem za imprezy i wyszalenie się.. Takiej głupiej baby to drugiej chyba nie ma. A moja miłość z liceum ma się świetnie i jest szczęśliwy mimo szybkiego małżeństwa i potomka. Tylko ja zrujnowałam sobie życie na swoją własną prośbę. Dziękuje za uwagę. Przepraszam że tak długo. Nie powielajcie moich błędów. A no i tak nie mieszajcie wina z antybiotykiem bo takie uzewnętrzniania się wychodzą.. Pozdrawiam

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Mój wczorajszy wpis o tym, że od 3 tygodni jestem jedyną osobą w domu, która dba o porządek wywołał taką lawinę oburzenia u głownie różowych pasków, że to przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

    pokaż spoiler dodam, ze od 3 tygodni, nie odkąd mieszkamy razem. Zawsze robiłam więcej, teraz po prostu chwilowo się rozpędziłam, bo sprawia mi to radość, że on w natłoku codziennych obowiązków ten jeden ma całkiem z głowy, bo okres jest trudniejszy dla niego niż dla mnie.


    Jak śmiem robić coś sama w domu, nie domagać się za to całowania po stopach i jeszcze jak może mi to sprawiać przyjemność. Ja nawet ŚMIEM uważać, ze to jest SPRAWIEDLIWE.
    Ja głownie myślałam, że wy tu przesadzacie z tymi księżniczkami ale ten poziom spierdolenia to nawet mnie przekonał do tego, że to nie są wszystko baity.

    Dowiedziałam się, że mam np. DLA ZASADY siedzieć w domu, głodna, w syfie i się nudzić, czekając aż on 2-3h później niż ja skończy pracę by SPRAWIEDLIWIE podzielić się obowiązkami.
    Bo oczywiście w idealnym modelu on by zapierdalał na nasz dom, wydatki, prezenty i wakacje, a gówno sprzątanie zajmujące godzinę dziennie MUSIMY PODZIELIĆ NA PÓŁ, oczywiście obiady które lubię gotować też NA PÓŁ!
    Ale to, że on zapierdala w pracy więcej i dłużej bym, też ja, miała lepsze życie to już chuj nie logika, to mi się ma należeć ale odkurzamy równo po pół pokoju. NO SERIO!? XDD

    Aha i na pewno on mi nie pomoże jak będę chora czy nie będzie mi się chciało, a ponad to pewnie mam 16 lat i jesteśmy razem miesiąc, dowiem się jak urodzę dziecko (osiągniecie max) albo pójdę do normalnej pracy (no mam 30 lvl już od "kilku" lat ta normalną prace mam).

    Przecież ja wam tu serio szczerze współczuje, bo jeśli naprawdę istnieją dziewczyny z takim podejściem to wy serio możecie na nie trafić i mieć je w domu!

    #zwiazki #niewierze #logikarozowychpaskow

    Edit: ja myślałam, ze sobie spoko związek partnerski wypracowaliśmy a on mnie tu wykorzystuje! XD

    Powinnam to otagować #boldupy ale ide sobie ugotować krem z pieczonych batatów z avocado na uspokojenie.
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika calka-rekurencyjna

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)