Hej, czy to twój kasztan?

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 21 lat i mam zupełną jajecznicę w głowie.

    Nie jestem jakimś przegrywem co siedzi w piwnicy non stop. Mam znajomych, spotykałem się z kilkoma dziewczynami. Czasem wychodzę ze znajomymi do baru, albo na domówkę i zazwyczaj jest wszystko ok. Są jednak takie momenty kiedy dostaję jakiegoś ataku: zdaje mi się, że wszyscy się na mnie gapią, obgadują mnie i wręcz tracę kontakt z rzeczywistością. Zazwyczaj zamykam się wtedy w łazience i czekam aż przejdzie, albo wracam do domu. Znajomi chyba coś podejrzewają, ale nikt otwarcie o tym nie mówi.

    Kiedy jestem w domu potrafię dostać zupełnie odwrotnych ataków. Mam wtedy wrażenie, że jestem samotny, wszyscy mną gardzą i kończę skulony pod biurkiem płacząc. Z perspektywy kiedy jestem "normalny" rozumiem, że te wszystkie myśli są absurdalne, ale podczas ataku jestem tak przytłoczony, że nie jestem w stanie sobie tego uzmysłowić.

    Chciałbym kiedyś poznać dziewczynę podobną do mnie, taką która rozumiała by co przechodzę. Wszystkie moje związki kończyły się dosyć szybko, bo dziewczyny nie potrafiły ze mną wytrzymać. Nie winię ich za to, sam bym się pewnie na ich miejscu wkurzył. Nie zmienia to faktu, że brakuje mi w życiu kogoś bliskiego, do kogo mógłbym się przytulić i kto akceptował by to, że czasem mój upośledzony mózg nie daje sobie rady z rzeczywistością.

    #anonimowemirkowyznania #feels #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    #ciekawostki #historia #pruszkow #wolomin #przestepczosc

    31 marca 1999 r., w lokalu na warszawskiej Woli doszło do brutalnej egzekucji bossów "'Wołomina". Był to punkt kulminacyjny bezpardonowej wojny gangów, jaka toczyła się wówczas w stolicy, a zarazem jeden z najbardziej krwawych epizodów w historii polskiej przestępczości zorganizowanej.
    Wczesnym popołudniem pięciu gangsterów zasiadło razem do stolika w restauracji "Gama", dawnej "Dorotce", przy ul. Wolskiej. Jest bardzo prawdopodobne, że spotkali się na naradzie: to oni mieli wydawać wyroki. Ktoś jednak uprzedził ich plany. Kilkanaście minut później zostali dosłownie rozstrzelani przez trzech zamaskowanych zabójców.

    Ofiarami byli: 38-letni Olgierd W., ps. "Łysy", 26-letni Mariusz Ł., ps. "Przeszczep", 34-letni Piotr Ś. oraz 51-letni Marian Klepacki, ps. "Klepak" vel "Maniek" i 48-letni Ludwik Adamski, ps. "Lutek". Dwóch ostatnich powszechnie uznawano za ówczesnych szefów "Wołomina", należących do starej gwardii warszawskiego świata przestępczego.

    Marian Klepacki był z zawodu tokarzem, oficjalnie prowadził m.in. kantor i lombard. Razem z "Lutkiem" stworzyli tandem, który organizował przemyt alkoholu i papierosów na dużą skalę, a także napady na hurtownie spożywcze i sklepy. Ich ludzie zajmowali się wymuszaniem haraczy oraz porwaniami dla okupu.

    Wyścig o życie

    W marcu 1999 r. warszawska wojna gangów rozpętała się na dobre. O wpływy ze starymi wilkami walczyli młodzi, bezwzględni bossowie. Jak mówili wówczas policjanci zajmujący się sprawą strzelaniny na Woli: "To był wyścig o życie. Gdyby zabójcy Klepackiego spóźnili się 12 godzin, zapewne to oni by zginęli.

