„Prawdziwa sztuka to zgubna obsesja w dążeniu do doskonałości. Oczywiście nie można jej osiągnąć, nawet nie wiadomo, co to jest, ale trzeba do niej dążyć, od takiego przymusu nie da się wyzwolić”.

  •  

    Rzecz niebywała. 07.10 do Wrocławia zawita trójka artystów z PRSPCT

    DJ Hidden
    Counterstrike
    KRTM

    Link do wydarzenia na Facebooku

    #hardmirko #muzykaelektroniczna #crossbreed #industrialhardcore #hardcore #drumandbass pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20220825-111756_Chrome.jpg

  •  

    Rewelacyjne zakończenie.

    pokaż spoiler Nie dziwi mnie, że Jimmy wybrał kilkadziesiąt lat więzienia zamiast siedmiu z ugody. Co miałby robić po wyjściu z więzienia?
    Szare życie zwykłego człowieka w ogóle go nie interesowało - dusił się. Wystarczyło, że pojawiła się okazja ponownie narozrabiać, poczuć dreszcz adrenaliny i momentalnie wsiąknął.
    Poza tym nikogo ani niczego już nie miał. Jak sam powiedział, wszyscy umarli. Mike, Gus, Walter, Lalo. Znaleźli wszystkie jego pralnie pieniędzy. Nie zostało nic. Nawet Kim, która rozpoczęła nowe życie.
    W więzieniu przynajmniej będzie miał szacunek - już w autobusie prawie wszyscy go rozpoznali. Był tym dobrym gościem, do którego można było zadzwonić w razie kłopotów. Pewnie każdy z osadzonych tam zna kogoś, kto zna kogoś, kogo Saul wyciągnął z tarapatów.
    To o szacunek mu przede wszystkim chodziło, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Chciał zostać prawnikiem jak jego brat, chciał zyskać jego aprobatę. Nie udało mu się to i Jimmy chciałby cofnąć się w czasie, by nie dopuścić do samobójstwa Chucka.
    Za to przekonał do siebie tego jednego sędziego - Kim. Czy uratował jej tyłek swoim zeznaniem. Raczej nie. Raczej chciał odkupić swoje winy i wydaje mi się, że to mu się udało.
    Ostatnie sceny prawie wycisnęły ze mnie łzy. Jimmy z Kim ponownie stanęli pod ścianą, żeby zapalić razem papierosa. Prawdopodobnie ostatni raz.


    Szkoda, że tak wspaniały serial się zakończył.

    #bettercallsaul
    pokaż całość

  •  

    Jeśli ktoś chciałby kupić nowy komputer, ale tak jak ja nie zna się na składaniu komponentów w całość/nie chce niczego zepsuć, polecam odezwać się do @majk3l

    Pomógł mi dobrać sprzęt w określonym przedziale cenowym, wykazał się cierpliwością i skonfigurował komputer tak, że po wyciągnięcia z pudełka (bardzo dobrze zabezpieczony na czas transportu!) był gotowy do użytku. :)

    Jestem bardzo zadowolony z zestawu. :)

    #majk3lskladapcty #komputery
    pokaż całość

  •  

    Jakiego psychoterapeutę polecacie do uporania się z zachowaniami autodestrukcyjnymi? Nie chodzi o autoagresję fizyczną, ale między innymi o nieznośnego wewnętrznego krytyka, który sabotuje wszystko, co tylko próbuję zrobić.

    Najlepiej online.

    #psychologia #psychoterapia

    •  

      @cyberpunkowy_neuromantyk terapia schematow połączona z CBT. Zrozumiesz jakie myśli i przekonania są zniekształcone i dlaczego, a poprzez CBT będziesz wykonywać ćwiczenia by przełamać schemat. Jak się w miarę ogarniesz to można iść na psychodynamiczna by ciut emocji złych wyrzucić z siebie. Ja ogólnie nie uważam terapii psychodynamicznej czy psychoanalitycznej jako dobrych terapii, bo tam Ty poruszasz tematy, terapeuta Cię o coś czasem dopyta byś się rozkleił czy bardziej wbił w dana emocje. Podobno to ma służyć temu by się lepiej poznać, ale wiele osób nie umie wyczuć i zrozumieć rzeczy które są niejawnie nazwane i wtedy można chodzić na te psychodynamiczne terapię latami i nie dojść do źródła problemów. pokaż całość

    •  

      @black-kitsune: @Kitku_Karola: dajcie spokój z tą terapia psychodynamiczną!!
      @cyberpunkowy_neuromantyk: jak masz dużo kasy to wybierz takiego z najlepszymi i dosyć wiarygodnymi ocenami, bo w tym zawodzie jest bardzo dużo słabych specjalistów, którzy nie umieją pomóc

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Wytłumaczy mi ktoś, skąd takie oburzenie wśród konsolowych graczy, że kolejna gra ekskluzywna wyjdzie na PC?

    1. Sony przecież nie oleje PS i nie przestanie wydawać gierek na konsolę. Tym bardziej, że wydają na PC kilkuletnie już gry, a nie premiery.

    2. PS5 wciąż kosztuje jakoś o połowę mniej niż średniej klasy komputer.

    3. Gierki w wersji pudełkowej można sprzedać po przejściu z niewielką „stratą”, co na PC jest obecnie mało możliwe.

    4. Sony otwiera się na nowy rynek = prawdopodobnie zarobi więcej pieniędzy = będzie więcej pieniędzy na nowe IP i kontynuacje znanych już marek.

    Jakoś nie widzę podobnego oburzenia wśród graczy pecetowych, gdy jakaś gierka ma dostać porta na konsole. Ba, ja sam się cieszę, że więcej osób będzie mogło zagrać w coś fajnego na sprzęcie, który preferują.

    #ps5 #ps4 #gry #konsole
    pokaż całość

  •  

    Jeśli szukacie fajnego taktycznego fps-a, ale jednocześnie nie chcecie wydawać na niego pieniędzy, polecam Project Reality - darmowego moda do BF2 w wersji standalone.

    Według devów to ponad 70 map, 27 frakcji z różnych okresów historycznych (Druga wojna światowa, Wietnam, czasy współczesne), do dyspozycji graczy 107 modeli helikopterów/samolotów i 166 opancerzonych pojazdów w tym jeepów, ciężarówek, czołgów, APC et cetera. A jak ktoś lubi pograć piechotą, to znajdzie się dla niego aż 450 elementów wyposażenia.

    Po 17 latach od premiery Project Reality przeżywa drugą młodość. Na YouTube pojawia się całkiem sporo nowych filmików z rozgrywki, napłynęło także wiele nowych graczy, dla których mój znajomy, Unicode, nagrał filmik z podstawowymi informacjami. Można obejrzeć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=RjitiqjO-Zw

    Ba, niedawno do żywych powrócił także polski serwer - PR EU Base. W tygodniu aktywny głównie wieczorami, a weekendy nawet całymi dniami!

    Trzeba dodać, że Project Reality to także protoplasta takich gier jak #squadgame, #hellletloose czy #postscriptum

    Gierkę można pobrać pod tym adresem: https://www.realitymod.com/downloads

    #projectreality #gry #fps #pcmasterrace
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Już wkrótce...

    KRZYSZTOFZIN NR 2. NERKOMANCI I ENZYMAGOWIE!

    Fantastyka naukowa zazwyczaj eksploruje przestrzeń kosmiczną, my natomiast postanowiliśmy przyjrzeć się nieco innej przestrzeni. Badamy literacko nie „outer space”, a „inner space” – i to potraktowaną dosłownie. Podobnie jak w serialu animowanym „Było sobie życie”, przyglądamy się mechanizmom ludzkiego ciała, tu rozumianego jako przestrzeń opowieści; jako świat – wszechświat – zamieszkany przez rozmaite ludy, kultury, stworzenia, cywilizacje. Gdzie funkcje ludzkiego ciała nie tyle są metaforami, ile przyjmują postać żywych istot.

    „Nerkomanci i enzymagowie” to w założeniu jeden z dwóch planowanych numerów, gdzie podano autorom dzieła-odskocznie. I rzeczywiście, żaden z autorów nie napisał fanfika. Zaproszeni goście nie trzymali się niewolniczo kontekstów, tylko odskakiwali w przeróżne miejsca, niektórzy – bliżej, inni – dalej.

    Pierwszym z trzech kontekstów był – podejrzewam – doskonale wam znany francuski serial BYŁO SOBIE ŻYCIE (1987). Idea istot zamieszkujących ludzkie ciało, podróżujących krwiobiegiem, walczących z wirusami i bakteriami niczym wojsko jest fascynująca – a nad wszystkimi sprawuje pieczę brodaty Mistrz, patriarcha, który niczym Mojżesz przeprawia naród izraelski wodami... Dobra, czaicie przecież.

    Drugi z kontekstów był bardzo podobny, bo to po prostu uwspółcześniona, dojrzalsza, doroślejsza i dziksza realizacja tej samej idei – mianowicie animacja OSMOSIS JONES (2001) (istnieje też serial Ozzy & Drix z tego świata) – to już jest z kolei KRYMINAŁ, który rozgrywa się wewnątrz ciała człowieka. Polecam!

    Trzeci z kontekstów odnosił się do uczuć i mózgu. Mowa, rzecz jasna, o disneyowskiej animacji INSIDE OUT – W GŁOWIE SIĘ NIE MIEŚCI (2015). To piękna animacja, a ponadto doskonała opcja i odskocznia dla osób, które bardziej widziały się w metaforyce, tworzeniu surrealistycznych światów i wizji. Owszem, zgodnie z ideą tematu przewodniego nadal chodziło o istotki zarządzające wnętrzem człowieka, ale w mózgu wszystko jest płynne, plastyczne – można to było bardzo fajnie pokazać.

