poomoc.pl

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dlaczego w Polsce jak idziesz do nowej pracy to musisz pajacować żeby się wkupić w towarzystwo? Jestem sobie teraz na #staz w takim małym korpo i jak rano wchodzę i mówię cześć to ludzie nie odpowiadają, czy to na space czy do kuchni xD albo są jakieś ekipy w teamie od śniadanek, papierosa to tez ile się trzeba nagimnastykować by wkupić się w ich laski. Integrale tylko pogrążają sprawę. Dlatego mam wyjebane w to a później mam opinię, że się nie integruję, ale to niczym spirala : nie mogę znaleźć pracy bo nie mam doświadczenia, nie mam doświadczenia bo nie mogę znaleźć pracy. To chyba nasza Polska mentalność albo spierdolenie ludzi z Warszawy. I nie jest to pierwszy raz, czy było to gastro czy teraz dwa korpo, najbardziej siadła integracja u Janusza ale tam był patologiczny mobbing. #pracbaza #p0lska

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62fdd5ea97a96080c56cf32d
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej, pierwszy raz od długiego czasu kompletnie nie wiem co robić.
    Mam 24 lata, mieszkam w dużym mieście. Miałam ciężkie dzieciństwo, które zostawiło traume na mojej psychice. Znęcano się nade mną fizycznie psychicznie i molestowano i gwałcono. Potem już będąc starsza zostałam jeszcze zgwałcona przez 3 osoby.
    Nie umiem budować związków ani przyjaźni.
    Pracuję i studiuję, staram się robić najwięcej jak mogę. Mimo wszystko nie do końca widzę sens w życiu. Jest to dla mnie taka gonitwa za niczym, dziwna wegetacja. Wiem, że teoretycznie ten cel powinnam sobie nadać sama, ale to wszystko jest takie puste. Nawet jak odnoszę sukcesy naukowe to kto to zapamięta?
    Tak czy siak, dużo rozmyślam o śmierci. No i tnę się. Nie żeby się zabić tylko by doświadczyć pewnego haju, który pojawia się w pewnym momencie. Lubię też ból. Wcześniej cięłam się po rękach, ale nie jest to dobre miejsce szczególnie w lato, więc teraz wybieram uda. Nienawidzę blizn i przez to moje ciało dużo mniej mi się podoba, ale nie mogę przestać.
    Parę razy podczas cięcia zapomniałam się i byłam blisko śmierci. Boję się że kiedyś "przez przypadek" tak się zabiję.
    Chodziłam do psychiatry i dostawałam różne leki, ale żaden nie działał. Brałam je przez więcej niż rok a nadal się cielam i chciałam zabic. Dostalam ssri, xanax, benzo, probowalam kazdej grupy lekow. Kiedyś wzięłam podwójną dawkę leków nasennych i myślałam że umrę, ale nic takiego się nie stało. Po tym zrezygnowałam z brania leków bo miałam wrażenie że dają więcej szkód niż pożytku. Po prostu cały czas spałam a depresja jak była tak została.
    Chodziłam do psychologa, psychotraumatologa- niestety teraz nie mam już pieniędzy na chodzenie prywatnie, te wizyty pomagały, ale wiem ze moja terapia bedzie musiała byc dlugotrwala. W marcu zapisałam się do psychologa na NFZ, wizytę miałam wczoraj.
    Czekałam na to 5 miesięcy i brałam leki do tego momentu byle jakoś przetrwać. Mówiłam sobie, że zacznę terapie i wszystko się pouklada.
    Przyszłam przed 17 czyli moją umówioną godziną. Przede mną czekało 10 osób. Przychodnia była czynna do 18. Już to mnie zdziwiło. Potem okazało się że psycholog do której się umówiłam to psychiatra. W panelu rejestracyjnym Pani Doktor widniała jako psycholog ale wszędzie innej była psychiatrka. Chyba po prostu moją przychodnia tak mnie przekierowała.
    Poczekałam 30 min w czasie których weszła jedna osoba do gabinetu i popłakałam sie i poszłam do domu.

    Nie wiem co robić, jestem w kropce. Mam w sobie jeszcze jakąś wolę walki, ale czuję się bezsilna w związku z systemem.
    Piszę to wam i proszę o porade.
    Moja najbliższa przyjaciółka niestety jakiś czas temu zmarła i nie mam z kim o tym trzeźwo porozmawiać.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62fde7cb6bf3a141a79b6319
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    Muszę wam powiedzieć, że ostatnio mam w życiu niezły rollercoaster. Jakieś 1,5 miesiąca temu rzucił mnie #rozowypasek poznany na #tinder (popełniłem o tym wpis, zebrał 555 plusów), więc postanowiłem że w Poznaniu, gdzie mieszkam dwa lata, nic mnie już nie trzyma, zatem pod koniec sierpnia wyprowadzam się z tego miasta- najpierw na trzy tygodnie do rodzinnej miejscowości (wschód Polski) a potem emigracja do #holandia
    Wypowiedziałem zatem umowę o pracę, umowę na wynajem pokoju miałem do końca sierpnia, zacząłem wywozić rzeczy itp.
    Swoją drogą, ostatnio jechałem 500 km na wesele kumpla, idąc do auta dostałem informację o śmierci swojego serdecznego wujka- zatem jednego dnia byłem na ślubie, drugiego na pogrzebie. Przerabiał ktoś taką akcję ?

    Postanowiłem, że chcę te ostatnie dni wykorzystać np. na odwiedzeniu swoich ulubionych knajp czy kawiarenek do których mam sentyment. Ale przecież nie będę tam chodził sam jak jakaś pała ? Kurde, może zainstaluję tindera ? W sumie dlaczego nie, nie było mnie tam ponad pół roku ... A jak najdzie okazja na wypicie kilku lampek wina i przeżycie miłych chwil to dlaczego nie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chociaż jestem typowym piwniczakiem, więc na nic się nie nastawiałem.

    Pierwsze matche, zatem i pierwsze spotkania. Ale pierwsze do zapomnienia- mało entuzjastyczna, słabo reagująca dziewczyna, musiałem ją wręcz ciągnąć za język aby rozbudowała swoją wypowiedź; chyba po prostu nie spodobałem się jej z mordy i wzrostu. Z kolejną laską pisało mi się na tyle dobrze, że przeszliśmy na instagram. Farbowana blondynka, bardzo uśmiechnięta i zgrabna dziewczyna- takie co chodzą z oskarkami developerskimi i innymi chadami. Zatem założyłem, że po zobaczeniu moich zdjęć z IG, zwłaszcza starych, ochota na dalszą interakcję jej przejdzie. Okazało się, że się myliłem i gdy zaproponowałem spotkanie, momentalnie się zgodziła. Gdy ją zobaczyłem, spodobała mi się jeszcze bardziej- faken, mieć taką dziewczynę to byłoby coś. Z tyłu głowy miałem przeświadczenie że wyjeżdżam, że to pieprzony tinder, więc równie dobrze mogłaby tu się pojawić z nudów, albo żeby sobie coś wszamać.

    Z jednej strony jej uśmiech i entuzjazm, z drugiej moje filozofowanie o pierdołach z dozą homoru i rzuceniem paru cytatów.
    I kurde nawet zagrało, to było fajne spotkanie dwóch osób które umiały zadawać pytania i z uwagą słuchać. Pod koniec, gdy zapytała mnie o coś a ja odpowiedziałem "to długa historia", odparła że : "W takim razie będzie dobra do opowiedzenia przy okazji kolejnego naszego spotkania". Pożegnaliśmy się, przerabiałem już kilka razy, że dziewczyna pod koniec pierwszego wypadu mówi już o kolejnym, więc byłem bardzo w tym wszystkim uziemiony, nie podpalałem się.

    Kolejnego dnia, czyli dzisiaj, wieczorem napisałem jej coś w stylu "dzięki za wczoraj"- odrzekła że jej się również podobało, po czym dodała, że akurat jest na mojej dzielnicy z psem u weterynarza i czy mam ochotę na ... mały spacer :)
    Byłem lekko zaskoczony, ale zdecydowanie się zgodziłem. Spotkaliśmy się i ...
    Nic ekscytującego się nie zadziało, nie było akcji rodem z filmów romantycznych ani niemieckich pornoli. Zaczęliśmy gadać o jej kontuzjowanym psie, potem wjechały kolejne tematy i tak nam upłynęły trzy godziny ... Ewidentnie złapaliśmy nić porozumienia, jeszcze podczas trwania spaceru umówiliśmy się w niedzielę na tańce (jestem sztywny na parkiecie, ale myślę sobie "uj, co mi tam") po czym pod koniec słyszę, że ona ... usuwa tindera !
    Kurde, tak patrząc z boku to jest to dobry prognostyk gdy koleś słyszy od laski, że ta usuwa tindera. Gdy mówiła to moja poprzednia dziewczyna, to ... została moją dziewczyną xD

    Ale, do ciężkiego chuja, ja wyprowadzam się z Poznania, założyłem tą apkę tak z dupy a tutaj taka akcja ... Oczywiście, lasce może się zaraz odmienić, ale równie dobrze mógłbym zostać w Poznaniu i kto wie, może spotkałoby mnie coś naprawdę ciekawego od życia. Chociaż z drugiej strony ona wizualnie jest ode mnie dobre dwie ligi wyżej, zaraz kręciłby się przy niej jakiś Jordan Belffort niczym przy Naomi ... A przecież hipergamia rządzi się swoimi prawami #redpill
    Umiejętnie przeniosłem temat na "rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady" po czym dodałem, że zastanawiam się, czy nie wyjechać z Poznania. Troszeczkę zaniepokoiła ją ta informacja, zaczęła dopytywać .... No tutaj odpaliła mi się szczerość i powiedziałem, że mam daleko do domu, że trochę znużyło mnie to miasto, że w czasach kryzysu fajnie zarabiać w EURO a nie w żetonach z orzełkiem itp. Zadała ciekawe pytanie : "A czy gdy przed wyjazdem poznałbyś kogoś, i zarówno Ty jak i ona bylibyście zdania że warto spróbować, to porzuciłbyś swoje plany wyprowadzki ?"
    Nie wiedziałem co odpowiedzieć, złapała mnie w niezłego szacha. Odparłem, że ciężko powiedzieć, gdyż nie byłem jeszcze w takiej sytuacji. Ale kurde- to pytanie jakie zadała było z gatunku takich, które bada grunt.