    Stało się jednak inaczej. Jak opowiadali świadkowie, trzej "egzekutorzy" weszli do restauracji w kominiarkach, od stóp do głów ubrani na czarno. Po chwili bez ostrzeżenia otworzyli ogień. Każdy z nich używał innej broni: na miejscu jatki policjanci znaleźli łuski od myśliwskiej dubeltówki, karabinu maszynowego i pistoletu. Po wszystkim zabójcy wsiedli do srebrnego poloneza i odjechali, spalone auto znaleziono potem w Otwocku.

    Krwawa jatka

    "Gama" o tej porze dnia świeciła pustkami, nikomu z nielicznego personelu nic się nie stało. Gangsterzy "Wołomina" nie byli uzbrojeni. W miejscu, gdzie siedzieli, pociski przebiły okno lokalu, kilkanaście kul pokiereszowało dwa samochody stojące na parkingu. Pękły też restauracyjne kaloryfery, a wyciekająca z nich woda zmieszała się z krwią leżących bezwładnie mafiosów.

    Po masakrze stało się jasne, że obowiązujący w poprzednich latach dwubiegunowy podział stref wpływów pomiędzy "Pruszkowem", a "Wołominem" przeszedł do historii. Najbardziej prawdopodobnym motywem zbrodni były porachunki, a o jej zlecenie podejrzewano zwłaszcza Karola S., ps. "Karol", który, choć wywodził się z "Wołomina", od kilku miesięcy toczył otwartą wojnę z frakcją "Klepaka".

    Rozłam w "Wołominie"

    35-letni wówczas Karol S. był blacharzem, pochodził z Wesołej. W światku przestępczym słynął z bezwzględności, specjalizował się w porwaniach i napadach na tiry. Chcąc się usamodzielnić, nawiązał kontakty z Rosjanami, co w gangu wołomińskim było źle widziane. Od 1998 r. kontrolował m.in. peryferyjne dzielnice Anin i Rembertów.

    Aby przejąć pełnię władzy musiał jednak pozbyć się szefów - Klepackiego i Adamskiego. Wojnę wypowiedział w połowie grudnia 1998 r., kiedy to niedaleko supermarketu Geant przy ul. Jubilerskiej wybuchła bomba podłożona pod samochodem "Klepaka". W środowisku zamach powszechnie przypisano właśnie "Karolowi". Z kolei 6 stycznia 1999 r. w Aninie doszło do nieudanego zamachu na Piotra W., ps. "Kajtek", najgroźniejszego "cyngla" w grupie Mariana Klepackiego.

    Kolejne egzekucje

    Wzajemne podchody nie trwały długo. Na początku marca 1999 r. w Marysinie Wawerskim ludzie Klepackiego, w tym prawdopodobnie "Kajtek", zastrzelili Litwina i ranili Polaka, należących do gangu "Karola". Konflikt wybuchł ze zdwojoną mocą. 20 marca "Karol" wraz z czterema kompanami dopadł "Kajtka" w samym centrum Warszawy, kiedy ten wraz z żoną wychodził z klubu Friday's na al. Jana Pawła II.

    O tym epizodzie gangsterskiego konfliktu było głośno. W strzelaninie zginął przypadkowy przechodzień, pracownik Teatru Narodowego. Pięć pocisków wbiło się w asfalt, gdy jeden z morderców dobijał "Kajtka" na chodniku. Policja znalazła w sumie 37 łusek.

    Niecały dzień później w Markach zastrzelono Andrzeja S., ps. "Szpak", który był prawą ręką Klepackiego. Od tamtego momentu "Klepak" i "Lutek" wyraźnie stracili inicjatywę. Jak pokazała przyszłość, nie zdołali jej już odzyskać.

    Nie wiadomo, kto strzelał

    Pomimo upływu 12 lat od jatki w "Gamie", nadal nie wiadomo, kto strzelał. O zlecenie zabójstwa podejrzewany był "Karol", ale żadnych dowodów na to nie znaleziono.

    Na jednego z zabójców z "Gamy" typowany był też Andrzej T. "Tyburek". Gangster zapadł się pod ziemię. Był poszukiwany od 1999 roku. Wpadł w 2009 roku pod Poznaniem. Ale jak na razie nie widać aktu oskarżenia w tej sprawie.

    Źródło : http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,126765,9355011,Jatka_w__Gamie___Pieciu_gangsterow_rozstrzelanych.html
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika copychef

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.