    I jak się udało to odskakiwanie? Dowiecie się wkrótce, a już naprawdę niebawem zapoznacie się z listą autorów oraz tytułami opowiadań. Jedno z nich mieliście już okazję wysłuchać w postaci mistrzowskiej interpretacji audio. Tym razem nie posiłkowaliśmy się grafikami zagranicznymi – wszystkie ilustracje w zinie powstały na potrzeby konkretnych opowiadań. „Krzysztofzin nr 2. Nerkomanci i enzymagowie” będzie dostępny do pobrania za darmo w postaci plików epub, mobi i PDF, a na stronie www.krzysztofzin.pl nieustająco dostępny jest numer pierwszy: „Krzysztofzin nr 1. Geedis i przyjaciele”.

    #fantastyka #sciencefiction #ksiazki #czytajzwykopem #ebook
    pokaż całość

    źródło: scontent.fktw5-1.fna.fbcdn.net

  •  

    Podsumowanie roku 2021

    Rok temu w końcu jasno określiłem, jak ma wyglądać moja blogowa twórczość. Miałem już kilka pomysłów: blog z opowiadaniami, potem blog z opowiadaniami tylko cyberpunkowymi, później blog z recenzjami dzieł przynależących do fantastyki naukowej, aż w końcu dotarłem do „wyspecjalizowanego” bloga z opiniami o rzeczach wpisujących się w mój ulubiony gatunek - cyberpunk rzecz jasna. Oraz o przemyśleniach dotyczących (nie)dalekiej przyszłości.

    Oczywiście koncept to jedno. Na brak pomysłów nigdy nie narzekałem, na brak chęci także nie, gorzej z wykonaniem. Miałem plan publikować przynajmniej jeden tekst miesięcznie, skończyło się na ośmiu przez cały rok. Mogło być tego więcej, ale cieszę się, że jednak nie jest mniej.

    Tematycznie był to rok „Ghostrunnera”, gry, na której punkcie wręcz oszalałem. Na „szczęście” przede mną ostatni z zapowiedzianych dodatków do pierwszej części, więc będę mógł skupić się na innych gierkach et cetera. ; )

    Zachęcam do czytania i przede wszystkim komentowania. Lubię, naprawdę lubię konstruktywną krytykę i nie jestem osobą, która się o nią obraża. Fajnie jest dostawać feedback, wiedzieć, co robię dobrze, a co nie. :)

    Oto lista tekstów, które pojawiły się w 2021 roku na moim blogasku:

    1. Czy e-booki to czytelnicza przyszłość?
    2. Miłość przyszłości
    3. opinia o grze „Ghostrunner”
    4. opinia o Hardcore Mode w grze „Ghostrunner”
    5. opinia o Kill Run Mode w grze „Ghostrunner”
    6. opinia o płatnych DLC do gry „Ghostrunner”
    7. opinia o trybie Wave Mode w grze „Ghostrunner”
    8. opinia o komiksie „Cyberpunk 2077. Trauma Team”

    Plany na przyszły rok? Pisać dalej, a jakże! To mój mały hobbystyczny projekt, więc nie chcę go tak łatwo porzucać ani tym bardziej zaniedbywać. Moje minimum to sześć opublikowanych tekstów, a optimum dwanaście.

    #cyberpunkstories - piszę o grach, książkach, filmach, serialach, komiksach i mangach, ogółem o wszystkim, co jest związane z cyberpunkiem.

    #cyberpunk #tworczoscwlasna #piszzwykopem #gry #komiks
    pokaż całość

  •  

    Ghostrunner - Holiday Pack

    #cyberpunkstories

    Parę dni temu pojawiła się nowa paczka mieczy do „Ghostrunnera”. Ponownie mamy do czynienia z reskinami - stare miecze w nowej oprawie, ale za to jakiej! Wszystkie mają bożonarodzeniowe motywy, są całkiem ładne i przede wszystkim są całkowicie za darmo. Trudno się złościć przy takiej cenie. ; )

    Ważniejsza jest jednak inna wiadomość: ujawniono, co zostanie udostępnione w ramach tak zwanego „Ultimate DLC”.

    Project Hel pozwoli graczom wcielić się w jednego z bossów - Hel właśnie. Twórcy zapowiadają zupełnie nowy system walki, dopasowany do postaci, sześć poziomów, nowe utwory od Daniela Deluxe oraz, w końcu!, nowych przeciwników. Aż szkoda, że przyjdzie czekać do 27 stycznia...

    #tworczoscwlasna #ghostrunner #cyberpunk #gry
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    komiks „Cyberpunk 2077. Trauma Team”

    Wpis w czytelniejszej formie znajdziecie na moim blogu.

    #cyberpunkstories - piszę o grach, książkach, filmach, serialach, komiksach i mangach, ogółem o wszystkim, co jest związane z cyberpunkiem.

    UWAGA, POTENCJALNE SPOILERY.

    Odkąd pamiętam, uwielbiam grać healerami w MMORPG-ach, supportami w grach MOBA, medykami w strzelankach pokroju „Project Reality” czy „Wolfenstein: Enemy Territory”. Bardziej od zabijania stworków i przeciwników interesuje mnie utrzymywanie przy życiu i przywracanie do życia współgraczy, chociaż wiadomo, fajnie jest czasem zdobyć fraga.; )

    Gdy lata temu kupiłem podręcznik do „Cyberpunka 2020”, momentalnie zakochałem się w idei Trauma Team – ogromnej korporacji zapewniającej między innymi usługi pogotowia medycznego. Gdy klient znajdzie się w potrzebie, dzwoni po ambulans. Można się zdziwić, gdy zamiast dobrze znanej nam karetki przyleci ciężko uzbrojony i opancerzonypojazd, z którego wysypie się oddział równie dobrze uzbrojonych ochroniarzy i medyków, których jedynym celem jest zapewnienie klientowi bezpieczeństwa za wszelką cenę, nie licząc się z życiem nikogo, kto mu zagraża. Dlatego cieszę się, że powstał komiks z medykami niedalekiej przyszłości w roli głównej.

    Nadię, główną bohaterkę, poznajemy podczas rozmowy z panią psycholog, która ma ocenić, czy kobieta jest gotowa na powrót do czynnej służby. Ta niegotowość spowodowana została nieudaną akcją, w której oprócz Nadii zginął cały oddział. Spodobał mi się motyw nabytej traumy oraz pokazanie, że wyleczenie straumatyzowanej osoby wcale nie jest takie łatwe, bo kiedy wydaje się, iż to się udało, trauma potrafi się niespodziewanie ujawnić w warunkach podobnych do tych, które ją wywołały.

    Dlatego dziwię się, że nie przebadano Nadii dogłębnie – tak to przynajmniej zostało pokazane w komiksie. Według mnie powinna zostać wysłana do jakiegoś centrum szkoleniowego w wirtualnej rzeczywistości i wrzucona w wir walki, by zbadać jej potencjalne zachowania w bardzo stresującej sytuacji. Trochę to podburzyło moją wizję oddziału pełnego profesjonalistów, wśród których każdy wie, czego może spodziewać się po pozostałych. Tym bardziej w przypadku medyczki, która wraca do służby po traumatycznych wydarzeniach.

    Zastanawiam się też, w jaki sposób była prowadzona selekcja rekrutów. W szczególności interesuje mnie profil psychologiczny kandydatów. Nie wyobrażam sobie, by w uniwersum, w którym wielkie korporacje rządzą światem, zatrudnić kogoś, kto przedkłada życie własne bądź kogoś bliskiego nad interesy klientów, a tym samym i firmy/korporacji. Rekrutacja powinna być bardzo wymagająca, by odsiać słabe i przede wszystkim niepasujące ogniwa.

    Chociaż biorąc pod uwagę fakt, tu mały spoiler, że członkowie Trauma Team często giną, chętnych może nie być aż tak dużo, jakby się wydawało. Czyżby ogromną motywacją było równie ogromne wynagrodzenie? Albo chęć niesienia pomocy jest na tyle wielka, że przysłania wszelkie wady tak niebezpiecznego zawodu?

    Bardzo spodobał mi się zwrot akcji, w którym okazało się, że klientem w pierwszej misji po powrocie do służby jest… gość, który wykończył poprzedni oddział Nadii. Od tej pory cały czas zastanawiałem się, w jaki sposób zachowa się główna bohaterka. Profesjonalnie, tak jak „chwaliła się” w rozmowie z panią psycholog, że utrzymała klienta przy życiu nawet w obliczu śmierci całego oddziału, czy jednak górą wezmą emocje i chęć zemsty.

    Moim największym zarzutem, oprócz zbyt pobieżnego badania psychologicznego Nadii, jest to, że historia niemiłosiernie pędzi przez siebie, przez co niektóre wątki po prostu nie majączasu, by właściwie wybrzmieć. Retrospekcje są krótkie i wydawałoby się, że trochę na siłę wciśnięte w środek akcji. Przydałby się dodatkowy zeszyt lub dwa, by było na nie więcej miejsca.

    Kolory samego komiksu (narysowanego przez Miguela Valderramę) wydają mi się nieco wyblakłe – może to specjalny zabieg rysownika. Jakby to był podprogowy przekaz, że samo Night City może i jest kolorowe, ale życie w nim już niekoniecznie. Szczególnie, jeśli jest się pracownikiem Trauma Team. Jako że niezbyt potrafię pisać o rysunkach, pozwólcie, że pokażę Wam przykładowy kadr, który jednocześnie uważam za najładniejszy z całego zeszytu:

    https://imgur.com/HqVC7kT

    „Trauma Team” to pierwszy z kilku zapowiedzianych już, przynajmniej w USA, komiksów wykorzystujących świat znany z „Cyberpunka 2077”. W Polsce prędzej czy później także się pojawią (sam zamówiłem już kolejny), więc możecie się spodziewać opinii o każdym z nich. Fanem gry może i nie jestem, ale bardzo lubię to uniwersum i (mam nadzieję) z przyjemnością przeczytam pozostałe historie. Tym bardziej, że „Trauma Team” spodobał mi się nawet pomimo drobnych problemów z tempem fabuły.

