•  

    Witam obiecany spis:
    https://www.wykop.pl/wpis/57945509 spis książek psychologicznych
    https://www.wykop.pl/wpis/57791299 opis doświadczenia po DMT
    https://www.wykop.pl/wpis/57196565 przyjemna niespodzianka od sprzedawcy gier
    https://noteselektrotechnika.eu/?p=446 strona mirka z plogiem o elektrotechniki
    https://www.wykop.pl/wpis/56845217 bezużyteczne ciekawostki
    https://www.wykop.pl/wpis/56715457 nitka z samochodami, które się podobają ludzią
    https://www.wykop.pl/wpis/56515969 opis pobytu w psychiatryku dzień 23 https://www.send-nudles.com/ blog tej kobiety
    https://www.wykop.pl/wpis/56461909 Eksperyment ketamina przeciwko depresji
    https://www.wykop.pl/wpis/56428761 kierunki emigracji dla programistów
    https://www.wykop.pl/wpis/56407867 kobieta malująca na koszulkach
    https://www.wykop.pl/wpis/55958167 fleszbaki z dzieciństwa (lego racers)
    https://www.wykop.pl/wpis/55628069 opracowanie misji mars 2020
    https://www.wykop.pl/wpis/54945603 ważne telefony antydepresyjne
    https://www.wykop.pl/wpis/54941477 żartobliwe typy osobowości z serialu świat według kiepskich

    https://www.wykop.pl/wpis/52619995 opis powstania tkaniny gore-tex
    https://www.wykop.pl/wpis/51151973 nitka z grami na androida
    https://www.wykop.pl/wpis/50997059 gify, które mogą pomóc w atakach paniki
    https://www.wykop.pl/wpis/50017709 przepis na naleśniki cytrusowo - waniliowe
    https://www.wykop.pl/wpis/48963977 pasta
    https://www.wykop.pl/wpis/48809611 fleszbaki z szkolnych gier
    https://www.wykop.pl/wpis/48048891 przepis na chianki
    https://www.wykop.pl/wpis/47973881 domowy plan FBW z użyciem gum oporowych
    https://www.wykop.pl/wpis/47630399 następna pasta
    https://www.wykop.pl/wpis/47325829 losowe gify
    https://www.wykop.pl/wpis/47311701 najlepsze gry z dzieciństwa
    https://www.wykop.pl/wpis/47077761 pasta z covid 19
    https://www.wykop.pl/wpis/43516575 poradnik dla początkujących na siłowni
    https://www.wykop.pl/wpis/42792321 poradnik opuszczania "przegrywu"
    https://www.wykop.pl/wpis/40178715 porady dla facetów
    https://www.wykop.pl/wpis/22073251/postanowilem-podjac-100-days-song-challenge-jednak/#comment-79451631 100 day song challenge
    https://www.wykop.pl/wpis/31560969/5-plusow-i-strzele-lysego-w-glace-%C2%BA-%CA%96-%C2%BA/#comment-111879299 dowcip
    https://www.wykop.pl/wpis/53560709/wlasnie-przyjechalem-do-babci-ma-opadnieta-prawa-s/#comment-190048835 rozpoznanie udaru
    https://www.wykop.pl/wpis/50180563 #zrozumiecseks
    https://antynatalizm.com.pl strona internetowa o antynataliźmie
    https://www.informationisbeautiful.net/visualizations/common-mythconceptions strona internetowa z najczęstszymi mitami internetowymi
    https://www.wykop.pl/wpis/61224423 cover gruba pijesz z gothic'a

    Tyle udało mi się uzbierać z 36 stron ulubionych

    Powodzenia wszystkim i trzymajcie się dobrze

    Jeśli chodzi o to, z czego jestem najbardziej dumny, czego nauczyłem się na wykopie, to byłby to #antynatalizm kiedyś też chciałem być dzieciorobem i chciałem rozwijać tą zarazę zwaną życiem, teraz jestem czysty, postaram się robić coś co będzie "lepsze" dla mojego życia, coś co spowoduje że będę szczęśliwy

    wrzucę też zaraz spakowaną paczkę wpisów jakby kiedyś zostały usunięte

    Jeszcze na koniec namawiam natalistów do zastanowienia się czy chcą mieć dzieci i co tak naprawdę nimi kieruje że tego chcą

    #spisdobrychwpisow #ulubione #usunkonto #porzegnanie #ulubionewpisy #childfree
    pokaż całość

  •  

    Siedzę aktualnie w Katowicach, przyjechałem tutaj na studia. Aktualnie nic mnie tutaj nie trzyma, ale nie podoba mi się tutaj. Chciałbym się przeprowadzać, jakie miasta polecacie.
    Raczej mało imprezuje więc nie zależy mi na jakimś mieście które słynie z najlepszych imprez.

    Pracuje w IT, myślałem o krakowie, Warszawie, Wrocławiu.

    No ale niestety, w tych 3 miastach są drogie mieszkania bardzo, do Warszawy mam daleko z domu rodzinnego, więc odwiedzanie rodziców to kilka godzin jazdy ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Które z tych trzech byście wybrali? A może lódz ?

    #wroclaw #warszawa #krakow #lodz
    pokaż całość

  •  

    Uwielbiam projekty grupowe. Ja robie wszystkie notatki, i idziemy po kolei z projektem według tego co ja mówie. Jakbym raz nie przyszła to by się to chyba posypało. No i oczywiście ja umawiam wszystkie nasze spotkania i to, co będziemy danego tygodnia omawiać. Kurwa nawet jak poproszę o wysłanie skończonej części projektu do prowadzącego to jest z tym problem. I jak tu szanować innych ludzi (╯°□°)╯︵ ┻━┻ #studbazaproblems #studbaza pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nienawidzę swojego życia. Nienawidzę swojego dziecka. Nienawidzę swojej żony. Nienawidzę swoich teściów. Wreszcie, nienawidzę samego siebie i nie mogę sobie wybaczyć, że nie miałem kręgosłupa, by konsekwentnie trwać przy swoich postanowieniach.
    Patrząc na swojego ojca, zawsze widziałem pracowitego, uczciwego i sumiennego człowieka. To zawsze budziło uznanie, ale nigdy nie mogłem z czystym sumieniem stwierdzić, że "chciałbym być jak On". Nie chciałbym, bo za fasadą pracowitości i sumienności, kryje się wymuszona odpowiedzialność, czasami wręcz niezbywalna.
    Zawsze chciałem żyć dla siebie. Kurwa, przez 25 lat mi się udawało. Naprawdę. Prowadziłem normalne życie, spotykałem się z kobietami, pracowałem, bawiłem się, ale zawsze "ja" było na szczycie piramidy. W związkach, naturalnie, bywało ex aequo, ale na najwyższym stopniu podium nigdy nie dochodziło do roszady. Potrafiłem się poświęcać, ale nigdy dla samego faktu "wielkich deklaracji". Mogłem rezygnować z określonych planów, ale nie pozwalałem sobie układać życia.