    I teraz mam dylemat : konsekwentnie iść upatrzoną ścieżką, tj. wyprowadzka z Poznania i żywot emigranta (jak chcę zarobić na mieszkanie to nie mam innego wyboru), czy może zostać i łudzić się, że oto miłosierny los zesłał mi piękną dziewczynę ? Co byście zrobili na moim miejscu ?

    #pytanie #badoo #logikarozowychpaskow #zwiazki #randkujzwykopem #podrywajzwykopem #feels #przemyslenia #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    •  

      @Adek92 Miras po pierwsze to wywal tego tindera i jedź, już to wiele osób Ci pisało nie zmieniaj planów dla obcych ludzi. Co z tego jak teraz jest chemia, Ty zostaniesz a za rok minie chemia i znów zostaniesz sam, kolejny plan, kolejny raz odpalisz tiktoka, kolejna dziewczyna i znowu to samo ? Jedź, bo po pierwsze żyjesz w zapętleniu teraz, a dwa, co Ci po dziewczynie ? Kasa się skończy, a teraz jak rozumiem nie masz roboty w PL, miłość się zawsze kończy, kiedy ludzie to ogarną, że to tylko instynkt, a jesteś czymś więcej niż zwierzę żeby instynkt Tobą kierował, przemyśl to i najlepiej poczytaj historię innych ludzi, nawet tu na AMW, zobaczysz, że ten schemat zawsze się sprawdza, tylko dotyczy innych osób pokaż całość

      +: annachn
    • więcej komentarzy (41)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Obiecuję, że to nie bait.
    Mam bardzo silny fetysz kobiecych włosów/fryzur - gdy jakaś dziewczyna ma bardzo zadbane włosy, albo nietypową fryzurę, niesamowicie mnie to podnieca, nawet mocniej niż jakbym widział ją nago.

    Przykładowo: Podobają mi się bardzo długie idealnie proste włosy, mocno kręcone włosy, proste ciężkie grzywki, bardzo silnie działają też geometryczne (równe) fryzury typu bob - z podgolonym karkiem, krótkie geometryczne "od garnka". Wstawiam parę przykładów.

    Istnieją całe kanały na Youtube, czy hashtagi, które są poświęcone takim rzeczom. Czasem jest to aż upierdliwe. Może jest ktoś z #psychiatria i powie, czy można w jakiś sposób załagodzić taki fetysz, albo czy spotkał się z podobnym przypadkiem?

    Może ktoś tutaj ma podobnie? Jesli tak piszcie też przez wiadomość anonimową. Nie ukrywam, że to dosyć wstydliwe.

    #wlosy #fryzury #fetysz #pytanie

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f9c9955b034b7c89657568
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.ibb.co

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania Ja też bardzo lubię zadbane ładne, długie włosy u kobiet. Czasami podoba mi się sama fryzura, nie wiem też się zastanawiam skąd się to wzięło, ale jak się zobaczy promienie słońca na połyskujących włosach, to od razu jest przyjemniej :)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    24 lata. Niewyjśćiowa twarz i zakola. Krótkowzroczność, krzywa przegroda nosowa, wada zgryzu i postawy. Im starszy się stawałem, tym bardziej pesymistycznym i unikającym kontaktu z innymi. Podczas gdy rówieśnicy nawiązywali nowe kontakty, rozwijali się i wchodzili w związki, ja nie odczuwałem potrzeby socjalizacji. Mieszkałem na wsi. Ojciec miał gospodarstwo i własną działalność. Traktował mnie jak swojego pracownika... Matka w tym czasie "zajmowała się domem". Poszedłem na kierunek studiów, który okazał się niewiele wart. Z każdym kolejnym dniem czułem się coraz gorzej psychicznie i fizycznie. Wolny czas marnowałem przeglądając Internet, grając oraz oglądając seriale. Rok temu nawiązałem bliską znajomość, co zdarzyło się pierwszy raz, ale zniszczyłem ją przez swoje ponuractwo, ciągłe narzekanie i nieumiejętność podejmowania decyzji. Od tamtej pory mój stan zaczął się mocno pogarszać. Ciągłe uczucie smutku i pustki. Wchodząc na Facebooka widziałem zdjęcia ludzi ze studiów, którzy się zaręczyli lub wzięli ślub. Odizolowałem się od społeczeństwa jeszcze bardziej. Prawie nic nie jadłem i nie miałem ochoty wstać z łóżka. Skończyłem studia, ale nie czułem żadnej satysfakcji. Przestałem myśleć o przyszłości i planach, bo nie byłem w stanie zająć się podstawowymi codziennymi czynnościami. W końcu postanowiłem udać się do specjalisty. Byłem u dwóch psychiatrów. Stwierdzono umiarkowany epizod depresyjny i objawy ChAD. Zacząłem leczenie, ale nie było pozytywnych efektów, tylko pogorszenie. Straciłem kompletnie apetyt i energię. Spałem 12 godzin dziennie, ciągle ziewałem. Braing fog, problemy z myśleniem, koncentracją i sprawnością ruchową. Stwierdziłem, że nie ma sensu dalej tego ciągnąć. Pewnie zastanawiacie się, o co chodzi z tym zdjęciem. Otóż postanowiłem przedawkować, bo stwierdziłem, że to najmniej bolesne... Nie będę pisał co i ile. Obudziłem się dopiero w szpitalu z okropnym bólem brzucha. Wymiotowałem kilka razy. Leżę teraz tutaj, podczas gdy większość z was korzysta z ładnej pogody i długiego weekendu. Nie widzę sensu tłumaczenia rodzicom, bo to ignoranci. Dawniej ich rady brzmiały "częściej się uśmiechaj" i "weź się za robotę, to ci przejdzie"... Nie mam siły dalej pisać. Miłego dnia.

    #feels

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f8e8dd433def0ca81c7a93
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    hej, mam taki problem.
    choruje na nerwice lękowa i poza domem nie mogę się wysrac. no po prostu mi się nie chce. ostatnio srałem nawet gdzieś w krzakach zamiast w miejscu gdzie obecnie śpię bo tam są inni ludzie i no nie chce mi się. nie że nie muszę albo siadam i nie leci - nie odczuwam takiej potrzeby, aż co 4 dni brzuch mi się przepełnia i mam potężna biegunkę przeczyszczającą. nie jestem zwyczajnie u siebie i no nie daje rady się wysrac.
    problem w tym, że będę tu jeszcze miesiąc. czy ma ktoś z was jakieś rady? coś co mogę kupić w aptece? pracuje ogólnie nad tym - serio jest lepiej niż było,kiedys nie mogłem nigdzie I nigdy poza domem, teraz chociaż w wynajętym pokoju na stałe udawało mi się wysrac, jednak teraz jestem na wakacjach - z innymi ludzmi - nie w wynajętym pokoju, a w ich domu i ciężko jest. dwa tygodnie tu siedzę i udało mi się wysrac zaledwie dwa razy. a jeszcze miesiąc.
    właśnie szukam czegoś z apteki, nie wiem, to na pewno nie problem z dieta - jem to co w domu, w domu sram codziennie albo co dwa dni maks. więc może coś na trawienie? pomóżcie mirasy bo cierpię i jeszcze wstydu się najadlem jak srałem gdzieś w krzakach na ulicy

    #medycyna #pytanie #mirabelkopomoz #trawienie #jelita #apteka

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f6d5fa433def0ca81c5846
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kto miał konto na wykopie ten się w cyrku nie śmieje. Ja akurat usunąłem, ale od casu do czasu wchodzę na główną, gorące czy tam amw. Pyk pyk szybko przeglądam, bo i tak bez logowania to jakaś męka, no ale siła nawyku XD. Jestem na poważnym odwyku internetowym i to raczej takim, któremu bliżej do poważnego uzależnienia.

    No np. dziś podczas przeglądania co widzę? Hot gorący temat "Prawo w Norwegii: psy tylko dla osób z odpowiednią wiedzą?" XD. I od razu wiem że w komentarzach zamiast o psach będzie o tym, że trzeba robić testy na posiadanie dziecka. Sprawdzam. Oczywiście 2/3 komentarzy o dzieciach albo w nawiązaniu do najbardziej plusowanych w tym temacie, hahaha.