    #cyberpunk #cyberpunk2077 #komiks #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: Cyberpunk-2077-Trauma-Team-Review.jpg

  •  

    Ghostrunner - Wave Mode

    Wpis w czytelniejszej formie znajdziecie na moim blogu.

    #cyberpunkstories - w założeniu piszę o grach, książkach, filmach, serialach, komiksach i mangach, ogółem o wszystkim, co jest związane z cyberpunkiem.

    31 sierpnia 2021 roku pojawiła się nowa aktualizacja. Dodała kolejną płatną paczkę mieczy i rękawic, artbook w pakiecie z soundtrackiem oraz dwa darmowe tryby gry - Assist Mode i Wave Mode. O pozostałych nowościach wypowiem się w osobnych wpisach, zaś dzisiaj na tapet wezmę właśnie Tryb Fali, który twórcy reklamują jako tryb inspirowany rougelike’ami. Inspirowany jak najbardziej, ale czerpiący garściami z tego gatunku już niekoniecznie.

    Wave Mode to tryb, w którym gracz musi zmierzyć się z dwudziestoma falami wrogów. Chociaż „fala” to trochę mylące słowo sugerujące, że przeciwnicy będą na niego nacierać, gdy w rzeczywistości jest wręcz odwrotnie. Przeciwnicy znajdują się na arenie od początku, czekając na eksterminację z rąk „Duchobiegacza”.

    Zaczynamy od najłatwiejszych wrogów, by z każdą kolejną rundą trafiać na coraz liczniejsze i trudniejsze zastępy oponentów, chociaż bez przesady – poziom trudności nie jest wyśrubowany. Szkoda tylko, że nie pojawili się nowi przeciwnicy, którzy mogliby wprowadzić powiew świeżości. Stara gwardia trochę mi się już przejadła, choć cieszę się, że zabrakło wybuchających stworków. Te ostatnie były wybitnie irytujące w kampanii.

    Rougelike’owe inspiracje widać także w przypadku umiejętności. Zamiast charakterystycznego „Tetrisa” co rundę wybieramy jedno z trzech losowych ulepszeń. Oprócz standardowego zestawu aktywnych i pasywnych umiejętności znanych z poprzednich trybów, twórcy dodali także nowe, jak chociażby te pozwalające na zignorowanie energetycznych tarcz przeciwników czy przełamywanie bloków „samurajów”. Rozgrywkę ułatwi także chwilowe spowolnienie czasu po każdorazowym zabiciu oponenta czy własna tarcza, która potrafi przyjąć jeden wrogi atak. Ulepszyć można również pulę dostępnych umiejętności (wtedy przed każdą rundą pojawiają się cztery zamiast trzech) czy zwiększyć szansę na pojawienie się lepszych i tym samym rzadszych „kart”. Fajne urozmaicenie.

    Skoro już wspomniałem o arenie: oczekiwałem trochę większej losowości, ale zawiodłem się. Wygląd areny, na której rozgrywają się kolejne rundy, nie zmienia się przy poszczególnych podejściach, tak samo położenie miejsc, do których gracz może się przyciągnąć. Odrobinę lepiej jest w przypadku przeciwników, ale na przykład „kulki”, do których podłączone są tarcze chroniące, zawsze pojawiają się w tych samych miejscach. Po pewnym czasie można mniej więcej określić, w których fragmentach areny będą się pojawiać wrogowie i ustalić optymalną strategię walki. Pod tym względem Wave Mode niczym nie różni się od pozostałych trybów „Ghostrunnera”.

    Kwestia śmierci w tym trybie budzi we mnie mieszane uczucia. Po otrzymaniu śmiertelnego ciosu trafiamy na początek obecnie rozgrywanej fali, a pozycje przeciwników zostają zresetowane do pierwotnego ustawienia. Zdziwiło mnie to, ponieważ tutaj również spodziewałem się trochę większej losowości, jak to na tryb inspirowany rougelike’ami przystało. No i jeszcze fakt, że wracamy tylko na początek rundy, a nie na początek całego trybu. Z jednej strony jest to zabieg sensowny – zginąć można naprawdę łatwo i każdorazowe zaczynanie od pierwszej fali w końcu stałoby się frustrujące, a sam tryb prawie że niemożliwy do ukończenia (choć na pewno znajdą się hardcore’owi gracze, którzy przejdą wszystkie rundy bez zgonu).

    Z drugiej strony sprawia to, że Wave Mode jest łatwy, może nawet zbyt łatwy. Pierwsze przejście zajęło mi 25 minut, czwarte już niecałe 16 minut i to po kilkumiesięcznej przerwie w graniu, podczas której „Ghostrunnera” włączałem wyłącznie w celu nagrania filmików przedstawiających nowe miecze oraz rękawice. Nie są to wybitne wyniki – obecny rekord świata wynosi 4 minuty i 30 sekund.

    Ponownie otrzymaliśmy tryb z ogromnym, ale nie do końca wykorzystanym potencjałem. Nie ma co się dziwić – w produkcji jest sequel „Ghostrunnera”, więc twórcy muszą zostawić trochę dobrych pomysłów na drugą część. Odnoszę wrażenie, że popremierowe wsparcie jest swego rodzaju poligonem doświadczalnym. (Nie)małym nakładem sił testują różne rozwiązania i tryby, sprawdzając reakcje zapalonych fanów i tych bardziej casualowych graczy. Jest to bardzo sensowne przede wszystkim z biznesowego punktu widzenia, a jednocześnie rozbudza moje oczekiwania względem następnej części. Spodziewam się, że przedstawione graczom pomysły zostaną rozwinięte przy premierze kolejnej gry i wtedy dostaniemy o wiele bardziej rozbudowaną rozgrywkę.

    Po pokonaniu dwudziestu fal przeciwników otrzymujemy nagrodę w postaci ładnego miecza oraz rękawic, które możecie obejrzeć na tym filmiku:

    https://youtu.be/3lppZ1I2KwU

    #cyberpunk #gry #ghostrunner #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Jestem trochę zawiedziony najnowszą paczką mieczy i rękawic do „Ghostrunnera”. Zgodnie z nazwą nawiązują do Halloween, jednakże mam wrażenie, że twórcom skończyła się inwencja twórcza. Model wszystkich sześciu mieczy jest identyczny, zmieniają się jedynie kolorki.

    Taka sama sytuacja wystąpiła w przypadku poprzedniego kosmetycznego DLC, _Neon Pack. Ta sama katana, tyle że w różnych wariantach kolorystycznych.

    A szkoda, ponieważ Metal Ox Pack zawierał cztery kompletnie odmienne ostrza.

    No ale i tak kupiłem. „Ghostrunner” jako gra bardzo mi się spodobał - według mnie jest to jeden z najlepszych tytułów ubiegłego roku i z niecierpliwością wyczekuję drugiej części.

    #cyberpunkstories - autorski tag

    #ghostrunner #cyberpunk #gry #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ghostrunner - DLC

    Wpis w czytelniejszej formie znajdziecie na moim blogu.

    #cyberpunkstories - w założeniu piszę o grach, książkach, filmach, serialach, komiksach i mangach, ogółem o wszystkim, co jest związane z cyberpunkiem.

    Podoba mi się sposób, w jaki One More Level podeszło do kwestii udostępniania dodatkowej zawartości po premierze gry. W dobie mikropłatności, na siłę wciskanych nawet do gier dla pojedynczego gracza, studio postanowiło, że nowe tryby gry będą dodawane całkowicie za darmo.

    I tak dostaliśmy Hardcore Mode, „starą-nową” kampanię z podkręconym poziomem trudności i przemodelowanymi levelami, która dostarcza kolejnych kilka czy nawet kilkanaście godzin zabawy (a raczej mordęgi). Gdyby jednak komuś (a pewnie jest wiele takich osób) standardowa kampania sprawiała zbyt duże trudności, twórcy przewidzieli Assist Mode – tryb z ułatwieniami w postaci wolniejszej rozgrywki, szybszego zapełniania się paska skupienia czy dodatkowym życiem odnawiającym się po każdej potyczce. Kill Run Mode czy Wave Mode oferują trochę mniej zawartości, ale wciąż są wysoce satysfakcjonującymi trybami gry.

    Dla tych, którzy chcieliby wydać jeszcze trochę pieniędzy na „Ghostrunnera”, przygotowano paczki płatnych skórek oraz pakiet zawierający artbooka i soundtrack. Czy są tego warte, to już pytanie do Was.

    Według mnie jak najbardziej. Ceny za paczki nie są wygórowane: Winter Pack to zaledwie osiem złotych za miecz i parę „świątecznych” rękawic. Metal Ox Pack i _Neon Pack to cztery miecze i cztery pary rękawic w każdej paczce — koszt około dwudziestu złotych za jedną. W przeliczeniu na dolary wygląda to bardziej przystępnie (odpowiednio 1,99$, 4,99$ i 4,69$).

    Choć przyznam szczerze, że nie zdecydowałem się na Art Bundle. Soundtrack jest dostępny w całości na Spotify i YouTube, a ja nie czuję potrzeby posiadania plików na własność. Za artbookami akurat przepadam – gdyby wysyłali książeczkę, na pewno bym się skusił, tylko że w tym przypadku otrzymujemy go w wersji elektronicznej. Dla mnie trochę za mało, żeby się zdecydować na zakup (paczka kosztuje lekko ponad trzydzieści złotych).

    Powiecie, że wciąż są to jedynie kosmetyczne przedmioty, niemające żadnego wpływu na rozgrywkę (choć przyjemniej się patrzy na nowe miecze, które zostały bardzo ładnie wykonane). Uważam jednak, że to świetna możliwość dodatkowego wsparcia i docenienia twórców za wykonaną pracę, tym bardziej, że dodawanie nowej grywalnej zawartości całkowicie za darmo nie jest aż tak często spotykane.