    Potem pojawiła się "Ona". Urocza, błyskotliwa, troskliwa. Zmiotła mój system wartości i ułożyła go na nowo. Kochałem jak pojebany. Po roku stanąłem na ślubnym kobiercu, choć nie mogę powiedzieć, żeby ta idea jakkolwiek mi się podobała. Uległem sugestiom. Wiedziałem, że to pierwszy krok w stronę nałożenia samemu sobie jarzma, przed którym tak drżałem, ale miłosny amok łagodził obawy. Abstrakcyjnie łagodził. Jakby miłość sama w sobie, perfidnie próbowała wychujać mój mózg.
    Nie klepałem striptizerek po dupie, nie ćpałem amfetaminy, ale na kawalerskim bawiłem się zacnie, a kiedy około pierwszej w nocy wyszedłem na samotnego papierosa, delikatnie muskający chłód szybko ustąpił temu charakterystycznemu alkoholowemu mrowieniu na całym ciele. Odrobinę zmożony zwiesiłem głowę i nawet nie zastanawiając się nad tymi słowami, wybełkotałem do samego siebie "To nie jest dobra decyzja stary... naprawdę nie."
    Po ślubie nie zmieniło się nic. Nawet Ona. Kochałem i momentami byłem nawet dumny, że mogę do niej mówić "żono". Niemniej, do dzisiaj pamiętam słowa do samego siebie na wieczorze kawalerskim. Jakby ostatni przebłysk świadomości, przestrzegał mnie. Nie przed małżeństwem samym w sobie, ale jego naturalnym, dla mnie nieoczywistym następstwem - świadomość sięgała tam, gdzie mój otępiały mózg bał się zapuszczał.
    Mój mózg, niczym proste urządzenie, wielokrotnie wysyłając pytanie i otrzymując identyczną odpowiedź, zakodował sobie, że ten jeden, jedyny scenariusz nie jest możliwy. Kiedy na pierwszym spotkaniu i przy każdej poważnej rozmowie zapewniam, że nie chcę dzieci, a w odpowiedzi słyszę pełną zgodę, to... nic nie znaczy, bo nie doceniam siły instynktu macierzyńskiego. Instynktu, który niczym najgorszy skurwiel, ujawnia się dopiero, gdy związek wchodzi na wyższy poziom.
    Przed długi czas byłem twardy. Uwierzcie. Wzbraniałem się rękami i nogami przed potomstwem. Wiedziałem, że podzieliłbym los, którego dzielić nie chciałem, a to dawało mi siły, by walczyć jak lew.
    Byłem niewzruszony nawet na kobiece łzy. W zasadzie z czasem, przestały one wzbudzać we mnie litość, a zaczęły gniew. Im częściej się pojawiały (a pojawiały się wyłącznie z okazji dyskusji o potomstwie), tym bardziej przestawałem traktować je jako ekspresję smutku, a zwyczajny emocjonalny atak.
    Co nie znaczyło, że przestałem przejmować się jej pragnieniami. Bolało mnie, że nie mogę ich spełnić, ale... po prostu nie chciałem tak otwarcie działać wbrew swoim postanowieniom, które i tak już naruszyłem.
    Chciałem zapewnić jej szczęście, co w połączeniu z moją słabością do pragmatyzmu, stało się piętą achillesa.
    "Wszystkim się zajmę".
    "To będzie moja odpowiedzialność"
    "Nic się nie zmieni"
    Z czasem doszli teściowie.
    "Czujemy się bardzo dobrze i mamy mnóstwo energii do pomocy"
    "Jesteśmy w stanie sprzedać dom i wprowadzić się do waszego sąsiedztwa"
    "Właściwie dziecko możemy wychować za was [hehe]"
    "Błagamy Cię OP, mamy tylko jedną córkę, chcemy wnuki [!!11one]"
    Idiota, matoł, kretyn, naiwniak, debil - nazwijcie mnie jak chcecie, ale jesteśmy tutaj, 13 lat później i... odechciewa mi się żyć.
    Po kolei:
    1.Syn - diabeł wcielony. Młody Michael Myers. Byłem w nim dosłownie zakochany... dopóki nie zyskał minimalnej autonomii. Zawsze starałem się być najlepszym ojcem, przeczytałem setki blogów, dziesiątki książek, ale to jakim jest człowiekiem, jest ponad moją mocą. To nie jest problem wychowawczy, a psychologiczny. Psycholodzy i terapeuci, a nawet psychiatrzy są zgodni w tym, że coś jest nie tak. Tylko nie zbyt wiedzą co. Diagnozy od adhd, aż po groźnie brzmiące terminy medyczne.
    Młody potrafi robić rzeczy, tylko i wyłącznie dlatego, żeby komuś sprawić przykrość. Nawet nie dla zwrócenia na siebie uwagi. TYLKO I WYŁĄCZNIE DLATEGO, żeby sprawić komuś przykrość. Nic nie cieszy go tak bardzo jak czyjeś łzy.
    Wczoraj zniszczył jedną z ostatnich pamiątek po moich zmarłych rodzicach. Wiedział co niszczy, miał tego pełną świadomość. Pierwszy raz w jego obecności, zaszkliły mi się oczy. Ale wiecie co powstrzymało mnie przed wpadnięciem w furię? Pospolity szok, gdy kątem oka, zobaczyłem pełen satysfakcji grymas na jego twarzy, wyglądającej zza futryny.
    Boję się tego dziecka.
    2. Żona - naczelny adwokat Damiena Thorna. Nie zmieniła się. W gruncie rzeczy to nadal wspaniała kobieta, tylko... macierzyństwo zaabsorbowało cały jej urok i energię. Do samego końca wierzy, że "wszystko się samo jakoś ułoży". Ściana od której się odbijam, gdy tylko chcę podjąć jakieś radykalny kroki związane z dzieckiem, jak np. wysłanie go do szkoły dla trudnych dzieci. Nasze małżeństwo już właściwie nie istnieje, to tylko wspólna cela w Alcatraz, w której jeden skazaniec nabawił się syndromu sztokholmskiego, który nadał tor i sens jego życiu.
    Wszystkie urocze, nawet najbardziej prozaiczne małżeńskie interakcje odeszły w cień. Mnie w tym małżeństwie nie ma, ale nie z mojego braku inicjatywy.
    3. Teściowie - Nie, nie pomagają. Dwie godziny raz na miesiąc to dużo z ich strony. Wiecie co jest najzabawniejsze? Faktycznie sprzedali dom i przeprowadzili się do naszej okolicy, ale chyba po to, żeby wbijać mi szpilki. Umyli ręce tak szybko jak zaczęły się problemy, a złamane deklaracje, racjonalizują nazywaniem mnie beznadziejnym ojcem. Trochę jak z tym słynnym memen z Manrayem i Patrykiem, mając przed oczami stos kartek od psychologów i psychiatrów, stwierdzają "tak, to wina twojego chujowego wychowania".
    4. Ja - jestem wrakiem człowieka. Czuję ogromną odpowiedzialność, wręcz presję. Dzieci kosztują, wiadomo, ale pamiętam, że srogo się zdziwiłem, kiedy okazało się, że regularna nadwyżka finansowa to właściwie kropla w morzu. Teraz, kiedy rozbijamy się z młodym o kliniki i gabinety, a On sam, jako nastolatek ma większe potrzeby to już w ogóle. Wcześniej 6 dni w tygodniu wystarczało, by względnie spiąć domowy budżet, teraz zaczynają pojawiać się luki i niezbyt mam na to wszystko pomysł. To znaczy, pomysł oczywiście mam, ale to już byłoby poziom niżej niż chłop pańszczyźniany.
    Najgorsze jest to, że nie chodzi o finanse. To, że niejako wmanewrowano mnie w "tacierzyństwo", nie traktuję jako wymówkę. Nienawidzę ich, kurwa wszystkich, ale umywając ręce, nie mógłbym spojrzeć w lustro. W głębi duszy wiem, że muszę to wszystko jakoś ciągnąć do przodu.
    Wiecie... może zabrzmię jak skurwiel roku, ale brak długoterminowych zobowiązań finansowych (miałem szczęście odziedziczyć mieszkanie i zawsze wzbraniałem się przed kredytami), zrodził w mojej głowie plan. Do niedawna było to luźna myśl, ale teraz jest planem, który zamierzam zrealizować. Młody skończy 18 lat, a ja rozwiodę się z żoną i zniknę. Mogę im nawet oddać wszystko. Mieszkanie, samochód, buty. Nie będę miał NIC, ale wreszcie będę szczęśliwy. Nie wiem co ze sobą zrobię, ale wiem, że będę dzięki temu wolny i szczęśliwy, jakbym zrzucił kajdany.