    No i teraz tak - oczywiście wielce oświeceni zwolennicy pomysłu zakazywania dzieci (bo do tego to się sprowadza, skoro należy uzyskać jakąś arbitralną zgodę) jednocześnie są wielce oburzeni tym że mają zakaz kupienia piwa w niedzielę bo zakaz handlu. Bitkojna zakazać? Ale jak to, a prawa człowieka?
    Zresztą nie wiem za bardzo czemu większość osób która jest zwolennikiem takiego pomysłu uważa, że takie zezwolenie to oczywiście oni by dostali, no bo przecież "mają wysokie ajkiu'. Nie wiem na jakiej podstawie tak uważają, bo co poniektórzy uważają że szczepionki zabiajo XD, a to chyba trochę kłoci się ze zdrowym rozsądkiem i inteligencją.
    Dwulicowość i mitomania na poziomie himalajów.

    Podsumowując:
    W większości jest tu zbieranina ludzi przemądrzałych, przekonanych o swojej wyższości, ale jednocześnie reprezentujących najgorszy szursko-incelski zestaw cech charakteru. Ekspertów od wojen, konfliktów globalnych, szczepionek, promieniowania, teraz rtęci w odrze (no ale wiadomka, po rtęci w szczepionkach przestawić się jest łatwo) itp itd. Szkoła (wyższa) chłopskiego rozumu at its finest. Creme de la creme. Żałuję każdej minuty która została mi zabrana na jałowe dyskusje tutaj. Nikogo i tak się nie da przekonać, bo istotą "dyskusji" tutaj nie jest spór na argumenty tylko na plusy, które w ostateczności mają doprowadzić do zaszczucia przegranego.
    Najgorętsze jest, że Po długim czasie takiego sposobu życia przekłada się to na relacje z ludźmi na zewnątrz. Człowiek myśli że to norma, a fakty są takie że ludzie patrzą się jak na debila i toksyka z którym nie chcą mieć nic do czynienia. I mają rację.

    No ale w końcu jeden z ulubionych tutaj tematów do wyśmiewania to spór "boomerow" czy tam innych starych dziadów, któzy kłócą się między sobą kto ma rację - PIS czy PEŁO? Podczas gdy 90% znalezisk na głównej tutaj to non stop polityka XD. I to po 400-500 komentarzy.
    Tutaj są identyczne stare dziady. Kłótliwe, zrzędzące i gotowe umierać za polityków. Tylko mają po 20 lat i plusują na telefonie polityczne znaleziska XD. No i wiadomo - mają wysokie ajkiu. Każdy kto ma wysokie ajkiu pasjonuje się polityką i jest gotów umrzeć za swoich idoli. XD

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f757b4433def0ca81c5e29
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy okradnięcie #januszebiznesu to czyn moralny?

    Od 5 lat pracuję w januszexie, minimalna na umowie, reszta pod stołem, na tę resztę składa się również premia, ustaliliśmy, że będzie to 3% od przychodów netto powyżej pewnej sumy, w której mieszczą się wszystkie koszty.
    W czerwcu złożyłem wypowiedzenie, a kolejny miesiąc przyniósł bardzo duże przychody w związku z tym w lipcu miałem kategoryczny zakaz wystawiania faktur, bo "miałbym za dużom pensje hehe", a faktury te miały być rozbijane na sierpień i wrzesień, czyli w miesiącach, w których nie ma zbyt dużej sprzedaży, tak aby je rozwodnić. Klienci oczywiście dostali informację, że system kasowy się zawiesił, a fakturę dostaną wkrótce.

    W związku z powyższym nie zarobiłem około 1500-1700zł, które zgodnie z naszymi ustaleniami mi się należały.
    Januszex to zakład, w którym paragony wystawia się "na życzenie", a wszystkie towary, które nie zeszły ze stanu znikają w związku z uszkodzeniami w grudniu, przy renamencie, wiecie, a to wywali wodę i zaleje część towaru, a to półka się zerwie i zniszczy resztę, generalnie całość magicznie znika.
    Toteż z pewnością nie byłoby żadnego zdziwienia, gdyby część tych towarów znalazła się w moim posiadaniu, a byłyby one uznane za sprzedane bez paragonu.

    Mam jednak rozterki moralne, bo jakby nie spojrzeć jest to kradzież. Z drugiej jednak strony Janusz nie miał najmniejszych skrupułów w uszczuplaniu mojej wypłaty.

    #pytanie #pracbaza

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f76fcb433def0ca81c6063
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #patologia #patologiazewsi #patologiazmiasta #pytanie #kiciochpyta #bekazpisu
    Zauważyliście u siebie ostatnio straszne namnożenie patologii? Mieszkam w mieście ~25k mieszkańców 5 km od wojewódzkiego, ostatnie 2 lata to jakbym przeniósł się żywcem do lat 90, z racji wieku te pamiętam dobrze. Wszędzie pełno drobnych pijaczków rzezimieszków, którzy łażą po całym mieście i chleją po ławkach osiedlowych, przy monopolach istne oblężenie sebków/chlejusów. Mieszkam w dość spokojnej okolicy, ale ostatnio wprost tabuny patomadek z 5+ dziećmi, przechadzających się czasem ze swoimi konkubentami, obowiązkowo faja w mordzie i jakaś taterka w łapie. Place zabaw to samo - ostatnio naliczyłem z 8 dzieciaków i 5 dorosłych rzucających wulgaryzmami i chlejących browary zaraz obok nich.

    Te 2-3 lata temu nie widziałem nic takiego, chlejusy zazwyczaj chowały się po mieszkaniach z alko, ew. za winklem, teraz otwarcie chleją i łączą się w coraz większe szajki. W latach 90 takie komitywy zazwyczaj kończyły się większą ilością włamań i kradzieży, najpierw piwnic, później mieszkań. Oczywiście rozboje też mogą się pojawić, nie wiadomo co najebanemu przyjdzie do łba. Sporo z nich ogólnie wygląda jak ludzie po wyrokach, słabej jakości gówniane tatuaże, wysuszeni, snują się tylko osiedlami drąc japy tak że nie idzie okna otworzyć.

    Ludzie się śmieją że idą lata 90, ale one już tu są. Takiego pato-vibe nie miałem od dawna, niedługo pewnie przeprowadzam się na strzeżone osiedle bo boję się o narzeczoną i dziecko, nie chcę zresztą żeby "chłonęło" takie klimaty. Zresztą z aut zaparkowanych pod blokiem już znikają opony/katalizatory a czasem i całe auta w ilościach hurtowych.

    Jak tak dalej pójdzie to będziemy mieć odrodzenie mafii na wzór pruszkowskich, bo jak widać sądy nie działają, policja nie działa (działa pod schodami smoleńskimi), nic tutaj już chyba nie działa. Bronię się jak mogę przed emigracją, bo w sumie żyje mi się tu w miarę komfortowo, ale nie będę czekał aż otoczenie zdegeneruje się do reszty, zwłaszcza że mogę stąd wyjechać w każdej chwili bo praca zdalna.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f626bab0e15ca2c9e96fce
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam w głowie gonitwę myśli, czuję jakby cały czas grał mi w głowie koncert techno. Mam problemy z :
    -pamięcią(mówię jakąś rzecz 3 razy bo nie pamietam,że już to mówiłem)
    -koncentracją- czytam coś 5 razy żeby zapamiętać
    -jestem trochę tępawy- mam problemy z wymyślaniem najlepszych rozwiązań na najprostsze problemy Np. Jadę autem i muszę się minąć z innym autem i zawsze ustawię się strasznie nielogicznie. Wszystko wymyślam naokoło.
    -szukam teraz pracy i nie rozumiem co należałoby do moich obowiązków, czytam opis stanowiska 4 razy i nadal nie rozumiem
    -na zadaniach rekrutacyjnych też wymyślam nieefektywne rozwiązania
    - mam wrażenie,że zaraz coś zbiję, potrącę, wszystko leci mi z rąk
    -ostatnio zapominam np. Telefonu wychodząc z domu, to mi się wcześniej nie zdarzało
    - mam wrażenie,że na niczym się nie znam i można mną łatwo manipulować, nie potrafię bronić swojego zdania
    -nie wiem co uważam na wiele tematów, nie umiem się kłócić
    -nie umiem formułować myśli tak żeby inni mnie rozumieli

    Pytanie do Mirków znających się trochę na psychologii lub mających podobne problemy- co to może być i jak to leczyć ? #psychologia #psychoterapia #depresja #motywacja #pamiec #koncentracja #dda

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f62880b0e15ca2c9e97041
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    Murki z #emigracja zwlaszcza #holandia, ale tez #internetmobilny #roaming. Jak mam pakiet internetu w Play, to na roamingu bedzie mi normalnie chodzil, czy lepiej kupic tam jakas startowke ?

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Napiszę wam moją historię która wydarzyła się niedawno.