    Dla chętnych sprawdzenia, jak prezentują się skórki w grze, nagrałem filmiki. Można je obejrzeć na moim kanale na YouTube albo w komentarzach pod tym wpisem. : )

    #cyberpunk #gry #ghostrunner #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: news.xbox.com

  •  

    Najchętniej poszedłbym spać dalej.

    źródło: i.kym-cdn.com

    +: P...............a, dracul +28 innych
  •  

    Twórcy „Ghostrunnera” robią coraz to ładniejsze skórki mieczy i rękawic.

    #cyberpunkstories

    #cyberpunk #ghostrunner #tworczoscwlasna

    źródło: youtube.com

  •  

    Wczoraj wyszedł update z nowym trybem gry do Ghostrunnera, a mnie już udało się go przejść i zdobyć nagrodę w postaci nowego miecza oraz rękawic.

    O samym Wave Modzie napiszę w osobnym poście, teraz tylko pochwalę się wyżej wymienionymi nagrodami.

    Przy okazji chciałbym uspokoić, że niedługo zakończy się spam o Ghostrunnerze i na blogu/mirko pojawią się teksty o innych rzeczach, nie tylko grach. ; )

    #cyberpunkstories

    #ghostrunner #cyberpunk #gry #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Wpis w czytelniejszej formie i z obrazkami znajdziecie na moim blogu.

    #cyberpunkstories - autorski tag

    gra „Ghostrunner - Kill Run Mode”

    Kill Run Mode albo „Zabójczy pęd” w polskiej wersji językowej to nowy tryb gry dodany przez twórców w kwietniu 2021 roku. Otrzymujemy pięć nowych poziomów, a naszym zadaniem jest przejście ich, zanim licznik dojdzie do zera. Żeby było trudniej, początkowy czas nie wystarczy, by skończyć poziom – na szczęście zabijanie wrogów dodaje sekundy do licznika, tak samo zbieranie porozrzucanych po planszach „złotych zegarów”. Twórcy dorzucili także trzy progi czasowe: najprostszy brązowy, bo wymaga jedynie przejścia etapu przed końcem czasu, srebrny oraz najbardziej wymagający, czyli złoty. Zdobycie złota na każdym poziomie nagrodzone zostanie odblokowaniem nowej skórki miecza oraz pary rękawic. Dodałem filmik na YouTube, który je przedstawia.

    Bardzo fajnym zabiegiem jest to, że nie wystarczy przemknąć przez poziom, by osiągnąć złoto. Trzeba nieco pokombinować, którą drogę wybrać i jakich przeciwników zabić, a jakich jednak lepiej zostawić, by wystarczyło czasu. Szkoda tylko, że pierwsze trzy poziomy mają prostą konstrukcję. Czwarty jest już nieco bardziej rozbudowany, ale dopiero piąty można określić mianem skomplikowanego, bo tu przez chwilę naprawdę zastanawiałem się, którędy pójść, żeby dotrzeć do celu.

    Niestety, „Zabójczy pęd” dostarcza zabawy mniej więcej na godzinę. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie do końca jestem targetem, w który celowali twórcy; nie jara mnie powtarzanie poziomów po kilkanaście/kilkadziesiąt razy i wykręcanie jak najlepszych wyników. Przeszedłem wszystkie na złoto i tyle, nie mam już co robić w tym trybie.

    Marzy mi się, by w przyszłości deweloperzy dodali kolejne, bardziej skomplikowane poziomy. Sam pomysł na tryb jest bardzo fajny. Spodziewałem się typowego speedrunningu, a dostałem coś znacznie ciekawszego, bo wymagającego pomyślunku i opracowania planu z uwzględnieniem zabijania przeciwników, a nie zwyczajnego przebiegania przez poziom, bo czas goni. Ogólnie, mało zawartości mnie rozczarowało.

    #cyberpunk #gry #ghostrunner #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Wpis w czytelniejszej formie i z obrazkami znajdziecie na moim blogu.

    #cyberpunkstories - autorski tag

    gra „Ghostrunner - Hardcore Mode”

    W grudniu 2020 roku całkowicie za darmo został dodany tak zwany tryb ekstremalny (Hardcore Mode). Kampanię zaczyna się od nowa, ale ze wszystkimi dostępnymi umiejętnościami, ulepszeniami i podniesionym poziomem trudności. W porównaniu do oryginalnej rozgrywki przeciwnicy są rozmieszczeni gęściej i szybciej można spotkać tych znanych z późniejszych poziomów. Po trzymiesięcznej przerwie w graniu, przejście pierwszego poziomu zajęło mi nieco ponad trzynaście minut, a zginąłem osiemdziesiąt cztery razy. Dla porównania poziom w wersji normalnej przeszedłem w dwie i pół minuty bez żadnego zgonu.

    Jest więcej wrogów do pokonania, a część poziomów przebudowano, przez co etapy zręcznościowe stały się trudniejsze. Notorycznie spotykane są zabójcze pola energetyczne, które ograniczają manewry podczas pokonywania przeszkód czy walk z przeciwnikami. Czasem do kolejnych pomieszczeń trafiamy z zupełnie innej strony niż to było w oryginalnej kampanii. Wszystkie utrudnienia i zmiany wprowadzają powiew świeżości do gry, dzięki czemu za każdym razem musimy się od nowa uczyć rozmieszczenia wrogów i dostępnych opcji do wykorzystania, by uzyskać przewagę nad przeciwnikami.

    Twórcy postarali się o to, by tryb ekstremalny stanowił naprawdę spore wyzwanie, ale na szczęście nie przesadzili. Początkowo poszczególne etapy mogą wydawać się jakby stworzone dla masochistów przez sadystów, ale przy dogłębnej analizie można dostrzec, że w tym szaleństwie jest metoda. Całość została zaprojektowana z pomysłem. Jest trudno, ale nie niemożliwie do przejścia.

    Nie będę ukrywał, że odpaliłem ten tryb z jednego powodu – chciałem zobaczyć, co wymyślili twórcy, by utrudnić bossów. Pierwszy już od samego początku był wymagający. Teraz zaś dodano pola energetyczne, ograniczające swobodę ruchów i zmuszające do wybrania z góry określonej ścieżki, ale po pierwszym trudnym etapie, pozostałe są o wiele łatwiejsze. Wciąż jest to jednak spore wyzwanie; pokonałem Strażnika dopiero przy drugim podejściu, ze świeżym umysłem i chęciami.

    Drugi boss nie zmienił się zbyt mocno. Pojawiły się drony, interesujące się nami dopiero wtedy, kiedy się do nich zbliżymy. Przeciwniczka zyskała dodatkowy pasek zdrowia i… to tyle. Wciąż jest to QTE, wciąż jest to w miarę łatwa walka, wciąż pojawia się problem z wyświetlaniem animacji ataku. Wystarczy pięć razy powtórzyć sekwencję bloków, by pokonać Hel.

    Walka z Marą uległa niewielkiej rearanżacji. Pozbyto się skakania po ścianach, gdy podłoże iskrzy się od elektryczności, dodano zaś parę dłuższych sekwencji ataków. Wciąż jednak wystarczy zapamiętać, w których momentach należy podskoczyć i uniknąć zabójczego ciosu, przy czym ponownie margines błędu jest całkiem spory.

    Mam nieco mieszane uczucia względem trybu ekstremalnego. Owszem, dał mi mocno w kość i pod względem trudności, i pod względem potrzebnego czasu. Przejście pięciu poziomów zajęło mi około czterdziestu minut i przyznam szczerze, że po ich ukończeniu czułem się wykończony psychicznie, a jedyną myślą była chęć wyłączenia gry. Jednakże ponownie bossowie to niewykorzystany potencjał. Powinni być o wiele bardziej wymagający. Piszę to jako człowiek o dość przeciętnym refleksie, który nie przepada za grami o bardzo wysokim poziomie trudności, ale powtórzę się — bossowie powinni stanowić większe wyzwanie. W trybie określanym jako ekstremalny, na dłużej zatrzymywali mnie szeregowi przeciwnicy, a nie bossowie.

    Szkoda też, że po przejściu kampanii nie została odblokowana żadna skórka miecza czy rękawic. Ba, nie wpadło nawet osiągnięcie. Nie jestem łowcą achievementów, ale poczułem się rozczarowany brakiem nagrody za ukończenie gry po raz drugi.

    Niemniej czuję satysfakcję z tego, że udało mi się podołać wyzwaniu. Nie licząc bossów, kolejny raz otrzymaliśmy świetną kampanię z jeszcze bardziej wyśrubowanym poziomem trudności.

    #cyberpunk #gry #ghostrunner #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: 1920x1080-ghost-runner-4k_1615185405.jpg

  •  

    Wpis w czytelniejszej formie i z obrazkami znajdziecie na moim blogu.

    #cyberpunkstories - autorski tag

    Rok 2020 miał należeć do „Cyberpunka 2077”, ale dwukrotnie przełożona premiera oraz nowe gameplaye sprawiły, że przestałem interesować się tą grą. Zainteresowanie przeniosłem na „Gamedeca”… tyle że premiera również została przeniesiona na o wiele później. Z cyberpunkowych, dodatkowo polskich gierek, został „Ghostrunner”, którego demo było bardzo obiecujące. Przeszedłem pełną wersję i postanowiłem podzielić się opinią o najnowszej grze studia One More Level.