    #przemyslenia #malzenstwo #zwiazki #zalesie i na Boga #antynatalizm

    Chcę spierdolić, ale nie mógłbym spojrzeć w lustro.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #6175c96b1cf2db000bbe26d6
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ciekawy jestem w jakim stopniu o ile można to określić, psychika twojego syna ukształtowała się przez zachowanie twoje i twojej żony. Nawet relacja między wami ma tu ogromne znaczenie. Lepiej odejdź teraz, im wcześniej tym lepiej. Ja cię mogę ocenić tylko z perspektywy dziecka, którego ojciec był całe życie egoistą - im wcześniej odejdziesz tym lepiej, bo twoja frustracja bardzo niszczy domowe "ognisko" - możesz nawet nie być tego świadomym. PS. po takiej akcji (niszczenie rzeczy lub sprawianie bólu dla przyjemności) nie miał bym oporów żeby dać po dupie kaszojadowi, oczywiście z tłumaczeniem dlaczego tak się stało. Tak, tak wiem zaraz zjedzą mnie ludzie, którzy nie popierają takiego "karcenia"... Gońcie się pokaż całość

    • więcej komentarzy (68)

  •  

    Polski film który warto obejrzeć? Poza EMc2, Chłopaki nie płaczą, Killer 1 i 2. Klimat może być podobny :) Nie wiem, pitbull jakiś? Jestem otwarty na propozycje, nie musi to być ambitne kino.

    #filmy

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ostatnio przespałem się z znajoma która podobała mi się od dawna oraz zbliżaliśmy się do siebie od dawna, wyznałem jej co czuję. Ona stwierdziła, że nie jest gotowa na związek, ale też chce utrzymać nasze dotychczasowe relacje. Nie było to dla mnie większym problem, lecz co chwilę mnie kusi i uwodzi, wręcz bawi się moimi uczuciami po czym mówi, że chce napisać do byłego i czy uważam, że to dobrym pomysł. Jak można być tak pustą laska, bawić się ludzkimi emocjami i co gorsza jak ja mogę być takim debilem zakochanym w niej i nie potrafiący zerwać tej chorej relacji. Niszczy mnie od środka. #zwiazki #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #617312fc820612000addc0fc
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    ZAMKNIJCIE W KOŃCU TE CHOLERNE LASY PRZED GRZYBIARZAMI

    #koronawirus #covid19

  •  

    Boje się uprawiać seksu bo gumka może pęknąć a ja zarabiam tylko 4 k póki co na rękę więc bym musiał płacić alimenty. Dlatego podnoszę kwalifikacje żeby zarabiać kiedyś co najmniej dwa razy tyle żeby starczyło na ewentualne alimenty na bękarta.
    #takaprawda #pracbaza #zalesie

    •  

      @Annonekk: pamiętam jak lata temu rozmawiałem z koleżanką (były to czasy nastoletnie, albo wczesne 20te) i początki "współżycia" u wszystkich. Ona ze swoim chłopem wtedy stosowali... Uwaga: ona brała tabletki + on w prezerwatywie + on wyskakiwał przed końcem... Także ten, jak nie chcesz dziecka to tak zróbcie( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    W sobotę mam rocznicę z niebieskim i chcę go zabrać do kina. Tylko właśnie... Doradźcie
    Furioza czy Diuna?
    Głosowanie w komentarzach
    #film #filmy #kino #kiciochpyta

  •  

    #rozdajo #chwalesie

    Mirki i Mirabelki. Jestem z Wami od prawie już 13 lat. Udzielałem się raz więcej, raz mniej, ale na pewno Wypok jest ważnym elementem, wieczornego lenia przed komputerem.

    Ogólnie pracuję w branży HoReCa w małej, ale pięknej miejscowości w Małopolsce - w Bobowej. Prowadzimy restaurację, hotel, organizujemy wesela, chrzciny itd. Dodatkowo produkujemy pierogi i sprzedajemy je w okolicznych sklepach.

    W trakcie pandemii i lockdownu padł pomysł sklepu internetowego z naszymi pierogami. Dostarczanymi do paczkomatów. Pakowanych w atmosferze ochronnej. Fajnych i smacznych. Mieliśmy sprzęt, zasoby i chęci aby to zrobić. Zanim postawiliśmy sklep, zrobiliśmy zdjęcia itd, przetestowaliśmy wszystko, to nas znów otwarli i zaczęła się ostra praca z weselami. Dlatego sklep odpaliliśmy dopiero teraz.

    I z racji tego, że społeczność wykopu jest bardzo bliska mojemu sercu, chciałem rozlosować wśród pulsujących 10 kodów rabatowych do naszego sklepu. Kod rabatowy oczywiście rabatuje 100%, więc płacicie okrągłe 0zł. Kod obowiązuje na zakup 1 dużego boxa (u nas jest to 8 paczek pierogów).

    Losowanie 24.10.2021 o godzinie 22.00.

    Nie wiem czy powinienem podawać adres sklepu czy nie - ale najwyżej Szanowny Wszystkowiedzący Umiłowany Pan/Pani Admin II Litościwy usunie - https://sklep.pierogibobowskie.pl

    Pozdrawiam Was Mirki!
    Marcin Szczepanek
    pokaż całość

    źródło: Ostoja_Pierogi z Wołowiną_21.jpg

  •  

    Mircy z pod tagów #jdg #programista15k #leasing pytanko:

    Znudziło mi się już jeżdżenie 10-letnią marką premium 乁(⫑ᴥ⫒)ㄏno i chciałbym sobie trochę kosztów pogenerować do działalności. Myślałem nad leasingiem auta bez wykupu, z niskim wkładem własnym, pewnie na 36msc. Wpadła mi w oko Skoda Kodiaq, bo akurat potrzebuje większego auta.

    Skorzystałem z kalkulatora Skody: https://www.skoda-auto.pl/oferta/leasing (Leasing niskich rat) i +/- wyszła mi miesięczna rata w zależności od wersji 900-1200zł.

    Właściwe pytania:
    - Czy ktoś tutaj ma doświadczenia z tym leasingiem? Ile ostatecznie +/- mogłaby wynieść taka rata jeśli uwzględnimy inne opłaty dodatkowe? Ubezpieczenia itp?
    - Czy trudno jest w praktyce odsprzedać cesje na takie auto? (w razie spierdolki gdyby polska pod rządami ***** *** zaczęła przypominać Białoruś)

    Pozdro i z fartem! ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚
    pokaż całość

    źródło: nowoczesnaflota.pl

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cegiełka od matki-polki na temat #demografia i niskiej dzietności w Polsce

    Wiecie co jest jednym z powodów, o których właściwie się nie mówi, dlaczego kobiety nie rodzą kolejnych dzieci? Mają dość pod kątem zdrowotnym po pierwszym dziecku.

    Opieka w ciąży - jesteś chodzącym inkubatorem, leków teoretycznie dozwolonych ciężko się doprosić, 7-dniowa dostępność do wizyt do specjalistów dla ciężarnych to często fikcja i pobożne życzenie, cierp.
    Poród - zwlekanie z cesarkami do ostatniej chwili, bo za poród siłami natury więcej NFZ płaci (taka "walka" z nieuczciwymi cesarkami). Dziecko niedotlenione, matka pokiereszowana, cierp.
    Opieka poporodowa - jesteś chodzącym bufetem, Twój ogólny stan zdrowia dla położnych i neonatologów to sprawa dziesięciorzędna, cierp.
    Leczenie powikłań poporodowych - i to jest kochani moi hit. Jak kobieta po porodzie idzie do ginekologa, ortopedy lub chirurga z przypadłościami, które wychodzą dopiero kilka tygodni po porodzie (a takie są), to słyszy, że tak po prostu już jest - żadnej rehabilitacji, żadnych leków na złagodzenie bólu, żadnych wskazówek, co może zrobić, by sobie ulżyć, cierp.