    W niedzielę wróciłem z wakacji w Egipcie, spędziłem tam tydzień, wyjazd przez biuro, wycieczki fakultatywne przez prywatną osobę.
    Były to moje pierwsze w życiu wakacje, mam 37 lat. Wcześniej to tylko jakieś skromne podróże po Polsce, ale nic spektakularnego.
    Jestem beciakiem, przegrywem, na którego laski nie chcą nawet pluć. Pojechałem tam sam.
    Wcześniej nie raz komuś coś proponowałem ale jak to z ludźmi bywa zawsze jakieś wymówki.
    Stwierdziłem że jak mam czekać aż trafi się ktoś z kim będę mógł pojechać to nigdy nigdzie nie pojadę. Wiele razy myślałem też że samotny wyjazd to żadna frajda, bo nie będzie z kim dzielić wspomnień, radości i chwil. Gówno prawda, to tylko błędne projekcie umysłu. Fałszywe przekonania, które stara sobie mówić, że są prawdą.

    Dałem radę i nawet nie czułem się osamotniony, nie było na to czasu, wyjazd był bardzo intensywny.
    Zwiedziłem piramidy (to był cel mojej podróży) Hurghadę, Kair, Luksor, świątynie w Karnaku, świątynie Hatszepsut, grobowce faraonów, muzeum egipskie, pływałem łodzią po Nilu. Zobaczyłem górny jak i dolny Egipt. Widziałem jak żyją ludzie zarówno w mieście jak i na prowincji, takiego syfu i ubóstwa nigdy nie widziałem. Moczyłem dupsko w Morzu Czerwonym, oraz lazurowej wodzie na Orange Bay. Widziałem rafę płynąc statkiem z przeszklonym dnem. Doświadczyłem najwyższej temperatury w swoim życiu 48 C w słońcu!

    Po co ten wpis? Raz że chwalę się, jestem bardzo dumny z siebie, bo byłem najdalej w świecie w swoim życiu, moja stopa stała na innym kontynencie prócz europejskiego.
    Dwa jest to mój dowód na to że będąc przegrywem można złapać życie za jaja i wycisnąć z tej cytryny ile się da. Obawiałem się tego wyjazdu ale pokonałem strach!
    Także nie ma srania po krzakach.

    Przez większość życia żyłem w piwnicy mentalnej i fizycznej. Najpierw na TV, a potem netując w sieci. Kilka dni temu dotykałem piramid, na jednej nawet stałem, oraz wchodziłem do środka.
    Możno? Możno!!!
    Wystarczy ruszyć dupę, popracować trochę odłożyć siano, wybrać sobie cel i pojechać. Nie potrzebujesz nikogo aby ci w tym pomógł lub towarzyszył.
    Wpis ten ma też taki pozytywny charakter, bo wiele tu negatywnych i smutnych treści.

    #przegryw
    #anonimowemirkowyznania

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f21b3da4dc98cbbd41f82b
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    27 lat, 200k oszczędności, zarobki 7k, mieszkanie u matki na wsi. Żadnych powodów do życia. Nuda i prokrastynacja. Co robić, jak zmienić swoje życie? Nie mam punktu zaczepienia. Tylko ciągle grinduje monetki i na nic nie wydaje, bo nic mnie nie cieszy. Jedyne co mam to komputer i opel 99 rok niski przebieg.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f15ef3cdd8d55ea64250c7
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: img.favcars.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Szukam kogoś do pogadania, ale z góry zaznaczę, że nie szukam związku. Jestem już trochę stara - 30+ lv. Mam bardzo trudny czas w swoim życiu związany z diagnozą choroby i złamanym sercem. Nie mam już nikogo, a potrzebuję po prostu zająć czymś głowę, czymś innym niż ciężkie emocje. Pomyślałam, że wypiszę rzeczy, które mnie interesują, może ktoś znajdzie jakieś wspólne wątki.
    Oczywiście jestem introwertykiem i czytam dużo książek, ostatnio częściej sięgam po obyczajowe niż fantastykę czy sf. Lubię filmy, ale nie te z ramówek, często są to nieoczywiste dramaty, choć z braku pomysłów i źródeł informacji z miesiąc już nic nie oglądałam. Generalnie zawsze byłam na bieżąco ze wszystkimi nowinkami, orientowałam się w świecie kina, w nowościach wydawniczych, youtubie i innych wartych oglądania osobach, ale ze względu na brak osoby, z którą mogę się wymieniać ciekawostkami, skupiłam się ostatnio niestety na swoim wnętrzu, z którego chciałabym wreszcie wyjść i się czymś zainspirować (wzajemnie). Prócz tego równie mocno siedzę w: rysowanie; dużo kreatywnych rzeczy; genealogia; bieżące sprawy; długie spacery; mocniejsza muzyka; gry komputerowe (lubię, choć mam super słaby komputer i patrzę jak grają na jutubie); psy i koty; puzzle; szachy (zawsze przegrywam, więc możesz sobie podnieść samoocenę); na razie nie ćwiczę, bo jestem chora i nie wiem czy jeszcze kiedyś będę mogła, ale lubię być w formie; kawa z ekspresu; lubię sobie długo popisać gdy mam z kimś flow; mam czarny humor, zwykły humor też mam; zdrowo jem; lubię pomagać i chętnie doradzam, gdy ktoś prosi; planszówki, choć nie ma za bardzo jednoosobowych; morsowałam; nie krytykuję, zawsze jestem zaciekawiona odmiennym spojrzeniem; biwakowanie;
    Niestety mam traumy, ale nie mam stwierdzonej depresji czy innych znaczących zaburzeń. Mam niskie poczucie własnej wartości, co czasami możesz odczuć, choć częściej to po prostu żartuję z siebie. W tym tygodniu czeka mnie biopsja, więc nie będę owijać w bawełnę, że tryskam energią i jestem pełna życia, w temat choroby nie chce wchodzić.
    Pewnie zapomniałam dopisać miliona rzeczy i 93% wykopu nie zrozumie o co mi chodzi, a pozostałe 28% oleje, ale myślę, że jak ma do kogoś to trafić to po prostu trafi.
    Jak ktoś będzie chciał, to zapraszam na priv, do ustalenia będzie forma kontaktu: wykop, dowolny komunikator, mail. Mam nadzieję, że privy na AMW działają bez problemów.

    #przyjazn #rozowepaski #niebieskiepaski #wykop30plus #wykop30club #samotnosc #zwiazki

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f0f551cdd8d55ea64245ac
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 32 lata, dwuletnia córkę o którą kosztem małżeństwa staraliśmy się 7 lat, rozstaliśmy się zaraz po zajściu w ciąże gdy cała ta presja i emocje opadły. Do tej pory byłam sama. Mam naprawdę super prace, bardzo przyzwoite pieniądze, dom, auto itd nie ma na co narzekać. Spotkałam się w czerwcu z kolegą z dawnych lat, winko, emocje i skończyło się w łóżku. Niedługo po tym test ciążowy pokazał dwie kreski. Nie uważałam bo niby nie mogłam naturalnie:/. Czuje się jak durna nastolatka. Powiedziałam mu o ciąży, widać ze go to nie obchodzi, pytałam czy mi chociaż na początku pomoze, wymiguje się pracą, życiem itd. W sumie nie wiem czego oczekiwałam od 40 letniego kawalera który nienawidzi swojej roboty. Prowadzę działalność i nie mogę sobie pozwolić na więcej niż miesiąc macierzyńskiego, urodzić dziecko tylko po to aby niani oddać.. nie chce tej ciąży, od niego zero wsparcia. Kocham córkę ale kolejne dziekco to pewna samotność i zero szans na poukładanie życia. Niby finansowo podołam ale jestem przerażona aby ponownie się mierzyć z samotnym macierzyństwem. Poważnie rozważam aborcje ale nie mam odwagi trochę. Mam ostatni tydzień na jej przeprowadzenie. W sumie nie wiem czego od was oczekuje. Chyba chciałam się wygadać.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62efb767cdd8d55ea6422b26
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Dziś mija dokładnie 5 miesięcy od #rozstanie. Moje myśli 24/7 to ex + samobójstwo. Nie potrafię zapomnieć, przestać jej kochać mimo, że jest kurwiszonem. Zamiast zająć się swoim życiem, codziennie stalkuje jej insta i ranie siebie jeszcze bardziej widząc jak super się bawi, a mi się nie chce żyć. W żadnej innej kobiecie już się nie zakocham. Tęsknię za nią, a nawet za jej rodziną i psem XD. Psycha siedzi. Za 2 tygodnie obchodzilibyśmy 6. rocznicę (╥﹏╥). Boję się, że nigdy się z niej nie wyleczę.
    #zwiazki #samotnosc
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zaczynam ostatnio czuć coraz to większą nienawiść do ludzi którym się powodzi. Wszyscy w okół znajdują sobie pary, kupują mieszkania, budują domy, mają samochody. Mam 24 lata i nie umiem tak na prawdę nawet wyrwać się z rodzinnego domu, bo mieszkam na zadupiu polski, gdzie praca jest tylko w dwóch januszexach za najniższą krajową, a cokolwiek więcej bym chciał to muszę ponad 50km dojeżdżać co da mi taki sam efekt. Nie potrafię odłożyć gotówki, a wszystkie próby jej zainwestowania kończą się tak, że zawsze wtopię. Wewnętrznie mnie rozszarpuje jak słyszę, że a to jakiś kuzyn sobie auto kupił, a to jakaś kuzynka mieszkanie kupiła. Wiem, że to głupie i nie powinno tak być ale nie znoszę już tych ludzkich wygrywów podczas gdy ja muszę dwa miesiące odkładać, żeby naprawić swoją 26 letnią corsę którą zresztą dostałem po dziadku. Uciekałem z tym wszystkim w internet, wykop był taką ostoją, a dziś od rana już aż mnie znowu nosi, bo ktoś napisał, że się żeni, ktoś że dostał podwyżkę i teraz zarabia 15 tysięcy, ktoś że od tak sobie kupił auto za 10 tysięcy i teraz sprzeda je dwa albo trzy razy drożej i się zastanawia jak się jeszcze więcej nachapać, mimo że nawet najmniejszej pracy nie wykonał przy tym. Podczas gdy ja robię co mogę, w pracy wypruwam sobie żyły i nikt tego ani nie docenia ani nigdy nie dostaję żadnej szansy na to, żeby jakkolwiek się podnieść. Mam wrażenie, że niektórzy urodzili się po to by odrywać od życia kupony, a ja w tej mojej dziurze urodziłem się jako #przegryw i jako stary #przegryw umrę.