    Fabuła

    Wcielamy się w rolę tytułowego Ghostrunnera – jednego ze stu strażników zbudowanych do ochrony Dharma Tower. Można dodać, że ostatniego działającego, gdyż pozostali zostali zniszczeni przez Marę, Główną Złą. Naszego protagonistę spotkał podobny los, tyle że to szczęściarz, którego szczątki zostały odnalezione przez ruch oporu i jako tako naprawione. Nieudolność lub brak wiedzy spowodowały, że Duchobiegaczowi brak niektórych funkcji, o których opowiem później. Jako że zemsta zawsze jest świetnym motorem napędowym, prowadzony przez tajemniczego Architekta protagonista wspina się po kolejnych piętrach Wieży, by dopaść Główną Złą.
    Sama Dharma Tower została zbudowana, by zapewnić schronienie społeczeństwu przetrzebionemu przez kataklizm, po którym powierzchnia Ziemi przestała nadawać się do życia.

    Nie ma co ukrywać – fabuła w „Ghostrunnerze” nie jest specjalnie interesująca ani tym bardziej ważna. Spełnia swój cel, czyli stanowi całkiem zgrabne umotywowanie przedzierania się przez zastępy wrogów oraz tłumaczy zdobywanie nowych umiejętności w trakcie rozgrywki. Czy jest to wada? W żadnym wypadku! W tej grze opowieść nie jest najważniejsza.

    Największy problem jest jednak z ekspozycją historii. Przedstawiana jest głównie za pomocą dialogów, które często uruchamiają się w tle, kiedy Duchobiegacz pędzi po kolejnych etapach. Łatwo jest ominąć wypowiadane przez bohaterów kwestie, tym bardziej że powroty do checkpointów nie resetują dialogów – te lecą dalej, jakby postacie nie przejmowały się, że Ghostrunner przed chwilą zginął. Jasne, można przystanąć i wysłuchać dialogu do końca, ale zaburza to tempo rozgrywki, które potrafi być szaleńcze.

    Rozgrywka

    Do głowy przychodzi mi jedno, nie do końca pasujące porównanie – „Ghostrunner” to połączenie „Hotline Miami” i „Mirror’s Edge”, podlane cyberpunkowym sosem.
    Z pierwszego tytułu czerpie dynamiczną rozgrywkę. Podobnie jak tam, co chwilę trafiamy na „areny” pełne wrogów i podobnie — wystarczy jeden cios kataną, by zabić przeciwnika. To działa także w drugą stronę – jeden celny strzał posyła naszego bohatera do piachu. Z tego względu gra premiuje mobilność; jeśli idziemy prosto w stronę przeciwnika, ten z łatwością może nas trafić. Wystarczy jednak pobiec po ścianie, by zajść oponenta z boku, żeby bezproblemowo sobie z nim poradzić.

    W utrzymaniu postaci w ruchu pomagają: ślizg, nadający Duchobiegaczowi prędkość, oraz uniki, które warto wykorzystywać. W podstawowej, szybkiej wersji, jest to zwyczajny skok w bok (lub do przodu/tyłu), ale gdy przytrzymamy odpowiedni przycisk dłużej, w momencie kiedy postać jest w powietrzu, czas zwalnia na chwilę i mamy możliwość dokładniejszego wycelowania, gdzie nasz bohater za chwilę się znajdzie.

    Z „Mirror’s Edge” kojarzą mi się etapy zręcznościowe. Nie jest to aż tak zaawansowany parkour; zakres ruchów Duchobiegacza ogranicza się do biegania i skakania po ścianach, ślizgania po pochyłych powierzchniach i wspinania się. Co rusz znajdą się też odpowiednie miejsca, do których nasza postać może przyciągnąć się energetyczną linką; jest to wymagane w etapach zręcznościowych i pomocne podczas starć.

    W „Ghostrunnerze” ginie się naprawdę często, ale na szczęście checkpointy porozrzucane są gęsto i powrót do nich trwa zaledwie parę sekund. Czyli szybko giniemy i równie szybko wracamy do akcji. Walki z przeciwnikami potrafią być bardzo wymagające i pewnie też frustrujące, tyle że wszystkie wydają się być zaprojektowane w sprawiedliwy sposób.

    Gdy przeszedłem demo kilka miesięcy przed premierą, moją największą obawą było to, czy pokazana formuła wystarczy na co najmniej kilka godzin zabawy. Przede wszystkim martwiłem się o zróżnicowanie wrogów, ale jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. Oczywiście na samym początku gry mamy do czynienia z najprostszymi przeciwnikami, których pojedyncze strzały bardzo łatwo ominąć (albo odbić). Z czasem jednak pojawiają się coraz bardziej wymagający wrogowie: żołnierze strzelający seriami z karabinów, snajperzy, samuraje toczący z nami pojedynki na katany, latające drony, dwunożne roboty, które strzelają w naszą stronę laserowymi falami, ścigające nas i wybuchające w pobliżu dziwne stworki, „mimik” tworzący kilka swoich kopii, wśród których ukrywa się oryginał, a także kule, które otaczają przeciwników energetycznymi barierami… Jest co ciachać.

    I jest czym ciachać. Oprócz katany, którą Ghostrunner włada z mistrzowską precyzją, główny bohater otrzymuje kilka umiejętności specjalnych: Błysk — pozwalający doskoczyć do przeciwnika (lub paru, jeśli ustawią się odpowiednio) i pociąć go na kawałeczki, Burza — przypominająca uderzenie Mocy z Gwiezdnych Wojen, Fala… która jest po prostu falą śmiercionośnej energii wywoływaną przez miecz oraz Władca — na dłuższą chwilę przekabacający wroga na naszą stronę. Jednakże z racji tego, że czas odnowienia umiejętności jest wspólny dla nich wszystkich i trochę to trwa (tym dłużej, im więcej ulepszeń wybierzemy), wciąż jesteśmy zdani głównie na miecz oraz na swój własny refleks.

    Wszystko, co potrafi Duchobiegacz, możemy ulepszyć. Unik może się szybciej odnawiać lub możemy wykonać dwa w krótkim odstępie czasu, odbijanie wrogich pocisków staje się łatwiejsze, a sami przeciwnicy uzyskują obrys ułatwiający ich namierzenie, poszczególne umiejętności mają większy zasięg, trwają dłużej et cetera. Odblokowuje się je z czasem, ale nie potrzeba żadnych punktów rozwoju, by je rozwinąć. Wystarczy wybrać z menu ulepszeń. Fajnym rozwiązaniem jest to, że ulepszenia przypominają klocki z gry „Tetris”. Mamy planszę, na której zmieści się tylko określona liczba ulepszeń i musimy kombinować, by ułożyć wszystkie interesujące nas w odpowiedni sposób. Jest nawet osiągnięcie za zapełnienie całej planszy.

    Gdyby tego było mało, to w zaplanowanych przez twórców miejscach pojawiają się tymczasowe boosty, zawsze potrzebne do przejścia dalej. Na przykład spowolnienie czasu, które pozwoli nam dobiec i przeskoczyć przez szybkotnące powietrze wiatraki. Albo shurikeny, dzięki którym możemy pozbyć się sporej grupy wrogów albo odciąć zasilanie, w wyniku czego otworzą się drzwi. Ciekawy jest także „super skok”; ten z kolei umożliwia dostanie się w normalnie niedostępne miejsca. Bardzo fajne urozmaicenie rozgrywki.

    Skoro mamy cyberpunkową grę, to nie mogło zabraknąć cyberprzestrzeni. Jednocześnie jest to pomysł z najbardziej zmarnowanym potencjałem. Do cyberprzestrzeni wchodzimy w określonych momentach, głównie po to, by zyskać kolejne umiejętności, co wiąże się z krótkimi samouczkami ich używania. Gdyby wizyty ograniczały się tylko do tego, nie miałbym powodu do narzekania. Niestety, twórcy wpadli na mało interesujący pomysł dodania zagadek logicznych. Może to być prosty labirynt, w którym drzwi prowadzą w różne miejsca, ustawianie klocków czy przewodów w poprawnej kolejności. Jedna wyróżnia się w negatywny sposób; zbieranie około dwudziestu kropek na planszy, która co parę sekund się obraca. I tak podłoga po chwili zamienia się w ścianę, a potem w sufit. Nie ma checkpointa – gdy spadniesz, zaczynasz od nowa.
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zagadek nie da się pominąć. Nie są zbyt trudne ani specjalnie irytujące (oprócz tej zmieniającej Duchobiegacza w Pac-Mana), ale znacznie spowalniają tempo rozgrywki. Chcę biegać po ścianach i ciachać wrogów, a nie uganiać się za kropkami.

    W grze są także znajdźki, początkowo trudne do zlokalizowania. Szybko jednak otrzymujemy ulepszenie, które pomaga w ich szukaniu. Do znalezienia są artefakty, czyli przedmioty ze świata gry, z krótkimi opisami, zdradzającymi nieco więcej na temat uniwersum. W nasze ręce wpadną także audiologi nagrane przez bardzo starego już Adama, szukającego sposobu na dalszą opiekę nad Wieżą Dharma, w efekcie czego powstał towarzyszący nam od początku Architekt. Znaleźć można również skórki zmieniające wygląd mieczy, utrzymane w cyberpunkowym klimacie. Z czasem do gry zostały dodane także skórki rękawic, dostępne w dodatkowych paczkach za pieniądze, ale o nich napiszę w osobnym wpisie.

    Bossowie

    Gdy w końcu dotarłem do pierwszego bossa i zobaczyłem go na własne oczy… miałem ochotę się rozpłakać. Obracający się wokół własnej osi ogromny walec z laserami, których dotknięcie oznaczało śmierć i powrót do początku poziomu, wydawał się niemożliwy do pokonania. Pierwsze kilkanaście, może kilkadziesiąt prób kończyło się zgonem już po paru sekundach, więc szybko dopadło mnie uczucie rezygnacji. Tym bardziej, że trzeba było dotrzeć na sam szczyt Strażnika, po czym… uruchamiał się kolejny etap, jeszcze bardziej wymagający. A potem kolejny, na szczęście ostatni.

    Mimo że checkpointy zostały porozrzucane gęściej, niż myślałem i tak namęczyłem się okropnie przy tym bossie. Po jego pokonaniu poczułem ulgę i jednocześnie strach. Skoro już teraz poprzeczka została ustawiona naprawdę wysoko, to co będzie dalej?