    Nie jestem jedyna - wiele koleżanek miało takie przejścia i z kobiet, które marzyły o 2-3 dzieci, ewoluowały w matki jedynaków, bo nie uśmiecha się im przechodzenie przez to samo po raz drugi, tylko gorszy, bo już z jednym wymagającym ich uwagi i sił dzieckiem na świecie.

    Pozdrawiam cieplutko

    #ciaza #porod #rodzina #medycyna #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #616de7a6820612000add4491
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Leszcz_Bagienny
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    heh... po latach kupowania perfum w FM stwierdziłem, że kupię sobie "oryginały" dwóch zapachów, które najbardziej lubię mianowicie FM52 czyli Boss- Hugo boss i FM300 - Dior Home Sport (swoją drogą BYL zarąbisty w połączeniu z dymem papierosowym kiedy jeszcze paliłem, jak przestałem to trochę gorzej) i co? i gów** (╯°□°)╯︵ ┻━┻ te cholerstwa są drogie! Chyba jednak wstrzymam się jeszcze z zakupem( ͡° ͜ʖ ͡°) #perfumy
    Może wiecie co jest podobne do Dior Home Sport i nie kosztuje majątku?
    pokaż całość

  •  

    jest mi przykro, że w wieku 25 lat nie chce mi się już nic, dobija mnie myśl że będę pracować jeszcze ~40 lat. chciałbym sobie po prostu żyć, po swojemu