    #zalesie #przegryw #wykop

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ee3b80d9c77d8d278a88f6
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zastanawialiście się, dlaczego wśród osób mieszkających na wsi albo ubogich występuje bieda dziedziczona z pokolenia na pokolenie? Już tłumaczę. Pochodzę z biednej, robotniczej rodziny. Nie było u nas picia alkoholu, co jest rzadkością. Od małego do nauki nikt nie przykuwał wagi. Już od podstawówki miałem sporo zaległości. Rodzice czasem nie puszczali mnie do szkoły, gdyż musiałem pilnować młodsze rodzeństwo. Nikt mi nie pomagał w nauce, bo rodzice nie ogarniali tematów na poziomie 4 klasy szkoły podstawowej. Są po zawodówce. Mogłem pomarzyć o korepetycjach, uważali ze to zbędny wydatek dla "debilów". Nie mogłem się nawet uczyć po szkole, gdyż rodzice twierdzili, że tylko "debile" siedzą nad książkami, a ja mam łapać wiadomości z lekcji i to ma wystarczyć. Dochodziło do takich absurdalnych sytuacji, że specjalnie wstawałem 2 godziny wcześniej, żeby się pouczuć, gdy byli już w pracy (pracowali od 6 rano). Przestałem wychodzić z domu. To była moja jedyna okazja na naukę. Do dziś pamiętam dźwięk kluczy otwierających drzwi i siebie w panice chowającego książki i udającego, że oglądam TV. Dotrwałem tak do liceum. W ostatniej klasie coś we mnie pękło. Tuż przed maturą dostałem ataku paniki. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje i uciekłem do pobliskiego parku w oczekiwaniu na śmierć. Nie podszedłem do matury, dyrektorka była wściekła. Najbardziej paraliżował mnie strach przed rodzicami. Jak bym nie zdał to byłbym dla nich pośmiewiskiem. Cała rodzina miałaby mnie z debila (chociaż żadne z nich nie ma matury). Ostatecznie wylądowałem ze świadectwem ukończenia szkoły średniej z prawie samymi piątkami i kilkoma czwórkami. Skończyłem policealną szkołę na kierunku administracja. Nauczyciele wielokrotnie pytali mnie, czy zamierzam pójść na studia. O niczym innym nie marzę, ale strach przed maturą jest silniejszy. Teraz to nieuzasadniony lęk. Nie wiem, czy dałbym radę zdać maturę. Minęły 3 lata od ukończenia liceum. Obecnie siedzę na wsi, nie mam pracy w wyuczonym zawodzie. Tutaj nie ma nawet miejsc pracy. Jedyne oferty jakie pojawiają się w pobliskim miasteczku, są skierowane do osób albo z wyższym wykształceniem albo z zawodowym. Pracuję jako sprzątacz w hotelu na wsi. Cholerna bezradność życiowa, lęki, nie dają mi spokoju.

    Czy są tutaj osoby, które zdawały maturę po kilku latach od ukończenia liceum? Czuję sie z tym jak przegryw życiowy. Chciałbym zdać maturę, ale nie w swoim liceum. Boję się wrócić tam po latach.

    Proszę nie wyśmiewajcie mnie. Mam już wystarczająco dużo upokorzeń ze strony środowiska, z którego się wywodzę. Dodatkowo czuję się jak społeczny śmieć, bo nie mam studiów, o których zawsze marzyłem.
    #zalesie #przegryw #edukacja #matura

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ee3906d9c77d8d278a88ba
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Parę dni temu napisałem do jednej z organizacji w Szwajcarii oferujących usługę wspomaganego samobójstwa. Opisałem tam mój problem związany z niskim wzrostem (<165) który utrudnia mi codzienne funkcjonowanie w społeczeństwie i coraz częściej doprowadza mnie do myśli samobójczych, to tak z grubsza. Odpisali mi, że niestety nie są w stanie mi pomóc, bo jestem młody i nie ma ku temu żadnych podstaw medycznych (z resztą napisałem im, że depresji ani nic takiego nie mam). Polecili mi, żebym zwrócił się o jakąś pomoc w swoim kraju (o jakiej pomocy mówicie, terapia? XD) i dodatkowo załączyli link do strony gdzie można z kimś porozmawiać w sytuacji kryzysu psychicznego. Nawet takie organizacje nie rozumieją mojego problemu, nikt mnie nie rozumie. Ani moja matka, ani obcy ludzie, bo znajomych żadnych nie mam, ani nawet organizacje które powinny mieć inne spojrzenie na sytuację niż przeciętny zjadacz chleba.

    Liczyłem na to, że chociaż oni wykażą cień zrozumienia dla mojego problemu, zwłaszcza że nawet na swojej stronie dali informację że nie trzeba być terminalnie chorym i nie można mieć chorób psychicznych. Przeliczyłem się jak zwykle. Teraz już wiem, że nikt i nic nie jest w stanie mi pomóc.

    #przegryw
    #samobojstwo
    #wzrost

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ee580ad9c77d8d278a8c14
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nawet nie wiem po co to pisze ale poczytałem wpisy #przegryw to napisze i swoje wypociny.
    Jestem osobą niepełnosprawną fizycznie, od wielu lat miałem w planach że po szkole średniej nie idę na studia tylko do pracki. Abym mógł myśleć o sensownej pracy potrzebowałem auta które z podjazdem które ma miejsce na wózek inwalidzki elektryczny, z racji iż do najbliższej komunikacji zbiorowej dostosowanej dla inwalidów mam 15km (aglomeracja warszawska). Postanowiłem więc jako inwestycje do zarabiania pieniędzy sfinansować takie używane auto kredytem. Co może pójść nie tak? rodzinka. Z racji że jesteś niepełnosprawny to nie masz wyjścia i musisz się dostosować, zostało mi powiedziane że kredyt to nie będę miał gotówkę to mogę o tym myśleć. Mówię ok przez około rok zarobiłem odpowiednią kwotę pracując zdalnie mimo że nie lubię takiego trybu pracy. Więc upatruje auto wybór mój pada na 12 letnie Kangoo z 140k przebiegu co może pójść nie tak? Kolor się nie podoba + po co mi to +stary więc się będzie psuł (jakby to oni mieli go serwisować) nie byłbym może zdziwiony gdyby sami się wozili nowym jaguarem, ale jeżdżą oni pełnoletnim Francuzem o wartości 3k. Ależ czego się mogłem spodziewać po osobach które mają podejście do życia jak za PRL plus do tego jeszcze po co na coś pracować jak można dostać socjal po co iść w życiu do przodu jak możesz stać. + możesz wykorzystywać przywileje jakie mają osoby niepełnosprawne dodam że ja bardzo nie lubię wykorzystywać takich przywilejów jak np wpierdalanie się w kolejkę tylko dlatego że mam wózek. No ale jak widać ja tu dużo nie mam do gadania.
    Czy nie ma w tym gdzieś mojej winy? Jest na pewno na przykład w tym że dla mnie cenniejszy jest spokój od przekrzykiwania się i przez to nie umiem postawić na swoim. Nawet już u siebie zaczynam zauważać że też jestem coraz bardziej leniwy i wchodzę w te motto po co robić jak możesz dostać. Nawet kiedyś miałem w głowie abstrakcyjną sytuację że ktoś mi daje pracę z takim wynagrodzeniem że stać mnie na wynajem i opłatę opiekunki co by było dużym krokiem w samodzielność 2 - 3 lata temu nie zastanawiał bym się 5 minut dziś nie wiem jaką bym podjął decyzję. Jak to mówi klasyk chyba będzie magik za 2 lata bo życie bez celu gdy każdy dzień wygląda tak samo to nie ma sensu.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ee638cd9c77d8d278a8cac
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #nieruchomosci #mieszkanie #wynajem #remont #prawo

    5 lat temu wynająłem mieszkanie 37 m2. Standard z PRL, nieumeblowane, nieodświeżone po poprzedniej lokatorce, która mieszkała pół roku, stary kibel, podłoga wymagająca cyklinowania, widać że ktoś ostatnim razem pomalował je bardzo niechlujnie. Ogólnie jak dla mnie mieszkanie do remontu. Wziąłem bo mieszkanie na powiślu w Warszawie, blisko UW, cena 1500 + czynsz do spółdzielni. Dodatkowo ważne, że akceptacja psa (co było dużym problemem). Umowa najmu okazjonalnego na czas określony, z możliwością wypowiedzenia dla każdej ze stron.