    (Nie)stety, zawiodłem się.

    Walka z drugim bossem była dziecinnie prosta. Takie QTE, zostawiające spory margines błędu, które trzeba było wykonać cztery razy, by uporać się z przeciwnikiem. Więcej trudności przysparzają okazjonalne błędy w wyświetlaniu animacji ataków oraz problemy z odklejaniem się postaci od ściany, po której biegnie. Pokonanie Hel nie zajęło mi zbyt wiele czasu. Największym minusem tej walki jest brak checkpointów, więc jeśli Hel nas trafi, to potyczkę zaczynamy od nowa. Z drugiej strony gdyby były, to sam boss byłby banalny.

    Główna Zła również nie należała do wymagających przeciwników. O wiele więcej problemów niż walka sprawił mi ostatni, zręcznościowy fragment.

    Po krótkim monologu Mary, ta zaczyna atakować nas swoimi mackami. Zakres ruchów jest strasznie ograniczony – zaledwie cztery rodzaje, które łatwo przewidzieć tym bardziej, że przy kolejnych podejściach nie zmienia się kolejność ataków. Dodatkowym, niewielkim utrudnieniem jest to, że co jakiś czas Mara podłącza fragmenty podłoża do elektryczności; nadepnięcie kończy się zgonem. Gdy już naprawdę się wścieknie po odcięciu jednej z macek, całość jest śmiertelnie niebezpieczna. Nasz Duchobiegacz zmuszony jest do przyciągnięcia się linką do ściany i przeskakiwania z jednej na drugą, aż Kluczniczce się znudzi i pozwoli nam zeskoczyć na arenę.

    Walka trwa jakieś pięć minut. Tak, przedzieramy się przez kilka godzin, by ostatniego bossa pokonać w pięć minut. Rozczarowujące.

    Grafika

    Pędziłem przez poziomy tak szybko, że nie miałem czasu przystanąć i podziwiać widoków…

    A tak na serio, to na początek dwie rzeczy:

    Po pierwsze, nie jestem typem gracza, dla którego grafika jest ważna. Nie przeszkadzają mi różnego rodzaju potworki, pixel arty et cetera, dopóki wpasowują się w moją estetykę. Stąd niewygórowane wymagania względem grafiki gier.

    Po drugie, gram na czteroletnim laptopie z i7-7700HQ, GTX-em 1050 Ti, 8 GB RAM-u, dyskiem HDD i piętnastocalowym ekranem. Powtórzę się — nie jestem wymagający.
    Pomimo dość leciwego sprzętu granie na najwyższych ustawieniach było w miarę komfortowe. Momentami dokuczały mi sporadyczne spadki fps-ów, które przeszkadzały podczas walk, ale wciąż mogłem grać i cieszyć się wyglądem otoczenia.

    Otrzymujemy cyberpunkowy standard, czyli tereny silnie zurbanizowane z wysokimi i ogromnymi budynkami, deszcz, neony, dość mroczny klimat et cetera. Na pewno brakuje tutaj tłumów – nie pamiętam, czy zobaczyłem chociaż jednego mieszkańca*. Zabudowania zostały oczywiście dostosowane do platformowego charakteru gry, dzięki czemu przemieszczanie się jest płynne, ale wygląda to trochę nienaturalnie, o ile można tak powiedzieć o architekturze.

    Elementy świata przedstawionego przyspawane są do podłoża, nie można ich też w żaden sposób zniszczyć, ale to dobrze - walające się nogi od stołów czy połamane krzesełka jedynie przeszkadzałaby w grze i odciągały uwagę od wrogów.

    Ogółem podobało mi się to, co widziałem podczas rozgrywki.

    *ich nieobecność została poniekąd wyjaśniona w dialogach

    Audio

    Zacznę od ścieżki dźwiękowej. Utwory skomponowane przez Daniela Deluxe idealnie wpasowują się w klimat gry. Niektóre mniej, niektóre bardziej energicznie, ale wszystkie wpadające w ucho na tyle, że często słucham ich także poza grą, co prawie nigdy nie zdarza mi się, jeśli chodzi o soundtracki z gier. Może dlatego, że muzyka elektroniczna to coś, co lubię. Kiepsko mi się pisze o muzyce, dlatego polecam posłuchać samemu.

    Poszczególne utwory przypisane są do poszczególnych poziomów. Przez cały czas lecą w tle, zapętlając się, jednak nie wychodzą na pierwszy plan i nie zagłuszają dialogów. Zapętlanie może niektórych irytować, ale dla mnie nie stanowiło to problemu.

    Klimat tworzą także dobrze dobrane głosy postaci pierwszoplanowych, od wyrachowanego Architekta, przez żądnego zemsty, ale zachowującego zimną krew (w końcu jest maszyną…) Duchobiegacza, po często przejętą Zoe — jedną z rebeliantek.

    Do pozostałych dźwięków gry nie mogę się przyczepić. Nie są ani wybitnie dobre, ani szczególnie złe.

    Stan techniczny

    Nie spotkało mnie wiele bugów. Raz czy dwa główny bohater wpadł pod podłogę i nijak nie udawało mu się stamtąd wydostać – cofnięcie się do ostatniego punktu kontrolnego rozwiązało problem.

    Za to kilkukrotnie trafiłem na buga, który sprawiał, że nie wyświetlały się pociski wystrzeliwane przez wrogów albo lasery pierwszego bossa. W skrajnych przypadkach przeciwnicy również byli niewidzialni i wciąż mogli mnie zabić. Działo się to przede wszystkim wtedy, kiedy często ginąłem i wracałem do checkpointa. Niezbyt uciążliwe, gdyż tak jak wcześniej, wystarczyło znowu się odrodzić i problem znikał.

    Jeśli chodzi o stabilność gry… tuż po premierze lubiła się wysypywać. A jak już się wysypała, to lubiła też zrestartować poziom, tak samo jak „grzeczne” wyjście z gry przed zakończeniem etapu. Na szczęście w obecnej formie nie ma śladu po tych upodobaniach. Chociaż ze wstydem muszę przyznać, że nie chciałem ryzykować resetowania postępów w trybie hardcore. Nie uśmiechało mi się przechodzenie poziomów jeszcze raz, więc zawsze je kończyłem, zanim wyłączałem grę. ; )

    Mam też wrażenie, że sama gierka działa teraz ciut gorzej niż wcześniej. Jednak nie wiem, czy to kwestia kolejnych aktualizacji, czy po prostu mój kilkuletni już laptop powoli odmawia posłuszeństwa. Ot, zwróciłem na to uwagę, tyle że nie jestem w stanie podać przyczyny.

    Podsumowanie

    Nie licząc rozczarowujących bossów (oprócz pierwszego) i niepotrzebnych zagadek logicznych, „Ghostrunner” jest bardzo udaną grą. Walki z wrogami są satysfakcjonujące, szczególnie wtedy, gdy wszystko wyjdzie nam tak, jak sobie zaplanowaliśmy i potyczkę wygramy za pierwszym razem, bez zgonu. Twórcy też nie porzucili gry po premierze – po dwóch miesiącach pojawił się Hardcore Mode, po paru kolejnych Kill Run Mode i zapowiedziany jest kolejny… Jest to też tytuł idealny dla fanów wykręcania coraz to lepszych wyników, speedrunningu w szczególności. Zresztą, twórcy na oficjalnym Discordzie co jakiś czas organizują eventy z nagrodami.

    Zdecydowanie polecam, tym bardziej że gierka co jakiś czas pojawia się na wyprzedażach w przystępnej cenie.

    #cyberpunk #ghostrunner #gry #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: ghostrunner.jpg

  •  

    147 150 - 450 = 146 700
    Data donacji - 12.08.2021
    Rodzaj donacji - krew pełna
    Miejsce donacji - RCKiK Szczecin OT Świnoujście
    Grupa krwi - 0 Rh+
    Prywatny licznik - 1800 ml

    Trochę minęło od poprzedniej donacji, ale w końcu się zebrałem i poszedłem.

    O dziwo, poszło bezproblemowo. Może dlatego, że byłem zmotywowany. ; )

    Panie jak zwykle miłe - jeśli ktoś uprawia turystykę krwiodawczą, jak pewien pan ratownik medyczny z Krakowa, to serdecznie zapraszam do Świnoujścia. : )

    Przy okazji dowiedziałem się, że przysługuje mi półroczna zniżka na pociągi. Bardzo fajna rzecz, którą otrzymałem tak o, bo zakwalifikowałem się do niej jeszcze w zeszłym roku, kiedy nie było w ogóle wiadomo, że takie coś wejdzie w życie.

    Przy okazji pan ratownik medyczny powiedział, że na jednego pacjenta potrafi pójść kilkanaście jednostek krwi, kiedy ja do tej pory oddałem zaledwie cztery. Zdecydowanie uświadomił mi skalę problemu.

    #barylkakrwi #krwiodawstwo

    Wpis został dodany za pomocą tego skryptu.
    Dodaj wpis | Regulamin | Wzór wpisu | Strona akcji
    pokaż całość

    źródło: upload_1e0fcc2ff09aeef55354e5a490f0cfb4

  •  

    Hej!

    Do rozdania mam nadmiarowy papierowy egzemplarz pierwszego numeru Krzysztofzina o podtytule „Geedis i przyjaciele”. Wydanie limitowane, ponieważ w obiegu, licząc egzemplarze autorskie, jest bodajże 99 sztuk.

    Jeśli jednak nie wierzycie swojemu szczęściu, darmowy #ebook (PDF, #mobi, #epub) można pobrać ze strony https://krzysztofzin.pl/do-pobrania/

    #rozdajo do czwartku (24.06), do północy. Darmowa wysyłka do paczkomatu InPost.

    Wystarczy zaplusować wpis.

    Czym jest Krzysztofzin?