    #zalesie #pracbaza

  •  

    kiedy zastanawiasz się czemu co tydzień Winsomegirl co tydzień postuje pod #pijzwykopem razem z #samotnosc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: doris.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czołem mirki,
    Z tej strony mirabelka, mam konto, ale piszę w anonimowych bo to dość osobista sprawa.
    Mam problem z niebieskim, on 32 lvl, ja 31 lvl. Sprawa dość złożona, ale postaram się pisać w miarę zwięźle :).
    Piszę z tym tutaj, bo nie mam za bardzo przyjaciół wśród niebieskich pasków, a myślę, że ich opinia może być tu bardzo pomocna.
    Mój problem polega na tym, że chciałabym znaleźć sposób, żeby jakby to powiedzieć ''bardziej otworzyć'' mojego partnera.
    Poznaliśmy się około rok temu na siłowni (wiem, były to czasy covidowe, ale siłownia działała ''incognito'' :) ). Najzwyczajniej w świecie wpadł mi w oko, a że obydwoje przychodziliśmy na siłownie punktualnie o 6-tej rano i prawie nie było ludzi to jakoś tak zagadałam(wiem, wiem dziewczyny same tego nie robią, ale ja widocznie tak, a poza tym to no tak bardzo wpisywał/nadal wpisuje się w mój męski typ urody, no że po prostu zdecydowałam się to zrobić). Od razu uprzedzam, że raczej jestem atrakcyjna, co już nie raz słyszałam od ludzi dookoła, poza tym nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania. Dodatkowo dbam o siebie (patrz wyżej - siłownia), także myślę, że jest ok. Pamiętam, że jak pierwszy raz się do niego odezwałam to aż uderzył mnie jego spokój. Wiele razy już miałam tak, że jak poznawałam jakichś niebieskich pasków to byli zestresowani, albo bardzo chcieli zrobić dobre wrażenie i wychodziło niezręcznie, a on po prostu spokojnie nawiązał rozmowę, bez żadnej presji, tak jakby rozmawiał z jakimś kumplem. Niemniej z rozmowy w sumie nic nie wyniknęło, mnie jego postawa trochę zbiła z tropu (pomyślałam, że pewnie taki fajny facet to zajęty, albo może gej (tak wiem to powierzchowne, no ale tak sobie dywagowałam)) no i nasza pierwsza rozmowa zakończyła się tym, że powiedział, że kończy mu się przerwa pomiędzy seriami i, że do zobaczenia później.
    Następnego dnia też coś tam zagadałam, już po treningu, żeby mu nie przeszkadzać, no ale rozmowa przebiegła bardzo formalnie i się pożegnaliśmy. Myślałam sobie, że nie wiem, może daję niewyraźne sygnały ( ͡° ͜ʖ ͡°), albo coś podobnego i w sumie nie wiedziałam co myśleć. Kolejnego dnia ku mojemu zdziwieniu, czekał na mnie po skończonym treningu przed siłownią i jakby gdyby nigdy nic z przytłaczającym wręcz spokojem powiedział, że wydaje mu się, że odbiera sygnały zainteresowania z mojej strony, i że jeżeli dobrze mu się wydaje, to idzie w sobotę wieczorem (to był piątek) na jakąś wystawę sztuki i czy chcę dołączyć. Muszę przyznać, że nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz mnie tak zamurowało jak wtedy. No ale szybko się otrząsnęłam i oczywiście się zgodziłam.
    Wracając do meritum, wydarzenia te miały miejsce około rok temu, od około 10 miesięcy jesteśmy razem, a około 5 miesięcy temu wprowadziłam się do niebieskiego. I na czym teraz polega problem, otóż mam problem z przeniesieniem naszej relacji na jakiś bardziej emocjonalny poziom, chodzi mi o to, że niebieski jest niesamowitym introwertykiem (co podejrzewałam to już od początku znajomości, ale skala tego chyba mnie przytłacza). Mam takie wrażenie, że życie niebieskiego ze mną czy beze mnie byłoby CAŁKOWICIE takie samo. Przytoczę teraz kilka z bardzo wielu przykładów, takich które mnie najbardziej uderza/uderzyło:
    1. Niebieski ma tak dokładnie zaplanowany dzień, że czuję się trochę jak punkt jego grafiku. Wstaje codziennie o 5-tej rano, jedzie na siłownie, potem praca, potem medytacja, dokształcanie samego siebie, lektura dla relaksu i dopiero około 20 ma tak 2-3 godziny dla mnie, bo przed 23 idzie spać. Nie ma z nim sensu nawet poruszać kwestii zmian w grafiku, jak na samym początku znajomości chciałam coś zrobić z nim w czasie jego innych zajęć, to powiedział, że czas na inne sprawy ma w sobotę i niedzielę.
    2. Takie proste sprawy domowe jak gotowanie i sprzątanie, ogólnie wszystko, bo prasowanie, pranie też, no wszystko robi sam. Nie mówię, że mi to przeszkadza, bo jestem wręcz zdumiona jak dobrze radzi sobie w kuchni (co prawda przepisy bierze z internetu), no ale sama jego organizacja(robienie między innymi posiłków na kilka dni, żeby nie tracić czasu) jest godna podziwu. Jednak czasem proponuję, że może byśmy razem przygotowali jakąś romantyczną kolację, no wiecie jak to robią pary, to zasadniczo wygląda to tak, że on robi wszystko, tylko że część czynności moimi rękoma - tłumaczy mi dokładnie co mam robić i kiedy.
    Raz popruła mu się jakaś koszulka czy coś, to zaproponowałam, że mu zszyję, bo dobrze to robię, to powiedział, że nie jest to konieczne, po czym poszedł do piwnicy, przyniósł maszynę do szycia (nie miałam pojęcia, że ma) i ją zszył.
    3. Nie ma on w ogóle znajomych i nie utrzymuje na co dzień kontaktu z rodziną. Ten punkt w sumie najbardziej mnie martwi. Nie ma facebooka, ani żadnych kont społecznościowych. Z nikim nie utrzymuje kontaktu. Pytałam go dlaczego, to spławił mnie odpowiedzią, że wszystkie jego znajomości rozpadły się z biegiem lat, a o rodzinie nie chciał rozmawiać. Raz podejrzałam, jak przyszedł do niego sms (od jakiegoś faceta, uprzedzam) czy wreszcie da się wieczorem wyciągnąć na wyjście do pubu, no ale chyba się nie dał, bo nigdzie nie poszedł.
    W wakacje miała miejsce sytuacja, która bardzo mnie uderzyła, a mianowicie niebieski powiedział mi, że idzie na ślub jakiegoś kuzyna. Bardzo się ucieszyłam, bo pomyślałam, że to będzie dobra okazja żeby poznać jego rodzinę, jednak i tym razem niebieski mnie zaskoczył , bo powiedział że na ślub idzie, ale na wesele nie. Zapytałam się dlaczego, to powiedział, że nie lubi imprez (jakoś mnie to nie zdziwiło). No ale stwierdziłam, że z nim pójdę. No i poszliśmy, liczyłam, że skoro to kuzyn, to może gdzieś tam spotkam rodziców niebieskiego, ale nic takiego nie miało miejsca. Usiedliśmy gdzieś z tyłu w kościele, niebieski nic nie mówił przez całą ceremonię, kilku osobom tylko odpowiedział dzień dobry, życzył nowożeńcom wszystkiego dobrego na nowej drodze życia, dał kopertę i pojechaliśmy do domu. Dziwne było też to, że jego kuzyn w ogóle nie był zdziwiony tym, że nie idziemy na wesele i w ogóle tak chłodno zamienił dwa słowa z niebieskim, że to aż było dziwne. Swoją drogą pytałam się niebieskiego ile włożyć do koperty, to powiedział, że nic bo to jego rodzina. Odpowiedziałam, że no tak, ale idziemy chyba jako para to powiedział, że on tylko daje pieniądze do koperty i koniec tematu. Notabene włożył tam, o ile dobrze dostrzegłam koło 2000 zł, co jest kompletnym absurdem dla mnie.
    Jak raz zapytałam się go, czy w weekend mogliby przyjść do nas moi znajomi (4 przyjaciółki, jedna z mężem, druga z narzeczonym ) to powiedział, że nie ma problemu. Ucieszyłam się, bo dziewczyny już od dawna mówiły, że chciałyby go poznać, na to on powiedział, że nie ma problemu, aczkolwiek jego nie będzie, bo nie lubi posiadówek i sobie na dwa dni wyjedzie, bo akurat coś planował. Normalnie mnie rozłożył na łopatki tym.
    4. Kolejna kwestią jest jego praca/zarobki. Znamy się już około roku, a ja kompletnie nie mam pojęcia czym on się zajmuje, wiem tylko, że dobrze zarabia, a przynajmniej wnioskuję to po jego stylu życia( o tym później), no ale nie mam pojęcia co robi. Jak chciałam jak człowiek z nim o tym porozmawiać, to momentalnie ucinał temat mówiąc, że nie łączy życia prywatnego z zawodowym. Pracuje codziennie od około 0830 do 1730, jak pracuje z domu to dosłownie zamyka się w gabinecie na klucz i wychodzi tylko do toalety i na półgodzinną przerwę na obiad, a jak pracuje poza domem, no to autentycznie wyłącza telefon prywatny i nie mogę się do niego dodzwonić (juz teraz wiem i nawet nie próbuję). Jest to dla mnie kompletny absurd, że osoby w związku nie wiedzą, co robi partner, no bo nawet koleżanki się mnie pytają co robi mój facet, to nie jestem w stanie im odpowiedzieć i zaczynają się jakieś żarty, że może jest jakimś mordercą na zlecenie albo coś.
    5. Odnośnie zarobków, to nie mam pojęcia ile zarabia, ale tak, pomysł przeprowadzki do niego wyszedł z mojej inicjatywy, po prostu widywaliśmy się wieczorami w tygodniu w jego mieszkaniu i w weekendy i z czasem zapytałam, czy może nie chciałby zamieszkać razem, bo tak to płacimy za wynajem dwóch mieszkań, a mieszkanie, które on wynajmuje jest naprawdę duże i w zupełności wystarczy na dwie osoby. Powiedział, że potrzebuje dzień do namysłu i następnego dnia oznajmił, że się zgada. No tylko, że w praktyce wygląda to tak, że on w całości płaci za wynajem mieszkania, opłaty i zakupy i czuję się de facto, jakbym była jego córką, a on mnie utrzymywał. Jeżeli gdzieś wyjdziemy (w sumie to nawet regularnie to robimy, no ale oczywiście tylko w weekendy, bo wtedy ma na to czas) to on zawsze za wszystko płaci. Raz się wkurzyłam, no bo kurczę ja też nawet dobrze zarabiam (około 5000 netto, miasto wojewódzkie) i jak byliśmy w restauracji i przyszła Pani z rachunkiem to szybko wyjęłam kartę i powiedziałam, że ja płacę (wiem, może to dziecinne, ale nie widziałam innego sposobu) to dosłownie nie wykonał żadnej reakcji, ale gdy wyszliśmy na zewnątrz to spojrzał mi głęboko w oczy i spokojnie powiedział, że widzi i rozumie moją frustrację, ale chce żebym już nigdy więcej się tak nie zachowała i skończył rozmowę.
    6. Kolejną rzeczą, która utwierdza mnie w przekonaniu, że jego życie beze mnie wyglądałoby zupełnie tak samo jest jego absolutny brak zazdrości. Wiem, że może teraz brzmię jak typowa polka, no ale z czasem to ja zaczynam się zastanawiać. Jak już wspomniałam poznaliśmy się na siłowni. Od naszego spotkania nic się nie zmieniło i nadal chodzimy codziennie (bez weekendów) na siłownie na 6 rano, tylko że teraz jeździmy razem. No ale oczywiście niebieski ćwiczy absolutnie osobno. No i jakiś czas temu zaczął przychodzić rano na siłownie jakiś facet i zaczął wykazywać mną zainteresowanie (domyślam się, że nie ma pojęcia, że mój niebieski to mój niebieski bo nie widzi jak przyjeżdżamy ani odjeżdżamy razem, a jak już wspomniałam poza tym na siłowni z niebieskim ani na sekunde nie jesteśmy razem) no i zagaduje mnie czasami, nie żeby jakoś nachalnie, dlatego nie będę mu krzyczeć w twarz, że mam faceta bo nie chce wyjść na idiotkę, no ale od czasu do czasu widać, że delikatnie flirtuje. A mój niebieski kompletnie to ignoruje, jakby tego faceta w ogóle nie zauważał, po skończonym treningu o 0710 (on ustalił dokładną godzinę) jesteśmy w samochodzie i jedziemy do domu.
    Ostatnio chciałam się w piątek zrelaksować, bo miałam cięższy okres w pracy i postanowiłam pójść z dziewczynami na kluby trochę potańczyć. Myślałam, że niebieski będzie miał jakieś obiekcje, a tymczasem to chyba gdybym mu nie powiedziała, że wychodzę wieczorem, to nawet nie zwróciłby na to uwagi :(. Musiał widzieć, że się maluję, prasuję sukienkę itp, a tymczasem jak już byłam całkowicie gotowa to już sama z siebie poszłam mu powiedzieć, że wychodzę na miasto (nawet nie mówiłam gdzie) to powiedział tylko, że jakbym wróciła gdzieś w nocy to żebym starała się go nie obudzić, bo wstaje o 5-tej rano ( w sobotę tak na marginesie) bo jedzie do myjni. Jak to w klubie po paru drinkach wszystkie dziewczyny zaczęły mówić, jak to ich niebiescy się dopytywali gdzie idą, z kim idą o której wrócą, to aż mi się smutno zrobiło.
    7. Kolejną sprawą jest wiedza, a ogólnie poziom inteligencji mojego niebieskiego. Jest wręcz dla mnie aż trochę przerażający. Nie mówię, że jest chodzącą encyklopedią, ale potrafi rzeczowo i z sensem wypowiedzieć się na tak wiele tematów, że aż nie mogę w to uwierzyć, a jak czegoś nie wie, to zapisuje sobie w notesie, żeby w czasie wolnym to sprawdzić. W wakacje chciałam gdzieś pojechać, więc z niebieskim pojechaliśmy na tydzień do Paryża. Oczywiście on sam za wszystko zapłacił, już mi się ciśnienie podnosi jak o tym piszę. No i jak byliśmy na miejscu to liczyłam na taki fajny romantyczny, trochę spontaniczny wyjazd do Paryża, a tymczasem niebieski wszystko dokładnie zaplanował, a dodatkowo no on normalnie przygotował się merytorycznie do tego wyjazdu. Jak odhaczaliśmy kolejne przystanki na jego liście to on za każdym razem opowiadał mi historie i anegdoty z danym miejscem, a jak byliśmy w Luwrze (niebieski jest miłośnikiem szeroko pojętej sztuki) to obok nas stanęli jacyś Polacy i jak niebieski opowiadał mi o jakimś obrazie, to tak im się spodobało, że towarzyszyli nam do końca dnia :). Oczywiście nie mam prawa narzekać, bo dzięki jego przygotowaniu w ciągu tygodnia pewnie zobaczyłam i dowiedziałam się o Paryżu więcej, niż sama przez miesiąc pobytu tam, no ale nie wiem, jakoś czułam troszeczkę rozczarowanie po wyjeździe.
    8. Następną rzeczą jest to, ze niebieski nigdy, ale to absolutnie nigdy nie denerwuje się, nie podnosi głosu, no ja mam czasami wrażenie że on nie odczuwa żadnych emocji, ani pozytywnych, ani negatywnych. Prawie całkowicie się nie uśmiecha, a żeby się tak po prostu śmiał, to chyba nie pamiętam. Jak raz oglądaliśmy komedię jakąś i była zabawna scena to jak się skończyła to on po prostu powiedział, że to była bardzo zabawna scena.
    Nigdy, ale to nigdy się nie kłócimy. On po prostu ma coś takiego w swoim głosie i spojrzeniu, że mnie po prostu uspokaja i nie mam ochoty się z nim sprzeczać. Oczywiście są sytuacje, że mamy odmienne zdanie, to niebeski zawsze wtedy mówi tą swoją kwestię '' jeżeli przedstawisz mi argumenty, za swoim stanowiskiem to zmienię zdanie'', no i ja wtedy wymiękam i mówię mu, że okej żeby robił jak uważa. Aczkolwiek muszę przyznać, że raz dyskutowaliśmy o kupnie czegoś do kuchni i nie chciałam dać za wygraną, zaczęłam mu argumentować swoje zdanie i przyznał mi rację ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Ostatnio mieliśmy taką sytuację, że jakaś kobieta wyjechała z podporządkowanej i uderzyła niebieskiego lekko w prawy bok. Niebieski nic kompletnie nie powiedział, żadnego ''kur*a'' ani nic, jak to robili moi poprzedni faceci w takich powiedzmy stresujących sytuacjach tylko zjechał spokojnie na pobocze, zapytał czy coś mi się stało po czym powiedział, że jeżeli chcę to mogę wyjść z samochodu i pójść z nim porozmawiać z tamtą kobietą. No to wyszłam, ale tylko stałam z boku i słuchałam. Kobieta (w sumie dziewczyna na oko 20 lat) cała roztrzęsiona, prawie w płacz, że ona nie zauważyła znaku ustąpienia pierwszeństwa i, że ojciec ją zabije bo to Jego samochód. Niebieski powiedział jej na spokojnie, żeby wykręciła telefon do ojca i dała mu telefon. Ona w ogóle nie dyskutowała tylko zrobiła co niebieski chciał i w sumie niebieski wszystko dogadał z ojcem przez telefon, a ona tylko podpisała się pod protokołem (swoją drogą niebieski wozi w samochodzie plik dokumentów do wypełnienia na wypadek stłuczki/wypadku, gdzie to był jego pierwszy w życiu). Wracając do domu niebieski tylko chwalił ojca dziewczyny, że bardzo pragmatycznie wykupił ubezpieczenie na samochód z opcją, że na wypadek stłuczki z jego winy nie wzrośnie następna rata.