    Ostatnio (pół roku po podpisaniu następnej umowy na 2 lata z podwyżką o 200 zł) właściciel zaproponował mi nieadekwatną do stanu lokalu kolejną podwyżkę czynszu, dlatego postanowiłem się wyprowadzić. W umowie mam zapis o obligatoryjnym malowaniu przy wyprowadzce. Nie zależy mi na kaucji (1500 zł), wiec czy jeśli nie odmaluję tego mieszkania, to jedyne co ryzykuję to utrata kaucji? Po ostatniej rozmowie mam wrażenie, że janusz próbuje mnie naciągnąć nieuczciwie na remont tego PRLowiskiego skansenu, czepiając się np. stanu gniazdek, sugerując że je wyrwałem, a tak naprawdę odstają od ściany ponieważ jest tak nierówna i przysięgam, że takie zastałem wprowadzając się. Pomijam już to że te gniazdka wyglądają jakby miały 40 lat, teraz już takich nie robią. Dbałem o to mieszkanie bardziej niż o swoje, a teraz boję się, że gość będzie robił ze mnie jakąś patologię, która niszczy mieszkania. Oczywiście ściany są trochę brudne, ale wydaje mi się że przez 5 lat mieszkania, to nie jest nic nadzwyczajnego.

    Niestety to był mój pierwszy wynajem i nie przyłożyłem się do tego aby spisać dobry protokół stanu mieszkania przy wprowadzaniu się i porobić zdjęcia. Czy on może teraz żądać żeby cyklinować mu podłogę, albo naprawiać popękaną terakotę w łazience, skoro to wszystko wymagało naprawy już zanim tam mieszkałem? W umowie mam, że "akceptuje stan mieszkania". To stwierdzenie wydaje mi się bardzo subiektywne i raczej nic nie mówi o stanie mieszkania.

    Orientujecie się czy poza tą kaucją, coś może jeszcze ode mnie chcieć? Boję się że stracę czas i pieniądze na malowanie tej nory, a on i tak nie odda mi kaucji, bo się przyczepi np do podłogi, czy gniazdek.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ee7e98d9c77d8d278a8e55
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy #srebro to dobra inwestycja w porównaniu z punktem odniesienia, którym są globalne fundusze indeksowe?
    Przyjmuje się, że inwestowanie w ww. fundusze pozwala podwoić kapitał w perspektywie około 15 lat.

    Z jednej strony mamy argumenty takie jak na pic rel i entuzjastów srebra na r/silverbugs.

    Z drugiej strony, dostrzegam luki w tych argumentach - po pierwsze, jeżeli te przesłanki byłyby przekonujące, to srebro już powinno mieć znacznie wyższą cenę. Na srebro trafia się całkiem często podczas procesów wydobywczych, a jego wydobycie/produkcja może w razie potrzeby zostać znacznie przyspieszona, nieporównywalnie bardziej niż w przypadku wydobywania złota. Srebro ma także wysoki spread, a zwrot z inwestowania w srebro w perspektywie ostatnich 100 lat wyniósł 0%.

    Pytanie: czy siła argumentów i kontrargumentów się tutaj neutralizuje/przemawia na niekorzyść srebra, czy np. powyższe argumenty sugerują ~800% zysku w perspektywie 15 lat, a kontrargumenty zbijają to do ~300-400% zysku, co nadal czyni fizyczne srebro wartościową inwestycją, zasługującą na kilka(naście) procent wartości portfolio?

    #pytanie #inwestowanie #inwestycje #finanse #metal #metale #zloto

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62eea65cd9c77d8d278a9133
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    źródło: i.ibb.co

  •  

    Siema, kołonwrześnia wybieram się zagranicę, chciałem jechać do #holandia na 2-3 miesiące przez jakąś agencję, ale teraz widzę, że w Otto są wyjazdy do #niemcy. Ktoś jeździł z nimi ? Jak to wygląda i jak się wychodzi zarobkowo ? Jedyna różnica jaką dostrzegam to wypłaty miesięczne, a nie tygodniowe.

    #emigracja #pracazagranica

  •  

    #anonimowemirkowyznania

    Jak gracie #futures longa to po jakim czasie wyciagacie kaske? z tego co sie orientuje (poprawcie mnie jesli sie myle) to zarobic mozna nawet w przeciagu sekundy, a jak to jest u was? sprawdzacie co chwile jaki jest % i odswiezacie apke czy jaki macie na to sposob? pozdro

    pytam o longa bo shorta narazie nie ogarniam, tzn jak to dziala ze sprzedajemy cos czego wczesniej nie kupilismy?

    ktos poleci jakies materialy gdzie sie moge douczyc futures? pozdrawiam
    #kryptowaluty #gielda

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ed92e278a42341bb321eb5
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania Ty może zacznij CFD od stabilnych instrumentów jak FX, naucz się analizy technicznej, chociaż na krypto to nie wiem czy ma to jakiekolwiek znaczenie, naucz się przede wszystkim DYSCYPLINY, trzymaj się planu i unikaj emocji, bo tak to tylko konto wyzerujesz P.S Krótka sprzedaż działa tak, że w teorii teraz coś sprzedajesz, ale z dostawą odroczoną w czasie, tylko, że to nie jest giełda towarowa i nic nie sprzedajesz, tylko jeśli jesteś w plecy to ponosisz stratę

      P.A 2 Pytasz ile można zarobić, a to już bład, zapytaj ile można stracić, zacznij od dema, bo widzę, że chyba nawet konta demo nie miałeś, jeśli pojęcia TP i SL są ci nieznane
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy zazdrość jest wyczuwalna? Mam wrażenie, że nie jestem jakoś specjalnie lubiany bo często zazdroszczę ludziom. Nie umiem się cieszyć z czyichś sukcesów.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ee146dd9c77d8d278a86a4
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dzisiaj historia o żałosnym człowieku jakim się stałem, o #uzaleznienie i #narkotyki
    Historia o tym jak prawie zmarnowałem sobie życie przez bycie ciekawym "jak to jest".
    I prośba o pomoc, albo porady jeśli ktoś był w podobnym miejscu?

    Długo zbierałem się do napisania tego tekstu, w zasadzie większość czasu myśłałem o tym jak o stracie czasu, że nie potrzebuję spojrzenia innych osób bo przecież sam sobię poradzę z problemem, że nie ma co robić z siebie pizdy, że wyolbrzymiam problem, że przecież jestem facetem i nie wolno mi użalać się nad sobą, faceci nie płaczą i tak dalej bla bla..
    Może ktoś znalazł się w podobnej sytuacji i ma protipy jak się ogarnąć?
    Może ktoś jest obecnie w podobnym miejscu co ja i wyciągnie wnioski z tej historii albo z waszych rad?
    A może kogoś kusi żeby razem z kumplami coś "przetestować"? No bo przecież to te słynne dragi, kolega próbował i mówił że fajna faza, w ogóle twój ulubiony raper nawija o wciąganiu kresek i ruchaniu suk? Chciałbyś zobaczyć jak to jest? Nie warto.

    Ostrzegam i odradzam, wydawało mi się że mam silną wolę, że jestem inteligentnym gościem który przcież wie że dragi są złe, że szkodzą i nie ma opcji żeby rządziło mną coś tak błahego. Być może ty masz silniejszą wolę niż ja, być może nie. Może jesteś w stanie to kontrolować, a może nie?
    Po co to testować?

    Też na początku wydawało mi się że kontroluje ćpanie, kumple też racjonalizowali to tekstami typu "od czasu do czasu fajnie tak łeb zamulić" czy "wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem" (to nic, że drugiej części tej sentencji nikt potem nie przestrzegał i nie przestrzega do dziś, ale o tym więcej później).

    Zaraz pewnie znajdzie się też jakiś narkotykowy świr, który napiszę mi że przecież nie walę hery dożylnie i nie śpię pod mostem, więc nie mam prawa się wypowiadać bo moje "przygody" to nie żaden "problem" i żebym się ogarnął, bo wcale się nie staczam a z uzależnieniem od tego gówna walczy co drugi seba z matim, a ja płatek śniegu piszę o pomoc w internecie. Od razu zapraszam wypierdalać na hyperreal czy inny tag wykopowy narkotykizawszespoko. Wystarczy tylko przestać brać, co nie mordo?

    Ale do rzeczy:

    Mam 27 lat, cudowną narzeczoną, razem od 9 lat, w przyszłym roku ślub + idę na studia, buduję dom, jest dobrze.
    Normalne życie na które nie mogę narzekać OPRÓCZ faktu że od około 3 lat, co jakiś czas ćpam w ukryciu przed narzeczoną mefedron/klefedron czy inne beta-ketony od mojego dilera typu patus-siwy (chuj wie tak naprawdę co to jest, ten słynny "kryształ") czy tam z darknetu.
    Próbuję z tym walczyć też samotnie "w ukryciu" i chyba jestem na dobrej drodze żeby się ogarnąć samodzielnie, ale powiedziałem sobie że po kolejnej porażce która niestety miała niedawno miejsce powiem o wszystkim swojej kobiecie i że poproszę ją o pomoc, bo może jednak nie daje sobie rady i tylko mydlę sobie oczy że dam radę?