    Jak tłumaczy pomysłodawca:

    „Cześć, jestem Krzysztof, a to jest mój zin – a także zin każdego, kto mi zaufał i dał się ponieść fantazji. Trzeba bowiem fantazji, by napisać opowiadanie lub wiersz inspirowane osobliwymi arkuszami naklejek z lat 80.

    Kimże, do kroćset, jest Geedis?!

    W latach 2017–2019 dziesięć tysięcy internautów z Redditu, Twittera i okolic poszukiwało nieznanego autora trzech arkuszy naklejek z cudacznymi stworkami i wojami. Podpisane były „THE LAND OF TA”. Fani tajemnicy pokochali kudłatego, uśmiechniętego GEEDISA; kucającego gargulca ZOLTANA; trzymającego w dłoniach wężoorła (który doczekał się fanowskiego miana „Sneagle”) jaskiniowca HARRY’EGO; przypominającego nieco C-3PO robota TOKARA; goblinopodobnego IGGY’EGO; oraz wcielającego się w rzymskiego legionistę ptasiodziobego ERIKA… a przecież to jedynie postacie z pierwszego arkusza! Historia poszukiwań autora, Sama Petrucciego (1926–2013) – którego odnaleziono w sierpniu 2019 roku! – jest zawiła, kręta i bardzo ciekawa. Możecie się z nią zapoznać w zinie Żar-ptak nr 1 (Gniazdo Światów, Warszawa 2019), pojawi się także w Krzysztofzinie nr 1.

    Najważniejsze, że autor pozostawił po sobie kilkanaście postaci, ale nie wypełnił ich świata treścią. Z niezrozumiałego dla mnie powodu mieszkańcami Krainy Ta do tej pory nie zainteresował się Netflix. TO KARYGODNE. Całe szczęście, że z misją ratunkową (i to w samym środku pandemii) przybyli autorzy i ilustratorzy Krzysztofzinu nr 1, którzy tchnęli życie w świat Geedisa i jego przyjaciół.

    Jakie opowiadania znajdziecie w zbiorze?

    Sporo humorystycznego fantasy, ale też twarde science fiction, historię pijacko-narkotykową, opowieść o castingu i scenę przesłuchania. Czy Geedis ma problem alkoholowy? Czy Tokar zostanie prawdziwym chłopcem? Dokąd nocą tupta jeż? Wszystkiego dowiecie się już niebawem! Zapraszam do dzielenia się informacją o piśmie, które można pobrać za darmo! Zaproście znajomych, nieznajomych, przyjaciół i wrogów!”

    Jest to projekt od fanów dla fanów, na którym absolutnie nikt nie zarabia, ale wszyscy zyskują. Oprócz mniej znanych nazwisk pojawiły się też te bardziej znane, jak Marcin Podlewski, Dominika Węcławek czy Bartek Biedrzycki.

    #ksiazki #fantastyka #fantasy #sciencefiction
    pokaż całość

    źródło: 151589751_5106252112782884_7055019245844500660_o.jpg

  •  

    Mój blogasek stał się na tyle „rozpoznawalny”, że otrzymałem dzisiaj pierwszą w życiu propozycję recenzji. Teksty w zaproponowanej antologii pewnie mają niewiele wspólnego z cyberpunkiem, toteż odmówiłem. No ale gdyby ktoś chciał poczytać opowiadania inspirowane twórczością Stanisława Lema, to e-booka można kupić tutaj:

    https://www.wsqn.pl/product/nowoswiaty/

    Myślę, że warto, bo kosztuje tylko pięć złotych. No i okładka jest bardzo ładna.

    #cyberpunkstories

    #lem #ksiazki #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: cdn-lubimyczytac.pl

    +: T.....r, ostrzyjnoz +9 innych
  •  

    #ghostrunner został sprzedany za 5 milionów euro, ujawniona została grafika z planami rozwoju gry, a ja wciąż nie skończyłem recenzji. :')

    „Kill Run Mode” ma być zachętą do speedrunningu. Mimo że nie widzę siebie w tej roli, to chętnie spróbuję. Hardcore mode był bardzo satysfakcjonujący.

    Interesuje mnie także drugi zapowiedziany tryb gry, ale na razie nie ma żadnych informacji, co to będzie.

    „Photo mode” pewnie zaowocuje masą ładnych ujęć z rozgrywki.

    „Premium cosmetic downloadable content” - najprawdopodobniej nowe rękawice (zostały bodajże jeszcze trzy wolne miejsca) i miecze. Może pokuszą się o nowy kostium dla głównego bohatera?

    Zagadką są także „new bundle” oraz „Ultimate downloadable content”. Pojęcia nie wiem, co to może oznaczać. Może dodatkowe poziomy?

    #cyberpunkstories

    #gry
    #cyberpunk
    pokaż całość

    źródło: i1.wp.com

  •  

    Life is not always smooth sailing

    To live and to try is to experience some degree of failure
    All of life is really a mixture of successes and failures
    A failure can be devastating
    By just sitting in the middle of the road and doing nothing
    We just quit, we stop trying
    That perhaps is the most tragic kind of failure of all

    Let's consider just one final thing
    How do we deal with the dust of failure?
    Well, the first thing we should do is learn from it
    And once we have done that, we need to leave it behind
    The next thing is to try again
    Forget your failures and keep going and move on

    My friends, the bottom line is this
    Failures do not have to be fatal or final

    #terrorcore #hardmirko
    pokaż całość

    źródło: consent.youtube.com

  •  

    Ostatnio otrzymałem WOŚPową paczkę od Anshar Studios, więc chwalę się zawartością. :)

    Bardzo fajny, metalowy plakat z podpisami osób ze studia. Do tego wszystkie #ksiazki z serii „Gamedec”, ładny pendrive z podziękowaniami za udział w licytacji, materiałami z produkcji nadchodzącej gry oraz klucz Steam.

    Oczywiście recenzja gry pojawi się na blogu, kiedy tylko wyjdzie i ją przejdę. Miałem przyjemność zapoznać się z wersją beta i mam pozytywne odczucia. Tym bardziej nie mogę doczekać się pełnej wersji. ; )

    Powieści także zrecenzuję, jak je przeczytam. Przynajmniej tę bardziej cyberpunkową część z nich.

    #cyberpunkstories - tag do obserwowania

    #cyberpunk
    #gamedec
    pokaż całość

    źródło: scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net

  •  

    Bliźniacy nie przestają mnie zaskakiwać. Uwielbiam ich crossbreedowe nutki, ale i #drumandbass robią wcale fajny.

    Gancher & Ruin - Let it be

    https://soundcloud.app.goo.gl/JHELA

    #muzykaelektroniczna #hardmirko

    źródło: f4.bcbits.com

  •  

    Nieco odświeżyłem swój stary tekst o e-bookach.

    E-booki mają swoich zwolenników, ale... no właśnie, jest parę „ale”, sprawiających, że to wciąż niedoceniana „nisza”, o wiele mniej popularna niż tradycyjne, papierowe książki. O których zresztą opowiadam w niniejszym tekście.

    Zapraszam do czytania!

    Czy e-booki to czytelnicza przyszłość?

    #cyberpunkstories
    #tworczoscwlasna
    #piszzwykopem
    pokaż całość

    +: M.........w, N..............._ +3 innych
  •  

    Z racji zbliżających się Walentynek (które normalne pary powinny mieć na co dzień, a nie raz w roku ; )), napisałem tekst o tym, jak może wyglądać miłość w przyszłości. Całkiem niedalekiej, trzeba przyznać.

    https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2021/02/cyberpunkowe-przemyslenia-miosc.html

    #cyberpunkstories - autorski tag
    #cyberpunk
    #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: img.discogs.com

  •  

    Zastanawiam się nad zakupem aparatu fotograficznego, tyle że jestem kompletnym amatorem.

    Na początku myślałem, żeby po prostu kupić któryś z flagowych telefonów. Smartfona mam zawsze pod ręką, ale z drugiej strony jestem też niezdarny i mój obecny przynajmniej raz dziennie ląduje na podłodze, więc trochę szkoda byłoby mi flagowca. ; )

    Aparatu używałbym głównie podczas wyjazdów, z kumplami czy z dziewczyną, czyli pewnie raz, dwa razy miesięcznie, nie częściej. Ot, żeby mieć „nieco” ładniejsze zdjęcia niż te robione telefonem.

    Fajnie, jakby był łatwy w transporcie. Raczej wolałbym go wrzucić w plecak niż targać w osobnym pokrowcu, ale jeśli nie da rady, to trudno, jakoś to wytrzymam. : )

    Budżet mam do 2-2,5 tysiąca złotych. Nie chciałbym wydać zbyt dużo, jeśli nie będę go używał tak często.

    Jakieś propozycje? Będę wdzięczny za pomoc.

    #fotografia #kiciochpyta
    pokaż całość

    +: J...........r
    •  

      @cyberpunkowy_neuromantyk: Jak nie chcesz się rozwijać w fotografii to imho kupienie telefonu z lepszym aparatem - tj. coś w stylu Samsung Galaxy S8, S9, czy wyższe z tej serii. Myślę, że Cię zadowoli.

      Może to trywialnie zabrzmi. Ale kupienie aparatu nie zrobi Ci automatycznie zdjęć. Widziałem nie jeden taki przypadek, że ktoś brał aparat na wyjazd i spędził on 90% czasu w torbie czy hotelu, bo się człowiekowi nosić tego nie chce ;d

      Możesz kupić jakiś kompakt jak mirek wyżej albo jakiś apsc mały aparat z wymienną optyką. Ale tutaj już proces decyzyjny w zakupie dość się wydłuża ;)
      pokaż całość

    •  

      @Matemit:

      Widziałem nie jeden taki przypadek, że ktoś brał aparat na wyjazd i spędził on 90% czasu w torbie czy hotelu, bo się człowiekowi nosić tego nie chce ;d

      Właśnie tego też się obawiam. Telefon z lepszym aparatem jest lepszy pod tym względem, że jest jednak pod ręką, nie trzeba brać dodatkowego urządzenia. A też taki Samsung S20 FE robi naprawdę ładne zdjęcia z tego, co mi kolega wysyłał.