    No i problem mirki polega na tym, że ja nie wiem, czy jest sens żyć w takim związku. Żeby nie było starałam się już nie raz rozmawiać z niebieskim na temat jego charakteru czy stosunku do mnie, to po prostu odpowiada, że on taki już jest. Ja naprawdę bardzo go kocham( jestem w stanie powiedzieć to już po takim relatywnie krótkim okresie trwania związku) pomimo tego, że bardzo różni się od moich poprzednich partnerów. Niemniej ciężko mi sobie wyobrazić dalsze życie z kimś tak wyobcowanym. Na moje delikatne sugestie nt przyszłości, zakładania rodziny to odpowiada, że dzieci mieć na 100 % nie chce (mówi, że to jego decyzja, nie podaje powodu) i ślubu też nie chce brać.
    Ja już sama nie wiem co myśleć, naprawdę nie mam się obiektywnie o co przyczepić do niebieskiego, bo jest niesamowicie zaradny życiowo, elokwentny i po prostu czuję się przy nim wbrew pozorom kochana i bardzo bezpieczna, no ale z drugiej strony boję się żyć u boku kogoś tak, nie wiem jak to ująć, mało wylewnego i skrytego.
    Co o tym myślicie mirki/mirabelki, miał ktoś styczność z podobnym przypadkiem, jakieś porady? Będę wdzięczna za choćby drobne wskazówki.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #6166e776820612000adc8fb4
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Leszcz_Bagienny
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    dlaczego tak dużo chłopów jak usłyszy, że baba ma 16, albo nawet 17 lat to ucieka, bo się boi oskarżenia o pedofilię
    przecież wiek zgody to 15 lat
    dałna mają czy jak?
    #pytanie #prawo

  •  

    gdzie mozna znalezc chlopaka i co zrobic zeby takowi sie mna interesowali?? wiem, ze pewnie wiele osob stad mnie teraz zjedzie jak psa, ale no jak widac nie kazda rozowa ma sznur kandydatow. w liceum mialam 3 chlopakow w klasie, na stydiach na 60 dziewczyn mam 10 chlopakow(caly moj wydzial jest raczej damski)
    wiec ja sie pytam gdzie oprocz tindera, na ktorym nie chce nikogo poznawac, bo nie chce relacji internetowych itd, tylko baddziej naturalnych warunkow xd
    mialam w zyciu raz chlopaka poznanego przez internet, na grupce na fb. staram sie byc dosc otwarta osoba, chodze na imprezy ze znajomymi, ale mezczyzni traktuja mnie zawsze jako taka kolezanke…
    uprzedzajac, mam bmi w normie i nie uwazam sie za brzydka, w zyciu wiele razy slyszalam ze jestem ladna i mam ciekawa urode, jestem zadbana. co robie nie tak?
    gdzie realnie jest szansa poznac niebieskiego?
    #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #randki #tinder
    pokaż całość