    Boje się jednak jej reakcji: Tego że po tylu kłamstwach i po takim nadszarpnięciu zaufania nigdy nie spojrzy na mnie tak samo jak wcześniej. Kiedy ja ćpałem nocami, oglądając porno i walac konia całą noc, ona w dzień wciskała mi witaminy bo coś przeziębiny jestem ostatnio i że muszę bardziej dbać o siebie..
    Boje się że mnie zostawi, bo która z was, różowe, chciała by spędzić resztę życia z takim kłamcą i krętaczem? No właśnie. Biłem się z myślami czy nie powiedzieć jej już dużo wcześniej, ale doszedłem do wniosku że zaszło to za daleko i muszę sam sobie z tym poradzić, bo na tym etapie mi nie wybaczy i stracić mogę zbyt wiele (całe nasze dotychczasowe życie), a zyskać jedynie pogardę i brak zaufania, nawet jeśli mi wybaczy.

    Historia:

    Zaczęło się niewinnie, scenariusz niewyróżniający się niczym szczególnym: mała miejscowość, grupka kumpli, wspólne melanże i ten jeden znajomy który już testował coś więcej niż zioło i zaczął opowiadać jaka jest super faza po pixach, po mefedronie, po kwasie, że raz na jakiś czas można. Same superlatywy, a ja że z natury jestem ciekawski chciałem sprawdzić o co tyle szumu w tym wszystkim i dałem się namówić na mefedron, tak samo jak pare innych osób.

    Początki? Super. Zerowa tolerancja a więc śmieszne ilości nam wystarczyły, euforia, gadka, miękkie nogi, wszystko przyjemne, pluszowe, typowa początkowa braterska miłość i przepraszanie się za wszystko, na tym etapie miało to miejsce bardzo rzadko. Wszystko to wydawało się nieszkodliwe, a więc i różowa wiedziała o wszystkim, zarzekałem się (jak każdy z resztą) że to tylko w ramach zabawy, przetestowania i w zasadzie nie ma żadnego problemu, wtedy serio wierzyłem w to co mówie a różowa mi zaufała.
    Spotykaliśmy się grupką znajomych dość często, czasem z dziewczynami/narzeczonymi a czasem sami kumple - nie muszę chyba pisać który typ spotkań towarzyskich był później preferowany..

    Oczywiście z biegiem czasu częstotliwość ćpania się zwiększyła, moja różowa nic nie wiedziała, bo po co ma się martwić, wiadomo. Kazdy coraz częściej przesuwał granicę "częstotliwości", ćpałem też sam, po nocach przed komputerem, był to jeszcze etap początkowej fascynacji i super zabawy więc wystarczyły mi śmieszne ilości typu 1g który trzymałem w szufladzie i bawiłem się nim przez dwa weekendy, jedna, dwie kreseczki = chwila zabawy i można iść spać, nic strasznego!
    Z biegiem czasu wyrobiła się tolerka to zwiększyły się ilości.
    Aż pewnego razu na jednym melanżu jeden znajomy stracił przytomność bo wziął zbyt dużo chuj-wie-czego-od-siwego, dostał halucynacji i ataku padaczki - karetka zabrała go nad ranem.

    Po tym wydarzeniu każdy z nas ochłonął (przynajmniej tak mi się wydawało na początku) niektórzy przestali ćpać całkowicie a inni "zrobili sobie przerwę".
    Można powiedzieć że "główna atrakcja" naszych spotkań, czyli ćpanie chwilowo zniknęła z radaru i była tematem tabu więc spotykaliśmy się rzadziej, a nauczony doświadczeniem że dilerzy sprzedają słabe gówno mieszane pewnie z kofeiną ("TWARDE, KWAŚNE I MAŁE" #pdk) wpadłem na genialny pomysł nauczenia się jak into Tor/Darknet i zagraniczne markety. Odkryłem źródło nieograniczonego towaru dobrej jakości, mogę kupić dragi nie wychodząc z domu i bez użerania się z patusami i siwymi, sztos!
    I wtedy się zaczęło.
    Nie układało mi się zbyt dobrze z różową jeśli chodzi o seks, ona z tych co mają niskie libido, ja odwrotnie, więc wtedy odkryłem jaka super jest masturbacja po stymulantach, nie dość że można to robić całą noc to jeszcze doznania są cudowne. Znalazłem więc w tym ujście dla mojej frustracji łóżkowej i się zaczeło: zamawianie po 1g, potem z biegiem czasu 1g wystarczał na zbyt krótko więc i 5g, czasami nawet po 10g - w zasadzie tylko po to żeby walić konia przed komputerem. Branie kryształu z kolegami zaczęło mnie męczyć, chciałem tylko wrócić do domu, poczekać aż różowa zaśnie i odpalić pornhuba.
    Tak jak pisałem wyżej, zaczęło się ok. 3 lata temu, to teraz jesteśmy mniej więcej na połowie osi czasu czyli 1,5 roku.
    I tak spędziłem kolejne 6 miesięcy, wciągajac po nocach a późnej także za dnia, w kiblu, pod nosem kobiety.
    Oczywiście koncertowo udawałem i grałem że wszystko jest w porządku, chodziłem do pracy, czasami wciągałem nawet w kiblu w pracy, żeby jakoś wysiedzieć przed kompem, oczywiście małe ilości i tak żeby nikt się nie zorientował. Czasami w domu rodzinnym, też na "przetrwanie".
    Nie muszę mówić że nie liczyło się nic innego, jakieś hobby? Daj spokój. Ambicja życiowa znikała z każdym nowym woreczkiem, liczyło się tylko to.
    Nie jednokrotnie brałem urlop w tajemnicy przed kobietą, tylko po to żeby wrócić do domu jak ona wyjdzie, ćpać i oglądać pornole, a potem kłamać jej w żywe oczy jak było w pracy.
    Dzisiaj przeraża mnie fakt jak dobrym kłamcą i oszustem się stałem, wtedy nie robiło to na mnie żadnego wrażenia bo przecież nie robiłem nikomu nic złego, a dzisiaj nie mogę patrzeć na siebie w lustrze.

    Pod koniec drugiego roku zacząłem zauważać jakie to jest puste i bezsensowne, masturbacja przed kompem przestała sprawiać frajdę, miałem wiecznego doła i brak chęci do życia, zacząłem być oziębły, nic mnie nie cieszyło, zacząłem odsuwać się od dziewczyny, zaczęła mnie wkurwiać samą swoją obecnością.
    Wtedy zrozumiałem że mam problem i postanowiłem z tym skończyć, wiedziałem że będzie to trudne, ale nie sądziłem że aż tak.
    Zaczęły się epizody: przez jakiś czas udawało mi się nie brać dopóki któregoś wieczoru mi nie odjebało i nie zacząłem przeglądać marketu, zdrowy rozsądek przegrał a paczka była coraz bliżej wiec już nie liczyło się nic. Tylko to.
    I tak parę razy. W końcu zebrałem się i usunąłem wszystko co z marketami i darknetem związane. Pomogło. Do czasu aż pijany nie zacząłem przeglądać wykopu i tagu #narkotykizawszespoko, podchmielony znowu odpaliłem tora, pozakładałem konta i zamówiłem co trzeba.
    Tym razem gardząc sobą jeszcze bardziej, stwierdziłem że to za mało, wyjebałem wszystko co z marketami związane, przestałem przeglądać polskie chany, wykop i ograniczyłem mocno alkohol, wiedząc że po nim mi odpierdala i mam głupie pomysły.
    Pomogło, czasem dostawałem niepohamowanej chęci przyjebania sobie, więc korzystałem z usług lokalnego siwego, gdzie było drogo, mało i chujowe - co rozczarowywało mnie jeszcze bardziej. Było mi po prostu szkoda pieniędzy więc od gościa brałem mało, co pomogło zmniejszyć dawki i ograniczyć dość mocno.
    Na pewno nie pomogało mi to że cały czas wieczorne siedzenie przed kompem kojarzyło mi się tylko z jednym, coś jak docent fiutt #pdk xD, czasami łapałem się na tym że nachodzi mnie ochota ale jakoś udawało mi się powstrzymać.
    Zacząłem uprawiać sport i w zasadzie zerwałem wszystkie kontakty ze starymi kolegami.
    Dieta, siłownia i bieganie bardzo pomogły mi w zajęciu czymś głowy, czułem się zdrowo, chodziłem spać o normalnych porach a libido się poprawiło. Czułem się dobrze, łapiąc się na tym że chyba próbuję zastąpić użytkową pustkę alkoholem, przestałem go pić całkowicie, w strachu ze znowu odjebie coś po pijaku, a dodatkowo nie jest mi to do niczego potrzebne.
    Ściągnąłem aplikację na telefon, liczyłem dni bez alkoholu i ćpania.