      Też w sumie nie wiem, czy wykorzystałbym w pełni potencjał aparatu cyfrowego. U mnie to bardziej amatorskie utrwalanie momentów, czyli zobaczę coś fajnego = robię zdjęcie. Raczej wątpię, żebym biegał ciągle z aparatem w poszukiwaniu interesujących ujęć.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Czytelnicze podsumowanie 2020 roku:

    14 powieści, z czego zdecydowana większość to guilty pleasure, nic ambitnego.
    235 opowiadań różnej długości, od kilku stron do kilkunastu, kilkudziesięciu, a w niektórych przypadkach podchodziły już pod minipowieści.
    1 komiks, 3 tomy mangi „Ghost in the Shell”.
    Do tego 39 numerów „Nowej Fantastyki”, z których pochodzi większość opowiadań plus różne artykuły, recenzje, wywiady et cetera.

    1. Michael Bird - Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowieści. Historia sztuki dla dzieci
    2. Andy Weir - Marsjanin
    3. Maciej Parowski - Wasz cyrk, moje małpy. Tom 1
    4. John Green - Szukając Alaski 
    5. Szymun Wroczek - Piter
    6. Szymun Wroczek - Piter. Wojna
    7. Andriej Diakow - Do światła 
    8. Andriej Diakow - W mrok 
    9. Andriej Diakow - Za horyzont 
    10. Stuart Turton - Siedem śmierci Evelyn Hardcastle - zdecydowanie polecam!
    11. Oscar Wilde - Portret Doriana Graya 
    12. Szymun Wroczek - Piter. Bitwa bliźniaków 
    13. Maciej Para - Cena honoru - bardzo fajny zbiór opowiadań fantasy o krasnoludach
    14. Stephen King - Cmętarz Zwieżąt

    #czytajzwykopem
    pokaż całość

    •  

      @wedrowycz:

      Część posiadam, ale nie przeczytałem jeszcze. Jakoś tak mam, że często coś kupuję, a potem to leży, czekając na odpowiedni czas. X)

      Podziwiam za umiejętność słuchania audiobooków. W sensie, ja mam tak, że bardzo łatwo się zamyślam, jak czegoś słucham i nie potrafiłbym się skupić na lektorze przez dłuższy czas. Głupio tak przewijać co chwilę, bo coś przegapiłem. ; )

    •  

      @cyberpunkowy_neuromantyk: Większość czytam w trasie. W robocie nie dam rady, bo jak mam umysłową, to nie rejestruję zewnętrznych bodźców. A jak mam do zrobienia coś bardziej fizycznego, to parę razy złapałem się na tym, że siedzę przed jakąś szafą z narzędziami w rękach i odpływam w świat książki. W łóżku też nie dam rady, bo od razu zasypiam. Istnieje teoria, że jak się położysz z słuchawkami na uszach, to mózg słyszy. U mnie nie. Do Łowcy androidów podchodziłem chyba pięć razy z pierwszym rozdziałem i nic nie zostawało. Może to działa tylko z książką pod poduszką? pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Okej, więc PRSPCT zalicza świeży start.

    Pozbędą się sub labeli - od teraz wszystko będzie wydawane pod wspólnym szyldem.

    Zdecydowali się także na nowe logo, które moim zdaniem wygląda... paskudnie.

    Pewnie też wleci merch w nowej szacie graficznej. Szczerze, mimo że logo mi się nie podoba, to nie mogę się doczekać. Może pojawi się coś fajnego.

    Za to Kilbourne, która gra na ich streamie, ma fajne szaliczki.

    #hardmirko #industrialhardcore #hardcore #crossbreed
    pokaż całość

    źródło: prspct.nl

  •  

    Bardzo bawi mnie fakt, iż wykopki nie potrafią używać odpowiedniego tagu, który został stworzony dla jednego tytułu ( #cyberpunk2077 ), za to używają tagu, który został stworzony dla CAŁEGO gatunku, dzięki czemu w powiadomieniach od paru dni mam spam na temat nieinteresującej mnie gierki.

    Dobra robota.

    +: Rey5225, V.....d
  •  

    fun fact

    Uroboros wydał „Cyberpunk Girls” - zbiór cyberpunkowych opowiadań polskich autorek (jeszcze nie czytałem, ale jak nadrobię, to na pewno pojawi się recenzja). Wydawnictwo zamówiło tekst u Krystyny Chodorowskiej. Przy oddaniu tekstu („Dotknąć ciemności”), Krystyna Chodorowska poprosiła o dodanie Gabrieli Paniki jako współautorki opowiadania. Autorka postawiła wydawnictwo przed faktem dokonanym.

    Nie róbcie tak. To słabe.

    #ksiazki #fantastyka #piszzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Na Soundcloud wygląda to zdecydowanie lepiej:

    Your 2020 Playback
    https://soundcloud.app.goo.gl/WwE4

    Ogółem to polecam, bo sporo fajnych tracków i setów.

    Koniec spamu na dziś.

    #hardcore #hardmirko #industrialhardcore #crossbreed pokaż całość

  •  

    Wiem, że podsumowania roczne ze Spotify nikogo nie obchodzą, ale bardzo mnie rozbawiło moje.

    Nie wiem, jak to możliwe, skoro nie cierpię uptempo i praktycznie w ogóle go nie słucham. Spotify musi dziwnie klasyfikować tracki.

    Dziwi mnie też brak crossbreedu.

    Bądź co bądź Spotify samo w sobie służy mi głównie do słuchania nowości, więc tym bardziej nie rozumiem obecności uptempo. XD

    Rawstyle jeszcze pasuje, bo mam słabość do starszych tracków Radical Redemption.

    W komentarzach więcej screenów z tego podsumowania.

    #hardcore #hardmirko #industrialhardcore
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20201202-110830_Spotify.jpg

  •  

    poniedziałek

    źródło: 115823832_754453685347182_5271819694855916565_n.jpg

  •  

    Dolphin - Ebbs & Flows

    Album roku. Coś przepięknego!

    Odkąd tylko usłyszałem mini-mix zapowiadający nowy album jednego z moich ulubionych artystów, wiedziałem, że jest na co czekać. Nie myliłem się, ba! moje oczekiwania zostały spełnione ponad miarę, a część tracków z miejsca rozgościło się na liście moich ulubionych utworów (na przykład „The Extinction of Silence” czy tytułowe „Flows”).

    Album, wedle zapowiedzi, podzielony jest na trzy części.

    Pierwsza została przeznaczona dla „umysłu”. To eksperymentalne tracki.

    Druga dla duszy. Najbardziej melodyjne utwory.

    Ostatnia dla ciała. Tracki typowo na parkiet, z pożądanym „pierdolnięciem”.

    Ogółem zawsze kiepsko pisze mi się o muzyce - lepiej jej po prostu posłuchać i samemu stwierdzić, czy fajne.

    Według mnie fenomenalne, więc mogę tylko polecić.

    https://open.spotify.com/album/79ZZF4PT6Izoh7pSGPXJeU?si=v7hByCAJR9GDP2-c0dTHEA

    #hardmirko #crossbreed #industrialhardcore #muzykaelektroniczna
    pokaż całość

    źródło: cdn.shopify.com

  •  

    296 240 - 450 = 295 790

    Data donacji - 20.11.2020
    Donacja - krew pełna
    Grupa krwi - 0Rh+
    RCKiK OT Świnoujście
    Prywatny licznik - 1,35 l
    Odznaczenia - brak

    Ku mojemu zdziwieniu było bardzo dużo osób, co tylko cieszy! Milo, że ludzie poświęcają swój czas, żeby komuś pomóc. : )

    Jak głupi uparłem się na lewą rękę, a okazało się, że nie chciała współpracować - wszystkie żyły się pochowały.

    Za to prawa ręka chyba chciała się zrekompensować po ostatnim razie (pęknięta żyła), bo krew leciała z niej wręcz idealnie. Lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej.

    Całe szczęście, bo nie wyobrażam sobie mojego zawodu, gdybym po odczekaniu ponad dwóch godzin nie mógł oddać krwi. ; )

    #barylkakrwi #krwiodawstwo
    pokaż całość

    źródło: cdn.discordapp.com

  •  

    Na dzisiaj dwie „nowości”:

    Competition is None Volume 4.
    Crossbreedowa EPka Dolphina, którego raczej nie trzeba przedstawiać, oraz Bryana Fury'ego, z którym jest podoba sytuacja. Obaj to weterani sceny, ale na szczęście pozostają bardzo płodni.

    Spotify
    Tracki pojawiły się także na Soundcloud, na profilu wytwórni HONG KONG VIOLENCE.

    Nightfall
    Druga EPka to również crossbreed (z domieszką czystego industrialu) od Berzärka z Prototypes Records.

    Spotify
    Soundcloud

    #crossbreed #industrialhardcore #hardcore #hardmirko #muzykaelektroniczna
    pokaż całość

    źródło: img.discogs.com

    +: NiewidomyObserwator, B............E +2 innych
  •  

    Ta wieść na pewno ucieszy serca spragnionych industrialnych brzmień. The Relic wypuścił dzisiaj swój nowy album - Bunker III.

    Zdecydowanie polecam.

    https://open.spotify.com/album/5EwO6yS2IuqIjaG7DwHbdd?si=Im1EMgI5SkOWLg2MDCQ0og

    #industrialhardcore #hardmirko #hardcore #muzykaelektroniczna pokaż całość

    źródło: f4.bcbits.com

  •  

    Całe moje życie twórcze na jednym obrazku.

    źródło: 1602530609732.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika cyberpunkowy_neuromantyk

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (6)