  •  

    Witajcie kochani po długim czasie na #nowomowajehowych! Nie zapomniałam o tym tagu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Szczerze powiem, że najpierw zwyczajnie miałam mało czasu przez pracę, której w sezonie letnim mam więcej, potem byłam na wakacjach, potem znowu pracowałam, potem znowu byłam na wakacjach, a potem mi się nie chciało i jeszcze do tego byłam trochę zmęczona tematem Świadków Jehowy. Z tego ostatniego względu wpisy nie będą już robione co tydzień, tak jak wcześniej, mimo, że mają dla mnie w pewnym sensie działanie terapeutyczne, a tak się składa, że dobra terapia to taka, która męczy i wymaga wysiłku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wprawdzie w poprzednim wpisie obiecałam, że następny wpis będzie o wykluczeniu i jego konsekwencjach, ale minęło 5 miesięcy i wolę dzisiaj podjąć łatwiejszy do przedstawienia temat, który z pewnością też może Was zaciekawić. O wykluczeniu sobie popiszemy kiedy indziej, dzisiaj spełnię prośbę z komentarza, bo obiecałam, że jak Wam przyjdzie coś do głowy, o czym mogę napisać, to to zrobię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kiedyś, pod pewnym wpisem na tym tagu, dostałam prośbę od @agatka666, by zrobić wpis o tematyce miłości, związków i seksu u Świadków Jehowy. No to jedziemy.

    Małżeństwo u ŚJ jest nierozerwalne. Kandydata na współmałżonka miłuje się przede wszystkim za jego osobowość duchową, związaną oczywiście jedynie z religią ŚJ, żadną inną. Najlepsza osoba to taka, która angażuje się w obowiązki tej religii i dla której Bóg Jehowa jest zawsze na pierwszym miejscu w życiu. Cechy charakteru i osobowość to dopiero drugorzędna kategoria, jednak muszę one być powiązane z tym, jak ma wyglądać życie przykładnego chrześcijanina (przykładnego Świadka Jehowy).

    U Świadków Jehowy chodzenie na randki jest dopuszczalne dopiero wtedy, gdy jest się w wieku zbliżonym do bycia gotowym do zawarcia małżeństwa. Gdy jakaś para chodzi na randki wcześniej, na przykład w okresie liceum, to jest to trochę piętnowane w zborze, bywa, że starsi zboru na indywidualnych spotkaniach próbują przekonać takie młode osoby do tego, aby teraz nie były w związku, tylko poczekały, aż będą gotowe do zawarcia małżeństwa. Często mawiają wtedy "przecież jak się kochacie, to co zaszkodzi poczekać parę lat?" i wyciągają przed takim gagatkiem Biblię, aby omówić przykład Józefa, który czekał na Rachelę łącznie 14 lat i odczytują:

    Jakub służył (...) lat za Rachelę, ale w jego oczach były one jakby kilkoma dniami z powodu miłości do niej.
    (jak jesteście ciekawi jak Jakub został zrobiony w uja, że musiał aż 14 lat czekać na zawarcie związku z ukochaną, to polecam przeczytać Rodzaju 29:16-30, tak na marginesie, bo nie będę teraz tu tego omawiać)

    Świadek Jehowy, niezależnie, czy młody, czy starszy, może być w związku tylko z osobą płci przeciwnej, która też jest Świadkiem Jehowy (homoseksualizm jest niedopuszczalny, jeżeli jakiś ŚJ odczuwa pociąg seksualny do osób tej samej płci, to może zmusić się do związku z osobą płci przeciwnej, albo całe życie być samotny). Gdy ktoś spotyka się z osobą, która nie należy do tej religii, to również ma spotkania ze starszymi i ma wmawiane, jakie to niewłaściwe i jakie zagrożenia czyhają na tą osobę, gdy "wprzęga się w nierówne jarzmo z niewierzącym".

    Generalnie nie ma tam czegoś takiego, jak bycie w związku w celu poznawania się. Jak to parę razy tam usłyszałam, "nie ma czegoś takiego jak chodzenie ze sobą przed ślubem, to jest łażenie i jest pozbawione sensu, bo niekoniecznie prowadzi do małżeństwa". Idealny scenariusz do rozpoczęcia związku to:

    Dojrzały duchowo mężczyzna, angażujący się w sprawy zborowe zauważa w swoim, bądź innym zborze dojrzałą duchowo kobietę i obserwuje ją, czy odpowiednio angażuje się ona w obowiązki Świadka Jehowy. Widuje ją na spotkaniach towarzyskich z innymi Świadkami Jehowy, umawia się z nią do służby (na chodzenie po domach) i w ten sposób ją poznaje. Nie widują się sam na sam, nawet w miejscach publicznych, poza służbą oczywiście, bo nie ma takiej potrzeby przed zaręczynami. Jeżeli stwierdzi, że ta kobieta mu odpowiada, to proponuje oficjalną RANDKĘ, na której się jej oświadcza (nie zawsze z pierścionkiem, zdarza się, że pierścionek załatwia później). Randka musi odbyć się w miejscu publicznym - na spacerze, w restauracji, w parku, na zborowym wyjeździe.

    Gdy już są zaręczeni, to mogą spotykać się sam na sam, ale tylko w miejscach publicznych. To jest już etap, w którym mogą sobie pozwolić na kontakt fizyczny - tylko przytulanie i całowanie, z tym, że te pocałunki nie mogą być zbyt namiętne, żeby przypadkiem za bardzo się nie podniecili i nie dali ujścia seksualnemu napięciu w postaci masturbacji w domowym zaciszu, czy co gorsza, współżycia przed ślubem. Tak, Świadkom Jehowy nie wolno się nawet masturbować.

    Ale wróćmy do naszej idealnej, świadkowej pary. Są zaręczeni, chodzą na randki, przytulają się, jakieś małe buzi, trzymają za rękę. Przygotowują się do ślubu, najlepiej jak najszybszego, żeby nie zgrzeszyć, bo jak wiemy, niezaspokajanie potrzeb seksualnych prowadzi do frustracji. Biorą ślub jedynie cywilny (kościelny przecież w ogóle nie wchodzi w grę), jak chcą, to robią wesele. Mogą w końcu całować się namiętnie i kochać ze sobą. Jak zechcą to zrobią sobie dziecko, a jak nie, to nie. Lepiej jak nie, bo będą mieli więcej czasu na sprawy duchowe.

    Mąż jest panem domu i jego żona ma niewiele do gadania. Musi mu być posłuszna i we wszystkim mu podporządkowana. Musi go wspierać w jego decyzjach, nawet wtedy, gdyby chciała podjąć inną. Co prawda może się z nim podzielić swoimi obawami i powiedzieć swoje zdanie, ale co z tego, skoro i tak musi dostosować się do jego zdania. On co najwyżej może jej zdanie wziąć pod uwagę, ale nie musi. Największym przywilejem dla kobiety, szczególnie żony, jest to, że może usługiwać swojemu mężowi i że może sprzątać kibel na Sali Królestwa (ʘ‿ʘ)

    Oczywiście nie każda praktyka seksualna jest dopuszczalna nawet w małżeństwie. Seks oralny i analny jest pod znakiem zapytania, choć w latach 70 i 80 był w Strażnicy piętnowany, jako praktyka, z której korzystają homoseksualiści, więc jest niedopuszczalne, aby chrześcijanin robił to samo. To może powinni zabronić też przytulania i całowania? Przecież homoseksualiści też okazują sobie tego typu czułość. Pikantniejsze formy bdsm są niedopuszczalne do dziś. Generalnie te 40-50 lat temu wiele małżeństw ucierpiało na tym, że starsi zboru niemal dosłownie zaglądali im do łóżek. W książce "Kryzys Sumienia" napisanej przez byłego członka Ciała Kierowniczego są przykre wzmianki na ten temat, dochodziło do tego, że małżeństwo kończyło się rozwodem, bo na przykład pewien mężczyzna cierpiał z powodu impotencji i nie mógł w żaden sposób zaspokoić potrzeb seksualnych żony (później opiszę jak wygląda rozwód u ŚJ i absurdy z tym związane).