    Było dobrze, nawet jeśli powinęła mi się noga były to małe ilości, kiedyś znajomy dał mi na imprezie z 0,5g które wykorzystałem jednego wieczoru do maratonu masturbacji przed komputerem i jedyne co czułem do siebie potem to obrzydzenie i pogardę.
    Miałem jakieś 45 dni przerwy i na kolejnej imprezie spotkałem starego znajomego, który akurat się pojawił i poczęstował, niestety nie potrafiłem odmówić i wciągnąłem jedną kreskę, w zasadzie nic nie poczułem, byłem zadowolony z siebie że nie chce więcej, następnego dnia wstałem uśmiechnięty bo czułem że nie ma to nademną takiej władzy jak kiedyś, że tego mi nie brakuje. Zresetowałem licznik na telefonie licząc dni od nowa i wróciłem do swojego życia, normalnie jak gdyby nigdy nic.

    Minęło jakieś 25 dni i mi odjebało.
    Jadąc samochodem przez miasto z dziewczyną zauważyłem starego znajomego i momentalnie mi odwaliło, chyba poczułem że paczka jest na wyciągnięcie ręki i napisałem do niego ukradkiem z pytaniem czy ma coś ogarnąć. Mówił że pewnie i będzie wieczorem, żebym wieczorem przyjechał.
    Jak wielki był mój smutek jak się okazało że jednak nie da rady i zebym odezwał się następnego dnia.
    Następnego dnia oczywiście wziąłem wolne, kupiłem 5g i wciągałem to cały dzień, całą noc, potem cały dzień i wieczór, przerwa na spanie i końcówka rano.

    Oczywiście po otrzeźwieniu dotarło do mnie co zrobiłem, mam wrażenie że cały mój wysiłek poszedł na marne, wydawało mi się że mam to pod kontrolą a wystarczyła jedna głupia sytuacja i oto proszę, powtórka z rozrywki i to właśnie jest ten moment z początku tekstu. Wydawało mi się że radzę sobie sam, ale chyba jednak tak nie jest.

    Teraz siedzę, pisze ten tekst z łzami w oczach 3 lata później, czytam reddita z podobnymi historiami gdzie ludzie potrzebowali pomocy i łudze się że moja kobieta zrozumie mnie tak samo jak tamtych ludzi ich partnerzy.

    Potrzebuje pomocy, ale nie chce jej ranić bo to cios zbyt mocny, cios na który nie zasługuje bo zaszło to tak daleko że boje się tego, że mnie zostawi.

    Boje się także dalszej, samotnej walki z tym gównem bo nie wiem czy jestem w stanie to pokonać, widzę że idzie to w dobrym kierunku pomimo potknięć, ale ile jeszcze mogę kłamać i oszukiwać?
    Kiedy się od tego uwolnie? Tłamszę w sobie to wszystko, NIKT z moich znajomych nawet nie wie o moim problemie, mam już dość, a ten tekst to moja pierwsza próba powiedzenia o tym komukolwiek.
    Wydaje mi się że jeszcze nie jestem na dnie ale jeśli czegoś zaraz nie zrobię to zaraz go dotknę.
    Co mam robić? Pomocy, proszę.

    p.s przepraszam jeżeli ten tekst to jeden wielki bełkot, pisałem to jednym ciągiem w przypływie dużych emocji, dzieki za czas jesli to przeczytales/as.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ebb54c0e584a8a2fa51114
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Życie w biednej rodzinie na małej wsi zniszczyło mi życie. Ja w sumie nigdy nie żyłem.
    Zacznę prymitywnie ale później historia się rozkręca:
    Kiedy na komunie wszyscy dostawali hajsy, rowery, komputery ja dostałem jakieś marne 100zł, kilka bombonierek z taniej czekolady i rower od chrzestnego któremu pękła rama po kilku miesiącach jazdy. Przy kolegach z klasy było mi wstyd jak sobie opowiadaliśmy o komunijnych prezentach a miałem tylko 8 lat.

    W podstawówce, gimnazjum, przez całe liceum nigdy nie chodziłem ubrany modnie jak inni tylko albo szmaty z lumpeksu, albo po starszym bracie. Dopiero w liceum zbierałem sobie klepaki żeby kupić sobie zestaw tanich ciuchów z sieciówki za łączene 180zl. Było to tanie, nie wyglądało modnie ale cieszyłem się że chodzę w czymś świeżym i nie wyglądam jak lump. Chodziłem w tym komplecie przez całe 3 lata i zdarzały się niemiłe komentarze że prawie codziennie w tym samym. Liceum to były lata 2013-2016 więc to już nie był okres biedy w Polsce.
    Nigdy nie zaprosiłem nikogo na urodziny bo miałem ciasny, obskurny dom i nigdy nie miałem tyle pieniędzy żeby je zorganizować. Mnie też nie zapraszali bo jak kilka razy nie miałem pieniędzy żeby z czymś do kogoś wbić na urodzinową domówkę to dali sobie spokój.
    Pierwszy komputer dostałem od kuzyna w 2013 roku. Był to szrot który nadawał się jedynie do pracy biurowej więc nawet nie mogłem się zgadać z ludźmi z klasy na jakieś pykanie w gierki. Na 512MB RAM pykałem sobie w Wormsy :')
    We wszystkim byłem w tyle za moimi rówieśnikami przez co nie zdołałem się z nimi zintegrować

    Co sobie dorobiłem na wakacjach szło na kupno książek do szkoły i pierwsze bilety miesięczne a uwierzcie mi na małej 20km od powiatowego wiosce za bardzo gdzie dorobić nie miałem :)

    Wbiły 18 urodziny, których nie świętowałem. Matka tego dnia złożyła mi życzenia, dostałem jakieś parę groszy od babci i czekoladę.
    Okres 18 urodzin u znajomych z klasy to była moja gehenna i załamanie nerwowe.
    Wszyscy wielkie imprezy, zajebiste prezenty - jak jesteście z normalnych domów to wiecie o czym mówię. Część osób świętowała to niczym bal maturalny.
    Większość osób z klasy dostawała wtedy pieniądze od rodziców na zrobienie prawa jazdy a na niektórych już czekały pierwsze samochody. U mnie w domu nawet o tym nikt nie wspomniał bo dobrze wiedziałem że mi starzy na załatwienie tak standardowej sprawy u 18 latka nie dadzą ani złotówki. To była ostatnia klasa liceum i jako jeden z niewielu nadal do samego końca dojeżdżałem do szkoły autobusem. Przebolał bym to gdyby nie zaczęły się te męczarnie pytaniami w klasie kiedy ja kupię sobie samochód, wtedy odpowiadałem że nie mam jeszcze prawka, wtedy zaczęła się seria pytań kiedy zdam. Albo niektórzy insynuowali że pewnie je oblałem. I tak wypytywali mnie o to gówno do końca roku szkolnego.
    Przez ostatnie cztery miesiące szkoły codziennie było mi głupio się z tego tłumaczyć, pomimo że oni wiedzieli że jestem biedolem i nie wytrzasnę 1400zl na kurs i kilka razy tyle na samochód.

    Ostatecznie po zdaniu matury, już nawet nie myślałem o studiach jak normalni ludzie i tylko wziąłem się za szukanie pracy. Przy mojej niemobilności z racji mieszkania na wsi i braku samochodu jedyną pracę cudem ogarnąłem w powiatowym jako cieć. Jeździłem tam na nocne zmiany które trwały do 6 i o 7 dopiero mogłem wrócić do domu pierwszym autobusem. Większość zarobionej kwoty oszczędzałem aż uzbierałem na wyjazd na sezonową pracę za granicą i tak małymi kroczkami ogarnąłem się jako tako dopiero w wieku 22 lat. Prawko zrobiłem właśnie wtedy i pierwszy samochód niedługo później, pierwsze nielumpiarskie cicuhy kupiłem sobie za granicą. Teraz 24 na karku i naszły mnie wnioski że ja swoje życie zmarnowałem. Przez biedę i to odstawanie do tyłu we wszystkim nigdy nie miałem młodości a czas leci coraz szybciej i zaraz będę miał 30 na karku. Za późno na jakieś wyższe ambice w życiu a przez przebytą biedę zawsze będę takim mentalnym dzikusem. Partnerki oczywiście nie mam i nigdy nie miałem, nie chce mi się już rozpisywać ale domyślacie się dlaczego.

    Całe życie od A do Z mam przesrane bo dwóm kretynom bez wyobraźni i perspektyw zachciało się 24 lata temu zabawy w Simsy

    Dzięki za przeczytanie wysrywu mirek :)

    #antynatalizm #zalesie #bieda #depresja #przegryw

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ec07553417104db36f0681
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Życie mi ciąży. Rano nie mogę wstać z łóżka, jestem cały spięty, czuję ból w klatce i brzuchu. Kiedyś pracowałem, spotykałem się ze znajomymi, ale jakiś czas temu całkowicie się wycofałem z życia. Śpię po kilkanaście godzin, ojciec każe mi się wynosić, bo jestem darmozjadem. No i jeśli mnie siłą wyrzuci, to będę bezdomny. Całkowicie się zaniedbałem, jakieś zmiany skórne, bolące zęby, nic z tym nie robię.

    #dno #dna #przegryw

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62eb8f2fc64294bae1d6f388
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: d-art.ppstatic.pl

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika cor1sto

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)