    Wiele osób w tamtym czasie zostało wykluczonych, bądź odeszło z własnej woli, bo ingerencja w tak intymną sferę życia małżeńskiego to była gruba przesada.

    Pornografia i masturbacja są całkowicie niedopuszczalne, niezależnie, czy jest się w związku małżeńskim, czy też nie. Jasne, nikt nikomu kamery nie wstawia do sypialni, jednak są wytyczne, dotyczące tego, że komputer w domu powinien być w miejscu widocznym dla wszystkich domowników ( ͡° ͜ʖ ͡°) poza tym potrafią tak wmawiać i perswadować, że człowiek będzie przekonany, iż naprawdę robi coś koszmarnie złego i sam się przed nimi przyzna.

    W wypadku seksu przed ślubem z partnerem/partnerką dochodzi też aspekt kablowania. Nie ma się pewności, że druga połówka, pełna skruchy, nie pójdzie naskarżyć starszym zboru, co i z kim się robiło. A wykluczenie ma przykre konsekwencje, które kiedyś omówię w innym wpisie.

    Wracam do sprawy rozwodów. Otóż rozwód u ŚJ jest możliwy tylko wtedy, gdy dojdzie do zdrady. Oczywiście zdradzony współmałżonek może wybaczyć i jak choć raz, będąc świadomym wcześniejszej zdrady, zgodzi się na seks z małżonkiem, który zdradził, to już potem nie może się rozwieść z powodu tamtej zdrady, bo pójście do łóżka ją anuluje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jasne, w sumie można się rozwieść z innego powodu, niż zdrada. Ale w oczach zboru i Boga Świadków Jehowy pierwsza żona, czy mąż nadal obowiązuje i nie można poślubić po rozwodzie kogoś innego, bo wtedy to jest cudzołóstwo, nawet, jak się z tą osobą czekało do ślubu, a za cudzołóstwo jest wykluczonko.

    Nieważne, że w pierwszym małżeństwie dochodziło na przykład do przemocy fizycznej, czy psychicznej. Nie możesz, drogi Świadku Jehowy szukać szczęścia z kimś innym, bo liczy się tylko to, że śmiałeś pójść kiedyś do łóżka z pierwszym mężem/pierwszą żoną. I musisz się z tym pogodzić, nawet jak masz spędzić 50 lat życia w samotności. "Przyjaciele" ze zboru i sam Jehowa muszą wystarczyć, a zapewniam, że zazwyczaj, w większości przypadków, nie wystarczą.

    Tak więc ponowne zawarcie związku małżeńskiego jest tylko wtedy, gdy pierwszy współmałżonek dopuści się zdrady, lub gdy umrze, bo śmierć rozwiązuje małżeństwo. Ponowny ślub można też wziąć w wypadku, gdy po rozwodzie z innego powodu, niż zdrada, pierwszy współmałżonek znajdzie sobie kogoś nawet kosztem wykluczenia. Wtedy, nawet, jak kilka lat są po rozwodzie, jest uznawane, że doszło do zdrady i jedna ze stron jest wolna mogąc poślubić kogo zechce, tylko w tej samej religii.

    A Wy, znacie jakieś absurdalne historie miłosne w tej, bądź innych religiach? Zachęcam do podzielenia się w komentarzach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    ------------------
    Nie jestem już Świadkiem Jehowy, odeszłam stamtąd mając 26 lvl (teraz zbliżam się do 30) po 24 latach (moi rodzice zostali ŚJ, gdy miałam 2 latka). Nie wierzę już w ich nauki, odrzuciłam wiarę w osobowego Boga i nie uznaję autorytetu Biblii, jednak będę ją w niektórych wpisach przytaczać, jako dowód na podstawę tego, w co wierzą ŚJ.

    #nowomowajehowych #swiadkowiejehowy #religia #sekta i pozwolę sobie nawet na #gruparatowaniapoziomu, gdyż te wpisy wymagają z mojej strony zaangażowania, uczą czegoś o hermetycznej sekcie i dają mi wiele radości z dzielenia się tymi informacjami, by każdy z Was miał możliwość umieć z nimi rozmawiać, gdy nadejdzie taka potrzeba ( ͡° ͜ʖ ͡°) i podjąć świadomą decyzję w razie czego, bo ŚJ wszystkiego Wam nie powiedzą ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: assetsnffrgf-a.akamaihd.net

  •  

    Ile czasu macie na gry w tygodniu? Mam tak około 3h na tydz. I wydaje mi się to bezsensowne. Chciałbym pograć w duże gry jak Rrd 2 czy AC ale w takim tempie będę je przechodził rok, przez to jakiekolwiek wczucie w fabułę i immersja jest niemozliwe. Bo skąd ja będę pamiętał np. latem 2022 co tam się działo w grze właśnie teraz w październiku (ʘ‿ʘ) jakie więc macie odczucia mireczki w graniu w duże gry przy małej ilości czasu?
    #gry
    pokaż całość

  •  

    Kochani! Wczoraj był światowy dzień zdrowia psychicznego! Pamiętajcie, że jeśli czujecie się źle, nie radzicie sobie już z rzeczywistością, macie problemy - szukajcie pomocy, proście o wsparcie i na miłość boską, NIE WSTYDŹCIE SIĘ. Jebać tych, co będą wyśmiewać waszą decyzję. Leki, terapia (zwłaszcza w połączeniu) służą waszemu dobru. Dbajcie o siebie. Inni są tylko tłem, jeśli sami nie dajecie rady.
    Polska psychiatria to jakaś pomyłka. Ilość i kondycja (również psychiczna) specjalistów jest fatalna. Kolejki na NFZ są farsą, a znalezienie dobrego lekarza jest niejednokrotnie wyzwaniem. Dlatego pytajcie, szukajcie na portalach, czytajcie opinie o lekarzach i jeśli coś budzi wasze wątpliwości już na starcie, nie ryzykujcie wybraniem się do kogoś, kto potraktuje was jak frajera z którego ściągnie hajs.
    Zdaję sobie sprawę z mojego olbrzymiego uprzywilejowania, ponieważ mogę sobie pozwolić na prywatne wizyty. Jeśli jednak nie macie takiej możliwości - są różne sztuczki, fundacje, uczelnie świadczą pomoc dla swoich studentów i to też jest wspaniałe rozwiązanie. I ostatnie, ale jakże istotne. Rozmawiajcie z bliskimi. Nie zamykajcie swojego cierpienia wewnątrz. Jeśli brak wam osoby która was wysłucha, a potrzebujecie coś z siebie wyrzucić - możecie pisać do mnie.
    Depresja to nie żart, a życie ze zdrową głową nie jest bajką dla dzieci. Zawalczcie o siebie!
    #depresja #pomoc #fobiaspoleczna #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Tatusiowie, polecicie jakieś dobre bajki z niezłą fabułą i jakimś przesłaniem?
    Widzieliśmy już:
    1. Zwierzogród
    2. Ratatuj
    3. W głowie się nie mieści
    4. Kraina lodu 1 i 2
    5. Odlotowa przygoda

    W sumie wszystkie niezłe. Do tego stopnia że i ja się wciągnąłem. Ale wiem, że nie wszystkie "hitowe" produkcje takie są.
    #tatacontent

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika codowuja

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)